<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Nowa Ruda - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/nowa-ruda/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/nowa-ruda/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Thu, 27 Aug 2026 07:17:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Nowa Ruda - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/nowa-ruda/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>PIOTR ORBAN (Cipiersi): &#8222;Hejt jest opisem miłości&#8221;</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/piotr-orban-cipiersi-hejt-jest-opisem-milosci/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/piotr-orban-cipiersi-hejt-jest-opisem-milosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek Kuczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Jul 2019 15:48:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Cipiersi]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość w dobie hejtu]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka polska]]></category>
		<category><![CDATA[Nowa Ruda]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Orban]]></category>
		<category><![CDATA[rock alternatywny]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=165118</guid>

					<description><![CDATA[<p>Niektórym starszym czytelnikom Kvltu nazwa Cipiersi może się wydać dziwnie znajoma. I to niekoniecznie z powodu swego wydźwięku. Otóż ten pochodzący z&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/piotr-orban-cipiersi-hejt-jest-opisem-milosci/">PIOTR ORBAN (Cipiersi): &#8222;Hejt jest opisem miłości&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">Niektórym starszym czytelnikom Kvltu nazwa <strong>Cipiersi</strong> może się wydać dziwnie znajoma. I to niekoniecznie z powodu swego wydźwięku. Otóż ten pochodzący z Nowej Rudy zespół to nie nowicjusze. Grupa powstała ponad trzydzieści lat temu i w swoim czasie zdążyła sobie wyrobić pewną renomę, zaliczając po drodze kilka festiwali w Jarocinie. W zeszłym roku miała miejsce premiera trzeciego albumu <strong>Cipiersów </strong>o znamiennym tytule <em><strong>Miłość w dobie hejtu. </strong></em>O albumie i zawiłościach w historii zespołu opowiedział nam jego lider <strong>Piotr Orban.</strong></p>
<p><strong>Cześć. Przede wszystkim gratuluję pomysłu na oryginalną nazwę. Można ją odczytywać oraz rozumieć na kilka sposobów. Skąd w ogóle przyszedł Wam do głowy taki pomysł?</strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Zakładając zespół, byliśmy w przedziale wiekowym 17-20 lat. Chcieliśmy w jednym słowie zawrzeć nasze ówczesne fascynacje (śmiech). Ktoś rzucił hasło „<strong>Cipiersi</strong>”, co wywołało salwę śmiechu, </span><span style="color: #000000;">a nazwa jednogłośnie została zaakceptowana. W tym pierwszym okresie byliśmy jajcarską kapelą, która z założenia miała szydzić z wszystkiego i wszystkich, i nie wpisywać się w żaden kanon, zatem nazwa jak najbardziej była właściwa. Wiesz, czterech kolesi w marynarkach, spodniach na szelkach… słowem klimat bigbitowo/post punkowy. Swoją twórczość definiowaliśmy jako <i>thrash reggae</i>, czyli ogólna ropierducha stylistyczna, która miała za zadanie funkcjonować poza utartymi schematami. Co ciekawe, słuchali nas wtedy przedstawiciele wszelkich formacji subkulturowych. Z czasem ten jajcarski image zaniknął, no ale nazwa pozostała, bo już się z nią zżyliśmy.</span></p>
<p><strong>Działaliście w latach osiemdziesiątych jeszcze za starego ustroju. Czy przez tę prześmiewczą nazwę nie mieliście jakichś problemów z ówczesną cenzurą?</strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Wtedy nie. Po roku &#8217;87 wyczuwalne już było rozluźnienie związane z cenzurą. Inna rzecz, że tyle dziwacznych nazw funkcjonowało w krajowym grajdołku szeroko pojętej alternatywy, że decydenci przywykli do sytuacji. Co ciekawe, problem pojawił się po reaktywacji w 2013 roku! Otrzymaliśmy propozycje zagrania na dniach miasta „Jakiegośtam”. Organizatorzy postawili warunek, że na ten koncert musimy zmienić nazwę. Oczywiście wyśmiałem pomysłodawcę i zdecydowanie odmówiłem, proponując jednocześnie, by zajrzał do kalendarza i przeczytał, który aktualnie mamy rok. </span></p>
