<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Green River - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/green-river/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/green-river/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Wed, 29 Jul 2026 09:48:10 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Green River - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/green-river/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>PIOTR JAGIELSKI – „Grunge. Bękarty z Seattle” (2023)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/piotr-jagielski-grunge-bekarty-z-seattle-2023/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/piotr-jagielski-grunge-bekarty-z-seattle-2023/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Jan 2024 09:04:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[2023]]></category>
		<category><![CDATA[alice in chains]]></category>
		<category><![CDATA[Bękarty z Seattle]]></category>
		<category><![CDATA[biografie muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Cornell]]></category>
		<category><![CDATA[Green River]]></category>
		<category><![CDATA[grunge]]></category>
		<category><![CDATA[Hard Rock]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[książki muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Kurt Cobain]]></category>
		<category><![CDATA[Mother Love Bone]]></category>
		<category><![CDATA[Mudhoney]]></category>
		<category><![CDATA[Nirvana]]></category>
		<category><![CDATA[Pearl Jam]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Jagielski]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock alternatywny]]></category>
		<category><![CDATA[Seattle]]></category>
		<category><![CDATA[Soundgarden]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo czarne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=291546</guid>

					<description><![CDATA[<p>Grunge umarł? Dla mnie nie! Podsumowanie roku na Spotify i YouTube prawdę powie – w 2023 album Apple Mother Love Bone towarzyszył&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/piotr-jagielski-grunge-bekarty-z-seattle-2023/">PIOTR JAGIELSKI – „Grunge. Bękarty z Seattle” (2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Grunge umarł? Dla mnie nie! Podsumowanie roku na Spotify i YouTube prawdę powie – w 2023 album <em><strong>Apple</strong></em> <strong>Mother Love Bone</strong> towarzyszył mi nieustannie, a wśród najchętniej odtwarzanych znaleźli się <strong>Alice In Chains</strong>, <strong>Soundgarden</strong> i <strong>Nirvana</strong>. Tak, kiedy mam doła, to puszczam <em><strong>Outshined</strong></em> albo <em><strong>Nutshell</strong></em>. Można nigdy nie odwiedzić Seattle, ale czuć się, jakby było się tam częstym gościem.</p>
<p>Książkę <strong>Piotr Jagielskiego</strong>* <em><strong>Grunge. Bękarty z Seattle</strong></em>, która ukazała się nakładem wydawnictwa<a href="https://czarne.com.pl/" target="_blank" rel="noopener"> <strong>CZARNE</strong></a>, przyjąłem zatem z radością, z otwartymi rękami, ale i z obawą. Co Polak z mojego pokolenia – różnią nas raptem dwa lata – może powiedzieć zajmującego o scenie z dalekiego miasta w USA, która rozbłysła niespodziewanie i zmieniła krajobraz w muzycznym mainstreamie? Okazuje się, że całkiem sporo. Odległa perspektywa rzuca czasem nowe światło na problemy. Autor zbadał źródła, a jednocześnie postarał się dotrzeć do wielu ważnych dla grungu postaci, by wypytać o rzeczy ważne i codzienne. Książka została zatem ufundowana na fali wspomnień ogniskujących się przede wszystkim na latach 80. i 90., ale będziecie mieli też okazję dowiedzieć się, co tam dziś słychać u dawnych idoli.<br />
