<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Fredy - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/fredy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/fredy/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Tue, 20 Oct 2020 10:41:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Fredy - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/fredy/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Podsumowanie 2017 roku wg wydawców</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-wydawcow/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-wydawcow/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 02 Jan 2018 09:15:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[best albums]]></category>
		<category><![CDATA[Czar Of Crickets Productions]]></category>
		<category><![CDATA[Eryk]]></category>
		<category><![CDATA[Fredy]]></category>
		<category><![CDATA[Godz ov War]]></category>
		<category><![CDATA[Godz Ov War Productions]]></category>
		<category><![CDATA[green lungs records]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Iwaniec]]></category>
		<category><![CDATA[Mara Productions]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Morgul]]></category>
		<category><![CDATA[Old Temple]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie 2017 roku]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie roku]]></category>
		<category><![CDATA[polish music labels]]></category>
		<category><![CDATA[Putrid Cult]]></category>
		<category><![CDATA[record labels]]></category>
		<category><![CDATA[summary]]></category>
		<category><![CDATA[Via Nocturna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=122722</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kolejny etap podsumowania 2017 roku to wrażenia właścicieli wytwórni płytowych. &#160; Greg (Godz Ov War) Cholera, to już…? Rok 2017 zleciał jak&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-wydawcow/">Podsumowanie 2017 roku wg wydawców</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejny etap podsumowania 2017 roku to wrażenia właścicieli wytwórni płytowych.</p>
<p>&nbsp;</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Greg</strong> (<a href="https://www.facebook.com/GodzOvWar/"><strong>Godz Ov War</strong></a>)</p>
<p>Cholera, to już…? Rok 2017 zleciał jak z bicza strzelił! Znowu posypało nowymi albumami, a ja jeszcze nie nadrobiłem zaległości z poprzednich lat. No nic, nadrobię na emeryturze! Tradycyjnie w swoich podsumowaniach pomijam pewniaków z wszystkich mainstreamowych zestawień, bo kolejne albumy <strong>Immolation</strong>, <strong>Azarath</strong>, <strong>Morbid Angel</strong>, <strong>Suffocation</strong>, <strong>Obituary</strong>, <strong>Cannibal Corpse</strong>, <strong>Origin</strong> czy <strong>Incantation</strong> nie wywołały u mnie większych emocji i kompletnie nie ogarniam wszelakich „ochów i achów” w ich temacie. Ot, wyrobnicy zrobili swoje, lecz konar już nie płonie i rutyną wali na kilometr.<br />
Natomiast w podziemnym kotle smoła bulgoce i ulewa się strumieniami. Wypłynęły dziesiątki, a nawet setki wydawnictw, wśród których niewątpliwie warto zawiesić ucho na albumach <strong>Ascended Dead</strong>, <strong>Attic</strong>, <strong>Specrtal Voice</strong>, <strong>Urn</strong>, <strong>Vassafor</strong>, <strong>Weregoat</strong>, <strong>Sortilegia</strong>, <strong>Heresiarch</strong>, <strong>Rude</strong>, <strong>Unaussprechelichen Kulten</strong>, <strong>Dread Sovereign</strong>, <strong>Diabolic Messiah</strong>, <strong>Soulrot</strong>, <strong>The Ruins of Beverast</strong>, <strong>Craven Idol</strong>, <strong>Devilpriest</strong>, <strong>Pig’s Blood</strong>, <strong>Possession</strong>, <strong>Aosoth</strong>, <strong>Lantern</strong>, <strong>Au Champ Des Morts</strong>, <strong>Goatpenis</strong>, <strong>Engulfed</strong>, <strong>Mordbrand</strong>, <strong>Harvest Gulgaltha</strong>, <strong>Procession</strong>, <strong>Blackevil</strong>, <strong>Contaminated.</strong> Oczywiście to tylko wierzchołek góry lodowej i na dodatek stworzony z moich osobistych preferencji. I jeśli mam wybrać te najciekawsze 10 pozycji, do których wracałem często i jeszcze na długo zagoszczą w mojej świadomości, obstawiam na poniższy zestaw:</p>
