<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>In Rock - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/in-rock/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/in-rock/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Fri, 11 Sep 2026 17:19:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>In Rock - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/in-rock/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>DANIEL LAKE – &#8222;USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości&#8221; (2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/daniel-lake-usbm-amerykanski-black-metal-rewolucja-tozsamosci-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/daniel-lake-usbm-amerykanski-black-metal-rewolucja-tozsamosci-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Aug 2026 11:21:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[amerykański black metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Lake]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[historia metalu]]></category>
		<category><![CDATA[historia muzyki]]></category>
		<category><![CDATA[In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[kvlt]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal ekstremalny]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[usa]]></category>
		<category><![CDATA[usbm]]></category>
		<category><![CDATA[Vesper]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=351564</guid>

					<description><![CDATA[<p>Daniel Lake, dziennikarz muzyczny, regularny współpracownik magazynu Decibel, fan i znawca metalu, podjął się zadania tytanicznego – stworzenia kompletnego przewodnika po amerykańskiej&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/daniel-lake-usbm-amerykanski-black-metal-rewolucja-tozsamosci-2026/">DANIEL LAKE – &#8222;USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości&#8221; (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Daniel Lake</strong>, dziennikarz muzyczny, regularny współpracownik magazynu <em><strong>Decibel</strong></em>, fan i znawca metalu, podjął się zadania tytanicznego – stworzenia kompletnego przewodnika po amerykańskiej scenie blackmetalowej. Polski czytelnik, dzięki wydawnictwu In Rock, parę lat po światowej premierze, otrzymuje właśnie czarny owoc tego trudu. Ponad siedemset-stronicowa książka <em><strong>USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości</strong></em> w przekładzie <strong>Kuby Kozłowskiego</strong> jest już dostępna na naszym rynku.</p>
<p>Dzieło <strong>Lake’a</strong> to skrupulatny (w założeniu) przegląd stanu amerykańskiego black metalu, od jego zarania na przełomie lat 80. i 90. po najnowsze dokonania. Szczęśliwie autor unika tutaj pułapki kreślenia zbyt daleko idącej genezy stylu, albo ciągłego odnoszenia się do jego peryferii i sąsiedztwa. Po wprowadzeniu Lake skupia uwagę na kapelach stricte blackowych (definicje stylu pozostawiamy purystom), rozpoczynając opowieść słusznie od kultowego <strong>VON</strong>, oddając dalej głos członkom <strong>Absu</strong>, <strong>Grand Belial’s Key</strong>, <strong>Masochist</strong> czy <strong>Profanatica</strong> – i tak dalej, i dalej, przemierzając prerie, bagna, pustynie amerykańskiego kontynentu, a przy okazji dziesięciolecia. Całość jest bowiem ułożona względnie chronologicznie, co pozwala dobrze prześledzić pewne przeobrażenia i trendy, jakim poddawał się black metal na amerykańskiej ziemi.</p>
<p>Pomysł na książkę jest zatem prosty, a jej forma klarowna – autor przepytał muzyków tworzących amerykańską scenę i oddał im głos. Poszczególne rozdziały, poza paroma wyjątkami, to po prostu prezentacje poszczególnych formacji na bazie cytowanych wywiadów. Taki format ma też wady. W dłuższej perspektywie okazuje się bowiem miejscami nużący, zwłaszcza gdy czytamy książkę ciągiem i chcemy się uwinąć w kilka wieczorów. Nie oszukujmy się: historie o tym, jak to się wszystko zaczęło i jak rozwijało – od piwnicy po większy festiwal – bywają bliźniaczo podobne do siebie. Jowialni i pełni pasji interlokutorzy spotykają się tu z nudziarzami, a rzetelni świadkowie z bufonami, którzy ubarwiają rzeczywistość – i trzeba mieć to na względzie.</p>
<p>Czasem do głosu dochodzą też ludzie z wytwórni płytowych, wydawcy zinów czy właściciele sklepów, ale to margines przytaczanych tu treści. Niewiele też w <em><strong>Rewolucji tożsamości</strong></em> prób ogólnych syntez czy zacięcia socjologicznego. <strong>Lake</strong> jest konsekwentny – oddaje głos swym bohaterom i czasem tylko dorzuca swoje przysłowiowe trzy grosze, w lapidarny sposób ujmując sedno opisywanego zjawiska. Potrafi również scharakteryzować styl omawianych kapel dosadnie i obrazowo.</p>
<p>Jaki obraz sceny wyłania się z opowieści muzyków? Pierwsze z blackowych kapel spod gwiaździstego sztandaru nie zdążyły się jeszcze zachłysnąć miłością do Skandynawii, bo wyrastały z innych korzeni. Kiedy powiew drugiej fali z Norwegii dotarł do USA, ścieżka ta stała się na jakiś czas bardziej odtwórcza. Ale nie ma co się oszukiwać – był taki moment w historii metalu, że każdy chciał być jak <strong>Emperor</strong>. Rodzi się tu zatem pewien wewnętrzny konflikt między poszukiwaniem oryginalnego języka, a ograniczającą fascynacją tym, co na Starym Kontynencie można było usłyszeć. Z biegiem lat amerykański black metal zaczął ponownie poszukiwać własnych dróg, odrzucając konwenanse – zaczęło się to na szerszą skalę od <strong>Agalloch</strong>, a kontynuatorami tej wolnościowej myśli są chociażby <strong>Deafheaven</strong> czy <strong>Imperial Triumphant</strong> – inna sprawa, że nie wszyscy zaakceptowali te poszukiwania. Ale trudno mu dziś odmówić wpływowej roli. Black metal z USA nie jest już ciekawostką, bywa punktem odniesienia.</p>
<p>Książka <strong>Lake&#8217;a</strong> to również historia brzydkiego kaczątka, które z czasem rozwinęło czarne skrzydła. Ci muzycy, którzy nie pasowali do sceny thrashowej czy deathmetalowej (czasem po prostu z powodu mniejszej biegłości technicznej) zaczynali tworzyć coś swojego. A to „coś” bywało zazwyczaj bardziej odpychające, złowrogie, obrazoburcze – na pokaz lub z przekory. Kapele z innych nurtów metalowych w Stanach podpisywały kontrakty z dużymi wytwórniami, pokazywano je w <em><strong>Headbangers Ball</strong></em>, niektóre nawet przygrywały psiemu detektywowi na ekranach kin, a amerykański black metal pozostał na długo w prawdziwej niszy, przyciągając uwagę prawdziwych maniaków, najczęściej nielicznych. W Europie w którymś momencie i o black metalu stało się głośno (choć w dużej mierze za sprawą ekscesów pozamuzycznych), a w Wyoming czy Teksasie nigdy.</p>
<p><em><strong>Rewolucja tożsamości</strong> </em>przedstawia czytelnikom w dużej mierze portrety indywidualistów, odszczepieńców pragnących kroczyć własną ścieżką, zagubionych w mrokach życia, zmagających się z nałogami, niezrozumieniem, czasem błądzących ideologicznie. Sporo znajdziemy w tej książce opowieści o samotnikach, którzy w zaciszu swych pokojów i rodzinnych piwnic zaczynali swoje projekty muzyczne, tyleż ciekawe, co efemeryczne. Trudno zresztą mówić tu o jednolitej scenie. W końcu nawet zespoły z <strong>Kaskadii</strong> – to mój ulubiony rozdział w tej książce – rozrzucone są na przestrzeni paru stanów i kontakty między nimi można uznać za znikome. W USA mieliśmy i mamy też do czynienia z wieloma ośrodkami, a czasem i samotnymi wyspami, gdzieś pomiędzy sekwojowymi lasami, polami bawełny i kukurydzy lub na krańcu zagubionej autostrady.</p>
<p>Jak czytać książkę <em><strong>Rewolucję tożsamości</strong></em>? Ambitnym czytelnikom proponuję sposób „die hard”: od deski do deski, dawkując sobie zawartość, sprawdzając jednocześnie wnikliwie dyskografie omawianych kapel. To zajmie długie tygodnie, być może miesiące, nie musi jednak odbyć się jednym ciągiem. Taka lektura pozwoli zdobyć przynajmniej tytuł Bachelor of Arts na Yale czy Princeton z omawianego w książce tematu. To jednak wyzwanie dla nielicznych. Ale jeśli lubicie stare ziny i opowieści z dawnych czasów, to będzie to dla Was lektura satysfakcjonująca, bez względu na poziom zaangażowania.</p>
<p><em><strong>USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości</strong></em> nie jest pozycją pozbawioną mankamentów. Nie jestem wszak ekspertem w dziedzinie, ale mogę wymienić parę kapel, które powinny się znaleźć w tym dziele, a próżno ich szukać. Gdzie na przykład <strong>Akhlys</strong>? Pewne zespoły zasłużyły na dłuższe teksty, innym należała się być może jedynie wzmianka. Ale ogrom pracy autora i ilość zebranej wiedzy, muszą budzić respekt. Pytanie tylko, jak wiele osób w Polsce ma potrzebę tak wnikliwego zapoznania się ze sceną zza Wielkiej Wody? Dla amerykańskiego czytelnika zainteresowanego tematem to na pewno kategoria &#8222;musisz mieć&#8221;, a co ma powiedzieć Jan Kowalski wychowany na <em><strong>Gromie</strong></em> <strong>Behemotha</strong>? Opinie mogą być różne, ale pewien duch, bez względu na kontynentalne różnice, podobny, więc <strong>Lake</strong> operuje językiem uniwersalnym dla fanów podziemia.</p>
<p><strong>Neill Jameson</strong> z formacji <strong>Krieg</strong>, pytany przez <strong>Lake&#8217;a</strong> o amerykańską scenę, stwierdza: <em>To nie jest piękna historia. To nie Norwegia, nikt się tu nie zabija, ale zdecydowanie są ludzie, którzy mają mocne opinie. Są różne wersje tego, jak pewne rzeczy wyglądały naprawdę, niekoniecznie prawdziwe. Otrzymujecie nasze historie, które nie kroczą prostą drogą. To nie jest czysta opowieść</em>. I sądzę, że to dobre podsumowanie zarówno fenomenu amerykańskiej sceny, jak i książki <strong>Daniela Lake&#8217;a</strong>.</p>
