<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Noise Stage - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/noise-stage/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/noise-stage/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Wed, 14 Dec 2016 12:26:49 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Noise Stage - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/noise-stage/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Blindead i inni &#8211; Warszawa (11.12.2016)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/blindead-i-inni-warszawa-11-12-2016/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/blindead-i-inni-warszawa-11-12-2016/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Pietrzak]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 14 Dec 2016 12:25:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Blindead]]></category>
		<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[fotorelacja]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[live]]></category>
		<category><![CDATA[Lonker See]]></category>
		<category><![CDATA[Noise Stage]]></category>
		<category><![CDATA[Progresja Music Zone]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[trójmiejska scena muzyczna]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[zdjęcia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=65930</guid>

					<description><![CDATA[<p>I nadszedł grudzień. Czas dziwny i szaleńczy, bo wszystko dookoła przypomina, że święta, że ślepy konsumpcjonizm, że „ho ho ho”, że za&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/blindead-i-inni-warszawa-11-12-2016/">Blindead i inni &#8211; Warszawa (11.12.2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">I nadszedł grudzień. Czas dziwny i szaleńczy, bo wszystko dookoła przypomina, że święta, że ślepy konsumpcjonizm, że „ho ho ho”, że za chwilę koniec roku i podsumowania. Z racji tegoż, mobilizacja koncertowa bywa cienka, ale nie w przypadku takiego sortu muzyki lepszej jakości jak&nbsp;<strong>Blindead</strong>! Po wydaniu tegorocznej&nbsp;płyty „<strong>Ascension</strong>” (<a href="https://kvlt.pl/recenzje/blindead-ascension-2016/">recenzja</a>) trochę zmęczyły mnie dywagacje na temat zmiany wokalisty, pójścia taką drogą czy inną, i ciągłe mielenie tematu, która płyta jest lepsza/gorsza. Przyszedł najwyższy czas, aby sprawdzić na własnych uszach nową odsłonę <strong>Blindead,&nbsp;</strong>ho ho ho!</p>
<p style="text-align: justify;">Najpierw jednak dwa supporty &#8211; przed headlinerskim występem na deski warszawskiej <strong>Progresji</strong> zawitali Panowie z <strong>Sautrus</strong> i skład&nbsp;<strong>Lonker See</strong>. O ile pierwszy zespół mnie nieco rozruszał (i rozbawił), o tyle drugi…zdziwił, a może zaciekawił. Dwa końce biegunów.</p>
<p style="text-align: justify;">No to ruszamy.<strong> Sautrus</strong> zaczęli swój koncert zgodnie z rozpiską o 19.20. Charyzmatyczny wokalista <strong>Weno Winter</strong> wezwał publikę okrzykiem godnym wikinga, ale nie nordycki klimat Panowie zgotowali. Trochę się tu pojawiło klasycznego acz sformatowanego rocka, zaczerpnięć bluesa, trochę stonera, dziwacznych wokaliz, ale jednak złożone całościowo dosyć smacznie. I ten wokalista – look niczym <a href="http://www.indiewire.com/wp-content/uploads/2013/03/beetlejuice.jpg">Beetlejuice</a>. Wszystko fajnie, jeśli coś za tym idzie. A tu szło – krokiem Jacka Sparrowa. Uwielbiam, kiedy muzycy całkowicie oddają się swojej interpretacji sztuki i tu &#8211; nieco psychodeliczna muzyka + taneczne (?) ruchy <strong>Wintera</strong> &#8211; wszystko mi się ze sobą zgodziło. Nie wrócę do tego repertuaru, ale miło było doświadczyć&nbsp;takiego występu.</p>
