<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>brazil - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/brazil/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/brazil/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Thu, 27 Aug 2026 09:07:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>brazil - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/brazil/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>LUMNOS &#8211; &#8222;The Heliosphere Singularity&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/lumnos-the-heliosphere-singularity-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/lumnos-the-heliosphere-singularity-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[vlad]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 24 May 2019 15:39:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2018]]></category>
		<category><![CDATA[atmoshperic black metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[brazil]]></category>
		<category><![CDATA[Lumnos]]></category>
		<category><![CDATA[post-punk]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[symphonic]]></category>
		<category><![CDATA[the heliosphere singularity]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=165383</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kiedy biorę do ręki album The Heliosphere Singularity, spoglądam na okładkę i na grafiki w środku opakowania, od razu na myśl przychodzi&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/lumnos-the-heliosphere-singularity-2018/">LUMNOS &#8211; &#8222;The Heliosphere Singularity&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy biorę do ręki album <strong><em>The Heliosphere Singularity</em></strong>, spoglądam na okładkę i na grafiki w środku opakowania, od razu na myśl przychodzi mi znany i robiący niegdyś furorę zespół <strong>Nile</strong>. Jak się okazuje, nie oni jedni inspirują się wpływami starożytnego Egiptu. Podobne upodobania ma brazylijski <strong>Lumnos</strong>, a wspomniana wyżej płyta to już dziesiąte wydawnictwo jednoosobowego projektu z Ameryki Południowej.</p>
<p><strong>Lumnos </strong>debiutował w 2015 roku, zatem wypuszczenie w świat dziesięciu krążków w ciągu tak krótkiego czasu może wydawać się czymś imponującym. Kiedyś wspominałem, że sceptycznie odnoszę się do takich „płodnych” artystów. Nie inaczej jest i tym razem. Siedem dość długich kompozycji, które znalazło się na <strong><em>The Heliosphere Singularity</em></strong> to istna droga przez mękę. Nagromadzenie przeróżnych, często wręcz wykluczających się inspiracji, sięganie po zaskakująco niestrawne rozwiązania i połączenia to tylko jedne z podstawowych problemów tego albumu. Powtórzę jeszcze raz: okładka i obrazy, które towarzyszą temu wydawnictwu jasno sugerują, że będziemy mieli do czynienia z podróżą sentymentalną do czasów świetności kraju nad Nilem. Gdzie są te motywy? Gdzie tradycyjne instrumenty? Gdzie odmienna i tajemnicza atmosfera? Na pewno nie tutaj. W zamian otrzymujemy jakieś kosmiczne pasaże, które nijak nie mają się do Egiptu. No chyba, że wierzyć teoriom spiskowym Ericha von Dänikena i ekipy programu <em>Starożytni kosmici </em>o pozaziemskich budowniczych piramid.</p>
<p>Zaraz, zaraz, spoglądając na dyskografię <strong>Lumnos</strong> ujrzymy w większości okładki płyt, które odwołują się do astronomii. Czyżby więc wątek egipski był tylko przykrywką dla dalszego rozwijania fascynacji wszechświatem? Na to wygląda, bo poprzednie płyty Brazylijczyka charakteryzują się podobnym klimatem. Oj, nieładnie tak oszukiwać słuchaczy.</p>
<p>No dobra, skoro gorzkie żale zostały wylane, to trzeba pójść dalej i zajrzeć do środka. <strong><em>The Heliosphere Singularity</em></strong> to niezły bajzel. Nie dość, że nie ma tu ani odrobiny Egiptu, to jeszcze kosmiczne inspiracje mieszają się z atmosferycznym black metalem, symfonicznymi wstawkami, dość depresyjnymi motywami w stylu post-punk, momentami gitary ocierają się o doom metal, a całość staje się nieciekawą, nudną i nieudaną parodią tylu ciekawych gatunków muzycznych. Wszechobecne klawisze i syntezatory mogą przyprawić o mdłości, ich nagromadzenie tworzy chaos, nad którym <strong>Lumnos</strong> nie potrafi zapanować. Nie dość, że album nie ma swojej spójnej stylistyki, to jeszcze poszczególne utwory są połamane i nieskładnie złożone do kupy, pozbawione przewodniego konceptu. Jedynym światełkiem w tunelu jest wokal – klasyczny, black metalowy wrzask, zakrawający chwilami o dsbm.</p>
