<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>necrosodom - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/necrosodom/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/necrosodom/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Sun, 09 Aug 2026 13:45:02 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>necrosodom - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/necrosodom/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>DEUS MORTEM &#8211; &#8222;Thanatos&#8221; (2024)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/deus-mortem-thanatos-2024/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/deus-mortem-thanatos-2024/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Synu]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 13 Nov 2024 16:54:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Czarny Kruk]]></category>
		<category><![CDATA[Deus Mortem]]></category>
		<category><![CDATA[heinrich house studio]]></category>
		<category><![CDATA[Krwawy świt]]></category>
		<category><![CDATA[Lamb in the Arms of a Wolf]]></category>
		<category><![CDATA[necrosodom]]></category>
		<category><![CDATA[Noesis]]></category>
		<category><![CDATA[Profane Spirit Productions]]></category>
		<category><![CDATA[Slow Death]]></category>
		<category><![CDATA[Thanatos]]></category>
		<category><![CDATA[W Serce Plomiennej Gnozy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=312286</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nowy album Deus Mortem, już od momentu pierwszej zapowiedzi, rozgrzewał wyobraźnię fanów krajowej sceny black metalu, wzbudzając jednocześnie spore oczekiwania. Także moje,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/deus-mortem-thanatos-2024/">DEUS MORTEM &#8211; &#8222;Thanatos&#8221; (2024)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Nowy album <strong>Deus Mortem</strong>, już od momentu pierwszej zapowiedzi, rozgrzewał wyobraźnię fanów krajowej sceny black metalu, wzbudzając jednocześnie spore oczekiwania. Także moje, gdyż uważam, że zespół <strong>Necrosodoma</strong> to jeden z najsolidniejszych rozgrywających w tym gatunku w Polsce, odznaczający się od lat niezwykle wysokim poziomem muzycznym i wydawniczym.</p>
<p>Trzecia duża płyta zespołu zmiany w tej materii nie przynosi, jednak skłamałbym mówiąc, że opinia ta towarzyszyła mi od samego początku obcowania z nowym materiałem. Wręcz przeciwnie, pierwszy kontakt z singlowym <em>Krwawym Świtem</em> (a także premierowe odsłuchy całości) skutkowały mieszanymi odczuciami, wśród których prym wiodło zaskoczenie, pewien niedosyt i obawa, że w końcu nawet tak klasowemu zespołowi zdarzyło się lekkie potknięcie. W odbiorze krążka nie pomagało na pewno uzyskane w <strong>Heinrich House Studio</strong> brzmienie. <em><strong>Thanatos</strong></em> wydawał mi się pod tym względem początkowo zbyt sterylny i bezpieczny, a pozbawiony charakterystycznego dla poprzednich albumów brudu sound, odczuwalnie osłabiał impakt całości.</p>
<p>Na szczęście każde kolejne posiedzenie (a mam ich za sobą już kilkadziesiąt), wzmocnione dodatkowo okazją usłyszenia znacznej części albumu podczas niedawnego koncertu zespołu w Poznaniu, pozwoliły mi na umiejscowienie poszczególnych trybów we właściwym miejscu i odczytanie pełniejszego konceptu, w jakim zespół postanowił się tym razem ukorzenić. Ostatecznie oswoiłem się też z produkcją płyty (na pewno do stopnia pozwalającego dostrzec i docenić jej najistotniejsze walory).</p>
<p><strong>Thanatos</strong> to bez wątpienia najbardziej melodyjny i przyswajalny z dotychczasowych albumów <strong>Deus Mortem</strong>. Choć specyficzna melodyjność była od zawsze nieodzownym elementem muzyki zespołu, jej rola sprowadzała się dotychczas do bycia pewnym kontrapunktem, mającym silniej zaakcentować i uwypuklić gęsty i mroczny klimat poszczególnych kompozycji. Na <em><strong>Thanatos</strong></em>, usadowione w większości na niemal rockowym fundamencie, harmonijne i chwytliwe pomysły grają natomiast pierwsze skrzypce, swobodnie wprowadzając do twórczości zespołu niewystępujące dotychczas na tak szeroką skalę wektory stylistyczne.</p>
<p>Odczuwalne przesunięcie zwrotnicy w żadnym wypadku nie odbiło się na poziomie kompozycyjnym, z którego zespół dał się poznać w przeszłości. <em><strong>Thanatos</strong></em> wciąż pełen jest soczystego, bezlitośnie intensywnego, naznaczonego diabelskim piętnem black metalu, w którym słychać autentyczną pasję, niezłomność i bezgraniczne, ideowe oddanie. Wszystko to przystrojone jest jednak tym razem w nieprzyzwoicie hiciarskie formy (<em>Krwawy Świt, Slow Death, W Serce Płomiennej Gnozy</em>), riffy i solówki przywodzące na myśl szwedzką szkołę black metalu (duch <strong>Dissection</strong> unosi się nad takimi<em> Lamb in the Arms of a Wolf</em>, czy <em>Noesis</em> wraz z dymem rytualnego kadzidła) oraz hymniczne fragmenty, wwiercające się w korę mózgową ze zwierzęcą wręcz zażartością (<em>Czarny Kruk</em>).</p>
<p>Spora w tym także zasługa znakomitych tekstów. Uduchowione liryki potrafią z jednej strony zaintrygować, zachęcając do zgłębiania i samodzielnego poszukiwania tropów, z drugiej skutecznie unikają popadania w intelektualną przesadę, czy przerost formy nad treścią. Sposób przestawienia konceptu jednostki dokonującej rozdarcia woalu iluzji, nabierającej przez to mocy kreacji świata opartego na własnych zasadach (szczególnie w przypadku polskojęzycznych utworów) jest tym, co przesądza w moich oczach o jakości <em><strong>Thanatosa</strong></em>.</p>
<p>Z satysfakcją (i nieukrywaną radością, wynikającą z rozwiania początkowych wątpliwości) mogę napisać, że <strong>Deus Mortem</strong> dokłada do swojej dyskografii kolejny doskonały album. Topka tego roku? Swobodnie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/deus-mortem-thanatos-2024/">DEUS MORTEM &#8211; &#8222;Thanatos&#8221; (2024)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/deus-mortem-thanatos-2024/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>DEUS MORTEM: &#8222;Nieskrępowana wolna wola i sprzeciw wobec boskich praw&#8221;</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/deus-mortem-nieskrepowana-wolna-wola-i-sprzeciwu-wobec-boskich-praw/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/deus-mortem-nieskrepowana-wolna-wola-i-sprzeciwu-wobec-boskich-praw/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Synu]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2021 15:07:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Deus Mortem]]></category>
		<category><![CDATA[ekstremalny metal]]></category>
		<category><![CDATA[filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Inferno]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[necrosodom]]></category>
		<category><![CDATA[polski black metal]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[The Fiery Blood]]></category>
		<category><![CDATA[wolna wola]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=225842</guid>

					<description><![CDATA[<p>Deus Mortem na polskiej scenie black metalu jest od lat synonimem jakości. Dyskografia pozbawiona słabych elementów, nieustanny rozwój, pozostający jednocześnie w wierności&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/deus-mortem-nieskrepowana-wolna-wola-i-sprzeciwu-wobec-boskich-praw/">DEUS MORTEM: &#8222;Nieskrępowana wolna wola i sprzeciw wobec boskich praw&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Deus Mortem </strong>na polskiej scenie black metalu jest od lat synonimem jakości. Dyskografia pozbawiona słabych elementów, nieustanny rozwój, pozostający jednocześnie w wierności i zgodzie z tradycjami gatunku. Zeszłoroczna EP-ka <strong>The Fiery Blood</strong>, stanowiąca pełnoprawną jakościowo kontynuację niezwykle udanego <strong>Kosmocide</strong> stała się pretekstem do rozmowy z liderem grupy &#8211; <strong>Necrosodomem</strong>. M.in. o procesie komponowania, artystycznej manifestacji woli, pozostawaniu w podziemiu, polskiej scenie metalowej, koncertowaniu w dobie epidemii oraz losach innych jego zespołów, z muzykiem rozmawiał red. Synu.</p>
<hr />
<p><strong>Witaj Necrosodom! Pozwolę sobie pominąć wstęp gratulacyjno-pochwalny, dotyczący ostatniego materiału Deus Mortem, bo wierzę, że okazji do jego wysłuchania miałeś i wciąż masz pod dostatkiem. W to miejsce przejdę do pytania o Twój stosunek do odbioru muzyki i twórczości pod którą się podpisujesz. Śledzisz jej losy po oddaniu w ręce fanów, czy to, jak zostanie oceniona, pozostaje na dalszym planie Twoich zainteresowań?</strong></p>
<p><strong>N:</strong> Witam! Podobno na wywiady bez wstępnej wazeliny ciężko się odpowiada, no ale spróbujmy. <em><strong>The Fiery Blood</strong></em> nie odbiega zbytnio stylistyką od <em><strong>Kosmocide</strong></em>, więc raczej wiedzieliśmy czego się spodziewać. Doceniamy opinie ludzi, dla których nasza twórczość jest godna uwagi, aczkolwiek nie specjalnie mamy czas śledzić te wszystkie reakcje, zwłaszcza że nasza uwaga skupia się aktualnie na wykreowaniu nowego wymiaru dla muzyki <strong>Deus Mortem</strong>, a <em><strong>The Fiery Blood</strong> </em>traktujemy już jako zamknięty rozdział.</p>
<p><strong>Wraz z <em>The Fiery Blood</em> kontynuujecie tradycję wydawania EP-ki po dużej płycie, tym razem jednak jej premiera nastąpiła wyjątkowo szybko, bo nieco ponad rok po<em> Kosmocide</em>. Bardzo wyraźnie słychać zresztą, że oba wydawnictwa są spójne i stylistycznie się uzupełniają. Czy prace nad nimi trwały równolegle? Jeśli tak, to jakim kluczem kierowałeś się przy ich rozgraniczeniu? Czy powstało w tym czasie więcej materiału, który miał szansę trafić na LP lub EP, ale ostatecznie z niego zrezygnowaliście?</strong></p>
<p><strong>N:</strong> Komponowanie i nagrania muzyki na oba materiały przypadają na ten sam okres. Jedynie pisanie liryków i nagrania wokali na <em><strong>The Fiery Blood</strong></em> miały miejsce później, już po wydaniu <em><strong>Kosmocide</strong></em>, a zatem podobieństwa nie powinny być zaskoczeniem. To nadal ten sam zespół. Najważniejsze jednak, iż nie ma tu utworów na jedno kopyto, podobnych jeden do drugiego. Zawsze staramy się wypracować unikalny charakter każdej kompozycji. Priorytetem było dla nas wybranie numerów na <em><strong>Kosmocide</strong></em> pod kątem ukształtowania całej atmosfery albumu, ale jednym okiem spoglądaliśmy też na to, co wjedzie na <em><strong>The Fiery Blood</strong></em>. Chcieliśmy, żeby oba materiały były muzyczną podróżą, układającą się w sensowne całości. Gdyby po selekcji okazało się, że pozostałe utwory nie dadzą takiego rezultatu, pewnie nie powstało by <em><strong>The Fiery Blood</strong></em>, tylko np. dwa splity. Wszystko co wówczas nagraliśmy zostało wydane.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/0-ihFTyvTg0" width="100%" height="500" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p><strong>Skład Deus Mortem od czasu <em>Darknessence</em> i <em>Emanations of the Black Light</em> uległ poszerzeniu i zmianom, nieustannie jednak to Ty pozostajesz w nim liderem i głównym kompozytorem. Jaki udział w powstawaniu <em>Kosmocide</em> i <em>The Fiery Blood</em> mieli pozostali muzycy zespołu? Całość materiału przygotowałeś samodzielnie, czy został on w części wypracowany kolektywnie?</strong></p>
<p><strong>N:</strong> Dotychczas wyglądało to tak, że przynosiłem gotowe zarysy numerów na próby i tam je głównie ze <strong>Stormblastem</strong> obrabialiśmy, ale ingerencja zespołu w struktury utworów była mocno ograniczona z uwagi na moje hermetyczne podejście do komponowania oraz przekonanie, że sam wszystko zrobię najlepiej. Trochę się z tego wyleczyłem i mimo, iż nadal mam parcie na własne pomysły, to mam świadomość, że grając w jednym składzie od kilku lat, warto wypróbować bardziej zespołowe metody pracy. Zobaczymy jak to wyjdzie.</p>
<p><strong>Muzykę Deus Mortem od zawsze charakteryzowało mocne osadzenie w black metalowym kanonie, przy jednoczesnym podkreśleniu jej witalności, klimatu, melodyki i specyficznej chwytliwości. W jakich proporcjach jest to wynik spontanicznego procesu twórczego, a w jakich cierpliwego komponowania i planowania, dbania o niuanse i szlifowanie detali?</strong></p>
<p><strong>N:</strong> Brak tu jakichkolwiek reguł, więc nie mówmy o proporcjach. Proces tworzenia w moim przypadku jest mocno nieuporządkowany. Można powiedzieć, że ogólny kierunek i atmosferę łapię intuicyjnie, ale praca nad szczegółami wymaga już analitycznego podejścia i cierpliwości. Potrafię spontanicznie zrobić numer w jeden wieczór, innym razem porzucam idee na długie tygodnie i mijają miesiące zanim poskładam fragmenty utworów w harmonijną całość. Diabeł tkwi w szczegółach i warto poświęcić im należytą uwagę, bo kilka nieprzemyślanych ruchów może położyć utwór, dlatego wolę dać sobie czas na to, by z dystansem móc ocenić własną pracę, zamiast na szybko domykać numery kolanem.</p>
<p><strong>Nie da się ukryć, że w Waszym przypadku ta dbałość bardzo procentuje. Wracając do EP-ki &#8211;<em> The Fiery Blood</em> to album wyraźnie koncepcyjny &#8211; chciałbym, byś w kilku słowach przybliżył zamysł stojący za tym wydawnictwem.</strong></p>
<p><strong>N:</strong> Tytułowa ognista krew odnosi się do linii krwi <strong>Samaela</strong> i <strong>Kaina</strong>, która dla nas &#8211; jednostek o wilczej naturze &#8211; jest symbolem nieskrępowanej wolnej woli i sprzeciwu wobec boskich praw. To iskra boskości, która rozpala w nas pragnienie wykradania ognia niebiosom i otwierania bram chaosu w królestwie materii. To ognista krew <strong>Samaela</strong> płynąca z<strong> Edenu</strong> do <strong>Nod</strong> – krainy pustki.</p>
<p><strong>Wspomniany <em>Nod</em> jest też tytułem kompozycji, która na tle EP-ki zdecydowanie się odznacza. Jej tekst stanowi bardzo emocjonalny i osobisty manifest. I choć zdarzało Ci się już śpiewać w ojczystym języku (m.in. na <em>Apocalyptic Doom</em> Thunderbolt, czy <em>Lunaris</em> Arkony) jest to jednocześnie pierwszy utwór Deus Mortem, napisany i wykonany w całości po polsku. Skąd ta decyzja? Czy podyktowana była chęcią podkreślenia jego szczególnego charakteru, czy stały za nią inne pobudki?</strong></p>
<p><strong>N:</strong> To nie było zaplanowane. Zwykle rozpoczynam pisanie liryków od razu po angielsku, ale czasem lubię zmieniać reguły gry. Pomyślałem też, że w przypadku tak osobistych liryków język polski ma większą moc. O wiele łatwiej i barwniej operuje się słowami, co daje większą swobodę wyrażania myśli, ale czasem konieczne jest pójście na kompromis. Musiałem ten tekst mocno okroić, żeby zmieścić się w czasie.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/aOZqm6YRQmI" width="100%" height="500" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p><strong>Jesteście dziś jako zespół (całkiem zresztą słusznie) uważani za jednego z najważniejszych graczy polskiej sceny black metalu. Zgodnie ze znaną prawidłowością, do wzrostu popularności w pewnym momencie muszą jednak dołączyć zarzuty o „zdradę podziemia”, „schlebianiu gustom słuchaczy” i „naginaniu się wymaganiom rynku”. Jak spoglądasz na tę kwestię z perspektywy twórcy? Gdzie przebiega granica między tymi światami i czy w momencie podjęcia walki o poszerzenie liczby odbiorców zawsze trzeba zmierzyć się z kompromisami?</strong></p>
<p><strong>N:</strong> Jeśli wydawanie dobrych materiałów i uzasadniony wzrost popularności miałyby rodzić takie zarzuty, to nie wiem, czy chciałbym mieć taką publiczność <em>(śmiech)</em>. Temat stary jak świat, który dotyczy raczej zespołów, dla których granie jest głównym źródłem utrzymania. Tam bardzo często oczekiwania rynku kształtują podejście do twórczości, a granica przebiega w ich portfelu. Nam to nie grozi, bo patrząc na to w jakim kierunku stacza się dziś metal, hype na Deus Mortem byłby raczej niespodzianką, tym bardziej, że nasza postawa, a zwłaszcza moje wypowiedzi mogą urazić hordy zniewieściałych, szukających bezpiecznej przystani metalowczyków. Śpij zatem spokojnie, obiecujemy okrywać się wyłącznie złą sławą i nie będzie kompromisów!</p>
<p><strong>Deklaracja odnotowana! Skoro przywołaliśmy już temat krajowego nurtu, także undergroundowego – polska scena bm często uważana jest za jedną z tych mocniejszych. Zgadzasz się z tą tezą? Czy sam, jako słuchacz, byłbyś skłonny przywołać zespoły, które Twoim zdaniem decydują o jej wyjątkowej jakości, czy może wręcz odwrotnie– nie masz o niej aż tak dobrego mniemania?</strong></p>
<p><strong>N:</strong> Patrząc na scenę wczoraj i dziś w pełni się zgadzam. W tym gatunku wydaliśmy na świat wiele unikatowych zespołów. Można choćby wspomnieć o: <strong>Kat, Imperator, Christ Agony</strong>, stary<strong> Graveland</strong>, stary <strong>Behemoth</strong>, <strong>Mastiphal, Infernum, Lord of Evil, Mysteries, Szron, Infernal War, Thunderbolt, Kriegsmaschine, Plaga, Mgła, Furia, Non Opus Dei, Cultes Des Ghoules, Bestial Raids, Death Like Mass</strong> i wiele innych.</p>
<p><strong>Przejdźmy do tematu koncertowania &#8211; zdążyliście w zeszłym roku zaliczyć kilka występów live, podczas których konfrontowaliście<em> Kosmocide</em> przed publicznością. Jakie wrażenia towarzyszyły tym występom od strony sceny i mikrofonu? Podejrzewam, że po takiej rozgrzewce, ciężko przychodzi odwieszenie instrumentów na kołek i czekanie na bardziej sprzyjające warunki?</strong></p>
<p><strong>N:</strong> Koncerty to zawsze zajebista energia, choć będąc świadomym własnych niedoskonałości nigdy nie jestem do końca zadowolony. Brak koncertów nie oznacza dla nas bezruchu, bo miewamy próby i pracujemy nad nowym materiałem. Zeszły rok był dla mnie okresem największego rozwoju umiejętności od lat.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/_f2Nj9TYt-I" width="100%" height="500" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p><strong>Wydaje się jednak, że ograniczenia epidemiczne, które mocno poturbowały scenę w 2020 pozostaną z nami jeszcze dłuższą chwilę. Jak nadchodzące miesiące wyglądają z Waszej perspektywy? Czy będąc w kontakcie z organizatorami, planujecie choć w zarysie kolejne sztuki, czy raczej spisujecie najbliższy sezon na straty?</strong></p>
<p><strong>N:</strong> Legalne koncerty planujemy w drugiej połowie roku. Ale wcześniej na nieoficjalnej scenie możliwe, że odjebiemy kilka rytuałów z dala od wzroku socjalistycznej władzy i donosicieli.</p>
<p><strong>Fanom pozostaje więc baczne nasłuchiwanie wieści. Chciałbym teraz zapytać o Animę Damnatę – obiecywaliście przy okazji <em>Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast</em>, że na następny krążek nie każecie fanom czekać kolejnej dekady – jak idzie proces wywiązywania się z tych deklaracji?</strong></p>
<p><strong>N:</strong> Pracujemy nad tym. Nowe numery powoli się wykluwają.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/s5i0hTqKYy0" width="100%" height="500" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p><strong>Skoro o AD już mowa, zastanawiam się, jak bardzo odległe jest tworzenie i granie w obu zespołach, w których się aktualnie udzielasz. Odmienna stylistyka, tematyka, oprawa, w jakiejś części i odbiorcy – czy wszystko to sprawia, że musisz czynić określone starania, by przejść między trybami DM i AD, czy przeciwnie &#8211; bez trudu odnajdujesz się w obu tych sferach jednocześnie?</strong></p>
<p><strong>N:</strong> To dwa odrębne światy, które przez lata wypracowały specyficzne metody działania w każdym aspekcie. Nie muszę się specjalnie dostrajać do każdego z osobna, ponieważ oba zespoły &#8211; niczym własne dzieci &#8211; są częścią mnie. Czasem jeden potrzebuje większej uwagi kosztem drugiego i na odwrót. Najważniejsze jednak, by nie zaniedbywać tego, co się kocha.</p>
<p><strong>Nieświęte słowa. Ostatnie pytanie &#8211; choć Twoje odejście z Azarath to już nieco zaszła historia, premiera <em>The Fiery Blood</em> zbiegła się niemal dokładnie z wydaniem ostatniej płyty Barta i Inferno. Użyję tego jako pretekstu, by zapytać, czy pokusisz się o ocenę poziomu <em>Saint Desecration</em>? Czy jednak tę kwestię dyplomatycznie pominiesz?</strong></p>
<p><strong>N:</strong> <strong>Azarath</strong> skończył się na <em><strong>Kill ‘em All</strong></em>! <em>(śmiech). </em>A poważnie, to <strong>Azarath</strong> ma pewien poziom, poniżej którego nie schodzi, natomiast gdybym nadal był w zespole, z pewnością chciałbym pójść w nieco innym kierunku. Póki co najbardziej cenię sobie <em><strong>Demon Seed</strong></em> i <em><strong>Infernal Blasting</strong></em> i chyba już tak zostanie.</p>
<p><strong>Dzięki za poświęcony czas i (mam nadzieję) do zobaczenia wkrótce na koncertach!</strong></p>
<p><strong>N:</strong> Dzięki za wywiad! Chwała Ciemności!!!</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/deus-mortem-nieskrepowana-wolna-wola-i-sprzeciwu-wobec-boskich-praw/">DEUS MORTEM: &#8222;Nieskrępowana wolna wola i sprzeciw wobec boskich praw&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/deus-mortem-nieskrepowana-wolna-wola-i-sprzeciwu-wobec-boskich-praw/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>DEUS MORTEM &#8211; &#8222;Kosmocide&#8221; (2019)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/deus-mortem-kosmocide-2019/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/deus-mortem-kosmocide-2019/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Synu]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 29 Apr 2019 07:38:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Deus Mortem]]></category>
		<category><![CDATA[Kosmocide]]></category>
		<category><![CDATA[necrosodom]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=163533</guid>

					<description><![CDATA[<p>Są zespoły, które tworzą swoją markę i zdobywają estymę już za pomocą pojedynczych wydawnictw. Jedną z takich załóg jest z pewnością Deus&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/deus-mortem-kosmocide-2019/">DEUS MORTEM &#8211; &#8222;Kosmocide&#8221; (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Są zespoły, które tworzą swoją markę i zdobywają estymę już za pomocą pojedynczych wydawnictw. Jedną z takich załóg jest z pewnością <strong>Deus Mortem</strong>, które z wydaną przed sześcioma laty płytą <em><strong>Emanations of the Black Light</strong></em> (poprzedzoną extended play’em <strong>Darknessence</strong>) z miejsca wdarło się do czołówki polskiej sceny black metalowej. Po drodze do kolejnego pełniaka w ręce fanów trafiła jeszcze EP-ka <strong><em>Demons of Matter and the Shells of the Dead</em></strong>, która udowodniła, że odejście <strong>Inferno</strong> i poszerzenie składu nie wpłynęło negatywnie ani na kierunek, ani na jakość muzyki tworzonej przez ten projekt. Teraz grupa, trwającym nieco ponad 40 minut, siedmiootworowym <em><strong>Kosmocide</strong> </em>uderza po raz drugi. Potwierdzając przy okazji, kto współtworzy w Polsce black metalową pierwszą ligę.</p>
<p>Słychać, że <strong>Deus Mortem</strong> to komando prawdziwych zawodowców. Już od otwierającego płytę <em>Remorseless Beast</em>, atakującego słuchacza kanonadą blastów i chłoszczących riffów, człowiek wie, z jakim materiałem będzie miał do czynienia. Wszystko brzmi na tym krążku nad wyraz klasycznie, odpowiednio smoliście i siarczyście, bluźnierczo i oddechem rogatego na plecach. I już to, samo w sobie wystarczy by uznać, że <em><strong>Kosmocide</strong> </em>jest dla każdego szanującego się sympatyka gatunku albumem godnym poznania.</p>
<p>Dla mnie o wartości tej płyty przesądza jednak także inny aspekt, moim zdaniem nawet istotniejszy. Jednym z wyznaczników dobrych kompozycji i udanych aranżacji w czarnej sztuce od zawsze była w moim odczuciu umiejętność siegnięcia przez ich autorów po pozornie ryzykowną, zawsze jednak przemyślaną, umiejętnie wkomponowaną i współgrającą z całością, specyficzną chwytliwość i melodykę. Nie przaśną i biesiadną, jaką reprezentuje morze produkcji późnej drugiej fali, tylko taką, w której czuć woń świec, słychać echa rytualnych inkantacji, a diabelska obecność jest wręcz namacalna. I dokładnie takie elementy charakteryzują <em><strong>Kosmocide</strong></em>. Przy <em>Sinister Lava, The Seeker, Ceremony of Reversion p.2,</em> czy&nbsp;<em>The Destroyer</em> ma się ciary na plecach, a eksplorowanie antykosmicznego chaosu, mroku jedenastego wymiaru i entropijnego wszechświata (w duchu płyt <strong>Dissection, Inquisition, </strong>greckiego<strong> Acherontas,</strong> czy – odwołując się do naszego podwórka &#8211; <strong>Plagi</strong>) jest doświadczeniem pozostającym w głowie na dłużej. A o to przecież w tym sporcie chodzi.</p>
<p>Nie ma większego sensu tworzyć oczywistych elaboratów o bardzo dobrych jak zawsze wokalach <strong>Necrosodoma</strong>, świetnych partiach <strong>Stormblasta</strong>, adekwatnej produkcji i ciekawej oprawie graficznej, przywodzącej na myśl religijne drzeworyty <strong>Gustave Doré</strong>. Wystarczy powiedzieć, że wszystko to dopełnia muzykę<strong> Deus Mortem</strong>, sprawiając, że <em><strong>Kosmocide</strong></em> jest albumem kompletnym. Życzyłbym sobie, by w tym roku pojawiło się jak najwięcej płyt, które będą w stanie nawiązać z nim walkę. Łatwo z pewnością jednak nie będzie.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/e05oT4p7h8Q" width="715" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy">&amp;amp;amp;amp;amp;lt;span data-mce-type=&#8221;bookmark&#8221; style=&#8221;display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;&#8221; class=&#8221;mce_SELRES_start&#8221;&amp;amp;amp;amp;amp;gt;﻿&amp;amp;amp;amp;amp;lt;/span&amp;amp;amp;amp;amp;gt;</iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/deus-mortem-kosmocide-2019/">DEUS MORTEM &#8211; &#8222;Kosmocide&#8221; (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/deus-mortem-kosmocide-2019/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ANIMA DAMNATA &#8211; &#8222;Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast&#8221; (2017)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/anima-damnata-nefarious-seed-grows-to-bring-forth-supremacy-of-the-beast/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/anima-damnata-nefarious-seed-grows-to-bring-forth-supremacy-of-the-beast/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Synu]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 20 Oct 2017 14:56:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Anima Damnata]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Godz Ov War Productions]]></category>
		<category><![CDATA[necrolucas]]></category>
		<category><![CDATA[necrosodom]]></category>
		<category><![CDATA[Nefarious Seed Grows To Bring Forth Supremacy Of The Beast]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=117991</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nie ma krzty przesady w stwierdzeniu, że Anima Damnata to jeden z ważniejszych graczy polskiej sceny brutalnego, czarciego death metalu. Niczego w&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/anima-damnata-nefarious-seed-grows-to-bring-forth-supremacy-of-the-beast/">ANIMA DAMNATA &#8211; &#8222;Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;">Nie ma krzty przesady w stwierdzeniu, że <strong>Anima Damnata</strong> to jeden z ważniejszych graczy polskiej sceny brutalnego, czarciego death metalu. Niczego w tej kwestii nie zmienia skromny (jak na ponad dwie dekady działalności) dorobek studyjny, o aktywności koncertowej z grzeczności nie wspominając. By utwierdzić się w powyższym przekonaniu, wystarczy zwrócić uwagę na ekscytację, jaką w środowisku wywołała informacja o zbliżającej się premierze pierwszego od dziesięciu lat albumu tego składu, zatytułowanego <em><strong>Nefarious</strong><strong>&nbsp;Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast</strong></em>.</p>
<p>Choć trzecie uderzenie dolnośląskich zwyrodnialców to w dalszym ciągu celebracja hasła, które od lat towarzyszy działalności zespołu, tym razem nie można nie odnieść wrażenia, że w dążeniu muzyków do osiągnięcia założonych celów zaszła pewna zmiana. Zwolenników skrajnego zezwierzęcenia prezentowanego na poprzednich płytach <strong>Anima Damnata</strong> mogę z miejsca uspokoić &#8211; <strong><em>Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast</em></strong> to wciąż krwisty, bezkompromisowy i kruszący szkliwo death metal. Nie da się jednak ukryć, że na nowym krążku &#8211; przy jednoczesnym zachowaniu znanej z poprzednich płyt siły rażenia &#8211; wachlarz użytych środków uległ zauważalnemu poszerzeniu.</p>
<p>O ile bowiem dotychczasową muzykę<strong> Anima Damnata</strong> charakteryzowało zdeklarowane, patologiczne i bezwzględne podejście do dźwiękowej ekstremy, na nowym albumie słychać, że zespół sięga po dużo bardziej różnorodne formy ekspresji. Marszowa sekcja przeplatająca wściekłe, chłoszczące riffy w <em>The Promethean Blood</em>, opętańcze inkantacje w <em>Uprising Lucifer</em>, grobowe tempo inicjujące <em>Your Life Is Cursed</em>, bleciorowy sznyt <em>Numinous Ascension into a Black Hole</em>, gęste, smoliste zwolnienia w <em>Blend into Satan</em>, czy w końcu potępieńcze jęki zamykające <em>Void of the Abyss</em> to tylko wybrane elementy sprawiające, że choć<i>&nbsp;clou</i>&nbsp;muzyki<strong> Anima Damnata</strong> wciąż pozostaje zmasowana, niepozostawiająca jeńców death metalowa destrukcja, <em><strong>Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast</strong></em> jawi się jako album bogatszy, bardziej zróżnicowany i dojrzalszy od poprzedniczek. Na uznanie zasługuje także produkcja płyty. Brzmienie wykręcone przez<strong> M.</strong> jest klarowne, bardzo organiczne i soczyste. Nie jestem pewny, czy część odbiorców nie poczyta tego za wadę, mi jednak strona produkcyjna albumu odpowiada w 100%.</p>
<p>Wyłącznie dla formalności wspomnę również o wokalach. W jednej z niedawnych recenzji przyznałem, że <strong>Necrosodom</strong> od lat plasuje się moim zdaniem w absolutnym topie metalowych wokalistów naszego kraju. Nowy album w tym aspekcie tę opinię jedynie wzmacnia. Niezależnie czy na krążkach&nbsp;<strong>Thunderbolt</strong>, <strong>Azarath</strong>, <strong>Deus Mortem</strong>, ostatniej&nbsp;<strong>Arkonie</strong>, czy w&nbsp;<strong>Anima Damnata</strong>, wokale <strong>Necrosodoma</strong> to klasa sama w sobie. Komentarz jest w tej kwestii absolutnie zbędny.</p>
<p>Zbiór profanujących wszelkie świętości hymnów ku czci Rogatego jakim jest <em><strong>Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast</strong></em> to doskonały, intensywny i porywający materiał. Jeżeli ktoś pokusił się już o przedwczesne czynienie muzycznych podsumowań tego roku, będzie musiał dokonać w przygotowanych zestawieniach koniecznego przetasowania. Dycha bezdyskusyjna.</p>
<p>P.S. Na zakończenie dwa słowa o okładce. Zajebiście klimatyczna.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/MMqDqb7e4nI" width="715" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/anima-damnata-nefarious-seed-grows-to-bring-forth-supremacy-of-the-beast/">ANIMA DAMNATA &#8211; &#8222;Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/anima-damnata-nefarious-seed-grows-to-bring-forth-supremacy-of-the-beast/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>AZARATH: „Wszystko dzieje się naturalnie&#8221;</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/wszystko-dzieje-sie-naturalnie/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/wszystko-dzieje-sie-naturalnie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Synu]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 05 Sep 2017 15:40:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Agonia records]]></category>
		<category><![CDATA[Azarath]]></category>
		<category><![CDATA[bart]]></category>
		<category><![CDATA[Blasphemers' Maledictions]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[In Extremis]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[necrosodom]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=109852</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po wydaniu znakomicie przyjętej płyty In Extremis zespołu AZARATH szykuje się do wyruszenia w promocyjną trasę koncertową, podczas której grupa występować będzie u&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/wszystko-dzieje-sie-naturalnie/">AZARATH: „Wszystko dzieje się naturalnie&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">Po wydaniu znakomicie przyjętej płyty <b>In Extremis</b> zespołu <strong>AZARATH </strong>szykuje się do wyruszenia w promocyjną trasę koncertową, podczas której grupa występować będzie u boku <strong>Immolation</strong> i <strong>Melechesh. </strong>W bardzo gorącym dla zespołu okresie rozmawialiśmy z <strong>Bartem </strong>&#8211; gitarzystą składu, który (wraz z <strong>Inferno</strong>) stanowi trzon tej popularnej i cenionej od lat death metalowej załogi.</p>
<p><b> Witaj! Minęło już kilka miesięcy od premiery Waszej ostatniej płyty. Kurz nieco opadł, czas chyba też pozwolił nabrać do tej produkcji właściwego dystansu. Jak dziś prezentuje się Twój stosunek do<em> In Extremis</em> oraz wrażenia związane z jej odbiorem wśród fanów?</b></p>
<p>Cały czas jestem zadowolony z tego materiału, a odbiór płyty wśród fanów jest bardzo pozytywny. Otrzymujemy masę wiadomości i recenzji albumu, sporo dzieje się w tzw. social media, więc chyba jest ok. Parę numerów przetestowaliśmy już koncertowo, tj.<em> At the Gates of Understanding</em>, <em>Let my blood become his flesh</em> i <em>Annihilation</em>, a na najbliższej trasie będziemy grali również <em>The Slain God</em>.</p>
<p><b>Nowa płyta, choć ponownie nagrana z Necrosodomem na wokalu, zdaje się nie być już tak smolista i bleciorowa, jak <em>Blasphemers&#8217; Maledictions</em>. Wyraźnie wyczuwalny jest za to death metalowy sznyt i brutalność znana z poprzednich krążków. Czy w zamyśle chcieliście wrócić na zdecydowanie bardziej death metalowe tory, czy kierunek ten „wyszedł już w praniu” dając o sobie znać na etapie aranżowania materiału?</b></p>
<p>“Wyszło w praniu”, jak zwykle. Nigdy nie narzucamy sobie niczego pracując nad nowym materiałem, nie ograniczamy się w żaden sposób. Od początku graliśmy brutalny death metal, z czasem wprowadzając więcej klimatu w strukturze naszych utworów. Zawsze bliżej było nam do <strong>Immolation</strong> czy starego<strong> Morbid Angel</strong>, niż np. do <strong>Cannibal Corpse</strong> czy <strong>Suffocation</strong>.</p>
<p><b>Przy okazji nowego krążka zafundowaliście fanom najdłuższą przerwę wydawniczą w historii zespołu. Czym spowodowany był 6-letni okres poprzedzający nową płytę? Brak czasu związany był z innymi aktywnościami, czy jednak to materiał wymagał tak długich przygotowań?</b></p>
<p>Tak wyszło, każdy z nas ma jakieś zobowiązania, pracę, a z tworzeniem materiału nigdy się nie spieszymy. Nie ciąży na nas żadna presja, wszystko toczy się naturalnie, swoim tempem. Cały materiał powstał praktycznie w okresie 2013-2015, a sesję nagraniową zaczęliśmy w marcu 2016r.  Nagrywamy zawsze dopiero wtedy, kiedy już w 100% jesteśmy pewni nowego materiału. Sesja nagraniowa była także dosyć rozciągnięta w czasie, trwała aż do listopada 2016 (miksy i mastering). Każdy instrument nagrywaliśmy w innym studiu, dążąc do tego by wszystko brzmiało jak najlepiej i uwzględniając oczywiście wolne terminy danego studia. W trakcie nagrań otrzymaliśmy kilka ofert wydawniczych, jednak z decyzją wstrzymaliśmy się do czasu ukończenia materiału. Podpisaliśmy kontrakt z <strong>Agonią</strong> około stycznia 2017 i ustaliliśmy datę premiery na kwiecień 2017 r.</p>
<p><b>Na płycie dominuje tematyka śmierci. Dość mocno zresztą zgłębiona, bo zaprezentowana w kontekście różnych wierzeń i kultur (w tym tak odległych jak Indie czy Tybet). Nie da się ukryć, że wymagało to „odrobienia pracy domowej” i właściwego poznania materiałów źródłowych. Kto odpowiada za teksty na krążku, skąd autor/rzy czerpali niezbędną wiedzę i jak dużym wysiłkiem, pracą i zaangażowaniem zostało ich przygotowanie obkupione? </b></p>
<p>Teksty na<em><strong> I</strong><strong>n Extremis</strong></em> powstawały dość długo i są wynikiem współpracy<strong> Necrosodoma</strong> oraz naszego wspólnego znajomego<strong> Grega (Malahida)</strong>, który zwiedził kawał świata (w tym Nepal, Indie) i poznał bliżej wiele tamtejszych kultur. Był m.in. w Varanasi, gdzie z bliska widział tamtejsze obrzędy (kremacje zmarłych, wrzucanie zwłok do Gangesu). Obaj dogłębnie zbadali tematykę albumu, na bieżąco wymieniali się wiedzą, pomysłami, i z dużym zaangażowaniem przygotowali liryki na nasz najnowszy album.</p>
<p><b>Szata graficzna krążka ponownie ucieka od czerni, znanej z pierwszych 4 płyt Azarath. Za cover art odpowiedzialna jest tym razem żona Inferno, na co dzień zajmująca się grafiką i malarstwem. Kilka słów na temat tego konceptu, jego przygotowania i finalnego efektu? Jest to jedna z wybranych grafik powstałych wcześniej, czy obraz stworzony został specjalnie na potrzeby płyty?</b></p>
<p>Obraz powstał specjalnie na potrzeby płyty. Marta znała cały koncept albumu, oczywiście była też cały czas na bieżąco z muzyką, którą tworzyliśmy i równocześnie malowała obraz. Wg mnie jest znakomitym uzupełnieniem muzyki, tytułu i tekstów na płycie, a jednocześnie jest old schoolowym dziełem, dalekim od obecnej “mody” na photoshopowe okładki.</p>
<p><b>Patrząc na rozmach promocji nowego krążka (duża w tym zasługa Agonii), wydaje się, że macie zamiar pożeglować tym okrętem na szersze niż dotychczas wody. Nie twierdzę, że zespół nie jest znany, bo wśród miłośników death metalu cieszycie się właściwym uznaniem, mam tu jednak na myśli śmiałe wkroczenie na większy metalowy rynek.  To tylko wrażenie, czy jednak właściwa ocena obecnych planów zespołu?</b></p>