<p>01. <strong>Godflesh</strong> &#8211; &#8222;<em>Post Self</em>&#8221;<br />
02. <strong>Tchornobog</strong> &#8211; &#8222;<em>Tchornobog</em>&#8221;<br />
03. <strong>Prenelith</strong> &#8211; &#8222;<em>Desolate Endscape</em>&#8221;<br />
04. <strong>Anima Damnata</strong> &#8211; &#8222;<em>Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast</em>&#8221;<br />
05. <strong>Degial</strong> &#8211; &#8222;<em>Predator Regain</em>&#8221;<br />
06. <strong>Corpse Garden</strong> &#8211; &#8222;<em>IAO 269</em>&#8221;<br />
07. <strong>Ensnared</strong> &#8211; &#8222;<em>Dysangelium</em>&#8221;<br />
08. <strong>Triumvir Foul</strong> &#8211; &#8222;<em>Spiritual Bloodshed</em>&#8221;<br />
09. <strong>Venenum</strong> &#8211; &#8222;<em>Trance of Death</em>&#8221;<br />
10. <strong>Blaze Of Perdition</strong> &#8211; &#8222;<em>Conscious Darkness</em>&#8221;</p>
<p>Cholera, to już…? Rok 2018 za chwilę wejdzie na salony, a ja już wiem, że ukażą się w nim albumy, które z pewnością znajdą się wysoko w przyszłorocznym podsumowaniu. <strong>Portal</strong>, <strong>Hooded Menace</strong>, <strong>Lurker of Chalice</strong>.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Morgul</strong> (<a href="http://www.putridcult.pl/"><strong>Putrid Cult</strong></a>)</p>
<p>01. <strong>Barathrum</strong> &#8211; &#8222;<em>Fanatiko</em>&#8221; Klasyczny album Finów, a to wystarczy za rekomendacje. Pozycja obowiązkowa!<br />
02. <strong>Blood Stronghold</strong> &#8211; &#8222;<em>The Triumph of Wolfish Destiny</em>&#8221;<br />
Niesamowicie klimatyczny album, Black Metal przepełniony melodiami z przed dwóch dekad. Muzyka wyzwalająca tęsknotę za daleką przeszłością średniowiecznych krajobrazów oraz surowej nieposkromionej natury. Dawno nikomu nie udało się zrobić na mnie takiego wrażenia! Mistrzostwo!<br />
03. <strong>Urn</strong> &#8211; &#8222;<em>The Burning</em>&#8221;<br />
Przebojowy a zarazem siarczysty Black/Thrash Metal, z jadowitym wokalem i świetna produkcją. Każdy utwór to hit który zapada w pamięć. Mieszanka <strong>Venom</strong> z <strong>Bewitched</strong> na silnym speedzie!<br />
04. <strong>Black Magic SS</strong> &#8211; &#8222;<em>Kaleidoscope Dreams</em>&#8221;<br />
Kolejny album ze szlagierami tym razem psychodeliczny hard rock z blackowymi wstawkami i vintagowym piaszczystym brzmieniem. W tej muzyce majaczą gdzieś echa <strong>Coven</strong>, <strong>Devil&#8217;s Blood</strong>, <strong>Black Sabbath</strong> wymieszane w najlepszych proporcjach tworząc bardzo udany efekt.<br />
05. <strong>Sinister</strong> – &#8222;<em>Syncretism</em>&#8221; Ciągłe zmiany składu wychadza na dobre Death Metalowej machinie z Holandii. Tym razem jest dużo więcej mroku, ciężaru i jakoś bardzo kajarzy mi się z <em>Dechristianize</em>&#8211; którą uwielbiam!<br />
06. <strong>Whoredomrife</strong> – &#8222;<em>Dommedagskvad</em>&#8221; Coraz więcej młodych Black Metalowych kapel stawia duży krok na przodu w ramach swojej konwencji, nie kopijując żywcem z klasyków gatunku tylko tworzac nową jakość. I tu nie chodzi o wielkie eksperymenty muzyczne, wystarczą pewne drobne modyfikacje by móc zawiesić swoje proporce na poddanej ziemi wroga. Taki wg mnie jest <strong>Whoredom Rife</strong>. Melodyjny w pewnym sensie, można by powiedzieć symfoniczny BM jednak dość oryginalny i nie oczywisty.<br />
07. <strong>Spectral Voices</strong> ‎– &#8222;<em>Eroded Corridors Of Unbeing</em>&#8221; Mroczny, gęsty, przepastny Doom Death Metal. Nie da się słuchać tej muzyki gdzieś w tle codziennych zajęć, jest na tyle pochłaniająca, że trzeba poświecić prawie 45 minut w skupieniu na tortury które zafundowali nam chłopaki z Colorado.<br />
08. <strong>Darkstorm</strong> &#8211; &#8222;<em>The Oath Of Fire</em>&#8221; Blackened Heavy Metal łaczący w sobie fascynacje <strong>Mercyful Fate</strong> i <strong>Bathory</strong>. Album w 100% nafaszerowany klasycznym metalem zabarwiony lekko Pagan Black z lat 90-tych. Słuchając tego meteriału mozna przenieść się w czasy <em>Hammerheart </em>czy <em>Don&#8217;t Brake&#8230;</em> oczywiście jesli ktoś lubi takie klimaty he he.<br />
09. <strong>Evilfeast</strong> &#8211; &#8222;<em>Elegies of the Stellar Wind</em>&#8221; Oooooo kurwa jaki to jest rozpierdol! Klimatyczny Polski Black Metal, który bez problemu może rozdawać karty na światowych salonach. Monumentalny i epicki, a przy tym chłodny i jadowity. Mus to mieć! Klasa!<br />
10. <strong>Haunt</strong> &#8211; &#8222;<em>Luminous Eyes</em>&#8221; Co prawda jest to tylko 4 utworowa epka tego one-man bandu ale spowodowała takie zniszczenia w mojej głowie, że spokojnie wystarczy żeby stawiać ją w jednym rzędzie z najlepszymi. Heavy Metal najwyżzszych lotów-jak dla mnie rzecz jasna!</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Fabian &#8222;Moloch&#8221; Filiks</strong> (<a href="https://www.facebook.com/ViaNocturnaCom/"><strong>Via Nocturna</strong></a>)</p>
<p>Jeszcze kilka lat temu słuchałem rocznie prawie każdą nową płytę jaka ukazywała się w podziemiu. Przynajmniej się starałem. W tym roku, odliczając to co wydaję w <strong>Via Nocturna</strong>, zwróciłem uwagę zaledwie na kilkanaście może nowych płyt. Naczelny <strong>Kvlt</strong> zmusił mnie, żebym przygotował listę 10 tytułów, gdzie tak naprawdę intensywnie słuchałem z tych nowości może z 5 płyt. Ja należę do tego gatunku słuchaczy, którzy katują daną płytę bez przerwy przez np. 4 tygodnie aż znają w niej każde przejście, każdą zmianę tempa, każdą nutę&#8230; Nie wiem czy to dobrze, ale dzięki temu mogę powiedzieć coś więcej o tym czego słuchałem najwięcej w tym roku. Czy to są najlepszy płyty 2017? Każdy niech oceni według własnego sumienia. Tak czy siak moja lista prezentuje się następująco. Kolejność przypadkowo nieprzypadkowa.</p>
<p>01. <strong>Perturbator</strong> &#8211; &#8222;<em>New Model</em>&#8221;<br />
Gdy ja zamykałem (jak się okazało czasowo) swój &#8222;etap elektroniczny&#8221; w twórczości i arogancko wkraczałem na scenę black metal <strong>James Kent</strong> pracował nad &#8222;<em>Terror 404</em>&#8222;. Pięć lat później, zaledwie rok po doskonałym &#8222;<em>The Uncanny Valley</em>&#8221; wydał &#8222;<em>New Model</em>&#8222;. Nie do końca może stanowi ten krążek próbę dekonstrukcji własnego stylu ani też negację retrosynthowych inspiracji ale na pewno <strong>Perturbator</strong> stworzył jedną z ciekawszych płyt elektronicznych ostatnich lat. Album, który staje pod prąd masowemu wręcz zalewaniu rynku &#8222;plumkaniem&#8221; na modłę lat 80-tych. Nie wiem czy to jest &#8222;ucieczka do przodu&#8221; jak to gdzieś przeczytałem, ale na pewno jest to reakcja na całą masę naśladowców, którym marzy się powtórzenie sukcesu Jamesa. &#8222;<em>New Model</em>&#8221; słuchałem w tym roku chyba najczęściej. Może to wystarczy za rekomendację 🙂</p>
<p>02. <strong>Myrkur</strong> &#8211; &#8222;<em>Mareridt</em>&#8221;<br />
