<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>metalheads - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/metalheads/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/metalheads/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Wed, 12 Aug 2026 12:20:48 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>metalheads - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/metalheads/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>1349, Ruins Of Beverast, Vitriol, Sarcator – Kraków (8.05.2025)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/1349-ruins-of-beverast-vitriol-sarcator-krakow-8-05-2025/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/1349-ruins-of-beverast-vitriol-sarcator-krakow-8-05-2025/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 12 May 2025 12:49:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[1349]]></category>
		<category><![CDATA[2025]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Rudiak]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[concert]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[Knock Out Prodcutions]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[kraków]]></category>
		<category><![CDATA[metal gig]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[Ruins of Beverast]]></category>
		<category><![CDATA[Sarcator]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[Vitriol]]></category>
		<category><![CDATA[ Hype Park]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=324531</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak w porach roku Vivaldiego, zmienia się ciemność w twoich oczach – tak właśnie, trawestując klasyka, można podsumować wiosenny wieczór w krakowskim&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/1349-ruins-of-beverast-vitriol-sarcator-krakow-8-05-2025/">1349, Ruins Of Beverast, Vitriol, Sarcator – Kraków (8.05.2025)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><em><br />
Jak w porach roku Vivaldiego, zmienia się ciemność w twoich oczach</em> – tak właśnie, trawestując klasyka, można podsumować wiosenny wieczór w krakowskim klubie <strong>Hype Park</strong>. Zestaw bardzo różnorodny, więc nie dało się nudzić, bo cztery odsłony spektaklu miały swoją wewnętrzną dramaturgię i inną temperaturę. Muzycy z <strong>1349</strong> wybierając się na wschodnie rubieże Europy, by promować swój zeszłoroczny krążek <em><strong>The Wolf an The King</strong></em>, zabrali intrygujący zestaw kapel, z różnych stron globu i metalowych światów. Dla jednego coś miłego, dla drugiego może i przykrego – w zależności od gustu. Czwartkowy gig zorganizował niezawodny <a href="https://www.facebook.com/productions.knock.out" target="_blank" rel="noopener"><strong>Knock Out Productions</strong></a>.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-324533" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-1-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-1-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-1-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-1-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-1-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-1-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-1-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Dobrze prezentowało się stanowisko z merchem. Jako że krakowski gig był pierwszym na trasie, to nie zbrakło na straganie nieczego. Po kilka wzorów koszulek, bluz, trochę płyt (w tym winyle). Sam uzupełniłem zasoby płytoteki o dwa CD <strong>Sarcatora</strong>. Udalo się zresztą pogadać z młodą ekipą, która okazała się bardzo sympatyczna. Na scenie z kolei Szwedzi przyjemnie rozgrzali nielicznych (jeszcze) zabranych, serwując ognistą dawkę thrash metalu, wzbogaconego pierwotną, black metalową energią i death metalową siłą. Warto sprawdzić młodzież, która kontynuuje dziedzictwo ojców i dziadów.<br />
<img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-324537" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/S-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/S-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/S-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/S-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/S-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/S-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/S-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Nie ukrywam, że najbardziej czekałem na występ Amerykanów z <strong>Vitriol</strong>. Ich zeszłoroczny krążek, <em><strong>Suffer &amp; Become</strong></em>, zrobił na mnie niemałe wrażenie – umieściłem nawet album w moim TOP 10 dla <strong>Kvlt</strong>. <strong>Vitriol</strong> zagrał w duecie z małą pomocą elektroniki. <strong>Kyle Rasmussen</strong> (wokal i gitara) oraz <strong>Matt Kilner</strong> (perkusja) dali radę w taki zestawieniu. Może wręcz w okrojonym składzie zabrzmieli selektywnej, dobitniej. W końcu ich intensywna, techniczna, rytmicznie momentami połamana muzyka mogłaby wypaść na żywo kakofoniczne i chaotycznie. A tak było mrocznie i wciągająco. Hymny o bólu i cierpieniu – krótko, z drobnymi problemami technicznymi, ale wykonawczo rzetelnie i dziko. Chciałbym kiedyś więcej i w pełnym składzie.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-324539" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Vitriol-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Vitriol-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Vitriol-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Vitriol-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Vitriol-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Vitriol-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Vitriol-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" />Sporo osób przyszło specjalnie na <strong>The Ruins Of Beverast</strong>. Wiem, bo na koncert wyciągnął mnie wielki fan ekipy. &#8222;Jedź, nie pożałujesz&#8221;, zachęcał i muszę przyznać, że miał rację. Choć znam twórczość <strong>Alexandra von Meilenwalda</strong> powierzchownie (właściwie <strong>TROB</strong> to jednoosobowy projekt), to doceniam jej różnorodność. Na żywo <strong>Alexander</strong> w towarzystwie paru muzyków potrafił wykreować bardzo spójny spektakl, co było dla mnie pozytywnie zaskakujące. Po szaleństwach dwóch pierwszych kapel, zrobiło się nastrojowo, ale i mocno. <strong>The Ruins Of Beverast</strong> zabrzmiało potężnie, miejscami wręcz death/doom metalowo. Kto się wczuł, ten przepadł na parędziesiąt minut – pod warunkiem, że docenia w metalu wolniejsza tempa.