<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Paweł Kamecki - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/pawel-kamecki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/pawel-kamecki/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Wed, 22 Jul 2026 13:15:51 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Paweł Kamecki - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/pawel-kamecki/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Podsumowanie 2017 roku wg gości KVLT</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-gosci-kvlt/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jan 2018 19:00:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Adrian Sowa]]></category>
		<category><![CDATA[Arkadiusz „Aro” Jabłoński]]></category>
		<category><![CDATA[best album]]></category>
		<category><![CDATA[best albums in 2017]]></category>
		<category><![CDATA[best of]]></category>
		<category><![CDATA[Cult Never Dies]]></category>
		<category><![CDATA[Dayal Paterson]]></category>
		<category><![CDATA[Decibel Magazine]]></category>
		<category><![CDATA[guests]]></category>
		<category><![CDATA[Gunnar Sauermann]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Kozłowski]]></category>
		<category><![CDATA[Kamecki Guitars]]></category>
		<category><![CDATA[Kobaru]]></category>
		<category><![CDATA[Lariyah Hayes]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Kowal]]></category>
		<category><![CDATA[Masachist]]></category>
		<category><![CDATA[Metal Mind Productions]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Koch]]></category>
		<category><![CDATA[Monroe Sound Studio]]></category>
		<category><![CDATA[Nex]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kamecki]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie 2017 roku]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie roku]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław „Poli" Polański]]></category>
		<category><![CDATA[Rudeboy]]></category>
		<category><![CDATA[Season Of Mist]]></category>
		<category><![CDATA[ViaOmega Magazine]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo In Rock]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=123477</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kolejny etap podsumowania 2017 roku to wrażenia osób związanych z muzyką nie bezpośrednio, czyli szefów i pracowników klubów, PR-owców odpowiedzialnych za promocję&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-gosci-kvlt/">Podsumowanie 2017 roku wg gości KVLT</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejny etap<strong> podsumowania 2017</strong> <strong>roku</strong> to wrażenia osób związanych z muzyką nie bezpośrednio, czyli szefów i pracowników klubów, PR-owców odpowiedzialnych za promocję w wytwórniach płytowych, a wśród tych gości do podsumowania zaprosiliśmy również producenta gitar oraz fotografa koncertowego i sesyjnego.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Lariyah Hayes</strong> (<a href="https://www.facebook.com/ViaOmega/">ViaOmega magazine</a>)</p>
<ol>
<li><strong>Nightbringer</strong> &#8222;<em>Terra Damnata</em>&#8222;</li>
<li><strong>Blut Aus Nord</strong> &#8222;<em>Deus Salutis Meae</em>&#8222;</li>
<li><strong>Bestia Arcana</strong> &#8222;<em>Holokauston</em>&#8222;</li>
<li><strong>Emptiness</strong> &#8222;<em>Not For Music</em>&#8222;</li>
<li><strong>Venenum</strong> &#8222;<em>Trance of Death</em>&#8222;</li>
<li><strong>Inconcessus Lux Lucis</strong> &#8222;<em>The Crowning Quietus</em>&#8222;</li>
<li><strong>Aosoth</strong> &#8222;<em>V: The Inside Scriptures</em>&#8222;</li>
<li><strong>Chaos Moon</strong> &#8222;<em>Eschaton Mémoire</em>&#8222;</li>
<li><strong>Lustre</strong> &#8222;<em>Still Innocence</em>&#8222;</li>
<li><strong>Blaze of Perdition</strong> &#8222;<em>Conscious Darkness</em>&#8222;</li>
</ol>
<p>Specjalna wzmianka dla najlepszego EP &#8211; <strong>Einar Selvik</strong> &#8222;<em>Snakepit Poetry</em>&#8221;</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Arkadiusz &#8222;Aro&#8221; Jabłoński</strong> (<a href="https://www.facebook.com/MonroeSoundStudio/"><strong>Monroe Sound Studio</strong></a>, zespół <a href="https://www.facebook.com/MASACHIST/"><strong>Masachist</strong></a>)</p>
<p>Kilka tytułów, które obiły mi się w 2017 roku o ucho i zostały w mojej play liście na dłużej. Kolejność przypadkowa.</p>
<ol>
<li><strong>Satyricon</strong> „<em>Deep Calleth Upon Deep</em>&#8222;. W porządku piosenki, w porządku sound. Czasami nudzą, a czasami robią bardzo dobrze.</li>
<li><strong>Lotto</strong> „<em>V V</em>”. Najbardziej kocham tę sprężynę w brzmieniu. Piękne!</li>
<li><strong>Morbid Angel</strong> „<em>Kingdoms Disdained</em>”. Riffy Trey’a kocham, lubię i szanuję.</li>
<li><strong>Oxbow</strong> „<em>Thin Black Duke</em>”. Świetna płyta. Jest odpowiedni lot, odpowiedni puls. Jęki, skrzeki i brud. Nagrane bez „klika”, bez równania, przycinania. Same emocje. Odjazd!</li>
<li><strong>Immolation</strong> „<em>Atonement</em>”. Tak. Samo zło.</li>
<li><strong>Myrkur</strong> „<em>Mereridt</em>”. Ten folk jest niepotrzebny, ale sama produkcja Black metal zrobiła mi bardzo dobrze.</li>
<li><strong>Moloch</strong> &#8222;<em>The Vatican Cellars</em>&#8221; – właśnie słucham i czekam już na nowe dźwięki.</li>
<li><strong>Kobieta z wydm</strong> „<em>Bental</em>”. <strong>Błażej Król</strong> potrafi zrobić klimat! Rewelacyjny album.</li>
<li><strong>Foo Fighters</strong> „<em>Concrete and Gold</em>”. Rewelacyjna płyta! Przebojowa i dojrzała.</li>
<li><strong>Depeche Mode</strong> „<em>Spirit</em>” – DM kocham wszystko…więc…</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Michał Koch</strong> (Dział Promocji w&nbsp;<a href="https://www.facebook.com/metalmindproductions/"><strong>Metal Mind Productions</strong></a>, <a href="https://www.facebook.com/KoncertyWPL/"><strong>Koncerty w Polsce</strong></a>)</p>
<p>Udało się przeżyć kolejne 365 dni &#8211; to niezły wynik. Mijający rok przyniósł zarówno najszczęśliwsze (m.in. <strong>Pearl Jam</strong> w <strong>Rock And Roll Hall Of Fame</strong>), jak i najsmutniejsze (śmierć <strong>Chris</strong>a <strong>Cornell</strong>a, <strong>Tom</strong>a <strong>Petty</strong>&#8217;ego i <strong>Chester</strong>a <strong>Bennington</strong>a; zakończenie działalności <strong>Black Sabbath</strong>) wydarzenia w branży. Osobiście uważam, że 2017 nie był szczególny pod kątem wydanych albumów, ale zdecydowanie nadrobił koncertami.</p>
<ol>
<li><strong>Queens Of The Stone Age</strong>&nbsp;&#8222;<em>Villains</em>&#8222;. Ciekawa sprawa, gdyż zdecydowanej większości moich znajomych ten album nie przypasował. Nie ma może stylistyki, do której przyzwyczaili nas QOTSA, ale mnie kupili. Osobną kwestią jest zachowanie pana Homme&#8217;a, które powinno trafić do rubryki &#8222;Pomyłka roku 2017&#8221;.</li>
<li><strong>Robert Plant</strong>&nbsp;&#8222;<em>Carry Fire</em>&#8222;. Plant nie zamierza reaktywować Zeppelinów, ale w sumie po co, skoro solowe albumy bronią się formą?</li>
<li><strong>Soup</strong>&nbsp;&#8222;<em>Remedies</em>&#8222;. Magia w najczystszej, prog-rockowej postaci.</li>
<li><strong>Ulver</strong>&nbsp;“<em>The Assassination of Julius Caesar</em>”. Moje odkrycie roku. Trzeba będzie się wybrać na koncert.&nbsp;</li>
<li><strong>Lunatic Soul</strong>&nbsp;&#8222;<em>Fractured</em>&#8222;. Niezwykle przejmujący, zapadający w pamięć album. <strong>Mariusz Duda</strong>&nbsp;po raz kolejny udowadnia &#8211; na rodzimym podwórku to on rozdaje karty.</li>
<li><strong>Hey</strong>&nbsp;&#8222;<em>CDN</em>&#8222;. Kompilacja odnowionych kompozycji Hey, wydana wraz z pożegnalną trasą <em>Fayrant</em>. Od pewnego czasu gości w moim odtwarzaczu codziennie!</li>
<li><strong>Anima Damnata</strong>&nbsp;&#8222;<em>Nefarious Seed Grows To Bring Forth Supremacy Of The Beast</em>&#8222;. Najlepszy album tej kapeli, najlepsza metalowa płyta 2017 roku w Polsce.</li>
<li><strong>Spaceslug</strong>&nbsp;&#8222;<em>Time Travel Dilemma</em>&#8222;. Potężny walec zgniatający wszystko na swej drodze. Unlimited power!</li>
<li><strong>Roger Waters</strong>&nbsp;&#8222;<em>Is This the Life We Really Want?</em>&#8222;. Krążek można rozpatrywać jako osobny album Watersa albo jako zbiór patentów spod znaku Pink Floyd. Nie zmienia to faktu, że otrzymaliśmy najlepszą partię materiału od legendarnego basisty od czasów &#8222;Amused to Death&#8221;</li>
<li><strong>Depeche Mode</strong>&nbsp;&#8222;<em>Spirit</em>&#8222;. Trochę czasu minęło, zanim doceniłem. A to jeden z lepszych Depeszowych krążków &#8211; szczególnie dla mnie, jako fana <em>&#8222;Playing the Angel&#8221;</em>.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Jakub Kozłowski</strong> (<a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoInRock/"><strong>Wydawnictwo In Rock</strong></a>)</p>
<ol>
<li><strong>Mastodon</strong>&nbsp;&#8222;<em>Emperor of the Sand</em>&#8222;. Udana propozycja <strong>Mastodon</strong>, który jednak coraz wyraźniej zmierza w kierunku mainstreamu. Dobre utwory rockowe. Słabsze fragmenty pojawiają się, gdy zespół zaczyna bawić się w progresyw, którego ewidentnie nie rozumie.</li>
<li><strong>Hair of The Dog</strong> &#8222;<em>This world Turns</em>&#8222;. Świetna płyta stoner rockowa formacji, która pomimo tego, że nie nagrała dotychczas ani jednego słabego albumu, nadal nie może doczekać się uznania, na jakie zasługuje.</li>
<li><strong>Necromandus</strong> &#8222;<em>Necromandus</em>&#8222;. Debiut tej formacji, nagrany w latach 70. ubiegłego wieku, wyprodukował sam <strong>Tonny Iommi</strong>. Najnowsza płyta, chociaż zarejestrowana w niemal zupełnie innym składzie nadal potrafi zaintrygować. Ustępuje debiutowi, co nie znaczy, że nie warto się w nią uważnie wsłuchać.</li>
<li><strong>Havoc</strong> &#8222;<em>Conformicide</em>&#8222;. Ten thrash metalowy album dał mi chyba największą frajdę w 2017 roku. Taki thrash to ja lubię &#8211; szczery, bezpośredni i melodyjny. Nie brak zaangażowanych politycznie tekstów, które unikają jednak sztampy i naiwności.</li>
<li><strong>Spaceslug</strong> &#8222;<em>Time Travel Dillema</em>&#8222;. Moim zdaniem polska płyta roku. Narkotyczne kompozycje, które pozwalają udać się w naprawdę odległą i pasjonującą podróż. Czekam na więcej.</li>
<li><strong>Immolation</strong> &#8222;<em>Atonement</em>&#8222;. Death metal najwyższych lotów. <em>Atonement</em> jest płytą kompletną i moim zdaniem żaden z pozostałych wielkich graczy na scenie (np. Morbid Angel) nie zdołał w mijającym roku jej dorównać.</li>
<li><strong>Roger Waters&nbsp;</strong>&#8222;<em>Is this a life we really want</em>&#8222;. Ani <strong>Roger Waters</strong> ani <strong>David Gilmour</strong> nie zdołali osobno dorównać wielkim dokonaniom <strong>Pink Floyd</strong>. Gdybym jednak miał zadecydować, która płyta jest bardziej udana – „<em>Rattle that Lock</em>” czy „<em>Is this a Life we Really Want</em>” wskazałbym na tę drugą. Jest nierówna, zbyt pretensjonalna, ale ma fragmenty, przy których potrafi zagotować się krew.</li>
<li><strong>Robert Plant</strong> &#8222;<em>Carry Fire</em>&#8222;. Z kolei <strong>Robert Plant</strong> zdołał niemal zupełnie odciąć się od stylistyki, z jaką był utożsamiany w <strong>Led Zeppelin</strong>. Już lata temu znalazł swoją drogę i pozostaje jej wierny. O ile poprzedni album Planta wydaje się muzycznie ciekawszy, to nie potrafię zarzucić albumowi „<em>Carry Fire”</em> żadnych poważniejszych grzechów.</li>
<li><strong>Kal-El</strong> &#8222;<em>Astrodoommeda</em>&#8222;. Fantastyczny, kosmiczny stoner rock najwyższych lotów</li>
<li><strong>Primitive Man</strong> &#8222;<em>Caustic</em>&#8222;. Ta płyta zmiażdży każdego, kto nie jest na nią przygotowany. Z jednej strony wynika to z ciężaru samej muzyki oraz faktu, że jest ona po prostu zbyt długa, aby możliwym było przyswoić ją w całości bez narażenia się na wewnętrzny krwotok. Pomimo tego uzależnia i potrafi naprawdę namieszać w głowie. Genialna rzecz, ale bez wątpienia, nie dla każdego.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Paweł Kamecki</strong> (<a href="https://www.facebook.com/KameckiGuitars/?timeline_context_item_type=intro_card_work&amp;timeline_context_item_source=100004656345759&amp;pnref=lhc"><strong>Kamecki Guitars</strong></a> &#8211; producent i serwis gitar)</p>
<ol>
<li><strong>Elder</strong>&nbsp;&#8222;<em>Reflections of a Floating World</em>&#8222;.&nbsp;Pejzaże kreowane przez to trio to jest magia. Jest progresywnie, jest bajkowo, są riffy jak z Allmanów. Pełen odjazd.</li>
<li><strong>Decapitated</strong>&nbsp;<em>&#8222;Anticult&#8221;</em>.&nbsp;Co tu dużo mówić. Pełne zawodostwo. Płyta zapierdala do przodu, morduje i nie wzieła mojej skromnej osoby jako jeńca.</li>
<li><strong>Hate</strong>&nbsp;&#8222;<em>Tremendum</em>&#8222;.&nbsp;<strong>Hate</strong> to czołówka, która nie musi nic udowadniać. Kolejny kolos spuszczony na łby wszystkim niedowiarkom. No i jakie solówki! &#x1f642;</li>
<li><strong>Gov&#8217;t</strong> &#8222;<em>Mule</em>&#8222;. Płyta dosyć ciężka jak na zespół, bardzo &#8222;rockowa&#8221;, ale z drugiej strony w dalszym ciągu różnorodna. Kupuję to w 100%.</li>
<li><strong>Stone Sour</strong> &#8222;<em>Hydrograd</em>&#8222;. Jest riff, jest refren, brzmi zajebiście, wybitnie zaśpiewane. Ameryka. Czego więcej chcieć?</li>
<li><strong>Royal Blood</strong> &#8222;<em>How Did We Get So Dark</em>&#8222;. Ja nie wiem jak to się dzieje, że za pomocą basu i perkusji można zrobić tak bogato brzmiące hiciory, które wyrywają się w beret jak udar i za cholerę nie mogą wyjść. Śledzę, kibicuję i przepadam.</li>
<li><strong>Foo Fighters</strong> &#8222;<em>Concrete and Gold</em>&#8222;. <strong>Foo Fighters</strong> to jest 100% rdzennego, zaraźliwego rock and rolla i dojrzałej radości z grania. Dokładnie to, co lubię i cenię najbardziej.</li>
<li><strong>Black Country Communion</strong> &#8222;<em>BCC IV</em>&#8222;. Patrzysz na skład tej kapeli i już wiesz, co usłyszysz. Wybitne wokale, wybitne wiosła, wybitne wszystko. 100% blues rockowej zajebiozy.</li>
<li><strong>Azarath</strong>&nbsp;&#8222;<em>In Extremis</em>&#8222;. Obrzydliwa, śmierdząca trupem kanonada wpierdolu. Tak się dzieciaki robi metal śmierci. No i nagrana na moich gitarach! &#x1f642;</li>
<li><strong>Devilish Impressions</strong>&nbsp;&#8222;<em>The I</em>&#8222;. A kto by wpadł na to, że ekstremalny metal mógłby być jednocześnie tak teatralny i poetycki? Fajnie, że chłopaki dosyć odważnie zrezygnowali ze wszystkich przeszkadzajek i innych orkiestr aby zrobić miejsce na fantastyczną gitarę. Oczywiście mojego autorstwa! Nie lada pozycja w ich dyskografii.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Mariusz Kowal</strong> (<a href="https://www.facebook.com/kobaru.photography/?ref=br_rs"><strong>Kobaru</strong> </a>&#8211; fotograf)</p>
<ol>
<li><strong>Depeche Mode</strong> &#8222;<em>Spirit</em>&#8222;</li>
<li><strong>The Haunted</strong> &#8222;<em>Strength in Numbers</em>&#8222;</li>
<li><strong>Mastodon</strong> &#8222;<em>Emperor of Sand</em>&#8222;</li>
<li><strong>Foo Fighters</strong> &#8222;<em>Concrete and Gold</em>&#8222;</li>
<li><strong>Lunatic Soul</strong> &#8222;<em>Fractured</em>&#8222;</li>
<li><strong>Lo!</strong> &#8222;<em>Vestigial</em>&#8222;</li>
<li><strong>Marilyn Manson</strong> &#8222;<em>Heaven Upside Down</em>&#8222;</li>
<li><strong>Queens of the Stone Age</strong> &#8222;<em>Villains</em>&#8222;</li>
<li><strong>Trivium</strong> &#8222;<em>The Sin and the Sentence</em>&#8222;</li>
<li><strong>Robert Plant</strong> &#8222;<em>Carry Fire</em>&#8222;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Dayal Paterson</strong> (<a href="https://www.facebook.com/ViaOmega/"><strong>ViaOmega magazine</strong></a>, <a href="https://www.facebook.com/decibelmagazine/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><strong>Decibel Magazine</strong></a>, <strong><a href="https://www.facebook.com/CultNeverDies/">Cult Never Dies</a></strong>)</p>
<ol>
<li><strong>Helheim &#8222;</strong><em>landawarijaR&#8221;.&nbsp;</em>W ciągu ostatnich kilku lat <strong>Helheim</strong> wydał niesamowitą muzykę, brzmiąc świeżej niż kiedykolwiek, co nie jest małym zadaniem dla zespołu działającego od wczesnych lat 90. <em>landawarijaR</em> może po prostu być ich najlepszym albumem, jaki wydali do tej pory, fantastycznie nastrojowym i emocjonalnym kawałkiem black metalu, który łączy optymistyczne przejścia z bardziej tęsknymi i introspekcyjnymi częściami.</li>
<li><strong>Wolves In The Throne Room </strong><em>&#8222;Thrice Woven&#8221;. </em>Wilki z pewnością wydają się potwierdzać swoje metalowe referencje po swoim ambientowym albumie <em>Celestite</em> (który bardzo mi się podobał, ale nie został specjalnie dobrze przyjęty), co widać wyraźnie nie tylko w ich ostatnich sesjach zdjęciowych, ale także na tej płycie. Pod wieloma względami jest to ich najbardziej tradycyjne dzieło, nawiązujące do klasycznego skandynawskiego black metalu z drugiej fali, ale z nieco bardziej &#8222;pozytywnym&#8221; duchem. Niezbyt oryginalna, ale przyjemna i pełna serca płyta.</li>
<li><strong>Dødsengel</strong><strong>&nbsp;</strong><em>&#8222;Interequinox&#8221;.</em> <strong>Dødsengel </strong>od dawna są uważni, jeśli chodzi o przekonania co do współczesnego black metalu, a ten album jest kolejnym dowodem na opętany i nieziemski geniusz zespołu. Wspaniałe riffy i wokalne występy oraz kompozycje sprawiają, że jest to jeden z najlepszych i najbardziej porywających albumów w tym roku, mimo że brzmi to tak, jakby było nagrane w kłębie waty &#8211; lepsza produkcja następnym razem, mam nadzieję!</li>
<li><strong>Forgotten Tomb</strong>&nbsp;&#8222;<em>We Owe You Nothing</em>&#8222;. Mimo, że cechuje charakterystyczne podejście do &#8222;riffowania&#8221;, które pomaga zdefiniować grupę, <strong>We Owe You Nothing</strong> to zdecydowanie zespół, który odrywa się od depresyjnego black metalowego brzmienia. To ich najbardziej wkurzający i najbardziej punkowy album, zapewnia mocny kopniak w tyłek od początku do końca i jest pełen ożywczej agresji.</li>
<li><strong>Ulver </strong>&#8222;<em>The Assassination of Julius Caeser</em>&#8222;. Niemetalowy album &#8211; choć oczywiście zespół ma niezaprzeczalne metalowe korzenie, co większość oczywiście wie. Melancholia i fatalistyczna w odczuciu, ale z oczywistą wrażliwością popu (porównania do <strong>Depeche Mode</strong> nie są całkowicie niesprawiedliwe). Jest to przystępna, ale nieziemska kolekcja melodii.</li>
<li><strong>Bestia Arcana </strong>&#8222;<em>Holókauston</em>&#8222;. <strong>Bestia Arcana</strong> wydaje się najbardziej znana jako poboczny projekt szybko rosnącego w siłę&nbsp;<strong>Nightbringer</strong>, ale muszę przyznać, że z dwóch albumów wydanych w tym roku wolałem ten. Gęsty, intensywny i klaustrofobiczny, ale z takim rodzajem zapadającego w pamięć polotu, który czyni go czymś więcej niż tylko nieubłaganym atakiem zmysłów; coś, co jest niezbędne do słuchania dla fanów black metalu.</li>
<li><strong>Ruins Of Beverast </strong>&#8222;<em>Exuvia</em>&#8222;. <em>Exuvia</em> zdecydowanie wymaga cierpliwości i powtarzania słuchania, aby naprawdę należy ten album docenić. Warto podjąć wysiłek, ponieważ mieszanka black i doom metalu w zespole po raz kolejny okazuje się bardzo przekonująca i wpływająca. Ciężka, ale i nawiedzająca podróż słuchacza.</li>
<li><strong>Midnight </strong>&#8222;<em>Sweet Death and Ecstasy</em>&#8222;. W przypadku <strong>Midnight</strong> nie ma nic zbyt przesadnego ani skomplikowanego, to w zasadzie (przynajmniej dla mnie) udane zmartwychwstanie ducha lat 80. Chodzi o to, że wiele, wiele zespołów próbuje czegoś podobnego z nieprzekonującymi rezultatami (włączając w to niektóre zespoły, które działały w tych latach), podczas gdy album taki, jak ten wydaje się brzmieć świeżo, jest chwytliwy i pełen życia, pomimo oczywistych wpływów, takich jak <strong>Venom</strong>. Świetna sprawa.</li>
<li><strong>Enslaved </strong>&#8222;<em>E</em>&#8222;. Do tej pory wiedzieliśmy z grubsza, czego można się spodziewać po albumie <strong>Enslaved</strong> &#8211; niewielkiej ewolucji z poprzednich utworów, wkraczających na coraz bardziej progresywne terytoria, ale zachowujących ducha swojego stylu mocno na miejscu. <em>E</em> (bez nagród dla chłopaków za tytuł!) jest jedną z najlepszych prac zespołu, ale w mojej skromnej opinii, choć różne wpływy błyszczały, to także łatwo się ze sobą mieszały. Energia i przemyślany jak zawsze album, precyzyjnie wykonany i przyszłościowy ekstremalny metal, w którym&nbsp;<strong>Enslaved</strong> nie pozwolili, by jego progresywne podteksty odwracały uwagę od pisania mocnych piosenek.</li>
<li><strong>Overoth </strong>&#8222;<em>The Forgotten Tome</em>&#8222;. Ta północnoirlandzka grupa naprawdę wyciągnęła to z torby &#8211; ich drugi pełny album. Prawdopodobnie najlepiej opisany jako poczerniały death metal (opis, który zwykle nie zapowiada zbyt wiele &#8230;), <em>The Forgotten Tome</em> to niezwykle pomysłowe i ambitne dzieło, z ukłonem w stronę <strong>Behemoth</strong>a i <strong>Morbid Angel</strong>, jednocześnie zachowując własną osobowość i zachwytu.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Przemysław „Poli&#8221; Polański</strong> (szef klubu <a href="https://www.facebook.com/RudeboyClub/"><strong>RudeBoy</strong></a>)</p>
<p>Hej wszystkim , pozdrawiam KVLT i jego czytelników z „wiśniówkowego” <strong>RudeBoy’a</strong> !<br />
Na początek muszę się wytłumaczyć. Nie jestem w stanie ogarnąć muzycznie wszystkiego, i przy tak dużej ilości bardzo dobrych produkcji i płyt wypuszczanych co roku na świat jest mi niezmiernie trudno postawić&nbsp; nr 1 czy 10 przy danej płycie, a do tego musielibyśmy to kategoryzować na black metal, thrash, rock, hard rock itp itd.<br />
Odpowiem tak: najczęściej słuchane przeze mnie nowe albumy (czyt. <strong>TOP nowych albumów wg. Poli’ego</strong>) 2017 roku ogarniałem z telefonu 😉 Czas na słuchanie znajdowałem tylko w samochodzie lub tourbus’ie, kiedy podróżowałem na trasach koncertowych z <strong>Immolation</strong> i <strong>Azarath</strong> lub … z wirtuozami dźwięków, zupełnie innego świata muzycznego, jakimi są po przeciwnym biegunie muzycznym zespoły, takie jak np. <strong>Obscure Sphinx</strong> czy <strong>Riverside</strong>.</p>
<p>Po analizie osłuchań z mojego shit phone’a wyszło mi, że jednych więcej lubię, a drugich mniej i niech tak zostanie. Jednak zaznaczyć chce dla mnie dwie najważniejsze płyty 2017 roku:</p>
<ol>
<li><strong>Decapitated</strong> &#8222;<em>Anticult</em>&#8222;</li>
<li><strong>Immolation</strong> &#8222;<em>Atonement</em>&#8221;<br />
potem kolejność dowolna:</li>
<li><strong>Enslaved</strong> &#8222;<em>E</em>&#8222;</li>
<li><strong>Kreator</strong> &#8222;<em>Gods Of Violence</em>&#8222;</li>
<li><strong>Cannibal Corpse</strong> &#8222;<em>Red Before Black</em>&#8222;</li>
<li><strong>Obituary</strong> &#8222;<em>Obituary</em>&#8222;</li>
<li><strong>Body Count</strong> &#8222;<em>Bloodlust</em>&#8222;</li>
<li><strong>Stone Sour</strong> &#8222;<em>Hydrograd</em>&#8222;</li>
<li><strong>Mastodon</strong> &#8222;<em>Emperor of Sand</em>&#8222;</li>
<li><strong>Dying Fetus</strong> &#8222;<em>Wrong One to Fuck With</em>&#8221;<br />
+</li>
<li><strong>Foo Fighters</strong> &#8222;<em>Concrete and Gold</em>&#8221; &#8211; aby nikt nie myślał, że mam klapki na oczach 😉</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Gunnar Sauermann</strong> (Dział PR w <a href="https://www.facebook.com/seasonofmistofficial/"><strong>Season of Mist</strong></a>)</p>
<ol>
<li><strong>Helheim</strong>&nbsp;&#8222;<em>LandawarijaR</em>&#8222;. Norwegowie zawsze mieli wielki potencjał, ale ciągle sprawiali wrażenie, jak gdyby ukrywali coś ekstra, podczas gdy wypuszczali swoje kolejne świetne albumy. Razem z ich najnowszą próbą, <strong>Hellheim</strong> w końcu dotarli do mety. Dopracowane do perfekcji.</li>
<li><strong>Wolves In The Throne Room</strong>&#8222;<em>Thrice Wove</em>n&#8221;. Odkąd nawiedzony <em>“Diadem of 12 Stars”</em> wyszedł w 2006 roku, <strong>WitTR</strong> dostarczają jakość z każdym pełnowymiarowym krążkiem. Może nie aż tak do przodu, jak <strong>Nachtmystium</strong>, przed tym, jak lider oddał się amerykańskiemu kryzysowi opiodowemu, <em>Thrice Wove</em>n&nbsp;nie przebija się na dziewicze lądy w żaden spektakularny sposób, ale prezentuje gęsty, atmosferyczny USBM w najlepszym wydaniu.</li>
<li><strong>Kreator</strong>&nbsp;&#8222;<em>Gods of Violence</em>&#8222;. Klasyczne hordy mają tendencję do tracenia swoich właściwości po dekadach spędzonych w biznesie, a nowe albumy są często powtórką z dobrze wypracowanej rozrywki. Ale nagle, ni z gruszki, ni z pietruszki, pojawiają się takie albumy jak <strong>AC/DC</strong> &#8222;<em>The Razors Edge</em>&#8222;, <strong>Judas Priest</strong> &#8222;<em>Painkiller</em>&#8222;, <strong>Motörhead</strong> &#8222;<em>1916</em>&#8222;, a teraz z pewnością nowa próba Kreatora, która zupełnie zasłużenie mogłaby się znaleźć na szczycie mojej listy.</li>
<li><strong>Moonspell</strong>&nbsp;&#8222;<em>1755</em>&#8222;. Portugalczycy wpłynęli na nieznane wody poprzez dołączenie mnóstwa klasycznych dźwięków do swojego frapującego albumu koncepcyjnego. Nie ma wątpliwości co do tego że jest to album <strong>Moonspell</strong>, gdyż wszystkie ich typowe elementy również są tu obecne, ale ten eksperyment dla konkretnego przeznaczenia zagrał rewelacyjnie. Ci, którzy nie lubią tej grupy, nie polubią też tego krążka.</li>
<li><strong>Fen</strong> &#8222;<em>Winter</em>&#8222;. Wydaje się, że Fen osiągnęli już swoje opus magnum ze swoim oszałamiającym <em>Epoch</em> w 2011 roku. Aczkolwiek <em>Winter</em> plasuje się dość blisko. Dla fanów mrocznych i surowych dźwięków z Wysp Brexitowskich i bez nowego albumu WINTERFYLLETH w 2017 roku, a akustycznym, który ma wyjść w przyszłym, tego krążka nie można przegapić.</li>
<li><strong>Auðn</strong>&nbsp;&#8222;<em>Farvegir Fyrndar</em>&#8222;. Islandia zrodziła rozwijającą się scenę black metalową, która w większości elementów zdradza mocne wpływy <strong>Deathspell Omega</strong>. <strong>Auðn</strong> chce inaczej, podejmuje bardziej melodyjną, mniej rozbieżną ścieżkę, która prowadzi prosto do mojego zaułka. Jeśli przegapiliście ich na trasie z <strong>Gaahls Wyrd</strong>, wasza strata. Fakt, że grali na moim weselu w Reykjaviku wcale nie wpływa na moją opinię.</li>
<li><strong>Paradise Lost</strong>&nbsp;&#8222;<em>Medusa</em>&#8222;. Ten klasyczny brytyjski gothic metalowy zestaw z ostrymi ciągotami w kierunku śmiertelnej strony tego widma miał swoje wzloty i upadki w trakcie kariery. Obecnie <strong>Paradise Lost</strong> są na dobrej trajektorii, jako że <em>Medusa&nbsp;</em>zawiera wszystko to, co wyznawcy fazy przedelektronicznej mogliby sobie wymarzyć.</li>
<li><strong>Samael</strong>&nbsp;&#8222;<em>Hegemony</em>&#8222;. To, co powiedziałem na temat <strong>Paradise Lost</strong>, odnosi się również do <strong>Samael</strong>a. Szwajcarzy wracają do starej siły po paru raczej nieszczególnych próbach, które zdawały się tracić kierunek w mgle pomysłów. <em>Hegemony</em>łatwo łączy się z epoką <em>Passage</em>, co oznacza elektroniczną perkusję i miażdżące rytmy, wypychające na pierwszy plan epickie melodie.</li>
<li><strong>Der Weg einer Freiheit</strong>&nbsp;&#8222;<em>Finisterre</em>&#8222;. Ci Niemcy z Południa są porównywani do <strong>Deafhaven</strong>, ale pomimo paru podobnych rozwiązań w kwestiach muzycznych, to nie są z nimi blisko spokrewnieni. Oba zespoły mają to do siebie, że nienawidzą blackowych tradycjonalistów, sprzeciwiających się jakimkolwiek ewolucjom stylu, lecz <em>Finisterre&nbsp;</em>wskazuje przyszłość dla black metalu dość inną od tego, co nastąpiło podczas jego przełomu w latach dziewięćdziesiątych.</li>
<li><strong>Mork</strong>&nbsp;&#8222;<em>Eremittens Dal</em>&#8222;. No dobra, ostatnie miejsce na liście mogłoby trafić się wielu innym zespołom, a produkcja <em>Eremittens Dal</em> powinna być lepsza. Jednakowoż, MORK pozostawili po sobie świetne wrażenie podczas występu na żywo na Inferno Festival. To jest krążek godny sprawdzenia i kapela do śledzenia z nadziejami na interesujący rozwój w ciągu kolejnych paru lat.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Adrian Sowa</strong> (<a href="https://www.facebook.com/sovaguitars/"><strong>Sova Guitars</strong></a> &#8211; serwis gitarowy, zespół <a href="https://www.facebook.com/nexpoland/"><strong>Nex</strong></a>)</p>
<p>Ten rok przyniósł wiele inspirujących albumów. Poniżej chciałbym przedstawić swój mały ranking płyt, które zapadały mi w pamięć w minionym roku:</p>
<ol>
<li><strong>Enslaved&nbsp;</strong>„<em>E</em>”. Enslaved po raz kolejny pokazuje, że potrafi grać progresywnie. Idealne połączenie typowego norweskiego black’n’roll i progresywnych aranży rodem z Emperor.</li>
<li><strong>Svart Crown</strong>&nbsp;„<em>Abreaction</em>”. Kolejny progresywny band.&nbsp;Nie wiem jak oni to robią, ale ekipa <strong>Svart Crown</strong> ma w sobie coś, co przyciąga i każe pozostać przy nich na dłużej.</li>
<li><strong>Solstafir&nbsp;</strong>„<em>Berdreyminn</em>”. Nie mam pojęcia skąd tak niskie noty za te wydawnictwo. Zespół się rozwija, a to że w kierunku innym niż chcą tego fani, to już nie jego problem.</li>
<li><strong>Osi and The Jupiter</strong>&nbsp;„<em>Uthuling Hyl</em>”. Jeden z najlepszych folkowo ambientowych albumów tego roku. Idealny na wyciszenie.</li>
<li><strong>Soley&nbsp;</strong>„<em>Endless Summer</em>”. Lubię tego typu indie, i dlatego płyta ta znalazła się w moim zestawieniu. Po „Ask The Deep”, miałem nadzieję na nieco bardziej mroczny krążek – mimo wszystko, 5 miejsce się należy.</li>
<li><strong>Masachist&nbsp;</strong>„<em>The Sect</em>”. <em>Scorned</em> miałby miejsce, 1 ale tutaj też nie jest najgorzej.</li>
<li><strong>Decapitated&nbsp;</strong>„<em>Anticult</em>”. Ciężko przebić „<em>Carnival is Forever</em>”, ale ciężko też nagrać coś gorszego niż „<em>Blood Mantra</em>”. „<em>Anticult</em>” przebija poprzednie wydawnictwo o stokroć, ale na razie nie zaciekawił mnie na dłużej – może w przyszłym roku.</li>
<li><strong>Earth&nbsp;</strong>„<em>Concrete Desert</em>”. Skład znany z bardziej stonerowo-hardrockowych brzmień wydał taką oto elektroniczną mieszankę dźwięków, lekko zalatujących trip hopem.</li>
<li><strong>Septicflesh</strong>&nbsp;„<em>Codex Omega</em>”. Niestety mam wrażenie, że album ten to zbitka niewykorzystanych riffów z <em>„Titan”.</em> Nie jest najgorszy, ale na razie dostaje 9 miejsce.</li>
<li><strong>Anathema</strong>&nbsp;„<em>The Optimist</em>”. Czekałem na ten album, dlatego jest w 10 najlepszych. Na razie mnie nie porwał, ale Anathema ma w sobie coś takiego, że smakuje lepiej po czasie – na razie tylko 10 miejsce.</li>
</ol>
<hr>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-gosci-kvlt/">Podsumowanie 2017 roku wg gości KVLT</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>QUAZARRE (Devilish Impressions): &#8222;metalowców jest dziś mniej niż kilkanaście lat temu&#8221;</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/devilish-impressions-metalowcow-jest-dzis-mniej-niz-kilkanascie-lat-temu/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/devilish-impressions-metalowcow-jest-dzis-mniej-niz-kilkanascie-lat-temu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 21 Dec 2017 15:18:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Adventvs]]></category>
		<category><![CDATA[Aeternus]]></category>
		<category><![CDATA[Amorphis]]></category>
		<category><![CDATA[Ares]]></category>
		<category><![CDATA[Asgaard]]></category>
		<category><![CDATA[Behemoth]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Black/Death Metal]]></category>
		<category><![CDATA[blackened death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Bön]]></category>
		<category><![CDATA[Contemplatron]]></category>
		<category><![CDATA[Coprolith]]></category>
		<category><![CDATA[Dark Fest]]></category>
		<category><![CDATA[Deezer]]></category>
		<category><![CDATA[Devilish Impressions]]></category>
		<category><![CDATA[endorsement]]></category>
		<category><![CDATA[endorser]]></category>
		<category><![CDATA[Extreme Management Group]]></category>
		<category><![CDATA[Hammerheart Records]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz]]></category>
		<category><![CDATA[Impressive Art]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[lifeforce records]]></category>
		<category><![CDATA[mgła]]></category>
		<category><![CDATA[Mike Weade]]></category>
		<category><![CDATA[Nightwish]]></category>
		<category><![CDATA[Onslaught]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kamecki]]></category>
		<category><![CDATA[projekt Bon]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Olbryt]]></category>
		<category><![CDATA[Quazarre]]></category>
		<category><![CDATA[Ronny Hovland]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Spotify]]></category>
		<category><![CDATA[The Flaming Arts]]></category>
		<category><![CDATA[The I]]></category>
		<category><![CDATA[tool]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=122690</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pierwotnie myślałem, że wywiad ten ukaże się najpóźniej pod koniec 2016 roku, jednak ze względu na długi czas oczekiwania (od zakończenia prac&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/devilish-impressions-metalowcow-jest-dzis-mniej-niz-kilkanascie-lat-temu/">QUAZARRE (Devilish Impressions): &#8222;metalowców jest dziś mniej niż kilkanaście lat temu&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="WYWIADLEAD">Pierwotnie myślałem, że wywiad ten ukaże się najpóźniej pod koniec 2016 roku, jednak ze względu na długi czas oczekiwania (od zakończenia prac w studiu) na premierę  <em><strong>The I</strong></em> (<a href="https://kvlt.pl/recenzje/devilish-impressions-the-i-2017/">recenzja</a>) musieliśmy trochę poczekać. Jesienią bieżącego roku niemiecka wytwórnia <strong>Lifeforce Records</strong> wydała czwarty album zespołu <strong>Devilish Impressions</strong> na CD i winylu. W moim odczuciu jest to najlepsze wydawnictwo <strong>Quazarre</strong>&#8217;a i spółki. Nie pozostało mi nic innego jak przeprowadzić z Przemkiem rozmowę i zapytać o kilka kwestii, nie tylko związanych z nową płytą, ale i o przeszłości. Serdecznie zapraszam do wywiadu &#8222;rzeka&#8221; z endorserem <strong>Kameckiego</strong>, wokalistą <strong>Asgaard</strong> oraz wokalistą i gitarzystą formacji <strong>Devilish Impressions</strong> &#8211; <strong>Przemysławem Olbrytem</strong>.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Interview in English (<a href="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/InterviewWith_DevilishImpressions_wwwKVLTpl_eng.pdf">PDF</a>)</strong></p>
<p><strong>Nie jesteś debiutantem, można by powiedzieć, że z niejednego pieca jadłeś chleb. Najpierw Asgaard, poźniej Devilish Impressions&#8230; Czy po tylu latach grania nie masz dość? Nie czujesz się wypalony? Czy może masz jakiś patent na twórczą długowieczność?</strong></p>
<p>Nie mam… Dopóki wciąż coś tam w głębi mnie płonie dopóty tworzyć będę, czy pod takim, czy innym szyldem.</p>
<p><strong>Uważasz się za muzyka spełnionego? Pytam bo odnoszę wrażenie, że coś ciągle hamuje Devilish Impressions i nie pozwala mu być w jednym szeregu z najbardziej znanymi polskimi kapelami ze sceny ekstremalnego metalu.</strong></p>
<p>Poczucie bycia spełnionym oznaczałoby zapewne kres dalszych poszukiwań. Ja natomiast wciąż czuję, ze mam jeszcze sporo do powiedzenia. Nadal chcę tworzyć, pisać, poruszać za sprawą własnej twórczości tematy, jakich do tej pory nie dotykałem. Nie jest jednocześnie moją ambicją stawać w szranki z innymi. Muzyka to nie sport, to nie konkurencja, w której możesz być gorszy lub lepszy od innych… Kreując pewien świat za sprawą takich czy innych słów i dźwięków zaspokajam przede wszystkim potrzeby własne. Oczywiście, budująca jest świadomość, że mimowolnie znajdujemy pewną grupę odbiorców, dla których ten świat staje się bliski, jednak nie mamy przecież wpływu na to, czy grupę tą będą stanowić setki, tysiące czy miliony.</p>
<p><strong>Tak się zastanawiam, pewnie część naszych czytelników również, czy dla zespołu nie jest problematyczne fakt, że Icanraz mieszka w Białymstoku, BP w Finlandii a ty w Opolu. Jak sobie w ogóle z tym radzicie? To dlatego tak rzadko można was oglądać na scenie?</strong></p>
<p>Od samego początku funkcjonowaliśmy w takiej właśnie rozsypce i w pewien sposób miało i ma to przełożenie miedzy innymi na naszą aktywność sceniczną. Niewątpliwie łatwiej jest zagrać lokalny gig zbierając do kupy towarzystwo mieszkające niedaleko od siebie. W naszym przypadku w grę wchodzą raczej dłuższe lub zwyczajnie bardziej opłacalne wyjazdy.</p>
<p><strong>Poruszmy kwestię BP (Ben Pakarinen, gitarzysta i wokalista Coprolith). Co zadecydowało, że zasilił on szeregi DI?</strong></p>
<p>Bena poznaliśmy podczas ‘<strong>Adventvs Tour 2014</strong>’, na której to <strong>Coprolith</strong> otwierał koncerty <strong>Devilish Impressions</strong>. Na pewnym etapie naszej działalności inicjatywa współpracy, która to zresztą wyszła od bezpośrednio zainteresowanego, brzmiała nad wyraz interesująco. Jak się jednak okazało, wspólnie udało nam się zagrać tylko jedną trasę. Tak, nie ogłaszaliśmy tego nigdzie oficjalnie, jednak <strong>BP</strong> nie ma w składzie <strong>Devilish Impressions</strong> już od ponad roku.</p>
<p><strong>To kto w takim razie pełni (pełniłby) rolę drugiego gitarzysty i basisty w przypadku koncertów?</strong></p>
<p>Na szczęście za każdym razem gdy stajemy w obliczu konieczności przetasowań w składzie dość szybko znajdujemy muzyków gotowych objąć rzeczone funkcje w zespole. Oficjalny line-up Devilish Impressions ujawnimy w swoim czasie.</p>
<p><strong>Czy nie łatwiej, lepiej dla zespołu byłoby znaleźć osoby do grania zdecydowanie bliżej Opola? Na przykład ktoś z wrocławskiej sceny.</strong></p>
<p>Z wrocławskiej sceny powiadasz? Swego czasu mieliśmy w szeregach mieszkającego we Wrocku Domina z Lost Soul. To niezwykle utalentowany gitarzysta, który w dłuższej perspektywie z pewnością mógłby do zespołu wnieść sporo dobrego. Zagrał z nami dużą trasę w krajach Bałtyckich, Rosji i Europie Wschodniej oraz kilka festiwali. Z pewnych jednak względów nie przypieczętowaliśmy naszej współpracy. Obecnie ciosa w <strong>Hate</strong> i… życzymy mu jak najlepiej, przy okazji zaś z chęcią wychylimy browara, albo ze dwa, hehehe.</p>
<p><strong>A co z Vraathem jeśli mogę spytać? Jest szansa na jego powrót? Muszę przyznać, że się totalnie wpasował w zespół i jego współpraca wokalna z Tobą zgrywała się bezbłędnie.</strong></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-122941" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/quazarre-vraath.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/quazarre-vraath.jpg 960w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/quazarre-vraath-300x225.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/quazarre-vraath-450x338.jpg 450w" sizes="(max-width: 960px) 100vw, 960px" /></p>
<p>Też tak sądzę. Konglomerat osobowości składających się na <strong>DI</strong> z <strong>Vraath</strong>’em w szeregach uważam za jedną z najwspanialszych rzeczy, jakie przytrafiły się temu zespołowi.</p>
<p><strong>Podbiję pytanie. Czy są szansę aby Vraath wrócił do składu? W ogóle czy któryś z przeszłych muzyków ma &#8222;zamkniętą drogę powrotu&#8221; czy rozstania z zespołem zawsze odbywały się w przyjacielskiej atmosferze?</strong></p>
<p>Chciałbym wierzyć, że większość muzyków, jaka przetoczyła się przez skład Devilish Impressions miło wspomina wspólnie spędzony czas: wszystkie wyjazdy, próby, wizyty w studio, koncerty, momenty największych uniesień, jak i te, w których zdawało się, że gorzej już być nie może, wspólne imprezy, zdarzenia dosłownie ocierające się o szaleństwo, czasem wyjątkowo wręcz durne, totalnie niebezpieczne, spotkania z ludźmi, niezliczone do białego rana rozmowy na tematy mniej lub bardziej ważne, mordercze kace, poczucie wspólnej misji, braterską jedność itd. Niestety, czasami dochodzą nas słuchy, że ktoś, mimo pozornie poprawnych &#8211; że tak to ujmę – stosunków, przy różnych okazjach robi nam koło dupy. Cóż, życie&#8230; Ci, którzy mieliby drogę otwartą doskonale o tym wiedzą, podobnie jak o braku takiej możliwości doskonale wiedzą ci, których w tym zespole za chuja nie chcielibyśmy już widzieć nigdy więcej.</p>
<p><strong>Pamiętam wasz koncert w Bielsku-Białej podczas trasy koncertowej promującej EPkę Adventvs i tą słabą frekwencję. Czy wychodząc na scenę i widząc zaledwie garstkę fanów – irytuje Cię to czy masz to gdzieś i robisz swoje – robiąc show tak samo jakby na koncercie było 100-200 osób?</strong></p>
<p>Wiesz co? W różnych okresach istnienia i popularności zespołu zdarzało nam się grywać zarówno dla 50, jak i dla 500 lub większej ilości osób. Nie mówię tutaj o festach, tylko o sztukach z <strong>DI</strong> w roli headlinera. Naszą dewizą zawsze było, jest i będzie grać tak, jakby to był koncert dla 50 tysięcy. Na pełnej kurwie! Być może naiwnie wierzymy w to, że czasem pośród garstki osób znajdzie się choćby ta jedna, która po obejrzeniu naszego występu zostanie z nami już na zawsze.</p>
<p><strong>To może być frustrujące, ale może znasz przyczyny takiego stanu rzeczy? Dlaczego tak mało ludzi chodzi w dzisiejszych czasach na koncerty?</strong></p>
<p>Nie wiem czy mało. To przecież zależy od popularności zespołu. <strong>Behemoth</strong> czy <strong>Mgła</strong> zapychają przecież kluby pod korek. Zakładam też, że gdybyś wbił na koncert nieznanej Ci nazwy disco polo lub hip hop klubas również byłby zapełniony po brzegi. Z koncertami mniej znanych grup metalowych natomiast jest tak, że aktualnie jest u nas jak w większości krajów Europy Zachodniej – imprezy te odbywają się cyklicznie i, że pozwolę sobie ująć to w ten sposób, wszyscy widzieli już wszystko. Znamiennym dla czasów dzisiejszych są też w Polsce tzw. ‘weekendówki’. Z perspektywy zespołów, promotorów czy właścicieli klubów inicjatywy najbardziej opłacalne. Dlaczego? Bo w tygodniu wszyscy zajebani robotą i prozą dnia codziennego do tego stopnia, że każdy do tematu podchodzi bardzo wybiórczo. Do tego oczywiście dochodzi czynnik ekonomiczny, zasobności ludzi, którym w obliczu nadmiaru wydatków trudno jest mimo wszystko wybrać się na koncert. Nie stać nas, jak chociażby sąsiadów zza Odry, by wbijać tłumnie i podczas gigu zakupić koszulki, płyty, do tego wypić parę browarów przy barze i następnego dnia z uśmiechem na ustach pójść do tyry i udawać, że jest fajnie. Nie ma co też ukrywać, że metalowców jest dziś zdecydowanie mniej niż miało to miejsce kilkanaście lat temu.</p>
