<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Legendy Metalu - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/legendy-metalu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/legendy-metalu/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Fri, 11 Sep 2026 17:08:18 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Legendy Metalu - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/legendy-metalu/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>DANIEL LAKE – &#8222;USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości&#8221; (2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/daniel-lake-usbm-amerykanski-black-metal-rewolucja-tozsamosci-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/daniel-lake-usbm-amerykanski-black-metal-rewolucja-tozsamosci-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Aug 2026 11:21:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[amerykański black metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Lake]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[historia metalu]]></category>
		<category><![CDATA[historia muzyki]]></category>
		<category><![CDATA[In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[kvlt]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal ekstremalny]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[usa]]></category>
		<category><![CDATA[usbm]]></category>
		<category><![CDATA[Vesper]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=351564</guid>

					<description><![CDATA[<p>Daniel Lake, dziennikarz muzyczny, regularny współpracownik magazynu Decibel, fan i znawca metalu, podjął się zadania tytanicznego – stworzenia kompletnego przewodnika po amerykańskiej&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/daniel-lake-usbm-amerykanski-black-metal-rewolucja-tozsamosci-2026/">DANIEL LAKE – &#8222;USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości&#8221; (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Daniel Lake</strong>, dziennikarz muzyczny, regularny współpracownik magazynu <em><strong>Decibel</strong></em>, fan i znawca metalu, podjął się zadania tytanicznego – stworzenia kompletnego przewodnika po amerykańskiej scenie blackmetalowej. Polski czytelnik, dzięki wydawnictwu In Rock, parę lat po światowej premierze, otrzymuje właśnie czarny owoc tego trudu. Ponad siedemset-stronicowa książka <em><strong>USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości</strong></em> w przekładzie <strong>Kuby Kozłowskiego</strong> jest już dostępna na naszym rynku.</p>
<p>Dzieło <strong>Lake’a</strong> to skrupulatny (w założeniu) przegląd stanu amerykańskiego black metalu, od jego zarania na przełomie lat 80. i 90. po najnowsze dokonania. Szczęśliwie autor unika tutaj pułapki kreślenia zbyt daleko idącej genezy stylu, albo ciągłego odnoszenia się do jego peryferii i sąsiedztwa. Po wprowadzeniu Lake skupia uwagę na kapelach stricte blackowych (definicje stylu pozostawiamy purystom), rozpoczynając opowieść słusznie od kultowego <strong>VON</strong>, oddając dalej głos członkom <strong>Absu</strong>, <strong>Grand Belial’s Key</strong>, <strong>Masochist</strong> czy <strong>Profanatica</strong> – i tak dalej, i dalej, przemierzając prerie, bagna, pustynie amerykańskiego kontynentu, a przy okazji dziesięciolecia. Całość jest bowiem ułożona względnie chronologicznie, co pozwala dobrze prześledzić pewne przeobrażenia i trendy, jakim poddawał się black metal na amerykańskiej ziemi.</p>
<p>Pomysł na książkę jest zatem prosty, a jej forma klarowna – autor przepytał muzyków tworzących amerykańską scenę i oddał im głos. Poszczególne rozdziały, poza paroma wyjątkami, to po prostu prezentacje poszczególnych formacji na bazie cytowanych wywiadów. Taki format ma też wady. W dłuższej perspektywie okazuje się bowiem miejscami nużący, zwłaszcza gdy czytamy książkę ciągiem i chcemy się uwinąć w kilka wieczorów. Nie oszukujmy się: historie o tym, jak to się wszystko zaczęło i jak rozwijało – od piwnicy po większy festiwal – bywają bliźniaczo podobne do siebie. Jowialni i pełni pasji interlokutorzy spotykają się tu z nudziarzami, a rzetelni świadkowie z bufonami, którzy ubarwiają rzeczywistość – i trzeba mieć to na względzie.</p>
<p>Czasem do głosu dochodzą też ludzie z wytwórni płytowych, wydawcy zinów czy właściciele sklepów, ale to margines przytaczanych tu treści. Niewiele też w <em><strong>Rewolucji tożsamości</strong></em> prób ogólnych syntez czy zacięcia socjologicznego. <strong>Lake</strong> jest konsekwentny – oddaje głos swym bohaterom i czasem tylko dorzuca swoje przysłowiowe trzy grosze, w lapidarny sposób ujmując sedno opisywanego zjawiska. Potrafi również scharakteryzować styl omawianych kapel dosadnie i obrazowo.</p>
<p>Jaki obraz sceny wyłania się z opowieści muzyków? Pierwsze z blackowych kapel spod gwiaździstego sztandaru nie zdążyły się jeszcze zachłysnąć miłością do Skandynawii, bo wyrastały z innych korzeni. Kiedy powiew drugiej fali z Norwegii dotarł do USA, ścieżka ta stała się na jakiś czas bardziej odtwórcza. Ale nie ma co się oszukiwać – był taki moment w historii metalu, że każdy chciał być jak <strong>Emperor</strong>. Rodzi się tu zatem pewien wewnętrzny konflikt między poszukiwaniem oryginalnego języka, a ograniczającą fascynacją tym, co na Starym Kontynencie można było usłyszeć. Z biegiem lat amerykański black metal zaczął ponownie poszukiwać własnych dróg, odrzucając konwenanse – zaczęło się to na szerszą skalę od <strong>Agalloch</strong>, a kontynuatorami tej wolnościowej myśli są chociażby <strong>Deafheaven</strong> czy <strong>Imperial Triumphant</strong> – inna sprawa, że nie wszyscy zaakceptowali te poszukiwania. Ale trudno mu dziś odmówić wpływowej roli. Black metal z USA nie jest już ciekawostką, bywa punktem odniesienia.</p>
<p>Książka <strong>Lake&#8217;a</strong> to również historia brzydkiego kaczątka, które z czasem rozwinęło czarne skrzydła. Ci muzycy, którzy nie pasowali do sceny thrashowej czy deathmetalowej (czasem po prostu z powodu mniejszej biegłości technicznej) zaczynali tworzyć coś swojego. A to „coś” bywało zazwyczaj bardziej odpychające, złowrogie, obrazoburcze – na pokaz lub z przekory. Kapele z innych nurtów metalowych w Stanach podpisywały kontrakty z dużymi wytwórniami, pokazywano je w <em><strong>Headbangers Ball</strong></em>, niektóre nawet przygrywały psiemu detektywowi na ekranach kin, a amerykański black metal pozostał na długo w prawdziwej niszy, przyciągając uwagę prawdziwych maniaków, najczęściej nielicznych. W Europie w którymś momencie i o black metalu stało się głośno (choć w dużej mierze za sprawą ekscesów pozamuzycznych), a w Wyoming czy Teksasie nigdy.</p>
<p><em><strong>Rewolucja tożsamości</strong> </em>przedstawia czytelnikom w dużej mierze portrety indywidualistów, odszczepieńców pragnących kroczyć własną ścieżką, zagubionych w mrokach życia, zmagających się z nałogami, niezrozumieniem, czasem błądzących ideologicznie. Sporo znajdziemy w tej książce opowieści o samotnikach, którzy w zaciszu swych pokojów i rodzinnych piwnic zaczynali swoje projekty muzyczne, tyleż ciekawe, co efemeryczne. Trudno zresztą mówić tu o jednolitej scenie. W końcu nawet zespoły z <strong>Kaskadii</strong> – to mój ulubiony rozdział w tej książce – rozrzucone są na przestrzeni paru stanów i kontakty między nimi można uznać za znikome. W USA mieliśmy i mamy też do czynienia z wieloma ośrodkami, a czasem i samotnymi wyspami, gdzieś pomiędzy sekwojowymi lasami, polami bawełny i kukurydzy lub na krańcu zagubionej autostrady.</p>
<p>Jak czytać książkę <em><strong>Rewolucję tożsamości</strong></em>? Ambitnym czytelnikom proponuję sposób „die hard”: od deski do deski, dawkując sobie zawartość, sprawdzając jednocześnie wnikliwie dyskografie omawianych kapel. To zajmie długie tygodnie, być może miesiące, nie musi jednak odbyć się jednym ciągiem. Taka lektura pozwoli zdobyć przynajmniej tytuł Bachelor of Arts na Yale czy Princeton z omawianego w książce tematu. To jednak wyzwanie dla nielicznych. Ale jeśli lubicie stare ziny i opowieści z dawnych czasów, to będzie to dla Was lektura satysfakcjonująca, bez względu na poziom zaangażowania.</p>
<p><em><strong>USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości</strong></em> nie jest pozycją pozbawioną mankamentów. Nie jestem wszak ekspertem w dziedzinie, ale mogę wymienić parę kapel, które powinny się znaleźć w tym dziele, a próżno ich szukać. Gdzie na przykład <strong>Akhlys</strong>? Pewne zespoły zasłużyły na dłuższe teksty, innym należała się być może jedynie wzmianka. Ale ogrom pracy autora i ilość zebranej wiedzy, muszą budzić respekt. Pytanie tylko, jak wiele osób w Polsce ma potrzebę tak wnikliwego zapoznania się ze sceną zza Wielkiej Wody? Dla amerykańskiego czytelnika zainteresowanego tematem to na pewno kategoria &#8222;musisz mieć&#8221;, a co ma powiedzieć Jan Kowalski wychowany na <em><strong>Gromie</strong></em> <strong>Behemotha</strong>? Opinie mogą być różne, ale pewien duch, bez względu na kontynentalne różnice, podobny, więc <strong>Lake</strong> operuje językiem uniwersalnym dla fanów podziemia.</p>
<p><strong>Neill Jameson</strong> z formacji <strong>Krieg</strong>, pytany przez <strong>Lake&#8217;a</strong> o amerykańską scenę, stwierdza: <em>To nie jest piękna historia. To nie Norwegia, nikt się tu nie zabija, ale zdecydowanie są ludzie, którzy mają mocne opinie. Są różne wersje tego, jak pewne rzeczy wyglądały naprawdę, niekoniecznie prawdziwe. Otrzymujecie nasze historie, które nie kroczą prostą drogą. To nie jest czysta opowieść</em>. I sądzę, że to dobre podsumowanie zarówno fenomenu amerykańskiej sceny, jak i książki <strong>Daniela Lake&#8217;a</strong>.</p>
<p>Tom uzupełniają główne czarno-białe fotografie i takież reprodukcje wybranych okładek płyt. Na początku rozdziałów w tle pojawiają się loga zespołów, co dodaje całości podziemnego sznytu, podobnie jak oldschoolowa okładka <strong>Artura Rudnickiego</strong>. Brakuje chyba listy wydawnictw, pewnego kanonu, od którego warto zacząć swoją przygodę z USBM – wnikliwy czytelnik musi sam sobie wypisać najważniejsze tytuły do sprawdzenia. Twarda odkłada i dobry papier to już standard w publikacjach wydawnictwa <strong>In Rock</strong> – i tym razem edytorsko wszystko wygląda porządnie. Za to wstęp napisany przez <strong>Toma G. Warriora</strong> nie wnosi nic ciekawego – ale jak wiadomo, to przede wszystkim zabieg marketingowy. Znane nazwisko miało przyciągnąć uwagę i tyle.</p>
<p><em><strong>USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości</strong></em> to książka od fana dla fanów. Tak to się zwykle w podziemiu odbywało. Wymiana kaset, wymiana wiedzy, wzajemne wtajemniczanie się. Tego właśnie oczekiwałem od tej pozycji. Maniacy black metalu nie powinni się zastanawiać. Kolekcjonerzy metalowych biografii dostaną na półkę ładnie prezentujący się tom. Reszta przed zakupem musi rozważyć wszystkie za i przeciw.</p>
<p>Oficjalna strona wydawnictwa <strong>In Rock</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoInRock" target="_blank" rel="noopener"><strong>Facebooku</strong></a></p>
<p><iframe title="YouTube video player" src="https://www.youtube.com/embed/7Md4BdOxSlI?si=9qrEMn4rMWs6pWq0" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/daniel-lake-usbm-amerykanski-black-metal-rewolucja-tozsamosci-2026/">DANIEL LAKE – &#8222;USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości&#8221; (2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/daniel-lake-usbm-amerykanski-black-metal-rewolucja-tozsamosci-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>JAREK SZUBRYCHT – „Vader. Wojna totalna. Wydanie II” (2023)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Oct 2023 11:22:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[2023]]></category>
		<category><![CDATA[biografia]]></category>
		<category><![CDATA[biografia muzyczny]]></category>
		<category><![CDATA[Czterdzieści lat apokalipsy]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Jarek Szubrycht]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Wiwczarek]]></category>
		<category><![CDATA[Polish death metal]]></category>
		<category><![CDATA[polski death metal]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[SQN]]></category>
		<category><![CDATA[Vader]]></category>
		<category><![CDATA[Wojna totalna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=285891</guid>

					<description><![CDATA[<p>Blisko dekadę temu nakładem wydawnictwa SQN ukazała się Wojna totalna Jarka Szubrychta. Książka rzetelna, napisana ze znawstwem tematu i ze swadą. Vader,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/">JAREK SZUBRYCHT – „Vader. Wojna totalna. Wydanie II” (2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Blisko dekadę temu nakładem wydawnictwa <strong>SQN</strong> ukazała się <em><strong>Wojna totalna</strong></em> <strong>Jarka Szubrychta</strong>. Książka rzetelna, napisana ze znawstwem tematu i ze swadą. <strong>Vader</strong>, jak mało który zespół zasługiwał na porządną biografię – i takiej się doczekał. Przede wszystkim czuć w niej mityczny Zeitgeist – to nie tylko opowieść o spełniających się marzeniach, o wyboistej drodze wiodącej od brudnej kanciapy po światowe festiwale, ale też o specyficznych ludziach i czasach, kiedy wszystko zdawało się jeszcze możliwe, było świeże i dzikie. Książka <strong>Szubrychta</strong> to wszak również opowieść o narodzinach polskiej sceny ekstremalnej i jej losach.</p>
<p>Na czterdziestolecie urodzin jednej z absolutnie najważniejszych kapel na polskiej ziemi, która przetarła szlak rodzimym zespołom i zapisała się diabelskimi zgłoskami w historii death metalu, wyszło niedawno II wydanie <em><strong>Wojny totalnej</strong></em>, uzupełnione o najnowsze dzieje. Tym wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji z biografią <strong>Vadera</strong> się zaznajomić, rekomenduję gorąco. Zdawało mi się, że od premiery minęła zaledwie chwila, a w międzyczasie wyrosło nowe pokolenie metalowców. Oni być może będą czytać książkę <strong>Szubrychta</strong> jak relacje ojca historii, Herodota – z pewnym niedowierzaniem, bo tak wiele się zmieniło na metalowej scenie, ale i wokół nas, że śmiało można powiedzieć, iż żyjemy w innej epoce. A może się mylę? Może świat gna do przodu, a metalowcy pozostają z gruntu ci sami?</p>
<p>Jest w <em><strong>Wojnie totalnej</strong></em> sporo ciekawostek, które pozwolą Wam poznać zespół od kulis. Z książki dowiecie się chociażby, jakim sposobem początkowa działalność zespołu przyczyniła się do częstszego bywania młodzieży w jednym z olsztyńskich kościołów oraz jaką rolę w promocji zespołu odegrał rajdowy samochód <strong>Krzysztofa Hołowczyca</strong>. Poczujecie też klimat garażowych koncertów i przełomowego występu na legendarnej już pierwszej <strong>Metalmanii</strong> czy emocje związane z rozsyłaniem po świecie demówek, a w końcu dotarciem do „Ziemi Obiecanej”, czyli podpisaniem profesjonalnego kontraktu z death metalowym potentatem, jakim na początku lat 90. był niewątpliwie <strong>Earache</strong>. A to przecież zaledwie początek opowieści, która dzięki nowemu wydaniu sięga współczesności i mimo przeróżnych pomniejszych upadków i wyboistych dróg, ukazuje żywotność projektu, którym dowodzi <strong>Piotr „Peter” Wiwczarek</strong>.</p>
<p>W notatce do II wydania <strong>Jarek Szubrycht</strong> zaznacza, że oprócz peanów na cześć jego roboty, pojawiły się też głosy krytyczne. Zarzut, że środek ciężkości położono na lata formowania się zespołu i jego pierwszych rodzimych i zagranicznych sukcesów, oddalam. To naturalne – każda biografia skupia się na okresie &#8222;burzy i naporu&#8221; i trudno pisać o jakimkolwiek klasyku death metalu bez szerszej perspektywy rzuconej na koniec lat 80. i pierwszą połowę 90. Autor oczywiście w nowym wydaniu rozpoczyna dalszą opowieść o zespole tam, gdzie skończyła się ostatnio, a zatem od 2014 roku. Niemniej nowe rozdziały znowu kierują nas na początku do wspomnień. Przyczynkiem jest płyta <em><strong>Future Of the Past – Hell In The East</strong></em>, którą <strong>Vader</strong> nagrał w 2015 roku, oddając hołd tym rodzimym zespołom (i czeskiemu <strong>Krabathorowi</strong>), które w latach 80. również rozpoczynały swój marsz ku realizacji marzeń. Świetnie, że udało się dotrzeć do niektórych z muzyków z tamtych lat, najistotniejszych dla formowania się sceny ekstremalnej. Początek &#8222;suplementu&#8221; wypada zatem świetnie i pozwala historii znów się rozkręcić, wracając jednocześnie w niewymuszony sposób do źródeł.</p>
<p>W tych dopisanych rozdziałach <strong>Vader</strong> jawi się jako zespół już klasyczny, ale wciąż głodny sceny. Bo bez względu na to, czy ktoś wciąż śledzi ich dyskografię (a mimo wszystko wypada), czy nie, nikt przecież nie odmówi kapeli energii i twórczej chęci. Wypady w miejsca, które wcale nie są oczywiste dla europejskich bandów (Indie, Nepal, Indonezja, Ameryka Środkowa i Południowa), covidowe przejścia, zmiany składu, opisane tutaj dość szczegółowo, dowodzą, że <strong>Vader</strong> na laurach nie osiada, nie poddaje się, wciąż chce. Dodane zresztą na koniec obszerne wyimki z dziennika <strong>Tomasza &#8222;Hala&#8221; Halickiego</strong>, który opisuje perypetie z południowoamerykańskiej trasy z 2018 są świadectwem poświęcenia i pewnego rodzaju heroizmu. Słabi odpadają. <strong>Vader</strong> kroczy śmiało przed siebie.</p>
