Suicidal Tendencies – Kraków (30.05.2016)

Wyznaję zasadę, że można być fanem tej czy innej kapeli, ale są bandy, które szanować należy za zasługi, zaangażowanie, wkład. Sucidal Tendencies niewątpliwie wywarli trwały wpływ na scenę, łącząc pod słonecznym niebem Kalifornii to co najlepsze i najbardziej energetyczne w hardcore punku i thrash metalu, jednocześnie naznaczając swą muzykę indywidualnym rysem. A że ich działalność odcisnęła swoje piętno na innych, niech świadczą setki zespołów, które rozwijają wciąż styl, który narodził się w latach 80. i ewoluował przez kolejne dekady. W końcu i dzisiaj dzieciaki jeżdżą na desce nie przy dźwiękach niemieckiego dance czy senegalskiego reaggae (notabene bardzo dobrego).

W krakowskim Kwadracie zdecydowana – a nawet miażdżąca – przewaga oldschoolowych fanów, dla których świat nie zaczął się wraz z nowym Millenium. Stara Gwardia miłośników deskorolki, moshingu, skocznego naparzania i naciśniętych na oczy bandan najwyraźniej nie wymiera i w dodatku potrafi bawić się świetnie, co powinno cieszyć. Ale mniej liczne, choć reprezentatywne grono młodych thraszerów daje nadzieję na przyszłość, że dobra, energetyczna muzyka nie zaginie.

Tester Gier i Terrordome, które skutecznie rozruszały publikę przed występem gwiazdy są świadectwem tego, że crossover (w różnych wariacjach) ma się w Polsce dobrze. Ślązacy, może z nieco bardziej humorystycznym zacięciem, naparzają równo i nie dają wytchnienia. Kawałki mają krótkie i treściwie, więc jeśli kiedyś spóźnicie się na ich koncert pięć minut, może się okazać, że zagrali ich już z cztery, bo wykonują je na żywo jeszcze szybciej, niż na płytach. To nie zarzut oczywiście! Panowie skutecznie bawią się konwencją, pozwalając sobie na różne nawiązania i cytaty (brawa za kower Siekiery). Ja po występie Testera Gier miałem ochotę wskoczyć na deskorolkę z piwem i kawałkiem pizzy w ręku i pomachać trochę długimi herami, a przecież z czterech wymienionych rzeczy to jedynie pizza wchodzi w grę, bo na deskorolce jeździć nie umiem, od piwa wolę polską wódkę, a długie włosy, to może mógłbym jeszcze zapuścić, ale już nie na głowie.

Terrordome znałem ze studyjnych nagrań, które niegdyś (z entuzjazmem) recenzowałem, więc spodziewałem się szybkiego ciosu i go dostałem. Wiem, że kapela wychodzi za swą twórczością do coraz szerszych kręgów odbiorców i przestaje być już tylko rodzimą ciekawostką. Grają z dużą energią, precyzyjnie i żywiołowo – basista musi uważać na swoje kręgi szyjne. Przegląd przez twórczość reprezentacyjny (może zabrakło jakiejś ballady, albo wolnego kawałka dobrego na “tango przytulango” ;)). Oczywiście Cross Over Cracow przypomniał wszystkim, że panowie są u siebie. Polecam śledzić uważnie trasę ich “Bangbusa”. Koniecznie wybierzcie się na gig, gdy Terrordome zawita do waszego miasta, by siać thrashowe zniszczenie!

Dobra, dobra, ale wiadomo na kogo wypełniony Kwadrat czekał najbardziej. Sucidal Tendencies nie kazali czekać na siebie długo. Po planowanej przerwie, witani oklaskami i okrzykami fanów (tradycyjnymi “Suicidal, suicidal…” i “eS Ti”), wkroczyli na scenę i rozgrzali wszystkich długą, mocną wersją kawałka You Can’t Bring Me Down, który z miejsca rozruszał towarzystwo pod sceną. Zresztą kapela nie zwolniła tempa już do końca i trzymała fanów w stanie amoku przez cały czas. Mike Muir, za swoim charakterystycznym “tańcem”, bezpośrednim, gawędziarskim stylem zagajania i nie udawanymi reakcjami, potrafi sobie zjednać sympatię publiczności. Zresztą reszta ekipy też nie próżnuje na scenie. Ale raźne podskoki i sceniczne gonitwy z gitarami w rękach nie przeszkadzają zespołowi w zachowaniu precyzji i wirtuozerii – koncertujące ST to nie tylko nośne riffy, ale też robiące wrażenie solówki.

St2

Gdy zabrzmiały pierwsze takty Trip at the Brain, stojący obok mnie jegomość uniósł swoje muskularne przedramię, pokazują koledze z uśmiechem, że ma gęsią skórkę. Na mnie identyczne wrażenie wywołał chyba mój ulubiony kawałek Suicidal, czyli War Inside My Head, doskonały do tego, by zedrzeć gardło i nieco się poruszać. Podobnie miałem przy bujającym i rozpędzającym I Saw Your Mommy… (także chóralnie odśpiewanym przez publikę) czy zawsze elektryzującym Subliminal albo dedykowanym fanom deskorolki Possessed to Skate. Dla każdego coś miłego, może poza miłośnikami muzyki z kręgu krainy łagodności. A do tego tradycyjnie circle pit, fruwanie w powietrzu, fontanny z wody i piwa oraz morze wylanego potu – czyli wszystko na właściwym miejscu.

Ilość generowanej energii podczas koncertu nie spadała – drobną chwilą oddechu mógł stanowić spokojna część hiciora How Will I Laugh Tomorrow. Ale poza tym, to ciągła młócka. Wszystko chodziło jak w zegarku, a fani dostali prawdziwy “The Best Off”. Muzycy w dodatku uśmiechnięci, zrelaksowani, pełni entuzjazmu, łącznie z Dave’m Lombardo, który najwyraźniej po odejściu ze Slayera odnalazł w koncertowych szeregach Suicidal Tendencies radość grania. Zdawało mi się zresztą, że za sprawą hardcorowego wehikułu czasu Dave wrócił do połowy lat 80., co go jednoznacznie odmłodziło i dodało werwy. Sam zresztą napisał na swej facebookowej stronie, że od tamtej, jakże zasłużonej dla ostrych dźwięków dekady, nie widział takiego moshingu jak w Krakowie przy Cyco Vision.

ST 1 - Dave

Na koniec Suicidal Tendencies zaprosili fanów na scenę, do wspólnego wykonania Pledge Your Allegiance, z miłym dla ucha skandowaniem “eS Ti!”. Widok wesołego tłumku odzianych w katany thrasherów, umięśnionych hardcorowców i fanów zdobnych w charakterystyczne bandami i koszulki z logo ST sprawia, że serce rośnie. Do tego wspólne fotki, przybijanie piątek, a nawet tradycyjna wymiana koszulek. Nawet jeśli to stały element ich show, to przecież współcześnie, z powodu rozlicznych zabezpieczeń i środków ostrożności, taka komitywa z fanami nie musi być czymś oczywistym.

Mam nadzieję, że przez kolejne lata panowie będą prezentować podobny poziom wykonawczy, połączony z niesłabnącą energią i szczerością. A że zapowiedzieli swój powrót na polską ziemię, będzie jeszcze okazja, by trochę poszaleć i zedrzeć gardło raz jeszcze. Jeśli przegapiliście ich wizytę tym razem, przy następnej nie może już być wymówki.

Zdjęcia Dariusz Ptaszyński. Więcej fotek na: http://dariuszptaszynski.com/suicidal-tendencies-kwadrat-krakow/

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Latest posts by Paweł Lach (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .