<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>atmoseferyczny black metal - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/atmoseferyczny-black-metal/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/atmoseferyczny-black-metal/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Wed, 26 Aug 2026 07:16:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>atmoseferyczny black metal - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/atmoseferyczny-black-metal/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>AKHLYS &#8211; &#8222;House of the Black Geminus&#8221; (2024)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/akhlys-house-of-the-black-geminus-2024/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/akhlys-house-of-the-black-geminus-2024/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Jul 2024 17:45:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2024]]></category>
		<category><![CDATA[Akhlys]]></category>
		<category><![CDATA[album]]></category>
		<category><![CDATA[atmoseferyczny black metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[House of the Black Geminus]]></category>
		<category><![CDATA[industrial metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[Naas Alcameth]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=303722</guid>

					<description><![CDATA[<p>&#8222;Kiedy rozum śpi, budzą się demony&#8221; – pochodząca z amerykańskiego stanu Colorado formacja Akhlys kontynuuje mroczną odyseję na granicy jawy i snu.&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/akhlys-house-of-the-black-geminus-2024/">AKHLYS &#8211; &#8222;House of the Black Geminus&#8221; (2024)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Kiedy rozum śpi, budzą się demony&#8221; – pochodząca z amerykańskiego stanu Colorado formacja <strong>Akhlys</strong> kontynuuje mroczną odyseję na granicy jawy i snu. Moje nawiązanie do dzieła <strong>Francisco Goi</strong> nie jest przypadkowe: niespokojny sen jest głównym i nieodłącznym tematem tekstów zespołu. Tym razem jednym z naszych przewodników będzie <strong>Fobetor</strong>, personifikacja koszmarów z greckiej mitologii. Atmosferyczny, ale podany ze wściekłą mocą black metal Amerykanów, ponownie kusi i odpycha jednocześnie, otaczając słuchacza lepkimi mackami chaosu, które zabierają oddech.</p>
<p>Album <em><strong>House of the Black Geminus</strong></em> to śmiała kontynuacja obecnych już wcześniej wątków, zarówno tych muzycznych, jak i filozoficznych. Cierpiący na parasomnię lider zespołu, <strong>Naas Alcameth</strong>, prowadzi nas do krainy dusznych i niebezpiecznych snów. <em>Sister Silence, Brother Sleep, Mother Darkness and Father Death</em> – to wierni towarzysze sennej odysei. Czas, który powinien przynosić wytchnienie od codzienności, staje się udręką. I tym razem piekłem stają się rodzące się pod zamkniętymi oczami wizje, z pozoru efemeryczne, a przecież namacalne i bolesne w swych skutkach.</p>
<p>Potęga brzmienia <strong>Akhlys</strong> opiera się nie tyle ciężkich riffach, co wyrazistej produkcji, która uwypukla moc gitar i sekcji. Nie pojedyncze, wbijające się w pamięć zagrywki gitary będą nas mamić – choć paru &#8222;chwytliwych&#8221; momentów doszukamy się na albumie – a skomasowana ściana dźwięków, która nieco przytłacza. Kapela skutecznie buduje moc uderzenia, także, a może przede wszystkim, za sprawą studyjnych sztuczek. Hochsztaplerstwo? A może diaboliczny pakt z bogami władającymi koszmarami? Nie mam zatem potrzeby rozkładania muzyki <strong>Akhlys</strong> na czynniki pierwsze, gdy finał artystycznych poszukiwań jest druzgoczący w swym wyrazie.</p>
<p>Utwory na nowym albumie są długie, właściwie każdy z nich stanowi mini suitę, podaną z pewną dramaturgią i zmianami akcji. Pewnym przerywnikiem jest tylko instrumentalny numer <em><strong>Black Geminus</strong></em>, w którym może i formacja nieco pozwala nam się wyciszyć, ale nie uspokoić. Pozostajemy wciąż we wnętrzu koszmaru. Zespół ponownie korzysta zarówno z rozwiązań typowych dla metalu ekstremalnego (czasem podanego w nieco awangardowej formie), jak mrocznej elektroniki – zdarzało im się wypuścić wszak albumy w całości dark ambientowe. Ta inter-gatunkowość stanowiła od początku znak rozpoznawczy<strong> Akhlys</strong>. Nic się zatem nie zmienia. Tym razem pojawia się jednak sporo wątków industrialnych, które nawet jeśli nie dominują całości, to zdecydowanie wpływają na odbiór i wizje, jakie rodzą się w głowie słuchacza. Początek od razu umieszcza nas w nieco innym dźwiękowym kontekście: <em><strong>The Mask of Night-Speaking</strong> </em>wita majestatycznym, podlanym elektroniką uderzeniem, które wiedzie ku post-apokaliptycznym pejzażom kina science-fiction. No właśnie. Słuchając albumu Amerykanów miałem mimowolne skojarzenia z zawartym w <em><strong>Niezwyciężonym</strong></em> <strong>Stanisława Lema</strong> pomysłem na ogromną i niszczycielską chmarę mikrobotów, która wywołuje mentalną destrukcję żywych organizmów. Najmocniejsze, najbardziej wyraziste fragmenty <em><strong>House of the Black Geminus</strong></em> z podobną, wykalkulowaną siłą oddziałują na słuchacza.</p>
