<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Space - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/space/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/space/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Wed, 12 Aug 2026 12:56:48 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Space - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/space/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>URANUS SPACE CLUB &#8211; &#8222;Another Planet, Another Love&#8221; (2021)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/uranus-space-club-another-planet-another-love-2021/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/uranus-space-club-another-planet-another-love-2021/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[nmtr]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Oct 2021 06:41:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[club]]></category>
		<category><![CDATA[funky]]></category>
		<category><![CDATA[instrumental]]></category>
		<category><![CDATA[piranha]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[Space]]></category>
		<category><![CDATA[stoner]]></category>
		<category><![CDATA[uranus]]></category>
		<category><![CDATA[URANUS SPACE CLUB Another Planet Another Love]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=236792</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dawno, dawno temu, w środku Sopotu, w klubie, który dziś słynie raczej z elektroniki albo hip-hopu, sam nie wiem, można było posłuchać&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/uranus-space-club-another-planet-another-love-2021/">URANUS SPACE CLUB &#8211; &#8222;Another Planet, Another Love&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno, dawno temu, w środku Sopotu, w klubie, który dziś słynie raczej z elektroniki albo hip-hopu, sam nie wiem, można było posłuchać i pograć jazz. Otwarta scena, jam session, czasami pojawiły się jakieś lokalne tuzy, czasami wszystko ciągnęło kilku anonimowych zapaleńców. Wiadomo, były lepsze i gorsze wieczory, ale i tak wspominam całość bardzo przyjemnie. A wspominam zwłaszcza teraz, bo odpalając <strong>Uranus Space Club</strong> oczyma wyobraźni zawsze widzę ich na tamtej scenie.</p>
<p>Po tym pierwszym akapicie wiesz już, że na <em><strong>Another Planet, Another Love </strong></em>nie masz do czynienia z metalem. Odhaczmy to. <strong>Uranus Space Club</strong> możesz od biedy zaliczyć do jakiegoś space rocka, ale mimo wszystko oponowałbym. Tak naprawdę to blisko im do poukładanego jazz rocka. Wszystko brzmi właśnie jak z jam session – jest pewien szkielet, w ramach którego mniejsze i większe wygibasy odczyniają poszczególne instrumenty, tworząc jakąś opowieść i wytyczając jakąś pełną zakrętów drogę. Jest to wszystko figlarne i fikuśne, bardzo swobodne w charakterze, choć nie w formie. Dlatego też jest przyjemne, ale z drugiej strony – przyjemne jak miły piątkowy wieczór z piwkiem i znajomymi, ale też nie taki, który zapadnie ci w pamięć na długo i odmieni twoje życie. Ot, po prostu sympatyczny, jakich spędzisz jeszcze wiele.</p>
<p>Stwierdziłem już, że miałbym obiekcje przed przylepianiem <strong>Uranus Space Club</strong> nakładki „space rock&#8221;. Tak naprawdę tego kosmosu jest tu stosunkowo niewiele, ale nic nie szkodzi. Zdecydowanie więcej jest za to bardzo fajnych, ejtisowych klawiszy. <strong>Uranus Space Club</strong> bawią się tymi brzmieniami elektroniki, ale nadają jej generalny vibe wprost z czołówek programów TV z lat 80-tych i 90-tych – prawidłowym skojarzeniem jest niedościgniona czołówka <em><strong>5-10-15</strong></em> autorstwa <strong>Kombi</strong> (możecie się śmiać, ale wklepcie sobie w jutuba i usłyszcie, co tam się działo). <strong>USC</strong> płyną sobie właśnie w tym kierunku i – jak już ustaliliśmy – jest to całkiem sympatyczny rejs dla słuchacza. Oczywiście są odskoki – jeśli już na siłę doszukujemy się tego kosmosu, to chyba najbliżej będzie wystartować z <i><b>Venus</b></i>, który bombastyczne klawisze żeni momentami z basem (który notabene na całym albumie ma świetne, głośne, ciepłe ale drapiący sound) dając w rezultacie zaskakująco ciężkie brzmieniowo momenty. Efektownie i bogato robi się tam, gdzie na pierwszym planie pojawia się saksofon, np. w <em><strong>Earth</strong></em><em>. </em>Moim ulubionym kawałkiem albumu jest jednak <i><b>Jupiter</b></i>, pełen świetnych, wciągających dialogów instrumentów. Generalnie zestawienie pulsującego, głośnego i funkującego basu, z klawiszami, które lubią prowadzić, saksofonem i dość bogatą w ormamenty perkusją jest dobrym połączeniem zapewniającym wystarczająco dużo brzmieniowych zakrętów, żeby utrzymać moją uwagę.</p>
<p>Pisząc o łatkach powinienem wspomnieć o tej, którą dla siebie ukuł sam zespół: funky stoner. Coś w tym faktycznie jest, bo <strong>Uranus Space Club</strong> jest bardzo funky i korzysta ze stonera, mieli go przez zupełnie inną estetykę, uzyskując swoją własną miksturę. Jednak nie spodziewajcie się, że ten stoner będzie bardzo słyszalny, że będzie na wierzchu – nic z tych rzeczy. On jest raczej punktem wyjścia dla <i><b>Another Planet, Another Love</b></i>. Jeśli upatrywaliście w <strong>USC</strong> rodzeństwa dla <strong>Karma to Burn </strong>albo <strong>Major Kong</strong>, to będziecie zaskoczeni, bo <strong>Uranus Space Club </strong>działają na własnych zasadach.</p>
<p>Co się będzie dalej działo z <strong>Uranus Space Club</strong> pokaże czas. Czy dadzą sobie spętać nogi tym stonerem i przykleją się do niego bliżej, czy może będzie zupełnie przeciwnie – odpalą wrotki i dadzą sobie kompletną swobodę artystyczną? Poczekamy, zobaczymy. Na dziś <i><b>Another Planet, Another Love</b></i> traktuję jako przyjemny i obiecujący wstęp.</p>
<p>Sprawdź też: <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/liitle-jimi-the-cantos-2021/">Little Jimi</a>, <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-freuders-warrior-2020/">The Freuders</a>, <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/vaget-duch-gor-2020/">Vaget</a>, <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/turnstile-glow-on-2021/">Turnstile</a>, <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/diuna-pila-do-pomnikow-przyrody-2020/">Diuna</a></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/uranus-space-club-another-planet-another-love-2021/">URANUS SPACE CLUB &#8211; &#8222;Another Planet, Another Love&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/uranus-space-club-another-planet-another-love-2021/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Biffy Clyro: video do utworu Space</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/biffy-clyro-video-do-utworu-space/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/biffy-clyro-video-do-utworu-space/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ziemek]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Aug 2020 03:00:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[A Celebration Of Endings]]></category>
		<category><![CDATA[album]]></category>
		<category><![CDATA[Biffy Clyro]]></category>
		<category><![CDATA[nowe video]]></category>
		<category><![CDATA[Space]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=215750</guid>

					<description><![CDATA[<p>Grupa Biffy Clyro wypuściła video do utworu Space. Numer pochodzi z albumu A Celebration Of Endings. Krążek ukazał się 14 sierpnia. Tracklista: 01.&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/biffy-clyro-video-do-utworu-space/">Biffy Clyro: video do utworu Space</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Grupa <strong>Biffy Clyro</strong> wypuściła video do utworu <strong><em>Space</em></strong>. Numer pochodzi z albumu <strong><em>A Celebration Of Endings.</em></strong> Krążek ukazał się 14 sierpnia.</p>