<p>Dodam na koniec, że nowe wydanie prezentuje się jeszcze lepiej niż pierwowzór. Dzięki tłoczonym literom okładka zyskała pewien klasyczny sznyt – czuć rocznicową powagę i elegancję. W środku nie brak archiwalnych czarno-białych i kolorowych zdjęć, w tym dodanych na potrzeby wznowienia. Książkę uzupełniono o drobiazgowo skompilowaną dyskografię <strong>Vadera</strong>. Jest to zatem ponad 100 stron nowości. Czy warto? Jeśli nie czytaliście jeszcze, nie macie nad czym się zastanawiać. Jeśli na Waszej półce stoi już stare wydanie, to oczywiście musicie rozważyć wszelkie za i przeciw. Może poprzedni, zakurzony tom podarujecie jakiemuś młodemu metalowi? Ja sam poślę pierwsze wydanie w świat, zachowując to najnowsze. Niech ktoś świeży w temacie zobaczy, jak dawniej sprawy się miały, gdy zespół zza siedmiu wzgórz, zza siedmiu mórz śmiał marzyć o podboju świata hałasu&#8230;</p>
<p>Wydawnictwo <strong>SQN</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoSQN" target="_blank" rel="noopener"><strong>Facebooku</strong></a><br />
Oficjalna strona <strong>Vadera</strong> na <strong><a href="https://www.facebook.com/vader" target="_blank" rel="noopener">Facebooku</a></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/">JAREK SZUBRYCHT – „Vader. Wojna totalna. Wydanie II” (2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>TARANIS &#8211; &#8222;The Wicked&#8221; (1991/2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/taranis-the-wicked-1991-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/taranis-the-wicked-1991-2022/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 Apr 2023 11:00:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[1991]]></category>
		<category><![CDATA[2022]]></category>
		<category><![CDATA[alternative music]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[demo]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka niezależna]]></category>
		<category><![CDATA[płyty winylowe]]></category>
		<category><![CDATA[raw black metal]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[reedycja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Taranis]]></category>
		<category><![CDATA[The Wicked]]></category>
		<category><![CDATA[undreground]]></category>
		<category><![CDATA[Urtod Void]]></category>
		<category><![CDATA[vinyl]]></category>
		<category><![CDATA[wznowienie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=274950</guid>

					<description><![CDATA[<p>To w Wadowicach wszystko się zaczęło, by zacytować klasyka&#8230; To stamtąd pochodzi Taranis. Niezapomniana wizyta Samaela na ciechanowskim S&#8217;thrash&#8217;ydle w 1990 zainspirowała&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/taranis-the-wicked-1991-2022/">TARANIS &#8211; &#8222;The Wicked&#8221; (1991/2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>To w Wadowicach wszystko się zaczęło, by zacytować klasyka&#8230; To stamtąd pochodzi <strong>Taranis</strong>. Niezapomniana wizyta <strong>Samaela</strong> na ciechanowskim <strong>S&#8217;thrash&#8217;ydle</strong> w 1990 zainspirowała<strong> Jacquesa</strong>, <strong>Toma</strong> i <strong>Amaimona</strong> do stworzenia zespołu, który miał zapisać się złotymi zgłoskami w historii polskiego metalowego podziemia. Możemy się zresztą o tym dowiedzieć z wywiadu przeprowadzonego przez <strong>Piotra Dorosińskiego</strong> na potrzeby jego książki<strong> <em><a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/piotr-dorosinski-rzezpospolita-2021/" target="_blank" rel="noopener">Rzeźpospolita</a></em></strong>.</p>
<p>Cofnijmy się zatem do początków, bo wydany przez <strong>Urtod Void</strong> winyl jest ku temu doskonałą okazją. Na <em><strong>The Wicked</strong> </em>znalazły się pierwsze, zarejestrowane w 1991 nagrania, które są po prostu zapisem próby. Materiał ten nigdy wcześniej nie został wydany, choć oczywiście maniacy doskonale go znają. Słychać wyraźnie w tych numerach pierwotne inspiracje muzyków. <strong>Taranis</strong> gra zresztą ze słuchaczami w otwarte karty i nie kryje się z ówczesnymi fascynacjami. Na<em><strong> The Wicked</strong></em> znalazły się bowiem dwa, oddające hołd Mistrzom covery. Pierwszym z nich jest <em><strong>The Reaper</strong></em> <strong>Hellhammera</strong>, ciut wolniej zagrany i jakby bardziej złowrogi za sprawą wokalu <strong>Jacquesa</strong>, a drugim niemniej klasyczny<em><strong> Into the Pentagram</strong></em> rzeczonego <strong>Samaela</strong>. Dzięki surowości, pełnej technicznych niedociągnięć i ograniczeń, udało się znaleźć <strong>Taranis</strong> własną interpretację – być może trochę po omacku, być może pozbawioną wszelkiej subtelności, ale wpisującą się w pewne kanony.</p>
<p><em><strong>The Wicked</strong></em> to także własne próby kompozytorskie młodzieńców z <strong>Taranis</strong>, z najdłuższym <em><strong>The Primeval God</strong></em> na czele – cudownie chamskie i bezwzględne dla przypadkowych słuchaczy, a rozkoszne dla szukających bluźnierstwa. Jest tu złowieszcze intro, z plamami mrocznych dźwięków i pojękiwaniami <strong>Jacquesa</strong>, które mogą wywołać ciarki. Wrażenie robią siermiężne riffy, pordzewiałe, przeżarte przez pleśń, niedbałe, szorstkie, podane wraz z dudnieniem bębnów. Nie ma na <em><strong>The Wicked</strong> </em>szybkości thrashu, nie ma ciężaru death metalu, nie ma skoków dynamiki, szaleńczych solówek. Nie oszukujmy się – muzykom brakowało po prostu środków, by ścigać się z tuzami tych gatunków, ale właśnie dzięki wielu niedoskonałościom (sprzętowym i realizacyjnym również) powstało coś niezwykłego. Rodzi się przecież w tych nagraniach brzydkie, blackowe dziecię, w swym prymarnym krzyku, jeszcze nieuformowane, dopiero co wyrzucone z diabelskich trzewi.</p>
<p>Były to dla zespołu i czarnego metalu czasy prekursorskie, dzikie, pozbawione kalkulacji i w pełni ukształtowanego języka twórczego, co stanowi po latach wartość samą w sobie. Tylko młodość może sobie pozwolić na podobną bezczelność. Debiutanckie próby <strong>Taranis</strong>, wraz z pierwszymi nagraniami <strong>Xantotol</strong> i <strong>Pandemonium</strong> określały dopiero stylistyczne ramy black metalu, pchały go ku bardziej ekstremalnym rejonom niż ojcowie stylu, stając się kolejnym ogniwem układanki rozpoczętej przez <strong>Venom</strong>, a kontynuowanej przez <strong>Bathory</strong> i <strong>Hellhammer</strong>. No i były to próby pozbawione jeszcze wpływów norweskiej sceny, która lada moment miała stać się hegemonem, na chwałę i zatracenie jednocześnie. A że świat potem wybrał za wiodącą inną, skandynawską estetykę?</p>
<p><strong>Taranis</strong> pełnię artystycznej dojrzałości i autonomii pokazał na albumie <em><strong>Faust</strong></em>, jednym z najoryginalniejszych dzieł rodzimego black metalu – zarówno pod względem kompozycyjnym jak i tekstowym. Niemniej te pierwsze nagrania to po prostu kawał historii rodzimego undergroundu. Kto szuka wysublimowanego aktu czarnej sztuki, zawiedzie się na <em><strong>The Wicked</strong></em>, ale jak sądzę, sięgną po winylowe wydanie ludzie świadomi, ciesząc się jego surową pokracznością.</p>
<p>Czy materiał broni się po latach? Właśnie z powodu tej pierwotnej dzikości i pozbawionej wdzięczenia się do kogokolwiek przekorze, jak najbardziej. Szpetota ta jest kusząca. Zrodzona w specyficznych czasach i warunkach sztuka, to akt nie do powtórzenia, choć wielu w głębokim podziemiu i dziś próbuje naśladować zrodzone wtedy spontanicznie patenty. Jeśli szukać nagrań kultowych dla rodzimego black metalu, to byłyby to właśnie pierwsze próby <strong>Taranisa</strong>.</p>
<p>A jak wydanie winylowe? Dokładnie takie, jakie być powinno – podane bez niepotrzebnych udziwnień. Grafika na okładce, utrzymana w czarno-białej, prostej, ikonicznej estetyce, została przygotowana specjalnie na tę okazję. Rozkładana wkładka ze zdjęciem zespołu z próby naprawdę wystarcza, by przywołać ducha epoki. Ascetyzm i powściągliwość są w tym wypadku jak najbardziej wskazane. Winyl brzmi dobrze, nikt nie grzebał nadmiernie przy tych nagraniach, jeśli w ogóle. Nie ma się co rozwodzić – każdy kolekcjoner winien zainteresować się tym wydaniem. <em><strong>The Wicked</strong></em> to obowiązkowa pozycja dla kolekcjonerów, oczywiście razem z pierwszym demo zespołu, <em><strong>The Obscurity</strong></em>, które też znalazło niedawno swoje miejsce na czarnym krążku.</p>
<p>Czyżby przyszedł teraz czas na wznowienie <em><strong>Fausta</strong></em>? Czekam!</p>

<a href='https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/taranis-the-wicked-1991-2022/attachment/psx_20230421_120348/'><img decoding="async" width="150" height="150" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120348-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120348-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120348-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120348-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120348-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120348-2048x2048.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120348-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120348-75x75.jpg 75w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120348-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/taranis-the-wicked-1991-2022/attachment/psx_20230421_1154131/'><img decoding="async" width="150" height="150" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1154131-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1154131-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1154131-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1154131-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1154131-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1154131-2048x2048.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1154131-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1154131-75x75.jpg 75w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1154131-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/taranis-the-wicked-1991-2022/attachment/psx_20230421_1155041/'><img decoding="async" width="150" height="150" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1155041-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1155041-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1155041-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1155041-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1155041-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1155041-2048x2048.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1155041-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1155041-75x75.jpg 75w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_1155041-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/taranis-the-wicked-1991-2022/attachment/psx_20230421_115529/'><img decoding="async" width="150" height="150" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_115529-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_115529-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_115529-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_115529-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_115529-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_115529-2048x2048.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_115529-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_115529-75x75.jpg 75w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_115529-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/taranis-the-wicked-1991-2022/attachment/psx_20230421_120455/'><img decoding="async" width="150" height="150" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120455-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120455-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120455-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120455-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120455-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120455-2048x2048.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120455-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120455-75x75.jpg 75w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/04/PSX_20230421_120455-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>

<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/taranis-the-wicked-1991-2022/">TARANIS &#8211; &#8222;The Wicked&#8221; (1991/2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/taranis-the-wicked-1991-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>JAREK SZUBRYCHT – „Skóra i ćwieki na wieki” (2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-skora-i-cwieki-na-wieki-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-skora-i-cwieki-na-wieki-2022/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Dec 2022 17:44:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[2022]]></category>
		<category><![CDATA[biografie muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarz muzyczny]]></category>
		<category><![CDATA[Hard Rock]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[historia metalu]]></category>
		<category><![CDATA[Jarek Szubrycht]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[Lux Occulta]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[Skóra i ćwieki na wieki]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=261373</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zmierzch lat 90. W tle nocna audycja dla metali – to chyba było Radio Kraków – w której lecą nowości. Prowadzący prezentuje&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-skora-i-cwieki-na-wieki-2022/">JAREK SZUBRYCHT – „Skóra i ćwieki na wieki” (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zmierzch lat 90. W tle nocna audycja dla metali – to chyba było <strong>Radio Kraków</strong> – w której lecą nowości. Prowadzący prezentuje najświeższe kawałki <strong>Lux Occulty</strong>. Robi się mroczno i klimatycznie, a ja jestem wpiekłowzięty. Następnego dnia, zaciekawiony swoim odkryciem, biegnę do znajdującego się tuż obok mojego ogólniaka sklepu muzycznego. Zjawiam się tam z nadzieją, że ulubiony sprzedawca o ksywie <strong>Grecki</strong> (po latach dowiedziałem się, że po godzinach bywał m.in. menadżerem kultowego, blackmetalowego <strong>Taranis</strong>) – będzie miał kasetę bohaterów nocnego objawienia. Kasetę, bo na CD raczej mnie nie stać.</p>
<p>Tak właśnie wyglądało moje pierwsze spotkanie z <strong>Jarosławem Szubrychtem</strong>.</p>
<p>Zaczynam nietypowo, wspominkowo, bo wypuszczona niedawno w świat przez <strong>Wydawnictwo Czarne</strong> <em><strong>Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metal</strong><strong>u</strong></em>, najnowsza książka znanego dziennikarza muzycznego, również ma charakter nostalgicznej podróży. Nostalgicznej, lecz bynajmniej nie łzawej ani opartej na boomerskim zawołaniu: „kiedyś to były czasy, dziś już czasów nie ma!”. Maniera borowego dziada, który baja, jak to drzewiej bywało, głównie narzekając, że „to sem ne vrati”, mogłaby być męcząca. Opisane doświadczenie jest zgoła bogatsze, gdyż autor w trakcie swojej muzycznej przygody zdążył zakochać się w metalu, nieco nim znudzić, wypłynąć na oceany całkiem odmiennych dźwięków i powrócić do muzycznej macierzy, co nauczyło go nieortodoksyjnego podejścia. Dystans oraz lekkość stylu dziennikarza sprawiają, że czyta się tę pozycję po prostu dobrze. Książka może zatem spodobać się nawet tym, dla których headbanging nie jest ulubionym sportem.</p>
<p>Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z pocztówką ze schyłku PRL-u i początków lat 90., włożoną gdzieś pomiędzy ziny, płyty i magnetofonowe kasety. Dzieciństwo i młodość <strong>Szubrychta</strong>, przypadające na najbardziej ekscytującą dla metalu epokę, zaowocowało ciekawymi spostrzeżeniami i wspominkami. „Obyś żył w ciekawych czasach” – autor żył, a to chińskie przekleństwo zmieniło się w coś pozytywnego i obdarzyło nas interesującą gawędą o ludziach, czynach, a także blaskach i cieniach bycia metalem. Każdy rozdział, kryjący się pod enigmatycznym, metaforycznym tytułem, porusza jakiś konkretny wątek, w którym osobiste wspomnienia mieszają się z próbą syntetycznego ujęcia ówczesnych zjawisk muzycznych. Tape trading, używki, koncerty, krojenie koszulek, satanizm, ziny, eksplozja nowych metalowych konwencji&#8230; Wiele wydarzyło się w przeciągu tych dwóch dekad. Kolejnym rozdziałom towarzyszy też adekwatny do tematyki tytuł metalowego kawałka. Kalejdoskop się kręci, być może dla kogoś za szybko, ale książka ta nie ma ambicji wyczerpującego ujęcia wszystkich fenomenów tamtych lat. Niektórzy już na tym polegli.</p>
<p>Pomimo licznych ciekawostek historycznych, publikacja<strong> Szubrychta</strong> ma charakter przede wszystkim osobisty, by odwołać się do podtytułu – <strong><em>Moja historia metalu</em></strong>. Podobnie jak u <strong>Marcela Prousta</strong> codzienne bodźce prowadzą autora <em><strong>Skóry i ćwieków</strong></em> do reliktów utraconego czasu. W opowieściach, które niosą czytelnika od pierwszego kontaktu z<strong> TSA</strong> po lata wydawania własnego zina i artystyczną działalność z <strong>Lux Occultą</strong>, odbija się wprawdzie historia metalu, jednak jest to przedstawienie mocno refleksyjne i swoiste, czasem nieostre. Ale taki był zamysł.</p>
<p>Swoboda ujęcia tematu w <em><strong>Skórze i ćwiekach…</strong></em> wydaje się oczyszczająca, stojąc w opozycji do przeróżnych monografii. Pewnie nie wszystkim taka forma musi przypaść do gustu. Z pewnością odbiega ona od standardów, które królowały na rynku muzycznych książek. Ktoś może stwierdzić, że właściwie to nikomu niepotrzebne, bo nasłuchał się takich historii bez liku. Inni oczekują być może ostrzejszych sądów, przewrotów w sposobie myślenia o pewnych zjawiskach czy wyjątkowo pieprznych anegdot. Cóż, fajerwerków tu brak, ale to nie wada.</p>
<p>Dla starszych książka <strong>Szubrychta</strong> będzie konfrontacją z własnymi wspomnieniami. Niektórzy pamiętają tamten okres całkiem inaczej, nie zgodzą się z pewnymi spostrzeżeniami, będą polemizować – i dobrze! Młodsi odczytają być może <em><strong>Skórę i ćwieki…</strong></em> jako pamiętnik z epoki, albo i coś na pozór muzycznego urban fantasy, nie do końca dając temu wiarę. W dobie szerokiego dostępu do informacji pewnie nie wszystko ich zaskoczy, ale sądzę, że niejednokrotnie się zdziwią. Mnie najbardziej podobały się wątki autobiograficzne: pocięte dżinsy, oglądanie się na ulicy za t-shirtami kapel, korespondencja ze znajdującym się za kratami fanem gatunku, szkolny wychowawca czytający z pewnym przerażaniem zina swojego ucznia, wyprawa na Dzień Metalowca&#8230; Oto właśnie prawdziwa historia metalu, która rozgrywa się nie tylko na wielkich festiwalach i w blasku flaszy, ale też i w bardziej prozaicznych sytuacjach.</p>
<p><strong>Wydawnictwo Czarne</strong> celuje w interesujących i niebanalnych książkach faktograficznych, także tych muzycznych. <em><strong>Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu</strong></em> dołącza do bogatego katalogu, w którym można przebierać jak w ulęgałkach. Równocześnie cieszyłbym się, gdyby takich pozycji powstawało więcej. Mam nadzieję, że <strong>Jarosław Szubrycht</strong> zachęci innych uczestników społeczności do wypełnienia tej luki wydawniczej. Nie każdy posiadł arkana dziennikarskiego rzemiosła, ale wiele ikon sceny ma do opowiedzenia fascynujące historie. Przede wszystkim te kryjące się w zwykłych M3 , zapyziałych klubach, niepozornych domach kultury, zamkniętych już sklepach z kasetami, garażach i piwnicach. Pora je opowiedzieć. Metal rzadko nurza się w blichtrze. Jest nasz, oswojony, bliski.</p>
<p><strong>Wydawnictwo Czarne</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoCzarne" target="_blank" rel="noopener"><strong>Facebooku</strong></a></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-skora-i-cwieki-na-wieki-2022/">JAREK SZUBRYCHT – „Skóra i ćwieki na wieki” (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-skora-i-cwieki-na-wieki-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>VENOM &#8211; &#8222;In Nomine Satanas” CD BOX (2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-in-nomine-satanas-cd-box-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-in-nomine-satanas-cd-box-2022/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Oct 2022 11:36:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2022]]></category>
		<category><![CDATA[Abaddon]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[BMG]]></category>
		<category><![CDATA[BMG Poland]]></category>
		<category><![CDATA[BMG Records]]></category>
		<category><![CDATA[cd]]></category>
		<category><![CDATA[cd box]]></category>
		<category><![CDATA[cronos]]></category>
		<category><![CDATA[Hard Rock]]></category>
		<category><![CDATA[heay metal]]></category>
		<category><![CDATA[In Nomine Satanas]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[legendy rocka]]></category>
		<category><![CDATA[mantas]]></category>
		<category><![CDATA[NWOBHM]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Venom]]></category>
		<category><![CDATA[VENOM In Nomine Satanas CD BOX]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=261129</guid>

					<description><![CDATA[<p>Co było pierwsze – jajko czy kura? Odpowiedź jest banalnie prosta: na początku był Venom! Oczywiście stwierdzenie, że to w Newcastle powstał&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-in-nomine-satanas-cd-box-2022/">VENOM &#8211; &#8222;In Nomine Satanas” CD BOX (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Co było pierwsze – jajko czy kura? Odpowiedź jest banalnie prosta: na początku był <strong>Venom</strong>! Oczywiście stwierdzenie, że to w Newcastle powstał black metal, jest pewnym nadużyciem, ale jeśli szukać symbolicznego aktu narodzin stylu, to pojawienie się na scenie<strong> Cronosa</strong>, <strong>Mantasa</strong> i <strong>Abaddona</strong> można uznać za takowy. Brudny, prosty, z pozoru niechlujnie zagrany heavy metal, czerpiący sporo z punku oraz okraszony tekstami dotykającymi diabolicznej, okultystycznej i bliskiej horrorom tematyki, zainspirował kolejne pokolenia do rozwijania plugawych wątków w warstwie muzycznej, lirycznej tudzież estetycznej.</p>
<p>Na czterdziestolecie ukazania się drugiej płyty grupy, ikonicznego albumu<em><strong> Black Meta</strong><strong>l</strong></em>, dostajemy od zespołu i <strong>BMG</strong> dwa prezenty. Pierwszym było jubileuszowe wydanie <em><strong>Czarnego Metalu</strong></em> na winylu, które pokrótce już omawiałem. Drugi stanowi retrospektywny box<em><strong> In Nomine Satanas</strong></em>, zawierający 6 CD i DVD. W 2019 roku pierwsze płyty grupy doczekały się wznowień w podobnej formie na winylach, teraz przyszła pora na srebrne krążki. Wydawnictwo zawiera albumy najistotniejsze dla <strong>Venom</strong>, a zatem te, które zapisały się czarnymi zgłoskami w piekle, ugruntowując pozycję grupy na mapie najważniejszych metalowych formacji wszech czasów. Na uczczenie rocznicy dostajemy dzieła stworzone w klasycznym składzie przez trio <strong>Cronos</strong>, <strong>Mantas</strong> i <strong>Abaddon</strong>: <em><strong>Welcome to Hell</strong></em> (1981), <em><strong>Black Metal</strong></em> (1982), <em><strong>At War with Sata</strong><strong>n</strong> </em>(1984) i <em><strong>Possessed</strong></em> (1985). Do tego dochodzi klasyczna koncertówka <em><strong>Eine kleine Nachtmusik</strong></em> (1986).</p>
<p>Zestawu dopełnia składanka <em><strong>Sons of Satan</strong></em> zawierająca wczesne nagrania z demówek, które nie znalazły się na regularnych wydawnictwach. Kto jeszcze nie zna tego materiału, będzie mógł uważniej prześledzić, jak kształtował się styl <strong>Venom</strong>. Towarzysząca wydaniu informacja sugeruje, że mamy do czynienia z nieznaną wcześniej twórczością, jednak wyszła ona już swego czasu na światło dzienne, zresztą pod tym właśnie tytułem. Najciekawsze wydaje mi się tu surowe i ponure, jakby profetyczne dla późniejszego rozwoju black metalu, wykonanie <em><strong>Buried Aliv</strong><strong>e</strong></em>.</p>
<p>Największą zaś gratkę stanowi DVD <em><strong>7th Date of Hell – Live at Hammersmith Odeon</strong></em>. Piękny to był czas dla <strong>Venom</strong> – grupa już okrzepła na scenach, wypuściła parę miażdżących albumów, a jednocześnie zachowywała podczas występów na żywo młodzieńczą pasję i złowieszczą aurę. Diaboliczna prezencja muzyków, pirotechnika, klimat, a także wykonanie, nie zawsze technicznie idealne, ale za to napędzane szczerą pasją i wielką mocą – oto odpowiedzi na pytanie, dlaczego styl zespołu okazał się tak bardzo inspirujący. <strong>Venom</strong> na żywo hipnotyzował oraz rozbudzał mokre i mroczne sny metalowej gawiedzi. Do dziś ogląda się tamten pamiętny koncert z dużą satysfakcją.</p>
<p>Skupię się na moment na samym wydaniu. Box nie prezentuje się jakoś wyjątkowo – ot, płyty CD w kopertach, zamknięte w lśniącym, kartonowym pudełku wraz z książeczką zawierającą kilka zdjęć z epoki, a także garść ciekawostek i wypowiedzi samych muzyków. Jest to jednak doskonałe wprowadzenie w temat. Jeśli ktoś chciałby sprawić prezent wchodzącemu w świat hałasu chrześniakowi – i sprowadzić go na złą drogę – <em><strong>In Nomine Satanas</strong></em> sprawdzi się znakomicie. A może wasz dziadek, który schował już gramofon w pawlaczu, ale wciąż lubi wspomnieć czasy, gdy był pierwszym, ściganym przez milicję metalem na osiedlu, chciałby mieć klasykę <strong>Venom</strong> na półce? Zróbcie staruszkowi tę przyjemność!</p>
<p><em><strong>In Nomine Satanas</strong></em> to opcja całkiem rozsądna – zwłaszcza cenowo. Zakupienie wcześniejszych wydań wymagałoby pozbycia się okrągłej sumki, a tak dostajemy minimalistyczną wersję budżetową. Muszę się przyznać, że sam nie potrafię oprzeć się ostatnio czarnej magii <strong>Venom</strong> i raz po raz sięgam do pudełeczka, przypominając sobie klasykę z rozkoszą, jaka towarzyszyła hrabinie Batory podczas jej osławionych kąpieli.</p>
<p style="text-align: right;">Muzyka: <strong>9/10</strong><br />
Wydanie: <strong>6/10</strong></p>
<p><img decoding="async" class="size-full wp-image-262529 alignnone" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v1-scaled.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v1-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v1-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v1-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v1-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v1-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v1-2048x2048.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v1-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v1-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="size-full wp-image-262530 alignnone" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v2-scaled.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v2-scaled.jpg 900w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v2-225x300.jpg 225w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v2-600x800.jpg 600w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v2-1152x1536.jpg 1152w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/10/v2-1536x2048.jpg 1536w" sizes="(max-width: 900px) 100vw, 900px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-in-nomine-satanas-cd-box-2022/">VENOM &#8211; &#8222;In Nomine Satanas” CD BOX (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-in-nomine-satanas-cd-box-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>VENOM &#8211; &#8222;Black Metal (40th Anniversary)&#8221; (1982/2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-black-metal-40th-anniversary-1982-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-black-metal-40th-anniversary-1982-2022/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 Sep 2022 09:51:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[BMG]]></category>
		<category><![CDATA[Hard Rock]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[NWOBHM]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[reedycje]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[rocznice]]></category>
		<category><![CDATA[Venom]]></category>
		<category><![CDATA[VENOM Black Metal (40th Anniversary)]]></category>
		<category><![CDATA[winyle]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=260141</guid>

					<description><![CDATA[<p>Są płyty-pomniki, których obalić nie sposób; kamienie milowe na metalowym szlaku znaczące drogę do piekła i z powrotem. Trudno polemizować ze stwierdzeniem,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-black-metal-40th-anniversary-1982-2022/">VENOM &#8211; &#8222;Black Metal (40th Anniversary)&#8221; (1982/2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Są płyty-pomniki, których obalić nie sposób; kamienie milowe na metalowym szlaku znaczące drogę do piekła i z powrotem. Trudno polemizować ze stwierdzeniem, że album <em><strong>Black Metal</strong></em> <strong>Venom</strong> to jedna z najważniejszych pozycji w historii metalowej muzyki. Stworzone w 1982 roku przez <strong>Cronosa</strong>, <strong>Mantasa</strong> oraz <strong>Abaddona</strong> dzieło inspirowało i odstraszało jednocześnie, odciskając piętno na kolejnych pokoleniach. Już debiut wywołał rewolucję, ale to <em><strong>Black Metal</strong></em> zdefiniował na dobre styl zespołu – genialny w swej brudnej prostocie – a jednocześnie pokazał, że zgrzebność może być nośnikiem nie tylko bluźnierczej siły, lecz i niepowtarzalnej, mrocznej atmosfery.</p>
<p>Właśnie mija czterdziestolecie ukazania się drugiego albumu <strong>Venom</strong>. Z tej okazji zespół wraz z wytwórnią <strong>BMG</strong> przygotował wznowienie płyty <em><strong>Black Metal</strong></em> na winylu. Nie ma sensu omawiać szczegółowo muzycznej zawartości – każdy zna na pamięć takie numery, jak ten tytułowy, złowieszczy <em><strong>Buried Alive</strong></em> czy pełen mocy i majestatu <em><strong>Countess Bathory</strong></em>. Mnożą się w tekstach trzy szóstki, pentagramy i klątwy, a diabeł tańczy z węgierską hrabiną na grobach nieszczęśników pogrzebanych żywcem, co nie przeszkadza snuć podmiotowi lirycznemu erotycznych fantazji o nauczycielkach. Jak na owe lata, to płyta godna stosu. Wszystko zdaje się tu prawdziwie kultowe: niepokorne, proste, nośne riffy, teksty pełne diabolicznych odniesień, ikoniczna okładka i logo, zdjęcia wewnątrz, użyte w druku czcionki, a nawet sam tytuł, który przecież określił nazwę rozwijanego przez epigonów stylu.</p>
<p>Z czarnego ziarna wkrótce miał wykiełkować przeklęty las. Wystarczyło potem nasiąkać, inspirować się i rozwijać te pomysły, zresztą wielu tak czyniło. <strong>Venom</strong> od razu czarcim pazurem oraz utoczoną z niewinnych krwią zapisywał się w annałach metalu i nakazywał podążać ścieżką zniszczenia. Najlepsza płyta grupy? Na pewno kompletna. Nic już więcej zespół nie wymyślił ponad to, co objawił na <em><strong>Czarnym Metalu</strong></em>. I ów Metal wciąż żre, porusza, zaciekawia, mimo upływu dziesięcioleci.</p>
<p>Z okazji jego rocznicy do wyboru są dwa placki: klasyczny czarny i srebrny rozstrzelony swirl winyl. Otrzymałem do recenzji tę drugą wersję i muszę przyznać, że prezentuje się świetnie! Okładka zachowuje surowy charakter – na szczęście nikt nie próbował jej odświeżać i retuszować rogatej postaci. Tytuł został wytłoczony w głębokiej czerni, krojem pisma, który budzi przyjemny dreszcz. Koperta w środku, zadrukowana na modłę średniowiecznego manuskryptu, objawia wersety czarnej magii, wycharczane zresztą w utworach z płyty przez <strong>Cronosa</strong>. Tył z enigmatycznymi zdjęciami złowieszczo wyglądających muzyków również przenosi nas do magicznych lat 80.. Rozkładana wkładka niewątpliwie wytyczyła w swych czasach pewne estetyczne trendy. Wszystkie elementy wyglądają jak żywcem wzięte z 1982 roku i odwzorowują oryginalne wydanie, co powinno ucieszyć maniaków. Szlachetna prostota musi się podobać. Nawet jeśli <strong>Venom</strong> mrugał wtedy okiem, to pewne rozwiązania stały się obowiązującą konwencją. Do tego winyl brzmi dobrze, więc nie można się do niczego przyczepić.</p>
<p>Wobec tego wydawnictwa nie wypada zatem przejść obojętnie. Nie zaspokoi ono wielbicieli masy dodatków, jednak prostota rozwiązań, którą zasłynęła kapela z Newcastle, zyskała w 2022 odpowiednią i godną celebrację. Miłośnikom klasyki powiem więc: sięgajcie po winyl z dziką radością! A zatem &#8222;Lay down your souls to the gods rock 'n roll!&#8221;.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-261086" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-scaled.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-2048x2048.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-261087" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-scaled.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-2048x2048.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-261088" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-scaled.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-2048x2048.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-261089" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-scaled.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-black-metal-40th-anniversary-1982-2022/">VENOM &#8211; &#8222;Black Metal (40th Anniversary)&#8221; (1982/2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-black-metal-40th-anniversary-1982-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>DAVID VINCENT, JOEL MCIVER &#8211; „Uwolnić furię. I Am Morbid” (2021)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/david-vincent-joel-mciver-uwolnic-furie-i-am-morbid-recenzja/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/david-vincent-joel-mciver-uwolnic-furie-i-am-morbid-recenzja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Jun 2021 09:26:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[basista]]></category>
		<category><![CDATA[biograife muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Dave Vincet]]></category>
		<category><![CDATA[David Vincet]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[growling]]></category>
		<category><![CDATA[historia metalu]]></category>
		<category><![CDATA[Joel McIver]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[Morbid Angel]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[Uwolnić furię. I Am Morbid]]></category>
		<category><![CDATA[wokalista]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=229455</guid>

