<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>progresywny rock - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/progresywny-rock/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/progresywny-rock/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Sun, 09 Aug 2026 16:02:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>progresywny rock - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/progresywny-rock/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>THE PINEAPPLE THIEF &#8211; &#8222;It Leads To This&#8221; (2024)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-pineapple-thief-it-leads-to-this-2024/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-pineapple-thief-it-leads-to-this-2024/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Drab]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 Mar 2024 13:12:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2024]]></category>
		<category><![CDATA[It Leads To This]]></category>
		<category><![CDATA[Kscope]]></category>
		<category><![CDATA[progresywny rock]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[The Pineapple Thief]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=299238</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bohaterów poniższego tekstu, grupę The Pineapple Thief poznałem trzynaście lat temu, gdy byli gościem specjalnym na koncercie z okazji dziesięciolecia zespołu Riverside&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-pineapple-thief-it-leads-to-this-2024/">THE PINEAPPLE THIEF &#8211; &#8222;It Leads To This&#8221; (2024)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size: medium;">Bohaterów poniższego tekstu, grupę </span><span style="font-size: medium;"><b>The Pineapple Thief</b></span><span style="font-size: medium;"> poznałem trzynaście lat temu, gdy byli gościem specjalnym na koncercie z okazji dziesięciolecia zespołu </span><span style="font-size: medium;"><b>Riverside</b></span><span style="font-size: medium;"> w Warszawie. Moją uwagę przykuła osobliwa nazwa, która natychmiast skradła moje serce, a dopiero potem przyszedł czas na muzykę. Na początku bieżącego roku kwartet przypomniał o sobie pierwszym od czterech lat albumem zatytułowanym</span><span style="font-size: medium;"><b> It Leads To This</b></span><span style="font-size: medium;">, obok którego nie mogłem przejść obojętnie.</span></p>
<p><span style="font-size: medium;">Serwowany przez Brytyjczyków progresywny rock jest na pierwszy rzut ucha bardzo przystępny i lekkostrawny. Nie znajdziemy tu rozległych, wielowątkowych kompozycji, w których zagubimy się po pierwszych dwóch minutach. Na ośmiu utworach o łącznej długości czterdziestu minut znajdziemy esencję brzmienia i nostalgię, jaką niosą ze sobą dźwięki gitar, basu i perkusji. Instrumentalnie wszystko jest bardzo piękne i selektywne, aczkolwiek jeśli ktoś interesuje się bardziej progresywnym rockiem, z pewnością dojdzie do wniosku, że wokal </span><span style="font-size: medium;"><b>Bruce’a Soorda</b></span><span style="font-size: medium;"> jest wręcz bliźniaczo podobny do głosu </span><span style="font-size: medium;"><b>Stevena Wilsona</b></span><span style="font-size: medium;">, lidera </span><span style="font-size: medium;"><b>Porcupine Tree</b></span><span style="font-size: medium;">. Nie jest to jedyna konotacja z kultowym już zespołem, ponieważ na perkusji zarówno w jednym, jak i drugim</span><b> </b><span style="font-size: medium;">gra </span><span style="font-size: medium;"><b>Gavin Harrison</b></span><span style="font-size: medium;">. Na szczęście pomimo skojarzeń zespół przez ponad dwadzieścia lat kariery wyrobił sobie własną markę, co wyraźnie udowadnia na nowym albumie. Płyta zaczyna się bardzo onirycznie