<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>relacja z koncertu - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/relacja-z-koncertu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/relacja-z-koncertu/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Mon, 22 Jun 2026 13:21:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>relacja z koncertu - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/relacja-z-koncertu/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Frontside, Hamulec – relacja z koncertu, Warszawa (11.04.2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/frontside-hamulec-relacja-z-koncertu-warszawa-11-04-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/frontside-hamulec-relacja-z-koncertu-warszawa-11-04-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[TomekB]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2026 13:21:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[Diving Stove]]></category>
		<category><![CDATA[frontside]]></category>
		<category><![CDATA[Hamulec]]></category>
		<category><![CDATA[hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[KnockOut Productions]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[proxima]]></category>
		<category><![CDATA[relacja z koncertu]]></category>
		<category><![CDATA[Schizma]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=351875</guid>

					<description><![CDATA[<p>Frontside, Hamulec &#8211; relacja z koncertu Składy Frontside i Hamulec wystąpiły w Warszawie w ramach wspólnej trasy Chaosu Nastał Czas. Do mocarności&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/frontside-hamulec-relacja-z-koncertu-warszawa-11-04-2026/">Frontside, Hamulec – relacja z koncertu, Warszawa (11.04.2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3 style="text-align: center;">Frontside, Hamulec &#8211; relacja z koncertu</h3>
<p>Składy <strong>Frontside</strong> i <strong>Hamulec</strong> wystąpiły w Warszawie w ramach wspólnej trasy <strong>Chaosu Nastał Czas</strong>. Do mocarności tego wydarzenia swoją cegiełkę dołożyły supporty – thrashmetalowe <strong>Diving Stove</strong> i legenda hardcore’u, <strong>Schizma</strong>.</p>
<p>Koncert <strong>Hamulca</strong> zaczął się niewinnie – od muzyki z bajki Koziołek Matołek. Poczucie frywolności i zabawy zostały jednak momentalnie zmiażdżone utworem <em><strong>Rzeź</strong></em>. Ekstremalnie szybki numer natychmiast rozpętał pogo. Wokalista <strong>Mikołaj Koralewski</strong> od pierwszych minut koncertu zachęcał publikę do aktywnego fizycznie udziału w koncercie. Tempo było tak zawrotne, że podczas drugiego utworu (<em><strong>Stos</strong></em>), występ musiał zostać przerwany – wydawało się, że jeden z uczestników wydarzenia zaniemógł. Po chwili jednak sytuacja się wyjaśniła i wszyscy uczestnicy w pełni zdrowia mogli znów się bawić. <strong>Hamulec</strong> wznowił koncert krótką, spontanicznie zagraną piosenką – „Najważniejsze jest bezpieczeństwo”.</p>
<p>Po chwili zespół kontynuował thrashmetalową młóckę. Wybrzmiały <em><strong>Popiół</strong></em> i <em><strong>Bagno</strong></em>. <strong>Hamulec</strong> chętnie nawiązywał rozmowę z publicznością, opowiadając mniej lub bardziej zabawne anegdoty. Często przy mikrofonie pojawiał się perkusista <strong>Filip Karolewski</strong>, który szalonymi okrzykami zachęcał publikę do jeszcze pełniejszego oddawania się muzyce. Zespół z Będzina zagrał następnie utwór z nowej płyty, który wzbudził aplauz publiczności. Po chwili na skraju sceny znów pojawił się perkusista, który wykonał… salto, i zapowiedział najszybszy numer wieczoru. <em><strong>222&#215;3</strong></em> rozkręciło potężny młyn. Po chwili basista <strong>Kacper Sobczyk</strong> znalazł się wśród publiczności, nakręcając zabawę jeszcze bardziej. W końcówce koncertu na scenie gościnnie pojawił się gitarzysta Krzysztof, który wykonał z <strong>Hamulcem</strong> utwór <em><strong>Śmierć</strong></em>, gdy w tym czasie wokalista pływał na rękach publiczności. Set <strong>Hamulca</strong> zakończył nagrany wspólnie ze <strong>Stacją B.</strong> <em><strong>Nowy brud</strong></em>. Zespół podziękował i pożegnał się przy dźwiękach muzyki węgierskiego zespołu Omega. Po takim młodzieńczym szaleństwie, chwila oddechu była absolutnie niezbędna.</p>
<h3><strong>Setlista Hamulec &#8211; Warszawa 2026</strong></h3>
<ul>
<li>Rzeź</li>
<li>Stos</li>
<li>Popiół</li>
<li>Bagno</li>
<li>222&#215;3</li>
<li>Skraj</li>
<li>!!!</li>
<li>Las</li>
<li>Śmierć</li>
<li>Nowy brud</li>
</ul>
<p>Kiedy z głośników wybrzmiało <em><strong>Mouth to War</strong></em> <strong>Pantery</strong>, wiadomo było, że gwiazda wieczoru zaraz pojawi się na deskach <strong>Proximy</strong>. Po chwili usłyszeliśmy prawie trzyminutowe intro Initium z najnowszej płyty <strong>Frontside</strong>. Muzyka z albumu zatytułowanego <em><strong>Nemesis</strong></em> wypełniła początek setu sosnowieckiego składu. Zespół zaczął od potężnego uderzenia – kompozycji <em><strong>Omen</strong></em> otwierającej płytę. Utwór wyraźnie przypadł publice do gustu. Wielu obecnych, szczególnie spośród wieloletnich fanów zespołu, cieszyło się obecnością <strong>Frontside</strong> na scenie. Na starsze utwory nie musieli długo czekać. Zespół zaserwował dwa numery ze <em><strong>Zmierzchu Bogów</strong> </em>– <em><strong>Apokalipsa trwa</strong></em> i <em><strong>Brzemię piekła</strong></em> oraz <em><strong>Droga Krzyżowa</strong></em> z <em><strong>Absolutusa</strong></em> rozruszały Proximę. Wokalista <strong>Mollie</strong> szalał na scenie, przeskakując z jednego podestu na drugi. Po chwili <strong>Frontside</strong> powrócił do nowej płyty, zapowiadając w kilku słowach utwór <em><strong>Kapłani diabła</strong></em>. Nowe numery sosnowiczan wypadały naprawdę okazale na żywo.</p>
<p>Po wykonaniu przez gitarzystę Demona szybkiej ankiety, która wykazała, że dla wielu uczestników był to pierwszy koncert zespołu z Sosnowca, <strong>Frontside</strong> sprawdził jak nowym odbiorcom podobają się klasyki, na które czekali wieloletni fani składu. Wynik mógł być tylko jeden – wspólny młyn. <strong>Frontside</strong> wykonał <em><strong>Zniszczyć wszystko</strong></em> oraz <em><strong>Bez przebaczenia</strong></em>, a Proxima oddawała się potędze brzmienia gitar <strong>Demona</strong> i <strong>Darona</strong>. W secie <strong>Frontside</strong> nie mogło oczywiście zabraknąć utworu <em><strong>Wspomnienia jak relikwie</strong></em>, który został wykrzyczany na całe gardło przez każdego, kto znał ten numer. Występ zakończył utwór <em><strong>Dopóki moje serce bije</strong></em> wykonany przy wsparciu perkusisty <strong>Hamulca</strong>. Było to idealne zwieńczenie metalowego wieczoru, który pokazał, że polski metal potrafi łączyć pokolenia. Czarne serca uczestników tego wydarzenia, zarówno tych młodych, jak i tych nieco starszych, na pewno były ukontentowane.</p>
<h3><strong>Setlista Frontside &#8211; Warszawa 2026</strong></h3>
<ul>
<li>Omen</li>
<li>Apokalipsa trwa</li>
<li>Brzemię piekła</li>
<li>Droga krzyżowa</li>
<li>Syndrom mesjasz</li>
<li>Kapłani diabła</li>
<li>Stąd do przeszłości</li>
<li>Zniszczyć wszystko</li>
<li>Bez Przebaczenia</li>
<li>Martwe serca</li>
<li>Wspomnienia jak relikwie</li>
<li>Naszym przeznaczeniem jest płonąć</li>
<li>Granice rozsądku</li>
<li>Dopóki moje serce bije</li>
</ul>
<p><iframe title="Frontside - Omen (Official Video)" src="https://www.youtube.com/embed/OZGy5MbO0BI" width="100%" height="450" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/frontside-hamulec-relacja-z-koncertu-warszawa-11-04-2026/">Frontside, Hamulec – relacja z koncertu, Warszawa (11.04.2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/frontside-hamulec-relacja-z-koncertu-warszawa-11-04-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>A Perfect Circle, Jehnny Beth — relacja z koncertu, Warszawa (10.06.2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/a-perfect-circle-jehnny-beth-relacja-z-koncertu-warszawa-10-06-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/a-perfect-circle-jehnny-beth-relacja-z-koncertu-warszawa-10-06-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hubert Pomykała]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 13 Jun 2026 15:02:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[A Perfect Circle]]></category>
		<category><![CDATA[alternative metal]]></category>
		<category><![CDATA[Alternative Rock]]></category>
		<category><![CDATA[APC]]></category>
		<category><![CDATA[Billy Howerdel]]></category>
		<category><![CDATA[Josh Freese]]></category>
		<category><![CDATA[Live Nation Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Maynard James Keenan]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[relacja z koncertu]]></category>
		<category><![CDATA[torwar]]></category>
		<category><![CDATA[warsaw]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=351377</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zacznę przewrotnie, bo od krótkiego, acz wymownego stwierdzenia – miniony występ A Perfect Circle w Warszawie był bez wątpienia najlepszym koncertem “dużego”&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/a-perfect-circle-jehnny-beth-relacja-z-koncertu-warszawa-10-06-2026/">A Perfect Circle, Jehnny Beth — relacja z koncertu, Warszawa (10.06.2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: 400;">Zacznę przewrotnie, bo od krótkiego, acz wymownego stwierdzenia – miniony występ <strong>A Perfect Circle</strong> w Warszawie był bez wątpienia najlepszym koncertem “dużego” zespołu, jaki widziałem dotychczas w 2026 roku. Pod wybranymi względami był to dosłownie najlepszy koncert, jaki przyszło mi kiedykolwiek przeżyć (!), a uwierzcie mi, mam pewne rozeznanie, gdyż uczęszczam na podobne wydarzenia od wielu lat. Póki co nie nakreślę jednak nic więcej. Przeczytajcie, proszę, całą relację. W tym miejscu po prostu urwę, gdyż na konkretniejsze podsumowanie przyjdzie jeszcze czas.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Zacznijmy od początku. Druga najpopularniejsza formacja prowadzona przez <strong>Maynarda Jamesa Keenana</strong> wystąpiła w stolicy Polski dokładnie w środę, 10 czerwca br. na <strong>Torwarze</strong>. W rolę supportu wcieliła się francuska piosenkarka i aktorka <a href="https://youtu.be/sUQCBCJkG5Y?list=RDsUQCBCJkG5Y"><strong>Jehnny Beth</strong></a>. Wszystko to wydarzyło się dzięki agencji <strong>Live Nation Polska</strong>. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Tak czy siak, <strong>Billy Howerdel</strong> oraz <strong>Maynard</strong> zwykli kazać nam czekać na swoje kolejne ruchy naprawdę długo. Cóż, oprócz dobijającego do dziesięciolecia krążka Eat the Elephant, APC przez lata wypuszczało przecież głównie kompilacje starych numerów, wzbogacone najczęściej o jeden, góra dwa premierowe utwory.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Status słynnej supergrupy często bywał niejasny (panowie potrafili udzielać nad wyraz wymijających odpowiedzi na temat przyszłości projektu), więc z pewnym zaskoczeniem przyjąłem informację o planowanym przyjeździe formacji do Polski. A z jeszcze większym entuzjazmem wieści o premierze ich najnowszej, całkiem udanej kompozycji pt. <em><strong><a href="https://kvlt.pl/newsy/a-perfect-circle-powraca-z-nowym-singlem-starless/">Starless</a></strong></em>, która zadebiutowała tuż przed trwającą właśnie europejską trasą koncertową.</span></p>
