<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Arkadiusz „Aro” Jabłoński - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/arkadiusz-aro-jablonski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/arkadiusz-aro-jablonski/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Thu, 14 Aug 2025 06:09:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Arkadiusz „Aro” Jabłoński - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/arkadiusz-aro-jablonski/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Nowy album NOTHING3000 (post-metal) jeszcze w tym roku!</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/nowy-album-nothing3000-post-metal-jeszcze-w-tym-roku/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/nowy-album-nothing3000-post-metal-jeszcze-w-tym-roku/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Jun 2025 09:19:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[Arkadiusz „Aro” Jabłoński]]></category>
		<category><![CDATA[instrumental]]></category>
		<category><![CDATA[Instrumental Post-Metal]]></category>
		<category><![CDATA[NOTHING3000]]></category>
		<category><![CDATA[post-metal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=326095</guid>

					<description><![CDATA[<p>nothing3000 to muzyczny byt powstały około 2021 roku. Zamysł projektu to mocne metalowe riffy, przemieszane nieco subtelnością, gain rozkręcony na maxa, przeszywające&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/nowy-album-nothing3000-post-metal-jeszcze-w-tym-roku/">Nowy album NOTHING3000 (post-metal) jeszcze w tym roku!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>nothing3000</strong> to muzyczny byt powstały około 2021 roku.<br />
Zamysł projektu to mocne metalowe riffy, przemieszane nieco subtelnością, gain rozkręcony na maxa, przeszywające na wylot bębny i aura wiecznych zmian, wędrówek, poszukiwań i niekończącej się nicości.<br />
<strong>nothing3000</strong> porusza się na pograniczu metalu alternatywnego, post metalu, momentami black/death metalu. Tak duże rozgałęzienie nurtów wynika z dwóch różnych osobowości, które tworzą ten projekt.</p>
<p>Komentarz zespołu: &#8222;<i>Każdy z nas ma swój świat metalu, który wtłaczamy w nasze granie. Mamy za sobą wiele koncertów w  innych projektach. Jesteśmy duetem bębny + gitary</i>&#8222;.</p>
<p>Debiutancki album zatytułowany &#8222;<i><strong>nothing</strong></i>&#8221; ukazał się jesienią 2023 roku i składa się z 6 kompozycji tworzących 35 minut muzyki. Za rejestrację materiału, miks oraz mastering odpowiada <strong>Arkadiusz &#8222;Aro&#8221; Jabłoński</strong> z <strong>Monroe Sound Studio</strong> (<strong>Disloyal</strong>, <strong>Masachist</strong>, <strong>Woe unto Me</strong>, <strong>Zørormr</strong>).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Obecnie zespół kończy rejestrację materiału na nowy studyjny album.</p>
<p>Tak prace nad nową płytą komentują muzycy: &#8222;<i>Aktualnie kończymy prace nad nową płytą, która ukaże się jeszcze w tym roku. Materiał na pewno będzie mocniejszy, brudniejszy i cięższy od poprzedniej</i>&#8222;.</p>
<p>Zapraszamy do odsłuchu debiutanckiego albumu &#8222;<em><strong>nothing</strong></em>&#8222;. Muzykę tego zespołu polecamy fanom takich kapel jak <strong>Russian Circles, Pelican, Telepathy, If These Trees Could Talk</strong>.</p>
<p><iframe width="100%" height="400" src="https://www.youtube.com/embed/WWu3fDOFxVU" title="nothing3000 | &quot;nothing&quot; [FULL ALBUM 2023]" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<p>Tracklista:<br />
01. (-1)<br />
02. (-2)<br />
03. (-3)<br />
04. (-4)<br />
05. (-5)<br />
06. (-6) </p>
<p><img decoding="async" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/noname18.jpg" alt="NOTHING3000 nothing 2023" width="100%"  class="alignnone size-full wp-image-326096" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/noname18.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/noname18-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/noname18-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/noname18-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/noname18-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/noname18-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/nowy-album-nothing3000-post-metal-jeszcze-w-tym-roku/">Nowy album NOTHING3000 (post-metal) jeszcze w tym roku!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/nowy-album-nothing3000-post-metal-jeszcze-w-tym-roku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie 2017 roku wg gości KVLT</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-gosci-kvlt/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jan 2018 19:00:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Adrian Sowa]]></category>
