<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>AVDL - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/avdl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/avdl/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Wed, 08 Nov 2017 18:03:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>AVDL - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/avdl/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>EBOLA &#8211; &#8222;II&#8221; (2017)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ebola-ii-2017/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ebola-ii-2017/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maciek Masta]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Nov 2017 18:03:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2017]]></category>
		<category><![CDATA[A.V.D.L.]]></category>
		<category><![CDATA[AVDL]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Ebola]]></category>
		<category><![CDATA[II]]></category>
		<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[raw black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Scourge]]></category>
		<category><![CDATA[Via Nocturna]]></category>
		<category><![CDATA[VN]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=120262</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ebola to jednoosobowy projekt, który wykluł się niedawno w szufladce z podpisem raw black metal. Obawiacie się? Rozumiem, raw black metal rodem&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ebola-ii-2017/">EBOLA &#8211; &#8222;II&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ebola</strong> to jednoosobowy projekt, który wykluł się niedawno w szufladce z podpisem raw black metal. Obawiacie się? Rozumiem, raw black metal rodem z Japonii to musi być niezły eksperyment.</p>
<p>Na szczęście <strong>Via Nocturna</strong> to wytwórnia, która nie boi się eksperymentów na ludziach. Nie dalej jak w zeszłym roku, nakładem VN, wydany został album <strong><em>Scourge</em></strong> japońskiego jednoosobowego projektu <strong>A.V.D.L.</strong> Nie wiem jak wyniki sprzedaży, ale moim skromnym zdaniem śmierć musiało ponieść co najmniej kilkaset osób. A jak będzie z <strong>Ebolą</strong>?</p>
<p><strong><em>II</em></strong> to jak się nietrudno domyślić drugi album projektu niejakiego <strong>Youty</strong>. Pierwszy album <strong><em>Blindness</em></strong> ukazał się w zeszłym roku nakładem upadłej już <strong>Winterwolf Records</strong>. Pewnie zabiła ją <strong>Ebola</strong>…</p>
<p><strong><em>II</em></strong> jak na raw black zaczyna się bardzo nietypowo. Pierwszy utwór <strong><em>Corruption</em></strong> jest dość stonowanym monodramem, a jego bohaterem jest fortepian. Jeśli ktoś pamięta i lubi demówkę <strong><em>Deszcz Mą Łzą, Piorun Mym Krzykiem</em></strong> nieodżałowanego projektu <strong>Piotra Weltrowskiego</strong> – <strong>December’s Fire</strong>, to wie, co mam na myśli. <strong><em>Corruption</em></strong> nie jest oczywiście black metalem, ale to piękny kawałek. Dla odmiany <strong><em>Setting Sun</em></strong> to już klasyczna <strong>Ebola</strong>. Szybka, przytłumiona perkusja, równie szybka i również przytłumiona gitara, i wokal przypominający bardziej jęki konającego Japończyka niż blackmetalowy growl. A w ten agonalny chaos wplecione są elementy, które wydają się ten ból uśmierzać. Są nimi Nostalgiczne wstawki fortepianowego monodramu. Podobnie wygląda zresztą <strong><em>Pathetic</em></strong>. <strong><em>Daydream</em></strong> to znów przerywnik tej makabrycznej agonii, tyle że tym razem gitarowy. <strong><em>November</em></strong> to kawałek co do zasady melancholijny i nostalgiczny, ale klimat wykreowany jest zarówno przez partie gitarowe, klawiszowe, i czysty wokal gdzieniegdzie tylko przerywany skrzeczącym growlem i uderzeniami ciężkich partii gitar i perkusji. <strong><em>Reminiscence</em></strong> to ponownie „oddech wymarłych światów” zbudowany na klawiszach i partiach smyczkowych. Następującym po nim utworem jest prawie trzynastominutowa etiuda, która jest niejako przeplatańcem nastrojów pojawiających się w poprzednich utworach. Raz jest powoli i nastrojowo, za chwilę ostro i przerażająco. A potem znów smutno i nostalgicznie. <strong><em>Silence </em></strong>to powtórka klimatu z <strong><em>Corruption</em></strong> tylko dodatkowo okraszonego budzącymi przerażenie pogłosami. Klimat jak w dobrym horrorze! <strong><em>Ruin</em></strong> choć zaczyna się i kończy znów klimatycznymi klawiszami, to jest chyba jednym z ostrzejszych kawałków na płycie. A jak to brzmi? Oczywiście tak jak utwór numer dwa. Płytę zamyka kawałek o wszystko mówiącej nazwie <strong><em>Finale</em></strong>, który raczej nie jest utworem muzycznym, a ma jedynie ugruntować nasz ciemnoszary nastrój, który z pewnością zagości w naszych sercach po przesłuchaniu tej płyty.</p>