<h2>Obsuwy, zakaz nagrywania i support: Jehnny Beth</h2>
<p><span style="font-weight: 400;">Podjeżdżając pod budynek, zaskoczyły mnie długie, wijące się za zakrętami kolejki do wejścia. Mimo iż środowe wydarzenie nie uzyskało statusu sold outu, zabrakło do niego bardzo niewiele, gdyż frekwencja ewidentnie dopisała.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Mimo podanej wcześniej czasówki, kapela wspierająca <strong>APC</strong> wtargnęła na zbudowany w hali podest po łącznie około 3 kwadransach spóźnienia. Początkowo nieco wycofana<strong> Jehnny Beth</strong> zaczęła od wykrzyczenia pierwszych słów screamem, wtórując akompaniującym jej, w każdym calu noise rockowym muzykom. Mam na myśli zarówno stylówę, jak i bezpośrednio styl gry instrumentalistów.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Podobne rozpoczęcie miało pewnie wywołać wśród publiczności niemały szok, aczkolwiek obserwując reakcje stojących dookoła mnie osób, zauważyłem raczej zgryzotę aniżeli radość. Obstawiam, że chodziło o kiepskie nagłośnienie – owy scream trochę zbyt mocno dał nam wszystkim po bębenkach.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Szybko odetchnąłem z ulgą, ponieważ z każdym kolejnym numerem brzmienie stawało się coraz czytelniejsze. Muzyczną propozycję artystki można z grubsza określić jako próbę pożenienia wspomnianego wcześniej noise rocka z post-punkiem. Prawdę mówiąc, ostatnimi laty słyszałem na żywo sporo młodych kapel próbujących odnaleźć się w podobnym nurcie (wspomnę chociażby zyskujące na popularności <strong>Vowws</strong>) i suma summarum raczej nie dałem się porwać charyzmatycznej <strong>Camille</strong>, bo tak właśnie brzmi prawdziwe imię <strong>Beth</strong>. Przeżyłem krótki, lecz solidny set, który jednak nie zapisze się w mej pamięci na dłużej. Tym bardziej że szybkie, mocno przesterowane utwory nijak miały się do płynących melodii kojarzonych z gitarą <strong>Howerdela</strong>. A, jeszcze jedno: podczas całego wieczoru obowiązywał zakaz nagrywania i mimo że <strong>Jehnny</strong> wydała ze sceny pozwolenie na rejestrację fragmentów jej dwóch ostatnich numerów, kursująca po płycie ochrona nakazywała chować smartfony do kieszeni. </span></p>
<h2>Setlista Jehnny Beth – Warszawa 2026</h2>
<ul>
<li>Broken Rib</li>
<li>I Still Believe</li>
<li>No Good for People</li>
<li>Army of Me (cover Björk)</li>
<li>Innocence</li>
<li>Out of My Reach</li>
<li>Obsession</li>
<li>I&#8217;m the Man</li>
<li>I See Your Pain</li>
</ul>
<h2>Początek koncertu A Perfect Circle, wizualizacje i brzmienie</h2>
<p><span style="font-weight: 400;">Po krótkiej próbie dźwięku nadszedł wreszcie czas na Amerykanów. Słynne APC zaczęło zajmować przygotowane stanowiska punktualnie o 21:00. Przedtem usłyszeliśmy fragmenty nagrań z taśmy: mowa o <em><strong>War Pigs</strong></em> wspaniałego <strong>Black Sabbath</strong>, a także <em><strong>Not in Blood, but in Bond</strong> </em><strong>Hansa Zimmera</strong>. Następnie legendarny <strong>Josh Freese</strong> nieśpiesznie zajął miejsce za pokaźnym zestawem bębnów, po czym na scenę, przy przygaszonym świetle, zaczęła wkraczać reszta składu.</span></p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="aligncenter size-large wp-image-351390" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Josh-Freese-800x534.jpg" alt="" width="630" height="421" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Josh-Freese-800x534.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Josh-Freese-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Josh-Freese-1536x1025.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Josh-Freese-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 630px) 100vw, 630px" /></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Brawa i owacje ucichły niemalże natychmiast, gdyż grupa od razu zabrała się za <em><strong>The Package</strong></em>. Nawet nie wiem, kiedy w zasadzie dałem się porwać abstrakcyjnym tudzież pełnym aberracji wizualizacjom, w jakiś dziwny, bliżej niesprecyzowany sposób pozwalającym z powodzeniem odnaleźć się niemalże wewnątrz poszczególnych partii instrumentów. Doskonale wypadło także nagłośnienie, perfekcyjne od pierwszego, aż do ostatniego dźwięku. Akustykom udało się wykręcić sound pozwalający na dobre zapomnieć o jazgotliwych początkach setu <strong>Jehnny Beth</strong>. No i wspaniale!</span></p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-large wp-image-351388" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Billy-800x534.jpg" alt="" width="630" height="421" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Billy-800x534.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Billy-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Billy-1536x1025.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Billy-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 630px) 100vw, 630px" /></p>
<h2>Maynard James Keenan o zakazie nagrywania: <em>pozostańmy obecni, pozostańmy połączeni</em></h2>
<p><span style="font-weight: 400;">Z minuty na minutę coraz mocniej pochłaniałem świat przedstawiony malowany nutami <strong>Howerdela</strong> i <strong>Keenana</strong>. Zapewne pomogła w tym wypowiedź tego drugiego, grzecznie proszącego, by </span><i><span style="font-weight: 400;">nie nagrywać występu i pozostać obecnymi, pozostać połączonymi </span></i><span style="font-weight: 400;">z twórczością. Słowa <strong>Maynarda</strong> nakazały mi więc skupić się na każdym aspekcie spektaklu. Uważam też, że słowo “spektakl” jest w tym konkretnym przypadku trafne, ponieważ <strong>A Perfect Circle</strong> przez ponad półtorej godziny umiejętnie balansowało na pograniczu performensu oraz konwencjonalnego występu. Krótko mówiąc, to była prawdziwa sztuka, taka przez duże S.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Skąpany w półświetle <strong>Maynard</strong> nie wychodził przed szereg, śpiewając czysto i mocno, będący w fenomenalnej formie <strong>Josh Freese</strong> bębnił z godną podziwu mocą tudzież precyzją zegara atomowego, co rusz zamykając oczy i odpływając gdzieś w nieznane, zaś nadworny kompozytor projektu, czyli <strong>Billy H.</strong>, co rusz przemierzał scenę, dając się ponieść akordom. Być może rozpływam się w tym miejscu nieco zbyt infantylnie, na dodatek pisząc dość ogólnikowo, ale rozmarzyć się owej, ciepłej czerwcowej nocy było niezwykle łatwo. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – wszyscy zgromadzeni na podeście artyści wciąż wkładają mnóstwo serca w odegranie kultowych, ponadczasowych numerów.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Obserwując ich z oddali, widziałem pewną trudną do zdefiniowania prawdę, objawiającą się przede wszystkim w sferze intymności. I, prawdę mówiąc, nie sądzę, by podobne wrażenia dało się przekazać sztucznie. Każdy członek grupy był bowiem we własnym świecie, przeżywając dane fragmenty setu w wybitnie osobisty sposób. Dorzućmy do tego najwyższy możliwy poziom wykonawczy. Przepis na wieczór idealny gotowy, było wprost fenomenalnie. </span></p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-large wp-image-351384" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Maynard-3-800x534.jpg" alt="" width="630" height="421" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Maynard-3-800x534.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Maynard-3-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Maynard-3-1536x1025.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Maynard-3-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 630px) 100vw, 630px" /></p>
<h2>Długie bisy</h2>
<p><span style="font-weight: 400;">Cały ten pełen powagi teatr cieni, świateł, ale też szczerych grymasów, pełen piosenek z <em><strong>Thirteenth Step</strong></em> czy <em><strong>Eat the Elephant</strong></em>, przełamała nagle… dziesięciominutowa przerwa, okraszona zabawną animacją mężczyzny pijącego gorącą kawkę, wczytującego się jednocześnie w gazetę. Dodajmy, iż wówczas w tle leciała melodyjka typu lounge, więc mnóstwo zgromadzonych w obiekcie par zaczęło swobodnie tańczyć. Miły, pocieszny i totalnie niespodziewany przerywnik.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Na bisy składały się aż 4 kompozycje: zaczęto od <em><strong>Co</strong><strong>unting Bodies Like Sheep to the Rhythm of the War Drums</strong></em>, następnie usłyszeliśmy premierowe <em><strong>Starless</strong></em> (w wersji na żywo kompletnie porywające), <em><strong>The Noose</strong></em>, a także obowiązkowe <em><strong>Judith</strong></em>, które pozwolono nagrywać. Nie miałem jednak najmniejszej ochoty wyciągać telefonu z kieszeni, chcąc wyciągnąć z wykreowanej przez zespół immersji ostatnie podrygi.</span></p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-large wp-image-351386" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Band-1-800x534.jpg" alt="" width="630" height="421" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Band-1-800x534.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Band-1-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Band-1-1536x1025.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Band-1-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 630px) 100vw, 630px" /></p>
<h2>Czy koncert A Perfect Circle spełnił oczekiwania?</h2>
