<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Pink Floyd - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/pink-floyd/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/pink-floyd/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Thu, 27 Aug 2026 06:48:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Pink Floyd - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/pink-floyd/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>PINK FLOYD HISTORY na pięciu koncertach w Polsce</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/pink-floyd-history-na-pieciu-koncertach-w-polsce/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/pink-floyd-history-na-pieciu-koncertach-w-polsce/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agnieszka Kulpińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Jun 2024 08:37:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[art muza]]></category>
		<category><![CDATA[Kuźnia Bydgoszcz]]></category>
		<category><![CDATA[Pink Floyd]]></category>
		<category><![CDATA[pink floyd history]]></category>
		<category><![CDATA[rock progesywny]]></category>
		<category><![CDATA[welcome to the machine tour 2025]]></category>
		<category><![CDATA[Wish You Were Here]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=304793</guid>

					<description><![CDATA[<p>Przygotuj się na podróż przez historię Pink Floyd. Włoski zespół Pink Floyd History zaprasza na 5 koncertów w Polsce w ramach europejskiej trasy&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/pink-floyd-history-na-pieciu-koncertach-w-polsce/">PINK FLOYD HISTORY na pięciu koncertach w Polsce</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;">Przygotuj się na podróż przez historię <strong>Pink Floyd</strong>. Włoski zespół <strong>Pink Floyd History</strong> zaprasza na 5 koncertów w Polsce w ramach europejskiej trasy koncertowej celebrującej 60. rocznicę powstania <strong>Pink Floyd</strong> oraz 50. rocznicę wydania albumu <strong><em>„Wish You Were Here”</em></strong>.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>Pink Floyd History</strong><br />
<strong>Welcome To The Machine Tour 2025</strong></p>
<p style="text-align: left;">26.03.2025 &#8211; <strong>Katowice</strong>, MCK (<a href="https://www.facebook.com/events/457014217269236/">wydarzenie</a>)<br />
27.03.2025 &#8211; <strong>Gdańsk</strong>, Filharmonia Bałtycka (<a href="https://www.facebook.com/events/1579538389443850/">wydarzenie</a>)<br />
28.03.2025 &#8211; <strong>Poznań</strong>, Sala Ziemi (<a href="https://www.facebook.com/events/1170638964066928/">wydarzenie</a>)<br />
29.03.2025 &#8211; <strong>Bydgoszcz</strong>, SISU Arena (<a href="https://www.facebook.com/events/477863748097976/">wydarzenie</a>)<br />
30.03.2025 &#8211; <strong>Łódź</strong>, Wytwórnia (<a href="https://www.facebook.com/events/1394846827892406/">wydarzenie</a>)</p>
<p style="text-align: left;">Bilety: od <strong>169 zł</strong> w przedsprzedaży</p>
<p style="text-align: left;">Bilety w sprzedaży: <strong><a href="https://www.ebilet.pl/muzyka/rock/pink-floyd-history">eBilet.pl</a></strong>, <strong><a href="https://www.eventim.pl/artist/pink-floyd-history">Eventim.pl</a></strong>, <strong><a href="https://www.ticketmaster.pl/artist/pink-floyd-history-bilety/1296584">Ticketmaster.pl</a></strong>, <strong><a href="https://www.rockserwis.pl/search?search-query=pink+floyd&amp;search-category=BILETY&amp;search-price-range=&amp;search-24h=">Rockserwis.pl</a></strong>. <strong><a href="https://www.kupbilecik.pl/baza/6298/Pink+Floyd+History/">Kupbilecik.pl</a></strong></p>
<p style="text-align: left;"><strong>Pink Floyd History</strong> to pochodzący z Włoch najlepszy zespół specjalizujący się w repertuarze <strong>Pink Floyd</strong> w Europie. Od ponad dekady z pasją wykonuje utwory <strong>Pink Floyd</strong>, przyciągając na swoje koncerty już ponad 500 000 fanów. Trasa <strong>Pink Floyd History</strong> <em><strong>„Welcome to the Machine Tour 2025”</strong></em> zaprezentuje nowe, niezapomniane widowisko na żywo, obejmujące sześćdziesiąt lat rewolucyjnej muzyki <strong>Pink Floyd</strong>. W programie znajdą się ponadczasowe hity, które uczyniły <strong>Pink Floyd j</strong>ednym z najbardziej wpływowych zespołów wszech czasów, od <em><strong>„The Dark Side of the Moon”</strong> </em>po <em><strong>„The Wall”</strong></em>, ze szczególnym uwzględnieniem kultowego albumu <em><strong>„Wish You Were Here”</strong></em>.</p>
<p style="text-align: left;">Centralnym punktem koncertu będzie arcydzieło muzyki psychodelicznej <em><strong>„Wish You Were Here”</strong></em>. Na żywo zabrzmią najsłynniejsze utwory z tej płyty, takie jak <em><strong>„Shine On You Crazy Diamond”</strong></em>, <em><strong>„Welcome to the Machine”</strong></em> i <em><strong>„Wish You Were Here”</strong></em>, zanurzone w atmosferze pełnej emocji i sugestii.</p>
<p style="text-align: left;">Oprócz muzyki, <strong>Pink Floyd History</strong> <em><strong>„Welcome to the Machine Tour 2025”</strong></em> zapewni wciągające wrażenia dla zmysłów. Spektakularne efekty świetlne, ekscytujące filmy i poruszająca narracja przeniosą widzów do świata <strong>Pink Floyd</strong>, odtwarzając historię zespołu oraz jego wpływ na muzykę i kulturę. Na scenie wystąpią wyjątkowi muzycy, którzy dzięki swojej pasji i talentowi ożywią nieśmiertelne piosenki <strong>Pink Floyd</strong> z nienaganną wiernością i potężną energią, tworząc dla Was niezapomniane przeżycie.</p>
<p style="text-align: left;">Na koncerty zaprasza <strong><a href="https://www.klubkuznia.pl/">Art Muza</a></strong>.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-304803 alignleft" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/06/PINK-FLOYD-HISTORY_BANER.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/06/PINK-FLOYD-HISTORY_BANER.jpg 1000w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/06/PINK-FLOYD-HISTORY_BANER-300x133.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/06/PINK-FLOYD-HISTORY_BANER-800x355.jpg 800w" sizes="(max-width: 1000px) 100vw, 1000px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/pink-floyd-history-na-pieciu-koncertach-w-polsce/">PINK FLOYD HISTORY na pięciu koncertach w Polsce</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/pink-floyd-history-na-pieciu-koncertach-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pierwszy utwór Pink Floyd napisany od 28 lat dla wsparcia mieszkańców Ukrainy</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/pierwszy-utwor-pink-floyd-napisany-od-28-lat-dla-wsparcia-mieszkancow-ukrainy/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/pierwszy-utwor-pink-floyd-napisany-od-28-lat-dla-wsparcia-mieszkancow-ukrainy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafał]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Apr 2022 15:09:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[Andrija Chływniuka]]></category>
		<category><![CDATA[Boombox]]></category>
		<category><![CDATA[Hey Hey]]></category>
		<category><![CDATA[Pink Floyd]]></category>
		<category><![CDATA[Rise Up]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=246910</guid>

					<description><![CDATA[<p>Londyński rockowa legenda Pink Floyd opublikowała nowy utwór zatytułowany Hey Hey, Rise Up. Jest to pierwszy utwór napisany od 28 lat przez&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/pierwszy-utwor-pink-floyd-napisany-od-28-lat-dla-wsparcia-mieszkancow-ukrainy/">Pierwszy utwór Pink Floyd napisany od 28 lat dla wsparcia mieszkańców Ukrainy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Londyński rockowa legenda <strong>Pink Floyd</strong> opublikowała nowy utwór zatytułowany <strong><em>Hey Hey, Rise Up</em></strong>. Jest to pierwszy utwór napisany od 28 lat przez zespół. Numer korzysta z ukraińskiej pieśni patriotycznej <em><strong>Czerwona kalina</strong></em>, który został  zaczerpnięty postu <strong>Andrija Chływniuka</strong>, wokalisty <strong>BoomBox</strong> na Instagramie, na którym śpiewał <em><strong>Czerwona kalina na łące</strong></em> na Placu Sofijskim w Kijowie. To porywający ukraiński protest song napisany podczas pierwszej wojny światowej . Jak zespół wspomina chce dzięki numerowi podnieść fundusze i morale mieszkańcom Ukrainy.</p>
<p>Komentarz zespołu:</p>
<blockquote><p><em>Gilmour, który ma ukraińską synową i wnuki, mówi: „My, jak wielu innych, odczuwamy wściekłość i frustrację tego nikczemnego aktu inwazji na niezależne, pokojowe demokratyczne państwo i zamordowania jego mieszkańców przez jednego największych światowych mocarstw”.</em></p>