<p>[ngg_images source=&#8221;galleries&#8221; container_ids=&#8221;530&#8243; display_type=&#8221;photocrati-nextgen_basic_thumbnails&#8221; override_thumbnail_settings=&#8221;1&#8243; thumbnail_width=&#8221;100&#8243; thumbnail_height=&#8221;50&#8243; thumbnail_crop=&#8221;0&#8243; images_per_page=&#8221;24&#8243; number_of_columns=&#8221;8&#8243; ajax_pagination=&#8221;0&#8243; show_all_in_lightbox=&#8221;0&#8243; use_imagebrowser_effect=&#8221;0&#8243; show_slideshow_link=&#8221;0&#8243; slideshow_link_text=&#8221;[Pokaz zdjęć]&#8221; template=&#8221;default&#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Lonker See</strong>&nbsp;&#8211;&nbsp;kolejny zespół i znów ciekawe stylizacje, zarówno muzyczne, jak i sceniczne (gitarzysta <strong>Bartosz &#8222;Boro&#8221; Borowski</strong> wystąpił w pidżamie i prawidłowo).<strong> Lonker See</strong> to muzyczna hybryda z&nbsp;Gdyni. Hybryda, bo dzieje się w ich muzyce tak wiele, że nie sposób jednym zdaniem o nich opowiedzieć. I to właśnie pokazali, i niech to będzie zachętą.&nbsp;Niby jazzowo, sporo improwizacji (jak sądzę) i jeszcze więcej psychodeli. Duże wrażenie zrobiła basistka <strong>Asia Kucharska</strong> &#8211; wątła, niepozorna, a zwróciła szczególnie moją uwagę, może nawet bardziej niż ukochany saksofon w wykonaniu tuza&nbsp;<strong>Tomasza Gadeckiego</strong>. Czy był to jednak dobry support dla <strong>Blindead </strong>&#8211;&nbsp;sprawa dyskusyjna. Headliner chyba zwyczajnie przyćmił swoich kolegów, bo z występu <strong>Lonker See</strong> nie jestem w stanie przypomnieć sobie żadnej melodyki. A może o to chodziło? Żeby ich częściej sprawdzać? Spróbuję na pewno.</p>
<p>[ngg_images source=&#8221;galleries&#8221; container_ids=&#8221;529&#8243; display_type=&#8221;photocrati-nextgen_basic_thumbnails&#8221; override_thumbnail_settings=&#8221;1&#8243; thumbnail_width=&#8221;100&#8243; thumbnail_height=&#8221;50&#8243; thumbnail_crop=&#8221;0&#8243; images_per_page=&#8221;24&#8243; number_of_columns=&#8221;8&#8243; ajax_pagination=&#8221;0&#8243; show_all_in_lightbox=&#8221;0&#8243; use_imagebrowser_effect=&#8221;0&#8243; show_slideshow_link=&#8221;0&#8243; slideshow_link_text=&#8221;[Pokaz zdjęć]&#8221; template=&#8221;default&#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Kiedy nadszedł moment wejścia na scenę <strong>Blindead</strong>, <strong>Progresja</strong> wypełniła się tłumem. Obowiązkowo w czarnych koszulach, wyprasowani, skupieni, rozpoczęli swój występ nie czym innym, a utworem <em><strong>Hearts</strong></em> z ostatniej płyty. Wybór świetny, bo intro idealnie wprowadziło w blindeadowy klimat. Celowo nie sprawdzałam wcześniej setlisty granej w innych miastach, żeby odczuć repertuar z jakimś zaskoczeniem. I niespodzianka była &#8211; Panowie się nie rozdrabniali i zagrali cały materiał z <strong>Ascension</strong>. Oczywiście przeczuwałam, że skoncentruję się głównie&nbsp;na &#8222;nowym&#8221;, jednak <strong>Blindead</strong> jest zespołem kompletnym i każda &#8222;składowa&#8221; tego kompletu jest godna uwagi.&nbsp;<strong>Konrad Ciesielski</strong> i jego perkusja to miód nad miody, ale zasmucił&nbsp;mnie brak ulubionego basowego <strong>Matteo Bassoli</strong>, którego zastąpił <strong>Michał Zybert</strong>. Gitary <strong>Mateusza Śmierzchalskiego</strong> i <strong>Marka Zielińskiego</strong> nie pozostawiły złudzeń &#8211; <strong>Blindead</strong> jest w świetnej formie! Za to jeśli już mowa o wokalu &#8211; <strong>Piotra Piezę</strong> widziałam pierwszy raz na scenie (gdzie Pan był wcześniej, że nie zdążyłam się jeszcze zakochać?) i jestem kupiona bez dwóch zdań. Już w utworze <em><strong>Hunt</strong></em>&nbsp;pokazał pazur, na który chyba wszyscy czekali. <em><strong>Wastelands</strong></em> to spokojniejsza odsłona i większa emocjonalność. A przy <em><strong>Fall</strong> </em>wzrok wariata i opętańczy krzyk, który przyprawił o dreszcze. Cały występ zgrany był pięknie z wizualizacjami i oprawą oświetleniową. Prawdziwe jednak przysłowiowe ciarry przyszły z utworem <em><strong>Ascend</strong></em>, który