<p><span style="font-weight: 400;">Torwar opuszczałem skonfudowany. Nie do końca zdawałem sobie bowiem sprawę, co tak naprawdę przyszło mi przeżyć. Refleksja przyszła dopiero kilka ładnych godzin później.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Po pierwsze, ujrzałem grupę <strong>Billy’ego</strong> i <strong>Maynarda</strong> w absolutnym primie. Po drugie, przez ponad półtorej godziny tonąłem w doskonale nagłośnionych gitarach, klawiszach, basie, perkusji i wokalu. Po trzecie, cały dodatkowy anturaż (czyli głównie światła i wizualizacje) dobrze zapamiętam pewnie do końca życia. Dosłownie WSZYSTKO było wysmakowane, pełne artyzmu, nad wyraz estetyczne, minimalistyczne, często zaskakujące, ale też… po prostu w sam raz. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Naprawdę nie jestem w stanie się do czegokolwiek przyczepić, a na dodatek wspomniałem przecież, iż <strong>A Perfect Circle</strong> na <strong>Torwarze</strong> zagrało najlepszy wielkoformatowy koncert, jaki przyszło mi przeżyć. I nie ma w tym ani grama przesady. Tegoż wieczoru było wprost idealnie, a wy musicie uwierzyć mi na słowo. To nie wszystko: widok zapłakanej, przejętej, ale też wbitej w ziemię od ogromnej lawiny trudnych emocji publiczności chwilę po tym, gdy włączono główne światła, mówi przecież sam za siebie. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">PS Bilet na płytę kosztował niespełna 500 zł. Pozwolę sobie skomentować to wyłącznie jednym słowem: masakra.</span></p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-large wp-image-351387" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Maynard-2-800x534.jpg" alt="" width="630" height="421" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Maynard-2-800x534.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Maynard-2-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Maynard-2-1536x1025.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Maynard-2-scaled.jpg 1200w" sizes="(max-width: 630px) 100vw, 630px" /></p>
<h2>Setlista A Perfect Circle – Warszawa 2026</h2>
<ul>
<li>The Package</li>
<li>Disillusioned</li>
<li>The Contrarian</li>
<li>The Doomed</li>
<li>Weak and Powerless</li>
<li>Rose</li>
<li>Kindred</li>
<li>Gravity</li>
<li>Imagine (cover John Lennon)</li>
<li>TalkTalk</li>
<li>3 Libras (All Main Courses Mix)</li>
<li>The Outsider</li>
<li>Counting Bodies Like Sheep to the Rhythm of the War Drum</li>
<li>Starless</li>
<li>The Noose</li>
<li>Judith</li>
</ul>
<p>Zdjęcia autorstwa Justyny Szadkowskiej. Pełną galerię zdjęć jej autorstwa znajdziecie <a href="https://kvlt.pl/koncerty/a-perfect-circle-warszawa-10-06-2026/">TUTAJ</a>.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/a-perfect-circle-jehnny-beth-relacja-z-koncertu-warszawa-10-06-2026/">A Perfect Circle, Jehnny Beth — relacja z koncertu, Warszawa (10.06.2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/a-perfect-circle-jehnny-beth-relacja-z-koncertu-warszawa-10-06-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tom Morello – relacja z koncertu, Warszawa (09.06.2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/tom-morello-relacja-z-koncertu-warszawa-09-06-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/tom-morello-relacja-z-koncertu-warszawa-09-06-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hubert Pomykała]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Jun 2026 20:20:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[2026]]></category>
		<category><![CDATA[Audioslave]]></category>
		<category><![CDATA[Live Nation Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rage Against The Machine]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[relacja z koncertu]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Stodoła]]></category>
		<category><![CDATA[The Nightwatchman]]></category>
		<category><![CDATA[Tom Morello]]></category>
		<category><![CDATA[warsaw]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=351315</guid>

					<description><![CDATA[<p>Choć w zdecydowanej większości polskich miast, koncerty organizuje się głównie w weekendy, niniejsza zasada nie do końca dotyczy bezpośrednio samej Warszawy, gdyż&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/tom-morello-relacja-z-koncertu-warszawa-09-06-2026/">Tom Morello – relacja z koncertu, Warszawa (09.06.2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: 400;">Choć w zdecydowanej większości polskich miast, koncerty organizuje się głównie w weekendy, niniejsza zasada nie do końca dotyczy bezpośrednio samej Warszawy, gdyż to właśnie w stolicy naszego kraju można od czasu do czasu obejrzeć występ zaplanowany na jeden z pierwszych dni tygodnia.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wspominam o tym, gdyż w miniony wtorek, a dokładniej 9 czerwca, do Stodoły zawitał legendarny <strong>Tom Morello</strong> — niegdyś filar brzmienia takich grup jak chociażby <strong>Rage Against the Machine</strong> tudzież <strong>Audioslave</strong>, a dzisiaj przede wszystkim artysta solowy, jeżdżący po świecie z przekrojowym setem kompozycji każdego ze współtworzonych przed laty zespołów. A także, rzecz jasna, utworami skomponowanymi na własne, w pełni autorskie wydawnictwa. Gwoli redaktorskiego obowiązku napomknę jeszcze, iż przyjazd muzyka zorganizowała agencja<a href="https://www.livenation.pl/"><strong> Live Nation Polska</strong></a>.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Ubrany w czerwoną chustkę, firmową czapkę i okulary typu awiator gitarzysta wtargnął na scenę stołecznego klubu punktualnie o 21:00. Wraz z nim przy swoich stanowiskach ustawiło się trzech sidemanów, a także Roman, czyli piętnastoletni syn Amerykanina. Wszystko zaczęło się od <em><strong>Soldier in the Army of Love</strong></em>, napisanego zresztą wspólnie przez obu panów.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wybitnie radiowy, nośny numer zagrano z adekwatnym mu anturażem. Mający aktualnie 62 lata <strong>Tom</strong> wciąż robi za istny wulkan energii, wymachując gitarami, bujając się i podskakując do rytmu. Roman zaskoczył natomiast gęstymi solówkami, wyraźnie zaznaczając, że najprawdopodobniej już teraz przerósł ojca pod względem umiejętności technicznych. Bodaj najbardziej szokujące było jednak porywające wykonanie <em><strong>For The Love of God</strong></em> <strong>Steve’a Vaia</strong>. Tom opuścił wówczas scenę, by skupić uwagę na wymiatającym kolejne arpeggia potomku. Jestem przekonany, iż co najmniej część fanów zgromadzonych w Stodole przeżywała wtedy swoisty opad szczęki.</span></p>
<h2>Bogactwo coverów</h2>
<p><span style="font-weight: 400;">Generalnie niespełna półtoragodzinny set szczelnie wypełnił zestaw niespodzianek: szybko usłyszeliśmy miszmasz najbardziej rozpoznawalnych riffów <strong>Rage Against the Machine</strong>, nie zabrakło także innych coverów i krótkich przemów. Nie był to jednak wieczór pozbawiony gorszych momentów. Za bodaj największą bolączkę uchodziły utwory z solowego repertuaru pana <strong>Morello</strong> — nie da się ukryć, iż wyraźnie odstają one poziomem od rzeczy stworzonych w towarzystwie Tima oraz Brada, tj. sekcji rytmicznej zarówno <strong>RATM</strong>, jak i <strong>Audioslave</strong>.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Obecnemu w Warszawie gitarzyście kiepsko wychodzi też rapowanie: prawdę mówiąc, jego flow jest po prostu kwadratowe, a na dodatek barwa głosu <strong>Toma</strong> raczej nie oferuje niczego, co mogłoby zostać w pamięci na dłużej. Aczkolwiek jedno muszę mu oddać: jego wokal nienajgorzej radzi sobie z upiększaniem podanej akustycznie americany (<em><strong>Keep Going</strong></em>, <em><strong>House Gone Up In Flames</strong></em>).</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Całe szczęście, że obowiązki wokalne przejmował jeden z sidemanów. To właśnie głos dodatkowego gitarzysty spowodował, że zadedykowane nieodżałowanemu <strong>Chrisowi Cornellowi</strong> <em><strong>Like a Stone</strong></em> wybrzmiało zarówno mocno, jak i wzniośle.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Później poleciało jeszcze kilka “cudzesów”: coś z katalogu <strong>Bruce’a Springsteena </strong>(<em><strong>The Ghost of Tom Joad</strong></em>), <strong>Johna Lennona </strong>(<em><strong>Power to the People</strong></em>), a nawet <strong>KISS </strong>(<em><strong>Rock and Roll All Nite</strong></em>), niemniej po latach najmilej i tak wspominał będę przede wszystkim świetne wykonanie <em><strong>Killing in the Name</strong></em> w całości, z mikrofonem wycelowanym w publiczność. Z podestu nikt bowiem nie śmiał udawać <strong>Zacha de la Rochy</strong> (i bardzo dobrze!), zaś ostatecznie okazało się, iż Polacy bardzo dobrze znają słowa bodaj najbardziej kultowego utworu <strong>Rage Against the Machine</strong>. Żeby było zabawniej, <strong>Morello</strong> zapowiedział kompozycję, żartując, iż za chwilę usłyszymy </span><i><span style="font-weight: 400;">starą polską piosenkę ludową.</span></i><span style="font-weight: 400;"> Cóż, <em><strong>Killing…</strong></em> wypadło naprawdę potężnie, co ponownie potwierdza rewelacyjny potencjał nagłośnieniowy <strong>Stodoły</strong>.</span></p>
<h2>Czy koncert Toma Morello spełnił oczekiwania?</h2>
<p><span style="font-weight: 400;">Pora na krótkie podsumowanie. Suma summarum bawiłem się nieźle, aczkolwiek był to raczej wieczór do zapomnienia. Dlaczego? Otóż przeskoki między klimatami (naprzemiennie rockowe szlagiery, americana, covery innych artystów) nie pozwalały odpowiednio wczuć się w całe przedsięwzięcie. Zalążki emocji jakby mimowolnie uciekały z mojej głowy wraz z każdą zmianą muzycznej stylistyki. To nie wszystko, był jeszcze jeden duży minus — chodzi o wysoką cenę biletów. Gdybym musiał zapłacić za wejściówkę tak wysoką kwotę, czułbym się pewnie trochę rozczarowany, gdyż chcąc nie chcąc, <strong>Morello</strong> w wydaniu na żywo nie wypada aktualnie lepiej niż solidny, acz pozbawiony większej głębi cover band.</span></p>
<h2>Setlista Tom Morello – Warszawa 2026</h2>
<ul>
<li>Soldier in the Army of Love</li>
<li>Adjourn It</li>
<li>Testify / Take the Power Back / Freedom / Snakecharmer / Ghetto Blaster (instrumentalnie)</li>
<li>Vigilante Nocturno</li>
<li>Hold the Line</li>
<li>Everything Burns</li>
<li>One Man Revolution (cover Tom Morello: The Nightwatchman)</li>
<li>For the Love of God (cover Steve Vai)</li>
<li>Keep Going (akustycznie)</li>
<li>House Gone Up in Flames (akustycznie)</li>
<li>Bombtrack / Know Your Enemy / Bulls on Parade / Guerilla Radio / Sleep Now in the Fire / Bullet in the Head / Cochise (instrumental)</li>
<li>Like a Stone (cover Audioslave)</li>
<li>Mr. Crowley (cover Ozzy Osbourne)</li>
<li>Secretariat</li>
<li>The Ghost of Tom Joad (cover Bruce Springsteen)</li>
<li>Killing in the Name (cover Rage Against the Machine)</li>
<li>Power to the People (cover John Lennon)</li>
<li>Rock and Roll All Nite (cover KISS)</li>