<p><em>Gilmour wyjaśnia, jak poznał Andriy i jego zespół Boombox. „W 2015 roku zagrałem przedstawienie w Koko w Londynie na rzecz Białoruskiego Wolnego Teatru, którego członkowie zostali uwięzieni. Na rachunku pojawiły się również Pussy Riot i ukraiński zespół Boombox. Mieli zrobić własny set, ale ich wokalista Andriy miał problemy z wizą, więc reszta zespołu poparła mnie na mój set &#8211; zagraliśmy tego wieczoru Wish You Were Here for Andriy. Niedawno przeczytałem, że Andriy opuścił swoją amerykańską trasę z Boomboxem, wrócił na Ukrainę i dołączył do Obrony Terytorialnej. Potem zobaczyłem to niesamowite wideo na Instagramie, gdzie stoi na placu w Kijowie z tym pięknym kościołem ze złotą kopułą i śpiewa w ciszy miasta, w którym nie ma ruchu ulicznego ani hałasu w tle z powodu wojny. To był potężny moment, który sprawił, że chciałem umieścić to w muzyce”.</em></p>
<p><em>Podczas pisania muzyki do utworu David zdołał porozmawiać z Andrijem ze swojego szpitalnego łóżka w Kijowie, gdzie dochodził do siebie po urazie odłamkiem moździerza. „Odtworzyłem mu kawałek piosenki na linii telefonicznej i dał mi swoje błogosławieństwo. Oboje mamy nadzieję, że w przyszłości zrobimy coś razem osobiście”.</em></p>
<p><em>Mówiąc o utworze Gilmour mówi: „Mam nadzieję, że otrzyma szerokie poparcie i rozgłos. Chcemy zebrać fundusze na organizacje charytatywne i podnieść morale. Chcemy wyrazić nasze poparcie dla Ukrainy i w ten sposób pokazać, że większość świata uważa, że ​​supermocarstwo jest całkowicie niewłaściwe, aby dokonać inwazji na niepodległe demokratyczne państwo, jakim stała się Ukraina”.</em></p>
<p><em>Teledysk do „Hey Hey Rise Up” został nakręcony przez uznanego reżysera Mata Whitecrossa i nakręcony tego samego dnia, w którym nagrywano utwór. David Gilmour „Nagraliśmy utwór i wideo w naszej stodole, gdzie podczas blokady wykonywaliśmy wszystkie transmisje na żywo z Von Trapped Family. To ten sam pokój, w którym zrobiliśmy „Barn Jams” z Rickiem Wrightem w 2007 roku. Janina Pedan zrobiła zestaw w jeden dzień, a podczas gry na ekranie śpiewał Andriy, więc nasza czwórka miała wokalistę, choć nie ten, który był z nami fizycznie obecny”.</em></p>
<p><em>Okładka utworu zawiera obraz narodowego kwiatu Ukrainy, słonecznika, autorstwa kubańskiego artysty Yosana Leona. Okładka singla nawiązuje bezpośrednio do kobiety, którą widywano na całym świecie, rozdając nasiona słonecznika rosyjskim żołnierzom i każąc im nosić je w kieszeniach, aby po śmierci rosły słoneczniki.</em></p>
<p>&nbsp;</p></blockquote>
<p><iframe title="YouTube video player" src="https://www.youtube.com/embed/saEpkcVi1d4" width="100%" height="500" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-246911 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/04/Pink-FLoyd-cover.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/04/Pink-FLoyd-cover.jpg 839w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/04/Pink-FLoyd-cover-300x246.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/04/Pink-FLoyd-cover-800x657.jpg 800w" sizes="(max-width: 839px) 100vw, 839px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/pierwszy-utwor-pink-floyd-napisany-od-28-lat-dla-wsparcia-mieszkancow-ukrainy/">Pierwszy utwór Pink Floyd napisany od 28 lat dla wsparcia mieszkańców Ukrainy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/pierwszy-utwor-pink-floyd-napisany-od-28-lat-dla-wsparcia-mieszkancow-ukrainy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>PINK FLOYD &#8211; &#8222;Delicate Sound of Thunder&#8221; (1988/2020)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/pink-floyd-delicate-sound-of-thunder-1988-2020/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/pink-floyd-delicate-sound-of-thunder-1988-2020/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Łukasz W.]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Dec 2020 16:19:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[1988]]></category>
		<category><![CDATA[2020]]></category>
		<category><![CDATA[Delicate Sound of Thunder]]></category>
		<category><![CDATA[Pink Floyd]]></category>
		<category><![CDATA[Pink Floyd Recordings]]></category>
		<category><![CDATA[progressive rock]]></category>
		<category><![CDATA[psychedelic rock]]></category>
		<category><![CDATA[reedycja]]></category>
		<category><![CDATA[reissue]]></category>
		<category><![CDATA[Warner Music Poland]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=222222</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gdy zapytacie fanów Pink Floyd o najsłabszy krążek w dyskografii Brytyjczyków, dominujące odpowiedzi będą najprawdopodobniej dwie – wydany na odczepnego nikomu (oprócz&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/pink-floyd-delicate-sound-of-thunder-1988-2020/">PINK FLOYD &#8211; &#8222;Delicate Sound of Thunder&#8221; (1988/2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy zapytacie fanów <strong>Pink Floyd </strong>o najsłabszy krążek w dyskografii Brytyjczyków, dominujące odpowiedzi będą najprawdopodobniej dwie – wydany na odczepnego nikomu (oprócz zapewne wytwórni) niepotrzebny <strong><em>The Endless River </em></strong>(2014) oraz <strong><em>A Momentary Lapse of Reason </em></strong>(1987). Ten starszy album był pierwszym z trzech, które grupa wydała po rozstaniu z <strong>Richardem Wrightem</strong>, a jego promocji towarzyszyła ogromna trasa promująca z niesamowitą pompą i rozmachem. Nic dziwnego, że to właśnie tę trasę koncertową postanowiono uwiecznić na pierwszym pełnym koncertowym albumie zespołu. Reedycja wypuszczonego w 1988 roku <strong><em>Delicate Sound of Thunder </em></strong>doczekała się w końcu samodzielnego dwupłytowego wydania (wcześniej była częścią boxu <strong><em>The Later Years</em></strong>).</p>
<p>Ci, którzy znają oryginał, mogą zainteresować się jego wznowieniem za sprawą ośmiu utworów, które nie weszły w jego skład. Trudno jednak powiedzieć, aby te brakujące części były dla całości szczególnie ważne – w zasadzie jedynie <strong><em>Welcome to the Machine </em></strong>i nieźle wykonane <strong><em>One Slip </em></strong>stanowią wartość dodaną. Pozostała szóstka (<strong><em>Signs of Life, </em></strong>obie części okropnego <strong><em>A New Machine</em></strong>, nudne <strong><em>Terminal Frost</em></strong> oraz duet z <strong><em>Dark Side of The Moon </em></strong>– <strong><em>On the Run </em></strong>i <strong><em>The Great Gig In the Sky</em></strong>) za wiele w zasadzie nie wnosi i doskonale rozumiem, dlaczego na oryginale nie znalazły one miejsca. No ale dla wielkich fanów zespołu będzie to wystarczająco dobry powód, aby nową wersję tego live albumu sobie odświeżyć – nie wspominając o lepszym mixie.</p>
<p>Trasa promująca <strong><em>A Momentary Lapse of Reason </em></strong>musiała zawierać utwory z tego krążka – no i zawierała. Wszystkie, co do jednego – prawie cała reprezentacja albumu została zamieszczona na krążku numer jeden. Na szczęście na żywo większość z nich wypadła lepiej niż ich studyjne odpowiedniki, najbardziej zyskały <strong><em>Learning to Fly</em></strong>, <strong><em>Yet Another Movie </em></strong>oraz świetnie brzmiący <strong><em>Sorrow</em></strong>, dobrze wypadło też <strong><em>On the Turning Away</em></strong> oraz znajdujące się na drugim krążku <strong><em>One Slip</em></strong>. Resztę można pominąć milczeniem. Wciąż są nudne i nasączone kiczem, którym trzynasty krążek <strong>Floydów </strong>wręcz ociekał i nadal potrafią wprawić słuchacza w niemałą konsternację. Do pierwszego z dwóch krążków składających się na <strong><em>Delicate Sound of Thunder </em></strong>wracałbym rzadko, gdyby nie otwierające go <strong><em>Shine On You Crazy Diamond Pt I-V</em></strong>, które wykonane jest fenomenalnie i stanowi cudowne otwarcie tej blisko dwu-i-półgodzinnej przygody.</p>
<p>Druga płyta to w zasadzie zbieranina mniejszych i większych starszych przebojów zespołu – z wyjątkiem wspomnianego <strong><em>One Slip</em></strong>. Większość z nich wykonana jest dobrze, na specjalne uznanie zasługują świetne, energiczne <strong><em>One of These Days</em></strong>, zawsze przepiękne <strong><em>Wish You Were Here</em></strong> i <strong><em>Comfortable Numb </em></strong>za cudowną solówkę <strong>Davida Gilmoura </strong>(fragmenty śpiewane wspólnie przez niego oraz <strong>Richarda Wrighta </strong>trochę psuły odbiór tego legendarnego numeru)<strong>. </strong>Przyczepić można się w zasadzie tylko do <strong><em>Another Brick In the Wall part 2 </em></strong>(coś tu ewidentnie nie zagrało, przez co ten świetny utwór wypadł zaledwie przeciętnie) oraz do troszkę zbytnio przeciągniętego <strong><em>Money</em></strong>. Momentami przeciętnie wypada też zmęczony trasą głos <strong>Gilmoura </strong>(koncerty w Nowym Jorku znajdowały się na końcu trasy), jednak ani przez chwilę nie ociera się on o asłuchalność.</p>
<p>Pierwszy krążek niezły, lecz siłą rzeczy nie bez mielizn, drugi krążek świetny, bo trudno aby przy takim materiale mogło być inaczej. Nowe wydanie <strong><em>Delicate Sound of Thunder </em></strong>to po prostu dobry album koncertowy, stawiający <strong><em>A Momentary Lapse of Reason </em></strong>w nieco lepszym świetle. Nie jest to jednak nic, co dla zwyczajnego fana zespołu będzie absolutnym must-havem. Gdybyście mieli wybrać tylko jedną z koncertówek <strong>Pink Floyd</strong>, to lepszym wyborem będzie <strong>Pulse</strong>. Jeśli zaś lubicie oglądać koncerty na większym ekranie, to polecam edycję deluxe z DVD oraz Blu-Rayem. Z tego co widziałem, to oprawa trasy po tylu latach nadal potrafi zrobić wrażenie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/pink-floyd-delicate-sound-of-thunder-1988-2020/">PINK FLOYD &#8211; &#8222;Delicate Sound of Thunder&#8221; (1988/2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/pink-floyd-delicate-sound-of-thunder-1988-2020/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ALL THEM WITCHES: &#8222;Nigdy nie chciałem jeździć pick-upem&#8221;</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/all-them-witches-nigdy-nie-chcialem-jezdzic-pick-upem/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/all-them-witches-nigdy-nie-chcialem-jezdzic-pick-upem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Fabian Filiks]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 14 Oct 2020 14:32:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[abbey road]]></category>
		<category><![CDATA[All Them Witches]]></category>
		<category><![CDATA[Black Sabbath]]></category>
		<category><![CDATA[charles michael parks jr.]]></category>
		<category><![CDATA[fabian filiks]]></category>
		<category><![CDATA[Henry Rollins]]></category>
		<category><![CDATA[High On Fire]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[new album]]></category>
		<category><![CDATA[nothing as the ideal]]></category>
		<category><![CDATA[nowa płyta]]></category>
		<category><![CDATA[Pink Floyd]]></category>
		<category><![CDATA[post-rock]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[stoner rock]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=218429</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z każdą kolejną płytą ALL THEM WITCHES staje się coraz bardziej rozpoznawalnym zespołem. Amerykanie właśnie wydali nowy krążek pt. Nothing as the&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/all-them-witches-nigdy-nie-chcialem-jezdzic-pick-upem/">ALL THEM WITCHES: &#8222;Nigdy nie chciałem jeździć pick-upem&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Z każdą kolejną płytą <strong>ALL THEM WITCHES</strong> staje się coraz bardziej rozpoznawalnym zespołem. Amerykanie właśnie wydali nowy krążek pt. <em><strong>Nothing as the Ideal</strong></em>, co dało mi doskonały pretekst do skontaktowania się z <strong>Charlesem Michaelem Parksem Jrem</strong> i rozmowy o tym i owym.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/allthemwitches-interview_2020-kvlt.pdf"><strong>Interview with ALL THEM WITCHES in English (PDF)</strong></a></p>
<hr />
<p><strong>Słuchaj Parks, „Nothing as the Ideal” to szóste pełnometrażowe wydawnictwo ALL THEM WITCHES w ciągu ostatnich ośmiu lat. To imponujące. Ktoś mógłby powiedzieć, że jesteś prawdziwym wołem roboczym (ang. workhorse). Gra słów zamierzona.</strong><br />
Tak, nagrywamy i wydajemy stosunkowo dużo muzyki (śmiech). Myślę, że dzieje się tak dlatego, że nie lubimy spędzać czasu w sali prób. Ciągle tworzymy nową muzykę i ją nagrywamy.</p>
<p><strong>To czyni Cię całkiem produktywnym artystą&#8230;</strong><br />
Jestem pewien, że moglibyśmy nagrywać znacznie więcej. Problem w tym, że ostatnio prawie się nie widujemy. Napisaliśmy ostatnią płytę w tydzień. Potem nagranie jej zajęło kolejny tydzień. Wyobrażam sobie, że gdybyśmy mieli jakąś etykę pracy, moglibyśmy usiąść i stworzyć znacznie więcej.</p>
<p><strong>Przy ostatniej płycie zdecydowaliście się na wycieczkę do Europy, do legendarnego Abbey Road Studios, ale wzięliście ze sobą Mikey&#8217;a Allreda. Pracowaliście już z nim nad albumem „Dying Surfer Meets His Maker”. Czy mam rację?</strong><br />
Tak, zgadza się. Tym razem pojechaliśmy do <strong>Abbey Road Studios</strong> i zabraliśmy ze sobą <strong>Mikeya</strong>. Kochamy go. Jest dla nas jak rodzina i chcieliśmy go mieć przy sobie zamiast korzystać z usług jakiejś grubej ryby z branży.</p>
<p><strong>O ile pamiętam, ostatnio pracowałeś z Mikey&#8217;em w Stanach?</strong><br />
Tak, w przypadku „<em><strong>Dying Surfer…</strong></em>” nagraliśmy wszystko z <strong>Mikey</strong>&#8217;em w odizolowanej od świata chacie we wschodnim Tennessee.</p>
<p><strong>Możesz nam opowiedzieć nieco o nagrywaniu w Abbey Road Studios? Studio obrosło legendą i uchodzi za kultowe. Nagrywali tam The Beatles, Pink Floyd i wiele innych świetnych zespołów. Czy byłeś tym faktem onieśmielony, czy niekoniecznie?</strong><br />
Szczerze mówiąc, martwiłem się, że będę rozczarowany całym tym szumem. To najsłynniejsze studio nagrań na świecie i pomyśleliśmy, że będzie nudne, kiczowate czy coś w tym stylu. Na szczęście myliliśmy się. To niesamowite miejsce. Pełne mistycyzmu, wyjątkowej atmosfery i czegoś, co trudno sobie wyobrazić. Jest tam milion fajnych rzeczy. Ciekawy sprzęt, każdy fragment przestrzeni ma swoją historię. Są kapitalne zdjęcia na ścianach. Możesz to wszystko zobaczyć i poczuć, tzn. to co się tam działo. Wystarczy, że wejdziesz do środka i wsiąkasz w to od razu. Jeden z pokoi nagraniowych, chyba studio, to A lub Studio One (właściwie to Studio One &#8211; przyp.red.) był kiedyś garażem. <strong>Pink Floyd</strong> podjeżdżali tam swoim Rolls-Royce&#8217;em i grzebali w nim podczas nagrywek. Myślę, że to zabawne i zarazem mega ciekawe.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-218767" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/88241748_3353448938015542_5061547502965096448_o.jpg" alt="all them witches Abbey Road Studio" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/88241748_3353448938015542_5061547502965096448_o.jpg 942w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/88241748_3353448938015542_5061547502965096448_o-294x300.jpg 294w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/88241748_3353448938015542_5061547502965096448_o-442x450.jpg 442w" sizes="(max-width: 942px) 100vw, 942px" /></p>
<p><strong>Jak wpadłeś na pomysł, aby tym razem nagrywać w Europie?</strong><br />
Właściwie to myśleliśmy, żeby nagrać tę płytę samemu i samodzielnie ją wydać. Dokładnie tak samo jak poprzednim razem. Zmiana planów przyszła dość spontanicznie. Kiedy Dan szukał studia, zobaczył, że <strong>Abbey Road</strong> było wtedy wolne, więc zarezerwowaliśmy je. Nie wiedziałem, że tak łatwo jest zabukować tam termin. Myślałem, że trzeba być kimś wyjątkowym, sławnym czy kimś w tym rodzaju.</p>
<p><strong>Jakie to wyglądało? Mam na myśli sam proces nagrywania. Czy łatwo się tam pracuje? </strong><br />
Póki co to chyba moje najlepsze doświadczenie, jeśli chodzi o pracę w studio. Uwielbiałem codziennie przychodzić do <strong>Abbey Road</strong>. Czułem się tam jak u siebie. Gdy tylko przekroczyliśmy próg studia, wszystko wydawało się wręcz stworzone dla nas. Cieszyliśmy się tym przez całe osiem dni. Wiedz, że dla mnie to jest dość niesamowite. Zwykle nienawidzę pracować w studio. Nie lubię tego procesu.</p>
<p><strong>Ale robisz to dość często. </strong><br />
Wiem, ale w ogóle to pieprzyć nagrywanie (śmiech). To jest takie nudne. Wolałabym być na scenie i być w stanie lekko półśrednim niż siedzieć w zamknięciu i rzeźbić jeden numer. Sto razy nagrywać gitary i wokale, i próbować zrobić to jak należy. Ale mimo wszystko praca w <strong>Abbey Road</strong> to było świetne doświadczenie.</p>
<p><strong>Moimi ulubionymi piosenkami ALL THEM WITCHES są „Diamond” i„1&#215;1”.Lubię też „Fishbelly 86 Onions” i oczywiście „Workhorse”. Kiedy porównuję te piosenki do numerów z „Nothing as the Ideal”, mam wrażenie, że na nowej płycie jesteście bardziej agresywni i bezpośredni. Mam rację, czy po prostu teraz zmyślam?</strong><br />
