Vader – Szczecin (30.12.2017)

XXV Lat Chaosu  to nazwa  trasy, którą Vader efektownie zwieńczył 2017 rok. Podczas dziewięciu występów Peter i jego ekipa zaserwowali danie bardzo  apetyczne  – w całości wykonali debiutancki album „The Ultimate Incantation”, wydany dokładnie w listopadzie 1992 roku. Ja zobaczyłem finałowy show tego objazdu (zorganizowany przez Massive Music)  – w szczecińskim klubie K 4.

W każdym mieście Vaderowi towarzyszyły supporty i tak też było podczas tego ostatniego występu. Co ciekawe obie grupy, które spełniały tę rolę w Szczecinie, wystąpiły w mniejszej sali. Dzięki temu wszystko przebiegło zgodnie z planem i bez opóźnień. Death-metalowy Bläkken to zespół sformowany w 2017 roku, zatem dla nich był to na pewno bardzo ważny występ. Muzycy mają już na koncie mini album “Bläkk Blood”, z którego utwory zagrali tego wieczoru. Nie udało im się co prawda na żywo oddać soczystości nagrań studyjnych, bo nagłośnienie było niestety nienajlepsze. Mimo to publika trochę się rozgrzała przy tych dźwiękach.

Perverse to także lokalna kapela, ale ze znacznie dłuższym stażem. Pith (wokal, gitara) założył ją w 1999 roku i cały czas jest jej liderem. Aktualnie trio wciąż promuje swój album “Perverse“. Każdy show jest starannie przygotowany. Pod sufitem sali zawisnął “szkieltowaty” pająk, poza tym na scenie były kości, czaszki i inne akcesoria, odpowiednio podkręcające nastrój muzyki, którą wykonuje ta grupa. Pith szybko nawiązał dobry kontakt z publiką, wyraźnie również brzmienie się poprawiło (tylko pierwszy numer wypadł niezbyt dobrze). Repertuar był złożony głównie z nowszych kawałków, m.in. usłyszeliśmy „Regular Whore” z ostatniej płyty i jeden utwór planowany na jej następczynię. To muza z okolic Cannibal Corpse i Krisiun w wykonaniu Perverse zaktywizowała metal maniaków i klika osób pod sceną zainicjowało nawet regularny “młyn”. Tymczasem Perverse zaaplikowało nam jeszcze coś z klasyki, a konkretnie dwa szlagiery MetalikiFor Whom The Bell Talls” i “Whiplash“.

Vader (na głównej sali) także zadbał o scenografię. Przede wszystkim biła po oczach wielka płachta z czerwonym logo grupy, ale były też inne detale. Najważniejsza oczywiście była jednak muzyka. Po intro, którym był początek płyty LaibachMacbeth“, ruszyła machina, która sprawnie i bezlitośnie zmiażdżyła zmysły tych, którzy stawili się w K4. Oczywiście wszyscy dobrze znamy te utwory, które wypełniają debiut Vadera, a mimo to  “Dark Age“, “Final Massacre” czy chociażby “Crucified Ones” to numery, które na żywo wciąż mają unikalną moc. Wpływ na to ma też na pewno fakt, że obecny skład zespołu utrzymuje się już od sześciu lat, a zatem Peter, Hal (bas), Spider (gitara) i James (perkusja) są bardzo dobrze zgrani, co na każdym występie słychać.

Tym razem ciekawostką było wykonanie “Reign-Carrion” w polskiej wersji, czyli pod tytułem “Trupi jad“. Przed wykonaniem ostatniego numeru Wiwczarek przedstawił kolegów i zapowiedział, że zagrają coś extra. Kiedy zatem wybrzmiało “Breath Of Centuries” usłyszeliśmy jeszcze kilka numerów równie wiekowych, bo sprzed dwóch dekad –  “Sothis“, “Vision Of The Voice” oraz bardzo energetyczną wersję “The Wrath“. To był jeden z momentów, w których widzowie zareagowali szczególnie mocno. Piwo poszło na bok i ludzie rzucili się w wir głów i kończyn, który utworzył się pod sceną.

To jednak jeszcze nie było wszystko. Na ostatni kwadrans koncertowego roku (Vader zaczął go występem w Szczecinie na początku kwietnia wraz z Immolation i tu go zakończył) Panowie wybrali jeszcze trzy pieśni, które zna każdy fan metalu – “Black SabbathBlack Sabbath , „Fight Fire With FireMetalliki (tutaj Peter wokalnie mocno “zaszalał”) oraz diabelski finał w postaci “Hell AwaitsSlayera. Być może byli tacy, którym taki deser nie pasował i chcieliby innego zestawu, ale według mnie był praktycznie optymalny. Usłyszeliśmy przecież nie tylko “Ultimate…” w całości, ale także prawie całą EP “Sothis“. To był znakomity hołd dla starych czasów, ale też dobra prognoza na przyszłość, bo Vader mimo upływu lat wciąż nie traci formy, czego ten show był najlepszym dowodem.  

Autorem relacji jest Radek Bruch.

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .