<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Neil Fallon - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/neil-fallon/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/neil-fallon/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Wed, 12 Aug 2026 09:21:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Neil Fallon - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/neil-fallon/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>CLUTCH &#8211; &#8222;Sunrise on Slaughter Beach&#8221; (2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/clutch-sunrise-on-slaughter-beach-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/clutch-sunrise-on-slaughter-beach-2022/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcel]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 19 Aug 2022 07:43:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2022]]></category>
		<category><![CDATA[Book of Bad Decisions]]></category>
		<category><![CDATA[Clutch]]></category>
		<category><![CDATA[Neil Fallon]]></category>
		<category><![CDATA[nowy album]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Sunrise On Slaughter Beach]]></category>
		<category><![CDATA[Weathermaker Music]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=258307</guid>

					<description><![CDATA[<p>Cztery lata – dokładnie tyle czasu minęło od wydania poprzedniego krążka Clutch, Book of Bad Decisions. Biorąc pod uwagę niezawodną kreatywność i&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/clutch-sunrise-on-slaughter-beach-2022/">CLUTCH &#8211; &#8222;Sunrise on Slaughter Beach&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Cztery lata – dokładnie tyle czasu minęło od wydania poprzedniego krążka <strong>Clutch</strong>, <strong><em>Book of Bad Decisions</em></strong>. Biorąc pod uwagę niezawodną kreatywność i płodność muzyków z Maryland, jest to zdecydowanie zbyt długi okres. Dziwi również fakt, że po czterech długich latach Amerykanie sprezentowali nam swój najkrótszy jak dotąd album, którego czas trwania nieznacznie przekracza pół godziny. Jak prezentuje się dziewięć utworów umieszczonych na najnowszym wydawnictwie <strong>Clutch</strong>? Przekonajcie się sami!</p>
<p>Po wypuszczeniu dwóch pierwszych singli <strong><em>Red Alert (Boss Metal Zone)</em></strong> i<strong><em> We Strive for Excellence</em></strong> byłem przekonany, że Panowie powracają do bardziej intensywnego rockowego brzmienia, tak dobrze znanego fanom z uwielbianych <strong><em>Psychic Warfare </em></strong><em>(2015)</em> i <strong><em>Earth Rocker </em></strong><em>(2013)</em>. Szczególnie pierwszy z nich, trwający niespełna trzy minuty <strong><em>Red Alert</em></strong>, to jeden z najkrótszych utworów w dyskografii <strong>Clutch</strong>, a jego koncertowa energia dorównuje sztandarowym <strong><em>X-Ray Visions </em></strong>czy <strong><em>The Mob Goes Wild</em></strong>.</p>
<p><strong><em>Sunrise on Slaughter Beach </em></strong>to płyta krótka, zwięzła i bardzo satysfakcjonująca. Poza wspomnianymi singlowymi rockerami mamy tu do czynienia z bardzo interesującymi pomysłami w postaci utworu <strong><em>Nosferatu Madre</em></strong>, którego groove poruszyłby nogę i przemówiłby do duszy niejednego rockowego laika. <strong><em>Nosferatu </em></strong>łączy stonerowe pomysły grupy z początków jej istnienia z bardziej energicznym brzmieniem, do którego Amerykanie przyzwyczaili nas w ostatnich latach swojej działalności – ot, przepis na świetny koncertowy rager (informacja poparta własnym doświadczeniem koncertowym). Mamy tu również kapitalną <strong><em>Mercy Brown</em></strong>, czyli najbardziej epicki kawałek na całej płycie, przypominający swoją podniosłością kompozycję <strong><em>Emily Dickinson</em></strong> z <strong><em>BoBD</em></strong><em>. </em>Ciche partie przeplatane z eksplodującym refrenem sprawią, że niejeden słuchacz się zachwyci. Utwór tytułowy to świetny stonerowy kawałek z – jakżeby inaczej – bardzo mocnym refrenem, który od pierwszego odsłuchu wpadnie każdemu w ucho. Inteligentne, często żartobliwe i ironiczne teksty <strong>Neila Fallona</strong> świetnie wpasowują się w ogólny ton utworu, jak i całej płyty, dzięki czemu po paru odsłuchach łatwo jest zapamiętać najciekawsze momenty liryczne.</p>
<p>Płytę kończą trzy dość nietypowe jak na ostatnie dwie dekady muzyki <strong>Clutch </strong>kawałki. Pierwszy z nich, <strong><em>Skeletons on Mars</em></strong>, który – poza swoim dość chwytliwym refrenem – wypełniony jest rozległą przestrzenią instrumentalną, w której muzycy pozwolili sobie na niemałą dawkę kosmicznej (nomen omen) eksperymentacji – coś, czego nie słyszeliśmy w ich muzyce od roku 1995, czyli od czasu wydania tytułowej płyty <strong><em>Clutch</em></strong>. <strong><em>Three Golden Horns</em></strong> jest utworem ze złowieszczo brzmiącym refrenem i rozbudowaną sekcją instrumentalną, podczas której Panowie ponownie zasypują nas ciekawymi, zainspirowanymi jazzem pomysłami i energicznie brzmiącymi riffami. Jest to jedna z tych kompozycji, która może umknąć słuchaczom ze względu na to, że znajduje się przy samym końcu płyty, jednak warto o niej pamiętać. Albumowy closer, <strong><em>Jackhammer Our Names</em></strong>, to nagranie jedyne w swoim rodzaju. Jest to dość krótka kompozycja, w której główną rolę gra głos <strong>Fallona </strong>i kreowana przez niego atmosfera klęski i zagłady. Patetyczny, bardzo poważny ton utworu wzbudza w słuchaczu skrajne emocje. <strong><em>Jackhammer Our Names </em></strong>zamyka płytę w sposób zaskakujący, przez co chce się do niego wracać bez końca.</p>
<p><strong><em>Sunrise on Slaughter Beach </em></strong>to bardzo dobra i – jak to w standardzie Panów z <strong>Clutch </strong>od zawsze było – pozbawiona słabych numerów płyta. Jedynym mankamentem, jakiego jestem w stanie się tutaj doszukać jest fakt, że to zaledwie dziewięć kawałków, przez co <strong><em>Sunrise</em></strong> ciężko jest postrzegać jako pełen album czy też produkt całkowicie ukończony. Gdyby Amerykanie dorzucili dwa-trzy utwory, byłbym w pełni usatysfakcjonowany. Polecam tę płytę wszystkim fanom dobrej muzyki, których koncentracja uwagi nie jest zbyt długa – to album idealny dla Was; krótki, zwięzły i na temat.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/clutch-sunrise-on-slaughter-beach-2022/">CLUTCH &#8211; &#8222;Sunrise on Slaughter Beach&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/clutch-sunrise-on-slaughter-beach-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Clutch, The Picturebooks, Octopussy &#8211; Warszawa (07.12.2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/clutch-the-picturebooks-octopussy-warszawa-07-12-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/clutch-the-picturebooks-octopussy-warszawa-07-12-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcel]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Dec 2018 10:02:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[2018]]></category>
		<category><![CDATA[Book of Bad Decisions]]></category>
		<category><![CDATA[Clutch]]></category>
		<category><![CDATA[Metal Mind Productions]]></category>
		<category><![CDATA[Neil Fallon]]></category>
		<category><![CDATA[Octopussy]]></category>
		<category><![CDATA[proxima]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[report]]></category>
		<category><![CDATA[The Picturebooks]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=151806</guid>

					<description><![CDATA[<p>Istnieją takie zespoły, które po prostu nigdy się nie nudzą. I choć widziało się je na żywo już wielokrotnie, ich urok w&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/clutch-the-picturebooks-octopussy-warszawa-07-12-2018/">Clutch, The Picturebooks, Octopussy &#8211; Warszawa (07.12.2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Istnieją takie zespoły, które po prostu nigdy się nie nudzą. I choć widziało się je na żywo już wielokrotnie, ich urok w ogóle nie przemija. Wydawać by się mogło, że kolejne koncerty nie są w stanie zaoferować nic nowego, a jednak! W moim świecie takim zespołem jest amerykański kwartet <strong>Clutch</strong>, który w zeszły piątek zameldował się na scenie warszawskiego klubu Proxima w towarzystwie supportów z <strong>Octopussy</strong> oraz <strong>The Picturebooks</strong>. I mimo że było to już moje trzecie spotkanie z zasłużoną rockową ekipą, wciąż uważam, że jest to jeden z najbardziej energicznych i elektryzujących zespołów na świecie. Cóż to był za wieczór! Zapraszam do relacji z polskiego przystanku trasy promującej najnowsze wydawnictwo grupy zatytułowane <strong><em>Book of Bad Decisions</em></strong>!</p>
<p style="text-align: left;">W klubie Proxima pojawiłem się chwilę po otwarciu drzwi. W budynku już od samego początku roiło się&nbsp;od ludzi – taki urok wyprzedanych koncertów. Po&nbsp;wizycie w szatni udałem się na stoisko z merchem, którego asor<img fetchpriority="high" decoding="async" class="size-large wp-image-152149 alignleft" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/12/Octopussy-450x300.jpg" alt="" width="450" height="300" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/12/Octopussy-450x300.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/12/Octopussy-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/12/Octopussy.jpg 1024w" sizes="(max-width: 450px) 100vw, 450px" />tyment nieco mnie rozczarował. W ofercie <strong>Clutch </strong>znaleźć można było jedynie trzy rodzaje koszulek, flagę, czapkę zimową oraz parę winyli. Liczyłem na o wiele więcej, ale&nbsp;widocznie&nbsp;gorący towar Amerykanów rozszedł się jak ciepłe bułeczki w takich krajach, jak Szwecja czy Niemcy. Niedługo później na scenie pojawił się gdański zespół <strong>Octopussy</strong>, który przedstawił publiczności swoje gęste i „zapiaszczone” stoner rockowe oblicze. Polski sekstet zaprezentował się interesująco. Grupa&nbsp;przeplatała ciężkie, stonerowe momenty z rock’n’ rollową dynamiką, która bujała warszawskim tłumem. Czysty wokal frontmana grupy stanowił fajny dodatek do energicznego instrumentarium składającego się z dwóch gitar elektrycznych, basu, bębnów i keyboardu. 45-minutowy występ polskiej ekipy stanowił naprawdę obiecujący początek wieczoru. Może nie był to koncert spektakularny, ale Panowie z <strong>Octopussy</strong> mają pełne prawo być z siebie dumni. Byle kto nie występuje w roli supportu <strong>Clutch</strong>.</p>
<p style="text-align: left;">Jakieś 15 minut po zakończeniu gigu <strong>Octopussy</strong> na scenie pojawiło się dwóch sympatycznie wyglądających Panów. I tak jak przed chwilą w warszawskiej Proximie widownia miała okazję obserwować aż szóstkę muzyków, teraz było ich tylko dwóch. Niemców z <strong>The Picturebooks</strong> kojarzyłem wcześniej jedynie z nazwy. Niemniej jednak, po piątkowym występie ten niezwykły duet zdobył masę nowych fanów. Wydawało mi się, że tego dnia to jedynie muzyka headlinerów z <strong>Clutch </strong>przyprawi mnie o szybsze bicie serca. Szybko jednak zostałem wyprowadzony z błędu, bowiem to, co <strong>The Picturebooks </strong>prezentowali na scenie było czystym szaleństwem. Świetne wokale (w tym duecie śpiewa zarówno gitarzysta, jak i perkusista), niesamowity groove i przede wszystkim szalona gra perkusisty sprawiły, że <img decoding="async" class="size-large wp-image-152150 alignright" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/12/picturebooks-450x300.jpg" alt="" width="450" height="300" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/12/picturebooks-450x300.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/12/picturebooks-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/12/picturebooks.jpg 1024w" sizes="(max-width: 450px) 100vw, 450px" />publiczność wprost oszalała. Co też najlepszego wyprawiał ten bębniarz! Poza uderzaniem w perkusję jakimiś niestworzonymi przedmiotami, muzyk obchodził się ze swoim instrumentem jak magik z peleryną. W pewnym momencie na jego dłoniach pojawiła się krew. Jego niezwykle energiczna a zarazem czarująca gra bardzo podobała się fanom. Utwory <strong><em>Zero Fucks Given</em></strong> czy <strong><em>I Need That Oooh</em></strong> zostały przyjęte z ogromnym entuzjazmem, na co niemiecki duet żywiołowo reagował. Kapitalny występ, chapeau bas. Kto by pomyślał, że niepozorna dwójka muzyków zrobi takie show! Już ostrzę sobie apetyt na następny koncert <strong>The Picturebooks</strong> w naszym kraju. Miejmy tylko nadzieję, że nastąpi to stosunkowo niedługo, bo zespoły o takiej charyzmie i elegancji to czysta frajda i przyjemność dla zmysłów.</p>
<p>Ścisk w Proximie był niesamowity. Wypełniony po brzegi klub pękał w szwach, a gdy z głośników zaczęły dobiegać pierwsze dźwięki klasycznego intro <strong><em>We Need Some Money</em></strong>, publiczność zgodnie wyśpiewała jego tekst. Światła zgasły, na scenie pojawiło się czterech niepozornie wyglądających Panów w średnim wieku, i moment później wszyscy szaleli do pierwszych dźwięków <strong><em>Gimme the Keys</em></strong>. Ależ to był kocioł! Frontman <strong>Neil Fallon</strong> niczym pantera biegał z jednego końca sceny do drugiego i swoim niepodrabialnym głosem dowodził rozszalałą publiką. Jeszcze szybszy <strong><em>Vision Quest</em></strong> udowodnił, że utwory z najnowszej płyty – pomimo nieco bardziej stonowanej dynamiki – są świetne w akcji na żywo. Do trzeciego utworu obeszło się bez większych zaskoczeń, natomiast to, co nastąpiło później przerosło moje oczekiwania. Gitarzysta <strong>Tim Sult</strong> zaczął odgrywać pierwsze riffy <strong><em>Promoter (of Earthbound Causes)</em></strong>, czyli odkurzonego klasyka z opus magnum <strong><em>Blast Tyrant</em> </strong>(2004). Jakże wielki uśmiech zagościł na mej twarzy! To właśnie takie nieprzewidywalne momenty kocham w koncertach <strong>Clutch</strong>. Zespół z nocy na noc dosłownie wywraca <img decoding="async" class="size-large wp-image-152151 alignleft" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/12/neil-450x300.jpg" alt="" width="450" height="300" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/12/neil-450x300.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/12/neil-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/12/neil.jpg 1024w" sizes="(max-width: 450px) 100vw, 450px" />setlisty do góry nogami, przez co nikt nie wie, czego można się po nich spodziewać. Amerykanie ciągle są w najwyższej formie i chyba nic nie jest w stanie tego zmienić. Poza zdecydowaną większością utworów z trzech ostatnich albumów, muzycy odkopali również fantastyczny kawałek <strong><em>Open Up the Border</em></strong> oraz kosmiczny, stoner rockowy hymn <strong><em>Spacegrass</em></strong>. <strong>Neil Fallon</strong> co prawda nie był tak rozmowny, jak półtora roku temu w katowickim Mega Clubie, ale jego wypowiedzi zazwyczaj wywoływały aprobatę i gromki aplauz. Główna część setu zwieńczyły kawałki <strong><em>D.C. Sound Attack! </em></strong>oraz funkowa <strong><em>In Walks Barbarella</em></strong>, czyli utwory, podczas których niejedni uczestnicy poszli w tan. Następnie muzycy podziękowali publiczności i zeszli ze sceny po to, by za pięć minut wrócić na krótki bis złożony ze sztandarowych, uwielbianych kawałków grupy w postaci <strong><em>Electric Worry</em></strong> i <strong><em>The Mob Goes Wild</em></strong>. To już naprawdę był koniec, Amerykanie zgodnie bili brawo warszawskiej publice, po czym szybko zeszli ze sceny przy akompaniamencie bardzo głośnych oklasków. Perkusista <strong>Jean-Paul Gaster</strong> jako jedyny członek zespołu podszedł do fanów i podarował im setlisty, piórka i perkusyjne pałeczki. I tak trzeci polski koncert Amerykanów z <strong>Clutch</strong> przeszedł do historii.</p>
<p>Set&nbsp;<strong>Clutch</strong>, ok. 1h i 30 minut:</p>
<p><strong>Gimme the Keys</strong><em><strong><br />
</strong></em><strong>Vision Quest<br />
Promoter (of Earthbound Causes)<br />
Sucker for the Witch<br />
A Quick Death in Texas<br />
Open Up the Border<br />
Earth Rocker<br />
How to Shake Hands<br />
Spacegrass<br />
Ghoul Wrangler<br />
H.B. Is in Control<br />
Lorelei<br />
X-Ray Visions<br />
Firebirds!<br />
D.C. Sound Attack!<br />
In Walks Barbarella<br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;<br />
Electric Worry<br />
The Mob Goes Wild</strong></p>
<p>Piątkowy wieczór zaliczam do bardzo udanych. Wszystkie trzy zespoły, które zaprezentowały się w warszawskiej Proximie zagrały bardzo dobre koncerty. <strong>The Picturebooks</strong> jest dla mnie odkryciem roku – ten duet jest niesamowity, polecam każdemu fanowi <strong>Johnny’ego Casha</strong>. Chyba nie dało się wybrać lepszej ekipy do koncertowania wraz z Amerykanami z Maryland. Jeżeli chodzi o główną gwiazdę tego wydarzenia, to według mnie jak dotąd był to najlepszy koncert <strong>Clutch </strong>w naszym kraju.</p>
<p>Z mojej strony to już wszystko. Chciałbym serdecznie podziękować agencji <strong>Metal Mind Productions </strong>za ponowne sprowadzenie <strong>Clutch </strong>do Polski. To był niezapomniany wieczór. Składam ukłony również włodarzom klubu Proxima za to, że podjęli się wyzwania, jakim było goszczenie amerykańskiej ekipy w swoich progach. Uważam, że nikt nie ma prawa narzekać, bo był to wieczór jak najbardziej udany. Koncerty odbyły się bez przeszkód, a nagłośnienie i akustyka trzymały poziom. Ja tymczasem się żegnam i z niecierpliwością czekam na kolejną wizytę <strong>Clutch </strong>w Polsce, która ma mieć miejsce już w przyszłym roku w ramach drugiego etapu trasy promującej dwunasty album tych niezwykle sympatycznych muzyków.</p>
<p>Autorką zdjęć jest <strong>Joanna Pietrzak</strong>.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/IqoucR6tdwc" width="100%" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/clutch-the-picturebooks-octopussy-warszawa-07-12-2018/">Clutch, The Picturebooks, Octopussy &#8211; Warszawa (07.12.2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/clutch-the-picturebooks-octopussy-warszawa-07-12-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>CLUTCH &#8211; &#8222;Book of Bad Decisions&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/clutch-book-of-bad-decisions-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/clutch-book-of-bad-decisions-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcel]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Sep 2018 14:58:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2018]]></category>
		<category><![CDATA[Book of Bad Decisions]]></category>
		<category><![CDATA[Clutch]]></category>
		<category><![CDATA[Earth Rocker]]></category>
		<category><![CDATA[Neil Fallon]]></category>
		<category><![CDATA[Psychic Warfare]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Vance Powell]]></category>
		<category><![CDATA[Weathermaker Music]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=145074</guid>

					<description><![CDATA[<p>Clutch to mój ulubiony niemetalowy zespół wszech czasów. Bez skrępowania mogę stwierdzić, że uznaję się za oficjalnego fanboja tejże ekipy. Kwartet wywodzący&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/clutch-book-of-bad-decisions-2018/">CLUTCH &#8211; &#8222;Book of Bad Decisions&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><strong>Clutch</strong> to mój ulubiony niemetalowy zespół wszech czasów. Bez skrępowania mogę stwierdzić, że uznaję się za oficjalnego fanboja tejże ekipy. Kwartet wywodzący się z amerykańskiego stanu Maryland nigdy nie wydał słabej płyty i za to niewyobrażalnie mocno sobie go cenię. Wszystkie z dotychczas wydanych jedenastu wydawnictw znam znakomicie. Każde z nich, pomimo sporych różnic stylistycznych i zmian w brzmieniu, trzyma bardzo wysoki poziom i prezentuje muzykę rockową z jak najlepszej strony. Wydany w pierwszym tygodniu września tego roku, dwunasty pełnowymiarowy album Amerykanów pod tytułem <strong><em>Book of Bad Decisions</em></strong> jest kolejnym solidnym, acz nie zapierającym dech w piersiach wydawnictwem tej niezawodnej ekipy.</p>
<p style="text-align: left;">Już od pierwszych brzmień płyty łatwo zauważyć, że w muzyce <strong>Clutch</strong> doszło do pewnego rodzaju zmian. Nie mówię tutaj wyłącznie o metamorfozie w strukturach piosenek czy też sposobie ich nagrywania, ale przede wszystkim o zupełnie innej, żywszej produkcji, która spowija ten krążek. Muzycy zdecydowali się spróbować czegoś zupełnie innego i rozpoczęli współpracę ze znanym i cenionym producentem <strong>Vance’em Powellem.</strong> Piątka Panów wspólnie chciała uzyskać „nową” jakość nagrań, w przeciwieństwie do tej, którą uzyskali na dwóch poprzednich płytach, czyli kapitalnym <strong><em>Earth Rocker </em></strong>(2013) oraz <strong><em>Psychic Warfare </em></strong>(2015). Efekt końcowy tej współpracy jest ciekawy, jako że <strong><em>Book of Bad Decisions</em></strong> charakteryzuje się znacznie żywszą i nieco „brudniejszą” produkcją niż jego bardziej sterylni poprzednicy. Nic dziwnego, że piętnaście kompozycji, które znalazły się na finalnej wersji albumu brzmi niemalże tak, jakby zostały nagrane na żywo bez żadnych późniejszych obróbek technicznych. Materiał został po prostu zarejestrowany „na setkę”, konkretnie i w całości. Oldschool! To właśnie dlatego brzmienie <strong><em>Book of Bad Decisions </em></strong>jest tak organiczne i mniej komputerowe niż na poprzednich wydawnictwach.</p>
<p style="text-align: left;">Zmiana dotknęła również stylu, w jakim utrzymane są kompozycje na najnowszej płycie <strong>Clutch</strong>. I choć pierwsze dwa single <strong><em>Gimme the Keys </em></strong>oraz <strong><em>How to Shake Hands</em></strong> brzmiały jak utwory rodem z <strong><em>Psychic Warfare</em></strong>, następne teasery płyty zwiastowały ewidentną zmianę kierunku. Wolny, bluesowy <strong><em>Hot Bottom Feeder </em></strong>i funkowa <strong><em>In Walks Barbarella </em></strong>podzieliły komentarze fanów, jednak zdecydowana większość z nich była zadowolona z takiego obrotu spraw. Na <strong><em>Book of Bad Decisions </em></strong>znalazło się miejsce aż dla piętnastu utworów, co z początku wzbudziło we mnie nie lada ekscytację. W końcu im więcej nowej muzyki od moich ulubieńców, tym więcej materiału do eksploracji i wnikliwej analizy. Niestety, po parunastu odsłuchach doszedłem do wniosku, że płyta traci na sile przez ową długość. Tylko krążek <strong><em>Pure Rock Fury</em></strong> (2001) wyprzedza ją pod względem czasu trwania i ostatecznie również nie wyszło to zespołowi na dobre. Kawałki <strong><em>Sonic Counselor</em></strong> i <strong><em>H.B. Is in Control </em></strong>są po prostu przeciętne i bezbarwne jak na wysokie standardy, do których przyzwyczaili swoich słuchaczy Panowie z <strong>Clutch</strong>. Nie wnoszą zupełnie nic nowego do całkowitego obrazu albumu, jednocześnie niepotrzebnie go wydłużając. Ja sam słuchając tego krążka, zaczynam się niecierpliwić mniej więcej przy dziesiątym utworze. Znacznie lepiej by było, gdyby wspomniane kompozycje zostały dodane do wersji specjalnej płyty lub też &#8211; tak jak w przypadku bonusów z sesji nagraniowych <strong><em>Psychic Warfare</em></strong> – wrzucone do internetu bez umieszczania ich na fizycznym nośniku.</p>