<p>Nie chcę się nadmiernie zachwycać, ale z konfrontacji z bogiem koszmarów Amerykanie wyszli z tarczą. <strong>Akhlys</strong> jest oryginalnym i ważnym zespołem na scenie, nawet jeśli pozostaje w pewnym undergroundzie, a <em><strong>House of the Black Geminus</strong></em> to potwierdzenie wysokiej formy. Muzycy ponownie nie zawiedli, a do znanej formuły (także i wizualnej) dorzucili nowe elementy, co pozwala mieć nadzieję, że są jeszcze przestrzenie świeżych artystycznych eksploracji. Z pewnością album ten wędruje na moją krótką listę ciekawszych ekstremalnych, ale i klimatycznych płyt tego roku.</p>
<p>Być może wcześniejszymi produkcjami <strong>Naas Alcameth</strong> i załoga zdążyli mnie skutecznie omamić i w naturalny sposób dobrze im życzę. Póki co śnię wraz z <strong>Akhlys</strong> i nie chcę się przebudzić, choć widoki są tutaj koszmarne.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/akhlys-house-of-the-black-geminus-2024/">AKHLYS &#8211; &#8222;House of the Black Geminus&#8221; (2024)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/akhlys-house-of-the-black-geminus-2024/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ATRA VETOSUS &#8211; &#8222;Even The Dawn No Longer Brings Hope&#8221; (2021)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/atra-vetosus-even-the-dawn-no-longer-brings-hope-2021/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/atra-vetosus-even-the-dawn-no-longer-brings-hope-2021/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Aug 2021 11:13:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2021]]></category>
		<category><![CDATA[atmoseferyczny black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Atmospheric Black Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Atra Vetosus]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[cd]]></category>
		<category><![CDATA[Even The Dawn No Longer Brings Hope]]></category>
		<category><![CDATA[Immortal Frost Productions]]></category>
		<category><![CDATA[metal z Australii]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka niezależna]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Tasmania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=234340</guid>

					<description><![CDATA[<p>Diabła tasmańskiego opowieści ciąg dalszy. Pochodząca z antypodów kapela Atra Vetosus przypomina o swoim istnieniu EP-ką Even The Dawn No Longer Brings&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/atra-vetosus-even-the-dawn-no-longer-brings-hope-2021/">ATRA VETOSUS &#8211; &#8222;Even The Dawn No Longer Brings Hope&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Diabła tasmańskiego opowieści ciąg dalszy. Pochodząca z antypodów kapela <strong>Atra Vetosus</strong> przypomina o swoim istnieniu EP-ką <em><strong>Even The Dawn No Longer Brings Hope</strong></em>. Przypomina, bo choć dzielą nas morza i oceany, to miałem już okazję recenzować na łamach <strong>Kvlt </strong>propozycje Tasmańczyków. Premierowe 20 minut muzyki powinno zainteresować fanów atmosferycznego black metalu, który stawia na pewien smutny, ale i wzniosły klimat, nie uciekając jednocześnie do nadmiernie łzawej formy. Fanów ekstremum nie zemdli od natarczywej melodyki. Skłonni zaś do wyciszenia słuchacze nie poczują się przygnieceni galopadą wściekłych riffów. A jednocześnie, słuchając muzyki kapeli, nie czuję, że to jakiś założony kompromis.</p>
<p><strong>Atra Vetosus</strong> brzmi bardzo po europejsku, z ukłonami w stronę skandynawskiej sceny, ale potrafi też przemówić własnym językiem. Trudno jakoś jednoznacznie wskazać inspiracje muzyków, a poprzednie krążki wskazują, że mają coś własnego do powiedzenia. Z pewnością dużo tu przestrzeni. Produkcja i aranżacje wiodą ku mrocznym plenerom, nie zamykają w piwnicy czy grocie. Czuć rozmach i oddech, przy braku przeładowania pomysłami. Delikatny, melancholijny wstęp (fortepian w <em><strong>Azure; Frozen</strong></em> oraz ambientowe dźwięki <strong>Hallowed Sky</strong>) stanowi tu zaproszenie do świata black metalowych, ciętych riffów. Krzyk <strong>Josha Gee</strong> przerywa zwykle chwile względnego spokoju i zaprasza na rytuał. Siła natury jest w tych kompozycjach kościołem zła, a właściwie chaosu. Z podniosłych riffów, strzępków melodii i odnoszących się do pierwotnych sił tekstów, wyłania się bardzo interesująca propozycja – groźna, wściekła, a jednak kusząca klimatem. Zapewne dzika przyroda rodzimej wyspy stanowi główną inspirację i nadaje charakteru lirykom i dźwiękom.</p>
<p>Trudno przewidzieć, czy w zalewie dźwięków zostanie z Wami na dłużej, ale istnieje taka szansa. <strong>Atra Vetosus</strong> ma pewne atuty – umiejętność wprowadzania do blackowych riffów melodyki, przekonujące budowanie nastroju i dźwiękowej przestrzeni, pewien aranżacyjny rozmach. Dzięki paru zabiegom udaje się zaciekawić słuchacza. Przynajmniej mnie. Wyobrażam sobie, że nie tylko fani black metalu mogą z ochotą przyłożyć ucho do EP-ki <em><strong>Even The Dawn No Longer Brings Hope</strong></em>.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/atra-vetosus-even-the-dawn-no-longer-brings-hope-2021/">ATRA VETOSUS &#8211; &#8222;Even The Dawn No Longer Brings Hope&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/atra-vetosus-even-the-dawn-no-longer-brings-hope-2021/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Garść informacji o nadchodzącym albumie Harakiri For The Sky</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/garsc-informacji-o-nadchodzacym-albumie-harakiri-for-the-sky/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/garsc-informacji-o-nadchodzacym-albumie-harakiri-for-the-sky/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafał]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Sep 2020 16:29:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[album]]></category>
