<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Frontschwein - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/frontschwein/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/frontschwein/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Thu, 06 Aug 2026 09:36:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Frontschwein - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/frontschwein/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>FRONTSCHWEIN &#8211; &#8222;Faces of War&#8221; (2025)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/frontschwein-faces-of-war-2025/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/frontschwein-faces-of-war-2025/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Łukasz W.]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 01 Nov 2025 20:00:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2025]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Faces of War]]></category>
		<category><![CDATA[Frontschwein]]></category>
		<category><![CDATA[Old Temple]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=336244</guid>

					<description><![CDATA[<p>Są takie płyty, których nie trzeba nawet wkładać do odtwarzacza, aby wiedzieć, co na nich nagrano. Dokładnie takim przypadkiem jest wydany w&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/frontschwein-faces-of-war-2025/">FRONTSCHWEIN &#8211; &#8222;Faces of War&#8221; (2025)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Są takie płyty, których nie trzeba nawet wkładać do odtwarzacza, aby wiedzieć, co na nich nagrano. Dokładnie takim przypadkiem jest wydany w marcu przez <strong>Old Temple</strong> debiut wrocławskiej grupy <strong>Frontschwein</strong>. Już sama nazwa zespołu budzi jednoznaczne skojarzenia, a jeśli zestawić ją z przedstawiającą żołnierzy okładką albumu oraz jego tytułem <strong><em>Faces of War</em></strong>, wiadomo już wszystko – oto <strong>Marduk „made in Poland”</strong>.</p>
<p>No i rzeczywiście – duet o sugestywnie brzmiących aliasach (<strong>Vomit</strong> i <strong>Vermin</strong>) ewidentnie bardzo lubi nagrania Szwedów i sam gra na ich modłę. Na <strong><em>Faces of War</em></strong> znajdziecie więc sporo napędzanej blastami rzeźni, poprzeplatanej nieco bardziej stonowanymi i melodyjnymi fragmentami – zupełnie jak na ostatnich płytach Pancernej Dywizji. Całość zaś skąpana jest w wojennej otoczce – ponownie kłaniają się ostatnie dokonania <strong>Marduk</strong>, ze szczególnym naciskiem na to, z którego wrocławianie zapożyczyli nazwę.</p>
<p>Posłuchać tego można, bo w kwestiach gitarowo-garowych mamy tu do czynienia z całkiem sprawnym rzemiosłem. Moje pytanie brzmi jednak – po co, skoro będący wzorem dla zespołu <strong>Marduk</strong> wciąż robi to zdecydowanie lepiej (ostatnią płytą znów kręcąc się w okolicach gatunkowych wyżyn), a i wśród jego naśladowców nietrudno znaleźć coś lepszego (chociażby <strong>Panzerkrieg 666</strong>, choć to akurat nasi zachodni sąsiedzi)? <strong><em>Faces of War</em></strong> nie dość, że nie wnosi w tę „mardukowość” niczego nowego, to jeszcze zbiera u mnie dodatkowy minus za irytujący efekt nałożony na wokal. Szybsze bicie serca wywołał u mnie w zasadzie jedynie <strong><em>Balkan City of the Dead</em></strong>, a to trochę mało.</p>
<p>Wiem już teraz, że jedyny <strong><em>Frontschwein</em></strong>, jaki wróci do mojego odtwarzacza, to ten z 2015 roku. Wrocławianie nagrali płytę poprawną, muzycznie nawet całkiem niezłą, jednak niestety na swojego <strong>Marduka</strong> Polska musi jeszcze poczekać. Całe szczęście, że na scenę blackową nie możemy narzekać i znajdziemy na niej całe mnóstwo bardziej wartościowych pozycji.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/frontschwein-faces-of-war-2025/">FRONTSCHWEIN &#8211; &#8222;Faces of War&#8221; (2025)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/frontschwein-faces-of-war-2025/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MARDUK &#8211; &#8222;Viktoria&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/marduk-viktoria-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/marduk-viktoria-2018/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcel]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 Jun 2018 19:59:01 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Century Media Records]]></category>
		<category><![CDATA[Frontschwein]]></category>
		<category><![CDATA[marduk]]></category>
		<category><![CDATA[Morgan]]></category>
		<category><![CDATA[Mortuus]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Serpent Sermon]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>
		<category><![CDATA[Viktoria]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=138964</guid>

					<description><![CDATA[<p>Niewiele jest takich zespołów, jak szwedzki Marduk. Ekipa założona przez legendarnego gitarzystę Morgana jest na scenie tak długo, że chyba każda osoba,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/marduk-viktoria-2018/">MARDUK &#8211; &#8222;Viktoria&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Niewiele jest takich zespołów, jak szwedzki <strong>Marduk</strong>. Ekipa założona przez legendarnego gitarzystę <strong>Morgana</strong> jest na scenie tak długo, że chyba każda osoba, która nawet w najmniejszym stopniu wykazuje zainteresowanie ekstremalnym metalem jest zaznajomiona z tą nazwą. <strong>Marduk </strong>zawsze był jednym z tych black metalowych zespołów, które najbardziej do mnie przemawiały. Ich niesamowite a zarazem innowacyjne wydawnictwa, jak <strong><em>Those of the Unlight (1993) </em></strong>czy <strong><em>Opus Nocturne (1994) </em></strong>wprowadzały mnie w mroczny świat tego gatunku muzyki, gdy jeszcze byłem totalnym laikiem w tej dziedzinie. Ekipę tę cenię za wiele rzeczy, ale najważniejszymi z nich są konsekwencja i spójność. Do tego <strong>Marduk </strong>przez 28 lat ani razu się nie rozpadli ani nawet nie zdecydowali się na przerwę w twórczości! <strong><em>Viktoria</em></strong>, czternasty już album szwedzkiej ekipy, ujrzał światło dzienne 22 czerwca br. Druga, najkrótsza (po debiutanckim <strong><em>Dark Endless</em></strong>) płyta black metalowych kombatantów to jak na standardy Szwedów pozycja przeciętna i troszeczkę rozczarowująca. Zapraszam do recenzji najnowszego wydawnictwa skandynawskiej machiny wojennej o nazwie <strong>Marduk</strong>.</p>
<p>Już na pierwszy rzut oka da się zauważyć, że najnowsze wydawnictwo <strong>Marduk </strong>różni się od wcześniejszych dokonań tej grupy. Minimalistyczna okładka (albo po prostu słaba i niewybijająca się z tłumu), zaledwie 9 nagranych utworów czy przede wszystkim bardzo krótki czas trwania albumu to pierwsze z obaw, jakie mieli fani szwedzkiej ekipy przed wypuszczeniem tego krążka do sprzedaży. Przypomnę, że poprzednie dwa wydawnictwa <strong><em>Frontschwein (2015) </em></strong>i <strong><em>Serpent Sermon (2013)</em></strong> trwały odpowiednio 20 oraz 14 minut dłużej niż <strong><em>Viktoria</em></strong>. Jak ma się czas trwania płyty do muzyki? A tak, że jakościowo nowa pozycja Szwedów nieco odstaje od poprzednich dwóch dokonań grupy.</p>
<p>Zacznijmy od dwóch singli, które ukazały się niedługo przed wydaniem najnowszego krążka <strong>Marduk</strong>. Pierwszy z nich, otwierający płytę <strong><em>Werwolf</em></strong>, jest króciutkim, niewiele ponad dwuminutowym utworem opartym na jednym riffie i jednostajnym biciu perkusji, która przez cały czas trwania kompozycji brzmi tak samo. Po przesłuchaniu pierwszego singla byłem mocno zmieszany, by nie powiedzieć zawiedziony. Utwór może nieźle wypadać na żywo dzięki swojej niewątpliwej, powiedzmy, chwytliwości, jednakże moje wymagania od Panów z <strong>Marduk</strong> są znacznie wyższe. Drugi z singli, <strong><em>Equestrian Bloodlust</em></strong>, posiada znacznie wyższe walory artystyczne. Mimo że jest to utwór niewiele dłuższy od <strong><em>Werwolf</em></strong>, jest to kompozycja bardziej skomplikowana, i praktycznie rzecz biorąc, lepsza niż pierwszy singiel z <strong><em>Viktorii</em></strong>. <strong><em>Equestrian Bloodlust </em></strong>dało mi nadzieję, że <strong><em>Viktoria </em></strong>to będzie kolejny solidny album w wykonaniu black metalowych rzemieślników z <strong>Marduk</strong>. Czy warto jednak przedwcześnie stawiać oskarżenia, zanim przesłucha się całość albumu? Zdecydowanie nie, dlatego też skupmy się teraz na pozostałej części płyty.</p>