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-324535" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-1-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-1-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-1-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-1-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-1-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-1-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-1-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-324536" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-2-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-2-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-2-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-2-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-2-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-2-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Ruins-2-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Jaki jest norweski black metal, każdy widzi. <strong>1349</strong> kontynuuje nieświętą krucjatę. Pewnie można utyskiwać, że klub nie wypełnił się po brzegi (no, może w połowie), ale niech żałuję nieobecni. Jak wspominałem wcześniej nieśmiało, bardziej czekałem na poprzedników, ale w końcu co Norwegowie to Norwegowie. Skupili się na rzeczach najnowszych, więc ponad połowę setlisty wypełniły numery z promowanej <em><strong>The Wolf and The King</strong></em> oraz z poprzedzającego go albumu<em><strong> The Infernal Pathaway</strong></em>. Uzupełniły zestaw klasyki z pozostałych płyt. Set zabrzmiał dziko, pierwotnie – tak jak black powinien wypadać na żywo. Kilkanaście niezmordowanych osób w moshpicie podbiło nieco emocje. Podobnie jak jegomość z okrzykiem <em>Habemus Papam</em>!. Tego dnia przywitaliśmy bowiem <strong>Leona XIV</strong> na Piotrowym Tronie, a w dawnej stolicy Polski skrytego za perkusją, smutno wpatrzonego w dal <strong>Frosta</strong>, co udało się uchwycić na fotce&#8230; Jakże pięknie kontrastuje jego cierpienie z piekielnie żywiołowym graniem<strong> 1349</strong>.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-324542" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Frost-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Frost-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Frost-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Frost-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Frost-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Frost-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/Frost-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img fetchpriority="high" decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-324534" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-2-scaled.jpg" alt="" width="1200" height="1200" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-2-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-2-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-2-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-2-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-2-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/05/1349-2-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" />Fot. <a href="https://www.andrzejrudiak.pl/blog" target="_blank" rel="noopener"><strong>Andrzej Rudiak</strong> </a></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/1349-ruins-of-beverast-vitriol-sarcator-krakow-8-05-2025/">1349, Ruins Of Beverast, Vitriol, Sarcator – Kraków (8.05.2025)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/1349-ruins-of-beverast-vitriol-sarcator-krakow-8-05-2025/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>TEMPLE OF KATHARSIS &#8211; &#8222;Macabre Ritual&#8221; (2023)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/temple-of-katharsis-macabre-ritual-2023/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/temple-of-katharsis-macabre-ritual-2023/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 30 Mar 2024 11:06:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2023]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[grecki metal]]></category>
		<category><![CDATA[greek black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Hellmaster 666]]></category>
		<category><![CDATA[Macabre Ritual]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[Music]]></category>
		<category><![CDATA[Nodens]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[TEMPLE OF KATHARSIS]]></category>
		<category><![CDATA[Theogonia Records]]></category>
		<category><![CDATA[underground]]></category>
		<category><![CDATA[Zaratul]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=290593</guid>

					<description><![CDATA[<p>Temple of Katharsis to grecka formacja grająca black metal. Jeśli spodziewacie się w ich twórczości typowych rozwiązań dla tamtejszej sceny czarnego metalu,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/temple-of-katharsis-macabre-ritual-2023/">TEMPLE OF KATHARSIS &#8211; &#8222;Macabre Ritual&#8221; (2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Temple of Katharsis</strong> to grecka formacja grająca black metal. Jeśli spodziewacie się w ich twórczości typowych rozwiązań dla tamtejszej sceny czarnego metalu, możecie się odrobinę zawieść. Kompozycyjnie kapela obraca się raczej w kręgu skandynawskich inspiracji. I trudno mi doprawdy rozstrzygnąć, czy <em><strong>Macabre Ritual</strong></em> zrobił na mnie jakiekolwiek wrażenie. Płyta jest dość przewidywalna i jednostajna – tylko momentami pojawia się melodia, riff, tempo, które potrafią przywołać złowieszczą atmosferę i wciągnąć. Zespół porusza się w średnich i szybkich (nie nazbyt) tempach, używa sporej dawki riffów opartych na tremolach i nie poszukuje jakichś autorskich rozwiązań. Jest mocno i dosadnie, ale nie ekstremalnie. Debiutancki pełnogrający album<em><strong> Temple of Katharsis</strong></em> (wcześniej Grecy wypuścili EP, dwa splity i demo) jest dość bezpieczny, co dla konserwatystów może się jednak okazać atrakcyjne – współczesne kapele czasem za dużo kombinują. Na <em><strong>Macabre Ritual</strong></em> nic nie zaskoczy, nic nie sponiewiera, ale też przyczepić nie ma się do czego. Jest solidnie. Wystarczy Wam to do szczęścia?</p>
<p>Grecy oferują wszystko to, co z black metalem się kojarzy: bo oprócz muzyki mamy też corpse painting, pieszczochy i czaszki na fotkach, odpowiednio nieczytelne, klasyczne logo od <strong>Krzysztofa Szpajdla</strong>, a nawet grafikę z głową kozła. Tekstowo zespół wiedzie nas przez katakumby, gdzie odbywają się mroczne rytuały, zaprasza do grot pełnych szczurów, i średniowiecznych krypt – tytuły nie są metaforyczne. Mamy tu pewien posmak starych horrorów i gotyckich makabresek, zmieszanych z obrazoburczymi rytuałami. Wszystko wykrzyczane z mocą, ale i w miarę czytelnie, z małą dawką wokalnego kombinowania. <strong>Temple of Katharsis</strong> nie wznosi się na poetyckie wyżyny, ale mieści się to wszystko w kanonach. Dostaje się tu wyznawcom wszystkich religii – zespół nie uderza koniunkturalnie jedynie w chrześcijaństwo – i ludzkiej rasie ogólnie. Jakimś urozmaiceniem jest tekst w języku greckim w utworze <em><strong>Ο αρχιερεύς των λύκων</strong></em> – ale jak pisałem, brak mi trochę typowego dla półwyspu helleńskiego rytualnego, gorącego, lekko teatralnego sznytu. Album został wyprodukowany z odpowiednią dawką szorstkości, ale i selektywnie. Ponownie wypada podsumować: przewidywalnie, bezpiecznie, ale i podług prawideł blackowego rzemiosła. Nawet jeśli zespół nie wzbudza zachwytów, to i przyczepić się ma się do czegoś szczególnie.</p>