		<category><![CDATA[AOP Records]]></category>
		<category><![CDATA[atmoseferyczny black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Atmospheric / Depressive Black Metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Harakiri For The Sky]]></category>
		<category><![CDATA[Mære]]></category>
		<category><![CDATA[post-black metal]]></category>
		<category><![CDATA[pre-order]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=216773</guid>

					<description><![CDATA[<p>Austriacki post-black metalowy zespół Harakiri For The Sky zdradził szczegóły nadchodzącego albumu. Zastępca Arson wydanego w 2018 roku będzie nosił nazwę Mære&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/garsc-informacji-o-nadchodzacym-albumie-harakiri-for-the-sky/">Garść informacji o nadchodzącym albumie Harakiri For The Sky</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Austriacki post-black metalowy zespół <strong>Harakiri For The Sky</strong> zdradził szczegóły nadchodzącego albumu. Zastępca <strong><em>Arson</em> </strong>wydanego w 2018 roku będzie nosił nazwę <em><strong>Mære</strong> </em>i ukaże się 29 stycznia 2021 roku przez wydawnictwo <strong>AOP Records</strong>. Natomiast 19 lutego w Ameryce Północnej. Poznaliśmy również okładkę, która została wykonana przez <strong>Art of Maquenda</strong>. Jak informuje sam wydawca już niebawem ukaże się pierwszy singiel.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Materiał ukaże się w następujących w formatach, a pre-order startuje już niebawem.</p>
<p>&#8211; podwójna płyta CD z mediami<br />
&#8211; podwójny album składany z 24 stronicową książeczką<br />
&#8211; limitowany drewniany zestaw CD<br />
&#8211; limitowany drewniany zestaw winylowy</p>
<p>Tracklista:<br />
01. I, Pallbearer<br />
02. Sing For The Damage We&#8217;ve Done (feat. Neige / Alcest)<br />
03. Us Against December Skies<br />
04. I&#8217;m All About The Dusk<br />
05. Three Empty Words<br />
06. Once Upon A Winter (feat. Audrey Sylvain / Amesoeurs)<br />
07. And Oceans Between Us<br />
08. Silver Needle // Golden Dawn (feat. Voice of GAEREA)<br />
09. Time Is A Ghost<br />
10. Song To Say Goodbye (Placebo Cover)</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-216774 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/09/Harakiri-Cover.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/09/Harakiri-Cover.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/09/Harakiri-Cover-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/09/Harakiri-Cover-450x450.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/09/Harakiri-Cover-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/09/Harakiri-Cover-1536x1536.jpg 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Źródło: AOP Records</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/garsc-informacji-o-nadchodzacym-albumie-harakiri-for-the-sky/">Garść informacji o nadchodzącym albumie Harakiri For The Sky</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/garsc-informacji-o-nadchodzacym-albumie-harakiri-for-the-sky/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Premiera płyty zespołu Aegrimonia</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/premiera-plyty-zespolu-aegrimonia/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/premiera-plyty-zespolu-aegrimonia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafał]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Jan 2020 18:39:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[Aegrimonia]]></category>
		<category><![CDATA[atmoseferyczny black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Atmospheric Black Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Damortus]]></category>
		<category><![CDATA[deppresive black metal]]></category>
		<category><![CDATA[The Shadow Touched My Soul]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=181584</guid>

					<description><![CDATA[<p>Polski black metalowy zespół Aegrimonia krążący na granicach depressive/atmospheric wydał własnym nakładem drugi krążek The Shadow Touched My Soul. Album wciąż można&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/premiera-plyty-zespolu-aegrimonia/">Premiera płyty zespołu Aegrimonia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Polski black metalowy zespół <strong>Aegrimonia</strong> krążący na granicach depressive/atmospheric wydał własnym nakładem drugi krążek <strong><em><span class="_5yl5">The Shadow Touched My</span></em><span class="_5yl5"> Soul</span></strong>. Album wciąż można nabyć pisząc bezpośrednio do grupy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Kilka zdań od <strong><span class="_5yl5">Damortus</span>a</strong> członka kapeli:</p>