</ul>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-large wp-image-344997" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/img_1_1773051210960-640x800.jpg" alt="" width="630" height="788" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/img_1_1773051210960-640x800.jpg 640w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/img_1_1773051210960-240x300.jpg 240w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/img_1_1773051210960-scaled.jpg 960w" sizes="(max-width: 630px) 100vw, 630px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/tom-morello-relacja-z-koncertu-warszawa-09-06-2026/">Tom Morello – relacja z koncertu, Warszawa (09.06.2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/tom-morello-relacja-z-koncertu-warszawa-09-06-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Furia gra KINO – relacja z koncertu, Gdańsk (22.05.2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/furia-gra-kino-relacja-z-koncertu-gdansk-22-05-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/furia-gra-kino-relacja-z-koncertu-gdansk-22-05-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Synu]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 May 2026 17:24:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Filmoteka Śląska]]></category>
		<category><![CDATA[furia]]></category>
		<category><![CDATA[FURIA Gra Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Furia setlista 2026]]></category>
		<category><![CDATA[gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Gdański Teatr Szekspirowski]]></category>
		<category><![CDATA[huta luna]]></category>
		<category><![CDATA[iron realm productions]]></category>
		<category><![CDATA[katowice]]></category>
		<category><![CDATA[Kraków Studio]]></category>
		<category><![CDATA[Księżyc milczy luty]]></category>
		<category><![CDATA[relacja z koncertu]]></category>
		<category><![CDATA[śląsk]]></category>
		<category><![CDATA[spodek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=350075</guid>

					<description><![CDATA[<p>Koncert Furia Gra Kino w Gdańsku (22.05.2026) to wyjątkowe wydarzenie łączące black metal z projekcją archiwalnych filmów Sprawdzamy, jak wyglądało widowisko w&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/furia-gra-kino-relacja-z-koncertu-gdansk-22-05-2026/">Furia gra KINO – relacja z koncertu, Gdańsk (22.05.2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h1 style="text-align: center;">Koncert Furia Gra Kino w Gdańsku (22.05.2026) to wyjątkowe wydarzenie łączące black metal z projekcją archiwalnych filmów</h1>
<p style="color: white; text-align: center;">Sprawdzamy, jak wyglądało widowisko w Teatrze Szekspirowskim i czy spełniło oczekiwania fanów.</p>
<div class="event-box">
<div><strong>&#x1f4cd; Data:</strong> 22 maja 2026</div>
<div><strong>&#x1f4cd; Miejsce:</strong> Teatr Szekspirowski, Gdańsk</div>
<div><strong>&#x1f3a4; Organizator:</strong> Iron Realm Productions</div>
</div>
<style>
.event-box {<br />  margin: 20px 0;<br />  padding: 12px 16px;<br />  background: #f5f5f5;<br />  border-radius: 8px;<br />  text-align: left;<br />  max-width: 600px;<br />  font-size: 0.95rem;<br />}<br />.event-box div {<br />  margin: 5px 0;<br />}<br /></style>
<p>&nbsp;</p>
<p>Po niedawnej wizycie na Śląsku i spotkaniu z <strong>Metalliką</strong>, pod koniec ubiegłego tygodnia wybrałem się do Gdańska na spotkanie.. ze Śląskiem. To właśnie w stolicy Pomorza, w miejscowym <strong>Teatrze Szekspirowskim</strong> miałem okazję wziąć udział w jednej z odsłon mini-trasy, organizowanej pod szyldem <strong>Furia Gra KINO, </strong>będącej odpryskiem wydarzenia zrealizowanego w zeszłym roku z okazji 25-lecia <strong>Filmoteki Śląskiej</strong>.</p>
<p>Pominę w tym miejscu opis tego, jak wyjątkowym zespołem jest <strong>Furia</strong>, jak niepowtarzalną i własną gra muzykę oraz jak oryginalną koncepcję od lat, nieustannie na siebie wymyśla. Na ten temat powiedziano i napisano już niemal wszystko, przejdę więc od razu do sedna, skupiając się na wrażeniach, których dostarczyło mi gdańskie widowisko.</p>
<h2 style="color: white;">Czym jest projekt <a href="https://kvlt.pl/newsy/furia-gra-kino-niezwykle-wydarzenie-w-pieciu-miastach-polski/">Furia Gra Kino</a>?</h2>
<p>Po eksploracji teatru i zaaranżowaniu mezaliansu muzyki metalowej ze sztuką dramatu, grupa postanowiła uzupełnić swoje artystyczne portfolio o kino. Zapożyczyła w tym celu z archiwów <strong>Filmoteki Śląskiej</strong> wiekowe produkcje dokumentalne, wzbogaciła je autorskimi animacjami i podjęła się zaprezentowania ich miksu przy akompaniamencie muzyki pochodzącej z dwóch ostatnich płyt studyjnych – <em><strong>Księżyc Milczy Luty </strong></em>i <em><strong>Huty Luna </strong></em>(umyślnie nie wliczam w ich poczet<em><strong> w Śnialni</strong>).</em></p>
<p>Katowicki kwartet zawsze była zespołem emanującym śląskością, jednak do tej pory dziedzictwo społeczne, kulturowe, historyczne i przemysłowe tego regionu nie było w jego sztuce tak bezpośrednio wyeksponowane. Bo, czy ktokolwiek przed seansem spodziewał się, że film dokumentalny, relacjonujący budowę katowickiego Spodka, może być w swoim wydźwięku tak black metalowy?</p>
<p data-start="1404" data-end="1985">Karkołomna na pozór idea zestawienia muzyki metalowej z filmami dokumentującymi życie Śląska sprzed kilku dekad, bardzo szybko przerodziła się w zjawiskowo zazębiający się spektakl. Kluczem do udanej percepcji widowiska było poddanie się czemuś w rodzaju podświadomej synchronizacji, pozwalającej doszukać się zgodności kształtów, symboli i znaczeń w niezależnych od siebie (lecz współwystępujących) elementach. Dokładnie takiemu muzyczno-wizualnemu <em>testowi Rorschacha</em> poddał zgromadzonych w gdańskim teatrze, pochodzący z Katowic &#8222;zespół pleśni i końca&#8221;.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-large" src="https://live.staticflickr.com/65535/55293712837_8af45f06d5_k.jpg" alt="Furia gra KINO Gdańsk eatr Szekspirowski 22.05.2026" width="100%" /></p>
<h2 style="color: white;">Wrażenia po widowisku w Gdańsku</h2>
<p>Pręty zbrojeniowe, beton, smar, ogień hutniczego pieca, kopalnie, hałdy i nasypy kolejowe. I w samym środku człowiek &#8211; z jednej strony jakby siłą uwięziony w tym przemysłowo zdegradowanym i wrogim świecie &#8211; z drugiej żyjący z nim w przedziwnej, ścisłej i niepowtarzalnej symbiozie.<br />
Poprzez wzbogacenie wyświetlanych filmów o fantazyjne animacje, udało się twórcom wywołać też efekt surrealizmu i błądzenia na granicy jawy i snu – niczym w<em> lynchowskiej <strong>Głowie do wycierania</strong></em><strong>,</strong> podczas której widz nie ma pewności, czy wydarzenia ekranowe są tylko wytworem zmęczonej wyobraźni bohatera, przemierzającego przemysłowo-fabryczne labirynty, czy też elementem obiektywnego świata.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-large" src="https://live.staticflickr.com/65535/55294864979_9c6658e8e8_k.jpg" alt="Furia gra KINO Gdańsk eatr Szekspirowski 22.05.2026" width="100%" /></p>
<h2 style="color: white;">Organizacja i przebieg koncertu</h2>
<p>Zachwalając treść nie mogę przejść jednak obojętnie obok formy &#8211; i tutaj niestety muszę wspomnieć o kilku zawadzających elementach. Myślę tu przede wszystkim o niefortunnie zaprojektowanych balkonach <strong>Teatru Szekspirowskiego</strong>, których drewniane filary w zasadzie uniemożliwiały znalezienie miejsca, pozwalającego na bezproblemowe oglądanie gdańskiego koncertu. Uczestnicy pomorskiej odsłony tour mogli też jedynie pozazdrościć tym, którzy zdecydowali się na udział w wydarzeniu w krakowskim <strong>Studiu</strong>, nagłośnionym z wykorzystaniem innowacyjnego, &#8222;immersyjnego&#8221; systemu dźwiękowego. Szkoda, że nie udało się zapewnić podobnych warunków w większej liczbie miast na trasie.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-large" src="https://live.staticflickr.com/65535/55294864764_b8c01fb193_k.jpg" alt="Furia gra KINO Gdańsk eatr Szekspirowski 22.05.2026" width="100%" /></p>
<p>Jeśli zaś chodzi o przebieg samego koncertu, to zmieniłbym w nim na pewno wyważenie akcentów między utworami, a (miejscami zbyt długimi) fragmentami czytanymi w przerwach przez lektora. Skrócenie tych drugich pozwoliłoby moim zdaniem zwiększyć ich impakt, podkręcając przy okazji dynamikę spektaklu.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-large" src="https://live.staticflickr.com/65535/55294864894_c10436bbc4_k.jpg" alt="Furia gra KINO Gdańsk eatr Szekspirowski 22.05.2026" width="100%" /></p>
<h2 style="color: white;">Czy warto było wziąć udział?</h2>
<p data-start="3675" data-end="3893">Wszystkie te spostrzeżenia są jednak didaskaliami, które w żadnym stopniu nie umniejszają temu, że wraz z projektem <strong>Furia gra KINO</strong>, katowicki zespół przekroczył kolejny próg, dzielący formy jego artystycznego wyrazu. Dopisując do swojego magicznego, muzycznego świata aspekt kinowy, a do wykutego przez siebie określenia „nekrofolk” przymiotnik „industrialny”.</p>
<h2>Setlista Furia gra Kino – Gdańsk 2026</h2>
<ul>
<li>Za ćmą, w dym</li>
<li>Swawola, niewola</li>
<li>Na koń!</li>
<li>Grzej</li>
<li>Spanie polskie</li>
<li>Idź!</li>
<li>Wyjcie psy</li>
<li>Maska masce</li>
<li>Ciało</li>
<li>Zamawianie wirujących Sarmatów (czwarte)</li>
<li>Gore!</li>
<li>Zwykłe czary wieją</li>
</ul>
<p>P.s &#8211; słowa uznania należą się całej ekipie, zaangażowanej w prace nad projektem &#8211; napisy końcowe wyeksponowały, jak wiele liczy ona osób i jaki ogrom wysiłku kosztowało ją przygotowanie tak kompleksowego przedsięwzięcia.</p>
<p>Autorką zdjęć jest <strong>Wiktoria Wójcik</strong>, a do pełnej galerii z koncertu w Krakowie zapraszamy poniżej.</p>
<blockquote hcb-fetch-image-from="https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/furia-gra-kino-krakow-24-05-2026/" class="wp-embedded-content" data-secret="vfvFOrFmL8"><p><a href="https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/furia-gra-kino-krakow-24-05-2026/">Furia gra KINO &#8211; Kraków (24.05.2026)</a></p></blockquote>
<p><iframe class="wp-embedded-content" sandbox="allow-scripts" security="restricted"  title="&#8222;Furia gra KINO &#8211; Kraków (24.05.2026)&#8221; &#8212; KVLT" src="https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/furia-gra-kino-krakow-24-05-2026/embed/#?secret=RhwruVFnTI#?secret=vfvFOrFmL8" data-secret="vfvFOrFmL8" width="500" height="282" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no" loading="lazy"></iframe></p>
<p><iframe title="FURIA - Huta Luna [ALBUM STREAM]" src="https://www.youtube.com/embed/CFSZvza0inc" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/furia-gra-kino-relacja-z-koncertu-gdansk-22-05-2026/">Furia gra KINO – relacja z koncertu, Gdańsk (22.05.2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/furia-gra-kino-relacja-z-koncertu-gdansk-22-05-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Metallica, Gojira, Knocked Loose – relacja z koncertu, Chorzów (19.05.2026)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/metallica-gojira-knocked-loose-relacja-z-koncertu-chorzow-19-05-2026/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/metallica-gojira-knocked-loose-relacja-z-koncertu-chorzow-19-05-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Synu]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 21 May 2026 17:58:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[chorzów]]></category>
		<category><![CDATA[Czesław Niemen]]></category>
		<category><![CDATA[Death Magnetic]]></category>
		<category><![CDATA[Enter Sandman]]></category>
		<category><![CDATA[Gojira]]></category>
		<category><![CDATA[James Hetfield]]></category>
		<category><![CDATA[Knocked Loose]]></category>
		<category><![CDATA[live nation]]></category>
		<category><![CDATA[live review]]></category>
		<category><![CDATA[Lux Æterna]]></category>
		<category><![CDATA[Master of Puppets]]></category>
		<category><![CDATA[Metallica]]></category>
		<category><![CDATA[Nothing Else Matters]]></category>
		<category><![CDATA[Of Wolf and Man]]></category>
		<category><![CDATA[Perfect]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[relacja z koncertu]]></category>
		<category><![CDATA[Seek & Destroy]]></category>
		<category><![CDATA[Stadion Śląski]]></category>
		<category><![CDATA[Stranger Things]]></category>
		<category><![CDATA[The Day That Never Comes]]></category>
		<category><![CDATA[The Ecstasy of Gold]]></category>
		<category><![CDATA[The Memory Remains]]></category>
		<category><![CDATA[The Unforgiven]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=349551</guid>

					<description><![CDATA[<p>Metallica w Chorzowie 2026 – relacja z koncertu M72 World Tour Metallica w Chorzowie zagrała na Stadionie Śląskim dla około 90 tysięcy&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/metallica-gojira-knocked-loose-relacja-z-koncertu-chorzow-19-05-2026/">Metallica, Gojira, Knocked Loose – relacja z koncertu, Chorzów (19.05.2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h1 style="text-align: center;">Metallica w Chorzowie 2026 – relacja z koncertu M72 World Tour</h1>
<p><strong>Metallica w Chorzowie</strong> zagrała na Stadionie Śląskim dla około 90 tysięcy fanów w ramach trasy M72 World Tour.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Miliony fanów na całym świecie, setki tysięcy obecnych na każdej trasie, dziesiątki nagranych hitów, kilka formatywnych dla muzyki metalowej albumów i jedyny w swoim rodzaju zespół &#8211; <strong>Metallica</strong>.</p>
<p>Amerykański kwartet postanowił ponownie zawitać do Polski w ramach rozpoczętej w 2023 roku trasy <strong><a href="https://kvlt.pl/newsy/metallica-warsaw-takeover-wydarzenia-towarzyszace-lipcowym-koncertom-metalliki-w-polsce/">M72 World Tour</a>.</strong> Tym razem wybór padł jednak na <a href="https://kvlt.pl/newsy/metallica-zagra-w-2026-roku-w-polsce/">Stadion Śląski w Chorzowie</a>, co było w moim przypadku czynnikiem przesądzającym o udziale w zapowiedzianym wydarzeniu.</p>
<p>Grupę widziałem ostatnio dobrych kilkanaście lat temu (w 2010 roku na lotnisku Bemowo podczas występu Wielkiej Czwórki w ramach <strong>Sonisphere Festival</strong>), perspektywa czasowa pozwalała mi więc spojrzeć na formę i dyspozycję zespołu z właściwym dla tak długiej przerwy dystansem. Nawet przez chwilę nie miałem jednak szansy być w swoim spojrzeniu w pełni obiektywny, bo <strong>Metallica</strong> to jeden z tych składów, które towarzyszą mi w muzycznej podróży niemal od zawsze. Ich płyty poznawałem w różnych momentach swojego życia, poza kolejnością chronologiczną, z różnym nastawieniem i żywionymi oczekiwaniami. Nie da się ukryć, że mam do tego zespołu olbrzymi sentyment, a sposobność ponownego spotkania &#8211; tym razem szczęśliwie poza „gościnnymi” progami Stadionu Narodowego &#8211; była dla mnie wyborem z kategorii<em> must be</em>.</p>
<p>Biorąc pod uwagę frekwencję i poziom zainteresowania imprezą (wystarczy wspomnieć, że samą sprzedaż oficjalnego merchu, organizowaną w katowickim <strong>MCK,</strong> można było rozpatrywać w kategoriach imprezy masowej) miałem wszelkie podstawy oczekiwać wyjątkowego i zapadającego w pamięć wydarzenia. Szczęśliwie dopisać miała także pogoda &#8211; zostawiając za sobą deszczowy poranek w Toruniu, miałem co do tego lekkie obawy, jednak wraz z przybyciem na miejsce koncertu, zostały one rozwiane wraz z resztkami chmur, mogących w jakikolwiek sposób popsuć fanom wtorkowy wieczór w Chorzowie.</p>
<h2>Supporty: Knocked Loose i Gojira</h2>
<p>Grający jako otwieracz <strong>Knocked Loose</strong> był wyborem całkiem nieoczywistym. Wczesna pora, pełne słońce, publika, spośród której znaczną część stanowili ludzie niemający na co dzień do czynienia z nawet umiarkowanie ekstremalną estetyką i<em> punch</em> zaciśniętą pięścią w twarz już na wejściu na stadion. Wyraźnie rozpierany energią kwintet Amerykanów zafundował w Chorzowie trzy kwadranse połamanego, chaotycznego, wypełnionego skondensowaną dawką agresji i brutalności, zmetalizowanego hardcore&#8217;a. Koncert obejrzałem ze sporą satysfakcją (cieszył na pewno widok dużej grupy młodych wojowników, dzielnie rozkręcających <em>mosh pit</em>) ostatecznie potraktowałem go jednak raczej jako ciekawostkę i przyzwoity akcent otwierający, niż coś, co na dłużej miałoby związać moją uwagę.</p>
<p>Zupełnie inaczej sprawa miała się z występującą w roli drugiego supportu <strong>Gojirą</strong>. Nie trzeba szczególnie uważnie śledzić aktualnych trendów, by wiedzieć, że zespół braci <strong>Duplantier</strong> od dawna przerasta już kluby i hale koncertowe. Mam jednak wrażenie, że boost, jaki dał im występ podczas ceremonii otwarcia francuskich Igrzysk Olimpijskich w 2024 roku, przyspieszył rozwój ich popularności w skali wręcz logarytmicznej. Było to zresztą doskonale widać po reakcjach publiczności, która przywitała Francuzów z całkowicie autentycznym i żarliwym entuzjazmem.</p>
<p>Muzycy wciąż nie mieli jednak łatwego zadania &#8211; występowali stosunkowo wcześnie, z okrojoną z oczywistych powodów oprawą wizualną oraz średniej jakości nagłośnieniem, które odczuwalnie odebrało ich muzyce znaną z płyt precyzję i selektywność. Mimo tego &#8211; odgrywając swoje najbardziej reprezentatywne numery (z <em>Backbone</em>, <em>Flying Whales</em>, <em>Stranded</em>, <em>L’Enfant Sauvage,</em> czy wspartym głosem niespodziewanego gościa w osobie sopranistki,<strong> Mariny Viotti</strong> <em>Mea Culpa (Ah! Ça ira!)</em> na czele), wyszli z postawionej przed nimi próby jednoznacznie obronną ręką.</p>
<p>Czuć było w występie Francuzów charakterystyczny puls i drzemiące pod dźwiękową skorupą pokłady energii &#8211; rozdygotanej i gotowej w każdej chwili niemal eksplodować. Animusz występu skutecznie udzielił się zgromadzonej pod sceną i na trybunach publice (spośród której niemała część prawdopodobnie dopiero tego dnia miała okazję<strong> Gojirę</strong> w ogóle poznać), co podkreślało skalę skuteczności, z jaką zespół zaprezentował na scenie <strong>Kotła Czarownic </strong>swoje atuty.</p>
<h2 style="text-align: left;">Powrót Metalliki do Polski – Stadion Śląski</h2>
<h2 style="text-align: left;">Oprawa i brzmienie koncertu</h2>
<p>Widząc przygotowania do kulminacyjnego punktu programu, wyraźnie uwidoczniła się (tradycyjna zresztą dla <strong>Metalliki</strong>) olbrzymią przepaść, dzieląca oprawę jej występów od poprzedzających ją supportów &#8211; myślę tu zarówno o rozmachu produkcji, jak i samym nagłośnieniu. Podobnie rzecz miała się z oczekiwaniami fanów &#8211; tuż przed wyjściem zespołu, trybuny Stadionu Śląskiego zainicjowały gigantyczną meksykańską falę, która kilkukrotnie obiegła koronę obiektu. Nie mniejsze wrażenie robił widok oświetlonej promieniami zachodzącego słońca płyty, ośmiu stalowych konstrukcji z owalnymi telebimami, wspomaganej półtysiącem zainstalowanych głośników sceny 360° i rozlanego wokół prawdziwego mrowia ludzi, którzy już od pierwszych nut tradycyjnego <em>The Ecstasy of Gold</em> <strong>Ennio Morricone</strong> zdawali się wpadać w stan uniesienia.</p>
<p>Nie miałem żadnych konkretnych oczekiwań wobec setlisty, niespecjalnie też śledziłem losy wcześniejszych koncertów trasy w Grecji czy Rumunii. Nietrudno było przewidzieć, że set opierać się będzie na największych szlagierach zespołu, urozmaiconych drobnymi modyfikacjami. Tym razem padło na <em>Of Wolf and Man</em> z <em><strong>Czarnego Albumu</strong></em>, <em>The Memory Remains</em> z <em><strong>Reload</strong></em> oraz<em> The Day That Never Comes</em> z <em><strong>Death Magnetic</strong></em>. Promocja nowej płyty ograniczyła się do <em>Lux Æterna</em> (i bardzo dobrze, akurat w przypadku tego albumu więcej nie trzeba). Resztę czasu antenowego wypełniły doskonale znane klasyki z<em> Nothing Else Matters</em>, <em>The Unforgiven</em>, <em>Enter Sandman</em>, <em>Seek &amp; Destroy</em> i <em>Master of Puppets</em> na sztandarze.</p>
<h2 style="text-align: center;">Czy koncert Metalliki spełnił oczekiwania?</h2>
<p>Przechodząc jednak do najważniejszego &#8211; emocji i pozytywnych wrażeń, towarzyszących występowi legendarnej Mety. Te w znacznej mierze zagwarantowane zostały doskonałą produkcją oraz naprawdę przyzwoitym brzmieniem wykręconym na Stadionie Śląskim. Oczywiście znajdą się tacy, którzy narzekać będą na brak klinicznego <em>soundu</em>, biorąc jednak poprawkę na skalę wydarzenia i gigantyczną przestrzeń jego realizacji, do nagłośnienia trudno było mieć we wtorek większe zastrzeżenia. Zarówno gitary, jak i gary Larsa (akurat w jego przypadku nie zawsze jest to atutem), a także wokal Papy Heta wyeksponowane były w sposób, który gwarantował możliwość czerpania przyjemności w bardzo komfortowych warunkach.</p>
<p>Na osobną wzmiankę zasługuje sam odbiór występu przez zgromadzoną na stadionie publiczność. Rekordowa jak na polskie warunki frekwencja (organizatorzy podawali liczbę 90 tysięcy osób) zapewniała rezon i impakt wydarzenia w prawdziwie masowej skali. Zarówno płyta, jak i trybuny wyczuwalnie angażowały się w koncert <strong>Metalliki</strong>, dając grupie dowód niesłabnącej sympatii i przywiązania do jej twórczości.</p>