<p><strong>Hellmaster 666</strong> (wokal i bas),<strong> Nodens</strong> (bębny) i <strong>Zeratul</strong> (gitary) – we wkładce i na zdjęciach promocyjnych widać tylko dwójkę muzyków, ale w podsumowaniu wymieniona jest trójka – grają to, co im w sczerniałej duszy śpiewa. <em><strong>Macabre Ritual</strong> </em>to interesująca propozycja dla maniaków lubujących się w klasycznym black metalu.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/temple-of-katharsis-macabre-ritual-2023/">TEMPLE OF KATHARSIS &#8211; &#8222;Macabre Ritual&#8221; (2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/temple-of-katharsis-macabre-ritual-2023/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>JAREK SZUBRYCHT – „Vader. Wojna totalna. Wydanie II” (2023)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Oct 2023 11:22:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[2023]]></category>
		<category><![CDATA[biografia]]></category>
		<category><![CDATA[biografia muzyczny]]></category>
		<category><![CDATA[Czterdzieści lat apokalipsy]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Jarek Szubrycht]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Wiwczarek]]></category>
		<category><![CDATA[Polish death metal]]></category>
		<category><![CDATA[polski death metal]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[SQN]]></category>
		<category><![CDATA[Vader]]></category>
		<category><![CDATA[Wojna totalna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=285891</guid>

					<description><![CDATA[<p>Blisko dekadę temu nakładem wydawnictwa SQN ukazała się Wojna totalna Jarka Szubrychta. Książka rzetelna, napisana ze znawstwem tematu i ze swadą. Vader,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/">JAREK SZUBRYCHT – „Vader. Wojna totalna. Wydanie II” (2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Blisko dekadę temu nakładem wydawnictwa <strong>SQN</strong> ukazała się <em><strong>Wojna totalna</strong></em> <strong>Jarka Szubrychta</strong>. Książka rzetelna, napisana ze znawstwem tematu i ze swadą. <strong>Vader</strong>, jak mało który zespół zasługiwał na porządną biografię – i takiej się doczekał. Przede wszystkim czuć w niej mityczny Zeitgeist – to nie tylko opowieść o spełniających się marzeniach, o wyboistej drodze wiodącej od brudnej kanciapy po światowe festiwale, ale też o specyficznych ludziach i czasach, kiedy wszystko zdawało się jeszcze możliwe, było świeże i dzikie. Książka <strong>Szubrychta</strong> to wszak również opowieść o narodzinach polskiej sceny ekstremalnej i jej losach.</p>
<p>Na czterdziestolecie urodzin jednej z absolutnie najważniejszych kapel na polskiej ziemi, która przetarła szlak rodzimym kapelom i zapisała się diabelskimi zgłoskami w historii death metalu, wyszło niedawno II wydanie <em><strong>Wojny totalnej</strong></em>, uzupełnione o najnowsze dzieje. Tym wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji z biografią <strong>Vadera</strong> się zaznajomić, rekomenduję gorąco. Zdawało mi się, że od premiery minęła zaledwie chwila, a w międzyczasie wyrosło nowe pokolenie metalowców. Oni być może będą czytać książkę <strong>Szubrychta</strong> jak relacje ojca historii, Herodota – z pewnym niedowierzaniem, bo tak wiele się zmieniło na metalowej scenie, ale i wokół nas, że śmiało można powiedzieć, iż żyjemy w innej epoce. A może się mylę? Może świat gna do przodu, a metalowcy pozostają z gruntu ci sami?</p>
<p>Jest w &#8222;Wojnie totalnej&#8221; sporo ciekawostek, które pozwolą Wam poznać zespół od kulis. Z książki dowiecie się chociażby, jakim sposobem początkowa działalność zespołu przyczyniła się do częstszego bywania młodzieży w jednym z olsztyńskich kościołów oraz jaką rolę w promocji zespołu odegrał rajdowy samochód <strong>Krzysztofa Hołowczyca</strong>. Poczujecie też klimat garażowych koncertów i przełomowego występu na legendarnej już pierwszej <strong>Metalmanii</strong> czy emocje związane z rozsyłaniem po świecie demówek, a w końcu dotarciem do „Ziemi Obiecanej”, czyli podpisaniem profesjonalnego kontraktu z death metalowym potentatem, jakim na początku lat 90. był niewątpliwie <strong>Earache</strong>. A to przecież zaledwie początek opowieści, która dzięki nowemu wydaniu sięga współczesności i mimo przeróżnych pomniejszych upadków i wyboistych dróg, ukazuje żywotność projektu, którym dowodzi <strong>Piotr „Peter” Wiwczarek</strong>.</p>
<p>W notatce do II wydania <strong>Jarek Szubrycht</strong> zaznacza, że oprócz peanów na cześć jego roboty, pojawiły się też głosy krytyczne. Zarzut, że środek ciężkości położono na lata formowania się zespołu i jego pierwszych rodzimych i zagranicznych sukcesów, oddalam. To naturalne – każda biografia skupia się na okresie &#8222;burzy i naporu&#8221; i trudno pisać o jakimkolwiek klasyku death metalu bez szerszej perspektywy rzuconej na koniec lat 80. i pierwszą połowę 90. Autor oczywiście w nowym wydaniu rozpoczyna dalszą opowieść o zespole tam, gdzie skończyła się ostatnio, a zatem od 2014 roku. Niemniej nowe rozdziały znowu kierują nas na początku do wspomnień. Przyczynkiem jest płyta <em><strong>Future Of the Past – Hell In The East</strong></em>, którą <strong>Vader</strong> nagrał w 2015 roku, oddając hołd tym rodzimym zespołom (i czeskiemu <strong>Krabathorowi</strong>), które w latach 80. również rozpoczynały swój marsz ku realizacji marzeń. Świetnie, że udało się dotrzeć do niektórych z muzyków z tamtych lat, najistotniejszych dla formowania się sceny ekstremalnej. Początek &#8222;suplementu&#8221; wypada zatem świetnie i pozwala historii znów się rozkręcić, wracając jednocześnie w niewymuszony sposób do źródeł.</p>
<p>W tych dopisanych rozdziałach <strong>Vader</strong> jawi się jako zespół już klasyczny, ale wciąż głodny sceny. Bo bez względu na to, czy ktoś wciąż śledzi ich dyskografię (a mimo wszystko wypada), czy nie, nikt przecież nie odmówi kapeli energii i twórczej chęci. Wypady w miejsca, które wcale nie są oczywiste dla europejskich bandów (Indie, Nepal, Indonezja, Ameryka Środkowa i Południowa), covidowe przejścia, zmiany składu, opisane tutaj dość szczegółowo, dowodzą, że <strong>Vader</strong> na laurach nie osiada, nie poddaje się, wciąż chce. Dodane zresztą na koniec obszerne wyimki z dziennika <strong>Tomasza &#8222;Hala&#8221; Halickiego</strong>, który opisuje perypetie z południowoamerykańskiej trasy z 2018 są świadectwem poświęcenia i pewnego rodzaju heroizmu. Słabi odpadają. <strong>Vader</strong> kroczy śmiało przed siebie.</p>
<p>Dodam na koniec, że nowe wydanie prezentuje się jeszcze lepiej niż pierwowzór. Dzięki tłoczonym literom okładka zyskała pewien klasyczny sznyt – czuć rocznicową powagę i elegancję. W środku nie brak archiwalnych czarno-białych i kolorowych zdjęć, w tym dodanych na potrzeby wznowienia. Książkę uzupełniono o drobiazgowo skompilowaną dyskografię <strong>Vadera</strong>. Jest to zatem ponad 100 stron nowości. Czy warto? Jeśli nie czytaliście jeszcze, nie macie nad czym się zastanawiać. Jeśli na Waszej półce stoi już stare wydanie, to oczywiście musicie rozważyć wszelkie za i przeciw. Może poprzedni, zakurzony tom podarujecie jakiemuś młodemu metalowi? Ja sam poślę pierwsze wydanie w świat, zachowując to najnowsze. Niech ktoś świeży w temacie zobaczy, jak dawniej sprawy się miały, gdy zespół zza siedmiu wzgórz, zza siedmiu mórz śmiał marzyć o podboju świata hałasu&#8230;</p>