utworem </span><span style="font-size: medium;"><i><b>Put It Right</b></i></span><span style="font-size: medium;">, aby następnie przejść w dynamiczną polirytmię w utworze </span><span style="font-size: medium;"><i><b>Rubicon</b></i></span><span style="font-size: medium;">. Filozofia o nieodwracalnym przekraczaniu granic w życiu każdego człowieka jest tu podana jak na dłoni. Podczas pierwszych odsłuchów płyty </span><span style="font-size: medium;"><b>It Leads To This </b></span><span style="font-size: medium;">miałem wrażenie, że pomimo tego, że utwory trwają po mniej więcej 4-5 minut, to swego rodzaju oszczędność przekazu i „oddech” zawarty w każdej piosence rozciąga je przynajmniej dwa razy bardziej. Dzieje się tu coś, co bardzo lubię słyszeć w kompozycjach: każdy instrumentalista jest maksymalnie skupiony na swojej partii, ale finalnie i tak zespół brzmi jak jeden organizm. Dodam jeszcze, że </span><span style="font-size: medium;"><b>The Pineapple Thief</b></span><span style="font-size: medium;">, choć raczej łatwo przyswajalny, przemyca w dźwiękach i słowach odpowiednią dozę tajemnicy, którą każdy ze słuchaczy powinien odkryć indywidualnie. Jest miejsce na światło, na mrok i klimat. Utwory emanują pięknymi treściami i zabierają nas w fascynującą drogę. Jest to muzyka na tyle wielowymiarowa, że będzie dobrze korespondowała z każdym stanem, w jakim znajduje się odbiorca. Całość kończy się smakowitym, akustyczno-elektrycznym utworem </span><span style="font-size: medium;"><i><b>To Forget</b></i></span><span style="font-size: medium;">,</span><i><b> </b></i><span style="font-size: medium;">po którym polecam każdemu kilka minut ciszy i przemyśleń na temat tego, czego właśnie doświadczył. </span></p>
<p><span style="font-size: medium;">Album</span><span style="font-size: medium;"><b> It Leads To This</b></span><span style="font-size: medium;"> jest dla mnie jak soundtrack do samotnej wędrówki przez pustoszejące miasto w promieniach zachodzącego słońca. Jak pierwsze i zarazem ostatnie spotkanie obcych sobie ludzi na ulicy. Jak szept w półmroku bliskiej nam osoby. Prawdziwa poezja dźwięków, emocji i progresywny rock na miarę XXI wieku. „Złodziej Ananasów” dowiózł bardzo dobrą płytę.</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-pineapple-thief-it-leads-to-this-2024/">THE PINEAPPLE THIEF &#8211; &#8222;It Leads To This&#8221; (2024)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-pineapple-thief-it-leads-to-this-2024/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>SACRAL RAGE &#8211; &#8222;Beyond Celestial Echoes&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/sacral-rage-beyond-celestial-echoes-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/sacral-rage-beyond-celestial-echoes-2018/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 10 Dec 2018 12:34:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Beyond Celestial Echoes]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[kosmiczne przygody]]></category>
		<category><![CDATA[metalheads]]></category>
		<category><![CDATA[nowa płyta]]></category>
		<category><![CDATA[oldschool metal]]></category>
		<category><![CDATA[premiera]]></category>
		<category><![CDATA[progresywny metal]]></category>
		<category><![CDATA[progresywny rock]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[Sacral Rage]]></category>
		<category><![CDATA[sci-fi]]></category>
		<category><![CDATA[space opera]]></category>
		<category><![CDATA[speed metal]]></category>
