<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Scaregod - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/scaregod/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/scaregod/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Mon, 09 Jul 2018 05:35:44 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Scaregod - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/scaregod/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>BETRAYER &#8211; &#8222;Scaregod&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/betrayer-scaregod-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/betrayer-scaregod-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 Jun 2018 17:59:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2018]]></category>
		<category><![CDATA[Betrayer]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Mystic Production]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Scaregod]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=138520</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jestem czasami tchórzem. Od tych słów musiałem zacząć tę recenzję. Wyznanie to związane jest z zespołem Betrayer, którego poprzedniego albumu (po wysłuchaniu&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/betrayer-scaregod-2018/">BETRAYER &#8211; &#8222;Scaregod&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem czasami tchórzem. Od tych słów musiałem zacząć tę recenzję. Wyznanie to związane jest z zespołem <strong>Betrayer</strong>, którego poprzedniego albumu (po wysłuchaniu singla) bałem się przesłuchać w całości. Niestety brzmienie pozostawiało wiele do życzenia, a ja się obawiałem, że płytą tą zniszczę sobie kult, jakim darzę stary <strong>Betrayer</strong>. <strong>Calamity</strong> słuchane w czasach małego dostępu do kaset stało się dla mnie czymś ponad zwykły album. Słuchałem go, patrząc jednocześnie w teksty wydrukowane we wkładce kasety, i gapiąc się na jedyne foto, jakie ich miałem, myśląc o tym, jak bardzo chciałbym wyglądać jak oni. Nazywałem ich wówczas mianem polskiego <strong>Deicide</strong>, dzięki jadowitemu wokalowi<strong> Beriala</strong> i złowieszczym tekstom. Kiedyś co prawda łatwiej było wytworzyć klimat tajemniczości i legendy, ale nie zmienia to faktu, iż <strong>Calamity</strong> jest albumem ponad-przeciętnym.</p>
<p><strong>Infernum In Terra</strong> obiecuję nadrobić, a teraz biorę się za <strong>Scaregod</strong>. Tak zatytułowany jest nowy, diabelski bękart <strong>Beriala</strong> i spółki, wydany pierwszego czerwca przez <strong>Mystic Production</strong>. Już utwór singlowy <strong>We Are Rebels</strong> okazał się obiecujący, otwiera on również całą płytę, która pozbawiona intra uderza bez skrupułów w narządy słuchu. W przewodzącym riffie słyszę wpływy<strong> Carcass</strong>, zwrotka z kolei ubrana w brutalny krzyk lidera stanowczo pozwala stwierdzić, że mamy do czynienia z <strong>Betrayer</strong>. Brzmienie, za które odpowiedzialny jest Pan <strong>Arek „Malta” Malczewski</strong> oddaje moc kompozycji i tym razem nie zgrzytam zębami.</p>
<p>Drugi utwór <strong>The Archfiend</strong> to ewidentny ukłon do bogów z <strong>Morbid Angel</strong>. Obok charakterystycznego podwójnego kostkowania gitarzystów do miarowego, dwustopowego rytmu można wyłapać te naleciałości w pauzach i wejściach gitarowych rodem z<strong> Blessed Are the Sick</strong>. Wszystko to oczywiście zalane jest betrayerowym sosem, tworząc mordercze danie, którego jestem w stanie pochłonąć każdą ilość.</p>
<p><strong>Drown In Madness</strong> to znów małe skojarzenie z <strong>Carcass</strong>. Tak, znowu do kogoś porównuje, ale jak być porównywanym to do najlepszych i mam nadzieję, że twórcy <strong>Scaregod</strong> nie będą mi mieli tego za złe. Poza tym jednym riffem cała kompozycja utrzymana jest w stylu przypominającym <strong>Calamity</strong>. Bardzo zgrabna mieszanka nowoczesności z oldschoolem.</p>
<p>Kompozycja ustawiona na czwartej pozycji stała się moim faworytem już od pierwszego odsłuchu. <strong>Gateway To</strong> <strong>Damnation</strong> jest najbardziej pokręconą kompozycją na płycie i chyba też najnowocześniejszą. Rwane partie grane w zwrotce przykuwają uwagę, a linia wokalna idealnie współgra z ich chorymi podziałami. Dobrą robotę odwala tu też perkusista <strong>Arkadiusz „Kozak” Kozakiewicz</strong>.</p>
<p><strong>Ashes of the Vatican</strong> i <strong>Crucified Again</strong> to równie mocne death metalowe bomby o sporej sile rażenia. W pierwszym spodobały mi się staromodnie użyte klawisze, a w drugim ciężkie gitary.</p>
<p>Jako siódmy uderza <strong>Acrid Blood</strong>. Jest to utwór z 1991 roku pochodzący z demo <strong>Necronomical Exmortis</strong> i nagrany ponownie na potrzeby nowej płyty. Jak to z odświeżonymi wersjami bywa, każdy pewnie będzie miał inne zdanie na jej temat. W moim odczuciu utwór komponuje się z całością płyty i mimo lat dzielących go z resztą albumu &#8211; nie czuć przepaści.</p>
<p>Ostatnie dwa utwory dobrze podsumowują materiał. <strong>L.C.F</strong> miksuje w sobie death metal z thrashem, jest konkretny i utrzymany w średnim tempie. <strong>Beneath the Burning Sky</strong> z kolei to 3 minutowy, zdominowany przez blasty akt agresji. Refren (bardzo dobry zresztą) ma coś z klimatu <strong>God Dethroned</strong>.</p>
<p><strong>Scaregod</strong> to dobra płyta. Cieszy mnie ten fakt niezmiernie, <strong>Betrayer</strong> zawsze był dla mnie ważnym bandem i nadal ważnym pozostanie. Muzyka zawarta na nowym albumie łączy zgrabnie nowomodne zagrywki z metalem lat 90. Możliwe, że znajdą się malkontenci, którzy stwierdzą, iż za mało na tej płycie starego <strong>Betrayer</strong>. Prawda jest taka, że nie wiadomo jak brzmiałby ten zespół, gdyby nie miał wieloletniej przerwy w tworzeniu, i zamiast go negować &#8211; należy cieszyć się z jego powrotu.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/8LX8Ug9AayY" allowfullscreen="allowfullscreen" width="100%" height="400" frameborder="0" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/betrayer-scaregod-2018/">BETRAYER &#8211; &#8222;Scaregod&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/betrayer-scaregod-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