					<description><![CDATA[<p>O tym, jak ważnym zespołem dla sceny death metalowej jest Morbid Angel, nikogo przekonywać nie trzeba. Możemy oczywiście spierać się w nieskończoność,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/david-vincent-joel-mciver-uwolnic-furie-i-am-morbid-recenzja/">DAVID VINCENT, JOEL MCIVER &#8211; „Uwolnić furię. I Am Morbid” (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>O tym, jak ważnym zespołem dla sceny death metalowej jest <strong>Morbid Angel</strong>, nikogo przekonywać nie trzeba. Możemy oczywiście spierać się w nieskończoność, co kapeli po drodze nie wyszło, a co jest bezspornym kamieniem milowym sceny (z pewnością trzy pierwsze albumy), ale nie tylko nie umniejszają podobne dywagacje legendzie, a wręcz przeciwnie – kształtują ją, bo przecież o nieistotnych artystach się nie dyskutuje. <strong>Dave Vincet</strong> to niewątpliwie jedna z ikonicznych postaci na scenie metalu ekstremalnego. Z tych powodów autobiografia rzeczonego jest, i musi być, wydarzeniem. Biorąc pod uwagę zainteresowanie, wielu na nią czeka. I może nie dla najszerszego, ale jednak licznego grona fanów death metalu, wydana właśnie po polsku przez <strong>In Rock</strong> książka <em><strong>Uwolnić Furię. I am the Morbid</strong></em> to pozycja z listy lektur obowiązkowych – ze względu na temat i osobę, której dokonania wykraczają zresztą poza samą działalność w <strong>Morbid Angel</strong>.</p>
<p>Skoro już wiemy, że z pozycją tą należy się zapoznać z przyczyn oczywistych, to wypada, tak bezczelnie, na wstępie zadać pytanie, czy jest to dobra biografia? Niestety nie, przynajmniej porównując ją do szeregu podobnych książek i jakichś prawideł sztuki pisania porównywalnych pozycji. Mniej istotne sprawy ustępują tu miejsca dywagacjom <strong>Dave&#8217;a</strong>, poznajemy trochę zakulisowego życia najbardziej rozpoznawalnego, death metalowego zespołu i innych projektów (aż się prosi ciut więcej o Terrorizer!), ale można mieć wątpliwości, czy akurat te a nie inne wątki, z punktu widzenia czytelnika, zasługują na pogłębienie. To jednak nie musi być wada. I dla mnie osobiście nie jest. Bo ja lubię takie luźne wynurzenia muzyków. Czuć, że sprawujący pieczę literacko-redakcyjną <strong>John McIver</strong> nie skrępował naszego bohatera. Biorąc pod uwagę jego trudny, czasem apodyktyczny charakter, pewnie nie byłby w stanie.</p>
<p>Wystarczy zresztą odwołać się do cytatu z ostatniej strony (spokojnie, bez spojlerów, nie zdradzam kto zabił, to nie kryminał): &#8222;Gdybym umarł jutro, umarłbym spełniony. Czuję, że widziałem więcej, robiłem więcej i doświadczyłem więcej niż ponad dziewięćdziesiąt dziewięć procent ludzkości, za co jestem naprawdę wdzięczny. Wierzę również, że nieśmiertelność jest czymś pewnym. Bach, Wagner, Elvis – ci ludzie wciąż żyją, bo pozostawili niezatarty ślad w historii, o czym nie można zapomnieć. To, wraz z ich linią genetyczną, przekazywaną potomstwu tworzy zręby nieśmiertelności. Ich dokonania mają charakter namacalny, któremu nie można zaprzeczyć&#8230;&#8221;.</p>
<p><strong>Vincent</strong> nie jest człowiekiem, któremu brakowałoby poczucia własnej wartości. Czy jest zarozumiały? Bywa, ale powiedzmy, że ma do tego prawo, jeśli wziąć pod uwagę osiągnięcia. Nastawcie się zatem na ton opowieści bliski kaznodziejstwu, przynajmniej momentami. Ale taki urok tej pozycji. Sam <strong>Dave</strong> zresztą nie wznosi usilnie spiżowego pomnika, mówi też wprost o wadach swego charakteru, błędach młodości, wypaczeniach, zmaganiach ze słabościami. Nie był wszak łatwym we współżyciu gościem, potrafił choćby rzucać tacą z kanapkami w organizatorów koncertów.</p>
<p>Kto już dobrze zna pewne tematy, a chciałby najzwyczajniej bliżej poznać opinie <strong>Vincenta</strong> na różne sprawy – muzyczne, życiowe, błahe&#8230; – to narrator w tym swoim gawędzeniu bywa ciekawy. I cieszę się, że mogłem dowiedzieć się co nieco o jego pierwszych fascynacjach muzycznych (nie zawsze oczywistych), o tym, co sądzi o <strong>H.P.</strong> <strong>Lovecrafcie</strong> (a to dość trafne uwagi), trochę o jego spotkaniach z różnymi muzykami et cetera. I choć chciałbym dowiedzieć się więcej niekoniecznie o samej działalności w <strong>Morbid Ange</strong>l, to jednocześnie rozumiem, że w centrum uwagi jest tu jednak postać narratora. Gdyby <strong>Dave</strong> rzucił więcej światła na przykład na początki sceny death metalowej w USA widzianej jego oczyma, byłoby ciekawiej. Z drugiej strony każdy pewnie mógłby stworzyć własną listę skarg i zażaleń. Tylko po co?</p>
<p>A nie o życzenia tu chodzi, tylko o <strong>Vincenta</strong>. Jest zatem sporo o życiu i poglądach na różne tematy autora, nawet dużo, choć nie przesadnie, o muzycznych przygodach wokalisty i basisty <strong>Morbidów</strong>, skąpo jednak o relacjach prywatnych. Fani znajdą trochę interesujących szczegółów zakulisowych rozgrywek, ale też raczej nic wstrząsającego. Nie sądzę jednak, by to akurat miało przeszkadzać fanom metalu.</p>
<p>Warto dodać, że pozycję uzupełniają obszerne omówienia niektórych tekstów napisanych przez <strong>Dave&#8217;a</strong>, co należy wpisać po stronie plusów. Zawsze to ciekawie dowiedzieć się &#8222;co poeta miał na myśli&#8221;. Trochę archiwalnych fotek wieńczy dzieło, to już standard. Jak zawsze wydawnictwo <strong>In Rock</strong> zadbało o porządne wydanie, z twardą okładką, na dobrym papierze – tu nie ma do czego się przyczepić. Książkę wypada mieć w swoich zbiorach, ale też warto pamiętać, że pozycja ta ma pewne mankamenty. Ostatecznie nie mogę powiedzieć, bym czytał ją bez przyjemności, a przecież zdarzało mi się to przy autobiografiach niby skrojonych lepiej.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wydawnictwo <strong>InRock</strong>/<strong>Vesper</strong> na <strong><a href="" target="_blank" rel="noopener">Facebooku</a></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/david-vincent-joel-mciver-uwolnic-furie-i-am-morbid-recenzja/">DAVID VINCENT, JOEL MCIVER &#8211; „Uwolnić furię. I Am Morbid” (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/david-vincent-joel-mciver-uwolnic-furie-i-am-morbid-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Legendy Metalu powracają! Vader i Proletaryat na jednej scenie</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/legendy-metalu-powracaja-vader-i-proletaryat-na-jednej-scenie/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/legendy-metalu-powracaja-vader-i-proletaryat-na-jednej-scenie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 27 May 2021 18:00:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[bilety]]></category>
		<category><![CDATA[kat&roman kostrzewski]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[Proletaryat]]></category>
		<category><![CDATA[Quo Vadis]]></category>
		<category><![CDATA[Turbo]]></category>
		<category><![CDATA[Vader]]></category>
		<category><![CDATA[wrocław]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=231010</guid>

					<description><![CDATA[<p>Legendy Metalu powracają! Po niezwykle udanej trasie koncertowej w 2019 roku pod szyldem Legendy Metalu i po koncertowej przerwie wymuszonej przez pandemię koronawirusa&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/legendy-metalu-powracaja-vader-i-proletaryat-na-jednej-scenie/">Legendy Metalu powracają! Vader i Proletaryat na jednej scenie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><strong><a href="https://legendymetalu.com/">Legendy Metalu</a> powracają! </strong></p>
<p>Po niezwykle udanej trasie koncertowej w 2019 roku pod szyldem <strong>Legendy Metalu</strong> i po koncertowej przerwie wymuszonej przez pandemię koronawirusa powracamy z jednym, wyjątkowym koncertem w stolicy Dolnego Śląska.</p>
<p>Jedyny koncert odbędzie się we Wrocławiu.</p>
<p>Tak jak poprzednio, gwiazdami wieczoru będzie jedna z największych legend polskiej sceny metalowej, olsztyński <strong>Vader</strong> (<a href="https://kvlt.pl/tag/death-metal/">death</a>/<wbr /><a href="https://kvlt.pl/tag/thrash-metal/">thrash</a>) oraz <strong>Kat&amp;Roman Kostrzewski</strong> (powstały po odejściu wokalisty i perkusisty z grupy <strong>Kat</strong>). Do składu legend dołącza ikona heavy metalu – poznańskie <strong>Turbo</strong>. Gośćmi specjalnymi będą <a href="https://kvlt.pl/tag/punk-rock/">punk rock</a>owy <strong>Proletaryat</strong> z niezmordowanym Oleyem na czele oraz szczeciński <strong>Quo Vadis</strong>!</p>
<p style="text-align: left;">21.08.2021 – <strong>Wrocław</strong>, Park na Wyspie (<a href="https://fb.me/e/4j0FeObRc">wydarzenie</a>)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Bilety w cenach </strong><br />
I pula &#8211; 99 zł<br />
II pula &#8211; 129 zł<br />
III pula &#8211; 139 zł<br />
W dniu koncertu &#8211; 170 zł<br />
do nabycia na <a href="https://sklep.ebilet.pl/aaux/136515363704668208">ebilet.pl</a> od 28 maja br (od godziny 12:00)</p>
<p><iframe title="YouTube video player" src="https://www.youtube.com/embed/videoseries?list=PLja9-jzhw-BqX7dJYtxENc_WpS-9ZbcOm" width="100%" height="500" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe><br />