Nie zdradzę tu żadnej tajemnicy jeśli powiem, że jestem oczarowany, czy wręcz zakochany w <strong>Amalie Bruun</strong>. Jej skomplikowana i nieszablonowa osobowość, szalona przeszłość i dołująca teraźniejszość pozwoliły jej stworzyć coś naprawdę wyjątkowego. Na &#8222;<em>Mareridt</em>&#8221; udało jej się uchwycić coś nieuchwytnego. Duńska nimfa swoją ostatnią płytą objawiła się jako artystka, która wie czego chce i która potrafi odnaleźć się na scenie z własnym, niepowtarzalnym emploi. Wbrew hejterom, krytykom i black metalowym mizoginom. Nic dziwnego, że koncertuje niemalże co drugi dzień a &#8222;<em>Mareridt</em>&#8221; to krążek, który ląduje na szczycie prawie każdego podsumowania za rok 2017. Bo tu nie ma już Garma. Tu jest Amalie. Z całym jej bagażem emocjonalnym i z kompletnym zatraceniem się w muzyce. <strong>Myrkur</strong> jest na &#8222;<em>Mareridt</em>&#8221; autentyczna. I to przesądza o jej sukcesie. A sukces, jak widać, jest to niemały&#8230;</p>
<p>03. <strong>Hans Zimmer &amp; Benjamin Wallfisch</strong> &#8211; &#8222;<em>Blade Runner 2049</em>&#8221; OST<br />
Od początku śledziłem z wypiekami na twarzy wszelkie doniesiena z produkcji tego filmu. Miałem jednak obawy, gdy nagle zwolniono kompozytora &#8211; <strong>Johann Johannsson</strong> na kilka miesięcy przed premierą. Zimmer to świetny kompozytor ale obawiałem się, że braknie mu świeżości i nie będzie potrafił korespondować z Vangelisem. Strasznie się pomyliłem. Zimmer i jego pomocnik <strong>Wallfisch</strong> stworzyli muzykę, która wgniata w fotel. Poszerza doznanie świata <strong>Blade Runnera 2049</strong> i umożliwia pełną w nim immersję. Film zrobił na mnie piorunujące wrażenie. A muzyka <strong>Zimmera</strong> przygnębiające. Dlaczego? Bo pokazała mi dobitnie jak niewiele potrafię i jak nigdy nie zbliżę się do takiego poziomu kompozycji i myślenia o dziele muzycznym. To niesamowite, że 60-letni facet z takim dorobkiem potrafi być zaskakujący, oryginalny i prawdziwy względem ducha oryginału. Dla mnie chyba największe zaskoczenie tego roku.</p>
<p>04. <strong>Dvne</strong> &#8211; &#8222;<em>Asheran</em>&#8221;<br />
Mam słabość do dobrego stoner / dooma. A jeszcze jak ciągnie się jak flaki ze sludgeowym sosem to jestem wniebowzięty 🙂 Szkocki <strong>Dvne</strong> ma jeszcze jedną cechę. Potrafi zaskoczyć. W świecie oklepanyuch riffów, gdzie wszyscy rżną z <strong>Electric Wizard</strong> &#8222;<em>Asheran</em>&#8221; to świeża jakość. Doskonałe i dojrzałe kompozycje, nienaganna technika wykonania i charyzmatyczne wokalizy sprawiają, że <strong>Dvne</strong> to zespół, który trzeba znać i podziwiać. Jeśli macie wątpliwości to sprawdźcie &#8222;<em>Asheran</em>&#8222;. Już od pierwszego numeru jest jasne, że to jedna z lepszych płyt w swoim gatunku w tym roku.</p>
<p>05. <strong>Chelsea Wolfe</strong> &#8211; &#8222;<em>Hiss Spun</em>&#8221;<br />
Chelsea żyje w swoim świecie. Pozornie jest kompletnie odklejona od rzeczywistości choć jej muzyka jest głęboko w niej zakorzeniona. To niesamowite połączenie ciężaru, brudu i przyziemności z pewną efemerycznością wokalistki i kobiecą wrażliowścią sprawia, że &#8222;<em>Hiss Spun</em>&#8221; chce się słuchać na okrągło. To w głównej mierze amerykańskie granie, ale jakie! Jest tu pewna nonszalancja i niefrasobliwość, które połączone z doskonałą produkcją tworzy absolutnie jedną z lepszych płyt jakie mogliśmy usłyszeć w 2017 roku.</p>
<p>06. <strong>Incarnal</strong> &#8211; &#8222;<em>Mortuary Cult</em>&#8221;<br />
Że prywata? Że nie wypada? Mam to gdzieś. Czy to się komuś podoba, czy nie <strong>Incarnal</strong> w tym roku wróciło nie tylko ze swoją najlepszą płytą w dorobku ale pewnie też i jedną z lepszych death metalowych płyt 2017 roku. Nie jestem przesadnym fanem &#8222;szwedzizny&#8221;, w ogóle nie podniecam się jakoś death metalem, no chyba, że tym z Florydy, ale to co zrobili panowie z Puław to jest sztos absolutny. Numery, które ciągną do przodu, przemyślane, świetnie zaaranżowane i zagrane. I ta energia! Zazwyczaj nie ekscytuję się pracą (czyt. płytami, które wydaję) ale ten krążek katowałem w samochodzie do zajechania. Polecam!</p>