		<category><![CDATA[Arkadiusz „Aro” Jabłoński]]></category>
		<category><![CDATA[best album]]></category>
		<category><![CDATA[best albums in 2017]]></category>
		<category><![CDATA[best of]]></category>
		<category><![CDATA[Cult Never Dies]]></category>
		<category><![CDATA[Dayal Paterson]]></category>
		<category><![CDATA[Decibel Magazine]]></category>
		<category><![CDATA[guests]]></category>
		<category><![CDATA[Gunnar Sauermann]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Kozłowski]]></category>
		<category><![CDATA[Kamecki Guitars]]></category>
		<category><![CDATA[Kobaru]]></category>
		<category><![CDATA[Lariyah Hayes]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Kowal]]></category>
		<category><![CDATA[Masachist]]></category>
		<category><![CDATA[Metal Mind Productions]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Koch]]></category>
		<category><![CDATA[Monroe Sound Studio]]></category>
		<category><![CDATA[Nex]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kamecki]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie 2017 roku]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie roku]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław „Poli" Polański]]></category>
		<category><![CDATA[Rudeboy]]></category>
		<category><![CDATA[Season Of Mist]]></category>
		<category><![CDATA[ViaOmega Magazine]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo In Rock]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=123477</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kolejny etap podsumowania 2017 roku to wrażenia osób związanych z muzyką nie bezpośrednio, czyli szefów i pracowników klubów, PR-owców odpowiedzialnych za promocję&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-gosci-kvlt/">Podsumowanie 2017 roku wg gości KVLT</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejny etap<strong> podsumowania 2017</strong> <strong>roku</strong> to wrażenia osób związanych z muzyką nie bezpośrednio, czyli szefów i pracowników klubów, PR-owców odpowiedzialnych za promocję w wytwórniach płytowych, a wśród tych gości do podsumowania zaprosiliśmy również producenta gitar oraz fotografa koncertowego i sesyjnego.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Lariyah Hayes</strong> (<a href="https://www.facebook.com/ViaOmega/">ViaOmega magazine</a>)</p>
<ol>
<li><strong>Nightbringer</strong> &#8222;<em>Terra Damnata</em>&#8222;</li>
<li><strong>Blut Aus Nord</strong> &#8222;<em>Deus Salutis Meae</em>&#8222;</li>
<li><strong>Bestia Arcana</strong> &#8222;<em>Holokauston</em>&#8222;</li>
<li><strong>Emptiness</strong> &#8222;<em>Not For Music</em>&#8222;</li>
<li><strong>Venenum</strong> &#8222;<em>Trance of Death</em>&#8222;</li>
<li><strong>Inconcessus Lux Lucis</strong> &#8222;<em>The Crowning Quietus</em>&#8222;</li>
<li><strong>Aosoth</strong> &#8222;<em>V: The Inside Scriptures</em>&#8222;</li>
<li><strong>Chaos Moon</strong> &#8222;<em>Eschaton Mémoire</em>&#8222;</li>
<li><strong>Lustre</strong> &#8222;<em>Still Innocence</em>&#8222;</li>
<li><strong>Blaze of Perdition</strong> &#8222;<em>Conscious Darkness</em>&#8222;</li>
</ol>
<p>Specjalna wzmianka dla najlepszego EP &#8211; <strong>Einar Selvik</strong> &#8222;<em>Snakepit Poetry</em>&#8221;</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Arkadiusz &#8222;Aro&#8221; Jabłoński</strong> (<a href="https://www.facebook.com/MonroeSoundStudio/"><strong>Monroe Sound Studio</strong></a>, zespół <a href="https://www.facebook.com/MASACHIST/"><strong>Masachist</strong></a>)</p>
<p>Kilka tytułów, które obiły mi się w 2017 roku o ucho i zostały w mojej play liście na dłużej. Kolejność przypadkowa.</p>
<ol>
<li><strong>Satyricon</strong> „<em>Deep Calleth Upon Deep</em>&#8222;. W porządku piosenki, w porządku sound. Czasami nudzą, a czasami robią bardzo dobrze.</li>
<li><strong>Lotto</strong> „<em>V V</em>”. Najbardziej kocham tę sprężynę w brzmieniu. Piękne!</li>
<li><strong>Morbid Angel</strong> „<em>Kingdoms Disdained</em>”. Riffy Trey’a kocham, lubię i szanuję.</li>
