<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>BA - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/ba/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/ba/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Mon, 29 Sep 2025 09:23:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>BA - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/ba/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Brutal Assault XXVIII – Jaroměř (06-09.08.2025)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/brutal-assault-xxviii-jaromer-06-09-08-2025/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/brutal-assault-xxviii-jaromer-06-09-08-2025/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcel]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 28 Sep 2025 17:35:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[2025]]></category>
		<category><![CDATA[BA]]></category>
		<category><![CDATA[Blood Fire Death]]></category>
		<category><![CDATA[Brutal Assault]]></category>
		<category><![CDATA[Cult Of Luna]]></category>
		<category><![CDATA[Dimmu Borgir]]></category>
		<category><![CDATA[Gojira]]></category>
		<category><![CDATA[Jaromer]]></category>
		<category><![CDATA[Kerry King]]></category>
		<category><![CDATA[live report]]></category>
		<category><![CDATA[Mastodon]]></category>
		<category><![CDATA[opeth]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=333704</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kolejna edycja festiwalu Brutal Assault już za nami. „Największy polski metalowy festiwal w Czechach”, jak zwykłem go nazywać, po raz kolejny udowodnił,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/brutal-assault-xxviii-jaromer-06-09-08-2025/">Brutal Assault XXVIII – Jaroměř (06-09.08.2025)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejna edycja festiwalu Brutal Assault już za nami. „Największy polski metalowy festiwal w Czechach”, jak zwykłem go nazywać, po raz kolejny udowodnił, że jest najlepszy w tej części kontynentu. Jak wspominam 28. edycję tego wspaniałego i niepowtarzalnego eventu? Przekonajcie się sami w relacji poniżej.</p>
<p>Po przyjeździe do legendarnego już miasteczka Jaroměř, a dokładniej do jego zabytkowej, historycznej dzielnicy Josefov, wdałem się w parę konwersacji z uczestnikami tegorocznej edycji festiwalu. Wielu z nich wspominało, że przyjechali w tym roku wyłącznie dla atmosfery, jako że lineup nie powalał. I faktycznie, można by rzec, że obie poprzednie edycje dużo bardziej przyciągały swoim jak zawsze bardzo zróżnicowanym składem, ale moim zdaniem w tym roku również nie można było narzekać.</p>
<p><strong>Dzień I: środa, 06.08</strong></p>
<p>Nadszedł więc długo wyczekiwany pierwszy dzień festu, tj. środa, czyli ulubiony dzień większości metalowców przyjeżdzających corocznie do Jaromierza. Ach ten niezapomniany zapach pierwszego piwa otwieranego około godziny dziesiątej rano – to znak, że w końcu nadszedł czas na najważniejsze wydarzenie lata.</p>
<p>Wyczekiwany przeze mnie <strong>Warbringer </strong>nie zawiódł. Kawałki z kapitalnej nowej płyty świetnie wybrzmiały na żywo, a tłum żywiołowo reagował na energię wokalisty <strong>Johna Kevilla. Ne Obliviscaris </strong>to niestety kompletnie nie jest moja bajka, tak że do gustu nie przypadło mi kompletnie nic oprócz wyróżniających się linii basowych. Występ <strong>Dope </strong>zaliczy się pewnie do jednego z najkrótszych w historii <strong>BA</strong>, ponieważ zespół grał niecałe pół godziny, dając sobie spokój ponad 15 minut przed czasem – ludzie pod sceną żartowali, że najprawdopodobniej mają dość „wąską” dyskografię, przez co nie mieli już co zagrać.</p>