zakończył set. Bisy, wiadomo, były obowiązkowe, bo publika absolutnie nie chciała odpuścić. &nbsp;I tu muszę się zatrzymać w cukrowaniu. Nie od dziś wiadomo, że artyści, którzy czują się dobrze w swoim repertuarze, wiarygodniej go, powiedzmy, sprzedadzą. W przypadku bisowych <em><strong>S1</strong> </em>(płyta<strong> Absence</strong>, 2013) i <em><strong>So It Feels Like Misunderstanding</strong></em> (płyta&nbsp;<strong>Affliction XXIX II MXMVI</strong>, 2010) odniosłam wrażenie, że Piotrowi jest trudniej wejść w te buty. Tym bardziej że w <em><strong>S1</strong></em> pojawiły się potknięcia wokalne i zwróciłam uwagę, że nie był z nich &#8211; delikatnie mówiąc &#8211; zadowolony. Skwituję to jednym słowem &#8211; bywa. Nie zawsze będzie&nbsp;idealnie, nie zawsze o to chodzi. To jest sztuka, to jest ciężka praca, to jest specyficzny&nbsp;wymiar emocji, którym&nbsp;publika się podda lub nie. Ja jestem po tej uległej&nbsp;stronie, i sądzę że większość &#8222;starych&#8221; i &#8222;nowych&#8221; fanów też. Koncert oceniam jako&nbsp;niezapomniany, piękny i najprościej rzecz ujmując &#8211; w stu procentach warty przeżycia.</p>
<p style="text-align: justify;">Do następnego!</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p>[ngg_images source=&#8221;galleries&#8221; container_ids=&#8221;528&#8243; display_type=&#8221;photocrati-nextgen_basic_thumbnails&#8221; override_thumbnail_settings=&#8221;1&#8243; thumbnail_width=&#8221;100&#8243; thumbnail_height=&#8221;50&#8243; thumbnail_crop=&#8221;0&#8243; images_per_page=&#8221;40&#8243; number_of_columns=&#8221;8&#8243; ajax_pagination=&#8221;0&#8243; show_all_in_lightbox=&#8221;0&#8243; use_imagebrowser_effect=&#8221;0&#8243; show_slideshow_link=&#8221;0&#8243; slideshow_link_text=&#8221;[Pokaz zdjęć]&#8221; template=&#8221;default&#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/blindead-i-inni-warszawa-11-12-2016/">Blindead i inni &#8211; Warszawa (11.12.2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/blindead-i-inni-warszawa-11-12-2016/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Decade of Despair Tour &#8211; Warszawa (16.12.2015)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/decade-of-despair-tour-warszawa-16-12-2015/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/decade-of-despair-tour-warszawa-16-12-2015/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Kapitan Bajeczny]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Dec 2015 12:59:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[2015]]></category>
		<category><![CDATA[Boris The Blade]]></category>
		<category><![CDATA[Carnifex]]></category>
		<category><![CDATA[deathcore]]></category>
		<category><![CDATA[Decade of Despair Tour]]></category>
		<category><![CDATA[Fallujah]]></category>
		<category><![CDATA[kapitan bajeczny]]></category>
		<category><![CDATA[metalcore]]></category>
		<category><![CDATA[Noise Stage]]></category>
		<category><![CDATA[Progresja Music Zone]]></category>
		<category><![CDATA[relecja]]></category>
		<category><![CDATA[Within The Ruins]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=11693</guid>

					<description><![CDATA[<p>Są takie grupy, na których występach trzeba być, chociażby nie wiem co. Kiedy tylko usłyszałem, że Fallujah przyjeżdża do Polszy &#8211; nie&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/decade-of-despair-tour-warszawa-16-12-2015/">Decade of Despair Tour &#8211; Warszawa (16.12.2015)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Są takie grupy, na których występach trzeba być, chociażby nie wiem co. Kiedy tylko usłyszałem, że <strong>Fallujah</strong> przyjeżdża do Polszy &#8211; nie ma bata, jedziemy. Do tego przy okazji zobaczyłbym (po raz wtóry) <strong>Carnifexa</strong>, którego show bardzo mi się spodobał. Decyzja zapadła w ułamku sekundy. Potem, swoim zwyczajem, zapoznałem się z materiałem pozostałych zespołów co jeszcze bardziej wzmogło oczekiwanie na jedyny w Polsce występ w ramach trasy <strong>Decade of Despair 2015</strong>. Trasy organizowanej przez <strong>Carnifex</strong> z okazji dziesięciolecia istnienia zespołu.</p>