<p><iframe src="https://youtube.com/embed/25HChem_yuU" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><iframe src="https://youtube.com/embed/playlist?list=PLShrpEtlTqC_7IDn4BkILJgeHynReQi8W" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Tracklista:<br />
01. North of No South<br />
02. The Champ<br />
03. Weird Leisure<br />
04. Tiny Indoor Fireworks<br />
05. Worst Type of Best Possible<br />
06. Space<br />
07. End Of<br />
08. Instant History<br />
09. The Pink Limit<br />
10. Opaque<br />
11. Cop Syrup</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-215517" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/08/117341244_10158698389770030_8544672958472973892_o.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/08/117341244_10158698389770030_8544672958472973892_o.jpg 1000w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/08/117341244_10158698389770030_8544672958472973892_o-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/08/117341244_10158698389770030_8544672958472973892_o-450x450.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/08/117341244_10158698389770030_8544672958472973892_o-150x150.jpg 150w" sizes="(max-width: 1000px) 100vw, 1000px" /></p>
<p>Źródło: Biffy Clyro</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/biffy-clyro-video-do-utworu-space/">Biffy Clyro: video do utworu Space</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/biffy-clyro-video-do-utworu-space/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>SLOMATICS &#8211; &#8222;Estron&#8221; (2014)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/slomatics-estron-2014/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/slomatics-estron-2014/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[nmtr]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 29 May 2018 11:57:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Burning World Records]]></category>
		<category><![CDATA[doom]]></category>
		<category><![CDATA[estron]]></category>
		<category><![CDATA[Slomatics]]></category>
		<category><![CDATA[Sludge]]></category>
		<category><![CDATA[Space]]></category>
		<category><![CDATA[stoner]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=136238</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jeśli mnie zapytasz o osobisty ideał brzmienia na pograniczu sludge, doom i stoner metalu, wymienię ci kilka nazw i tytułów, pośród których&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/slomatics-estron-2014/">SLOMATICS &#8211; &#8222;Estron&#8221; (2014)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli mnie zapytasz o osobisty ideał brzmienia na pograniczu sludge, doom i stoner metalu, wymienię ci kilka nazw i tytułów, pośród których na pewno znajdzie się miejsce dla <b>Slomatics</b><i><b> </b></i>i którejś z ich płyt. Może to być nawet wypuszczony w 2014 roku <i><b>Estron</b></i>, czemu nie, krążek ma bowiem w sobie wszystko, co jest dla mnie kwintesencją twórczości tego irlandzkiego ciężarowego trio.</p>
<p>Trochę mnie już śmieszy wizerunkowa formatka, w jaką same wepchnęły się kapele z okolic stoner/doom/sludge. Mamy wysyp zespołów, które chcą być postrzegane jako soundtrack do jarania zioła podczas sabatu. Co drugi chce być bardziej okultystyczny niż LaVey, wszystkie są niby psychodeliczne i narkotyczne, każdy identyfikuje się z paleniem zielska i innymi substancjami psychoaktywnymi, a większość z nich to nudy takie, że można dzieci przy tym usypiać. A <b>Slomatics</b> poszli swoją drogą, zarówno wizerunkowo, jak i muzycznie. Już po samych okładkach widać, że trio celuje bardziej w estetykę sci-fi, a ja, wyznawca Stanisława Lema, bardzo sobie to cenię. Muzycznie Irlandczycy też są w innej lidze niż większość ekip, które zaczynały po nich (<b>Slomatics</b> zaczynali oficjalnie wyciskać swoje ciężary na początku tysiąclecia). <i><b>Estron</b></i> to ich czwarty długograj, ale pomiędzy długimi formatami zespołowi udało się powypuszczać parę splitów, m.in. z <i><b>Conan</b></i>, <i><b>Agent of the Morai</b></i> czy ostatnio z <i><b>Mammoth Weed Wizard Bastard</b></i>. W 2014 roku <b>Slomatics</b> byli dobrzy jak chleb i ciężcy jak życie.</p>
<p><i><b>Estron</b></i> nie szczędzi miłośnikom tonażu niczego. Zespół tymi swoimi nieprzejednanymi powolnymi tempami, przesterowanymi, ale wyraźnymi gitarami i mocno kładzionym basem po prostu kruszy kości. Oczywiście, jak to często w takich przypadkach bywa, cała ta dźwiękowa skała instrumentalna została zbratana z czystymi, dość w sumie łagodnymi wokalami, to wszak stały patent stoner-doomów. <b>Slomatics</b> byliby jednak co najwyżej przeciętni, gdyby nie tchnęli do swojej muzyki czegoś więcej. Nie wiem jeszcze, czy bardziej przemawia do mnie ten spacerockowy anturaż całości, objawiający się w powsadzanych umiejętnie tu i tam samplach i elektronicznych dźwiękach, czy może ta nieprzewidywalność w konstrukcji utworów a także w samych riffach, którą pochwalić się może naprawdę niewiele zespołów podobnych stylistycznie. <b>Slomatics</b> stają się przez to wręcz progresywni, wybierając rozwiązania niestandardowe i niełatwe. Irlandczycy nie próbują jednak na siłę urozmaicać swoich numerów – wszystko tu do siebie pasuje jak dobrze dobrane puzzle, a lepikiem jest niepodważalny ciężar. Kiedy rozhuśtany powtarzanymi frazami wokalnymi <i><b>Troglorite</b></i> przechodzi w <b><i>Tunnel Dagger</i></b> mamy do czynienia z czymś monolitycznym, absolutnie nie z tego świata. Ciężar i groza, jaka leje się ze słuchawek, jest nie do zignorowania. <b>Slomatics</b> grzmią niebezpiecznie i buchają żarem, dając swojemu doomowi dzięki temu czynnik takiego kosmicznego zagrożenia, bardzo rzadkiego w rozmemłanych już stoner-doomach – podczas lektury <i><b>Estron </b></i>czujesz się jak w <b><i>Star Treku</i></b> w wersji horror, nigdy nie wiesz, jaka niezatrzymana i niepoznana siła zaatakuje cię i z której strony. Kiedy więc zbliża się nieuchronnie koniec ostatniej kosmicznej porcji sejsmicznych tortur w postaci długaśnego i grobowego <i><b>The Carpenter</b></i> palec już świerzbi, żeby w masochistycznym odruchu wcisnąć „play” ponownie.</p>
<p>Jeśli lubisz doom i sci-fi, <i><b>Estron</b></i>, podobnie jak inne pozycje z katalogu <b>Slomatics</b>, opęta cię skutecznie i na długo.</p>
<p style="text-align: right;"><strong>10/10</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;<iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1769197117/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/tracklist=false/artwork=small/transparent=true/" seamless=""><a href="http://slomatics.bandcamp.com/album/estron">Estron by Slomatics</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1769197117/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/tracklist=false/artwork=small/transparent=true/" seamless="" loading="lazy"><a href="http://slomatics.bandcamp.com/album/estron">Estron by Slomatics</a></iframe></noscript></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/slomatics-estron-2014/">SLOMATICS &#8211; &#8222;Estron&#8221; (2014)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/slomatics-estron-2014/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MIIST &#8211; &#8222;Half Awake EP&#8221; (2017)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/miist-half-awake-ep-2017/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/miist-half-awake-ep-2017/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[nmtr]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Sep 2017 12:55:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Desert]]></category>
		<category><![CDATA[Half Awake]]></category>
		<category><![CDATA[Miist]]></category>
