<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>interview - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/interview/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/interview/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Wed, 29 Jul 2026 12:36:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>interview - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/interview/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>PETER TÄGTGREN (Hypocrisy, Pain): „Musicie walczyć o swoje”.</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-tagtgren-hypocrisy-pain-musicie-walczyc-o-swoje/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-tagtgren-hypocrisy-pain-musicie-walczyc-o-swoje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Hogg]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Apr 2026 14:28:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[hypocrisy]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[Pain]]></category>
		<category><![CDATA[peter tagtgren]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[szwedzki death metal]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=346921</guid>

					<description><![CDATA[<p>W kwietniu ruszyła europejska trasa „Mass Hallucination Tour 2026” szwedzkiej legendy death metalu. Hypocrisy – bo o nich mowa, razem z Abbathem,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-tagtgren-hypocrisy-pain-musicie-walczyc-o-swoje/">PETER TÄGTGREN (Hypocrisy, Pain): „Musicie walczyć o swoje”.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">W kwietniu ruszyła europejska trasa <strong>„Mass Hallucination Tour 2026” </strong>szwedzkiej legendy death metalu. <strong>Hypocrisy</strong> – bo o nich mowa, razem z <strong>Abbath</strong>em, <strong>Vreid</strong> i <strong>Vomitory</strong> zagrają 27 koncertów. Skoncentrowana szwedzko-norweska siła uderzy również w polskie wybrzeże. Już <strong>9 kwietnia</strong> w Gdańsku, w klubie <strong>B90</strong> będziemy mogli zostać naocznymi świadkami tego wydarzenia. Ale zanim dowiemy się, co tak naprawdę wydarzyło się w Roswell w 1947, zamieniłam kilka słów z szefem tego całego zamieszania, <strong>Peterem Tägtgrenem</strong> – założycielem, gitarzystą i wokalistą zespołu <strong>Hypocrisy</strong>.</p>
<p><b>Aleksandra:</b><span style="font-weight: 400;"> Cześć, Peter, God Kväll. Jak samopoczucie? </span></p>
<p><b>Peter Tägtgren: </b><span style="font-weight: 400;">Cześć, dobry wieczór. Całkiem w porządku, dzięki!</span></p>
<p><b>A: Niebawem wyruszacie w drogę. Pewnie macie już wszystko dopięte na ostatni guzik przed „M<strong>ass Hallucination Tour</strong> 2026”?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Przerabiamy aktualnie z zespołem różne wersje setlisty, która pojawi się na koncertach. Sprawdzamy wszystko i ustalamy między sobą. W ciągu ostatniego miesiąca pracowałem nad produkcją sceniczną. Myślę, że wszystko pójdzie bardzo dobrze! Planujemy zwieźć wszystko do Niemiec, żeby zrobić próbę generalną. Nasza trasa startuje w Berlinie na początku kwietnia. Mamy nadzieję, że cały sprzęt zadziała poprawnie i wszystko wypali. Jeśli chociaż jedna rzecz się wysypie, to zrujnuje nam całą zabawę.</span></p>
<p><b>A: Jak to możliwe, że cztery zespoły są w stanie zagrać 27 koncertów w 16 krajach w ciągu jednego miesiąca? Gracie dzień po dniu, nie oszczędzacie się. Jak znajdujesz na to wszystko siły? Choć z drugiej strony, doskonale wiem, że masz doświadczenie w tym środowisku. Czy to nie czasami ten słynny skandynawski styl życia?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">W zasadzie nie mam pojęcia. Jedyne co wiem, to, że zajmuję się muzyką na pełen etat. To już jest dla mnie pewien styl życia. I w zasadzie tyle (śmiech).</span></p>
<p><b>A: Z mapy wynika, że będziecie się chyba poruszać z prędkością światła! Ja to mam dość podróży, jak pojadę do roboty.</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Teraz jest o wiele łatwiej. Mamy autobusy z łóżkami i inne udogodnienia. Wiesz, idziesz spać i budzisz się w kompletnie innym miejscu.</span></p>
<p><b>A: Rozumiem, że macie już zarys setlisty, która pojawi się na koncertach. Czy możemy spodziewać się niespodzianek?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Przygotowaliśmy parę rzeczy. Przejrzeliśmy nasz materiał i zdecydowaliśmy, że znajdą się na liście zarówno nasze najbardziej znane kawałki, jak i parę takich, które nigdy nie były wykonywane na żywo. Spróbujemy je dla Was zagrać i zobaczymy, jak to nam wyjdzie. Niestety, nic z nowego materiału się nie pojawi, ponieważ nie mamy nic gotowego. Ale myślę, że te nigdy wcześniej nieodgrywane na żywo kawałki będą najbardziej interesujące.</span></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-346927 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-29-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-29-scaled.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-29-200x300.jpg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-29-533x800.jpg 533w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-29-1024x1536.jpg 1024w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p><b>A: Ostatni Wasz studyjny album „Worship” pojawił się pięć lat temu. Oczywiście ukazały się od tego czasu również re-masteringi. Jaka jest szansa na usłyszenie nowego materiału w niedalekiej przyszłości? Czy pracujecie nad czymś świeżym?   </b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Mam napisanych trochę nowych riffów, które kolekcjonuję w jednym miejscu. Wiesz, jest jeszcze wiele do napisania. Trochę czasu minie, zanim do tego przysiądziemy. Uwierz mi, musimy napisać jeszcze wiele rzeczy, naprawdę wiele! No i trzeba też spróbować być w tym wszystkim wybrednym. Wiesz, to też jest swoisty proces, który odbywa się pomiędzy nami w zespole. To nie jest tak, że siedzimy po sześć czy siedem lat, myśląc, co powinniśmy napisać, czy wręcz pisząc te utwory na bieżąco. To po prostu jeden z tych momentów, które potrzebujesz do tworzenia. Raz budzisz się z inspiracją i pomysłem, a następnego dnia wręcz potrzebujesz sobie zrobić przerwę w tym wszystkim, żeby znów poczuć głód tworzenia.</span></p>
<p><b>A: Nie ma sprawy, jestem cierpliwa, poczekam na nowy materiał. Wspomniałeś, że trzeba być w tym wszystkim wybrednym. Jak to się odnosi do Twojej całej pracy? Jak wygląda Twój proces twórczy?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Wszystko zaczyna się tu – w głowie. Ja po prostu piszę muzykę w mojej głowie. Potem dopiero sięgam po gitarę i wyciągam wszystko na wierzch. Często bawię się, rozbudowując pomysł przy użyciu innych instrumentów. Czasami zdarza się, że pomysł, który znajdował się w mojej głowie, poza nią nie brzmi zbyt dobrze (śmiech), więc go wyrzucam. Wiesz, 99% wszystkiego, co napiszę, pochodzi z mojej głowy. Wszystko zależy od tego, jak przełożę pomysł z mojego mózgu do komputera. Czyli zapisuję to tak, jak starałem się zapamiętać. Jeśli mam pustkę w głowie, nie mogę po prostu wziąć gitary i zacząć szukać odpowiednich riffów. Potrzebuję najpierw ułożyć je sobie w głowie, żeby móc dalej nad nimi pracować.</span></p>
<p><b>A.: Jesteś prawdziwym przykładem „Człowieka Renesansu”, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie „Ojciec Chrzestny szwedzkiego metalu”. Jesteś multiinstrumentalistą, sam nagrałeś pierwsze płyty Pain. Znalazłam informację, że zacząłeś grać na perkusji, mając 9 lat (!).</b></p>
<p><b>P.T: </b><span style="font-weight: 400;">Nie było wtedy tak dużo ludzi dookoła. Wcześniej sam więc zacząłem coś tworzyć na gitarze akustycznej. Kiedy siadałem za perkusją, było mi ciężko wytłumaczyć gitarzyście, co ma grać, więc trzymałem obok siebie tę gitarę, żeby móc to jemu na niej zagrać. Oczywiście potem wracałem do perkusji. Trwało to jakiś czas, aż w końcu stwierdziłem, pieprzyć to, nie będę grał na bębnach! Weźmy perkusistę, a ja będę grał na gitarze. Było mi wtedy łatwiej współpracować z ludźmi. Zacząłem pisać wtedy za dużo gówna, które musiałem próbować tłumaczyć kolegom z zespołu. Chwyciłem za gitarę, żeby ułatwić sprawę.</span></p>
<p><b>A: Co Cię właściwie pchnęło w stronę metalu?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Byłem strasznym gnojkiem za dzieciaka. Potrzebowałem solidnej muzy. To było dla mnie niczym terapia. Ta muzyka pozwalała mi poczuć się dobrze.  </span></p>
<p><b>A: Wracając do Hypocrisy i tego, jak zespół zmieniał swój liryczny kierunek, zaczynając od blasfemii, masowej zagłady, przez teorie spiskowe i Illuminati, a kończąc na kosmitach. Zawsze chciałam Cię o to zapytać. Dlaczego kosmici? Nie jest zbyt częsta inspiracja zespołów metalowych.</b></p>
<p><b>P.T: </b><span style="font-weight: 400;">W latach 90. niewiele osób podejmowało się tego tematu. Byłem fanem science-fiction na długo przed tym, zanim zacząłem zajmować się muzyką. Ciężko jest mi to wytłumaczyć. Na początku pisałem coś o różnych wymiarach. Potem dużo o tajnych rządowych eksperymentach (black psy-ops). Czytanie wielu rzeczy na ten temat było bardzo interesujące: coś mogło być takie lub zupełnie inne. Potem zacząłem dochodzić do własnych wniosków i pisać własne teksty inspirowane tymi historiami.</span></p>
<p><b>A: Dowodzisz w dwóch aktywnych zespołach: Hypocrisy i Pain. Który z nich jest Ci bliższy? W którym bandzie pokazujesz swoją prawdziwą twarz?</b></p>
<p><b>P.T:  </b><span style="font-weight: 400;">Powiem tak, weź te dwa zespoły i złącz je razem, wtedy otrzymasz prawdziwego mnie (śmiech).  Wiesz, to jest mieszanka – trochę tego i trochę tamtego. Hypocrisy powstało z naszych prób  eksperymentowania ze sobą. W latach 90. spinaliśmy tyłki, żeby wypracować swoje własne brzmienie, utwory czy styl. Z Pain to zupełnie inna historia. To ciągłe poszukiwanie nowych wrażeń.</span></p>
<p><b>A: Osobiście uwielbiam, kiedy artysta powołuje na świat nowy projekt, zupełnie różniący się od tego, w którym aktualnie gra. Wtedy mam wrażenie, że taki człowiek odkrywa siebie na nowo, oddycha świeżym powietrzem.</b></p>
<p><b>P.T. </b><span style="font-weight: 400;">Nie chciałem zmieniać Hypocrisy, więc musiałem wymyślić coś nowego i to właśnie był Pain. Chciałem spróbować czegoś świeżego. Dużo zespołów od lat 90. zmieniało swój styl, bo chciało stworzyć coś nowego. I wiesz co?  90% z tego materiału była do dupy. Dlatego nigdy nie chciałem zmieniać Hypocrisy. Nikt w naszym zespole nie chciał. Myślę, że już mamy wypracowane własne, charakterystyczne brzmienie i solidną, bardzo stabilną pozycję, a to są rzeczy, które powinno się w zespole celebrować. Teraz chcemy się skupić na tworzeniu bardziej ekscytujących kawałków.  </span></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-346928 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-43-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-43-scaled.jpg 826w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-43-206x300.jpg 206w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-43-550x800.jpg 550w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-43-1057x1536.jpg 1057w" sizes="(max-width: 826px) 100vw, 826px" /></p>
<p><b>A: Jak Twoim zdaniem będzie wyglądać przyszłość metalu? Czy myślisz, że AI jest w stanie zawładnąć przemysłem muzycznym?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Wiesz co, nie mam pojęcia, jak AI wpłynie na to wszystko. Dla mnie, jako twórcy, ważne jest żeby przede wszystkim pisać dla siebie. Wszystko, co tworzę, robię dla siebie i wtedy mam pogląd, czy faktycznie jest to dobre. Nie zajmuję się pisaniem muzyki, żeby robić karierę. Dla mnie jest to swoisty rodzaj terapii. Może ci wszyscy ludzie, którzy używają AI, są wkurzeni na własną karierę i próbują jakoś to wszystko przyspieszyć? Nie wiem, nie pytaj mnie, bo ja nie orientuję się w tych wszystkich rzeczach związanych z AI.</span></p>
<p><b>A: A co z trendami w muzyce metalowej?   </b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Nie jestem dobry w śledzeniu nowej muzyki, która wychodzi każdego dnia. Jeśli mam być szczery utkwiłem w mojej własnej bańce. Jest na pewno parę świetnych zespołów. Nie muszę się martwić, że metal umrze śmiercią naturalną. Oczywiście mamy teraz trzecią generację death metalu, więc nie spodziewajmy się, że będzie brzmiał tak samo jak w 1989 roku. Dzieciaki mają teraz więcej inspiracji, niż my w latach 80., kiedy tworzyliśmy kawałki. Wszystko zależy od tego, co się słyszało. Albo ci to pomogło, albo cię zabiło. Teraz kiedy tworzysz ekstremalną muzykę, więcej rzeczy wpływa na twoją twórczość. Musisz też znaleźć swoich odbiorców i wypełnić muzyczną niszę, jeśli grasz w nowym zespole.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Kiedyś nie mieliśmy za bardzo w czym wybierać: Iron Maiden i Motörhead byli topowymi zespołami. Oczywiście potem Metallica i Slayer przełamały to brutalniejszym stylem. Tak to wszystko się zaczęło. Później dołączył do tego Venom i wniósł trochę punkowego hałasu. Wszystko się rozwija i zmienia z dnia na dzień. Teraz kiedy, dorastasz, masz te wszystkie katalogi 35-40 lat historii ciężkich brzmień, więc twoje inspiracje będą totalnie inne od tych, które my mieliśmy.  </span></p>
<p><b>A: Wśród zespołów, które będą z Wami w trasie, jest między innymi Abbath. Jest to Twój kumpel, współpracowaliście nie raz. Od jakiegoś czasu uczę się szwedzkiego i często gdzieś pojawiają mi się informacje w stylu „Norwegia nie lubi Szwecji, Szwecja nie lubi Danii” itp. Jak to bywa w życiu codziennym?  </b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Neh, gówno prawda (śmiech). Wszyscy kochamy się nawzajem. Jest to pewien rodzaj rywalizacji, które państwo skandynawskie jest najbardziej cool. To i tak bez znaczenia. Kocham tych gości z Norwegii, oni kochają mnie. Wiesz, jak to jest, wszyscy muzycy z tych krajów i tak mają to głęboko w dupie. Myślę, że jest to po prostu głupie powiedzenie, mit często powielany.</span></p>
<p><b>A: W Polsce za to mówimy, że nienawidzimy wszystkiego i wszystkich (śmiech). Z tego, co pamiętam, wrócisz do nas jeszcze dwukrotnie w tym roku z zespołem Pain. Będziesz gościł na Mystic Festival w Gdańsku i jako support przed Eluveitie w Warszawie. Skoro już jestem przy festiwalu, nie wiem, czy słyszałeś, ale grupa fanatyków religijnych chce odwołać po raz kolejny Mystic Festival.</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Czy znowu chodzi o Behemotha?</span></p>
<p><b>A: Tak, Behemoth przyciąga takich ludzi. Dla Mystic Festival to już pewnego rodzaju tradycja. Co myślisz o tego typu akcjach?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Niektórzy ludzie mają nasrane we łbach. Cóż mogę więcej dodać? Musicie walczyć o swoje.</span></p>
<p><b>A: Jasne! Weźmiemy to pod uwagę. Dziękuję Ci bardzo za cierpliwość i poświęcony czas! Była to absolutna przyjemność móc rozmawiać z Tobą! Do zobaczenia na trasie! Hejdå! Vi ses snart (do zobaczenia wkrótce).</b></p>
<p><b>P.T.:  </b><span style="font-weight: 400;">Dzięki wielkie i do zobaczenia!</span></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-334996 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1760525453497-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1760525453497-scaled.jpg 960w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1760525453497-240x300.jpg 240w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1760525453497-640x800.jpg 640w" sizes="(max-width: 960px) 100vw, 960px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-tagtgren-hypocrisy-pain-musicie-walczyc-o-swoje/">PETER TÄGTGREN (Hypocrisy, Pain): „Musicie walczyć o swoje”.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-tagtgren-hypocrisy-pain-musicie-walczyc-o-swoje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>PETER BET’KO (Doomas): „zrobimy to, gdy nadejdzie odpowiedni moment”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-betko-doomas-zrobimy-to-gdy-nadejdzie-odpowiedni-moment/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-betko-doomas-zrobimy-to-gdy-nadejdzie-odpowiedni-moment/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2026 15:40:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[TV]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Doomas]]></category>
		<category><![CDATA[H. P. Lovecraft]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[jubileusz 20-lecia zespołu]]></category>
		<category><![CDATA[Melodic Doom/Death Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Peter "Doomas" Beťko]]></category>
		<category><![CDATA[Peter Beťko]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[slovakian metal band]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=345432</guid>

					<description><![CDATA[<p>Peter Beťko to lider słowackiej kapeli DOOMAS, grającej nieprzerwanie melodyjny doom/death metal od dwóch dekad! W grudniu wystąpili na 34 edycji na&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-betko-doomas-zrobimy-to-gdy-nadejdzie-odpowiedni-moment/">PETER BET’KO (Doomas): „zrobimy to, gdy nadejdzie odpowiedni moment”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead"><strong>Peter Beťko</strong> to lider słowackiej kapeli <a href="https://www.facebook.com/DoomasOfficial/?ref=search&amp;sid=1215052939.2942683445..1"><strong>DOOMAS</strong></a>, grającej nieprzerwanie melodyjny doom/death metal od dwóch dekad! W grudniu wystąpili na 34 edycji na bydgoskiej imprezie <strong>The Last Words of Death</strong>, a w przyszły weekend zagrają koncert w Krośnie z okazji 20-lecia <strong>Iron Klub</strong>u.<br />
<strong>Peter</strong> jest również &#8222;głową&#8221; prężnie działającego <a href="https://www.gothoom.com/en"><strong>Gothoom Festival</strong></a> , ale w tej rozmowie skupiliśmy się jedynie na kwestiach zespołu, którego jest liderem.</p>
<p><strong>Cześć Peter! Powiedz mi proszę jak i kiedy pojawiła się pierwsza iskra – opowiedz o genezie Doomas: kto był pomysłodawcą i jaki moment uznaliście za „początek” zespołu?</strong></p>
<p>Cześć, Piotrze, dziękuję za możliwość wypowiedzenia się dla kultowego webzinu <strong>KVLT</strong> – jesteście znani również u nas, na Słowacji.</p>
<p>Doomas w tym roku obchodzi <strong>20-lecie</strong>, a ja jestem jego członkiem-założycielem. Muzyką metalową zacząłem interesować się w wieku około 13 lat, kiedy usłyszałem nagrania <strong>Slayera </strong>– <strong>Reign in Blood,</strong> i <strong>Metalliki </strong>–<strong> Master of Puppets</strong>. Od razu sam też chciałem mieć, jak każdy młody chłopak, swój zespół. Przeszedłem przez wiele kapel, aż w końcu w 2006 roku założyłem <strong>Doomas</strong>.</p>
<p><strong>Musiałeś więc przejść długą drogę, bowiem stylistycznie Doomas nie leży zbyt blisko Slayera i Metalliki.</strong></p>
<p>Miałem wtedy 13-14 lat i konkretnej wizji swojej kapeli absolutnie jeszcze nie miałem – to przyszło dopiero później.</p>
<p><strong>Jakie były pierwsze trzy wydarzenia, które w twojej ocenie najbardziej ukształtowały zespół w jego początkach?</strong></p>
<p>Ponieważ miałem 10 lat przerwy, w trakcie której zajmowałem się rodziną i biznesem, za te trzy wydarzenia, czy raczej okoliczności, uznałbym głód koncertowania, całą moją wcześniejszą twórczość, którą chciałem przełożyć na muzykę i pokazać fanom, oraz możliwość grania tego, co chcę.</p>
<p><strong>Który z wczesnych koncertów wspominasz do dziś i dlaczego — był tam jakiś epizod, który zmienił wasze podejście do grania?</strong></p>
<p>Byłby to chyba mój pierwszy festiwal <strong>Gothoom</strong>. Miałem za sobą sporo koncertów jeszcze z poprzednich zespołów i chciałem, żeby wszystko było idealnie, a oczywiście wszystko się popsuło. Stało się to dla mnie impulsem, aby wszystko robić inaczej i bardziej profesjonalnie.</p>
<p><strong>Jeśli mowa o Twoim własnym festiwalu, i to jeszcze jego pierwszej edycji, to tylko można się domyślać, że miałeś sporo na głowie. Powiedziałbym więc, że jesteś trochę usprawiedliwiony. A teraz – chyba każda kolejna edycja festiwalu wiąże się z jakimiś nowymi sprawami do ogarnięcia, prawda? Chyba, że się mylę, i mając 15 edycji za sobą, śpisz już o wiele spokojniej niż 13 lat temu?</strong></p>
<p>To zawsze ogromny stres i wciąż jestem tak samo zdenerwowany, jak za pierwszym razem. Teraz jest jeszcze gorzej, bo grają większe i droższe zespoły, które stawiają większe wymagania scenie, sprzętowi i zapleczu. Ale i tak zawsze dobrze się bawię.</p>
<p><strong>Opowiedz proszę o pierwszych nagraniach i procesie tworzenia materiału – jakie były Wasze największe trudności techniczne i organizacyjne?</strong></p>
<p>Wtedy to były głównie długotrwałe próby w zespole, a potem szybkie nagrania, żeby zaoszczędzić trochę pieniędzy. Tworzyło się na próbach, a później szło się do studia.</p>
<p>Dziś wszystko jest inaczej. Ponieważ naprawdę dużo koncertujemy, a technika poszła do przodu , to prób jest mniej i każdy tworzy muzykę w domu na komputerze . Dzięki temu tworzenie się uprościło i przyspieszyło, ale czasami brakuje mi tego procesu kreacji, tych kłótni, a potem prób, na których odkrywaliśmy, jak to, kurwa, dobrze brzmi.</p>
<p><strong>No właśnie! Ten nowoczesny sposób tworzenia może chyba nawet nieźle utrudniać proces twórczy, kiedy każdy podsyła pomysły w formie pliku audio i potem trzeba z tych pomysłów coś sensownego skleić. Próby na żywo i synergia panująca między muzykami to bardzo istotna sprawa.</strong></p>
<p>W ten sposób nagraliśmy pierwsze albumy, ale wszyscy są teraz bardzo zajęci, gramy też całkiem sporo koncertów i nie mamy już tyle czasu, co kiedyś, więc ta technologia nam pomaga. Jednak nigdy nie wydajemy czegoś, co jest dla nas złe albo co do czego nie mamy pewności.</p>
<p><strong>Czy był ktoś, kogo mógłbyś nazwać mentorem albo kluczowym sprzymierzeńcem dla Doomas? Ktoś, kto w pozytywny sposób wpłynął na faktyczny rozwój zespołu?</strong></p>
<p>Za Doomas stoi troje ludzi i to my stanowimy trzon całego zespołu już od 18 lat. Ja (<strong>Peter</strong>), jestem odpowiedzialny za marketing, tworzenie muzyki i promocję zespołu. <strong>Kalmi</strong> jest gitarzystą, programistą i głównym twórcą utworów. <strong>Erik</strong>, perkusista, jest maszyną i wizualnym magiem całego zespołu.</p>
<p>Ale w kwestii mentorów, zawsze z podziwem patrzyliśmy na wielkie nazwiska słowackiej sceny metalowej, czy to był <strong>Pegas</strong> (perkusista legendarnych <strong>Krabathor</strong>/<strong>Hypnos</strong>), czy też <strong>Roland Grapow</strong> z <strong>Masterplan</strong>, albo <strong>Bruno</strong> (<strong>Krabathor</strong>/<strong>Hypnos</strong>). Jest wiele takich osobistości i cieszę się, że możemy nazywać ich przyjaciółmi.</p>
<p><strong>Czy w takim razie to Erik, jako ten wizualny mag, jest pomysłodawcą masek, których całkiem niedawno zaczęliście używać?</strong></p>
<p>Ja to zasugerowałem, a impuls przyszedł za sprawą EP-ki &#8222;<em><strong>Portal</strong></em>&#8222;, na której postanowiliśmy pójść mistyczną ścieżką <strong>Lovecraft</strong>a. Cienie i maski wydawały się dobrym pomysłem, który pozwoliłby nam wyróżnić się na tle innych zespołów i dałby nam swobodę skupienia się wyłącznie na muzyce i atmosferze, którą ona wywołuje.</p>
<p><iframe title="DOOMAS - Portal (OFFICIAL VIDEO)" src="https://www.youtube.com/embed/T0I94tmKdME?list=RDT0I94tmKdME" width="100%" height="450" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>W którym momencie poczuliście i mogliście powiedzieć z ręką na sercu „brzmimy jak   my”? Bo jak wiadomo, każdy zaczyna robić muzykę pod wpływem inspiracji, zespołów które uwielbia, często popadając w zbyt mocne kopiowanie „swojego ukochanego” zespołu.</strong></p>
<p>Moim wzorem był zawsze <strong>Bolt Thrower</strong>. To mój ulubiony zespół. Każdy z nas wzoruje się na kimś innym. Dziś trudno brzmieć oryginalnie, ale przynajmniej próbujemy, choć wpływy zawsze będą obecne.</p>
<p>Myślę, że ostatni album &#8222;<em><strong>R&#8217;lyeh</strong></em>&#8221; jest naszą najlepszą płytą. Cieszymy się, że brzmi oryginalnie i od razu słychać, że to my.</p>
<p><strong>Okej, jest to Wasz najlepszy album, ale każdy muzyk idąc drogą muzycznego rozwoju chce przeskoczyć założoną wcześniej poprzeczkę. Jakie rzeczy chcielibyście rozwinąć, żeby zrobić coś jeszcze bardziej przełomowego w historii zespołu czy nawet gatunku?</strong></p>
<p>Zrobilibyśmy album jeszcze mroczniejszy i bardziej nastrojowy, może dodalibyśmy kilka ambientowych utworów, inne podejście do wokalu, coś na wzór pierwszej części naszego utworu „<em><strong>Ia Kingu</strong></em>”, a może dodalibyśmy trochę tempa. Zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi. W tym tkwi piękno muzyki – zawsze jest przestrzeń, by się ruszyć i stworzyć nowy, fantastyczny świat. W każdym razie chcę iść dalej i znowu zrobić coś innego, lepszego.</p>
<p><iframe title="Doomas - IA KINGU! Official video" src="https://www.youtube.com/embed/Kp19CtNp05E?list=RDKp19CtNp05E" width="100%" height="450" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Powiedz zatem kilka słów o każdym z Waszych wydawnictw. Z perspektywy czasu na pewno patrzysz na nie nieco inaczej niż kiedy wychodziły na światło dzienne.</strong></p>
<p>Wiesz co, nie zmieniłbym nic. Nigdy nie zmieniłbym tego, co raz nagraliśmy i wydaliśmy, ponieważ zostało to stworzone w określonej epoce, w określonym czasie, w którym się znajdowaliśmy. Na pewno, gdybyśmy nagrywali to teraz, brzmiałoby inaczej. Ale jestem bardzo zadowolony z tego, co i jak było zrobione wtedy, i cieszę się, że udało nam się stworzyć tak wspaniałe albumy.</p>
<p><strong>A jak pandemia (jeśli ją odczuliście) wpłynęła na życie zespołu – na pisanie muzyki, nagrywanie, relacje między członkami?</strong></p>
<p>Pandemia przyspieszyła cały proces nagrywania, ponieważ mieliśmy tyle czasu, ile potrzebowaliśmy. Mamy własne studio nagraniowe, więc dopracowywaliśmy wszystko do &#8222;naszej&#8221; perfekcji. Nasze relacje są przyjacielskie; znamy się bardzo długo, więc wystarczy, że do siebie zadzwonimy i wiemy, o co chodzi (śmiech).</p>
<p><strong>Ale ogólnie zdarzają się Wam jakieś okresy zwątpienia czy stagnacji? Jeśli tak, jak sobie z nimi radzicie?</strong></p>
<p>U nas jest tak, że kiedy czujemy potrzebę spotkania się, to się spotykamy i tworzymy. Innym razem możemy do siebie nie dzwonić nawet przez miesiąc. Stagnacji jako takiej nie ma, może pojawiło się jakieś poczucie wypalenia, ale koncerty zawsze to naprawiają, a zwłaszcza spotkanie z fanami zawsze leczy wszelkie wątpliwości. Kochamy koncertowanie i jest to nasz główny cel.</p>
<p><strong>Co do spotkań i rozmów – zapewne w całym okresie działalności przeprowadzono z Tobą sporo wywiadów. Czy pamiętasz, żeby ktoś zadał Ci wyjątkowo głupie lub niewłaściwe pytanie?</strong></p>
<p>Tak, w jednym webzinie na Słowacji jeden z redaktorów nazwał nas kopistami <strong>Behemoth</strong>. Nie chodziło jednak o muzykę, ale o wizerunek – twierdził, że fotografujemy się w trójkę, choć występujemy w czwórkę (śmiech). Gdyby wiedział, że w zespole jest nas w sumie sześciu, pewnie by takiego pytania nie zadał.</p>
<p><strong>Sześciu?</strong></p>
<p>Nasz główny gitarzysta jest dość zajęty swoją pracą programisty, dlatego na koncerty zaprosiliśmy przyjaciół z innych zespołów, którzy tworzą sekcję muzyków koncertowych Doomas. Zawsze towarzyszy nam dwóch innych gitarzystów, którzy rotują i łączą się w zależności od dostępności. Czasem nawet nie wiem, którzy dwaj akurat wsiądą nam do samochodu! (śmiech) Ale zawsze muszą być perfekcyjnie przygotowani i bardzo profesjonalni. Dwóch gitarzystów – <strong>Wigo</strong> i <strong>Bestial</strong> – jest z zespołu <strong>The Crypt</strong>, a <strong>Wonder</strong> gra w <strong>Misanphormic</strong>.</p>
<p><strong>Pogadajmy o kwestiach wydawniczych. Czy brak kontraktu z dużym wydawcą to świadomy wybór, efekt okoliczności, czy raczej stan rzeczy, który chcielibyście zmienić? Od początku płyty ukazują się pod szyldem własnym zespołu.</strong></p>
<p>Na początku próbowaliśmy kogoś znaleźć, ale odezwały się wydawnictwa tej samej wielkości, co nasze własne. Zdecydowaliśmy się więc wydawać to sami, w naszej własnej wytwórni pod szyldem <strong>Gothoom productions, s.r.o.</strong>.</p>
<p>Nie mamy wygórowanych wymagań, zespołów takich jak nasz są miliony. Okej, gdyby odezwała się duża wytwórnia, wiemy dokładnie, co możemy zaoferować w kwestii muzyki, ponieważ ciągle ciężko pracujemy. Ale myślę, że dziś to już nie ma wielkiego znaczenia, ponieważ <strong>muzyka jest dostępna, legalnie lub nie, na Spotify czy YouTube</strong>, a płyta CD jest już raczej tylko dodatkiem do koszulki i nie ma dla ludzi takiej wartości jak kiedyś. Prawdopodobnie zastanawialibyśmy się, czy w ogóle w coś takiego wchodzić.</p>
<p><strong>Czy możesz śmiało stwierdzić, że z perspektywy czasu sprzedaż fizycznych płyt została mocno zredukowana?</strong></p>
<p>Oczywiście, że tak, i nie jesteśmy jedynymi, którzy to mówią. W każdym razie ludzie mają wiele możliwości słuchania muzyki za darmo, choć z drugiej strony dla części słuchaczy płyty CD i winyle zawsze będą miały wartość.</p>
<p><strong>Czy social media i streaming zmieniły Wasze podejście do promocji?</strong></p>
<p>Dziś zespół prawdopodobnie nie może obyć się bez mediów społecznościowych. Robimy różne konkursy, promocje naszego merchu. Dziś mamy 10 000 obserwujących na FB i około 3 500 na Instagramie. Dla kogoś może to nie być dużo, ale my jesteśmy zadowoleni, ponieważ naszym celem jest przede wszystkim granie i niesienie mrocznego Cthulhu wszędzie tam, gdzie jest nami zainteresowanie.</p>
<p><strong>Brakuje Wam dużej trasy po Europie albo USA. Co jest główną barierą?</strong></p>
