<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>principle of pain - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/principle-of-pain/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/principle-of-pain/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Tue, 25 Aug 2026 09:37:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>principle of pain - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/principle-of-pain/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>FOTOCRIME &#8211; &#8222;Principle of Pain&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/fotocrime-principle-of-pain-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/fotocrime-principle-of-pain-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[nmtr]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Mar 2020 19:07:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[antenna records]]></category>
		<category><![CDATA[darkwave]]></category>
		<category><![CDATA[fotocrime]]></category>
		<category><![CDATA[gothic]]></category>
		<category><![CDATA[principle of pain]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=202887</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pan Ryan Patterson pograł w dość wpływowym gdzieniegdzie Coliseum (możecie ich kojarzyć ze splitu z High on Fire i Baroness), a potem&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/fotocrime-principle-of-pain-2018/">FOTOCRIME &#8211; &#8222;Principle of Pain&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Pan <b>Ryan Patterson </b>pograł w dość wpływowym gdzieniegdzie <b>Coliseum </b>(możecie ich kojarzyć ze splitu z <b>High on Fire </b>i <b>Baroness</b>), a potem postanowił pójść inną ścieżką, obrał pseudonimy <b>R </b>i <b>Fotocrime </b>i zaczął tworzyć coś, co powszechnie nazwano darkwave. Dość karkołomna opcja z dwoma pseudonimami wyjaśniona jest prosto – <b>Fotocrime </b>to nazwa grupy, której trzonem jest pan <b>R</b>, a w funkcjonowaniu której pomagają mu różni muzycy (na rzeczonej płycie lidera wspomagają <b>Nick Thieneman </b>z <b>Young</b><i><b> </b></i><b>Widows</b>, <b>Shelley Anderson </b>oraz ktoś kryjący się pod pseudonimem <b>Mother </b>automat perkusyjny, gościnnie za to pojawiają się <b>Janet</b> <b>Morgan</b>, <b>J.Robbins</b> i <b>Pete Moffett</b>). Nie dajcie się jednak zwieść – <strong>Fotocrime </strong>to <strong>Patterson </strong>i odwrotnie. Sam twór zaistniał na scenie stosunkowo niedawno, bo przed trzema laty, a zanim przeszedł do rzeczy w postaci longpleja <i><b>Principle of Pain </b></i>zdążył wypuścić dwie epki i singla (a lada moment wychodzi kolejny długograj o znajomo brzmiącym tytule <i><b>South of Heaven</b></i>).</p>
<p>Czy zatem debiutancki album długogrający muzyka, który do tej pory grzebał głównie w nieco innych rejonach, a teraz zwrócił się w stronę lekkiej czarnej elektroniki się broni? Owszem, tak. Na naklejce na okładce obwieszczono, że <i><b>Principle of Pain </b></i>to niebo darkwave (że niby cytat z magazynu <i><b>Revolver</b></i>) – aż tak bym się nie podniecał, ale w podziemiu <b>Fotocrime </b>jakiś tam sukces odniósł, warto się zatem przyjrzeć albumowi, który to spowodował.</p>
