<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Srogość - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/srogosc/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/srogosc/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Tue, 11 Aug 2026 10:27:41 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Srogość - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/srogosc/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Podsumowanie 2017 roku wg muzyków</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-muzykow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Pietrzak]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Jan 2018 19:00:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Czurko]]></category>
		<category><![CDATA[Ales Campanelli]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Żądło]]></category>
		<category><![CDATA[aW]]></category>
		<category><![CDATA[Banisher]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz "Boro" Borowski]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Cyranowski]]></category>
		<category><![CDATA[Besides]]></category>
		<category><![CDATA[bithorn]]></category>
		<category><![CDATA[Cień]]></category>
		<category><![CDATA[Cold Cell]]></category>
		<category><![CDATA[Depravity]]></category>
		<category><![CDATA[Diego Mediano]]></category>
		<category><![CDATA[Dopelord]]></category>
		<category><![CDATA[Erebos]]></category>
		<category><![CDATA[ex-Vader]]></category>
		<category><![CDATA[Fabio Bava]]></category>
		<category><![CDATA[Gallileous]]></category>
		<category><![CDATA[Giuliano Latte]]></category>
		<category><![CDATA[GK]]></category>
		<category><![CDATA[Heresy Denied]]></category>
		<category><![CDATA[In Hell's Duty]]></category>
		<category><![CDATA[Internal Quiet]]></category>
		<category><![CDATA[Jarun]]></category>
		<category><![CDATA[Kalt Vindur]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Haidar]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Stankiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Koronal]]></category>
		<category><![CDATA[Kyy]]></category>
		<category><![CDATA[Lectern]]></category>
		<category><![CDATA[Lion Shepherd]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Boroś]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej „Rocker” Wróblewski]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Kujawa]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Szymański]]></category>
		<category><![CDATA[Mauser]]></category>
		<category><![CDATA[Me and That Man]]></category>
		<category><![CDATA[Medebor]]></category>
		<category><![CDATA[mister]]></category>
		<category><![CDATA[Northern Plague]]></category>
		<category><![CDATA[Pior Zin]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Świąder-Kruszyński]]></category>
		<category><![CDATA[plasma]]></category>
		<category><![CDATA[Proghma-C]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław "Exile" Bachaj]]></category>
		<category><![CDATA[PsychoT]]></category>
		<category><![CDATA[PSYCHOTYPE]]></category>
		<category><![CDATA[Reto Mäder]]></category>
		<category><![CDATA[saltus]]></category>
		<category><![CDATA[Sautrus]]></category>
		<category><![CDATA[Scuorn]]></category>
		<category><![CDATA[Shodan]]></category>
		<category><![CDATA[Sounds Like The End Of The World]]></category>
		<category><![CDATA[Soupir Astral]]></category>
		<category><![CDATA[Srogość]]></category>
		<category><![CDATA[Stona]]></category>
		<category><![CDATA[Suffer]]></category>
		<category><![CDATA[Sum of R]]></category>
		<category><![CDATA[Szczepan Inglot]]></category>
		<category><![CDATA[The Erkonauts]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Hoffman]]></category>
		<category><![CDATA[trauma]]></category>
		<category><![CDATA[Tømas Erstein]]></category>
		<category><![CDATA[Virgin Snatch]]></category>
		<category><![CDATA[Weno Winter]]></category>
		<category><![CDATA[[::]]]></category>
		<category><![CDATA[[::] (4Dots)]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz "Kuman" Kumański]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz „Zielony” Zieliński]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=122515</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kolejnymi muzycznymi&#160;podsumowaniami roku 2017 podzielili się muzycy! Tak jak w ubiegłym roku, postawiliśmy na dowolność interpretacji, a więc wypracowania i rozprawki, krótko&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-muzykow/">Podsumowanie 2017 roku wg muzyków</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejnymi muzycznymi&nbsp;<strong>podsumowaniami roku 2017 podzielili się muzycy</strong>! Tak jak w ubiegłym roku, postawiliśmy na dowolność interpretacji, a więc wypracowania i rozprawki, krótko i na temat (albo i niekoniecznie), typowania z numeracją, alfabetycznie oraz wyróżnienia bez szczególnej analizy lub z wypunktowanymi konkretami. Wśród najczęściej wymienianych albumów na polskiej scenie królowali wykonawcy z&nbsp;<strong>Hate, Decapitated,</strong>&nbsp;<strong>In Twilight’s Embrace, Azarath </strong>czy<strong> THAW</strong>,<strong>&nbsp;</strong>a w podsumowaniach zagranicznych wydawnictw znaleźli się m.in. <strong>Morbid Angel</strong>,&nbsp;<strong>Paradise Lost, Robert Plant,&nbsp;Immolation, Ulver</strong>, a nawet&#8230;&#8230;<strong>Kendrick Lamar</strong> czy mocno krytykowany <strong>Linkin Park</strong>. Zapraszamy!</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>aW </strong>&#8211; (<a href="https://www.facebook.com/coldcellofficial/"><strong>Cold Cell</strong></a>)</p>
<ol>