<p>Czy przez <strong>Ebolę</strong> poniosłem śmierć? Częściowo tak, gdyż <strong><em>II</em></strong> to bez wątpienia chory album! Po pierwsze jednak, daleki byłbym od klasyfikowania tej płyty jako raw black metal. To raczej miks, który określiłbym raw ambient metalem. Świetne partie ambientowe i neoklasyczne&nbsp; po prostu genialnie budują nastrój dla następujących po nich partii ostrego metalu. I choć nie podoba mi się brzmienie perkusji słyszanej jakby zza dziesiątej ściany, choć partie gitar są słabe jak oddech umierającego, a w dodatku słychać je pulsacyjnie, to album i tak bardzo mi się spodobał. Dlatego myślę, że <strong>Ebolą</strong> udało mi się zarazić i czekam na jej kolejny jej atak. Mam nadzieję, że znów dzięki <strong>Via Nocturnie</strong>!</p>
<p>&nbsp;<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/gh-hRymyZMk" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ebola-ii-2017/">EBOLA &#8211; &#8222;II&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ebola-ii-2017/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>DAEMONIAN &#8211; &#8222;Endless Corridor&#8221; (2017)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/daemonian-endless-corridor-2017/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/daemonian-endless-corridor-2017/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maciek Masta]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 12 Jul 2017 16:40:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2017]]></category>
		<category><![CDATA[A.V.D.L.]]></category>
		<category><![CDATA[AVDL]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Daemonian]]></category>
		<category><![CDATA[Endless Corridor]]></category>
		<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Via Noctruna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=101828</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ostatnimi czasy, kiedy to recenzowałem black rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni, a wydanej u nas pod labelem Via Nocturna, musiałem się nieźle&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/daemonian-endless-corridor-2017/">DAEMONIAN &#8211; &#8222;Endless Corridor&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnimi czasy, kiedy to recenzowałem black rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni, a wydanej u nas pod labelem <strong>Via Nocturna</strong>, musiałem się nieźle natrudzić i naćwiczyć, żeby dojrzeć w tym krążku coś więcej niż chaotyczną masę luźno związanych ze sobą dźwięków. Bardzo się wtedy zmęczyłem i do tamtej płyty nie powróciłem już nigdy więcej.</p>
<p>Tym razem do pewnego stopnia jest podobnie. Znów jednoosobowy projekt rodem z dalekiego wschodu. Znów niewielki dorobek artystyczny muzyka pod pseudonimem <strong>Daemonian</strong> (wręcz debiut) i znów płyta wydana pod szyldem <strong>Via Nocturna</strong>. Tyle że tym razem mamy do czynienia z bardziej melodyjnym niż eksperymentalnym black / death metalem, no i teraz człowiek słucha płyty&#8230; o tym na końcu.</p>
<p>Rzadko zaczynam recenzję od okładki, ale ta jest tak okropna i tandetna, jakby narysował ją jakiś podstarzały wielbiciel Prince of Persia. W tej kwestii gustu zabrakło, a komputery IBM PC 286XT dawno wyszły już z użycia.</p>
<p>Odmiennie sprawa przedstawia się w materiale. Solidna, pomimo zaledwie czterdziestu minut, dawka muzyki nie pozostawia raczej pola do dyskusji. A dzieląc te niecałe trzy kwadranse na osiem kawałków i intro, możemy mieć pewność, że <strong>Daemonian</strong> nie zanudzi monumentalnymi konstrukcjami, opartymi na wydumanych aranżacjach i ideach.</p>
<p>Tu linie melodyczne są klarowne i niezbyt skomplikowane, choć nie prostackie czy monotonne. Tu dźwięki soczyście wylewają się z głośników, a strumień muzyczny tryska wręcz prosto w twarz. Oj ostro jest, ostro. Perkusja wali niczym serce nietoperza, a gitary czyste i wyraźne zasuwają takie riffy, że czasem trzeba się zastanowić, gdzie tu sens. Czasem jest odrobinę wolniej (momentami na <strong><em>Eternal Oblivion</em></strong>, <strong><em>Buried in Darkness</em></strong> i w całości na <strong><em>Lightless Candles</em></strong>), ale tylko czasem. Tak w sam raz, żeby odetchnąć przed następnym haustem szaleńczych riffów i miażdżącej sekcji rytmicznej. Wokal tym razem słyszalny jest nieco słabiej, ale to akurat dobrze. Dużo ciekawsze koncepty od warstwy lirycznej ma do zaoferowania instrumentarium <strong>Daemonian</strong>.</p>
<p>I wcale nie przeszkadza to, że muzyka jest jakby nieco przygłuszona, a perkusja trochę jakby płaska. Nie przeszkadza bardzo standardowy wokal. Nie przeszkadza nawet ta paskudna okładka. Płyta po prostu jest świetna i słucha się jej z taką przyjemnością, jakby to była pierwsza płyta w moim życiu. Jest żywa, prawdziwa, napisana z autentycznym zaangażowaniem a zagrana jeszcze bardziej prawdziwie. Polecam <strong><em>Endless Corridor</em></strong> jak mało co!</p>
<p>&nbsp;<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/EiWF1QJnvjs" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/daemonian-endless-corridor-2017/">DAEMONIAN &#8211; &#8222;Endless Corridor&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/daemonian-endless-corridor-2017/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