<p><i><b>Principle of Pain </b></i>to przede wszystkim bardzo dobrze brzmiący, zdyscyplinowany album. <b>R </b>trzymał się bardzo blisko kanonu, każącego w odpowiednich proporcjach wymieszać spokojne, ograne syntezatory z lekko jedynie przesterowanymi gitarami i basem, by otrzymać ciemną muzyczną masę, która powinna przemówić do fanów <a href="https://kvlt.pl/newsy/nowy-singiel-ulver/"><b>Ulver</b></a> czy <b>Clan of Xymox</b>. <b>Fotocrime</b> nie szafują przebojami, nie budują specjalnego napięcia – ten album raczej nie opowiada historii, nie znajdziecie na nim wielkiej dramaturgii rozbitej na przestrzeni dziesięciu utworów – znajdziecie jej za to mnóstwo w pojedynczych kawałkach. Ten album jest natomiast kolekcją dobrze nagranych piosenek trzymających się mocno wyznaczonego kierunku. Klimat mrocznych lat 80-tych, ciemnych zaułków wielkich miast, z dala od iskrzących się neonów jak w <em><strong>Blade Runnerze</strong></em>? Jest od pierwszych sekund. <b>Patterson</b> dobrze czuje ten nastrój – ta ciemna, niebezpieczna, ale poniekąd romantyczna ulica to jego teren. Podbija go jedynie jego głos, momentami głos zmęczonego współczesnego bluesmana – trochę jak <b>Mark Lanegan</b>, a chwilami wręcz nawet steampunkowy <b>Leonard Cohen</b>.</p>
<p>Choć <i><b>Principle of Pain </b></i>jest mocno osadzone w swojej stylistyce, to <b>Fotocrime </b>przemycił obszerną paletę inspiracji. Współczesny miejski folk, blues, country, gothic americana, sporo fabularyzowania śpiewem – w zasadzie każda z tych klasycznych stylistyk opowiadających historie została tu przełożona na syntezatory wspierane delikatnie przez gitary. Pięknym przykładem tego mariażu jest wspaniały <i><b>Autonoir</b></i>, w którym gitarowy riff został świetnie połączony z dość radośnie plumkającą elektroniką i wokalem łączącym w sobie napięcie <b>Cohena </b>z umiejętnością opowiadania, jakby <b>R </b>był osobistym uczniem <b>Dylana. </b>Takich fragmentów jest tu zresztą więcej i naprawdę nie trzeba się specjalnie skupiać, by je odnaleźć, szczególnie na pierwszej połowie albumu.</p>
<p>Ale jednocześnie <i><b>Principle of Pain </b></i>pozostaje jedynie płytą dobrą, nie wspaniałą, nie doskonałą. Kilka rzeczy może nie tyle mnie razi, co raczej sprawia, że na moment przełączam się podczas słuchania na inne fale. Odnoszę wrażenie, że w tej dźwiękowej czerni <b>Patterson </b>próbuje gdzieniegdzie zmierzyć się z bardziej radiowym refrenem (vide <i><b>Enduring Chill</b></i>, <b><i>Confusing World </i></b>– te momenty wystają trochę spoza całości, odróżniają się i wybijają mnie z klimatu, jaki album próbuje zbudować. Są po prostu nieco bardziej naiwne, nie czuć w nich tego zimnego wiatru, jaki udaje <b>Fotocrime </b>budują bardzo dobrze w innych momentach albumu. Całkowite odejście w stronę synthwave w postaci kończącego album <i><b>The Soft Skin </b></i>też nie jest szczególnie udanym eksperymentem. Z jakiegoś powodu zresztą pierwsza część albumu wydaje mi się bardziej charakterna, a wspomniany <b><i>Autonoir </i></b>jego punktem szczytowym – od tego momentu napięcia jest coraz mniej, jakby <b>Patterson</b> zaczął się spieszyć, a jego sito pomysłów nagle nabrało większych oczek. Chciałbym jednak podkreślić, że są to fragmenty słabsze, co nie oznacza, że słabe – nawet w nich <b>Fotocrime </b>utrzymuje stosunkowo wysoki poziom i nawet one przedstawiają sporą wartość dla słuchacza.</p>
<p>Dlatego też ogólna ocena musi być dość wysoka – ten album po prostu da się lubić, nie trzeba się do tego specjalnie wytężać. Jeśli ciemniutki jak listopadowy wieczór mariaż elektroniki z, powiedzmy, gotyckim rockiem, jest tym, czego szukacie w muzyce, <i><b>Principle of Pain</b></i> może przysporzyć wam dużo emocji.<b><i> </i></b></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/fotocrime-principle-of-pain-2018/">FOTOCRIME &#8211; &#8222;Principle of Pain&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/fotocrime-principle-of-pain-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
