<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>ost - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/ost/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/ost/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Mon, 24 Aug 2026 08:40:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>ost - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/ost/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>NINE INCH NAILS &#8211; &#8222;Tron: Ares” OST&#8221; (2025)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/nine-inch-nails-tron-ares-ost-2025/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/nine-inch-nails-tron-ares-ost-2025/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Nov 2025 19:31:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2025]]></category>
		<category><![CDATA[industrial]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka elektroniczna]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka filmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Nine Inch Nails]]></category>
		<category><![CDATA[ost]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[soundtrack]]></category>
		<category><![CDATA[Tron: Ares]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=337533</guid>

					<description><![CDATA[<p>Premiera ścieżki dźwiękowej do filmu Tron: Ares odbyła się 19 września 2025, a sam film można było obejrzeć w kinach od 10&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/nine-inch-nails-tron-ares-ost-2025/">NINE INCH NAILS &#8211; &#8222;Tron: Ares” OST&#8221; (2025)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Premiera ścieżki dźwiękowej do filmu <strong>Tron: Ares</strong> odbyła się 19 września 2025, a sam film można było obejrzeć w kinach od 10 października. Za oprawę dźwiękową kontynuacji kvltowego <strong>Tronu</strong> (1982) i <strong>Tron: Dziedzictwo</strong> (2010) odpowiedzialność bierze nie kto inny, jak jeden z ojców industrial rocka, czyli <strong>Trent Reznor</strong> w spółce z <strong>Atticusem Rossem</strong> jako<strong> Nine Inch Nails</strong>. Wcześniejsze ścieżki dźwiękowe zapisały się w historii jako równie ważne, co obrazy, twórcy nie mieli więc łatwo.</p>
<p>Na początku muszę się przyznać, że jeszcze nie miałem okazji obejrzeć filmu. Niedobrze to się ułożyło, mieszkam w małej miejscowości, odpuściłem wyjazd na premierę do większej, licząc na późniejszą w rodzinnym mieście, i klapa. Film nie znalazł się w repertuarze. Nie wiedziałem też wtedy, że będę miał za zadanie napisanie o muzyce do filmu. Szkoda. Nie chcę czekać z recenzją do premiery w streamingu, więc jestem zmuszony opisać tę ścieżkę dźwiękową stricte pod względem muzycznym, bez możliwości skonfrontowania z obrazem.</p>
<p><strong>Reznor/Ross</strong> to zwarty i dobrze zgrany duet. <strong>Reznor</strong> już w połowie lat 90. wydał album<strong> Rossa</strong> i jego kapeli <strong>12</strong> <strong>Rounds</strong> w swojej wytwórni <strong>Nothing Records</strong>. Nieco później <strong>Ross</strong> wyemigrował z Wielkiej Brytanii na rzecz Stanów i wtedy ich współpraca nabrała rozpędu. <strong>Ross</strong> początkowo stał się producentem <strong>N.I.N</strong>, ale z czasem również członkiem zespołu. Wspólnie muzycy zaczęli także tworzyć muzykę do świetnego projektu <strong>How To Destroy the</strong> <strong>Angels</strong>. Ich pierwszy doceniony soundtrack powstał dla filmu <strong>The Social Network</strong> z 2010 roku. To był zapalnik dla duetu i bilet „na salony”. Od tego czasu muzycy stworzyli mnóstwo muzyki dla filmów fabularnych oraz dokumentalnych. Jeżeli komuś wydaje się, że muzycy <strong>Nine Inch Nails</strong> się lenią, bo w swoim macierzystym zespole zafundowali sporą ciszę wydawniczą, to zapraszam do sprawdzenia, co tworzyli na boku. Rozjaśni to pogląd zdecydowanie.</p>