		<category><![CDATA[progressive]]></category>
		<category><![CDATA[psych]]></category>
		<category><![CDATA[psychodelic]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[Space]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=110518</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czasami jest tak, że widzisz i wiesz. No okej, słyszałem historie o pewnym byłym dziennikarzu/recenzencie, który przed laty recenzował płyty na węch,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/miist-half-awake-ep-2017/">MIIST &#8211; &#8222;Half Awake EP&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Czasami jest tak, że widzisz i wiesz.</p>
<p>No okej, słyszałem historie o pewnym byłym dziennikarzu/recenzencie, który przed laty recenzował płyty na węch, nie rozpakowując ich nawet z folii, a potem opychał na bazarkach (gość do dziś się przez biznes muzyczny przewija, w tej branży trzeba uważać na ludzi prawie jak w polityce), ale czasami naprawdę widzisz i naprawdę wiesz. Jak wtedy, kiedy w autobusie wychwytujesz wzrokiem tę dziewczynę, wystarcza ci krótkie spojrzenie i wiesz, że to nie jest dziewczyna na jedną noc, że będziesz mógł u jej boku spędzać przez całe lata długie jesienne wieczory nie robiąc w zasadzie nic, że będzie wam tak dobrze, że będziecie mogli razem czytać książki, chodzić na zakupy, oglądać głupie komedie. Widzisz ją przez jakieś 15 sekund i wiesz, że się z nią porozumiesz, że to nie jest pierwsza lepsza idiotka, która leci na kasę, furę albo tribala na bicku. Widzisz – wiesz. (A potem ona wysiada z autobusu, nigdy więcej jej nie spotykasz i całą waszą potencjalną wspólną przyszłość trafia szlag, bo nie miałeś odwagi zagadać.)<br />
Z płytami też tak jest. Szefostwo kazało mi się uzewnętrznić na temat kompletnie anonimowego dla mnie projektu <strong>Miist,</strong> więc wszedłem na ich Bandcamp, popatrzyłem na okładkę i wiedziałem, że się polubimy. Być może gusta, jak nieszczęścia, chodzą parami, i jak ktoś ma oko do wizualiów to ma też ucho do dźwięków? To zapewne kompletna bzdura, której nie byłbym w stanie obronić po przemyśleniu, ale chwilowo pozwólcie mi w to wierzyć. Dla informacji – za pyszną kolorową okładkę odpowiada <strong>Kacper Spala</strong>.<br />
Filozofia i akademickie rozważania na bok. <strong>Miist</strong> w jakiś sposób zrobili na mnie dobre wrażenie jeszcze zanim wcisnąłem czarny trójkącik. Potem wczytałem się, że to instrumentalne trio stworzone przez <strong>Wiktora Graczyka</strong> (gitara), <strong>Michała Koczora</strong> (gitara, klawisze) i <strong>Leszka „Shambo” Rakowskiego</strong> (perkusja i bas, ale z tego co mi wiadomo jedynie sesyjnie). Jeszcze tylko upewniłem się, że chodzi o tego samego <strong>Shambo,</strong> który w swoim CV ma choćby basowanie w <strong>Vader</strong> i doczytałem, że<em><strong> Half Awake</strong></em> to debiut <strong>Miist</strong> i byłem gotowy do wejścia w tę mgłę.</p>
<p><em><strong>Half Awake</strong></em> buja bardzo przyjemnie. Psychodelia serwowana przez <strong>Miist</strong> jest bardzo lekkostrawna, a przy tym mocno osadzona gdzieś poza naszą orbitą w przestrzeni kosmicznej. Trzy utworki na epce suną sobie niespiesznie i wcale nie mają zamiaru kończyć się w radiowych trzech minutach, bo absolutnie nie ma takiej potrzeby. Podstawowym spoiwem są tutaj gitary – z jednej strony razem z basem i lekką, nienachalną perkusją tworzą szkielet utworów i trzymają je w ryzach, a z drugiej to one właśnie są odpowiedzialne za astralne wrażenia i odloty. To gitary tańczą sobie wokół konstrukcji i riffu, omijając szerokim łukiem jakieś wielkie tempa czy popisy techniczne. Wszystko tutaj dzieje się na ucho, raczej bez chłodnej kalkulacji, dzięki temu jest ciekawe. <em><strong>Half Awake</strong></em>, jak na tak krótki materiał, jest zaskakująco zróżnicowanym materiałem. <em><strong>Timekeeper</strong></em> brnie sobie niespiesznie