<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Merciless Death - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/merciless-death/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/merciless-death/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Sun, 09 Aug 2026 16:23:29 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Merciless Death - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/merciless-death/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;Eternal Condemnation&#8221; (1987/2023)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-eternal-condemnation-1987-2023/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-eternal-condemnation-1987-2023/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 19 Dec 2023 19:01:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2023]]></category>
		<category><![CDATA[death/thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[demo]]></category>
		<category><![CDATA[Eternal Condemnation]]></category>
		<category><![CDATA[Merciless Death]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Thrashing Madness]]></category>
		<category><![CDATA[wznowienie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=293502</guid>

					<description><![CDATA[<p>Byłem pewien, że moja odcinkowa saga o legendzie Merciless Death dobiegła końca, ale jak się okazuje, muszę dopisać jeszcze jedną część i&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-eternal-condemnation-1987-2023/">MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;Eternal Condemnation&#8221; (1987/2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Byłem pewien, że moja odcinkowa saga o legendzie <strong>Merciless Death</strong> dobiegła końca, ale jak się okazuje, muszę dopisać jeszcze jedną część i tym razem będzie to prequel. <strong>Thrashing Madness</strong> nie odpuściło i dokopało się do ścieżek zawierających pierwsze demo szczecińskiej załogi, <strong>Eternal Condemnation</strong>, które wydane zostało na kasecie w 1987 roku i stało się podwalinami pod historię zespołu. Premiera nowej wersji demówki odbyła się w grudniu tego roku, a więc lecę z tematem na ciepło.</p>
<p>Na <strong>Eternal Condemnation &#8217;23</strong> obok klasycznego zestawu utworów pojawiły się dodatki, na które składa się demo w wersji polskojęzycznej i zapis koncertu <strong>Jarocin &#8217;88</strong>. Daje to łączny czas trwania sięgający prawie siedemdziesięciu minut, więc jest czego słuchać. Wygląd wydawnictwa, jak to już stało się tradycją w <strong>Thrashing</strong>, cieszy oko, wkładka wydrukowana została na grubym, śliskim papierze, zawiera wiele zdjęć i fragment bardzo zagmatwanej historii zespołu, opisujący czasy powstawania i nagrywania <strong>Wiecznego Potępienia</strong>. Demo nagrane zostało w zaimprowizowanym studio w szczecińskim <strong>Słowianinie</strong>. Nie były to łatwe czasy, jeżeli chodzi o sprzęt, więc podejrzewam, że muzycy nieźle się musieli nagimnastykować, by nagrania doszły do skutku, ale co najważniejsze, dopięli swego, nagrali debiutancki materiał i mogli rozesłać go po podziemiu, błyskawicznie zyskując rzeszę odbiorców. Zaowocowało to występami na największych festiwalach w Polsce, takich jak <strong>Sthrashydło</strong>, <strong>Shark</strong> <strong>Attack</strong>, <strong>Thrash Camp</strong>, a także w<strong> Jarocinie</strong>. Bardzo dobrą passę zespołu przerwała niestety obowiązkowa służba wojskowa, która skutecznie rozłożyła skład na łopatki, powodując pierwsze w historii zawieszenie działalności kapeli. Można się tu zastanawiać, ”co by było, gdyby” – bo zespół stracił okazję występu choćby na <strong>Metalmanii</strong>, festiwalu, który w tamtych czasach był największym i najpotężniej działającym wydarzeniem.</p>
<p>Wszystko to nie zmienia faktu, że <strong>Eternal Condemnation</strong> to materiał, który nadał <strong>Merciless Death</strong> kształt i wizerunek jednego z najbardziej szalonych i hałaśliwych bandów polskiej sceny. Słuchając tego dema dziś, czuję, że tak właśnie powinien brzmieć podziemny thrash metal lat 80., który zasługiwał na znacznie szersze zainteresowanie, niż mógł dostać w realiach postkomunistycznej Polski. Jakość nagrania demówki nie będzie ułatwiać odbioru wrażliwcom, którzy nie pamiętają starych czasów, ale dla old schoolowych wyjadaczy będzie to miód na uszy i rzecz iście magiczna. Chaos i hałaśliwy charakter nagrań nadaje utworom <strong>Merciless Death</strong> mocy, a rozkrzyczany do granic możliwości wokalista <strong>Grzegorz „Wiechu” Miszuk</strong> swymi opętanymi partiami nadaje kompozycjom agresji. Wiechu, czy to po angielsku, czy w wersji polskiej, brzmi, jak wyjący demon ściągnięty z zaświatów i uwięziony w pentagramie, niemogący wyrwać się poza jego granice.</p>
<p>Bardzo cieszy też fakt, iż udało się muzykom i wytwórni wyrwać bonusy w postaci koncertu z<strong> Jarocina &#8217;88</strong>. Jakość nagrań skierowana jest raczej do typowych twardzieli i fanów zespołu, ale są one sporymi perełkami ze względu na czasy, w jakich je nagrano. Oddają dobrze istotę zespołu i wielką walkę z niedogodnościami sprzętowymi, które były wtedy zmorą artystów.</p>
<p>Często się mówi, że w jakiejś muzyce słychać diabła i ma to znaczyć, że jest dobra. Na <strong>Eternal Condemnation</strong>, w moim uznaniu, można wyczuć prawdziwą diabelską obecność. W całym tym agresywnym szaleństwie obecność rogatego musiała mieć swój wpływ, a muzycy musieli sprzedać mu swe dusze, bo nie wyobrażam sobie, by bez jego bezpośredniego błogosławieństwa można było stworzyć takiego piekielnego bastarda.</p>
<p><a href="https://www.facebook.com/OldschoolMetalManiac"><strong>Thrashing Madness na Facebook&#8217;u.</strong></a></p>
<p><iframe title="Merciless Death - Eternal Condemnation [Full Demo - 1987]" src="https://www.youtube.com/embed/P8EZEc68otw" width="100%" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-eternal-condemnation-1987-2023/">MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;Eternal Condemnation&#8221; (1987/2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-eternal-condemnation-1987-2023/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;The Beginning of Darkness (Epitaph)&#8221; (2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-the-beginning-of-darkness-epitaph-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-the-beginning-of-darkness-epitaph-2022/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 04 Dec 2023 17:05:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2023]]></category>
		<category><![CDATA[death/thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[Merciless Death]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[The Beggining of darkness (Epitaph)]]></category>
		<category><![CDATA[Thrashing Madness]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=292503</guid>

					<description><![CDATA[<p>Siłą rozpędu biorę się za ostatnie z wydawnictw szczecińskich szaleńców z Merciless Death. The Beginning of Darkness (Epitaph) wydany został przez Thrashing&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-the-beginning-of-darkness-epitaph-2022/">MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;The Beginning of Darkness (Epitaph)&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Siłą rozpędu biorę się za ostatnie z wydawnictw szczecińskich szaleńców z <strong>Merciless Death</strong>. <strong>The Beginning of</strong> <strong>Darkness (Epitaph)</strong> wydany został przez <strong>Thrashing Madness Production</strong> w maju zeszłego roku już po ogłoszeniu zawieszenia działalności projektu, a więc było to prawdziwe epitafium i krążek pożegnalny.</p>
<p>Po wielu moich podnietach, „ochach” i „achach” nadszedł czas zmierzenia się z materiałem, który sprawia mi trochę kłopotu. Ale po kolei.</p>
<p><strong>The Beginnig of Darkness (Epitaph)</strong> nagrany został w innym składzie niż poprzedni <strong>From Hell</strong>. Na stanowisku wokalisty pozostał lider <strong>Grzegorz Miszuk</strong>, za bas wziął się <strong>Marek Żak</strong>, a na gitarze <strong>Mariusza</strong> <strong>Zdrodowskiego</strong> zastąpił <strong>Paweł Kasiarz</strong>, przez co na tym albumie mamy do czynienia z trzema piątymi składu, jaki stworzył pierwsze demo <strong>Eternal Condemnation</strong> z 1987 roku. Takie okoliczności w teorii powinny być kluczem do sukcesu, ale okazuje się, że nic nie jest zerojedynkowe i nawet użycie kilku nagrań z tego dema nie zagwarantowało płycie stuprocentowej zajebistości.</p>
<p>Muzycznie projekt utrzymuje na albumie swoją ścieżkę, czyli kładzie nacisk na hybrydę thrashu z death metalem, którego forma w zespole przyjęła się świetnie. Przy okazji <strong>The Beginning&#8230;</strong> mamy do czynienia z wieloma mocnymi riffami, dobrymi patentami i sprawdzonymi songami z kvltowej demówki i od strony kompozytorsko/aranżacyjnej wszystko gra jak należy. Utwory mają potencjał i przy dobrych wiatrach mogły uderzyć jak te z wcześniejszych materiałów. Zastrzeżenia za to mam do jakości wykonania i nagrania tych utworów. Mam wrażenie, jakby wszystko zagrane zostało nieco niechlujnie, bądź niedokładnie. O ile wolne partie siedzą wzorowo, o tyle szybsze wpadają w chaotyczne rejony, które nieco psują odbiór. Możliwe, że to uczucie wywołuje miks i mastering, ciężko mi określić, ale czuć, że coś tu zostało odpuszczone i muzykom przydałoby się współpracować przy produkcji z kimś, kto wytknie im ewentualne błędy i nierówności bez skrupułów. Niechlujność także muszę zarzucić wokaliście, którego partie często sprawiają wrażenie, jakby pozbawione były późniejszej edycji, obróbki i „prostowania”.</p>
<p>Nie wiem, dlaczego muzycy postanowili odpuścić sobie dalszą pracę pod logo <strong>Merciless Death</strong>, ale powiem szczerze, że czasem lepiej odpuścić, niż ciągnąć coś na siłę. Materiał na <strong>The Beginning of Darkness (Epitaph)</strong> pokazał, że załodze zabrakło wiatru w żaglach, by nagrać album optymalny i godny spuścizny zespołu. Pomiędzy dobre pomysły wkradła się „łatwość” nagrywania i produkowania w domu bez nadzoru i krytyki kogoś z zewnątrz, przez co mamy do czynienia z krążkiem niedoskonałym, gubiącym gdzieś swój potencjał. Szkoda. Dziwnym też wydaje się fakt, iż albumu nikt nie umieścił na YouTube.</p>
<p><a href="https://www.facebook.com/OldschoolMetalManiac"><strong>Thrashing Madness na Facebook&#8217;u.</strong></a></p>
<p><iframe title="MERCILESS DEATH- The Beginning Of Darkness (Epitasph )2022" src="https://www.youtube.com/embed/W9K-HTzrg-U" width="100%" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-the-beginning-of-darkness-epitaph-2022/">MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;The Beginning of Darkness (Epitaph)&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-the-beginning-of-darkness-epitaph-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;From Hell&#8221; (2011)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-from-hell-2011/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-from-hell-2011/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Dec 2023 18:05:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2023]]></category>
		<category><![CDATA[From Hell]]></category>
		<category><![CDATA[Merciless Death]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Thrash/Death Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Thrashing Madness]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=292307</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jest takie powiedzenie: „złe dobrego początki”. Nic lepiej nie pasuje do historii z niniejszej recenzji. Zespól Merciless Death w latach 90. nie&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-from-hell-2011/">MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;From Hell&#8221; (2011)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jest takie powiedzenie: „złe dobrego początki”. Nic lepiej nie pasuje do historii z niniejszej recenzji. Zespól <strong>Merciless Death</strong> w latach 90. nie powiedział ostatniego słowa i część muzyków postanowiła znowu połączyć swe siły, aby zasiać zło i zniszczenie na łonie sceny metalowej. Zaczątkiem i zapalnikiem kierującym muzyków ku tej decyzji była niestety przedwczesna śmierć jednego z założycieli zespołu, <strong>Jarka Figaszewskiego</strong>. Krótko po jego odejściu wytwórnia <strong>Thrashing Madness</strong> odezwała się do wokalisty <strong>Grzegorza „Wiecha” Miszuka</strong> z zapytaniem o wznowienie nagrań archiwalnych, na co ten przystał bez zastanowienia, bo zależało mu, żeby pokazać<br />
spuściznę muzyczną po <strong>Jarku</strong> i najlepszych czasach kapeli szerszej publiczności. Wszystko to doprowadziło także do rozpoczęcia współpracy z drugim z gitarzystów oryginalnego składu, <strong>Mariuszem „Zdradą” Zdrodowskim</strong>. Jak się można dowiedzieć z bookletu wspólnie nagranej płyty, rozmowy nie obyły się bez kilku trudnych tematów i wyjaśnienia demonów przeszłości. Ostatecznie potoczyły się jednak dobrze i muzycy zabrali się za kompletowanie składu. Poszukiwania rozpoczęto wśród starych członków hordy, ale ostatecznie stanęło na tym, że wokalista wziął się za programowanie perkusji, a partie basu nagrał nie kto inny, jak <strong>Tomasz „Skaya” Skuza</strong> z <strong>Quo Vadis</strong>, który był i na pewno nadal jest przyjacielem zespołu. Do kilku instrumentalnych partii zaproszono gości, ale podstawowym składem została wspomniana trójka i to trio odpowiada za powstanie płyty <strong>From Hell</strong>, która ujrzała światło dnia dawno, bo aż dwanaście lat temu. Wiem, żadna z tego nowość, ale czuję wręcz obowiązek, by o niej napisać i ją przypomnieć.</p>
<p>Włączając po raz pierwszy <strong>From Hell</strong> nie byłem pewien, czego się spodziewać, historia nie raz pokazała, że reuniony udają się rzadko, albo udają się, ale nie od razu – potrzebują kilku wydawnictw i wielu koncertów, by wrócić na tory. <strong>Merciless Death</strong> może dzięki temu, że w okrojonym składzie, może dzięki uporowi, może dzięki talentowi, albo dzięki każdemu z tych składników nagrali album godny. Godny swojej historii, godny swojego powrotu i godny, by uczcić nim zmarłego <strong>Jarka</strong>. Thrash/death metal, jaki zespól tworzył kiedyś, na<strong> From Hell</strong> w końcu nabrał ogłady, znalazł swój balans. Materiał na płycie uderza staroszkolną atmosferą, dobrym podejściem do aranżu i idealnym wyczuciem tego, czym było <strong>Merciless Death</strong> u zarania swych dziejów. Muzycy nie silili się na wplatanie nowości, bycie na czasie i w okresie, w którym granie old school było absolutnie passe, nagrali płytę kompletnie niekoniunkturalną. Utwory utrzymane w średnich tempach kipią świetnymi riffami i zapamiętywalnymi wersami/refrenami, czyli tym, czego osobiście w thrash metalu potrzebuję. Co prawda słychać, iż wokalista nie miał czasu i okazji na nowo zedrzeć sobie głosu, ale jak dla mnie dodaje to smaku i surowości całości.</p>
<p>Wisienką na czarcim torcie jest cover nagrany dla <strong>Leszka Sianożęckiego</strong>, prowadzącego <strong>Thrashing Madness</strong>, znanego także z udzielania się w nieświętym <strong>Holy Death</strong>. Muzycy postanowili podziękować mu za współpracę nagraniem utworu <strong>Holy Death</strong>, który w ich wykonaniu brzmi jak wyrwany z <strong>To Mega Therion</strong> Szwajcarów z <strong>Celtic Frost</strong>. Ciekawa interpretacja i bardzo fajny hołd.</p>
<p><a href="https://www.facebook.com/OldschoolMetalManiac"><strong>Thrashing Madness na Facebook&#8217;u.</strong></a></p>
<p><iframe title="Merciless Death - From Hell (Full Album)" src="https://www.youtube.com/embed/AmJJ_n2uUW8" width="100%" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-from-hell-2011/">MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;From Hell&#8221; (2011)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-from-hell-2011/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;Sick Sanctities&#8221; (1993/2009)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-sick-sanctities-1993-2009/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-sick-sanctities-1993-2009/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 20 Nov 2023 15:51:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2023]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Merciless Death]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Sick Sanctities]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[Thrashing Madness]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=291488</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po wydaniu przez Carnage Records demówki Holocaust zespół Merciless Death był już gotowy, by nagrywać długograja. Niestety z powodu wielu życiowych zawirowań&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-sick-sanctities-1993-2009/">MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;Sick Sanctities&#8221; (1993/2009)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Po wydaniu przez <strong>Carnage Records</strong> demówki<strong> Holocaust</strong> zespół <strong>Merciless Death</strong> był już gotowy, by nagrywać długograja. Niestety z powodu wielu życiowych zawirowań band utracił wiatr w żaglach, zaczęła się w nim psuć atmosfera i stracił rozpęd w pięciu się ku górze. Gdzieś tam można wyczytać, domyślić się między wierszami, iż dużą rolę w tym miał <strong>Mariusz Kmiołek</strong>, który skupił się na pracy jedynie z <strong>Vader</strong>. Nie było mnie tam, nie wiem na sto procent, ale faktem jest, że album, który miał stać się wrotami do szerokiej działalności, stał się nagrobkiem zespołu. <strong>Sick Sanctities</strong> nagrano w 1993 roku w <strong>ARP Studio</strong> pod okiem <strong>Marka Szukały</strong> i ostatecznie wydano również z logo <strong>Carnage Records</strong>.</p>
<p>Słuchając teraz tego materiału, krótko po przypomnieniu sobie świetnego <strong>Holocaust</strong>, faktycznie odbieram go jako płytę zespołu, któremu los nie sprzyjał, co przełożyło się na złą atmosferę w studio, a co za tym idzie – na materiał, który, mówiąc trywialnie, nie urywa d**y. <strong>Merciless</strong> był zawsze huraganem szaleństwa, nieobliczalnym żywiołem, a na<strong> Sick Sanctities</strong> cała ta nieprzewidywalność uleciała i zamiast albumu genialnego, polskie podziemie dostało krążek dobry, ale jakby niezdecydowany, pozbawiony wyjątkowości typowej dla szczecińskiej załogi. Proszę nie zrozumieć mnie źle, płytę uważam nadal za kawał zajebistej, staroszkolnej łupanki i kocham jego brzmienie, ale mam wrażenie, że gdyby w zespole działo się w tamtym czasie lepiej, to stałby się kanonem, a nie solidnym wspomnieniem starych czasów.</p>
<p>Jednak czasu nie da się cofnąć i należy się cieszyć, że w ogóle sfinalizowano ten album, bo jest tu kilka naprawdę potężnych songów. Zespół już na starcie pokazuje, że konwenanse ma gdzieś i zaczyna płytę jakby od dwóch introsów pod rząd, co się bardzo rzadko spotyka (kojarzę tylko, że jeszcze <strong>Morbid Angel</strong> pozwoliło sobie na taki ruch). Muzycznie mamy tu do czynienia z thrash/death metalem, co może zaskakiwać. Materiał z poprzedzającego płytę dema wskazywał raczej, iż zespół pójdzie w stricte death metalowe klimaty, tym bardziej, że takie były wtedy trendy (i zapewne też naciski ze strony wytwórni) – ale w końcu nie poszedł.</p>
<p>Przyznaję, że wolę utwory silniej zaprawione śmierć metalem, zagrane są tu fachowo, pozbawione fajerwerków i nastawione na dobry riff i flow, a nie na szybką łupankę. Przytoczę tu tytuły <strong>Mirrors of Inferno</strong> i tytułowy<strong> Sick</strong> <strong>Sanctities</strong> &#8211; to kawałki, które zdecydowanie się wyróżniają i gdyby cała płyta utrzymywała taki poziom, to zmiotłaby ówczesną konkurencję z powierzchni ziemi.</p>
<p>Niestety tak się nie stało i jak to mówią: ludzi szkoda, ale trzeba żyć dalej. Ja się cieszę, że posiadam ten album na półce, zapewnia mi dobrą zabawę, a o to w tym ostatecznie chodzi. Polski metal jest świetny i <strong>Merciless Death</strong> jest jednym z mocniejszych na to dowodów.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-sick-sanctities-1993-2009/">MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;Sick Sanctities&#8221; (1993/2009)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-sick-sanctities-1993-2009/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;Holocaust&#8221; (1992/2009)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-holocaust-1992-2009/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-holocaust-1992-2009/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Nov 2023 17:59:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2023]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Holocaust]]></category>