Myślę, że zmyślasz (śmiech). Myślę, że faktycznie jest na odwrót. Nasz poprzedni materiał był bardziej surowy. Ale mówię to z własnej perspektywy. Bo wiesz, „<em><strong>Diamond</strong></em>” nie jest zbyt skomplikowaną piosenką, podobnie jak „<em><strong>Workhorse</strong></em>”. Kiedy myślę o technicznym charakterze i pisaniu nowych albumów, powiedziałbym, że nowy materiał jest bardziej skomplikowany.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/kh1Jd8xU42U" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Chyba mogę się z tym zgodzić, że nowe piosenki są bardziej rozbudowane, ale nie brakuje im siły, którą słyszę w muzyce ALL THEM WITCHES. Może potrzebuję więcej czasu z nowym albumem. To płyta mniej przystępna niż poprzedniczki. Trzeba ją zakręcić kilka razy w odtwarzaczu, by wyłapać wszystkie smaczki i móc nacieszyć się nią w pełni.</strong><br />
Ludzie ciągle mi mówią, że płyta nie podobała się na początku, a po przesłuchaniu parę razy jest naprawdę ok. Nasze piosenki nie są takie zwyczajne. To nie tak, że mamy dwie lub trzy piosenki na jedno kopyto, chwytliwe refreny itd. Jako zespół nie jesteśmy wielcy, zespołem typu <em><strong>Radiohead</strong> </em>czy <em><strong>AC/DC</strong></em>. Cieszę się, że nowy album rośnie w ludziach i chcą do niego wracać. Nam też trochę czasu zajmuje wejście w rolę i uzyskanie nastroju na granie naszych piosenek poza studiem. Ale cieszę się, że myślisz o tym krążku w ten sposób.</p>
<p><strong>Może granie tych piosenek na żywo pomogłoby odbiorcom w ich interpretacji? W sensie, że byłby to szybszy sposób dla fanów na zapoznanie się z energią nowego albumu. Chyba jeszcze nie graliście tych numerów na żywo?</strong><br />
Nie, do tej pory nie graliśmy tych utworów na koncertach. Szczerze mówiąc, nawet nie pamiętam, jak to zagrać, ponieważ nigdy nie graliśmy tych piosenek poza studiem. Muszę się ich nauczyć zanim znowu wyruszymy w trasę.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-218769" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/all-them-witches-live.jpg" alt="all them witches live" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/all-them-witches-live.jpg 1080w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/all-them-witches-live-300x224.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/all-them-witches-live-450x336.jpg 450w" sizes="(max-width: 1080px) 100vw, 1080px" /></p>
<p><b>Posłuchaj, może to głupie, ale mam takie spostrzeżenie.</b><b> Wasz </b><span class="" style="font-weight: bold;" title="">zespół pochodzi z Nashville w stanie Tennessee. <span class="" style="font-weight: bold;" title="">Tam, skąd pochodzę, Nashville kojarzy nam się z muzyką country i gwiazdami pop jak Taylor Swift. <span style="font-weight: bold;" title="">Wiem, że Steven Tyler i Jack White pochodzą z Nashville, ale trudno sobie wyobrazić, że istnieje tam psychodeliczna scena rockowa z takimi zespołami jak ALL THEM WITCHES&#8230;<br />
</span></span></span><span class="" title=""><span class="" title=""><span title="">Tak, myślę, że wielu ludzi ma takie wyobrażenie o Nashville (śmiech).</span></span></span></p>
<p><strong>Czyli jestem w błędzie?</strong><br />
Nie, nie mylisz się. Chodzi o to, że mało ludzi spoza Stanów wie, że w Nashville można znaleźć wielu najlepszych muzyków grających naprawdę różne gatunki. Jedyne, czego nie znalazłem w Nashville, to dobre reggae. Mam na myśli wszystko, co dotyczy hip hopu, rocka, muzyki pop i country jest tutaj, i jest na wysokim poziomie. Wspomniałeś <strong>Jacka White</strong>&#8217;a. Myślę, że to właśnie go tu przywiodło, ponieważ on pochodzi z Detroit, a ja z Luizjany. Żaden z moich kolegów z zespołu nie urodził się w Nashville. Pochodzą z Florydy i Ohio. Jak się nad tym zastanowię, to znam może 10 osób, które wywodzą się bezpośrednio z Nashville. I prawie żaden z nich nie gra country.</p>
<p><strong>W takim razie co cię skłoniło do tworzenia tego typu muzyki, którą wykonujesz?</strong><br />
Nie wiem. Chyba zawsze miałem to w sobie. Dlatego piszę. Nie słuchałem stoner rocka, psychodelicznego rocka, czy czegokolwiek z czym ludzie nas utożsamiają. <strong>High On Fire</strong> poznałem dopiero jak miałem jakieś dwadzieścia pięć lat. Nie słuchałem też np. <strong>Clutch</strong> czy innych tego typu zespołów. Muzyka, którą tworzymy, powstała, gdy razem usiedliśmy do instrumentów i zaczęliśmy grać. Nie wiem, skąd pochodzi ani dlaczego jest taka jaka jest.</p>
<p><strong>Ale może są zespoły, które zainspirowały ALL THEM WITCHES. Mam na myśli muzykę, która na Ciebie wpłynęła. Gdy słucham ATW często słyszę grunge czy psychodelię. Ty sam brzmisz momentami jakbyś zwiastował drugie przyjście Jima Morrisona&#8230;</strong><br />
Czego chcesz 5, 10, 50  nazw? (śmiech)</p>
<p><strong>Nie, wystarczy mi zaledwie kilka (śmiech).</strong><br />
Wiesz, oczywiście są zespoły i muzycy, których kocham. Ale nie wiem czy mogę ich uważać za moich idoli. Są zespoły, które trafiają do mnie za każdym razem, gdy ich słucham. Każdy kto mnie o to pyta chce usłyszeć nazwy typu <strong>The Allman Brothers Band</strong>, <strong>Pink Floyd</strong>, <strong>Black Sabbath</strong>, <strong>Led Zeppelin</strong>. To są nasze wpływy. Nie wystrzegam się ich. To, czego ludzie nie chcą słyszeć, to że słucham dużo muzyki religijnej z całego świata. Słucham też starej muzyki skrzypcowej z Luizjany. <strong>Robby</strong> słucha dużo hip-hopu, oboje słuchamy muzyki new age. <strong>Ben</strong> słucha black metalu. Kurwa, jak ja nie znoszę black metalu. Wpływy są wszędzie i wszystko może na ciebie oddziaływać. Również grunge, który tam słyszysz prawdopodobnie pochodzi ode mnie. Lubię też Pixies i wszystkie post-hardcore&#8217;owe rzeczy. Lubię zespoły z dobrymi tekstami, jak <strong>Every Time I Die</strong>. Zwykle nie słucham takich zespołów, ale ich teksty są naprawdę bardzo dobre. Każdy, kto ma coś więcej do powiedzenia niż „idę się upić i wyrywać dupy” zasługuje na moją uwagę. Chodzi mi o to, że jeśli ktoś ma coś naprawdę do powiedzenia.</p>
<p><strong>Rozumiem. Wiesz, jak słucham ALL THEM WITCHES mam wrażenie, że w Waszej muzyce jest sporo wpływów z Americana, czy nie?</strong><br />
Pewnie. Powinieneś zobaczyć, gdzie dorastałem. To Americana aż po zęby. Tylko pola i soja.</p>
<p><strong>Mówię Ci to, ponieważ od jakiegoś czasu namiętnie słucham Rhiannon Giddens. Uwielbiam sposób, w jaki przenosi stare dźwięki na współczesny język muzyczny. </strong><br />
Rhiannon Giddens? Nie wiem.</p>
<p><strong>Naprawdę?</strong><br />
Nie, no żartuję! (śmiech) Znam ją, słyszałem ją kilka razy.</p>
<p><strong>Wspomniałeś, że lubisz jak artysta ma coś do przekazania. Twoje teksty w ogóle nie brzmią jak zwyczajne teksty piosenek.Bardziej przypominają poezję. Skąd to się bierze? </strong><br />
Wiesz, kocham poezję. Nie dorastałem wśród poetów. Nikt nie przedstawił mi poezji. Dużo czytałem Sandburga i Szekspira, kiedy byłem młodszy. Nigdy nie miałem jakiegoś tam życia towarzyskiego. Nie miałem wielu przyjaciół. Nigdy nie chodziłem na imprezy, żeby pić, palić, czy nawet spędzać czas z ludźmi. Dużo czytałem. Głównie książki poetyckie, stare greckie mity, rzymska historia i tym podobne. Lubię też science fiction. Był czas, kiedy nie mogłem przestać czytać. Kiedy byłem młodszy, czytałem 5-6 książek na raz. Teraz to się zmieniło. Chciałbym nadal to robić, ale teraz jestem trochę bardziej leniwy.</p>
<div class="text-wrap tlid-copy-target">
<div class="tlid-transliteration-content transliteration-content full">
<p><strong>Może teraz jesteś bardziej zajęty nagrywaniem płyt?</strong><br />
Może. Teraz nie chcę słyszeć niczyjej poezji oprócz mojej własnej (śmiech).</p>
</div>
<div></div>
<div class="tlid-transliteration-content transliteration-content full">
<p><strong>Zastanawiam się, jak łączysz swoje teksty i muzykę, nie przesadzasz z ciężkością lub psychodelią. Jak Ci się to udaje? Piosenki są różnorodne i zdecydowanie są o czymś. </strong><br />
Nie chcę, żeby piosenka pozostała taka sama przez jakieś dwadzieścia minut, jak w metalu, kiedy masz 20 minut szycia na gitarze. U nas też to jest, ale przynajmniej się to zmienia. Nie odpowiem Ci jak nam to się udaje. Chcemy dać z siebie coś innego niż tylko uwielbienie dla lat 70. lub coś w tym rodzaju. Ci faceci wtedy eksperymentowali z kwasem, ale możesz robić dobrą muzykę bez tego. Nigdy nie chciałem jeździć pick-upem, nosić kamizelki, jeśli wiesz co mam na myśli.</p>
</div>
<div></div>
<div class="tlid-transliteration-content transliteration-content full">
<p><strong>Pewnie. W Twojej muzyce jest duża różnorodność gatunkowa. Wszystko zmienia się bardzo dynamicznie. Przypomina mi się ten moment w &#8222;1&#215;1&#8221;, kiedy idziesz prosto i nagle mam olśnienie, że widzę przed sobą Henry&#8217;ego Rollinsa. Wiesz o czym mówię?</strong><br />
Tak, wiem, co masz na myśli (śmiech). Lubię go.</p>
</div>
<div></div>
<div class="tlid-transliteration-content transliteration-content full">