<p>Wydawnictwo <strong>SQN</strong> na <a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoSQN" target="_blank" rel="noopener"><strong>Facebooku</strong></a><br />
Oficjalna strona <strong>Vadera</strong> na <strong><a href="https://www.facebook.com/vader" target="_blank" rel="noopener">Facebooku</a></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/">JAREK SZUBRYCHT – „Vader. Wojna totalna. Wydanie II” (2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/jarek-szubrycht-vader-wojna-totalna-wydanie-ii-2023/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>LIBER NULL &#8211; &#8222;For Whom Is The Night&#8221; (2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/liber-null-for-whom-is-the-night-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/liber-null-for-whom-is-the-night-2022/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 01 Oct 2023 16:47:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2022]]></category>
		<category><![CDATA[album]]></category>
		<category><![CDATA[alternative music]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[dark metal]]></category>
		<category><![CDATA[dark music]]></category>
		<category><![CDATA[For Whom Is the Night]]></category>
		<category><![CDATA[Immortal Frost Productions]]></category>
		<category><![CDATA[independent music]]></category>
		<category><![CDATA[Liber Null]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=280207</guid>

					<description><![CDATA[<p>Liber Null to holendersko-włoska załoga, która serwuje pełnokrwisty black metal podany z odrobiną klimatycznego zacięcia, techniczną biegłością i produkcyjną klarownością. Ich drugi&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/liber-null-for-whom-is-the-night-2022/">LIBER NULL &#8211; &#8222;For Whom Is The Night&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Liber Null</strong> to holendersko-włoska załoga, która serwuje pełnokrwisty black metal podany z odrobiną klimatycznego zacięcia, techniczną biegłością i produkcyjną klarownością. Ich drugi album – <em><strong>For Whom Is the Night</strong></em> od <strong>Immortal Frost Productions</strong> – jawi się jako dzieło świadome i spójne. Gdzieś udało się wyważyć proporcje, ustawić balans pomiędzy wściekłym łojeniem, potęgą a przystępnością, która nie znosi kapeli na komercyjne manowce. Wiecie, jak to jest – gdy ktoś próbuje się przypodobać różnym odbiorcom, czasem tworzy dzieło dla nikogo. <em><strong>For Whom Is the Night</strong></em> połączyło w sobie jednak sporo interesujących elementów, by znaleźć zagorzałych zwolenników. I fani ekstremum, i ci o bardziej melodyjnym usposobieniu mogą tu zostać pogodzeni i znaleźć pole do wspólnych, rytualnych harców.</p>
<p>Według informacji we wkładce grupę tworzą muzycy skrywający się pod pseudonimami <strong>A:G</strong> (gitary), <strong>L:S</strong> (wokal) i <strong>G:P</strong> (bębny) oraz wspomagający koncertowo skład <strong>D:G</strong> (bas). W środku wkładki widnieje zdjęcie trójki zakapturzonych dżentelmenów, więc jak mniemam trio jest odpowiedzialne za <em><strong>For Whom Is the Night</strong></em>. Panowie są sprawnymi muzykami ze szczyptą polotu, ale nie popisującymi się zbytnio (solówki są tutaj rzadkością). Całość to głównie średnie i szybkie, choć nie ekstremalne tempa i mile chłoszczące tremola. Raczej sytuuje się to blisko klasyki drugiej fali black metalu, łamanej przez pewną rytualną dostojność – typową dla <strong>Behemotha</strong> – i współczesną produkcją. To granie dalekie od piwnicznych brzmień, jednak całość nie jest nadmiernie wygładzona, a klarowna w brzmieniu.</p>
<p><strong>Liber Null</strong> nie miesza nieskończonej liczby temp i motywów, ale urozmaica swoje kompozycje, dodając zwykle jakieś nieszablonowe zakończenie. Klasyczne black metalowe rozwiązania doprawiono odrobiną akustycznych, spokojnych dźwięków, jakby bliskich początkom<strong> Opeth</strong>. Mistyczny klimat dobrze też wzmacnia szeptana łacińska inwokacja w <em><strong>Hexenblood Vesse</strong><strong>l</strong></em>. To drobnostki, ale dodają całości piekielnych rumieńców i podnoszą ocenę końcową.<br />
Na uwagę zasługują też teksty. Zespół porusza się oczywiście w kanonach black metalowej tematyki, ale ucieka od dosadności. W tym okultystyczno-rytualnym anturażu nie brak szczypty romantycznego zacięcia i zadumy, jakby wziętej z początków XIX- wiecznej literatury gotyckiej, nacechowanej symbolicznymi i diabolicznymi odniesieniami. Ciekawie współgra to z siłą brutalnej muzyki, a że oprawa graficzna – prosta, monochromatyczna, w odcieniach czerni i złota – daleka jest od banału, dobrze „przegryza” się z muzyczną i liryczną zawartością. Dostajemy zatem płytę naprawdę interesującą. Tak, fani black metalu niejedno już słyszeli – są dzieła śmielsze w wyrazie i w formie, ale <em><strong>For Whom Is the Night</strong></em> jest godna polecenia. Ale już cisza! <em>Do not talk about the dead. They listen in…</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/liber-null-for-whom-is-the-night-2022/">LIBER NULL &#8211; &#8222;For Whom Is The Night&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/liber-null-for-whom-is-the-night-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowy singiel od AWAKENESS</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/underground/nowy-singiel-od-awakeness/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/underground/nowy-singiel-od-awakeness/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Sep 2023 16:47:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Underground]]></category>
		<category><![CDATA[awakeness]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[deathcore]]></category>
		<category><![CDATA[heay metal]]></category>
		<category><![CDATA[Meadows]]></category>
		<category><![CDATA[metalcore]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[underground]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=285920</guid>

					<description><![CDATA[<p>Deathcore&#8217;owa kapela Awakeness powraca z nowym singlem Empty Shells, do którego powstał również teledysk. Ostatnią EP-kę chłopaków, Meadows (2022), recenzowaliśmy na naszych&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/underground/nowy-singiel-od-awakeness/">Nowy singiel od AWAKENESS</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Deathcore&#8217;owa kapela <strong>Awakeness</strong> powraca z nowym singlem <em><strong>Empty Shells</strong></em>, do którego powstał również teledysk. Ostatnią EP-kę chłopaków, <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/awakeness-meadows-2022/" target="_blank" rel="noopener"><em><strong>Meadows</strong></em></a> (2022), recenzowaliśmy na naszych łamach ze sporą dawką entuzjazmu. Najświeższy kawałek powstał jeszcze z poprzednim gitarzystą, <strong>Kubą Smazą</strong>, ale już z nowym wokalistą, <strong>Arkiem Harmatą</strong>. Najbliższą okazją do posłuchania chłopaków na żywo będzie <a href="https://www.facebook.com/events/583417370595755" target="_blank" rel="noopener"><em><strong>Together Fest #2</strong></em></a> w poznańskim klubie <em><strong>Pod Minogą</strong></em>, który odbędzie się 22 września 2023 roku.</p>
<p>Aktualny skład zespołu:</p>
<p><span class="x4k7w5x x1h91t0o x1h9r5lt x1jfb8zj xv2umb2 x1beo9mf xaigb6o x12ejxvf x3igimt xarpa2k xedcshv x1lytzrv x1t2pt76 x7ja8zs x1qrby5j"><strong>Igor Godlewski</strong> – perkusja<br />
<strong>Kuba Knapczyk</strong> – bas<br />
<strong>Paweł Olma</strong> – gitara<br />
<strong>Arek Harmata</strong> – wokal<br />
<img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-285923" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/09/Awakeness-single-scaled.webp" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/09/Awakeness-single-scaled.webp 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/09/Awakeness-single-300x132.webp 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/09/Awakeness-single-800x351.webp 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><br />
</span></p>
<p><iframe title="YouTube video player" src="https://www.youtube.com/embed/nWPHpMu949U?si=TEnZeinJ9e8KDeol" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/underground/nowy-singiel-od-awakeness/">Nowy singiel od AWAKENESS</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/underground/nowy-singiel-od-awakeness/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ANTICHRIST &#8211; &#8222;Slaughter In Hell” (1983-1986 /&#8221; (2021)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/antichrist-slaughter-in-hell-1983-1986-2021/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/antichrist-slaughter-in-hell-1983-1986-2021/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 Aug 2023 10:47:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[1983]]></category>
		<category><![CDATA[1986]]></category>
		<category><![CDATA[2021]]></category>
		<category><![CDATA[Antichrist]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[early black metal]]></category>
		<category><![CDATA[From Deepest Records]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[heavy metal from Germany]]></category>
		<category><![CDATA[Horror Awakes]]></category>
		<category><![CDATA[independents music]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[raw black metal]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Slaughter in Hell]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=279256</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kto naprawdę głęboko siedzi w historii metalowego podziemia, być może słyszał o niemieckim zespole Antichrist. Dużo bardziej jednak prawdopodobne, że wypuszczona w&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/antichrist-slaughter-in-hell-1983-1986-2021/">ANTICHRIST &#8211; &#8222;Slaughter In Hell” (1983-1986 /&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kto naprawdę głęboko siedzi w historii metalowego podziemia, być może słyszał o niemieckim zespole <strong>Antichrist</strong>. Dużo bardziej jednak prawdopodobne, że wypuszczona w 2022 roku przez niezależną, szwajcarską wytwórnię <strong>From Deepest Records</strong> kompilacja będzie dla was pierwszą konfrontacją z podziemnym, brudnym heavy metalem tej kapeli. Na omawiane wydawnictwo składają się dwa dema: debiutanckie <em><strong>Slaugther in Hell</strong></em> (1983) oraz <em><strong>Horror Awakes</strong> </em>(1986), pierwotnie dostępne jedynie na nieoficjalnie dystrybuowanych kasetach. Obie demówki zamykają klamrą pierwszy, młodzieńczy etap działalności. Zaraz po nagraniu <em><strong>Horror Awakes</strong></em> <strong>Antichrist</strong> rozpadł się, ale powrócił w 2003 i gra do dziś, wypuszczając z rzadka nową muzykę.</p>
<p>Nie ma się co oszukiwać – zawarty na tym CD materiał nie jest czarną perłą wykradzioną ze skarbca Szatana. To dość przeciętne kawałki – zwłaszcza z dzisiejszej perspektywy. Wyczuwa się tu brak profesjonalizmu i umiejętności, zarówno w warstwie kompozycyjnej oraz wykonawczej, jak i producenckiej. Ale czy oczekujemy od garażowej kapeli z tamtych lat wirtuozerii i wymuskanej produkcji? Pewnie nie, choć niektórzy mocniej zapisali się w naszej pamięci, podążając przez podrzędne kluby ścieżką lewej ręki .</p>
<p>Mimo jednak rozlicznych mankamentów, nagrania te są warte uwagi zagorzałych maniaków. Nie można bowiem odmówić <strong>Antychrystowi</strong> śmiałości, która w tamtych latach mogła odstraszać słuchaczy zapatrzonych w heavymetalowych gigantów. U szczytu potęgi sceny N.W.O.B.H.M , a zarazem początku dopiero ery thrash metalu, demo <em><strong>Slaughter in Hell</strong></em> przynosi muzykę brudną, szorstką, niezgrabną i dziką, niepasującą do ówczesnego mainstreamu. Nie sposób zatem się dziwić, że na bogatym w zespoły rynku niemieckim trudno było się w 1983 roku przebić. Czuć tu punkowy sznyt, który wraz z opętańczym, bliskim wrzaskom wokalem <strong>Gerharda Fittinga Jr.</strong> i diabolicznymi tekstami pozwala zdefiniować tę muzykę jako proto-black metal . To już nie <strong>Venom</strong>, ale jeszcze nie black w formie, jaka ukształtowała się później.</p>
<p>Można z sympatii dla młodych metalowców z <strong>Antichrist</strong> powiedzieć, że ich wczesna twórczość wyprzedzała nieco swoją epokę, zapowiadając nowe kierunki rozwoju sceny ekstremalnej. <strong>Hellhamme</strong>r też miał pod górkę i nie został w swoich czasach zrozumiany, choć nagrania Szwajcarów kryły w sobie więcej siły i brudnego wdzięku. Czasem kawałki <strong>Antichrista</strong> wydają się kompozycyjnie nieporadne, nie wszystko w nich pasuje i łączy się w zgrabną całość, nawet biorąc pod uwagę programowe garażowe podejście. Zdarzają się tu gitarowe sola, które są nieprzemyślanymi przebieżkami po gryfie. Numery czasem dłużą się i wydają jakby zlepione z przypadkowych fragmentów (<em><strong>Roses of Evil</strong></em>). Ale wybrzmiewa w tym szczerość, energia i – uderzając w wysokie tony – momenty profetyczne: właśnie taką drogą pójdzie zaraz podziemie, dorzucając jeszcze do diabelskiego pieca więcej szybkości i mocy. Kontakt z ową nieopierzoną hybrydą, jeszcze niezgrabną i naiwną w swych harcach, może stanowić zatem pewne odkrycie.</p>
<p>Demo <em><strong>Horror Awakes</strong></em> powstało trzy lata później. Dla metalu złotej ery stanowiło to całą epokę. Thrash zdążył już rozwinąć skrzydła i ultraszybkie tempa, pojawiły się też płyty będące podwalinami sceny ekstremalnej. Choć wydawnictwo zawiera materiał spójniejszy i dojrzalszy, i mocniejszy, paradoksalnie może robić mniejsze wrażenie, mimo większej dawki ekstremum. Znajdziemy bowiem w tamtym okresie podziemne nagrania, które wydają się śmielsze i bardziej dzikie. Równocześnie formacja jest tu konsekwentna, a konstrukcja riffów bardziej zwarta – można mówić o jakiejś jednorodnej wizji całości. Miłośnikom brudnego metalu spod znaku debiutu <strong>Bathory</strong> można śmiało polecić nagrania niemieckiej kapeli. Czasem zawarte na <em><strong>Horror Awakes</strong></em> kawałki brzmią jak nieco „ugarażowiony” <strong>Kat</strong> z czasów<em> <strong>666</strong></em>. Wprawdzie poziom nie ten, waga gatunkowa też nie, ale punkt wyjścia oba albumy mają podobny.</p>