		<category><![CDATA[Merciless Death]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[Thrashing Madness Prod]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=291016</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nadszedł czas na totalny cios. Kto choć trochę orientuje się w podziemiu polskiego metalu lat 80./90. ten wie, że ze szczecińskim Merciless&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-holocaust-1992-2009/">MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;Holocaust&#8221; (1992/2009)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Nadszedł czas na totalny cios. Kto choć trochę orientuje się w podziemiu polskiego metalu lat 80./90. ten wie, że ze szczecińskim <strong>Merciless Deat</strong>h żartów nie było, a ich bogata biografia wypełniona jest dużą aktywnością muzyczną, koncertową i towarzyską (o czym można poczytać w wielu publikacjach książkowych odnoszących się do polskiego undergroundu). Wraz z wytwórnią <strong>Thrashing Madness</strong> nurzam się w bluźnierstwach przeszłości, w końcu dotarłem do tej hordy i jej drugiego dema noszącego tytuł <strong>Holocaust</strong> i wydanego pierwotnie na kasecie w 1992 roku przez <strong>Carnage Records</strong>.</p>
<p>Minęło sporo lat, od kiedy <strong>Thrashing</strong> wypuścił to wznowienie, ale ta muzyka się nie zestarzeje nigdy, a mam też wrażenie, że w ostatnim trzydziestoleciu nie było nigdy takiego brania na lata 90. jak teraz. Ludzie ubierają się jak w tamtym okresie, słuchają starej muzy, starają się też robić muzykę nową, ale stylizowaną na tamte czasy. Widać to wszędzie, nie tylko na scenie metalowej – także w mainstreamie i w modzie. Mody jak wiadomo przychodzą i odchodzą, ale takie rodzynki jak <strong>Holocaust</strong> pozostaną już na zawsze i uważam, że każdy szanujący się maniak starych brzmień powinien znać ten materiał i mieć go na półce. Death metal grany przez <strong>Merciless Death</strong> na odświeżonej demówce brzmi wyśmienicie, bardzo podziemnie, brudno i agresywnie. Ich muzyka była dzika, bardzo mocno zakorzeniona w technicznym thrash metalu, przez co kompozycje są złożone, połamane i przy pierwszym kontakcie mogą się wydawać hałaśliwe. Jak ktoś zna ten materiał, to oczywiście na srebrnym krążku łyknie go jak aspirynę na kaca, a nowi odbiorcy będą musieli trochę z zespołem zostać, by w pełni go docenić, ale nie uwierzę, że mógłby się nie spodobać, gdyż jest to esencja polskiego stylu niszczenia sztuką śmierci. Od pierwszych sekund klimatycznego intra wprowadzającego do <strong>The Last Hour (Nuclear Holocaust)</strong> czarują staroszkolnym klimatem, który w pełnej krasie rozbrzmiewa z ciężarem riffu otwierającego kompozycję. Cały materiał wzbogacony jest w wiele akustycznych wstawek nadających utworom apokaliptyczny klimat i je urozmaicających.</p>
<p>Jako bonus do dema został dołożony zapis występu <strong>Live In Thrash Camp 1988</strong>, składający się z czterech kompozycji i intra. Jakość tych nagrań pozostawia wiele do życzenia, ale, łojezułomatko, jak to niszczy! <strong>Merciless Death</strong> w tamtym czasie był na scenie bardzo bezkompromisowy i dziki, co słychać, i mam wrażenie, że w tej konwencji dopiero pokazuje, czym był u swych początków. Bardzo dziki i szalony thrash kojarzyć się może z klasykami niemieckich wyjadaczy z <strong>Protector</strong>, ale czy Niemcy byli kiedykolwiek tak żywiołowi jak nasi destruktorzy, to nie wiem. Wiem natomiast, iż <strong>Holocaust</strong> to kawał zajebistej muzy i totalny must have.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-holocaust-1992-2009/">MERCILESS DEATH &#8211; &#8222;Holocaust&#8221; (1992/2009)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/merciless-death-holocaust-1992-2009/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