przez przestrzeń łącząc space rocka z pustynnymi klimatami, podczas kiedy <em><strong>Left Me Crawling</strong></em> startuje od tego drugiego z trzeszczącym riffem przywodzącym na myśl starsze dokonania <strong>Queens of the Stone Age</strong>, a na jego tle plącze się solowa gitara z partią poskładaną z nie naszych skal, ale po chwili utwór nabiera znienacka poważniejszego charakteru, przeskakuje z pląsów w kolorową fakturę, a potem znów w riff. To czysty dowód na to, że opierając się na kilku dźwiękach i każąc innym instrumentom ozdabiać je poprzez błądzenie dookoła można stworzyć wciągającą kompozycję. <em><strong>Calgary</strong></em> zaczyna się niby niewinnie, każe myśleć, że za chwilę zmieni się w jakiś post rockowy zamulacz, ale z minuty na minutę rozjaśnia się. Zwalnia, nabiera mocy i hałasu, znów słabnie, aż w końcu, w jakiejś takiej uspokajającej kodzie wypuszcza jedyne na epce senne, oniryczne wokale, a na końcu jeszcze dobija fragmentem jakby doklejonym z innego kawałka.<br />
<em><strong>Half Awake</strong></em> to naprawdę świetny materiał obiecujących muzyków, na których zdecydowanie powinniście zwrócić uwagę, jeśli bliskie wam wszelkiego rodzaju atmosferyczne, progresywne, space&#8217;owe, psychodeliczne i pustynne klimaty.</p>
<p style="text-align: right;"><strong>10/10</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=84971830/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/tracklist=false/artwork=small/transparent=true/" seamless="" width="300" height="150"><a href="http://themiist.bandcamp.com/album/half-awake-ep">Half Awake EP by MIIST</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=84971830/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/tracklist=false/artwork=small/transparent=true/" seamless="" width="300" height="150" loading="lazy"><a href="http://themiist.bandcamp.com/album/half-awake-ep">Half Awake EP by MIIST</a></iframe></noscript></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/miist-half-awake-ep-2017/">MIIST &#8211; &#8222;Half Awake EP&#8221; (2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/miist-half-awake-ep-2017/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ABSENT/MINDED &#8211; &#8222;Alight&#8221; (2015)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/absentminded-alight-2015/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/absentminded-alight-2015/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[nmtr]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 27 Oct 2016 10:54:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[absent minded]]></category>
		<category><![CDATA[alight]]></category>
		<category><![CDATA[doom]]></category>
		<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[kosmiczna jesień życia]]></category>
		<category><![CDATA[progressive]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Space]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=55606</guid>

					<description><![CDATA[<p>Absent/Minded grają doom. Inaczej się tego nazwać nie da. Ale doom to pułapka – wielu się wydaje, że jeśli ma być wolno&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/absentminded-alight-2015/">ABSENT/MINDED &#8211; &#8222;Alight&#8221; (2015)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Absent/Minded</strong> grają doom. Inaczej się tego nazwać nie da. Ale doom to pułapka – wielu się wydaje, że jeśli ma być wolno i posępnie, to bardzo łatwo się taką muzykę gra. Nic bardziej mylnego, bo trudno jest słuchacza przyciągnąć osiemdziesięcioma powtórkami tego samego powolnego riffu.</p>
