SteelChaos 2018 – Helsinki (9-10.11.2018)

Fińska nazwa listopada -„marraskuu” oznaczająca dosłownie „miesiąc śmierci” – wprost idealnie pasuje do festiwalu SteelChaos. Z inicjatywą dwudniowego wydarzenia wyszedł założyciel bardziej znanego SteelFestu, black- i deathmetalowego festiwalu od kilku lat odbywającego się w maju pod Helsinkami.

Piątek, 9.11

Wydarzenie zostało niemal całkowicie wyprzedane, nic więc dziwnego, że klub Nosturi był wypełniony już wczesnym wieczorem. Morze czarnych ubrań, znajome twarze w tłumie, wymieniane opinie na temat zespołów, które już grały i tych, które miały dopiero wystąpić: od momentu, w którym weszło się na teren festiwalu, można było się wczuć w atmosferę wypełnionego muzyką wieczoru.

Jeden z pierwszych zespołów, Evil Angel, rozgrzał zbierający się tłum jak należy. Proponowany przez fińską grupę thrash black był chwytliwy, szybki i grany z dużym entuzjazmem. Odpowiednia rozgrzewka przed dwoma nadchodzącymi wieczorami intensywnych koncertów.

 

Kto widział True Black Dawn na żywo, wie, czego może spodziewać się po wokaliście zespołu. Janne Kuru, zarówno w nieaktywnym już Enochian Crescent, jak i w True Black Dawn, nie stronił od okaleczania się na scenie czy zbliżania się do ognia. Występ True Black Dawn na listopadowym festiwalu został zapowiedziany jako „Meathook show”. Co kryło się za tą nazwą? Gdy tylko zasłaniająca scenę kurtyna się rozsunęła, widowni ukazał się podwieszony na hakach półnagi mężczyzna z zasłoniętą twarzą. Członkowie zespołu stali już wtedy na scenie, gotowi do siania blackmetalowego spustoszenia.

Jeśli po występie True Black Dawn ktoś życzył sobie przerwy od blacku, kolejny fiński zespół, Armour, zadbał o całkowicie inną atmosferę. Oldschoolowy heavy metal przypadł do gustu wielu słuchaczom, którzy wykrzykiwali teksty utworów, i porzucając na jakiś czas cięższy, bardziej złowrogi dźwięk, po prostu dobrze się bawili.

 

Ku radości wielu festiwalowiczów Bölzer pojawił się na drugiej edycji SteelChaosu. Chociaż szwajcarski duet został zapowiedziany już na zeszłoroczny fest, z powodów urazu pleców doznanego przez jednego z artystów zespół został zmuszony do odwołania występu (po raz pierwszy zresztą w swojej karierze).

Na szczęście w tym roku festiwalowy piątek nie mógł się obejść bez Bölzera. Niewiarygodnie niski dźwięk, dudniąca perkusja i przepełniony emocjami wokal bez wątpienia należały do mocnych stron występu Bölzera na żywo. Zespół stanął na wysokości zadania, a tak mocnymi kompozycjami, jak Hero, Entranced by the Wolfshook czy finałowa Chlorophilia udowodnił, jak porywający potrafi być koncert grany przez zaledwie dwóch artystów.

 

Po Bölzerze, który swoim hipnotycznym brzmieniem przeniósł słuchaczy do innego wymiaru, przyszedł czas na klasykę gatunku. Szwedzi z Marduka zagrali doskonale jak zwykle, angażując widownię w swój występ.

Set rozpoczął znany z najnowszego wydawnictwa Werwolf, którego refren szybko podchwycili stojący najbliżej sceny fani. Mortuus zwracał się również do cichszych słuchaczy, zachęcając do skandowania. Z kawałkami takimi jak Of Hell’s Fire, The Blond Beast czy końcowe Wolves zespół po raz kolejny zaprezentował bezlitosny, przepełniony północnym mrokiem set.