Ustalmy jednak już na wstępie, że <em><strong>Bękarty z Seattle</strong></em> nie są wyczerpującą monografią sceny ze stanu Waszyngton. Autor nie miał zresztą takich ambicji. Pewnie każdy z czołowych przedstawicieli nurtu mógłby zapełnić pozycje o dwukrotnie szerszej objętości. Czasem podobnym wnikliwym i encyklopedycznym pozycjom towarzyszy pewna nuda i naturalny brak polotu, zduszony faktograficznym kontekstem. Tu udaje się uniknąć podobnych problemów – jest rzetelnie, wnikliwie, a jednocześnie lekko. Trudno mi stwierdzić, czy osoby, dla których temat jest zupełnie obcy, znajdą tyle samo satysfakcji z lektury, co przedstawiciele Pokolenia X, którzy przecierali dżinsy na kolanach i wieszali plakaty z <strong>Kurtem</strong> na ścianach. <strong>Jagielski</strong> umieszcza opowieść w szerszych kontekstach kulturowych, społecznych, biznesowych, co nadaje jej uniwersalności i pozwala &#8222;czytać się&#8221; szerszemu gronu osób niż grupa wtajemniczonych.</p>
<p>Jeśli powinno zaczynać się od trzęsienia ziemi, tutaj autor stosuje zabieg zgoła odmienny – początek jest prozaiczny: czytelnika wita <strong>Mark Arm</strong> z <strong>Mudhoney</strong>, oddany codziennej rutynie. Tak, <strong>Mudhoney</strong> to być może najważniejsza kapela w tej książce (czy wiecie, że w zeszłym roku wydali kolejny album? Prawie przegapiłem!). Są oni w <em><strong>Bękartach z Seattle</strong></em> jak powracający szlagwort, coda, która spina klamrą treść. Bo szaleństwo związane z <strong>MTV</strong> i sprzedażą milionów płyt w pierwszej połowie lat 90. to jedno, a drugie to hierarchia na rodzinnej scenie, skupiającej także inne, mniejsze mieściny. A właśnie tacy <strong>Mudhoney</strong> szacunek w Seattle budzili zawsze, czego nie można powiedzieć chociażby o <strong>Alice In Chains</strong>, wyrosłych z hair metalowej estetyki, co było im wypominane.</p>
<p><strong>Jagielski</strong> płynnie przechodzi od jednego wątku do drugiego. Chronologia bywa tu zachwiana, co dobrze robi opowieści. Tematy powracają, bohaterowie znikają ze sceny i pojawiają się na niej ponownie – jak na zakurzonych deskach <strong>Paramount Theatre</strong>. Aktorzy żyją w blasku reflektorów i odchodzą na moment, a czasem na zawsze – historia o marzeniach ma znane wszystkim tragiczne momenty. „To wtedy straciliśmy niewinność”, miał powiedzieć <strong>Chris Cornell</strong> po śmierci <strong>Andy&#8217;ego Wooda</strong>, wokalisty<strong> Malfunkshun</strong> i <strong>Mother Love Bone</strong>, która bynajmniej nie stała się ostatnim wersem przygnębiającego epitafium, a jego otwarciem.</p>
<p>Autor stara się przede wszystkim odmalować lokalny koloryt. Jest to zatem opowieść o ludziach i miejscach. Nie brak w niej miejskich legend, prozaicznych wypadków, kamieni milowych na lokalnych ścieżkach. Miasto <strong>Boeinga</strong>, <strong>Hendrixa</strong>, kawy – tu narodził się <strong>Starbucks</strong>, a wielu grungowych muzyków zarabiało swe pierwsze pieniądze, pracując w kawiarniach) – koszykarzy z <strong>Supersonics</strong>, muzyki komponowanej „do windy”, seryjnego zabójcy znad <strong>Green River</strong>, sitcomowego <strong>Frasiera</strong>, flanelowych koszul noszonych początkowo przede wszystkim przez robotników z przemysłu drzewnego. W tym wyjątkowym tyglu rodziły się zespoły, które dzięki <strong>Sub Popowi</strong> zyskały pewną estetyczną tożsamość. Można oczywiście spierać się, czy grunge nie był jedynie łatką wymyśloną przez dziennikarzy, ale nawet jeśli sprawdził się przede wszystkim w pewnym momencie jako marketingowa dźwignia, to przecież była ona czymś więcej. Warto też zaznaczyć, że historia snuta przez Jagielskiego skupia się właśnie na lokalnym środowisku, co sprzyja zwartości narracji. Brak w tej opowieści miejsca na zespoły, które mniej lub bardziej słusznie były wrzucane do worka z napisem grunge (jak <strong>Stone Temple Pilots</strong> czy <strong>Smashing Pumpkins</strong>), ale nie miały z tym miastem wiele wspólnego.</p>
<p>„Byli <em>przegranymi</em> z Seattle, miasta w dalekim i mrocznym stanie Waszyngton, na krańcu Dzikiego Zachodu, na końcu świata. Miasta, które przez krótką chwilę, kilka lat na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, stało się zaklęciem – nowym nurtem mającym wskrzesić prawdę w rock nad rollu, przywrócić mu niezależność i wigor. Zespoły z Seattle miały go zbawić, ocalić, tchnąć w niego nowe życie. Miały odebrać rock and rolla handlarzom muzyki, którzy kupczyli nim przez minione dziesięciolecia i oddać w ręce ludu”, tak sam <strong>Jagielski</strong> charakteryzuje fenomen, którego doświadczyło całe pokolenie. Na ile pewne idee ukazały się płonne, to już inne kwestia.</p>
<p>Zachęcam do podróży po Seattle. Przysiądziecie w jednej z wielu kawiarni, posłuchacie paru lokalsów. Opowiedzą Wam o spełnionych marzeniach i przegranych szansach. Przysłuchiwać się temu będą duchy nadwrażliwców, których nie ma już pośród nas. Polecam zarzucić znoszoną flanelę.</p>
<p>* <strong>Piotr Jagielski</strong> (ur. 1986 r.) dziennikarz, publikował m.in. na łamach <strong><em>Newsweeka</em></strong>. Współpracował z <strong>Polską Agencją Prasową</strong> i portalem <strong>Onet.pl</strong>. Autor książek <em><strong>Święta tradycja, własny głos. Opowieść o amerykańskim jazzie</strong></em>, <em><strong>Bird żyje</strong></em> i <em><strong>Legia mistrzów</strong></em>. Laureat <strong>Warszawskiej Premiery Literackiej</strong>.</p>
<p>Wydawnictwo <strong>Czarne</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoCzarne" target="_blank" rel="noopener"><strong>Facebooku</strong></a></p>
<p><iframe title="YouTube video player" src="https://www.youtube.com/embed/_nGsT_qFMBs?si=NIuWEq5ov3OeeAhD" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/piotr-jagielski-grunge-bekarty-z-seattle-2023/">PIOTR JAGIELSKI – „Grunge. Bękarty z Seattle” (2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/piotr-jagielski-grunge-bekarty-z-seattle-2023/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>BARTEK KOZICZYŃSKI – „Pearl Jam. Kontra” (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/bartek-koziczynski-pearl-jam-kontra-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/bartek-koziczynski-pearl-jam-kontra-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Jul 2018 11:22:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[amerykański rock]]></category>
		<category><![CDATA[Bartek Koziczyński]]></category>
		<category><![CDATA[biografie muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[biografie muzyków]]></category>
		<category><![CDATA[biografie zespołów]]></category>
		<category><![CDATA[Eddie Vedder]]></category>
		<category><![CDATA[Green River]]></category>
		<category><![CDATA[grunge]]></category>
		<category><![CDATA[In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[Jeff Ament]]></category>
		<category><![CDATA[klasycy rocka]]></category>
		<category><![CDATA[Matt Cameron]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[Mike McCready]]></category>
		<category><![CDATA[Mother Love Bone]]></category>
		<category><![CDATA[Pearl Jam]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[Seattle]]></category>
		<category><![CDATA[Stone Gossard]]></category>