<p>Jeśli chodzi o najlepsze koncerty z pierwszego dnia festu, na pewno zaliczyć do nich trzeba debiutujący na brutalowej scenei <strong>Dark Angel</strong>, który energią rozgrzał zebrany pod sceną tłum do czerwoności, skupiając się w swoim secie na legendarnym <strong><em>Darkness Descends</em></strong>. Panowie ze <strong>Static-X </strong>również porwali publiczność, i mimo że nie jest to kompletnie mój styl metalu, nóżka rytmicznie potupywała. <strong>Dying Fetus </strong>niezmiennie nie biorą jeńców, a ich występy na <strong>BA </strong>zawsze są perfekcyjne, a był to już trzeci raz, kiedy widziałem ich w twierdzy od 2018 roku. <strong><em>Subjected to a Beating</em></strong>, <strong><em>Grotesque Impalement </em></strong>czy <strong><em>Praise the Lord (Opium of the Masses)</em></strong> zawsze wprawiają publikę w ekstazę, tak też było i tym razem.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-333709 size-large" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mastodon2-533x800.jpg" alt="" width="100%" height="800" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mastodon2-533x800.jpg 533w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mastodon2-200x300.jpg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mastodon2-1024x1536.jpg 1024w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mastodon2-1365x2048.jpg 1365w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mastodon2-scaled.jpg 800w" sizes="(max-width: 533px) 100vw, 533px" /></p>
<p>Bardzo ważny był dla mnie występ <strong>Mastodona</strong>, którego widziałem noc wcześniej w Katowicach. Na przestrzeni lat zespół stał się jedną z moich ulubionych kapel, i nawet wyrzucenie z zespołu geniusza, jakim był <strong>Brent Hinds</strong>, nie powstrzymało mnie od zobaczenia ich na żywo dwie noce z rzędu. Równe dwa tygodnie od koncertu <strong>Mastodona </strong>na <strong>BA</strong> <strong>Brent</strong> zginął, uderzając na motocyklu w samochód na jednym ze skrzyżowań w swojej rodzinnej Atlancie. To ogromny cios dla całej sceny i społeczności metalowej. Koncert był dobry, ale bez szału, jako że Amerykanie w większości unikają utworów, w których prym wiódł <strong>Hinds</strong>, a takowe uznaję za najlepsze. <strong><em>Crack the Skye </em></strong>zostało kompletnie pominięte i bardzo możliwe, że nie będzie mi już dane usłyszeć monumentalnego <strong><em>Oblivion </em></strong>na żywo. R.I.P. <strong>Brent Hinds </strong>(1974-2025).</p>
<p>Podobnie jak <strong>Mastodon</strong>, <strong>Ministry </strong>również widziałem noc wcześniej w katowickim MCK. Śmiem twierdzić, że koncert na BA był lepszy, a fani dużo bardziej zaangażowani. <strong>Al Jourgensen </strong>momentami bezwstydnie leciał z playbacku, ale biorąc pod uwagę, że okraszony perełkami i koncertowymi bombami set był prawdopodobnie ich ostatnim w historii festiwalu, można przymknąć na to oko.</p>
<p><strong>Oranssi Pazuzu </strong>zahipnotyzowali ludzi zebranych pod sceną Obscure, skupiając się w większości na swoim najnowszym albumie. Brakowało troszeczkę agresji i tąpnięcia, przez co wyszedłem z koncertu lekko rozczarowany – gdzie się podziały bangery z <strong><em>Värähtelijä</em></strong>? <strong>Kerry King </strong>i jego zespół wypadli świetnie, i mimo że jego solowy materiał to bardzo stockowy i niezbyt interesujący thrash metal, na żywo robi robotę. Ale proszę państwa, cóż się działo pod dużą sceną <strong>Brutala </strong>gdy wybrzmiały Slayerowe <strong><em>Repentless</em></strong><em>, <strong>Disciple</strong>, </em>a przede wszystkim <strong><em>Raining Blood</em></strong> przechodzące<em> w <strong>Black Magic</strong> </em>– istne szaleństwo. Cieszyłem się jak dziecko na intro każdego z tych legendarnych dzieł, a gdy emocje minęły i przyszedł czas na chłodniejszą analizę, doszedłem do wniosku, że jest to w sumie taki przyjemny i nienachalny skok na kasę jak to zwykle bywa w przypadku zespołów uważanych za <em>nostalgia acts</em>. Wieczór zamknął dla mnie fantastyczny <strong>Orange Goblin</strong>, który pod koniec tego roku żegna się ze sceną po 30 latach kariery. Świetny koncert, bardzo dużo energii jak na tak późną porę, publiczność bawiła się przednio. Będziemy tęsknić, Panowie!</p>
