Septicflesh, Krisiun – Poznań (06.04.2019)

Koncertowe otwarcie sezonu wiosennego za mną. Tym razem jednak nie Warszawa, a Poznań stał się kierunkiem mojej eskapady, celem natomiast – organizowany “u Bazyla” wspólny występ Septicflesh i Krisiun, wspomaganych przez Szwedów z Diabolical i Szwajcarów z Science Of Disorder.

Zaczelo się stosunkowo wcześnie, bo w okolicach 19:00 jako pierwsi na scenie poznańskiego klubu zainstalowali się grajkowie z SoD. Wybór ich na support podczas trasy okazał się dość zagadkowy, bo muzyka Helwetów nie miała nic wspólnego z death metalem, który był tego wieczoru (w różnych postaciach) spoiwem dla reszty występujących u Bazyla kapel. Szwajcarzy prezentowali dla odmiany dźwięki z pogranicza hardcore/połamanego, miejscami meshuggowatego groove metalu. I choć brzmiało to całkiem ciekawie i poprawnie, występ pozbawiony był niestety scenicznego szaleństwa i entuzjazmu (który w tej muzyce jest przecież niezbedny) co przełożyło sie też na dość stonowane reakcje publiki. Koncert z rodzaju “było, minęło, to może browar”.

Drugi tego wieczoru Diabolical wszedł w rolę trochę lepiej. Ubrani w szaty i kaptury Szwedzi mieli też dużo łatwiejsze zadanie, bo ich muzyka była najbliższa stylistycznie do tej prezentowanej przez gwiazdę wieczoru. Podniosły, momentami patetyczny death/black metal był jednocześnie odpowiednio “szwedzki” dzięki czemu żarło to wszystko dość dobrze (choć z drugiej strony łba też specjalnie nie urywało). Ciekawostką był za to poziom opanowania języka polskiego przez gitarzystę składu – Carl Stjärnlöv zadziwił publikę kilkoma wtrąceniami, które z pewnością nie były wyłącznie wynikiem przygotowanych na potrzeby występu kurtuazyjnych zdań. Very nice.

Najlepsze miało się jednak dopiero zacząć, bo impreza przeszła od supportów do części zasadniczej. Trio braci Camargo/Kolesne to prawdziwi weterani death metalu, z powodzeniem kultywujący wypracowany przez blisko 3 dekady działalności styl. U Bazyla muzyka Brazylijczyków zabrzmiała odpowiednio surowo, brutalnie i z charakterystyczną dla południowej krwii żywiołowością, co skłoniło publikę to rozkręcenia całkiem energicznego młyna. Kapela zagrała przekrojowy set, z kawałkami pochodzącymi m.in z wydanej przed rokiem Scourge of the Enthroned, AssassiNation, debiutanckiej Black Force Domain, Conquerors of Armageddon, Southern Storm i The Great Execution. Wisienką na torcie był dedykowany “bogu rock’n’rolla” Ace of Spades, na który – jak się można było spodziewać – publiczność zareagowała odpowiednio entuzjastycznie. Bardzo dobry występ.

Do końca wieczoru pozostał już tylko gwóźdź programu, który pojawił się na scenie poznańskiego klubu kwadrans po 22:00. Występ Septicflesh możnaby uznać za dokładnie przeciwbiegunowy dla poprzedzającej Greków ekipy (w końcu Brazylijczycy stawiają w swoich występach na prostotę i oszczędność środków), jednak podniosłość i monumentalizm muzyki Anteńczyków bynajmniej nie przeszkodziły im w przekazaniu podobnej energii, co goszczący kilka chwil przed nimi Krisiun.

Cios szedł ze sceny za ciosem, Grecy serwowali najbardziej udane kawałki z ostatnich 4 płyt – Portrait of a Headless Man, Pyramid God, Martyr, Prototype, Enemy of Truth, Communion, The Vampire from Nazareth, Prometheus, Persepolis oraz zagrane na bis Anubis i pochodzący z ostatniej płyty Dark Art, odegrane zostały przez zespół bardzo witalnie, ekspresyjnie i z charakterystycznym dla studyjnych dokonań rozmachem. Po raz kolejny żałowałem tylko, że nie mam sposobności zobaczenia kapeli w towarzystwie Sotirisa Vayenasa, którego czyste wokale są dla mnie jedym z najważniejszych elementów składowych muzyki Septicflesh. Zabrakło mi też nieco obecności na setliście numerów z Sumerian Daemons, którą obok Comminion uważam za najlepszą płytę Greków.

Event jako całość, choć zaliczył kilka mielizn, ostatecznie (głównie dzięki Krisiun i rewelacyjnej formie Septicflesh) znakomicie się obronił. Osobne pochwały wędrują też do Kerima, który (co słychać) rozgościł się już w obozie Greków na dobre – z pełnym przekonaniem można zaznaczyć, że jego gra była prawdziwą ozdobą tego wieczoru.

Dziś Warszawa. Jeśli jeszcze macie możliwość, ruszajcie na stolicę. Na pewno nie będziecie zawiedzeni.

Zdjęcia wykonał Przemysław Cholewiński.

Synu

Fan szeroko pojętej muzyki gitarowej. Z wszelkich szuflad i gatunkowych etykiet.
Napisz do autora: synu@kvlt.pl
Synu

Tagi: , , , , , , , , , .