<li><strong>Oxbow</strong> „<em>Thin Black Duke</em>”. Świetna płyta. Jest odpowiedni lot, odpowiedni puls. Jęki, skrzeki i brud. Nagrane bez „klika”, bez równania, przycinania. Same emocje. Odjazd!</li>
<li><strong>Immolation</strong> „<em>Atonement</em>”. Tak. Samo zło.</li>
<li><strong>Myrkur</strong> „<em>Mereridt</em>”. Ten folk jest niepotrzebny, ale sama produkcja Black metal zrobiła mi bardzo dobrze.</li>
<li><strong>Moloch</strong> &#8222;<em>The Vatican Cellars</em>&#8221; – właśnie słucham i czekam już na nowe dźwięki.</li>
<li><strong>Kobieta z wydm</strong> „<em>Bental</em>”. <strong>Błażej Król</strong> potrafi zrobić klimat! Rewelacyjny album.</li>
<li><strong>Foo Fighters</strong> „<em>Concrete and Gold</em>”. Rewelacyjna płyta! Przebojowa i dojrzała.</li>
<li><strong>Depeche Mode</strong> „<em>Spirit</em>” – DM kocham wszystko…więc…</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Michał Koch</strong> (Dział Promocji w&nbsp;<a href="https://www.facebook.com/metalmindproductions/"><strong>Metal Mind Productions</strong></a>, <a href="https://www.facebook.com/KoncertyWPL/"><strong>Koncerty w Polsce</strong></a>)</p>
<p>Udało się przeżyć kolejne 365 dni &#8211; to niezły wynik. Mijający rok przyniósł zarówno najszczęśliwsze (m.in. <strong>Pearl Jam</strong> w <strong>Rock And Roll Hall Of Fame</strong>), jak i najsmutniejsze (śmierć <strong>Chris</strong>a <strong>Cornell</strong>a, <strong>Tom</strong>a <strong>Petty</strong>&#8217;ego i <strong>Chester</strong>a <strong>Bennington</strong>a; zakończenie działalności <strong>Black Sabbath</strong>) wydarzenia w branży. Osobiście uważam, że 2017 nie był szczególny pod kątem wydanych albumów, ale zdecydowanie nadrobił koncertami.</p>
<ol>
<li><strong>Queens Of The Stone Age</strong>&nbsp;&#8222;<em>Villains</em>&#8222;. Ciekawa sprawa, gdyż zdecydowanej większości moich znajomych ten album nie przypasował. Nie ma może stylistyki, do której przyzwyczaili nas QOTSA, ale mnie kupili. Osobną kwestią jest zachowanie pana Homme&#8217;a, które powinno trafić do rubryki &#8222;Pomyłka roku 2017&#8221;.</li>
<li><strong>Robert Plant</strong>&nbsp;&#8222;<em>Carry Fire</em>&#8222;. Plant nie zamierza reaktywować Zeppelinów, ale w sumie po co, skoro solowe albumy bronią się formą?</li>
<li><strong>Soup</strong>&nbsp;&#8222;<em>Remedies</em>&#8222;. Magia w najczystszej, prog-rockowej postaci.</li>
<li><strong>Ulver</strong>&nbsp;“<em>The Assassination of Julius Caesar</em>”. Moje odkrycie roku. Trzeba będzie się wybrać na koncert.&nbsp;</li>
<li><strong>Lunatic Soul</strong>&nbsp;&#8222;<em>Fractured</em>&#8222;. Niezwykle przejmujący, zapadający w pamięć album. <strong>Mariusz Duda</strong>&nbsp;po raz kolejny udowadnia &#8211; na rodzimym podwórku to on rozdaje karty.</li>
<li><strong>Hey</strong>&nbsp;&#8222;<em>CDN</em>&#8222;. Kompilacja odnowionych kompozycji Hey, wydana wraz z pożegnalną trasą <em>Fayrant</em>. Od pewnego czasu gości w moim odtwarzaczu codziennie!</li>
<li><strong>Anima Damnata</strong>&nbsp;&#8222;<em>Nefarious Seed Grows To Bring Forth Supremacy Of The Beast</em>&#8222;. Najlepszy album tej kapeli, najlepsza metalowa płyta 2017 roku w Polsce.</li>
<li><strong>Spaceslug</strong>&nbsp;&#8222;<em>Time Travel Dilemma</em>&#8222;. Potężny walec zgniatający wszystko na swej drodze. Unlimited power!</li>
<li><strong>Roger Waters</strong>&nbsp;&#8222;<em>Is This the Life We Really Want?</em>&#8222;. Krążek można rozpatrywać jako osobny album Watersa albo jako zbiór patentów spod znaku Pink Floyd. Nie zmienia to faktu, że otrzymaliśmy najlepszą partię materiału od legendarnego basisty od czasów &#8222;Amused to Death&#8221;</li>
<li><strong>Depeche Mode</strong>&nbsp;&#8222;<em>Spirit</em>&#8222;. Trochę czasu minęło, zanim doceniłem. A to jeden z lepszych Depeszowych krążków &#8211; szczególnie dla mnie, jako fana <em>&#8222;Playing the Angel&#8221;</em>.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Jakub Kozłowski</strong> (<a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoInRock/"><strong>Wydawnictwo In Rock</strong></a>)</p>
<ol>
<li><strong>Mastodon</strong>&nbsp;&#8222;<em>Emperor of the Sand</em>&#8222;. Udana propozycja <strong>Mastodon</strong>, który jednak coraz wyraźniej zmierza w kierunku mainstreamu. Dobre utwory rockowe. Słabsze fragmenty pojawiają się, gdy zespół zaczyna bawić się w progresyw, którego ewidentnie nie rozumie.</li>