<p>Demówki <strong>Antichrista</strong> stanowią propozycję dla słuchaczy, którzy lubią odkrywać korzenie podziemnej sceny. Warto przypominać kapele poszukujące przed dekadami ścieżek dalekich od mainstreamu. Niektóre prowadziły na manowce, inne zostały wydeptane dla następców. Nie jestem fanem oceniania dokonań prekursorskich, bo należy im się szacunek tak czy inaczej, więc miejcie świadomość, że notę końcową powinna podnosić tutaj historyczna waga tego wydania.</p>
<p>Warto penetrować zapomniane nekropolie metalu, nawet jeśli trup już pokryty grubą warstwą pajęczyn, a jego pogrobowe rzężenie nie zawsze rozbrzmiewa mistrzowską pieśnią.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/antichrist-slaughter-in-hell-1983-1986-2021/">ANTICHRIST &#8211; &#8222;Slaughter In Hell” (1983-1986 /&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/antichrist-slaughter-in-hell-1983-1986-2021/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>PYRA &#8211; &#8222;Pyra&#8221; (2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/pyra-pyra-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/pyra-pyra-2022/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 19 Jun 2023 16:59:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2022]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[black/death]]></category>
		<category><![CDATA[dark]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[ep]]></category>
		<category><![CDATA[heay metal]]></category>
		<category><![CDATA[Immortal Frost Productions]]></category>
		<category><![CDATA[inependent musi]]></category>
		<category><![CDATA[italian metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[noise]]></category>
		<category><![CDATA[occultism]]></category>
		<category><![CDATA[Pyra]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=280204</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pyra – po łacinie ognisko. Nie oczekujcie jednak po wydanej przez Immortal Frost Productions płycie krzepiących ducha opowieści i płomienia rozgrzewającego kości.&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/pyra-pyra-2022/">PYRA &#8211; &#8222;Pyra&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Pyra</strong> – po łacinie ognisko. Nie oczekujcie jednak po wydanej przez <strong>Immortal Frost Productions</strong> płycie krzepiących ducha opowieści i płomienia rozgrzewającego kości. Pyra to ognisko rytualne, rozpalone przed wiekami: <em>Still preserve the memory of ancient rites</em> / <em>they float in the fire you will pass</em>; to płomień, który niszczy porządek – wciąga słuchacza i nie idzie na kompromisy, nawet jeśli zespół nie eksperymentuje z najbrutalniejszymi odmianami stylu. Strzępki melodii wydobywających się w tle nie stępiają siły rażenia, a podkreślają jedynie złowieszczą atmosferę. Liryka enigmatycznie opisuje chaos i zło jako prawa natury – nie jest to może metalowa poezja, niemniej teksty pasują do pozostałych elementów układanki.</p>
<p>Włosi konsekwentnie mieszają na swoim debiutanckim wydawnictwie czerń z czerwienią – spod żaru płomieni wyłaniają się zgliszcza. Symboliczna grafika na okładce, wnętrze książeczki, zdjęcia zespołu (świadomie nieostre) utrzymane są wyłącznie w tych dwóch barwach. Przejrzystość i prostota dobranych środków ma tutaj kluczowy charakter. <strong>Pyra</strong> swojego black metalu, zmieszanego z brudnym, ale i atmosferycznym death/doom metalem, nie przyozdabia niepotrzebną ornamentyką. Utwory nie wykraczają poza klasyczny zestaw złożony z gitary, basu i perkusji, ale w 25 minutach spiętych klamrą złożoną z odgłosów wichru udało się zawrzeć kawałek mrocznego świata. Pewna dramaturgia zbudowana została samymi zmianami temp, nie nazbyt skrajnymi, i umiejętnym przeplataniem podobnych do siebie, a jednak wyrazistych motywów. W momentach wolnych, kiedy skąpe dźwięki gitary budują klimat, kapela nie traci nic ze złowieszczej aury. Deathmetalowy, przeciągły growl dobrze przegryza się z warstwą instrumentalną. Przy sporej dawce brudu <strong>Pyra</strong> nie zatraca dźwiękowej wyrazistości. Fundament stanowi produkcja: szorstka, niesterylna, ale i pełna przestrzeni – jakbyśmy wychodzili na martwe pustkowia, wkraczali w pierwotną energię świata.</p>
<p>Muzycy skrywający się pod pseudonimami <strong>I</strong>., <strong>L</strong>. i <strong>A</strong>. zęby już zjedli na metalu, udzielając się w różnych włoskich kapelach, próbując wielu metalowych stylistyk. Dociekliwym nietrudno będzie odnaleźć ich personalia i dotrzeć do innych muzycznych dokonań. Doświadczenie procentuje, a EP <em><strong>Pyra</strong></em> pozbawione jest dzięki niemu mielizn czyhających na debiutantów. Na pewno warto ten materiał sprawdzić. Nie wznieca on rewolucji, nie poszerza horyzontów w metalu ekstremalnym, niemniej konsekwentny dobór środków buduje tu atmosferę mistycznego rytuału. Czy podobna formuła zadziała ponownie? Oby ten ogień się nie wypalił.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/pyra-pyra-2022/">PYRA &#8211; &#8222;Pyra&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/pyra-pyra-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>VENOM &#8211; &#8222;Black Metal (40th Anniversary)&#8221; (1982/2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-black-metal-40th-anniversary-1982-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-black-metal-40th-anniversary-1982-2022/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 Sep 2022 09:51:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[BMG]]></category>
		<category><![CDATA[Hard Rock]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[NWOBHM]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[reedycje]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[rocznice]]></category>
		<category><![CDATA[Venom]]></category>
		<category><![CDATA[VENOM Black Metal (40th Anniversary)]]></category>
		<category><![CDATA[winyle]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=260141</guid>

					<description><![CDATA[<p>Są płyty-pomniki, których obalić nie sposób; kamienie milowe na metalowym szlaku znaczące drogę do piekła i z powrotem. Trudno polemizować ze stwierdzeniem,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-black-metal-40th-anniversary-1982-2022/">VENOM &#8211; &#8222;Black Metal (40th Anniversary)&#8221; (1982/2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Są płyty-pomniki, których obalić nie sposób; kamienie milowe na metalowym szlaku znaczące drogę do piekła i z powrotem. Trudno polemizować ze stwierdzeniem, że album <em><strong>Black Metal</strong></em> <strong>Venom</strong> to jedna z najważniejszych pozycji w historii metalowej muzyki. Stworzone w 1982 roku przez <strong>Cronosa</strong>, <strong>Mantasa</strong> oraz <strong>Abaddona</strong> dzieło inspirowało i odstraszało jednocześnie, odciskając piętno na kolejnych pokoleniach. Już debiut wywołał rewolucję, ale to <em><strong>Black Metal</strong></em> zdefiniował na dobre styl zespołu – genialny w swej brudnej prostocie – a jednocześnie pokazał, że zgrzebność może być nośnikiem nie tylko bluźnierczej siły, lecz i niepowtarzalnej, mrocznej atmosfery.</p>