<p>07. <strong>Witchery</strong> &#8211; &#8222;<em>I Am Legion</em>&#8221;<br />
W 2000 roku siedziałem na tzw. &#8222;hardkorowej nocce&#8221; w jednej z rybnickich kafejek internetowych i surfowałem do rana. Szukałem głównie informacji na temat mojego idola <strong>Kinga Diamonda</strong> i muzyków z którymi współpracował. Tak trafiłem na <strong>Sharlee D&#8217;Angelo</strong> i jeden z jego zespołów &#8211; <strong>Witchery</strong> . 17 lat później wciąż jestem fanem. I choć &#8222;<em>Witchkireg</em>&#8221; w ogóle mnie nie zachwycił a &#8222;<em>In His Infernal Majesty&#8217;s Service</em>&#8221; olałem to &#8222;<em>I Am Legion</em>&#8221; zwnów przywrócił mi wiarę w ten zespół. Sprawdźcie sami Szwedów i powiedzcie mi, że się nie mylę. Miła niespodzianka tego roku.</p>
<p>08. <strong>Solstafir</strong> &#8211; &#8222;<em>Berdreyminn</em>&#8221;<br />
To niesamowite móc śledzić ewolucję muzyki Islandczyków z <strong>Solstafir</strong> , którzy proste black metalowe riffy zamienili na przemyślane, pomysłowe granie, które wymyka się normom klasyfikacyjnym. Na &#8222;<em>Berdreyminn</em>&#8221; mamy prawdziwą paletę emocji i wrażeń podanych w niekonwencjonalny sposób. Nie jest to może moja ulubiona płyta z tego roku ale szczerze zazdroszczę tym chłopakom wrażliwości muzycznej i kompozycjnego polotu. No ale nie pierwszy raz Skandynawia i Daleka Północ zabiera nas na nowe muzyczne obszary. Jeśli macie odrobinę wyobraźni to <strong>Solstafir</strong> zabierze was w niesamowitą podróż w głąb siebie.</p>
<p>09. <strong>Paradise Lost</strong> &#8211; &#8222;<em>Medusa</em>&#8221;<br />
Dwa lata po doskonałym krążku &#8222;<em>The Plague Within</em>&#8221; <strong>Paradise Lost</strong> wróciło ze swoim największym dziełem zatytułowanym &#8222;<em>Medusa</em>&#8222;. Zespół kroczy stylistyczną ścieżką wyznaczoną przez poprzednią płytę i robi to po mistrzowsku! Prawie 30 lat stażu a muzyka <strong>Nicka Holmes&#8217;a</strong> i Spółki wciąż potrafi zaskakiwać. Bardzo podoba mi się ten dojrzały, ciężki i wyjątkowo posępny kierunek. I choć może &#8222;<em>Medusa</em>&#8221; nie wgniata tak w fotel jak &#8222;<em>The Plague Within</em>&#8221; to jest to na pewno jeden z tych krążków, który przez długie tygodnie nie opuszczał mojego odtwarzacza. Na pewno jedna z lepszych płyt w swoim gatunku w tym roku.</p>
<p>10. <strong>The Ruins Of Beverast</strong> &#8211; &#8222;<em>Exuvia</em>&#8221;<br />
Niby wszystko się zgadza, niby jest wsparcie wytwórni (<strong>Van Records</strong>), zespół gra koncerty, a jakoś nie potrafi przebić się do szerokiej świadomości i zająć należne mu miejsce na europejskiej scenie bm / doom. Choć może to tylko moje wrażenie? Uwielbiam <strong>The Ruins Of Beverast</strong> od momenty gdy usłyszałem pierwsze takty &#8222;<em>Blood Vault</em>&#8222;. Ich najnowsza płyta &#8211; &#8222;<em>Exuvia</em>&#8221; to kolejny krok w ewolucji zespołu. Ma charakterystyczny &#8222;beverastowy&#8221; sound ale też i bardziej ambitne podziały i aranżacje. Kawał niebanalnego grania z wręcz przytłaczającą atmosferą. Jeśli jeszcze nie znacie to najwyższa pora nadrobić zaległości. Prawdziwa perełka.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Mordor</strong>&nbsp;(<a href="https://www.facebook.com/ars.manufaktura/"><strong>Mara Productions</strong></a>)</p>
<p>01. <strong>Afraid of Destiny </strong>-&#8222;<em>Agony</em>&#8221;<br />
02. <strong>Svartsyn </strong>-&#8222;<em>In Death</em>&#8221;<br />
03. <strong>Endezzma </strong>-&#8222;<em>The Arcane Abyss</em>&#8221;<br />
04. <strong>Urn</strong> &#8211; &#8222;<em>The Burning</em>&#8221;<br />
05. <strong>Nokturnal Mortum</strong> &#8211; &#8222;<em>Істина</em>&#8221;<br />