<p><strong><em>Viktoria </em></strong>składa się z dziewięciu utworów, z których najbardziej wyróżniają się <strong><em>Tiger I </em></strong>oraz zamykający album <strong><em>Silent Night</em></strong>. Są to jedyne kompozycje na płycie, które utrzymane są w średnim tempie, i w których nie występują niemalże wszechobecne w katalogu <strong>Marduk </strong>blast beaty. Nie są to moi płytowi faworyci, jednakże utwory te wprowadzają nutę różnorodności, o którą czasem ciężko w muzyce Szwedów. Pozostałe kompozycje to utwory proste i szybkie. Do moich ulubionych należą <strong><em>June 44 </em></strong>z bardzo ciekawym występem wokalnym <strong>Mortuusa</strong>, <strong><em>The Last Fallen</em></strong>, czyli najlepszy riff na płycie, a także wspomniany już wcześniej <strong><em>Equestrian Bloodlust</em></strong>. <strong><em>Viktorii </em></strong>zdecydowanie brakuje różnorodności. I choć w przypadku <strong>Marduk </strong>nie powinno mówić się o monotonii, czyli cesze, która, chcąc nie chcąc, towarzyszy niektórym albumom Szwedów, to jednak na najnowszym dokonaniu jest ona aż nadto dostrzegalna.</p>
<p>Teksty utworów poruszają przede wszystkim tematy wojny (a jakżeby inaczej, w końcu rozmawiamy o dywizji pancernej <strong>Marduk</strong>!), jednakże według <strong>Morgana</strong> <strong><em>Viktoria </em></strong>nie jest albumem stricte wojennym. W zamieszczonej przez wytwórnię <strong>Century Media Records </strong>notce do płyty można przeczytać, że członkowie zespołu uważają swoje najnowsze wydawnictwo przede wszystkim za odtworzenie historii. Nietrudno jest zauważyć, że podczas pracy nad nowym materiałem największą fascynacją Szwedów była Trzecia Rzesza i jej działania militarne. Sam <strong>Morgan </strong>twierdzi, że Niemcy podczas II wojny światowej mieli zdecydowanie najlepszy i najbardziej skuteczny sprzęt. To właśnie wyposażenie militarne, obok wydarzeń historycznych z tamtego okresu, stanowiło największe źródło inspiracji dla lidera formacji. Według gitarzysty <strong><em>Viktoria</em></strong> nie przyjmuje punktu widzenia żadnej ze stron prowadzących wojnę, ale stanowi pewnego rodzaju wehikuł czasu, który na niespełna 33 minuty przenosi słuchaczy w niezwykle okrutne realia najbardziej krwawej wojny w historii ludzkości.</p>
<p>Najnowszy album <strong>Marduk</strong> nie jest wydawnictwem, które powala na ziemię po pierwszym odsłuchu. To wszystko już kiedyś zostało zagrane, ba, zostało zagrane znacznie lepiej! Poza dwoma wolniejszymi utworami <strong><em>Viktoria </em></strong>nieco przypomina uwielbiany bądź nienawidzony, najlepiej znany album grupy, czyli <strong><em>Panzer Division Marduk </em></strong>– gramy szybko, bo o to przecież nam chodzi. Poza kapitalnym riffem w <strong><em>The Last Fallen</em></strong> <strong>Morgan </strong>niechętnie obnosi się swoimi umiejętnościami. Niektóre z riffów, patrz <strong><em>Werwolf </em></strong>czy tytułowa <strong><em>Viktoria</em></strong>, niczym specjalnym się nie wyróżniają. Nowa pozycja Szwedów jest płytą zdecydowanie słabszą od dwóch poprzednich wydawnictw, jakie wyszły spod ich skrzydeł. Jak widać krótszy materiał nie oznacza, że album będzie ciekawszy czy też bardziej spójny. <strong><em>Viktoria </em></strong>jest mniej różnorodna niż poprzedzające ją dokonania <strong>Marduk</strong>, a co za tym idzie, paradoksalnie pomimo krótkiego czasu trwania materiał na albumie zwyczajnie się dłuży. To nie jest album olśniewający, ale nie jest to też abominacja. Niestety, dla mnie płyta w stosunku do poprzednich dokonań ekipy wypada blado. Myślę, że nie będę do niej powracał tak często, jak do wspomnianych wcześniej a zarazem dużo lepszych <strong><em>Serpent Sermon</em></strong> czy <strong><em>Frontschwein</em></strong>. Jeżeli nie jesteś mardukowym diehardem, który zbiera wszystko, co wyjdzie spod szyldu tych muzyków, kupno najnowszego albumu zasłużonej black metalowej ekipy nie będzie dla Ciebie sprawą życia lub śmierci. Przykro mi to mówić, ale jest to pierwszy album <strong>Marduk </strong>za ery <strong>Mortuusa</strong>, który nie zrobił na mnie większego wrażenia.</p>
<p style="text-align: right;"><strong>6/10</strong></p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/SlTAI1-Wipo" width="100%" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/marduk-viktoria-2018/">MARDUK &#8211; &#8222;Viktoria&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/marduk-viktoria-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