<p><strong>Emocje po Dark Fest już dawno opadły, choć wasza nazwa przejawiała się w kontekście tej imprezy czasami i to nie w pozytywnym tonie. Czy chciałbyś to jakoś skomentować? Czy naprawdę poszło o corpse paint?</strong></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-122942" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/devilish-impressions-dark-fest-e1513868764185.jpg" alt="" width="100%" /></p>
<p>A czy nie uważasz, że reakcja publiczności na nasz występ i chęć jego przedłużenia mogła być najlepszą na to zamieszanie odpowiedzią? Nie mówię o tych, co to w domysłach i po myśli ludzi nam nieprzychylnych wyrobili sobie opinię na nasz temat. W razie dalszych wątpliwości – już w momencie naszego wejścia na dechy organizatorzy mieli przeszło trzy godziny obsuwy. Mieliśmy zakontraktowany czas zarówno na soundcheck jak i sam koncert, w czasie tym zmieściliśmy się i to nam w bardzo nieprofesjonalny sposób koncert przerwano. W momencie, gdy szykowaliśmy się do sztuki na scenę wszedł koleś, który oznajmił, że zespól zbyt długo przygotowuje się do występu w związku z czym – rzekomo w imieniu organizatorów – postanowił skrócić nam czas występu do zaledwie jednego numeru. Jeżeli więc ktokolwiek ma jakieś do nas pretensje raz jeszcze powtarzam, że to nie my byliśmy najebani, nie my – jak chciano sądzić – „przygwiazdorzyliśmy”, nie my dopuściliśmy do tak poważnych opóźnień, nie my zatem powinniśmy zebrać gówno, jakie spadło na nas wyłącznie z uwagi na to, że ktoś postanowił nas bezzasadnie osądzić. Koniec, kropka!</p>
<p><strong>Wróćmy jeszcze na chwilę do „Adventvs”. Materiał ukazał się w przepięknym digipaku (własnym sumptem) oraz na winylu nakładem zasłużonej w Europie marki &#8211; Hammerheart Records. Dlaczego wersja „international” zawierała tylko 2 utwory? To była wasza decyzja?</strong></p>
<p>To była decyzja <strong>Hammerheart</strong>, nie polemizowaliśmy, bo to na wydaniu tych właśnie nowych numerów zależało nam najbardziej. Niepublikowane wcześniej oficjalnie demo „<em><strong>Eritis sicvt Devs…</strong></em>” stanowi dodatek do wersji wypuszczonej na CD.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-122945" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/devilish-impressions-adventvs-e1513869206402.jpg" alt="" width="100%" /></p>
<p><strong>W maju 2015 roku ogłosiliście, że zaczynacie rejestrować materiał na czwarty album DI. Trochę czasu od tamtej deklaracji upłynęło, z tego co wiem sesja się przedłużyła, możesz powiedzieć dlaczego? Naprawdę tak intensywnie pracowaliście nad tą płytą czy to wszystko było po to, żeby podkręcać atmosferę przed premierą?</strong></p>
<p>Nie mamy bazy fanów rzędu takich tuzów jak chociażby <strong>Machine Head</strong>, <strong>Kreator</strong> czy <strong>Sepultura</strong> zatem o podkręcaniu atmosfery w oczekiwaniu na nowy album w sposób, jaki sugerujesz mowy być raczej nie może. Fakt, że nagrania odbywały się w kilku miejscach determinował konieczność dopasowania się do terminarza osób odpowiedzialnych za poszczególne etapy sesji. Bardzo długo pracowaliśmy też nad brzmieniem finalnym, bo gdy np. znaleźliśmy już zajebisty sound bębnów okazywało się, że niekoniecznie dobrze sprawdza się on w konfiguracji z brzmieniem gitar. Trzeba było więc kombinować dalej. Sporo czasu pochłonęły też miksy, później prace nad oprawą graficzną płyty itd. Suma summarum, zeszło nam trochę dłużej niż pierwotnie przewidywaliśmy, ponieważ jednak nie mieliśmy choćby narzuconego przez wytwórnię deadline’u niekoniecznie też chcieliśmy te prace jakoś sztucznie przyspieszać. Zależało nam, by <em><strong>The I</strong></em> dopieścić pod każdym calem, by był to album, którego odkrywanie wzbudzałoby w słuchaczach tyleż samo emocji i przynosiłoby tyle samo satysfakcji co nam, jako jego twórcom.</p>
<p><strong>Pomówmy w końcu o nowej płycie. Ślady bębnów na nowy krążek zostały nagrane w Dobra 12 Studio, natomiast cała reszta jak i produkcja w Impressive-Art Studio wraz z Przemysławem Nowakiem. Jaki argument przeważył za wyborem tego studia i tego producenta? Ktoś Ci polecił Przemka czy może urzekło cię brzmienie, które wykręcił na przykład na debiucie Outre?</strong></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-122940" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/devilish-impressions-impressive-art-studio-e1513868537758.jpg" alt="" width="100%" /></p>
<p>Wiesz co, ja do tej pory nie pamiętam nawet jak trafiłem na <strong>Impressive Art</strong>, czy to za sprawą wzmianki w jakimś czasopiśmie, czy wyświetlonego gdzieś posta? Po prostu za cholerę nie potrafię sobie tego przypomnieć. Bardzo chcieliśmy, by <em><strong>The I</strong></em> zabrzmiała inaczej od wszystkiego, co wypuściliśmy wcześniej, w związku z czym wyboru dokonaliśmy niemal w ciemno. <strong>Outre</strong> i ich – notabene genialny – album <em><strong>Ghost Chants</strong></em> poznałem dopiero dzięki Przemkowi, właścicielowi studia. A skoro już przy tym jesteśmy, <strong>Impressive Art</strong> baaaardzo gorąco polecam innym zespołom.</p>
<p><strong>W kwestii warstwy litycznej na płycie „The I” nie raz wtrąciłeś fragmenty tekstów polskich autorów? Skąd pomysł na takie urozmaicenie. Swoją drogą wyszło to kapitalnie!</strong></p>
<p>Już przy okazji EP „<em><strong>Adventvs</strong></em>” z 2014 roku, we wspomnianych wcześniej nowych utworach użyliśmy fragmentów „Dzieci Szatana” Stanisława Przybyszewskiego. Przy okazji „The I” postanowiłem jeszcze bardziej zagłębić się w świat stworzony przez wybranych autorów reprezentujących tzw. Meteorę Młodej Polski. Kilka lat wcześniej nie przypuszczałbym nawet, że mimo wszystko spróbuję w ramach <strong>Devilish Impressions</strong> zaśpiewać cokolwiek w języku ojczystym. Obawiałem się, że nie będzie podobnie dźwięczny i wdzięczny jak chociażby angielski, czy łacina, od której również nie stroniliśmy. Tym bardziej cieszy mnie, że zabieg ten uznaje się za tak udany.</p>
<p><strong>„Adventvs” postawiło wysoko poprzeczkę dla Devilish Impressions. Czy nowy materiał uważasz za kontynuację EPki? Osobiście myślę, że ma sporo cech wspólnych.</strong></p>
<p>Zdecydowanie! To właśnie na <em><strong>Adventvs</strong></em> po raz pierwszy użyliśmy 7-strunowych gitar, przez co automatycznie zabrzmieliśmy znacznie ciężej, to też na <em><strong>Adventvs</strong></em> zrezygnowaliśmy nie tylko z orkiestracji, ale i niemal całkowicie z instrumentów klawiszowych. <em><strong>The I</strong></em> jest zatem logiczną kontynuacją drogi zapoczątkowanej w utworach <em><strong>Adventvs Regis</strong></em> i <em><strong>Meteoron</strong></em>. Jest mroczniej, ciężej i w ogólnym kontekście bardziej nieprzewidywalnie.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-122943" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/05.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/05.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/05-300x213.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/05-450x320.jpg 450w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p><strong>Od początku istnienia zespołu to ty jesteś jego spiritus movens. Nie myślałeś aby chociażby na zasadzie eksperymentu dać reszcie zespołu nieco więcej do powiedzenia czy też zagrania?</strong></p>
<p>To nie jest tak, że w zespole nikt poza mną nie ma nic do powiedzenia. Aranżacje perkusji na <em><strong>The I</strong></em> chociażby to w stu procentach dzieło <strong>Icanraza</strong>. Samą muzykę natomiast od lat piszę samodzielnie gdyż mam określoną wizję tego, jak powinna ona zabrzmieć w całości. Gdyby jednak ktokolwiek podsunął mi riff na tyle ciekawy i pasujący do przyjętej wcześniej koncepcji to… czemu nie?! Oczywiście, z uwagi na „staż” i funkcję w zespole to pewnie ja miałbym decydujące zdanie odnośnie finalnego kształtu poszczególnych numerów. Na szczęście mam bardzo dużo niezrealizowanych jeszcze pomysłów więc i w przesadnie demokratyczne zasady komponowania w ramach <strong>Devilish Impressions</strong> bawić się nie zamierzam.</p>
<p><strong>Na nowym albumie gościnnie wystąpili: Mike Wead, Ronny Hovland oraz opolski projekt <a class="_64-f" href="https://www.facebook.com/B%C3%B6n-437847419698223/">Bön</a>. Skąd pomysł akurat na takich a nie innych gości na płycie? Możesz opowiedzieć trochę szerzej o tym jak doszło do waszej współpracy?</strong></p>