<p>Z naszej strony nic się nie zmieniło, robimy dalej swoje najlepiej jak potrafimy i tyle. Nagrywamy płyty kiedy jesteśmy gotowi, koncertujemy ile możemy. Nie wyznaczaliśmy sobie żadnych promocyjnych celów, wszystko dzieje się naturalnie. Wybraliśmy<strong> Agonię</strong>, mając pełne zaufanie do tej firmy, wynikające już z wcześniejszej współpracy przy  <em><strong>Praise the Beast</strong></em>. Negocjacje były bardzo konkretne, szybkie, a płyta została wydana dokładnie w takiej formie, jak sobie założyliśmy. Co do działań promocyjnych, to po ilości otrzymanych recenzji i wywiadów widzimy, że <strong>Agonia</strong> <strong>Records</strong> działa bardzo prężnie i cały czas się rozwija.</p>
<p><b>Premierze nowej płyty towarzyszyła dość niespodziewana roszada w składzie Azarath, która siłą rzeczy zmusiła Was do weryfikacji wcześniej poczynionych planów. Najpierw enigmatyczne, niepotwierdzone przez zespół oświadczenie Necrosodoma, które niedługo potem zniknęło z sieci, później znacząca cisza i finalnie bardzo zwięzłe info o rozejściu się Waszych muzycznych dróg. Czy dziś możesz powiedzieć na ten temat coś więcej? Co było przyczyną tego rozstania, czy mocno uderzyło w zespół w tak ważnym momencie jakim była premiera nowej płyty oraz co spowodowało, że info o zmianach poszło w świat w taki sposób?</b></p>
<p>Z naszego punktu widzenia to nie było niespodziewane, prędzej czy później musiało się tak stać, gdyż najkrócej to ujmując “nie nadawaliśmy na tych samych falach”. Nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń co do Marka wokali, solówek czy tekstów na płycie. Jest zajebistym muzykiem, tylko po prostu mieliśmy odmienne podejście/wizje co do stylu i sposobu funkcjonowania zespołu. I tyle, nie ma co wchodzić niepotrzebnie w szczegóły. Nie ma tu żadnej złej krwi, nadal jestem fanem <strong>Anima Damnata</strong> i<strong> Deus Mortem.</strong></p>
<p><b>Angaż za Necrosodoma otrzymał znany z Embrional Marcin „Skullripper” Sienkiel. Co zadecydowało o tym wyborze? Czy giełda nazwisk przewidywała też innych kandydatów? Czy zakiełkował przy okazji (choć nie jest tajemnicą, że w praktyce raczej niewykonalny) pomysł powrotu z Brunem w szeregach?</b></p>
<p>Rozważaliśmy kilku kandydatów i różne konfiguracje, parę osób po rozmowach zaprosiliśmy na próby, no i wybraliśmy Marcina. Jest bardzo dobrym muzykiem, był zajebiście przygotowany i dobrze nam się razem grało. Ma już za sobą również pierwszy koncert w naszych szeregach (<strong>Party San Festival</strong>) i jesteśmy mega zadowoleni ze współpracy. Za parę tygodni wyruszamy na tour po Europie i będzie okazja do dokładnego sprawdzenia jak to będzie funkcjonowało.</p>
<p><b>Pytanie o Wasze plany koncertowe &#8211; kiedy nadarzy się najbliższa okazja do skonfrontowania nowego materiału z warunkami koncertowymi?<br />
</b></p>
<p>Już 7 września rozpoczynamy europejską trasę w towarzystwie <strong>Immolation</strong> i <strong>Melechesh</strong>. Zagramy 21 koncertów, z czego 4 ostatnie w Polsce &#8211; 26.09 Kraków, 27.09 Wrocław, 28.09 Gdynia i 29.09 Warszawa. Na polskich koncertach towarzyszyć nam będzie również <strong>In Twilight’s Embrace</strong>. Zapraszamy.</p>
<p><b>Dzięki za rozmowę. Pomyślnego wiatru w żagle i do zobaczenia na koncertach!</b></p>
<p>Dzięki!</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/5RWuZ4SN4-Y" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/wszystko-dzieje-sie-naturalnie/">AZARATH: „Wszystko dzieje się naturalnie&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/wszystko-dzieje-sie-naturalnie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>IHASAN: &#8222;człowiek uczy się całe życie&#8221;</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ihasan-czlowiek-uczy-sie-cale-zycie/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ihasan-czlowiek-uczy-sie-cale-zycie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Magdalena Dalmata]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 18:54:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Azarath]]></category>
		<category><![CDATA[Barshasketh]]></category>
		<category><![CDATA[Deus Mortem]]></category>
		<category><![CDATA[Exmortum]]></category>
		<category><![CDATA[Ihasan]]></category>
		<category><![CDATA[In Articulo Mortis]]></category>
		<category><![CDATA[Inferno]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[necrosodom]]></category>
		<category><![CDATA[Nox Lunaris]]></category>
		<category><![CDATA[Odraza]]></category>
		<category><![CDATA[Outre]]></category>
		<category><![CDATA[Voidhanger]]></category>
		<category><![CDATA[Witchmaster]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=87167</guid>

					<description><![CDATA[<p>Polscy twórcy są zdecydowanie zbyt skromni, jak na swoje umiejętności. Nie dość, że prezentują coraz wyższy poziom swoich prac, to nierzadko zostawiają&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ihasan-czlowiek-uczy-sie-cale-zycie/">IHASAN: &#8222;człowiek uczy się całe życie&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">Polscy twórcy są zdecydowanie zbyt skromni, jak na swoje umiejętności. Nie dość, że prezentują coraz wyższy poziom swoich prac, to nierzadko zostawiają swoich zagranicznych kolegów w tyle. Rąbka tajemnicy świata sztuki grafiki w polskich warunkach uchyla autor logo m.in. dla zespołu <strong>Odraza</strong>, <strong>Outre</strong> czy <strong>Deus Mortem</strong>. Grafik, kaligraf, człowiek gór i lasów, zapraszam do wywiadu z <strong>Ihasanem</strong>.</p>
<p><strong>Na wstępie może zechciałbyś powiedzieć parę słów o sobie? Kim jest Ihasan?</strong></p>
<p><strong>Ihasan</strong> to człowiek, jak większość śmiertelników chodzących po Ziemi, normalnie pracujących na etacie. To fascynat górskich wojaży, który każdą wolną chwilę spędziłby na górskim szlaku, a wieczorem z zimnym piwem w dłoni i słuchawkami na uszach, napawałby się pięknem górskich krajobrazów, które totalnie resetują z prozy dnia codziennego i ładują baterię na kolejne dni, tygodnie. Myślę, iż obok rysowania, góry to jedna z jego największych fascynacji, a dodatkowo świetna inspiracja do kolejnych projektów. To fascynat muzyki, kolekcjoner płyt winylowych i fan kraftowych piw.</p>
<p><strong>A dlaczego wybór padł na taki pseudonim?</strong></p>
<p>Z tym pseudonimem jest śmieszna historia. W latach 90., bardzo często jeździłem do swoich bliskich znajomych do Trójmiasta. Pewnego wieczoru, siedząc na plaży, pamiętam, że wypiliśmy zbyt dużo piwa i jeden ze znajomych spoglądając na mnie mówi: &#8211; &#8222;Ty wyglądasz jak Ihasan z Empyrjora&#8221;, na co większość parsknęła śmiechem z przekształcenia <strong>Ihsahna</strong> z <strong>Emperora</strong>, oczywiście podłapał to <strong>Nergal</strong> z <strong>Piotrem Weltrowskim</strong> i zaczęli od tego pamiętnego wieczoru przy wszystkich znajomych wołać na mnie Ihasan. Śmieszna historia, bez większych otoczek. Podpisując się pod rzeczami, które zrobiłem, nie szukałem zatem jakichś wymyślnych pseudonimów, a z drugiej strony chciałem być w miarę anonimowy, więc wybór był prosty &#8211; padło na Ihasan.</p>
<p><strong>Kiedy zainteresowałeś się tworzeniem grafiki na potrzeby zespołów?</strong></p>