<p>Tom uzupełniają główne czarno-białe fotografie i takież reprodukcje wybranych okładek płyt. Na początku rozdziałów w tle pojawiają się loga zespołów, co dodaje całości podziemnego sznytu, podobnie jak oldschoolowa okładka <strong>Artura Rudnickiego</strong>. Brakuje chyba listy wydawnictw, pewnego kanonu, od którego warto zacząć swoją przygodę z USBM – wnikliwy czytelnik musi sam sobie wypisać najważniejsze tytuły do sprawdzenia. Twarda odkłada i dobry papier to już standard w publikacjach wydawnictwa <strong>In Rock</strong> – i tym razem edytorsko wszystko wygląda porządnie. Za to wstęp napisany przez <strong>Toma G. Warriora</strong> nie wnosi nic ciekawego – ale jak wiadomo, to przede wszystkim zabieg marketingowy. Znane nazwisko miało przyciągnąć uwagę i tyle.</p>
<p><em><strong>USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości</strong></em> to książka od fana dla fanów. Tak to się zwykle w podziemiu odbywało. Wymiana kaset, wymiana wiedzy, wzajemne wtajemniczanie się. Tego właśnie oczekiwałem od tej pozycji. Maniacy black metalu nie powinni się zastanawiać. Kolekcjonerzy metalowych biografii dostaną na półkę ładnie prezentujący się tom. Reszta przed zakupem musi rozważyć wszystkie za i przeciw.</p>
<p>Oficjalna strona wydawnictwa <strong>In Rock</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoInRock" target="_blank" rel="noopener"><strong>Facebooku</strong></a></p>
<p><iframe title="YouTube video player" src="https://www.youtube.com/embed/7Md4BdOxSlI?si=9qrEMn4rMWs6pWq0" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/daniel-lake-usbm-amerykanski-black-metal-rewolucja-tozsamosci-2026/">DANIEL LAKE – &#8222;USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości&#8221; (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/daniel-lake-usbm-amerykanski-black-metal-rewolucja-tozsamosci-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>DAVID E. GEHLKE &#8211; &#8222;Bez Celebracji. Oficjalna Historia Paradise Lost&#8221; (2021)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/david-e-gehlke-bez-celebracji-oficjalna-historia-paradise-lost-2021/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/david-e-gehlke-bez-celebracji-oficjalna-historia-paradise-lost-2021/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 05 Nov 2022 06:45:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[2022]]></category>
		<category><![CDATA[Bez Celebracji]]></category>
		<category><![CDATA[biografia]]></category>
		<category><![CDATA[David E. Gehlke]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Paradise Lost]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=264468</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zacząć muszę od kajania się. Bez Celebracji zacząłem czytać na początku roku, ale niebawem książka trafiła do przeprowadzkowego pudła i zapomniana leżała&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/david-e-gehlke-bez-celebracji-oficjalna-historia-paradise-lost-2021/">DAVID E. GEHLKE &#8211; &#8222;Bez Celebracji. Oficjalna Historia Paradise Lost&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zacząć muszę od kajania się. <strong>Bez Celebracji</strong> zacząłem czytać na początku roku, ale niebawem książka trafiła do przeprowadzkowego pudła i zapomniana leżała w nim do niedawna. Teraz nadrabiam zaległości i z przeprosinami tworzę niniejszy tekst, o zespole, który odegrał w moim życiu naprawdę dużą rolę. Jego drugi album, <strong>Gothic</strong>, był jednym z pierwszych przeze mnie zakupionych, jeszcze na pirackiej kasecie, wraz z <strong>Kiss</strong>,<strong> Autopsy</strong>, <strong>My</strong> <strong>Dying Bride</strong>, <strong>Guns n&#8217; Roses</strong>. Postawił podwaliny pod to, kim teraz jestem. Muzyka metalowa ukształtowała moją osobowość i w dużym stopniu poprowadziła ku życiu, które dziś prowadzę, więc zupełnie nie musiałem się zastanawiać, czy książkę czytać, czy nie. Jeszcze przed jej wydaniem było pewne, że ten tytuł przeze mnie zgłębiony być musi.</p>
<p><strong>Bez Celebracji</strong> wydało wydawnictwo <strong>In Rock</strong>, a jej autorem jest <strong>David E. Gehlke</strong>. Kto miał do czynienia z ich pracami, wie, czego może się spodziewać: gruba obwoluta, tłoczone litery na okładce, bardzo solidny wolumin. Wewnątrz pięćset stron tekstu spisanego dosyć sporą kursywą, więc czytanie nie sprawia bólu i można w jednym ciągu przestrzelić sporo rozdziałów. Jedyny minus to brak kolorowej wkładki z fotkami czy okładkami płyt. Jestem zdania, iż takie wstawki są wręcz obowiązkowe w biografiach, więc tu się trochę zawiodłem. Znalazły się także literówki, niewłaściwe podpisy pod zdjęciami, ale to są drobne szczegóły.</p>
<p>Pomimo braku kolorowej wkładki, na liczbę fotografii, wszelkich posterów, flyersów czy ogólnie archiwów nie można narzekać. W książce znalazło się tego bardzo dużo, już na etapie ich przeglądania można sobie wyrobić zdanie na temat rozwoju zespołu i jego rosnącej szybko popularności. Od ręcznie malowanych i kserowanych plakatów po potężne grafiki tak zwanych majorsów. Jest tu wszystko. Są fotki z tras, komentarze ludzi ze środowiska <strong>Paradise</strong> <strong>Lost</strong>. Mi oczywiście najbardziej przypadł do gustu początek książki, opisujący pierwsze kroki zespołu i jego drogę rozwoju. Czytając, nie da się nie dojść do wniosku, że muzycy, którym nie można w żadnym stopniu odebrać talentu, mieli także wiele szczęścia. Poczynając od pierwszych nagrań mieli szczęście w spotykaniu odpowiednich ludzi i dokonywaniu dobrych decyzji. Dzięki temu z płyty na płytę stawali się coraz większym zespołem, by w okresie <strong>Draconian Times</strong> zostać okrzykniętym brytyjską <strong>Metalliką</strong>… – do czasu <strong>Host</strong> i ich romansu z ogromną wytwórnią, kiedy to dobra passa się skończyła i band musiał przeprosić się z muzyką metalową i „podziemiem”.</p>
<p>Znacie zespół dobrze, personalnie daleko im do skandalistów typu<strong> Ozzy Osbourne</strong>, <strong>Marylin Manson</strong> czy lowelasów z <strong>Motley Crue</strong>, a co za tym idzie w <strong>Bez Celebracji</strong> nie napotkacie na tłuste kąski z ich życia prywatnego czy opowieści z jakichś potężnych imprez. Brytyjczycy zawsze stali za swoją muzyką i taka jest też książka, skupiona na muzykach i faktach związanych z ich twórczością oraz na otoczce z nią związanej.</p>
<p>Myślę, że autor nie miał łatwego zadania, ale wydaje mi się, iż mu się udało. Choć pomysł oddania tego materiału Amerykaninowi może się wydawać nietypowy, bo <strong>Paradise Lost</strong> zawsze był bardziej popularny na starym kontynencie, jednak ostatecznie książka się broni. Jest rzetelna i – o co łatwo przy takich okazjach – nie jest hymnem dziękczynnym na cześć muzyków. Poziom „ochów i achów” jest znośny, rzeczowość wygrała.</p>
<p><a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoInRock"><strong>Wydawnictwo In Rock na Facebook&#8217;u.</strong></a></p>
<p><iframe title="Paradise Lost - The Last Time (Official HD Music Video)" src="https://www.youtube.com/embed/gSeRX-TbeUA" width="100%" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/david-e-gehlke-bez-celebracji-oficjalna-historia-paradise-lost-2021/">DAVID E. GEHLKE &#8211; &#8222;Bez Celebracji. Oficjalna Historia Paradise Lost&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/david-e-gehlke-bez-celebracji-oficjalna-historia-paradise-lost-2021/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>PIOTR DOROSIŃSKI – &#8222;Rzeźpospolita&#8221; (2021)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/piotr-dorosinski-rzezpospolita-2021/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/piotr-dorosinski-rzezpospolita-2021/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Apr 2022 12:50:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[biografie muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[grindcore]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[książki muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Dorosiński]]></category>
		<category><![CDATA[polish metal]]></category>
		<category><![CDATA[polski metal]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Rzeźpospolita]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[Vesper]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady muzyczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=242883</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zacznę bardzo niemetalowo, a mianowicie od cytatu z Taco Hemingwaya: Kiedy wieczór zmienia się w świt, coś dobija się do mych drzwi:&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/piotr-dorosinski-rzezpospolita-2021/">PIOTR DOROSIŃSKI – &#8222;Rzeźpospolita&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zacznę bardzo niemetalowo, a mianowicie od cytatu z <strong>Taco Hemingwaya</strong>: <em>Kiedy wieczór zmienia się w świt, coś dobija się do mych drzwi: nostalgia</em>. Właśnie nostalgia towarzyszy nam podczas lektury <em><strong>Rzezipospolitej</strong></em> <strong>Piotra Dorosińskiego</strong>, wyłazi na wierzch, grzejąc blaskiem ciepłych wspomnień młodości, kąsając chłodem niewyklutych szans i nadziei, wywołując pewien żal za czasem utraconym. To olbrzymia zaleta książki i jednocześnie drobna wada dla tych, którzy nie lubią rozliczeń z przeszłością. <em><strong>Rzeźpospolita</strong></em> to pozycja traktująca o polskim metalu lat 90., przede wszystkim jego ekstremalnych odmianach (jak nazwa wskazuje). Wydana przez<a href="https://inrock.pl/" target="_blank" rel="noopener"><strong> In Rock</strong></a> książka przyjęła formę zestawu wywiadów, a więc obraz jest tu świadomie subiektywny – prezentuje wyimek z mikroświata każdego z rozmówców.</p>