<p>Tak naprawdę jesteśmy chyba jednym z najczęściej koncertujących poza Słowacją wśród słowackich zespołów. Gramy w całej Europie. W tym roku graliśmy na Islandii, w Turcji, Francji, Austrii, Polsce, Włoszech. Mamy około 30–40 koncertów rocznie, co jest dość dużą liczbą jak na zespół, który się z tego nie utrzymuje i robi to tylko jako hobby.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345441" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-iceland-2025-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-iceland-2025-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-iceland-2025-300x139.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-iceland-2025-800x370.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-iceland-2025-1536x709.jpg 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Marzymy o dużej trasie koncertowej, ale nie wiem, czy bylibyśmy w stanie ją zagrać (śmiech). Praca, rodzina, rachunki prawdopodobnie powstrzymują nas przed spróbowaniem sił za oceanem. Ponieważ jednak muzyka sprawia nam już tylko przyjemność, a nasze marzenia o byciu wielkim zespołem się rozwiały, pozostała nam tylko czysta radość z muzyki.</p>
<p><strong>Macie na koncie trzy albumy i EPkę wydane na CD, i żadnego wydania na winylu? Czy to kwestia kosztów, popytu, czy może plan na przyszłość?</strong></p>
<p>Bardzo chętnie byśmy to wydali, ale jest to kosztowna sprawa. Nasz ostatni album ze względu na długość musiałby ukazać się jako podwójny winyl, a to jest droga sprawa – kosztuje to mniej więcej 4 500 €.</p>
<p>Jak już wspomniałem, skoro się z tego nie utrzymujemy, zrobimy to, gdy nadejdzie odpowiedni moment. Być może z okazji 20-lecia, to mogłaby być idealna okazja.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345439" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008.jpg" alt="" width="25%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345438" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015.jpg" alt="" width="25%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345440" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191.jpg" alt="" width="25%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191.jpg 1120w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1120px) 100vw, 1120px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345436" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023.jpg" alt="" width="25%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>A gdyby zrobić kampanię crowdfundingową albo zwyczajny pre-order na Bandcampie i w przypadku osiągnięcia celu, zabrać się za winyl?</strong></p>
<p>Moim zdaniem takie akcje to dosłownie zabieranie pieniędzy fanom. Jestem temu przeciwny, ale są grupy i ludzie, którzy na tym zarabiają, i zawsze znajdą się tacy, którzy się dorzucą. Czasy są inne, zbiera się pieniądze na chore dzieci, można też zbierać na produkcję płyt. To wina systemu, ale nic z tym nie zrobię. Niech każdy robi to, co mu każe sumienie.</p>
<p><strong>Czy na 20-lecie działalności planujecie coś jeszcze?</strong></p>
<p>Chętnie wydalibyśmy małą EP-kę z trzema nowymi utworami, być może również na winylu – to jedna z opcji. Jeśli chodzi o albumy, na pewno zrobimy kolekcjonerski box z wszystkimi wydaniami.</p>
<p><strong>Jak oceniasz Waszą relację z polską publicznością?</strong></p>
<p>Polskę kochamy, ponieważ mamy tu bardzo wielu przyjaciół, zarówno w innych zespołach, jak i wśród fanów. Wasza mentalność jest bardzo podobna do naszej, tak samo jak język. Koncerty są zawsze niesamowite, a ludzie zawsze wykupują nam cały merch.</p>
<p>Ale jest to także zasługa zainteresowania ze strony promotorów, czy to <strong>Bangarang, Metal Mine</strong>, <strong>Uwolnić Muzykę</strong>, czy też w przypadku solowych koncertów z polskimi zespołami. Zawsze jest to świetna zabawa i zawsze jest to u Was bardzo profesjonalnie przygotowane.</p>
<p><strong>Czy macie jakieś wyjątkowe wspomnienia z naszego kraju?</strong></p>
<p>Polacy to wspaniali fani, kochają kulturę metalową i każdy koncert tutaj jest dla nas wielkim przeżyciem. Zawsze staramy się zwiedzić miejsce, w którym gramy, jeśli mamy czas, a wy jesteście bardzo nowoczesnym, szybko rozwijającym się krajem; my chyba we wszystkim pozostajemy za wami w tyle.</p>
<p><strong>Peter, jesteś liderem i wokalistą. Skąd czerpiesz inspiracje do warstwy tekstowej Waszych płyt? Czy zmieniało się to w trakcie Waszej działalności?</strong></p>
<p>Ja jestem głównie marketingowcem i osobą odpowiedzialną za wizerunek całego <strong>Doomas</strong> i może jestem najbardziej widoczny, ale bez moich ludzi – Kalmiego i Erika – nie byłoby Doomas w ogóle. Kalmi jest twórcą większości muzyki na ostatnim albumie i wszystkich tekstów, więc to byłoby raczej pytanie do niego.</p>
<p>Ale jak mówiłem niedawno w innym wywiadzie, nigdy nie mieszamy na przykład polityki w teksty i muzykę, a główną inspiracją jest dla nas twórczość <strong>H. P. Lovecraft</strong>a.</p>
<p><strong>Jak wygląda scena metalowa na Słowacji?</strong></p>
<p>Scena metalowa na Słowacji jest mniej więcej taka jak wszędzie. U nas bardziej preferowany jest death metal i bardziej rozrywkowy typ metalu, w którym śpiewa się po słowacku i przeważnie się tam przeklina (śmiech). Ale są tu też zespoły, które nie zginęłyby nigdzie na świecie i grają fantastyczną muzykę.</p>
<p>Jest tu trudniej pozyskać fana, ponieważ są bardzo wybredni, ale kiedy ich już masz, są ci wierni aż po grób.</p>
<p><strong>Gdzie widzisz albo chciałbyś widzieć Doomas za 5-6 lat?</strong></p>
<p>Mam już 50 lat, nie wiem, gdzie widzę choćby siebie za 5–6 lat. Wszystko zależy od zdrowia mojego, mojej rodziny i, oczywiście, moich kolegów z zespołu. Ale mam nadzieję, że będziemy przynajmniej tam, gdzie dziś – że będziemy robić to, co kochamy najbardziej, czyli koncertować i tworzyć nową muzykę. Mam nadzieję, że w Europie zapanuje pokój, żebyśmy nie musieli iść walczyć.</p>
<p>Nasze marzenia są skromne, nie mamy już wielkich ambicji podboju świata. Wystarczy nam Europa.</p>
<p><strong>Co byś powiedział młodszemu sobie z czasów zakładania zespołu – coś, czego wtedy nie wiedziałeś, a co dziś wydaje się kluczowe?</strong></p>
<p>Powiedziałbym mu, żeby cieszył się każdą chwilą życia, każdego koncertu i wymieniał energię z fanami. Jedyną ważną rzeczą nie są pieniądze, ale doświadczenia – wspomnienia – bo to jest jedyna rzecz, której nikt ci nie zabierze i zawsze możesz do tego wrócić, nawet w najtrudniejszych chwilach, i przeżywać to na nowo.</p>
<p><strong>Czy przez te 20 lat prowadzenia Doomas, teraz na koniec dnia czujesz wewnętrzne zadowolenie i myślisz „warto było”, czy bardziej niedosyt i „co zrobiłem nie tak”?</strong></p>
<p>Ja zawsze robię wszystko na sto procent. Wiele rzeczy mogłem zrobić inaczej, ale człowiek uczy się na błędach i niczego nie żałuję.</p>
<p>Cieszę się na to, co czeka mnie jutro. Chcę mieć dalej pozytywne spojrzenie i wierzę, że uda się nagrać kolejny album, który będzie lepszy od poprzedniego. Jednak w ramach własnych możliwości osiągnąłem być może swoje maksimum. W przeniesieniu nas na wyższy poziom musiałaby nas już wesprzeć odpowiednio duża wytwórnia.</p>
<p><strong>Na koniec: jakie pytanie chciałbyś usłyszeć od dziennikarza, ale nikt Ci go jeszcze nie zadał? I oczywiscie jaka byłaby Twoja szczera odpowiedź?</strong></p>
<p>Hmm, chyba: „<em>Co bym robił, gdybym nie miał zespołu i nie grał koncertów?</em>”</p>
<p>Szczerze powiedziawszy to zadałem sobie dość trudnie pytanie (śmiech). Ale pewnie byłbym menadżerem i pomagał innym zespołom w rozwoju. A może cukiernikiem lub piekarzem (śmiech).</p>
<p>Dziękuję ci, Piotr, że znalazłeś czas na ten wywiad z <strong>DOOMAS</strong>. Doceniam za bezpośrednie i idące prosto z serca pytania. Lubię i szanuję.</p>
<p><strong>Nie ma sprawy Peter, do zobaczenia gdzieś w Polsce!</strong></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345434" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-logo-2.png" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-logo-2.png 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-logo-2-300x261.png 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-logo-2-800x696.png 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-betko-doomas-zrobimy-to-gdy-nadejdzie-odpowiedni-moment/">PETER BET’KO (Doomas): „zrobimy to, gdy nadejdzie odpowiedni moment”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-betko-doomas-zrobimy-to-gdy-nadejdzie-odpowiedni-moment/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>UKĆ: „nie lubię, kiedy za głośno krzyczą”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ukc-nie-lubie-kiedy-za-glosno-krzycza/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ukc-nie-lubie-kiedy-za-glosno-krzycza/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Feb 2026 09:56:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[TV]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz Asgaard]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz o alkoholu]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz o black metalu]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz o koncertowaniu]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz perkusista]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz UKĆ]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[multiinstrumentalista]]></category>
		<category><![CDATA[nowy album]]></category>
		<category><![CDATA[progressive black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Rockalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[solowy projekt]]></category>
		<category><![CDATA[szczery wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[UKĆ Anomalie - Upadek Konającego Ćwierćwiecza]]></category>
		<category><![CDATA[Via Nocturna]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz "Icanraz" Sarnacki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=343833</guid>

					<description><![CDATA[<p>Szczery wywiad z Łukasz "Icanraz" Sarnacki w związku z premierą płyty jego solowego projektu UKĆ "Anomalie - Upadek Konającego Ćwierćwiecza"</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ukc-nie-lubie-kiedy-za-glosno-krzycza/">UKĆ: „nie lubię, kiedy za głośno krzyczą”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead"><strong>Łukasz „Icanraz” Sarnacki</strong> to postać, której fanom ciężkiego grania przedstawiać nie trzeba – perkusista znany z bezkompromisowej energii i scenicznej intensywności. Tym razem spotykamy się jednak, by porozmawiać o jego autorskim projekcie <strong>UKĆ</strong> i nadchodzącej płycie &#8222;<em><strong>Anomalie &#8211; Upadek Konającego Ćwierćwiecza</strong></em>&#8222;, która ukaże się <strong>6 marca</strong> bieżącego roku nakładem <strong>Via Nocturna</strong>. Choć <strong>UKĆ</strong> bywało pierwotnie szufladkowane jako black metal, nowy materiał pokazuje, że to określenie jest zbyt wąskie – to muzyka wymykająca się prostym definicjom, surowa, szczera i podszyta osobistym doświadczeniem.<br />
W rozmowie zaglądamy głębiej – w warstwę liryczną albumu, w realne znaczenie i zawartość black metalu w kontekście <strong>UKĆ</strong> oraz w tematy znacznie wykraczające poza samą muzykę. <strong>Icanraz</strong> mówi wprost o alkoholu, jego obecności w życiu, a także o zasadach funkcjonowania na koncertowej mapie Polski. To wywiad nie tylko o nowej płycie, ale o postawie, odpowiedzialności i cenie, jaką płaci się za autentyczność w świecie ciężkiego grania.</p>
<p><strong>Cześć, Łukasz. Śmiem twierdzić, że udało Ci się narobić nieco szumu przy okazji wydania płyty “Coming Out”. Taka była strategia od samego początku, czy może to zasługa grupki internetowych metalowych prawdziwków, którzy nakręcili spiralę dyskusji o black metalu na debiutanckim albumie?</strong></p>
<p>Cześć, Piotrek. Miło, że się odezwałeś, i że znów możemy pogadać. Sporo się wydarzyło od naszej ostatniej rozmowy. Trudno mi było zakładać jakąkolwiek strategię przy wydaniu debiutu. Jedynym planem, jaki wówczas miałem, było nagrać solowy album i nie wyłożyć się na żadnym z etapów. Nie myślałem o koncertach, ani tym bardziej o kolejnej płycie. Walczyłem z własnymi ograniczeniami i po prostu starałem się nagrać „Coming Out” sam, wkładając w ten album całe serce. Wymyśliłem sobie takie wyzwanie, czułem, że muzycznie i artystycznie właśnie tego w tamtej chwili potrzebowałem i poszedłem za tym. To, co wydarzyło się w undergroundowych kręgach zaraz po premierze płyty, faktycznie nieco mnie zaskoczyło i ciągle nie przestaje mnie zadziwiać, jakie duperele potrafią wywołać lawinę komentarzy i dyskusyjną burzę. Słucham muzyki od ponad trzech dekad, wiele widziałem i słyszałem, i zdążyłem się totalnie znieczulić na stopień trafności szufladek, w jakie wrzuca się wykonawców. Nie pamiętam dokładnie, kto pierwszy oficjalnie określił moją muzykę black metalem, ale mógł to być Zibi z Seven Gates – wydawca mojego debiutu. Ja sam też uważam, że muzycznie było tam sporo black metalu, oczywiście z silnymi wpływami innych gatunków. Podkreślam – MUZYCZNIE, ale dodam też, że mam spory problem z szufladkowaniem swojej muzyki. Myślę, że warto przy tej okazji uświadomić sobie, jak wielowymiarowy jest to gatunek. Weźmy sobie, dajmy na to, TSJUDER, EMPEROR, DODHEIMSGARD i ROTTING CHRIST – cztery zupełnie różne muzyczne światy, a jednak wszystkie z black w mianowniku. Granice są bardzo umowne i zupełnie nie czuję do nich przywiązania. Na „Coming Out” najwięcej bałaganu wywołały wokale, które faktycznie z black metalem nie miały nic wspólnego. Ten pierwszy album za mikrofonem był dla mnie kompletną abstrakcją. Robiłem to pierwszy raz w życiu, bez jakiejkolwiek techniki i doświadczenia. Kierowałem się tylko intuicją. Teraz nagrywałem już na innym poziomie świadomości, ale wciąż nie są to wokale mieszczące się w blackmetalowych ramach.</p>
<p><iframe title="UKĆ - Coming Out - PL version (Full album)" src="https://www.youtube.com/embed/1v1y-K0ThvU" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Przy okazji mała dygresja, ten wywiad z Tobą sprzed trzech lat jest w TOP3 wywiadów na KVLT w naszej 10-letniej karierze (Mauser (1), <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ukc-peklo-mi-serce-i-swiat-sie-rozsypal/"><span style="text-decoration: underline;">UKĆ (2)</span></a>, Wojciech “Bocian” Muchowicz (3)). Jak to wytłumaczysz (śmiech)?</strong></p>
<p>Jest to ciekawostka, której chyba nie zdołam rozwikłać. Może chodziło o to, że był to pierwszy tak wnikliwy wywiad dotyczący UKĆ? A może uderzyłem w czyjś czuły punkt i zadziałał efekt kuli śnieżnej? Nie wiem… Mnie zaskoczyło najbardziej to, że ktoś to w ogóle tak wnikliwie czytał. To był długi wywiad, a wydawać by się mogło, że czasy skupienia nasze społeczeństwo ma już dawno za sobą. Co by nie mówić, jednak czytane było, bo nawiązania do pewnych wątków z naszej rozmowy pojawiały się w innych wywiadach, recenzjach i zwykłych pogawędkach z ludźmi na koncertach.</p>
<p><strong>Ale tak szczerze powiedziawszy, ja sam miałem dylemat, słuchając “Coming Out”. Czy nie sądzisz, że określenie tej płyty black metalem nie jest zbyt na wyrost?</strong></p>
<p>Dylemat? Poważnie, jest to aż tak istotne? Nie wiem, Piotrek, co mam więcej w tym temacie dodać, ale widząc to silne przywiązanie ludzi do stylistycznych etykietek obawiam się, że historia znów zatoczy koło. Tym razem poniosło mnie w jeszcze szersze muzyczne horyzonty i jak dyskutowałem o nowej płycie z kilkoma osobami, które ten album już słyszały i w pewnym sensie pracują przy jego wydaniu, to niektórzy w uparte twierdzą, że black metal to najtrafniejsze określenie. I choć starałem się wybijać im to z głów, w kontrze padało ironiczne pytanie &#8211; „to jak nie black metal, to co? Rock?”. TAK! To jest najlepsze określenie, bo jest szerokie i niewiele sugeruje. Powiem Ci szczerze, że już mi się nawet nie chce o to szarpać. Mamy tu taki muzyczny rozstrzał, że wrzucanie tego pod hasło „black metal” to zdecydowanie za duże uproszczenie i ja się z tym nie zgadzam. No ale wiadomo, przy „Coming Out” był to punkt zapalny do wszelkiego rodzaju dyskusji, więc może jest to jakiś patent na próbę wzniecenia kolejnej burzy. Tak czy siak, ja się pod tym nie podpisuję.</p>
<p><strong>Wpadłem zatem na taki pomysł muzycznego gatunku dla UKĆ: blackened progressive metal. Co Ty na to?</strong></p>
<p>Jeśli dzięki temu będziesz spał spokojniej, to niech będzie. Jest mi to zupełnie obojętne. Kto chce i potrzebuje, niech zajmuje się wymyślaniem nowych gatunkowych odłamów i przydzielaniem wykonawcom słusznych etykietek. Ja się zajmę muzyką.</p>
<p><strong>Sporo u Ciebie muzyki progresywnej, melodyjnego i melancholijnego metalu jak i doomu. A ten dyskusyjny black metal pojawia się fragmentarycznie.</strong></p>
<p>Nie wiem, może klip do utworu „Niepewność” oraz całościowa sesja zdjęciowa do pierwszej płyty nadały odbiorcom ten stylistyczny trop i późniejsze zestawienie wizerunku z muzyką sprawiło, że coś im się nie do końca kleiło? Męczy mnie to już. Jest tyle ciekawszych tematów do rozmów. Szczytem absurdu było dla mnie otrzymanie wiadomości od admina pewnego bardzo popularnego serwisu dedykowanego muzyce metalowej, że na temat trafnego określenia stylistyki muzycznej UKĆ toczone były redakcyjne dyskusje, i że finalnie stwierdzono, że jest to progressive black metal. Przecierałem oczy ze zdumienia. Zresztą, to nie była jedyna tak absurdalna akcja związana z szufladkowaniem „Coming Out”. Hitem był mail od człowieka prowadzącego popularny kanał na YouTube, który stwierdził, że nie poświęci dla mnie miejsca, bo odcina się od zespołów blackmetalowych związanych ze sceną NS. I wiesz, ktoś strzeli taką upartą głupotą i co możesz z tym zrobić? Ręce mi opadły i na tym skończyła się rozmowa. Serio, nie mam ochoty walczyć z wiatrakami.</p>
<p><iframe title="UKĆ - Anomalie (OFFICIAL VIDEO)" src="https://www.youtube.com/embed/jELNo8v-vAM?list=RDjELNo8v-vAM" width="100%" height="450" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Czy to był główny zarzut w komentarzach co do tej płyty?</strong></p>
<p>Nie. Jeszcze inny problem dotyczył tekstów – wielu osobom nie podobała się ich tematyka oraz to, że są po polsku. Nowa płyta to ten sam liryczny kierunek, więc podejrzewam, że osoby niezadowolone nadal pozostaną niezadowolone.</p>
<p><strong>Że teksty są zbyt osobiste? To źle, że słuchacz ma klarowną możliwość odbioru tekstów podczas słuchania muzyki? Serio?</strong></p>
<p>Wydaje mi się, że jest to kwestia wrażliwości i indywidualnych preferencji. Poza tym metal na przestrzeni lat przyzwyczaił odbiorców do określonych tematów obficie eksploatowanych w tekstach, i takie odejście od utartych schematów mogło sprawić, że nie każdy czuł się komfortowo. Poza tym fakt, że śpiewam po polsku, może sprawiać, że słuchacz się podświadomie bardziej angażuje, chociaż może wcale nie chce. Nie zapominajmy jednak o tym, co najprostsze i najważniejsze – taka forma liryczna nie musi się przecież podobać każdemu.</p>
<p><strong>Rok po wydaniu albumu ukazała się jego wersja angielska pod tytułem “Coming Out – Love &amp; Hate Diaries”. Przyznam się, że totalnie nie śledziłem promocyjnych kroków w związku z tym. Jak się przyjęła? Czy z perspektywy czasu oceniasz to jako dobry ruch?</strong></p>
<p>W zasadzie nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Miałem nagrane wokale po angielsku, Chrys z Theogonia zainteresował się tematem i potem już poszło. Promocyjnie było całkiem OK, ale bez choćby jednej gównoburzy, więc miałem wrażenie, że płyta przechodzi jakby bez echa (śmiech). Sporo dużych anglojęzycznych portali pisało o „Coming Out”, udzieliłem też kilka wywiadów, w tym m.in. dla greckiego Metal Hammera. To było dość zabawne, bo polski Metal Hammer nie opublikował nawet krótkiej wzmianki czy recenzji. Takie tam absurdy, sam widzisz. Recenzje były ok, ale miałem wrażenie, że odbiorcy spoza Polski zupełnie nie czuli emocjonalnego ładunku, jaki ta płyta w sobie kryje.<strong><br />
</strong></p>
<p><strong>Debiutancki album wydał Zbyszek z Seven Gates of Hell, angielską wersję wypuściła Theogonia Records – warszawska wytwórnia prowadzona przez Greka. Natomiast nowy album ukaże się pod szyldem muzycznej oficyny Twojego dobrego kolegi, z którym znasz się wiele lat. Czy poprzedni wydawcy nie zanotowali jakiegoś spektakularnego sukcesu sprzedażowego i z tego względu musiałeś szukać nowego wydawcy, czy może Fabian skusił Cię dobrymi warunkami?</strong></p>
<p>W kontekście muzyki, jaką się zajmuję, i niszy, w której się obracam, hasło „sukces sprzedażowy” jest czymś tak abstrakcyjnym, że nawet nie wiem, jak je interpretować. Nie wiem, czym jest sukces komercyjny i jaka ilość sprzedanych płyt w dzisiejszych czasach o nim świadczy. Nie wiązały mnie żadne długoterminowe kontrakty, ani z Seven Gates, ani z Theogonia, więc mogłem z „Anomalie” zrobić co chcę. Rozważałem także wydanie płyty samodzielnie. Od jakiegoś czasu biję się z myślami i poddaję pod wątpliwość instytucję wytwórni płytowych dla tak undergroundowych muzycznych zjawisk jak UKĆ. Z Fabianem znamy się od ponad dwóch dekad i widzę, jak bardzo rozwinął działalność Via Nocturna na przestrzeni ostatnich lat. Wysłałem mu gotowy album, wnikliwie pogadaliśmy o mojej nowej muzyce. To była prawdziwa rozmowa na temat, a nie jakieś bzdury. Poczułem, że jeśli mam komuś powierzyć wydanie tej płyty, to właśnie komuś takiemu jak on – komuś, kto poczuje, zrozumie, wgłębi się i poświęci swoją uwagę tej muzyce.</p>
<p><strong>Debiut ukazał się na winylu, a Anomalie?</strong></p>
<p>Nie wiem. Czas pokaże. <strong><br />
</strong></p>
<p><strong>“Coming out” produkowałeś w Dobra 12 Studio, zaś nowa płyta “Anomalie” powstawała w sławetnym Hertz Studio. Co wpłynęło na zmianę i wybór studia? Lokalizacja? Bo w Polsce mamy sporo naprawdę ciekawych “miejscówek”: JNS Studio (Hostia, Riverside), Impressive-Art (Outre, Odraza), Prusiewicz Studio (Decapitated, Terrordome), Monochrom Studio (Behemoth, Obscure Sphinx), Heinrich House Studio (Deus Mortem, Insidius), No Solace (Mgła, Graveland).</strong></p>
<p>Dobra 12 Studio to miejsce, do którego zawsze chętnie wracam. Od 2010 nagrywałem tam praktycznie wszystkie płyty, na jakich się udzielałem, więc znam to studio bardzo dobrze i wiem, jakie ma możliwości. Do Hertz Studio trafiłem z kilku powodów. Pierwszy i najważniejszy jest taki, że pracował tam Karol Andres – mój bardzo dobry kolega i dźwiękowiec UKĆ, i to on mnie namówił, żeby nowy album zrobić właśnie tam. Kwestia lokalizacji w moim przypadku też jest kluczowa. Tempo nagrań dyktowała nam proza codzienności. Gdy mieliśmy dobry flow, to siedzieliśmy całymi dniami. Czasami zaś praca szła na tyle opornie, że po godzinie stwierdzaliśmy, że to nie jest ten dzień. Mogłem wtedy na spokojnie wrócić do swoich domowych czy zawodowych obowiązków, bez poczucia straconego dnia. Wszystkie miejscówki, które wspomniałeś, znajdują się poza Białymstokiem. Wyjazd na sesję nagraniową poza moje rodzinne miasto w mojej sytuacji życiowej zwyczajnie nie wchodzi w grę. Przypominam, że nagrywam wszystko sam. To ogromny, czasochłonny proces, który wiązałby się z całkowitą dezorganizacją mojego prywatnego życia. Nie mogę sobie na to pozwolić.</p>
<p><strong>Czyli nie było tak, że miałeś ustawione studio od-do i w tych dniach musiałeś się zamknąć z nagrywkami instrumentów i wokali?</strong></p>
<p><strong><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-344168" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-bebny1-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-bebny1-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-bebny1-300x189.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-bebny1-800x505.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></strong></p>
<p>No co Ty? Podczas takiej sesji nagraniowej biorę na swoje barki dość pokaźny ładunek obowiązków i wyzwań. W dodatku ciągle walczę z własnymi ambicjami i czasami chcę zrobić więcej niż jestem w stanie. To są procesy, które dzieją się w zaciszu studia nagraniowego, i o których mało który słuchacz kiedykolwiek się dowie. Praca z Karolem jako realizatorem dźwięku była świetnym doświadczeniem. On dobrze zna ideę projektu UKĆ, wie, że nie poproszę nikogo o zrobienie czegoś za mnie, i że będę walczył, aż wywalczę to, co mi się snuje w myślach. Karol wykazał się ogromną cierpliwością i zaangażowaniem. Motywował mnie, gdy miałem gorsze chwile i zawsze znajdował sposoby, aby wycisnąć ze mnie maksimum możliwości. Nagrywaliśmy wtedy, gdy studio było wolne – wczesnymi rankami, nocami, w święta, weekendy. Często spontanicznie, aby tylko uchwycić kilka dźwięków. Karol bardzo się zaangażował i finalne brzmienie albumu jest w ogromnym stopniu jego zasługą.</p>
<p><strong>Czy wyznajesz zasadę, że o pieniądzach się nie rozmawia?</strong></p>
<p>Nie mam z tym problemu. Od kilkunastu lat prowadzę firmę. Gdybym nie umiał rozmawiać o pieniądzach, to bym już dawno utonął.</p>
<p><strong> Bo chciałem zapytać ile potu i złotówek kosztowały “Anomalie”. Nie tak dawno przeprowadzałem z Cymerem z Symbolical wywiad, w którym przyznał, że ich ostatnia płyta to koszt między 40 a 66,6 tysięcy złotych. Poza tym podczas słuchania czuć, że taka produkcja nie mogła wyjść z “domowego studia”. Brzmi jak niejedna płyta promowana przez Metal Injection czy Blabbermouth.</strong></p>
<p>Dużo. To nie są tanie rzeczy, ale każda usługa premium ma swoją wartość i cenę. Wszystko można zrobić taniej i zaoszczędzić na wielu etapach pracy. Wiem, że ta inwestycja nigdy mi się nie zwróci, więc wolę o tym nie myśleć w kontekście wydanych pieniędzy, tylko w kategoriach uzyskanego efektu. Pieniądze to jedno, a poświęcony czas to drugie, a on też ma swoją wartość. Pierwsze zalążki kompozycji powstały mniej więcej w połowie 2023 roku. W maju 2024 nagrałem bębny i wtedy rozpoczął się proces rejestracji albumu. Całość zakończyłem w październiku 2025. Praca nad płytą w pojedynkę to duże wyzwanie, trzeba myśleć wielowarstwowo, a to mocno angażuje głowę. Doba ma tylko 24 godziny, a ja robię w życiu jeszcze wiele innych rzeczy, które też mocno obciążają mój czas. Poza tym trzymam się zasady, że muzyka i sztuka nie lubią pośpiechu. Oczywiście, mogłem pewne etapy i procesy wykonać znacznie szybciej i taniej, i pewnie wielu „melomanów” nie zauważyłoby nawet różnicy, ale dążyłem do tego, aby mieć poczucie, że na dany moment lepiej się nie dało. Dbałem o każdy najdrobniejszy szczegół. Jakiś czas temu usłyszałem takie zdanie, które padło z ust pewnego cenionego producenta i realizatora dźwięku: „Dobrze brzmiąca płyta to 200 drobnych szczegółów”. Mocno siedziało mi to w głowie podczas prac nad „Anomaliami”.</p>
<p><strong>A pamiętasz może ile ścieżek/szczegółów czy też ozdobników ma najbardziej zaawansowany utwór?</strong></p>
<p>Najbardziej zaawansowane utwory to “Odmęty” i “W Ciszy” – zamykają się w ponad 170 trackach i przyznaję, nawet mi jest w to trudno uwierzyć. To są sytuacje, nad którymi nie panuję podczas pracy nad muzyką. Wpada mi do głowy jakiś pomysł i go realizuję. Potem, w procesie ostatecznego miksu część ścieżek ląduje w koszu. Czasami nagrywam tę samą partię na gitarze elektrycznej, klasycznej i akustycznej i dopiero przy finalnym miksie wybierana jest ta dominująca. Fakty są jednak faktami – sprawdziłem liczbę tracków i potwierdziłem z Karolem, który był ze mną przy nagrywaniu każdego z tych śladów.</p>
<p><strong><strong> Nie da się ukryć, że “Coming out” jest płytą niezwykle intymną i osobistą, zwłaszcza że można łatwo śledzić tekstową narrację podczas jej odsłuchu. Jak jest z “Anomaliami”? Tytułowy singiel, do którego nakręciliście klip, opowiada o bliskim Ci dziecku w zaawansowanym spektrum autyzmu. Ile na płycie jest “Ciebie”, a ile życia wokół?</strong></strong></p>
<p>„Coming Out” to był mój tekściarski debiut. W moim życiu prywatnym działo się wtedy dużo złego i przelałem to na papier, wylewając całą swoją frustrację, która niszczyła mnie od środka. To było moje oczyszczenie i dawało mi ulgę. Nie zastanawiałem się wówczas, czy piszę dobre teksty, czy nie, chciałem jedynie mówić głośno o tym, co myślę i czuję. Polubiłem to. Ten emocjonalny wentyl stał się częścią mojego codziennego funkcjonowania. Gdy nachodzą mnie jakieś przemyślenia, biorę telefon i piszę – impulsywnie, bez przesadnego wnikania. Z takich notatek powstały teksty na nowy album. Zero wymyślonych historyjek. Samo życie.</p>
<p><strong>A czy Twoje słowa miałyby moc przekazu bez muzyki? W sensie, gdybyś się pokusił o wydanie swoich słów bez muzyki, na papierze.</strong></p>
<p>Nigdy o tym nie myślałem, ale wydaje mi się, że moją jedyną przestrzenią artystyczną jest muzyka. Pisanie wierszy, poematów czy powieści wolę zostawić tym, którzy poświęcili temu życie i robią to z potrzeby serca. Ja kocham muzykę i to ona sprowokowała mnie do pisania tekstów, inaczej pewnie nigdy bym swoich myśli nie przekuł w słowa. Jest natomiast coś, co odnalazłem jakiś czas temu i traktuję jako moją kolejną pasję. Lubię pisać o muzyce, o związanych z nią zjawiskach, płytach, koncertach. Porządkuje mi to wrażenia i pozwala lepiej zrozumieć pewne sytuacje. Ochoczo dzielę się takimi przemyśleniami na moich profilach na portalach społecznościowych.</p>
<p><strong> “Nieobecność” traktuje o rodzicielstwie, czy bardziej o związku dwojga ludzi i sytuacji, kiedy jedna osoba umiera?</strong></p>
<p>Bardziej to drugie, choć też nie do końca. To utwór o stracie przyjaciela. Napisałem go z myślą o Sławku, z którym grałem kiedyś w NAUMACHIA. Łączyła nas wyjątkowa więź i bardzo przeżyłem jego śmierć. Minęło już 13 lat, a mi do teraz trudno się z tym pogodzić.</p>
<p><strong>W “Ślepych uszach” ponownie przewija się wątek śmierci: “<em>Żegnani hucznie przez tłumy (&#8230;) Więc płaczcie i składajcie wieńce</em>”. Dodatkowo jest to niemalże akustyczny utwór.</strong></p>