06. <strong>Anima Damnata</strong> &#8211; &#8222;<em>Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast</em>&#8221;<br />
07. <strong>Satyricon</strong> &#8211; &#8222;<em>Deep Calleth upon Deep</em>&#8221;<br />
08. <strong>Arvas</strong> &#8211; &#8222;<em>Black Path</em>&#8221;<br />
09. <strong>Attic</strong> &#8211; &#8222;<em>Sanctimonious</em>&#8221;<br />
10. <strong>Degial</strong> &#8211; &#8222;<em>Predator Reign</em>&#8221;</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Eryk</strong> (<a href="https://www.facebook.com/eryk.temple/"><strong>Old Temple</strong></a>)</p>
<p>Najtrudniejsze pytanie dla fana muzyki. Jak zawsze olbrzymi wybór bo jak by nie patrzeć trochę wyszło muzyki w 2017 roku. Zawsze mam olbrzymią trudność z tymi naj naj, więc polecę kolejnością alfabetyczną i pozycjami których słuchałem najczęściej. Nie będę skromny oczywiście dając swoje (hehe).</p>
<p>01. <strong>Cień</strong> &#8211; „<em>Fate</em>” Trochę mnie zaskoczył kierunek w jakim poszli, ale jeśli da się tej płycie szanse świetnie ryje w ciele swoje zimne, depresyjne korytarze. Gdzieś zostaje pod skórą, zostawia niespokojne piętno. Na szczęście ominęli cały ten post-black metalowy klimat.<br />
02. <strong>Dagorath</strong> &#8211; &#8222;<em>Glare of the Morning Star</em>&#8221; Ich koncert mnie zaskoczył mega pozytywnie, kawał świetnego old-school , zatęchłego black metalu. Ten materiał potwierdza, że mają pomysły. Czekam na więcej.<br />
03. <strong>Death Worship</strong> &#8211; &#8222;<em>Extermination Mass</em>&#8221; Można by napisać super grupa skazana na sukces. Czasami takie twory powstają i nie dają rady kompletnie. W tym przypadku naprawdę konkretni ludzie nagrali konkretna muzykę. Liczę na coś więcej, bo łomot miły dla ucha.<br />
04. <strong>Diabolical Messiah</strong> &#8211; ‎”<em>Demonic Weapons Against The Sacred</em>” Po raz kolejny się nie zawiodłem, łomot od początku do końca. Południowo Amerykańska bezkompromisowość.<br />
05. <strong>Doomster Reich</strong> &#8211; „<em>Drug Magick</em>” Ta płyta pokazali, że są jedyną taką kapelą w Polsce. Całość nagrana na setkę, klimat transowo – psychodeliczno &#8211; krautrockowy. Nie da się oderwać uszu. I co najważniejsze, diabeł wylewa się z głośników.<br />
06. <strong>Godflesh</strong> &#8211; „<em>Post Self</em>” Prawie zapomniałem o bogach industrial metalu. Po ich powrocie myślałem, że coś nagrają i koniec, ale na szczęście ciągną temat dalej i to jeszcze jak. Bardzo dobrze się słucha tych chorych, zakręconych, niespokojnych dźwięków. Maja jeszcze co nieco do powiedzenia.<br />
07. <strong>Pandemonium</strong> „<em>Nihilist</em>” Zespół o którym nie trzeba pisać. Uwielbiam tą duszą atmosferę albumu. Gniecie od początku do końca bez zbędnego pitolenia. Od początku do końca słychać klimat tego zespołu. Mimo wielu zakrętów w ostatnich latach udało się nagrać taki album.<br />
08. <strong>Swans</strong> „<em>Deliquescence</em>” Kolejny koncertowy album tej legendy. Zespół który na płytach wypada fenomenalnie, ale to nic w porównaniu do tego co dzieje się na koncertach. Płyta zjechała ze mną całą Polskę na autostradach i nie tylko. W nocy podwaja się jej hipnotyczno transowa siła.<br />
09. <strong>Unaussprechlichen Kulten</strong> &#8211; „<em>Keziah Lilith Medea (Chapter X)</em>” Znowu Chile hehehe. Ale co zrobić, po prostu bestialsko zapieprzają tak, że aż się chce włączyć kolejny raz. Załoga która również nie zawodzi. Jest trochę klimatu, trochę zwolnień, ale mrok i diabelstwo utrzymane jak zawsze.<br />
10. <strong>Whalesong</strong> &#8211; „<em>Disorder</em>” Za odwagę wejścia w wydaje się trochę zapomniany klimat industrial metalu mają dużego plusa. Mam wrażenie, że zespół dopiero się rozwijają. Dzięki temu albumowi, odkurzyłem sobie stare płyty Swans, Godflesh i kilku innych kapel.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Fredy</strong> (<a href="https://www.facebook.com/czarofcrickets/"><strong>Czar Of Crickets Productions</strong></a>)</p>