<p><strong>Piotr Dorosiński</strong> – dziennikarz muzyczny, znany choćby jako redaktor naczelny <strong>Musick Magazine</strong> – we wstępie wyjaśnia zresztą, jakie były jego zamierzenia: <em>&#8230;nieszczere byłoby stanowcze zapieranie się takiej słabości do wspomnień. Nie zamierzałem rozliczać się z tamtą epoką, ale ją wspominać – wrócić myślami do niegdysiejszych wykonawców i okresu, w którym formowała się scena metalowa nad Wisłą w kształcie, jaki jest znany dziś. Chciałem powspominać z ludźmi, którzy tworzyli tamten świat i czasy nie tak odległe, a jednak diametralnie inne od tych, w których teraz żyjemy. Okres ważny dla tej muzyki w naszym kraju, bo pionierski&#8230;</em></p>
<p>Nic dodać, nic ująć. <em><strong>Rzeźpospolita</strong></em> opowiada o polskiej metalowej dekadzie pełnej siły i pasji, poszerzając horyzont o zaprzeszłe czasy młodości rozmówców i pozakrajowe inspiracje. Tworzy się dzięki temu obraz niemal kompletny, o ile oczywiście da się taki stworzyć. Pomiędzy akapitami znalazło się miejsce na okładki płyt, ulotki, plakaty z koncertów, wrzutki z zinów, stare zdjęcia&#8230; Bardzo szczęśliwie dla czytelników autor uniknął formy kompendium, sam też nie sili się na eseistyczne dywagacje i mimo formułowania własnych wniosków nie narzuca ich innym. <strong>Dorosiński</strong> oddaje głos muzykom, wydawcom, organizatorom, twórcom zinów. Mozaika to barwna – przede wszystkim w różnych odcieniach czerni – skupiona przede wszystkim na ekstremalnych odmianach metalu: death, black, grindcorze, thrashu. Bo przecież Polska miała się czym pochwalić, nawet jeśli czasy nie pozwalały przebić się do świadomości fanów na całym świecie.</p>
<p>Pewnym szlagwortem spajającym te dyskusje jest kwestia wykorzystanej lub straconej szansy oraz rzeczywistej oryginalności i siły metalowego podziemia tamtych lat. Różnie można się na to zapatrywać. Nie wszyscy rozmówcy zgadzają się w tych tematach. Czy dało się w specyficznej rzeczywistości kształtującego się dopiero kapitalizmu ugrać coś więcej? To pytanie pozostanie otwarte. <em><strong>Rzeźpospolita</strong></em> nie odpowie na nie, choć się stara.</p>
<p>Jest to dość pokaźne tomiszcze, dlatego zalecam lekturę ostrożną. Sam rzuciłem się na wywiady, pochłaniałem jeden po drugim, dając czasem zaskoczyć się pewnym wątkom. Potem zacząłem dawkować sobie kolejne rozdziały. Szansa na szybkie podzielenie się z Wami wrażeniami rozwiała się, ale pojawiła się większa satysfakcja z lektury. Każdy kto śledzi metalową prasę, może w końcu poczuć się przygnieciony ilością informacji. Lepiej pozwolić sobie na oddech, przywołać wspomnienia, sięgnąć po pudło ze starymi kasetami (wersja dla boomerów) lub dowiedzieć się czegoś nowego, przy okazji grzebiąc w odmętach internetu (propozycja dla młodzieży).</p>
<p>Nawet jeśli <strong>Dorosiński</strong> zaznacza, że jego książka nie jest poradnikiem, jakich zespołów należy słuchać, to może nim być. Bo czemu nie? Zwłaszcza omówienie mniej oczywistych demówek i płyt, często już zapomnianych, a kiedyś kultowych, pozwala otworzyć się na nowe doznania. Zazwyczaj oceniam wartość muzycznych książek również przez pryzmat wyniesionej wiedzy. A podczas lektury <em><strong>Rzezipospolitej</strong> </em>odkryłem parę nowych (klasycznych) rzeczy. Pewnie powinienem udawać, że świat metalowy nie ma przede mną sekretów, ale uczciwsze jest przyznanie się do mniejszej i większej ignorancji. Dzięki autorowi i jego rozmówcom zapełniłem sporo białych plam w swojej wiedzy o polskiej ekstremalnej scenie tamtych lat.</p>
<p>Wartością książki jest przywołanie subiektywnych głosów. Kompendia i leksykony z założenia skazane są na poznawczą porażkę, niemożność objęcia całości omawianego zjawiska. Tutaj spojrzenie rozmówców na pewne sprawy różni się. No, może poza jednym – że metal był dla nich (czasem wciąż jest) czymś więcej niż muzyką. Ale to dziwić nie może. Czy kogoś ważnego zabrakło w tych wywiadach? A i owszem. Nie zmienia to jednak faktu, że plejada wypowiadających się jest zacna i reprezentatywna dla środowiska. Dużo cenniejsza wydaje się jednak podjęta próba dotarcia do postaci mniej oczywistych, tych, które miały o szczyptę szczęścia lub samozaparcia mniej, by stać się znaczącymi punktami na mapie polskiego, a może i światowego metalu. Ale może nimi są? Nawet jeśli nie dla tłumów maniaków, to dla tych kilku, kilkudziesięciu pogrążonych we wspomnieniach fanów.</p>
<p>Może chciałoby się jeszcze dogłębniej, ostrzej, bardziej prowokująco wejść w ten świat. Ale <em><strong>Rzeźpospolita</strong></em> to obraz nostalgiczny. W tym ujęciu ułagodzone zostają czasem wątki drażliwe, ale czy metal z metalem mogą się wadzić, gdy w ręku szklanica piwa, a na tapecie wspomnienia młodości? Celowo nie wymieniam listy zaproszonych do dyskusji gości. Jest bogata. Pewne wątki powtarzają się, co może być słabością przy lekturze łapczywej. Dlatego apeluję raczej o dawkowanie jej, smakowanie. Pozwoli to wyłowić więcej. <strong>Piotr Dorosiński</strong> najczęściej skupia się w rozmowie na konkretnych wątkach, a zatem unika nudnej perspektywy &#8222;z każdym o wszystkim&#8221;. To plus książki, która dla miłośników metalu jest pozycją obowiązkową, bez względu na to, jakich wad i niedociągnięć chcieliby się w niej doszukiwać. Zalet jest zdecydowanie więcej.</p>
<p><em><strong>Rzeźpospolita</strong></em> na <a href="https://www.facebook.com/Rze%C5%BApospolita-174867047966915" target="_blank" rel="noopener"><strong>Facebooku</strong></a><br />
Wydawnictwo <strong>InRock</strong> na <strong><a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoInRock" target="_blank" rel="noopener">Facebooku</a><br />
</strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/piotr-dorosinski-rzezpospolita-2021/">PIOTR DOROSIŃSKI – &#8222;Rzeźpospolita&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/piotr-dorosinski-rzezpospolita-2021/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>IAN CHRISTE – &#8222;Ryk bestii. Dekady metalu&#8221; (2021) – wydanie uzupełnione</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/ian-christe-ryk-bestii-dekady-metalu-2021/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/ian-christe-ryk-bestii-dekady-metalu-2021/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 09 Nov 2021 18:25:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[2021]]></category>
		<category><![CDATA[biografie muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Hard Rock]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Ian Christe]]></category>
		<category><![CDATA[In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[książki o muzyce]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka metalowe]]></category>
		<category><![CDATA[power metal]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[ryk bestii]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=234544</guid>

					<description><![CDATA[<p>W dziejach naszej cywilizacji nietrudno znaleźć projekty, które choć z gruntu niemożliwe do realizacji, nosiły znamiona romantycznego, budzącego podziw porywu. Oświeceniowa idea&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/ian-christe-ryk-bestii-dekady-metalu-2021/">IAN CHRISTE – &#8222;Ryk bestii. Dekady metalu&#8221; (2021) – wydanie uzupełnione</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W dziejach naszej cywilizacji nietrudno znaleźć projekty, które choć z gruntu niemożliwe do realizacji, nosiły znamiona romantycznego, budzącego podziw porywu. Oświeceniowa idea stworzenia encyklopedii była chociażby taką piękną mrzonką. Podobnie sprawa się ma ze spisaniem historii metalu. Nie da się tego zrobić idealnie, ba, może nie da się tego po prostu zrobić dobrze. <strong>Ian Christe</strong>, amerykański publicysta, dziennikarz muzyczny, prezenter radiowy i muzyk, podjął jednak podobną próbę. Z metalową motyką na słońce? Trochę tak. Czy autor wyszedł obronną ręką z karkołomnego zadania? Tu głosy mogą być podzielone. Dyplomatycznie napiszę, że <em><strong>Ryk Bestii. Dekady metalu</strong></em> jest właśnie romantyczną próbą realizacji niemożliwego, ale i potrzebnego zadania. Choćby dla wzniecania dyskusji wśród fanów i budującej polemiki.</p>
<p>Ta głośna pozycja to nie encyklopedia i nie leksykon. Jasne, daty i nazwy migają przed oczami, ale w nurcie pewnej opowieści, która się rozwija. <strong>Christe</strong> zapragnął pisać o metalu, jako o przeobrażającym się nieustannie monstrum. Autor zrealizował koncepcję w formie tematycznych rozdziałów poświęconych danym odnogom gatunku, przy jednoczesnym zachowaniu porządku przyczynowo-skutkowego.</p>
<p>Tak, metal w tym ujęciu to bestia o różnych twarzach. Wyrastające z coraz większego cielska głowy spoglądają w różne strony, czasem kłócąc się lub twórczo dyskutując; plują ogniem w kierunku kościołów, mizdrzą się wdzięcznie dla poklasku masowej publiki, chowają łeb do podziemia, przysypiają na jakiś czas, zjadają się nawzajem&#8230; I taka forma narracji podoba mi się – historia metalu to nie prosta ewolucja, to nie gwałtowna rewolucja, lecz szalony, nieco przypadkowy, nie zawsze możliwy do ogarnięcia proces. Nie jest to oczywiście odkrywcze ujęcie, ale taki sposób opowiadania pozwala trzymać uwagę czytelnika. Coś się w tym czarno-magicznym wywarze miesza przez cały czas, coś powstaje, coś zamiera. Style na siebie oddziałują, przy niebanalnym wpływie mediów (by wspomnieć magazyn <strong>Kerrang</strong> czy <strong>Headbanngers Ball</strong> na <strong>MTV</strong>). Metal to proces. Można się pokłócić z autorem o granice stylów wewnątrz gatunku, o punkty zwrotne, najważniejsze dokonania, ale nikt tego nie broni. <em><strong>Ryk Bestii</strong></em> to nie jest prawda objawiona.</p>
