<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Extreme Progressive Metal - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/extreme-progressive-metal/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/extreme-progressive-metal/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Thu, 19 Dec 2019 20:45:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Extreme Progressive Metal - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/extreme-progressive-metal/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Tue Madsen inżynierem dźwięku debiutanckiego albumu Truism</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/tue-madsen-inzynierem-dzwieku-debiutanckiego-albumu-truism/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/tue-madsen-inzynierem-dzwieku-debiutanckiego-albumu-truism/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 19 Dec 2019 20:41:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[Acid Drinkers]]></category>
		<category><![CDATA[decapitated]]></category>
		<category><![CDATA[Extreme Progressive Metal]]></category>
		<category><![CDATA[flapjack]]></category>
		<category><![CDATA[groove metal]]></category>
		<category><![CDATA[Meshuggah]]></category>
		<category><![CDATA[None]]></category>
		<category><![CDATA[polish band]]></category>
		<category><![CDATA[Progressive Death Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Truism]]></category>
		<category><![CDATA[tue madsen]]></category>
		<category><![CDATA[Veal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=180235</guid>

					<description><![CDATA[<p>Truism to powstały w 2018 roku zespół założony z inicjatywy Łukasza „Dzwona” Cyndzera z Acid Drinkers. Muzyk zajął rolę frontmana i gitarzysty,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/tue-madsen-inzynierem-dzwieku-debiutanckiego-albumu-truism/">Tue Madsen inżynierem dźwięku debiutanckiego albumu Truism</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Truism</strong> to powstały w 2018 roku zespół założony z inicjatywy <strong>Łukasza „Dzwona” Cyndzera</strong> z <strong>Acid Drinkers</strong>. Muzyk zajął rolę frontmana i gitarzysty, dobierając do składu <strong>Michała Kalecińskiego</strong> (<strong>None</strong>, <strong>Flapjack</strong>, <strong>OCN</strong> &#8211; bas), <strong>Macieja Morawskiego</strong> (<strong>Veal</strong> &#8211; gitara) oraz <strong>Slawera Wołowicza</strong> (<strong>Stillborn</strong> &#8211; perkusja). Premiera debiutanckiego albumu grupy przewidziana jest na pierwszą połowę 2020 roku.</p>
<p>„<em>Traktujemy nasz debiut bardzo poważnie. Zero typowo polskich kompleksów! To będzie cholernie mocny album, a takie wymagają pomocy ze strony największych. Stąd też wybór zagranicznego producenta z portfolio nie pozostawiającym złudzeń. Jesteśmy po wstępnych ustaleniach. Zapowiada się druzgocąco!</em>” &#8211; twierdzi lider zespołu.</p>
<p>Na oficjalnym fanpage’u zespołu <strong>Truism</strong> opublikowano informację, iż rolę inżyniera miksu debiutanckiego albumu grupy podejmie ceniony i utytułowany na arenie międzynarodowej duński producent <strong>Tue Madsen</strong>, znany m.in. ze współpracy z <strong>Meshuggah</strong>, <strong>Babymetal</strong>, <strong>Sick Of It All</strong>, <strong>Heaven Shall Burn</strong>, czy <strong>Suicide Silence</strong>.</p>
<p><strong>Truism</strong> w sieci: <a href="https://www.facebook.com/truism.metal/">Facebook</a> | <a href="https://www.youtube.com/channel/UC055dN7dEVyhaNyoxdE4-iw">Youtube</a></p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/CqAINgYPLsQ?list=UU055dN7dEVyhaNyoxdE4-iw" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe><br />