 

Setlista Marduka:
Werwolf
Of Hell’s Fire
The Levelling Dust
Cloven Hoof
 
The Blond Beast
Throne of rats
Burn my coffin
Equestrian Bloodlust
Wolves

 

Gdy pół roku temu plakat SteelChaosu zapełniał się kolejnymi zespołami, duże zainteresowanie wzbudził Arcturus, który zgodnie z obietnicą miał zagrać koncert opierający się na kawałkach z dwóch pierwszych albumów zespołu. Chociaż występ zaczął się z małym opóźnieniem, dzięki zakrawającym o muzykę folkową melodiom na To Thou Who Dwellest In The Night tłum nie przysypiał nawet o późnej godzinie. Growl ICS Vortexa przeplatał się z czystym wokalem, a ostrzejsze metalowe brzmienia zgrabnie łączyły z melodyjnymi klawiszami.

Dynamika i interakcje pomiędzy członkami zespołu były widoczne na scenie i chociaż nie była to ta sama bezgraniczna, dzika energia obecna na koncercie Marduka, norweska grupa zdecydowanie zdobyła sympatię publiki.

 

Sobota 10.11
Po organizowanym wcześniej koncercie zjawiłam się na drugim dniu festiwalu z opóźnieniem, omijając pierwsze zespoły, między innymi Root. Znając jednak możliwości grupy i słysząc pełne uznania komentarze festiwalowiczów, od razu można było stwierdzić, że Czesi zostali pozytywnie przyjęci.

The Ruins of Beverast zagrali dobrze wyważony set, który balansował pomiędzy agresywnością black metalu i ciężkim brzmieniem zaczerpniętym z doom metalu. Nie zabrakło również posępnych, atmosferycznych przejść. Rozmarzonej widowni zmiany tempa wyraźnie przypadły do gustu, wiele osób w tłumie „chłonęło” muzykę z przymkniętymi oczami, jak w transie, kiwając głowami do rytmu.

Następny zespół, Impaled Nazarene, zaprezentował całkowicie inny rodzaj muzyki niż przesycony mrokiem atmosferyczny gig The Ruins Of Beverast. Chociaż niesławna fińska grupa w czasie długiej kariery określała swoją twórczość przeróżnymi nazwami (do najciekawszych należą chyba militaristic alcohol metal oraz industrial cyberpunk sado metal), na festiwalu zaprezentował nieposkromioną energię. Zespół powitały okrzyki fanów, którzy znali też większość tekstów: kawałki takie jak Suomi Finland Perkele czy Total War – Winter War były wykrzykiwane przez zaangażowany tłum.

Ostatnim zespołem drugiej edycji festiwalu była wyczekiwana przez wielu gwiazda wieczoru, Primordial. Powolne instrumentalne intro Nail Their Tongues z najnowszego albumu rozpoczęło ich koncert. Po pewnym czasie na scenę wkroczył Alan Averill, który z twarzą pokrytą rozmazaną szarą farbą i w poszarpanych ubraniach wyglądał jak istota nie z tego świata. Po powitaniu tłumu wokalista zabrał się za pierwszy utwór charakterystycznym, zawodzącym głosem.
Na następnych kawałkach kilkakrotnie schodził nawet ze sceny do fanów w pierwszym rzędzie, dbając o bardzo bliski kontakt z oddaną publiką. To Hell or the Hangman z najnowszego albumu rozruszało i tak już entuzjastyczny tłum, który skandował, klaskał i wznosił pięści w geście uznania. Set Irlandczyków zakończył się dla niektórych zbyt wcześnie utworem Empire Falls.
Mimo wszystko dla większości uczestników festiwalu naprawdę ciężko było odczuwać niedosyt po sprawnie zorganizowanym wydarzeniu, na którym zagościło tyle różnych zespołów.

Setlista Primordial:
Nail Their Tongues
Gods to the Godless
No Grave Deep Enough
To Hell or the Hangman
As Rome Burns
Traitors Gate
Stolen Years
The Coffin Ships
Empire Falls

 

Tagi: , , , , , , , , , , , .