<img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-231011" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2021/05/plakat-scaled-e1622126420779.jpg" alt="legendy metalu 2021 wrocław plakat poster" width="100%" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/legendy-metalu-powracaja-vader-i-proletaryat-na-jednej-scenie/">Legendy Metalu powracają! Vader i Proletaryat na jednej scenie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/legendy-metalu-powracaja-vader-i-proletaryat-na-jednej-scenie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>KAT &#038; ROMAN KOSTRZEWSKI &#8211; &#8222;Live 2019&#8221; (2020)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kat-roman-kostrzewski-live-2019-2020/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kat-roman-kostrzewski-live-2019-2020/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Łukasz W.]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 31 Dec 2020 11:37:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2020]]></category>
		<category><![CDATA[A2 - Centrum Koncertowe]]></category>
		<category><![CDATA[Kat & Roman Kostrzewski]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[live 2019]]></category>
		<category><![CDATA[live album]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[wrocław]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=223305</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ubiegłoroczna mini-trasa koncertowa pod szyldem Legendy Metalu dla wszystkich dojrzałych metali z kraju nad Wisłą rodem była pewnie jednym z milszych momentów&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kat-roman-kostrzewski-live-2019-2020/">KAT &#038; ROMAN KOSTRZEWSKI &#8211; &#8222;Live 2019&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ubiegłoroczna mini-trasa koncertowa pod szyldem <strong><em>Legendy Metalu</em></strong> dla wszystkich dojrzałych metali z kraju nad Wisłą rodem była pewnie jednym z milszych momentów tamtego roku. Cztery występy <strong>Quo Vadis</strong>, <strong>Acid Drinkers, Vader </strong>i <strong>Kat&amp;RK </strong>okazały się czystą zabawą w akompaniamencie legendarnych polskich kapel. Frekwencja dopisała, wykonawcy również – przedsięwzięcie było takim sukcesem, że zdecydowano się nawet na kontynuację pod koniec 2019 roku – niestety z drugiej części trasy nic nie wyszło, a po jej pierwszej odnodze pozostały tylko pozytywne wspomnienia. No i wydana w listopadzie dźwiękowa rejestracja występu <strong>Kata</strong> we wrocławskim klubie <strong>A2</strong>.</p>
<p>Koncertówka ta sprawia, że wspomnienia wracają, a wszyscy cierpiący z powodu pandemicznego zawieszenia wszelkich koncertów mogą poczuć choć odrobinę tamtego klimatu. Spora w tym zasługa brzmienia całości, która początkowo nie była w żaden sposób nastawiona na wydanie jej na CD (to miało nastąpić na grudniowych koncertach, które się nie odbyły). Mimo niewątpliwie dobrej roboty odwalonej przez <strong>Kostrzewskiego </strong>w kwestiach miksu (bo jak na „nieprzygotowany” materiał całość brzmi dobrze), nie brak tu surowości dodającej <strong><em>Live 2019 </em></strong>autentyzmu. Na plus na pewno można też zaliczyć właściwie brak studyjnych dogrywek, czego efektem jest między innymi mały babol <strong>Jacka Nowaka </strong>w <strong><em>Porwanym obłędem</em></strong><em>.</em> Jedynym wyjątkiem od tej reguły są utwory <strong><em>Bastard </em></strong>i <strong><em>Diabelski dom cz</em></strong> II<strong>, </strong>do których <strong>Kostrzewski </strong>dograł wokale – kto był w <strong>A2 </strong>pewnie pamięta, że podczas pierwszego z nich legendarny frontman kapeli niespodziewanie zszedł ze sceny. Powód tajemniczego zniknięcia zostaje wyjawiony w booklecie, a sam efekt tego drobnego usprawnienia materiału źródłowego wypada na tyle dobrze, że można to drobne oszukaństwo wybaczyć.</p>
<p>W relacji z rzeczonego koncertu wspominałem o doskonałej formie zespołu oraz dotrzymującym mu tempa wokaliście. <strong><em>Live 2019 </em></strong>potwierdza te słowa, choć oczywiście wszelkie niedociągnięcia, szczególnie te wokalne, słychać tu bardziej. Ogółem występ kapeli może się podobać, a setlista zahaczająca o prawie każdy album zespołu nagrany z charyzmatycznym wokalistą (brakuje jedynie przedstawiciela <strong><em>Szyderczego Zwierciadła</em></strong>) zadowoli również fanów „starego” <strong>Kata</strong>. Trochę jednak szkoda, że nie pojawiają się tu anegdoty rzucane ze sceny oraz inne interakcje <strong>Romana Kostrzewskiego </strong>z publiką – <strong><em>Live 2019 </em></strong>ogranicza się tylko do zapowiedzi kilku utworów, a przecież we Wrocławiu było tego więcej.</p>
<p>Pierwsza koncertówka drugiego KATowskiego obozu w ogólnym rozrachunku wypada nieźle i na pewno będzie stanowić fajną pamiątkę dla tych, którzy uczestniczyli w <strong><em>Legendach Metalu</em></strong><em>. </em>Największym jej sukcesem może być jednak to, że powinna przekonać wszystkich tych, którzy do działalności brygady <strong>Romana </strong>byli z jakiegoś powodu nastawieni sceptycznie. Personalia może i są w przeważającej większości inne, jednak do wykonania starszych numerów nie można się przyczepić, zaś te nowe w żadnym wypadku nie stanowią słabych punktów repertuaru. Ja polecam, nawet może nie tyle kupno <strong><em>Live 2019</em></strong>, co po prostu skorzystanie z najbliższej okazji do zobaczenia zespołu na żywo.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kat-roman-kostrzewski-live-2019-2020/">KAT &#038; ROMAN KOSTRZEWSKI &#8211; &#8222;Live 2019&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kat-roman-kostrzewski-live-2019-2020/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>KAT &#038; Roman Kostrzewski wyda koncertowy album</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/kat-roman-kostrzewski-wyda-koncertowy-album/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/kat-roman-kostrzewski-wyda-koncertowy-album/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 14 Oct 2020 14:00:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[Kat & Roman Kostrzewski]]></category>
		<category><![CDATA[koncertówka]]></category>
		<category><![CDATA[koncertowy album]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[live 2019]]></category>
		<category><![CDATA[live album]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=218754</guid>

					<description><![CDATA[<p>KAT &#38; Roman Kostrzewski zaanonsował, że wkrótce bo pod koniec października 2020 roku ukaże się koncertowe wydawnictwo zatytułowane Live 2019. Płyta będzie&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/kat-roman-kostrzewski-wyda-koncertowy-album/">KAT &#038; Roman Kostrzewski wyda koncertowy album</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>KAT &amp; Roman Kostrzewski</strong> zaanonsował, że wkrótce bo pod koniec października 2020 roku ukaże się koncertowe wydawnictwo zatytułowane <em><strong>Live 2019</strong></em>.<br />
Płyta będzie zawierać 13 utworów, które zespół zaprezentował podczas ubiegłorocznej trasy <em><strong>Legendy Metalu</strong></em>. Miksem i masteringiem zajął się <strong>Roman Kostrzewski</strong>.</p>
<p><em>Krążek powstał dzięki przypadkowi.  Organizatorzy trasy nosili się z zamiarem utrwalenia dźwięku i obrazu wszystkich zespołów uczestniczących na koncertach, które zaplanowano na grudzień 2019 r.  Te występy jednak się nie odbyły.</em><br />
<em>Pozostały jedynie robocze ślady jakie dokonał akustyk Tomasz &#8222;Owca&#8221; Nowacki, zarejestrowane podczas występu we Wrocławiu. O ich istnieniu zespół dowiedział się wiosną, gdy w wyniku decyzji Rządu, wszystkie planowane występy zostały odwołane.</em><br />
<em>Chociaż nagrań nie dokonano w sposób idealny, mają swój niezaprzeczalny urok i energię charakterystyczną dla żywych wykonań.</em><br />
<em>Stanowią miłą pamiątkę jaką zespół pragnie zaoferować swojej publiczności.</em></p>
<p>Wydawnictwo będzie dostępne w sprzedaży na <a href="https://shop.kat-rk.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer" data-saferedirecturl="https://www.google.com/url?q=https://shop.kat-rk.pl&amp;source=gmail&amp;ust=1602769919807000&amp;usg=AFQjCNEzcVEJ25Iwx4YkNOXxI9cWV_AY5Q">https://shop.kat-rk.pl</a>  i  <a href="https://katromankostrzewski.bandcamp.com/" target="_blank" rel="noopener noreferrer" data-saferedirecturl="https://www.google.com/url?q=https://katromankostrzewski.bandcamp.com/&amp;source=gmail&amp;ust=1602769919808000&amp;usg=AFQjCNGVBGj0F5RZde8c1029ExxoZLxvIA">https://<wbr />katromankostrzewski.bandcamp.<wbr />com/</a></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-218756" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/KAT-live--e1602683740257.jpeg" alt="kat roman kostrzewski live 2020" width="100%" /><br />
źródło: Kat &amp; Roman Kostrzewski</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/kat-roman-kostrzewski-wyda-koncertowy-album/">KAT &#038; Roman Kostrzewski wyda koncertowy album</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/kat-roman-kostrzewski-wyda-koncertowy-album/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