<p style="text-align: left;"><strong><em>Book of Bad Decisions </em></strong>oczywiście ma swoje momenty. Wspomniane single <strong><em>Gimme the Keys</em></strong> oraz <strong><em>How to Shake Hands</em></strong> to <strong>Clutch</strong> w najlepszym wydaniu. Ten drugi z marszu stał się jednym z moich ulubionych utworów grupy. Piosenka tytułowa, mimo że na pierwszy rzut ucha nie przypomina żywiołowego przeboju koncertowego, zaskakuje prostotą i kapitalnym tekstem. <strong><em>Vision Quest</em></strong> oraz <strong><em>Weird Times</em></strong> to szybkie kompozycje, które zapewne świetnie będą spisywać się na żywo. Spośród wszystkich piętnastu piosenek największą moc mają jednak utwory, w których dominuje wolne tempo i epicka atmosfera. <strong><em>Emily Dickinson </em></strong>i zamykający płytę, doskonały <strong><em>Lorelei</em></strong> to przepiękne kompozycje, wobec których odczuwam głęboki szacunek. Druga z nich jest chyba najlepszym closerem w całej dyskografii <strong>Clutch</strong>; gdy po raz pierwszy ją usłyszałem, totalnie zaniemówiłem. Nie dało się w lepszy sposób zwieńczyć płyty. Bardzo się cieszę, że na krążku znalazło się miejsce dla <strong><em>Lorelei</em></strong>, bo utwór, przynajmniej moim zdaniem, stanowi sowitą rekompensatę za wyraźnie słabszą końcówkę płyty.</p>
<p style="text-align: left;">Podsumowując, jako prawdziwy Clutchowy diehard jestem nieco zawiedziony najnowszym dokonaniem kwartetu z Maryland. Na <strong><em>Book of Bad Decisions</em></strong> czekałem z ogromną niecierpliwością i każdego dnia sam siebie zapewniałem, jak dobry będzie to album. Owszem, jest to mocna płyta, ale nie dorasta do pięt tym najlepszym. I nie chodzi tu o to, że Panowie z <strong>Clutch </strong>postanowili oddalić się od sprawdzonej formuły, którą zaimplementowali na poprzednich dwóch wydawnictwach. Amerykanie przesadzili z długością płyty i ilością piosenek na niej umieszczonych. A na przykład w 2004 roku na kultowym <strong><em>Blast Tyrant</em></strong> również znalazło się piętnaście utworów, ale tam wszystko funkcjonowało wyśmienicie. Wszystkie kawałki były na tym samym, bardzo wysokim poziomie i właściwie nie dało się wyróżnić ani jednego gorszego momentu. Z kolei w przypadku <strong><em>Book of Bad Decisions </em></strong>już po pierwszym odsłuchu byłem w stanie „zlokalizować” słabsze i mniej solidne elementy układanki. Niemniej jednak jest to wciąż wielce satysfakcjonujący krążek i już nie mogę się doczekać jak wypadnie w odsłonie na żywo. Chyba nikt nie jest w stanie oprzeć się niezwykle chwytliwemu refrenowi <strong><em>In Walks Barbarella</em></strong>, któremu boski <strong>Neil Fallon</strong> nadał niepodrabialnego charakteru i mocy.</p>
<p style="text-align: right;"><strong>7/10</strong></p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/t6ZXL36Z_tQ" width="100%" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy">&amp;lt;span data-mce-type=&#8221;bookmark&#8221; style=&#8221;display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;&#8221; class=&#8221;mce_SELRES_start&#8221;&amp;gt;﻿&amp;lt;/span&amp;gt;</iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/clutch-book-of-bad-decisions-2018/">CLUTCH &#8211; &#8222;Book of Bad Decisions&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/clutch-book-of-bad-decisions-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