<p>Przy tej formie narracji nie może obyć się bez strat. Oczywiście, że <strong>Christe</strong> od czasu do czasu zbyt wiele uwagi poświęca konkretnemu zespołowi, marginalizując inny. Po co pisać o noise’owej scenie japońskiej czy rapie w USA, jeśli prawie nic nie mówi się o wielu ważnych zespołach i nurtach? Trudno mi na przykład zgodzić się z listą 10 istotnych dla death metalu płyt, gdy widzę na niej tylko jeden szwedzki album i parę może i dobrych, ale niepotrzebnych w tym zestawieniu pozycji. Ale Amerykanin może tak spoglądać na bieg spraw? Może, choć nie powinien. Czy da się stworzyć takie zestawienia bez subiektywnych odczuć? Pewnie nie. Włosów nie rwę jednak z głowy (metafora to taka, bo nie posiadam). W końcu ktoś przedstawił swoją autorską wizję procesu i miał pewne prawo do skrótów i własnych dygresji.</p>
<p>Kiedy <strong>Christe</strong> pisze z dziennikarską precyzją, bez zbędnej emfazy, wypada lepiej. Czasem jego styl przybiera jednak znamiona natchnionego kazania. Niestety tak się sprawy mają z otwierającym rozdziałem o <strong>Black Sabbath</strong>. Kogoś może ten wstęp odstraszyć. Tak, to najważniejsza kapela dla metalu, ale po co tak wzniośle? Zdarzają się jednak autorowi bardzo celne, docierające do sedna danego fenomenu opisy. Weźmy za przykład takie ujęcie debiutanckiego albumu <strong>Emperora</strong>: &#8222;Ozdobiony surowymi zdjęciami dzikich krajobrazów Norwegii <em><strong>In the Nightside Eclipse</strong></em> był brudną, destrukcyjną muzyką, mającą w sobie jednak element intrygującego piękna. Chociaż wciąż byli nastolatkami, członkowie zespołu doskonale rozumieli siłę tkwiącą w zestawieniu ze sobą pozornie przeciwstawnych elementów, łącząc złowrogie i wrażliwe strony albumu w lirycznej sieci pełnej nawiązań do kultu księżyca, leśnych fantazji i samotność ciemnej gwiazdy&#8221;. To zgrabne akurat. Czasem jednak <strong>Christe</strong> gubi się w natłoku metafor i porównań, od których skrzy się kilkaset stron tekstu, nietrudno też o przesadę lub pewne niedociągnięcia, ale jak pisałem – gdzie drwa rąbią&#8230;</p>
<p>Dla kogo zatem ta książka? Po pierwsze, dla zagorzałych metalheads, którzy będą mogli pokłócić się z autorem. Może pójść miejscami na noże. Znacie dwóch fanów gatunku, zawsze zgadzających się ze sobą? Ja nie. I nie trzeba, a nawet nie powinno się zgadzać z <strong>Ianem Christe</strong>. Lektura <em><strong>Ryku Bestii</strong></em> dla wielu metalowych erudytów może być formą zmierzenia się z własnymi wyobrażeniami. To też dobre ćwiczenia dla pamięci i umiejętności prowadzenia sporów.</p>
<p>Po drugie zaś, rośnie pokolenie, które nie pamięta zupełnie czasów świetności stylu. Dla nich to pewna archeologia, grzebanie w stercie płyt rodziców, szukanie po omacku w Internecie. A niechże sobie młodzi zaczną od takiego punktu wyjścia, ale najlepiej jednak z asystą jakiegoś wujka, czasem już i dziadka, starego metala po prostu, który skoryguje nieścisłości, uzupełni braki. Tylko czy metalowa młodzież będzie chciał sięgnąć po opasłe tomiszcze?</p>
<p>Ale część, a może większość z Was już o tym wie, bo czytała wcześniejsze – nie tak dawne wydanie książki. W końcu to pozycja wznowiona. Co dostajemy A.D, 2021? Czy warto pokusić się o kolejny zakup? Zależy.</p>
<p>Rozdział, w którym <strong>Ian Christe</strong> uaktualnia stan rzeczy jest oczywistym dodatkiem, ale pisanym bez polotu, jakby na siłę. No co coś tam się wydarzyło, to trzeba przedstawić z kronikarskiego obowiązku. Dużo cenniejsze wydaje się zatem poszerzenie nowego polskiego wydania o wypowiedzi znanych wszystkim person. <strong>Piotr &#8222;Peter&#8221; Wiwczarek</strong>, <strong>Jarek Szubrycht</strong>, <strong>Kamil Staniszek</strong>, <strong>Maciej Krzywiński</strong>, <strong>Piotr Dorosiński</strong>, <strong>Maciej Kamuda</strong>,<strong> Łukasz Orbitowski</strong> i <strong>Michał Zdancewicz</strong> prezentują swoje własne przemyślenia o &#8222;dekadach metalu&#8221;, wskazując na najważniejsze dla gatunku płyty, ale też refleksje bardziej ogólne, okraszone garścią wspomnień. I w tych zestawieniach znalazło się miejsce na oczywiste, pomnikowe albumy i rzeczy trochę zaskakujące, choć tych drugich jednak mniej. Jeśli mam być szczery, to zaznajamiałem się z większym zainteresowaniem z tą częścią niż z samym dziełem <strong>Iana</strong>.</p>
<p>Czytać<em><strong> Ryk Bestii</strong></em>? Można. Kupować? To już kwestia Waszych przemyśleń nad stanem portfela. Jak pisałem, kto o metalu wie dużo, czasem z autorem będzie się spierać, raz zgadzając się, raz szydząc lub negując. Nie wiem do końca, czy to dobrze, czy źle. Nie noszę w sobie jednak potrzeby, by ktoś dostosowywał się do mych wizji. <strong>Ian Christe</strong> ma swoją. To też jakaś wartość. Zwłaszcza, że lektura zmusiła mnie to odświeżenia pamięci, sięgnięcia po kilka płyt, choćby po to, by sprawdzić, czy po drodze mi z opinią autora. Czasem pojawiały się nazwy zespołów, które nie mówiły mi wiele, albo dla zgłębienia dyskografii których brakło niegdyś czasu, a teraz mogłem choć częściowo te braki nadrobić.</p>
<p><em><strong>Ryk bestii. Dekady metalu</strong></em> to propozycja ważna, z licznymi mankamentami, których części nie dało się pewnie uniknąć przy ogromie omawianego materiału. Nie umniejsza to jednak roli dzieła. Na uwagę zasługuje oprawa graficzna <strong>Maćka Kamudy</strong>. To też estetyka, która nie musi 100% odbiorców przypaść do gustu, ale jest bliska pewnej konwencji obranej przez samego <strong>Christe</strong>. Tu zatem plus.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wydawnictwo<strong> Vesper/InRock</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoVesper" target="_blank" rel="noopener"><strong>Facebooku</strong></a>.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/ian-christe-ryk-bestii-dekady-metalu-2021/">IAN CHRISTE – &#8222;Ryk bestii. Dekady metalu&#8221; (2021) – wydanie uzupełnione</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/ian-christe-ryk-bestii-dekady-metalu-2021/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>FRANK ZAPPA, PETER OCCHIOGROSSO – „Prawdziwy Frank Zappa” (2020)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/frank-zappa-i-peter-occhiogrosso-prawdziwy-frank-zappa-2020/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/frank-zappa-i-peter-occhiogrosso-prawdziwy-frank-zappa-2020/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2020 15:17:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[2020]]></category>
		<category><![CDATA[biografie]]></category>
		<category><![CDATA[biografie muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[frank zappa]]></category>
		<category><![CDATA[freaks]]></category>
		<category><![CDATA[In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[książki muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[legendy rock]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka eksperymentalna]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka niezależna]]></category>
		<category><![CDATA[Peter Occhiogrosso]]></category>
		<category><![CDATA[PRAWDZIWY FRANK ZAPPA]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=207559</guid>

					<description><![CDATA[<p>Frank Zappa, muzyk, kompozytor, autor tekstów, eksperymentator, lider grupy The Mothers of Invetion, największy żartowniś muzyki rockowej, demaskator obłudy, konserwatysta o libertariańskiej&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/frank-zappa-i-peter-occhiogrosso-prawdziwy-frank-zappa-2020/">FRANK ZAPPA, PETER OCCHIOGROSSO – „Prawdziwy Frank Zappa” (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Frank Zappa</strong>, muzyk, kompozytor, autor tekstów, eksperymentator, lider grupy <strong>The Mothers of Invetion</strong>, największy żartowniś muzyki rockowej, demaskator obłudy, konserwatysta o libertariańskiej duszy&#8230; Po 25. latach od premiery wydawnictwo <strong>InRock</strong> wznawia w nowym tłumaczeniu autobiografię człowieka orkiestry.</p>
<p>Przyznam się do grzechu zaniechania i ignorancji. Bo choć niby wiem, kim <strong>Frank Zappa</strong> był, chociaż znam niektóre jego dokonania, to przecież nigdy nie wgłębiałem się w twórczość artysty z jakimś szczególnym zapałem. Ale kto bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień! Z pewnością nowe wydanie książki <em><strong>Prawdziwy Frank Zappa</strong></em> (brawa za porządną edycję dla <strong>In Rock</strong>), szalonej autobiografii, przy której pisaniu pomagał naszemu bohaterowi <strong>Peter Occhiogrosso</strong>, pozwoli dotrzeć <strong>Zappie</strong> pod strzechy, także i te polskie. No, przynajmniej niektóre&#8230; &#8222;Ta książką powinna znaleźć się w każdym domu&#8221;, ocenił recenzent <em><strong>The New York Post</strong></em>. Czemu by nie? Z wielu powodów to doskonały prezent niemal dla każdego, nawet kogoś, kto nie zna Zappy, albo w ogóle nie lubi muzyki.</p>
<p><em><strong>Prawdziwy Frank Zappa</strong> </em>to wymarzona pozycja dla tych, którzy nie przepadają za klasycznymi biografiami muzyków rockowych. Ja również należę do tego grona, przynajmniej od pewnego momentu. Za duża dawka – a taką ostatnio przyjąłem – bywa przykra. Umówmy się, większość tego typu książek – nawet gdy nie można odmówić im rzetelności i lekkości pióra – skrojona jest podług oczywistego schematu: narodziny, szkoła, pierwsza miłość, pierwsza gitara, trudne początki kapeli, narkotykowe szaleństwo, groupies, szczęśliwe zakończenie w objęciach żony i dzieci lub samobójstwo&#8230; Nuda.</p>