<p>Zacznę w takim razie od opolskiego projektu <a class="_64-f" href="https://www.facebook.com/B%C3%B6n-437847419698223/">Bön</a>. Jak wiesz, na <em><strong>Adventvs</strong></em> można usłyszeć kilka dość egzotycznie brzmiących instrument ów oraz śpiew alikwotowy, za które to odpowiedzialny był <strong>Contemplatron</strong>. Gdy zagaiłem go o wznowienie współpracy na poczet nowego albumu okazało się, że jest również częścią <a class="_64-f" href="https://www.facebook.com/B%C3%B6n-437847419698223/">Bön</a>. Od słowa do słowa dogadaliśmy temat w ten sposób, że dostaliśmy kilka nagrań z różnych ich rytuałów oraz przysłowiowe „zielone światło” dotyczące sposobu w jaki moglibyśmy użyć poszczególnych fragmentów tychże nagrań. Ostatecznie wybraliśmy fragmenty najbardziej naszym zdaniem pasujące i to właśnie z ich wykorzystaniem postanowiliśmy otworzyć i zamknąć płytę. <strong>Ronny Hovland</strong>, szerzej znany jako <strong>Ares</strong>, jest wokalistą i gitarzystą <strong>Aeternus</strong>, zespołu, z którym zagraliśmy absolutnie pierwsze koncerty pod szyldem <strong>Devilish Impressions</strong>. To była fenomenalna trasa, podczas której bardzo mocno się zżyliśmy, a powstałe wówczas przyjaźnie trwają do dzisiaj. Uznaliśmy, że trudno o lepsze przypieczętowanie tejże przyjaźni jak gościnny udział <strong>Ronny</strong>’ego na naszym nowym albumie. Napisałem do niego, do tematu podszedł bardzo entuzjastycznie i&#8230; tyle! Po jakimś czasie wysłał zarejestrowane przez siebie ślady, których teraz można wysłuchać w utworze <em><strong>Ipse philosophvs, daemon, Devs et omnia</strong></em>. Pomysł zagrania solówki przez <strong>Mike Weade</strong>’a wyszedł natomiast od <strong>Icanraza</strong>, który poznał go podczas jednej z tras, na której zajmował się techniką bębnów. Podobnie, jak w przypadku <strong>Ares</strong>a, również <strong>Mike</strong> ochoczo przystał na propozycję, efektem czego wyśmienita partia solowa w rozpoczynającej części tego samego utworu, czyli <em><strong>Ipse…</strong></em>. W przeszłości zapraszaliśmy już innych artystów do gościnnego udziału w nagraniach, na „Diabolicanos” mamy <strong>Cezar</strong>a z <strong>Christ Agony</strong> i nieżyjącego już <strong>Szymon</strong>a <strong>Czech</strong>a z <strong>Antigama</strong> i <strong>Nyia</strong>. Na „<em><strong>Simulacra</strong></em>” jest <strong>Orion</strong> z <strong>Vesania</strong> i <strong>Behemoth</strong>, <strong>Jacek Grecki</strong> z <strong>Lost Soul</strong>, <strong>Wojtek Kostrzewa</strong> z <strong>Asgaard</strong>, <strong>Romek Bereźnicki</strong> z <strong>Lecter</strong> i <strong>Lestath</strong> z <strong>METrasmissionAL</strong>. Za sprawą „<em><strong>The I</strong></em>” do grona tych artystów dołączyli <strong>Ares</strong> z <strong>Aeternus</strong>, <strong>Mike Wead</strong> z <strong>Mercyful Fate</strong> i <strong>King Diamond</strong> (także <strong>Candlemass</strong> i <strong>Edge of Sanity</strong>) oraz <a class="_64-f" href="https://www.facebook.com/B%C3%B6n-437847419698223/">Bön</a>. Jesteśmy cholernie dumni, że wszyscy ci wspaniali muzycy zechcieli pozostawić piętno na krążku z dźwiękami <strong>Devilish Impressions</strong>.</p>
<p><strong>Na pewno część z naszych Czytelników chciałaby poznać jak wygląda proces rejestracji wokali. Czy stosujesz jakieś „wspomagacze” przy nagrywaniu głosu czy jest to w 100% twój własny sound?</strong></p>
<p>Jeśli pytasz o efekty, czy przestery to zdecydowanie nie. Jest to, a właściwie są, bo to samo w przypadku wokali <strong>Vraath</strong>’a, w stu procentach nasze, niemodyfikowane w sztuczny sposób głosy.</p>
<p><strong>Jesteś endorserem Kameckiego. Jak naprawdę sprawdza się jego gitara w Devilish Impressions? Prezentuje się okazale, ale czy jesteś w pełni zadowolony z jej brzmienia?</strong></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-122944" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/quazarre-custom-p-kamecki-quitar.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/quazarre-custom-p-kamecki-quitar.jpg 960w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/quazarre-custom-p-kamecki-quitar-300x225.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/quazarre-custom-p-kamecki-quitar-450x338.jpg 450w" sizes="(max-width: 960px) 100vw, 960px" /></p>
<p>Oczywiście, że jestem zadowolony! Paweł jest niezwykle uzdolnionym lutnikiem i prawdziwym magikiem jeśli chodzi o instrumenty strunowe. Gitara, jaką dla mnie wykonał doskonale sprawdza się w warunkach tak scenicznych, jak i studyjnych. Tak, wszystkie gity, jakie słychać czy to na „Adventvs” czy teraz na <em><strong>The I</strong></em> zostały zarejestrowane na tym właśnie wiośle.</p>
<p><strong>„The I” to pierwsza pełnometrażowa płyta DI nagrana na siedmiostrunowym wiośle. Czy to oznacza, że nie zaprzestałeś swoich progresywnych poszukiwań i na nowej płycie również usłyszmy sporo tego typu grania?</strong></p>
<p>Powiem tak, po „ósemkę” sięgać póki co nie zamierzam. Co się zaś tyczy progresywnych poszukiwań, ich obecność na płytach <strong>Devilish Impressions</strong> tłumaczyć może fakt, że lubuję się w bardzo różnych gatunkach, stąd też często pewnie nie do końca świadomie inkorporuję do naszej twórczości takie czy inne zagrywki. Czy jednak znajdą się na kolejnym albumie? Tego chyba póki co nie wie nawet sam Diabeł, hehehe.</p>
<p><strong>Jak wygląda kwestia grania koncertów i dużych tras w kraju i za granicą? Macie nowy materiał i na pewno warto byłoby go porządnie ograć na scenach w Europie. Współpracowaliście z The Flaming Arts ale nie przełożyło się to chyba na waszą wysoką aktywność koncertową. Teraz macie deal z Extreme Management Group. Czy już planujecie koncerty i festiwale w ramach promocji nowej płyty?</strong></p>
<p>Plany planami, a rzeczywistość swoje. Dosłownie w tej chwili mieliśmy według pierwotnych założeń być w trasie z <strong>Onslaught</strong>. Niestety, choroba gitarzysty tegoż doprowadziła do odwołania trasy, jednocześnie agencja koncertowa odpowiedzialna za booking tejże nie miała wystarczająco dużo czasu, by podmienić, że tak powiem, headlinera. W efekcie aktualnie siedzimy w domach. Oczywiście kminimy co zrobić, by za jakiś czas pojechać z płytą tu i ówdzie, czas jednak pokaże, czy to się uda.</p>
<p><strong>Czy oprócz zaplanowanych na marzec kilku koncertów macie coś w zanadrzu? Mam na myśli głównie europejskie festiwale, których w Europie nie brakuje patrząc na <a href="http://www.concerts-metal.com/festivals-2017.php">Concerts-Metal.com</a>.</strong></p>
<p>Jak wspomniałem, wspólnie z EMG sprawdzamy pewne tematy. Nie chcemy jednak niczego cisnąć na siłę, pewnych zaś spraw mimo najszczerszych chęci i pełnej gotowości bojowej zwyczajnie nie da rady przeskoczyć. O wszystkich potwierdzonych koncertach zawsze informujemy na stronach zespołu.</p>
<p><strong>Rok temu odbyliście trasę koncertową obejmującą Tajwan i Chiny. Powiedz jak tam było? Czy publika różni się znacząco od tej lokalnej? Czy może dla nich ten cały ekstremalny metal jest u nich „towarem ekskluzywnym”?</strong></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-122946" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/devilish-impressions-china-taiwan-tour.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/devilish-impressions-china-taiwan-tour.jpg 960w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/devilish-impressions-china-taiwan-tour-300x225.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/12/devilish-impressions-china-taiwan-tour-450x338.jpg 450w" sizes="(max-width: 960px) 100vw, 960px" /></p>
<p>Wbrew pozorom trochę bandów tam grywa, chociaż zabawne, że wielkość poszczególnych zespołów jakimi znamy je czy to w Europie czy w Stanach nie przekłada się na frekwencję na ich koncertach w Azji. Dla przykładu, na pierwszej sztuce w Szanghaju mieliśmy jakieś 500 osób. Po zakończeniu chińskiej części trasy mieliśmy kilka dni wolnego przed wylotem do Tajwanu, polataliśmy trochę po mieście, a w przeddzień wylotu udaliśmy się na gig <strong>Amorphis</strong>. Ten sam klub 3 tygodnie później i… ludzi mniej niż u nas. Podobnie w Tajwanie, gdzie w Taipei zebraliśmy więcej fanów niż <strong>Nightwish</strong>, którzy tutaj są przecież zespołem arenowym! Jest to zatem rynek cholernie nieprzewidywalny z realiami totalnie nieprzystającymi do tych, jakie znamy z Europy. Jak było? Jak dla mnie fantastycznie. Mam nadzieję, że za jakiś czas znów zostaniemy tam zaproszeni, a że kraj dupny, to i jest gdzie grać, hehehe.</p>