<blockquote><p><em><span class="_5yl5">The Shadow Touched My Soul jest naszym drugim albumem. Chcieliśmy nim ukazać niektóre aspekty wewnętrznych przeżyć towarzyszących życiu, jednocześnie wskazując drogę na zewnątrz, jednak nie prowadząc przez nią do samego końca. Postawiliśmy na nieco mocniejsze brzmienia niż przy naszym pierwszym wydawnictwie, dopełniając je i równoważąc bardziej symfonicznymi, melancholijnymi dźwiękami.</span></em></p></blockquote>
<p>Tracklist:<br />
01. Good Mourning<br />
02. Something Inside<br />
03. Projekcje<br />
04. Sen<br />
05. Pamiętaj<br />
06. Drzwi<br />
07. The Shadow Touched My Soul pt. 1<br />
08. The Shadow Touched My Soul pt. 2</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-181585 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/01/CoverAegrimonia.png" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/01/CoverAegrimonia.png 960w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/01/CoverAegrimonia-300x300.png 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/01/CoverAegrimonia-450x450.png 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/01/CoverAegrimonia-150x150.png 150w" sizes="(max-width: 960px) 100vw, 960px" /></p>
<p>Źródło: Aegrimonia</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/premiera-plyty-zespolu-aegrimonia/">Premiera płyty zespołu Aegrimonia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/premiera-plyty-zespolu-aegrimonia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>OFDRYKKJA &#8211; &#8222;Gryningsvisor&#8221; (2019)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ofdrykkja-gryningsvisor-2019/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ofdrykkja-gryningsvisor-2019/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maciek Masta]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 12 Dec 2019 16:24:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2019]]></category>
		<category><![CDATA[art of propaganda]]></category>
		<category><![CDATA[atmoseferyczny black metal]]></category>
		<category><![CDATA[atmoshperic black metal]]></category>
		<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[Gryningsvisor]]></category>
		<category><![CDATA[Harakiri For The Sky]]></category>
		<category><![CDATA[Ofdrykkja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[szwedzki atmosferyczny metal]]></category>
		<category><![CDATA[szwedzki black metal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=179853</guid>

					<description><![CDATA[<p>Art of Propaganda to wytwórnia znana mi przede wszystkim z wydania genialnych rzeczy Harakiri for the Sky. Ale nie tylko, gdyż ten&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ofdrykkja-gryningsvisor-2019/">OFDRYKKJA &#8211; &#8222;Gryningsvisor&#8221; (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Art of Propaganda</strong> to wytwórnia znana mi przede wszystkim z wydania genialnych rzeczy <strong>Harakiri for the Sky</strong>. Ale nie tylko, gdyż ten niemiecki producent ma także na swoim koncie takich artystów jak <strong>Ellende</strong>,<strong> Insane Vesper</strong>, <strong>Karg</strong> czy <strong>Vanhelga</strong>. Tym razem postanowiłem zapoznać się z nieco bardziej depresyjną i ciemną stroną wytwórni i przesłuchać najnowszy krążek szwedzkiej formacji <strong>Ofdrykkja</strong>.</p>
<p>Sześćdziesiąt jeden minut muzyki tak ciężkiej i minorowej wydawało się porcją trudną do przełknięcia na raz. W końcu któż to w dzisiejszych czasach nagrywa płyty trwające więcej niż trzy kwadranse i zawierające więcej niż osiem, no, dziewięć kawałków. A tu mamy ich aż dwanaście!</p>
<p>Jak nietrudno się domyślić, wycieczka przez te szwedzkie padoły goryczy i smutku śpieszna nie jest. Partie perkusyjne „pykają” sobie bez napinki, i to częściej używając talerzy hi-hatowych czy ride’owych niż werbli czy bębna basowego. Gitary plumkają sobie równie powoli i równie smutno. Całość wywołuje więc wrażenie muzyki jednostajnej i przymulonej. Słodkiej do przesady &#8211; chciałoby się rzec, gdyby smutek i nostalgia były słodkie. Dla porządku dodam jeszcze, że partie gitarowe zaprezentowane są zarówno w wersji elektrycznej, nieco przesterowanej, ale i czystej, klasycznej. Ta klasyczna wersja gitary przypomina mi od czasu do czasu równie klasyczny album <strong><em>Kveldssanger</em></strong> <strong>Ulvera</strong>. Na szczęście tylko troszeczkę. Żeby móc mówić o muzyce blackowej, mamy oczywiście growlujący wokal, który tak naprawdę jest głównie spokojnym, growlującym szeptem i deklamacją, zlewającym się wręcz z partiami instrumentalnymi. Są i wokale czyste jak w utworze <strong><em>Witcher</em></strong>, ale są to przypadki incydentalne. Nie wspomniałem jeszcze o dwóch zasadniczych składnikach tego albumu. Jednym są klawisze &#8211; sprawa oczywista dla tego gatunku. Zawsze liryczne, klasyczne i czyste wyciągają z beznadziejnego mroku całość utworu i powodują, że przestaje on być mdły i nieatrakcyjny. Ale prawdziwą robotę na <strong>Gryningsvisor</strong> robi coś zupełnie innego &#8211; piękny, czysty wokal kobiecy, który jak ostrym lancetem tnie mózg otumaniony pogrzebową monotonną papką, wyprowadzając tym samym całość na wyższy poziom, dzięki czemu odsłuch stał się intersujący, ale nie z przymusu a z nieskrywaną przyjemnością.</p>