<p><strong>Pod koniec lat 90., kiedy zobaczyłem Henry&#8217;ego Rollinsa śpiewającego „Liar” byłem w totalnym szoku. To, jak ten klip wyglądał, jak on śpiewał (melorecytował?), muzyka, wszystko. To było coś niezwykłego.</strong><br />
Tak. Nie dorastałem słuchając Black Flag, ale jestem fanem <strong>Rollins Band</strong>. Wiesz, myślałem, że to, co robił wtedy przypominało muzykę jazzową. Ale do tego było też wrzeszczenie na ludzi z powodu ich chujowej moralności. I kurwa kocham to. Lubię Henry&#8217;ego, bo nie boi się bronić swoich przekonań. Mówi wprost co myśli. Tak jak mówi o tym, dlaczego nie jest żonaty: „(&#8230;) za każdym razem, gdy spotykam kobietę, ona pije, nudzę się, ona pali, też się nudzę. Wreszcie ona nie chodzi na siłownię, a ja tak&#8221;. On wie, czego chce i nie bierze niczego mniej. Staram się na tym wzorować. Widzę, że ludzie cały czas próbują sprzedawać mi swoje pomysły, ale to nie ma dla mnie żadnego sensu. Chcę robić swoje.</p>
</div>
<div></div>
<div class="tlid-transliteration-content transliteration-content full">
<p><strong>I naprawdę robisz swoje?</strong><br />
Tak, jakiś czas temu powiedziałem, że jeśli chcesz tworzyć sztukę, nie pozwól nikomu wmawiać ci, co masz robić. Nie ma sensu ślepo wielbić starych mistrzów, czy podążać za taką czy inną szkoła, jak w malarstwie. Zapomnij o tym. To poziom sławy, do którego nie aspiruję. Jak <strong>Jay-Z</strong>. Jest teraz niesamowitą marką i jedną z największych gwiazd muzyki pop na świecie. Ale cokolwiek robi, musi pasować do kultury, której jest częścią. Nie próbuję tego zrobić. Staram się uszczęśliwić siebie.</p>
</div>
<div></div>
<div class="tlid-transliteration-content transliteration-content full">
<p><strong>Czy aspekt wizualny ALL THEM WITCHES jest dla Ciebie ważny? </strong><br />
Klipy, zdjęcia i grafiki dodają nowej perspektywy. Zobacz co <strong>Robby</strong> robi, jak myśli i jak przenosi to na ekran. Myślę, że wielu muzyków nie ma dobrze opracowanego aspektu wizualnego. Robienie filmu, zdjęcia czy jakichś tam rysunków nie jest dla nich najważniejsze. Zwykle jest tak, że kogoś wynajmują, reżyser ma pomysł, a ty robisz to tak jak on chce. A ja nie lubię, gdy ktoś mówi mi co mam robić. Nie zawsze nadążam za tym co robi <strong>Robby</strong>, ale nie mam o to pretensji. Doceniam to. On jest moim bratem, wnosi nowe pomysły do tego zespołu, tak jak ja i tak jak Dan.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-218771" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Live-In-Brussels.jpg" alt="" width="25%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Live-In-Brussels.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Live-In-Brussels-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Live-In-Brussels-450x450.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Live-In-Brussels-150x150.jpg 150w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-218772" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Lost-And-Found-EP.jpg" alt="" width="25%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Lost-And-Found-EP.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Lost-And-Found-EP-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Lost-And-Found-EP-450x450.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Lost-And-Found-EP-150x150.jpg 150w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-218773" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/1X1.jpg" alt="" width="25%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/1X1.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/1X1-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/1X1-450x450.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/1X1-150x150.jpg 150w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-218774" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Nothing-as-the-Ideal.jpg" alt="" width="25%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Nothing-as-the-Ideal.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Nothing-as-the-Ideal-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Nothing-as-the-Ideal-450x450.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/Nothing-as-the-Ideal-150x150.jpg 150w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Posłuchaj, grałeś w zeszłym roku w Polsce. Z powodu tej całej sytuacji z COVID19 w tej chwili nie ma żadnych koncertów. Może masz jakieś plany na następny rok?</strong><br />
Tak, robimy i obecnie nad tym pracujemy. Jak to się skończy, szczerze mówiąc, nie wiem. Więc wstrzymam oddech (kilka dni później <strong>ATW</strong> ogłosiło trasę europejską na 2021 rok &#8211; <a href="https://kvlt.pl/newsy/all-them-witches-na-koncercie-w-polsce/">zobacz ją tutaj</a>).</p>
<p><strong>Mam taką myśl, że na płycie zawsze rejestrowane są emocje, które trzeba wydobyć potem na koncercie. Mam na myśli, że jest w tym pewna bezbronność, gdy obnażasz emocje na scenie. Kiedy piszesz o swoich uczuciach, może to być jak rozcinanie swojej duszy przed innymi ludźmi podczas występów na żywo. Zgadzasz się?</strong><br />
Tak, i muszę to robić. Jako mężczyźni nie bardzo mamy okazję, żeby naprawdę się otworzyć. Dla mnie jest tak &#8211; kiedy wychodzę na scenę i płaczę, nie obchodzi mnie, że ktoś widzi jak płaczę. Czasami tak bywa. Nie jeździsz przez osiem godzin, żeby zagrać parę numerów i tyle. Naprawdę. To byłaby strata czasu. Nie mam tremy. Dziesięciotysięczny tłum mi nie przeszkadza. Ale szansa, żeby wyjść i krzyczeć o tym, co wiem, co myślę i jak się czuję, jest dla mnie naprawdę ważna. Dlatego doceniam doświadczenie na żywo, w przeciwieństwie do nagrywania w studio. To drugie nie ma takiego samego wpływu, wiesz?</p>
<p><b>Powiedziałeś mi wcześniej, że dawno nie widziałeś się z chłopakami. Co ostatnio porabiasz?</b><br />
Nic. W pewnym sensie rozjechaliśmy się każdy w swoją stronę. <strong>Robby</strong> spędza czas głównie na Zachodnim Wybrzeżu i tak po prostu czekamy na szansę powrotu i wspólnej zabawy. W tej chwili wszyscy jesteśmy rozdzieleni. To nie pierwszy raz, kiedy to się dzieje, kiedy robiliśmy te trzy lub cztery razy nasze doświadczenia z zespołem, mieszkaliśmy w różnych miejscach i wracamy do Nashville.</p>
<p><strong>Obyście zawsze znajdywali do siebie drogę powrotną. Jakieś ostatnie słowo dla Waszych fanów w Polsce?</strong><br />
No jasne. Myślę, że Polacy to jedni z najmilszych ludzi w Europie, szczerze. Są po prostu przyjaźni i gościnni. Naprawdę doceniam to, jak wszyscy mnie traktowali, kiedy byliśmy w Waszym kraju ostatnim razem. Nie mogę się doczekać, kiedy Was znów wszystkich zobaczę!</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-218766" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/0013973830_100.png" alt="all them witches logo" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/0013973830_100.png 975w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/0013973830_100-300x55.png 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/10/0013973830_100-450x83.png 450w" sizes="(max-width: 975px) 100vw, 975px" /><br />
zdjęcia: <a href="http://facebook.com/pg/allthemwitches/photos">All Them Witches FB</a></p>
</div>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/all-them-witches-nigdy-nie-chcialem-jezdzic-pick-upem/">ALL THEM WITCHES: &#8222;Nigdy nie chciałem jeździć pick-upem&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/all-them-witches-nigdy-nie-chcialem-jezdzic-pick-upem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MONKEY3 &#8211; &#8222;Sphere&#8221; (2019)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/monkey3-sphere-2019/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/monkey3-sphere-2019/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[vlad]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Jul 2019 05:56:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2019]]></category>
		<category><![CDATA[avantgarde rock]]></category>
		<category><![CDATA[monkey3]]></category>
		<category><![CDATA[Pink Floyd]]></category>
		<category><![CDATA[post-rock]]></category>
		<category><![CDATA[progressive rock]]></category>
		<category><![CDATA[psychedelic rock]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Sphere]]></category>
		<category><![CDATA[stoner rock]]></category>
		<category><![CDATA[switzerland]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=167647</guid>