<li><strong>Hair of The Dog</strong> &#8222;<em>This world Turns</em>&#8222;. Świetna płyta stoner rockowa formacji, która pomimo tego, że nie nagrała dotychczas ani jednego słabego albumu, nadal nie może doczekać się uznania, na jakie zasługuje.</li>
<li><strong>Necromandus</strong> &#8222;<em>Necromandus</em>&#8222;. Debiut tej formacji, nagrany w latach 70. ubiegłego wieku, wyprodukował sam <strong>Tonny Iommi</strong>. Najnowsza płyta, chociaż zarejestrowana w niemal zupełnie innym składzie nadal potrafi zaintrygować. Ustępuje debiutowi, co nie znaczy, że nie warto się w nią uważnie wsłuchać.</li>
<li><strong>Havoc</strong> &#8222;<em>Conformicide</em>&#8222;. Ten thrash metalowy album dał mi chyba największą frajdę w 2017 roku. Taki thrash to ja lubię &#8211; szczery, bezpośredni i melodyjny. Nie brak zaangażowanych politycznie tekstów, które unikają jednak sztampy i naiwności.</li>
<li><strong>Spaceslug</strong> &#8222;<em>Time Travel Dillema</em>&#8222;. Moim zdaniem polska płyta roku. Narkotyczne kompozycje, które pozwalają udać się w naprawdę odległą i pasjonującą podróż. Czekam na więcej.</li>
<li><strong>Immolation</strong> &#8222;<em>Atonement</em>&#8222;. Death metal najwyższych lotów. <em>Atonement</em> jest płytą kompletną i moim zdaniem żaden z pozostałych wielkich graczy na scenie (np. Morbid Angel) nie zdołał w mijającym roku jej dorównać.</li>
<li><strong>Roger Waters&nbsp;</strong>&#8222;<em>Is this a life we really want</em>&#8222;. Ani <strong>Roger Waters</strong> ani <strong>David Gilmour</strong> nie zdołali osobno dorównać wielkim dokonaniom <strong>Pink Floyd</strong>. Gdybym jednak miał zadecydować, która płyta jest bardziej udana – „<em>Rattle that Lock</em>” czy „<em>Is this a Life we Really Want</em>” wskazałbym na tę drugą. Jest nierówna, zbyt pretensjonalna, ale ma fragmenty, przy których potrafi zagotować się krew.</li>
<li><strong>Robert Plant</strong> &#8222;<em>Carry Fire</em>&#8222;. Z kolei <strong>Robert Plant</strong> zdołał niemal zupełnie odciąć się od stylistyki, z jaką był utożsamiany w <strong>Led Zeppelin</strong>. Już lata temu znalazł swoją drogę i pozostaje jej wierny. O ile poprzedni album Planta wydaje się muzycznie ciekawszy, to nie potrafię zarzucić albumowi „<em>Carry Fire”</em> żadnych poważniejszych grzechów.</li>
<li><strong>Kal-El</strong> &#8222;<em>Astrodoommeda</em>&#8222;. Fantastyczny, kosmiczny stoner rock najwyższych lotów</li>
<li><strong>Primitive Man</strong> &#8222;<em>Caustic</em>&#8222;. Ta płyta zmiażdży każdego, kto nie jest na nią przygotowany. Z jednej strony wynika to z ciężaru samej muzyki oraz faktu, że jest ona po prostu zbyt długa, aby możliwym było przyswoić ją w całości bez narażenia się na wewnętrzny krwotok. Pomimo tego uzależnia i potrafi naprawdę namieszać w głowie. Genialna rzecz, ale bez wątpienia, nie dla każdego.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Paweł Kamecki</strong> (<a href="https://www.facebook.com/KameckiGuitars/?timeline_context_item_type=intro_card_work&amp;timeline_context_item_source=100004656345759&amp;pnref=lhc"><strong>Kamecki Guitars</strong></a> &#8211; producent i serwis gitar)</p>
<ol>
<li><strong>Elder</strong>&nbsp;&#8222;<em>Reflections of a Floating World</em>&#8222;.&nbsp;Pejzaże kreowane przez to trio to jest magia. Jest progresywnie, jest bajkowo, są riffy jak z Allmanów. Pełen odjazd.</li>
<li><strong>Decapitated</strong>&nbsp;<em>&#8222;Anticult&#8221;</em>.&nbsp;Co tu dużo mówić. Pełne zawodostwo. Płyta zapierdala do przodu, morduje i nie wzieła mojej skromnej osoby jako jeńca.</li>
<li><strong>Hate</strong>&nbsp;&#8222;<em>Tremendum</em>&#8222;.&nbsp;<strong>Hate</strong> to czołówka, która nie musi nic udowadniać. Kolejny kolos spuszczony na łby wszystkim niedowiarkom. No i jakie solówki! &#x1f642;</li>
<li><strong>Gov&#8217;t</strong> &#8222;<em>Mule</em>&#8222;. Płyta dosyć ciężka jak na zespół, bardzo &#8222;rockowa&#8221;, ale z drugiej strony w dalszym ciągu różnorodna. Kupuję to w 100%.</li>
<li><strong>Stone Sour</strong> &#8222;<em>Hydrograd</em>&#8222;. Jest riff, jest refren, brzmi zajebiście, wybitnie zaśpiewane. Ameryka. Czego więcej chcieć?</li>
<li><strong>Royal Blood</strong> &#8222;<em>How Did We Get So Dark</em>&#8222;. Ja nie wiem jak to się dzieje, że za pomocą basu i perkusji można zrobić tak bogato brzmiące hiciory, które wyrywają się w beret jak udar i za cholerę nie mogą wyjść. Śledzę, kibicuję i przepadam.</li>