<p>Co jakiś czas na świat spada informacja, że jakaś młoda osoba popełnia samobójstwo w reakcji na odtrącenie i szkalowanie przez rówieśników. Mocno we mnie uderzają takie fakty i uczciwie przyznaję, że przeraża mnie poziom okrucieństwa i znieczulenia dzisiejszej młodzieży. Nie ukrywam – podszyte jest to troską i obawą o moje własne dzieciaki. To tematy, które często dzieją się kompletnie poza świadomością rodziców czy rodzeństwa. Młodzież próbuje sobie z tym radzić, zamykając się w sobie, często wstydząc się sięgnąć po jakąkolwiek pomoc. Wiadomo, nie zmienię tym utworem świata, ale może chociaż komuś otworzę oczy. Mam wrażenie, że za często sobie przypominamy o tego typu sprawach o przysłowiowy jeden dzień za późno. Zwykliśmy wmawiać sobie, że takie problemy nas nie dotyczą, bo to sprawy trudne i niewygodne, a gdy dochodzi do tragedii, to najprościej szukać winnych wszędzie dookoła, kompletnie pomijając siebie. To utwór akustyczny, mocno nawiązujący do „Głuchych oczu” z debiutu, który mówił o przemocy domowej.</p>
<p><strong>Wypisz – wymaluj “Sala samobójców”. Masz jakiś pomysł na ten proceder? Co mogłoby nieco uzdrowić tę niezwykle chorą sytuacją? Inne podejście systemu szkolnego? Czy może zmiana niedawno wprowadzonego przedmiotu “edukacja zdrowotna” (w niektórych kręgach wyjątkowo kontrowersyjnego) na obowiązkowy?</strong></p>
<p>Jestem niepoprawnym romantykiem i uważam, że nie ma ludzi bezwartościowych. To system ich krzywdzi, czasy, w jakich dorastają, wychowawcze wzorce… Myślę, że problemem jest pogłębiająca się znieczulica, brak empatii i budowanie własnej pozycji kosztem innych. Pracuję z młodzieżą i widzę, co się dzieje. Myślę, że młodym ludziom brakuje wsparcia, takiej bezpiecznej przystani, gdzie można się wygadać i zgłosić po pomoc. System szkolny? Edukacja zdrowotna? Piotrek, o czym my mówimy? Byłem na zebraniu rodziców z okazji rozpoczęcia roku w szkole mojej córki we wrześniu 2025. Temat edukacji zdrowotnej był na świeczniku i poziom emocji, jaki wzbudzał ten przedmiot wprawiał mnie w skrajne zażenowanie. Panowie w wyprasowanych koszulach, panie w ładnych garsonkach, wszyscy krzyczeli, upominając się o natychmiastowe wypisanie ich dziecka z tego “przedmiotu o seksie”. Tam nie było nawet rozmowy – same uprzedzenia, bulwersy i podśmiechujki, że jak to, dzieciom 11-letnim ktoś będzie tłumaczył, co to antykoncepcja? No pewnie – niech edukację seksualną czerpią z pornhuba. Świadomość tego, czym się ten przedmiot faktycznie zajmuje, była tam równa zeru. I najlepsze jest to, że wśród tych rodziców nie było krzty wstydu – kto głośniej krzyczał, ten zbierał większy poklask od reszty. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Jak więc ten przedmiot ma wyciągnąć pomocną dłoń do młodzieży, skoro ich rodzice mają takie podejście? Jakie wzorce są wpajane tym dzieciakom w domach? Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Potrzebujemy wielu lat zanim cokolwiek się zmieni, a tymczasem jedyne co możemy zrobić, to otworzyć szerzej oczy, bo żeby  komuś pomóc, wcale nie trzeba czekać, aż do nas przyjdzie i o tę pomoc sam poprosi.</p>
<p><strong><strong>Czy “Mętne słońce” jest o tym jak człowiek zabiera tajemnice do grobu?</strong></strong></p>
<p>To ciekawa interpretacja, ale jednak nie do końca pokrywa się z pierwotną intencją. Staram się dużo podróżować, obserwować inne kultury, religie, nawyki, zwyczaje. Stało się to pasją, której poświęcam tyle czasu, ile mogę. „Mętne Słońce” to tekst, który powstał podczas jednej z moich wizyt w Egipcie. Pod wieloma względami takie miejsca są dla nas Europejczyków zupełnie odmienne od tego, do czego przywykliśmy i odwiedzając je powinniśmy mieć to na uwadze. Tymczasem, co chwilę uderzała we mnie wszechobecna ignorancja, tupet i pogarda turystów wobec pracowników hotelowych oraz zwykłych ludzi na ulicach. Zachowanie względem zasad w historycznych świątyniach czy grobowcach to kolejny bolesny przejaw braku szacunku. I to obrzydliwe wywyższanie się po kilku drinkach. Nie wiem, jak prymitywne instynkty muszą drzemać w tych pozornie normalnych ludziach z cywilizowanej Europy, ale to co się niektórym odpalało na moich oczach, to był najniższy poziom bydła i prostactwa. „Mętne Słońce” napisałem właśnie pod wpływem takich obserwacji, z poczucia zażenowania, wstydu i bezradności.</p>
<p><strong>“Czyściec” to instrumentalny przerywnik, a zarazem wstęp do następnego kawałka. Chodzi o to, żeby słuchacz mógł złapać oddech?</strong></p>
<p>Oddechu na tym albumie jest dużo i nie sądzę, aby słuchając całości ktokolwiek mógł czuć się przytłoczony. Lubię płyty, które zabierają w dynamiczne podróże po dolinach i strzelistych szczytach i chyba podświadomie tak też aranżowałem drugą płytę. „Czyściec” i „Odmęty” to był pierwotnie jeden utwór i w taki całościowy sposób należy je traktować. Sugestia o ich rozdzieleniu na dwa osobne tracki wyszła od Wojtka Wiesławskiego, który miksował „Anomalie”. Uznałem, że to niegłupi pomysł i jakaś deska ratunku dla niecierpliwych, którzy nie przepadają za takimi miniaturami muzycznymi.</p>
<p><strong>W takim razie o czym są “Odmęty”?</strong></p>
<p>Nie będę czarował i zakrzywiał rzeczywistości – to tekst o moim wychodzeniu z problemu alkoholowego. Alkoholizm jest okropną chorobą i kojarzy się ludziom dość jednoznacznie z upodleniem i menelami snującymi się po ulicach. Mój problem nie był tak spektakularny. Nie zawalałem obowiązków, nie powodowałem wypadków, nikogo nie skrzywdziłem. Czułem jednak, że przesuwam granice, i że zdarza mi się zwyczajnie tracić nad sobą kontrolę. W pewnym momencie okazało się, że trudno mi sobie wyobrazić pewne czynności życiowe bez drinka czy butelki piwa. Rzutowało to na mój związek, relacje z dziećmi i miałem wrażenie, że powoli między palcami wymyka mi się z rąk to, na czym mi w życiu najbardziej zależy. Któregoś razu ocknąłem się po imprezie, oczywiście z poszarpanym filmem, zerknąłem w telefon, a tam niewysłany SMS do mojej żony o treści „Zasypcie mnie ziemią i napiszcie – tu leży wrak człowieka, który kochał wszystkich poza sobą”. Wystraszyłem się, bo nie byłem w stanie sobie przypomnieć, co czułem i co chciałem zrobić po wysłaniu tego SMSa. To było ponad dwa lata temu i był to ostatni raz, kiedy się napiłem. Zapisałem sobie te słowa i wykorzystałem w tekście.</p>
<p><strong>O cholera! Aż mam ciarki. A teraz, kochasz siebie niepijącego?  </strong></p>
<p>To za grubo powiedziane, ale na pewno stałem się lepszą wersją siebie, którą lubię, do której nie mam zbyt często pretensji, i za którą nie muszę się wstydzić.</p>
<p><img decoding="async" class="size-full wp-image-344172" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/1.-Photo-Rafal-Kubisiak-Art-Of-Vision-scaled.jpeg" alt="ukć making of video " width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/1.-Photo-Rafal-Kubisiak-Art-Of-Vision-scaled.jpeg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/1.-Photo-Rafal-Kubisiak-Art-Of-Vision-300x169.jpeg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/1.-Photo-Rafal-Kubisiak-Art-Of-Vision-800x450.jpeg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/1.-Photo-Rafal-Kubisiak-Art-Of-Vision-1536x864.jpeg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/1.-Photo-Rafal-Kubisiak-Art-Of-Vision-2048x1152.jpeg 2048w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>To jest niesamowite, jak alkohol jest wpisany w naszą kulturę. Legalna trucizna, którą można kupić na każdym rogu ulicy. Do tego popatrz: urodziny, imieniny, wesela – ludzie spotykają się, żeby uczcić wyjątkowy dzień, szkodząc swojemu zdrowiu. Słuchałem kilku wywiadów na Youtube z Robertem Rutkowskim &#8211; mówił, że każda najmniejsza dawka alkoholu powoduje mikroudar mózgu.</strong></p>
<p>Prawdopodobnie coś w tym jest, ale nie popadajmy w przesadny radykalizm. Wszystko zależy od tego, jak pijemy. Alkohol jest dla ludzi. Nie mam problemu, gdy ktoś pije w moim otoczeniu – na koncertach czy imprezach. Moja żona lubi wypić lampkę wina do kolacji i luz. Ja niestety nie umiałem wypić jednej lampki i zawsze kończyło się na całej butelce… Jeśli ktoś to lubi, panuje nad sobą i nad kieliszkiem, to dlaczego miałby sobie odmawiać? Ja przestałem panować i zapalił mi się już wyraźny sygnał ostrzegawczy. Wkradały się stany depresyjne i inne tego typu gówno. Do tego doszła świadomość przemijania i zrozumiałem, że jak sam nie zadbam o siebie, to nikt tego za mnie nie zrobi. Jestem trzeźwy już ponad dwa lata. Różnica jakości życia jest gigantyczna.</p>
<p><strong>A zamykający płytę kawałek “W ciszy”?</strong></p>
<p>Kolejna głęboka prywata. W kwietniu 2024 wykryto u mojej mamy ciężką odmianę nowotworu złośliwego. Ta diagnoza brzmiała jak wyrok, miałem wrażenie, że jej dni są policzone i czas się żegnać. Okropnie to przeżyłem i starałem się chwytać wszystkie wspólne chwile, póki jeszcze mogłem. Pod wpływem emocji napisałem ten utwór i tekst. Nie wiedziałem, czy zdążę jej to kiedykolwiek pokazać. Niebawem mijają dwa lata od pierwszej diagnozy, mama wciąż z nami jest i ma się dobrze, a ja cieszę się, że wreszcie będzie mogła ten utwór usłyszeć.</p>
<p><strong>Cieszę się, że walka idzie po Waszej myśli. Trzymam kciuki!</strong></p>
<p>To bardzo dobra, czuła kobieta, która wpoiła mi największe wartości w system postrzegania świata i ludzi. Życie potrafi być jednak bezwzględne i wielokrotnie poddawało ją różnym próbom. Tym razem musiała zmierzyć się z najgorszym przeciwnikiem i jak na razie piłka jest po jej stronie. Niesamowite, jakie siły drzemią w tej delikatnej, wrażliwej istocie.</p>
<p><strong>Szczerze, muszę powiedzieć, że zarówno na debiucie, jak i nowej płycie teksty uderzają. Potęgują odbiór muzyki. Zdecydowanie teksty są u Ciebie kolejnym instrumentem. Czy będąc fanem muzyki od lat wielu, czytałeś i doceniałeś warstwę liryczną płyt, których słuchałeś?</strong></p>
<p>Niekoniecznie. Powiedziałbym wręcz, że przez długie lata traktowałem ją z przymrużeniem oka. Dopiero jakieś 10-15 lat temu zacząłem się sprawie bardziej przyglądać. To pewnie kwestia wieku, ale w napływie nowej muzyki i pod naporem rozwijających się streamingów postanowiłem stanąć w kontrze do pędzących trendów i zacząłem poświęcać muzyce jeszcze więcej uwagi. W miarę możliwości staram się słuchać płyt z książeczką z tekstami w dłoniach, oglądam grafiki, doszukuję się powiązań, itp. Płyty rockowe czy metalowe to często prawdziwe dzieła sztuki i zamykanie się tylko w samej muzyce to odbieranie sobie pełniejszego wejścia w dany album. Mogę śmiało powiedzieć, że celebruję słuchanie muzyki. Zawsze staram się, aby to nie była jedynie rozrywka tła, dlatego poświęcam jej czas. Jeśli ja nie będę szanował muzyki innych, to jak mogę oczekiwać, żeby inni szanowali moją?</p>
<p><strong>Masz coś wyjątkowego w swojej kolekcji na nośniku fizycznym?</strong></p>
<p>Jest tego tyle, że ciężko podać kilka konkretnych tytułów. Mam trochę białych kruków, pierwszych wydań, sporo płyt z podpisami muzyków, które dużo dla mnie znaczą. Jestem fanem winylowych boxów, bo są realnie limitowane i ich wartość często rośnie z roku na rok. Ostatnio kilka takich wydawnictw też wpadło mi w ręce – DARKTHRONE, MAYHEM, OZZY, ARCTURUS. Nie potrafię sobie racjonalnie wytłumaczyć, że nic się nie stanie, jeśli niektórych płyt po prostu nie kupię. To silniejsze ode mnie.</p>
<p><strong>Gdzie zrobiono zdjęcie, które widnieje na okładce nowej płyty?</strong></p>
<p>Sesja zdjęciowa powstała podczas kręcenia teledysku do “Anomalii”. Cała akcja miała miejsce w Przysusze na Jeziorze Drzewickim. Fotkę okładkową wykonał Rafał Kubisiak, który zajął się też produkcją klipu.</p>
<p><strong>Na okładce singla nie ma logo UKĆ. Wytłumaczysz mi to? </strong></p>
<p>No jak nie ma? Jest, ale w innej, rozszerzonej wersji.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-342409" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806.jpg 1080w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1080px) 100vw, 1080px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-344161" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Czyli Upadek Konającego Ćwierćwiecza jest rozwinięciem UKĆ? Ale w wywiadzie trzy lata temu mówiłeś, że to Twoja ksywka. To w końcu jak to jest?</strong><br />
Owszem, tak mówiłem, ale nigdy też przecież nie powiedziałem, że nie może być czymś jeszcze. Szukałem dobrego, adekwatnego tytułu do instrumentalnego utworu otwierającego płytę, a temat końca pierwszego ćwierćwiecza XXI wieku siedział mi w głowie od dłuższego czasu. Wtedy wpadłem na myśl przewodnią. Po chwili zacząłem bawić się w różnego rodzaju modyfikacje i stwierdziłem, że użyję liter U, K oraz Ć jako początkowych. Uznałem, że to silne hasło, które doskonale oddaje obecną kondycję świata i człowieka. Spodobało mi się na tyle, że zechciałem nadać mu jeszcze więcej mocy i znaczenia wykorzystując je jako drugie dno nazwy UKĆ.</p>
<p><strong>Czy tworząc muzykę pod swoim szyldem, upatrujesz w tym realizacji swoich wieloletnich pomysłów, czy bardziej misji dołożenia cegiełki do rozwoju polskiej metalowej sceny i zapisania się w jej historii?</strong></p>
<p>Jakiś czas temu graliśmy na pewnej dość popularnej imprezie metalowej. Po koncercie podszedł do mnie organizator i powiedział, że jeśli chcę znaczyć coś więcej na polskiej scenie, to muszę bardziej rozpychać się łokciami i wpychać się wszędzie, gdzie się da – jak nie drzwiami, to oknami; jak nie oknami, to kominem; jak nie kominem, to podkopem. Długo o tym myślałem i doszedłem do wniosku, że jeśli tak ma wyglądać budowanie pozycji w tym kraju, to ja się wypisuję. Nie lubię tych, co za głośno krzyczą. Nie mam w zwyczaju pchać się tam, gdzie mnie nie chcą i być może z takim podejściem nie zapiszę się na kartach historii polskiego metalu, ale nie to jest najważniejsze. Realizacja solowego projektu UKĆ to przede wszystkim moja pasja. Daje mi dużo radości fakt, że mogę takie rzeczy robić sam. Dzięki temu rozwijam się na różnych artystycznych szczeblach i to mnie po prostu bardzo cieszy. Nikt mnie nie musi za to nosić na rękach, bo praca nad muzyką mnie wystarczająco uskrzydla. Lubię rozmowy z ludźmi na naszych koncertach, uwielbiam spędzać czas z kumplami, z którymi gram w koncertowym składzie UKĆ. Cieszą mnie takie drobiazgi. Nie mam żadnych oczekiwań, nie wywieram na sobie presji, po prostu robię swoje, bo to lubię. UKĆ daje mi artystyczną przestrzeń i swobodę działania, gdzie nikt mi nie przeszkadza i nie patrzy na ręce. Bardzo to doceniam.</p>
<p><strong>A chłopaki ze składu koncertowego nie chcieli dorzucić czegoś od siebie na płytę?</strong></p>
<p>UKĆ studyjnie jest jednoosobowym projektem i to założenie pozostaje niezmienne. Gdy okazało się, że są ludzie, którzy chcą usłyszeć moją muzykę na żywo, przy pierwszych rozmowach z Łukaszem (gitara), Pawłem (perkusja) i Mateuszem (bas) od razu wyraźnie nakreśliłem, jak to będzie wyglądać. Stworzyłem sobie ten projekt, aby móc realizować swoje ambicje i przekraczać własne granice, które odgórnie mi narzucała dotychczasowa funkcja perkusisty. Nie chcę się tłumaczyć z pomysłów, które realizuję i z potrzeby ich wdrażania w życie. Chłopaki w pełni to rozumieją, zasady są jasne i być może to sprawia, że tak dobrze nam się współpracuje.</p>
<p><strong>A gdybyś pewnego dnia wpadł na pomysł, aby uatrakcyjnić warstwę muzyczną o instrument typu skrzypce, harfa, lira korbowa czy tulnica (rumuńska trąba pasterska), to prędzej nauczysz się na nim grać, czy zaprosisz kogoś do studia?</strong></p>
<p>Myślę, że najpierw spróbuję nauczyć się na nim grać. Swobodnie korzystam z tylu instrumentów, że to z pewnością pomogłoby mi w szybszym opanowaniu zasad działania któregokolwiek z tych wymienionych przez Ciebie. Wystarczy trochę się orientować w teorii muzyki i nagle każdy instrument wydaje się jakby mniej tajemniczy.</p>
<p><strong><strong>Czy pokusiłbyś się o porównanie “Coming Out” i “Anomalii”? W którym miejscu te płyty mają wspólny mianownik, a gdzie pierwiastek czegoś indywidualnego?</strong></strong></p>
<p>Jeżeli pytasz o muzykę, to myślę, że to ja Ciebie powinienem o to zapytać, bo trudno u mnie o obiektywizm. Patrząc jednak bardziej ogólnie, są to dwa albumy napisane i wykonane przez tę samą osobę, wypchane po brzegi emocjami i bardzo osobistym przekazem. To chyba wystarczająco mocny wspólny mianownik. Indywidualizm natomiast z pewnością zawiera się w brzmieniu – to dość odmienne krążki pod tym względem. Myślę też, że jako kompozytor nabrałem trochę ogłady i „Anomalie” to album jednak bardziej strawny i lepiej zaaranżowany. Na pewno jest też lepiej wykonany. Praca nad „Coming Out” była dla mnie jedną wielką niewiadomą. Do samego końca produkcji płyty nie byłem ostatecznie pewien, czy wszystko się uda. „Anomalie” powstawały na zupełnie innym poziomie świadomości twórczej i wykonawczej. Znałem swoje limity, swoje mocne i słabe strony. Wiedziałem i rozumiałem znacznie więcej.</p>
<p><strong>Osobiście uważam, że debiut jest bardziej metalowy. Nowa płyta natomiast spokojniejsza, bardziej stonowana i melancholijna, w kierunku Katatonii. Dla mnie w tym właśnie tkwią największe różnice. A wspólnym mianownikiem są teksty.</strong></p>
<p>KATATONIA to jeden z moich ulubionych zespołów i prawdopodobnie podświadomie prześlizgnęło się sporo inspiracji. Jestem fanem muzyki, która się nie spieszy, która nic nikomu nie próbuje na siłę udowadniać. Myślę, że to mogło mieć przełożenie na ten spokój, który drzemie pod dźwiękami.</p>
<p><strong>W dniu premiery wyruszycie w trasę koncertową z Czarnym Bzem, czyli jednym z topowych zespołów z katalogu Via Nocturna. Myślisz, że muzyczny eklektyzm w line-upie to teraz najlepsza metoda przyciągnięcia szerszej publiki?</strong></p>
<p>Tego nie wiem, ale wiem na pewno, że chciałem, aby ta trasa była muzycznie zróżnicowana. Lubię koncerty, na których jest jakiś stylistyczny rozstrzał między zespołami, natomiast totalnie męczę się, gdy lineup jest uszyty z bandów obracających się wokół jednego gatunku. Nie wiem, czy to patent, który zapewni nam jakąś lepszą frekwencję i nauczyłem się już niczego nie oczekiwać. Liczę jedynie na to, że spędzimy fajnie czas, pośmiejemy się, zagramy dobre koncerty, pogadam z różnymi ludźmi o mojej nowej muzyce, wypiję dobrą kawę i zjem coś dobrego z kumplami z zespołu. A jak jeszcze ktoś na te koncerty przyjdzie, to już w ogóle będzie świetnie. Całość organizuje Roadhog Booking, za którym stoi Borreck – świetny człowiek, który totalnie zaraża swoją pozytywną energią. Cieszę się, że los mnie z nim złączył.</p>
<p><strong>Jako UKĆ zagrałeś niemało koncertów. Wystąpiłeś też na Frozen Sun Fest (wraz z Batushka i Jelonek). Ale zgaduję, że marzy Ci się występ na dużym evencie. Jak to wygląda z Twojej perspektywy &#8211; dobijanie się do organizatorów pomimo faktu, że jesteś znanym muzykiem na polskiej scenie?</strong></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-344162" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Olimpia-Foto-Bombinska-21-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Olimpia-Foto-Bombinska-21-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Olimpia-Foto-Bombinska-21-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Olimpia-Foto-Bombinska-21-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Piotrek, znany to ja może i trochę byłem, ale jakieś 20 lat temu. Wtedy było mi łatwiej. Byłem młody i chyba przesadnie pewien siebie. Znałem ludzi, którzy decydowali o losach polskiej sceny, poklepywaliśmy się po plecach, piliśmy razem wódkę i wydawało mi się, że tworzymy jeden wielki silny polski metalowy organizm. Wszystko dziś jest kompletnie inne. Minęły lata, znajomości się rozmyły, na scenę wjechało kolejne pokolenie niezmiernie zdolnych muzyków. Świat zaczął się kurczyć, zmieniły się wartości, a ja zrozumiałem, że moje osiągnięcia z przeszłości zostały w przeszłości. Zaczęliśmy bardziej żyć tym, co tu i teraz, kompletnie nie zawracając sobie głowy tym, co działo się ileś lat wstecz. W międzyczasie kilka osób z branży wbiło mi nóż w plecy, przez co straciłem pewność siebie i zaufanie do ludzi. Wycofałem się i przestałem się narzucać. Skupiłem się wtedy jedynie na tym, co miałem do zrobienia – grałem na bębnach i spędzałem czas na koncertach tylko z tymi, którym ufałem. Robiłem krok w tył, gdy ktoś za głośno krzyczał w moim towarzystwie. Nie stawałem w pierwszej linii, więc nie zapoznawałem się z organizatorami koncertów, wydawcami, właścicielami klubów, redaktorami gazet, prezenterami radiowymi, itp. Trzymałem się na uboczu, w mojej bezpiecznej przestrzeni, wśród ludzi, przed którymi nie musiałem nikogo udawać. To wypchnęło mnie z obiegu i mogę powiedzieć z pełną świadomością, że obecnie osobiście znam bardzo niewiele osób z branży. Wielu oczywiście kojarzę z widzenia, bo jestem w tym bardzo głęboko i interesuję się tym, co się dzieje i kto tu rozdaje karty, ale to działa tylko w jedną stronę. Można więc śmiało powiedzieć, że nie mam żadnej taryfy ulgowej. Parokrotnie próbowałem rozmawiać z organizatorami polskich festiwali, ale niemal zawsze kończyło się to albo brakiem odpowiedzi, albo odesłaniem formularza do konkursu kapel. Nie narzucam się więc i nie drążę.</p>
<p><strong>Rozumiem Twoją postawę, ale też z drugiej strony w pełni świadomie spychasz się na bok sceny. Sam na pewno wiesz, że dobra muzyka nie zawsze się obroni i wywinduje zespół na szczyt. Marketing jest niestety bardzo ważnym elementem działalności zespołu. Słyszałem, że jakieś 11 lat temu pewien podlaski zespół, wydając debiut, w owym czasie dość nowatorski, potrzebował wsparcia Adama z Pomorza, żeby troszkę popchnąć “muzyczny pociąg”.</strong></p>
<p>Ja się świadomie nie spycham, tylko wyciągam wnioski z tego co widzę. Nie stanę się nagle kimś innym tylko dlatego, że tak trzeba. Wcale nie muszę osiągać niczego więcej i jeśli świat nie ma wobec mnie już żadnych planów, to nic nie szkodzi. Ten wywiad jest dla mnie wystarczającą nagrodą.</p>
<p><strong>A co jest złego w konkursach, w których kapele walczą o slot na festiwalu?</strong></p>
<p>Absolutnie nic. To wspaniała inicjatywa dająca młodym zespołom możliwość zajrzenia przez wrota muzycznej ekstraklasy. Fajnie by było jednak, gdyby regulaminy tego typu eventów określały status i wiek dopuszczonych wykonawców, a tymczasem często biorą w nich udział zespoły z wieloletnim stażem i z kilkoma oficjalnymi płytami na koncie. Żenujące są dla mnie też sytuacje, gdy kilku dinozaurów sceny wyrywa się do takiej rywalizacji, bo przecież mają nowy band – to nic, że każdy z nich od 20 lat klepie metal w innych projektach. No litości, ale to jest co najmniej niesmaczne. I teraz wyobraźmy sobie sytuację, że jakiś młody zespół przechodzi przez sito szanownego jury, zbiera lajki na portalach społecznościowych, dzięki czemu dostaje się do finału, gdzie okazuje się, że rywalizuje z wyjadaczami, którzy grają ze swoimi „świeżymi projektami”. Potem dostają przysłowiowe bęcki od metalowych weteranów i wracają do domu z połamanymi skrzydłami. Marzenia, motywacja, cel, pasja – coś, co ich odciąga od robienia głupot, coś co daje im poczucie wyjątkowości i nadaje ich życiu nieocenioną wartość, zostaje podeptane przez inicjatywę, która w pierwotnym założeniu miała wyciągnąć do nich pomocną dłoń. Nie czujesz, że coś tu nie gra? Mam 42 lata, zdecydowaną większość swojego życia gram muzykę, grałem na wielkich festiwalach i w obsranych klubach, a w konkursach muzycznych brałem udział 25 lat temu. Wtedy był mój czas na tego typu rywalizację. Dlatego teraz, gdy ktoś mi podsyła formularz konkursowy, gdzie mogę nas zgłosić, to mam wrażenie, że zachodzi jakieś rażące nieporozumienie.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-344163" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Archiwum-zespolu-niech-cisza-milczy-festival1-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Archiwum-zespolu-niech-cisza-milczy-festival1-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Archiwum-zespolu-niech-cisza-milczy-festival1-300x169.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Archiwum-zespolu-niech-cisza-milczy-festival1-800x450.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Nie myślałeś o stworzeniu swojego eventu, gdzie mógłbyś przedstawić kapele muzyków z Twojej szkoły Rockalizacja, a także zapraszając zagranicznych artystów? Tak właśnie, lata temu powstawał Materiafest.</strong></p>
<p>Zdecydowanie nie. Nie dlatego, że to zły pomysł, tylko dlatego, że jest to coś, na czym się kompletnie nie znam. W dodatku trzeba mieć na to czas i kapitał. Wspomniałeś o Rockalizacji – prywatnej szkole muzycznej, którą prowadzę od 13 lat. Ta praca bardzo mnie pochłania, a przecież nie jest moją jedyną pasją. Robię raz do roku duży koncert moim uczniom. Ten jeden raz mi w zupełności wystarcza. Poza tym jest tak dużo koncertów i festiwali, że świat wcale nie ucierpi, jeśli ja się tym jednak nie zajmę.</p>
<p><strong>Chciałem jeszcze nawiązać do Twojej aktywności w Asgaard. Bębniłeś tam przez dobrych kilka lat. Ostatnio dało się zauważyć niemałe poruszenie w tym składzie. Album po 10 latach oraz akustyczna EPka. Czy gdzieś w międzyczasie był poruszany temat pojawienia się z nimi na żywo?</strong></p>
<p>Wyjaśnijmy sobie coś. Nigdy nie byłem częścią składu ASGAARD, a jedynie muzykiem sesyjnym. Moja przygoda zakończyła się ostatecznie w 2016 roku i od tamtej pory nie mam pojęcia, co dzieje się na zapleczu tej kapeli. Śledzę nagrania i bardzo je lubię, ale nie wiem, co planuje zespół i w jakim składzie.</p>
<p><strong>Wygrywasz kilka baniek w Lotto. Jedziesz w trasę z UKĆ po Stanach Zjednoczonych czy odkładasz na emeryturę?</strong></p>
<p>Hmm, trasa koncertowa po Stanach za kilka baniek? Wydaje mi się, że znalazłbym lepszy sposób na zainwestowanie takich pieniędzy. Sam zapewne wiesz, że wyjazd na taką trasę może być czymś przełomowym, ale w 99% przypadków wcale nie musi. To znów jest to bezczelne rozpychanie się łokciami, o którym wspominałem wcześniej. Koszty takich tras z perspektywy agencji bookingowej są dla mnie oczywiście zrozumiałe, ale żaden booker nie może nikomu zagwarantować, że po takim wyjeździe jakkolwiek zmienią się losy danego wykonawcy. To ryzykowna loteria okupiona dużymi pieniędzmi. Stosunkowo niedawno odbył się duży koncert, w zasadzie festiwal metalowy, w łódzkiej Atlas Arenie. Można było sobie kupić slot na otwarcie imprezy za 40 tysięcy złotych, i oczywiście znalazł się polski zespół, który się na to skusił. Celowo nie podaję żadnych nazw, ale bystry jesteś, więc się domyślisz, kto to był. Czy zauważyłeś, żeby ta inwestycja cokolwiek przyniosła temu wykonawcy? Bo ja nie. Dlatego też raczej z rozwagą bym inwestował takie pieniądze w coś znacznie pewniejszego.</p>
<p><strong><strong> Czy będąc ojcem i tworząc projekt pod swoim własnym szyldem, bierzesz pod uwagę, jak odbiorą płytę Twoje dzieci? Bo co innego Tato śpiewający o życiu i problemach, a Tato śpiewający o siusiaku i kebabie.</strong></strong></p>
<p>Moje dzieciaki są jeszcze za małe, aby w pełni zrozumieć ciężar przekazu, który serwuję w tekstach, ale mimo to czasem pytają o niektóre fragmenty. Tekst do “Anomalii” musiałem mocno wyjaśnić Cyprianowi, bo mocno dociekał. Może chciał go lepiej zrozumieć, aby bardziej wczuć się w rolę na planie klipu… Kiedyś pewien znany muzyk mi powiedział, że popełniam duży błąd, poruszając tak poważne, osobiste tematy w tekstach, i że kiedyś będę tego żałował. No tak, nie są to tematy do śpiewania na imprezach, nośne viralowe hasła, ani manifesty zbuntowanej młodzieży. Nie umiem też tworzyć mrocznych historyjek, opowieści o zaświatach i biadolić o tych samych wyeksploatowanych tematach. Nie potrafię pójść w tej kwestii na łatwiznę. Nigdy też nie wiem, co gorsze – żałować czegoś, co się zrobiło, czy żałować czegoś, czego się nie zrobiło. Czasem nie jestem do końca pewien, czy pomysł, który realizuję, nie jest przypadkiem za bardzo odstający od norm, ale zawsze kiedy zaczyna mi ćmić w głowie jakaś wątpliwość, to sobie myślę, że BLACK SABBATH też się wahał, czy umieszczać “Planet Caravan” na swojej drugiej płycie (śmiech).</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-344169" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc_logo_PNG2.png" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc_logo_PNG2.png 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc_logo_PNG2-300x267.png 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc_logo_PNG2-800x712.png 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc_logo_PNG2-1536x1367.png 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ukc-nie-lubie-kiedy-za-glosno-krzycza/">UKĆ: „nie lubię, kiedy za głośno krzyczą”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ukc-nie-lubie-kiedy-za-glosno-krzycza/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>G’AMES (Mysthicon, ex-Lux Occulta): „metal jest dla mnie azylem”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/games-mysthicon-ex-lux-occulta-metal-jest-dla-mnie-azylem/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/games-mysthicon-ex-lux-occulta-metal-jest-dla-mnie-azylem/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Sep 2025 08:00:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Adrian Mięsowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Arek "Malta" Malczewski]]></category>
		<category><![CDATA[bartek krysiuk]]></category>
		<category><![CDATA[Batushka]]></category>
		<category><![CDATA[Blaspherion]]></category>
		<category><![CDATA[Czarcie Kopyto]]></category>
		<category><![CDATA[Gabriela Kapłon]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Kapłon]]></category>
		<category><![CDATA[Haemorrhage]]></category>
		<category><![CDATA[Ibanez BTB805MS]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[Izabelin Studio]]></category>
		<category><![CDATA[Lux Occulta]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Gawroński]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Zawada]]></category>
		<category><![CDATA[Mysthicon]]></category>
		<category><![CDATA[MYSTHICON Bieśń]]></category>
