Satyricon – Drammen (21.09.2018)

Decyzja o uczestniczeniu w ostatnim koncercie Satyricon, odbywającym się pod koniec września w Drammen była spontaniczna. Po świetnym i pełnym energii występie zespołu na Beyond the Gates Festival w Bergen nie mogłam długo czekać na kolejny gig. Gdy dowiedziałam się, że zespół kończy trasę Deep Calleth Upon Deep trzema klubowymi koncertami w rodzimej Norwegii, a potem robi przerwę, nie wahałam się długo, choć czasu zostało już niewiele: bilety na samolot zostały zakupione zaledwie dwa tygodnie wcześniej na stronie jednej z tanich linii, bilety na koncert kilka dni później, a miejsce do spania w Oslo ogarnięte zaledwie w przeddzień przylotu.

Drammen jest małą miejscowością, jednakże doskonale skomunikowaną ze stolicą – pociągi NSB odjeżdżają z głównego dworca co kilkanaście minut od piątej rano do północy. Dlatego też po krótkich odwiedzinach w owianym złą sławą sklepie Euronymousa (Mayhem) Helvete (dziś Neseblod Records) i zakupie kilku rzadkich płyt w przerażających cenach, ruszyłam w podróż do miasteczka.

Miejsce koncertu ciężko nazwać klubem, Union Scene jest raczej domem kultury połączonym z teatrem, dlatego w wejściu ustawiły się dwie kolejki – jedna w eleganckich ubraniach i druga – w czarnych koszulkach zespołu. Fani jednak schodzili się powoli, można więc było na spokojnie kupić merch w przyjaznych cenach – były to bowiem ostatki z pierwszej europejskiej trasy Deep Calleth Upon Deep w poprzednim roku.

Drzwi otwarto punktualnie o 19.00 i wtedy zaczął się szaleńczy bieg pod scenę, która na szczęście nie znajdowała się daleko. Poza mną było jeszcze kilku Ultrasów, którzy zajęli miejsce przy barierkach. Zaskoczeniem (w zasadzie pozytywnym) był brak supportu – na scenie rozstawione były instrumenty Satyricon, w tym słynny stojak na mikrofon z rogami, a z tyłu wisiał backdrop z okładką najnowszej płyty. Wystarczyło więc tylko czekać.

Ponieważ zespół zapowiedział, że na każdym z ostatnich trzech koncertów będzie inna setlista, oczekiwania były ogromne. Parę minut po wyznaczonym czasie rozpoczęło się dobrze znane intro Ennio Morricone z filmu Nienawistna Ósemka. Wtedy powoli wszedł zespół, czemu towarzyszyły podekscytowane krzyki i oklaski. Jako ostatni pojawił się frontman zespołu, Sigurd ‘Satyr’ Wongraven, a zespół ruszył z kopyta z kawałkiem otwierającym zarówno najnowszą płytę, jak i ostatnie koncerty – Midnight Serpent.

Zespół podczas ponad półtoragodzinnego koncertu zaprezentował materiał prawie z całej dyskografii opiewającej na dziewięć albumów (z pominięciem chyba najmniej lubianych przez fanów płyt Rebel Extravaganzy i The Shadowthrone), z czego najwięcej pochodziło oczywiście z najnowszego albumu. Zgodnie z obietnicą fani dostali kilka smaczków w postaci rzadko granych utworów, jak chociażby Commando czy Nocturnal Flare. Nie trzeba wielkich umiejętności dedukcji, by domyślić się, że publice norweskiej bardzo to odpowiadało, wiele osób śpiewało wraz z Satyrem, który po raz kolejny udowodnił, że jest znakomitą sceniczną personą: zachęcał do klaskania w rytm, pozwalał śpiewać publice fragmenty, czy przemawiał, to drocząc się i żartując, to dziękując za oddanie i zaangażowanie fanów. Każde jego przemówienie okraszane było oklaskami lub gromkim śmiechem. Wbrew wszelkim stereotypom o Skandynawach, publika bawiła się wspaniale, czego fizycznym świadectwem na mojej osobie było kilka siniaków i obolała przez dwa następne dni szyja. Podczas największych hitów utworzył się nawet moshpit, do którego dołączenia zachęcał sam frontman.

Po pięciu koncertach jestem w stanie stwierdzić, że ten zespół nie zawodzi na żywo – nieważne, czy gra na wielkim festiwalu jak Summer Breeze Open Air (co też miałam przyjemność oglądać), czy w domu kultury w Drammen, miasteczku mniejszym od Gorzowa Wielkopolskiego. Satyricon jest jak niezawodny, doskonale zsynchronizowany mechanizm szwajcarskiego zegarka, który zawsze jest tak samo dobry i uniwersalny. Ten zespół to klasa sama w sobie, która wyszła poza ramy typowego true Norwegian black metalu, tworząc przy tym coś niezwykłego i niepodrabialnego. Zdecydowanie będzie brakowało mi koncertów tej grupy, mam więc nadzieję, że wrócą na letnie festiwale, a później ruszą z nową trasą, nie pomijając przy okazji Polski.

Setlista:
Midnight Serpent
Our World, It Rumbles Tonight
Black Crow on a Tombstone
Deep Calleth Upon Deep
Repined Bastard Nation
Nocturnal Flare
Commando
Wolfpack
Now, Diabolical
To Your Brethren in the Dark
Dissonant
Walk the Path of Sorrow
Transcendental Requiem of Slaves
Mother North
The Pentagram Burns
Fuel for Hatred
K.I.N.G.

Tagi: , , , , , , , , , .