<p>Autobiografia<strong> Zappy</strong> jedynie zaczyna się podobnie. <strong>Frank</strong> omawia swoje dzieciństwo, młodość i początki<strong> The Mothers of Invetions</strong>. Wyzbyte są jednak wszelkie opisy sztampy. Wynika to z temperamentu samego artysty i jego otwartego spojrzenia na świat. Tak jak jego twórczość dowodzi wyobraźni, poczucia humoru, braku przywiązania do konwenansów, tak i życie <strong>Zappy</strong> – albo pewien jego obraz – zdaje się bliskie improwizacji i przyprawione nutką szaleństwa. Bo czy może być normalnie, jeśli wśród znajomych ma się szalonego miłośnika elektryczności, który zaprasza gości na seks z rodziną manekinów? Podobnych postaci, wziętych z rockowego cyrku osobliwości, znajdziecie tutaj więcej. Te hipisowskie czasy, czasem straszne, często niebywale twórcze, znamy zwykle z dość zamglonych relacji. Szczęśliwi ci, którzy je pamiętają. A <strong>Frank</strong> – któremu nie było nigdy po drodze z narkotykami – zachował w pamięci barwny i żywy obraz.</p>
<p>Książka od początku skrzy się od humoru, najczęściej czarnego i absurdalnego. Pomagają temu zabawne, satyryczne ilustracje. Można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z jakąś nieznaną powieścią <strong>Kurta Vonneguta</strong>. Nie oznacza to jednak, że wynurzenia <strong>Zappy</strong> są jedynie sowizdrzalskie i błahe – wszak błazen po to przebywa na królewskim dworze, by pod płaszczykiem żartu i zgrywu przemycić mądrości, zdjąć z twarzy dworzan maski obłudy, powiedzieć coś, co innym nie wypada, wskazać błędy i wypaczenia. Wiele wątków jest zresztą bardzo serio.</p>
<p>Im dalej w las, tym autobiografia staje się bardziej dygresyjna i eseistyczna w swym zacięciu. Autor omawia przeróżne zagadnienia, których punktem wyjścia są rzeczywiste wydarzenia z jego życia. Znakomicie zatem czyta się relację z procesu przed angielskim sądem, który dotyczył w głównej mierze rzekomej nieobyczajności tekstów <strong>Zappy</strong> (te są przytoczone w książce w oryginale). Zajmująco, nawet dla laików – do których przecież i ja należę – nasz bohater opowiada o teorii muzyki, orkiestracji i technikach studyjnych. W kolejnych rozdziałach na pierwszy plan wysuwają się zapatrywania artysty na różne tematy społeczne, polityczne, kwestie narkotyków, działania rynku muzycznego, wychowania dzieci, religii etc. Nie ma tu moralizatorskiego tonu. Są subiektywne, klarowne, uciekające od skrajności przekonania. Jest też zaproszenie do wspólnych rozważań. Ten kalejdoskop wątków jest barwny, napisany z dźwiękiem, ale i zjadliwie. Nikt tu nie szokuje na siłę, ani się nie kryguje. A wszystko to szczere, na ile może być, bo przecież każdy człowiek jest mniej lub bardziej świadomym kowalem swojego wizerunku.</p>
<p>Tak jak i szalona twórczość mistrza nie musi przypaść do gustu wszystkim, zwłaszcza tym, którzy lubią proste reguły gry, tak i pisana w ten sposób autobiografia nie musi wzbudzić entuzjazmu u smutasów. Podobny styl niekoniecznie spodoba się tym, którzy chcieliby dostać wnikliwy wyciąg z rodzinnych kartotek <strong>Franka</strong> i szczegółową rozpiskę jego studyjnych i koncertowych działań. Stwierdzam jednak z całą stanowczością, że od dawna w dziedzinie około muzycznych książek nie czytałem nic równie dobrego.</p>
<p>Dla fanów <strong>Zappy</strong>, dla jego wrogów, dla tych, co znają twórczość mistrza i tych, którym niewiele ona mówi. Dla wszystkich? Może i nie. Na pewno nie dla ludzi bez wyobraźni, zamkniętych w jakiejś światopoglądowej, ciasnej skorupie i pozbawionych poczucia humoru. Chociaż&#8230; Może pod wpływem lektury niektórzy nieco zmienią zapatrywania, a może lekko się wkurzą, co chyba spodobałoby się artyście, wizjonerowi i trefnisiowi w jednej osobie, który lubił wkładać kij w mrowisko, nie złośliwie, a po to, by wywołać twórczą dyskusję.</p>
<p>Wydawnictwo <strong>InRock</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoInRock/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><strong>Facebooku</strong></a></p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/GVHN-3t2uUQ" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>PS. Tak się składa, że rzut beretem od mojego mieszkania znajduje się chyba jedyny w Polsce mural upamiętniający <strong>Franka Zappę</strong>. Powstał w 2017 na budynku jednej ze szkół średnich w ramach Oświęcim Life Festival. Jego autorem jest <strong>Heiko Klohn</strong>.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-208741" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/04/Frank-1.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/04/Frank-1.jpg 675w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/04/Frank-1-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/04/Frank-1-450x450.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/04/Frank-1-150x150.jpg 150w" sizes="(max-width: 675px) 100vw, 675px" /> <img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-208742" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/04/frank-2.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/04/frank-2.jpg 704w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/04/frank-2-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/04/frank-2-450x450.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/04/frank-2-150x150.jpg 150w" sizes="(max-width: 704px) 100vw, 704px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/frank-zappa-i-peter-occhiogrosso-prawdziwy-frank-zappa-2020/">FRANK ZAPPA, PETER OCCHIOGROSSO – „Prawdziwy Frank Zappa” (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/frank-zappa-i-peter-occhiogrosso-prawdziwy-frank-zappa-2020/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MAURYCY NOWAKOWSKI – „Phil Collins. Człowiek orkiestra” (2019)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/maurycy-nowakowski-phil-collins-czlowiek-orkiestra-2019/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/maurycy-nowakowski-phil-collins-czlowiek-orkiestra-2019/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Jan 2020 07:44:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[biografia]]></category>
		<category><![CDATA[biografia muzyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Genesis]]></category>
		<category><![CDATA[gwiazdy muzyki]]></category>
		<category><![CDATA[gwiazdy rocka]]></category>
		<category><![CDATA[In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[legendy]]></category>
		<category><![CDATA[Maurycy Nowakowski]]></category>
		<category><![CDATA[Music]]></category>
		<category><![CDATA[muzyczne ikony]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Phil Collins]]></category>
		<category><![CDATA[pop]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[wokaliści]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=172950</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gdy zabierałem się do wydanej przez In Rock książki Maurycego Nowakowskiego pt. Człowiek orkiestra byłem świeżo po lekturze autobiografii Phila Collinsa Jeszcze&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/maurycy-nowakowski-phil-collins-czlowiek-orkiestra-2019/">MAURYCY NOWAKOWSKI – „Phil Collins. Człowiek orkiestra” (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy zabierałem się do wydanej przez <strong>In Rock</strong> książki <strong>Maurycego Nowakowskiego</strong> pt. <em><strong>Człowiek orkiestra</strong></em> byłem świeżo po lekturze autobiografii <strong>Phila Collinsa</strong> <em><strong>Jeszcze nie umarłem</strong></em> (wspomnienia artysty spisał i uporządkował <strong>Craig McLean</strong>). Miałem zatem ciekawą perspektywę oglądu i jasny punkt odniesienia. Oczywiście wspomniana autobiografia wypada efektowniej, jak każda opowieść z &#8222;pierwszej ręki&#8221;, gdzie znajdujemy fakty, anegdoty, ciekawostki, które nie mogły pojawić się nigdzie indziej, z tej prostej przyczyny, że zna je tylko sam obiekt wiwisekcji. I nawet jeśli miałby je wszystkie zmyślić lub choćby lekko konfabulować, to jemu niejako wolno, a dziennikarzowi muzycznemu i kronikarzowi spoglądającemu &#8222;z zewnątrz&#8221; już nie.</p>
<p>W tym kontekście dużej barwniej, zabawniej i emocjonująco wybrzmiewa choćby opowieść o tym, jak młody i nieznany jeszcze szerzej Phil wziął udział w sesji nagraniowej legendarnej płyty <em><strong>All Things Must Past</strong></em> <strong>Georga Harrisona</strong>, oraz jakie reperkusje po latach miała ta historia. Ale gdzie sam artysta mógł sobie pozwolić na dłuższe dygresje, tam starający się o rzetelny przekaz i możliwie szeroki ogląd dziennikarz musi się powściągnąć i trzymać głównych wątków, przynajmniej jeśli opowiada o artyście w klasycznej formie muzycznej biografii – a tak jest w przypadku <em><strong>Człowieka orkiestry</strong></em>. Ma to ten plus, że przyglądamy się legendzie z pewnej perspektywy i przez to obraz <strong>Phila Collinsa</strong> – choć życzliwy dla jego dokonań i spuścizny, pisany jednak z perspektywy fana – zdaje się mimo wszystko ciekawy i przekonujący.</p>
<p>Wychowany w Londynie dzieciak, którego pierwszą pasją i szansą na odrobinę sławy było aktorstwo (jako chłopiec zagrał w wystawianym na <strong>West Endzie</strong> <em><strong>Olivierze Twiście</strong></em>), i do którego z powodzeniem wrócił już u szczytu kariery. Nastolatek porwany przez falę beatlemanii i zauroczony perkusją. Młodzian, który dołącza do początkującej progresywnej grupy, nie wyróżniającej się specjalnie wśród morza podobnych grup, ostatecznie – przede wszystkim dzięki charyzmie <strong>Petera Gabriela</strong> – zyskującą popularność i uznanie krytyki. Pierwsze wyjście z cienia, gdy schowany w tle, nieśmiały perkusista musi niespodziewanie objąć pozycję frontmana i stanąć w świetle reflektorów. W końcu kolejny krok ku niezależności, gdy wokalista popularnego już, cieszącego się ogólnoświatową sławą i stadionową publiką zespołu, nagrywa nieefektowną, kameralną płytę i podbija z jej pomocą muzyczny świat. Nagrody Grammy i Oscary&#8230; I tak dalej, dalej, od sukcesu do sukcesu, aż to niekoniecznie wesołego epilogu, w którym alkohol niszczy zdrowie, odbiera chęć do życia, popycha nad krawędź, gdzie <strong>Collins</strong> niemal traci równowagę. Bo sukces i bycie na szczycie zawsze musi kosztować słono.</p>