źródło: Truism</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/tue-madsen-inzynierem-dzwieku-debiutanckiego-albumu-truism/">Tue Madsen inżynierem dźwięku debiutanckiego albumu Truism</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/tue-madsen-inzynierem-dzwieku-debiutanckiego-albumu-truism/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>IHSAHN &#8211; &#8222;Amr&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ihsahn-amr-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ihsahn-amr-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 22 Apr 2018 17:25:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2018]]></category>
		<category><![CDATA[Ámr]]></category>
		<category><![CDATA[Candlelight]]></category>
		<category><![CDATA[Extreme Progressive Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Ihsahn]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Spinefarm]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=132572</guid>

					<description><![CDATA[<p>W tym roku 4 maja Polakom będzie się kojarzył nie tylko z powrotem do pracy/szkoły po długim weekendzie. Na tę datę zaplanowana&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ihsahn-amr-2018/">IHSAHN &#8211; &#8222;Amr&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W tym roku 4 maja Polakom będzie się kojarzył nie tylko z powrotem do pracy/szkoły po długim weekendzie. Na tę datę zaplanowana jest również premiera siódmego w dorobku solowego albumu maestro <strong>Ihsahna</strong>. Nie wiem jak Wy zacni czytelnicy, ale ja oczarowany po dziś dzień poprzednim albumem <strong>Arktis</strong> czekałem na <strong>Amr</strong> niczym dziecko na otwarcie prezentów gwiazdkowych. Wyczekiwałem premiery pełen emocji i jestem wielce szczęśliwy, iż mam możliwość delikatnie oszukać system i przesłuchać ją prędzej niż większość słuchaczy.</p>
<p>Pierwszemu przesłuchaniu towarzyszyło małe rozczarowanie. Nie tak sobie wyobrażałem następcę <strong>Arktis</strong>. Byłem pewny, że <strong>Ihsahn</strong> pójdzie w zimne klimaty industrialu i nowoczesność. Nowy krążek został poprowadzony w innym kierunku. W mojej ocenie album ten jest najbardziej progresywny w klasycznym tego słowa znaczeniu względem innych dokonań jego autora. Równocześnie jest to płyta najmocniej zbliżona do korzeni muzycznych <strong>Ihsahna</strong>. Tak, proszę Państwa. Znajdują się tu patenty, których nie da się nie porównać z kultowym <strong>Emperor</strong>. Ale po kolei.</p>
<p>Całość rozpoczyna specyficznie brzmiący syntezator. Zaskoczenie to żadne, maestro dawno przyzwyczaił słuchaczy do nietypowego podejścia do keyboardów. Zaskoczeniem jest to, co dzieje się dalej. Do akompaniamentu black metalowego riffu dołącza charakterystyczny skrzek <strong>Ihsahna</strong>, co następnie przeradza się w blast. I uwaga! Poza małym zatrzymaniem<strong> Lend Me The Eyes Of The Millenia</strong> ,to utwór oparty na blaście, pięknych orkiestracjach i rozkrzyczanym wokalu. Aranż jego jest ewidentnie zrobiony pod <strong>Anthems to the Welkin At Dusk Emperor</strong>. Wiadomo, mamy rok 2018, brzmienia tej kultowej płyty nie da się przywrócić, aczkolwiek wszystkie elementy układanki z arcydzieła <strong>Emperor</strong> zostały zawarte w tym utworze. Bardzo podniosły i epicki kawałek sztuki!</p>
<p>Drugi <strong>Arma Imperi</strong> już możecie znać z youtube. Rozpoczyna się progresywnymi łamańcami, w których kunszt gry pokazuje perkusista. Za nagranie śladów bębnów odpowiedzialny jest znany z <strong>Shining</strong> (NOR) <strong>Tobias Ørnes</strong> <strong>Andersen</strong>. Łamańce wymieniają się z pięknymi, melodyjnymi wokalizami. Do tego dochodzą dobrze skomponowane sola gitarowe, w których popisuje się <strong>Fredrik Åkesson</strong> z <strong>Opeth</strong>.</p>
<p><strong>Samr</strong> zaczyna się rozmytymi i marzycielskimi zagrywkami, by przejść w melodyjną zwrotkę prowadzoną przez głos <strong>Ihsahna</strong>, bas i perkusję. Gdy myślałem, że nie może być „ ładniej”, uderzył mnie urzekający refren. „<strong>Waiting for the</strong> <strong>Emptiness&#8230;</strong>” to słowa, które go rozpoczynają i wzbudzają u mnie ciarki na skórze. Moc.</p>