<p>Perypetie, jak to na show docierałem, nie są ważne z punku widzenia tej relacji, dlatego je pominę. Historia nas interesująca zaczęła się, gdy przekroczyłem próg progresywnej Noise Stage. Pokręciłem się, popatrzyłem, w końcu zająłem miejscówkę w miejscu spokojnym, z dobrym widokiem i tylko przypadkiem znajdującym się tuż obok baru, i zacząłem czekać na otwierający show <strong>Boris the Blade</strong>. Wiązałem z nimi całkiem duże nadzieje, ich nagrania podobają mi się dużo bardziej niż te <strong>Carnifexowe</strong> ( o czym niedługo). Skoro płyta kosi to koncert powinien być masakryczny, prawda? Anu, prawda, powinien być. Tylko szkoda, że nie był. Zaczęło się niewiele po czasie i za pomocą gangsta bitów. Co prawda nie jestem aż takim ulicznikiem by skojarzyć, co to za nuta (zauważyliście, że spora ilość muzyki &#8222;popularnej&#8221; składa się właśnie z jednej do czterech nut?), niemniej brzmiała całkiem prawilnie. Co od razu wywołało szczere i masowe ładafaki na twarzach publiki. Które chwilę później zniknęły, razem z pierwszymi nutami <em><strong>Spawn of Agony</strong></em>. U nich zniknęły, u mnie się pojawił. No co jest, gruwa, gdzie podziała się cała moc? Gdzie jest energia z kawałków? I, przede wszystkim, gdzie pojawił się tamten pyszny wokal? Zamiast niego usłyszałem&#8230; cholera, muszę to powiedzieć, usłyszałem porażkę. Co prawda, już wcześniej miałem wrażenie, że <em><strong>Human Hive</strong></em> jest poprawiany, ale nie że aż tak. Dodajmy do tego zagłuszające myśli perkę i bas. Choć, jak tak patrzyłem na ludzików pod sceną, to im się podobało. Przez kolejne <em><strong>Desolation, The Human Hive, Malevolent</strong></em>, aż to kończącego <em><strong>Like Wolves</strong></em> publika bawiła się lepiej i lepiej. Duża w tym zasługa samych muzyków, którzy grali może słabo, ale już ruszali się jak trzeba. Szczególnie wokal pokazywał prawdziwą deathcore&#8217;ową, wkurwioną i wulgarną klasę. Chłopaki połomotały przez circa pół godziny i ustąpili miejsca kolejnym w kolejce.</p>
<p>A kolejne w kolejce było meritum. Znaczy, meritum dla mnie. Wiele bandów gra ciekawie, ale mało który tak ciekawie jak kalifornijskie <strong>Fallujah</strong>. Ci goście w niesamowity sposób miksują deathcore z post-rockiem, tworząc niesamowicie atmosferyczną i ociekającą zajebistością mieszankę. Czekałem na ich koncert jak poroniony. I wiecie co? Warto było. Półgodzinny maraton zachwyconego stania i patrzenia rozpoczął <em><strong>Starlit Path</strong></em>. Tu już nie było problemów z nagłośnieniem, każdy element leżał niesamowicie dobrze. Zarówno partie niskie, jak i wysokie melodie były świetnie słyszalne, wokal i perkusja tak samo. Do tego na żywo nabiera to niesamowitego groove&#8217;u. Aż chce się bujać. Na początku trochę mi to przeszkadzało, ale po krótkim czasie przestało. <strong>Fallujah</strong> zaprezentowała cały przekrój swojej działalności. <em><strong>Cerebral Hybridization, Saphire</strong></em>, wszystkie największe hiciory były. Zaprezentowali też nowy utwór z nadchodzącej płyty, <em><strong>Abandoned</strong></em>. I nawet gdyby wokalista go nie zapowiedział, dałoby radę poznać, że jest nowy. Tak bardzo pozytywnie odstaje od reszty. Koncert-marzenie, a gdy zagrali mój ulubiony <em><strong>Dead Sea</strong></em>, którego za cholerę bym się nie spodziewał, byłem kupiony. Jedyną wadą takich występów jest to, że muszą się kiedyś skończyć.</p>