<p>Biografia <strong>Phila Collinsa</strong> ma pewne oczywiste punkty zborne, kamienie milowe, a <strong>Maurycy Nowakowski</strong> sprawnie prezentuje swojego bohatera w punktach przełomowych kariery. Te najważniejsze momenty okraszone są ciekawostkami i anegdotami, wyimkami z wywiadów, spostrzeżeniami osób trzecich, pisane z podziwem dla artysty, ale i niepomijające jego wpadek i niepowodzeń, przede wszystkim zaś ujęte ze znawstwem tematu i trafnymi uwagami względem twórczości <strong>Phila</strong>. Udaje się też autorowi dobrze wyważyć artystyczne i prywatne tematy. Choć z natury te pierwsze będą istotniejsze dla większości czytelników, trudno jednak oddzielić twórczość <strong>Collinsa</strong> od wydarzeń z jego życia osobistego, przede wszystkim relacji z kobietami, które rzutowały na tematy piosenek.</p>
<p>Polskie akcenty? Nie ma ich wiele, bo też artyście nie było po drodze do nas (pomijam ostatnią wizytę – pewnie będzie kiedyś szansa wspomnieć o niej w kolejnym wydaniu), ale poświęcono w książce nieco uwagi koncertowi <strong>Genesis</strong>, który w ramach trasy <em><strong>Turn It On Again Tour</strong></em> odbył się na <strong>Stadionie Śląskim</strong> w <strong>Chorzowie</strong> 21 czerwca 2007. Dodajmy, że występ ten w związku z fatalną pogodą, burzami i hektolitrami deszczu bardzo dobrze zapisał się w pamięci zespołu. Publika przyjęła <strong>Genesis</strong> niezwykle żywiołowo, a sam <strong>Phil</strong> podziwiał jej determinację i oddanie.</p>
<p><em><strong>Człowiek orkiestra</strong> </em>to muzyczna biografia napisana &#8222;po bożemu&#8221;, trzymająca się faktów, konserwatywna, biegnąca od punktu narodzin po aktualne wydarzenia. Jako pewien portret to sfabularyzowane CV artysty, w którym znalazło się też miejsce na wątki osobiste, sprawdza się zatem poprawnie, choć zainteresowani tematem powinni pomyśleć o &#8222;dual packu&#8221; wraz ze wspomnianą książką <em><strong>Jeszcze nie umarłem</strong></em>. Mimo że cenię sobie bardziej konfrontacyjne muzyczne biografie, mniej oczywiste w swej formie i umieszczające obiekt obserwacji w szerszym kontekście, to<em><strong> Człowieka orkiestrę</strong></em> wypada i tak polecić – szczegółowa dyskografia, sporo ciekawych zdjęć, zakładka w prezencie to dodatkowe atuty.</p>
<p>Wydawnictwo <strong>In Rock</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoInRock/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><strong>Facebooku</strong></a><br />
<strong>Maurycy Nowakowski</strong> na <a href="https://www.facebook.com/Maurycy-Nowakowski-237128123086037/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><strong>Facebooku</strong></a><br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/YkADj0TPrJA" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/maurycy-nowakowski-phil-collins-czlowiek-orkiestra-2019/">MAURYCY NOWAKOWSKI – „Phil Collins. Człowiek orkiestra” (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/maurycy-nowakowski-phil-collins-czlowiek-orkiestra-2019/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>BARTEK KOZICZYŃSKI – „Pearl Jam. Kontra” (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/bartek-koziczynski-pearl-jam-kontra-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/bartek-koziczynski-pearl-jam-kontra-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Jul 2018 11:22:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[amerykański rock]]></category>
		<category><![CDATA[Bartek Koziczyński]]></category>
		<category><![CDATA[biografie muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[biografie muzyków]]></category>
		<category><![CDATA[biografie zespołów]]></category>
		<category><![CDATA[Eddie Vedder]]></category>
		<category><![CDATA[Green River]]></category>
		<category><![CDATA[grunge]]></category>
		<category><![CDATA[In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[Jeff Ament]]></category>
		<category><![CDATA[klasycy rocka]]></category>
		<category><![CDATA[Matt Cameron]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[Mike McCready]]></category>
		<category><![CDATA[Mother Love Bone]]></category>
		<category><![CDATA[Pearl Jam]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[Seattle]]></category>
		<category><![CDATA[Stone Gossard]]></category>
		<category><![CDATA[temple of the dog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=138861</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bartka Koziczyńskiego, autora Kontry, nie trzeba przedstawiać miłośnikom rockowej muzyki, ale niechże stanie się zadość formalnościom: dziennikarz Polskiego Radia, który od dziesięcioleci&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/bartek-koziczynski-pearl-jam-kontra-2018/">BARTEK KOZICZYŃSKI – „Pearl Jam. Kontra” (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Bartka Koziczyńskiego</strong>, autora <em><strong>Kontry</strong></em>, nie trzeba przedstawiać miłośnikom rockowej muzyki, ale niechże stanie się zadość formalnościom: dziennikarz Polskiego Radia, który od dziesięcioleci (jak to brzmi!) pochyla się w<strong> Teraz Rocku</strong> (a wcześniej w Tylko Rocku) nad muzyką tuzów gitarowego grania – zwłaszcza tych, którzy odcisnęli swoje piętno na latach 90. Na swoim koncie ma setki artykułów i recenzji, jak również dobrze przyjęte książki o <strong>System Of A Down</strong>, <strong>Tool</strong> i <strong>Red Hot Chilli Peppers</strong>, zespołach równie istotnych dla światowej sceny, co <strong>Pearl Jam</strong>. To tak pokrótce. Nie było zatem lepszego kandydata do ponownego zmierzenia się z tematem. Wcześniej mogliśmy przeczytać choćby <em><strong>Roślinę</strong> </em><strong>Małgorzaty Taklińskiej</strong>, a że od tamtej publikacji wiele wody w Wiśle upłynęło, a widoki z wieży Space Needle, symbolu Seattle, zdążyły się pozmieniać, więc pora na odświeżenie wieści z obozu <strong>Pearl Jam</strong> zdaje się idealna, zwłaszcza w kontekście niedawnego krakowskiego koncertu.</p>
<p><strong>Koziczyński</strong> nie gmatwa się zbytnio w sprawy nieistotne, odcinając od swojej książki niepotrzebne wątki. Nie znajdziecie w <em><strong>Kontrze</strong></em> kulisów rodzinnych wypadów na krajoznawcze wycieczki, problemów z kochankami i obyczajowych skandali – całość skupia się przede wszystkim na rockowym cyrku, co dla większości będzie zaletą, dla nielicznych może stanowić wadę. Nie oznacza to oczywiście, że autor nie zahacza o tematy polityczne, społeczne czy sportowe (wiadomo, <strong>Eddie Vedder</strong> jest wielkim fanem Cubsów), które zespół ochoczo od początku swej działalności podejmuje, wykazując się wrażliwością i zaangażowaniem. Często też światła reflektorów kierują się na poszczególnych muzyków, ukazując ich początki, muzyczne źródła, solowe projekty, zmagania z własnymi słabościami. Nigdy jednak <strong>Pearl Jam</strong> nie schodzi w <em><strong>Kontrze</strong></em> na plan dalszy, co należy wskazać jako zaletę.</p>
<p>Bardzo chciałbym też pochwalić autora za kilka kwestii. Po pierwsze za to, że z polotem, nerwem i znawstwem odmalował początki grunge’owej sceny ze Seattle oraz jej drogi na rockowy Parnas – oczywiście na ile główny wątek i objętość pierwszych rozdziałów pozwoliły. W tym kontekście przewijają się tutaj takie nazwy jak <strong>Green River</strong>, <strong>Malfunkshun</strong>, <strong>Soundgarden</strong>, <strong>Temple Of The Dog</strong> i oczywiście <strong>Mother Love Bone</strong>, z którego składu <strong>Pearl Jam</strong> w końcu wyrósł. Początki były trudne, szalone, wiele rzeczy działo się spontanicznie, a przypadek odegrał tu niemałą rolę, co Koziczyński doskonale obrazuje. W bardzo lapidarny i obrazowy sposób autor analizuje, dlaczego właśnie w Seattle doszło do inspirującego miksu zgrzytliwych punkowych inspiracji i ciężkich metalowych wpływów: <em>Bywalcy ówczesnych koncertów w Seattle wspominali, że punkowcy z metalowcami nie brali się za łby, jak w innych miastach, bo… A) towarzystwo było zbyt nieliczne B) znajdowało się pod wpływem specyfiku MDA, o działaniu zbliżonym do ecstasy</em>.</p>
<p>Po drugie, zagłębiając się w dyskografię zespołu, <strong>Koziczyński</strong> unika męczącego zwyczaju, jaki przybiera wielu dziennikarzy muzycznych, a mianowicie natrętnego przeforsowania własnej opinii o konkretnych wydawnictwach. Owszem, pojawiają się subiektywne opinie, ale w <em><strong>Kontrze</strong></em> przede wszystkim nacisk jest kładziony na wypowiedzi muzyków z danego okresu i nakreślenie pewnego sytuacyjnego kontekstu, który towarzyszył nagrywaniu i wydawaniu kolejnych albumów. Na koniec książki dodana jest szczegółowa dyskografia, obejmująca nie tylko studyjne płyty grupy, koncertówki, kompilacje i single, ale też solowe projekty członków <strong>Pearl Jam</strong> oraz grup, w których się udzielali – dzięki temu czytelnik zyskuje znakomite kompendium wiedzy i przyczynek do tego, by lepiej poznać klasyczną scenę Seattle oraz mniej znane nagrania związanych z nią muzyków.</p>
<p>Po trzecie zaś – a to być może, przynajmniej moim subiektywnym zdaniem, najważniejsze – książka doskonale oddaje emocje związane z koncertami grupy. <strong>Pearl Jam</strong> jest wszak zespołem wybitnie scenicznym, który nie przywiązuje się do ścisłej setlisty, często reaguje na bieżąco na zapotrzebowanie, wdaje się w dyskusję (dosłownie i w przenośni) z fanami. Szczególnie dużo uwagi poświęcono wizytom zespołu w naszym kraju. I każdy z tych pamiętnych występów został nakreślony z rozmachem, z oddaniem ówczesnych realiów, nastrojów, chemii pomiędzy zespołem a uczestnikami rockowego spektaklu – w przeciągu dwóch dziesięcioleci zmieniał się bowiem i <strong>Pearl Jam</strong>, i jego odbiorcy i Polska.</p>