<li><strong>Foo Fighters</strong> &#8222;<em>Concrete and Gold</em>&#8222;. <strong>Foo Fighters</strong> to jest 100% rdzennego, zaraźliwego rock and rolla i dojrzałej radości z grania. Dokładnie to, co lubię i cenię najbardziej.</li>
<li><strong>Black Country Communion</strong> &#8222;<em>BCC IV</em>&#8222;. Patrzysz na skład tej kapeli i już wiesz, co usłyszysz. Wybitne wokale, wybitne wiosła, wybitne wszystko. 100% blues rockowej zajebiozy.</li>
<li><strong>Azarath</strong>&nbsp;&#8222;<em>In Extremis</em>&#8222;. Obrzydliwa, śmierdząca trupem kanonada wpierdolu. Tak się dzieciaki robi metal śmierci. No i nagrana na moich gitarach! &#x1f642;</li>
<li><strong>Devilish Impressions</strong>&nbsp;&#8222;<em>The I</em>&#8222;. A kto by wpadł na to, że ekstremalny metal mógłby być jednocześnie tak teatralny i poetycki? Fajnie, że chłopaki dosyć odważnie zrezygnowali ze wszystkich przeszkadzajek i innych orkiestr aby zrobić miejsce na fantastyczną gitarę. Oczywiście mojego autorstwa! Nie lada pozycja w ich dyskografii.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Mariusz Kowal</strong> (<a href="https://www.facebook.com/kobaru.photography/?ref=br_rs"><strong>Kobaru</strong> </a>&#8211; fotograf)</p>
<ol>
<li><strong>Depeche Mode</strong> &#8222;<em>Spirit</em>&#8222;</li>
<li><strong>The Haunted</strong> &#8222;<em>Strength in Numbers</em>&#8222;</li>
<li><strong>Mastodon</strong> &#8222;<em>Emperor of Sand</em>&#8222;</li>
<li><strong>Foo Fighters</strong> &#8222;<em>Concrete and Gold</em>&#8222;</li>
<li><strong>Lunatic Soul</strong> &#8222;<em>Fractured</em>&#8222;</li>
<li><strong>Lo!</strong> &#8222;<em>Vestigial</em>&#8222;</li>
<li><strong>Marilyn Manson</strong> &#8222;<em>Heaven Upside Down</em>&#8222;</li>
<li><strong>Queens of the Stone Age</strong> &#8222;<em>Villains</em>&#8222;</li>
<li><strong>Trivium</strong> &#8222;<em>The Sin and the Sentence</em>&#8222;</li>
<li><strong>Robert Plant</strong> &#8222;<em>Carry Fire</em>&#8222;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Dayal Paterson</strong> (<a href="https://www.facebook.com/ViaOmega/"><strong>ViaOmega magazine</strong></a>, <a href="https://www.facebook.com/decibelmagazine/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><strong>Decibel Magazine</strong></a>, <strong><a href="https://www.facebook.com/CultNeverDies/">Cult Never Dies</a></strong>)</p>
<ol>
<li><strong>Helheim &#8222;</strong><em>landawarijaR&#8221;.&nbsp;</em>W ciągu ostatnich kilku lat <strong>Helheim</strong> wydał niesamowitą muzykę, brzmiąc świeżej niż kiedykolwiek, co nie jest małym zadaniem dla zespołu działającego od wczesnych lat 90. <em>landawarijaR</em> może po prostu być ich najlepszym albumem, jaki wydali do tej pory, fantastycznie nastrojowym i emocjonalnym kawałkiem black metalu, który łączy optymistyczne przejścia z bardziej tęsknymi i introspekcyjnymi częściami.</li>
<li><strong>Wolves In The Throne Room </strong><em>&#8222;Thrice Woven&#8221;. </em>Wilki z pewnością wydają się potwierdzać swoje metalowe referencje po swoim ambientowym albumie <em>Celestite</em> (który bardzo mi się podobał, ale nie został specjalnie dobrze przyjęty), co widać wyraźnie nie tylko w ich ostatnich sesjach zdjęciowych, ale także na tej płycie. Pod wieloma względami jest to ich najbardziej tradycyjne dzieło, nawiązujące do klasycznego skandynawskiego black metalu z drugiej fali, ale z nieco bardziej &#8222;pozytywnym&#8221; duchem. Niezbyt oryginalna, ale przyjemna i pełna serca płyta.</li>
<li><strong>Dødsengel</strong><strong>&nbsp;</strong><em>&#8222;Interequinox&#8221;.</em> <strong>Dødsengel </strong>od dawna są uważni, jeśli chodzi o przekonania co do współczesnego black metalu, a ten album jest kolejnym dowodem na opętany i nieziemski geniusz zespołu. Wspaniałe riffy i wokalne występy oraz kompozycje sprawiają, że jest to jeden z najlepszych i najbardziej porywających albumów w tym roku, mimo że brzmi to tak, jakby było nagrane w kłębie waty &#8211; lepsza produkcja następnym razem, mam nadzieję!</li>