<p><img decoding="async" class="size-large wp-image-333710 aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/kerry2-534x800.jpg" alt="" width="100%" height="800" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/kerry2-534x800.jpg 534w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/kerry2-200x300.jpg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/kerry2-1025x1536.jpg 1025w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/kerry2-1367x2048.jpg 1367w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/kerry2-scaled.jpg 801w" sizes="(max-width: 534px) 100vw, 534px" /></p>
<p><strong>Dzień II: czwartek, 07.08</strong></p>
<p>Czwartek rozpoczął dla mnie genialny <strong>Psycroptic</strong>, który grając o południu w srogim upale i promieniach słonecznych świetnie przygotował publikę na dalsze wydarzenia dnia. Maniacy starożytnego Egiptu z <strong>Nile </strong>również nie zawiedli, racząc umierającą z gorąca publiczność swoim agresywnym death metalem. To, co wydarzyło się później, a zatem około godziny 16, przerosło najśmielsze oczekiwania. Tłum zaczął się powiększać, a na scenie pojawiło się czterech Czechów w śmiesznych białych skafandrach i goglach. <strong>Gutalax </strong>to lokalni ulubieńcy, którzy zasłynęli z toi-toiowych crowdsurfingów i rzucania papieru toaletowego w tłum. I tym razem również przeszli do historii – podczas gdy jeden z toi-toiów noszony był przez publiczność, jeden z fanów, swoją drogą przedstawiciel naszego wspaniałego kraju, wspiął się na niego i przez następnych kilka minut podziwiał występ znajdując się ponad publiką, klęcząc i headbangując na plastikowym toi-toiu – tego jeszcze nie grali. I o ile muzykę Czechów ze zrozumieniem można uważać za raczej wątpliwej jakości, ich niepowtarzalne i groteskowe koncerty to zawsze źródło dobrej zabawy i moment oddechu od generalnej powagi, która często towarzyszy koncertom metalowym. Na występ <strong>Gutalax </strong>zgromadziło się niesamowicie dużo ludzi mimo wczesnej godziny – przebiła ich pod tym względem tylko <strong>Gojira</strong>, o której za chwilę. Swoją drogą zebrać większy tłum niż inne headlinujące festiwal zespoły to nie lada wyczyn, wielki szacunek dla tego – bądź co bądź – komicznego bandu.</p>
<p style="text-align: justify;">Bardzo czekałem na występ psychodelicznego <strong>Rezn</strong>, i choć uwielbiam ich albumy, na żywo kompletnie brakowało energii, choć instrumentalnie było wspaniale. Długie przerwy między utworami i brak charyzmy na scenie były dość przytłaczające przez całą długość koncertu – oby się to zmieniło w przyszłości, bo to naprawdę świetny zespół. Z kolei następni w kolejce panowie z <strong>August Burns Red </strong>zagrali niesamowicie energiczny koncert, nawołując zebraną pod Obscure publikę do agresywnego moshowania – bardzo fajny kontrast z poprzednim występem na tej samej scenie. <strong>Suffocation </strong>to już nie to samo bez <strong>Franka Mullena</strong>, jednak to dalej bardzo przyzwoite granie na żywo – nie można przegapić legendarnych <strong><em>Infecting the Crypts </em></strong>czy <strong><em>Liege of Inveracity</em></strong> w odsłonie na żywo. <strong>Obituary </strong>to na żywo zawsze klasa sama w sobie, a głos <strong>Johna Tardy’ego </strong>zdaje się tylko polepszać na przestrzeni lat – ten gość to maszyna.