<p>Co do zasady muzykę funeral doomową ciężko nazwać piękną czy śliczną. A w moim osobistym przypadku klasyczny przedstawiciel tego gatunku byłby w ogóle niejadalny. <strong>Ofdrykkji </strong>udało się jednak nagrać krążek, który jest piękny. Delikatny i przyjemny do słuchania, subtelny, ale jednocześnie treściwy. Powolny, ale w żadnym wypadku nie nudny. Może nie wybitny czy powalający, ale bardzo dobry. Taki, który kupiłbym bez namysłu do słuchania w długie, zimowe wieczory, a że akurat takie właśnie będziemy mieli przez najbliższe kilka miesięcy, radzę wszystkim zaopatrzyć się w internetowym sklepie <strong>Art of Propaganda</strong>. Nie pożałujecie!</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ofdrykkja-gryningsvisor-2019/">OFDRYKKJA &#8211; &#8222;Gryningsvisor&#8221; (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ofdrykkja-gryningsvisor-2019/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ETHIR ANDUIN &#8211; &#8222;Loneliness Of My Life&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ethir-anduin-loneliness-of-my-life-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ethir-anduin-loneliness-of-my-life-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 17 Oct 2019 15:43:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2018]]></category>
		<category><![CDATA[album]]></category>
		<category><![CDATA[atmoseferyczny black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Atmospheric Black Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Atmospheric/Depressive Black Metal]]></category>
		<category><![CDATA[bands from Russia]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[cd]]></category>
		<category><![CDATA[Dark Progressive Metal]]></category>
		<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[Ethir Anduin]]></category>
		<category><![CDATA[Loneliness Of My Life]]></category>
		<category><![CDATA[lp]]></category>
		<category><![CDATA[Music]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[post-metal]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[rosyjski metal]]></category>
		<category><![CDATA[russian band]]></category>
		<category><![CDATA[smutna muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Tikhvin]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=164326</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ethir Anduin to rosyjska kapela, a właściwie do pewnego czasu jednoosobowy projekt, stworzony przez multiinstrumentalistę Alexeya &#8222;Fenrira&#8221; Veselova. Do lidera niedawno dołączyła&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ethir-anduin-loneliness-of-my-life-2018/">ETHIR ANDUIN &#8211; &#8222;Loneliness Of My Life&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ethir Anduin</strong> to rosyjska kapela, a właściwie do pewnego czasu jednoosobowy projekt, stworzony przez multiinstrumentalistę <strong>Alexeya &#8222;Fenrira&#8221; Veselova</strong>. Do lidera niedawno dołączyła niewiasta, która udziela się wokalnie, ale recenzowany tutaj pełnograj pt. <em><strong>Loneliness Of My Life</strong></em> to jeszcze dzieło zrodzone w twórczej nomen omen samotni. <strong>Fenrir</strong> zdaje się zresztą muzycznym pracoholikiem – działający od 2006 <strong>Ethir Anduin</strong> doczekał się bogatej dyskografii (zwłaszcza jeśli policzymy wszystkie EP-ki, single i splity). <strong>Alexey</strong> udzielał się przez lata aktywnie także jako gitarzysta w death metalowym <strong>Bestial Deform</strong>.</p>
<p>Przechodząc jednak do meritum, co tam słychać w obwodzie leningradzkim, z którego <strong>Ethir Anduin</strong> się wywodzi? Ano całkiem ciekawe dźwięki z głuszy się niosą, pewnie nie nowatorskie, może nie oszałamiające, ale warte uwagi. <em><strong>Loneliness Of My Life</strong></em> to przede wszystkim propozycja dla tych wszystkich, którzy lubią metalowe, rozwlekłe instrumentalne pejzaże. Bo nie jest to muzyka do jakiegoś gwałtownego headbangingu, choć zdarzają się tu momenty żywsze, mocniejsze, oparte na cięższych, bardziej zadziornych riffach, a czasem nawet epickie w swej strukturze (jak finał <em><strong>Meaningless Existence</strong></em>). Całość poddana jest raczej melancholijnej, nastrojowej aurze, w której poszczególne wątki przeplatają się ze sobą, tworząc dość rozbudowane, mimo to nie nazbyt skomplikowane kompozycje. Całość rodzi się na styku black metalu (ale nie w ekstremalnym wydaniu) i doom metalu, niemniej przypaść do gustu może też fanom wszelkich post-rockowym, post-metalowych, intrygująco &#8222;smęcących&#8221; projektów.</p>
<p>Nie licząc melorecytacji po rosyjsku w <em><strong>Lethargy</strong></em>, mamy tu do czynienia z wyłącznie instrumentalną robotą. Może w tej dawce – <em><strong>Loneliness Of My Life</strong></em> trwa prawie 70 minut – to nieco zbyt wiele, by przyjąć za jednym zamachem, ale po każdym kolejnym przesłuchaniu potrafiłem wyłuskać z tych numerów coś nowego i całość przekonywała mocniej. Wiadomo, że jeden człowiek nie może być wirtuozem wszystkich instrumentów, ale też obrana konwencja nie wymaga przecież jakichś technicznych popisów. W tego typu propozycjach diabeł siedzi w prostych i jednocześnie skutecznych rozwiązaniach, a tutaj je znajdziemy, przynajmniej od czasu do czasu.</p>