<p>01. <strong>Godflesh</strong> &#8211; &#8222;<em>Post Self</em>&#8221;<br />
02. <strong>Chelsea Wolfe</strong> &#8211; &#8222;<em>Hiss Spun</em>&#8221;<br />
03. <strong>Quicksand</strong> &#8211; &#8222;<em>Interiors</em>&#8221;<br />
04. <strong>Impure Wilhelmina</strong> &#8211; &#8222;<em>Radiation</em>&#8221;<br />
05. <strong>Schammasch</strong> &#8211; &#8222;<em>The Maldoror Chants</em>&#8221;<br />
06. <strong>Zeal &amp; Ardor</strong> &#8211; &#8222;<em>Devil Is Fine</em>&#8221;<br />
07. <strong>Sum Of R</strong> &#8211; &#8222;<em>Orga</em>&#8221;<br />
08. <strong>Blut aus Nord</strong> &#8211; &#8222;<em>Deus Salutis Meæ</em>&#8221;<br />
09. <strong>Wolves In The Throne Room</strong> &#8211; &#8222;<em>Thrice Woven</em>&#8221;<br />
10. <strong>Enslaved</strong> &#8211; &#8222;<em>E</em>&#8221;</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Grzegorz Iwaniec</strong> (<a href="https://www.facebook.com/greenlungsrecords/"><strong>Green Lungs Records</strong></a>)</p>
<p>Gdy dostałem propozycję podzielenia się na łamach&nbsp;<a href="https://kvlt.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer" data-saferedirecturl="https://www.google.com/url?hl=pl&amp;q=https://kvlt.pl&amp;source=gmail&amp;ust=1513937052321000&amp;usg=AFQjCNHZTuiH6Iy_UTDko2dA38RxETzt0Q">kvlt.pl</a>&nbsp;, podsumowaniem roku 2017 w odniesieniu do własnych doświadczeń w dziedzinie odsłuchiwania muzyki, zgodziłem się bez wahania. Pomyślałem, że z łatwością wymienię 10 płyt, których słuchanie uprzyjemniało mi ostatnie 12 miesięcy. Jednak już na etapie robienia rachunku sumienia, okazało się to dużo bardziej skomplikowane niż pochopnie zakładałem. I o ile bez trudu wytypowałem mój &#8222;numer jeden&#8221;, to reszta znalazła się tu głównie z powodu wykręcenia odpowiedniej ilości obrotów w moim odtwarzaczu, co rzecz jasna świadczy o pewnej subiektywnej wartości tychże tytułów,&nbsp; jednak niekoniecznie, szczególnie z dziejszej perspektywy, będą to pozycje ponadczasowe.<br />
01. Zacznę do<b>&nbsp;Converge</b>&nbsp;i ich cieplutkiego jeszcze &#8222;<em>The Dusk in Us</em>&#8222;. To bez wątpienia jedyna wyczekiwana przeze mnie płyta w tym roku, i co ciekawe, to wyczekiwanie skutecznie było podgrzewane juz gdzieś od sierpnia. Co samo w sobie jest już sporym osiągnięciem, bo wypuszczane za wczasu numery mocno rozbudzały apetyt a nie przyćmiły całości jako takiej. Ta gdy już się ukazała, skutecznie przywaliła mi prosto w szczękę, odbierając na dłuższą chwilę racjonalne postrzeganie świata. Converge od Jane Doe wydaje płyty wybitne, co jest o tyle dziwne, że sam zespół nie wykonuje żadnego przewrotu stylistycznego a jedynie kosmetycznie wzbogaca charakterystyczne dla siebie cechy. Gdy odpalam&#8221;<em>The Dusk in Us</em>&#8222;, dostaję wszystko to, czego od <strong>Converge</strong> oczekuję: idealnie dopasowaną&nbsp; produkcję,&nbsp;karkołomne łamańce, przygniatające ciężary, szalone galopady i sprzężenia , czy może już trochę mniej wściekłe, ale za to bardziej emocjonalnie zróżnicowane wokale. Całość podana jest z taką&nbsp; świeżością i autentycznością, której na próżno szukać u innych artystów z podobnym doświadczeniem. Bez wątpienia stawiam najnowsze dzieło tych dojrzałych juz panów na szczycie mojego skromnego zestawienia A.D. 2017.</p>
<p>Kolejność pozostałych tytułów jest już zupełnie przypadkowa, a sama ich obecność w tym zestawieniu wynika głównie z wypracowanych wspólnie&#8221;roboczogodzin&#8221;. Innymi słowy &#8211; w tym roku podobały mi się następujące płyty:<br />