		<category><![CDATA[nowa płyta Mysthicon]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Szymon Hadała]]></category>
		<category><![CDATA[Tama Starclassic]]></category>
		<category><![CDATA[Thrash'em All]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gilewski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomek Halicki]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=330809</guid>

					<description><![CDATA[<p>10 lat temu powstał zespół MYSTHICON, którego skład na samym początku został owiany tajemnicą. Po pięciu latach wydali debiutancki album &#8222;Silva-Oculis-Corvi&#8222;. Po&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/games-mysthicon-ex-lux-occulta-metal-jest-dla-mnie-azylem/">G’AMES (Mysthicon, ex-Lux Occulta): „metal jest dla mnie azylem”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">10 lat temu powstał zespół <strong>MYSTHICON</strong>, którego skład na samym początku został owiany tajemnicą. Po pięciu latach wydali debiutancki album &#8222;<em><strong>Silva-Oculis-Corvi</strong></em>&#8222;. Po kolejnych pięciu latach własnym sumptem na CD i winylu wydadzą drugi studyjny album zatytułowany &#8222;<em><strong>Bieśń</strong></em>&#8222;.<br />
Nie zagrali jeszcze żadnego koncertu, ale&#8230;..spoilerując &#8211; ma się to zmienić i to już wkrótce.<br />
O zespole <strong>Mysthicon</strong> jak i poprzedniej muzycznej działalności w <strong>Lux Occulta</strong> rozmawiamy z <strong>Grzegorz</strong>em <strong>Kapłon</strong>em ukrywającym się pod pseudonimem <strong>G&#8217;Ames</strong>.</p>
<p><b>Początek zespołu datuje się na rok 2015. Jednak debiutancka EPka ukazała się dopiero w 2019 roku. Jak powstawał Mysthicon i dlaczego to wszystko tyle trwało?</b></p>
<p>Sam pomysł <strong>Mysthicon</strong>a pojawił się w 2015 roku, kiedy miałem już ułożone dwa numery i szukałem na początek drugiego gitarzysty w celu kompletowania składu. Przypadkowo dowiedziałem się, że w Dukli działa młody zespół, w którym gra Szymon Hadała. Umówiłem się z nim na spotkanie i od razu, mimo sporej różnicy wieku, dobrze się dogadywaliśmy. Prawie w każdy piątek wyjeżdżaliśmy do Wietrzna – na salkę prób <strong>Zbyszka Szubrychta</strong>, który zasiadał za perkusją w ramach takiego „jam session”.</p>
<p>Z Szymkiem usiedliśmy do nagrania demo zawierającego poprawione utwory, z którym udałem się później do studia <strong>Tomka Gilewskiego</strong>. Z Tomkiem znamy się już od dzieciństwa, razem chodziliśmy do jednej klasy szkoły średniej. Sam działał i robił dużo muzyki, zakładając choćby już w latach 80. zespół <strong>Terror</strong> – później przekształcony w <strong>Haemorrhage</strong>. Wyjeżdżał od <strong>Izabelin Studio</strong>, gdzie współpracował z <strong>Andrzej</strong>em <strong>Karp</strong>iem (<strong>Agressive69</strong>, <strong>Sweet Noise</strong>, <strong>Hunter</strong>, <strong>Nosowska</strong>). Po wysłuchaniu demo Tomek zaproponował zarejestrowanie materiału bardziej profesjonalnie, jednak pierwszym i najważniejszym wyzwaniem było skompletowanie całego składu. W międzyczasie Szymon przeprowadził się do Krakowa, i przyjeżdżał tylko raz lub dwa na miesiąc. Współpraca z Tomkiem układała się dobrze, więc zaczęliśmy razem pisać inne kawałki. Finalnie udało nam się nagrać kolejne cztery utwory do wersji demo. Mając nagrane dwie gitary, ułożoną perkusję w postaci MIDI oraz partie klawiszowe dograne przez Jerzego Głoda do dwóch utworów i Tomka do reszty kawałków, podzieliłem się pierwszymi efektami z grupą znajomych, którzy twierdzili podobnie – brakuje życia w postaci żywych instrumentów.</p>
<p>Wysłałem utwory w formie MP3 do <strong>Bartka Krysiuka</strong>, który po przesłuchaniu materiału zgodził się nagrać wokale. Dodatkowo zaproponował <strong>Tomka Halickiego</strong> na bas oraz <strong>Pavulon</strong>a na perkusję. Każdy z nas w tym czasie normalnie pracował, więc pozostały nam wolny czas w całości poświęcaliśmy na nagrywanie. <span class="html-span xdj266r x14z9mp xat24cr x1lziwak xexx8yu xyri2b x18d9i69 x1c1uobl x1hl2dhg x16tdsg8 x1vvkbs x4k7w5x x1h91t0o x1h9r5lt x1jfb8zj xv2umb2 x1beo9mf xaigb6o x12ejxvf x3igimt xarpa2k xedcshv x1lytzrv x1t2pt76 x7ja8zs x1qrby5j"><span class="x193iq5w xeuugli x13faqbe x1vvkbs x1xmvt09 x1lliihq x1s928wv xhkezso x1gmr53x x1cpjm7i x1fgarty x1943h6x xudqn12 x3x7a5m x1f6kntn xvq8zen xo1l8bm xzsf02u" dir="auto">Andrzej Karp ze szczególnym zaangażowaniem swojego mistrzowskiego ucha oraz pomocy Tomka Gilewskiego i Mashtala nagrał bębny, na których zasiadł Pavulon później wyselekcjonował najlepsze dźwięki.</span></span> Na przełomie 2016/2017 mieliśmy już nagraną perkusję, bas, więc ostatnim elementem było zarejestrowanie wokali. <strong>Batushka</strong> była, można powiedzieć, na topie i grała sporo koncertów, więc nagrania wokali musieliśmy przełożyć na późniejszy termin. Ostatecznie udało się je zarejestrować, jednak niestety pojawił się drugi problem – proces miksowania, którym zajmował się <strong>Malta</strong>. Podobnie jak Bartek z <strong>Batushką</strong>, w tym czasie dużo jeździł z <strong>Behemoth</strong>em i mógł zajmować się obróbką materiału tylko w wolnym czasie. Biorąc te wszystkie komplikacje i przesunięcia w końcu, po czterech latach udało się zakończyć pracę i wydać album.</p>
<p>Tak więc, finalnie nad produkcją debiutanckiego albumu pracowało trio: <span class="html-span xdj266r x14z9mp xat24cr x1lziwak xexx8yu xyri2b x18d9i69 x1c1uobl x1hl2dhg x16tdsg8 x1vvkbs x4k7w5x x1h91t0o x1h9r5lt x1jfb8zj xv2umb2 x1beo9mf xaigb6o x12ejxvf x3igimt xarpa2k xedcshv x1lytzrv x1t2pt76 x7ja8zs x1qrby5j"><span class="x193iq5w xeuugli x13faqbe x1vvkbs x1xmvt09 x1lliihq x1s928wv xhkezso x1gmr53x x1cpjm7i x1fgarty x1943h6x xudqn12 x3x7a5m x1f6kntn xvq8zen xo1l8bm xzsf02u" dir="auto"><strong>Andrzej Karp</strong>, <strong>Tomasz Gilewski</strong> oraz <strong>Arkadiusz &#8222;Malta&#8221; Malczewski</strong>.</span></span></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330869" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-1-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-1-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-1-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-1-800x534.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><b><strong>Ogłosiliście się jako supergrupa muzyków ze znanych na polskiej scenie kapel. Marketingowo zapewne miało to przyciągnąć ludzi, ale przyciągnęło również malkontentów, twierdzących, że to kolejny twór z ukrytym składem na wzór Batushki. Jak się do tego odniesiesz?</strong></b></p>
<p>Teraz myślę, że pomysł był bardzo dobry, tylko pojawiły się przeszkody takie jaki rozłam <strong>Batushki</strong> i bardzo dużo negatywnych opinii skierowanych w Bartka. Później dodatkowo doszedł nieszczęsny <strong>Covid-19</strong> i zablokowane koncerty, co znacząco ograniczyło nasze możliwości przełamywania tych porównań do <strong>Batushki</strong>, jednak przede wszystkim i co najważniejsze – zahamowało rozwój zespołu i spowodowało zawieszenie działalności na 3-4 lata. Jeśli udałoby się nam to zrobić rok lub dwa lata wcześniej, to na pewno losy <strong>Mysthicon</strong> potoczyłyby się inaczej, zwłaszcza biorąc pod uwagę zamieszanie w okresie, kiedy zbiegło się wydanie albumu i ogromny szum z <strong>Batushką</strong>.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330870" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-2.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-2.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-2-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-2-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><b><strong>Słuchacze dość szybko wychwycili, kto stanął za mikrofonem&#8230;</strong></b></p>
<p>Trochę szkoda, że niesmak powodowany rozłamem w <strong>Batushce</strong> przeszedł na postrzeganie całego zespołu przez pryzmat wyłącznie jednej osoby. Nawet niektóre teledyski i odsłuch płyty zostały przez to zdjęte z Youtube’a i innych platform streamingowych, na co niestety nie mieliśmy kompletnie żadnego wpływu. Po wygaszeniu konfliktu przystąpiliśmy do ponownego wrzucania materiałów na media społecznościowe i platformy streamingowe, jednak niestety nie udało się już powrócić na pierwotne tory.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330871" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-3.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-3.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-3-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-3-800x534.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Teraz już chyba możemy ujawnić informację, że jesteś jednym z założycieli kultowej grupy Lux Occulta. Przedstaw proszę w skrócie jej historię. Jak wspominasz swoje początki z muzyką metalową i czy Mysthicon miał być albo jest kontynuacją muzycznej drogi, jaką podążałbyś, gdybyś pozostał w Lux Occulta?</strong></p>
<p>Przygodę z metalem zacząłem w 6 lub 7 klasie podstawówki. Wtedy właśnie w Krośnie kupowało się większość kaset po tzw. &#8222;fajnej okładce &#8222;. Każdy brał po kilka sztuk, potem tymi kasetami się wymienialiśmy. Większość zespołów można było usłyszeć z Muzyki Młodych, która była nadawana od ‘85 do ‘90 roku w poniedziałki o 14. Jak pamiętam, czekało się z przygotowanym Kasprzakiem i kasetą do nagrywania. Najważniejsze w audycji było Top 20. Były jeszcze <strong>Metalowe Tortury</strong> czy <strong>Kuźnia</strong>. Kiedy coś wpadło w ucho, wtedy się kupowało na pewniaka. Inną inspiracją były ziny oraz <strong>Thrash&#8217;em All</strong>, w których jak jakaś płyta dostała 10, to musiała później pojawić się na półce. Tak wtedy kształtował się gust muzyczny.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330872" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Mysthicon-Games-archive-photo1.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Mysthicon-Games-archive-photo1.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Mysthicon-Games-archive-photo1-300x196.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Mysthicon-Games-archive-photo1-800x523.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Od zerówki chodziłem z Piotrkiem Szczurkiem do jednej klasy i to razem z nim założyliśmy zespół. Po zakupie pierwszej gitary od Gilka (produkcji czechosłowackiej) próby graliśmy u mnie w garażu. Wspominam ją jako „cudowną” gitarę, strojącą gdzieś do 10. Progu. Nie brzmiała jakoś wyjątkowo, ale ważne, że można było na niej grać. Piotrkowi kazałem kupić bas od znajomego. Pozostali koledzy to perkusista Piotrek Baran oraz wokalista o ksywie Metal, który nie potrzebował nawet mikrofonu do śpiewania. Darł się tak, że rezonująca blacha odbijała jego krzyki z powrotem do pomieszczenia. Tak powstał <strong>Blaspherion</strong> z Dukli, który u boku <strong>Haemorrhage</strong> dał kilka koncertów. Po jakimś czasie perkusista i wokalista wyjechali z Dukli, a <strong>Haemorrhage</strong> zawiesił działalność. W tej sytuacji z Piotrkiem Szczurkiem postanowiliśmy założyć nowy zespół o nazwie <strong>Lux Occulta</strong>.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330873" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Blaspherion-archive-Games.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Blaspherion-archive-Games.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Blaspherion-archive-Games-300x199.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Blaspherion-archive-Games-800x530.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Pierwsze próby odbywały się u mojego dziadka, który mieszkał nad sklepem spożywczym przy rynku. Dziadek o umówionej godzinie wychodził z domu. Panie, które pracowały pod mieszkaniem, wkładały watę do uszu i modliły się o szybkie zakończenie próby. W sklepie było tak głośno, że ludzie nawet nie chcieli wejść do środka. Po dołączeniu do zespołu <strong>Jurka Głoda</strong> przeprowadziliśmy się do lokalnego kina. Następnie dostaliśmy salę prób w tutejszym ratuszu oraz klucz do bocznych drzwi, więc robiliśmy próby kiedy nam się podobało. Po skomponowaniu pięciu numerów postanowiliśmy się udać do Sanoka i nagrać pierwsze demo w studiu <strong>u Manka</strong>. Po nagraniu i znalezieniu wydawcy w postaci <strong>Pagan Records</strong> przyszedł czas na wykonanie okładki. Pojechaliśmy do Trzciany nad tamtejszą rzekę, ja musiałem zanurkować, Jurek z Piotrkiem rzucali kwiatki na wodę, a Jarek robił zdjęcia z brzegu. Tak właśnie powstała najbardziej charakterystyczna black metalowa okładka, która dzięki temu, że była kolorowa, wyróżniała się na sklepowych półkach, wśród pozostałych czarno-białych okładek.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330874" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-games-old_better.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-games-old_better.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-games-old_better-300x169.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-games-old_better-800x450.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Muzykę do <strong>Lux Occulta</strong> układaliśmy we trójkę: Jurek, Piotr i ja. Każdy z nas słuchał innej muzyki, choć z Piotrem miałem bardzo podobny gust. Zawsze wolałem zespoły z dobrym klimatem, w których nie brakowało szybkich zmian tempa.</p>
<p>Nie powiedziałbym, że <strong>Mysthicon</strong> jest kontynuacją <strong>Lux Occulta</strong>, choć nie da się zaprzeczyć, że czasami słychać starzą erę tego zespołu. Na niektóre utwory do czasu &#8222;<em><strong>Dionysos</strong></em>&#8221; w Lux miałem znaczny wpływ i to zostaje w krwi, choć przez te 30 lat zmienił się nieco mój gust muzyczny i sposób komponowania utworów – niech każdy oceni to sam po wysłuchaniu najnowszego krążka, który ma się wkrótce pojawić.</p>
<p><b><strong>Czy możesz wymienić 10 albumów, które miały największy wpływ na Twój gust muzyczny i wskazać, które z nich zrobiły na Tobie największe wrażenie?</strong></b></p>
<p>Pewnie.<br />
<strong>Running Wild</strong> – Gates to Purgatory.<br />
Mniej więcej w 6 lub 7 klasie podstawówki z Muzyki Młodych udało mi się nagrać na kasetę cały album. Kawałki takie jak &#8222;Diabolic Force&#8221; czy &#8222;Adrian S.O.S.&#8221; były słuchane tysiące razy. Muzyka ostra, dzika, bezkompromisowa, bez zbędnych ozdobników, za to grana z pasją i młodzieńczym buntem. Jest to jedyna płyta Running Wild, której po latach słucham z wielką przyjemnością i nadal mi się nie znudziła.<br />
<strong>Helloween</strong> – Keeper of the Seven Keys Part 2.<br />
To pierwszy winyl, jaki kupiłem w krośnieńskiej Księgarni. Starszy kolega metalowiec mieszkający w bloku na parterze przy otwartym oknie cały czas słuchał Helloween, do dziś jest chyba największym ich fanem, jakiego znam. Z dwóch części Keeper of the Seven Keys zawsze wolałem drugą, bo jest bardziej melodyjna, a wokale Michaela Kiske zostają w głowie na długo.<br />
<strong>KAT</strong> – Oddech wymarłych światów<br />
W czasach szkoły średniej ten album był puszczany w kółko i dość często śpiewany przez wszystkich na imprezach, a kto się pomylił choć raz, stawiał małe co nieco. Jest kawałem historii Polskiej Muzyki.<br />
<strong>Cradle of Filth</strong> – The Principle of Evil Made Flesh<br />
Po wydanej demówce z niecierpliwością czekałem na pierwszą płytę. Wreszcie ukazała się w 1994. Połączenie surowości z kultowością, Cradle wyznaczyli nowy kierunek dla black metalu lat 90. Grali tak, jak nikt do tej pory nie grał, bardzo duża liczba zmian tempa, a wysokie, skrzeczące wokale Daniego Filtha, chociaż nietypowe, pasowały do ich stylu.<br />
<strong>My Dying Bride</strong> – The Angel and the Dark River<br />
To muzyka oparta na wolnych, ciężkich riffach, a Aaron po raz pierwszy w pełnej okazałości eksponuje swój żałobny, lamentujący wokal. Muzyka ciężka, ale przeplatana partiami skrzypiec i klawiszy. Album jest głęboki emocjonalnie, a atmosferą wyróżniał się między innymi doom metalowymi zespołami z tamtego okresu.<br />
<strong>Moonspell</strong> – Wolfheart<br />
Ten album wybrzmiewa mieszanką gotyku, brutalności i delikatnego folku, z wokalem balansującym między growlem a głębokim śpiewem. W 1995 Moonspell wywołał niemałą burzę na rynku metalowym po wydaniu tego albumu.<br />
<strong>Samael</strong> – Ceremony of Opposites<br />
Po dwóch płytach, na tej konkretnej Samael dokonał ważnego zwrotu stylistycznego, który odmienił jego dalsze losy. To pomost między mrokiem black metalu a chłodną melancholią. To przy tej płycie klawisz został po raz pierwszy wyeksponowany na front, jednak w porównaniu do wcześniejszych albumów nie stracili przy tym na mroku ani na ciężarze.<br />
<strong>Phlebotomized</strong> – Immense Intense Suspense Phlebotomize<br />
Płyta, którą polubiłem po którymś przesłuchaniu, ale słuchając jej nawet dzisiaj, robi na mnie wrażenie. Łączy brutalność death metalu z melodyjnością doomu. Ponad brutalność wybiera emocjonalną złożoność.<br />
<strong>Sadness</strong> – Ames de Marbre<br />
To jedno z najbardziej niedostrzeżonych dzieł doom metalu: muzyka ponura, melancholijna, surowa, powolna, intymna, a przede wszystkim transowa i przemyślana do perfekcji. Wydana w 1993 roku, jest jedną z lepiej zmiksowanych i nagranych, jakie znam.<br />
<strong>White Ward</strong> – False Light<br />
Niesamowity mix dark jazzu i black metalu, ze spokojnymi, klarownymi syntezatorami oraz mocnymi zmianami tempa w każdym utworze. Potężna mieszanka wokali, które balansują między brutalnością a subtelnością. Blasty i wrzaskliwe wokale stoją obok partii saksofonu i ambientowych fragmentów.</p>
<p><b>Piotr: Od czasu odejścia z LO, do powstania Mysthicon minęło prawie 20 lat. Nie tęskniłeś za tworzeniem muzyki i dzieleniem się nią z ludźmi? Co wtedy porabiałeś w życiu?</b></p>
<p>Po &#8222;<em><strong>Dionysos</strong></em>&#8221; miałem trudną sytuację osobistą, o której nie chcę zbyt dużo mówić. Wszystko, co związane z graniem, musiałem odstawić na jakiś czas. Oczywiście, gdy wszystko wróciło do tzw. normalności, postanowiłem spróbować jeszcze raz i podzielić się tym z innymi. Jasne, że tęskniłem za tworzeniem muzyki, myślę że te 20 lat przerwy dały mi nowe spojrzenie na muzykę, większe doświadczenie. Po 30 latach od pierwszej płyty nagrałem dwa covery <strong>Lux Occulta</strong> z całkiem nowym podejściem, dzięki czemu można zupełnie inaczej zrozumieć dany utwór.</p>
<p>Prywatnie pracowałem ponad 10 lat w molochu od zmierzchu do świtu. Człowiek był tak wyjebany po pracy, że nie miał chęci na nic. Zostawała sobota na mały reset. Dopiero po 35. roku życia wszystko zaczęło się małymi krokami normować.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330875" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-2025.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-2025.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-2025-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-2025-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>W lutym bieżącego roku ukazało się krótkie video na waszym zespołowym fanpage’u. Czy mnie wzrok myli, czy Mysthicon AD 2025 to nowe wcielenie i nowi muzycy?</strong></p>
<p>Ze składu pierwszej płyty zostałem Ja i Szymon. Jak wspomniałem, plan był taki, żeby na drugą płytę znaleźć lokalnych muzyków, mieszkających jak najbliżej Dukli. Myślę, że jest to zrozumiałe, ponieważ mając muzyków w okolicy, łatwiej jest zorganizować próby, porozumiewać się twarzą w twarz, czy spędzać czas wolny poza aspektami zespołowymi. Pierwszą, można powiedzieć, „zdobyczą” był <strong>Andrzej Czujko</strong> – perkusista z Sanoka, dalej, jeżeli dobrze pamiętam, następny zgłosił się <strong>Marek Gawroński</strong> – klawiszowiec ze Smolnika. Potem dzięki Andrzejowi dołączył <strong>Adrian Mięsowicz</strong> z Krosna, a na końcu dzięki Adrianowi i Andrzejowi &#8211; <strong>Mateusz Zawada</strong> – basista z Rzeszowa. Skompletowany skład zarejestrował już nowy materiał na nowy album i mam nadzieję, że to pozwoli nam w końcu zagrać koncerty odrzucone/odwołane z powodu pandemii i zawieszenia zespołu.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330876" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-official-photo-band-2025.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-official-photo-band-2025.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-official-photo-band-2025-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-official-photo-band-2025-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Zdradziłeś mi kiedyś, że szukałeś wokalisty o możliwościach wokalnych pasujących do muzyki Mysthicon. Ilu wokalistów było przed Adrianem?</strong></p>
<p>Mając już ułożone kilka numerów, zacząłem szukać wokalisty – z początku szukałem wszędzie, ale na tamtą chwilę nie udało mi się nikogo znaleźć. Oczywiście pojawiło się parę osób chętnych, ostatecznie dwóch wokalistów spróbowało swoich sił. Jeden z nich nadawał na zupełnie innych falach i ciężko było nam się dogadać, drugi bardziej pasował do stylu <strong>Mysthicon</strong>, jednak miał już swój zespół i jemu chciał poświęcić cały dostępny czas. Adriana zaproponował nowy perkusista <strong>Mysthicon</strong> – Andrzej. Po 20 minutach i wysłuchaniu trzech numerów zaproponował, że zarejestruje swoje pomysły w domu i podeśle swoją wizję. Demo z wokalami wysłał już na drugi dzień i po wysłuchaniu stwierdziłem, że Adrian pasuje idealnie ze swoją paletą barw i technik wokalnych, od niskiego growlingu, po wysoki scream, z zachowaniem płynnego przechodzenia w czysty wokal barytonowy. Nazywając rzeczy po imieniu, po prostu strzał w 10.</p>
<p><strong>Czy ponowne skompletowanie składu praktycznie od zera łączyło się z jakimiś problemami?</strong></p>
<p>Pierwszym najważniejszym problemem była ograniczona liczba muzyków, którzy mogli się aktywnie zaangażować w działalność zespołu. Nie chodziło wyłącznie o zarejestrowanie nowego materiału, ale także o zrealizowanie planów koncertowych, próby, a więc przed wszystkim ich dyspozycyjność. Było to zadanie potwornie trudne, zwłaszcza biorąc pod uwagę tempo, w jakim dzisiaj żyjemy i czasowe ograniczenia – życie prywatne oraz zawodowe. W międzyczasie przewinęło się sporo muzyków, jednak ostatecznie kończyło się na zaledwie paru próbach, lub samej rozmowie. Udało się nawiązać współpracę z Markiem, współpraca z nim zażarła od razu. Jednak ogromne znaczenie podczas zbierania nowego składu miał tutaj Andrzej, dlatego też nazwałem go „zdobyczą”, bo ściągnął do <strong>Mysthicon</strong> swoich zaufanych muzyków i znajomych, aktywnie działających z nim do tej pory w innym projekcie: Adriana i Mateusza – to typ ludzi, którzy z marszu wiedzą, co mają robić.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330877" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-2025-wywiad1.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-2025-wywiad1.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-2025-wywiad1-300x164.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-2025-wywiad1-800x436.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><b>A gdzie nagrywaliście materiał na nowe wydawnictwo?</b></p>
<p>Materiał był rejestrowany osobno przez każdego z muzyków w warunkach domowych, każdy organizował sobie małe studia, lub wykorzystywał już istniejące. Pozwala to bezstresowo i w spokoju wsłuchać się w poszczególne partie, zaaranżować oraz nagrać je w taki sposób, aby każdy był usatysfakcjonowany. Nie było presji czasu, każdy przesyłał nagrane motywy, kiedy były skończone. Ostatecznie wszystko trafiało do Adriana, do jego <strong>Tribe Five Studio</strong>, gdzie następował miks, a w finalnym etapie master. Takie elastyczne podejście poskutkowało tym, że niedługo po reaktywacji <strong>Mysthicon</strong>a album był już praktycznie gotowy.</p>
<p><b>Piotr: Z jakiego sprzętu korzystaliście przy nagrywaniu gitar? Z jakiego ciekawego sprzętu Twoim zdaniem korzystała reszta zespołu?</b></p>
<p>Gitary, z których korzystaliśmy, to <strong>Dean Tyrant Bloodstorm</strong> – w moim odczuciu to gitara, która świetnie leży, świetnie brzmi, świetnie wygląda. Dodatkowo Legator Ninja Performance 7 z elektroniką od Merlina oraz 30-letni Presto Lang HSS SuperStrat jeszcze z czasów <strong>Lux Occulta</strong>, zmodyfikowana o przystawki Merlin. Ze wzmacniaczy można wymienić: Engl E646 Victor Smolski Ltd z kolumną Engl 412 na Celestion V30 oraz Peavey 5150 z kolumną Engla 412 na Celestion V60</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330878" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-gitary-sciana-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-gitary-sciana-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-gitary-sciana-300x93.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-gitary-sciana-800x247.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Andrzej wykorzystał robioną na zamówienie <strong>Tamę Starclassic</strong> z tomami 8, 10, 12 cali, floor tomami 14, 16 cali, werbel Tama LST148 Sound Lab Snare oraz dwie sztuki Pearl Rocket, które wyraźnie słychać ze względu na dość charakterystyczne brzmienie. Talerze w większości marki Paiste serii Rude, Istanbul bell oraz Pearl Tri-Bells, jednak w przypadku tych ostatnich nie pamiętam, czy były one wykorzystane. I jako podwójna stopa Czarcie Kopyto serii Supreme. Wszystko osadzone na ramie Gibraltar – pomimo rozbudowanego zestawu wszystko składa i rozkłada się znacznie szybciej niż w przypadku standardowych statywów, a jest co.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330879" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Andrzej-Czujko-perkusja-drummer-2025.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Andrzej-Czujko-perkusja-drummer-2025.jpg 1020w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Andrzej-Czujko-perkusja-drummer-2025-300x261.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Andrzej-Czujko-perkusja-drummer-2025-800x697.jpg 800w" sizes="(max-width: 1020px) 100vw, 1020px" /></p>
<p>Mateusz swoje partie basowe nagrywał na zmodyfikowanym przez siebie <strong>Ibanez</strong>ie <strong>BTB805MS</strong> – multiscale, ze zmienionymi pickupami na Dingwall FDV oraz preampem Darkglass Tone Capsule V2.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330880" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-wywiad-bacchus-BASS.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-wywiad-bacchus-BASS.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-wywiad-bacchus-BASS-300x169.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-wywiad-bacchus-BASS-800x450.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Marek swoje partie klawiszowe, synthy nagrał, wykorzystując między innymi Korga M50, Akai MPC5000 oraz wirtualny syntezator Xpand! produkcji AIR Music Technology.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330881" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Marek-keyboard-synth.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Marek-keyboard-synth.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Marek-keyboard-synth-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Marek-keyboard-synth-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><b>Tytuł nowej płyty to Bieśń. Co oznacza to słowo? Czy ma to związek z lokalnym dukielskim folklorem?</b></p>
<p>Tytuł albumu przede wszystkim nie odnosi się do żadnego słowa istniejącego w jakimkolwiek słowniku, w którym występowałaby jego definicja – przynajmniej taki mieliśmy zamysł. Jest to pewnego rodzaju gra słowna, w której ze względu na samo brzmienie może kojarzyć się z pieśnią, utworem, piosenką i poniekąd zapomnianym w mitologii słowiańskim biesem – kiedyś synonimem dla diabła, demona. Biorąc to pod uwagę, czy &#8222;Bieśń&#8221; ma jakieś konkretne znaczenie&#8230;? Niekoniecznie. Podobnie, jak naszej muzyce bezpośrednio ciężko podać jasną definicję, tak i dla tego słowa nie jest to łatwe. To też ciekawy zabieg, w którym tak naprawdę nie tylko my, a tak naprawdę każdy słuchacz może definiować jego znaczenie na wiele sposobów. Wszelkie próby zdefiniowania tego słowa w oparciu o muzykę i znaczenie tekstów będą poprawne, ale także zarazem błędne.</p>
<p><strong>Opisz proszę nową płytę w kilku słowach. Kto jest odpowiedzialny za warstwę graficzną? Bo pierwszą oprawę graficzną na EPkę i album stworzył Tomek Halicki z Vader.</strong></p>
<p>Nowa płyta łączy w sobie wiele elementów z różnych podgatunków metalu i nie tylko – to fuzja klasycznego brzmienia z nowoczesnym podejściem do black metalu. Elementy progresywne mieszające się z klasycznym blackiem, elementy cięższe, bardziej blackened/deathowe, znów przeplatające się z melodyjnymi partiami. W sferze klimatu nawiązuje do korzeni i pochodzenia muzyków, mając na uwadze wyjątkowe otoczenie obszarów leśnych Dukli, Beskidu Niskiego, czy Bieszczad. Płyta bez namysłów gatunkowych, stąd też sporo oryginalnych wtrąceń nie mających swojej szufladki. Wystąpiło na niej dwóch gości, grających na nietypowych dla black metalu instrumentach: lirze korbowej i wiolonczeli, które podkreślają zjawiskowy klimat całego wydawnictwa. Płyta została zmiksowana przez wokalistę Adriana Mięsowicza. Gościnnie w numerze &#8222;<em><strong>The Storyteller</strong></em>&#8221; wystąpił <strong>Jacek Głód</strong> – brat <strong>Jurka Głoda</strong>, który nagrał gitary akustyczne.</p>
<p>Lirycznie to podróż mieszająca kilka podejść werbalnej, poetyckiej ekspresji. Metafory mitologiczne, a nawet pogańskie, spotykają się z opisem ludzkich codziennych przeżyć i emocji z tym związanych. Zagubienie, beznadzieja, nostalgia i poszukiwanie sensu to motywy przewodnie wędrówki, która została tu odśpiewana. Najlepszym podsumowaniem tekstów płyty jest użyty na niej wiersz Tuwima &#8222;Erotyk&#8221;, który również oddaje myślowy i ideologiczny eskapizm. Teksty to emocjonalna opowieść, wędrująca w głąb ludzkiej psychiki i przeżyć – zanurzona w słowiańskim i podkarpackim klimacie. Historie o smutku, sile, samotności, ale i rytuałach, mitycznych wędrówkach i walce.</p>
