Watain, Rotting Christ, Profanatica – Paryż (17.11.2018)

Niektóre trasy koncertowe są tak dobre, że trudno nasycić się jedną wizytą na imprezie. Tak właśnie było z Trident’s Curse, na której Watain i Rotting Christ połączyli siły.

Koncert w Le Trabendo, jaskrawoczerwonym budynku w parku La Villette (w pobliżu bardziej znanego Le Zenith) był interesującą odmianą po tłumniej odwiedzanych gigach, takich jak w warszawskiej Progresji. Scena w lokalu była mała – wręcz nietypowo mała, jak na tak widowiskowy zespół, jakim mogę określić Watain. Jakby jednak na to nie patrzeć, barierki ustawiono tak blisko niskiej sceny, że zebrani w pierwszym rzędzie fani nie mogli narzekać na brak interakcji z zespołami.

Nawet otwierający wieczór Profanatica okazali się nieco bardziej zaangażowani niż na poprzednich koncertach. Chociaż ich set był dość przewidywalny, zespół wykrzesał z siebie więcej energii niż na początku trasy. Tłum też reagował już dosyć energicznie, przygotowując się na dalsze emocje wieczoru.

 

Choć w przeciwieństwie do Watain muzycy  Rotting Christ nie zmieniali swojej setlisty w czasie trasy, koncert Greków absolutnie nie mógłby zostać określony jako nudny. Zwłaszcza z nowym materiałem prezentowanym przez doświadczony zespół – Fire, God and Fear z nadchodzącego albumu zdecydowanie wzbudziło zainteresowanie fanów. Przemowa na początku utworu przeszła w  chwytliwe, przypominające te na albumie Κατά τον δαίμονα εαυτού, brzmienie. Do tego mocniejsze uderzenie połączone z atmosferycznymi przejściami – połączenie, które na żywo znakomicie się sprawdziło, i które na albumie z pewnością wypadnie równie dobrze.
Większość i tak już porządnego materiału Rotting Christ wiele zyskuje na żywo. Tak było i tym razem. Zarówno nowsze utwory, jak Elthe Kyrie czy Apage Satana, oraz znane sprzed lat kawałki (na przykład The Sign od Evil Existence, które na koncercie poprzedziło The Forest of N’Gai) są pełne energii i widać, że muzycy dają z siebie wszystko. Sakis Tolis wielokrotnie dziękował widowni i zwracał się do publiki, nie zapominając o słowach końcowych, które poprzedzały utwór Grandis Spiritus Diavolos. Wokalista wyraził uznanie dla francuskiej widowni, pamiętając o dodaniu kultowego “You keep the spirit alive!”.

 

Setlista Rotting Christ:
Χ Ξ Σ
P’unchaw Kachun/Tuta Kachun
Fire, God and Fear
Elthe Kyrie
Apage Satana
Sign of Evil Existence
Forest of N’Gai
Societas Sathanas
In Yumen/Xibalba
Grandis Spiritus Diavolos

 

Nie wszyscy zdążyli porządnie ochłonąć po występie Rotting Christ, a na scenę wnoszono już elementy występu Watain. Niewielki rozmiar lokalu nie zniechęcał zespołu i na koncertowy wystrój składały się odwrócone krzyże, trójzęby i porozrzucane kości. Na chwilę klub pogrążył się w cieniu i rozbrzmiał religijnym śpiewem, a na scenę weszły gwiazdy wieczoru Watain, prowadzeni przez Erika Danielssona z płonącą pochodnią w dłoniach. Zaczęło się.

Po porywającym klasyku Storm of the Antichrist na wstępie, Watain nie zwalniali tempa. Nie dając słuchaczom wytchnienia, po pierwszym wrażeniu zabrali się za Nuclear Alchemy, emanujący energią utwór z najnowszego albumu Trident Wolf Eclipse. Przyprawiająca niemalże o zawroty głowy szybkość, pełen zapału wokal oraz publika z oddaniem skandująca refren – kolejny bardzo udany kawałek.

Setlista prezentowała przekrój całej dyskografii  – The Child Must Die przypomniało widowni o The Wild Hunt, a wraz z Agony Fires tłum przenosił się do początków zespołu. Utwory były rozmieszczone na setliście z dużym wyczuciem, a od czasu do czasu zostawały przerywane słowami charyzmatycznego frontmana, który to zachęcał widownię do angażowania się w występ i dawania z siebie wszystkiego, to wyrażał aprobatę dla zebranych fanów.

 Choć nie każdy zespół potrafi zagrać dobry cover Bathory, Watainowi wychodzi to doskonale. Zapowiedziana przez Erika „lekcja z historii Szwecji” okazała się niczym innym, jak coverem Return of Darkness and Evil. Ukłon w stronę legendy black metalu i fantastycznie mroczna atmosfera muzycznego hołdu od Watain – niesamowite przeżycie.
Sworn to the Dark zostało utworem, który (niestety zbyt szybko!) zakończył wieczór. Watain nie po raz pierwszy pokazali wyjątkową klasę i okazali się zespołem perfekcyjnie odnajdującym się zarówno na dużych scenach, jak i na znacznie mniejszych – przed rozszalałymi masami, ale też mniejszą publiką. 

Setlista Watain:
Storm of the Antichrist
Nuclear Alchemy
The Child Must Die
Agony Fires
Furor Diabolicus
Sacret Damnation
The Golden Horns of Darash
Malfeitor
Towards the Sanctuary
Return of Darkness and Evil
Sworn to the Dark

Tagi: , , , , , , , , .