<p>Szczerze powiedziawszy wyszło to bardzo przypadkowo. Pamiętam, pewnego dnia przyjechał do mnie <strong>Inferno</strong> (perkusista zespołu <strong>Behemoth</strong>) , siedzieliśmy u mnie w domu i oczywiście rozmawialiśmy na różne tematy, słuchając przy tym muzyki. W pewnym momencie wyciągnął laptopa i puścił mi dopiero co nagrany materiał <strong>Deus Mortem</strong>. Byłem tym materiałem tak zauroczony, że nie wiedzieć czemu od razu zaproponowałem zrobienie mu logo dla zespołu. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, bo praktycznie bez większych poprawek logo zostało zaakceptowane przez zespół. Można więc śmiało powiedzieć, że od <strong>Deus Mortem</strong>, zacząłem się „bawić” w projektowanie kolejnych logówek dla zespołów i robieniem kaligrafii do albumów. Mało kto o tym wie, ale nie było to moje pierwsze logo, jakie zrobiłem.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-87176 size-full aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/outre.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/outre.jpg 960w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/outre-300x193.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/outre-800x513.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/outre-450x289.jpg 450w" sizes="(max-width: 960px) 100vw, 960px" /></p>
<p><strong>A więc jakie było pierwsze zlecenie?</strong></p>
<p>Pierwszy projekt, jaki wykonałem był pod koniec lat 90., było to logo do zina: <strong>In Articulo Mortis</strong>, a chwilę później, do gdyńskiego, niestety nie istniejącego już zespołu <strong>Nox Lunaris</strong>. Z perspektywy czasu, jak spoglądam na to logo, bardzo wiele bym tam zmienił, ale jak mawiają, człowiek uczy się całe życie. Od tamtego czasu praktycznie nic nie robiłem, co by wyszło w świat, aż do wspomnianego <strong>Deus Mortem</strong>. Po zrobieniu logo, <strong>NCRSDM</strong> zaproponował mi bym zajął się szatą graficzną, czyli narysowaniem okładki oraz kaligrafią na EPkę <strong>Darknessence</strong>. Zgodziłem się, a efekty tej pracy można zobaczyć na pierwszym wydawnictwie tego zespołu (jaki i kolejnych, jakie wydał zespół). Był to bez wątpienia bardzo fajny czas, dostałem całkowicie wolną rękę od zespołu i mogłem trochę odświeżyć ołówek oraz cienkopisy, by porysować. Zresztą banery, jakie towarzyszą zespołowi podczas koncertów, również są mojego autorstwa.</p>
<p><strong>A właściwie dlaczego akurat wybrałeś ten rodzaj sztuki?</strong></p>
<p>Nigdy się nad tym szczerze powiedziawszy nie zastanawiałem. Od małego dużo rysowałem, projektowałem, mimo niepowodzeń nie poddawałem się. W latach 80.jednak nie było tak łatwo o sprzęt do rysowania czy kaligrafii, swego czasu dostałem od rodziców zestaw stalówek o różnej grubości, które maczając w atramencie, testowałem na kartce papieru. Szło mi to strasznie nieudolnie, więc pewnego dnia ojciec usiadł przed moim biurkiem i narysował mi gotykiem cały alfabet dużych i małych liter. Byłem tym zachwycony! Okleiłem przezroczystą taśmą klejącą ten alfabet, by mi się nie zniszczył i próbowałem pisać różne wyrazy, korzystając ze „ściągi” zrobionej przez ojca. To było niesamowite. Później już poszło samoczynnie, przerysowywanie logówek różnych zespołów na kartce papieru, na plecakach kostkach, czy skórzanych torbach na ramię. Już wtedy koledzy z klasy czy szkoły prosili mnie o przysługę narysowania im wybranej logówki ulubionego zespołu.</p>
<p><strong>Pozwolisz, że zapytam jeszcze o to kaligrafowanie. Jak myślisz, dlaczego ta sztuka cieszy się jeszcze popularnością, pomimo dostępnych ogromnych ilości gotowych fontów?</strong></p>
<p>Myślisz, że cieszy się dużą popularnością? Szczerze powiedziawszy nie zauważyłem, aż tak dużej ilości okładek z ręczną kaligrafią, a przyznam że bardzo dużo kupuję płyt i zwracam uwagę, jak są wydawane. Co do dalszej części pytania, myślę że widać diametralną różnicę między tekstem z gotowych fontów, gdzie wszystko masz idealnie rozmieszone na stronie, a każda czcionka i litera jest idealna, w porównaniu z tym, co osiągniesz, gdy robisz to ręcznie. Tu masz niedociągnięcia, stalówkę inaczej ustawisz, ręka Ci się zachwieje, wyjdziesz poza linie etc. Mimo tego zauważyłem, że ludzie z którymi współpracuję bardzo cenią sobie fakt, by ich wkładka nie była tylko i wyłącznie dodatkiem do muzyki, lecz była równie ważnym elementem w całości. Tak było i jest w przypadku <strong>Deus Mortem</strong>, <strong>Outre</strong>, <strong>Voidhanger</strong>, <strong>Witchmaster</strong> czy ostatnio <strong>Azarath</strong>, dlatego bardzo zależy im, by było jak najmniej ingerencji techniki komputerowej w albumach, które wydają, choć jak wiemy, całkowita rezygnacja z tego jest wręcz niemożliwa.</p>
<p><strong>Ok, w innym kontekście niekoniecznie chodziło mi o kaligrafię dla zespołów, ale zdarza mi się spotykać na różnych blogach potyczki ludzi z tą sztuką. </strong></p>
<p>Wiesz co, nie śledzę blogów z prozaicznego powodu: nie mam na to czasu, inspiracji szukam raczej w książkach niż w Internecie, po drugie, nie chciałbym, by ktokolwiek mi zarzucił kopiowanie kogokolwiek&#8230;</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-87179 size-full aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/kaligrafia.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/kaligrafia.jpg 960w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/kaligrafia-300x225.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/kaligrafia-450x338.jpg 450w" sizes="(max-width: 960px) 100vw, 960px" /></p>
<p><strong>Jesteś samoukiem?</strong></p>
<p>Tak, w życiu nie pobierałem żadnych lekcji rysunku czy kaligrafii, bo to dla mnie dwa jakże inne rodzaje sztuki. Wszystko, co robię, to lata ćwiczeń, szukania inspiracji, aczkolwiek w życiu nie nazwałbym siebie artystą. Ciągle się uczę, ciągle próbuję nowych rozwiązań i sam widzę progres między tym, co zrobiłem na samym początku, a tym, co robię teraz. Przyznam szczerze, że za każdym razem, gdy coś robię i udostępniam już zespołowi, dla którego rysuję, muszę być w 100% do tego przekonany, że jest to na tyle dobre, że bez mrugnięcia powieką się pod tym podpiszę. Oczywiście zależy mi również na tym, by druga strona, czyli zespół, dla którego wykonuję daną pracę, również podzielał mój entuzjazm, choć przyznam, że strasznie krytycznie podchodzę do tego, co robię.</p>
<p><strong>Czy to, dla kogo projektujesz, i jakiej muzyki słuchasz ma znaczenie?</strong></p>
<p>Tak. Tu nie ma przypadków. Przede wszystkim, by nie zabrzmiało to z mojej strony zbyt buńczucznie, musi mi się muzyka podobać, wtedy o wiele lepiej się pracuje, gdy czuję dźwięki płynące z głośników. Gdy jeszcze dodatkowo jest to kapela mojego bardzo dobrego znajomego, możemy mówić o pełni szczęścia :). Parokrotnie próbowałem zrobić coś dla zespołów, których generalnie nie czułem i niestety, ale nic z tego nie wyszło. Nie mam parcia na bycie <strong>Christopherem Szpajdlem</strong>, by zdominować rynek logówek, gdyż najzwyczajniej w świecie nie mam na to czasu i nie jest to zajęcie, z którego żyję. Mam więc ten komfort, by wybrać z kim chcę współpracować, choć przyznam szczerze, że po ostatnich kaligrafiach do najnowszej płyty <strong>Azarath</strong>, z których swoją drogą jestem bardzo zadowolony, zainteresowanie moim profilem na FB jest coraz większe, a co za tym idzie, pojawiają się zapytania na temat zleceń czy to kaligrafii, czy logo zespołu.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-87177 size-full aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/odraza.jpg" alt="" width="50%" " srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/odraza.jpg 960w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/odraza-300x201.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/odraza-450x301.jpg 450w" sizes="(max-width: 960px) 100vw, 960px" /></p>
<p><strong>Czego możemy się po Tobie spodziewać się w najbliższym czasie?</strong></p>