					<description><![CDATA[<p>Trzy lata temu zachwycałem się i rozpływałem nad najnowszym wtedy wydawnictwem szwajcarskiego projektu Monkey3. Płyta Astra Symmetry często gościła w moim odtwarzaczu,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/monkey3-sphere-2019/">MONKEY3 &#8211; &#8222;Sphere&#8221; (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Trzy lata temu zachwycałem się i rozpływałem nad najnowszym wtedy wydawnictwem szwajcarskiego projektu <strong>Monkey3</strong>. Płyta <strong><em>Astra Symmetry</em></strong> często gościła w moim odtwarzaczu, i choć po jakimś czasie odeszła w niepamięć, to i tak wypatrywałem kolejnych wieści z obozu psychodelicznej kapeli instrumentalistów. W końcu jest – szósty studyjny album w dorobku grupy, a tytuł jego to <strong><em>Sphere</em></strong>.</p>
<p>Każdorazowo zetknięcie się z <strong>Monkey3</strong> zapewnia niezwykłe przeżycia, wywołane transcendentną podróżą przez czas. Niczym w Wielkim Zderzaczu Hadronów, dochodzi do akceleracji muzycznych cząstek w poszukiwaniu niedoścignionego elementu, który stałby się wyróżnikiem zespołu na tle innych graczy ze świata stoner rocka i psychodelicznych dźwięków. Z wytrwałością i precyzją Szwajcarzy po raz kolejny udowadniają, że na swojej robocie znają się jak nikt inny. Na <strong><em>Sphere</em></strong> namalowali sześć przestrzennych krajobrazów, a podczas ich odkrywania nie sposób uniknąć porównań do klimatu fantastyki naukowej. Powiedzieć o <strong>Money3</strong>, że są współczesnymi <strong>Floydami</strong> (do których często się ich porównuje), byłoby ogromnym niedopowiedzeniem. Szwajcarzy po raz kolejny bowiem zabierają słuchaczy w pozornie znane, acz pełne nowych tajemnic obszary.</p>
<p>W kosmiczny trans wprowadzają już pierwsze dźwięki <strong><em>Spirals</em></strong>. Utwór ten rozpoczyna się od zgrabnej elektroniki, która stopniowo buduje napięcie i tworzy zaczyn do dalszej plątaniny motywów i mieszaniny stylów. Wszelkie wątpliwości, które mogą się pojawić przy delikatnych dźwiękach intra rozwiewa wejście gitar i perkusji, a także wyraźnej linii basu. Post-rockowe uderzenie wyrywa z zastoju, atakuje wybuchowymi riffami i blastami, aż niespodziewanie ciężar się urywa i zaczyna się kolejny etap kosmicznej podróży, w której główną rolę odgrywa bas i elektronika, wspomagane raz po raz gitarowymi wstawkami i rytmem, wybijanym na bębnach. W dalszej części nie sposób oprzeć się wrażeniu, że <strong><em>Echoes</em></strong> wspomnianego <strong>Pink Floyd </strong>spotyka się z <strong><em>Last Exit for the Lost</em></strong> z repertuaru <strong>Fields Of The Nephilim</strong>. Uwielbiam wszystko, co składa się na ten numer, zarówno dwie wspomniane legendarne kompozycje, jak i całokształt, który udało się osiągnąć muzykom <strong>Monkey3</strong>. Na tym etapie można rzec, że Szwajcarzy osiągnęli szczyt swoich możliwości, ale nie będzie to prawdziwe stwierdzenie, gdyż ten ansambl z pewnością ma jeszcze kilka asów w rękawie.</p>
<p><strong><em>Axis</em></strong> charakteryzuje się odważnym i rozważnym jednocześnie wykorzystaniem efektów dźwiękowych, zarówno tworzonych przez syntezatory, jak i elektryczne chordofony szarpane. Do tego dochodzi raczej stonowane tempo i powolne budowanie atmosfery, która poprzerywana jest cięższymi wejściami gitar i perki. Współistnienie i uzupełnianie się kontrastujących ze sobą instrumentów i rozwiązań zawsze było elementem rozpoznawczym, jeśli chodzi o twórczość <strong>Monkey3</strong>. Nie inaczej jest w kolejnych utworach. <strong><em>Prism</em></strong> stanowi przejście w kierunku utrzymania tego <em>kosmicznego</em> brzmienia zespołu, a zatem kompozycja naszpikowana jest przeciągniętymi dźwiękami syntezatorów i efektów. Nie jest to jednak numer usypiający, bo gdy na pierwszy plan wychodzi uderzenie gitar, to mamy do czynienia z napędzającym do działania brzmieniem progresywnego rocka. Podobnie rzecz ma się w przypadku <strong><em>Mass</em></strong>, gdzie dostajemy współbrzmienie wibrujących i rozkręcających się riffów, a także elektroniki, która zahacza o symfoniczne brzmienie. W połowie utworu pojawia się zwariowane, szalone, rozpędzone solo, którego stylistyka fanom progresji i awangardy będzie dobrze znana. Gościnną solówką popisał się <strong>Bumblefoot</strong>. Nie należę do zwolenników ultraszybkiego grania w stylu <strong>Vai&#8217;a</strong>, <strong>Satriani</strong>&nbsp;czy <strong>Batio</strong>, więc staram się zignorować i przemilczeć ten fragment krążka <strong><em>Sphere</em></strong>. Z kolei bardzo dobre solówki to wypadkowa kolejnego numeru, <strong><em>Ida</em></strong>. Warto dodać, że jest to najkrótszy utwór na omawianej płycie, a w ciągu niespełna czterech i pół minut Szwajcarzy próbują zmieścić wszystkie swoje popisowe zagrywki i ukazać pełną skalę swoich umiejętności.</p>
<p>To jednak potężny czternastominutowy kolos w postaci <strong><em>Ellipsis</em></strong>, podobnie jak <strong><em>Spirals</em></strong>, ukazuje najlepszą stronę <strong>Monkey3</strong>. Na tak ogromnej przestrzeni jest wystarczająco dużo miejsca na wszystkie elementy, wokół których kwartet ze Szwajcarii buduje swoje kompozycje. Tutaj po raz kolejny spotykamy się z niespiesznym podkręcaniem tempa, najpierw opartego o elektronikę, a dalej o post-rockowe brzmienie pozostałych instrumentów. Przez niespełna trzynaście minut antycypacja narasta, jakby krok za krokiem zbliżało się coś wielkiego, <em>crescendo</em>, które powinno spaść, urwać się i zakończyć międzygalaktyczny lot statkiem <strong><em>Sphere</em></strong>. Tak też się dzieje, a chwile, które pozostają do końca albumu wypełnia pustka i cisza.</p>
<p>Ten album to kolejny strzał w dziesiątkę grupy, która nigdy nie zawodzi i zawsze tworzy ambitne dzieła sztuki. Przy <strong><em>Astra Symmetry</em></strong> z 2016 roku myślałem, że nie da się więcej, bardziej, lepiej. Da się. Artyści z <strong>Monkey3</strong> znów przełamują wszelkie konwenanse, bawią się formą, plączą ze sobą koncepcje. <strong><em>Sphere</em></strong> ma w sobie <em>boską cząstkę</em>, która urzeczywistnia się przy zderzeniu klasycznego prog rocka z futurystycznymi poszukiwaniami space rocka. Odejście od stonerowych riffów na rzecz monumentalnych post-rockowych zagrań to kolejny powód, dla którego najnowszy krążek <strong>Monkey3</strong> zasługuje na najwyższą notę. To są kompozycje, które świetnie sprawdziłyby się jako ścieżka dźwiękowa do hollywoodzkiego filmu lub wysokobudżetowej gry z gatunku science fiction. Jakże ubogaciłoby to i tak piękne wizualnie produkcje! Po raz kolejny wypada zachęcić do zapięcia pasów i wyruszenia w drogę poza granice znanego nam wszechświata.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/monkey3-sphere-2019/">MONKEY3 &#8211; &#8222;Sphere&#8221; (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/monkey3-sphere-2019/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>THE GRAND ASTORIA &#8211; &#8222;The Mighty Few&#8221; (2015)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-grand-astoria-the-mighty-few-2015/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-grand-astoria-the-mighty-few-2015/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Dominik]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Jan 2019 19:19:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2015]]></category>
		<category><![CDATA[Black Sabbath]]></category>
		<category><![CDATA[FireStorm Production]]></category>
		<category><![CDATA[Kamille Sharapodinov]]></category>
		<category><![CDATA[Pink Floyd]]></category>
		<category><![CDATA[progresive rock]]></category>
		<category><![CDATA[psychedelic stoner]]></category>
		<category><![CDATA[psychodelic rock]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Robustfellow]]></category>
		<category><![CDATA[stoner rock]]></category>
		<category><![CDATA[The Grand Astoria]]></category>
		<category><![CDATA[The Mighty Few]]></category>
		<category><![CDATA[Voron NEST]]></category>
		<category><![CDATA[[addicted label]]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=155286</guid>

					<description><![CDATA[<p>The Grand Astoria to eksperymentalno-rockowy zespół z Petersburga, który powstał w 2009 roku z inicjatywy Kamille’a Sharapodinova &#8211; gitarzysty, wokalisty oraz głównego&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-grand-astoria-the-mighty-few-2015/">THE GRAND ASTORIA &#8211; &#8222;The Mighty Few&#8221; (2015)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>The Grand Astoria</strong> to eksperymentalno-rockowy zespół z Petersburga, który powstał w 2009 roku z inicjatywy <strong>Kamille’a Sharapodinova</strong> &#8211; gitarzysty, wokalisty oraz głównego kompozytora tego projektu. <strong><em>The Mighty Few</em></strong> to ich szósty album, wydany w 2015 roku przez <strong>FireStorm Production</strong> w Rosji, <strong>Robustfellow</strong> na Ukrainie, <strong>Voron NEST</strong> w Japonii i również jest dostępny w katalogu rosyjskiego <strong>[addicted label]</strong>.</p>