<p>Jako fan absolutny muzyki <strong>Reznora</strong> czekałem na premierę OST z wypiekami na twarzy. Science-fiction w zestawieniu z talentem <strong>Trenta</strong> wydawało się moim prywatnym Świętym Graalem, czymś, co musiałem pokochać bezkrytycznie. Premiera singla do <strong>As Alive As You Need To Be</strong> pokazał muzyków w świetnej kondycji, pewnych siebie i tego, czym jest <strong>Nine Inch Nails</strong>. Utwór okazał się dość esencjonalny dla stylu zespołu i jego historii. Oczywiście chciałoby się otrzymać nieco więcej jazgotu i szaleństwa rodem z dwóch pierwszych płyt, ale porównując go do ostatnich nagrań <strong>N.I.N</strong>, i tak czuć spore ożywienie i powrót do korzeni.</p>
<p>Za całość muzyki zabrałem się już w dniu premiery. Materiał poznawałem w odsłuchu ze streamingu. Dwadzieścia cztery kompozycje wzięły mnie w podróż po apokaliptycznym świecie zimnego ambientu i stylizowanego na lata 80. soundu. Kompozycje te są dosyć ascetyczne. Często pozbawione rytmu, świdrują narząd słuchu częstymi, noise&#8217;owymi uniesieniami. Artyści bazują tu wyraźnie na tworzeniu klimatu poprzez balansowanie między wyciszonymi momentami a głośniejszymi sonicznymi atakami. Tak budowana jest atmosfera. Pomiędzy ambientowymi wymianami sił pojawiają się od czasu do czasu bardzo fajne rytmy, które można podciągnąć pod muzykę elektroniczną, i które kojarzą mi się na przykład z twórczością <strong>Kavinsky’ego</strong> czy choćby znanego metalowcom <strong>Perturbatora</strong>. Wśród tego wszystkiego pojawiają się cztery kompozycje, które są klasycznymi utworami <strong>Nine Inch Nails</strong>. Oprócz wspomnianego singlowego, dostajemy cztery industrialne loty zbudowane w klasycznym stylu <strong>N.I.N</strong>, ale również mocno skierowane w stronę elektroniki, brzmiącej pod lata 80. Gdyby te utwory wrzucić na oddzielny krążek, to otrzymalibyśmy bardzo fajną Epkę, która mogłaby zebrać wysokie noty. Mam wrażenie, że klimatem są podobne do <strong>Fragile</strong>, czyli albumu, który z dzikiego, zwierzęcego zespołu zrobił z <strong>N.I.N</strong> band transowy, opierający się na bardziej stonowanych dźwiękach (żeby wręcz nie powiedzieć bardziej dojrzały). Wszystkie te opisane przeze mnie wpływy na płycie tworzą ścieżkę dźwiękową bardzo urozmaiconą oraz bogatą w środki. Możliwe, że znajdą się osoby, dla których ten zestaw stanie się niespójny, ale dla mnie nie stanowi to problemu.</p>
<p>Jedynym minusem wydawnictwa jest wydanie na Ecodigipacku. Uważam, że takie produkty są dobre na Epki, demówki lub wydawnictwa dla małych kapel, które budują markę starając się nie przesadzać z kosztami. Tu mamy produkt wydany przez <strong>Interscope Records</strong> dla filmu z ogromnym budżetem i dostajemy cienkie digi, które przetrwa lata tylko pod warunkiem, że nie będzie używane. Ja rozumiem, że każdy musi na tym zarobić, ale jakiejś granicy cięcia kosztów nie powinno się przekraczać. Fani też muszą zarobić na te niezbyt tanie wydawnictwa i dostają w zamian najbiedniejszą opcję z możliwych. Dla mnie żenada.</p>
<p>Podsumowując. Cieszę się z powrotu wydawniczego <strong>Nine Inch Nails</strong>, tegoroczna trasa koncertowa może być również oznaką, że będzie działo się w tym temacie więcej. Dostaliśmy od muzyków bardzo ciekawy materiał, który odtwarzany z CD wręcz poraża świetną produkcją i fajnymi brzmieniami. Jak to się zgrywa z obrazem, sprawdzę przy pierwszej, możliwej okazji. Krótko przed premierą filmu przypomniałem sobie obie wcześniejsze części i żałuję, że nie wyszło mi obejrzenie go w kinie. Ocenę pewnie mógłbym obniżyć ze względu na sposób wydania płyty, ale tego nie zrobię. Mimo wszystko ta recenzja odnosi się głównie do muzyki, a do niej nie mam żadnych zastrzeżeń.