<li><strong>Amenra</strong> &#8222;<em>Mass IV</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Aosoth </strong>&#8222;<em>The Inside Scriptures</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Arkhon Infaustus </strong>&#8222;<em>Passing The Nekromanteion</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Dool </strong>&#8222;<em>Here Now, There Then</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Gold </strong>&#8222;<em>Optimist</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Grave Pleasures</strong> &#8222;<em>Motherblood</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Leprous </strong>&#8222;<em>Malina</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Marilyn Manson </strong>&#8222;<em>Heaven Upside Down</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Soror Dolorosa </strong>&#8222;<em>Apollo</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>The Ruins Of Beverast &#8222;</strong><em>Exuia</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Przemysław &#8222;Exile&#8221; Bachaj</strong>&nbsp;(<strong><a href="https://www.facebook.com/depravityofficial/">Depravity</a>, </strong>ex-<a href="https://www.facebook.com/damnedSphere/"><strong>Sphere</strong></a>)</p>
<p style="text-align: left;">Generalnie jestem dość leniwy pod kątem sprawdzania każdej nowej płyty, jaka wyszła, zwłaszcza jeśli chodzi o stare zespoły. W 2017 wystąpiło kilka wydawnictw, które skopały mi dupę i/lub wpłynęły na moje postrzeganie muzyki czy pisania utworów.</p>
<ol>
<li style="text-align: left;"><strong> Redemptor</strong> &#8222;<em>Arthaneum</em>&#8222;. Bardzo wyczekiwana przeze mnie plyta. Z racji bardzo wysokiego poziomu <em>&#8222;The Jugglernaut&#8221;</em> poprzeczka została postawiona bardzo wysoko. Miałem okazję posłuchać <strong>Redemptor</strong> na żywo z nowym materiałem &#8211; efekt był powalający. Potwierdziło się to na płycie, zdecydowanie album roku 2017.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Hate </strong>&#8222;<em>Tremendum</em>&#8222;. Bardzo mi się spodobała ewolucja stylu <strong>Hate</strong> na przestrzeni ostatnich lat. Na ogół sceptycznie podchodzę do takich tematów, jednak <strong>Hate</strong> wyewoluowało w bardzo ciekawą stronę &#8211; zdecydowanie zwolnili tempo oraz postawili na klimat w swoich utworach. Na szczęście nie w każdym przypadku. Świetny album.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Archspire</strong> &#8222;<em>Relentless Mutation</em>&#8222;. Moim zdaniem <strong>Archspire</strong> z płyty na płytę udowadnia coraz bardziej, że techniczne granie nie musi być równoznaczne z brakiem chwytliwości czy zapamiętywalności utworów. Mimo natłoku blastów czy ultra szybkich partii, można pomachać łbem. Jestem naprawdę pod wrażeniem tej płyty.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Hideous Divinity </strong>&#8222;<em>Adveniens</em>&#8222;. Dopiero ta płyta przekonała mnie do <strong>Hideous Divinity</strong> &#8211; wcześniejsze wydawały mi się strasznie nudne i na jedno kopyto. Utwory na <em>Adveniens</em> moim zdaniem są znacznie ciekawsze, brutalniejsze i lepiej brzmiące niż na poprzednich, dużo bardziej zapadają mi w pamięć. I co ważniejsze, do tej płyty chce mi się wracać (zwłaszcza na siłowni).</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Alluvial </strong>&#8222;<em>The Deep Longing for Annihilation</em>&#8222;. Kolaboracją<strong> Keith&#8217;a Merrowa</strong> z <strong>Wesem Hauchem</strong> byłem zainteresowany od długiego czasu, w tym roku nareszcie można doświadczyć owoców tej współpracy. Spodziewałem się shredów i death metalu, coś jak <strong>Conquering Dystopia</strong>, ale okazało się, że ta płyta jest zupełnie inna. Solówek mało, za to dużo atmosfery, mroku i ciekawych riffów. Całość instrumentalna. O ciekawy instrumental nieprzeładowany solówkami nie jest łatwo. Debiut<strong> Alluvial</strong> na pewno takim jest.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Ne Obliviscaris </strong>&#8222;<em>Urn</em>&#8222;. Bardzo mi się podoba pomysł na muzykę, który jest realizowany w tym zespole. Nie jestem fanem śpiewu, ale to, co tutaj się dzieje, to poezja. Połączenie blastów oraz śpiewu, skrzypiec czy black metalowych riffów o dziwo kupiło mnie w 100%!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Azarath </strong>&#8222;<em>In Extremis</em>&#8222;. Bardzo udany album. Został zachowany kierunek z &#8222;<em>Blasphemer&#8217;s Maledictions</em>&#8222;, jednak słychać powrót do korzeni.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Cytotoxin </strong>&#8222;<em>Gammageddon</em>&#8222;. Kolejny zespół udowadniający, że zachowanie balansu między techniką a chwytliwością utworu jest możliwe. Ta płyta groovuje znacznie mniej niż poprzednia, postawiono bardziej na całościowe, bardziej spójne kompozycje.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Devilish Impressions </strong>&#8222;<em>The I</em>&#8222;. Zespół długo kazał na siebie czekać po bardzo ciekawej EPce <em>&#8222;Adventvs&#8221;</em>, jest to ewidentnie kontynuacja obranego stylu. Co prawda brzmienie moim zdaniem pozostawia wiele do życzenia, ale nie umniejsza to wysokiego poziomu całej płyty.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Nephren-Ka </strong>&#8222;<em>La Grande Guerre De L&#8217;Epice</em>&#8222;. Moją listę zamknie ta oto płyta. Wypada dużo lepiej od poprzedniczki, która mimo całościowo świetnego materiału pozostawia wiele do życzenia pod kątem brzmienia i jakości nagrania partii solowych. Ciężar i tempo tej płyty wgniata w fotel i nie daje o sobie zapomnieć.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Fabio Bava </strong>(<a href="https://www.facebook.com/lectern666/"><strong>Lectern</strong></a>)</p>
<ol>
<li style="text-align: left;"><strong>Morbid Angel </strong>&#8222;<em>Kingdoms Disdained</em>&#8222;. Król death metalu powrócił!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Cannibal Corpse </strong>&#8222;<em>Red Before Black</em>&#8222;. Brutalność we krwi!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Iron Maiden</strong> &#8222;<em>The Book Of Souls: Live Chapter</em>&#8222;. Klasyczny metal na scenie!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Incantation </strong>&#8222;<em>Nexus Nexus</em>&#8222;. Szatan w szarości!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Spectral Voice</strong> “<em>Eroded Corridors Of Unbeing</em>”. Przeznaczony upadek!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Iced Earth</strong> “<em>Incorruptible</em>”. Thrashujący z powerem!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Dying Fetus </strong>“<em>Wrong One To Fuck With</em>”. Death metalowe szaleństwo!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Suffocation </strong>“<em>…Of The Dark Light”</em>. Nowy Jork! Nowy Jork!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Bullet-Proof</strong> “<em>Forsaken One</em>”. Atakując majstersztykiem!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Whitesnake </strong>“<em>1987</em>”. Niesamowity heavy rock wydany ponownie!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Metallica </strong>“<em>Master Of Puppets</em>”. Ponowne wydanie mitu!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Morfin </strong>“<em>Consumed By Evil</em>”. Imponujący deathrash!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Municipal Waste </strong>“<em>Slime And Punishment</em>”. Do parku z thrasherami!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Necrot </strong>“<em>Blood Offerings</em>”. Nowa śmierć metalowa sensacja!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Necrophor </strong>“<em>Reborn</em>”. Melodyjny dotyk!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Blazing Rust </strong>“<em>Armed To Exist</em>”. Heavy metalowe wybicie z matuszki Rosji!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Hideous Divinity </strong>“Adveniens”. Włoskie ogiery!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Horrid </strong>“<em>Beyond The Dark Border”</em>. Tylko jedno pytanie: włoski czy sztokholmski death metal?</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Running Willd </strong>“<em>Black Hand Inn</em>”. Kolejny reprint, kolejny cios w ich arsenale!</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Obituary </strong>“<em>Obituary</em>”. Death metal ze słonecznego stanu!</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Bithorn </strong>(<a href="https://www.facebook.com/SaltusPoland/"><strong>Saltus</strong></a>)</p>
<p>Polska:</p>
<ol>
<li><strong>Saltus </strong>&#8222;<em>Jam jest Samon!</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Stworz </strong>&#8222;<em>Wołosożary</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Varmia </strong>&#8222;<em>Z mar twych</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>In Twilight’s Embrace </strong>&#8222;<em>Vanitas</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Iperyt </strong>&#8222;<em>The Patchwork Gehinnom</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<p>Świat:</p>
<ol>
<li><strong>Sólstafir</strong> &#8222;<em>Berdreyminn</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Satyricon </strong>&#8222;<em>Deep Calleth upon Deep</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Taake </strong>&#8222;<em>Kong Vinter</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>The Stone </strong>&#8222;<em>Teatar Apsurda</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Nokturnal Mortum </strong>&#8222;<em>Істина</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Maciej Boroś</strong> (<a href="https://www.facebook.com/medebor.metal/"><strong>Medebor</strong></a>)</p>
<p style="text-align: left;">Na pewien okres mojej podróży po bezkresie muzycznych poszukiwań przypada poczucie, że łapię się na tym, że przekonanie się do nowości z roku na rok jest coraz trudniejsze, mniej rzeczy zaskakuje i trudniej o odkrycie pozycji, które są wyjątkowe. Pytanie, czy nimi nie są, czy też nam w pewnym wieku brakuje tej młodzieńczej wrażliwości sprzed 20 lat. Nie jest to miejsce, aby to teraz roztrząsać, ale trzeba też o tym pamiętać. Pisząc to zestawianie, pochyliłem się naprawdę mocno nad całą masą albumów, które w tym roku zostały wydane i różnymi drogami trafiły do mnie do przesłuchania, choć zdaję sobie sprawę, że jeszcze sporo mam przed sobą.<br />
Te, które wywarły na mnie największe wrażenie prawie idealnie wyważają tzw. tuzów i zespoły z bardzo silnymi aspiracjami.</p>
<ol style="text-align: left;">
<li style="text-align: left;"><strong>Paradise Lost</strong>&nbsp;&#8222;<em>Medusa</em>&#8222;. I cóż tu można powiedzieć. Czy powrót obserwowany od ostatnich płyt do tego, czego się oczekuje po nich, to wada czy zaleta, niech każdy sam sobie odpowie po przesłuchaniu tego albumu. Dla mnie osobiście obcowanie z tym albumem to przyjemność sama w sobie &#8211; przecież lubimy te melodie, które już kiedyś słyszeliśmy, ale tu oprócz tego zyskujemy dużo smaczków do odkrycia, i nawet jak nie są to przełomowe rzeczy, to muzyka ma poruszać emocje, a takich momentów nie brakuje.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Arch Enemy</strong>&nbsp;&#8222;<em>Will To Power</em>&#8222;. Dynamika i ciężar. Opakowany nowoczesną produkcją album Szwedów jest kwintesencją stylu melodic death metal, może nie odkrywczy, ale idealnie zbilansowany, melodie, techniczne pościgi na gryfie, ciężkie riffy i vocal, dzięki któremu obecna wokalistka na tej płycie mnie przekonała do siebie, choć miałem wcześniej spore co do tego obawy. Dobrze by było ją na kolejnych albumach usłyszeć w bardziej urozmaiconych vocalizach, ma dziewczę spore możliwości nie tylko do zdzierania gardła. Dojrzałość bije tu w każdym momencie, dlatego dobrze się tego słucha i o to własnie chodzi.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Moonspell</strong>&nbsp;&#8222;<em>1755</em>&#8222;: płyta, która mnie naprawdę zaskoczyła. Zarówno stylistyka z użyciem chórów, jak i aranż bardzo dobrze ze sobą współistnieją, do tego świetnym zabiegiem przy tych kompozycjach było użycie macierzystego języka. Cały album charakteryzuje się spójnym klimatem kompozycji, czuć tu niepokój, smutek, jak i złość oraz inne mroczne emocje. Widać, że jest to bardzo szczera w wyrazie i osobista wręcz płyta Portugalczyków, od razu wskoczyła wysoko w ich hierarchii, naprawdę polecam.