<p>Po <strong>Fallujah</strong> pomyślałem, że w sumie mogę wyjść, bo nic lepszego mnie już nie spotka, ale z redakcyjnego obowiązku zostałem. <strong>Within the Ruins</strong> to kolejny zespół, który dotychczas mi uciekał. Koncert okazał się dobrą okazją do zapoznania się z ich materiałem, i tu też byłem zadowolony. Co prawda metalcore nie jest moją bajką, jednak <strong>WtR</strong> prezentuje go w sposób całkiem techniczny i ciekawy, a przede wszystkim słuchalny. Tak więc trochę po ósmej zaczęli grać. Publiczność była tym faktem zachwycona i zaczęła od razu okazywać swoje zadowolenie, ja natomiast zacząłem rozpaczliwie przemacywać wszystkie kieszenie w poszukiwaniu zatyczek do uszu. Nie żeby było źle, po prostu za głośno się zrobiło. Perkusja wytrząsała mi mózg na lewo i prawo, i to nie w tym dobrym sensie. Niemniej ogólnie było spoko. Co prawda nie łyknąłem tego jak na nagraniach, jednak show był udany, choć wydawał się taki troszkę&#8230; z rutyny. Nie było szaleństwa (na scenie, pod sceną działo się piekło. Zdaje się, że nawet circle pita pokazali), było dużo techniki, choć miałem wrażenie, że słyszę za dużo dźwięków z komputera. Coś jak częściowy plejbek, choć mogę się mylić. Tak czy siak, zespół zagrał swoje największe hiciory, było <em><strong>Invade</strong></em>, było <em><strong>Feeding Frenzy</strong></em> (tutaj publika ocipiała już krańcowo), było <em><strong>Elite</strong> </em>i było (chyba) <em><strong>Versus</strong></em>. Prawdę mówiąc, było tego dużo więcej, ale nie mogę sobie innych przypomnieć. Może to nieznajomość tematu. Może te tematy podobne do siebie po prostu są. Koniec końców, show uznaję za udany, choć jakoś mnie nie poruszył za bardzo. Ale ludzi już tak i gdy po 40 minutach chłopaki zeszli ze sceny, prawie każdy był mokry od potu, zdyszany i szczęśliwy. A headliner dopiero nadchodził.</p>
<p><strong>Carnifex</strong>&#8230; to jest paradoks. Zespół (dla mnie) na nagraniach całkowicie niesłuchalny i zupełnie bez powera, na koncertach okazuje się być prawdziwym kombajnem. I tak było tym razem. A nawet lepiej, bo w warunkach klubowych <strong>Carnifex</strong> po prostu niszczy. Gwałci uszy, oczy i w ogóle wszystko, i to tak, że chcesz jeszcze. Goście się nie patyczkują, od samego początku do końca nie zwalniali tempa, serwując swój deathcore w sposób wysoce pyszny. Zaczęli od <em><strong>Dark Days</strong></em>. Nagłośnienie git, choć zdarzały się malutkie problemy, scenika git, światełka mrygały, muzycy grali a <strong>Scott Lewis</strong> show robił niesamowity. Każdy, chcąc nie chcąc, natychmiastowo wrócił pod scenę. Nie ma, że boli albo że zmęczony, deathcore to nie są śledzie z cebulą. Ludzie przycichają? <strong>Scott</strong> wyciąga airhorna i zaczyna nim hałasować. Tak, serio. Airhorna. Takie małe gówno zwane również jako hałas w spray&#8217;u. Widzieliście kiedyś koncert z airhornami? Bo ja nie. Co tu dużo mówić, to był kolejny świetny show tej nocy. Nie tak dobry jak <strong>Fallujah</strong>, ale warto było dla niech zostać. Poleciały takie szlagiery jak <em><strong>Hatred and Slaughter, In Coalesce with Filth and Faith, Where the Light Dies, Untill I Feel Nothing, Sorrowspell, Dead But Dreaming, Die Without Hope, Lie To My Face</strong></em>. Coś pominąłem? Ah tak, skończyli oczywiście <em><strong>Hell Chose Me</strong></em>. Myślę, że każdy fan <strong>Carnifexów</strong> był usatysfakcjonowany. Ja nie jestem a byłem. No i, cholera jasna, airhorny. How cool is that!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Cóż jeszcze mogę powiedzieć, gig bardzo udany. Więcej takich bym sobie życzył. Zdaje się, że i <strong>Carnifex</strong>, i <strong>Fallujah</strong> zamierzają rzucić coś w 2016, więc jest szansa, że w następnym roku będzie szansa żeby ich obejrzeć. Co wszystkim polecam. Ja na pewno pojadę.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/decade-of-despair-tour-warszawa-16-12-2015/">Decade of Despair Tour &#8211; Warszawa (16.12.2015)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/decade-of-despair-tour-warszawa-16-12-2015/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