<p>Po lajtowym <strong>Samr</strong> wjeżdża <strong>One Less Enemy</strong>. Riffy rozpoczynające ten kawałek były pierwszą kwestią, na którą zwróciłem uwagę. To świetnie skomponowane, uzupełniające się wzajemnie harmonie. Zwrotka, która pojawia się po nich, ma coś z <strong>Prometheus</strong>. Black metalowa progresja! Może to określenie będzie niezbyt fortunne, biorąc pod uwagę założenia gatunku black metal, ale w tej sytuacji jedyne, które przychodzi mi do głowy.</p>
<p>Piąty <strong>Where You Are Lost And I Belong</strong> jest dla mnie najsłabszą kompozycją na płycie. Pozbawiony wyraźnego rytmu wprowadza stagnację, prawdopodobnie ma za zadanie wpuścić powietrze i dać odsapnąć słuchaczowi. Do mnie jednak nie trafia i moim zdaniem usunięcie go z listy nie spowodowałoby wielkiej straty. Jak na przerywnik za długi, a na regularny utwór mało atrakcyjny.</p>
<p>Na szczęście wraz z <strong>In Rites of Passage</strong> wraca dobra forma i spore zamieszanie. Riff brzmi jak<strong> ihsahnowa</strong> wariacja na temat <strong>Korna</strong>, zwrotka wprowadza niepokój (wreszcie trochę industrialu), następnie miota łamaniec z chorymi klawiszami. Potem nawet pojawia się jakby drum&#8217;n&#8217;basowy rytm, przechodzący w piękną i delikatną melodyjną część. Dobra schizofrenia nie jest zła.</p>
<p>Siódemka delikatnie nasuwa mi skojarzenia z muzyką <strong>Devina Townsenda</strong> (chórki). Bardzo podoba mi się w jaki sposób <strong>Ihsahn</strong> bawi się kontrastami, nawet najbardziej połamane momenty podsumowuje następnie chwytliwą melodią i vice versa, dzięki czemu utwory takie, jak <strong>Marble Soul</strong> nie stają się niezjadliwe lub nazbyt melodyjne.</p>
<p><strong>Twin Black Angels</strong>&#8230;,na ten utwór obrażą się metalowi puryści, oczywiście zakładając, że wcześniej już nie stwierdzą, iż <strong>Ihsahn</strong> skończył się na <strong>Kill&#8217; em all</strong>.<strong> Ihsahn</strong> goes pop? &#8211; chyba najlepsze określenie. Refren tego utworu ma bardzo popową budowę, mi się podoba. Jest bardzo chwytliwy i zapadający w pamięć, taka lajtowa kompozycja.</p>
<p>Skoro przed chwilą było lekko, a jak wyżej pisałem maestro działa na przeciwstawnościach, to dalej nadchodzi czas na agresję. <strong>Wake</strong> jest drugim utworem po otwierającym, w którym w bezpośredni sposób <strong>Ihsahn</strong> przypomina kto stworzył płyty <strong>Emperor</strong>. Mamy tu riffy rodem wyjęte z <strong>Anthems</strong> i <strong>IX Equlibrium</strong>. Blasty, średnie tempa połączone z szybkimi stopami, które niegdyś dzięki<strong> Trymowi</strong> były charakterystycznym elementem w ich muzyce. Utwór kończy (i zarazem całą płytę) bardzo podniosły moment, w którym poziom epickości można porównać do kvltowego <strong>With Strength I Burn</strong>. Nim fani <strong>Emperor</strong> zapragną mnie zlinczować, dodam, że nie twierdzę, że coś jest w stanie przebić tę kompozycję. <strong>With Strength&#8230;</strong> do teraz jest dla mnie najlepszą kompozycją<strong> Cesarza</strong> i nie pamiętam takiej sytuacji, żebym po jego skończeniu nie włączył go kolejny raz. Twierdzę za to, że w 2018 roku, po wielu latach bez nowej płyty jednego z najlepszych black metalowych zespołów, utwór <strong>Wake</strong> mógłby znaleźć się na ich czwartej płycie. Gdyby go wyciąć wraz<strong> Lend Me Eyes of Milennia</strong>, dodać do nich 5 podobnych kompozycji mogłaby powstać godna płyta, nie przynosząca ujmy nazwie <strong>Emperor</strong> i możliwe, że nawet lepsza od <strong>Prometheus</strong>.</p>