<p>Właśnie mija czterdziestolecie ukazania się drugiego albumu <strong>Venom</strong>. Z tej okazji zespół wraz z wytwórnią <strong>BMG</strong> przygotował wznowienie płyty <em><strong>Black Metal</strong></em> na winylu. Nie ma sensu omawiać szczegółowo muzycznej zawartości – każdy zna na pamięć takie numery, jak ten tytułowy, złowieszczy <em><strong>Buried Alive</strong></em> czy pełen mocy i majestatu <em><strong>Countess Bathory</strong></em>. Mnożą się w tekstach trzy szóstki, pentagramy i klątwy, a diabeł tańczy z węgierską hrabiną na grobach nieszczęśników pogrzebanych żywcem, co nie przeszkadza snuć podmiotowi lirycznemu erotycznych fantazji o nauczycielkach. Jak na owe lata, to płyta godna stosu. Wszystko zdaje się tu prawdziwie kultowe: niepokorne, proste, nośne riffy, teksty pełne diabolicznych odniesień, ikoniczna okładka i logo, zdjęcia wewnątrz, użyte w druku czcionki, a nawet sam tytuł, który przecież określił nazwę rozwijanego przez epigonów stylu.</p>
<p>Z czarnego ziarna wkrótce miał wykiełkować przeklęty las. Wystarczyło potem nasiąkać, inspirować się i rozwijać te pomysły, zresztą wielu tak czyniło. <strong>Venom</strong> od razu czarcim pazurem oraz utoczoną z niewinnych krwią zapisywał się w annałach metalu i nakazywał podążać ścieżką zniszczenia. Najlepsza płyta grupy? Na pewno kompletna. Nic już więcej zespół nie wymyślił ponad to, co objawił na <em><strong>Czarnym Metalu</strong></em>. I ów Metal wciąż żre, porusza, zaciekawia, mimo upływu dziesięcioleci.</p>
<p>Z okazji jego rocznicy do wyboru są dwa placki: klasyczny czarny i srebrny rozstrzelony swirl winyl. Otrzymałem do recenzji tę drugą wersję i muszę przyznać, że prezentuje się świetnie! Okładka zachowuje surowy charakter – na szczęście nikt nie próbował jej odświeżać i retuszować rogatej postaci. Tytuł został wytłoczony w głębokiej czerni, krojem pisma, który budzi przyjemny dreszcz. Koperta w środku, zadrukowana na modłę średniowiecznego manuskryptu, objawia wersety czarnej magii, wycharczane zresztą w utworach z płyty przez <strong>Cronosa</strong>. Tył z enigmatycznymi zdjęciami złowieszczo wyglądających muzyków również przenosi nas do magicznych lat 80.. Rozkładana wkładka niewątpliwie wytyczyła w swych czasach pewne estetyczne trendy. Wszystkie elementy wyglądają jak żywcem wzięte z 1982 roku i odwzorowują oryginalne wydanie, co powinno ucieszyć maniaków. Szlachetna prostota musi się podobać. Nawet jeśli <strong>Venom</strong> mrugał wtedy okiem, to pewne rozwiązania stały się obowiązującą konwencją. Do tego winyl brzmi dobrze, więc nie można się do niczego przyczepić.</p>
<p>Wobec tego wydawnictwa nie wypada zatem przejść obojętnie. Nie zaspokoi ono wielbicieli masy dodatków, jednak prostota rozwiązań, którą zasłynęła kapela z Newcastle, zyskała w 2022 odpowiednią i godną celebrację. Miłośnikom klasyki powiem więc: sięgajcie po winyl z dziką radością! A zatem &#8222;Lay down your souls to the gods rock 'n roll!&#8221;.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-261086" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-scaled.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-2048x2048.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v1-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-261087" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-scaled.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-2048x2048.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v2-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-261088" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-scaled.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-2048x2048.jpg 2048w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v3-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-261089" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-scaled.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-1536x1536.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/v4-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-black-metal-40th-anniversary-1982-2022/">VENOM &#8211; &#8222;Black Metal (40th Anniversary)&#8221; (1982/2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/venom-black-metal-40th-anniversary-1982-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>HANORMALE &#8211; &#8222;The Cathartic Anointing of Heterodoxy In Resilience (A Black Metal Rhapsody)&#8221; (2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/hanormale-the-cathartic-anointing-of-heterodoxy-in-resilience-a-black-metal-rhapsody-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/hanormale-the-cathartic-anointing-of-heterodoxy-in-resilience-a-black-metal-rhapsody-2022/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 May 2022 12:34:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2022]]></category>
		<category><![CDATA[album]]></category>
		<category><![CDATA[alternative black metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal from Italy]]></category>
		<category><![CDATA[cd]]></category>
		<category><![CDATA[Experimental Black Metal]]></category>
		<category><![CDATA[HANORMALE The Cathartic Anointing of Heterodoxy In Resilience (A Black Metal Rhapsody)]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[japanese folklore]]></category>
		<category><![CDATA[jazz black metal]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[post-metal]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Symphonic Black Metal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=248271</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak najkrócej zaanonsować zespół Hanormale? Z lapidarnym przedstawieniem może byłby kłopot. Najprościej chyba tak: pochodząca z Mediolanu kapela, która łączy symfoniczny, eksperymentalny&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/hanormale-the-cathartic-anointing-of-heterodoxy-in-resilience-a-black-metal-rhapsody-2022/">HANORMALE &#8211; &#8222;The Cathartic Anointing of Heterodoxy In Resilience (A Black Metal Rhapsody)&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jak najkrócej zaanonsować zespół <strong>Hanormale</strong>? Z lapidarnym przedstawieniem może byłby kłopot. Najprościej chyba tak: pochodząca z Mediolanu kapela, która łączy symfoniczny, eksperymentalny black metal z jazzem, rockiem progresywnym oraz inspiracjami zaczerpniętymi z japońskiego folkloru (zarówno w warstwie muzycznej, jak i lirykach). Czy nie brzmi to jak zapowiedź arcydzieła? A może raczej wielkiej katastrofy na granicy kiczu? A co jeśli, mamy do czynienia z jednym i drugim? Dla jednych będzie to zbyt śmiała próba łączenia różnych światów, dla innych – przyjemne odświeżenie i wytchnienie od klasycznych form metalowych.</p>
<p>Z najnowszym albumem Włochów <em><strong>The Catharic Anointing of Heterodoxy In Resilience (A Black Metal Rhapsody)</strong></em> należy wziąć się po prostu &#8222;za bary&#8221; i wydać własny wyrok. Ktoś pokocha bezkrytycznie, ktoś wyśmieje lub odrzuci. Jednych i drugich pogodzi być może kower <strong>Queen</strong> –<em><strong>Black Metal Rhapsody</strong></em> to blackowa trawestacja <em><strong>Bohemian Rhapsody</strong></em>. Szczerze i życzliwie uśmiechnąłem się podczas pierwszego kontaktu – zwłaszcza, gdy zamiast swojskiej &#8222;mamy&#8221; pojawił się w tekście &#8222;Szatan&#8221;. Nie można odmówić <em><strong>Hanormale</strong></em> brawury. O ileż prościej byłoby wziąć na warsztat jakiś norweski hymn z lat 90.</p>