<p>Nie sposób nie wspomnieć też o nowym pokoleniu fanów, które pojawiło się na Stadionie Śląskim w imponującej liczbie. Na wzrost zainteresowanie muzyką zespołu wpływ mają z pewnością social media i moda (na horyzoncie miga neon z czołówki <strong>Stranger Things</strong>), dzięki której <strong>Metallica</strong> zyskała wyraźną popularność wśród przedstawicieli pokolenia Z. Jasne, można debatować, ilu jest wśród nich ludzi „z przypadku”, ilu „influencerów”, pojawiających się na stadionie jedynie po selfie, ilu „niedzielnych fanów”, którym przeszkadza mosh pit i ścisk tłumu &#8211; pozostaje jednak pytanie, czy ma to w takich okolicznościach większe znaczenie? <strong>Metallica</strong> to firma, ich koncerty to wydarzenia masowe, prawo do udziału niezależnie od pobudek i motywacji ma każdy posiadacz właściwie zakupionego QR kodu, zamiast więc zatracać się w walce o wyimaginowane ideały, znacznie lepiej było choć spróbować wyciągnąć z koncertu jak najwięcej dla siebie.</p>
<p>Dokładnie takie nastawienie wydawali się mieć licznie reprezentowani w Chorzowie koncertowi weterani Mety &#8211; fani oddani grupie od wielu lat, wyśpiewujący z pamięci komplet tekstów i autentycznie przeżywający wtorkowe wydarzenia sceniczne.</p>
<p>Skoro na powrót o koncercie mowa &#8211; nie mogło oczywiście obyć się bez serii tradycyjnych dla zespołu pomyłek, wpadek i niezręcznych momentów. Pomijając już wywrotki Kirka i Larsa, trudno przejść obojętnie obok momentu, który wywołał u mnie największą konsternację (chodzi rzecz jasna o Przegląd polskiej piosenki rozrywkowej, w ramach którego tym razem padło na bogu ducha winne <em>Chcemy być sobą</em> <strong>Perfectu).</strong> Jestem w stanie zrozumieć chęć przypodobania się polskim fanom, przyjmuję też do wiadomości potrzebę urozmaicenia poszczególnych odsłon trasy, kompletnie nie kupuję jednak widoku Roba i Kirka, którzy (bez znajomości kontekstu i znaczenia wziętej na barki kompozycji) męczą się z łamaną polszczyzną i prostą melodią odgrywaną na pół gwizdka. Historię z utworem <strong>Dżemu </strong>można było jeszcze uznać za miły akcent. Kolejne razy z kompozycjami <strong>Czesława Niemena i</strong> <strong>Maanam</strong> były już gorsze. Sztuczka powtórzona po raz kolejny w Chorzowie przestała być moim zdaniem w najmniejszym już nawet stopniu skuteczna. Podobnie kłopotliwy był moment, w którym zarówno Kirk, jak i Lars dziękowali za przybycie do.. Krakowa, kilkukrotnie powtarzając nazwę miasta podczas pożegnalnych wypowiedzi.</p>
<p>Cóż jednak począć? Mógłbym próbować się gniewać i zapisywać w pamięci negatywne spostrzeżenia, mam jednak do tych gości nieskrywaną (podszytą dodatkowo ogromnym sentymentem) słabość i trudno mi nie wybaczać im tych mniej i tych bardziej odczuwalnych potknięć.</p>
<p>Bo ostatecznie i ponad wszelką wątpliwość &#8211; piękny był to koncert. Taki, który przypomniał mi, jak bardzo tęskniłem za tym zespołem i jak wciąż ogromną darzę go sympatią.</p>
<h2>Setlista Metallica – Chorzów 2026</h2>
<ul>
<li>It&#8217;s a Long Way to the Top (AC/DC: If You Wanna Rock 'n&#8217; Roll)</li>
<li>The Ecstasy of Gold (Ennio Morricone)</li>
<li>Creeping Death</li>
<li>For Whom the Bell Tolls</li>
<li>Of Wolf and Man</li>
<li>The Memory Remains</li>
<li>Lux Æterna</li>
<li>The Unforgiven</li>
<li>Fuel</li>
<li>Kirk &amp; Rob (Perfect: &#8222;Chcemy być sobą&#8221;)</li>
<li>The Day That Never Comes</li>
<li>Wherever I May Roam</li>
<li>Nothing Else Matters</li>
<li>Sad but True</li>
<li>One</li>
<li>Seek &amp; Destroy</li>
<li>Master of Puppets</li>
<li>Enter Sandman</li>
</ul>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-large wp-image-349560" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/05/Metallica1-534x800.jpg" alt="Metallica koncert Chorzów 2026 Stadion Śląski" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/05/Metallica1-534x800.jpg 534w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/05/Metallica1-200x300.jpg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/05/Metallica1.jpg 683w" sizes="(max-width: 534px) 100vw, 534px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/metallica-gojira-knocked-loose-relacja-z-koncertu-chorzow-19-05-2026/">Metallica, Gojira, Knocked Loose – relacja z koncertu, Chorzów (19.05.2026)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/metallica-gojira-knocked-loose-relacja-z-koncertu-chorzow-19-05-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Depeche Mode – Łódź (27.02.2024)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/depeche-mode-lodz-27-02-2024/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/depeche-mode-lodz-27-02-2024/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hubert Pomykała]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 29 Feb 2024 10:32:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Depeche Mode]]></category>
		<category><![CDATA[depeche mode w polsce]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Live Nation Polska]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[relacja z koncertu]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=297823</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zacznę od kwestii kluczowej: jeżeli wciąż zastanawiacie się, czy warto wybrać się na kolejny koncert legendarnych Depeszy w Polsce (odbędzie się on&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/depeche-mode-lodz-27-02-2024/">Depeche Mode – Łódź (27.02.2024)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zacznę od kwestii kluczowej: jeżeli wciąż zastanawiacie się, czy warto wybrać się na kolejny koncert legendarnych <strong>Depeszy</strong> w Polsce (odbędzie się on już dzisiaj, tj. w czwartek 29.02 w <strong>Atlas Arenie</strong>), sam gorąco Was ku temu zachęcam. Nie mam wątpliwości, że warto wziąć w nim udział. Celowo pominę w tym miejscu świetną kondycję grupy, którą omówię kilka akapitów niżej. Nim opowiem więcej o zespole i zagranych utworach, zwrócę uwagę na wybór miejsca. W ostatni wtorek lutego br. łódzki obiekt po raz wtóry udowodnił, że jest wyjątkowo wdzięcznym miejscem na organizację podobnych przedsięwzięć. Set <strong>Depeche Mode</strong> w mieszczącej kilkanaście tysięcy osób<strong> Atlas Arenie</strong> sprawiał niemalże kameralne wrażenie. I bardzo dobrze, ponieważ zapewnienie odpowiednich warunków do obcowania z momentami mroczną i przepełnioną erotyzmem twórczością Brytyjczyków z Basildon, spotęgowało wrażenia z jej odbioru. Co więcej, akustycy spisali się na medal, wykorzystując pełny potencjał nagłośnienia hali. Dźwięk zrealizowano doskonale: było głośno i selektywnie, ale bez huku, zgrzytów i dudnienia, co spowodowało, że wsłuchiwanie się w poszczególne warstwy syntezatorowych barw evergreenów <strong>DM</strong> zachwycało. Ciepłe opinie fanów napotkanych przeze mnie po zakończeniu wydarzenia zdają się to potwierdzać.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-297825" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-01-scaled.webp" alt="depeche mode 2024 łódź 01" width="1200" height="799" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-01-scaled.webp 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-01-300x200.webp 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-01-800x532.webp 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-01-1536x1022.webp 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Świetnie wypadła także praca ekipy zajmującej się oświetleniem i oprawą wizualną, przy czym pragnę zaznaczyć, że nie mam zastrzeżeń nie tylko do produkcji i organizacji (odpowiadało za nią <strong>Live Nation</strong>). W ubiegłym roku miałem okazję widzieć <strong>Depeche Mode</strong> na <strong>PGE Narodowym</strong> (moją relację z tego wydarzenia przeczytacie <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/depeche-mode-02-08-2023/">TUTAJ</a>). Wraz ze mną na stadion przybyło wówczas prawie 60 tysięcy fanów. I również wtedy było wspaniale, ale w łódzkim obiekcie znacznie łatwiej było mi wczuć się w nastrój koncertu.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-297826" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-02-scaled.webp" alt="depeche mode 2024 łódź 02" width="1200" height="799" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-02-scaled.webp 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-02-300x200.webp 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-02-800x532.webp 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-02-1536x1022.webp 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Wróćmy do początku. Światła hali przygasły na dziesięć minut przed 21:00. Wówczas z głośników popłynęły pierwsze dźwięki <em><strong>Speak to Me</strong></em>, czyli instrumentalnego outro ostatniego dotychczas albumu <strong>Depeche Mode</strong>, <em><strong>Memento Mori</strong></em>. Paradoksalnie ten sam numer robi za intro, którym zespół rozpoczyna każdy występ trasy promującej wspomniany krążek. Po chwili na scenę wkroczył legendarny <strong>Martin Gore</strong>, a za nim muzycy koncertowego wcielenia grupy: <strong>Peter Gordeno</strong> i <strong>Christian Eigner</strong>. Następnie dołączył do nich kipiący niepodważalną charyzmą, pewnością siebie i gracją <strong>Dave Gahan</strong>. Słynny wokalista, występujący w białych butach i mieniącej się marynarce, prawie natychmiast wtargnął na wybieg. Artysta przeszedł się po nim w akompaniamencie żywiołowego przyjęcia publiczności. Tuż po powitaniu zgromadzonych w <strong>Atlas Arenie</strong> fanów, pełen skład <strong>Depeche Mode</strong> zagrał dwa numery pochodzące właśnie z <em><strong>Memento Mori</strong></em>, tj. pompatyczne<em><strong> My Cosmos is Mine</strong></em> i bardziej “tradycyjne”, acz dystyngowane <em><strong>Wagging Tongue</strong></em>. Jeżeli widzieliście <strong>DM</strong> na zeszłorocznym koncercie w Warszawie, podobnie jak i mi przyszło Wam w Łodzi ujrzeć bliźniaczo podobne rozpoczęcie całego widowiska. Widowisko to zresztą odpowiednie słowo; przy tak ogromnym przedsięwzięciu, jakim jest międzynarodowe tournée, wszystko musi być dopracowane do perfekcji zarówno logistycznie, brzmieniowo, jak i wizualnie. Nie bez znaczenia pozostają ustawione z tyłu sceny wielostrefowe telebimy, które przecina wielka, podświetlana litera M. Najważniejszą sprawą pozostaje powtarzalność serwowanego show. A ta w przypadku <em><strong>Memento Mori World Tour</strong></em> godna jest podziwu. Obejrzyjcie nagrania z kilku wcześniejszych przystanków trasy, a podzielicie moje zdanie. Jestem zresztą przekonany, że większość osób mających przyjemność oglądać polskie występy Brytyjczyków z zeszłego roku, może mieć podobne zdanie do mojego.