<p><strong>Fenrir</strong> radzi sobie i tak całkiem nieźle, a ponad metalową przeciętność wznoszą te numery strzępki interesujących melodii (choćby bardzo ładny motyw w <em><strong>Unhealed Wounds</strong></em> czy <em><strong>In the Abyss of Unconsciousness</strong></em>), dosyć ciekawe aranże, pewien klimat. Mogą się na płycie podobać klawisze, dodające odrobinę mistycznej aury. Melodyjne wątki podawane przez gitary także niosą w sobie ciekawe tematy. Nie wiem, czy dla wszystkich będzie to wystarczający argument, by zostać fanem <strong>Ethir Anduin</strong>, ale sprawdzić <em><strong>Loneliness Of My Life</strong></em> można. Płyta nie przynosi dźwiękowych rozczarowań, choć nie gwarantuję, że komuś podaruje jakieś szczególne oczarowania.</p>
<p>Nawet ten, kogo nie przekona do siebie recenzowany album, powinien mimo wszystko sprawdzić ostatnią EP-kę <strong>Ethir Anduin</strong>, <em><strong>Awareness of the Frailty of Being</strong></em>. Śpiewająca z gotycką manierą i growlująca również <strong>Luka</strong>, dodała instrumentalnej muzyce zarazem aury niesamowitości, jak i mocy. Czekam zatem na album w takim właśnie wydaniu. Może to być rzecz bardzo intrygująca.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ethir-anduin-loneliness-of-my-life-2018/">ETHIR ANDUIN &#8211; &#8222;Loneliness Of My Life&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ethir-anduin-loneliness-of-my-life-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ANTRE &#8211; &#8222;Void&#8221; (2019)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/antre-void-2019/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/antre-void-2019/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Apr 2019 06:42:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[album]]></category>
		<category><![CDATA[Antre]]></category>
		<category><![CDATA[atmoseferyczny black metal]]></category>
		<category><![CDATA[atmospheric black metak]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal z Wielkiej Brytanii]]></category>
		<category><![CDATA[cd]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal from UK]]></category>
		<category><![CDATA[nowa płyta]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Void]]></category>
		<category><![CDATA[Withered Hand Records]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=160520</guid>

					<description><![CDATA[<p>Antre zdradza na swoim debiutanckim krążku upodobania do atmosferycznego, nowocześnie podanego black metalu, w którym nie brak eksperymentu, przy jednoczesnym szacunku dla&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/antre-void-2019/">ANTRE &#8211; &#8222;Void&#8221; (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong> Antre</strong> zdradza na swoim debiutanckim krążku upodobania do atmosferycznego, nowocześnie podanego black metalu, w którym nie brak eksperymentu, przy jednoczesnym szacunku dla tradycji. Nawet logo i forma okładki sugerują, że muzycy nie są ograniczeni przez klasyczne podejście do tematu. Płyta <em><strong>Void</strong></em> ukazuje sporą – zwłaszcza jak na debiutantów – dojrzałość grupy, a także umiejętność budowania pomostów pomiędzy różnymi klimatami i rozwiązaniami, czasem spokojnymi i refleksyjnymi, innym razem dość intensywnymi i hałaśliwymi.</p>
<p>Mamy tutaj szybkie tempa, ataki wściekłych, skomasowanych riffów, przywodzących echa świetności starej blackowej szkoły – choć podanej z pomocą nowocześniejszej produkcji i w bardziej technicznym wydaniu. Wystarczy wymienić<em><strong> Fear the Old Blood</strong></em>, gdzie pojawiają się i blasty, i punkowy rytm, i charakterystyczny wokal. Słychać w tym jednak zamiłowanie do świeższych rozwiązań, wypracowanych w black metalu już na przestrzeni ostatniej dekady. Ale pochodzący z <strong>Nottingham</strong> i okolic muzycy nie poprzestają na tym. Wstęp do <em><strong>Suffer the Light </strong></em>przywołuje post rockowe konotacje i równie dobrze wkomponowałby się w którąś z płyt <strong>Sólstafir</strong> chociażby. Podobnie rzecz się ma z preludium do <em><strong>Beyond these Skies</strong></em>, gdzie odzywają się bardziej klimatyczne, nieco łkające gitary (choć kompozycja ta przynosi potem z sobą kilka klasycznie chłoszczących riffów i wolniejszą część). Zespół ewidentnie ciąży ku progresywnym rozwiązaniom i nawet w nieco krótszych kompozycjach (<em><strong>Guided by Nightmares</strong></em> i <em><strong>Tyrant</strong></em>) znalazło się miejsce na kilka przeplatających się ze sobą motywów.</p>
<p>Brytyjczycy ciekawie potrafią wpleść prostą melodię w strukturę swych riffów, czego przykładem niby nieporywający motyw w <em><strong>Suffer the Light</strong></em>, który jednak podany najpierw z szybkimi tempami, a potem powracający wraz ze zwolnieniem może przykuć uwagę. Dar do lepienia nut <strong>Antre</strong> posiada rzeczywiście spory, a do tego i wrażliwość – dowodzą tego najlepiej krótkie, akustyczne, ale stanowiące moment naturalnego wytchnienia instrumentalne perełki <em><strong>Denisovan</strong></em> i <em><strong>The Frozen Deep</strong></em>. A że dla wyrównania proporcji między spokojem i hałasem zespół potrafi zaraz mocno zaatakować (techniczny numer <em><strong>Into Oblivion</strong> </em>z epickimi tremolami, albo ściana gitar w <em><strong>Infinite Abyss</strong></em>), dodaje to płycie <em><strong>Void</strong> </em>kolorytu.</p>