<p>Znalazło się na <em><strong>The Catharic..</strong></em>. miejsce na dość długie kompozycje, zwykle mające formę suit. Dzieje się w nich sporo. Nie chcę za wiele spojlerować, bo pewien element zaskoczenia, związany z łączeniem odległych od siebie muzycznych światów, jest na płycie ważnym czynnikiem zabawy ze słuchaczem. Włosi trochę podpuszczają nas, czasem żartując odrobinę, innym razem popisując się śmiałością. Od klasycznego black metalu, skrzeków i dziarskich riffów, poprzez orkiestrowe wstawki i chórki, na klasycznych jazzowych tematach, folkowych, dalekowschodnich wstawkach kończąc. A żeby tego było mało, przewijają się tu melodie w estetyce radiowego, japońskiego popu.</p>
<p>Tak, dużo tego, a czasem wszystkie te składniki przewijają się na przestrzeni jednej tylko kompozycji. Z chaosu rodzi się ciekawy koncept. Ciekawy, ale niekoniecznie do strawienia przez wszystkich. To tak jakbyście słuchali na zmianę starych numerów <strong>Emperora</strong> i <strong>Dimmu Borgir</strong>, poprzetykanych ścieżką dźwiękowa z <em><strong>Cowboya Beboba</strong></em>, zdartymi dźwiękami z prog rockowych winyli z lat 70. (<em><strong>Black Widow</strong></em> choćby) i zawodzeniem japońskich Yokai. Chaos to jednak zamierzony i kontrolowany, bo liczne grono zaproszonych muzyków wiedziało, jaki efekt chce osiągnąć.</p>
<p><em><strong>The Catharic Anointing of Heterodoxy In Resilience (A Black Metal Rhapsody)</strong></em> – brzydkie kaczątko, czy czarny łabędź, śmiało wzlatujący ponad przeciętność? Oczywiście nie takie eksperymenty black metal zna, by tu jakoś odlecieć w zachwycie i zdziwieniu. Jednak u słuchaczy, którzy dadzą <strong>Hanormale</strong> drugą szansę, każde kolejne przesłuchanie będzie przynosić nowe wrażenia, bo nie wyłapie się wszystkiego za pierwszym razem.</p>
<p>Jeśli czegoś mi brak, to jeszcze większej dawki japońskiego folku, bo to jakiś rzeczywisty wyróżnik. Dla mnie muzyka Włochów stanowi interesującą odskocznię od metalowego mainstreamu i surowego podziemia.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/hanormale-the-cathartic-anointing-of-heterodoxy-in-resilience-a-black-metal-rhapsody-2022/">HANORMALE &#8211; &#8222;The Cathartic Anointing of Heterodoxy In Resilience (A Black Metal Rhapsody)&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/hanormale-the-cathartic-anointing-of-heterodoxy-in-resilience-a-black-metal-rhapsody-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ASHES FOR THE MUTE &#8211; &#8222;Celestial Revelations&#8221; (2021)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ashes-for-the-mute-celestial-revelations/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ashes-for-the-mute-celestial-revelations/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Dec 2021 16:38:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2021]]></category>
		<category><![CDATA[album]]></category>
		<category><![CDATA[Ashes For The Mute]]></category>
		<category><![CDATA[ASHES FOR THE MUTE Celestial Revelations]]></category>
		<category><![CDATA[atmospheric death/doom]]></category>
		<category><![CDATA[Band from US]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal z USA]]></category>
		<category><![CDATA[Celestial Revelations]]></category>
		<category><![CDATA[Denver]]></category>
		<category><![CDATA[independent label]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka niezleżna]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[underground]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=236317</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tak się jakoś składa w ostatnich latach, że USA jest miejscem, gdzie pojawiają się arcyciekawe blackowe kapele. Choć tamtejsza scena nie wychodzi&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ashes-for-the-mute-celestial-revelations/">ASHES FOR THE MUTE &#8211; &#8222;Celestial Revelations&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Tak się jakoś składa w ostatnich latach, że USA jest miejscem, gdzie pojawiają się arcyciekawe blackowe kapele. Choć tamtejsza scena nie wychodzi z undergroundu i nie ściga się w nakładach z tuzami stylu z Europy, to jednak mocno zaznacza swoją obecność, przede wszystkim dzięki wysokiej jakości wypuszczanej muzyki. Choć pochodzący z Denver <strong>Ashes For The Mute</strong> nie jest aż tak elektryzującym tworem jak rodzima czołówka, to jednak ich twórczość niesie pewne walory. Muzycy czerpią co prawda z przewidywalnych źródeł, w mniejszym zakresie poszukują własnej drogi, jak choćby robią to skutecznie <strong>Akhlys</strong> czy <strong>Wolves In The Throne Room</strong>, ale nie da im się odmówić biegłości w mieszaniu inspiracji.</p>
<p>Dostajemy zatem na <em><strong>Celestial Revelations</strong></em> black metal, często w klasycznym ujęciu, niemniej jednak bez retro-sentymentalnej otoczki, do tego wzbogacony o różne elementy. Bo są tu riffy nieco odbiegające od tradycyjnej, skandynawskiej konwencji, czasem lekko „rwane” (<em><strong>The Engulfing Void</strong></em>) lub bliższe death metalowym rozwiązaniom. Każdy z kawałków opiera się na paru pomysłach, dość zgrabnie złączonych. Z drugiej strony nie zawsze udaje się zbudować jakąś dramaturgię. Raczej mamy do czynienia z pewnym zlepkiem riffów i zagrywek.  Od blackowego, szalonego wrzasku po growling. Od blastów po zwolnienia. Z krain hałasu po nieliczne momenty wyciszenia – jak w interesującym, melodyjnym momencie w <em><strong>Disintegrate</strong></em>. Dzieje się tu dużo, dość, by nie wrzucać materiału do ściśle określonej szufladki.</p>
<p>Jeśli miałbym jakiś zarzut, to jedynie taki, że <em><strong>Celestial Revelation</strong></em>s nie wyróżnia się w szczególny sposób. Owszem, proporcje i sposób zmieszania już jest jakąś autorską wizją, ale brak na albumie momentów, które zapisywałyby się w pamięci – przynajmniej w mojej, bo może ktoś oszaleje i wciągnie się bez reszty. Z drugiej zaś strony <strong>Ashes For The Mute</strong> nie zawodzą jednak, nie odpuszczają, nie schodzą na manowce. To soczyste granie, bez mielizn i wypełniaczy. Zważywszy że mamy do czynienia z pełnowymiarowym studyjnym debiutem, chciałbym wierzyć, że młodzi muzycy z USA są dopiero na progu świątyni zniszczenia i mroku. Śmielej zatem, zamaszysty krok do przodu, panowie, a dołączycie do rodzimej czołówki, bo czemu by nie?</p>
<p>Ja włączyłem <em><strong>Celestial Revelations</strong></em> do swej kolekcji na kasetowym nośniku. Niby nic, a ładnie wydane. Kolor przybrudzonego złota na samej MC ładnie współgra z białą grafiką na czarnym tle w książeczce. Warto nabyć w takiej formie – jeśli jeszcze taka możliwość istnieje.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ashes-for-the-mute-celestial-revelations/">ASHES FOR THE MUTE &#8211; &#8222;Celestial Revelations&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ashes-for-the-mute-celestial-revelations/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