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-297827" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-03-scaled.webp" alt="depeche mode 2024 łódź 03" width="1200" height="800" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-03-scaled.webp 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-03-300x200.webp 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-03-800x533.webp 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-03-1536x1024.webp 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Nieco później z <em><strong>Memento Mori</strong></em> przyszło nam usłyszeć jeszcze wspaniałe <em><strong>Before We Drown</strong></em>, do którego kilka tygodni temu zadebiutował przejmujący, czarno biały klip w reżyserii wieloletniego współpracownika grupy, <strong>Antona Corbjina</strong>. Jego dzieło wyświetlano zresztą jako wizualizację zdobiącą scenę w trakcie odgrywania tej kompozycji. Jakie numery weszły w skład setlisty? Między innymi cztery<i> piosenki</i> z mrocznego <em><strong>Songs of Faith and Devotion</strong></em> (<em><strong>Walking in My Shoes</strong></em>, <em><strong>In Your Room</strong></em> w wersji <em><strong>Zephyr Mix</strong></em>, <em><strong>I Feel You</strong></em> oraz poruszające pięknem <em><strong>Condemnation</strong></em>) i trzy numery z <em><strong>Music for the Masses</strong></em>: wsparte wyświetlanym na telebimach klipem <em><strong>Behind the Wheel,</strong></em> doskonałe <em><strong>Never Let Me Down Again</strong></em> i zaśpiewane przez <strong>Martina</strong> <em><strong>Strangelove</strong></em> w aranżacji na piano. <strong>Gore</strong> zaśpiewał jeszcze <em><strong>Somebody</strong></em> z płyty <em><strong>Some Great Reward</strong></em>, po czym <strong>Gahan</strong> standardowo skomplementował jego umiejętności wokalne, mówiąc do mikrofonu o <i>anielskim głosie</i> współzałożyciela grupy. Album <em><strong>Playing the Angel</strong></em> reprezentował remix <em><strong>A Pain That I’m Used To</strong></em> producenta<strong> Stewarta Price’a</strong>, podpisującego się niegdyś pseudonimem <strong>Jacques Lu Cont</strong>. Było także klimatyczne <em><strong>Precious</strong></em> i moim zdaniem zagrane nieco bez energii <em><strong>John The Revelator</strong></em>. Być może to dlatego, że <strong>Dave</strong> chyba przechodzi przeziębienie. Słychać było sporo chrząkania, a przez pierwszych kilka numerów wokaliście zdarzało się wypaść wokalnie poza tonację kilku utworów. Później było już nieco lepiej, a końcówka koncertu przebiegła bez zarzutu. Pomimo dolegliwości zdrowotnych, słynnemu frontmanowi nie można odmówić ruchliwości. Muzyk przemierzał scenę wzdłuż i wszerz wielokrotnie, regularnie pozwalając sobie na piruety, przemarsze ze statywem mikrofonowym i zagrzewanie publiczności do kolejnych aktywności. Tych było kilka: mowa o wspólnym śpiewaniu, podnoszeniu wrzawy “na zawołanie” i machaniu rękami w rytm. Zaznaczę, że <strong>Depeche Mode</strong> nawet z przeziębionym <strong>Dave’em Gahanem</strong> to wciąż band pełen werwy, grający z charakterystycznym, trudnym do sprecyzowania zacięciem. Dało się je odczuć między innymi w trakcie <em><strong>Policy of Truth</strong></em> i intymnego <em><strong>Stripped</strong></em>, w trakcie którego zza muzyków wyłaniała się czerwona, przyciemniona poświata. Przejmujące wykonanie <em><strong>Black Celebration</strong></em> zadedykowano zmarłemu nagle wieloletniemu członkowi grupy, <strong>Andy’emu Fletcherowi</strong>. W międzyczasie zagrano także skróconą wersję… <em><strong>Happy Birthday</strong></em>. Uszczęśliwiło ono Magdę, obchodzącą tegoż dnia 22 urodziny. Sam również życzę z tej okazji wszystkiego najlepszego!</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-297828" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-04-scaled.webp" alt="depeche mode 2024 łódź 04" width="1200" height="800" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-04-scaled.webp 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-04-300x200.webp 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-04-800x533.webp 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-04-1536x1024.webp 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Bodaj najsłabszymi momentami łódzkiego koncertu były wykonania wielkich hitów, jakimi bez wątpienia są<em><strong> Enjoy the Silence</strong></em>, <em><strong>Just Can’t Get Enough</strong></em> i <em><strong>Personal Jesus</strong></em>. Dało się odczuć, że <strong>Dave</strong> i <strong>Martin</strong> są wyraźnie zmęczeni nieustannym graniem tych samych klasyków przez dekady funkcjonowania ich grupy. Nie zmienia to faktu, że przedłużone aranżacje kompozycji, wzbogacone m.in.: o popisy perkusyjne <strong>Eignera</strong> i doskonale dopasowaną grę świateł, wciąż robią niemałe wrażenie. Instrumentalnie natomiast <strong>Depeche Mode</strong> gra we własnej lidze. Do kontroli syntezatorów i sampli nie sposób jest się przyczepić, ale gra na gitarze <strong>Martina Gore’a</strong> pełna była przydźwięków i niedoskonałości. Tyle że nijak nie wpływała ona na odbiór aktualnie odgrywanego numeru. Błędy zdarzają się najlepszym i tak też było w tym przypadku.</p>
<p>Chwilę po 23:00 było już po wszystkim. Pozostało odstać swoje w kolejce do szatni bądź toalety, po czym opuścić budynek <strong>Atlas Areny</strong>. Prywatnie mam szczerą nadzieję, że <strong>Depeche Mode</strong> odwiedzi Polskę w ramach trasy <em><strong>Memento Mori</strong></em> nie tylko w czwartek 29.02 &#8211; jeżeli zespół zdecyduje się dodać kolejne daty występów w naszym kraju, na pewno obejrzę choć jeden z nich. I z całą pewnością będę z niego zadowolony, nawet jeżeli dostanę dokładnie to samo show z nieco zmienioną setlistą. Mi to wystarcza, a na dodatek nie ma mowy o przesycie, ponieważ aktualne wydanie koncertowe <strong>Gahana</strong>, <strong>Gore’a</strong> i kolegów jest niezwykle przekonujące.</p>
<p>&#8212;</p>
<p>PS Mnóstwo osób opuszczało swoje trybuny i płytę obiektu tuż po <em><strong>Enjoy the Silence</strong></em>, zamykającym pierwszą część setu, uważając najwyraźniej, że koncert dobiegł końca. Nie róbcie tak, pozostańcie na swoich miejscach! <strong>Depeche Mode</strong> w trakcie aktualnej trasy zawsze wychodzi na bisy, a po powrocie na scenie grupa odegrała aż cztery kompozycje. Muszę przyznać, że zadziwił mnie widok ludzi zatrzymujących się nagle na schodach, z niedowierzaniem przyglądających się z oddali muzykom przystępującym do kontynuowania występu.</p>
<p>PS 2. Aktualnie <strong>DM</strong> wykonuje naprzemiennie dwie setlisty, nie dokonując w nich żadnych zmian. W Internecie bez trudu znajdziecie zestaw utworów, który na 99% będzie można usłyszeć w Łodzi już dzisiaj.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-297829" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-05-scaled.webp" alt="depeche mode 2024 łódź 05" width="1200" height="800" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-05-scaled.webp 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-05-300x200.webp 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-05-800x533.webp 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2024/02/depeche-mode-2024-lodz-05-1536x1024.webp 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Setlista</strong><strong><br />
</strong><em>Speak to Me</em> (nagranie, wyłącznie outro)<br />
<em>My Cosmos Is Mine</em><br />
<em>Wagging Tongue</em><br />
<em>Walking in My Shoes</em><br />
<em>It’s No Good</em><br />
<em>Policy of Truth<br />
</em><em>In Your Room</em> (Zephyr Mix)<br />
<em>Everything Counts</em><em><br />
Happy Birthday to You </em><em>(krótki cover)</em><br />
<em>Precious</em><br />
<em>Before We Drown</em><br />
<em>Strangelove</em> (wersja akustyczna)</p>
<p style="text-align: center;"><em>Somebody</em><br />
<em>Ghosts Again</em><br />
<em>I Feel You</em><br />
<em>A Pain That I’m Used To</em> (Jacques Lu Cont Remix)<br />
<em>Behind the Wheel</em><em><br />
</em><em>Black Celebration</em><br />
<em>Stripped</em><br />
<em>John the Revelator</em><br />
<em>Enjoy the Silence</em></p>
<p style="text-align: center;"><em>Condemnation</em><br />
<em>Just Can’t Get Enough</em><br />
<em>Never Let Me Down Again</em><br />
<em>Personal Jesus</em></p>
<p>&#8212;</p>
<p>Autorem zdjęć z łódzkiego koncertu jest <a href="https://www.facebook.com/profile.php?id=100064533828476"><strong>Radosław Żydowicz</strong></a>. Zapraszamy również do naszej galerii z zeszłorocznego koncertu <strong>Depeche Mode</strong> na <strong>Tauron Arena Kraków</strong> &#8211; <a href="https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/depeche-mode-krakow-04-08-2023/">odnośnik</a>.</p>
<p style="text-align: center;">
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/depeche-mode-lodz-27-02-2024/">Depeche Mode – Łódź (27.02.2024)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/depeche-mode-lodz-27-02-2024/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Akhlys — Kraków (15.06.2023)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/akhlys-krakow-15-06-2023/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/akhlys-krakow-15-06-2023/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maciej]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Jun 2023 09:47:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[2023]]></category>
		<category><![CDATA[Akhlys]]></category>
		<category><![CDATA[Akhlys w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal concert]]></category>
		<category><![CDATA[black metal music]]></category>
		<category><![CDATA[concert]]></category>
		<category><![CDATA[Cracow]]></category>
		<category><![CDATA[horda]]></category>
		<category><![CDATA[Klub Spotkań Poczta Główna]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[kraków]]></category>
		<category><![CDATA[Left Hand Sounds]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[relacja z koncertu]]></category>
		<category><![CDATA[Upon the Altar]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=281818</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gdy kilka lat temu recenzowałem The Dreaming I (recenzja) nawet nie oczekiwałem, że Akhlys może kiedykolwiek pojawić się w Polsce. Czas jednak pokazał, że&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/akhlys-krakow-15-06-2023/">Akhlys — Kraków (15.06.2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy kilka lat temu recenzowałem <em><strong>The Dreaming I</strong></em> (<a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/akhlys-the-dreaming-i-2015/">recenzja</a>) nawet nie oczekiwałem, że <strong>Akhlys</strong> może kiedykolwiek pojawić się w Polsce. Czas jednak pokazał, że byłem w błędzie. Oprócz występu na tegorocznej edycji <strong>Mystic Festival</strong> zespół zaplanował dwa koncerty w ramach europejskiej trasy. Obecność <a href="https://www.facebook.com/events/208876715231167">Krakowa</a> na rozpisce tournée mogę więc uznać za prawdziwy prezent od <strong>Left Hand Sounds</strong>, którzy zadbali o pojawienie się amerykańskich black metalowców w dawnej stolicy Polski. Zanim jednak nastąpił finalny punkt wieczoru wystąpili reprezentanci rodzimego podziemia — formacje <strong>Horda </strong>oraz <strong>Upon The Altar</strong>.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-281819 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/06/833A4292.jpg" alt="Horda Kraków Left Hand Sounds 2023 Kvlt Magazine" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/06/833A4292.jpg 1080w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/06/833A4292-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/06/833A4292-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1080px) 100vw, 1080px" /> Horda (fot. karpiu)</p>