<b>Leprous – </b>&#8222;<em>Malina</em>&#8222;<b> </b>Melodia i rytmika w nieoczywistym wydaniu. I choć początkowo marudziłem na zbyt wygładzoną produkcję i ogólnie chwytliwy charakter tej płyty, to jednak zmieniłem zdanie, po skonfrontowaniu jej na żywo. Jeśli <strong>Leprous</strong> przynależą do sceny progresywnej, to postrzegają ją dokładnie tak, jak ja chciałbym ją widzieć.<br />
<b>Quicksand – </b>&#8222;<em>Interiors</em>&#8222;<b> </b>Byłem zupełnie zaskoczony faktem aktywności twórczej w <strong>Quicksand</strong>, gdy ta spadła na mnie niespodziewanie w formie reklamy w internecie, a co za tym idzie, nie miałem wobec niej żadnych oczekiwań. Mam słabość do Waltera i jego różnych wcieleń i możliwe, że to dzięki temu ta płyta tak gładko &#8222;weszła&#8221;, bo to jednak (może i dobrz )&nbsp; inny Quicksand, niż ten z czasów mojego liceum<br />
<b>Bloodclot</b> &#8211;<b> </b>&#8222;<em>Up in Arms</em>&#8221; To kolejna niespodzianka, o której istnieniu dowiedziałem się już przy bezpośredniej konfrontacji. Szybkie hardcore&#8217;owe pociski, wypełnione energią, której dawkowanie byłoby w dobrym tonie, by nie zostać posądzonym o stosowanie dopalaczy. A to wszystko wygenerowane przez &#8222;starych dziadów&#8221;, którzy witalnością mogliby obdarować kilkanaście, młodszych o dekady, kapel. No i ten duch <strong>Bad Brains</strong> unoszący się nad całością.<br />
<b>Also with Razors &#8211; </b>&#8222;<em>NWBAIS</em><em>&#8222;</em><b> </b>Piorunująca mieszanka &#8222;postnych&#8221; odmian hardcore&#8217;a, black metalu i różnych odlotów prosto z Tczewa.&nbsp; Płyta spokojnie mogłaby znaleźć sie w katalogu <strong>Deathwish Inc.&nbsp;</strong>&nbsp; &nbsp;&nbsp;<br />
<b>Immolation</b> &#8211;<b> </b>&#8222;<em>Atonement</em>&#8221; Śmierć metal to gatunek po który sięgam niezbyt często, a jeśli już, to raczej wracam do klasyki, niż penetruje nowe rejony.&nbsp; Pewnie dlatego nowe dziecko <strong>Immolation</strong> na dłużej zagościło w moim odtwarzaczu, gdyż ma wszystkie cechy dobrego, klasycznego death-metalowego albumu. Bez zbędnego epatowania nieludzkimi prędkościami i nadmiernego kombinowania w strukturach, świetnie brzmiący i na swój sposób świeży i chwytliwy krążek.<br />
<b>Shihad </b>&#8211;<b> </b>&#8222;<em>FVEY</em>&#8221; Może to nie miejsce by umieszczać płytę z 2014 w zestawieniu za rok 2017 , ale obiektywnie, spędziliśmy wspolnie&nbsp; sporo czasu i uważam, że warto o tej płycie wspomnieć. <strong>Shihad</strong> to raczej średnio znany w Europie zespół, choć w Nowej Zelandii z której pochodzą, cieszą się ogromną popularnością. &#8222;<em>FVEY </em>&#8222;to beznadziejna okładka, ale świetna produkcja. Gdzie potega niskiego stroju w połączeniu z transowym wałkowaniem prostych patentów dała zaskakujący w&nbsp; efekt.&nbsp; Klimat <strong>Killing Joke</strong> jest wręcz fizycznie namacalny, co w sumie nie dziwi, gdy sprawdzi się kto odpowiadał za produkcję.<br />
<b>Major Kong </b>&#8211; &#8222;<em>Brace for Impact</em>&#8221; Nie jestem szczególnym fanem doomowo-stonerowych klimatów, ale ten zespół zawsze się wyróżniał, bardziej &#8222;otwartogłowym&#8221; podejściemem do tematu, a z płyty na płytę coraz bardziej tego dowodzą.&nbsp;<br />
<b>Mastodon</b> &#8211;<b> </b>&#8222;<em>Emperor of Sand</em>&#8221; Znów płyta doświadczonego zespołu , który podaje swoją twórczość w sposób świeży i w tym wypadku bardzo przebojowy.&nbsp;<br />
No i na koniec&nbsp; płyta&nbsp;<b>Chelsea Wolfe &#8211; </b>&#8222;<em>Hiss Spun</em>&#8221; trochę wstyd przyznać, że twórczość tej Pani omijałem szerokim łukiem, mając jakieś fałszywe wyobrażenie o tym co robi. Gdy jednak skonfrontowałem się z muzyką, okazała sie na tyle uzależniająca i intrygująca, że nadrabiam dziś te zaległości.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-wydawcow/">Podsumowanie 2017 roku wg wydawców</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-wydawcow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