<p>Po dziewięciu utworach tworzących całą płytę, dodano jeszcze bonus w postaci emocjonalnego <strong>Alone</strong>. Bonus w tym przypadku nie oznacza odrzutu, to pełnowartościowy utwór. Tekst tej kompozycji oparty jest na wierszu <strong>Edgara</strong> <strong>Allana Poe</strong> o tytule właśnie<strong> Alone</strong>. Jest to bardzo ciekawe posunięcie, gdyż wcześniej o metalową interpretację pokusił się równie utalentowany norweski kompozytor <strong>Garm</strong> z zespołem<strong> Arcturus</strong>. Tak więc mamy możliwość porównać w jak różnorodny sposób można zinterpretować te same słowa.</p>
<p>Po dogłębnym zapoznaniu się z <strong>Amr</strong> wniosków mam kilka. Płyta jest bardzo dobra, inna niż poprzednie materiały <strong>Ihsahna</strong>. Jej autor, pomimo dalszego rozwoju i poszukiwań, nie wstydzi się swoich korzeni. Pokazuje także, że nie jest dla niego problemem wprowadzić swój umysł w stan twórczy, podobny do czasów, gdy pisał utwory najbardziej znaczące dla swej kariery i sceny black metal. Nie mam pojęcia gdzie poszukiwania zaprowadzą go w przyszłości, ale wiem, że w roku obecnym kondycja <strong>Ihsahna</strong> jest na najwyższym poziomie. <strong>Amr</strong> to album dostojny, dojrzały, piękny i zaskakujący. Jedyne co mnie martwi w związku z nim, to fakt, iż nieśmiało liczyłem na album <strong>Emperor</strong>. Dobre koncerty dawały nadzieję na comeback płytowy. Teraz, gdy <strong>Ihshahn</strong> stworzył na solową płytę kompozycje idealnie nadające się na taki krążek, zaczynam mieć wątpliwości, czy kiedyś będziemy mieli okazje usłyszeć nową muzykę <strong>Cesarza</strong>. Obym się mylił&#8230;</p>
<p><iframe src="https://youtube.com/embed/7Ou6oGFBJsg" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ihsahn-amr-2018/">IHSAHN &#8211; &#8222;Amr&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ihsahn-amr-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>NE OBLIVISCARIS &#8211; &#8222;Urn&#8221; (2017)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ne-obliviscaris-urn-2017/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ne-obliviscaris-urn-2017/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Kapitan Bajeczny]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Nov 2017 20:30:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2017]]></category>
		<category><![CDATA[Extreme Progressive Metal]]></category>
		<category><![CDATA[kapitan bajeczny]]></category>
		<category><![CDATA[Ne Obliviscaris]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Season Of Mist]]></category>
		<category><![CDATA[Urn]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=121111</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tak się dziwnie składa, że z raczej nieświadomych powodów darzę poprzednie dwa pełniaki&#160;Ne Obliviscaris sporym sentymentem i szacunkiem. Kierowany miłymi wspomnieniami, a&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ne-obliviscaris-urn-2017/">NE OBLIVISCARIS &#8211; &#8222;Urn&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Tak się dziwnie składa, że z raczej nieświadomych powodów darzę poprzednie dwa pełniaki&nbsp;<strong>Ne Obliviscaris</strong> sporym sentymentem i szacunkiem. Kierowany miłymi wspomnieniami, a troszkę też brakiem ożywienia wobec rzeczonego krążka w redakcji, postanowiłem poświęcić mu czas.</p>
<p><em><strong>Urn</strong> </em>została wydana przez <strong>Season of Mist</strong>. Zawiera sześć kompozycji (słowo adekwatne jak u mało kogo) zlewających się razem w czterdzieści pięć minut. Wszelkie źródła twierdzą, że obywatele dzielnej nacji weteranów wojen z przerośniętymi nielotami grają extreme progressive metal. I w sumie racja, z zastrzeżeniem, że ekstremalność należy rozumieć jako stopień owej progresji, nie w kontekście ostrości muzyki.</p>