<li><strong>Forgotten Tomb</strong>&nbsp;&#8222;<em>We Owe You Nothing</em>&#8222;. Mimo, że cechuje charakterystyczne podejście do &#8222;riffowania&#8221;, które pomaga zdefiniować grupę, <strong>We Owe You Nothing</strong> to zdecydowanie zespół, który odrywa się od depresyjnego black metalowego brzmienia. To ich najbardziej wkurzający i najbardziej punkowy album, zapewnia mocny kopniak w tyłek od początku do końca i jest pełen ożywczej agresji.</li>
<li><strong>Ulver </strong>&#8222;<em>The Assassination of Julius Caeser</em>&#8222;. Niemetalowy album &#8211; choć oczywiście zespół ma niezaprzeczalne metalowe korzenie, co większość oczywiście wie. Melancholia i fatalistyczna w odczuciu, ale z oczywistą wrażliwością popu (porównania do <strong>Depeche Mode</strong> nie są całkowicie niesprawiedliwe). Jest to przystępna, ale nieziemska kolekcja melodii.</li>
<li><strong>Bestia Arcana </strong>&#8222;<em>Holókauston</em>&#8222;. <strong>Bestia Arcana</strong> wydaje się najbardziej znana jako poboczny projekt szybko rosnącego w siłę&nbsp;<strong>Nightbringer</strong>, ale muszę przyznać, że z dwóch albumów wydanych w tym roku wolałem ten. Gęsty, intensywny i klaustrofobiczny, ale z takim rodzajem zapadającego w pamięć polotu, który czyni go czymś więcej niż tylko nieubłaganym atakiem zmysłów; coś, co jest niezbędne do słuchania dla fanów black metalu.</li>
<li><strong>Ruins Of Beverast </strong>&#8222;<em>Exuvia</em>&#8222;. <em>Exuvia</em> zdecydowanie wymaga cierpliwości i powtarzania słuchania, aby naprawdę należy ten album docenić. Warto podjąć wysiłek, ponieważ mieszanka black i doom metalu w zespole po raz kolejny okazuje się bardzo przekonująca i wpływająca. Ciężka, ale i nawiedzająca podróż słuchacza.</li>
<li><strong>Midnight </strong>&#8222;<em>Sweet Death and Ecstasy</em>&#8222;. W przypadku <strong>Midnight</strong> nie ma nic zbyt przesadnego ani skomplikowanego, to w zasadzie (przynajmniej dla mnie) udane zmartwychwstanie ducha lat 80. Chodzi o to, że wiele, wiele zespołów próbuje czegoś podobnego z nieprzekonującymi rezultatami (włączając w to niektóre zespoły, które działały w tych latach), podczas gdy album taki, jak ten wydaje się brzmieć świeżo, jest chwytliwy i pełen życia, pomimo oczywistych wpływów, takich jak <strong>Venom</strong>. Świetna sprawa.</li>
<li><strong>Enslaved </strong>&#8222;<em>E</em>&#8222;. Do tej pory wiedzieliśmy z grubsza, czego można się spodziewać po albumie <strong>Enslaved</strong> &#8211; niewielkiej ewolucji z poprzednich utworów, wkraczających na coraz bardziej progresywne terytoria, ale zachowujących ducha swojego stylu mocno na miejscu. <em>E</em> (bez nagród dla chłopaków za tytuł!) jest jedną z najlepszych prac zespołu, ale w mojej skromnej opinii, choć różne wpływy błyszczały, to także łatwo się ze sobą mieszały. Energia i przemyślany jak zawsze album, precyzyjnie wykonany i przyszłościowy ekstremalny metal, w którym&nbsp;<strong>Enslaved</strong> nie pozwolili, by jego progresywne podteksty odwracały uwagę od pisania mocnych piosenek.</li>
<li><strong>Overoth </strong>&#8222;<em>The Forgotten Tome</em>&#8222;. Ta północnoirlandzka grupa naprawdę wyciągnęła to z torby &#8211; ich drugi pełny album. Prawdopodobnie najlepiej opisany jako poczerniały death metal (opis, który zwykle nie zapowiada zbyt wiele &#8230;), <em>The Forgotten Tome</em> to niezwykle pomysłowe i ambitne dzieło, z ukłonem w stronę <strong>Behemoth</strong>a i <strong>Morbid Angel</strong>, jednocześnie zachowując własną osobowość i zachwytu.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Przemysław „Poli&#8221; Polański</strong> (szef klubu <a href="https://www.facebook.com/RudeboyClub/"><strong>RudeBoy</strong></a>)</p>
<p>Hej wszystkim , pozdrawiam KVLT i jego czytelników z „wiśniówkowego” <strong>RudeBoy’a</strong> !<br />
Na początek muszę się wytłumaczyć. Nie jestem w stanie ogarnąć muzycznie wszystkiego, i przy tak dużej ilości bardzo dobrych produkcji i płyt wypuszczanych co roku na świat jest mi niezmiernie trudno postawić&nbsp; nr 1 czy 10 przy danej płycie, a do tego musielibyśmy to kategoryzować na black metal, thrash, rock, hard rock itp itd.<br />
Odpowiem tak: najczęściej słuchane przeze mnie nowe albumy (czyt. <strong>TOP nowych albumów wg. Poli’ego</strong>) 2017 roku ogarniałem z telefonu 😉 Czas na słuchanie znajdowałem tylko w samochodzie lub tourbus’ie, kiedy podróżowałem na trasach koncertowych z <strong>Immolation</strong> i <strong>Azarath</strong> lub … z wirtuozami dźwięków, zupełnie innego świata muzycznego, jakimi są po przeciwnym biegunie muzycznym zespoły, takie jak np. <strong>Obscure Sphinx</strong> czy <strong>Riverside</strong>.</p>
