<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Jarek Szubrycht - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/jarek-szubrycht/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/jarek-szubrycht/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Fri, 11 Sep 2026 17:08:18 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Jarek Szubrycht - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/jarek-szubrycht/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Dzień Metalowca w warszawskim kinie</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/dzien-metalowca-w-warszawskim-kinie/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/dzien-metalowca-w-warszawskim-kinie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 28 Mar 2026 18:09:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[Dzień Metalowca]]></category>
		<category><![CDATA[Jarek Szubrycht]]></category>
		<category><![CDATA[Kino Iluzjon]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Orbitowski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=346332</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dzień Metalowca jest przykładem tzw. podwójnego desygnatu, czyli (mówiąc wprost) oznacza dwie rzeczy jednocześnie. Nie zawsze tak jednak było, a historia owej&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/dzien-metalowca-w-warszawskim-kinie/">Dzień Metalowca w warszawskim kinie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Dzień Metalowca</strong> jest przykładem tzw. podwójnego desygnatu, czyli (mówiąc wprost) oznacza dwie rzeczy jednocześnie. Nie zawsze tak jednak było, a historia owej dwoistej natury jest na wskroś polska – i jest to powód do dumy! U szczytu socjalistycznego kultu pracy <strong>Dzień Metalowca</strong> był okazją do celebracji przemysłu metalurgicznego i koślawą zachętą do ustanawiania nowych rekordów wyrabiania normy. Dziś, co prawda, kult pracy ma się równie dobrze, jak pół wieku temu, ale za to w Dniu Metalowca nie przychodzimy już do huty na oficjalne celebracje, ale do klubów muzycznych: przyodziani w ćwieki i glany, gotowi do headbangingu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Fani i fanki muzyki metalowej: do tegorocznych obchodów <strong>Dnia Metalowca</strong> będzie można włączyć także wizytę w kinie, by zobaczyć legendarny mockument Roba Reinera poświęcony pewnej ekscentrycznej (niestety nieistniejącej!) kapeli. Zapraszamy na podwójny seans: „<a id="m_310312764560660117OWA04ba3f9c-f69a-87fd-a97d-2dc9abf3bd50" href="https://www.fina.gov.pl/wydarzenia/dzien-metalowca-w-kinie-iluzjon/oto-spinal-tap-rez-rob-reiner/" target="_blank" rel="noopener" data-saferedirecturl="https://www.google.com/url?q=https://www.fina.gov.pl/wydarzenia/dzien-metalowca-w-kinie-iluzjon/oto-spinal-tap-rez-rob-reiner/&amp;source=gmail&amp;ust=1774804613789000&amp;usg=AOvVaw0laf7TqAhhAKVUSUliDBkH"><strong>Oto Spinal Tap</strong></a>”<i>,</i> słynnego portretu trasy koncertowej zespołu o dziwnej zajawce na Stonehenge, wygrywającego dźwięki wywalające poza skalę, którego perkusiści giną w tajemniczych okolicznościach, oraz „<a id="m_310312764560660117OWA9b3b4736-424e-9d3c-7104-5ab087cd2fb2" href="https://www.fina.gov.pl/wydarzenia/dzien-metalowca-w-kinie-iluzjon/spinal-tap-ii-to-nie-koniec-rez-rob-reiner-dzien-metalowca/" target="_blank" rel="noopener" data-saferedirecturl="https://www.google.com/url?q=https://www.fina.gov.pl/wydarzenia/dzien-metalowca-w-kinie-iluzjon/spinal-tap-ii-to-nie-koniec-rez-rob-reiner-dzien-metalowca/&amp;source=gmail&amp;ust=1774804613789000&amp;usg=AOvVaw0Y_3ZrX4YAtXk7p9if975G"><strong>Spinal Tap II: To nie koniec</strong></a>” – powrót do przeszłości i <i>reunion</i> kultowego bandu w jednym.</p>
<p><b>Spotkanie między filmami</b><br />
Między seansami zapraszamy na dyskusję poświęconą kulturze metalowej w Polsce z udziałem filmoznawcy Miłosza Stelmacha, pisarza Łukasza Orbitowskiego i dziennikarza Jarka Szubrychta (prywatnie – czasem w przeszłości, czasem w teraźniejszości – także słuchaczy i fanów metalu). Jak ta kultura powstała? Co znaczyła dla publiczności późnego PRL-u? Jak to się stało, że grupy muzyczne światowej sławy odwiedzały Polskę? Jak kultura metalowa morfowała, zmieniała się na przestrzeni ostatnich dekad? Jak wygląda dziś?</p>
<p>29.03.2026 &#8211; <strong>Warszawa</strong>, Kino Iluzjon (<a href="https://www.facebook.com/events/1982839399304211/">wydarzenie</a>)</p>
<p>Goście:</p>
<ul>
<li><b>Jarek Szubrycht</b> – dziennikarz „Gazety Wyborczej”, prowadzi audycję „Ciężko na sercu” w Trójce. Head of Communications w Mystic Festival, dyrektor artystyczny Music Week Poland. Twórca i redaktor naczelny magazynu o polskiej muzyce „Gazeta Magnetofonowa” (2015–2020). Wcześniej współpracował m.in. z „Polityką”, „Przekrojem”, Interią, Onetem i Antyradiem, prowadził portale T-Mobile Music i Red Bull Muzyka. Autor i tłumacz książek, głównie o tematyce muzycznej i biografii, m.in. Andrzeja Zauchy, Vadera, Slayera i Maryli Rodowicz. Za „Skór<i>ę</i> i ćwiek<i>i</i> n<i>a</i> wiek<i>i</i>. Moj<i>ą</i> histori<i>ę</i> metalu” nominowany był do Nagrody Gdynia.</li>
<li><strong>Łukasz Orbitowski</strong> – jeden z najciekawszych polskich prozaików, autor m.in. powieści „Kult”, „Wróg” i „Inna dusza”. Nagrodzony Zajdlem i Paszportem Polityki, nominowany do nagrody Nike. Kiedyś robił programy telewizyjne, obecnie prowadzi zajęcia literackie w krakowskim więzieniu.</li>
</ul>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-346334" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/dzien-metalowca-warszawa-kino-iluzjon-2026-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/dzien-metalowca-warszawa-kino-iluzjon-2026-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/dzien-metalowca-warszawa-kino-iluzjon-2026-300x157.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/dzien-metalowca-warszawa-kino-iluzjon-2026-800x419.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/dzien-metalowca-warszawa-kino-iluzjon-2026-1536x804.jpg 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/dzien-metalowca-w-warszawskim-kinie/">Dzień Metalowca w warszawskim kinie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/dzien-metalowca-w-warszawskim-kinie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>JAREK SZUBRYCHT – „Vader. Wojna totalna. Wydanie II” (2023)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Oct 2023 11:22:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[2023]]></category>
		<category><![CDATA[biografia]]></category>
		<category><![CDATA[biografia muzyczny]]></category>
		<category><![CDATA[Czterdzieści lat apokalipsy]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Jarek Szubrycht]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Wiwczarek]]></category>
		<category><![CDATA[Polish death metal]]></category>
		<category><![CDATA[polski death metal]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[SQN]]></category>
		<category><![CDATA[Vader]]></category>
		<category><![CDATA[Wojna totalna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=285891</guid>

					<description><![CDATA[<p>Blisko dekadę temu nakładem wydawnictwa SQN ukazała się Wojna totalna Jarka Szubrychta. Książka rzetelna, napisana ze znawstwem tematu i ze swadą. Vader,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/">JAREK SZUBRYCHT – „Vader. Wojna totalna. Wydanie II” (2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Blisko dekadę temu nakładem wydawnictwa <strong>SQN</strong> ukazała się <em><strong>Wojna totalna</strong></em> <strong>Jarka Szubrychta</strong>. Książka rzetelna, napisana ze znawstwem tematu i ze swadą. <strong>Vader</strong>, jak mało który zespół zasługiwał na porządną biografię – i takiej się doczekał. Przede wszystkim czuć w niej mityczny Zeitgeist – to nie tylko opowieść o spełniających się marzeniach, o wyboistej drodze wiodącej od brudnej kanciapy po światowe festiwale, ale też o specyficznych ludziach i czasach, kiedy wszystko zdawało się jeszcze możliwe, było świeże i dzikie. Książka <strong>Szubrychta</strong> to wszak również opowieść o narodzinach polskiej sceny ekstremalnej i jej losach.</p>
<p>Na czterdziestolecie urodzin jednej z absolutnie najważniejszych kapel na polskiej ziemi, która przetarła szlak rodzimym zespołom i zapisała się diabelskimi zgłoskami w historii death metalu, wyszło niedawno II wydanie <em><strong>Wojny totalnej</strong></em>, uzupełnione o najnowsze dzieje. Tym wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji z biografią <strong>Vadera</strong> się zaznajomić, rekomenduję gorąco. Zdawało mi się, że od premiery minęła zaledwie chwila, a w międzyczasie wyrosło nowe pokolenie metalowców. Oni być może będą czytać książkę <strong>Szubrychta</strong> jak relacje ojca historii, Herodota – z pewnym niedowierzaniem, bo tak wiele się zmieniło na metalowej scenie, ale i wokół nas, że śmiało można powiedzieć, iż żyjemy w innej epoce. A może się mylę? Może świat gna do przodu, a metalowcy pozostają z gruntu ci sami?</p>
<p>Jest w <em><strong>Wojnie totalnej</strong></em> sporo ciekawostek, które pozwolą Wam poznać zespół od kulis. Z książki dowiecie się chociażby, jakim sposobem początkowa działalność zespołu przyczyniła się do częstszego bywania młodzieży w jednym z olsztyńskich kościołów oraz jaką rolę w promocji zespołu odegrał rajdowy samochód <strong>Krzysztofa Hołowczyca</strong>. Poczujecie też klimat garażowych koncertów i przełomowego występu na legendarnej już pierwszej <strong>Metalmanii</strong> czy emocje związane z rozsyłaniem po świecie demówek, a w końcu dotarciem do „Ziemi Obiecanej”, czyli podpisaniem profesjonalnego kontraktu z death metalowym potentatem, jakim na początku lat 90. był niewątpliwie <strong>Earache</strong>. A to przecież zaledwie początek opowieści, która dzięki nowemu wydaniu sięga współczesności i mimo przeróżnych pomniejszych upadków i wyboistych dróg, ukazuje żywotność projektu, którym dowodzi <strong>Piotr „Peter” Wiwczarek</strong>.</p>
<p>W notatce do II wydania <strong>Jarek Szubrycht</strong> zaznacza, że oprócz peanów na cześć jego roboty, pojawiły się też głosy krytyczne. Zarzut, że środek ciężkości położono na lata formowania się zespołu i jego pierwszych rodzimych i zagranicznych sukcesów, oddalam. To naturalne – każda biografia skupia się na okresie &#8222;burzy i naporu&#8221; i trudno pisać o jakimkolwiek klasyku death metalu bez szerszej perspektywy rzuconej na koniec lat 80. i pierwszą połowę 90. Autor oczywiście w nowym wydaniu rozpoczyna dalszą opowieść o zespole tam, gdzie skończyła się ostatnio, a zatem od 2014 roku. Niemniej nowe rozdziały znowu kierują nas na początku do wspomnień. Przyczynkiem jest płyta <em><strong>Future Of the Past – Hell In The East</strong></em>, którą <strong>Vader</strong> nagrał w 2015 roku, oddając hołd tym rodzimym zespołom (i czeskiemu <strong>Krabathorowi</strong>), które w latach 80. również rozpoczynały swój marsz ku realizacji marzeń. Świetnie, że udało się dotrzeć do niektórych z muzyków z tamtych lat, najistotniejszych dla formowania się sceny ekstremalnej. Początek &#8222;suplementu&#8221; wypada zatem świetnie i pozwala historii znów się rozkręcić, wracając jednocześnie w niewymuszony sposób do źródeł.</p>
<p>W tych dopisanych rozdziałach <strong>Vader</strong> jawi się jako zespół już klasyczny, ale wciąż głodny sceny. Bo bez względu na to, czy ktoś wciąż śledzi ich dyskografię (a mimo wszystko wypada), czy nie, nikt przecież nie odmówi kapeli energii i twórczej chęci. Wypady w miejsca, które wcale nie są oczywiste dla europejskich bandów (Indie, Nepal, Indonezja, Ameryka Środkowa i Południowa), covidowe przejścia, zmiany składu, opisane tutaj dość szczegółowo, dowodzą, że <strong>Vader</strong> na laurach nie osiada, nie poddaje się, wciąż chce. Dodane zresztą na koniec obszerne wyimki z dziennika <strong>Tomasza &#8222;Hala&#8221; Halickiego</strong>, który opisuje perypetie z południowoamerykańskiej trasy z 2018 są świadectwem poświęcenia i pewnego rodzaju heroizmu. Słabi odpadają. <strong>Vader</strong> kroczy śmiało przed siebie.</p>
<p>Dodam na koniec, że nowe wydanie prezentuje się jeszcze lepiej niż pierwowzór. Dzięki tłoczonym literom okładka zyskała pewien klasyczny sznyt – czuć rocznicową powagę i elegancję. W środku nie brak archiwalnych czarno-białych i kolorowych zdjęć, w tym dodanych na potrzeby wznowienia. Książkę uzupełniono o drobiazgowo skompilowaną dyskografię <strong>Vadera</strong>. Jest to zatem ponad 100 stron nowości. Czy warto? Jeśli nie czytaliście jeszcze, nie macie nad czym się zastanawiać. Jeśli na Waszej półce stoi już stare wydanie, to oczywiście musicie rozważyć wszelkie za i przeciw. Może poprzedni, zakurzony tom podarujecie jakiemuś młodemu metalowi? Ja sam poślę pierwsze wydanie w świat, zachowując to najnowsze. Niech ktoś świeży w temacie zobaczy, jak dawniej sprawy się miały, gdy zespół zza siedmiu wzgórz, zza siedmiu mórz śmiał marzyć o podboju świata hałasu&#8230;</p>
<p>Wydawnictwo <strong>SQN</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoSQN" target="_blank" rel="noopener"><strong>Facebooku</strong></a><br />
Oficjalna strona <strong>Vadera</strong> na <strong><a href="https://www.facebook.com/vader" target="_blank" rel="noopener">Facebooku</a></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/">JAREK SZUBRYCHT – „Vader. Wojna totalna. Wydanie II” (2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowy numer Musick Magazine (nr 39)</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/nowy-numer-musick-magazine-nr-39/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/nowy-numer-musick-magazine-nr-39/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 21 Dec 2022 19:49:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[3winyle]]></category>
		<category><![CDATA[Behemoth]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Jarek Szubrycht]]></category>
		<category><![CDATA[marcin prokop]]></category>
		<category><![CDATA[Musick Magazine]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje płyt]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=268424</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pod koniec listopada bieżącego roku ukazał się nowy, 39 jużnumer Musick Magazine. W poniższym artykule chcielibyśmy Was poinformować, co znajdziecie w najnowszym&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/nowy-numer-musick-magazine-nr-39/">Nowy numer Musick Magazine (nr 39)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Pod koniec listopada bieżącego roku ukazał się nowy, 39 jużnumer <a href="https://kvlt.pl/tag/musick-magazine/"><strong>Musick Magazine</strong></a>.</p>
<p>W poniższym artykule chcielibyśmy Was poinformować, co znajdziecie w najnowszym czasopiśmie dla maniaków muzyki metalowej.<br />
Na okładkę trafił nasz rodzimy <strong>Behemoth</strong>.<br />
Ponadto w nowej gazecie przeczytacie masę ciekawych treści w postaci wywiadów oraz recenzji najnowszych wydawnictw muzycznych.</p>
<p>Wywiady: <strong>Satyricon</strong> (w związku z premierą płyty Munch), <strong>Profanity Angel</strong>, <strong>U.D.O.</strong>, <strong>Bloodbath</strong>, <strong>Mordhell</strong>, <strong>MARCIN PROKOP</strong>, <strong>Exhumed</strong>, <strong>Sphere</strong>, <strong>Epitome</strong>, <strong>HellFuck</strong>, <strong>Venom Inc.</strong>, <strong>Razor</strong>, <strong>Blackbraid</strong>, <strong>BEHEMOTH</strong>, <strong>Hades</strong>, <strong>Jad</strong>, <strong>Witchmaster</strong>, <strong>JAREK SZUBRYCHT</strong>, <strong>Abhomine</strong>, <strong>Toughness</strong>, <strong>Herida Produnda</strong>, <strong>3winyle</strong>.</p>
<p>W rubryce <strong>Ludzie cienia</strong>, nad którą pochylił się <strong>Piotr Dorosiński</strong> dowiadujemy się o nowych płytach zespołów: <strong>The Antichrist Imperium</strong>, <strong>Tiwanaku</strong>, <strong>Epoch of Unlight</strong>, <strong>Iron Flesh</strong>, <strong>Abaddon Incarnate</strong>, <strong>Maceration</strong>, <strong>Strychnos</strong>.</p>
<p>Natomiast w rubryce wspieranej przez <strong>Moans Music</strong>, czyli <strong>Na południe od nieba</strong> przeczytacie o: <strong>Prey of Monsoon</strong>, <strong>Hegemone</strong>, <strong>Stodor Wilzorum</strong>, <strong>Cinis</strong>, <strong>Arouse The Darkness</strong>, <strong>Distruster</strong>, <strong>HIV</strong>, <strong>Cry of the Nile</strong>, <strong>The Relics</strong>, <strong>Grief Circle</strong>, <strong>Armagh</strong>.</p>
<p>Natomiast <strong>Levi</strong> w Krótkim cięciu rozprawia o płytach zespołów: <b>Black Grail, Ashen Tomb, Putri/Hexorcist, Ofermod, Sepulcre, Orixkuor, Tyrannos, Wolfbrigade, Grotesqueries, congealed Putrescence, Vathr, Eskhaton, Mordloch, Worm, Altar, Flesh Crusher </b>oraz <b>Ritualization</b>.</p>
<p>Ponadto: relacja z niemieckiego <strong>Party San Metal Open Air</strong> artykuł doktora nauk humanistycznych o piśmie Musick Magazine, Musick w czytelni: Skóra i ćwieki na wieki oraz przegląd nowych premier wytwórni <strong>Old Temple</strong>.</p>
<p>Recenzje: <strong>SIGH</strong>, <strong>ACID WITCH</strong>, <strong>KAMPFAR</strong>, Abyssic, Acausal Intrusion, Acephalix, Adaestuo, Anatomical Amusements, Ancient North, Arkheth, Ateiggar, Autophagy, Autopsy, Avatarium, Bark, Black Grail, Bloodbath, Blodhemn, Cainan Dawn, <strong>CELTIC FROST</strong>, Coldwork, Conan, Cruz, Culto Negro, Dead Void, Desecrate The Faith, Devouror, Doldrey, Dream Unending, Eclesios, Encryptment, Ellende, Embrace of Thorns, Epitome, Fatugie  Kontagion, Feto In Fetus, Firtan, Gallower, Gutvoid, Hail Conjurer, Harvest of Ash, HellFuck, Hellhaim, Hetroertzen, <strong>Hostia</strong>, <strong>Illness</strong>, Imperium, Imprecation, In Grief, <strong>In The Woods</strong>, Jordfast, Krvna, Konigreichssaal, Lamashtu, Lord Vigo, Massgrav, Mons Veneris, Morbid Stench, <strong>Mord&#8217;a&#8217;Stigmata</strong>, Morgue, Medieval Demon, Monasterium, Necromutilator, No Return, Nordjevel, Nieumarli, Orthodoxy, Onslaught Kommand, Pestilegion, OS, Piołun, Precieus Sang, Ramera, Saccage, Sacriversum, Savage Master, Skare, Spectrum Mortis, Spiritus Mortis, Suborbital, Teethgrinder, The Chosen, The Lovecraft Sextet, Thotcrime, Thulsa Doom, Upon The Altar/Deathepoch, Weregoat, Wij, Wolfheart, Valborg, Venom Inc., Xentrix, Hild, Schrottersburg Reformed Faction, Yutani, Sirin, Wędrujący Wiatr.</p>
<p>I całość aż na <strong>128 stronach</strong>!</p>
<p>Kwartalnik jest dostępny w sprzedaży w cenie <strong>26,66 zł</strong> i nabyć go można w salonach <strong>Empik</strong> lub zamówić w <a href="http://www.musickmagazine.pl/sklep">sklepie <strong>Musick Magazine</strong></a>.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-268430" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/12/musick-magazine-nr-23-2022-3940-nowy-numer-.jpg" alt="musick magazine nr 39 2022" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/12/musick-magazine-nr-23-2022-3940-nowy-numer-.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/12/musick-magazine-nr-23-2022-3940-nowy-numer--300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/12/musick-magazine-nr-23-2022-3940-nowy-numer--150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/12/musick-magazine-nr-23-2022-3940-nowy-numer--210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/12/musick-magazine-nr-23-2022-3940-nowy-numer--75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/nowy-numer-musick-magazine-nr-39/">Nowy numer Musick Magazine (nr 39)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/nowy-numer-musick-magazine-nr-39/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>JAREK SZUBRYCHT – „Skóra i ćwieki na wieki” (2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-skora-i-cwieki-na-wieki-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-skora-i-cwieki-na-wieki-2022/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Dec 2022 17:44:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[2022]]></category>
		<category><![CDATA[biografie muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarz muzyczny]]></category>
		<category><![CDATA[Hard Rock]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[historia metalu]]></category>
		<category><![CDATA[Jarek Szubrycht]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[Lux Occulta]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[Skóra i ćwieki na wieki]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=261373</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zmierzch lat 90. W tle nocna audycja dla metali – to chyba było Radio Kraków – w której lecą nowości. Prowadzący prezentuje&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-skora-i-cwieki-na-wieki-2022/">JAREK SZUBRYCHT – „Skóra i ćwieki na wieki” (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zmierzch lat 90. W tle nocna audycja dla metali – to chyba było <strong>Radio Kraków</strong> – w której lecą nowości. Prowadzący prezentuje najświeższe kawałki <strong>Lux Occulty</strong>. Robi się mroczno i klimatycznie, a ja jestem wpiekłowzięty. Następnego dnia, zaciekawiony swoim odkryciem, biegnę do znajdującego się tuż obok mojego ogólniaka sklepu muzycznego. Zjawiam się tam z nadzieją, że ulubiony sprzedawca o ksywie <strong>Grecki</strong> (po latach dowiedziałem się, że po godzinach bywał m.in. menadżerem kultowego, blackmetalowego <strong>Taranis</strong>) – będzie miał kasetę bohaterów nocnego objawienia. Kasetę, bo na CD raczej mnie nie stać.</p>
<p>Tak właśnie wyglądało moje pierwsze spotkanie z <strong>Jarosławem Szubrychtem</strong>.</p>
<p>Zaczynam nietypowo, wspominkowo, bo wypuszczona niedawno w świat przez <strong>Wydawnictwo Czarne</strong> <em><strong>Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metal</strong><strong>u</strong></em>, najnowsza książka znanego dziennikarza muzycznego, również ma charakter nostalgicznej podróży. Nostalgicznej, lecz bynajmniej nie łzawej ani opartej na boomerskim zawołaniu: „kiedyś to były czasy, dziś już czasów nie ma!”. Maniera borowego dziada, który baja, jak to drzewiej bywało, głównie narzekając, że „to sem ne vrati”, mogłaby być męcząca. Opisane doświadczenie jest zgoła bogatsze, gdyż autor w trakcie swojej muzycznej przygody zdążył zakochać się w metalu, nieco nim znudzić, wypłynąć na oceany całkiem odmiennych dźwięków i powrócić do muzycznej macierzy, co nauczyło go nieortodoksyjnego podejścia. Dystans oraz lekkość stylu dziennikarza sprawiają, że czyta się tę pozycję po prostu dobrze. Książka może zatem spodobać się nawet tym, dla których headbanging nie jest ulubionym sportem.</p>
<p>Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z pocztówką ze schyłku PRL-u i początków lat 90., włożoną gdzieś pomiędzy ziny, płyty i magnetofonowe kasety. Dzieciństwo i młodość <strong>Szubrychta</strong>, przypadające na najbardziej ekscytującą dla metalu epokę, zaowocowało ciekawymi spostrzeżeniami i wspominkami. „Obyś żył w ciekawych czasach” – autor żył, a to chińskie przekleństwo zmieniło się w coś pozytywnego i obdarzyło nas interesującą gawędą o ludziach, czynach, a także blaskach i cieniach bycia metalem. Każdy rozdział, kryjący się pod enigmatycznym, metaforycznym tytułem, porusza jakiś konkretny wątek, w którym osobiste wspomnienia mieszają się z próbą syntetycznego ujęcia ówczesnych zjawisk muzycznych. Tape trading, używki, koncerty, krojenie koszulek, satanizm, ziny, eksplozja nowych metalowych konwencji&#8230; Wiele wydarzyło się w przeciągu tych dwóch dekad. Kolejnym rozdziałom towarzyszy też adekwatny do tematyki tytuł metalowego kawałka. Kalejdoskop się kręci, być może dla kogoś za szybko, ale książka ta nie ma ambicji wyczerpującego ujęcia wszystkich fenomenów tamtych lat. Niektórzy już na tym polegli.</p>
<p>Pomimo licznych ciekawostek historycznych, publikacja<strong> Szubrychta</strong> ma charakter przede wszystkim osobisty, by odwołać się do podtytułu – <strong><em>Moja historia metalu</em></strong>. Podobnie jak u <strong>Marcela Prousta</strong> codzienne bodźce prowadzą autora <em><strong>Skóry i ćwieków</strong></em> do reliktów utraconego czasu. W opowieściach, które niosą czytelnika od pierwszego kontaktu z<strong> TSA</strong> po lata wydawania własnego zina i artystyczną działalność z <strong>Lux Occultą</strong>, odbija się wprawdzie historia metalu, jednak jest to przedstawienie mocno refleksyjne i swoiste, czasem nieostre. Ale taki był zamysł.</p>
<p>Swoboda ujęcia tematu w <em><strong>Skórze i ćwiekach…</strong></em> wydaje się oczyszczająca, stojąc w opozycji do przeróżnych monografii. Pewnie nie wszystkim taka forma musi przypaść do gustu. Z pewnością odbiega ona od standardów, które królowały na rynku muzycznych książek. Ktoś może stwierdzić, że właściwie to nikomu niepotrzebne, bo nasłuchał się takich historii bez liku. Inni oczekują być może ostrzejszych sądów, przewrotów w sposobie myślenia o pewnych zjawiskach czy wyjątkowo pieprznych anegdot. Cóż, fajerwerków tu brak, ale to nie wada.</p>
<p>Dla starszych książka <strong>Szubrychta</strong> będzie konfrontacją z własnymi wspomnieniami. Niektórzy pamiętają tamten okres całkiem inaczej, nie zgodzą się z pewnymi spostrzeżeniami, będą polemizować – i dobrze! Młodsi odczytają być może <em><strong>Skórę i ćwieki…</strong></em> jako pamiętnik z epoki, albo i coś na pozór muzycznego urban fantasy, nie do końca dając temu wiarę. W dobie szerokiego dostępu do informacji pewnie nie wszystko ich zaskoczy, ale sądzę, że niejednokrotnie się zdziwią. Mnie najbardziej podobały się wątki autobiograficzne: pocięte dżinsy, oglądanie się na ulicy za t-shirtami kapel, korespondencja ze znajdującym się za kratami fanem gatunku, szkolny wychowawca czytający z pewnym przerażaniem zina swojego ucznia, wyprawa na Dzień Metalowca&#8230; Oto właśnie prawdziwa historia metalu, która rozgrywa się nie tylko na wielkich festiwalach i w blasku flaszy, ale też i w bardziej prozaicznych sytuacjach.</p>
<p><strong>Wydawnictwo Czarne</strong> celuje w interesujących i niebanalnych książkach faktograficznych, także tych muzycznych. <em><strong>Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu</strong></em> dołącza do bogatego katalogu, w którym można przebierać jak w ulęgałkach. Równocześnie cieszyłbym się, gdyby takich pozycji powstawało więcej. Mam nadzieję, że <strong>Jarosław Szubrycht</strong> zachęci innych uczestników społeczności do wypełnienia tej luki wydawniczej. Nie każdy posiadł arkana dziennikarskiego rzemiosła, ale wiele ikon sceny ma do opowiedzenia fascynujące historie. Przede wszystkim te kryjące się w zwykłych M3 , zapyziałych klubach, niepozornych domach kultury, zamkniętych już sklepach z kasetami, garażach i piwnicach. Pora je opowiedzieć. Metal rzadko nurza się w blichtrze. Jest nasz, oswojony, bliski.</p>
<p><strong>Wydawnictwo Czarne</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoCzarne" target="_blank" rel="noopener"><strong>Facebooku</strong></a></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-skora-i-cwieki-na-wieki-2022/">JAREK SZUBRYCHT – „Skóra i ćwieki na wieki” (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-skora-i-cwieki-na-wieki-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wkrótce premiera książki Jarka Szubrychta „Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu”</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/wkrotce-premiera-ksiazki-jarka-szubrychta-skora-i-cwieki-na-wieki-moja-historia-metalu/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/wkrotce-premiera-ksiazki-jarka-szubrychta-skora-i-cwieki-na-wieki-moja-historia-metalu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 03 Oct 2022 08:14:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[Jarek Szubrycht]]></category>
		<category><![CDATA[książka o muzyce metalowej]]></category>
		<category><![CDATA[pre-order]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo czarne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=261158</guid>

					<description><![CDATA[<p>26 października bieżącego roku do księgarń trafi książka Jarka Szubrychta &#8222;Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu.&#8221; Pozycja ta ukaże się&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/wkrotce-premiera-ksiazki-jarka-szubrychta-skora-i-cwieki-na-wieki-moja-historia-metalu/">Wkrótce premiera książki Jarka Szubrychta „Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>26 października</strong> bieżącego roku do księgarń trafi książka <strong>Jarka Szubrychta</strong> &#8222;<em><strong>Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu</strong></em>.&#8221;<br />
Pozycja ta ukaże się za pośrednictwem wydawnictwa <strong>Czarne</strong>. Pre-ordery można zamawiać na <a href="https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/skora-i-cwieki-na-wieki"><span style="text-decoration: underline;">stronie internetowej wydawcy</span></a>.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Dojrzewanie w Polsce lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nie należało do najłatwiejszych, a żeby przetrwać w głównym nurcie, trzeba było dać się ponieść któremuś z potężnych żywiołów: Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, a później chaosowi raczkującego kapitalizmu, albo Kościołowi. A co z tymi, którzy chcieli iść własną ścieżką?</em></p>
<p><em>Jarek Szubrycht od nastoletnich lat wiedział, że jego drogą jest metal. A metal to nie tylko muzyka – to styl życia (skóra i ćwieki na wieki!), dyscyplina sportowa (w której konkuruje się o najbardziej ekstremalne brzmienie, najbardziej radykalne postawy i najbardziej kuriozalne opinie), grupa terapeutyczna (na długo przed internetem) i szkoła kreatywności (bo kto by wiedział, po co się mydli znaczki albo jak wyszywa się logo zespołu na podartej jeansowej katanie?).</em></p>
<p><em>Skóra i ćwieki na wieki to dowcipna i błyskotliwa kronika dorastania w „ekstremalnych czasach wymagających ekstremalnych reakcji”, której soundtrackiem jest metal. Szubrycht zręcznie przeplata historie pionierów gatunku ze swoim własnym doświadczeniem fana, redaktora zinów i metalowego wokalisty. To także uniwersalna opowieść o miłości do muzyki, porywająca nie tylko tych, których życie jest heavy.</em></p>
<p><strong>Jarek Szubrycht</strong> (ur. 1974) – absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Twórca magazynu „Gazeta Magnetofonowa”, współpracownik Antyradia. Publikował również w „Polityce”, „Przekroju”, obu wcieleniach „Machiny” i „Filmie”. Prowadził portale T-Mobile Music i Red Bull Muzyka oraz autorską audycję radiową w Off Radiu Kraków. Autor książek o tematyce muzycznej, m.in. biografii Andrzeja Zauchy, zespołów Slayer i Vader oraz wywiadu rzeki z Marylą Rodowicz. Emerytowany wokalista metalowy związany z grupą Lux Occulta, autor tekstów, m.in. dla Decapitated.</p>
<p><img decoding="async" class="size-full wp-image-261161 aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/skora-i-cwieki-na-wieki-moja-historia-metalu-b-iext118727603.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/skora-i-cwieki-na-wieki-moja-historia-metalu-b-iext118727603.jpg 497w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/skora-i-cwieki-na-wieki-moja-historia-metalu-b-iext118727603-186x300.jpg 186w" sizes="(max-width: 497px) 100vw, 497px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/wkrotce-premiera-ksiazki-jarka-szubrychta-skora-i-cwieki-na-wieki-moja-historia-metalu/">Wkrótce premiera książki Jarka Szubrychta „Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/wkrotce-premiera-ksiazki-jarka-szubrychta-skora-i-cwieki-na-wieki-moja-historia-metalu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MARCIN &#8222;NOVY&#8221; NOWAK: &#8222;w tym albumie tkwi moja siła&#8221;</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/marcin-novy-nowak-w-tym-albumie-tkwi-moja-sila/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/marcin-novy-nowak-w-tym-albumie-tkwi-moja-sila/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 05 Jan 2016 17:00:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Against The Plagues]]></category>
		<category><![CDATA[Artefact]]></category>
		<category><![CDATA[bas]]></category>
		<category><![CDATA[Behemoth]]></category>
		<category><![CDATA[Cerebral Concussion]]></category>
		<category><![CDATA[Cradle Of Filth]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[decapitated]]></category>
		<category><![CDATA[Desert Core]]></category>
		<category><![CDATA[Devilyn]]></category>
		<category><![CDATA[Dies Irae]]></category>
		<category><![CDATA[Docent]]></category>
		<category><![CDATA[gitara basowa]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[Jarek Szubrycht]]></category>
		<category><![CDATA[Last Life Memories]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Nowak]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Kmiołek]]></category>
		<category><![CDATA[Mauser]]></category>
		<category><![CDATA[Nader Sadek]]></category>
		<category><![CDATA[Nick Barker]]></category>
		<category><![CDATA[Novy]]></category>
		<category><![CDATA[Reborn In Pain]]></category>
		<category><![CDATA[ReverbNation]]></category>
		<category><![CDATA[Road's End]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Thrash'em All Festiwal]]></category>
		<category><![CDATA[Vader]]></category>
		<category><![CDATA[Virgin Snatch]]></category>
		<category><![CDATA[Vogg]]></category>
		<category><![CDATA[Wacek]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[Yattering]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=12588</guid>

					<description><![CDATA[<p>Marcin &#8222;Novy&#8221; Nowak, basista między innymi takich kapel jak Devilyn, Dies Irae, Nader Sadek, Vader, Virgin Snatch oraz Behemoth. Fanom ciężkiego łojenia&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/marcin-novy-nowak-w-tym-albumie-tkwi-moja-sila/">MARCIN &#8222;NOVY&#8221; NOWAK: &#8222;w tym albumie tkwi moja siła&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead"><strong>Marcin &#8222;Novy&#8221; Nowak</strong>, basista między innymi takich kapel jak <strong>Devilyn</strong>, <strong>Dies Irae</strong>, <strong>Nader Sadek</strong>, <strong>Vader</strong>, <strong>Virgin Snatch</strong> oraz <strong>Behemoth</strong>. Fanom ciężkiego łojenia nie trzeba specjalnie tej osobowości przedstawiać. <strong>Novy</strong> przebywając w USA założył nowy zespół &#8211; <strong>Road&#8217;s End</strong>. Zanim o nim porozmawialiśmy nie omieszkałem wdepnąć w Jego przeszłość.</p>
<p><strong>Novy, mamy rozmawiać o Twoim nowym amerykańskim dziecku, zespole Road’s End. Wybacz, ale wywiad muszę zacząć od Twojego muzycznego „zera”. Powiedz jak rozpoczęła się Twoja przygoda z mocną muzyką?</strong><br />
Dawno nieodpowiadałem na pytania o tak zamierzchłą przeszłość. Warto sobie przypomnieć pewne watki.<br />
To był jakoś &#8217;90 rok. Od paru lat byłem już mocno zajawiony na muzykę metalowa. Wraz z grupą kumpli ze szkoły padło hasło &#8222;robimy zespół&#8221;. Każdy przydzielił sobie rolę, nie mając pojęcia o graniu na jakimkolwiek instrumencie. Mnie przydzielono gitarę. Były to tylko wygłupy, jednak ja szybko podłapałem temat&#8230;<br />
Od dzieciństwa pogrywałem na czym się da. Poczułem jednak pewnego dnia, ze mam coś do powiedzenia w muzyce, że chcę to robić, czymś się podzielić. Z dnia na dzień &#8222;przebranżowiłem&#8221; się na bas i tak zaczęła się moja wielka przygoda.<br />
Spędzałem coraz więcej czasu na graniu. Pojawiły się pierwsze &#8222;zespoły&#8221;, koncerty, nagrania demo&#8230; Wiedziałem, ze pochłonie mnie to całkowicie. Hobby stało się pasją i sposobem na życie.<br />
I tak to już trwa do czasów współczesnych !</p>
<p><strong>W 1996 roku Cerebral Concussion przerodził się w Devilyn, który w tamtych latach grał jedną z najbardziej brutalnych odmian death metalu obok Yattering w Polsce. Jakie były powody rozpadu zespołu?</strong><br />
Właściwie zespół powstał już w &#8217;92 roku, jeszcze jako <strong>Cerebral Concussion</strong>. W &#8217;94 roku oficjalnie wydaliśmy demo, które otworzyło nam nieco szerzej okno na świat. Byliśmy tez jednym z pierwszych zespołów (po <strong>Vader</strong>, <strong>Behemoth</strong> i kilku innych kapelach), który podpisał kontrakt z zachodnią wytwórnią, coś koło &#8217;96 roku to było, jeśli dobrze pamiętam.<br />
Można powiedzieć, że było to moje dziecko i pierwszy prawdziwy zespół. Znalazłem wariatów z równie wielką pasją do grania, jaką sam miałem. Uczyliśmy się wszystkiego od zera, a poprzeczkę stawialiśmy naprawdę wysoko. Myślę, że właśnie dlatego zespół został szybko zauważony i wciągnięty na rankingi muzyczne Europy. Niestety po 2-giej płycie (<strong><em>Reborn In Pain</em></strong>), gitarzysta i perkusista postanowili iść z nurtem życia. Skład i chęci były chwiejne. Rozstaliśmy się w zgodzie i wraz z gitarzystą Bonym postanowiliśmy calość pociągnąć w innym składzie. Tak w <strong>Devilyn</strong> pojawił się Bastek i Dino ze <strong>Spinal Cord</strong>, i w tym składzie nagraliśmy najbardziej dojrzałą i najlepiej wyprodukowaną plytę <strong>Devilyn</strong> &#8211; <strong><em>Artefact</em></strong>. W tym samym czasie pojawiła się kolejna opcja mojego życia zawodowego. <strong>Behemoth</strong> &#8211; więcej koncertów i tras. Mój gitarzysta wyjechał z kraju. Postanowiliśmy z resztą składu przeczekać i zastanowić się co chcemy dalej z tym zrobić. Wyjechałem z <strong>Behemoth</strong> na dłuższa trasę po Europie na początku 2001 roku. Po powrocie dowiedziałem się, że Bony wrócił do kraju, zarejestrował nazwę na Siebie i w mało sympatyczny sposób postanowił wziąść sprawy w swoje ręce&#8230;</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/GsXrf155Tio" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Zostawiłem ten temat, stwierdziłem, że skoro chce sam poprowadzić to wszystko, to niech sobie prowadzi&#8230; Jak widać, po zespole pozostało tylko smutne wspomnienie.</p>
<p><strong>Rok 2000 to zdecydowanie wypłynięcie na szersze wody. Zacząłeś grę w Behemoth oraz Dies Irae. Jak się stało że dołączyłeś do zespołu Behemoth?</strong><br />
To zabawna historia, choć nie pamiętam dokładnie jak to sie stało. Jeśli dobrze pamiętam, <strong>Jarek Szubrycht</strong> wspomniał mi coś, ze taki zespół <strong>Behemoth</strong> potrzebuje basisty. Wiedziałem o co chodzi, jednak nie bylem wówczas zbytnio w temacie black metalowym. Poprosiłem Jarka, żeby skontaktował mnie z <strong>Nergal</strong>em i cisza..</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/bdyTPs7A3W4" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Parę tygodni później wylądowałem na jednym z pierwszych <strong>Thrash&#8217;em All Festiwal</strong>. Spotkałem tam <strong>Nergal</strong>a, który twierdził, że dzwonił już do mnie w tej sprawie i ponoć nie byłem zainteresowany. Bardzo sie zdziwiłem. Okazało się szybko, że <strong>Nergal</strong> miał zły numer telefonu. Porozmawialiśmy chwilę i szybko się okazało, że coś ważnego się szykuje. Tak zawitałem na 4 lata do <strong>Behemoth</strong>.<br />
<strong>Dies Irae</strong> pojawiło się niemal w tym samym momencie. <strong>Mauser</strong> postanowił reaktywować zespół i sam zostać wokalistą. Przy nagraniach okazało się, że łlaby z niego wokalista. A że wówczas <strong>Mariusz Kmiołek</strong> zajmował się w pewnym zakresie sprawami <strong>Devilyn</strong>, panowie szybko stwierdzili, że trzeba do mnie zadzwonić. Tak rozpoczął się najbardziej aktywny okres grania w moim życiu. No i parę fajnych albumów miałem okazje nagrać.</p>
<p><strong>Zarówno Vitka jak i Docenta nie ma na tym świecie. Czy wg Ciebie są jakieś realne szanse na reaktywację Dies Irae? Orientujesz się może co słychać u Mausera?</strong><br />
To chyba nieśmiertelne już pytanie, które wciąż słyszę z róznych zakątków świata. Po śmierci <strong>Docenta</strong> zawiesiliśmy działalność zespołu, jednak pierwotnie miała to być bliżej nieokreślona przerwa, do momentu ustalenia planu na przyszłość. Gdzieś rok później pojawiła się pierwsza opcja. Zaproponowaliśmy granie <strong>Nick</strong>owi <strong>Barker</strong>owi (<strong>Dimmu Borgir</strong>, <strong>Cradle Of Filth</strong>), naszemu dobremu kumplowi. Bardzo sie ucieszył z tego faktu. Była zatem silna motywacja do działania. Niestety w tym okresie koncertowaliśmy z <strong>Vader</strong> bardzo intensywnie. Pojawiły się też wstępne plany odnośnie projektu <strong>Mauser</strong>a &#8211; <strong>Unsun</strong>. I tym razem nie doszło do skutku żadne działanie przybliżające nas do reaktywacji. Dwa lata później wraz z <strong>Jackiem Hiro</strong> zainicjowaliśmy kolejną próbę powrotu. <strong>Mauser</strong> się ujawnił i zainteresował tematem. Niestety i tym razem nie udało się niczego osiągnąć, a ja zawsze powtarzałem, że Dies Irae to dziecko <strong>Mauser</strong>a i nie chcę kontynuować bez niego. I tak dobrnęliśmy do obecnych czasów. Mauser nie daje znaku życia już od jakiegoś czasu, wiem że zaszył się gdzieś w Londynie&#8230; i to tyle historii.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/qGFFHG54zKE" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Ja zająłem się moim <strong>Road&#8217;s End</strong> i odskoczyłem nieco od tematu <strong>Death Metal</strong>. Głównie dlatego, iż wierze, ze muzyka musi zawierać szczere i prawdziwe emocje. W death metalu zaczęło mi tego brakować. Pomyślałem, że trzeba zrobić przerwę i coś innego stworzyć. Jednak zawsze powtarzałem, ze gdyby <strong>Dies Irae</strong> miało się odrodzić, to podpisuję się obiema rękami pod tym. Pozostaje stwierdzenie &#8211; nigdy nie mów nigdy&#8230; Być może i jest jeszcze nadzieja 🙂</p>
<p><strong>Grałeś również w legendzie polskiego death metalu, kapeli Vader. Czy miło wspominasz ten czas? Bowiem zespół opuściłeś jak to określa Wikipedia „w atmosferze skandalu”.</strong><br />
Oczywiście! To był wspaniały okres mojej kariery i kolejne ogromne doświadczenie. Czego się nauczyłem i doświadczyłem grając w <strong>Vader</strong> &#8211; nikt mi nie odbierze (haha). 5 lat współpracy, nagrań, setki zagranych koncertów i mnóstwo ciekawych i zabawnych sytuacji. Można by książkę o tym napisać. <strong>Vader</strong> była bardzo solidna firma na te czasy, wiec granie wymagało naprawdę super sprawności i konsekwencji, co miało pozytywny wpływ na każdego z nas. Jednak pewne rzeczy się kończą, pewne umierają naturalnie. Wtedy psuje się atmosfera i chęć współpracy.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/U93nhXtZwt0" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Zabrnęliśmy wszyscy zbyt głęboko w niezdrową sytuację w zespole, nikt odpowiednio wcześniej nie zareagował i okazało się ze jedyne wyjście to iść w swoją stronę. Wtedy <strong>Vader</strong> zmienił 3/4 składu i patrząc z perspektywy czasu, tak musiało się stać, dla dobra każdego &#8211; chyba.<br />
Na pewno niczego nie żałuję. Zespół ten zostanie po części we mnie na długo. Ciesze się, ze <strong>Peter</strong> ogarnął nowy skład i ciągnie wszystko jak dawniej.</p>
<p><strong>Po tym wszystkim miałeś epizod w Against the Plagues oraz Nader Sadek. Jak to jest grać w jednym zespole z taką osobowością jak Steve Tucker (Morbid Angel)?</strong><br />
<strong>Against The Plague</strong> to był mały epizod. W tych czasach lubiłem się udzielać na wszystkich frontach. Wawrzyn poprosił mnie o pomoc, i tak sobie trochę razem pograliśmy. <strong>Nader Sadek</strong> natomiast to bardzo ciekawe doświadczenie. Spotkałem sie ze starymi kumplami, zjeździliśmy pół świata na różnych trasach i składach. Kiedy dostałem propozycje, bardzo się ucieszyłem. <strong>Steve</strong> z <strong>Morbid Angel</strong>, <strong>Rune</strong> z <strong>Mayhem</strong> czy <strong>Flo</strong> z <strong>Cryptopsy</strong> &#8211; znakomici muzycy i wielkie postacie sceny metalowej. Jak wspomniałem wiele razem koncertowaliśmy przez lata, każdy w swoim zespole. Kiedy okazało się, że po latach możemy coś wspólnie zrobić razem za pośrednictwem <strong>Nader Sadek</strong>, było oczywiste dla mnie ze chcę tą posadę.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/F7FjOG2rl9I" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Fajnie było się spotkać po latach, powspominać i zrobić coś ciekawego w muzyce wspólnymi siłami. Obecnie projekt nadal jest aktywny. Do załogi dołączył tym razem <strong>Dereck Roudy</strong> i <strong>Glen Benton</strong>. Czekam właśnie na tracki ze studio, bo będą nagrywane 4 utwory. Cóż, jak byłem dzieciakiem to mogłem pomarzyć o autografach od chłopaków. Jak widać marzenie wybiegło znacznie dalej. Zamiast autografów, teraz pijemy i gramy razem, przy okazji się jakas plyte nagra (haha).</p>
<p><strong>Po tych wszystkich zespołach przyszedł czas na Road’s End. Jakie były jego początki? Kiedy i jak się zrodził pomysł swojego zespołu?</strong><br />
No, i teraz mogę się stać znacznie bardziej wylewny.<br />
<strong>Road&#8217;s End</strong>&#8230; to było jakoś tak. Opuściłem <strong>Vader</strong> w 2008 roku. Postanowiłem działać jako muzyk sesyjny i może zaczekać na jakąś poważniejszą ofertę. Rok później podpisałem kontrakt z amerykańskim managementem <strong>Desert Core</strong>. Gdzieś wewnętrznie czułem, że czas na swój projekt. Głowę mi rozsadzały pomysły, jednak obawiałem sie nieco startu od zera. Management miał zadbać granie sesyjne. Miałem się ustabilizować i wziaść za muzykę. Tylko, że z tym sesyjnym graniem różnie bywało, a na pewno nie przynosiło mi to większej satysfakcji. Nagrywanie ciągle płyt z czyjąś muzyką lub odgrywanie jej na żywo. Czuję się niezależnie kreatywną jednostka. Bycie &#8222;u kogoś&#8221; na garnuszku wcześniej czy później prowadzi do stwierdzenia &#8222;ja tez mam coś do powiedzenia w muzyce&#8221;. Pod wpływem managera, dałem się przekonać, by stworzyć coś swojego. I przyznam szczerze, że na ten czas, kompletnie nie wiedziałem co to będzie. Już od kilku lat nosiło mnie w klimaty amerykanskiego grania i brzmienia. Czułem, że nie mam aktualnie dobrego pomysłu na <strong>Death Metal</strong>, a z muzyką żyję w zgodzie. Manager zaaranżował mój wyjazd do Kanady, gdzie poznałem swojego ówczesnego perkusistę &#8211; <strong>Kevana</strong> oraz gitarzystę <strong>Chrisa Canelle</strong> (wtedy jednego z bosów <strong>Fender</strong> z USA). Miałem do dyspozycji 4 miesiace, fajne domowe studio, gdzie pierwotnie miała powstać plyta Road&#8217;s End. Niestety bardzo się zawiodłem na ludziach, z którymi miałem współpracować. Po 4 miesiącach pobytu okazało się, że nic nie zarejestrowaliśmy. Udało mi się jednak napisać materiał na całą płytę, a było tego jakoś 14 utworów. Wróciłem do Polski nieco zniesmaczony brakiem realnych efektów i szybko wpadlem na pomysł, że ten materiał się nie może zmarnować. Zadzwoniłem do mojego starego gitarzysty Dina oraz perkusisty Augusta i zaproponowalem im udzial sesyjny w moim projekcie. Tak powstał pierwszy szkic RE. Jeszcze w Kanadzie poznałem niesamowitego wokalistę <strong>Andre Versailles</strong> z Montrealu (zespół <strong>Inire</strong>). Zainteresowałem go swoim projektem i okazało się, że nadajemy na tych samych falach. Płyta została zarejestrowana. Czas było pchnąć to na inne tory, a że docelowo mierzyłem w rynek amerykanski, tak pojawiła się koncepcja emigracji za wielką wodę.</p>
<p><strong>Powiem szczerze, że słuchając <em>Last Life Memories</em> nigdy nie wpadłbym na to, że death metalowy wyjadacz jakim jesteś gra tak powiedzmy o wiele łatwiej przyswajalną rock/metalową muzykę niż dotychczas.</strong></p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/z1ALgakGmNw" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Ciesze się ze nie jesteś jedynym zaskoczonym z tego powodu 🙂<br />
Jak wspomniałem wcześniej, <strong>Road&#8217;s End</strong> był z założenia czymś innym. Może nieodkrywczym, ale szczerym i z mocą. Jak zapewne zauważyłeś, muzyka na <strong><em>Last Life Memories</em></strong> nie do końca jest spójna i łatwo przytoczyć wiele przykładów &#8211; co było moja inspiracją. Ale przyznam szczerze, gdy pisałem material nie zastanawiałem się nad tym zupełnie. Po prostu czułem jaką muzę bym chciał grać, jaką płytę nagrać, wyrzuciłem z Siebie wszystko co nagromadziło sie przez lata w mojej glowie i sercu.<br />
Założenie było jedno. Grać co czuję, grać mocno i ciężko, jednak zawrzeć więcej melodyki i chwytliwych riffów, kropkę nad &#8222;i&#8221; postawił wokalista i sample elektroniczne. Muzyka rozrosła się do rozmiarów epicznej historii, chyba mogę być z Siebie dumny.</p>
<p><strong>Czy styl muzyczny był obrany na samym początku czy zwyczajnie może chciałeś od śmierciowej muzyki odpocząć?</strong><br />
A było to tak. W Kanadzie dowiedziałem się, że nie mam gitarzysty. Zanim w ogóle zaczęliśmy chłopak zrezygnował. Zostałem sam z perkusistą i basem. Perkusista byl mocno osadzony stylistycznie w oldschool thrash metalu. Tłumaczyłem mu, że to nie moja droga. Postanowiłem wziąć wszystko w swoje ręce. Kiedyś pogrywałem na gitarze, miałem mnóstwo czasu i studio do dyspozycji 24h. Po paru dniach pobytu w Toronto i braku perspektyw na muzyków do zespołu, zabrałem się do pracy. Posłuchałem paru płyt, pomyślałem co bym chciał posłuchać na własnej płycie, co mnie kręci i co mi się podoba. Trzy miesiące później był już szkic materiału na płytę.<br />
Wielkim wsparciem była dla mnie współpraca z Dinem (<strong>Krystian Wojdas</strong> &#8211; <strong>Spinal Cord</strong>), super bębniarzem Augustem oraz najważniejsza postać spektaklu &#8211; Andre. To oni przyczynili się do ogarnięcia szkicu i przetworzenia wizji plyty.<br />
Andre okazał się wielkim zaskoczeniem i motorem napędowym poczatków RE. Gość z mega talentem wokalnym i muzycznym. Nie przypuszczałem, że tak łatwo zaadoptuje się do mojej muzyki i nada jej nową jakość i kierunek. Mogę śmiało powiedzieć, że to właśnie on uratował i zmobilizował całe moje przedsięwzięcie. Ostatecznie wyszło tak, że <strong>Andre</strong> postanowił nagrać ze mną cała płytę i jestem mu ogromnie za to wdzięczny gdyż powstało coś naprawdę ciekawego !</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-12636" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/01/Roads-End-cover-cd.jpg" alt="Road's End cover cd" width="100%"  /></p>
<p><strong>Od początku starałem się w jakiś sposób zaszufladkować muzykę Road’s End. Po kilku przesłuchaniach stawiam na groove metal z lekkimi naleciałościami progresywnego metalu i nu-metalu. Zgodzisz się ze mną?</strong><br />
Muzyka <strong>Road&#8217;s End</strong> to otwarta encyklopedia muzyczna. Można się w niej doszukać wpływów niemal z każdego zakątka muzyki metalowej. Wiec jakkolwiek by ktoś sklasyfikował tą muzykę, uważam, że każdy ma racje. Każdy znajdzie coś dla Siebie, każdy wyszuka analogie. Jak na pierwszą płytę to chyba nie jest źle. Mieszanka wybuchowa, brzmi dobrze i nikt nie narzeka że lipa. Lata grania w różnych zespołach oraz zainteresowania muzyczne odcisnęły piętno na mnie, co tez łatwo zauważyć w muzyce. Traktuję tą płytę autorsko i jeśli mam być szczery, nagrałem coś co chciałbym Sobie sam posłuchać jadąc w samochodzie, bądź na koncercie. Wszystkie wielkie konstrukcje powstają od fundamentów i właśnie czymś takim jest ta płyta. Czas, w którym powstawała , był ciężkim okresem mojego życia, i fakt zrealizowania przedsięwzięcia graniczył wręcz z cudem. Jednak wtedy nie istniał zespół <strong>Road&#8217;s End</strong>, bylem ja oraz Przyjaciele udzielający się w projekcie. Ostatecznie ja zadecydowałem efekcie finalnym, produkcji i brzmieniu.<br />
To było bardzo ważne i nieocenione doświadczenie mojego życia, jednak już nieco czasu upłynęło od momentu powstania płyty. Obecnie <strong>Road&#8217;s End</strong> to zespół, poważni ludzie i poważne wyzwania. Tym razem wzbogacony o kolejne doświadczenia mam już znacznie jaśniejszą wizję przyszłości muzyki RE. Nadal robię muzykę, jednak dzięki muzykom których znalazłem, zespół i muzyka staja się bardziej ukierunkowane i przemyślane.</p>
<p><strong>Czy tworząc zespół od zera, będąc chcąc – nie chcąc liderem ciężko było skompletować Ci skład, podejmować decyzje, które dla zespołu miałyby być tymi najwłaściwszymi?</strong><br />
Za czasów <strong>Devilyn</strong> byłem, że tak się wyrażę &#8211; odpowiedzialnym liderem w zespole. Jednak czasy obecne, to zupełnie inny sposób działania. Realia się zmieniły, podejście muzyków oraz cały rynek muzyczny. Pomimo mojego doświadczenia zbieranego przez lata, okazało się, że znalazłem się w rzeczywistości której kompletnie nie rozumiałem. Stąd też moja pierwsza porażka. Skończyłem płytę 2 lata temu i nic więcej się nie wydarzyło, a ja nie wiedziałem dlaczego się tak dzieje. Pół roku temu pojawili się ludzie w moim otoczeniu, którzy zainicjowali pewne posunięcia. W efekcie czego udało mi się złożyć skład zespołu i poczynić posunięcia, które zainicjowały nową erę zespołu.<br />
Znalezienie właściwych muzyków to naprawdę trudna sprawa. Potrzebowałem kogoś z doświadczeniem i umiejętnościami muzycznymi. Potrzebowałem ludzi elastycznych a zarazem konsekwentnych i zainteresowanych moja wizja muzyki.<br />
Czyli na starcie już było ciężko. Okazało się, że rozwiązanie mam pod nosem (nic oczywiście nie sugeruje,  haha). Perkusista, którego już znałem od lat &#8211; <strong>Tomek Pilasiewicz</strong> (<strong>Dissenter</strong>). Wpadliśmy na siebie po prostu znienacka. Bardzo szybko okazało się, że mamy podobne poglądy w kwestiach muzycznych, jesteśmy równie zdeterminowani i pełni energii do działania. Tomek oraz genialny fotograf <strong>Maciek Pieloch</strong> (również przedstawiciel firmy <strong>Laboga</strong> w USA), który poza fotografią mocno wsparł mnie w przedsięwzięciu na wielu płaszczyznach, szybko nakierowali mnie na drogę ku działaniu z zespołem. Któregoś dnia wpadł na kilka dni <strong>Steve Tucker</strong>, niezła impreza się wywiązała, jednak pod wpływem promili okazało się, że <strong>Steven</strong> zna mega wokalistę, w dodatku całkiem niedaleko. Był nim <strong>Sahar Montalvo</strong>, gość z głosem, fantazją, doświadczeniem i prezencją. Kolejna wygrana (haha). Gitarzysta był formalnością. Pierwszą osobą, która pojawiła się w mojej głowie &#8211; solidny, doświadczony kumpel od 15 lat. Dobrze gra, duże doświadczenie muzyczne i chęć stworzenia czegoś większego &#8211; <strong>Marco Martell</strong> &#8211; były gitarzysta <strong>Malovelent Creation</strong> i <strong>Against The Plague</strong> (supportował sesyjnie <strong>Vader</strong> w USA). Jak widać podwórko muzyczne bywa małe. Lepiej sobie tego nie mogłem wyobrazić, czasami naprawdę warto zaczekać na to co los przyniesie&#8230;<br />
Sprawa, która mnie najbardziej blokowała od początku tyczyła się wokalisty. Kierunek muzyki jaki obrałem wymaga pewnych umiejętności i charakteru wokalu, a jak się okazuje to bardzo trudne przedsięwzięcie. Prawie 4 lata szukałem wokalisty, jeśli już takowy był, to albo gdzieś śpiewał albo był za daleko. Więc kiedy zwerbowałem Sahara do zespołu, uwierzyłem że to ten czas i to miejsce, mam wszystkie karty w ręku, teraz trzeba to rozegrać.<br />
Od początku wiedziałem jak ciężka praca mnie czeka. Należę do tych, co &#8222;musi samemu i po swojemu&#8221;. Wtedy dopiero mogę spać spokojnie (haha). Jednak nawał obowiązków, codzienne życie i praca nad zespołem to cholernie ciężkie przedsięwzięcie. Zmieniłem taktykę. Obecnie ustalam krótkie plany kilkumiesięczne i trzymam się ściśle realizacji, ale dzięki temu efekty są coraz bardziej namacalne&#8230; wiec uwierzenie w <strong>Road&#8217;s End</strong> to nie koniec drogi, to koniec drogi w poszukiwaniach !!!</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-12637" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/01/Roads-End-logo.jpg" alt="Road's End logo" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/01/Roads-End-logo.jpg 715w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/01/Roads-End-logo-300x111.jpg 300w" sizes="(max-width: 715px) 100vw, 715px" /></p>
<p><strong>Długo pracowałeś nad materiałem na <em>Last Life Memories</em>? Będąc sterem i okrętem zapewne chciałeś wszystko maksymalnie dopieścić. Czy efekt końcowy jest zadowalający?</strong><br />
Pierwsza płyta RE to pewnego rodzaju eksperyment.Wyrzuciłem z Siebie pomysły, pragnienia, emocje,inspiracje&#8230;to wszystko samo ewoluowało samoistnie. Materiał tak naprawdę powstawał krótko. W przeciągu 7 miesięcy powstał szkic i zostały zarejestrowane podstawowe tracki do wszystkich utworów. Jednak kiedy Andre zaangażował się wokalnie, pojawiła się kopalnia pomysłów w mojej głowie typu &#8222;co można by z tym jeszcze zrobić&#8221;. Tak pojawił się pomysł z elektronicznymi samplami, w których to nieoceniony wkład miał <strong>Dominik Wawak</strong>. Tak pojawiła się ostateczna koncepcja brzmienia i produkcji, która byłaby niemożliwa do zrealizowania bez <strong>Leszka Łuszcza</strong> z <strong>07 Studio</strong>. Zabrzmi to może zabawnie, ale Leszek to czolowy realizator i producent naszych rodzimych gwiazd jak WW, Myslovitz, Brodka. Znamy się od momentu kiedy kupiłem chyba pierwszy bas w życiu, a co się okazało, gość mocno zajawiony na amerykańskie brzmienie i produkcje. Efekt wyraźny do zauważenia, przesłuchania może bardziej.<br />
Na dzień dzisiejszy, patrząc z perspektywy czasu, efekt finalny to zdecydowanie 110% tego czego się spodziewałem. Płyta ewoluowała samoistnie, a przed wypuszczeniem jej w sieć kilka miesięcy temu, postarałem się o nowy mix i mastering (ponownie <strong>Leszek Łuszcz</strong>, mastering w sławnym <strong>Studio Gravity</strong>). Przez dwa lata płyta leżała w szufladzie bez przyszłości, przyznaję że był to okres kiedy nie wracałem do niej przez ponad rok. Martwiłem się, że nawet kiedy dojdzie do skutku jakaś forma opublikowania jej, to może to zabrzmieć nieświeżo, nieaktualnie&#8230; Czas i ludzie okazali się łaskawi dla tego materiału. Traktuję tą płytę bardzo osobiście, gdyż zawiera 5 lat mojego życia, wiele ciężkich chwil i zawodów. Teraz wiem, że w tym albumie tkwi moja siła, i to bilet do dalszej pracy nad przyszłością. Opowiedziałem tą płytą swoją przeszłość (i ból umierającego świata), i jestem naprawdę szczęśliwy, że wreszcie mogę opowiedzieć tą historię ludziom, którzy tyle lat we mnie wierzyli i czekali na dalszy ciąg moich poczynań muzycznych. Dlatego tak naprawdę tą płytę dedykuję Wam wszystkim.</p>
<p><strong>Czy debiutancki materiał ukazał się na krążku czy jedynie w formie cyfrowej w sieci? </strong><br />
Na chwilę obecną płyta jest dostępna tylko w formacie cyfrowym na <strong><a href="https://www.reverbnation.com/roadsendofficial" target="_blank" rel="noopener">ReverbNation</a></strong>. Ponieważ nie było możliwe podpisanie kontraktu nie posiadając stabilnego składu, postanowiłem że w takiej formie udostępnię ludziom to co już stworzyłem. Dało mi to możliwość odświeżenia swojej pozycji na rynku muzycznym, zaprezentowania płyty, położenia na nowo fundamentów pod zespół i zaoszczędzenia czasu potrzebnego na prace z nowymi muzykami.<br />