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Bell Witch</strong>&nbsp;&#8222;<em>Mirror Reaper</em>&#8222;: amerykański funeral doom metal najwyższych lotów, i na tych słowach można by było skończyć, ale się nie da &#x1f642; Jako ciekawostkę dodam, że autorem okładki jest polski malarz <strong>Mariusz Lewandowski,</strong> a na płycie znajduje się jeden utwór który trwa 83 minuty. Trudno mi czasami zrozumieć, jak zespoły 2-osobowe mogą tak dobrze funkcjonować. To, że się da nie jest zaskoczeniem w tym wypadku &#8211; przy tej stylistyce kompletnie nie ma to wpływu, realizacja albumu wręcz stanowi o sile tej muzyki &#8211; prostota, ale nie trywialność, budowanie nastroju poprzez oniryczną podróż po niezbadanych pokładach podświadomości. Muzyka do celebrowania w samotności, wymagająca uwagi i skupienia.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Kauan</strong>&nbsp;&#8222;<em>Kaiho</em>&#8222;: jest siódmy album naszych sąsiadów ze Wschodu, którzy ewoluowali od typowo doom folkowych albumów po obecne brzmienie, które aż za bardzo się prosi, aby wrzucić do szufladki z post-rockiem, czego nie lubię robić, bo jest tu bardzo dużo <em>anathemowskich</em> klimatów, przestrzeni, mrocznej atmosfery, niepokoju i nostalgicznej tęsknoty, zawartej w melodiach, wgniatających słuchacza w odmęty świadomości i zmuszającej do pogodzenia się z tymi dźwiękami.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Wolfheart</strong>&nbsp;&#8222;<em>Tyhjyys</em>&#8222;: dla mnie spore zaskoczenie, jest to trzeci album Finów, członków nieodżałowanego przeze mnie świetnego <strong>Before the Dawn.</strong>&nbsp;Założyciel wręcz zastąpił go tym projektem, więc nie uniknąłem porównań w obiorze tej muzyki, a dzieje się tu naprawdę sporo, bo jest to kolejny zespół z łatką melodic death metalu, do tego świetnie wyprodukowany, z większą brutalnością poprzez vocale i pracę sekcji. Ta melodyjna surowość i brutalność jest okraszana sporą dozą mrocznej przestrzeni, tworząc niepokojąco urzekającą atmosferę.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Heretoir</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Circle</em>&#8222;. Słowem-kluczem do otwarcia się na ten album jest różnorodność. Klasyfikowanie bądź próba określenia, jaki styl dominuje na tym albumie po każdym przesłuchaniu przechyla mi się w inną stronę, w zależności od mojego nastroju. Jest tu dużo przyjemnych dla ucha post-rockowych pasaży, przeplatanych niepokojącymi melodiami, podlewanych wręcz blackowymi momentami. Jest to druga płyta naszych sąsiadów zza Odry, w odbiorze jest wręcz kojąca na przyziemne rozterki dnia powszedniego, doskonała do posłuchaniu w chwilach relaksu. Ciężko znaleźć słabe momenty, a rozpatrywana jako całość uważam, że się broni całkowicie swoją spójną w odbiorze, ale jednak mieszaniną stylów.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Persefone</strong>&nbsp;&#8222;<em>Aathma</em>&#8222;. Progressive/Melodic Death Metal z Andory brzmi abstrakcyjnie, ale miałem okazje odwiedzić ten kraj i poczucie izolacji dobrze wpływa na pewno na tych kilku mieszkańców, skoro są autorami tak dobrego albumu. Dla mnie jest tu mocno wyczuwalny klimat <strong>Dream Theater</strong> z okresów <em>Awake,</em> ale bez takiej nachalnej pompatyczności w kompozycjach, w co potem popadli. Do tego, oprócz czystych wokali mamy tu bardzo dobre growle, sekcja widać, że ma ciągoty do brutalniejszego grania, ale sporo tu też melodii i klimatu, tworzonego przez elektronikę, pasaże przełamane są symetrycznymi rytmami świetnie budują nastrój, nawet jak są zwolnienia, to są idealnie spasowane z całością. Nie mu tu czasu na nudę, ta płyta wymaga od odbiorcy skupienia.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Saule</strong>&#8222;<em>Saule</em>&#8222;. Płyta debiutantów z Sosnowca urzekła mnie na wiele sposobów, jest to kompilacja wielu elementów, płyta na wskroś eklektyczna, ale w tym dobrym znaczeniu. Muzycy czerpią garściami pomysły zarówno od progresywnych meandrów melodii, aż do brutalnych, ale naznaczonych chłodem akcentów blackowych, aranże są nieoczywiste, utwory płynnie się rozwijają, zaskakując niejednokrotnie odbiorcę kolejnymi rozwiązaniami, do tego praca wokalisty i jego zakres od czystego śpiewu, wykrzykiwanych dramatycznie zaśpiewów, po brudne zasiarczone growle na pewno przykuwają uwagę. Przyklejanie temu albumowi łatki post-coś-tam jest zbyt oczywiste i chyba krzywdzące, krążek jest porostu atmosferyczny z klimatem pustki i samotności.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Anathema</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Optimist</em>&#8222;. Kolejna pozycja w dyskografii tego uwielbianego niegdyś przez mnie zespołu po raz kolejny wystawia odbiorcę na próbę, i to nie łatwą, bo po ostatnich płytach, na których chwytanie odbiorcy za serce poprzez emocje serwowane prze Brytyjczyków nie zawsze było na tyle mocne jak powinno. Poprzedni album nie przypadł mi do gustu po bardzo obiecującym <em>&#8222;Weather Systems&#8221;</em>. Tym razem otrzymujemy inną <strong>Anathemę,</strong> może nie z czasów początków, bo ta droga już dawno jest dla nich zamknięta, ale jest to album, który mógłby się śmiało znaleźć kilka lat po &#8222;<em>Judgement&#8221;</em>. Oczywiście w warstwie muzycznej ewolucja poszła mocno w tę bardziej elektroniczną stronę, ale są utwory, które świetnie rozbudzają słuchacza do poszukiwań we własnej duszy tego, czego tylko te dźwięki mogą dotykać do emocji, których pomimo tytułu poszukiwałbym po ciemnej stronie. Płyta do wielokrotnego smakowania.</li>
</ol>
<p style="text-align: left;">Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o dwóch albumach, które mnie bardzo przyjemnie zaskoczyły: pierwszy to <strong>Archspire</strong><em>&#8222;Relentless Mutation</em>&#8222;- Kanadyjczycy zaserwowali najlepszy tech death metal od lat, jaki miałem przyjemność obcować, tę płytę po prostu trzeba przesłuchać, to 30 min totalnej jazdy. Drugi to <strong>Wintersun</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Forest Seasons</em>&#8221; &#8211; album też do obowiązkowego przesłuchania, to taki wyraz mojej tęsknoty za kierunkiem, którym np. nie podążył<strong> Therion</strong> po <em>Theli</em>.</p>