<p>Po analizie osłuchań z mojego shit phone’a wyszło mi, że jednych więcej lubię, a drugich mniej i niech tak zostanie. Jednak zaznaczyć chce dla mnie dwie najważniejsze płyty 2017 roku:</p>
<ol>
<li><strong>Decapitated</strong> &#8222;<em>Anticult</em>&#8222;</li>
<li><strong>Immolation</strong> &#8222;<em>Atonement</em>&#8221;<br />
potem kolejność dowolna:</li>
<li><strong>Enslaved</strong> &#8222;<em>E</em>&#8222;</li>
<li><strong>Kreator</strong> &#8222;<em>Gods Of Violence</em>&#8222;</li>
<li><strong>Cannibal Corpse</strong> &#8222;<em>Red Before Black</em>&#8222;</li>
<li><strong>Obituary</strong> &#8222;<em>Obituary</em>&#8222;</li>
<li><strong>Body Count</strong> &#8222;<em>Bloodlust</em>&#8222;</li>
<li><strong>Stone Sour</strong> &#8222;<em>Hydrograd</em>&#8222;</li>
<li><strong>Mastodon</strong> &#8222;<em>Emperor of Sand</em>&#8222;</li>
<li><strong>Dying Fetus</strong> &#8222;<em>Wrong One to Fuck With</em>&#8221;<br />
+</li>
<li><strong>Foo Fighters</strong> &#8222;<em>Concrete and Gold</em>&#8221; &#8211; aby nikt nie myślał, że mam klapki na oczach 😉</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Gunnar Sauermann</strong> (Dział PR w <a href="https://www.facebook.com/seasonofmistofficial/"><strong>Season of Mist</strong></a>)</p>
<ol>
<li><strong>Helheim</strong>&nbsp;&#8222;<em>LandawarijaR</em>&#8222;. Norwegowie zawsze mieli wielki potencjał, ale ciągle sprawiali wrażenie, jak gdyby ukrywali coś ekstra, podczas gdy wypuszczali swoje kolejne świetne albumy. Razem z ich najnowszą próbą, <strong>Hellheim</strong> w końcu dotarli do mety. Dopracowane do perfekcji.</li>
<li><strong>Wolves In The Throne Room</strong>&#8222;<em>Thrice Wove</em>n&#8221;. Odkąd nawiedzony <em>“Diadem of 12 Stars”</em> wyszedł w 2006 roku, <strong>WitTR</strong> dostarczają jakość z każdym pełnowymiarowym krążkiem. Może nie aż tak do przodu, jak <strong>Nachtmystium</strong>, przed tym, jak lider oddał się amerykańskiemu kryzysowi opiodowemu, <em>Thrice Wove</em>n&nbsp;nie przebija się na dziewicze lądy w żaden spektakularny sposób, ale prezentuje gęsty, atmosferyczny USBM w najlepszym wydaniu.</li>
<li><strong>Kreator</strong>&nbsp;&#8222;<em>Gods of Violence</em>&#8222;. Klasyczne hordy mają tendencję do tracenia swoich właściwości po dekadach spędzonych w biznesie, a nowe albumy są często powtórką z dobrze wypracowanej rozrywki. Ale nagle, ni z gruszki, ni z pietruszki, pojawiają się takie albumy jak <strong>AC/DC</strong> &#8222;<em>The Razors Edge</em>&#8222;, <strong>Judas Priest</strong> &#8222;<em>Painkiller</em>&#8222;, <strong>Motörhead</strong> &#8222;<em>1916</em>&#8222;, a teraz z pewnością nowa próba Kreatora, która zupełnie zasłużenie mogłaby się znaleźć na szczycie mojej listy.</li>
<li><strong>Moonspell</strong>&nbsp;&#8222;<em>1755</em>&#8222;. Portugalczycy wpłynęli na nieznane wody poprzez dołączenie mnóstwa klasycznych dźwięków do swojego frapującego albumu koncepcyjnego. Nie ma wątpliwości co do tego że jest to album <strong>Moonspell</strong>, gdyż wszystkie ich typowe elementy również są tu obecne, ale ten eksperyment dla konkretnego przeznaczenia zagrał rewelacyjnie. Ci, którzy nie lubią tej grupy, nie polubią też tego krążka.</li>
<li><strong>Fen</strong> &#8222;<em>Winter</em>&#8222;. Wydaje się, że Fen osiągnęli już swoje opus magnum ze swoim oszałamiającym <em>Epoch</em> w 2011 roku. Aczkolwiek <em>Winter</em> plasuje się dość blisko. Dla fanów mrocznych i surowych dźwięków z Wysp Brexitowskich i bez nowego albumu WINTERFYLLETH w 2017 roku, a akustycznym, który ma wyjść w przyszłym, tego krążka nie można przegapić.</li>
<li><strong>Auðn</strong>&nbsp;&#8222;<em>Farvegir Fyrndar</em>&#8222;. Islandia zrodziła rozwijającą się scenę black metalową, która w większości elementów zdradza mocne wpływy <strong>Deathspell Omega</strong>. <strong>Auðn</strong> chce inaczej, podejmuje bardziej melodyjną, mniej rozbieżną ścieżkę, która prowadzi prosto do mojego zaułka. Jeśli przegapiliście ich na trasie z <strong>Gaahls Wyrd</strong>, wasza strata. Fakt, że grali na moim weselu w Reykjaviku wcale nie wpływa na moją opinię.</li>