<p><strong>Czy tak doświadczony muzyk jak ty jeszcze ma jakieś „muzyczne marzenia”? Np. z kim chciałby dzielić scenę lub z kim nagrać płytę?</strong></p>
<p>Nie przesadzajmy, jest przecież mnóstwo muzyków, nawet biorąc pod uwagę wyłącznie nasz grajdołek, którym to ze swoim doświadczeniem do pięt nawet nie sięgam. Muzycznych marzeń mam mnóstwo, podobnie jak i artystów, z którymi chciałbym kiedyś dzielić dechy. Wymieniać można by w nieskończoność. Ubolewam, że to nigdy nie uda się z <strong>Lemmy</strong>’m, <strong>Schuldiner</strong>’em, <strong>Quorthon</strong>’em, <strong>Nodtveidt</strong>’em, czy zmarłym kilka dni temu <strong>Dane</strong>’em.</p>
<p><strong>Ciekawi mnie też jak wygląda sytuacja w obozie Asgaard. Pytam, bo niemal 3 lata temu była mowa o następcy „Stairs to Nowhere”. Czy mógłbyś się podzielić jakimiś szczegółami? Czy chłopaki faktycznie nagrywają nową muzykę?</strong></p>
<p>Owszem, nagrania nowej płyty <strong>Asgaard</strong> w toku. Zarejestrowaliśmy już partie perkusji oraz gitar, na dniach podchodzimy do basu. W większości gotowe są również klawisze. Oczywiście, wciąż jest jeszcze bardzo dużo rzeczy do zrobienia, w tym czekająca mnie niebawem praca nad tekstami, przygotowaniem i późniejszą rejestracją partii wokalnych, w konsekwencji zaś miks, mastering itd. Już teraz ze stu procentową pewnością mogę natomiast powiedzieć, że będzie to album zupełnie inny. Charakter nowych kompozycji niejako narzucił sposób użycia instrumentów klawiszowych, zaskakujący nawet jak na <strong>Asgaard</strong>. Całość ma bardziej chyba rockowy niż metalowy feeling, być może z uwagi na bardzo klasyczne, piosenkowe wręcz struktury utworów. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś naprawdę ciekawego.</p>
<p><strong>Na rynku muzycznym w Polsce działasz bez mała od ponad 17 lat. Jak postrzegasz zmiany, które dotknęły całą gałąź muzyki na przestrzeni tego czasu? Też narzekasz na internet i to jak zmienił oblicze branży?</strong></p>
<p>Gdyby tak zmierzyć czas, od kiedy na różną modłę cisnęliśmy ten swój metal w domach, garażach, czy Ozimskim Domu Kultury, to trzeba byłoby sięgnąć wstecz jeszcze dalej, bo aż do 1993-1994 roku. Zmieniło się w zasadzie wszystko. Zmienił się sposób postrzegania subkultury metalowców przez resztę społeczeństwa, doszło do ogromnego przewartościowania ideałów, znaczeń. Jak wielu moich rówieśników &#8211; o starszych ode mnie nie wspominając &#8211; byłem świadkiem zmian popularności poszczególnych podgatunków, przychodzących i odchodzących trendów, malutkich lub większych „wojenek” w obrębie sceny. Byłem świadkiem nadejścia ery digitalizacji, słabnącej z dnia na dzień sprzedaży płyt na nośnikach fizycznych. Czy narzekam na Internet? Hmm, moim problemem ogólnie jest to, że nie nadążam za nowinkami technologicznymi, przeraża mnie czasem, że to wszystko tak zapierdala, że ludzie stracili ze sobą ten prawdziwy, realny kontakt na poczet „przyjaźni” wirtualnie tkanych gdzieś na łamach społecznościowych portali. I chyba dość długo zajęło mi zrozumienie faktu, że przecież nie wygramy z tym wszystkim, że skoro nawet nieliczni giganci jak <strong>Tool</strong> dotychczas wzbraniający się przed sprzedażą swoich utworów za sprawą platform pokroju <strong>Spotify</strong> czy innych <strong>Deezer</strong>ów ostatecznie w tej batalii polegli, to przecież tym bardziej my, działający w przepastnych otchłaniach undergroundu nie jesteśmy w stanie walczyć dalej z wiatrakami dla samej tylko idei prowadzenia tej walki. Młodsi ode mnie muzycy wiedzą z pewnością o wiele lepiej, jak skutecznie wykorzystać potencjał tkwiący w Internecie, w narzędziach, za pomocą których możemy docierać do najdalszego nawet zakątka na świecie i chyba w tym kontekście wkroczenie Internetu w świat muzycznego przemysłu otwiera drzwi, jakie dotychczas dla znakomitej większości nie tylko były zamknięte, my po prostu nie wiedzieliśmy nawet o ich istnieniu…</p>
<p><strong>W tym kontekście jak sobie wyobrażasz Devilish Impressions za kilka lat? Wybiegasz myślami w przód, planujesz? Czy może pozwalasz wypadkom toczyć się po własnym torze?</strong></p>
<p>Od pewnego czasu raczej to drugie. Oczywiście, pewnym kwestiom zawsze należy pomóc, w związku z czym jak najlepiej uprzednio je zaplanować. Nie skupiam się natomiast na tematach potencjalnie umiejscowionych w czasie nazbyt od teraźniejszości odległym.</p>
<p><strong>Nie myślałeś aby stworzyć jakiś nowy muzyczny projekt? Może nawet w zgoła innym klimacie, nie wiem… w klimatach heavy albo technicznego death metalu?</strong></p>
<p>Ani jedno, ani drugie hehehe. O ile lubię heavy metal, to za technicznym death metalem nie przepadam. Pomysłów na inną muzykę mam naprawdę dużo, z pewnością jednak nic z wymienionych tu przez Ciebie gatunków.</p>
<p><strong>Country/rock w stylu King Dude czy coś w black metalowym klimacie? Czy pomysły o których mówisz, że masz są w fazie pomysłów czy w wolnej chwili komponujesz i rejestrujesz muzykę?</strong></p>
<p>Z wolnym czasem ostatnio u mnie wyjątkowo kiepsko, nie oznacza to jednak że pewne rzeczy już gdzieś tam kiedyś nie powstały, mnóstwo innych natomiast tylko czeka na uwolnienie&#8230; Black metal uwielbiam i niewykluczone, że elementy tego właśnie gatunku poszłyby na tapetę w przypadku kolejnego projektu. Jeśli country to zdecydowanie bardziej ‘dark’, aczkolwiek nie leży w zakresie moich zainteresowań paranie się akurat tym nurtem. Poza tym, nie zapominaj, że w chwili obecnej jesteśmy jeszcze w fazie promocji „The I”, za chwilę natomiast dość poważnie będę musiał oddać się sprawom związanym z nowym albumem Asgaard. Na ten moment to właśnie są moje priorytety. Ale, kto wie, może całkiem niedługo narodzi się również coś zupełnie nowego?</p>
<p><strong>Abstrahując od muzyki, chciałem spytać czy zaprzątasz sobie głowę naszą przyziemną rzeczywistością, polityką, czy może jest ci to kompletnie obojętne?</strong></p>
<p>Oczywiście że sobie zaprzątam, jednak nie chciałbym tutaj o tym rozmawiać. Wydaje mi się, że na tym łez padole byłoby znacznie przyjemniej, gdyby w całym tym gównie dodatkowo nie mieszali ludzie ze sfery „sztuki”. Wystarczająco dużo jest tych, którym najwyraźniej dobrze jest, gdy mogą wsadzić kij w mrowisko i przy okazji wzbudzać piętrzące się w nas animozje. Jedno, przed wyznaniem czego wzbraniać się nigdy nie będę, to że jestem za absolutną wolnością słowa i wyznania. A w katolandzie o te właśnie, konstytucyjnie nam rzekomo zagwarantowane wartości ostatnimi czasy niezwykle trudno.</p>
<p><strong>Pytanie na koniec. Czy kolejna płyta Devilish Impressions ukaże się w krótszym odstępie aniżeli ta obecna? Na tą czekaliśmy 5 lat.</strong></p>
<p>Hmm, nowy album planowaliśmy już na przyszły za rok, ale… Może ukaże się za lat 10? Kto wie?&#8230; 😉</p>
<p><strong>Czego Ci życzyć w 2018 roku?</strong></p>
<p>No jak to czego? Zdrowia, niegasnącej weny twórczej i sześciu zer na koncie. Reszta jakoś się poukłada, hahaha.</p>
<p><strong>Dzięki za czas i wytrwałość przy tym wywiadzie-rzeka 🙂</strong></p>
<p>Dziękuję za rozmowę.</p>
<p>Również dziękuję. Pozdrawiam Czytelników i zachęcam do sięgnięcia po <em><strong>The I</strong></em>.</p>
<p><strong>Devilish Impressions</strong> w sieci: <a href="http://www.facebook.com/devilishimpressions">Facebook</a> | <a href="http://www.twitter.com/devilishimpress">Twitter</a> | <a href="http://www.instagram.com/devilishimpressions">Instagram</a> | <a href="http://www.devilish-impressions.com">WWW</a><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-36929" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/06/devilish-impressions-logo.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/06/devilish-impressions-logo.jpg 806w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/06/devilish-impressions-logo-300x163.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/06/devilish-impressions-logo-800x436.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/06/devilish-impressions-logo-450x245.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/06/devilish-impressions-logo-50x27.jpg 50w" sizes="(max-width: 806px) 100vw, 806px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/devilish-impressions-metalowcow-jest-dzis-mniej-niz-kilkanascie-lat-temu/">QUAZARRE (Devilish Impressions): &#8222;metalowców jest dziś mniej niż kilkanaście lat temu&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/devilish-impressions-metalowcow-jest-dzis-mniej-niz-kilkanascie-lat-temu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
