<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>4 album - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/4-album/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/4-album/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Fri, 20 Apr 2018 07:21:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>4 album - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/4-album/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>TESSERACT &#8211; &#8222;Sonder&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/tesseract-sonder-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/tesseract-sonder-2018/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Pietrzak]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 19 Apr 2018 18:11:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[4 album]]></category>
		<category><![CDATA[4 płyta]]></category>
		<category><![CDATA[Dan Tompkins]]></category>
		<category><![CDATA[Kscope]]></category>
		<category><![CDATA[prog metal]]></category>
		<category><![CDATA[Tesseract]]></category>
		<category><![CDATA[UK]]></category>
		<category><![CDATA[White Moth Black Butterfly]]></category>
		<category><![CDATA[Zeta]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=132018</guid>

					<description><![CDATA[<p>Brytyjski kwintet Tesseract to zjawisko w metalu progresywnym nie tyle ciekawe, co absolutnie mnie pochłaniające. Zespół na przestrzeni lat sukcesywnie umacnia swoją&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/tesseract-sonder-2018/">TESSERACT &#8211; &#8222;Sonder&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Brytyjski kwintet <strong>Tesseract</strong> to zjawisko w metalu progresywnym nie tyle ciekawe, co absolutnie mnie pochłaniające. Zespół na przestrzeni lat sukcesywnie umacnia swoją pozycję w nowoczesnym traktowaniu metalu, zmieniając kierunki poszukiwań nowych rozwiązań, łączenia elementów ciężkości z melodiami, a jednocześnie wciąż umiejętnie wykorzystując podwaliny niestandardowych polirytmicznych podziałów, których niejako byli pionierami. Z każdym albumem, począwszy od debiutanckiego, ciężkiego i surowego<em><strong>&nbsp;One</strong></em> (2011), poprzez konceptualny&nbsp;<em><strong>Altered State</strong> </em>(2013) i wyważony <em><strong>Polaris</strong></em> (2015), ich specyficzny, często wywindowany djentowy sound ewoluował, przyciskał, zupełnie zanikał albo wracał do początku, jak sądzę po to, aby na końcu stwierdzić, że <strong>Tesseract </strong>jest po prostu marką. Wraz z czwartym albumem pt. <em><strong>Sonder</strong></em>, którego premiera przewidziana jest na <strong>20 kwietnia br.</strong>, zespół osiągnął równowagę pomiędzy potężnymi riffami a atmosferycznymi momentami na takim poziomie, że nie sposób odmówić im tej unikatowości, która świadczy o istocie twórców.&nbsp;</p>
<p><em><strong>Sonder</strong></em> tworzy 8 utworów o stosunkowo niedługim czasie trwania niespełna 37 minut, które jednak w zupełności wystarczą, aby zachłysnąć się propozycją Brytyjczyków od początku do końca. Album otwiera singlowy <em><strong>Luminary</strong></em>, który z miejsca kojarzy się z typowym już, &#8222;tesseractowym&#8221; przepisem na przebój &#8211; ciężkie, wolno opadające riffy, czysty, porażający techniką wokal i melodyjne haczyki. Takimi patentami Panowie operują kilka razy, włączając drugi singiel <strong><em>Smile</em>&nbsp;</strong>(ciekawszy w charyzmatycznej wersji albumowej)&nbsp;czy <em><strong>Juno</strong></em>. Osobną kwestią są rozbudowane<em><strong> Beneath My Skin</strong></em> i <em><strong>Mirror Image</strong></em>, które z powodzeniem można nazwać kontynuacją kierunku obranego na najbardziej dotychczas przystępnym szerszej publice albumie <em><strong>Polaris </strong></em>(2015). Utwory są bowiem zarówno złożone, jak i chwytliwe, ale pozbawione już mocarnej szarpaniny na przesterowanych gitarach <strong>Acle&#8217;a Kahneya</strong> i <strong>Jamesa Monteitha</strong>, która myli trop w układzie kompozycji, na rzecz klimatycznej, niemal kontemplacyjnej strony <strong>Tesseractów</strong>. Na szczególną uwagę zasługuje najdłuższy numer, monumentalny&nbsp;<em><strong>King</strong></em>, który łączy w sobie kilka poziomów emocji, złożonych i zamkniętych w jedną spójną całość. Riffy uderzają tu ciężej niż kiedykolwiek, <strong>Dan</strong>&nbsp;<strong>Tompkins</strong>&nbsp;w końcu wraca do swoich rozrywających krzyków i znów pokazuje, czym tak zachwycał na <strong><em>One&nbsp;</em></strong>(2011)<strong>,</strong>&nbsp;by za chwilę przygasić tempo delikatną zwrotką i jeszcze mocniej dołożyć w momencie kulminacyjnym.