<li><strong>Paradise Lost</strong>&nbsp;&#8222;<em>Medusa</em>&#8222;. Ten klasyczny brytyjski gothic metalowy zestaw z ostrymi ciągotami w kierunku śmiertelnej strony tego widma miał swoje wzloty i upadki w trakcie kariery. Obecnie <strong>Paradise Lost</strong> są na dobrej trajektorii, jako że <em>Medusa&nbsp;</em>zawiera wszystko to, co wyznawcy fazy przedelektronicznej mogliby sobie wymarzyć.</li>
<li><strong>Samael</strong>&nbsp;&#8222;<em>Hegemony</em>&#8222;. To, co powiedziałem na temat <strong>Paradise Lost</strong>, odnosi się również do <strong>Samael</strong>a. Szwajcarzy wracają do starej siły po paru raczej nieszczególnych próbach, które zdawały się tracić kierunek w mgle pomysłów. <em>Hegemony</em>łatwo łączy się z epoką <em>Passage</em>, co oznacza elektroniczną perkusję i miażdżące rytmy, wypychające na pierwszy plan epickie melodie.</li>
<li><strong>Der Weg einer Freiheit</strong>&nbsp;&#8222;<em>Finisterre</em>&#8222;. Ci Niemcy z Południa są porównywani do <strong>Deafhaven</strong>, ale pomimo paru podobnych rozwiązań w kwestiach muzycznych, to nie są z nimi blisko spokrewnieni. Oba zespoły mają to do siebie, że nienawidzą blackowych tradycjonalistów, sprzeciwiających się jakimkolwiek ewolucjom stylu, lecz <em>Finisterre&nbsp;</em>wskazuje przyszłość dla black metalu dość inną od tego, co nastąpiło podczas jego przełomu w latach dziewięćdziesiątych.</li>
<li><strong>Mork</strong>&nbsp;&#8222;<em>Eremittens Dal</em>&#8222;. No dobra, ostatnie miejsce na liście mogłoby trafić się wielu innym zespołom, a produkcja <em>Eremittens Dal</em> powinna być lepsza. Jednakowoż, MORK pozostawili po sobie świetne wrażenie podczas występu na żywo na Inferno Festival. To jest krążek godny sprawdzenia i kapela do śledzenia z nadziejami na interesujący rozwój w ciągu kolejnych paru lat.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Adrian Sowa</strong> (<a href="https://www.facebook.com/sovaguitars/"><strong>Sova Guitars</strong></a> &#8211; serwis gitarowy, zespół <a href="https://www.facebook.com/nexpoland/"><strong>Nex</strong></a>)</p>
<p>Ten rok przyniósł wiele inspirujących albumów. Poniżej chciałbym przedstawić swój mały ranking płyt, które zapadały mi w pamięć w minionym roku:</p>
<ol>
<li><strong>Enslaved&nbsp;</strong>„<em>E</em>”. Enslaved po raz kolejny pokazuje, że potrafi grać progresywnie. Idealne połączenie typowego norweskiego black’n’roll i progresywnych aranży rodem z Emperor.</li>
<li><strong>Svart Crown</strong>&nbsp;„<em>Abreaction</em>”. Kolejny progresywny band.&nbsp;Nie wiem jak oni to robią, ale ekipa <strong>Svart Crown</strong> ma w sobie coś, co przyciąga i każe pozostać przy nich na dłużej.</li>
<li><strong>Solstafir&nbsp;</strong>„<em>Berdreyminn</em>”. Nie mam pojęcia skąd tak niskie noty za te wydawnictwo. Zespół się rozwija, a to że w kierunku innym niż chcą tego fani, to już nie jego problem.</li>
<li><strong>Osi and The Jupiter</strong>&nbsp;„<em>Uthuling Hyl</em>”. Jeden z najlepszych folkowo ambientowych albumów tego roku. Idealny na wyciszenie.</li>
<li><strong>Soley&nbsp;</strong>„<em>Endless Summer</em>”. Lubię tego typu indie, i dlatego płyta ta znalazła się w moim zestawieniu. Po „Ask The Deep”, miałem nadzieję na nieco bardziej mroczny krążek – mimo wszystko, 5 miejsce się należy.</li>
<li><strong>Masachist&nbsp;</strong>„<em>The Sect</em>”. <em>Scorned</em> miałby miejsce, 1 ale tutaj też nie jest najgorzej.</li>
<li><strong>Decapitated&nbsp;</strong>„<em>Anticult</em>”. Ciężko przebić „<em>Carnival is Forever</em>”, ale ciężko też nagrać coś gorszego niż „<em>Blood Mantra</em>”. „<em>Anticult</em>” przebija poprzednie wydawnictwo o stokroć, ale na razie nie zaciekawił mnie na dłużej – może w przyszłym roku.</li>
<li><strong>Earth&nbsp;</strong>„<em>Concrete Desert</em>”. Skład znany z bardziej stonerowo-hardrockowych brzmień wydał taką oto elektroniczną mieszankę dźwięków, lekko zalatujących trip hopem.</li>
<li><strong>Septicflesh</strong>&nbsp;„<em>Codex Omega</em>”. Niestety mam wrażenie, że album ten to zbitka niewykorzystanych riffów z <em>„Titan”.</em> Nie jest najgorszy, ale na razie dostaje 9 miejsce.</li>
<li><strong>Anathema</strong>&nbsp;„<em>The Optimist</em>”. Czekałem na ten album, dlatego jest w 10 najlepszych. Na razie mnie nie porwał, ale Anathema ma w sobie coś takiego, że smakuje lepiej po czasie – na razie tylko 10 miejsce.</li>
</ol>
<hr>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-gosci-kvlt/">Podsumowanie 2017 roku wg gości KVLT</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
