Tribulation, Henrik Palm – Malmö (01.12.2018)

Wraz z początkiem grudnia wielu słuchaczy zabiera się za rankingi najlepszych albumów roku i nie sposób nie myśleć o najciekawszych płytach, jakie ukazały się w 2018. Przyznaję, że na mojej liście bez wątpienia znalazłoby się Down Below wydane przez Tribulation. Ich czwarty album zachwycił mnie do tego stopnia, że nie mogłam sobie odmówić możliwości zobaczenia zespołu na żywo. Jaka okazja mogłaby być lepsza od jednego z ich szwedzkich koncertów?

Organizatorom można tylko przyklasnąć za wybór suportu – przed Tribulation wystąpił bowiem Henrik Palm. Znany z nieaktywnego już In Solitude gitarzysta zagrał ze swoim własnym projektem. Choć w czasie swojej kariery artysta współpracował z wieloma zespołami, materiał z jego (jak na razie jedynego) solowego albumu Many Days charakteryzuje się jeszcze innym dźwiękiem. Hipnotyzujące i ciężkie brzmienie łączy w sobie elementy wielu gatunków, słychać wpływy post-rocka, elektroniczne wstawki, wszystko to dopełnione czystym wokalem.
Sam Henrik Palm sprawiał wrażenie trochę nieśmiałego pomimo tylu lat doświadczenia. Założyciel projektu ustawił się po lewej stronie sceny, zostawiając centralne miejsce bardziej energicznemu basiście. W żaden sposób nie wpłynęło to jednak negatywnie na występ, było raczej jak kolejne przełamanie zasad podczas koncertu. Frontman wcale nie musi zajmować miejsca na środku sceny, a muzyka nie musi zostawać „szufladkowana” jako jeden określony gatunek. Henrik Palm wraz z zespołem zadbali o bardzo udany wstęp do wieczoru. Na tyle udany, że półgodzinny set minął naprawdę szybko. Z jednej strony chciałoby się usłyszeć kolejny utwór w wykonaniu supportu, z drugiej strony zakończenie pierwszego koncertu oznaczało, że wkrótce scena będzie należeć do Tribulation.

Stworzona po mistrzowsku atmosfera koncertu uderza od samego początku. Wynurzające się z ciemności szkielety na backdropie i flagach, zapalone kadzidła i klimatyczne intro: Tribulation wiedzą, jak zadbać o spektakularny wstęp. Pejzaż dźwięku rozwija się z każdym kolejnym riffem i tonem perkusji, ma nieodparty gotycki urok, a nawet – jak na metal – swoistą elegancję. Zupełnie jakby Tribulation swoją wyjątkową muzyką tworzyli własne uniwersum. Klasa.

Gdy zespół wydał pierwszy album, The Horror, prawdopodobnie nikt się nie spodziewał, że ich twórczość pójdzie w całkowicie innym kierunku. Obecnie szwedzka formacja bardzo rzadko gra swój najstarszy materiał na żywo, porzucając death metal na rzecz bardziej złożonego i przepełnionego mrocznym dramatyzmem repertuaru. Tribulation decydują się na swój charakterystyczny styl, w którym z klasycznego deathu został już właściwie tylko growl Johannesa Anderssona. Znajdą się oczywiście zwolennicy surowego, agresywnego grania, jak i słuchacze, do których bardziej przemawia nowszy materiał zespołu. Należę do tych drugich i decyzję Tribulation o zrezygnowaniu z bardziej klasycznego death metalu uważam za wprost doskonałą. Nic więc dziwnego, że setlista koncertu w Malmö tak bardzo przypadła mi do gustu. Po znakomitym intro muzycy zabrali się za Lady Death. Wyraziste pierwsze tony utworu zrobiły swoje, chwilę później w półmroku rozległ się growl Anderssona i wieczór zaczął się na dobre. Artyści już na początku dali z siebie wszystko, imponując nieposkromioną energią.

Koncert nie mógł się oczywiście obyć bez Melancholii. Nieprawdopodobnie chwytliwy kawałek dodatkowo rozbudził widownię, której udzielała się wszechobecna energia artystów. Coraz to kolejne utwory (setlista rozciągnęła się na ponad dziesięć kawałków, również tak długich, jak Suspiria) wydawały się nie męczyć muzyków. Poza tym widać było, że członkowie Tribulation również doskonale czują się na scenie. Nie chodzi tu tylko o zaangażowanych gitarzystów, Adama Zaarsa i poruszającego się z niesamowitą gracją Jonathana Hulténa – perkusista Oscar Leander, który do składu dołączył w zeszłym roku, równie dobrze sobie radzi.

Wśród kolejnych utworów znalazło się oczywiście więcej materiału z fantastycznego Down Below, jak otwierający album The Lament czy doskonale sprawdzające się na żywo The World z obłędnym wstępem na perkusji i podkręconym basem. Publika usłyszała jednak również starsze kawałki, takie jak instrumentalną kompozycję Ultra Silvam.

Chociaż początek Strange Gateways Beckon był równoznaczny ze zbliżającym się zakończeniem koncertu, na wielki finał Szwedzi zostawili Lacrimosę. Jeden z najbardziej przykuwających uwagę elementów Down Below również na koncercie robił, krótko mówiąc, wielkie wrażenie. Mocny wstęp, przesycone gotyckim klimatem brzmienie i perfekcyjnie budowane napięcie przed wyrazistym zakończeniem – odpowiednie zwieńczenie setlisty. W czasie granego na pianinie outro zespół podziękował zebranym fanom, jednocześnie urzeczonym koncertem i wyczekującym więcej.  
Set trwał jednak prawie półtorej godziny i o niedosycie nie mogło być mowy. Zwłaszcza, że wiadomo już, kiedy nadarzy się następna okazja do zobaczenia Tribulation na żywo: na luty i marzec następnego roku została zapowiedziana trasa Northern Ghosts, na której Panowie zagrają z Gaahls Wyrd. Na trasie znalazły się również dwa polskie koncerty: 5 marca zespoły zagrają w Poznaniu, a 6 marca w Warszawie. Będąc pod tak wielkim wrażeniem po występie Tribulation, mogę jedynie polecić zobaczenie jednego z ich pełnych mrocznej elegancji spektakli na żywo.

Setlista Tribulation:
Lady Death
Melancholia
The Lament
The Motherhood of God
Suspiria
Cries from the Underworld
Ultra Silvam
Solo (Jonathan Hultén)
Solo (Adam Zaars)
The World
Nightbound
Strange Gateways Beckon
Lacrimosa

 

Tagi: , , , , , , .