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/nine-inch-nails-tron-ares-ost-2025/">NINE INCH NAILS &#8211; &#8222;Tron: Ares” OST&#8221; (2025)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/nine-inch-nails-tron-ares-ost-2025/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>CARPENTER BRUT &#8211; &#8222;Blood Machines OST&#8221; (2020)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/carpenter-brut-blood-machines-ost-2020/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/carpenter-brut-blood-machines-ost-2020/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Fabian Filiks]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 17 Jun 2020 09:06:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2020]]></category>
		<category><![CDATA[80s]]></category>
		<category><![CDATA[Blood Machines]]></category>
		<category><![CDATA[Carpenter Brut]]></category>
		<category><![CDATA[darksynth]]></category>
		<category><![CDATA[elisa lasowski]]></category>
		<category><![CDATA[joelle berckmans]]></category>
		<category><![CDATA[noemie stevens]]></category>
		<category><![CDATA[ost]]></category>
		<category><![CDATA[sci-fi]]></category>
		<category><![CDATA[ścieżka dźwiękowa]]></category>
		<category><![CDATA[seth ickerman]]></category>
		<category><![CDATA[soundtrack]]></category>
		<category><![CDATA[synthwave]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=210406</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ostatnim razem, gdy wziąłem się za recenzowanie muzyki Carpenter Brut, wywołałem swoją opinią niemałe zamieszanie. Dwa lata temu Leather Teeth wydał mi się&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/carpenter-brut-blood-machines-ost-2020/">CARPENTER BRUT &#8211; &#8222;Blood Machines OST&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnim razem, gdy wziąłem się za recenzowanie muzyki <strong>Carpenter Brut</strong>, wywołałem swoją opinią niemałe <a href="https://kvlt.pl/recenzje/carpenter-brut-leather-teeth-2018/">zamieszanie</a>. Dwa lata temu <em><strong>Leather Teeth</strong></em> wydał mi się albumem pozbawionym iskry poprzednich wydawnictw <strong>Franka Hueso</strong>. Był dla mnie niezbyt ciekawy i wyjątkowy bo też oczekiwałem znacznie więcej po muzyku, który w dużej mierze przyczynił się do popularyzacji tego gatunku na świecie. Trochę wody w Wiśle zdążyło upłynąć, emocje wokół <em><strong>Leather Teeth</strong></em> osłabnąć a my wszyscy zdążyliśmy się stać zakładnikami koronawirusa. W tym specyficznym czasie &#8222;zawieszenia&#8221; ukazał się właśnie nowy album <strong>Bruta</strong> <em><strong>Blood Machines</strong></em>.</p>
<p>O tym, że <strong>Seth Ickerman</strong> (w rzeczywistości dwóch francuskich twórców filmowych <strong>Raphaël Hernandez</strong> i <strong>Savitri Joly-Gonfard</strong>) pracuje nad czymś większym wiedzieliśmy już od lat. W 2015 roku duet ten zasłynął obrazkiem do utworu <em><strong>Turbo Killer</strong></em>, który z miejsca stał się kamieniem milowym synthwave (zarówno w sferze muzycznej jak i właśnie wizualnej). Było raczej oczywiste, że twórcy spotkają się jeszcze na niwie artystycznej nie raz nie dwa. Na kanwie fabuły (sic!) <em><strong>Turbo Killer</strong></em> powstał koncept <em><strong>Blood Machines</strong></em>, filmu pełnego gatunkowych klisz i odwołań do klasycznych filmów sci-fi z lat 70-tych i 80-tych. Sam film rodził się w bólach przez cztery lata i swojej premiery doczekał w ubiegłym roku na <strong>Estrange Films Festival</strong> w Paryżu. Niespełna dziewięć miesięcy później stał się dostępny na platformie <a href="https://www.shudder.com">Shudder</a> (niestety