<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Krzysztof Słyż - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/krzysztof-slyz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/krzysztof-slyz/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Thu, 05 Aug 2021 09:03:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Krzysztof Słyż - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/krzysztof-slyz/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Podsumowanie 2015 roku wg wydawców</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2015-roku-wg-wydawcow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Jan 2016 19:48:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Arachnophobia Records]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Słyż]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie roku]]></category>
		<category><![CDATA[Tytus Kalicki]]></category>
		<category><![CDATA[Unquiet Records]]></category>
		<category><![CDATA[Via Nocturna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=12319</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wczoraj żegnaliśmy 2015 rok. Rok, który wydawniczo zaskoczył nie jednego fana ciężkiego brzmienia. Zapytaliśmy właścicieli trzech polskich wytwórni muzycznych, które albumy zasługują&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2015-roku-wg-wydawcow/">Podsumowanie 2015 roku wg wydawców</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj żegnaliśmy 2015 rok. Rok, który wydawniczo zaskoczył nie jednego fana ciężkiego brzmienia. Zapytaliśmy właścicieli trzech polskich wytwórni muzycznych, które albumy zasługują na szczególną uwagę. Zapraszamy do lektury.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Krzysztof Słyż (Arachnophobia Records)</strong></p>
<p>Nie lubię podsumowań. Z paru powodów. Nie umiem w daty, więc zawsze coś spieprzę i umieszczę płyty nie z tego roku co trzeba. Skleroza też, bo ja wyślę podsumowanie, to później sobie przypominam, że zapomniałem o numerze jeden. No i jestem też opóźniony, nowości odsłuchuję czasem po dwóch nawet latach i bywa tak, że z inkryminowanego roku mało co słyszałem.<br />
Skoro mamy rozdzielać Polskę i zagranicę, to Polska bez wątpienia rozdała w tym roku. Aż dziw bierze skąd w tym smutnym jak pizda kraju powstaje tyle bardzo dobrych płyt. Może to przez to, że artyści nie dostają zasiłków za bycie artystami. Nie mam pojęcia.</p>
<p><strong>POLSKA</strong>:<br />
1. <strong>Blaze of Perdition</strong> – &#8222;Near Death Revelations&#8221;<br />
2. <strong>In Twilight’s Embrace</strong> – &#8222;The Grim Muse&#8221;<br />
3. <strong>Mord’A’Stigmata</strong> – &#8222;Our Hearts Slow Down&#8221;<br />
4. <strong>Non Opus Dei</strong> &#8211; &#8222;Diabeł&#8221;<br />
5. <strong>Infernal War</strong> – &#8222;Axiom&#8221;</p>
<p><iframe width="100%" height="400" src="https://www.youtube.com/embed/K_-d596175g" frameborder="0" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:<br />
1. <strong>Kommandant</strong> – &#8222;The Architects of Extermination&#8221;<br />
2. <strong>Secrets of the Moon</strong> – &#8222;Sun&#8221;<br />
3. <strong>VI</strong> &#8211; &#8222;De Praestigiis Angelorum&#8221;<br />
4. <strong>Pogavranjen</strong> – &#8222;Sebi Jesi Meni Nisi&#8221;<br />
5. <strong>Paradise Lost</strong> – &#8222;The Plague Within&#8221;</p>
<p><iframe width="100%" height="400" src="https://www.youtube.com/embed/55XlIPzY5q0" frameborder="0" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<hr />
<p style="text-align: center;"><strong>Fabian Filiks (Via Nocturna)</strong></p>
<p>Rok 2015 w muzyce ekstremalnej obfitował w naprawdę świetne płyty. Nieustannie bombardowani byliśmy doniesieniami o premierach wobec których niepodobna było przejść obojętnie. Trudno zawrzeć to wszystko w krótkiej wyliczance, ale na potrzeby tego podsumowania spróbuję wskazać 10 płyt, które okupowały mój odtwarzacz najczęściej w ciągu ostatnich 12 miesięcy.</p>
<p><strong>POLSKA</strong>:<br />
5. <strong>In Twilight’s Embrace</strong> – “The Grim Muse” – największe zaskoczenie i zwrot w karierze tego młodego zespołu. Mocna, solidna i nagrana z dużym polotem płyta. Melodyjny death metal na szwedzką modłę jeszcze się nie skończył&#8230;<br />
4. <strong>Blaze Of Perdition</strong> – “Near Death Revelations” – naznaczona ciężarem osobistej tragedii płyta, która wzbudza autentyczne emocje. Świetne kompozycje i mądra produkcja bez utraty realizmu i pewnej „doskonałej niedoskonałości”. Niepodobna do niczego co wcześniej nagrało BOP.<br />
3. <strong>Mgła</strong> – “Exercises in Futility” – bezapelacyjnie jedna z najbardziej oczekiwanych płyt w 2015 roku. Najlepsze wydawnictwo w historii zespołu. Nie bez mankamentów, ale też nie bez błyskotliwości w kompozycjach, które są tak zbędne jak i potrzebne na polskiej scenie. Wyjątkowa rzecz.<br />
2. <strong>Batushka</strong> – “Litourgiya” – tajemniczy projekt „znanych nieznanych”, którzy zaproponowali nam uczestnictwo w czarnej mszy prawosławnej. Fenomenalne niskie wokalizy i fascynujący, wschodni klimat, który co starszym słuchaczom wyda się znajomy. Najlepszy „debiut” tego roku.<br />
1. <strong>Outre</strong> – “Ghost Chants” – mocna, bezkompromisowa wizja zrealizowana z rozmachem, ale bez zbędnego patosu i udziwnień. Zwarta, momentami hipnotyzująca i transowa płyta, która wciąga, przeżuwa i wypluwa duszę zostawiając ze słuchacza niczym wydrążoną skorupę.</p>
<p><iframe width="100%" height="400" src="https://www.youtube.com/embed/a9fBA5uM1pw" frameborder="0" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:<br />
5. <strong>Paradise Lost</strong> – “The Plague Within” – jedno z największych zaskoczeń w tym roku jeśli chodzi o płyty “dużych zespołów”. Po latach smażenia się w blasku jupiterów Paradise Lost znów podróżuje do jądra ciemności. Zdecydowanie warto wybrać się tam razem z nimi.<br />
4. <strong>Tsjuder</strong> – „Antiliv” – prosty ale też szczery i bezpośredni black metal jaki potrafią grać tylko w Norwegii. Bez udziwnień, bez eksperymentów. Wulgranie i do przodu! Tytułowy utwór to jeden z najlepszych numerów jakie słyszałem w tym roku.<br />
3. <strong>Akhlys</strong> – „The Dreaming I” – Naas Alcameth zilustrował swoje fantasmagoryczne wizje mieszaniną black metalu i dark ambientu. Jego oniryczne pejzaże imponują rozmachem i kunsztem. Pytanie, czy my zerkamy w otchłań, czy ona zerka w nas pozostaje tu bez odpowiedzi.<br />
2. <strong>Leviathan</strong> – „Scar Sighted” – najlepsza płyta Leviathan od lat. Osobiste, dojrzałe i bezpretensjonalne dźwięki. To prawdziwe opus magnum potwierdzające, że obecnie Jef Whitehead jest w najwyższej formie od czasów „The Tenth Sub Levels of Suicide”.<br />
1. <strong>Lucifer</strong> – „Lucifer I” – subtelna, uwodzicielska i najbardziej uzależniająca płyta na tej liście. Samozapętlająca się w odtwarzaczu aż do wyssania ze słuchacza resztek emocji. Gęsta, duszna i słodka jak kostka cukru nasączona LSD. Naprawdę niepowtarzalna płyta.</p>
<p><iframe width="100%" height="400" src="https://www.youtube.com/embed/V7DipwzfPOM" frameborder="0" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<hr />
<p style="text-align: center;"><strong>Tytus Kalicki (Unquiet Records)</strong></p>
<p>Nie byłbym sobą, gdybym zrobił normalną, ludzką listę. Nie potrafię. Poniższe płyty nie są ułożone w żadnej konkretnej kolejności i chyba nie udało mi się ograniczyć do 10 albumów.</p>
<p><strong>POLSKA</strong>:</p>
<p>1. <strong>Mgła</strong> &#8211; Excersises in Futility<br />
Tu pewnie nie będę oryginalny, więc nie będę się rozwodził. Nie jest to może najlepszy album Mgły, ale i tak wybitny.</p>
<p>2. <strong>Mord&#8217;A&#8217;Stigmata</strong> &#8211; Our Hearts Slow Down<br />
Ile razy katowałem tę epkę, tego się zliczyć nie da. Bardzo podoba mi się kierunek, w którym idzie ten zespół. I na tym właśnie EP, w Mantra of Anguish znajduje się najlepszy riff tego roku, kto się nie zgadza, ten się nie zna.</p>
<p>3. <strong>Coffinfish</strong> &#8211; I Am Providence<br />
Może trochę oszukuję, ale co poradzę. Jest to super płyta, do której często wracam i cieszę się że mogłem ją wydać. Złoci chłopcy.</p>
<p>4. <strong>Antigama</strong> &#8211; The Insolent<br />
Największy wpierdol od jednego z lepszych zespołów grindowych NA ŚWIECIE. Bezbłędna płyta.</p>
<p>5. <strong>Echoes of Yul</strong> &#8211; The Healing<br />
Nie wiem czy mój opis jakoś odda to, co dzieje się na tej płycie. Chyba nie powiem nic bardziej sensownego niż &#8222;matkobosko ale dobre&#8221;.</p>
<p><iframe width="100%" height="400" src="https://www.youtube.com/embed/aGcMoQgAAy4" frameborder="0" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:</p>
<p>1. <strong>Closet Disco Queen</strong> &#8211; s/t<br />
Bardzo rzadko organizuję koncerty, ale w tym przypadku nie mogłem odmówić. Debiut tych dwóch chłopów znanych szerzej z Coilguns, a niegdyś z The Ocean. Nie potrafię opisać co grają i do niczego porównać. Transowy, krautowy i zarazem mocno przebojowy instrumentalny rock&#8217;n&#8217;roll. Opis może niespecjalnie zachęca, ale naprawdę jest to doskonale, morda się cieszy podczas słuchania. Smutna i zła muzyka wiadomo że najlepsza, ale istnieją wyjątki i to jest jeden z nich.</p>
<p>2. <strong>Steve Von Till</strong> &#8211; A Life Unto Itself<br />
Z przykrością uznałem ostatnie Neurosis za płytę niezbyt udaną. Ba szczęście solowe projekty dziadów wynagradzają to w zupełności. Nie da się nie wzruszyć.</p>
<p>3. <strong>Sumac</strong> &#8211; The Deal<br />
Nowy projekt Aarona Turnera zdecydowanie rozdał w swoim gatunku. Zabrałem się za tę płytę stosunkowo niedawno, chociaż wiedziałem, że nie może być źle. Po zeszłorocznym trollu roku w postaci  (świetnych) płyt Old Man Gloom o tej samej nazwie Aaron wciąż w formie. Niepokojąco i skurwiale.<br />
Przy okazji, wszystkim polecam fanpage Old Man Gloom. Najlepsza strona na facebooku, serio.</p>
<p>4. <strong>Wrekmeister Harmonies</strong> &#8211; Night of Your Ascension<br />
Zespół prawdziwego króla Midasa. Zostałem doszczętnie zmiażdżony tą płytą. Jest ostrzej i trochę bardziej metalowo niż na You&#8217;ve Always Meant So Much To Me. Chyba najbardziej wyrazista i działająca na wyobraźnię płyta roku 2015. I te wokale, ojezu.</p>
<p>5. <strong>Dark Buddha Rising</strong> &#8211; Inversum<br />
Dwa słowa: Straszne zło.</p>
<p>Oprócz tego jak co roku towarzyszyły mi: Converge &#8211; Jane Doe, At the Drive-In &#8211; Relationship of Command, Isis (wszystko), Ash-Ra Tempel (wszystko), Dead Skeletons &#8211; Dead Magick, Bohren &amp; Der Club of Gore &#8211; Black Earth, Talking Heads &#8211; koncert stop making sense.</p>
<p><iframe width="100%" height="400" src="https://www.youtube.com/embed/D6-bWYvQURI" frameborder="0" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2015-roku-wg-wydawcow/">Podsumowanie 2015 roku wg wydawców</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