		<category><![CDATA[technical thrash]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=150089</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pierwszy kontakt z płytą Beyond Celestial Echoes może wywoływać drobną konsternację. U mnie też tak było, podobnie jak z paroma znajomymi, którzy&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/sacral-rage-beyond-celestial-echoes-2018/">SACRAL RAGE &#8211; &#8222;Beyond Celestial Echoes&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwszy kontakt z płytą <em><strong>Beyond Celestial Echoes</strong></em> może wywoływać drobną konsternację. U mnie też tak było, podobnie jak z paroma znajomymi, którzy właśnie wpadli na&nbsp;<span style="text-decoration: line-through;"><span style="font-family: Georgia, serif;"><span style="font-size: medium;">wódkę </span></span></span>kawę, gdy przesłuchiwałem ten materiał. Z czym mamy bowiem do czynienia? Progresywny speed metal? Technical heavy/thrash metalowa opera? A jakże!</p>
<p>Trzeba zatem nieco się oswoić z taką koncepcją, dla niektórych być może nieco kiczowatą, zbyt wydziwianą, nazbyt napuszoną, ale jednak z każdym przesłuchaniem odkrywającą przed słuchaczem więcej sekretów. Lirycznie obcujemy z kontynuacją wątków zawartych na pierwszym albumie Greków, <em><strong>Illusions In Infinite Void</strong></em> (nie oznacza to jednak, że nieznajomość debiutu w czymś przeszkadza), a zatem kapela ponownie zaprasza na wędrówkę po odległych galaktykach, przedstawia awanturnicze wyprawy do niezbadanych zakątków wszechświata, zmagania się z kosmiczną tyranią etc. Fabularnie dostajemy rasową space operę, która po zamknięciu w ramy dłuższego opowiadania śmiało mogłaby znaleźć się na łamach takich amerykańskich magazynów jak <em><strong>Astounding Stories</strong></em>, które przed dekadami zabierały czytelników w świat pulpowej fantazji.</p>
<p>Muzycznie zaś dzieje się tu równie wiele i z pewnością nie ma mowy o nudzie. Rdzeń stanowią heavy, speed, thrash metalowe riffy (wiadomo, że granice między stylami są płynne), które czerpią garściami z klasyki lat 80. i 90. Blisko <em><strong>Sacral Rage</strong></em> do takich kapel jak <strong>Annihilator</strong>, <strong>Agent Steel</strong> albo <strong>Anthrax</strong>. Ale to nie jedyne tropy. Już na wstępie (<em><strong>Progenitor</strong></em>) witają nas &#8222;kosmiczne klawisze, a wintydżowe dźwięki analogowej elektroniki pojawiają się jeszcze tu i ówdzie, choćby na sam koniec płyty, gdzie mamy wręcz ambientowe wyciszenie. Doskonale te synthowe fragmenty – zagrane i zaaranżowane przez <strong>Meriesa P.</strong> – wkomponowują się w międzygwiezdny styl zespołu. Żeby tego było mało, to Grecy potrafią uraczyć nas także pop hard rockową melodyką, która przypomina nieco propozycje <strong>Ghost</strong> (<em><strong>Eternal Solstice</strong></em>). Ciekawe, falsetowe chóralne partie w kawałku <em><strong>Samsara</strong></em> przywodzą na myśl wokalne harmonie <strong>Queen</strong>, a pewny fragment tej kompozycji wpisuje się nawet w ramy symfonicznego blacku. Są na <em><strong>Beyond Celestial Echoes</strong></em> akustyczne dźwięki gitary, łączące się potem z &#8222;floydowskim&#8221;, spokojnym, wciągającym nastrojem (instrumentalne <em><strong>Onward to Nucleus</strong></em>). Najlepszym zaś przykładem stylowego miszmaszu zdaje się kilkunastominutowa, obudowana zawartą w książeczce fabułą trzyczęściowo suita, w której zespół opowiedział historię zmagającego się z kosmiczną tyranią <strong>Dane&#8217;a</strong>, a jednocześnie dał upust swoim muzycznym pomysłom. Budzi to oczywiście skojarzenie z takimi płytami jak <em><strong>2112</strong></em> <strong>Rush</strong>, snującymi podobne opowieści z pomocą progresywnych środków.</p>