Na dniach będzie dostępny promopack, na którym znajdzie się cała płyta oraz materiały promocyjne i będzie to jedyna forma albumu na dzień dzisiejszy. Jednak od pewnego czasu trwają rozmowy z pewnymi ludźmi z branży muzycznej. Jest duże zainteresowanie zarówno starym materiałem jak i nową twórczością <strong>Road&#8217;s End</strong>. Niewykluczone, że jeszcze w tym roku ukaże się specjalne wydanie płyty w formie oficjalnego CD na co osobiście bardzo liczę. Wszystko jednak wiąże się z tym, co będzie się działo wokół zespołu w najbliższych 2-3 miesiącach. Stąd też moja uwaga jest skupiona na obecną chwilę na działaniach dotyczących nowego składu i twórczości.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-12638" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/01/Roads-End-1.jpg" alt="Road's End (1)" width="50%"  /></p>
<p><strong>Czy materiał ukaże się w Europie, a tym bardziej w Polsce?</strong><br />
Myślę że na pewno. Miałem już trzy oferty wydania plyty w Europie, jednak bardziej na zasadzie dystrybucji. Kontrakty zazwyczaj podpisuje się na dłuższy czas i dotyczą &#8222;świeżego produktu&#8221;. Nie chcę na chwilę obecną tego robić gdyż przygotowywuję zespół do związania się niebawem z wytwórnią. W tym celu stara płyta może się okazać karta przetargowa. Byłoby złym posunięciem oddanie komuś płyty w Europie w tym samym czasie. Na pewno dołożę wszelkich starań aby płyta pojawiła się w Europie. Docelowo bardzo mi zależy aby w przyszłości <strong>Road&#8217;s End</strong> grał regularnie w rodzimych stronach .</p>
<p><strong>W promo packu od Ciebie przesłanym widnieje informacja, że gościnnie udzielił się Vogg z Decapitated. Powiedz, gdzie i jak dorzucił swoje trzy słowa bądź też kilka strun?</strong><br />
To bylo spontaniczne posuniecie, tyczące sie niemniej spontanicznej piosenki. Mowa tu o balladzie &#8222;<em><strong>When All Is Said And Done</strong></em>&#8222;. Pracowałem wtedy nad nią intensywnie i wzbogacałem instrumentarium. Pierwotnie w studio zarejestrowałem perkusję i kilka linii basu, które są motywem przewodnim calej ballady. Wiedziałem, że brakuje mi gitar, ale potrzebowałem czegos innego jak metalowe granie. Z <strong>Wackiem</strong> znamy sie prawie od zawsze, wiedziałem że jest genialnym i wszechstronnym gitarzystą. Poprosiłem go o chwilę refleksji na gitarze w studio i tak oto znalazł się na płycie <strong>Wacek</strong>, za co mu dziękuje bardzo, bo fajna piosenka wyszła!</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/BRp63l_xW8A" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Teksty na płytę napisał Andre Verailles. Czy dałeś mu wolną rękę czy ukierunkowałeś go tak aby wszystko co związane z Road’s End było spójne? Spytać również chciałbym o przekaz jaki niosą utwory na Last Life Memories.</strong><br />
Gdzieś tworzą pierwsze dźwięki do utworów, zastanawiałem się nad tematyką i ogólnym kierunkiem <strong>Road&#8217;s End</strong>. Gdzieś mocno we mnie siedziały fascynacje apokalipsą. Utwór po utworze postanowiłem opowiedzieć przebieg zdarzeń, odczucia, emocje i atmosferę. Gdy nawiązałem współpracę z Andre, szybko podchwycił temat, wczuł się w klimat piosenek, zrozumiał moje intencje i takim sposobem stworzyliśmy razem pełną opowieść.<br />
Album otwiera &#8222;<em><strong>All Roads End</strong></em>&#8222;, podróż przez życie ku zagładzie, niezależnie do jakiego rozstaju dróg człowiek dojdzie. Poprzez leki towarzyszące ludziom, a zwłaszcza w stanach zagrożenia i utraty nadziei. <strong><em>&#8222;1000 Ghosts</em></strong>&#8222;. Ballada, która często jest interpretowana z uczuciem lub jego stratą czy miłością &#8211; nic bardziej błędnego. &#8222;<em><strong>When All Is Said And Done</strong></em>&#8221; to opowieść o utracie nadziei i przyjęcie nieuchronnego końca. A skończywszy &#8222;<em><strong>The Salvation Of Ash</strong></em>&#8221; retrospekcja pomiędzy dramatycznymi wydarzeniami i zagładą oraz opadającymi popiołami zniszczonego Świata. Polecam liryki <strong>Andre</strong>, które w połączeniu z moją muzyką wprowadzi Was w niesamowity klimat postapokaliptycznego Świata.<br />
Proszę do końca nie ulegać depresji i zwątpieniu, choć tematyka jest lekko przerażająca i wszystko zmierza do zagłady. Taki kierunek rozwoju <strong>Road&#8217;s End</strong> będzie konsekwencją tego co się &#8222;wydarzyło&#8221;. Skoro zagłada już była, trzeba się przebudzić, powstać jak Feniks z popiołów i zbudować nową przyszłość. Należy pamiętać też, że <strong>Road&#8217;s End</strong> to nie koniec wszystkiego, to nie koniec drogi. To raczej koniec poszukiwania właściwej drogi, to własciwy kierunek do odrodzenia &#8230;.</p>
<p><strong>Co do koncertów to chodzi mi po głowie jedno pytanie. Jak duży sukces musiałby osiągnąć Road’s End aby udało się przyjechać do Europy a szczególnie Polski na serię koncertów?<br />
</strong>To nie jest kwestia sukcesu. Kwestia jest w tym, żeby w ogóle zespół ruszył do Europy Na pewno najbardziej pomocny byłby kontrakt z większą wytwórnią w USA mającą siedziby w Europie. Można też działać sposobami bardziej niezależnymi, z czym wiąże się ogrom pracy. Zależy nam również na graniu festiwali w Europie. Możliwości są, jednak przed tym, musimy wykonać jeszcze kilka ważnych posunięć, które umożliwią nam zmianę statusu. Stąd też nagrany niedawno singiel w nowym składzie. Pracujemy obecnie nad miksem, a przewidywana premiera to połowa/koniec stycznia 2016 roku. Trwają przygotowania do nagrania video do piosenki oraz presskit na targi <strong>NAMM</strong> w Kalifornii. Do tego dochodzi przygotowanie zespołu do koncertów i pisanie nowego materiału. Na brak zajęć nie narzekam.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-12639" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/01/Novy-Throne.jpg" alt="Novy - Throne" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/01/Novy-Throne.jpg 332w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/01/Novy-Throne-221x300.jpg 221w" sizes="(max-width: 332px) 100vw, 332px" /></p>
<p><strong>Czy w perspektywnie kilku lat jakie przebywasz w USA pokusiłbyś się o skomentowanie tudzież ocenę sceny metalowej w porównaniu do polskiej?</strong><br />
Zdecydowanie tutaj dzieciaki maja inne podejście do grania niż w Polsce. Łatwiej im się uzbroić w instrumenty, łatwiej wszystko rozpocząć. Ale gdzieś tu pasji mi czasem brakuje, bardziej młodzi muzycy są nastawieni na zrobienie szybkiej kariery. Na pewno w Polsce wytworzyła się pewna jakość grania i nawet bardzo młode zespoły bardziej zawodowo podchodzą do grania, a zwłaszcza gdy trzeba w to włożyć znacznie więcej pracy. Ale i podejście do muzyki jest inne. W Polsce wiele awangardy się pojawia, tutaj mają swoje screemo czy nu-metal, za czym nieprzepadam.</p>
<p><strong>Czy mając swój Road’s End myślisz (a może już tworzysz) o stworzeniu mroczniejszego pobocznego projektu gdzie mógłbyś zrealizować pomysły z przeszłości?</strong><br />
To zły czas o myśleniu nad nowymi projektami. Już to parę razy w życiu przerabiałem, udzielałem się wszędzie, na końcu okazywało się że jestem nigdzie. <strong>Road&#8217;s End</strong> to moje dziecko, niech podrośnie najpierw zanim o młodszym bracie pomyślę.<br />
Zawsze byłem zdania, że muzyka to forma sztuki przekazu emocji dźwiękami. By tak się stało, uczucia muszą być prawdziwe. Dlatego nie wezmę się za nic nowego, dopóki nie poczuje, że znowu mam coś do powiedzenia w tym temacie.</p>
<p><strong>Mamy za sobą 2015 rok, więc chyba standardowo spytam o to jakie wydawnictwa przykuły Twoją uwagę oraz czego życzyłbyś Sobie oraz zespołowi Road’s End w 2016 roku?</strong><br />
Dziękuje serdecznie <strong>Piotrku</strong> i <strong>KVLT Magazine</strong> za wywiad i support oraz wszystkim wytrwałym czytelnikom, którzy dali radę przebrnąć przez ten wywiad do końca.<br />
Od siebie i od zespołu życzę Wszystkim wspaniałego 2016 roku i zapewniam, że wiele dobrych i zaskakujacych niespodzianek szykuje Road&#8217;s End.<br />
Wierzcie i wspierajcie Nas, niezawiedziemy !!!<br />
Dla <strong>Road&#8217;s End</strong> życzyłbym sobie tylko tyle, by nasza ciężka praca pomogła zrealizować plan jaki przygotowałem. Reszta będzie już tylko konsekwencją tego&#8230;&#8230;.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-12640" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/01/Roads-End-band.jpg" alt="Road's End band" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/01/Roads-End-band.jpg 670w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/01/Roads-End-band-300x201.jpg 300w" sizes="(max-width: 670px) 100vw, 670px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/marcin-novy-nowak-w-tym-albumie-tkwi-moja-sila/">MARCIN &#8222;NOVY&#8221; NOWAK: &#8222;w tym albumie tkwi moja siła&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/marcin-novy-nowak-w-tym-albumie-tkwi-moja-sila/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