<p><strong>Absent/Minded</strong> nie mają tego problemu. Nie nudzą. <em><strong>Alight</strong></em> to rzetelny kawałek posępnego grania doprawionego jeszcze upiornością rodem z death metalu i taką troszeczkę nieco kosmiczną posypką. Może otwierający album numer <em><strong>Light Remains</strong></em> to dość standardowa doom/deathowa kompozycja, rozbudowana, podniosła i przywodząca na myśl <strong>My Dying Bride</strong>, ale już kolejny <em><strong>Stargazin&#8217;,</strong></em> instrumentalna kompozycja uzupełniona fragmentami wypowiedzi o startach rakiet zaczerpniętymi z nagrań z czasów zimnej wojny, to ciekawe poszerzenie doomowej ramki. Numer ten jak nic przywodzi mi na myśl nieistniejące już <strong>Astrosoniq</strong> i ich <em><strong>As Soon As They Got Airborne&#8230;</strong></em>. <em><strong>Absent/Minded</strong></em> na tym też nie przestają, bo potem zaskakują na przykład czystym, spokojnym śpiewem na tle lekkich gitar, który przeplata się z totalnie pogrzebowym klimatem potężnych gitar i rozdzierającego ryku wokalisty. Zespół wydaje się mieć smykałkę do komponowania przykuwających uwagę utworów, co nie znaczy, że wpadają one w ucho. Nie ma tu przyjemnych melodyjek do słuchania w samochodzie. W tych trzech kwadransach muzyki dzieje się jednak na tyle dużo, że trzeba poświęć płycie trochę uwagi. Wokalista co chwilę zmienia swoją barwę, sekcja rytmiczna lubi wprowadzać trochę zamieszania wraz z ciekawymi rytmami, a gitary potrafią zarówno wbijać ciężarem w ziemię, bawić się nieco lżejszymi riffami, jak i w ogóle pozwolić muzyce nabrać powietrza. W tym wszystkim z zaskoczeniem odkryłem jakieś progresywne zacięcie u <strong>Absent/Minded</strong>, a moje skojarzenia popłynęły w stronę uwielbianego przeze mnie kiedyś nikomu nieznanego zespołu <strong>Madking Ludwig</strong> i ich fenomenalnego <em><strong>Kurska.</strong></em> Jest w ich muzyce jakaś taka niewymuszona niespieszność. Utwory posklejane są z ciekawych pomysłów i przez to twierdzę, że muzycy zespołu raczej nie mają zamiaru trzymać się kurczowo doomowego szablonu. W taki to sposób <em><strong>Alight</strong></em> jest dla mnie czymś, co mógłbym nieco pokracznie nazwać progresywnym doom metalem. Doom jest tu bowiem ewidentnie podstawą, a ta „progresywność” też jest wyczuwalna łatwo, choć na dobrą sprawę nikt tu prochu nie wymyśla.</p>
<p>Nie powiem, że <em><strong>Alight</strong></em> wciąga. Raczej intryguje, jeśli da się płycie szansę w odpowiednich warunkach. To nie jest muzyka do tła. Nie pomoże w utrzymaniu tempa malowania ścian albo zmywania mopem podłogi. Sugeruję poczekać na jakąś porządną jesienną chujnię za oknem, z nieprzyjemną temperaturą, porywistym wiatrem i deszczem siekącym po szybach. W takich okolicznościach <em><strong>Alight</strong></em> może być pomocna w wyrwaniu się do gwiazd.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/GYAiIla7RIk" width="100%" height="315" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/absentminded-alight-2015/">ABSENT/MINDED &#8211; &#8222;Alight&#8221; (2015)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/absentminded-alight-2015/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MAMMOTH WEED WIZARD BASTARD &#8211; &#8222;Y Proffwyd Dwyll&#8221; (2016)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/mammoth-weed-wizard-bastard-y-prowwyd-dwyll-2016/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/mammoth-weed-wizard-bastard-y-prowwyd-dwyll-2016/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tom Wolf]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Oct 2016 20:13:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[doom]]></category>
		<category><![CDATA[Mammoth Weed Wizard Bastard]]></category>
		<category><![CDATA[psychodelic]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Sludge]]></category>
		<category><![CDATA[Space]]></category>
		<category><![CDATA[stoner]]></category>
		<category><![CDATA[SubRosa]]></category>
		<category><![CDATA[Ufomammut]]></category>
		<category><![CDATA[UK]]></category>