<p style="text-align: left;">Ten rok wzbogacił moją kolekcję o bardzo ciekawe pozycje, ciężko, tak jak wspomniałem wcześniej, jest znaleźć przełomowe albumy, ale tych solidnych, do których z radością się wraca i po przesłuchaniu kilkukrotnym nadal mam ochotę odkrywać na nowo &#8211; nie brakuje, co cieszy, bo nie ma nic lepszego niż muzyka pobudzająca emocje.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Bartosz &#8222;Boro&#8221; Borowski (<a href="https://www.facebook.com/LonkerSee/?timeline_context_item_type=intro_card_work&amp;timeline_context_item_source=100000035204269&amp;pnref=lhc">Lonker See</a>, <a href="https://www.facebook.com/BorowskiMiego%C5%84-198537310291052/?timeline_context_item_type=intro_card_work&amp;timeline_context_item_source=100000035204269&amp;pnref=lhc">Borowski/Miegoń</a>, <a href="https://www.facebook.com/blackmynahband/?timeline_context_item_type=intro_card_work&amp;timeline_context_item_source=100000035204269&amp;pnref=lhc">Black Mynah</a>)</strong></p>
<p>Zacznę od tego, że wytypowanie 10 najlepszych płyt danego roku w moim przypadku już za tydzień byłoby pewnie inne, bo świetnej muzyki jest tak dużo, że co chwile przypomina się jakaś płyta, która w momencie, kiedy to piszę, uleciała z głowy, a przecież jak wyszła to była najlepsza ever. Jako że jednak podjąłem się tego wyzwania, postaram się być jak najbardziej uczciwy.</p>
<p>6 płyt w zestawieniu to płyty polskie, bo nasza scena mocna jest jak nigdy, 4 płyty to płyty zagraniczne. Nie licząc pierwszego miejsca, (które zaiste takowym jest) kolejność losowa:</p>
<ol>
<li><strong>The Necks</strong> <em>&#8222;Unfold&#8221;</em>. Album absolutnie mistrzowski, którego brak w podsumowaniach z tego roku najbardziej mnie dziwi, zwłaszcza biorąc poprawkę na trendy panujące na naszym podwórku. Doskonały repetytywny klimatyczny jazz (dla fanów <strong>Lotto</strong> jak znalazł!)</li>
<li><strong>Pin Park</strong>&nbsp;<em>&#8222;Krautpark&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Godflesh</strong> <em>&#8222;Post Self&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Kurws</strong> <em>&#8222;Alarm&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Kiev Office</strong> <em>&#8222;Modernistyczny Horror&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Lotto</strong> <em>&#8222;VV&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Bnnt</strong> <em>&#8222;Multiverse&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Thivery Corporation</strong> <em>&#8222;The Temple of I &amp; I&#8221;&nbsp;</em>(świetny powrót!)</li>
<li><strong>Columbus Duo</strong> <em>&#8222;A Temps&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>No Sister</strong> <em>&#8222;The Second Floor&#8221;&nbsp;</em></li>
</ol>
<p>W rankingu nie uwzględniłem rzeczy wydanych przez nas w naszej wytwórni, gdyż uznałem to za niepoprawne politycznie, ale zachęcam do przejrzenia katalogu <strong><a href="https://www.facebook.com/Music-Is-The-Weapon-337721299588105/">Music Is The Weapon</a>,</strong> bo parę perełek w tym roku od nas wyszło.&nbsp;</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Ales Campanelli</strong> (<a href="https://www.facebook.com/theerkonauts/"><strong>The Erkonauts</strong></a>)</p>
<p>Zawsze było mi trudno przygotować listę ulubionych rzeczy. Nie przepadam za hierarchizacją tego, co mi się podoba. To ich całokształt ma znaczenie. Mogę patrzeć na te rzeczy inaczej jutro, ale biorąc pod uwagę dzień dzisiejszy, oto moje top z roku 2017. Wiele kapel ma również dla mnie wartość nostalgiczną. Mam zwyczaj kochać zespoły na zawsze.</p>
<ol>
<li><strong>Samael</strong>&nbsp;&#8222;<em>Hegemony</em>&#8222;. Samaela uwielbiam od czasów Blood Ritual. Pamiętam, jak szokująca była ta okładka, nawet schowałem ją w moim pokoju. Bałem się! Od tego czasu każdy album, który wydali, był dla mnie świętem. Dodaj do tego cover <strong>Beatlesów</strong> i masz: mój album roku.</li>
<li><strong>Morbid Angel</strong>&nbsp;&#8222;<em>Kingdoms Disdained</em>&#8222;. Poprzedni krążek nie zadziałał na mnie, więc na serio byłem szczęśliwy i ulżyło mi, gdy wysłuchałem tego. Ich Azagthoth to genialny i bardzo unikatowy umysł.</li>
<li><strong>Robert Plant</strong>&nbsp;&#8222;<em>Carry Fire</em>&#8222;. Ten gość może zaśpiewać wszystko, a ja to kupuję. Po prostu.</li>
<li><strong>Sepultura</strong>&nbsp;&#8222;<em>Machine Messiah</em>&#8222;. Nic nowego, ale zawsze fajnie wrócić do <strong>Sepultury</strong>. <strong>Andreas Kisser</strong> to fantastyczny artysta, a mi naprawdę podobają się jego solówki.</li>
<li><strong>Bell Witch</strong>&nbsp;&#8222;<em>Mirror Reaper</em>&#8222;. Dużo tu basu. W jakiś sposób pasuje mi to.</li>
<li><strong>Cradle Of Filth</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Seductiveness of Decay</em>&#8222;. Mam duży szacunek do Kredek. Rzucili materiałem opartym tylko na muzyce, co nie zdarza się dziś zbyt często. Więc oczywiście mają wyjątkowe miejsce w moim sercu. Do tego wspomnienia z czasów młodzieńczych… to dużo daje!</li>
<li><strong>Alice Cooper</strong>&nbsp;&#8222;<em>Paranormal</em>&#8222;. Być może jeden z najlepszych muzycznych wodzirejów na świecie. Zawsze uważałem, że jest spoko, a potem odkryłem, że Sinatra wykonywał jeden z jego numerów i teraz uważam, że to jest zajebistość w najczystszej postaci.</li>
<li><strong>Fleshkiller</strong>&nbsp;&#8222;<em>Awaken</em>&#8222;. Odkryłem ich rok temu dzięki <strong>Indie Recordings,</strong> mają w sobie coś, co naprawdę lubię. Dobry zespół, któremu uważnie się będę przyglądać.</li>
<li><strong>Hail The Sun</strong>&nbsp;&#8222;<em>Secret Wars</em>&#8221; (EP). Odkąd dzieliliśmy scene w 2010 roku z innym projektem, zawsze uważałem Hail The Sun za zespół, który robi wszystko tak, jak trzeba. Znają poczucie prawdziwej przyjaźni, są świetnymi ludźmi dla siebie i innych. Jestem pod wrażeniem wspaniałych rzeczy, które im się przydarzyły, a na które prawdziwie zasługują.</li>