		<category><![CDATA[temple of the dog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=138861</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bartka Koziczyńskiego, autora Kontry, nie trzeba przedstawiać miłośnikom rockowej muzyki, ale niechże stanie się zadość formalnościom: dziennikarz Polskiego Radia, który od dziesięcioleci&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/bartek-koziczynski-pearl-jam-kontra-2018/">BARTEK KOZICZYŃSKI – „Pearl Jam. Kontra” (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Bartka Koziczyńskiego</strong>, autora <em><strong>Kontry</strong></em>, nie trzeba przedstawiać miłośnikom rockowej muzyki, ale niechże stanie się zadość formalnościom: dziennikarz Polskiego Radia, który od dziesięcioleci (jak to brzmi!) pochyla się w<strong> Teraz Rocku</strong> (a wcześniej w Tylko Rocku) nad muzyką tuzów gitarowego grania – zwłaszcza tych, którzy odcisnęli swoje piętno na latach 90. Na swoim koncie ma setki artykułów i recenzji, jak również dobrze przyjęte książki o <strong>System Of A Down</strong>, <strong>Tool</strong> i <strong>Red Hot Chilli Peppers</strong>, zespołach równie istotnych dla światowej sceny, co <strong>Pearl Jam</strong>. To tak pokrótce. Nie było zatem lepszego kandydata do ponownego zmierzenia się z tematem. Wcześniej mogliśmy przeczytać choćby <em><strong>Roślinę</strong> </em><strong>Małgorzaty Taklińskiej</strong>, a że od tamtej publikacji wiele wody w Wiśle upłynęło, a widoki z wieży Space Needle, symbolu Seattle, zdążyły się pozmieniać, więc pora na odświeżenie wieści z obozu <strong>Pearl Jam</strong> zdaje się idealna, zwłaszcza w kontekście niedawnego krakowskiego koncertu.</p>
<p><strong>Koziczyński</strong> nie gmatwa się zbytnio w sprawy nieistotne, odcinając od swojej książki niepotrzebne wątki. Nie znajdziecie w <em><strong>Kontrze</strong></em> kulisów rodzinnych wypadów na krajoznawcze wycieczki, problemów z kochankami i obyczajowych skandali – całość skupia się przede wszystkim na rockowym cyrku, co dla większości będzie zaletą, dla nielicznych może stanowić wadę. Nie oznacza to oczywiście, że autor nie zahacza o tematy polityczne, społeczne czy sportowe (wiadomo, <strong>Eddie Vedder</strong> jest wielkim fanem Cubsów), które zespół ochoczo od początku swej działalności podejmuje, wykazując się wrażliwością i zaangażowaniem. Często też światła reflektorów kierują się na poszczególnych muzyków, ukazując ich początki, muzyczne źródła, solowe projekty, zmagania z własnymi słabościami. Nigdy jednak <strong>Pearl Jam</strong> nie schodzi w <em><strong>Kontrze</strong></em> na plan dalszy, co należy wskazać jako zaletę.</p>
<p>Bardzo chciałbym też pochwalić autora za kilka kwestii. Po pierwsze za to, że z polotem, nerwem i znawstwem odmalował początki grunge’owej sceny ze Seattle oraz jej drogi na rockowy Parnas – oczywiście na ile główny wątek i objętość pierwszych rozdziałów pozwoliły. W tym kontekście przewijają się tutaj takie nazwy jak <strong>Green River</strong>, <strong>Malfunkshun</strong>, <strong>Soundgarden</strong>, <strong>Temple Of The Dog</strong> i oczywiście <strong>Mother Love Bone</strong>, z którego składu <strong>Pearl Jam</strong> w końcu wyrósł. Początki były trudne, szalone, wiele rzeczy działo się spontanicznie, a przypadek odegrał tu niemałą rolę, co Koziczyński doskonale obrazuje. W bardzo lapidarny i obrazowy sposób autor analizuje, dlaczego właśnie w Seattle doszło do inspirującego miksu zgrzytliwych punkowych inspiracji i ciężkich metalowych wpływów: <em>Bywalcy ówczesnych koncertów w Seattle wspominali, że punkowcy z metalowcami nie brali się za łby, jak w innych miastach, bo… A) towarzystwo było zbyt nieliczne B) znajdowało się pod wpływem specyfiku MDA, o działaniu zbliżonym do ecstasy</em>.</p>