<p>Z tym ostatnim wiążę też duże zastrzeżenie. Moja pamięć twierdziła, że poprzednie pełniaki, szczególnie <em><strong>Citadel</strong></em>, były dużo bardziej agresywne, a ich odświeżenie tylko to potwierdziło. <em><strong>Urn</strong> </em>jest łagodniejsza oraz melancholijnie-epicka. Brakuje tu mocy i przemocy, a to właśnie te czynniki w ekstremaliach najbardziej mnie cieszą. Faktycznie, czasami zdarzają się mocniejsze fragmenty (głównie na <em><strong>Intra Venus</strong></em> i <em><strong>And Within The Void We Are Breathless</strong></em>), lepiej jednak się na nie nastawiać. Więcej radości z płyty wyciągną osoby poszukujące ładnych, lekkich i odrobinkę cukierkowych melodii. Raczej nie moje klimaty, jednak nie mogę napisać, że nic tu dobrego nie ma. Przeciwnie, numery są bardzo przemyślane i rozbudowane. Tutaj długość na poziomie siedmiu-dziesięciu minut faktycznie ma sens. <strong>Ne Obliviscaris</strong> nie bawi się w kopiowanie motywów albo nadmierne ich wykorzystywanie. Schematyczności też raczej nie uświadczysz, chociaż można się kłócić czy <em><strong>Saturnine Spheres</strong></em> i&nbsp;<em><strong>Intra Venus</strong></em> nie dzielą się jednym wzorem. Każdy z nich ma też lekko odmienny styl, tak więc otwierający płytę&nbsp;<em><strong>Saturnine Spheres</strong></em> jest bardzo płynną, nieagresywną i melancholijną pieśnią, <em><strong>Intra Venus</strong></em> ma bardziej podniosły, epicki klimat,&nbsp;<em><strong>And Within The Void We Are Breathless</strong></em> to mocniejsze uderzenie, a końcowy <em><strong>As Embers Dance In Our Eyes</strong></em> ktoś o mniej&#8230;radykalnym guście mógłby uznać za niepokojący (chodzi mi tu głównie o fajną mieszaninę skrzypnięć odegranych na, nomen omen, skrzypcach, oraz quasi-blackmetalowych riffów). Najdłuższy na płycie <em><strong>Eyrie</strong> </em>jest z kolei wypełniony wzniosłymi, zimnymi i nieco zbyt słodkimi melodiami. Nie powinieneś się podczas odsłuchu nudzić.</p>
<p>Tym bardziej, że <em><strong>Urn</strong> </em>zagrany jest wręcz wspaniale. Może nie wirtuozyjnie, niemniej panowie opanowali rzemiosło bardzo dobrze. Największe wrażenie jednak zrobił zagrany gościnnie przez <strong>Robina Zielhorsta</strong> bas. Jest idealny do takiej muzyki, jednocześnie podkreśla, wzmacnia, i pozostaje autonomicznym instrumentem z własną linią melodyczną. Fragment&nbsp;<em><strong>Saturnine Spheres</strong></em>, w którym główną rolę przejmują skrzypce i bas właśnie, jest jednym z najładniejszych, jakie tu znajdziecie. Z drugiej strony w niektórych momentach perkusji jest za dużo (znowu <em><strong>Saturnine</strong></em>, po drugim odsłuchu tego numeru za podwójną stopę miałem ochotę połamać garowemu kolana), skrzypiec przydałoby się ciut więcej. Balans czystych wokali i krzyków też raczej bym zamienił. Śpiew w pewnym momencie zaczął mnie już nużyć. Natomiast nie mogę się przyczepić do niczego jeżeli chodzi o nagranie <em><strong>Urn</strong></em>. Jest perfekcyjne.</p>
<p>Nowe <strong>Ne Obliviscaris</strong> niespecjalnie mnie porwało, choć nie mogę powiedzieć, bym cierpiał podczas odsłuchu. Było całkiem miło, nie będzie czego wspominać, raczej tego nie powtórzę. Muzyka progresywna nie jest jednak dla mnie, a szczególnie gdy nie ma w niej jadu. Wierzę więc, że ludziom bardziej zaznajomionym z tą niszą krążek podejdzie dużo bardziej.</p>
<p>&nbsp;<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/_oTbsAHTXrc" width="100%" height="315" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy">&amp;amp;amp;lt;span data-mce-type=&#8221;bookmark&#8221; style=&#8221;display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;&#8221; class=&#8221;mce_SELRES_start&#8221;&amp;amp;amp;gt;﻿&amp;amp;amp;lt;/span&amp;amp;amp;gt;</iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ne-obliviscaris-urn-2017/">NE OBLIVISCARIS &#8211; &#8222;Urn&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ne-obliviscaris-urn-2017/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>IHSAHN &#8211; &#8222;Arktis&#8221; (2016)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ihsahn-arktis-2016/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ihsahn-arktis-2016/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maciek Masta]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 04 Sep 2016 15:19:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2016]]></category>