<p>Jak bardzo zespół potrafił indywidualnie i nieszablonowo podchodzić do koncertów, niech świadczy fakt zapalenia świec na scenie podczas pierwszej wizyty w Polsce, gdy grali 1 listopada i przejęli się faktem, że święto to jest traktowane w naszym kraju z czcią. Albo ten niepowtarzalny występ ze Spodka, kiedy grupa, po odwołanym występie w Budapeszcie, zagrała drugi dzień z rzędu przed mniej liczną publicznością, a który <strong>Mike McCready</strong> tak wspominał: <em>(…) nie staraliśmy się zagrać czegoś wielkiego, tylko wrzuciliśmy garść różnych kawałków. Eddie jest bardzo świadomy miejsc, w których gramy. Przyjeżdża do nich wcześniej, łapie wibracje, i z tego, co widziałem, rozpisuje repertuar w zależności od swoich odczuć na temat danej miejscówki. Tamtego wieczoru mógł po prostu ot tak puścić to na żywioł. Na zasadzie: „Spróbujmy czegoś innego”. I było to cholernie fajne!</em></p>
<p>Lektura <em><strong>Kontry</strong></em> jest zwyczajnie fajna, a dla wielu będzie nawet cholernie fajna. Narracja jest wartka, czytelnik nie jest przytłoczony ilością szczegółów, a polska perspektywa, z której możemy przyjrzeć się zjawisku pod nazwą <strong>Pearl Jam</strong>, wydaje się szczególnie atrakcyjna. Ale ostrzegam też osoby, które nie są zainteresowane tematem wybitnie i wolą publikacje skupiające się na bardziej zakulisowych treściach – tu muzyka jest najważniejsza. Tę biografię zespołu czytać się będzie lepiej, gdy zna się już twórczość obiektu zainteresowania.</p>
<p>Wydawnictwo <strong>In Rock</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoInRock/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Facebooku</a></p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/CxKWTzr-k6s" width="100%" height="420" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" data-mce-fragment="1" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/bartek-koziczynski-pearl-jam-kontra-2018/">BARTEK KOZICZYŃSKI – „Pearl Jam. Kontra” (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/bartek-koziczynski-pearl-jam-kontra-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wygraj książkę Człowiek z Metalu &#8211; Szczegółowa biografia Jamesa Hetfielda</title>
		<link>https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-ksiazke-czlowiek-z-metalu-szczegolowa-biografia-jamesa-hetfielda/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-ksiazke-czlowiek-z-metalu-szczegolowa-biografia-jamesa-hetfielda/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 20 Apr 2018 17:30:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Konkursy]]></category>
		<category><![CDATA[In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[James Hetfield]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Metallica]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[wygraj]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=131946</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dosłownie kilka dni temu polskie wydawnictwo In Rock wydało pierwszą&#160;i jedyną jak dotąd biografia Jamesa Hetfielda, frontmana Metalliki – największego zespołu rockowego&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-ksiazke-czlowiek-z-metalu-szczegolowa-biografia-jamesa-hetfielda/">Wygraj książkę Człowiek z Metalu &#8211; Szczegółowa biografia Jamesa Hetfielda</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dosłownie kilka dni temu polskie wydawnictwo <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoInRock/"><strong>In Rock</strong></a> wydało pierwszą&nbsp;i jedyną jak dotąd biografia <strong>Jamesa Hetfielda</strong>, frontmana <strong>Metalliki</strong> – największego zespołu rockowego naszych czasów!</p>
<p>Książka <strong>Marka Eglintona</strong> stanowi pierwszą próbę opowiedzenia losów tego niezwykłego człowieka. Autor specjalnie na potrzeby tej biografii przeprowadził niezliczoną ilość wywiadów z najważniejszymi osobami mającymi wpływ na historię <strong>Jamesa Hetfielda</strong>, tworząc dzięki temu wielowymiarowy obraz artysty.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym można wygrać jedną z trzech ksiażek. Aby wziąć w nim udział należy:</p>
<p>1) Być fanem <a href="https://www.facebook.com/kvltmagazine/"><strong>KVLT Magazine</strong></a>.<br />
2) Polubić i publicznie udostępnić konkursowy <a href="https://www.facebook.com/kvltmagazine/posts/1658896210864435"><strong>post</strong></a> na swojej ścianie na Facebooku.<br />
3) Na <strong>konkursy@kvlt.pl</strong> wysłać mail o tytule <strong>Człowiek z Metalu&nbsp;</strong>dołączając link do profilu FB wraz z imieniem i nazwiskiem celem weryfikacji wymogów konkursu oraz odpowiedzieć na pytanie: <strong>Dlaczego w/w książka powinna trafić do Ciebie?</strong></p>
<p>Na zgłoszenia czekamy do niedzieli (<strong>06.05.2018</strong>) do godziny 18:00. Zwycięzca otrzyma wiadomość mailową ze strony redakcji, a informacja o tym fakcie zostanie opublikowana pod postem konkursowym.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-131948" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/04/ksiazka-james-hetfield-in-rock-konkurs-e1523977314499.jpg" alt="" width="100%"></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-ksiazke-czlowiek-z-metalu-szczegolowa-biografia-jamesa-hetfielda/">Wygraj książkę Człowiek z Metalu &#8211; Szczegółowa biografia Jamesa Hetfielda</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-ksiazke-czlowiek-z-metalu-szczegolowa-biografia-jamesa-hetfielda/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ANTHONY REYNOLDS – „Leonard Cohen. Życie sekretne” (2017)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/anthony-reynolds-leonard-cohen-zycie-sekretne-2017/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/anthony-reynolds-leonard-cohen-zycie-sekretne-2017/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 30 Mar 2017 16:25:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Anthony Reynolds]]></category>
		<category><![CDATA[bardowie piosenki]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Wyszgrodzkibiografia]]></category>
		<category><![CDATA[In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Leonard Cohen]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=86128</guid>

					<description><![CDATA[<p>Szwedzka Akademia, ogłaszając w 2016 roku werdykt odnośnie literackiej nagrody Nobla, przypomniała światu, że wszystko zaczęło się od pieśni, a ci, którzy&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/anthony-reynolds-leonard-cohen-zycie-sekretne-2017/">ANTHONY REYNOLDS – „Leonard Cohen. Życie sekretne” (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Szwedzka Akademia, ogłaszając w 2016 roku werdykt odnośnie literackiej nagrody Nobla, przypomniała światu, że wszystko zaczęło się od pieśni, a ci, którzy wyśpiewywali swoje strofy podczas wieczornych biesiad, pouczając królów, poruszając sumienia i przechowując pamięć o dziejach, wcale nie odeszli. Nagroda dla <strong>Boba Dylana</strong> była symboliczną nobilitacją dla całego świata piosenki. A że niektóre gremia się oburzyły? Cóż, widać wielu szacownych literatów i krytyków zapomniało o korzeniach. Niektórzy natomiast zadawali sobie pytania, czy ktoś jeszcze z grona songwriterów zasłużył na podobne wyróżnienie. Najczęściej w tym kontekście wymieniano <strong>Leonarda Cohena</strong>.</p>
<p>Artysta opuścił jednak scenę na zawsze, zagłębiając się w ciemnościach, ale nie w ciszy – głos poety nigdy nie przestaje brzmieć. Pożegnał się ze słuchaczami znakomitą płytą <em><strong>You Want It Darker</strong></em>, po raz ostatni wadząc się ze światem, Bogiem i samym sobą. Miał powiedzieć kiedyś: „Pesymista to ktoś, kto myśli, że będzie padać. Ja jestem już przemoczony”. Czy jednak w tych słowach nie kryje się zabawna ironia? Każdy człowiek, który żyje w pełni, nie odtrącając żadnego z aspektów fizycznego i duchowego istnienia – a przecież <strong>Cohen</strong> taką osobą był – sublimuje w swej twórczości różne stany ducha. Sam był świadomy, że daje słuchaczom także radość, a to napędzało go twórczo. Biografia artysty <em><strong>Sekretne życie</strong></em>, pióra <strong>Anthony&#8217;ego Reynoldsa</strong> (wydana w Polsce przez <strong>In Rock</strong>), ukazuje Kanadyjczyka jako postać wielowymiarową i zagadkową, choć ubraną w kostium statecznego dżentelmena.</p>
<p>Przedziwna kombinacja kulturowych, etnicznych, społecznych i religijnych konotacji, z której <strong>Cohen</strong> czerpał, musiała doprowadzić do tego, że powstał byt osobny i oryginalny. Artysta urodził się wszak na kontynencie amerykańskim, ale w najbardziej europejskim z miast Kanady, <strong>Montrealu</strong>, gdzie w sąsiedztwie indiańskiego rezerwatu nader często słyszało się język francuski. Wywodził się z nieortodoksyjnej rodziny żydowskiej. Matka z pochodzenia była Litwinką. Choć starotestamentowa poetyka odbijała się refleksem w jego twórczości, to przecież niepoślednią rolę odegrał w niej też buddyzm zen (jak wiadomo <strong>Cohen</strong> został nawet mnichem), ale i chrześcijaństwo, a nawet scjentologia, którą artysta przez moment był zainteresowany. <strong>Leonard</strong> wziął wiele z tradycji europejskiej piosenki, zwłaszcza francuskiej, inspirował się mocno hiszpańskim poetą <strong>Lorcą,</strong> jednocześnie sięgał też po typowo amerykańskie, folkowe formy (swego czasu wyjechał da <strong>Nashville</strong>, by tam nagrywać). Nie bujał w obłokach – korzystał z życia, podróżował, zmieniał miejsca pobytu, powracając wciąż na grecką <strong>Hydrę</strong>, która stała się jego ostoją. Nie stronił od towarzystwa kobiet, ale chociaż znana kanadyjska songwriterka <strong>Joni Mitchell</strong> – łączył ją z Leonardem krótkotrwały romans – nazwała go zabawnie, ale i celnie „poetą buduaru”, to w kontaktach intymnych zachowywał typową dla dżentelmena dyskrecję – więcej dowiemy się o kochankach <strong>Cohena</strong> z jego piosenek, niż z prasy bulwarowej. Podobnie zresztą było z używkami – nie stronił od leków i alkoholu (zwłaszcza czerwonego wina), mieszał je w dających mu zadowolenia czy ukojenie proporcjach, niemniej jednak nie czynił z tego tematu plotek. Ze szczerością potrafił natomiast wyznać, że nigdy nie pociągała go kokaina: „Próbowałem, ale nie lubię wciągać rzeczy przez nos. To niegodne człowieka o moim image&#8217;u”. Rzeczywiście, trudno wyobrazić sobie biały proszek kalający jego czarny, świetnie skrojony garnitur.</p>