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-333711 size-large" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/wayfarer-800x534.jpg" alt="" width="100%" height="421" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/wayfarer-800x534.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/wayfarer-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/wayfarer-1536x1025.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/wayfarer-2048x1367.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/wayfarer-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p>Właściwie jedynym moim doświadczeniem z najmniejszej sceny festiwalu, tj. Octagon, był gig blackmetalowych kowbojów z <strong>Wayfarer</strong>. Niestety, jak też przypuszczałem, jest to dalej zdecydowanie najgorsza scena całego <strong>BA</strong> i mam nadzieję, że w przyszłym roku coś się w tym miejscu poprawi – nie dość, że ciężko tam dotrzeć a potem wrócić ze względu na ruch jednokierunkowy do wnętrza twierdzy, a akustyka pozostawia wiele do życzenia, to jeszcze miejsce na twierdzowym dziedzińcu jest na tyle ograniczone, że bycie popychanym przez ciągle przechodzących lub wychodzących ludzi przez cały czas trwania koncertu to naprawdę wycieńczające doświadczenie. I choć widowisko byo wspaniałe – Amerykanie naprawdę są jedyni w swoim rodzaju – to umieszczenie ich na Octagonie było pomyłką. Oni są już zdecydowanie za duzi na takie miejsca.</p>
<p>Z Octagonu wymknąłem się nie do końca zgodnie z zasadami, ponieważ spieszyło mi się na <strong>Gojirę </strong>– tak więc zignorowałem panującą w tunelach zasadę ruchu jednokierunkowego i przesmyknąłem się ponownie przed główną scenę idąc pod prąd, ale było warto. Headliner tegorocznego <strong>Brutala</strong> to już maszyna, która jest tak mocno rozpędzona, że chyba nic nie da rady jej zatrzymać. Niespełna półtoragodzinny koncert Francuzów rozgrzał publiczność do czerwoności – jakość dźwięku, ciekawe wizuale i energia muzyków na scenie – wszystko się zgadzało. Nie do końca zgadzał się tylko set, bo niezagranie ani jednego kawałka z <strong><em>The Way of All Flesh </em></strong>czy debiutanckiego <strong><em>Terra Incognita </em></strong>to ogromny grzech, a fokusowanie się na miałkim <strong><em>Fortitude </em></strong>jest dość kiepskie. Niemniej jednak, był to koncert wyśmienity. Muszę jednak wytknąć organizatorom jedną rzecz – wielkość tłumu podczas gigu <strong>Gojiry </strong>była przerażająca – nie widziałem jeszcze tak wielu ludzi zebranych na głównym placu przed scenami Sea Shepherd i Marshall. Ewidentnie wpuszczonych zostało dużo więcej ludzi niż powinno, a świadczył o tym również fakt, że bilety jednodniowe wyprzedane były tylko i wyłącznie na drugi dzień festiwalu, czyli właśnie wtedy, gdy grała <strong>Gojira</strong>. To mogło się bardzo źle skończyć, bo tam po prostu nie dało się oddychać, ludzie wręcz stali na butach osób obok siebie, a z festiwalu praktycznie nie dało się wyjść. Francuzi przerośli już <strong>BA </strong>i aż strach myśleć co będzie się działo, gdy przyjadą tu ponownie za 2-3 lata w ramach promocji nowej płyty, która według słów <strong>Mario Duplantiera</strong> ma być powrotem do death metalowych korzeni. Oby zapowiedzi perkusisty okazały się prawdziwe i oby organizatorzy festiwalu poszli po więcej rozumu do głowy następnym razem.</p>
<p><img decoding="async" class="size-large wp-image-333713 aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/gojira2-534x800.jpg" alt="" width="100%" height="800" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/gojira2-534x800.jpg 534w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/gojira2-200x300.jpg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/gojira2-1025x1536.jpg 1025w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/gojira2-1367x2048.jpg 1367w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/gojira2-scaled.jpg 801w" sizes="(max-width: 534px) 100vw, 534px" /></p>