<p>Naprawdę niezły, dość różnorodny album. Dzieje się tu sporo, ale szczęśliwie nie za dużo. Są momenty trochę mniej wyraziste – nie zawsze, zwłaszcza w długich kompozycjach udaje się zachować nieustanną dramaturgię – niemniej to propozycja świadcząca o sporej muzykalności kwintetu. Wiele na tym albumie jasnych punktów, które pozwalają żywić nadzieję, że <strong>Antre</strong> dostarczy nam jeszcze trochę epickich, atmosferycznych black metalowych dzieł, nawiązujących do klasyki, ale jednak szukających nowych, ciekawych, technicznych rozwiązań. <em><strong>Void</strong> </em>udowadnia bowiem, że już na początku drogi zespół obrał właściwy i interesujący dla słuchacza szlak.</p>
<p>Oficjalna strona zespołu na<strong><a href="https://www.facebook.com/antrecult" target="_blank" rel="noopener noreferrer"> Facebooku</a></strong></p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/1HyCcjn4D1k" allowfullscreen="allowfullscreen" width="100%" height="400" frameborder="0" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/antre-void-2019/">ANTRE &#8211; &#8222;Void&#8221; (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/antre-void-2019/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ALMYRKVI &#8211; &#8222;Umbra&#8221; (2017)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/almyrkvi-umbra-2017/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/almyrkvi-umbra-2017/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Weronika]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 31 Jan 2019 20:18:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Almyrkvi]]></category>
		<category><![CDATA[atmoseferyczny black metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Islandia]]></category>
		<category><![CDATA[Sinmara]]></category>
		<category><![CDATA[Umbra]]></category>
		<category><![CDATA[Van Records]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=156108</guid>

					<description><![CDATA[<p>Almyrkvi to poboczny projekt dwóch muzyków z islandzkiej blackmetalowej hordy Sinmara: Bjarniego Einarssona i Garðara Jónssona. Nie sposób nie dostrzec (czy raczej&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/almyrkvi-umbra-2017/">ALMYRKVI &#8211; &#8222;Umbra&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Almyrkvi</strong> to poboczny projekt dwóch muzyków z islandzkiej blackmetalowej hordy <strong>Sinmara</strong>: <strong>Bjarniego Einarssona</strong> i <strong>Garðara Jónssona</strong>. Nie sposób nie dostrzec (czy raczej usłyszeć) podobieństw między tymi dwoma zespołami, jako że oba oscylują jednak w obszarze jednego gatunku, brzmiącego tak nordycko, jak tylko się da, opierając się na „zimnych” melodiach w tonacjach molowych. Ale i tutaj Islandczycy udowadniają, że ich kraj choć mały, to atmo-blackiem wybrukowany. I to bardzo solidnie.</p>
<p>Duet wydał swój debiutancki album pod koniec 2017 roku i od razu został wliczony w poczet największych islandzkich bandów, stając dumnie koło takich nazw jak <strong>Auðn</strong>, <strong>Svartidauði</strong> czy <strong>Misþyrming</strong>. Myślę, że zdecydowanie zasłużyli sobie na takie chwalebne miejsce. Dlaczego? Warto zacząć od tego, że <em><strong>Umbra</strong></em> traktuje o kosmosie. Tak, dokładnie. Podobny klimat znajdziemy też u <strong>Mesarthim</strong> czy <strong>Inquisition</strong>, ale jednak nordycki sound to coś innego. I wbrew pozorom doskonale wpasowującego się w tematy o czarnych dziurach, mgławicach i konstelacjach.</p>
<p>Już pierwsza ścieżka, <em><strong>Vaporous Flame</strong></em>, zabiera nas w niesamowitą podróż w przestrzeń kosmiczną, uderza ścianą dźwięku i piękną, jęczącą gitarą. Wejście jest znakomite i nawet niespodziewany, delikatny wokal <strong>Jónssona</strong> tego nie psuje. To nie znaczy jednak, że nie umie growlować – wręcz przeciwnie. Jego szorstki growl wyłania się po dłuższym pasażu, przeradzając się w jakieś nieludzkie jęki. Porażające.<br />
Sporo na tym albumie też syntezatora i organów Hammonda, ale jednak zawsze zostają gdzieś w tle, i to klasyczne trio gitara-wokal-perkusja wiodą tu prym. Nie ma tu jednak miejsca na delikatne, ambientowe „melodyjki”, <strong>Almyrkvi</strong> urzeka słuchacza także swoją doomową stroną, jak chociażby w <em><strong>Severed Pillars of Life</strong></em>. Doskonałą stroną tego albumu jest także dobrze wybrzmiewający bas w zasadzie w każdym utworze, który potęguje atmosferę głębi i mroku.</p>
<p>Na Umbrze każdy utwór przechodzi płynnie w kolejny, nim zorientujemy się, kiedy minął pierwszy. Jest to doskonała, bardzo dojrzała muzycznie opowieść. Sporo wpływu industrialu słychać w takich utworach jak <em><strong>Cimmerian Flame</strong></em> czy <em><strong>Stellar Wind of the Dying Star</strong></em>, ale – chociaż sama nie jestem fanką tego gatunku – <strong>Almyrkvi</strong> szyją to z blackiem w taki sposób, że granice gatunków się zacierają.<br />