<p><strong>Skoro już nawiązaliśmy do tamtych czasów, to opowiedz, jak wspominasz tamtejsze występy w Jarocinie? Czy myślisz, że dzisiaj można odtworzyć tamten klimat?</strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Na deskach Jarocina występowałem łącznie 7 razy, więc całkiem sporo. FMR w Jarocinie to masa wspomnień, generalnie pozytywnych. Poza stricte muzycznym, czy też promocyjnym aspekcie, Jarocin dawał szansę poznania ciekawych ludzi oraz rozwijał w nas instynkt operatywności. Przypomnę &#8211; na czas festiwalu w mieście i gminie Jarocin panowała prohibicja, a jednak nabyliśmy umiejętność radzenia sobie w tak ekstremalnych warunkach. W końcu był to czas wakacji (śmiech). Tamtego klimatu już się nie odtworzy. Po prostu inne realia. </span></p>
<p><strong>Co było powodem rozwiązania grupy w 1993 roku?</strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Tylko i wyłącznie zmęczenie, jakie wówczas mnie dopadło. Czas dla zespołu był bardzo dobry &#8211; świeżo wydana kaseta, która całkiem zacnie radziła sobie na rynku, obecność w mediach, zarezerwowane studio, by zrealizować kolejną płytę, aż tu nagle któregoś dnia powiedziałem sobie dość. Zmęczyło mnie kilka lat dźwigania wszystkiego na własnych plerach. Dodatkowo pojawiła się sposobność zrobienia nowego projektu z fajnymi ludźmi, którzy dawali gwarancję pracy zespołowej. I tak w 1993 roku powstał <strong>Ulisses</strong>, który z powodzeniem działał przez niemal 4 lata. Z <strong>Ulissesem</strong> zagraliśmy dwukrotnie w Jarocinie i wydaliśmy płytę <em><strong>Roots</strong></em>. </span></p>
<p><strong>20 lat później doszło do reaktywacji zespołu. Jak po tylu latach udało Wam się ponownie skrzyknąć?</strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Przypadek. Udzielaliśmy się wtedy z kumplami w projekcie <strong>Outlet</strong>, z którym mieliśmy przystąpić do realizacji klipu. Wszystko umówione, pierwsze zdjęcia już poczynione, a pozostał jedynie ostatni dzień sesji z udziałem zespołu. No i raptem dwóch kolegów wymiksowało się ze składu. Czujesz? Najnormalniej w świecie sobie odeszli! A że jeden z nich to był wokalista, no to komplikacja zrobiła się poważna. No i raptem któryś z kolegów zaproponował żebym to ja stanął przy mikrofonie, oczywiście tylko na potrzeby klipu, a potem „jakoś to będzie”. Po zdjęciach </span><span style="color: #000000;">usiedliśmy do kolacji, a temat został kontynuowany. Padło stwierdzenie, że skoro już stanąłem przy mikrofonie, to może powinniśmy wrócić do nazwy <strong>Cipiersi</strong>. Stanowczo odmówiłem, argumentując to tym, że moje pojawienie się przy mikrofonie to jedynie plan awaryjny. Jednak finalnie uległem (śmiech). </span></p>
<p><strong>W zeszłym roku na rynek trafił Wasz album <em>Miłość w dobie hejtu</em>. Uważacie, że zjawisko zwane powszechnie „hejtem” jest obecnie rzeczywistym problemem, czy może najzwyczajniej w świecie raczej robi się z tego „z igły widły”?</strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Hejt zawsze był i zawsze będzie. Jest on wręcz nieodzowny. Dzięki jego obecności mocniej uwypuklają się te pozytywne emocje, jak choćby miłość. Hejt jest opisem miłości. Gdyby nie istniał, miłość byłaby nijaka i szara. Ważna jest tylko równowaga między skrajnymi emocjami i ich proporcje. Nie ma anioła bez diabła, czerni bez bieli, ciepła bez zimna czy dnia bez nocy. Bez skrajnych odniesień pozbawieni zostalibyśmy umiejętności oceny skali tych dobrych emocji.  </span><span style="color: #000000;">Także nie hejtujmy hejtu.</span></p>
