The Soft Moon, Zariush – Poznań (19.03.2019)

Projekt LAB, to klub znany zwolennikom elektroniki, zarówno bardziej komercyjnej, jak też eksperymentalnej. Na zorganizowaym przez fource.pl występie The Soft Moon 19 marca br.  publiczność była jednak bardziej zróżnicowana. Ten zespół jest bowiem grupą, która interesuje fanów syntetycznych brzmień, ale też post-punku czy nawet gotyku… Stawili się oni w klubie dość licznie, wypełniając parkiet   podczas wieczoru, którego początek został “zarezerwowany” dla Zariusha.

Ten znany   poznański DJ, promotor i rezydent   Projekt LAB-u, otrzymał godzinę, którą wykorzystał, by zaserwować publice strumień tanecznych i transowych bitów. Udało mu się zaabsorbować uwagę wielu przybyłych, a zatem spełnił swoje zadanie. To była jednak tylko przystawka do głównego dania.   Potem bowiem wyszli trzej muzycy z The Soft Moon i to był ten moment, w którym widzowie otoczyli szczelniej scenę.

Tak naprawdę TSM to jeden człowiek, Luis Vasquez, grający na kilku instrumentach, komponujący, nagrywający i programujący w studiu niemal wszystkie ścieżki dźwiękowe. Jednak na żywo towarzyszą mu perkusista Matteo Vallicelli  i basista Luigi Pianezzola.   Ta właśnie trójka zaczęła show od tytułowego numeru z przedostatniej płyty The Soft Moon, czyli „Deeper”, i to był energetyczny cios, który pokazał, czego możemy się spodziewać dalej. Generalnie Luis promuje album „Criminal”, ale kompozycje z tego wydawnictwa nie przeważają w programie, a przynajmniej tak nie było w Poznaniu. Każda z czterech płyt TSM była reprezentowana przez jakieś utwory.

Luis wybrał np. trzy ze swego debiutu, m.in. „Dead Love” i „Circles”, a mnie ucieszył jeszcze jeden numer z albumu “Deeper” pt. “Wrong”, zaczynający się od spreparowanego, spowolnionego zgrzytu, a potem przechodzący w industrialne, odhumanizowane rejestry. Te trzy minuty to bardzo ekspresyjne wyładowanie emocji, na żywo oczywiście jeszcze spotęgowane. Luis niewątpliwie umie je przekazywać, bo ani przez chwilę nie stoi w miejscu. Przemieszcza się po scenie, zmieniając instrumenty, śpiewając lub szepcząc głośno teksty. „Sceniczne zwierzę” – tak zwykło się określać takich muzyków.

Estetyka TSM przypomina dokonania Alien Sex Fiend, Clan Of Xymox, ale też Nine Inch Nails. Nie znaczy to, że Luis   tylko umiejętne łączy znane już dźwięki. To coś więcej. W kompozycjach z najnowszego albumu „Criminal” bardzo wyraźnie słychać, że projekt ma jednak własną tożsamość. Tego wieczoru z owej płyty zostały wykonane również utwory „Burn”, “Give Something”, “Choke” i   „The Pain”, wzbudzając silne reakcje publiki. Jednak największe ożywienie nastąpiło w ostatnim kwadransie występu, bo wtedy zespół zagrał bardzo oczekiwane (także przeze mnie) numery „Black” i „Want”. To był bardzo apetyczny finał całego tego wydarzenia.   Oprócz muzyki dobrze zadziałały także różnokolorowe, precyzyjnie dawkowane światła. Pełen profesjonalizm! Warto było to zobaczyć!  

 

Tagi: , , , .