<p>Czwartek zwieńczył dla mnie <strong>Bathory </strong>tribute act w postaci <strong>Blood Fire Death</strong>, który w bardzo rzetelny sposób oddał hołd zmarłej legendzie ekstremalnego metalu, odgrywając jego sztandarowe utwory w świetny sposób. Gdy wybrzmiał otwierający <strong><em>A Fine Day to Die</em></strong> z niebywałym krzykiem <strong>Gaahla </strong>– jaki ten gość ma wokal – ciężko było się nie wzruszyć. Kapitalny koncert, który rozpalił wspomnienia wszystkich fanów monumentalnych dokonań <strong>Quorthona</strong>.</p>
<p><strong>Dzień III: piątek, 08.08</strong></p>
<p>Piątek zaczął się od szybkich strzałów – najpierw duża dawka groove od <strong>Prong</strong>, a potem długo przeze mnie wyczekiwany <strong>Pig Destroyer</strong>, który powinien był jednak zagrać na trochę mniejszej scenie – Obscure byłby dla nich idealnym miejscem. Niby koncert dobry, ale scena Marshall okazała się dla nich za duża, przez co ciężko było wychwycić głębię ekstremalnie agresywnej muzyki Amerykanów. Holendrów z <strong>Asphyx </strong>dane mi było zobaczyć na żywo już po raz piąty, i mimo że ich setlisty rzadko ulegają zmianie, monumentalne kawałki z <strong><em>The Rack </em></strong>i <strong><em>Last One on Earth </em></strong>zawsze powodują we mnie nieopisaną radość – cóż to jest za zespół na żywo! Po raz pierwszy doświadczyłem koncertu <strong>Overkill</strong> i powtórzę to z pewnością jeszcze wiele razy – <strong>Bobby Blitz </strong>to wokalista idealny, a na koncercie brzmi lepiej niż w studio. Fantastyczna była energia Amerykanów na scenie i już nie mogę się doczekać następnego spotkania. Szwedzi z <strong>Grave </strong>również dali bardzo dobry koncert i do teraz nie wiem, czy bardziej podobali mi się oni czy jednak wcześniej grający weterani z <strong>Asphyx</strong>. Tak czy siak, obie ekipy wypadły kapitalnie.</p>
<p>Panowie z <strong>Mayhem </strong>na <strong>BA </strong>miewali zdecydowanie lepsze momenty niż w tym roku. Od samego początku koncertu jedna z gitar była kompletnie niesłyszalna i choć <strong>Attila Csihar </strong>na wokalu starał się jak mógł, nie był w stanie swoimi wokalnymi wyczynami odwrócić uwagi od problemów technicznych reszty zespołu. Publiczności raczej niezbyt przypadła do gustu pierwsza część setu, w której zespół skupił się na nowszych, bardziej zawiłych i zagmatwanych utworach, i dopiero gdy na ekranie pojawił się teaser zapowiadający legendarny <strong><em>Freezing Moon</em></strong>, wszyscy jakby odżyli. Później już było tylko dobrze, ale nie był to najlepszy wieczór norweskiej ekipy.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-333714 size-large" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/cult-of-speluna-800x531.jpg" alt="" width="100% height=" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/cult-of-speluna-800x531.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/cult-of-speluna-300x199.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/cult-of-speluna-1536x1020.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/cult-of-speluna-2048x1360.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/cult-of-speluna-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p>Obiecałem sobie, że nigdy więcej nie pójdę już na koncert <strong>Paradise Lost </strong>o ile nie dostanę sprawdzonej informacji, że <strong>Nick Holmes </strong>poprawił swój wokal na żywo. Przekonano mnie jednak, żebym po raz kolejny zobaczył Anglików na deskach głównej sceny <strong>BA</strong>, i był to zdecydowanie najgorszy ich występ z tych trzech, w których oglądałem ich poczynania w twierdzy Josefov. Naprawdę żałuję, że dałem się