dostępnej tylko dla widzów w Ameryce Północnej). Sam w sobie film jest prawdziwą wizualną ucztą dla fanów retro sci-fi. Nie mniej jednak wydaje mi się, że twórcy skoncentrowali się przede wszystkim na aspekcie wizualnym do którego pretekstowa fabuła jest tylko dodatkiem. Nie zrozumcie mnie źle, w pełni rozumiem konwencję i nie mam nic przeciwko oglądaniu na ekranie <strong>Joëlle Berckmans</strong> (którą podziwiać możecie też na okładce tej ścieżki dźwiękowej) czy <strong>Noémie Stevens</strong> (którą widzieliście już też w teledysku do <em><strong>Turbo Killer</strong></em>). Ale mimo wszystko nawet najbardziej fantastyczne obrazy i wizualne orgazmy nie zastąpią dobrego scenariusza. Nie mniej jednak warto zapoznać się z dziełem Francuzów. Między innymi również ze względu na niesamowitą muzykę <strong>Carpenter Brut</strong>.</p>
<p>U podstaw kompozycji w ścieżce dźwiękowej <em><strong>Blood Machines</strong></em> pozostaje synthwave. Estetyka retro ma tu jednak zdecydowanie bardziej hollywoodzkie oblicze a rozmach kompozycyjny onieśmielił by niejednego twórcę muzyki filmowej czy do gier AAA. Na ścieżce dźwiękowej do <em><strong>Blood Machines</strong></em> odnajdziemy wiele odwołań m.in. do <strong>Vangelisa</strong>, <strong>Jarre&#8217;a</strong> czy <strong>Zimmera</strong>. Synthwave&#8217;owe patenty znane z <em><strong>Trilogy</strong></em> zostały tu uzupełnione przez bogate orkiestrację (oczywiście elektroniczne), która nadaje nowy wymiar muzyce <strong>Hueso</strong>. Epickość, ale nie przesadnie kiczowata (biorąc pod uwagę konwencję) tylko całkiem przemyślana zdaje się ścigać z fantastyczną stroną wizualną filmu. Kompozycje są napisane z rozmachem, ale próżno w nich szukać barokowej ornamentyki. Kiedy akcja na ekranie przyspiesza a emocje sięgają zenitu wkraczamy na ścieżkę darksynthowych ostrych beatów (świetne <em><strong>Grand Finale</strong></em>). Kiedy potrzeba więcej powietrza Brut, niczym wspomniany już <strong>Vangelis</strong> rozmalowuje spokojne i pełne wdzięku futurystyczne pejzaże (<em><strong>The Ceremony</strong></em>). Na uwagę zasługuje fakt użycia, nazwijmy to kolokwialnie &#8222;zimmerowskich patentów organowych&#8221; np. w <em><strong>The Last Ceremony</strong></em> (chodzi mi tu głównie o progresję akordów, przejścia tonalne i oględnie mówiąc budowanie atmosfery). Uważam, że filmowość nowej muzyki <strong>Hueso</strong> w dużej mierze właśnie z tego typu rozwiązań czerpała. Na uwagę zasługuje również zamykający całość utwór <em><strong>Gone Now</strong></em> z wokalami <strong>Pencey Sloe</strong>, który idealnie spina całość i zostawia nas pogrążonych w czerni kosmosu.</p>
<p>Ścieżka do <em><strong>Blood Machines</strong></em> jest dla mnie tworem kompletnym. Świetnie funkcjonuje bez obrazu. Narracyjność muzyki <strong>Hueso</strong> pozwala nam samodzielnie tworzyć w głowie obrazy przyszłości. I to jest jej największa siła. To przemyślany album, który moim zdaniem udowodnia, że <strong>Carpenter Brut</strong> nie bez przyczyny jest jednym z najważniejszych twórców synthwave. Interesujące dla mnie jest czy ta nowa epickość i filmowość w jego muzyce zostanie z nim na dłużej. Szczerze, to nie miałbym nic przeciwko. Póki co, w tym roku, w kategorii &#8222;retro electro&#8221;, płyta <em><strong>Blood Machines</strong></em> to dla mnie zdecydowanie numer jeden. Czekam z niecierpliwością na odpowiedź <strong>Jamesa</strong>&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/carpenter-brut-blood-machines-ost-2020/">CARPENTER BRUT &#8211; &#8222;Blood Machines OST&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/carpenter-brut-blood-machines-ost-2020/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