<p>Skończyłem ostatnio logo dla nowego krakowskiego zespołu <strong>Biesy</strong>, który według mnie powinien ostro namieszać swoim debiutanckim albumem na naszym rodzimym podwórku. Może to być strzał na miarę <strong>Outre</strong> czy <strong>Odrazy</strong>, które swoimi debiutanckimi albumami zrobiły wiele szumu. Poza tym, pracuję obecnie nad logo zespołu, mojego starego, dobrego znajomego z rodzimego Wrocławia. W chwili obecnej nie chcę jeszcze zdradzać nazwy oraz ludzi, którzy za nim stoją, bo mam wrażenie,że chcą, by do czasu znalezienia wydawcy było cicho w tym temacie. Co jeszcze…<br />
Rozpocząłem już pracę nad kaligrafią do splitu <strong>Outre</strong> z <strong>Barshasketh</strong>, który mam nadzieję wyjdzie jak najszybciej oraz rysuję okładkę do nowego materiału krakowskiego Exmortum. W planach mam jeszcze kaligrafie na kolejny drugi duży album <strong>Deus Mortem</strong>, ale najpierw poczekam aż <strong>Ncrsdm</strong> go nagra.</p>
<p><strong>Masz w planach ekspansję na rynek zagraniczny?</strong></p>
<p>Może nie tyle nie planuję, co nie miałem propozycji robienia czegokolwiek. Gdyby jakaś ciekawa propozycja wypłynęła mógłbym ją przemyśleć, oczywiście pod jednym warunkiem &#8211; ten zespół muzycznie musiałby w 100% trafić w me gusta. Po ukazaniu się &#8222;<strong>Ghost Chants</strong>&#8221; <strong>Outre</strong>, strasznie zainteresowany był współpracą lider czeskiego <strong>INFERNO</strong>, bardzo podobała mu się kaligrafia na tym albumie i chciał zrobić identyczną na swój nowy album. Niestety nie dogadaliśmy się.</p>
<p><strong>Chciałbyś jeszcze podzielić się czymś z czytelnikami?</strong></p>
<p>Dzięki za zainteresowanie i wywiad. Jeśli ktoś z czytelników ma ochotę zaznajomić się z tym, co tworzę, zapraszam na oficjalny profil <a href="https://www.facebook.com/Ihasan-art-560126310769533/?fref=ts" target="_blank" rel="noopener"><strong>Ihasan.Art</strong></a> na facebooku.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-87181 size-full aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/ihasan.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/ihasan.jpg 960w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/ihasan-300x225.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/04/ihasan-450x338.jpg 450w" sizes="(max-width: 960px) 100vw, 960px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ihasan-czlowiek-uczy-sie-cale-zycie/">IHASAN: &#8222;człowiek uczy się całe życie&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ihasan-czlowiek-uczy-sie-cale-zycie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>AZARATH &#8211; &#8222;In Extremis&#8221; (2017)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/azarath-in-extremis/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/azarath-in-extremis/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Synu]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 22 Mar 2017 16:33:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Agonia records]]></category>
		<category><![CDATA[Azarath]]></category>
		<category><![CDATA[bart]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Blasphemers' Maledictions]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[In Extremis]]></category>
		<category><![CDATA[Inferno]]></category>
		<category><![CDATA[necrosodom]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=83959</guid>

					<description><![CDATA[<p>Szalenie&#160;trudno uwierzyć, że od ukazania się&#160;Blasphemers&#8217; Maledictions&#160;minęło już tyle czasu. Wydaje się jakby akces&#160;do składu Azarath Necrosodoma i premiera&#160;znakomitej poprzedniczki miały miejsce&#160;zaledwie&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/azarath-in-extremis/">AZARATH &#8211; &#8222;In Extremis&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Szalenie&nbsp;trudno uwierzyć, że od ukazania się&nbsp;<em><strong>Blasphemers&#8217; Maledictions&nbsp;</strong></em>minęło już tyle czasu. Wydaje się jakby akces&nbsp;do składu <strong>Azarath</strong> <strong>Necrosodoma</strong> i premiera&nbsp;znakomitej poprzedniczki miały miejsce&nbsp;zaledwie kilkanaście miesięcy temu, tymczasem okazuje się, że ten pochodzący z <strong>Tczewa</strong> zespół zafundował fanom najdłuższą przerwę wydawniczą w swojej dotychczasowej historii, trwającą bez mała 6 lat.</p>
<p>Nadwyrężona cierpliwość sympatyków twórczości <strong>Azarath</strong> ma jednak szansę zostać sowicie wynagrodzona, ponieważ<em><strong> In Extremis</strong> </em>to piekielnie rasowy, niezwykle solidny i konkretny materiał. Płyta utrzymana w znanych z poprzedniczki klimatach „zbleciorowanego” death metalu, zawiera komplet elementów, za które orkiestra&nbsp;<strong>Inferno</strong> i <strong>Barta</strong> jest na krajowej scenie powszechnie ceniona i szanowana.</p>
<p>Bezkompromisowe podejście do tematu daje o sobie znać już od pierwszej nuty otwierającego <em>The Triumph of Ascending Majesty</em>. Podobnie jest&nbsp;w większości kolejnych numerów &#8211;&nbsp;<strong>Azarath</strong> nie bawi się w serwowanie słuchaczom wzniosłych wprowadzeń czy cnotliwych&nbsp;wstępów, wrzucając odbiorców w sam środek nawałnicy dźwięków, chłoszczących riffów, mielących gnaty garów i potępieńczych wokali <strong>Necrosodoma</strong>.</p>
<p>Zespół nie traci przy tym jednak kompozycyjnej elegancji, pozorny chaos układa się w całkowicie logiczną całość, a numery &#8222;żrą&#8221; w przystępny i diabelnie przebojowy sposób,&nbsp;co sprawia, że płyty słucha się bez wyraźnego wysiłku czy znużenia.</p>
<p>Mnożąc pochwały nie można nie wspomnieć o kapitalnych riffach, których ilość starczyłaby spokojnie na dwukrotnie dłuższy materiał. Ślady perkusji położone przez <strong>Inferno</strong> to muzyczna profesura, <strong>Necrosodom</strong> potwierdza natomiast, że wokalnie gra w Polsce wyłącznie w swojej lidzie. Jeśli miałbym szukać muzyka operującego podobnie naturalnym, opętańczym i jadowitym wokalem, to mógłbym wskazać jedynie na <strong>Ariocha</strong>/<strong>Mortuusa</strong> z <strong>Funeral Mist</strong>/<strong>Marduk</strong>, którego dokonania zresztą równie cenię.</p>
<p>Warto zanaczyć, że <strong>Azarath</strong> pozwala sobie na <strong><em>In Extremis</em></strong> na ciekawe wycieczki, dodając do konkretnego mięcha elementy ukierunkowane na budowanie klimatu – minuta zamykająca <em>The Triumph of Ascending Majesty, </em>melodyjna solówka w&nbsp;<em>Annihilation (Smite all the illusions),</em>&nbsp;czy orientalne riffy w <em>Death</em> cieszą ucho niezmiernie, a melorecytacja z <em>The Slain God</em> (przypominająca nieco tę z <i>O Father O Satan O Sun!</i> <strong>Behemoth</strong>) to już w ogóle cios przeokrutny.</p>
<p><strong><em>In Extremis</em></strong> nie przynosi w dyskografii <strong>Azarath</strong> jakościowego przełomu tylko dlatego, że kapela ta już dawno ustawiła swoją poprzeczkę na nieosiągalnym dla sporej części konkurencji poziomie. I mimo tego, że czułem się bardziej poczochrany poprzednim krążkiem, (do dziś uważam go za materiał absolutnie doskonały), przyznać muszę, że zespół jednoznacznie potwierdza swoją klasę, serwując płytę, którą bez mrugnięcia okiem polecam&nbsp;fanom death metalu najwyższej próby.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/PkOqzLUXPAU" width="715" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/azarath-in-extremis/">AZARATH &#8211; &#8222;In Extremis&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/azarath-in-extremis/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