Islandzkie duo z <strong>Sinmary</strong> pokazuje doskonałą formę w swoim osobistym projekcie, prezentując nam niezwykle gęsty i spójny muzycznie album, gdzie nie ma miejsca na żaden zawód. Gdy usłyszałam go po raz pierwszy, dosłownie i w przenośni – wykopał mnie w kosmos. Jego największą wadą jest chyba to, że trwa jedynie niewiele ponad czterdzieści minut, tak bardzo typowo dla blackmetalowych albumów. Warto jednak dać się porwać w tę podróż po czasoprzestrzeni i zanurzyć w niej całkowicie, a potem odpalić płytę od początku.</p>
<p>&nbsp;<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/Bqki34Oqcz4" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/almyrkvi-umbra-2017/">ALMYRKVI &#8211; &#8222;Umbra&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/almyrkvi-umbra-2017/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>SOLAR TEMPLE &#8211; &#8222;Fertile Descent&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/solar-temple-fertile-descent-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/solar-temple-fertile-descent-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maciek Masta]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Jan 2019 15:57:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[ambient]]></category>
		<category><![CDATA[atmoseferyczny black metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[debiut]]></category>
		<category><![CDATA[Eisenwald]]></category>
		<category><![CDATA[Fertile Descent]]></category>
		<category><![CDATA[Fluisteraars]]></category>
		<category><![CDATA[post-metal]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Solar Temple]]></category>
		<category><![CDATA[Turia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=155282</guid>

					<description><![CDATA[<p>Atmosferyczny ambientowy post black metal to taki gatunek, w którym mogę się rozpływać bez pamięci. Ostre, blackowe granie w klimacie „postowym”, ale&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/solar-temple-fertile-descent-2018/">SOLAR TEMPLE &#8211; &#8222;Fertile Descent&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Atmosferyczny ambientowy post black metal to taki gatunek, w którym mogę się rozpływać bez pamięci. Ostre, blackowe granie w klimacie „postowym”, ale z atmosferycznymi i tantrycznymi wstawkami to kąski nie lada.</p>
<p>Aż tu nagle wkracza holenderski duet <strong>Solar Temple</strong>. Cały w lśniącej zbroi, na białym rumaku i przy wtórze anielskich chórów. No dobra, z tymi chórkami to się zagalopowałem, ale i tak jest nieźle.</p>
<p>Płytkę dostarczyło mi wydawnictwo <strong>Eisenwald</strong>, to samo, które wydaje również takie cuda jak <strong>Fluisteraars</strong> i <strong>Turię</strong>, co nie jest kwestią bez znaczenia. A to dlatego, że muzycy tworzący <strong>Solar Temple</strong> grywają we <strong>Fluisteraars</strong> i <strong>Turii</strong> właśnie. Tak więc we własnym sosie kiszą się Holendrzy w niemieckim garnku, i patrząc na wspomniane 3 kapele, każdorazowo wychodzi im to nieźle.</p>
<p>A jak się okazuje najlepiej się dzieje pod sztandarem <strong>Solar Temple</strong>. Co prawda płyta zawiera jedynie dwa utwory i trwa trzydzieści sześć minut, ale jakie jest to trzydzieści sześć minut!</p>
<p>Gdyby chcieć porównywać <strong><em>Fertile Descent</em></strong> (dodam jeszcze, że jest to płyta &#8211; debiut tej młodej formacji)&nbsp;do bardziej znanych projektów, to napisałbym, że duet czerpie trochę z klasyki (<strong>Burzum</strong>, <strong>Trelldom</strong> w kawałku <strong><em>Steg</em></strong>, który bardzo przypomina mi kawałek <strong><em>White Jaw</em></strong>), trochę z muzyki około-blackowej (<strong>Alcest</strong>), a wszystko okraszone smaczkami, takimi jak klawisze a’la <strong>Deep Purple</strong> w drugiej części kawałka <strong><em>Those Who Dwell in the Spiral Dark</em></strong> i zagrane w klimacie post metalowym.</p>
<p>Dźwiękowo jest oczywiście trochę brudno, ale takie są zasady gatunku. Muzyka jest bardzo hipnotyzująca, momentami mocna i ostra, a miejscami delikatna. Linie melodyjne są klarowne, a motyw przewodni przeplata się przez całe długaśne kawałki (16 i 20 minut), co daje wrażenie zwartej, przemyślanej i jednolitej konstrukcji. A to dobrze, bo ja nie cierpię pociętych niczym konfetti zlepków nie mających ze sobą nic wspólnego, połączonych sztucznie w jeden hybrydowy twór. I choć całość nie przypomina steku bluźnierstw z plwocinami Belzebuba, no i nie podpalisz od tej muzyki kościoła, to bardzo mi się ten album podoba. Bardzo, bardzo &#8211; rzekłbym nawet.</p>
<p>Oczywiście <strong><em>Fertile Descent</em></strong> nie jest płytą dla black metalowych purystów, dla których liczy się wściekłość i karkołomne tempo. Natomiast wszyscy wielbiciele nieco szerszego kręgu muzycznego powinni znaleźć tu coś dla siebie. Ja w każdym wypadku w takim klimacie się zakochałem. Tak jak na początku podejrzewałem!</p>
<p>&nbsp;<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/1fmiWP1pQTM" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/solar-temple-fertile-descent-2018/">SOLAR TEMPLE &#8211; &#8222;Fertile Descent&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/solar-temple-fertile-descent-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