<li><strong>Primus</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Desaturating Seven</em>&#8222;. Na zawsze rewelacyjny <strong>Les Claypool</strong>. Nic dodać, nic ująć. Oprócz tego, że objechali Australię z Dean Ween Group i powinni powtórzyć to w miejscu, gdzie mógłbym też ich zobaczyć!</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Bartłomiej Cyranowski</strong>&nbsp;(<a href="https://www.facebook.com/inhellsduty/"><strong>In Hell&#8217;s Duty</strong></a>)</p>
<ol>
<li style="text-align: left;"><strong>Black Anvil</strong>&nbsp;&#8222;<em>As Was</em>&#8222;. Nie znałem do tej pory wcześniejszych nagrań tego zespołu, dlatego pierwsze moje spotkanie z tym bandem uważam za bardzo udane. Naprawdę udany miks black metalowych patentów, co prawda mniej obskurnych, za to z nieco rockowym vibe&#8217;m. Dużo dobrych melodii, różnorodność wokali, trochę &#8222;szwedzizny&#8221;. Bardzo lubię.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Dopelord</strong>&nbsp;&#8222;<em>Children of The Haze</em>&#8222;. Album bardziej klarowny w brzmieniu od poprzednich, co prawda stoner/doom metalowego ciężaru i &#8222;tłustych&#8221; riffów nadal nie brakuje, natomiast więcej w nim magii i &#8222;podniebnego&#8221; bluesa oraz samego <strong>Dopelorda</strong>. W tym gatunku pełnym &#8222;rip-off&#8221; bandów ciężko wymyślić koło na nowo, myślę jednak, że &#8222;<em>Children of The Haze&#8221;</em> pozwoliło chłopakom z Lublina wyjść jedną nogą poza krąg naśladowców.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Mastodon</strong>&nbsp;&#8222;<em>Emperor of Sand</em>&#8222;. Jestem wielkim fanem drogi, jaką obrał ten zespół, począwszy od <em>&#8222;Crack The Skye&#8221;,</em> gdzie kolejnym głosem zespołu został perkusista <strong>Brann Dailor</strong>. Z płyty na płytę jest go coraz więcej i wyśpiewuje coraz bardziej hiciarskie refreny. Pomimo tego, że Amerykanie zaskakują mnie coraz mniej, uważam, że album zawiera masę świetnych riffów i melodii, co czyni go kolejnym bardzo dobrym albumem w dyskografii <strong>Mastodon</strong>.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Mord&#8217;A&#8217;Stigmata</strong>&nbsp;&#8222;<em>Hope</em>&#8222;. Album, który już od pierwszych dźwięków mnie &#8222;kupił&#8221; i przez długi czas nie chciał wyjść z głowy. Twórczość <strong>Mord&#8217;A&#8217;Stigmata</strong> coraz pewniej wykracza poza ramy black/post metalu czego dowodem jest <em>&#8222;Hope&#8221;</em> &#8211; album bardzo szczery i smutny. Cztery kawałki tworzą bardzo spójny klimat niczym jeden, ponad 40-minutowy utwór, naturalnie lekko &#8222;płyną&#8221; a z drugiej strony wprawiają w niepokojący, tajemniczy nastrój.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Aversio Humanitatis</strong>&nbsp;&#8222;<em>Longing fot the Untold</em>&#8222;. Mniej lub bardziej przypadkowe odkrycie z youtube. Bliżej mi nieznany black/death metalowy hord swoim nieco ponad 20 minutowym EP wzbudził we mnie niepohamowany zachwyt! Duszna atmosfera pełna niepokoju, wyłaniające się z drugiego planu charakterystyczne melodie, hipnotyzujące riffy i głęboki growl. Aversio chwilami kojarzy mi się z późniejszym <strong>Behemoth</strong>em i <strong>Svart Crown</strong>. Świetne wydawnictwo.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Grave Pleasures</strong>&nbsp;&#8222;<em>Motherblood</em>&#8222;. Oprócz raptem kilku dobrych numerów, <em>&#8222;Dreamcrash&#8221;</em> pozostawił po sobie raczej niedosyt i miałem mieszane uczucia co do &#8222;powrotu&#8221; tego bandu. Nie wiem czy w związku z tym goście z <strong>Grave Pleasures</strong> odrabiali jakiekolwiek lekcje, wiem natomiast, że ich najnowszy album to piosenkowy strzał roku, a utwory takie, jak <em>&#8222;Infatuation Overkill&#8221;</em> czy singlowy <em>&#8222;Joy Through Death&#8221;</em> spokojnie mogłyby znaleźć się na uwielbianym przez wielu<em> &#8222;Climax&#8221;</em>.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>The Black Dahlia Murder</strong>&nbsp;&#8222;<em>Nightbringers</em>&#8222;. Amerykanie z czarnej Dalii od kilku albumów począwszy od<em> &#8222;Deflorate&#8221;</em> bardziej zdecydowanie prezentują swoją wizję melodyjnego death metalu, na bardzo równym poziomie. Mniej w ich graniu elementów charakterystycznych dla gatunków metalcore/deathcore, z którymi są kojarzeni, więcej z kolei łupania i klasycznych solóweczek. TBDM na<em> &#8222;Nighbringers&#8221;</em> gra swoje, prezentując 9 zwięzłych, skocznych numerów w sam raz do potupania nóżką.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Ulver</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Assassination of Julius Caesar</em>&#8222;. Jest rok 2017 a <strong>Ulver</strong> nadal nagrywa to, na co ma ochotę. Świetny ukłon w stronę popu lat 80., niemal &#8222;taneczne&#8221; numery, bardzo dobrze zaśpiewane i bez grama pretensjonalności. Najlepszy album <strong>Depeche Mode</strong> w tym roku 😉</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Trivium</strong> &#8222;<em>The Sin and the Sentence</em>&#8222;. Po serii kombinacji i poszukiwań (producent <strong>Draiman</strong>, powrót do &#8222;klasycznego&#8221; grania na <em>&#8222;Silence in the Snow&#8221;</em> i rotacje na stanowisku perkusisty) straciłem zapał do dalszego śledzenia rozwoju wydarzeń u chłopaków z Florydy i nie miałem żadnych oczekiwań co do nowego albumu. Później pojawiła się krótka zajawka w sieci, tytułowy utwór i zostałem pozytywnie zaskoczony. Dobry, dojrzały materiał, obłędny garowy i zajebista produkcja. W kategorii &#8222;amerykański radiowy metal&#8221; &#8211; mój top.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Venenum</strong>&nbsp;&#8222;<em>Trance of Death&#8221;.</em>&nbsp;Debiutancki longplay <strong>Venenum</strong>&nbsp;wprawia w tytułowy trans śmierci i szaleństwa, serwując death/black metalową miksturę podlaną opętanym klimatem. Jest szybko i głośno, jest wolno i niespokojnie. Wielowątkowe kompozycje i zaskakująca dynamika sprawiają, że album porywa w otchłań i długo nie pozwala się z niej wydostać.</li>