<p>Po drugie, zagłębiając się w dyskografię zespołu, <strong>Koziczyński</strong> unika męczącego zwyczaju, jaki przybiera wielu dziennikarzy muzycznych, a mianowicie natrętnego przeforsowania własnej opinii o konkretnych wydawnictwach. Owszem, pojawiają się subiektywne opinie, ale w <em><strong>Kontrze</strong></em> przede wszystkim nacisk jest kładziony na wypowiedzi muzyków z danego okresu i nakreślenie pewnego sytuacyjnego kontekstu, który towarzyszył nagrywaniu i wydawaniu kolejnych albumów. Na koniec książki dodana jest szczegółowa dyskografia, obejmująca nie tylko studyjne płyty grupy, koncertówki, kompilacje i single, ale też solowe projekty członków <strong>Pearl Jam</strong> oraz grup, w których się udzielali – dzięki temu czytelnik zyskuje znakomite kompendium wiedzy i przyczynek do tego, by lepiej poznać klasyczną scenę Seattle oraz mniej znane nagrania związanych z nią muzyków.</p>
<p>Po trzecie zaś – a to być może, przynajmniej moim subiektywnym zdaniem, najważniejsze – książka doskonale oddaje emocje związane z koncertami grupy. <strong>Pearl Jam</strong> jest wszak zespołem wybitnie scenicznym, który nie przywiązuje się do ścisłej setlisty, często reaguje na bieżąco na zapotrzebowanie, wdaje się w dyskusję (dosłownie i w przenośni) z fanami. Szczególnie dużo uwagi poświęcono wizytom zespołu w naszym kraju. I każdy z tych pamiętnych występów został nakreślony z rozmachem, z oddaniem ówczesnych realiów, nastrojów, chemii pomiędzy zespołem a uczestnikami rockowego spektaklu – w przeciągu dwóch dziesięcioleci zmieniał się bowiem i <strong>Pearl Jam</strong>, i jego odbiorcy i Polska.</p>
<p>Jak bardzo zespół potrafił indywidualnie i nieszablonowo podchodzić do koncertów, niech świadczy fakt zapalenia świec na scenie podczas pierwszej wizyty w Polsce, gdy grali 1 listopada i przejęli się faktem, że święto to jest traktowane w naszym kraju z czcią. Albo ten niepowtarzalny występ ze Spodka, kiedy grupa, po odwołanym występie w Budapeszcie, zagrała drugi dzień z rzędu przed mniej liczną publicznością, a który <strong>Mike McCready</strong> tak wspominał: <em>(…) nie staraliśmy się zagrać czegoś wielkiego, tylko wrzuciliśmy garść różnych kawałków. Eddie jest bardzo świadomy miejsc, w których gramy. Przyjeżdża do nich wcześniej, łapie wibracje, i z tego, co widziałem, rozpisuje repertuar w zależności od swoich odczuć na temat danej miejscówki. Tamtego wieczoru mógł po prostu ot tak puścić to na żywioł. Na zasadzie: „Spróbujmy czegoś innego”. I było to cholernie fajne!</em></p>
<p>Lektura <em><strong>Kontry</strong></em> jest zwyczajnie fajna, a dla wielu będzie nawet cholernie fajna. Narracja jest wartka, czytelnik nie jest przytłoczony ilością szczegółów, a polska perspektywa, z której możemy przyjrzeć się zjawisku pod nazwą <strong>Pearl Jam</strong>, wydaje się szczególnie atrakcyjna. Ale ostrzegam też osoby, które nie są zainteresowane tematem wybitnie i wolą publikacje skupiające się na bardziej zakulisowych treściach – tu muzyka jest najważniejsza. Tę biografię zespołu czytać się będzie lepiej, gdy zna się już twórczość obiektu zainteresowania.</p>
<p>Wydawnictwo <strong>In Rock</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoInRock/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Facebooku</a></p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/CxKWTzr-k6s" width="100%" height="420" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" data-mce-fragment="1" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/bartek-koziczynski-pearl-jam-kontra-2018/">BARTEK KOZICZYŃSKI – „Pearl Jam. Kontra” (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/bartek-koziczynski-pearl-jam-kontra-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