<p>Znakomicie pracuje na tym albumie sekcja rytmiczna w postaci <strong>Spyrosa S.</strong> (bas) i <strong>Vagelisa F.</strong> (bębny) – muzycy potrafią bawić się rytmem i podawać co rusz nieoczywiste zagrywki. Brawa dla <strong>Mariosa P.</strong>, sypiącego jak z rękawa dziarskimi riffami i solówkami. Ukłony też dla <strong>Dimitrisa K.</strong>, który nie boi się pokazać kosmicznej bezdni swojej gardzieli, śpiewając melodyjnie, ekspresyjnie, wpadając w wysokie rejestry. Wszystkie elementy (łącznie z oprawą graficzną), które złożyły się na płytę z pozoru mogą wydawać się przesadzone, dobrane dość dziwacznie. Z pewnością też drugi album jest bogatszy od pierwszego w kompozycyjne pomysły, a muzycy bardziej kreatywni. Zaznaczę, że trzeba mieć dystans do podobnej propozycji, nie zrażać się pierwszym przesłuchaniem, wniknąć nieco głębiej do galaktycznego świata, który rządzi się w przypadku <em><strong>Beyond Celestial Echoes</strong> </em>własnymi prawami.</p>
<p>Rzadko już teraz tworzy się podobne koncept-albumy, kuszące jakąś opowieścią, podane na zasadach wymyślonych przez zespół, z przekonaniem, że w tym szaleństwie jest metoda. Grecy z <strong>Sacral Rage</strong> serwują porządną dawkę oldschoolowych patentów, użytych z progresywnym rozmachem i podanych w pulpowym sosie opowieści science-fiction. Nie tylko dla nerdów, choć jednocześnie nie dla każdego.</p>
<p>Oficjalna strona zespołu na <strong><a href="https://www.facebook.com/SacralRage/" target="_blank" rel="noopener">Facebooku</a></strong></p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/Dl6ZJYggEHU" allowfullscreen="allowfullscreen" width="100%" height="315" frameborder="0" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/sacral-rage-beyond-celestial-echoes-2018/">SACRAL RAGE &#8211; &#8222;Beyond Celestial Echoes&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/sacral-rage-beyond-celestial-echoes-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>KYROS &#8211; &#8222;Vox Humana&#8221; (2016)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kyros-vox-humana-2016/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kyros-vox-humana-2016/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[nmtr]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 27 Oct 2016 11:57:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Camel]]></category>
		<category><![CDATA[KMG]]></category>
		<category><![CDATA[kyros]]></category>
		<category><![CDATA[Kyros Media Group]]></category>
		<category><![CDATA[Porcupine Tree]]></category>
		<category><![CDATA[progresywny rock]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Riverside]]></category>
		<category><![CDATA[Rush]]></category>
		<category><![CDATA[Steven Wilson]]></category>
		<category><![CDATA[vox humana]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=55623</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdążyłem się zorientować, że Kyros to projekt niejakiego Adama Warne, który wymyślił sobie, że jest drugim Steven Wilsonem albo kimś w tym&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kyros-vox-humana-2016/">KYROS &#8211; &#8222;Vox Humana&#8221; (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zdążyłem się zorientować, że <strong>Kyros</strong> to projekt niejakiego <strong>Adama Warne,</strong> który wymyślił sobie, że jest drugim <strong>Steven Wilsonem</strong> albo kimś w tym stylu. I cholera wie, może kiedyś faktycznie będzie.</p>
<p><strong>Kyros</strong> ma dość krótką historię, ale skomplikowaną. Były zmiany składu, był kontrakt z wytwórnią, potem zmiana nazwy, wszystko od nowa. Obecnie zespół jest na swoim. <em><strong>Vox Humana</strong></em> to w zasadzie druga płyta grupy, choć pierwsza ukazała się jeszcze gdy zespół nazywał się <strong>Synaesthesia.</strong> Dlatego jest to jednocześnie debiut. Płyta została w całości ponoć sfinansowana z wpływów, jakie zespół miał z koncertów i sprzedaży merchu, za co kłaniam się grupie, bo to nie jest taka prosta sprawa wziąć wszystko we własne ręce. Tym bardziej, że wydaniem albumu zajęła się niejaka KMG, czyli&#8230; <strong>Kyros Media Group</strong>.</p>