<p><strong>Nawiązując do współczesnych odniesień dotyczących relacji międzyludzkich, a także i tytułu płyty, booklet Waszego wydawnictwa wygląda dość ciekawie. Mianowicie widać wtuloną w siebie parę, która jednak za swoimi plecami trzyma smartfony i zdaje się, że skupia się bardziej na nich niż na sobie. Na obrazku obok widzimy tę samą parę, tylko zamiast smartfonów są&#8230; noże wbite w plecy. Skąd pomysł na tak sugestywne ilustracje?</strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Projekt graficzny autorstwa <strong>Pauliny Zaleś</strong> doskonale harmonizuje z przekazem płyty. <em><strong>Miłość w dobie hejtu</strong> </em>to koncept-album, w którym wszystkie elementy, czyli muzyka, teksty i grafika są ze sobą powiązane i nawzajem się uzupełniają. Jest w nich mowa o pułapkach nowoczesnego świata. Nie jest to apel, by zrezygnować z technologii, lecz by nauczyć się z niej mądrze korzystać. Dzisiaj każdy w swojej kieszeni nosi pudełko, w którym ma codzienną prasę, encyklopedie, słowniki, dostęp do książek, muzyki czy wiadomości sportowych. Słowem &#8211; wszystko. Nie pozbywajmy się tego genialnego wynalazku, ale nie może on wyplewić tradycyjnego kontaktu ludzkiego. Po prostu więcej rozmawiajmy ze sobą, a nie klikajmy, spotykajmy się, a nie czatujmy. Umiar i jeszcze raz umiar. Jego brak może ranić, co doskonale oddaje projekt <strong>Pauliny</strong>.</span></p>
<p><strong>W swoich tekstach często stosujesz grę słów. Powiedz, taka koncepcja ma zmusić słuchacza do wytężenia umysłu?</strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie jest to zabieg planowany. Tak wychodzi naturalnie, więc z tym nie walczę. Teksty, choć proste </span><span style="color: #000000;">w przekazie, pozostają niedopowiedziane, zatem odbiorca ma margines na własne interpretacje. Choć zarówno tekstowo, jak i muzycznie staram się nie kluczyć, lecz zmierzać prosto do celu, to odrobina przestrzeni jednak pozostaje. Zdecydowanie jednak nie są to jakieś słowne szarady.</span></p>
<p><strong>W utworze<em> Profilove</em> śpiewasz: &#8222;<em>Nie udostępniam apeli o adopcje bezdomnego psa/ nie wklejam mądrości życiowych od mędrców tego świata (..</em>.)&#8221; i tak dalej. Jak rozumiem życie w świecie wirtualnym Cię przeraża? Czy może drażni? Jak to jest?</strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Bardziej zadziwia. Choć mechanizmy w światach wirtualnym i realnym są podobne, to jednak ten wirtualny mocniej brnie w pewne reakcje. Mam tu na myśli przede wszystkim wszelaką akcyjność oraz uniformizację bytu jednostki w świecie wirtualnym. Jednostka przez to traci swą jednostkowość i staje się elementem tak samo myślącej i działającej masy. Jako indywidualista zdecydowanie to odrzucam. Zwróć uwagę jak wygląda statystyczny profil na Facebooku. Związek: to skomplikowane; praca: szlachta nie pracuje; szkoły: szkoła życia na błędach własnych itd. Potem zrób przegląd albumu zdjęć profilowych. Zmieniają się tylko nakładki: <em>Jestem z dzikiem, Murem za Owsiakiem, Nie strzelam w Sylwestra, Nie obchodzę Halloween, Czarny piątek, Tłusty czwartek, Środa popielcowa, Zapnij rozporek bo dzisiaj nie wtorek, Nie lubię poniedziałku, To ostatnia niedziela</em>… Uffffff…. Tablica masowych ogłoszeń i nic poza tym. Natomiast udostępniane na tablicy treści, to przeklejone złote myśli brazylijskiego mędrca o wrażliwości <em>Niewolnicy Izaury</em>, apele o adopcję bezdomnych psów, czy dowartościowujące quizy typu <em>sprawdź jakim otwieraczem do konserw jesteś</em>. Ogólny upadek i jedna wielka katastrofa oraz dominacja konsumentów memów. Oczywiście generalizuję teraz.</span></p>
<p><strong><span style="color: #000000;">Pogadajmy więc o innych piosenkach. Kawałek <em>Nafochana</em> określiliście jako „szowi&#8217;n&#8217;roll”. Nie boisz się ataków ze strony zwolenników przesadnej poprawności politycznej? Żyjemy w czasach, gdzie coraz mniej ludzi ma poczucie humoru.</span></strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Piosenka ma satyryczny posmak i jak ktoś tego nie dostrzega, to przypisuję istnienie problemu po jego stronie. Bez względu na opcję polityczną, uwarunkowania klimatyczne, kondycję gospodarczą, formę strzelecką Arkadiusza Milika, wyniki Justyny Żyły w „Tańcu z gwiazdami” lub stadium rozwoju uczuć między Julią Wieniawą i Baronem, to kobieta na fochu stanowi realne zagrożenie,  </span><span style="color: #000000;">a wchodzenie z nią w tym czasie w interakcję rodzi ryzyko poważnego uszczerbku na zdrowiu. Dlatego wziąłem na siebie odpowiedzialność i postanowiłem ostrzec przed tym zagrożeniem.</span></p>