<p>Druga płyta zupełnie różni się od pierwszej. Od osób, które ją już przesłuchały, mamy opinie, że jest duży progres, ale może niech słuchacze sami to ocenią.</p>
<p>Za oprawę graficzną odpowiedzialne są dwie osoby. Za projekt i naszkicowanie okładki, odpowiada moja córka <strong>Gabriela Kapłon</strong>, która wykonała je na podstawie opisów całego zespołu. Całą resztę złożył do kupy <strong>Michał &#8222;Xaay&#8221; Loranc</strong> – jeden z najpopularniejszych grafików w Polsce.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-327130" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995.jpg 1080w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1080px) 100vw, 1080px" /></p>
<p><strong>Po przesłuchaniu Bieśni też uważam, że kompletnie różni się ona od pierwszego Waszego albumu. Chyba ewidentnie chcieliście spróbować czegoś konkretnie nowego, bez względu na panujące trendy. Dlaczego?</strong></p>
<p>Nigdy nie chciałem komponować muzyki pod dane trendy czy grać według tego, co jest na topie. W głowie siedzi jakaś melodia i staram się tak długo ją grać, aż będę z niej zadowolony. Niektóre riffy czy pomysły są nagrywane, następnie jest klika tygodni przerwy w ich słuchaniu i graniu. Jeśli po tym czasie nadal siedzi i zostaje w głowie, to jest OK. W takim momencie przyjeżdżał Szymon, dorabiał drugą gitarę i tak pomału powstawał szkic kawałka. Oczywiście zostawiamy miejsce na inne instrumenty, żeby chłopaki mieli co podogrywać. Układając materiał na drugi krążek <strong>Mysthicon</strong>, nie mieliśmy żadnych założeń i ograniczeń, po prostu graliśmy to, co nam siedzi w duszy. Na pewno druga płyta bardzo różni się od pierwszej. Przede wszystkim mieliśmy dużo czasu na nagranie drugiego krążka i żadnych nacisków. Dzięki temu mamy bardziej przemyślane utwory z wykorzystaniem wszystkich zalet nowych członków zespołu, stąd też materiał jest tak różnorodny i pełen kompromisów.</p>
<p><b>Jak się przedstawiają Wasze najbliższe plany?</b></p>
<p>Drugi teledysk ukazał się 20 sierpnia i cieszy dużą popularnością. Nagrany był własnymi siłami z małą pomocą znajomych. Płyta jest już wytłoczona, premiera ustalona jest na 23.09.2025 – taki prezent sobie wymyśliłem na moje 50-te urodziny, tym bardziej że chłopaki nie mieli nic przeciwko. Pomału zaczynamy robić piloty na trzeci album. Jeśli nie wystąpią żadne komplikacje, chcemy zacząć koncertować od 2026 roku i promować nowy album „<em><strong>Bieśń</strong></em>”. Jeden z pierwszych koncertów planujemy na 20-lecie Rock Klubu Iron u Bogdana w Krośnie, ma się odbyć w marcu. Jeśli wywiad ten czyta organizator koncertów, który chciałby nas zaprosić to zapraszamy do kontaktu przez e-mail <a href="mailto:mysthicon@gmail.com">mysthicon@gmail.com</a>.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330882" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-unbearable-silence-single-cover-art.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-unbearable-silence-single-cover-art.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-unbearable-silence-single-cover-art-300x169.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-unbearable-silence-single-cover-art-800x450.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><b>Muzyczni nośnikowo puryści zapytają: “będzie winyl”?</b></p>
<p>Tak, jednak pojawi się nieco po premierze albumu, bo dopiero w połowie października, ale oczywiście będziemy o tym wszystkim informować. Jest to spowodowane kosztem produkcji samych winyli, jak i naszym budżetem – wszystkie wydatki związane z nowym wydaniem pokrywa w całości zespół, a mówimy tutaj o nagraniach, płytach, koszulkach, teledyskach, grafikach, kosztach związanych z promocją i nie tylko. Staramy się jak możemy, żeby wszystko spiąć, jednak niestety kosztem terminowego wydania winyli.</p>
<p><strong><span class="html-span xdj266r x14z9mp xat24cr x1lziwak xexx8yu xyri2b x18d9i69 x1c1uobl x1hl2dhg x16tdsg8 x1vvkbs x4k7w5x x1h91t0o x1h9r5lt x1jfb8zj xv2umb2 x1beo9mf xaigb6o x12ejxvf x3igimt xarpa2k xedcshv x1lytzrv x1t2pt76 x7ja8zs x1qrby5j"><span class="x193iq5w xeuugli x13faqbe x1vvkbs x1xmvt09 x1lliihq x1s928wv xhkezso x1gmr53x x1cpjm7i x1fgarty x1943h6x xudqn12 x3x7a5m x1f6kntn xvq8zen xo1l8bm x14ctfv" dir="auto">Czym jest dla Ciebie muzyka metalowa i co daje Ci tworzenie jej i dzielenie się nią z odbiorcami?</span></span></strong></p>
<p><span class="html-span xdj266r x14z9mp xat24cr x1lziwak xexx8yu xyri2b x18d9i69 x1c1uobl x1hl2dhg x16tdsg8 x1vvkbs x4k7w5x x1h91t0o x1h9r5lt x1jfb8zj xv2umb2 x1beo9mf xaigb6o x12ejxvf x3igimt xarpa2k xedcshv x1lytzrv x1t2pt76 x7ja8zs x1qrby5j"><span class="x193iq5w xeuugli x13faqbe x1vvkbs x1xmvt09 x1lliihq x1s928wv xhkezso x1gmr53x x1cpjm7i x1fgarty x1943h6x xudqn12 x3x7a5m x1f6kntn xvq8zen xo1l8bm xzsf02u" dir="auto">To głęboka forma ekspresji, tożsamości i emocjonalnego oderwania się od rzeczywistości. Przeżywanie i wyrażanie emocji, frustracji i smutku. Metal jest dla mnie w pewnym sensie azylem, w którym emocje uwięzione w sobie zamieniam w muzykę. To energia, która płynie z riffów, wokalu, perkusji i działa motywująco, daje siłę i odnosi się do głębokiej symboliki .Tworzy silne więzi społeczne. Jest to pewien rodzaj terapii, który jest domem, pełno zmieniających się nastrojów i podróżą w nieznane zakamarki własnej duszy. </span></span></p>
<p><span class="html-span xdj266r x14z9mp xat24cr x1lziwak xexx8yu xyri2b x18d9i69 x1c1uobl x1hl2dhg x16tdsg8 x1vvkbs x4k7w5x x1h91t0o x1h9r5lt x1jfb8zj xv2umb2 x1beo9mf xaigb6o x12ejxvf x3igimt xarpa2k xedcshv x1lytzrv x1t2pt76 x7ja8zs x1qrby5j"><span class="x193iq5w xeuugli x13faqbe x1vvkbs x1xmvt09 x1lliihq x1s928wv xhkezso x1gmr53x x1cpjm7i x1fgarty x1943h6x xudqn12 x3x7a5m x1f6kntn xvq8zen xo1l8bm xzsf02u" dir="auto">Dla odbiorców chcę stworzyć przestrzeń, w której mogą poczuć się wolni – wolni od schematów, od narzuconych masek, od tego, co tłumi ich własny głos. To daje siłę, by zmierzyć się z ciemniejszą stroną siebie i świata, a jednocześnie uczy, że nawet w chaosie można znaleźć harmonię. Tworzenie muzyki w tym gatunku daje mi możliwość konfrontacji z własnym cieniem, z pytaniami, na które nie ma prostych odpowiedzi. W chaosie ciężkich riffów i brutalnej ekspresji kryje się paradoksalnie cisza i klarowność – coś, co pozwala mi lepiej zrozumieć nie tylko siebie ale cały świat wokół. Chciałbym, żeby słuchacze odbierali moją muzykę nie tylko jako agresję czy energię, ale jako zaproszenie do refleksji. Która uczy, że piękno istnieje także w tym, co mroczne i nieoswojone. Że nasze słabości i cierpienie mogą stać się źródłem siły, jeśli nauczymy się je akceptować.</span></span></p>
<p><iframe title="Mysthicon - Unbearable Silence (Official Music Video)" src="https://www.youtube.com/embed/ec4so6e5acM?list=RDec4so6e5acM" width="100%" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe><br />
<iframe title="Mysthicon - Na Naszej Krwi (Official Music Video)" src="https://www.youtube.com/embed/Zob7hGIloDk?list=RDZob7hGIloDk" width="100%" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe><br />
<img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330883" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-bandcamp.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-bandcamp.jpg 975w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-bandcamp-300x55.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-bandcamp-800x148.jpg 800w" sizes="(max-width: 975px) 100vw, 975px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/games-mysthicon-ex-lux-occulta-metal-jest-dla-mnie-azylem/">G’AMES (Mysthicon, ex-Lux Occulta): „metal jest dla mnie azylem”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/games-mysthicon-ex-lux-occulta-metal-jest-dla-mnie-azylem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>GENE HOGLAN (Dark Angel) „Chcieliśmy napisać brutalną płytę”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/gene-hoglan-dark-angel-wywiad/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/gene-hoglan-dark-angel-wywiad/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hubert Pomykała]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 29 Jul 2025 09:28:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Atomic Clock]]></category>
		<category><![CDATA[Bear McCreary]]></category>
		<category><![CDATA[bębniarz]]></category>
		<category><![CDATA[Circular Firing Squad]]></category>
		<category><![CDATA[Dark Angel]]></category>
		<category><![CDATA[Darkness Descends]]></category>
		<category><![CDATA[Death]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Death To All]]></category>
		<category><![CDATA[Dethklok]]></category>
		<category><![CDATA[drummer]]></category>
		<category><![CDATA[Extinction Level Event]]></category>
		<category><![CDATA[Extreme Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Fear Factory]]></category>
		<category><![CDATA[Gene Hoglan]]></category>
		<category><![CDATA[industrial metal]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[Jim Durkin]]></category>
		<category><![CDATA[Laura Christine]]></category>
		<category><![CDATA[Leave Scars]]></category>
		<category><![CDATA[Pearl]]></category>
		<category><![CDATA[Pearl Reference]]></category>
		<category><![CDATA[Pearl Reference One]]></category>
		<category><![CDATA[perkusista]]></category>
		<category><![CDATA[proxima]]></category>
		<category><![CDATA[Strapping Young Lad]]></category>
		<category><![CDATA[Testament]]></category>
		<category><![CDATA[The Atomic Clock]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[Time Does Not Heal]]></category>
		<category><![CDATA[Winiary Bookings]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=329235</guid>

					<description><![CDATA[<p>Przez wielu uznawany za jednego z najwybitniejszych perkusistów w historii metalu, Gene Hoglan od dekad pozostaje symbolem techniki, precyzji i nieposkromionej energii.&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/gene-hoglan-dark-angel-wywiad/">GENE HOGLAN (Dark Angel) „Chcieliśmy napisać brutalną płytę”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Przez wielu uznawany za jednego z najwybitniejszych perkusistów w historii metalu, <strong>Gene Hoglan</strong> od dekad pozostaje symbolem techniki, precyzji i nieposkromionej energii. Gdy <strong>Dark Angel</strong> przygotowuje się do premiery pierwszego od lat nowego albumu studyjnego, nadarzyła się doskonała okazja, by porozmawiać z muzykiem o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości zespołu. O nowej płycie, dziedzictwie thrash metalu oraz niegasnącej pasji do grania opowiada sam <strong>Gene Hoglan</strong>.</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Od autora: moja rozmowa z <strong>Gene’m</strong> potrwała ponad pół godziny i została przeprowadzona na kilka dni przed śmiercią Ozzy&#8217;ego, co ma znaczenie ze względu na końcówkę wywiadu.</span></p>
<hr />
<p>Zadałem ledwie kilka pytań (miałem ich przygotowanych znacznie więcej), ale słynny perkusista okazał się gadułą, na dodatek sypiącą ciekawostkami jak z rękawa. Tak czy inaczej, pogawędka z <strong>Hoglanem</strong> była dla mnie samą przyjemnością. To rozmówca zabawny, który nie przestaje się uśmiechać i ma spory dystans zarówno do szeroko pojmowanego showbiznesu, jak i własnej osoby.</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Hubert Pomykała: Rozmawiamy w Twojej salce prób?</span><span style="font-weight: 400;"><br />
</span><span style="font-weight: 400;"><br />
</span><span style="font-weight: 400;">Gene Hoglan: Zgadza się! A oto najlepszy zestaw perkusyjny, jaki kiedykolwiek powstał. (Gene zachwyca się, wyciągając dłonie w kierunku statywów — przyp. red.) Dziękuję firmie Pearl za serię Reference One. Te bębny to uosobienie przemocy.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Czy ten konkretny zestaw przyjedzie do Polski?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Niestety nie. Mam inne bębny, które stacjonują w Europie. Tutaj widzisz natomiast mój najnowszy zestaw, czyli chromowany Pearl Reference. Już niebawem wybierze się on ze mną w podróż po USA i mam nadzieję, że Pearl zrobi mi identyczny set na przyszłoroczne daty w Europie. Jeszcze zobaczymy, czy do tego dojdzie, ale mam nadzieję, że się uda.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Spotkaliśmy się, żeby porozmawiać o <strong>Dark Angel</strong>. W jednym z wywiadów słyszałem, że podejście do nagrania nowego longplayu było mniej więcej takie: “Zróbmy album, nie rozmyślając zbyt długo o tym, że kiedykolwiek się rozpadliśmy”. Opowiedz mi proszę o tym założeniu.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: (chwila ciszy) Tak… muszę przyznać, że ta wypowiedź jest totalnie w punkt. Kto tak powiedział?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Generalnie początki prac nad płytą sięgają około dekady wstecz, kiedy <strong>Dark Angel</strong> powróciło, a my ponownie zaczęliśmy grać koncerty na całym świecie. Szły nam one tak gładko, że <strong>Jim Durkin</strong> wziął mnie w końcu na bok i rzekł: “Ostatnio stworzyłem pewien kawałek. Zawsze myślałem, że jeśli <strong>Dark Angel</strong> kiedykolwiek się zbierze to… cóż, oto najbardziej </span><i><span style="font-weight: 400;">darkangelowy</span></i><span style="font-weight: 400;"> numer, jaki napisałem od jakiegoś czasu. Posłuchaj tego”. Posłuchałem więc i byłem pod wrażeniem!</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Podjarałem się tak bardzo, że powiedziałem: “Robimy nową płytę!”. Cóż, popełniłem błąd, mówiąc całemu światu: “Hej! Pracujemy nad nowym albumem. Będzie on gotowy, zanim się obejrzycie.” Niestety dogranie terminów zajęło nam aż 10 lat. I to żeby móc w ogóle zacząć cokolwiek nagrywać.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Przez ową dekadę ludzie ciągle wypytywali mnie o charakter nadchodzących numerów. Mówili: “Wszystkie wasze płyty brzmią inaczej. Czy nowa płyta będzie jak <em><strong>Darkness Descends</strong></em>? A może jak <em><strong>Time Does Not Heal</strong></em>?” Albo jak coś innego, co <strong>Dark Angel</strong> kiedykolwiek zarejestrowało w swojej karierze. Odpowiadałem więc: “Wiecie co? Wszystkie nasze rzeczy brzmią inaczej, a <strong>Dark Angel</strong> to zespół, którego ewolucja pozostawała wyraźnie zauważalna.” Czuć ją było w naszych emocjach podczas komponowania. W tym, co byliśmy w stanie napisać, czy też bezpośrednio w związku ze zmianami personalnymi. Stworzyliśmy przecież <em><strong>Darkness Descends</strong></em>, które nie brzmiało jak <em><strong>Leave Scars</strong></em>, natomiast <em><strong>Time Does Not Heal</strong></em> wyszło nam w studiu jeszcze inaczej. Pomyślałem sobie: “A co, jeśli podejdziemy do nadchodzącego krążka tak, jakby <strong>Dark Angel</strong> nigdy się nie rozpadło, a my wypuszczaliśmy płyty przez ostatnie, nie wiem, 20, może 30 lat? Zobaczmy, dokąd by nas to zaprowadziło, pamiętając o postępującej w międzyczasie ewolucji.”</span></p>
<p><iframe title="Leave Scars" src="https://www.youtube.com/embed/-Km3IjtPHcs" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Takie właśnie było podejście, które przyjęliśmy – postanowiliśmy sprawić, by wszystko brzmiało tak, jakbyśmy nigdy nie zniknęli. Tak jakbyśmy cały czas wydawali kolejne płyty. A jeśli rzeczywiście tak by było, gdzie <strong>Dark Angel</strong> byłoby teraz? Myślę, że przyjęliśmy prawdopodobnie najrozsądniejsze i chyba najbardziej wyzwalające twórczo założenie, ponieważ mogliśmy napisać, co tylko chcieliśmy. A chcieliśmy napisać brutalną płytę: intensywną, przepełnioną mrokiem, po prostu kozacką. Chcieliśmy napisać świetny metalowy album. I myślę, że się nam to udało.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Nie mogę się doczekać, aż świat go usłyszy. Mógłbym gadać o nim hiperbolicznie przez cały dzień i używać samych superlatyw, ale sami sobie go ocenicie. Dla mnie to cholernie dobra rzecz, więc szczerze się nią jaram. I wiesz, nie jestem w ciemię bity, jeśli chodzi o bycie jakimś piewcą metalu – a raczej metalu, w który byłem bądź jestem zaangażowany. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek brał udział w powstawaniu jakiegoś kiepskiego longplaya. Przed wami kolejny zajebisty album, w którego powstawaniu maczałem palce, zatytułowany <em><strong>Extinction Level Event</strong></em>. Uwielbiam absolutnie wszystkie kawałki z tej płyty oraz spajający je tytuł.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Czy to krążek idealny? Nie, oczywiście, że nie, ale sam jestem nim szczerze zachwycony. Cieszę się jego wydaniem, a teraz, gdy zbliżamy się do ogłoszenia daty premiery, gdyż wreszcie wszystko wskoczyło na swoje miejsca, będziemy mogli wypuścić płytę, zanim się obejrzycie. Mówię Ci, nadchodzi świetny czas dla <strong>Dark Angel</strong>. Już się zresztą zaczął.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: W kilku wywiadach widziałem informację, że nowy album może wyjść tej jesieni, ale może też zaliczyć kolejną obsuwę. Trzymamy się jesieni?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Tak, absolutnie. Album na bank ukaże się w 2025 roku, a my jesteśmy już blisko sierpnia, więc jesień wciąż pozostaje osiągalna. Tak jak mówisz, chcieliśmy, żeby płyta wyszła już jakiś czas temu, ale opóźnienia, które się wydarzyły… cóż, każdy rodzaj opóźnienia, który nas dotknął, w dłuższej perspektywie miał jakiś pozytywny wpływ.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Gdy myśleliśmy: „Okej, zaraz będziemy mogli ogłosić datę premiery” i coś nagle przekreślało nasze plany, to i tak w ostatecznym rozrachunku wychodziło na dobro ogółu. Minęły przecież 34 lata, odkąd <strong>Dark Angel</strong> wydało krążek. Pierwotnie chcieliśmy wypuścić go w kwietniu, ale jeśli musimy poczekać do września albo października, kilka miesięcy nie robi już szczególnej różnicy, prawda? Płyta wyjdzie, gdy trafi na odpowiedni czas. Jeszcze tylko chwila.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Zaraz po usłyszeniu obu singli, które dotychczas wydaliście, pomyślałem sobie: świetne riffy, nowoczesna produkcja, interesujący materiał – czyli w zasadzie wspomniałem prawie wszystko, o czym mi dotychczas opowiedziałeś. (śmiech) Czy mógłbyś powiedzieć trochę o utworach, których jeszcze nie słyszeliśmy?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Nie mogę się doczekać momentu, kiedy wreszcie je usłyszysz. W moim ostatnim wywiadzie – właściwie tym, który zakończył się zaraz przed rozmową z Tobą – zapytano mnie: “Dlaczego wybraliście te dwa utwory jako single?” Pomyślałem sobie: “Dobre pytanie!”. Prawdę mówiąc, mógłbym wrzucić wszystkie nowe piosenki do kapelusza, po czym wylosować któryś kawałek i w ten sposób wybrać kolejny singiel. Premierowe utwory są kozackie. Tak naprawdę ich selekcja to kwestia przypadku, ponieważ każdy z nich mógłby stać się singlem. Jaram się każdym numerem na płycie, świetnie reprezentują one aktualną kondycję <strong>Dark Angel</strong>.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Stworzyliśmy agresywny album, który moim zdaniem został odpowiednio wyprodukowany. Jeśli chodzi o podejście do produkcji, poszliśmy w oldschool. Jest organicznie; nie ma Pro Toolsa, nie podmieniamy sampli i dźwięków, nie ma wtyczek ani reampingu. Nagraliśmy absolutnie wszystko, co znalazło się na <em><strong>Extinction Level Event</strong></em>. To prawdziwe gitary przepuszczone przez prawdziwe wzmacniacze. Weszliśmy w to z pełną ewentualnych konsekwencji świadomością. Producent <strong>Rob Shallcross</strong> (a także manager <strong>Gene’a</strong>, <strong>Dark Angel</strong> i projektu <strong>Death To All</strong> — przyp.red) miał swoją wizję. Powiedział nam: “Albo mój plan zadziała, albo nie, ale Dark Angel na pewno zabrzmi inaczej, niż wszyscy w obecnych czasach.” Zazwyczaj słyszę od ludzi zgoła różne podejście do nagrywania. Cytując <strong>Roba</strong>: “Wszystkie zespoły wypuszczają teraz podobnie brzmiące płyty, a my obierzmy inną drogę niż tę znaną mi z miliona krążków, nad którymi pracowałem przez ostatnie 15 czy 20 lat”. </span><span style="font-weight: 400;">Nie musiał nas długo przekonywać.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wszystkie zarejestrowane kompozycje miażdżą. Staraliśmy się, by każdy kolejny numer był lepszy, niż poprzedni. Utwory kipią od agresji. Mam nadzieję, że ludzie uznają nasze riffy za mocne i chwytliwe. A perkusja? Boże, co ja sobie myślałem, jeśli chodzi o perkusję? (śmiech) Często, gdy piszę muzykę, rozpisuję sobie partie gitary, a już szczególnie czynię to dla <strong>Dark Angel</strong>, po czym nagle okazuje się, że riffy trochę zaczynają wypierać perkusję z pierwszego planu. Na tym albumie tak się nie dzieje.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Teraz przebywam w salce i ćwiczę nowy materiał po raz pierwszy od jego nagrania – oczywiście poza singlami, które już gramy na żywo. Data premiery albumu jest na horyzoncie, więc chcemy wreszcie zacząć się zastanawiać: ‘Które premierowe utwory warto grać na żywo?” Właśnie uczę się na nowo wszystkich partii perkusji do tych kompozycji. I kurde, mówię do siebie: “Człowieku, co ty sobie myślałeś, gdy je pisałeś”? (śmiech) Narzuciłeś sobie sporą presję. Teraz chcesz odtworzyć te rzeczy na scenie? O rany.” Zobaczymy, jak to będzie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Tak jak mówiłem wcześniej, próbowaliśmy napisać kozacki album. Za chwilę zostawimy go fanom do oceny. Zachęcam więc: posłuchajcie sobie <em><strong>Extinction Level Event</strong></em>, nie zajmie wam to zbyt wiele czasu. Potrzebujecie dokładnie 48 minut, by przesłuchać nowe <strong>Dark Angel</strong> za jednym podejściem. A później sami zdecydujecie, czy daliśmy radę.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Porozmawiajmy chwilę o koncertach. W Polsce zagracie dwa sety, usłyszymy album <em><strong>Darkness Descends</strong></em> w całości. Mam dwa pytania. Pierwsze z nich brzmi: co w zasadzie sądzisz o tym albumie po prawie 40 latach od jego wydania? A drugie: czy usłyszymy coś premierowego oprócz dwóch wydanych dotychczas singli?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Zacznę na szybko od tego drugiego. Jak dotąd gramy jedynie dwa single, ponieważ po prostu nie będziemy w stanie wspólnie opracować nowych numerów na próbach przed europejskimi koncertami. W salce, którą widzisz, ćwiczę sam. <strong>Laura Christine</strong> (gitarzystka <strong>DA</strong>, a prywatnie żona <strong>Hoglana</strong> — przyp. red.) dołączy do mnie jeszcze w tym tygodniu. </span><span style="font-weight: 400;">Wszyscy mieszkamy w ró</span><span style="font-weight: 400;">żnych częściach USA i niestety nie możemy spotykać się zbyt często, by wspólnie próbować.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Prawdopodobnie zostaniemy więc przy dwóch singlach, czyli <em><strong>Extinction Level Event</strong></em> i<a href="https://kvlt.pl/newsy/dark-angel-udostepnia-nowy-utwor/"><em><strong> Circular Firing Squad</strong></em></a>. Oba te numery zostaną w secie, przynajmniej na razie. Mamy natomiast zaplanowane więcej koncertów. Wkrótce je ogłosimy i myślę, że wtedy będziemy w stanie przygotować kolejną część premierowego materiału.</span></p>
<p><iframe title="Circular Firing Squad" src="https://www.youtube.com/embed/bRCbdcOZ8W0" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jeśli chodzi o <em><strong>Darkness Descends</strong></em>, granie tego albumu po 40 latach od jego wydania, no, prawie 40, ponieważ zbliżamy się do czterdziestej rocznicy… cóż, dla bodaj każdego zespołu zaszczytem jest mieć krążek, która przetrwa próbę czasu. Kiedy nagrywaliśmy <em><strong>Darkness Descends</strong></em>, nie mieliśmy pojęcia, że 40 lat później będziemy grali koncerty dedykowane temu wydawnictwu. Wygląda na to, że wciąż jest na nie zapotrzebowanie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Kiedyś była to po prostu nowa płyta <strong>Dark Angel</strong>. Mieliśmy wobec niej sporo nadziei, ale to był także nasz kolejny krok naprzód jako grupy. Co więcej, to był pierwszy pełnoprawny album, jaki zarejestrowałem, więc wspominam go ciepło. A sam fakt, że <em><strong>Darkness Descends</strong></em> osiągnęło kultowy status, jest dla nas nieprawdopodobny. Wiesz, ludzie umieszczają go na listach typu top 10 thrashowych albumów wszech czasów i tak dalej.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">A rok 1986, czyli rok premiery DD, był przecież przełomowy dla thrash metalu. </span><span style="font-weight: 400;">Wiele osób uznaje zapewne, że był to w ogóle najlepszy rok w całej długiej historii tego gatunku. Zespoły wypuszczały wtedy rzeczy naprawdę przełomowe. Oczywiście mam na myśli trzech reprezentantów Wielkiej Czwórki (<strong>Metallica</strong>, <strong>Slayer</strong> oraz <strong>Megadeth</strong> — przyp.red), ale też właśnie <strong style="font-weight: 400;">Dark Angel</strong>, <strong style="font-weight: 400;">Kreator</strong> z ich <em style="font-weight: 400;"><strong>Pleasure to Kill</strong></em>, czy <strong style="font-weight: 400;">Nuclear Assault</strong> z <em style="font-weight: 400;"><strong>Game Over</strong></em>. <strong style="font-weight: 400;">Possessed</strong> wypuściło wówczas <em style="font-weight: 400;"><strong>Beyond the Gates</strong></em>… oczywiście <em style="font-weight: 400;"><strong>Seven Churches</strong></em> to klasyk, ale <em style="font-weight: 400;"><strong>Beyond the Gates</strong></em> również. Kurde, w 1986 powstała masa zajebistych albumów. To nie wszystko: masa świetnych longplayów została nagrana w &#8217;86, a ukazała się na początku &#8217;87. Chodzi o <strong style="font-weight: 400;">Death Angel</strong>, <strong style="font-weight: 400;">Testament</strong> i tak dalej.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wracając do <em><strong>Darkness Descends</strong></em>, kiedyś ludzie powtarzali mi takie słowa: “Ten album zmienił moje życie. Znałem<strong> Slayera</strong>, byłem wkręcony w ich muzykę, ale to <em><strong>Darkness Descends</strong></em> sprawiło, że postanowiłem grać w zespole parającym się szybkim, agresywnym metalem.” Wielu członków dużych, deathmetalowych ekip podchodziło do mnie i mówiło o wpływie <strong>Dark Angel</strong>, a zwłaszcza <em><strong>Darkness Descends</strong></em>. <em><strong>Time Does Not Heal</strong></em> też był dla co poniektórych takim albumem, ale w mniejszym stopniu.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Chcieliśmy porządnie podejść do koncertów promujących <em><strong>Darkness Descends</strong></em>. Dla mnie prywatnie to bardzo, bardzo ważne, ale szczerze mówiąc, przez lata nienawidziłem perkusisty z tego krążka, wiesz? (śmiech) Serio, nienawidziłem gościa.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Niemniej teraz gram dużo agresywnej muzyki bez dłuższych przestojów – a przecież prawie wszystko, co gram, to wysoce energetyczna, agresywna muzyka – więc przećwiczenie perkusyjnych partii z <em><strong>Darkness Descends</strong></em> mimowolnie stało się sporo łatwiejsze. Kiedy nagrywałem tę płytę, o perkusji wiedziałem tyle, co nic, natomiast ówczesne patenty zastosowane przeze mnie za bębnami, stanowiły odzwierciedlenie niezdarnych pomysłów osiemnastolatka. Teraz na szczęście mam już jakieś umiejętności, więc jestem w stanie odtworzyć jego niegdysiejszą energię, poprawiając równocześnie technicznie niektóre partie. To, co za małolata bywało trudne, dziś jest dla mnie jak bułka z masłem. I fantastycznie!</span></p>