</ol>
<hr>
<div style="text-align: center;">
<p><strong>Aleksander Czurko </strong>(<a href="https://www.facebook.com/HeresyDenied/"><strong>Heresy Denied</strong></a>)</p>
</div>
<ol>
<li style="text-align: left;"><strong>The Faceless </strong>&#8222;<em>In Becoming a Ghost</em>&#8222;. Czekałem na to wydawnictwo z niecierpliwością 5 lat. I nie zawiodłem się. Nowy album <strong>The Faceless</strong>, choć zupełnie inny od poprzedników, wciąż posiada ten sam Facelessowy pazur, a także pokazuje, że wciąż można grać death metal w nowy, świeży sposób. Uważam, że <strong>Keene</strong>, mimo całej kontrowersji zgromadzonej wokół swojej osoby, po raz kolejny udowadnia tą płytą jak genialnym jest kompozytorem. Chapeau bas.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Veil of Maya </strong>&#8222;<em>False Idol</em>&#8222;. Drugi, obok <strong>The Faceless</strong>, z moich ulubionych zespołów również pokazał klasę w tym roku. Album <em>„False Idol”</em> zachwyca od samego początku. <strong>Ocubo</strong> serwuje nam ogromną dawkę połamanych, fenomenalnych riffów, a <strong>Lucas Magyar</strong> pokazuje swój niesamowity range wokalny. Gorąco polecam.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Alluvial </strong>&#8222;<em>The Deep Longing for Annihilation</em>&#8222;. Rok 2017 rozpieścił mnie płytami trzech moich ulubionych gitarzystów – <strong>Michaea Keene’a, Marca Ocubo</strong> i właśnie <strong>Wesa Hauch’a</strong>. Ten ostatni wraz z <strong>Keithem Merrowem</strong> nagrał niesamowity, przepełniony cholernie chwytliwymi riffami album. Miazga.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Kardashev </strong>&#8222;<em>The Alamanac</em>&#8222;. Po niezwykle udanym „<em><strong>Peripety</strong></em>” Kardashev wrócił z większą ilością czystych wokali i…pozamiatał. Atmosfera tego albumu wgniotła mnie w fotel. Jest progresywnie, postowo, blackowo, death metalowo, djentowo…i moża by jeszcze wymieniać, ale lepiej posłuchać sobie tej doskonałej płytki.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Fit For An Autopsy </strong>&#8222;<em>The Great Collapse</em>&#8222;. FFOA nigdy nie zawiodło mnie żadną płytą. Po rewelacyjnym <em>„Absolute hope, absolute hell” </em>niecierpliwie czekałem na ich kolejnego długograja. I znowu się nie zawiodłem. Co więcej – Panowie dodali do swojej muzyki wiele progresywnych, <em>gojirowych</em> smaczków, nie tracąc na brutalności. Jest czego słuchać.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Aversions Crown </strong>&#8222;<em>Xenocide</em>&#8222;. Jak dla mnie zespół #1, jeśli chodzi o szeroko pojęty deathcore. Nic dodać, nic ująć.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Thy Art Is Murder </strong>&#8222;<em>Dear Desolation</em>&#8222;. Bardzo fajny powrót Australijczyków. Nie zaskakują niczym nowym, ale są po prostu zajebiści w tym, co robią.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>The Black Dahlia Murder&nbsp; </strong>&#8222;<em>Nightbringers</em>&#8221; – uwielbiam ich. A po tym albumie uwielbiam ich jeszcze bardziej. Doskonała płytka.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Rings of Saturn </strong>&#8222;<em>Ultu Ulla</em>&#8222;. Kosmici z <strong>RoS</strong> nie zawiedli. Co więcej dodali do swojej muzyki jeszcze więcej smaczków, a także <em>catchy</em> riffów. Słychać kunszt kompozycyjny nowego gitarzysty <strong>Miles&#8217;a Bakera</strong>, który idealnie zgrywa się z pomysłami <strong>Lucassa Manna</strong>.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Polaris </strong>&#8222;<em>The Mortal Coil</em>&#8222;. Mało słucham wypadkowej progresywnego metalcore’a/djent’u, ale to, co się słyszy na tej płycie przykuwa uwagę na bardzo długo. Damn riffs.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Erebos </strong>(<a href="https://www.facebook.com/erebos1349/"><strong>Erebos</strong></a>,<a href="https://www.facebook.com/srogoscblackmetal/"><strong> Srogość</strong></a>)</p>
<ol>
<li><strong>Roger Waters </strong>&#8222;<em>Is This The Life We Really Want</em>&#8222;. Wielki powrót wielkiego artysty. Płyta kojarzy mi się z <em><strong>The Wall</strong> </em>i chyba dlatego znalazła się na pierwszym miejscu.</li>
<li><strong>Linkin Park </strong>&#8222;<em>One More Light</em>&#8222;. Z początku, jak chyba większość ludzi, nie wierzyłem, że to prawda, ale kiedy dałem szansę nowej płycie <strong>LP</strong> okazało się, że to ma sens. I to jaki.&nbsp;</li>
<li><strong>Decapitated </strong>&#8222;<em>Anticult</em>&#8222;. Moim zdaniem najlepsze dokonanie Decapów po reaktywacji zespołu. Płyta potrzebowała kilku przesłuchań, żeby dobrze &#8222;siąść&#8221;, ale kiedy to zrobiła wszelkie wątpliwości zostały rozwiane.</li>
<li><strong>Mastodon </strong>&#8222;<em>Emperor Of Sand</em>&#8222;. Kolejna płyta &#8211; kolejny majstersztyk. Chłopaki nie zwalniają tempa, oby tak dalej.</li>
<li><strong>Steven Wilson </strong>&#8222;<em>To The Bone</em>&#8222;. Ten człowiek nawet popowy album zrobi tak, że wciska człowieka w fotel. Utwór pod tytułem <em>Pariah</em>&nbsp; to według mnie prawdopodobnie najlepsza kompozycja tego roku.</li>
<li><strong>Body Count </strong>&#8222;<em>Bloodlust</em>&#8222;. Kolejne odkrycie i kolejny cios. <strong>Ice-T</strong> wraz z ekipą pokazali, jak się robi ciężką muzykę, niejedni mogliby się od nich uczyć.</li>
<li><strong>Anathema </strong>&#8222;<em>The Optimist</em>&#8222;. Po absolutnie genialnym <em><strong>Distant Satellites</strong></em> nowa płyta Anglików trochę odstaje, miejscami jest ociupinkę nierówna, ale <strong>Anathema</strong> nawet gorsze płyty robi świetne.</li>
<li><strong>Firespawn </strong>&#8222;<em>The Reprobate</em>&#8222;. Pierwsza płyta tego zespołu, którą poznałem i od razu cios prosto w zęby.</li>