<p><em><strong>The Mighty Few</strong></em> kryje w sobie eklektyczne połączenie stonera z rockiem psychodelicznym &#8211; oczywiście jeżeli spojrzy się na to dzieło z bardzo daleka, z bliska zaś sprawy mają się totalnie inaczej. Album składa się z dwóch kolosów, trwających każdy ponad 20 minut. Pierwszy z nich, <em><strong>Curse of the Ninth</strong></em>, zaczyna się lekkim, progresywno-jazzującym motywem, płynącym na dźwiękach saksofonu. Muzycy zgrabnie zmieniają motyw, i kiedy wchodzi beat, klimat przeobraża się, czuć w nim subtelne tchnienia <strong>Black Sabbath</strong>. W końcu całość eksploduje w pełni w stonerową zagrywkę. Wiadomo, 28-minutowa kompozycja musi być wielowymiarowa, i tak jest także z tymże kolosem. Kiedy numer nabiera psychodeliczno-awangardowej barwy, z początku prawie orientalnej dzięki dźwiękom fletu, to rzewnie zastanawiam się, jak to się stało, że tak długo czekałem, by poznać tak fantastyczną muzykę. Naturalnie, to nie koniec <strong><em>Curse of the Ninth</em></strong>. Kawałek przeistacza się jeszcze kilka razy, budując przeróżne kosmiczne i psychodeliczne nastroje, łącznie z gitarowymi tremolami połączonymi z jazdą na dwie stopy, wziętymi prosto z muzyki metalowej. Czego chcieć więcej? To jedna z najlepszych suit, jakie w życiu słyszałem!</p>
<p><em><strong>The Siege</strong></em> &#8211; drugi kolos z tej arcyciekawej płyty jest nieco inny. Początek, tak jak cały utwór, zaskakuje swoją progresywnością. <strong>Sharapodinov</strong> jest bardzo utalentowanym kompozytorem i świetnie to wykorzystuje, mieszając różne gatunki w zaskakująco dobrym stylu. Progressive rock jednak po 2,5 minucie znika, a pojawia się rytm funky, bongosy oraz podkręcony psychodelicznie wokal <strong>Kamille</strong>. <strong><em>The Siege</em></strong> w tym momencie przypomina trochę dokonania <strong>Pink Floyd</strong> z okresu od <strong><em>Dark Side&#8230;</em></strong> do <em><strong>The Wall</strong></em>. Kawałek wyróżnia się również większą przebojowością od swego poprzednika, ponadto posiada cechy ballady. Oczywiście i w tej kompozycji nie zabrakło awangardowej a&#8217;la improwizacji, tutaj umieszczonej w środkowej części numeru, potem do końca znów jest bardziej progresywnie.</p>
<p>Muzyka <strong>The Grand Astoria</strong>, jak napisałem wyżej, jest wyjątkowo wielobarwna. Połączenia różnych gatunków, jakie znalazłem na <em><strong>The Mighty Few</strong></em> zaskoczyły mnie swoją pięknem, tak samo jak instrumentarium. &#8211; znajdziecie tu dźwięki analogowych syntezatorów, fletu, tamburyna, elektrycznego pianina Rhodes&#8217;a, fortepianu Steinway&#8217;a, klarnetu, trąbki oraz saksofonu. Robi wrażenie!</p>
<p>Brzmienia ukrywające się na tym wydawnictwie mogą przypominać wiele innych, jednocześnie jednak są inne od wszystkiego. Pan <strong>Sharapodinov</strong> wyciągnął esencję z gatunków, które go inspirują i połączył je w wielką, spójną kompozycyjnie całość. Jedyną rzeczą, do której mogę się doczepić, to brak tekstów w wydaniu digipack. I to właściwie jedyny minus. Nie pozostało mi nic innego, jak zachęcić Was do sprawdzenia na własnych uszach, co można wykrzesać w ponad 20-minutowych kawałkach.</p>
<p><strong>The Grand Astoria na <a href="https://www.facebook.com/TheGrandAstoria/">Facebooku</a>.</strong></p>
<p><iframe hcb-fetch-image-from="https://www.youtube.com/watch?v=Qdapx-BKHW4&amp;t=" title="The Grand Astoria - The Mighty Few (RBF 011, 2015) [FULL ALBUM STREAM]" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/Qdapx-BKHW4?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-grand-astoria-the-mighty-few-2015/">THE GRAND ASTORIA &#8211; &#8222;The Mighty Few&#8221; (2015)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-grand-astoria-the-mighty-few-2015/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>NICK MASON &#8211; „Moje Wspomnienia Pink Floyd” (2013)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/nick-mason-moje-wspomnienia-pink-floyd-2013/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/nick-mason-moje-wspomnienia-pink-floyd-2013/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafał Morsztyn]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 24 Feb 2017 08:44:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[70 rock]]></category>
		<category><![CDATA[Nick Mason]]></category>
		<category><![CDATA[Pink Floyd]]></category>
		<category><![CDATA[psychodelic rock]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[Roger waters]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo In Rock]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=78822</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pink Floyd to legenda, która po wieki wieków zapisała się w historii muzyki. Zapewne kilku angielskich dżentelmenów nie spodziewało się, że zakładając&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/nick-mason-moje-wspomnienia-pink-floyd-2013/">NICK MASON &#8211; „Moje Wspomnienia Pink Floyd” (2013)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Pink Floyd</strong> to legenda, która po wieki wieków zapisała się w historii muzyki. Zapewne kilku angielskich dżentelmenów nie spodziewało się, że zakładając zespół, tak mocno zaistnieją w szeroko pojętej popkulturze. Światowe trasy, wyprzedane koncerty na stadionach oraz tysiące fanów na całym świecie. Częścią tej wielkiej maszyny był jeden z jej członków – <strong>Nick Mason</strong>. Człowiek, który zasiadał za zestawem perkusyjnym od samego początku istnienia <strong>Pink Floyd</strong> i postanowił spisać swoje wspomnienia w postaci książki.</p>
<p>Wydawcą biografii <strong>Pink Floyd</strong> w Polsce jest wydawnictwo <strong>In Rock</strong>, które ma na swoim koncie wiele ciekawych wolumenów o muzyce. Książka jest bardzo solidne wydana. Twarda oprawa plus bogata galeria zdjęć w środku jest nie lada gratką dla czytelników. Czytając tekst, możemy pooglądać różne ciekawe ujęcia zespołu, również zakulisowe.</p>
<p>Na zawartość książki można spojrzeć z dwóch stron. To biografia w formie spisanych wspomnień Nicka, i czasami czytając dłużej, odczuwałem lekkie znużenie, kilka razy odkładałem na półkę i ponownie do niej wracałem. Jednak dla fana <strong>Pink Floyd</strong> będzie to kompletne kompendium wiedzy. Nick opisuje swoje wrażenia z pracy w tej machinie z wielkim spokojem. Ilość informacji jest imponująca i pokazuje zespół „od kuchni”. Możemy dowiedzieć się na przykład, jak tworzono oprawę koncertów i jak były przygotowywane stricte od strony technicznej. Moją uwagę szczególnie przykuł opisany okres słynnych koncertów po wydaniu płyty <em><strong>The Wall</strong></em>. Przyznam szczerze, że tę cześć książki czytałem z wypiekami na twarzy, z sentymentu &#8211; bo uwielbiam każdy dźwięk nagrany na tym longplayu.</p>
<p>W książce sam autor jawi się jako wielki entuzjasta swojej pracy. Opowiada z wielką pasją o najwcześniejszych początkach zaistnienia <strong>Pink Floyd</strong> i sytuacjach, nieraz podbramkowych, wewnątrz kapeli. Odsłania tajemnice powstawania poszczególnych płyt. Bardzo ciekawie opisuje cały proces twórczy takich pomników, jak <em><strong>Dark Side OF The Moon</strong></em> czy <em><strong>Wish You Were Here</strong></em>. Podczas czytania tych 10 rozdziałów (bo na tyle jest podzielona książka) wiele razy barwne opowieści Nicka wywołały uśmiech na mojej twarzy.</p>
<p>Podsumowując, pośród wielu publikacji na temat <strong>Pink Floyd</strong>, niniejsza wydaje mi się tą najlepszą. Przede wszystkim jest napisana przez członka zespołu, więc daje nowe światło na wiele niejasnych momentów w karierze <strong>Pink Floyd</strong> od wewnątrz. Czyta się przyjemnie, mimo że momentami musiałem od tekstu odpocząć. Nie zmienia to faktu, że pozycję oceniam bardzo wysoką oceną, bo na taką szczerze zasługuje.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/ySO-gryuO-c" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/nick-mason-moje-wspomnienia-pink-floyd-2013/">NICK MASON &#8211; „Moje Wspomnienia Pink Floyd” (2013)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/ksiazki/nick-mason-moje-wspomnienia-pink-floyd-2013/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>David Gilmour &#8211; Wrocław (25.06.2016)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/david-gilmour-wroclaw-25-06-2016/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/david-gilmour-wroclaw-25-06-2016/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maciej]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Jul 2016 14:32:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[2016]]></category>