przekonać i przez to przegapiłem występ równolegle grającej na scenie Obscure portugalskiej formacji <strong>Gaerea</strong>. Mam wrażenie, że Anglicy z <strong>Paradise Lost </strong>wypalili się przed kilkoma laty, krótko po wydaniu jednej z najlepszych w swoim dorobku płyt w postaci <strong><em>Obsidian</em></strong><em>, </em>a od tego momentu ani im się za bardzo nie chce, ani też nie wyglądają na specjalnie przejętych swoimi niedoskonałościami, zarówno wokalnymi, jak i nietrafionymi dźwiękami instrumentów. <strong>Holmes </strong>po prostu zarzynał większość klasycznych utworów, a ulubiony kawałek publiczności, tj. <strong><em>As I Die</em></strong>, powinni przestać grać już dawno temu, żeby nie obrzydzić go do cna większości fanów, którzy jeszcze chodzą na ich koncerty. Najciekawszym wydarzeniem gigu okazał się moment, gdy <strong>Holmes </strong>zwrócił się do jednej z osób załatwiających swoje potrzeby w stojących nieopodal głównej sceny pisuarach, mówiąc, „I can see your cock, man”, a później dodając, że festiwalowe toalety dalej nie dają załatwiać ludziom swoich potrzeb z godnością – myślę, że jest to świetne podsumowanie tego koncertu, bo Anglicy rzeczywiście nie mają w sobie nawet odrobiny godności, występując na żywo od tylu lat w tak słabej formie. <strong>Dimmu Borgir </strong>to kompletnie nie moja bajka, więc nie wypowiem się na temat tego – jak dla mnie – bardzo słabego i miałkiego, groteskowo–teatralnego występu. Podnosząc jednak poziom na sam koniec dnia, Szwedzi z <strong>Cult of Luna</strong> po raz kolejny pochłonęli mnie swoim występem, który był perfekcyjny – zagrali nawet kompletnie nowy utwór, zatytułowany <strong><em>In the Shadow of Your Shadow</em></strong>, który brzmiał równie dobrze, co reszta setu. Kapitalne <strong><em>I: the Weapon </em></strong>rozbudziło lekko zahipnotyzowaną i zziębniętą o tej późnej porze publikę, a genialne <strong><em>Owlwood </em></strong>i wieńczący koncert <strong><em>In Awe Of </em></strong>dokończyły dzieła zniszczenia – i tak jak muzycy <strong>CoL </strong>zachwycili i połamali mnie swoim występem sześć lat wcześniej, tak i teraz dali do zrozumienia, że ówczesna forma nie była dziełem przypadku. Zdecydowanie top 3 tegorocznego festiwalu.</p>
<p><strong>Dzień IV: sobota, 09.08</strong></p>
<p>Do soboty, czyli ostatniego dnia każdej edycji <strong>Brutal Assault</strong> przylgnęła opinia dnia najsłabszego pod względem lineupu. Nie uważam, aby twierdzenie to sprawdzało się każdorazowo, jednak można rzec, że w tym roku również ostatni dzień festiwalu był taki trochę „na dobitkę”.</p>
<p>Mocne strzały w postaci <strong>Exhorder </strong>czy <strong>Protector </strong>to zawsze bardzo fajna sprawa na sam początek ostatniego dnia wydarzenia. Uwielbiana przeze mnie <strong>Brujeria</strong>, dla której przecież to pierwsza trasa po śmierci obu wokalistów, wypadła fantastycznie, a <strong>El Sangron</strong>, któremu przyszło przejąć wszystkie obowiązki wokalne – dwoił się i troił na scenie, potwierdzając, że jest w stanie sam pociągnąć grindcore’ową ekipę podczas występów na żywo. Niesamowicie słaby okazał się jednak występ <strong>Unleashed </strong>– generalnie cały ostatni dzień festu był bardzo średni pod względem nagłośnienia, ale to co działo się podczas występu Szwedów było wręcz niewyobrażalne – było tak cicho, że dużo lepiej było słychać rozmowy osób znajdujących się na vip standach. Jeden z najgorszych występów, jakich dane mi było doświadczyć, a przecież ta ekipa w studio jest naprawdę dobra. Wielka szkoda.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-333715 size-large" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/opeth-533x800.jpg" alt="" width="100%" height="800" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/opeth-533x800.jpg 533w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/opeth-200x300.jpg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/opeth-1024x1536.jpg 1024w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/opeth-1365x2048.jpg 1365w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/opeth-scaled.jpg 800w" sizes="(max-width: 533px) 100vw, 533px" /></p>