<p><iframe title="Dark Angel - Merciless Death" src="https://www.youtube.com/embed/GK6lc4BMGHI?list=RDGK6lc4BMGHI" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Co do samej muzyki, <em><strong>DD</strong></em> to iście bezlitosny album, a <strong>Dark Angel</strong> w wydaniu na żywo pozostaje równie bezlitosnym bandem. Oczywiście nie wszystkie nasze utwory są bardzo szybkie, ponieważ mamy w repertuarze mniej intensywne kawałki, ale na koncertach ludzie chcą, żebyśmy grali jeden szybki kawałek, potem kolejny szybki kawałek i zaraz po nim następny. Nie chcą, żebyśmy zwalniali i grali np. <em><strong>Pain’s Invention, Madness</strong></em> czy <em><strong>Act of Contrition</strong></em>. Chcą <em><strong>Burning of Sodom</strong></em>, potem <em><strong>Death of Innocence</strong></em>, potem <em><strong>No One Answers</strong></em>, potem <em><strong>Darkness Descends</strong></em>, a po tym wszystkim <em><strong>Perish in Flames</strong></em>.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wspólnie stwierdziliśmy: „W porządku, w sumie możemy tak zrobić”, bo sami mamy mnóstwo energii, a granie tych rzeczy na żywo to czysta frajda. Wpadnij na najbliższy koncert, czeka Cię zajebista noc z metalem, dobre, dopracowane show. Jak powiedziałem już w kilku innych wywiadach, nie bądź osobą, która następnego dnia usłyszy przez telefon: „Człowieku, czemu nie przyszedłeś? Wszystko przegapiłeś!”, bo szczerze nie sądzę, żeby ktoś chciał odebrać takie połączenie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Słyszałem z wywiadów z Tobą, że członkowie <strong>Dark Angel</strong> żyli ze sobą w bliskich relacjach nawet wtedy, gdy zespół de facto nie funkcjonował. Ponoć byliście jak rodzina, wspieraliście się nawzajem, rozmawialiście o własnych przemyśleniach, emocjach, uczuciach…</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Zgadza się.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Teraz mieszkacie w różnych miastach. Co robicie, żeby sobie pomagać, żyjąc na odległość? I jak w zasadzie wyglądają wasze relacje, kiedy już się widujecie?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Wciąż wszyscy pozostajemy blisko i nadal świetnie się bawimy w swoim towarzystwie. Grałem w kilku zespołach i bywałem na wielu trasach; często przejazdy vanem z lotnisk do hoteli, albo z hoteli do klubów odbywały się w kompletnej ciszy. Nikt nikogo nie nienawidził, ale każdy siedział wyłącznie w swojej głowie i wszystko wokół było skąpane w ciszy. Zresztą kto wie, może niektórzy kolesie z tych zespołów serio się nienawidzą, nie wiem.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">U nas, w <strong>Dark Angel</strong>, panuje trochę inna atmosfera. Zawsze próbujemy się nawzajem rozśmieszać, mamy bezczelne poczucie humoru. Nic nie jest do końca tabu. Dorastaliśmy ze sobą jako nastolatkowie, a teraz jesteśmy jedynie nieco starsi i bardziej doświadczeni. Nasz szczeniacki humor wciąż nam towarzyszy: nieprzerwanie próbujemy sobie nawzajem dogryzać, po czym ścieramy się ze sobą na różne, zabawne sposoby. Wszystko to spaja po prostu jedna wielka miłość.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Owa atmosfera jest zgoła różna niż w innych profesjonalnych zespołach, do których należę. Tam wszyscy odnoszą się do siebie profesjonalnie, kulturalnie… a jak jest w <strong>Dark Angel</strong>? Wciąż jesteśmy tą samą paczką dzieciaków. Lubimy ze sobą przebywać. To fajny stan. Nigdy nie przestałem go czuć, mimo że jestem trasowym weteranem. Pozostali członkowie zespołu, w tym <strong>Laura Christine</strong>, nie przeżyli w busach podobnych doświadczeń, co ja, więc pewna młodzieńcza energia z radości uczestnictwa w wyjazdach wciąż jest u nich obecna. I oni zarazili mnie tą swoją młodzieńczą energią. Kurde, naprawdę się cieszę, gdy widzę, że oni się cieszą. Podam Ci przykład. Kiedy przyjeżdża się do danego miasta, w wielu zespołach każdy po prostu rozchodzi się do swoich pokojów. Kolacje je się osobno, często zamawiając room service. Ale w <strong>Dark Angel</strong> panuje zaraźliwe: „Ej, idziemy na kolację! Kto idzie? Spotkajmy się za 25 minut w lobby!” I to jest świetne.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jeszcze jedno. Sam pozostaję raczej domatorem. Jeżeli na trasie w ogóle gdzieś wybywam, najczęściej spaceruję sobie koło hotelu, po czym wracam i zostaję w nim jakieś 12 godzin, ale z <strong>Dark Angel</strong> zdarza mi się wyjść na miasto. Gdziekolwiek idziemy, idziemy razem.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jesteśmy blisko siebie, pozostajemy rodziną. To nie wszystko: nasze żony się uwielbiają. Czasami w zespołach bywa inaczej: wiesz, że lubisz danego gościa, ale jego dziewczyna jest po prostu nieznośna. Nie u nas, ponieważ u nas wszyscy są niesamowici. Uwielbiam więc momenty, gdy dziewczyny członków <strong>Dark Angel</strong> nas odwiedzają. Ich przyjazdy są super i mam nadzieję, że będą miały miejsce częściej.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Czyli można powiedzieć, że przyjaźń i bliskość jest czymś, co was napędza?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Zdecydowanie. Przyjaźń jest kluczowa. Wiesz, pojawiają się chwile, gdy czujesz się wyeksploatowany, przemęczony, albo pojawiają się problemy rodzinne bądź osobiste.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">I wtedy druga rodzina, ta, którą masz w zespole, pomaga Ci się podnieść. Nie musisz przed nią nikogo udawać, możesz po prostu być sobą i wiesz, że ona to zrozumie. To ważne.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Czasem wystarczy jedno słowo, jedno spojrzenie – i już wiesz, że ktoś Cię wspiera. To nie jest tylko praca, tylko coś więcej. Bez wsparcia trudno byłoby wszystko przetrwać. W <strong>Dark Angel</strong> otucha działa naprawdę dobrze. Jestem za to bardzo wdzięczny. I wiem, że wszyscy pozostali w bandzie czują się tak samo.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Pogadajmy o <strong>Laurze</strong> i<strong> Jimie</strong>. Jaką energię wniosła ona do zespołu? Czy nadal zdarza Ci się pomyśleć o<strong> Jimie</strong> bezpośrednio podczas występu?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Cóż, pomysł, by <strong>Laura</strong> stała się częścią zespołu, pochodzi bezpośrednio od <strong>Jima</strong>. To była jego wola!</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wszyscy wiedzieliśmy, że kiedy zaczęliśmy grać więcej koncertów, trzeba było podjąć niejedną trudną decyzję. W końcu <strong>Jim</strong> powiedział: „Będę na każdym koncercie, na którym tylko będę mógł, ale po drodze wpadną Wam pewnie jakieś fajne pojedyncze sztuki bądź trasy, których nie dam razy zagrać”. W pełni rozumieliśmy, co miał na myśli.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">On miał zresztą udaną i dochodową karierę po wcześniejszym odejściu z <strong>Dark Angel</strong>. I kiedy nadszedł czas, a kropki na niebie zaczęły łączyć się we wzór, zaczęliśmy myśleć o jego zastępstwie. To była decyzja <strong>Jima</strong>, żeby przyjąć <strong>Laurę</strong> do kapeli. <strong>Jim</strong> poszedł do pozostałych członków zespołu i poprosił ich o głosowanie w tej sprawie. Nie miało to nic wspólnego ze mną, sam natomiast byłem na tak, bo według mnie znaleźliśmy się w najlepszej możliwej sytuacji.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Nie musiałem też mówić: „Hej chłopaki, pozwólmy <strong>Laurze</strong> grać w zespole!”, nic z tych rzeczy. Ona jest świetną instrumentalistką i podniosła poprzeczkę pod względem wykonawczym. Jej energia jest znakomita, bo<strong> Laura</strong> potrafi być twardą babką, ale jest też wspaniałą, słodką osobą. Jest po prostu niesamowita, a goście z <strong>Dark Angel</strong> to teraz jej bracia. <strong>Laura</strong> ich kocha, a oni kochają ją. Widzę to między innymi po tym, w jaki sposób wszyscy ze sobą żartujemy.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Poza tym ona jest najzabawniejszą osobą, jaką znam. <strong>Ron</strong>, <strong>Gonz</strong> (<strong>Mike Gonzales</strong> &#8211; przyp.red.) i <strong>Eric</strong> też umieją mnie rozbawić. Często, gdy wszyscy ze sobą siadamy, przyjmuję jedynie rolę widza, żeby móc się szczerze pośmiać.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Przyglądając się relacjom nas wszystkich, widzę, że ostatnio stały się one jeszcze bardziej wypełnione miłością, bo <strong>Laura</strong> dosłownie nas nią zaraża. Jeżeli miałaby nagle stać się największą gwiazdą rocka na świecie, zapewne użyłaby tego statusu niczym trampoliny, mającej pomóc wszystkim innym. Świetnie jest mieć ją na pokładzie.</span></p>
<p><iframe title="Dark Angel - Live at Thrash the Park, Uppsala 2025 - Full show" src="https://www.youtube.com/embed/mGLuZBxrz68" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Czy jednym z twoich celów nadal jest bycie aktywnym perkusistą grubo po siedemdziesiątce?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: O tak, absolutnie. Teraz to już nawet po osiemdziesiątce! O siedemdziesiątce mówiłem 10 lat temu, więc teraz widzę siebie za zestawem dziesięć lat później. I wiesz, nie będzie sytuacji typu: „Ojej, ale słodko, <strong>Gene</strong> wciąż grywa na bębnach rockowe standardy”. Nie ma takiej opcji. Do końca pozostanę perkusistą grającym ekstremalny metal. Pod względem aranżacji kawałków byłem przecież jednym z gości, którzy wpłynęli na rozwój całego ekstremalnego metalu. Tworzyłem swój styl wraz z jego podwalinami.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wszyscy inni mogą już sobie powoli zacząć odpuszczać lub robić dłuższe przerwy, albo przestać grać tak intensywnie jak dwudziestolatkowie. (śmiech) Ja natomiast zamierzam przycisnąć jeszcze bardziej. To mój cel i nie widzę powodu, żeby go nie zrealizować. Czy będzie to fajne? Na bank, bo mam teraz trochę mniej kilogramów (mówiąc to, Gene w przekomiczny sposób łapie się za fałdy na brzuchu — przyp.red.), więc przede mną jeszcze długa droga jako drummer. Zamierzam być podczas niej super zdrowy. Moje umiejętności są teraz lepsze niż 30 lat temu. Wcześniej zrzuciłem ponad sto funtów (około 45 kg — przyp.red), przybranych dwie dekady temu. Aktualnie jestem również w lepszej formie, niż wtedy. Technika gry uległa poprawie. Perkusję wykorzystuję w charakterze treningu cardio codziennie, nie robię sobie dni wolnych i zakładam neopren nawet podczas występów na żywo. Pod ubraniami noszę odpowiednik skafandra dla nurków. O, spójrz tutaj, mój neopren leży tuż obok perkusji. Zakładam go po to, mocniej się pocić. To ważne, gdy chcesz zgubić parę kilogramów. Dodatkowo na siłce robię trening siłowy oraz ekstra cardio, więc potrafię zagrać dwugodzinny set intensywnego metalu bez większych problemów.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Widzę plakat <strong>Black Sabbath</strong> wiszący za Tobą i po prostu muszę o to spytać: czy widziałeś koncert <em><strong>Back to the Beginning</strong></em>? Gdyby powstało analogiczne wydarzenie sygnowane nazwiskiem <strong>Gene’a Hoglana</strong>, kogo poprosiłbyś o wykonanie swoich partii?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: To zabawne, bo sam chciałbym zagrać wszystkie swoje partie. (śmiech) Tak czy inaczej, widziałbym za bębnami wiele różnych osób. Jeżeli chodzi o <strong>Sabbath</strong>, nie miałem jeszcze okazji obejrzeć tego przedsięwzięcia, aktualnie bywam mocno zajęty. Mam nadzieję, że będzie ono dostępne na streamingach do nadrobienia za jakiś czas.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Generalnie każdy pyta mnie dzisiaj o ten temat, a ja sam, prawdę mówiąc, nie zauważyłem, że ten plakat wciąż wisi w tym samym miejscu. (śmiech) Cóż, co do mojej własnej edycji wydarzenia, musiałby na niej zabębnić właśnie <strong>Bill Ward</strong>. Później zasiadłby sobie na specjalnym tronie. W ogóle to wspaniale, że on zagrał wtedy z pozostałymi członkami zespołu na stadionie w Birmingham. Zajebisty jest też zresztą <strong>Tommy Clufetos</strong>, który dekadę temu odwalił świetną robotę (w okolicach promocji krążka „13” <strong>Black Sabbath</strong> <strong>Clufetos</strong> zjeździł z <strong>Ozzym</strong>, <strong>Tonym</strong> i <strong>Geezerem</strong> cały świat — przyp.red). <strong>Tommy</strong> nawet całkiem przypominał Billa. I grał świetnie, z szacunkiem do jego partii.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Swoją drogą, oczywiście do pewnego stopnia, przypisuję <strong>Laurze Christine</strong> to, iż <strong>Bill</strong> był w stanie ponownie zagrać na perkusji. Nie wiem, co on sam by o tym pomyślał, ale faktem jest, że pewnego razu wyszliśmy wspólnie na kolację. Był <strong>Bill</strong> i jego żona <strong>Jackie</strong>, <strong>Laura</strong> oraz ja. <strong>Bill</strong> uwielbia <strong>Laurę</strong>, <strong>Jackie</strong> uwielbia <strong>Laurę</strong>, zaś sama <strong>Laura</strong> przekazała wtedy <strong>Billowi</strong> sporo swojej wiedzy. On opowiedział nam o obecnym poziomie jego umiejętności, nie był z nich w tamtym czasie zbyt zadowolony. <strong>Laura</strong> dała mu mnóstwo wskazówek, trików oraz patentów, które mogły pomóc mu wyjść z miejsca, w którym był ze swoją grą, i dotrzeć tam, gdzie pragnął być. <strong>Bill</strong> przyznał się wówczas, że nie siedział za bębnami od sześciu miesięcy, bo sprawiało mu to trudność.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jakieś trzy tygodnie później <strong>Bill</strong> był na scenie w Whisky (a Go Go, legendarnym klubie w Los Angeles — przyp.red.), i bębnił podczas jam session. Później skontaktował się z <strong>Laurą</strong>, mówiąc jej, że był tam dzięki temu, co podpowiedziała mu podczas kolacji.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jego gra zawsze była fantastyczna, więc fakt, że <strong>Bill</strong> jest teraz tam, gdzie jest, dobitnie pokazuje, że można być po siedemdziesiątce i wspaniale grać kawałki <strong>Sabbath</strong>. Bardzo to doceniam. Skoro on potrafi, ja również będę w stanie tego dokonać. Wystarczy zadbać o zdrowie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: </span><span style="font-weight: 400;">Życzę Ci zatem przede wszystkim zdrowia. Wpadasz do Europy w przyszłym roku?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Dziękuję, przyda się. Na bank widzimy się na letnich festiwalach. Muszę zajrzeć w swój kalendarz, ale wiem, że czeka nas kolejna długa trasa z <strong>Dark Angel</strong>, bo </span><span style="font-weight: 400;">w końcu będziemy mieli nowy krążek do podpromowania. Niebawem wyruszymy też z <strong>Dethklok</strong> oraz <strong>Death To All</strong>. Zdaje się, że <strong>Bear McCreary</strong> również planuje kolejne występy. Będzie co robić, już nie mogę się doczekać.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: </span><span style="font-weight: 400;">Dziękuję za rozmowę.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Dzięki.</span></p>
<p>___</p>
<p>Wywiad został przeprowadzony dzięki uprzejmości <a href="https://winiarybookings.pl/"><strong>Winiary Bookings</strong></a>.</p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-329247" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Gene-Hoglan-interview-1.png" alt="" width="1200" height="675" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Gene-Hoglan-interview-1.png 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Gene-Hoglan-interview-1-300x169.png 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Gene-Hoglan-interview-1-800x450.png 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Gene-Hoglan-interview-1-1536x864.png 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/gene-hoglan-dark-angel-wywiad/">GENE HOGLAN (Dark Angel) „Chcieliśmy napisać brutalną płytę”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/gene-hoglan-dark-angel-wywiad/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>AVKVRST: „Chęć spersonifikowania traumy lub po prostu czysta radość tworzenia”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/avkvrst-chec-spersonifikowania-traumy-lub-po-prostu-czysta-radosc-tworzenia/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/avkvrst-chec-spersonifikowania-traumy-lub-po-prostu-czysta-radosc-tworzenia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Adam Pilachowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Jul 2025 18:43:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Avkrvst]]></category>
		<category><![CDATA[InsideOut Music]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[progresive rock]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Simon Bergeseth]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=328169</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dla muzyka tworzenie dźwięków to wyraz wyrażania emocji, w tym frustracji otaczającą rzeczywistością. Chęć spersonifikowania traumy lub po prostu czysta radość tworzenia.&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/avkvrst-chec-spersonifikowania-traumy-lub-po-prostu-czysta-radosc-tworzenia/">AVKVRST: „Chęć spersonifikowania traumy lub po prostu czysta radość tworzenia”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dla muzyka tworzenie dźwięków to wyraz wyrażania emocji, w tym frustracji otaczającą rzeczywistością. Chęć spersonifikowania traumy lub po prostu czysta radość tworzenia. Dla słuchaczy słuchanie muzyki wiąże się zaś z przeżywaniem, identyfikowaniem się z tym smutkiem, radością czy innymi uczuciami. Każdy z nas swoją muzyką chce przedstawić samego siebie, bez względu na to, czy jest to powszechnie akceptowane, czy też nie. Zauważyłem, i jest to podobno udowodnione naukowo, że sympatycy ciężkich brzmień są szczególnie wrażliwi. Nie tylko na samą muzykę, ale też na życie, sytuacje, z którymi musimy się zmagać na co dzień. Nie jest istotne, czy jest to black, death, thrash czy progressive metal. Każdy rodzaj ma te nuty, te płyty, które działają niczym balsam na zbolałą duszę, bądź podnoszą tętno do granic możliwości naszego ciała. I tak było w moim przypadku przy okazji słuchania nowej, ciepłej jeszcze płyty <i>Waving at the Sky</i> progresywnych Norwegów z <strong>Avkrvst</strong>. Przy okazji wydania tej płyty na krótką wymianę zdań dał się namówić jeden z kompozytorów, gitarzysta i wokalista w jednym <strong>Simon Bergeseth</strong></p>
<hr />
<p><b>Jesteście jeszcze wciąż młodym zespołem, świeżo po premierze drugiego albumu </b><b><i>Waving at the Sky</i></b><b>. Ale tak naprawdę niewiele o Was wiemy. Czym właściwie jest Avkrvst?</b></p>
<p><b>Avkrvst</b> to zespół, który rezyduje w tym miejscu na stałe. Nazwa pochodzi od imienia <b>Kjella Aukrusta</b>, rysownika, malarza i pisarza, który dorastał w Alvdal, gdzie tworzymy i nagrywamy całą naszą muzykę.</p>
<p><b>Avkrvst to zespół Twój i Martina. Podobno planowałeś założyć kapelę, gdy byłeś jeszcze dzieckiem. Jaka jest geneza Avkrvst i skąd wziął się pomysł grania takiej muzyki?</b></p>
<p>Nasi ojcowie są również najlepszymi przyjaciółmi i mają własny zespół tworzący rock progresywny. Więc Martin i ja dorastaliśmy w okresie, gdy nasi rodzice mieli próby zespołu, koncerty itp. i zabierali nas na wszystkie imprezy. Dorastaliśmy z progiem, także innymi gatunkami, ale myślę, że prog jest w naszych żyłach. W ogóle nie planowaliśmy tworzyć tego sprecyzowanego rodzaju muzyki, po prostu wyszło trochę progresywnie.</p>
<p><b>Minęły dwa lata od debiutanckiego albumu „The Approbation”. Cały czas słyszę tam sporo Porcupine Tree i Opeth. To nie jest skarga, ale raczej moja ciekawość: czy to był twój zamiar?</b></p>
<p>Steven Wilson i Mikael Åkerfeldt i ich wczesna twórczość to prawdopodobnie dwaj główni bohaterowie naszego dzieciństwa, dużo jej słuchaliśmy. Kiedy tworzyliśmy <b>The Approbation</b>, nie planowaliśmy nawet wydawania muzyki, po prostu robiliśmy to, co nam przyszło do głowy, siedząc w domu i pijąc piwo. To było raczej naturalne, że chcieliśmy robić coś tak intrygującego, jak nasi idole.</p>
<p><iframe title="AVKRVST - The Trauma (OFFICIAL VIDEO)" src="https://www.youtube.com/embed/5OMpnEZDY3U?list=RD5OMpnEZDY3U" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><b>Pomimo słyszalnych wpływów, to, co tam słyszę, to przede wszystkim ogromna dawka nowych emocji, pomysłów i bardzo bezpośrednich odczuć, których z pewnością włożyłeś sporo w przygotowanie swojego drugiego albumu </b><b><i>Waving at the Sky.</i></b></p>
<p>Tak. W przypadku <i><b>Waving at the Sky</b></i> musieliśmy nieco bardziej zagłębić się w nasze kreatywne umysły, więcej i intensywniej pracowaliśmy nad koncepcją, muzyką i tekstami. Jest to nieco dojrzalsze i głębsze, jeśli można tak to ująć. Miło jest widzieć, że słyszą to również nasi słuchacze!</p>
<p><b>A wi</b>ę<b>c dojrzalsza muzyka, przemyślane teksty i koncept. O czym jest ten album?</b></p>
<p>Ten album i koncepcja są inspirowane makabryczną sprawą, która wydarzyła się w małym miasteczku w Norwegii prawie 20 lat temu. Ledwie pamiętamy ją z dzieciństwa, ale w jakiś zadziwiający sposób sprawa do nas wróciła. Bardzo się w nią zagłębiliśmy. Mamy też swoje dzieci, a ta sprawa naprawdę utkwiła w nas głęboko i mrocznie. Krótko mówiąc, chodzi głównie o dwie rodziny, które znęcały się nad własnymi dziećmi. I w pewnym momencie, nie znając się nawzajem, obie przeprowadzają się do tego samego małego miasteczka i zostają sąsiadami. Kończy się to także znęcaniem się nad dziećmi innych, co jest tak mroczne, jak to tylko możliwe&#8230; Za każdym razem, gdy jechaliśmy do domku na weekendowe sesje pisania muzyki, słuchaliśmy audiobooków niektórych ofiar. Tylko tego, żadnej muzyki, która mogłaby na nas wpłynąć.</p>
<p><b>Zarówno na </b><b><i>The Approbation, </i></b><b>jak i </b><b><i>Waving at the Sky</i></b><b> jest sporo mroku. Czy tak próbujesz uwolnić swoje emocje?</b></p>
<p>Zawsze tworzymy muzykę jesienią i zimą, a w domu jest wtedy naprawdę ciemno i zimno. Generalnie bardziej lubimy melancholijną muzykę w tonacji minorowej niż wesołą muzykę w durowej. Mieszkamy w jednym z najwspanialszych krajów i mieliśmy wspaniałe wychowanie – więc kiedy piszemy teksty, koncepcje i muzykę, staramy się wczuć w inne postacie i terytoria, i staramy się zrozumieć inne perspektywy życia.</p>
<p><b>Pierwszy album ma tylko siedem utworów. Drugi również. Czy to przypadek, czy zaplanowany manewr?</b></p>
<p>Nawet o tym nie pomyślałem! (śmiech) Czysty zbieg okoliczności, ale fajny.</p>
<p><iframe title="AVKRVST - The Malevolent (feat. Ross Jennings) (OFFICIAL VIDEO)" src="https://www.youtube.com/embed/KczyPi5F8jk?list=RDKczyPi5F8jk" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><b>Skąd bierze się wasze muzyczne dążenie do perfekcji? Takie wrażenie odnoszę, słuchając muzyki Avkrvst. Całkowity profesjonalizm. Każda nuta, każdy ton głosu ma swoje miejsce. Czasami brakuje mi tu przestrzeni na swobodną inscenizację. Czy tak jest naprawdę?</b></p>
<p>Dorastaliśmy mając mnóstwo instrumentów w naszych domach, a nasi ojcowie i wujkowie grali w zespołach itd. Byliśmy w wielu studiach i nagrywaliśmy z wieloma różnymi zespołami, graliśmy dużo na żywo itd., ale nigdy razem (przynajmniej nie od czasu, kiedy byliśmy naprawdę młodzi). Więc myślę, że po prostu tak to robimy, bez prób robienia czegoś konkretnego. Czytamy sobie nawzajem w myślach i naprawdę dobrze nam się współpracuje.</p>
<p><b>Moim marzeniem jest, nie będę ukrywał, sztuka teatralna, dramat z muzyką Avkrvst jako ilustracją.</b></p>
<p>Brzmi to wspaniale, miejmy nadzieję, że pewnego dnia tak się stanie!</p>
<p><b>Do jakiego typu odbiorców skierowana jest Wasza muzyka?</b></p>
<p>Myślę, że jest to może trochę szersze grono niż tylko sympatycy prog w ogóle. Tworzymy i gramy muzykę dla ludzi, którzy doceniają muzykę pop, dla ludzi, którzy lubią rock, death metal, ambient, prog oraz melancholijne nastroje. Gramy dla całej rodziny! <i>(śmiech)</i></p>
<p><b>Wasza muzyka jest czasami wręcz agresywna, czasami smutna, a nawet melancholijna. To gra emocji. Czy takie wrażenie ma odnieść słuchacz? Od płaczu do bezradnego krzyku?</b></p>
<p>Powiedziałbym, że tak, zwłaszcza w przypadku <i>Waving at the Sky</i>, gdzie koncepcja i historia są dalekie od szczęścia. Naprawdę staramy się ożywić te emocje poprzez muzykę, teksty, grafikę i wideo.</p>
<p><b><i>Waving at the Sky</i></b><b> wydaje się bardziej dynamiczne niż Wasz debiut. Widać większą determinację i konsekwencję w procesie twórczym. Jak się z tym czujesz jako kompozytor?</b></p>
<p>Jesteśmy z niego naprawdę zadowoleni i wszyscy uważamy, że jest lepszy od naszego pierwszego albumu. Jest generalnie bardziej przemyślany. Pracowaliśmy nad nim więcej niż nad pierwszym, który był trochę bardziej jak sklejanie części.</p>
<p><b>Nawiązaliście współpracę z profesjonalistami &#8211; wydaje Was gigant rocka progresywnego InsideOut Music. Czy to najlepszy sposób, aby dotrzeć do szerszej publiczności?</b></p>
<p>Zdecydowanie. To także nasze wielkie dziecięce marzenie. Każda płyta CD na regale naszego ojca miała logo InsideOut, a my uwielbialiśmy je wszystkie. To spełnienie marzeń, a Thomas Waber to świetny facet z doskonałym gustem muzycznym.</p>
<p><b>W utworze „The Malevolent” gościnnie wystąpił wokalista Haken, Ross Jennings. Jak doszło do waszej współpracy?</b></p>
<p>Ross opublikował zdjęcie siebie z albumem <i>The Approbation</i>, gdy się ukazał, a my uwielbiamy jego i Haken. Więc gdy pomyśleliśmy, że potrzebujemy pomocy z The Malevolent, zadzwoniliśmy do Rossa, który przyleciał do nas, napisał tekst i górną linię refrenu. To cudowny facet i świetny wokalista.</p>
<p><b>Skoro jest nowy album, to chyba będą też koncerty? Gdzie możemy Was zobaczyć w najbliższej przyszłości? I czy odwiedzisz Polskę? Bo planuję wprosić się na Wasz występ.</b></p>
<p>Jesteś na liście gości, gdy przyjedziemy do Polski! Na tę chwilę jedynym oficjalnym naszym koncertem jest festiwal Comendatio w Portugalii pod koniec czerwca.</p>
<p><b>Mimo młodego wieku macie duże grono oddanych fanów, nie mam wątpliwości, że również fanów w Polsce. Ja jestem jednym z nich. Co chciałbyś nam wszystkim powiedzieć?</b></p>
<p>Naprawdę doceniamy każdego, kto nas wspiera, kupuje muzykę, gadżety i przychodzi na koncerty. To wiele znaczy!</p>
<p><b>Dla mnie osobiście </b><b><i>Waving at the Sky</i></b><b>, mimo że jest dopiero czerwiec, jest albumem roku. Mówię to z pełną odpowiedzialnością.</b></p>
<p>Wow, dziękuję bardzo. To naprawdę rozgrzewa nasze serca, doceniam to!</p>
<p><b>Dziękuję bardzo za Twój czas i słowa. Czy chciałbyś coś dodać na zakończenie?</b></p>
<p>Mamy nadzieję, że słuchanie Waving at the Sky sprawi ludziom tyle samo radości, ile nam sprawiło jego tworzenie.</p>
<p><iframe title="Preceding" src="https://www.youtube.com/embed/Zft_-vWLOtg?list=RDZft_-vWLOtg" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/avkvrst-chec-spersonifikowania-traumy-lub-po-prostu-czysta-radosc-tworzenia/">AVKVRST: „Chęć spersonifikowania traumy lub po prostu czysta radość tworzenia”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/avkvrst-chec-spersonifikowania-traumy-lub-po-prostu-czysta-radosc-tworzenia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>HEILUNG: „Ciężka praca zawsze jest warta swojej ceny”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/heilung-ciezka-praca-zawsze-jest-warta-swojej-ceny/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/heilung-ciezka-praca-zawsze-jest-warta-swojej-ceny/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Annika]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Jul 2025 08:28:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[folk]]></category>
		<category><![CDATA[Heilung]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[kai uwe faust]]></category>
		<category><![CDATA[neofolk]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Season Of Mist]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=327520</guid>

					<description><![CDATA[<p>Do najciekawszych muzycznych zjawisk ostatnich lat bez wątpienia można zaliczyć Heilung. Zespół – czy wręcz kolektyw – którego członkowie pochodzą z Norwegii,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/heilung-ciezka-praca-zawsze-jest-warta-swojej-ceny/">HEILUNG: „Ciężka praca zawsze jest warta swojej ceny”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Do najciekawszych muzycznych zjawisk ostatnich lat bez wątpienia można zaliczyć <strong>Heilung</strong>. Zespół – czy wręcz kolektyw – którego członkowie pochodzą z Norwegii, Niemiec oraz Danii, i który zawitał ze swoim pogańskim rytuałem na sceny <strong>Wacken</strong> czy <strong>Hellfest</strong>u, stanowi jedyny w swoim rodzaju fenomen.<br />
Jeden z założycieli <strong>Heilung</strong>, <strong>Kai Uwe Faust</strong>, odpowiada na pytania o najbardziej wyjątkowych występach, symbolice obiektów na scenie oraz nastrojach panujących w grupie przed planowaną w bliskiej przyszłości przerwą w graniu na żywo.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Interview-with-Heilung-–-English.pdf">Interview with <strong>Heilung</strong> in English</a></p>
<hr />
<p><strong>Jak się macie? Jak wrażenia z Waszej ostatniej trasy przed przerwą?</strong></p>
<p>Kai Uwe Faust: Czuję się ugruntowany. Rytuały, które odprawiamy, a które niektórzy nazywają po prostu koncertami, pochłaniają znaczną ilość energii. Jak dotąd ostatni odcinek trasy był intensywny, ale również piękny. To jak ostatni oddech przed głęboką, cichą zimą. Na scenie dajemy z siebie wszystko.<br />
Kiedy przygotowujemy się do przerwy, najsilniej ze wszystkiego czuję wdzięczność.</p>
<p><strong>Kiedy ogłoszono trasę, pojawiły się spekulacje, że zagracie w Stonehenge. Chcielibyście wcielić taki plan w życie?</strong></p>
<p>Oczywiście. Stonehenge niesie ze sobą pewien rezonans, nie tylko archeologiczny, ale również na poziomie samych wibracji. To miejsce, w którym ludzkie ręce ustawiły się w jednej linii z kosmosem. Bardzo chcielibyśmy odprawić tam nasz rytuał, jednak takie miejsce wymaga odpowiednich intencji, musi pojawić się na to zgoda.<br />
Jeśli takie wydarzenie zostanie zorganizowane, to będzie to oznaczało, że tak właśnie miało być.</p>
<p><strong>Jakie wrażenia macie ze wspólnej trasy z Zeal &amp; Ardor? Kto z Was wpadł na ten pomysł?</strong></p>
<p>To było bardzo mocne połączenie. Pomysł wziął się z rozmowy z naszymi agentami od bookingu i zespołem produkcyjnym, jednak my wszyscy od razu czuliśmy tę energię. Zeal &amp; Ardor wnoszą niesamowity ogień wraz ze swoimi występami na żywo. Ich bunt na poziomie duchowym oraz poczucie rytmu uzupełniają to, co my robimy na scenie. Jesteśmy różni stylistycznie, ale mamy wspólny mianownik w postaci naszej surowej ekspresji. Wprost ich uwielbiamy i bardzo ich szanujemy. Wspólna trasa z nimi to było naprawdę frajda.</p>
<p><strong>Byłam na czterech przystankach Waszego tournée i pomimo różnic, takie połączenie świetnie się sprawdziło.</strong></p>
<p>Dziękuję. To magia prawdziwego rytuału, która przekracza gatunkowe granice. To siedzi gdzieś w kościach i dosięga podświadomości. Kiedy ścieżki obu zespołów są równoległe i równie szczere, mogą tworzyć harmonię – nawet, kiedy w jednej główną rolę pełnią bębny, a w drugiej wokal w formie growlu.</p>
<figure id="attachment_327524" aria-describedby="caption-attachment-327524" style="width: 630px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" class="wp-image-327524 size-large" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-10.07.2024-Sopot-Poland-2-800x533.jpg" alt="" width="630" height="420" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-10.07.2024-Sopot-Poland-2-800x533.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-10.07.2024-Sopot-Poland-2-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-10.07.2024-Sopot-Poland-2-1536x1024.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-10.07.2024-Sopot-Poland-2-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 630px) 100vw, 630px" /><figcaption id="caption-attachment-327524" class="wp-caption-text">Heilung w Sopocie, 2024. (Wiktoria Wójcik)</figcaption></figure>