		<category><![CDATA[Arktis]]></category>
		<category><![CDATA[Candlelight Records]]></category>
		<category><![CDATA[Extreme Progressive Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Ihsahn]]></category>
		<category><![CDATA[Progressive Metal]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=47120</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po nowych płytach muzyków naznaczonych piętnem geniuszu i wizjonerstwa spodziewam się zawsze wiele. No i ma taki artysta problem, bo moja wybujała&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ihsahn-arktis-2016/">IHSAHN &#8211; &#8222;Arktis&#8221; (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Po nowych płytach muzyków naznaczonych piętnem geniuszu i wizjonerstwa spodziewam się zawsze wiele. No i ma taki artysta problem, bo moja wybujała wyobraźnia fruwa wysoko, a prześcignąć moje najczęściej nieskonkretyzowane oczekiwania jest doprawdy trudno. A jeszcze kiedy na pole wkracza taki <strong>Ihsahn</strong> (alias <strong>Emperor</strong>), to już w ogóle człowiek oczekuje gromu z jasnego nieba i zstąpienia Ducha Świętego w jednym.</p>
<p style="text-align: justify;">Charakterystyczny, skrzeczący głos imć <strong>Tveitana</strong> słychać już od pierwszych minut albumu. Podobnie jak mało oczywiste zmiany tempa i melodyczne połamańce. Z tym, że rok 2016 postanowił <strong>Ihsahn </strong>przywitać niezbyt spiesznie, przynajmniej w pierwszym utworze. <strong><em>Disassembled</em></strong> to taka liryczna i nostalgiczna rozgrzewka przed <strong><em>Mass Darkness</em></strong>, oczywistym albumowym liderem i absolutnym flagowcem <strong><em>Arktisa</em></strong>. Żywiołowy i przebojowy od pierwszej do ostatniej nuty przyćmiewa nawet <strong><em>My Heart is of the North</em></strong> &#8211; najbardziej <strong>Ihsanowy</strong> z <strong>Ihsanowych</strong> kawałków na tym albumie, jego osobiste wynurzenie prosto z serca. Na uwagę zasługują zresztą wszystkie punkty tego programu. <strong><em>South Winds</em></strong> za psychodeliczny spokój, <strong><em>Until I Too Dissolve</em></strong> za oparty na rockowym riffie klimat àla <strong>Whitesnake</strong> z czasów swojej świetności, <strong><em>Crooked Red Line</em></strong> za jazzujące aranże (znane też z wcześniejszych płyt <strong>Ihsahna</strong>, lecz nie w tak radykalnej odsłonie), a bonusowy <strong><em>Til Tor Ulven</em></strong> za to, że przypomniał mi czasy <strong>Hardingrock</strong>. A, zapomniałbym o <strong><em>Celestial Violence</em>, to</strong> mój prywatny numer dwa na tym krążku.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ihsahn</strong> tworząc <strong><em>Arktis </em></strong>sięgał po najróżniejsze inspiracje, klimaty i środki wyrazu. Podczas godzinnej podróży po Arktyce odwiedzamy rockowy koncert w latach osiemdziesiątych, jazzowy klubik na początku wieku i postblackowe studio. Jedno natomiast trzeba przyznać liderowi <strong>Emperora</strong>. Jak zwykle sięga daleko i potwierdza stare przysłowie, że „man&#8217;s reach begins his grasp”.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/0VxbJb_Gs8w" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ihsahn-arktis-2016/">IHSAHN &#8211; &#8222;Arktis&#8221; (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ihsahn-arktis-2016/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