&nbsp;<em><strong>King</strong></em>&nbsp;zachwyca nie tylko muzycznie, ale również lirycznie i obrazowo w klipie reżyserii&nbsp;<em><strong>Kyle&#8217;a Kadowa</strong></em> i <em><strong>Stevena Cleavlanda</strong></em>. W tym miejscu nie pozostaje mi nic innego, jak ponownie zwrócić uwagę na rewelacyjne wokale <strong>Tompkinsa</strong>. Wydaje się, że rozpiętość jego wokaliz została już dawno całkowicie obnażona, a tymczasem na <em><strong>Sonder</strong></em> uderza szerzej niż kiedykolwiek w tym zespole. Nie bez znaczenia są na pewno inne dokonania artysty na skrajnie różnych polach muzycznych &#8211; od dark popowych i ambientowych wariacji m.in. w <strong>White Moth Black Butterfly</strong> po inspiracje synthwave&#8217;em wraz z projektem <strong>Zeta</strong>. I z tego powodu niewykluczone, że wielu słuchaczy zarzuci nowemu wydawnictwu zbytnie postawienie na &#8222;jasne&#8221; w ujęciu kompozycyjnym, niemal popowe fragmenty płyty, za którymi stoi właśnie porywający, wysoki, czysty śpiew <strong>Tompkinsa</strong>, jak w eterycznym <em><strong>Orbital </strong></em>czy pięknym, zamykającym <em><strong>Arrow</strong></em>. Żeby nie było niejasności, osobiście jednak stoję w całkowitej opozycji do takich sugestii. W momencie, kiedy inni przedstawiciele nowego nurtu metalu&nbsp; <strong>The Contortionist</strong>, <strong>Plini</strong> czy nawet <strong>Leprous</strong> nie poddają się w tak dużym stopniu wpływom &#8222;słodszej&#8221; odmiany muzyki ciężkiej, <strong>Tesseract</strong>om udaje się wyjść z takiego romansu obronną ręką. Inną plamę albumu, choć niekoniecznie krytyczną, może stanowić niewykorzystanie potencjałów tzw. wypełniaczy. Prawie każdy utwór na<em><strong> Sonder</strong> </em>zaczyna się klimatycznym intro, ale nie wszystkie piosenki znajdują finał w pełnoprawnej kompozycji. Do tego te liczne intra być może hamują nieco impet numerów, które mogłyby przecież nabrać większej dynamiki. Choć moim zdaniem nie muszą &#8211; tu też jestem w stanie pójść na kompromis, bo smakowany w całości&nbsp;<em><strong>Sonder</strong> </em>absolutnie mnie nie męczy ani nie nuży. Równowaga &#8211; to jest słowo klucz tego albumu.</p>
<p>Na koniec warto wspomnieć o genialnej jak zawsze produkcji pod skrzydłami wytwórni <strong>Kscope</strong>. Brzmienie <em><strong>Sonder</strong> </em>powala na łopatki! Masteringiem zajął się człowiek-instytucja, gitarzysta&nbsp;<strong>Acle Kahney</strong>, odpowiedzialny zresztą za tworzenie soundu początkowej sceny djentu, i wykonał to zadanie bezbłędnie. Tam, gdzie ma być ciężko i przytłaczająco, jest tak rzeczywiście, a w momentach wolniejszych słychać wszystkie zabiegi, dzięki którym dźwięk jest przestrzenny i selektywny, w tym budujące klimat subtelne elektroniczne wtręty czy syntezatory. Dodatkowo zespół zdecydował się na wydanie albumu w dwupaku, tj. jedna wersja CD będzie specjalnie zmiksowana do binauralnej &#8211; tak jakby dźwięk otaczał słuchacza, coś na kształt 3D. Jeśli zajmować się nowoczesną formą muzyki ciężkiej, to niech i będzie nowocześnie wydana!&nbsp;</p>
<p>Podsumowanie zaś całości przychodzi mi z trudem. <strong>Tesseract</strong>&nbsp;nie musi już niczego udowadniać, nie wypada również do nikogo ich porównywać. Fani zespołu, będą upajać się oparami <em><strong>Sonder</strong></em> z pewnością. Natomiast czy nowy album przyciągnie nowych odbiorców? Ostatecznie <strong>Tesseract</strong> nie stworzyli niczego, co mogłoby nieziemsko zaskoczyć. Być może nie jest to również dzieło przełomowe ani najlepsze w karierze muzyków. Nie zmienia to jednak faktu, że <em><strong>Sonder</strong></em> jest przepełniony pięknymi aranżami i niezwykłym klimatem charakterystycznym właśnie dla <strong>Tesseract</strong>. To jest ich siła. To album pełen pasji. I ja to w pełni kupuję.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/nwW1d_KtkJw" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span data-mce-type="bookmark" style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/tesseract-sonder-2018/">TESSERACT &#8211; &#8222;Sonder&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/tesseract-sonder-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