<p><strong>Jedną z Waszych najtrudniejszych do zagrania na żywo kompozycji jest chyba Tenet. Jak poradziliście sobie z tym utworem na próbach i później podczas Waszych rytuałów?</strong></p>
<p>Tenet to nie tylko dźwięk, to również architektura. Zupełnie jak świątynia symetrii. Ćwiczenie tego wymagało wielkiej precyzji, ale ostatecznie zaprocentowało. Nie dało się podejść do tego jedynie używając intelektu, należało jeszcze tchnąć w to życie. Albo wręcz przeciwnie, przestać oddychać i po prostu poświęcić się śpiewaniu i recytowaniu, aż w głowie zaczynało się kręcić, a umysł wywoływał halucynacje.<br />
Kiedy odpuścimy i utracimy nad tym kontrolę, wszystko zaczyna się poruszać jak wąż. Podczas rytuału jego struktura staje się swoistą ścieżką, a my podążamy jej śladem.</p>
<p>Ciężka praca zawsze jest warta swojej ceny. Jeśli ktoś chce wykorzystać jedynie minimum swoich możliwości i od razu cieszyć się efektami pracy, Heilung nie jest dla niego odpowiednim miejscem. Dajemy z siebie wszystko i jeszcze więcej. <em>Only teamwork makes the dream work</em>.</p>
<p><strong>Czy myśleliście o wykorzystaniu motywów ze słowiańskiej mitologii albo muzyki w Waszej twórczości?</strong></p>
<p>Tak, słowiańskie tradycje są bardzo bogate. Mają głębię równą tym pradawnym kulturom, które często eksplorujemy. Osobiście czerpię inspirację z ich duchowości i dualizmu, jak również z ich pieśni. Poza tym dawne tkane i haftowane motywy słowiańskie są prawdziwie inspirujące.<br />
Zawsze podchodzimy do tych tematów z szacunkiem oraz dystansem – w pewnym sensie czekamy na to, by przodkowie otworzyli nam drzwi do tej wiedzy, by móc się zagłębić w temat.</p>
<p><strong>Co symbolizuje poroże Twoje i Marii? Czy to w pewnym sensie symbol bycia przewodniczącymi rytuału?</strong></p>
<p>Poroże to nie korona, nie stanowi symbolu władzy. To raczej przedłużenie ciała podobne do gałęzi drzewa. W wielu dawnych kulturach poroże symbolizuje połączenie z boskością, duchami zwierząt i mądrością natury. Maria nosi je w charakterze prządki – osoby, która wplata dźwięk w duszę. Ja noszę je jako gest stawania się jednym z duchami moich przodków, z bóstwami. Nie jestem ponad nimi ani poniżej nich, to po prostu forma duchowej ekspresji.</p>
<p><strong>Czy uważacie, że Wasza muzyka może być stosowana przez słuchaczy do wprowadzania się w trans?</strong></p>
<p>Tak, wielu z nich tak właśnie robi. Muzyka nie jest przeznaczona jedynie dla uszu. Jest również dla oddechu, serca i kręgosłupa. Rytm może towarzyszyć wizjom i doznaniom, ale wymaga podejścia z otwartym umysłem. Nie każdy osiągnie ten stan. Niektórzy będą czuli jedynie rytm, inni odnajdą siebie w ciszy pomiędzy nutami. Na tym polega całe piękno tego zjawiska.</p>
<figure id="attachment_327523" aria-describedby="caption-attachment-327523" style="width: 630px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" class="wp-image-327523 size-large" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-10.07.2024-Sopot-Poland-3-800x533.jpg" alt="" width="630" height="420" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-10.07.2024-Sopot-Poland-3-800x533.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-10.07.2024-Sopot-Poland-3-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-10.07.2024-Sopot-Poland-3-1536x1024.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-10.07.2024-Sopot-Poland-3-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 630px) 100vw, 630px" /><figcaption id="caption-attachment-327523" class="wp-caption-text">Heilung w Sopocie, 2024. (Wiktoria Wójcik)</figcaption></figure>
<p><strong>Jeśli mogę o to spytać, co sądzicie o używaniu dragów w pogaństwie i do wchodzenia w trans, niczym wojownicy berserkerzy?</strong></p>
<p>To ścieżka zarówno światła, jak i cienia. Rośliny mogą nas wiele nauczyć, a niektóre z nich, traktowane z szacunkiem i otwartością, potrafią poszerzyć percepcję i otworzyć drzwi naszego umysłu. Jednak w dzisiejszych czasach ludzie często szukają skrótów.<br />
To jak sięganie po ogień bez odpowiedniego przygotowania. Dawniej berserkerzy nie brali po prostu czegoś mocnego, byli również zdyscyplinowani oraz trenowali ciało i umysł.<br />
W naszej muzyce jest więc przestrzeń na pewne święte rośliny, ale jedynie po odpowiednim przygotowaniu, podejściu z intencją i pokorą. W innym wypadku wprowadzanie się w trans to ucieczka, a nie transcendencja.</p>
<p><strong>Do najbardziej wyjątkowych punktów w Waszej karierze należał z pewnością rytuał w Tajlandii. Skąd pomysł i kto stoi za tym przedsięwzięciem?</strong></p>
<p>Ten rytuał był niczym zbiegające się rzeki. Nasz team, organizatorzy, miejscowe społeczności – wszyscy czuliśmy ten zew. To nie był zwykły występ, to było spotkanie różnych światów. Czuliśmy się tam serdecznie przywitani i odwdzięczyliśmy najlepiej, jak mogliśmy.<br />
Stanowiło to świetne przypomnienie tego, że sam rytuał jest uniwersalny, a rytm bębna pozostaje taki sam niezależnie od tego, czy rozlega się w Danii, czy gdzieś w Chiang Mai. Nasi przyjaciele w Tajlandii, których możemy już praktycznie nazwać naszą rodziną, przeszli samych siebie w swojej gościnności i szczodrości. Od tego czasu pozostaliśmy połączeni w głębokim uznaniu i wzajemnym szacunku.</p>
<p><strong>W jakim kraju jeszcze chcielibyście zagrać?</strong></p>
<p>Jest takich wiele, mnie najbardziej ciągnie do Mongolii. Śpiew gardłowy, symboliczne znaczenie zwierząt takich jak konie, przestrzenie i ogromne dystanse w tym kraju. Wspomniałbym też o pewnych miejscach w Ameryce Południowej, na przykład Peru, gdzie połączenie ziemi i nieba jest integralną częścią życia.<br />
W tym wszystkim nie chodzi jednak tylko o to, gdzie my chcemy zagrać – chodzi o to, gdzie nasz rytuał jest potrzebny. A najważniejszy jest w miejscach, gdzie ludzie zechcą zgromadzić się przy ogniu, by pamiętać, kim tak naprawdę są.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-large wp-image-327527" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-live-800x419.jpg" alt="" width="630" height="330" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-live-800x419.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-live-300x157.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Heilung-live.jpg 1200w" sizes="(max-width: 630px) 100vw, 630px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/heilung-ciezka-praca-zawsze-jest-warta-swojej-ceny/">HEILUNG: „Ciężka praca zawsze jest warta swojej ceny”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/heilung-ciezka-praca-zawsze-jest-warta-swojej-ceny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>DECLINE OF THE I: „Sposób na wyrażenie najcięższych, najciemniejszych emocji”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/decline-of-the-i-sposob-na-wyrazenie-najciezszych-najciemniejszych-emocji/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/decline-of-the-i-sposob-na-wyrazenie-najciezszych-najciemniejszych-emocji/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Adam Pilachowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 14 Apr 2025 16:45:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[A.K.]]></category>
		<category><![CDATA[Agonia records]]></category>
		<category><![CDATA[Decline Of The I]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[Judicaël]]></category>
		<category><![CDATA[post-black metal]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=322888</guid>

					<description><![CDATA[<p>Black metal XXI wieku ma różne oblicza. Jest groźny, majestatyczny, agresywny, atmosferyczny. Różne twarze muzyki i różne podejścia do niej. To muzyka&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/decline-of-the-i-sposob-na-wyrazenie-najciezszych-najciemniejszych-emocji/">DECLINE OF THE I: „Sposób na wyrażenie najcięższych, najciemniejszych emocji”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Black metal XXI wieku ma różne oblicza. Jest groźny, majestatyczny, agresywny, atmosferyczny. Różne twarze muzyki i różne podejścia do niej. To muzyka tak rozbudowana, że praktycznie żadne schematy nie mają tu miejsca i żadnym schematom tak naprawdę ten gatunek ciężkiego brzmienia nie podlega. I bardzo dobrze, bo widać jak na przestrzeni lat się rozwija i zdobywa nowe szczyty. Jednocześnie wszystko, co związane z black metalem, jest posępne, na wskroś złe i wciąż wisi nad nim oblicze rogatego, jakkolwiek go pojmujemy. Filozofia egzystencjalizmu i psychologia duszy coraz bardziej przesiąkają w muzykę i mają na nią coraz większy wpływ. Już od kilku, kilkunastu lat tematyka czarnej polewki dojrzewa i zmienia swój wizerunek, zmierzając bezpośrednio do podświadomości ludzkiej i natury samego człowieka. I właśnie taką twarz ma black metal wykonywany i nagrywany przez gwiazdę mojego dzisiejszego wieczoru, <strong>Decline Of The I</strong>. Tuż po premierze najnowszej propozycji francuskich filozofów, <i>Wilhelm</i>,<i> </i> na krótką wymianę zdań dał się namówić mózg zespołu, główna postać, ale także odpowiedzialny za kompozycje wokalista, gitarzysta i klawiszowiec w jednej osobie – <strong>Judicaël</strong>, znany bardziej jako <strong>A.K.</strong> (<strong>Adrastis Korgan</strong>).</p>
<hr />
<p><b>Black metal we Francji to już żadna nowość. Zagościł u Was już na dobre. Jak zapatrujesz się na francuską scenę black metalową jako jej współtwórca, bo sam udzielasz się w co najmniej kilku zespołach: Merrimack, Vorkreist, no i Decline Of The I?</b></p>
<p>Jestem dość dumny z naszej rodzimej francuskiej sceny metalowej, szczególnie blackmetalowej. Nie wszystko mi się podoba, ale jedno jest pewne – jest wyjątkowa. Nie jest jednorodna, jak to bywa w innych krajach (jak Norwegia, Szwecja, Islandia…). Każdy próbuje pielęgnować swój własny styl, swoją oryginalność, zamiast wtapiać się w tłum i ginąć w nim bezpowrotnie. To nawet nie jest regionalne; to coś bardziej undergroundowego. Istnieją powiązania między zespołami, ale powstają one poprzez prawdziwe powinowactwa, stylistyczne spotkania, a nie powody geograficzne.</p>
<p><b> </b><b>Jak wygląda we Francji podejście w ogóle do muzyki metalowej. Czy jest dla niej miejsce we francuskiej kulturze? Wiesz, piszę o tym, bo w Polsce to cały czas nisza. Niby mówi, pisze się o niej, ale tylko w kontekście pozerskich wygłupów tych “wielkich”, a sama muzyka w kulturze polskiej traktowana jest jako wybryk natury.</b></p>
<p>We Francji jest trochę inaczej. Mamy festiwale takie jak Hellfest, które są relacjonowane przez media głównego nurtu. Dotyczy to jednak najbardziej dostępnej, wypolerowanej i „przyjaznej” strony metalu. Black metal pozostaje kulturą undergroundową i myślę, że to nie jest zła rzecz, że tak pozostanie. To nie jest muzyka, która powinna wypłynąć na szerokie wody i stać się komercyjna. Jest szczególna, do szczególnych odbiorców kierowana i lepiej, żeby taka została.</p>
<p><iframe title="DECLINE OF THE I - L' Alliance Des Rats (Official Music Video)" src="https://www.youtube.com/embed/kIvSDdtvBBY" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><i><b>Wilhelm, </b></i><b>jak zapowiadaliście, to druga część trylogii, po </b><i><b>Johannes</b></i><b> opartej na dziełach duńskiego filozofa Sørena Kierkegaarda. Powiedz proszę coś więcej na temat tego pomysłu.</b></p>
<p>Podobnie jak Johannes, Wilhelm jest archetypową postacią z trylogii Kierkegaarda o różnych etapach ducha. Podczas gdy Johannes jest hulaką, etapem ducha, który żyje nocą, szukając przyjemności dla siebie, nie zwracając uwagi na świat ani innych, Wilhelm uosabia postać sędziego. Działa według moralności i dla niej, zgodnie z prawami, nie kieruje się już osobistą przyjemnością i radością. Istnieje w czasie; przestaje być rozbitą jednostką, złożoną z niezależnych momentów. Jest tym, który decyduje się powiedzieć „tak” jednej kobiecie, zamiast eksperymentować z nimi wszystkimi. Dlatego temat zaangażowania jest centralny w sferze etycznej, a małżeństwo jest jej najwyższym symbolem – symbolem, który można znaleźć na naszej grafice, nawiasem mówiąc. Wierzę, że bycie ojcem jest również częścią tego głęboko niepokojącego wyboru. To właśnie wydarzyło się podczas komponowania tego albumu. Moje życie i moja muzyka są głęboko ze sobą powiązane, tak bardzo, że nawet nazwałem mojego syna Søren (na cześć Kierkegaarda). Album ten jest więc zarówno płytą, jak i kamieniem milowym w moim życiu, przepełnionym radością i niepokojem.</p>
<div>
<p><b>Mam wrażenie, że muzyka na </b><i><b>Wilhelm</b></i><b>, poza black metalem, to muzyka pełna bólu i emocji. Wydaje mi się, że to one dominują w Twoim procesie twórczym. Czy tak jest?</b></p>
<p>Tak. Uważam <b>Decline Of The I</b> za sposób na wyrażenie – a raczej wyrzucenie – moich najcięższych, najciemniejszych emocji. Podczas komponowania albumu miałem bardzo intensywny okres – zostałem ojcem. Przyniosło to wiele radości, ale także wiele niepokoju, wątpliwości i pytań. Wszystko to jest obecne na tej płycie. Jednak w momencie komponowania nie zdawałem sobie sprawy, że ​​te emocje są tak widoczne. Nie jesteś pierwszy, który o tym wspomina, i byłem zaskoczony, gdy ktoś zwrócił mi na to uwagę. Dziwnie było myśleć, że najbardziej mroczny album, jaki kiedykolwiek skomponowałem, powstał w momencie narodzin mojego syna! Ale tak właśnie się stało i jestem z niego bardzo dumny. Potrzebowałem tego mentalnie i oczyściło mnie to na tyle, że mogłem zacząć normalnie funkcjonować i stawić czoło nowym wyzwaniom i obowiązkom.</p>
<p><b>O czym właściwie jest </b><i><b>Wilhelm</b></i><b>? Wiem, że jest oparty na twórczości Sørena Kierkegaarda, ale o czym naprawdę są teksty na albumie? I jakie jest ich przesłanie?</b></p>
<p>Teksty tylko pośrednio odnoszą się do filozofii Kierkegaarda. Oczywiście jest wiele odniesień, ale nie byłem zainteresowany prostym przepisywaniem jego prac. Zamiast tego odzwierciedlam jego pisma moimi własnymi myślami, emocjami i wizjami. Koncepcje lęku, wyboru i wyrzeczenia są obecne w tekstach – wszystkie te doświadczenia i emocje, które przechodzą przez nas, gdy uświadamiamy sobie, że pewne rzeczy nigdy więcej się nie wydarzą, i że niektóre wydarzenia są nieodwracalne.</p>
<div>
<p><b>To jest black metal, ale w Twojej muzyce jest wiele innych wpływów, dzięki czemu </b><b><i>Wilhelm </i></b><b>zyskuje nową jakość, świeżość i wymaga otwartego umysłu, aby spróbować go zrozumieć. Dla mnie </b><b><i> </i></b><b>jest nieco trudniejszy w odbiorze niż inne płyty z tego gatunku. Czy tak jest naprawdę? Czy taka była Twoja intencja i pomysł na muzykę?</b></p>
<p>W tym albumie jest wiele poziomów słuchania. Można skupić się na aspekcie black metalu, na warstwowaniu głosów, na samplach, klawiszach… Wymaga to trochę wysiłku, pewnej estetycznej woli. Ale myślę też, że ma jakość bezpośrednią, która bije prosto w twarz, bez żadnego ostrzeżenia. Może być angażująca już od pierwszego przesłuchania, ale nie musi.</p>
<p><iframe title="DECLINE OF THE I - Éros N (Official Lyric Video)" src="https://www.youtube.com/embed/XRQX2au4Xfg" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><b>Nazwa zespołu – Decline Of The I. Jak powinniśmy ją właściwie rozumieć?</b></p>
<p>„Decline” (Upadek) nie jest w tym przypadku synonimem dekadencji. Odnosi się również do rozpadu ego, redefinicji czyjegoś miejsca na świecie. Tak czy inaczej, można mieć wiele interpretacji. A jeśli ktoś chce zobaczyć w tym coś bardzo depresyjnego i pesymistycznego, może to zrobić. Powinieneś wiedzieć, że nosiłem to imię w sobie od zawsze, ponieważ jego francuskie tłumaczenie „Au déclin de ce je” jest anagramem moich prawdziwych imion i nazwisk.</p>
<p><b>Z polskim wydawcą Agonia Rec. jesteście związani praktycznie od samego początku. Jak układa się wasza współpraca? Wiem, że współpraca między zespołem a wydawcą bywa często dość trudna.</b></p>
<p>Współpracuję z Agonia Rec. od wielu lat. W 2012 roku wydałem z nimi ostatni album <b>Vorkreist</b> i pierwszą płytę <b>Decline Of The I</b>, <i><b>Inhibition</b></i>. Filip podpisał kontrakt z moim projektem bardziej z pasji niż z finansowego interesu. Nadal mamy bardziej komfortowy budżet niż może zaoferować wiele małych wytwórni undergroundowych, więc nie mogę narzekać.</p>
<p><b> Od debiutanckiego albumu </b><b><i>Inhibition</i></b><b> do </b><b><i>Wilhelm</i></b><b> </b><b>minęło trochę czasu, a w Twojej muzyce widać znaczący postęp. Czy tak samo jest z Tobą? Czy czujesz, że rozwinąłeś się jako człowiek?</b></p>
<p>Tak, myślę, że mój sposób tworzenia muzyki ewoluuje wraz z moim sposobem bycia, istnienia. Wiele się wydarzyło. Przeszedłem przez wiele ważnych etapów w swoim życiu – niektórych bolesnych, innych radosnych. W każdym razie, duża intensywność. I wszystko to wychodzi w mojej muzyce. Uczę się również przez całe życie. Pracuję coraz więcej z koncepcjami harmonicznymi w moim procesie twórczym, a to dodaje smaku i głębi. Jestem ciekaw, jak to wszystko będzie się rozwijać – moje życie, moja muzyka i dziwne powiązanie między nimi.</p>
<p><b>Johannes od nowego albumu dzieliły cztery lata. Jak długo będziemy czekać na finał trylogii i jakie są Twoje plany na następny album?</b></p>
<p>Mam nadzieję, że nie będzie aż tak dużej przerwy między <i><b>Wilhelm</b></i> a kolejnym albumem, <i><b>Abraham</b></i>. Ale zostanie ojcem oczywiście wpłynęło na moją dostępność. Z drugiej strony, moje dziecko rośnie, więc myślę, że będę mógł działać szybciej. Mam już wiele pomysłów, riffów, a nawet prawie skończone piosenki. Jestem jednak bardzo wymagający i często odrzucam całe utwory, jeśli czuję, że nie trzymają się kupy lub nie są „w porządku”.</p>
<p><iframe title="Diapsalmata" src="https://www.youtube.com/embed/blyt5Q5aRfs" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><b>Oprócz Decline Of The I, jesteś również zaangażowany w inne zespoły, takie jak Merrimack, Vorkreist, Neo Inferno 262 i Eros Necropsique. Co się dzieje w tych projektach?</b></p>
<p><b>Merrimack</b> gra całkiem sporo koncertów, a wkrótce zaczniemy pracę nad kolejnym albumem. <b>Vorkreist</b> ma przerwę na czas nieokreślony. To samo dotyczy <b>Neo Inferno</b>. Jeśli chodzi o <b>Eros Necropsique</b>, w nadchodzących miesiącach wydamy piąty album, <i><b>Dépression.</b></i></p>
<p><b> Jak idzie promocja </b><i><b>Wilhelma</b></i><b>? Czy zobaczymy Cię na jakichś koncertach? Czy jest szansa, że ​​zobaczymy Cię w Polsce?</b></p>
<p>Chciałbym kiedyś zagrać w Polsce z <b>Decline of the I</b>. Grałem u Was już z <b>Vorkreist</b> i <b>Merrimack</b> i mam świetne wspomnienia a propos publiczności i atmosfery. Ale na razie nie mam planów. Jeśli macie jakieś propozycje, nie wahajcie się dać mi znać! Albo jeśli jacyś organizatorzy to czytają…!</p>
<p><b>Dziękuję bardzo za wywiad. Czy masz wiadomość dla czytelników Magazynu Kvlt?</b></p>
<p>Dziękuję bardzo. Pozdrawiam serdecznie. „Life is not enough”.</p>
</div>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/decline-of-the-i-sposob-na-wyrazenie-najciezszych-najciemniejszych-emocji/">DECLINE OF THE I: „Sposób na wyrażenie najcięższych, najciemniejszych emocji”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/decline-of-the-i-sposob-na-wyrazenie-najciezszych-najciemniejszych-emocji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>VAFURLOGI: „Rozważałem wydanie tego anonimowo“</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/vafurlogi-rozwazalem-wydanie-tego-anonimowo/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/vafurlogi-rozwazalem-wydanie-tego-anonimowo/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marta]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 Feb 2025 19:26:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Sinmara]]></category>
		<category><![CDATA[Svartidauði]]></category>
		<category><![CDATA[Thorir Gardarsson]]></category>
		<category><![CDATA[Vafurlogi]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=319455</guid>

					<description><![CDATA[<p>Þórir Garðarsson to jeden z filarów islandzkiej sceny blackmetalowej. Gitarzysta i główny współautor muzyki w czołowych tamtejszych zespołach: Svartidauði i Sinmara, niemal&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/vafurlogi-rozwazalem-wydanie-tego-anonimowo/">VAFURLOGI: „Rozważałem wydanie tego anonimowo“</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Þórir Garðarsson</strong> to jeden z filarów islandzkiej sceny blackmetalowej. Gitarzysta i główny współautor muzyki w czołowych tamtejszych zespołach: <strong>Svartidauði</strong> i <strong>Sinmara</strong>, niemal od początku ich istnienia, a także gitarzysta koncertowy <strong>Almyrkvi</strong> i <strong>Rebirth of Nefast</strong>, rozpoczyna nowy (ale tylko częściowo) rozdział w swej karierze. Vafurlogi to jego całkowicie autorski projekt, który w zeszłym roku, nakładem <strong>Norma Evangelium Diaboli</strong> i <strong>Oration Records</strong>, wydał debiutancki album <strong><em>Í vökulli áþján</em></strong>. Za tym tajemniczym tytułem, który wspólnie staramy się w rozmowie poniżej rozgryźć, muzycznie kryje się charakterystyczne dla islandzkiego blacku połączenie brutalności z surowym pięknem i przestrzenią, a lirycznie – pewne gnostyczne elementy&#8230; O „wędrującym świetle“, poszukiwaniu prawdy, byciu wzorem i o wolności tworzenia rozmawiałam z Þórirem, przemiłym, pełnym skromności i ciepła człowiekiem, w Reykjavíku, na kilka dni przed Gwiazdką i zaraz po zakończeniu edycji 2024 najstarszego islandzkiego festiwalu metalowego, <strong>Andkristni</strong> (nomen omen, Antychrześcijańskiego). Zapraszam! PS, bo zawsze wszędzie jest mnóstwo pytań, jak czytać Þ/þ – jak th w think.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/Vafurlogi_interviewENG.pdf" target="_blank" rel="noopener"><span style="color: #3366ff;"><em><strong>Interview with Þórir in English (PDF file)</strong></em></span></a></p>
<hr />
<p><strong> </strong><br />
<strong>Zacznijmy od nazwy zespołu. Vafurlogi, o ile wiem, w nordyckiej mitologii może znaczyć „migoczące światło“ i może być dobre lub złe, co często zależy od tego, jak się je traktuje. Może cię zaprowadzić do domu albo do skarbu, ale może też wskazać generalnie złą drogę. Czy o tym znaczeniu myślałeś, wybierając nazwę zespołu? </strong></p>
<p>Tak! To jedno ze znaczeń, które wyraźnie do mnie przemawiało w kontekście nazwy. To słowo w islandzkim jest trochę trudne do bezpośredniego przetłumaczenia, jest dość wieloznaczne i ma tę poetycką wrażliwość, którą lubię. Może znaczyć „migoczące światło“, ale jego inne znaczenie związane jest z podróżą, wędrowaniem, błądzeniem. Więc można to także przetłumaczyć jako „wędrujące światło“. Te znaczenia są dość kluczowe dla tego, co chcę powiedzieć w wielu utworach tego projektu. Aspekty poszukiwania, poszukiwania wyższego sensu, zbawienia są dla mnie bardzo ważne. Poza tym, w całej ludzkiej cywilizacji światło zwykle reprezentowało pogoń za znaczeniem, prawdą i tym, co piękne i wzniosłe. Tematyka Vafurlogi jest zainspirowana także naukami i spojrzeniem na świat obecnymi w gnostycyzmie. W tych pismach zawsze jest dużo o dążeniu do świętości, pozostającej poza naszym zasięgiem, ale wciąż wzniecającej małą iskrę boskiego światła w ludziach, którzy starają się rozpalić choć część swojej duszy, że tak powiem. Poszukiwanie oświecenia i transcendencji czy wyższego poziomu duchowego to coś, z czym się głęboko utożsamiam. Te elementy inspirują mnie całkiem mocno, ale także w aspekcie pewnego rodzaju kruchości, delikatności i słabości.</p>
<p><strong>Czy one zawsze były Ci bliskie, czy po prostu szukałeś, co może być odpowiednią nazwą dla blackmetalowego zespołu?</strong></p>
<p>Hm, wspomniałaś wcześniej o nordyckiej mitologii, ale w przypadku Vafurlogi to nie ona jest ich źródłem. Teksty na płyty Sinmary są rzeczywiście dość mocno pod wpływem nordyckiej mitologii i folkloru. Vafurlogi jest jednak zupełnie inny. Takie związane z gnostycyzmem elementy w pewnym sensie naturalnie stały się kluczowym tematem dla tego zespołu, ale wiesz, z drugiej strony nie jest on przywiązany do jednego konceptu. Myślę, że są to tematy nadrzędne, które można rozgałęzić na wiele sposobów, bo nie chciałbym ograniczać swojej kreatywności do jednego pudełka. Ale z pewnością te koncepty inspirują mnie od wielu lat. Ten projekt jest całkiem stary i część utworów jest napisana wiele lat temu. Tak jak główna muzyczna struktura powstawała przez te wszystkie lata, tak też równolegle rozwijała się sfera liryczna, i ostatecznie pięknie się związały.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-319451 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/Vafurlogi-promo6.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/Vafurlogi-promo6.jpg 750w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/Vafurlogi-promo6-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 750px) 100vw, 750px" /></p>
<p><strong>Powiedziałbyś więc o sobie, że jesteś gnostykiem, czy to kwestia tylko elementów, które pasują do muzyki?</strong></p>
<p>Nie podpisuję się pod żadną zorganizowaną doktryną, właściwie to powiedziałbym, że jestem ateistą. Wolę też żyć z dala od jakiejkolwiek organizacji religijnej czy kultu. Czyli bardziej chodzi o pewne elementy gnostycznego oglądu świata, które zawierają bliskie mi uczucia i aspekty, np. duchową izolację, wyobcowanie, rozczarowanie czy poszukiwanie ulotnej wyższej prawdy&#8230; co w zasadzie odpowiada także w pewien sposób procesowi kreatywnemu.</p>
<p><strong>To jak to było z tym procesem w przypadku waszej debiutanckiej płyty <em>Í vökulli áþján</em>? Zaskoczyło mnie, kiedy przeczytałam, że te utwory zostały napisane już jakiś czas temu. To było przed 2018, prawda?</strong></p>
<p>Tak, ale pozwolę sobie przeskoczyć najpierw trochę bliżej w czasie – nagraliśmy dwa albumy między grudniem 2020 a grudniem 2024. Na początku grudnia 2020 nagraliśmy np. bębny, jednego dnia na oba albumy. <em>Í vökulli áþján</em> składa się głównie z nowszych numerów, napisanych między 2018 a 2020. To był bardzo kreatywny okres w mojej twórczości – można powiedzieć: maniakalny wybuch inspiracji. Parę z nich ma swoje źródła w riffach i pomysłach, które leżały mi w szufladach, a były pierwotnie dla moich pozostałych zespołów. Do nich nie pasowały, a teraz mogłem je spleść z nowszymi pomysłami i stworzyć coś, co jak sądzę, ma swoją własną tożsamość. Jestem bardzo dumny z tego albumu. Drugi reprezentuje te najstarsze, fundamentalne utwory. Niektóre zostały napisane w 2007 roku, kiedy byłem jeszcze bardzo młody&#8230; jako człowiek – i artysta <em>(śmiech)</em> – stawiający pierwsze kroki w muzyce&#8230;</p>
<p><strong>Czyli ten nowy album wyjdzie niedługo?</strong></p>
<p>Tak, mam nadzieję, że w 2025 roku, teraz jest na końcowych etapach produkcji.</p>
<p><strong>Frábært! Wspaniale!</strong></p>
<p>Já! Nie jest to w moich rękach, więc nie mogę obiecać żadnych konkretnych dat, ale rok 2025 jest realistyczny. To ekscytujące.</p>
<p><strong>Pewnie. Porozmawiajmy chwilę jeszcze o muzyce. Album jest pełen różnych form ekspresji, łączy tradycyjne i nowoczesne podejście do black metalu – zresztą, tak jak mówiłeś. Mamy tu piękne, chwytliwe melodie (z moimi ulubionymi w <em>Duftið eitt</em>), galopujące riffy oraz brutalność, epickość i dostojność. Czy to jest swego rodzaju muzyczna interpretacja nazwy Vafurlogi? Migoczące światło ucieka, albo prowadzi, tak jak tutaj melodie, muzyka – są ulotne, nie zostają z nami długo. Jakbyś szukał swojej drogi w muzyce.</strong></p>
<p>Dziękuję za te miłe słowa. Myślę, że uchwyciłaś dużo z tego, do czego dążę na albumie, więc cieszę się, słysząc to. Powiedziałbym, że zarówno świadomie i podświadomie nazwa odzwierciedla wiele emocji, wiesz, nastrojów i atmosfery, jakie chciałem uchwycić. Bo np. w przypadku Svartidauði tematyka jest bardzo mroczna, głęboka, apokaliptyczna i koszmarna, pełna tej ekstremalnie złośliwej energii. Zaś z Sinmarą pracujemy dużo z mrocznym folklorem z naszej kultury, nordycką mitologią i ich destrukcyjnymi aspektami, i to to nas inspiruje.</p>
<p>Myślę, że nazwa Vafurlogi reprezentuje wiele dualizmów w muzyce. Tak jak mówisz, muzyka na płycie jest czasem mroczna i porywająca, ale ma także pewien przebłysk światła&#8230; na końcu tunelu. Światło, ogień w nazwie też charakteryzuje ten dualizm: iluminację i destrukcję. No i jest też ta nieuchwytna natura tego, czego poszukujesz w tej, powiedzmy, przeklętej pielgrzymce. Wspomniałaś też o zwodniczej naturze światła, które może cię poprowadzić na nieodpowiednią ścieżkę. Ten rodzaj złożoności jest również obecny w naszej muzyce. Myślę, że wiele z tego rozwinęło się razem naturalnie. Tożsamość zespołu, konceptualnie i muzycznie, rozwijała się przez szmat czasu i mimo że na powierzchni to młody projekt, tak naprawdę jest częścią mnie od wielu lat.</p>
<p><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=3003216918/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/track=3549631823/transparent=true/" seamless=""><a href="https://vafurlogi.bandcamp.com/album/v-kulli-j-n">Í vökulli áþján by Vafurlogi</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=3003216918/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/track=3549631823/transparent=true/" seamless="" loading="lazy"><a href="https://vafurlogi.bandcamp.com/album/v-kulli-j-n">Í vökulli áþján by Vafurlogi</a></iframe></noscript></p>
<p><strong>Dosłownie jak Twoje kolejne dziecko.</strong></p>
<p>Tak! <em>(śmiech)</em></p>
<p><strong>Wspomniałeś Svartidauði i Sinmarę i tu muszę przyznać, że na początku nie byłam tak oczarowana albumem Vafurlogi, jak jestem teraz, po szeregu następnych odsłuchów. Prawdopodobnie dlatego, że czegoś oczekiwałam, znając te dwie grupy – taka ludzka wada, kiedy czasem nie jest się otwartym na coś nowego. Mówię o tym, bo zaraz po wydaniu <em>Í vökulli áþján</em> wszystkie recenzje skupiły się na tym, jak bardzo Vafurlogi łączy Svartidauði z Sinmarą. Interesowały Cię takie rozważania, czytałeś te analizy?</strong></p>