		<category><![CDATA[walia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=51503</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kiedy otrzymałem do recenzji to wydawnictwo, pomyślałem, że kapele chyba zaczęły prześcigać się w wymyślaniu coraz to dziwniejszych nazw swoich projektów. Na&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/mammoth-weed-wizard-bastard-y-prowwyd-dwyll-2016/">MAMMOTH WEED WIZARD BASTARD &#8211; &#8222;Y Proffwyd Dwyll&#8221; (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy otrzymałem do recenzji to wydawnictwo, pomyślałem, że kapele chyba zaczęły prześcigać się w wymyślaniu coraz to dziwniejszych nazw swoich projektów. Na myśl przyszła także refleksja, czy za tym inspirującym trendem podąża muzyczna jakość? Zespołów grających doom/stoner/sludge metal wypłynęło na rynek cała masa, pojawiła się moda na długobrodych i złowrogich mrocznych panów, także w otoczeniu równie mrocznych pań. <strong>Mammoth Weed Wizard Bastard</strong> zalicza się właśnie do tego grona. Zmyślna nazwa, brodaci panowie i ładna śpiewająca pani. Co z tego wynika?</p>
<p>Na swoim drugim długogrającym wydawnictwie, o równie wdzięcznie brzmiącej nazwie „<strong>Y Proffwyd Dwyll</strong>”, walijski kwartet proponuje słuchaczom muzyczno-galaktyczną podróż po psychodelicznych odmętach ciężkich riffów i transowego groove. Otwierający płytę blisko dziesięciominutowy „<strong>Valmasque</strong>”, od pierwszych sekund atakuje charczącymi gitarami i, co ciekawe anielskim i cukierkowym śpiewem Jessici Ball, który na pierwszy rzut ucha pasuje do całości jak pięść do nosa, można by pomyśleć „dawać mi tu męski przepity growl!”. Jednak jak to zwykle z pierwszym wrażeniem bywa, jest ono złudne. Tytułowy utwór „<strong>Y Proffwyd Dwyll</strong>”, gęsty, mroczny z licznymi elektronicznymi efektami, do czwartej minuty nie zaskakuje, natomiast gdy pojawia się sekcja smyczkowa, wraz z syntezatorową „solówką”, robi się naprawdę interesująco. Trzeci w zestawieniu, instrumentalny kawałek „<strong>Gallego</strong>” stanowi poniekąd pauzę w opowieściach, które snuje nam pani Ball. Znów wgniatające brzmienie i wolne tempo, szkoda tylko, że tym razem nie obyło się bez klawiszowych popisów. O ile fajniej słuchałoby się tego utworu gdyby nie syntezator pojawiający się ni stąd, ni z owąd w okolicach trzeciej minuty i trzydziestej sekundy. Ja rozumiem: kosmos, mrok, podróże w czasie i trawka. Czasami jednak warto odpuścić i postawić na prostotę.</p>
<p>Drugą część płyty otwiera najlepsza na krążku piosenka „<strong>Testudo</strong>”. W tym przypadku elektroniczny wstęp znakomicie spełnia swoją rolę. Kawałek zarzuca pomost pomiędzy takimi kapelami jak <strong>Ufomammut</strong>, czy <strong>SubRosa</strong>, fani tych kapel będą zadowoleni. Ostatnia, szósta pozycja na płycie „<strong>Cithuula</strong>” spina klamrą wszystkie czynniki stojące za wyjątkowością tej płyty.</p>
<p>Nie jest to arcydzieło, ani kamień milowy psychodelicznych odmian metalu. „<strong>Y Proffwyd Dwyll</strong>” serwuje muzykę, którą fani gatunku znają na wylot, ceniąc zarazem pewną powtarzalność i brak oryginalności. W przypadku Walijczyków może się to okazać zaletą i przysporzyć im wielu nowych fanów. Warto dać zespołowi szansę i śledzić ich poczynania, nawet jeśli cukierkowy śpiew będzie kłuł was w uszy.</p>
<p><iframe hcb-fetch-image-from="https://www.youtube.com/watch?v=0y2g0g3r6hY" title="Mammoth Weed Wizard Bastard &quot;Y Proffwyd Dwyll&quot; (New Full Album) 2016" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/0y2g0g3r6hY?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<p>Autorem recenzji jest <strong>Tom Wolf</strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/mammoth-weed-wizard-bastard-y-prowwyd-dwyll-2016/">MAMMOTH WEED WIZARD BASTARD &#8211; &#8222;Y Proffwyd Dwyll&#8221; (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/mammoth-weed-wizard-bastard-y-prowwyd-dwyll-2016/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