<h2>Horda (PL)</h2>
<p>Przyznam szczerze, że byłem bardzo ciekaw jak zaprezentuje się tarnowska <strong>Horda</strong>. Ich mieszanka black i death metalu zawartego na najnowszym albumie <em><strong>Form</strong></em> niejednokrotnie gościła w moich głośnikach. Występ z pewnością mogę zaliczyć do udanych. Muzycy mimo młodego wieku i wczesnej pory wypadli nad wyraz zawodowo. Zespół z pełnym zaangażowaniem odgrywał kolejne numery, które powoli zbierały coraz to większą liczbę osób przed sceną. Na dodatkowy plus zaliczyłbym ekspresję wokalisty. Niestety minusem było kiepskie nagłośnienie. Pierwsze utwory były wręcz trudne do zniesienia w przednich rejonach sali <strong>Klubu Spotkań Poczta Główna</strong>, a wokal ciężki do uchwycenia mimo stoperów w uszach. Parokrotnie starałem się znaleźć dogodne miejsce, ale dopiero pod koniec występu było lepiej. Niemniej <strong>Horda</strong> ma u mnie spory kredyt zaufania i z pewnością wybiorę się na kolejny koncert, w którym warunki dźwiękowe pozwolą na lepszy odbiór ich muzyki.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-281820 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/06/833A4510.jpg" alt="Upon the altar Kraków Left Hand Sounds 2023 Kvlt Magazine" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/06/833A4510.jpg 1080w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/06/833A4510-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/06/833A4510-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1080px) 100vw, 1080px" /> Upon the Altar (fot. karpiu)</p>
<h2>Upon The Altar (PL)</h2>
<p>Następnym <em>rozgrzewaczem</em> krakowskiej publiki przed występem <strong>Akhlys</strong> było trio <strong>Upon The Altar </strong>— również z tarnowskim rodowodem. Muzycy znani m.in. z <strong>Hell United </strong>czy <strong>Totenmesse </strong>po krótkim intro i z nieco lepszym od poprzedników nagłośnieniem zaprezentowali wyjątkowo intensywny death metal skąpany w oparach czarnej smoły. Sądzę, że miłośnicy takich nazw jak <strong>Vital Remains</strong> czy naszego rodzimego <strong>Damnation </strong>byliby zadowoleni. Mnie jednak nie do końca porwali. Choć lubię takie klimaty, to jednak <em>śmierć metalowcy</em> nie zatrzymali mnie do końca występu. Być może w mniej lub bardziej oddalonej przyszłości nadarzy się okazja, abym poświęcił im więcej czasu i uwagi.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-281821 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/06/833A5068.jpg" alt="Akhlys Kraków Left Hand Sounds 2023 Kvlt Magazine" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/06/833A5068.jpg 1080w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/06/833A5068-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/06/833A5068-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1080px) 100vw, 1080px" /> Akhlys (fot. karpiu)</p>
<h2>Akhlys (USA)</h2>
<p>Wreszcie przyszedł czas na gwiazdę wieczoru. Miałem spore oczekiwania wobec tego występu. Muzyka <strong>Akhlys</strong> jest idealnym odzwierciedleniem ich tekstów, które poruszają tematykę snów. Miałem szczerą nadzieję, że duszny, złowrogi i opętany black metal wybrzmi choć trochę podobnie do materiału zawartego na studyjnych materiałach. Liczyłem też, że dźwiękowiec rozwiąże dotychczasowe problemy nagłośnienia. Z każdą kolejną kompozycją było coraz lepiej! Otwierający koncert <em><strong>Pnigalion </strong></em>czy następujący po nim <em><strong>Tides of Oneiric Darkness </strong></em>jeszcze pozostawiały nieco do życzenia, ale np. <em><strong>The Dreaming Eye </strong></em>czy zamykający set <strong><em>Consummation</em></strong> wybrzmiały już tak, jak powinny. Nie sposób też przejść obojętnie wobec tego, jak prezentował się zespół. <strong>Naas Alcameth</strong> wraz z resztą muzyków skąpanych w czerwonym świetle stanowili świetne dopełnienie hipnotyzujących i jadowitych dźwięków. Choć polscy fani parokrotnie próbowali wywołać <strong>Akhlys</strong> na ponowne pojawienie się na scenie, to tym razem koncert zakończył się bez dodatkowych numerów.</p>
<p>Mimo dość zawodnego nagłośnienia wieczór zaliczam do udanych. Od pierwszego kontaktu z dźwiękami <strong>Akhlys</strong> powtarzam jak mantrę, że jest to jeden z najlepszych i najciekawszych przedstawicieli <em>nowoczesnego czarnego metalu</em>. Zdania nie zmienię, a ten koncert utwierdził mnie w przekonaniu, że mam rację. Liczę jednak, że w przyszłości <strong>Left Hand Sounds</strong> zdecyduje się na wybór innej miejscówki, bo tych akurat w Krakowie nie brakuje.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/akhlys-krakow-15-06-2023/">Akhlys — Kraków (15.06.2023)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/akhlys-krakow-15-06-2023/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mag, Hydra &#8211; Toruń (22.08.2021)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/mag-hydra-torun-22-08-2021/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/mag-hydra-torun-22-08-2021/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Synu]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 23 Aug 2021 21:01:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Hydra]]></category>
		<category><![CDATA[Mag]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[relacja z koncertu]]></category>
		<category><![CDATA[toruń]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=234504</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pomimo starań i społecznych zabiegów, covid nie odpuszcza, co ma przełożenie także na przedłużającą się posuchę koncertową. Szczególnie wyraźnie widać to w&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/mag-hydra-torun-22-08-2021/">Mag, Hydra &#8211; Toruń (22.08.2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Pomimo starań i społecznych zabiegów, covid nie odpuszcza, co ma przełożenie także na przedłużającą się posuchę koncertową. Szczególnie wyraźnie widać to w takich miejscach jak Toruń, który nawet w czasach nieograniczonej swobody, nie zwykł kojarzyć się z nadprodukcją koncertów i imprez tematycznych.</p>
<p>Tym bardziej należy pochwalić postawę <strong>Piranha Music</strong>, która mimo niesprzyjających okoliczności toczy dzielną walkę o zaspokojenie kulturalnych potrzeb fanów muzyki gitarowej. Nie idąc przy tym na łatwiznę, czego najlepszym dowodem był wspólny występ dwóch najskuteczniejszych chyba oddziałów w stale rozrastającym się katalogu labelu – miejscowego <strong>Maga</strong> i pochodzącej z regionu Wielkopolski <strong>Hydry</strong>. Koncert anonsowany jako forma koleżeńskiego pojedynku, zgromadził dość liczną (jak na lokalne warunki) publikę, dzięki czemu goście mogli poczuć się swobodnie, a gospodarze uniknąć obaw o ewentualne zakłopotanie i konsternację. <strong>NRD </strong>to zresztą klub idealnie nadający się na tego rodzaju imprezy, więc też pod względem logistycznym, o poziom wydarzenia można było być spokojnym.</p>
<p>Pierwszeństwo w zaprezentowaniu swoich wdzięków przypadło <strong>Hydrze</strong>, którą (mimo wnikliwej znajomości dokonań studyjnych) miałem okazję widzieć live po raz pierwszy. Zespół w kwestii  oprawy i wizerunku postawił raczej na prostotę formy i siłę wyrazu. Czy zażarło? Z miejsca. Doskonale zaaranżowane i odegrane z elegancją numery z <em><strong>From Light to the Abyss</strong> </em>poderwałyby do tańca nawet podgniłego umarlaka. Nie przesadzam, ci goście mają w sobie taką naturalność i grację (oraz ujmującą skromność), że ciężko nie czuć do nich szczerej sympatii. Poza petardami z wydanego przed rokiem debiutu, w eter poszły (licząc z bisem, na który sam zespół nie był przygotowany) trzy nowe kawałki, które nawet odrobinę nie ustępują poziomem dotychczasowym dokonaniom. Jeżeli apetyt rzeczywiście rośnie w miarę jedzenia, to na muzykę <strong>Hydry</strong> zgłaszam wręcz niepohamowane zapotrzebowanie.</p>
<p>Po reprezentantach sąsiedniego regionu przyszedł czas na sceniczne popisy gospodarzy. Przyznam, że byłem bardzo ciekaw, jak wypadnie kolejna już konfrontacja z lokalnymi piewcami sztuk magicznych, dekoktów oraz ziół z przewagą tych w odcieniach zieleni. W oczy na wstępie rzuciła się rezygnacja z charakterystycznych szat, które w większości zastąpił całkowicie swobody <em>outfit</em> (może poza wokalistą, który zdecydował się na zmianę klasy postaci z czarodzieja na druida). Dało się odczuć zamiłowanie do gier fantasy także przez wyświetlane w czasie koncertu opowieści z wybrzeża mieczy, co z pewnością ukłuło szpilką nostalgii niejedno serce emerytowanego fana klasycznych tytułów rpg.</p>
<p>I wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie to, że sam zmyślny<em> etourage</em> (niezależnie jak sentymentalny), nie był w stanie w pełni wykrzesać z występu zespołu zapowiadanej potęgi magii. Ciężko stwierdzić, czy decydujące znaczenie miała tu zespołowa „dyspozycja dnia”, czy może nie zagrał do końca dobór i kolejność numerów (<strong>Mag</strong> ma w zanadrzu celniejsze strzały, niż te zaprezentowane w niedzielę, a sam <em>Czarci Chwost</em> i <em>Kambion</em> nie zmienił wyniku tego rozdania), czy w końcu poprzeczka zawieszona przez <strong>Hydrę</strong> znalazła się na tak wysokim poziomie – wrażenia pozostające po występie grupy były jednak w najlepszym wypadku „poprawne plus”. Daleki jestem przy tym od złośliwego grymaszenia, bo kapela wciąż ma moim zdaniem predyspozycje, żeby solidnie mieszać w kotle, a nadzieja na udany rewanż przy najbliższej okazji pozostaje szczera.</p>
<p>Ostatecznie, bacząc na (szczególnie te mniej sprzyjające organizacji podobnych imprez) warunki, event należy uznać za bardziej niż udany. W końcu nikt nie kocha tak jak Szatan, tańczący z panną w świetle księżyca.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/mag-hydra-torun-22-08-2021/">Mag, Hydra &#8211; Toruń (22.08.2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/mag-hydra-torun-22-08-2021/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