<p>Jako słuchacz zupełnie rozumiem to uczucie porównywania twórczości artysty z jego poprzednimi pracami, także w innych zespołach, i sam też to robię, to raczej jest nie do uniknięcia w przypadku muzyki, którą lubisz czy śledzisz. Na przykład trochę czasu zajęło mi zaakceptowanie ostatniego albumu Dissection, <em>Reinkaos</em>, bo ciągle porównywałem go do <em>Storm of the Light Bane</em>. A kiedy posłuchałem go już uważniej, wiesz, naprawdę mnie ujął i od tego czasu jest jednym z moich ulubionych albumów. Znam więc to uczucie. Jest całkowicie uzasadnione.</p>
<p><strong>I w sumie jest to dla nas naturalne, bo nasze ludzkie mózgi lubią podobieństwa, to, co już znają, więc automatycznie to widzimy.</strong></p>
<p>Tak, to zupełnie zrozumiałe. Kiedy wychodzisz z nowym projektem, nie możesz się też tak po prostu odciąć od tego, co i w jakiej grupie udało ci się wcześniej dokonać, i kiedy zastanawiałem się na początku, jak ten zespół przedstawić, część mnie chciała wypuścić album anonimowo, bez informacji o załodze. Pozwolić mu na samodzielność, bez bycia porównywanym do moich pozostałych projektów, co istotnie – może być niezbyt fair. Ale właściwie, powiedziałbym, że biorąc pod uwagę pieczątkę, jaką miał na początku, jako zespół byłego członka Svartidauði, byłem mile zaskoczony recenzjami i feedbackiem, bo dla mnie Vafurlogi jest dramatycznie inny od tego, co robiliśmy ze Svartidauði na większości albumów. Tak że bardzo się cieszę, że został zaakceptowany w sposób racjonalny, sprawiedliwy, jako coś, czym jest i za to, jaki jest.</p>
<p><strong>Czy przypadkiem nie nagrywałeś wokali po raz pierwszy w życiu na ten album? Bardzo mi się podobają, zarówno Twój głos, jak i techniki&#8230;</strong></p>
<p>Dziękuję!</p>
<p><strong>Śpiewałeś już wcześniej?</strong></p>
<p>Nie! To moja pierwsza próba wokalna w życiu! I jestem już dość stary, więc jak sądzę, to trochę inne doświadczenie niż kiedy jesteś nastolatkiem i przyswajasz nowe rzeczy łatwiej. Na pewno więc jest to dla mnie pewnego rodzaju wyzwanie. Taa, ostatnie kilka lat zajmowałem się rozwijaniem swojego stylu i technik wokalnych. Było to niezłe wyzwanie, ale cieszę się, że to zrobiłem.</p>
<p><strong>No ja w tych brzmiących jak echo, sylabowanych słowach i zdaniach (myślę, że najbardziej w <em>Helgrindur</em>) słyszę jakieś stare zaklęcia. Spodziewałeś się takiego efektu? </strong></p>
<p>Hm, oczywiście mamy różne magiczne grymuary i księgi zaklęć po islandzku, które są bardzo fajnie adaptowalne do black metalu, ale tego akurat w tym projekcie nie robimy, więc to bardziej przypadek <em>(śmiech)</em>.</p>
<p><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=3003216918/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/track=3908411600/transparent=true/" seamless=""><a href="https://vafurlogi.bandcamp.com/album/v-kulli-j-n">Í vökulli áþján by Vafurlogi</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=3003216918/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/track=3908411600/transparent=true/" seamless="" loading="lazy"><a href="https://vafurlogi.bandcamp.com/album/v-kulli-j-n">Í vökulli áþján by Vafurlogi</a></iframe></noscript></p>
<p><strong>Efekt uboczny.</strong></p>
<p>No. Ale też oczywiście islandzki to starodawny język. Jest bardzo podobny do formy, jaką miał tysiąc lat temu. Mamy elementy obecne w skandynawskich językach, ale w nich rozwijano je i modernizowano znacznie bardziej niż w naszym. Myślę, że język islandzki jest bardzo interesujący do użycia w kontekście black metalu.</p>
<p><strong>Zdecydowanie! Zawsze tak uważałam.</strong></p>
<p><em>(śmiech)</em> Zaś w sensie muzycznym ma interesującą rytmikę i odczucia wyrażalne w słowach.</p>
<p><strong>Jest bardzo melodyjny. Piękny i potężny. </strong></p>
<p>A to bardzo łatwo wpasowuje się w blackmetalową stylistykę. Islandzki był dla mnie jak najbardziej naturalny jako język dla Vafurlogi i jak dotąd wszystkie utwory są po islandzku, oprócz jednego po angielsku na drugim albumie. Nasz język współgra też z moimi wokalnymi patentami. Ta rytmika, wydaje mi się, zawiera się w blackmetalowych standardach, słyszalnych zwłaszcza w starych nordyckich zespołach, u norweskich muzyków, np. Nocturno Culto albo u Satyra. Tak samo Jon Nödtveidt z Dissection. Przyznam, że całkiem naturalnie mi to przychodzi. Ale oczywiście szanuję wszystkie style jako artystyczny wybór każdego wokalisty.</p>
<p><strong>Dissection powraca w naszej rozmowie prawie tak często jak gnostycyzm. Wydaje się jasne, że to jedna z twoich głównych inspiracji. Łącząc te dwa tematy – wiem już, że nie interesuje Cię dołączenie do satanistyczno-gnostycznej organizacji. A jak z napisaniem grymuaru? W sumie teksty do utworów pewnie mogłyby nim być&#8230;</strong></p>
<p>Cóż, zostawiam to innym. Moje teksty, mimo że częściowo inspirowane religijnymi tematami i symbolizmem, są dalekie od jakiegokolwiek rodzaju manifestu, religijnego tekstu czy grymuaru. Ale rzeczywiście czasem opowiadają historie ludzi doprowadzonych do szaleństwa w swojej pogoni za zbawieniem, więc prawdopodobnie można powiedzieć, że niektóre z nich dają wgląd w perspektywę pisarza grymuarów.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-319453 size-full aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/Vafurlogi_Thorir.jpeg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/Vafurlogi_Thorir.jpeg 500w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/Vafurlogi_Thorir-200x300.jpeg 200w" sizes="(max-width: 500px) 100vw, 500px" /></p>
<p><strong>Zatem wracając do islandzkiego jako takiego: co dokładnie znaczy <em>Í vökulli áþján</em>?</strong></p>
<p>Hm, to dość trudne do przetłumaczenia, nie znalazłem jak dotąd satysfakcjonującego bezpośredniego tłumaczenia dla tego tytułu. Vökull może znaczyć&#8230; przejrzysty, przebudzony, świadomy swego otoczenia. Áþján znaczy dręczenie albo bycie w jakimś rodzaju zniewolenia. To by było na tyle, nie potrafię znaleźć zwięzłego sposobu na uczynienie tego chwytliwym po angielsku <em>(śmiech)</em>. Ale łączy się to też z gnostycznym spojrzeniem na świat, o którym mówiliśmy, i ideą, że w tym przyziemnym fizycznym świecie tkwimy w jakiejś niewoli, a prawdziwe zbawienie istnieje gdzieś poza tym. Tak samo egzystencjalne cierpienie, nuda, tego typu filozoficzne, psychologiczne tematy, które chcę przedstawić. W tytule staram się to symbolicznie zawrzeć.</p>
<p><strong>A teksty zostały napisane w tym samym czasie, co muzyka, czy później?</strong></p>
<p>Później, tak. Utwory na oba albumy były napisane muzycznie i nagrania rozpoczęły się zanim powstała większość tekstów. Otrzymałem tu bardzo dobrą pomoc od kilku osób. Parę tekstów na obu albumach napisał Kristófer Páll Viðarsson, mój dobry przyjaciel&#8230;</p>
<p><strong>Miałam zamiar Cię o niego zapytać, bo widziałam jego nazwisko wśród osób zaangażowanych w powstanie albumu. Dagur </strong><em>[Gíslason – Misþyrming i in.] </em><span style="color: #3366ff;"><strong><a style="color: #3366ff;" href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/misthyrming-zadnych-kompromisow-cala-naprzod/">w swoim wywiadzie </a></strong></span><strong>określił go w zasadzie tymi samymi słowami.</strong></p>
<p><em>(śmiech)</em> Kristófer to świetny facet, więc to pierwsze, co ci przychodzi do głowy, kiedy masz coś o nim powiedzieć. Kilka lat mieszkał za granicą, więc nie widzieliśmy się tak często, jakbym chciał, ale byliśmy w dobrym kontakcie online i w taki sposób nawiązaliśmy współpracę przy Vafurlogi. Pomógł mi z trzema tekstami na debiucie i jednym na drugiej płycie. Ragnar Sverrisson, bębniarz Vafurlogi, też napisał jeden na pierwszy album, do <em>Hvíldarsálmur</em>. Obaj zrobili fenomenalną robotę i uważam, że ich teksty idealnie pasują do muzyki.</p>
<p><strong>Ragnar to perkusyjna bestia.</strong></p>
<p>O tak!</p>
<p><strong>Widziałam go live w, jak sądzę, Carach Angren na Brutal Assault i w Helfró na&#8230; festiwalu Sátan, jeśli się nie mylę.</strong></p>
<p>Tak, grali tam.</p>
<p><strong>Ach tak, racja, byli wtedy krótko po wydaniu drugiego albumu </strong><em>[Tálgröf, recenzja <a href="https://kvlt.pl/muzyka/helfro-talgrof-2023/"><span style="color: #3366ff;">tutaj</span></a>]</em><strong>, też odjechanego!</strong><em><br />
</em></p>
<p>To wspaniały zespół.</p>
<p><strong>Znaliście się wcześniej?</strong></p>
<p>Tak naprawdę znam Raggiego szmat czasu, prawie 20 lat. Był perkusistą Svartidauði przez krótki okres w 2007 i zagrał z nami kilka koncertów, kiedy byliśmy akurat w czasie zmieniania pałkerów po naszym pierwotnym składzie, z którym zrobiliśmy demo <em>The Temple of Deformation</em>. Potem już, przez większość naszej kariery, mieliśmy bardziej stabilny lineup z Magnúsem <em>[Skúlasonem, obecnie perkusistą m.in. Misþyrming]</em>. Więc, taa, każdy zna Raggiego. To bardzo płodny artysta i najbardziej profesjonalny, oddany gość, jakiego możesz tu znaleźć. Zawsze całościowo bierze sprawy we własne ręce i robi to w odpowiedni sposób. No po prostu wzór, jak załatwiać sprawy. Kiedy tworzyłem Vafurlogi i chciałem kogoś do bębnów na nagrania&#8230;</p>
<p><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=3570849733/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/transparent=true/" seamless=""><a href="https://svartidaudi.bandcamp.com/album/the-temple-of-deformation">The Temple of Deformation by Svartidauði</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=3570849733/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/transparent=true/" seamless="" loading="lazy"><a href="https://svartidaudi.bandcamp.com/album/the-temple-of-deformation">The Temple of Deformation by Svartidauði</a></iframe></noscript></p>
<p><strong>Był pierwszą myślą?</strong></p>
<p>Tak, był oczywistym wyborem. Oczywiście pracowałem i pracuję też z innymi świetnymi perkusistami, a każdy z nich ma swoje własne cechy charakterystyczne i styl, ale na <em>Í vökulli áþján</em> chciałem mieć inny rodzaj bębniarskich patentów, żeby dać Vafurlogi jego własną tożsamość. To pomaga też odizolować się od innych zespołów, w które byłem i jestem zaangażowany. Ragnar to wspaniały członek zespołu. Naprawdę mnie napędza, wiesz, pcha do przodu w kreatywności, po prostu żeby zrobić wszystko w ten odpowiedni sposób.</p>
<p><strong>Byłam na jego warsztacie perkusyjnym podczas Sátana, to cudownie skromny gość.</strong></p>
<p>Zdecydowanie.</p>
<p><strong>Wspominaliśmy często o Svartidauði. Dla wielu zespołów, które teraz są dużymi nazwami, byliście wielką inspiracją. Czy czuliście ten podziw w ciągu lat aktywności formacji? Jak to jest być takim wzorem do naśladowania?</strong></p>
<p><em>(łagodny śmiech)</em> Myślę, że to naturalne dla każdego kraju, w którym jakieś zjawisko, dany ruch na początku nie jest natężony. Kiedy zaczynaliśmy, u nas było bardzo niewiele zespołów blackmetalowych, więc sama aktywność i rozpoczęcie współpracy z międzynarodowymi formacjami i wytwórniami była wówczas godna uwagi. Było to więc całkiem naturalne, biorąc pod uwagę status naszej sceny blackmetalowej w tamtym czasie. Oczywiście jestem naprawdę zaszczycony, słysząc takie słowa od zespołów, których również jestem wielkim fanem, tutejszych czy spoza Islandii. Zespołów, które tutaj pojawiły się w ciągu zaledwie kilku lat po tym, jak my zaczęliśmy, ponieważ śnieżna kula zaczęła się nagle toczyć całkiem szybko. Po tym, jak wydaliśmy nasz pierwszy album, wiele osób z naszego otoczenia, przyjaciół i współpracowników, również zaczęło realizować swoje projekty.</p>
<p>Wspaniale jest teraz widzieć, jak aktywna jest tutaj czarna scena w ostatnich latach. Ale też kilka lat temu na islandzką scenę blackmetalową napłynęło trochę świeżej krwi i teraz ciekawie jest obserwować, jak ci ludzie inspirują się Svartidauði. Masz na przykład chłopaków z Forsmán i Múr, poznałem ich, gdy byli bardzo młodzi, po części dzięki temu, że byli fanami Svartidauði i Sinmary. Byłem naprawdę zaszczycony, mogąc dać im jakąś inspirację. Od początku mówiłem, że wejdą na znacznie wyższy poziom niż my kiedykolwiek, i myślę, że już tam są. Na przykład Múr jest dla mnie jak z zupełnie innej planety. Dla nich sky is the limit. Muzyczni geniusze. Zwłaszcza Kári, wydaje mi się, że jest głównym twórcą zespołu.</p>
<p><strong>Byli niedawno w Polsce. Muszę ich sprawdzić na żywo.</strong></p>
<p>Są niesamowici live!</p>
<p><strong>W rozwój Svartidauði i Sinmary zaangażowany byłeś prawie od początku, prawda? Czy pisałeś też muzykę?</strong></p>
<p>Do obu grup dołączyłem na dość wczesnym etapie ich rozwoju. Svartidauði był wtedy bardziej solowym projektem Sturli <em>[Viðara]</em>, naszego wokalisty i basisty, i nie miał jeszcze nic wydanego. Ja, Egill, Hafþór i Gunnar dołączyliśmy do niego i tak staliśmy się Svartidauði.</p>
<p><strong>Przy okazji, świetny gościnny występ Sturli wczoraj z Bölzer.</strong></p>
<p>Tak, bardzo! Zajebiście widzieć go znów na scenie. Sinmara zaczynała jako Chao i pod tym szyldem wydała demo. A kiedy do nich dołączyłem – szukali gitarzysty – zaczęliśmy pisać pierwszy album i stwierdziliśmy, że trzeba znaleźć inną nazwę, bardziej odpowiednią dla kierunku, w jakim chcieliśmy pójść muzycznie. Tak, w obu zespołach byłem jednym z głównych autorów, a w Svartidauði wiele numerów zostało napisanych przez twórczy zespół w postaci mnie i Magnúsa. Pozostali członkowie również wnosili wiele pomysłów. Mieliśmy naprawdę zespołowy sposób pracy. W Sinmarze też zawsze była to współpraca, większość utworów tworzę ja i Garðar <em>[S. Jónsson]</em>, drugi gitarzysta, a potem obaj zawsze dopracowujemy pomysły jako zespół. I tak samo – reszta załogi również dodaje swoje pomysły, riffy.</p>
<p>No i Vafurlogi powstało częściowo dlatego, że w pewnym sensie potrzebowałem naczynia do swobodnego robienia tego, co chciałem. Miałem kawałki napisane dla Svartidauði i Sinmary, które były trochę dziwne i nie pasowały do ich stylu, co oczywiście czasami jest tylko kwestią szczegółów, ale jednak szczegóły mogą o wszystkim przesądzić. To zupełnie inny sposób pracy, gdy jesteś jedynym autorem utworów, i ma to swoje wady i zalety. Cieszę się, że oba te podejścia do tworzenia są dla mnie otwarte.</p>
<p><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=3498469171/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/track=2864560834/transparent=true/" seamless=""><a href="https://sinmara.bandcamp.com/album/hv-sl-stjarnanna">Hvísl Stjarnanna by Sinmara</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=3498469171/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/track=2864560834/transparent=true/" seamless="" loading="lazy"><a href="https://sinmara.bandcamp.com/album/hv-sl-stjarnanna">Hvísl Stjarnanna by Sinmara</a></iframe></noscript></p>
<p><strong>Nowe doświadczenia.</strong></p>
<p>Właśnie. A Vafurlogi stał się pełnym zespołem dopiero w 2024 roku, kiedy dołączyli do mnie pozostali członkowie. Udało mi się zebrać skład z najwyższej półki, a był to naprawdę szczegółowy i staranny proces, i już na pierwszej wspólnej próbie można było naprawdę zobaczyć poziom, energię i poświęcenie.</p>
<p><strong>Czy muzyków, którzy grają z Tobą i Ragnarem na koncertach, rozważasz jako podstawowy skład w przyszłości? </strong></p>
<p>Tak, zdecydowanie! Zaangażowanie i poświęcenie, jakie Samúel <em>[Ásgeirsson, bas]</em> i Eysteinn <em>[Orri Sigurðsson, gitara]</em> wnieśli do zespołu, sprawiają, że nie mogę nie postrzegać ich jako pełnoprawnych członków. Ale to, co przyniesie przyszłość, dopiero się tak naprawdę okaże. Ważne było dla mnie, bym mógł wyrazić siebie w środowisku, gdzie jestem jedynym autorem utworów. Twórcza przyszłość Vafurlogi może być taka, ale nie musi. Zobaczymy, jak będzie.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-319452 size-full aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/Vafurlogi©voidrevelations-8766.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/Vafurlogi©voidrevelations-8766.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/Vafurlogi©voidrevelations-8766-300x173.jpg 300w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p><strong>A jak się odnajdujesz w roli frontmana? Który śpiewa i jednocześnie gra na gitarze?</strong></p>
<p>O, trzeba się tego nauczyć od zera, bo możesz znać wszystkie kawałki perfekcyjnie na gitarze i grać je z zawiązanymi oczami, ale musisz nauczyć się ich na nowo, gdy w tym samym czasie masz śpiewać. To zupełnie inny rodzaj dzielenia każdej warstwy występu. Myślę, że odpowiednio się w tym odnalazłem, ale&#8230; wciąż się uczę <em>(śmiech)</em>. Nie jest to łatwe. Nie mniejszym wyzwaniem jest dla mnie rola frontmana. Cieszę się, że mogę tego doświadczyć i popróbować, bo w pewnym sensie, wiesz, łatwo jest być po prostu gitarzystą, zawsze w cieniu. Teraz muszę postawić nieco bardziej na ekspresję, taa – tak na scenie, jak i w tej chwili, kiedy sobie rozmawiamy <em>(śmiech)</em>. Jest to rzecz spoza mojej strefy komfortu, ale zawsze dobrze jest z niej wyjść.</p>
<p><strong>Czy patrzysz teraz na Vafurlogi jak na swój główny projekt, czy raczej wciąż poboczny do Sinmary?</strong></p>
<p>Myślę, wiesz – a propos twojego porównania go do jednego z moich dzieci – że nigdy nie możesz wybierać między swoimi dziećmi, więc&#8230; <em>(śmiech)</em>. Wszystkie moje projekty są dla mnie w równym stopniu ważne. Wydaje mi się, że każdy, kto wykonuje jakąkolwiek twórczą pracę, w tym ty w ramach dziennikarstwa, ma różne kanały, które mogą się na zmianę aktywować, raz jeden projekt przejmie kontrolę i skupi uwagę na sobie, a następnym razem drugi. Myślę, że to naturalna cecha posiadania wielu możliwości. Poza tym każdy zespół ma swoich członków, osobowości i strukturę, a także własną kulturę, coś, co każde z osobna jest mi bardzo bliskie.</p>
<p><strong>Jakie są zatem plany dla Vafurlogi? Wiemy, że niebawem wyjdzie drugi album, ale czy np. będzie was można zobaczyć na większej liczbie koncertów? Może tour z Sinmarą?</strong></p>
<p><em>(śmiech)</em> Tak naprawdę miałem już trasy z podwójnymi obowiązkami, ze Svartidauði i Sinmarą oraz Sinmarą i Almyrkvi. To świetna zabawa, więc nie mam nic przeciwko temu! Z Vafurlogi do tej pory zagraliśmy dwa koncerty, w 2025 będzie na pewno jeden na Sátanie <em>[a także na Andkristni]</em>, i jesteśmy bardziej niż gotowi na szersze uderzenie. To właśnie chcemy robić: być aktywnym zespołem koncertowym. Z chęcią pojedziemy zagrać koncerty poza Islandią – na przykład w Polsce <em>(porozumiewawczy uśmiech)</em> i gdzie indziej, zagrać kilka koncertów i zobaczyć znajome twarze w trasie. Tak, drugi album ukaże się w 2025 roku, tak jak pierwszy nakładem Norma Evangelium Diaboli i Oration Records, mamy też już utwory na przyszłe wydawnictwa. Tak że zaczynamy z kopyta. Przyszłość rysuje się w jasnych barwach.</p>
<p><strong>Zamykając temat nazwy zespołu i stojących za nią idei: wspomniałeś, że Vafurlogi może znaczyć „wędrujące światło“. Zatem czego Ty poszukujesz wędrując przez swoje życie – jako artysta i jako istota ludzka? Co jest dla Ciebie najważniejsze?</strong></p>
<p>Hm, dla mnie życie osobiste i życie jako twórcy to dwa różne elementy mojej istoty czy charakteru. Mam piękną rodzinę, i ona jest dla mnie najważniejsza. W ciągu kilku ostatnich lat, kiedy zostałem ojcem, wszystko nabrało dla mnie nowej perspektywy. Dało mi to nowe spojrzenie na życie – myślę, że większość rodziców wie, o czym mówię.</p>
<p><strong>To jest jak to dobre światło, które pokazuje Ci drogę do domu.</strong></p>
<p><em>(śmiech)</em> Oczywiście! Ale jednak zawsze masz w sobie dwie sfery. Ja mogę część tej ciemniejszej strony skanalizować w swojej twórczości. To, co czerpię z tworzenia i grania muzyki, jest dla mnie niezwykle ważne i nie uważam tych możliwości za pewnik, zwłaszcza po Covidzie, który pozwolił mi spojrzeć na rzeczy z innej perspektywy i uświadomić sobie wdzięczność i pasję do tego, co robię.</p>
<p><strong>OK, super. Dziękuję Ci bardzo za Twój czas i miłą, interesującą rozmowę!</strong></p>
<p>Również dziękuję, dobrze się bawiłem!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zdjęcia: Vafurlogi, Marton Bodvar, Void Revelations</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/vafurlogi-rozwazalem-wydanie-tego-anonimowo/">VAFURLOGI: „Rozważałem wydanie tego anonimowo“</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/vafurlogi-rozwazalem-wydanie-tego-anonimowo/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>NEGATIVE GEARS: „australijskość scementowała naszą scenę”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/negative-gears-australijskosc-scementowala-nasza-scene/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/negative-gears-australijskosc-scementowala-nasza-scene/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Feb 2025 12:49:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[NEGATIVE GEARS]]></category>
		<category><![CDATA[Negative Gears Moraliser]]></category>
		<category><![CDATA[post-punk]]></category>
		<category><![CDATA[punk]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=318689</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po wydaniu w 2024 roku pierwszego długogrającego albumu pod tytułem „Moraliser” post-punkowa ekipa Negative Gears z Sydney ruszyła w swoją drugą europejską&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/negative-gears-australijskosc-scementowala-nasza-scene/">NEGATIVE GEARS: „australijskość scementowała naszą scenę”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Po wydaniu w 2024 roku pierwszego długogrającego albumu pod tytułem „<em><strong>Moraliser</strong></em>” post-punkowa ekipa <strong>Negative Gears</strong> z Sydney ruszyła w swoją drugą europejską trasę. 2 lutego br zagrali w warszawskich Chmurach. Przy tej okazji miałem okazję porozmawiać z członkami zespołu: Julianem (wokal), Charlie (bas), Giacomem (perkusja), Chrisem (gitara) oraz Jamiem (gitara). Wywiad przeprowadził <strong>Michał Sawczuk</strong>.</p>
<hr />
<p><strong>Zacznijmy od paru słów na temat historii zespołu. Jak to się zaczęło i jak rozwinęło?</strong></p>
<p>Julian: Zaczęliśmy jakoś w 2017 albo 2018. Charlie, która gra na basie, i Jack, perkusista, i ja graliśmy w zespole <em>Sinkhead</em>, kiedy byliśmy młodsi. To było całkiem ostre postpunkowe granie. Jakiś czas później dołączył do nas Chris, a także Tom, który chyba zresztą jeszcze będzie z nami nagrywał. Po jakimś czasie, zaczęło się to zmieniać w coś innego, więc postanowiliśmy zaznaczyć tę zmianę, zmieniając nazwę. Stworzyć nowy, trochę inny zespół.</p>
<p>Charlie: Kiedy przenieśliśmy się z Melbourne do Sydney, zabraliśmy ze sobą Jacka jako trofeum. Wyrośliśmy z <em>Sinkhead</em> i trochę kontynuowaliśmy tamto granie, ale już w nieco innym stylu. To zdecydowanie nie ten sam zespół.</p>
<p>J: Każdy zmieniał instrumenty po kilka razy, zanim ustaliliśmy ostatecznie, kto na czym gra.</p>
<p><strong>Wydaje mi się, że australijski underground przeżywa swój renesans od jakichś 10, 20 lat. Jak czujecie się jako część tego ruchu? Co możecie o nim powiedzieć?</strong></p>
<p>J: Scena w Australii jest zajebista. Jakoś od 2007-2008 roku dzieją się tam niesamowite rzeczy. Czasem sytuacja uspokaja się na jakiś czas, a później, wiesz, mija siedem czy osiem miesięcy i nagle pojawia się nowy, świetny zespół. Te składy, które grały najwięcej 10-15 lat temu, ostatnio trochę przystopowały, ale za to nowe pokolenie dzieciaków, hmm, młodszych od nas, wyszło z nową, pozytywną energią. Dużo dobrych rzeczy się dzieje i jestem naprawdę dumny, że mogę być częścią australijskiego undergroundu.</p>
<p>Ch: Kiedyś był w Australii taki problem, że uważaliśmy naszą kulturę za cringe. Jak ktoś brzmiał jak Australijczyk, śpiewał z australijskim akcentem lub o australijskich sprawach, było to uznawane za trochę żenujące. Dlatego ludzie często…</p>
<p>J: …małpowali…</p>
<p>Ch: Właśnie, małpowali, udawali amerykański czy angielski akcent. A teraz naprawdę czują dumę z posiadania własnej muzycznej tożsamości, która jest australijska, i uważam, że to bardzo fajne.</p>
<p>J.: Jakoś w 2006 czy 2007 poznałem ten zespół, Eddy Current Suppresion Ring, i kiedy usłyszałem, że śpiewają w naszym akcencie, że to jest surowe i prawdziwe, to pomyślałem, że jest to jakaś droga, którą trzeba podążać. Australijskość scementowała naszą scenę i tak naprawdę najważniejsze w australijskim undergroundzie jest to, że poczuwasz się do australijskiej tożsamości.</p>
<p><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 406px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=3046476883/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/artwork=small/transparent=true/" seamless=""><a href="https://negativegears.bandcamp.com/album/moraliser">Moraliser by Negative Gears</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 406px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=3046476883/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/artwork=small/transparent=true/" seamless="" loading="lazy"><a href="https://negativegears.bandcamp.com/album/moraliser">Moraliser by Negative Gears</a></iframe></noscript></p>
<p><strong>I z tym ładunkiem przyjeżdżacie do Europy, gdzie nasz underground czasem wydaje się nam trochę podrdzewiały. Jednocześnie, „Moraliser”, wasz ostatni album, został tu bardzo ciepło przyjęty, choćby w Polsce. Jak myślicie, co możecie wnieść tu ze swoją muzyką?</strong></p>
<p>J: O, myślę, że w Europie jest dużo nowego, dobrego materiału. Spójrz na Berlin, na Mangel Records. Graliśmy z Dust Nest, którzy są absolutnie niesamowici, i to w ogóle nie brzmiało, jakby underground tu był podrdzewiały. Może dlatego, że jest dla nas nowy? Wiesz, jak przylatujesz zza oceanu, to nie myślisz o tym, że możesz coś wnieść, myślisz o tym, czy ludzie przyjdą na koncert, czy im się spodoba. Robisz więc to, co umiesz najlepiej. Nie wiem, czy możemy mieć wpływ na lokalną scenę, ale za to bardzo nas ekscytuje doświadczanie tych wszystkich nowych miejsc i nowych kultur muzycznych.</p>
<p>Ch: Zwłaszcza, że w Australii underground nie jest związany z konkretnym gatunkiem. Tu chodzi raczej o etos. Idziesz na koncert i tego samego wieczora najpierw zobaczysz zespół hc-punkowy, zaraz później duet elektroniczny, a na sam koniec jakieś folkowe granie na skrzypcach i saksofonie. Scena jest zjednoczona, ale nie wokół konkretnego gatunku, i to na pewno nam pomaga. Poza tym, nasze społeczeństwo jest niewielkie i nie wystarczyłoby ludzi, którzy chodziliby słuchać wyłącznie hardcore’u.</p>
<p>J: A więc wszyscy muszą grać razem i z tego powstaje naprawdę interesujący tygiel różnych stylów. Każdy gra trochę inaczej i właśnie o to chodzi w tej scenie – raczej o autentyczność i jakość muzyki, niż pozostawanie w ramach jakiegoś konkretnego stylu. Na pewno wszystko to tworzy bardzo niezależny klimat.</p>
<p><strong>Jednak nawet na tle tej zwartej australijskiej sceny, wasze brzmienie bardzo się wyróżnia. Jakie są wasze inspiracje?</strong></p>
<p>J: Przed nagraniem pierwszej płyty dużo się spotykaliśmy i rozmawialiśmy o muzyce. Dużo było mowy o długich riffach i dziwnych, skomplikowanych rytmach, o rzeczach, które mogłyby zaciekawić ludzi, ale jednocześnie nie zmieniłyby naszego stylu w jakiegoś math rocka, na którym łamalibyśmy sobie karki. Nie chcieliśmy więc mieć aż tak rockowej estetyki, jak Rick Agnew na swoich solowych albumach. Graliśmy intensywnie, ale tak naprawdę nie wiedzieliśmy, do czego to zmierza. Na drugim albumie, naszym pierwszym LP, bo poprzedni to była tylko epka, trochę odpuściliśmy i po prostu przestaliśmy rozmawiać o wpływach i inspiracjach. Mieliśmy w głowie pewien konkretny nastrój, pewne konkretne tematy, które chcieliśmy, żeby zostały usłyszane, i z tego wyłaniały się nasze utwory. Zależało nam przy tym, byśmy byli czasem w jakiś sposób zaskakujący techniczne, i cały czas staraliśmy się poprawiać naszą technikę. Wiadomo, nie jesteśmy wirtuozami, tylko zwykłymi ludźmi, ale chcieliśmy robić muzykę, która będzie interesująca dla publiczności, a jednocześnie ekscytująca dla nas.</p>
<p><iframe title="Negative Gears @ Old Skull, Chmury, Warszawa - 2025.02.02" src="https://www.youtube.com/embed/yfxnAsNu4FU" width="100%" height="450" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Na koniec, tradycyjne pytanie o wasze plany na przyszłość. Usłyszeliśmy przed chwilą ze sceny nowe kawałki, czy może powiecie coś więcej? </strong></p>
<p>J.: Cóż, plany na przyszłość to cała historia. Kiedy graliśmy w Europie po raz pierwszy sześć lat temu, powiedzieliśmy, że za rok wracamy z nowym albumem. Później zaczęła się pandemia, a poza tym wiele lat zajęły mi końcowe miksy nagrań. Mogę więc powiedzieć, że nasze plany to skończyć pisać nowy materiał, nagrać go i dać komuś innemu do produkcji. Teraz już nikt nie chce, żebym ja się tym zajmował, bo trwało to tak zajebiście długo. Tym razem, miejmy nadzieje, to będzie mniej niż sześć lat.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-318690" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/NEGATIVE_GEARS_logo-removebg-preview.png" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/NEGATIVE_GEARS_logo-removebg-preview.png 975w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/NEGATIVE_GEARS_logo-removebg-preview-300x55.png 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/02/NEGATIVE_GEARS_logo-removebg-preview-800x148.png 800w" sizes="(max-width: 975px) 100vw, 975px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/negative-gears-australijskosc-scementowala-nasza-scene/">NEGATIVE GEARS: „australijskość scementowała naszą scenę”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/negative-gears-australijskosc-scementowala-nasza-scene/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