<p><strong><span style="color: #000000;"><em>Ruda miłość ma</em> to dość sentymentalny utwór opowiadający o Waszym mieście, mianowicie Nowej Rudzie. Często nachodzą Cię sentymenty? Jaki wpływ ma to na muzykę Cipiersów?</span></strong></p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>Ruda&#8230;</strong></em> jest wyjątkiem w naszym repertuarze. Jeśli spojrzeć na niego przez pryzmat emocji, jest to jedyny kawałek o sentymentalnym posmaku. Nową Rudę opuściłem wiele lat temu, jednocześnie pozostając z nią w stałym kontakcie. W pewnym momencie poczułem potrzebę przekucia skumulowanych emocji w dźwięki i słowa. Do tego utworu udało się również zrealizować klip, który został ciepło przyjęty przez noworudzką społeczność.</span></p>
<p><strong><span style="color: #000000;">W tym kawałku wspominasz o lokalnym klubie piłkarskim Piast Nowa Ruda i latach jego świetności, gdy grywał w drugiej lidze. Rozumiem, że byłeś zapalonym kibicem. Dalej śledzisz poczynania Piasta?</span></strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Tak, jestem na bieżąco. Ilekroć jestem w Nowej Rudzie, a w tym czasie odbywa się mecz, to melduję się na stadionie Piasta. I nie ma tu znaczenia, na jakim szczeblu rozgrywek akurat występuje. Kocham Piasta i basta!</span></p>
<p><strong><span style="color: #000000;">Mimo że początek Waszej działalności datuje się na wspomniane „ejtisy”, album <em>Miłość w Dobie Hejtu</em> to już wczesne brzmienie lat 90., do tego zdaje się jesteście mocno zasłuchani w brit-popie. Jakie są Twoje muzyczne inspiracje obecnie, a jakie były w okresie, gdy zakładałeś Cipiersów?</span></strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Zawsze najchętniej sięgałem do muzyki lat 60. i 70. I to akurat się nie zmieniło i łączy czasy obecne z kombatanckimi. Preferuję też wyspiarskie granie. Zarówno w sferze samych dźwięków, jak i brzmienia. Pewnie, że docierają do mnie naleciałości różnych gatunków, które zapewne też gdzieś się przemycają do tego, co gramy. Uwielbiam wyspiarskiego punka, czy też glam rocka, no ale przede wszystkim <strong>The Beatles, The Rolling Stones, The Who, The Kinks, Them</strong> itd.</span></p>
<p><strong><span style="color: #000000;">Podsumowując naszą rozmowę &#8211; z jednej strony (przepraszam za szczerość) głupawa nazwa zespołu, z drugiej poruszacie istotne kwestie czasów, takie jak wirtualizacja świata. Gdzie chcecie się znaleźć, jakie macie plany? Robić po prostu swoje czy powiedzieć coś istotnego?</span></strong></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie jesteśmy korporacją, przygotowującą długofalowy biznesplan. Działamy raczej impulsywnie.  </span><span style="color: #000000;">W tej chwili chcemy jak najszerzej i jak najgłębiej dotrzeć do słuchaczy z &#8222;Miłością&#8221;. Promocja płyty to cel nadrzędny. Zdarzyło mi się już obwieszczać dalekosiężne plany, a później ich nie realizować. A co będzie dalej, czas pokaże. Na pewno po nagraniu płyty należy naładować akumulatory i sformatować twarde dyski.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><iframe hcb-fetch-image-from="https://www.youtube.com/watch?v=zku8vdP9ZdA&amp;t=251s" title="Cipiersi - Ruda miłość ma (Official video)" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/zku8vdP9ZdA?start=251&#038;feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/piotr-orban-cipiersi-hejt-jest-opisem-milosci/">PIOTR ORBAN (Cipiersi): &#8222;Hejt jest opisem miłości&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/piotr-orban-cipiersi-hejt-jest-opisem-milosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>CIPIERSI &#8211; &#8222;Miłość w dobie hejtu&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/cipiersi-milosc-w-dobie-hejtu-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/cipiersi-milosc-w-dobie-hejtu-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek Kuczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Jun 2019 16:03:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Cipiersi]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość w dobie hejtu]]></category>
		<category><![CDATA[Nowa Ruda]]></category>