<p>Dość dobra robota za mikrofonem to jednak o wiele za mało, by <strong><em>The Heliosphere Singularity</em></strong> nazwać albumem chociażby poprawnym. Dawno nic mnie tak nie zmęczyło, jak ten krążek, czuję się zawiedziony i okłamany, bo spodziewałem się materiału zgoła innego, a na pewno ciekawszego i bardziej zaskakującego. Dostałem zaś bezkształtną pulpę, która na długo pozostawiła u mnie niesmak. Potrzebny mi detoks.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/lumnos-the-heliosphere-singularity-2018/">LUMNOS &#8211; &#8222;The Heliosphere Singularity&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/lumnos-the-heliosphere-singularity-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>KROMORTH &#8211; &#8222;Geodesic Beast&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kromorth-geodesic-beast-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kromorth-geodesic-beast-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafał Chmura]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 25 Jan 2019 16:37:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2018]]></category>
		<category><![CDATA[album review]]></category>
		<category><![CDATA[brazil]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Geodesic Beast]]></category>
		<category><![CDATA[Iron Blood and Death Corporation]]></category>
		<category><![CDATA[Kromorth]]></category>
		<category><![CDATA[recencja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=155642</guid>

					<description><![CDATA[<p>Recenzja będzie krótka, bo nie ma o czym się rozpisywać. Takie płyty jak debiutancki album zespołu Kromorth włączam sobie raczej od święta,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kromorth-geodesic-beast-2018/">KROMORTH &#8211; &#8222;Geodesic Beast&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Recenzja będzie krótka, bo nie ma o czym się rozpisywać. Takie płyty jak debiutancki album zespołu <strong>Kromorth</strong> włączam sobie raczej od święta, ale gdy już to nastąpi, to celebracja trwa długo. W brazylijskim death metalu jest ten specyficzny, niespotykany nigdzie indziej pierwiastek szaleństwa, który potrafi być zwyczajnie niebezpieczny, a czasami, przy odpowiednio intensywnym dawkowaniu, może wręcz zamordować słuchacza. A ja jednak lubię żyć.</p>
<p><strong><em>Geodesic Beast</em></strong> raczej trudno sobie dawkować po trochu. To jedna z tych płyt, która po zakończeniu automatycznie wymusza wciśnięcie klawisza „repeat” i to co najmniej kilkukrotnie. Ma to swoje konsekwencje – kolejne obroty krążka to dobrowolne proszenie się o śmierć. Brazylijczycy zaserwowali półgodzinny monolit, który spada jak meteoryt i zostają po nim tylko zgliszcza. Niezwykle intensywny, zwarty grad riffów, obłąkana perkusja, gęste jak smoła gitary i wszystko to, co jest kwintesencją śmierci. Nie ma sensu rozkładać tej płyty na czynniki pierwsze – nie znajdziemy tu ani grama udziwnień, zero nietypowych zagrywek, nic innowacyjnego. To po prostu dwanaście strzałów mokrą szmatą po pysku, zmieniających się tak płynnie, że niemal niezauważalnie. Trudno wychwycić różnice między poszczególnymi numerami, czasami tylko tempo gdzieś się zmieni, ewentualnie nieco rozwleczona, czyściutka brzmieniowo solówka da odrobinę powietrza, ale to wszystko, na co możemy liczyć. Nie ma tu miejsca na miękką grę, jest tylko czysta śmierć, zgnilizna i całkowite zniszczenie. Jeśli jakieś subtelności, to te spod znaku <strong>Angelcorpse</strong>, jeśli jakiś feeling, to zabrany od wczesnego <strong>Deicide</strong>. Czyli same przyjemności – dźwiękowe spustoszenie i absolutne zło, serwowane za pomocą prymitywnych, diabelskich środków wyrazu. Grób, cmentarz, czarna msza i bluźnierstwo.&nbsp;</p>
<p>Panowie z <strong>Kromorth</strong> kipią niepohamowaną wściekłością, są przesiąknięci złem, sięgają po instrumenty po to, by zabić. Tylko tyle i aż tyle. Najczystszy, skondensowany, mielący, boleśnie intensywny death metal. Tak proste, a tak doskonałe.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;<br />
<iframe style="border: 0; width: 100%; height: 472px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=496048727/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/artwork=small/transparent=true/" seamless><a href="http://kromorth.bandcamp.com/album/geodesic-beast">Geodesic Beast by Kromorth</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 472px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=496048727/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/artwork=small/transparent=true/" seamless loading="lazy"><a href="http://kromorth.bandcamp.com/album/geodesic-beast">Geodesic Beast by Kromorth</a></iframe></noscript></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kromorth-geodesic-beast-2018/">KROMORTH &#8211; &#8222;Geodesic Beast&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kromorth-geodesic-beast-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>CHAOS SYNOPSIS &#8211; &#8222;Gods of Chaos&#8221; (2017)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/chaos-synopsis-gods-of-chaos-2017/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/chaos-synopsis-gods-of-chaos-2017/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[vlad]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Jul 2018 10:18:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2017]]></category>