<p>Do rzeczy. <strong>Kyros</strong> gra progresywny rock, stąd ten <strong>Steven</strong> Wilson na początku. Dwupłytowy album <em><strong>Vox Humana</strong></em> męczy mnie i męczy – jest zbyt długi, mało jednorodny, rozbuchany i napakowany nieco sztucznym patosem. A przy tym wszystkim jest w nim też parę ciekawych pomysłów, dlatego jednak mimo powyższych wad przegrzebywanie się przez niego sprawiło mi jakąś dziwną przyjemność.<br />
Przede wszystkim <strong>Kyros</strong> w swoim komponowaniu wydają się opierać na klawiszach, bo lider zespołu jest klawiszowcem. Daje to często ciekawy efekt, momentami kojarzący się z co lepszymi momentami synthpopu albo new romantic (i proszę się nie śmiać, synthpop i new romantic dały nam mnóstwo fajnej muzyki). Zresztą pierwszy na płycie numer <em><strong>Technology Killed the Kids II</strong></em> jest najlepszym przykładem tego, co na albumie znajdziecie (i moim ulubionym kawałkiem z tej płyty). Nieco rozedrgane, niepewne wokale, rozbudowana do granic możliwości aranżacja, sporo klawiszy, produkcja pełna fajerwerków. A w tym kawałku to już w ogóle, bo gitary są przepuszczone przez elektronikę tak mocno, że mają i powinny kojarzyć się z dubstepem lub innymi gatunkami muzyki elektronicznej. I słusznie, vide tytuł utworu. O ile jednak ten kawałek jest fajny, efektowny, całkiem przebojowy przy całej swojej progresywności, tak potem tego właśnie efektu zaczyna brakować. Zespół szafuje melodiami, ale nie wpadają w ucho. Buduje efektowne aranżacje, ale są tak złożone, że wypadają poza świadomość. Brakuje asa w rękawie, a mimo tego wszystko trzyma się kupy. Co chwilę rozbrzmiewa inne echo: <strong>Camel, Riverside, Porcupine Tree, Rush.</strong> W <em><strong>Persistence of Perfection</strong></em> znajduję <strong>Pain of Salvation</strong>. W <em><strong>The Lamb, the Badger &amp; the Bee</strong></em> <strong>Dream Theater</strong>. W <em><strong>Monster</strong></em> <strong>Alphaville,</strong> ale sam nie wiem czemu. W <em><strong>Hounds</strong></em> <strong>Opeth</strong> z okresu <strong>Damnation.</strong> W <em><strong>The Darkness Grove</strong></em> nieco muzyki filmowej. A to tylko kilka utworów i kilka najprostszych skojarzeń. W ten sposób każdy, kto sięgnie po <em><strong>Vox Humana</strong></em>, będzie mógł odszukać na krążku całe mnóstwo zamierzonych i przypadkowych odniesień, bo album jest pękaty od zapożyczeń i patentów, które już się kiedyś słyszało. Wszystko jest na dodatek tak wyprodukowane, tak wielowarstwowe i wyczyszczone, że gdyby płyta była nie była tak spokojna to mógłby się pod obowiązkami producenta podpisać nawet <strong>Devin Townsend</strong>.</p>
<p>Niestety z tego samego powodu trzeba mu albumowi poświęcić trochę uwagi. Kiedy słucha się go nieaktywnie zamienia się w jakąś nudną papkę, która leci gdzieś w tle. Nie jest tak, jak z zeszłorocznymi krążkami <strong>Haken</strong> albo <strong>Third Ion</strong>, które same odrywają słuchacza od tego, co akurat robi. <strong>Kyros</strong> wymaga uwagi, bo bez niej przegrywa. Połapanie się w tych wszystkich elektroniczo-delikatno-progresywnych klimatach doprawionych czasami cięższą gitarą wymaga skupienia. Ale może to i lepiej? Może <strong>Kyros</strong> powstali właśnie po to, żeby przypomnieć nam o tym, jak się powinno słuchać muzyki?</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/aM-RCqin4gM" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kyros-vox-humana-2016/">KYROS &#8211; &#8222;Vox Humana&#8221; (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/kyros-vox-humana-2016/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