<p>Ta mieszanina różnorodnych życiowych doświadczeń, miejsc, używek i lektur przełożyła się na oryginalną twórczość. Autor biografii tropi te ślady i wyciąga je na światło dzienne<strong>, </strong>oddając koloryt i złożoność postaci, którą trudno jednoznacznie zdefiniować, może poza jedną cechą – niepodważalnym talentem do przenoszenia osobistych doświadczeń na uniwersalną płaszczyznę słowa, docierającą do duszy różnych osób, bez względu na szerokość i długość geograficzną.</p>
<p><strong>Reynolds</strong> ma też talent do pisania o muzyce w sposób obrazowy. Choć oczywiście w twórczości <strong>Cohena</strong> na pierwszy plan wysuwa się warstwa słowna, to muzyka jest tutaj również ważnym elementem. Hołubiony poeta i prozaik, ceniony i fetowany w rodzimej Kanadzie oraz wydawany w innych krajach, będąc już nobliwym mężczyzną po trzydziestce, niemal z dnia na dzień, postanowił porzucić dotychczasową karierę i skłonić się w kierunku piosenki, obierając drogę tyleż romantyczną, co niepewną. A że miał swoją wizję tego, co muzycznie chce osiągnąć, niech świadczy fakt, że nie bał się nigdy ryzykować, szukając dla swoich słów ciekawej, czasem kontrowersyjnej oprawy. Z czasem bard, kojarzony z gitarą, zaczął bić pokłony tandetnemu syntezatorowi marki Casio, w którego elektronicznych trzewiach zrodziło się brzmienie niezapomnianych pieśni – z <em><strong>Dance Me to the End of Love</strong></em> i <em><strong>Hallelujah</strong></em> na czele. Być może na płytach innych twórców taki patent byłby czymś nie do przetrawienia, ale jemu uchodziło to na sucho.<strong> </strong>W interesujący sposób udaje się w książce oddać specyfikę poszczególnych sesji nagraniowych, a liczne wypowiedzi współpracujących z <strong>Cohenem</strong> muzyków, ukazują Kanadyjczyka nie tylko jako artystę, ale też poszukującego właściwej formy rzemieślnika.</p>
<p><strong>Anthony Reynolds</strong> sporo miejsca i uwagi poświęca pierwszej wizycie pieśniarza w Polsce, która miała miejsce w 1985 roku. Dla <strong>Cohena</strong> była to podróż ważna i ze względów sentymentalnych (korzenie rodziców), jak i politycznych. Wartość dodaną stanowi obszerne posłowie <strong>Daniela Wyszogrodzkiego</strong> – tłumacza, autora tekstów, dziennikarza muzycznego – który snuje opowieść o pobytach artysty w naszym kraju, ubarwiając je anegdotami, wyimkami z rozmów, osobistymi refleksjami. Całości dopełniają liczne fotografie (także z koncertów w Polsce), być może niekoniecznie symetrycznie przedstawiające różne etapy kariery artysty, ale doskonale uzupełniające lekturę. <strong>Reynolds</strong> napisał rzecz na tyle ciekawą, że zachęcony jego książką, z ochotą zagłębiłem się w dyskografię Cohena, nadrabiając zaległości. W czasach, gdy tekst jest dodatkiem do muzyki, twórczość bardów może nieść pocieszenie, zwłaszcza wśród zgiełku, który nas otacza. Jestem poetą i nic co ludzkie nie może być mi obce? Kanadyjczyk, przynajmniej na portrecie narysowanym w biografii, bywa umiarkowanym epikurejczykiem, nie zapominającym o ciężarze, jaki składa na nasze barki świat.</p>
<p>A poza tym, tak mrugając na koniec okiem, kto nie chciałby się dowiedzieć, dlaczego najważniejszym być może aktem uznania dla <strong>Cohena</strong> ze strony Amerykanów, było obsadzenie artysty w epizodycznej roli w serialu <em><strong>Miami Vice</strong></em>?</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/YD6fvzGIBfQ" width="100%" height="420" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/anthony-reynolds-leonard-cohen-zycie-sekretne-2017/">ANTHONY REYNOLDS – „Leonard Cohen. Życie sekretne” (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/anthony-reynolds-leonard-cohen-zycie-sekretne-2017/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MICK WALL &#8211; „Lemmy” (2016)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/mick-wall-lemmy-2016/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/mick-wall-lemmy-2016/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafał Morsztyn]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Oct 2016 13:28:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[2016]]></category>
		<category><![CDATA[Hawkwind]]></category>
		<category><![CDATA[In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Lemmy]]></category>
		<category><![CDATA[Lemmy Kilmister]]></category>
		<category><![CDATA[Mick Wall]]></category>
		<category><![CDATA[Motörhead]]></category>
		<category><![CDATA[Motörhead Music]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo In Rock]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=56280</guid>

					<description><![CDATA[<p>28 grudnia 2015 r. Po całym muzycznym świecie rozeszła się straszna nowina. Lider jednego z najważniejszych zespołów metalowych Motorhead, Lemmy zmarł w&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/mick-wall-lemmy-2016/">MICK WALL &#8211; „Lemmy” (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>28 grudnia 2015 r. Po całym muzycznym świecie rozeszła się straszna nowina. Lider jednego z najważniejszych zespołów metalowych <strong>Motorhead</strong>, Lemmy zmarł w swoim mieszkaniu w Los Angeles. Legenda, charyzmatyczna postać brytyjskiego rocka, odeszła z tego świata po ponad 50 latach grania koncertów i nagrywania płyt. Z wizerunkiem tego niesamowitego człowieka, zmierzył się w postaci książki, angielski dziennikarz <strong>Mick Wall</strong>.</p>
<p>Przyznam szczerze, kiedy dowiedziałem się, że będę recenzował tę książkę &#8211; ucieszyło mnie to bardzo. Wszak muzykę szalonego <strong>Motorhead</strong> i <strong>Hawkwind</strong> znam od dzieciństwa, a postać <strong>Lemmiego</strong> zawsze budziła u mnie respekt. Chociaż jak to bywa w przypadku biografii znanych ludzi, trzeba podchodzić do tematu z dużym spokojem i rozwagą. Zdarza się bardzo często w tego typu pozycjach, że jest dużo nieścisłości i wątpliwości. W przypadku tej książki, wiele razy natknąłem się na fakty, które nie do końca były spójne.</p>
<p>Książka prezentuje się bardzo efektownie, kiedy chwycimy ja w dłoń. Czarno- czerwona okładka przedstawiająca głównego bohatera, bardzo mi się podoba. Kiedy zajrzymy do środka, czcionka jest czytelna a treść przyjemnie się czyta. W połowie znajdziemy archiwalne fotografie z różnych okresów życia <strong>Lemmiego</strong>. Wszystko jest przejrzyste, a wydawca <strong>In Rock</strong> zadbał, aby czytelnik czuł się komfortowo.</p>
<p>Co do treści, którą stworzył <strong>Mick Wall</strong>, opinie są podzielone. Książka zaczyna się świetnie, możemy się poczuć jakbyśmy usiedzieli twarzą w twarz z tak rozpoznawalnym muzykiem, jakim był <strong>Lemmy</strong>. Z wypiekami na twarzy spoglądałem na kolejne rozdziały, niestety później zbyt dużą rolę przejął <strong>Mick Wall</strong>. Krytykowanie całego środowiska wokół <strong>Motorhead</strong> i samych byłych muzyków razić może i to bardzo. Niską ocenę płyt <strong>Motorhead</strong> po 1981 r. też pozostawię bez komentarza. Osobiście uważam, że styl pisania <strong>Micka</strong> nie jest idealny i momentami bardzo nużący. Nasuwa się myśl, jeśli wziął się za taką legendę, niech pisze o nim, a swoje opinie ograniczy do minimum. Chociaż faktem jest to, że czytając tę książkę, znajdziemy wspomnienia kumpla o kumplu. Wydawnictwo różni to się bardzo od innej książki na temat, czyli <em><strong>Biała Gorączka</strong></em> <strong>Janis Garzy</strong>. Przede wszystkim nie ma chaosu w wypowiedziach jak to miało miejsce u <strong>Janis</strong>.</p>
<p>Co wyniesie czytelnik po prawie 280 stronach tekstu? Przede wszystkim świetne cytaty, które celnie określają niejedną sytuację czy człowieka. Druga sprawa to fakt, że książka ta powstała po śmierci króla ciężkiego rocka i metalu, co daje pełny obraz jego barwnej osoby. W końcu daje szaremu człowiekowi zrozumieć, szalone życie-szalonego człowieka. Opisy ekscesów alkoholowych i narkotykowych nie są tuszowane i łagodzone. Autor wykłada kawę na ławę. Uważam, że sam <strong>Lemmy</strong> czytając tą książkę nie raz by się uśmiechnął z przekąsem.</p>
<p>Pozycja obowiązkowa dla każdego fana <strong>Motorhead</strong> i rock&#8217;n&#8217;rollowej muzyki. Czyta się to wszystko bardzo przyjemnie i lekko. Sposób wypowiedzi jest bardzo luźny, więc książka należy do typu, które się pochłania jednym tchem. Szkoda, że wielcy muzycy tego świata powoli opuszczają ziemski padół. Jednak książki tego typu są swoistą pamiątką dla kolejnych pokoleń fanów. Jednym słowem warto mieć tę pozycję na swojej muzycznej półce z książkami i płytami.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/mick-wall-lemmy-2016/">MICK WALL &#8211; „Lemmy” (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/mick-wall-lemmy-2016/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