		<category><![CDATA[brazil]]></category>
		<category><![CDATA[Chaos Synopsis]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Gods Of Chaos]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=141117</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z ponadrocznym opóźnieniem, ale w końcu dotarła. Najnowsza pozycja w katalogu brazylijskiej bandy Chaos Synopsis, zatytułowanej Gods of Chaos. Czwarty długograj grupy&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/chaos-synopsis-gods-of-chaos-2017/">CHAOS SYNOPSIS &#8211; &#8222;Gods of Chaos&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Z ponadrocznym opóźnieniem, ale w końcu dotarła. Najnowsza pozycja w katalogu brazylijskiej bandy <strong>Chaos Synopsis</strong>, zatytułowanej <strong><em>Gods of Chaos</em></strong>. Czwarty długograj grupy to propozycja dla wszystkich zwolenników grania z pogranicza thrash i death metalu z wyraźnymi śladami legendarnej <strong>Sepultury</strong>, które raz po raz dodają pikanterii całemu projektowi.</p>
<p><strong><em>Gods of Chaos</em></strong> – nazwa mówi sama za siebie. Chaotyczne riffy i szaleńcze tempo to podstawa kreowania utworów na tym krążku, na którym muzycy <strong>Chaos Synopsis</strong> zbaczają nieco z dawno wytyczonej przez siebie ścieżki gitarowej destrukcji. Już początkowe uderzenie w postaci <strong><em>Raising Hell</em></strong> zapowiada rzeźnię, która dokonuję się przy pomocy mocnego duetu gitar, wspieranych przez potężną kawalkadę sekcji rytmicznej. Nad wszystkim góruje gardłowy wokal, który stylistycznie bardzo przypomina to, do czego przez lata przyzwyczaił nas <strong>Max Cavalera</strong>. Po udanym otwieraczu wjeżdża bardzo dobrze skonstruowany numer <strong><em>Storm of Chaos</em></strong>, surowy i twardy kawał mięsa, którego niestety trochę brakuje na tym albumie. Poczynając od <strong><em>Black God</em></strong>, czyli trzeciego wałka na płycie, to, co Brazylijczycy serwują, staje się jakby lekko rozmiękczone, rozcieńczone, po prostu słabsze. Melodyjne wstawki psują koncepcję, wydają się być wymuszone i nie do końca dopracowane. Ten międzygatunkowy mariaż thrash/death metalu i melodyjnego deathu nie wróży nic dobrego, czego przykładem jest przekombinowany <strong><em>Serpent in Flames</em></strong>, gdzie piękne solówki tworzą intro pod riffy, które brzmią wtórnie, niczym miks poprzednich trzech utworów. Nie jesteśmy nawet w połowie tego dzieła, a moje odczucia względem <strong>Chaos Synopsis</strong> zdążyły odwrócić się o sto osiemdziesiąt stopni. Piątka to <strong><em>Opposer of Gods</em></strong>, w którym wyczuwalna jest przaśna atmosfera, a danie to smakuje jak wygazowane, ciepłe piwo – niby to wciąż browar, ale pić się go nie da. Na wyżyny swoich możliwości w temacie melodyjności Brazylijczycy wznoszą się w <strong><em>The Beast That Siegen Heaven</em></strong>, sięgając w końcu po cięższą artylerię, do której przyzwyczaili swoich słuchaczy w przypadku wcześniejszych albumów, chociażby niezwykle udanego <strong><em>Seasons of Red</em></strong>, gdzie nie było miejsca na gitarową pulpę. Niestety złagodzenie klimatu nie wychodzi albumowi <strong><em>Gods of Chaos</em></strong> na dobre. Chaos przeistacza się w uporządkowany ład, który nikomu w death metalu nie jest potrzebny. Wydawać się może, jakoby z muzyków uleciało powietrze, zatracili swoją bezkompromisowość i moc. <strong><em>Sixteen Scourges</em></strong> to dobrze zapowiadający się numer, który jednak gdzieś w dwóch trzecich zwalnia tempo i zawodzi po całości. Z przykrością przełączam dalej. Ale cóż to? <strong><em>Badlands Terror</em></strong>, moi mili. Cóż za świetny numer, który wspaniale rozjeżdża słuchacza. Przynajmniej w połowie, bo druga część tego utworu to znowu zwolnienie tempa i bolesne gitarowe gadanie. Ostatnia szansa na odkupienie win to tytułowy <strong><em>God of Chaos</em></strong> i cover naszego rodzimego <strong>Terrordome</strong>. Przynajmniej w tych dwóch numerach grupa nie zawodzi. Skoro zaczyna świetnie, to kończy równie dobrze. Klamra kompozycyjna domyka się agresywnymi i mocnymi rozwiązaniami, które nie ustępują miejsca ckliwym uniesieniom.</p>
<p>W całościowym ujęciu ostatni album <strong>Chaos Synopsis</strong> wypada przeciętnie. Owszem, płyta ma swoje dobre momenty, ale jeśli tylko cztery z dziesięciu utworów robią naprawdę dobre wrażenie, to nie jest to wcale dobry wynik. Na szczęście zawsze można wrócić do starszych dokonań kapeli z Brazylii i nasycić się ciężkim brzmieniem. Tu zdecydowanie go brakuje.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/9kGcDDEzPjw" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/chaos-synopsis-gods-of-chaos-2017/">CHAOS SYNOPSIS &#8211; &#8222;Gods of Chaos&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/chaos-synopsis-gods-of-chaos-2017/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