		<category><![CDATA[David Gilmour]]></category>
		<category><![CDATA[Leszek Możdżer]]></category>
		<category><![CDATA[Money]]></category>
		<category><![CDATA[Pink Floyd]]></category>
		<category><![CDATA[PULSE]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[Time]]></category>
		<category><![CDATA[Wish You Were Here]]></category>
		<category><![CDATA[wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Preisner]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=37550</guid>

					<description><![CDATA[<p>Miniony weekend z pewnością utkwi w pamięci wielu Polaków. Nie tylko z powodu piekielnego upału sięgającego granic szaleństwa i dobrego smaku. Nie&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/david-gilmour-wroclaw-25-06-2016/">David Gilmour &#8211; Wrocław (25.06.2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Miniony weekend z pewnością utkwi w pamięci wielu Polaków. Nie tylko z powodu piekielnego upału sięgającego granic szaleństwa i dobrego smaku. Nie mówię też o awansie naszych piłkarzy do 1/4 finałów Mistrzostw Europy. Dnia 25 czerwca na wrocławskim Placu Wolności odbył się koncert jednego z najwybitniejszych muzyków świata i zarazem trzonu najważniejszego zespołu w moim (kruchym) życiu. <strong>David Gilmour </strong>to człowiek, którego nikomu nie trzeba specjalnie przedstawiać.</p>
<p>Występ mistrza został poprzedzony krótkim koncertem jednego z najwybitniejszych pianistów naszego kraju. <strong>Leszek Możdżer</strong> to bez wątpienia osoba unikatowa, czego dowodem może być nie tylko bogata dyskografia solowa czy komponowanie muzyki filmowej. Jazzman z Gdańska znany jest nie tylko z grupy<strong> Miłość, </strong>ale zarówno ze współpracy z najrozmaitszymi artystami &#8211; począwszy od <strong>Behemotha </strong>i <strong>Lipali</strong> przez <strong>Kury </strong>czy <strong>L.U.C.</strong>, a skończywszy na jednym z albumów gwiazdy tego wieczoru. To chyba idealne uzasadnienie dlaczego to właśnie on rozpoczynał tę muzyczną ucztę. Cóż, nie będę ukrywał że utwory które zaprezentował są totalnie obce od mojego gustu ale nie sposób przyznać że kompozycje miały coś w sobie. Niemniej po około pół godziny, <strong>Możdżer</strong> zaanonsował występ sobotniego gwoździa programu.</p>
<p style="text-align: center;"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-37553" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/06/13518052_1306714326024979_1305500828_o-e1467053346889.jpg" alt="gilmour live3" width="680" height="680" /></p>
<p>Punkt 21:45 zgasły światła i wszyscy zgromadzenia (tutaj wierni) na Placu Wolności byli wpatrzeni tylko w wielką scenę. Po chwili rozległy się pierwsze dźwięki<strong> <em>5 A.M.</em> </strong>i na scenie w towarzystwie orkiestry dyrygowanej przez <strong>Zbigniewa Preisnera </strong>pojawił się on. Żywa legenda i założyciel legendarnej grupy <strong>Pink Floyd.</strong> Show rozpoczął od singlowego <em><strong>Rather That Lock</strong></em>, który od pierwszych taktów dał znać że <strong>Gilmour </strong>znajduje się jak zawsze w kapitalnej formie. Publika nieśmiało rozkręcała się przy <em><strong>Faces of Stone</strong> </em>i tylko wyczekiwała na pierwszy sygnał z klasycznego repertuaru macierzystej grupy <strong>Davida</strong>. Nie trzeba było długo czekać &#8211; legendarne <em><strong>Wish You Where Here </strong></em> i <em><strong>What Do You Want For Me</strong></em> pozwolił poczuć się jak w roku &#8217;94 podczas nieśmiertelnej trasy PULSE. Pomysł przeplatania własnych kompozycji z sztandarowymi pozycjami był idealny by dać fanom chwilę wytchnienia od klasyków, a zarazem sprawdzić najnowszy repertuar. Jak dla mnie najmocniejszym punktem pierwszej części koncertu był bez wątpienia <em><strong>Us and Them</strong></em> na którym było widać mariaż uczuć wśród słuchaczy. Od uśmiechów i radości, po łzy szczęścia że mogą wysłuchać tych cudownych dźwięków na żywo. Set został zwieńczony innym szlagierem czyli <em><strong>High Hopes</strong></em>, który nie pozostawił żadnych wątpliwości dlaczego bilety wyprzedały się w przeciągu zaledwie kilku minut od chwili rozpoczęcia sprzedaży.</p>
<p><img decoding="async" class="size-full wp-image-37554 aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/06/13555563_1306714212691657_202774516_o-e1467053393429.jpg" alt="Gilmour live4" width="680" height="680" /></p>
<p>Po niespełna 10 minutach przerwy, <strong>David Gilmour</strong> powrócił wraz z zespołem na scenę. Uwierzcie mi, lepszego rozpoczęcia drugiej części koncertu nie można było sobie wyobrazić &#8211; pierwszy raz po 22 latach muzyk zagrał na żywo instrumentalną burzę dźwięków czyli <strong><em>One of These Day. </em></strong>W asyście świateł i wizualizacji kawałek po prostu zahipnotyzował publikę i wykrzesał do reszty koncertowe szaleństwo. Brytyjczyk postanowił nie spuścić z tonu i kolejnym utworem w kolejce był nieśmiertelny (choć niestety okrojony) <em><strong>Shine on You Crazy Diamon</strong></em><em><strong>d, </strong></em>który ponownie przeniósł nas na wyżyny muzycznej ekstazy. Po debiutanckim (i oczywiście fenomenalnym) odegraniu <em><strong>Dancing Right in Front of Me </strong></em>kolejny raz zastygłem w bez ruchu &#8211; <em><strong>Coming Back to Life </strong></em> to mój ulubiony utwór z albumu<em> </em><strong>Division Bell</strong> więc domyślcie się jak wyglądała moja mina gdy rozległy się słowa <em>Where were you when I was burned and broken.</em></p>
<p><img decoding="async" class="size-full wp-image-37552 aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/06/13523740_1306714232691655_2120034185_o-e1467053306318.jpg" alt="gilmour live 2" width="680" height="382" /></p>
<p>Ponownie przenieśliśmy się do solowych kompozycji mistrza gitary. Najpierw rozbrzmiał klasyczny już <em><strong>On an Island</strong></em>, który pozwolił na chwilę ostudzić emocje (choć temperatura mimo późnej pory sięgała centrum piekła, a duchota była porównywalna do lasu tropikalnego) by następnie rozmarzyć się w barowo-jazzowym <em><strong>The</strong></em><em><strong> Girl in the Yellow Dress</strong>. </em>Wspólnie odegrany z <strong>Możdżerem</strong> po prostu zabił i jak dla mnie był najjaśniejszym akcentem z autorskiego repertuaru <strong>Gilmoura</strong>. Koncert został zwieńczony monumentalnym <em><strong>Sorrow</strong> </em>i galopującym <em> </em><em><strong>Run Like Hell</strong></em>. Trudno wyobrazić sobie lepsze zakończenie tego magicznego wieczoru. Część osób zaczęła powoli wychodzić, ale reszta twardo skandowała i domagała się jeszcze więcej. Każdy wiedział, że całości show brakowało jeszcze trochę do całkowitego spełnienia tego rockowego misterium. Mistrz wrócił by spełnić prośbę wygłodniałej publiki.</p>
<p style="text-align: center;"><img decoding="async" class="size-full wp-image-37556 aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/06/13524244_1306714272691651_1051936238_o-e1467054151343.jpg" alt="gilmour lvie5" width="680" height="510" /></p>
<p style="text-align: left;">Tykanie zegarów zwiastowało tylko i wyłącznie, że przyszła pora na <em><strong>Time</strong></em>. Tutaj niestety muszę przyznać, że brakowało ś.p. Wrighta a obecny klawiszowiec niestety słabo podołał powierzonemu mu zadaniu zastąpienia go na drugim wokalu.  Następnie wszyscy wzięli głęboki <em><strong>Breathe</strong></em> by spokojnie oddać się <em><strong>Comfortably Num</strong><strong>b</strong></em>, gdzie <strong>Gilmour</strong> kolejny raz udowodnił że jest jednym z najlepszych kompozytorów i gitarzystów na świecie. Kończące solo w asyście laserów wyglądało po prostu nieziemsko, niczym progresywna wojna światów. Tym razem nie było szansy na kolejny bis. Cały zespół wraz z mistrzem ceremonii ukłonił się i podziękował za wieczór.  Z tego miejsca też serdecznie dziękuję organizatorom za możliwość usłyszenia najwspanialszej i ponadczasowej muzyki na żywo. Mam nadzieję, że wam również kiedyś uda się słuchać przez blisko trzy godziny dźwięków które nie tylko towarzyszą wam przez całe życie, ale za każdym razem wywołują te same ciarki na skórze. <em>Let&#8217;s Come On And Shine!</em></p>
<p style="text-align: center;"><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-37568" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/06/13555969_1306714192691659_1598778699_o-e1467056487754.jpg" alt="gilmour live 6" width="680" height="680" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/david-gilmour-wroclaw-25-06-2016/">David Gilmour &#8211; Wrocław (25.06.2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/david-gilmour-wroclaw-25-06-2016/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