<p>Jak zwykle dobrze na żywo wypadli zarówno <strong>Kataklysm</strong>, jak i punkowie z <strong>Agnostic Front</strong>, którzy zachęcili publiczność do energicznego moshowania. Następnie w końcu przyszedł czas na headlinerów z <strong>Opeth </strong>– zespół jak się zdaje nie do końca wpisujący się w stu procentach w filozofię i atmosferę <strong>Brutala</strong>, a przynajmniej ja tak to widzę. I o ile uwielbiam muzykę Szwedów, ich bardzo długie utwory i dość znaczące przerwy między kawałkami nie wpłynęły na zbyt pozytywny odbiór tego koncertu. Jak na headlinera, pod sceną zebrało się naprawdę mało ludzi – porównując z takim <strong>Gutalaxem</strong>, było naprawdę kiepsko pod tym względem. Świetnie było w końcu usłyszeć <strong><em>In My Time of Need </em></strong>czy <strong><em>Ghost of Perdition</em></strong>, ale odniosłem nieodparte wrażenie, że dużo lepiej bawiłbym się na ich koncercie klubowym. Cóż, na to również przyjdzie pora. Ostatnim koncertem festiwalu okazał się dla mnie gig <strong>The Halo Effect</strong>, którzy swoim melodyjnym i momentami bardzo cukierkowym melodeathem odprowadzili mnie do namiotu. Jest to naprawdę ciekawa ekipa, której ewidentnie bardzo się chce, a owocem tego są ich dwie pełnowymiarowe płyty, które są na takim poziomie, na jakim <strong>In Flames </strong>powinni być obecnie. Satysfakcjonujące zwieńczenie 28. edycji <strong>Brutal Assault</strong>.</p>
<p>Na <strong>Brutalu </strong>byłem już tyle razy, a wciąż odczuwam głęboki smutek, gdy przyjdzie mi wrócić do domu po czterech dniach tego metalowego święta. I choć z roku na rok w organizacji i strukturze festu zmienia się dość niewiele, co więcej, można doszukiwać się aspektów, w których <strong>BA </strong>wydaje się zostawać w tyle w porównaniu z innymi europejskimi festiwalami – mówimy tu choćby o ilości punktów z wodą pitną czy też wszechogarniającym zapachem moczu i ekskrementów, który od drugiego dnia festiwalu zdaje się być nieodłącznym elementem <strong>Brutal Assault </strong>experience – czeski festiwal z każdą swoją edycją wiąże się z bardzo przyjaznymi i ciepłymi wspomnieniami, coś w stylu odpalania kominka w samym środku mroźnej zimy. Sam <strong>Joe </strong>z <strong>Gojiry</strong> parokrotnie żartował, że za każdym razem ten sam przykry zapach towarzyszy zespołom (no i publiczności), które występują na głównej scenie festiwalu. Nie wiem, czy jest to efekt coraz częstszych występów <strong>Gutalaxa</strong>, ale jedno jest pewne – w tej części Europy nie ma festiwalu o bardziej „swojskiej” charakterystyce i oby tak zostało, bo drugi dzień tegorocznego festiwalu wskazuje na zwrot w stronę polityki „upchnąć ile tylko się da”. Oby jednak organizatorzy nie zdecydowali się w pełni na ten kierunek, bo naprawdę nie tędy droga. Widzimy się w twierdzy w roku 2026!</p>
<p><iframe title="Brutal Assault 2025 | Aftermovie" src="https://www.youtube.com/embed/lbsXKtfw8po" width="100%" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Zdjęcia autorstwa <a href="https://www.instagram.com/polarblazma">@polarblazma</a></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/brutal-assault-xxviii-jaromer-06-09-08-2025/">Brutal Assault XXVIII – Jaroměř (06-09.08.2025)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/brutal-assault-xxviii-jaromer-06-09-08-2025/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