		<category><![CDATA[polski rock]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock alternatywny]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=167138</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ci Panowie ukrywający się pod jakże łatwo zapamiętywalną nazwą do nowicjuszy nie należą. Swe pierwsze kroki w muzycznym światku stawiali już w&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/cipiersi-milosc-w-dobie-hejtu-2018/">CIPIERSI &#8211; &#8222;Miłość w dobie hejtu&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ci Panowie ukrywający się pod jakże łatwo zapamiętywalną nazwą do nowicjuszy nie należą. Swe pierwsze kroki w muzycznym światku stawiali już w roku 1987. Niedługo potem udało im się zaliczyć między innymi festiwal w Jarocinie, a w pewnych wąskich kręgach udało im się zdobyć nawet popularność. Kto wie, jak dalej by potoczyła się kariera <strong>Cipiersów</strong>, gdyby nie rozpad kapeli, który miał miejsce na początku 1993 roku.</p>
<p>Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Zespół ponownie reaktywował się w 2013 roku, a swój powrót rok później przypieczętował płytą <em><strong>Reactor</strong></em>. Omawiany krążek zatytułowany <em><strong>Miłość w dobie hejtu</strong></em> jest jego kontynuacją.</p>
<p>Muzyczne oblicze współczesnego wcielenia <em><strong>Cipiersów</strong></em> krąży wokół klimatów, które mniej więcej ponad dwie i pół dekady temu królowały na Wyspach Brytyjskich, a do naszego kraju (jak większość trendów zresztą) dotarły z lekkim opóźnieniem. Mowa tu przede wszystkim o stylu zwanym britpop i jego pochodnych. Jeśli chodzi zaś o nasze podwórko, to momentami słyszalne są wpływy pewnego zespołu pochodzącego z Mysłowic. Właściwie zastanawiam się, czy tytuł <em><strong>Miłość w dobie hejtu</strong></em> nie jest aby świadomym nawiązaniem do kultowej <em><strong>Miłości w czasach popkultury</strong></em> przywołanego tu bandu.</p>
<p>Nowej produkcji <strong>Cipiersów</strong> absolutnie nie można zarzucić nudy czy monotonii. Zdarza im się wychodzić też poza obraną estetykę. Przykładem tutaj może być utwór <em><strong>W skorupie</strong></em> oparty na połamanym, funkowym brzmieniu nawiązującym do wczesnej twórczości Red Hot Chilli Peppers. Mamy też nieco naprawdę nastrojowego klimatu (<em><strong>Wiatr</strong></em>), ale przede wszystkim sporą dawkę przebojowości. Takie utwory, jak <em><strong>Kazdy dzień</strong></em>, czy <em><strong>Ruda miłość ma</strong></em> w latach dziewięćdziesiątych spokojnie mogłyby trafić na listy przebojów. Uroku całości dodaje ciepły wokal <strong>Piotra Orbana.</strong></p>
<p>Warto w tym zwrócić uwagę na warstwę tekstową. Piotr w swoich tekstach często stosuje grę słów, która momentami naprawdę bywa zabawna (<em><strong>Fraszka na hejterów</strong></em>), innym razem lekko ironiczna, jak w <em><strong>Profilove</strong></em> oraz <em><strong>Masztocos</strong></em>. Tematyka liryków porusza w dużej mierze problemy wynikające z rozwoju komunikacji internetowej, jednak nie jest to jedyny temat, jaki tu wzięto pod lupę. Na przykład wspomniany już utwór <em><strong>Ruda miłość ma</strong></em> to wbrew pozorom nie jest piosenka o dziewczynie z naturalnie czerwonymi włosami, a mieście Nowa Ruda, z którego pochodzą członkowie zespołu. Kawałek ma charakter sentymentalny opowiadający o przemijającej młodości. Mimo wszystko, ma on bardzo pogodny charakter. Pojawia się też tematyka relacji damsko-męskich, jednakże <em><strong>Masztocos</strong></em>, czy <em><strong>Nafochana</strong></em> to zdecydowanie nie są typowe piosenki miłosne.</p>
<p>Podsumowując,<em><strong> Miłość w dobie hejtu</strong></em> to ciekawa płyta. Płyta, z której nawet jeśli momentami bije lekka melancholia, to i tak unosi się nad nią wszechobecny duch optymizmu. Płyta, która nawet jeśli porusza poważną tematykę, to i tak bije z niej luz i dystans, który dziś już coraz rzadziej można znaleźć w muzyce. Płyta, która może „Ameryki” nie odkrywa, a i tak potrafi zaskoczyć.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/cipiersi-milosc-w-dobie-hejtu-2018/">CIPIERSI &#8211; &#8222;Miłość w dobie hejtu&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/cipiersi-milosc-w-dobie-hejtu-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