<li><strong>Obituary</strong> &#8222;<em>Obituary</em>&#8222;. Bo geniusz tkwi w prostocie. I najlepszym deathowym wokalu.</li>
<li><strong>Sarke </strong>&#8222;<em>Viige Urh</em>&#8222;. Poboczny projekt&nbsp;&nbsp;<strong>Teda Skjelluma</strong>&nbsp;po raz kolejny udowadnia, że jak black metal, to najlepiej z Norwegii.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Tømas Erstein</strong> (<a href="https://www.facebook.com/soupirastralofficial/?ref=br_rs"><strong>Soupir Astral</strong></a>)</p>
<p style="text-align: left;">Każdego roku z tym samym skutkiem pytam siebie: &#8222;które albumy zaimponowały mi najbardziej?&#8221;. 2017 nie jest wyjątkiem. Dla mnie, ten muzyczny rok był szczególnie świetny, innowacyjny praktycznie dla wszystkich, od starych kapel po nowe odkrycia. Jak każdego innego roku, czuję frustrację, ponieważ zdaję sobie sprawę, że nie mogłem w pełni poradzić sobie z nadchodzącą muzyczną falą (a nawet przesłuchać pełnej gamy wydawnictw z roku poprzedniego).</p>
<p style="text-align: left;">Nie potrafię rozgryźć, dlaczego tak wiele utworów, a także zespołów, pojawia się rok do roku. Ale z pewnością większość kapel wysuwa na pierwszy plan bardziej udane i koherentne projekty, nawet jeśli mówimy o ich pierwszym opus. Szacunek za to.</p>
<p style="text-align: left;">A zatem wybrałem 10 piosenek &#8211; w kolejności przypadkowej, niektóre z nich (myślałem, że tak warto) mogą odnosić się do albumów, które mają nadejść w 2018 roku, które rzucają cień na jakościowe dzieła sztuki.</p>
<ol style="text-align: left;">
<li style="text-align: left;"><strong>Shining</strong>&nbsp;&#8222;<em>Fiende</em> &#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Heretoit</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Circle</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Fen</strong>&nbsp;&#8222;<em>Winter</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Solstafir</strong>&nbsp;&#8222;<em>Berdreyminn</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Wolves In The Throne Room</strong>&nbsp;&#8222;<em>Thrice Wove</em>n&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Satyricon</strong>&nbsp;&#8222;<em>Deep Calleth Upon Deep</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Throane</strong>&nbsp;&#8222;<em>Plus Une Main À Mordre</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Arkhon Infaustus</strong>&nbsp;&#8222;<em>Passing the Nekromanteion</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Esoctrilihum</strong>&nbsp;&#8222;<em>Mystic Echo From A Funeral Dimension</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Imber Luminis</strong>&nbsp;&#8222;<em>Nausea</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>G.K. </strong>&#8211; (<a href="https://www.facebook.com/kyyofficial/"><strong>Kyy</strong></a>)<strong><br />
</strong></p>
<ol>
<li><strong>Ofermod</strong> &#8222;<em>Sol Nox</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Acherontas </strong>&#8222;<em>Amarta (Formulas of Reptilian Unification Part II)</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Desolate Shrine </strong>&#8222;<em>Deliverance from the Godless Void</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Azarath </strong>&#8222;<em>In Extremis</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Acrimonious</strong> &#8222;<em>Eleven Dragons&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Engulfed </strong>&#8222;<em>Engulfed in Obscurity</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Aosoth </strong>&#8222;<em>V: The Inside Scriptures</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Anima Damnata </strong>&#8222;<em>Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Persecutory</strong> &#8222;<em>Towards Ultimate Extinction</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>White Death </strong>&#8222;<em>s/t</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Kamil Haidar</strong>&nbsp;(<a href="https://www.facebook.com/lionshepherd/"><strong>Lion Shepherd</strong></a>)</p>
<ol>
<li><strong>Robert Plant </strong>&#8222;<em>Carry Fire</em>&#8222;. Oczekiwałem tego albumu bardzo po świetnym <em>Lullaby</em> and <em>The Ceaseless Roar</em>. Jako wielki fan solowych dokonań <strong>Planta</strong>, z przykrością muszę stwierdzić, że umieszczam ten album na liście z sentymentu i grzeczności. Tym razem niczym mnie nie zaskoczył, nie poraził mnie tak, jak poprzednik, i rzadko gości w moim odtwarzaczu. No, ale wyszedł, <strong>Robert Plant</strong> ciągle jest aktywny i ma naprawdę świetny band, więc wypada o tym albumie wspomnieć.</li>
<li><strong>Ulver </strong>&#8222;<em>The Assassination of Julius Cesar</em>&#8222;. Kompletnie mnie rozwaliła ta płyta, a usłyszałem ją dość późno. Kiedy ekstremalni metalowcy zaczynają elektroniczne jazdy i romansują z mrocznym popem, to wychodzi taka właśnie perełka.</li>
<li><strong>Foo Fighters </strong>&#8222;<em>Concrete and Gold</em>&#8222;. Uważam <strong>Dave’a Grohla</strong> za geniusza muzycznego, mimo że jego post-nirvanowskie wcielenie długo musiało mnie do siebie przekonywać. Ale są, nagrali kolejną petardę bez oglądania się za siebie i zasłużenie są teraz uważani za gigantów rocka.</li>
<li><strong>Decapitated </strong>&#8222;<em>Anticult</em>&#8222;. Agresja, moc, bardzo dobre kompozycje i światowy poziom. Bez względu na syf, który się wokół zespołu teraz dzieje trzeba wspomnieć, że nagrali kozacki album. Myślałem, czy tego podsumowania nie podzielić na Polska/Świat ze względu na Decapów, ale uważam, że byłoby to nie fair. Oni w jednym szeregu stoją z bandami wymienionymi powyżej, i to, że pochodzą z Polski, może tutaj być tylko miłą wzmianką a nie klasyfikatorem.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Tomasz Hoffman </strong>(<a href="https://www.facebook.com/SoundsLikeTheEndOfTheWorld/?ref=br_rs"><strong>Sounds like the end of the world</strong></a>)</p>
<ol>
<li><strong>Code Orange </strong>&#8222;<em>Forever</em>&#8222;.<strong>&nbsp;</strong>Ciężka płyta roku. Nostalgiczny walec prosto w twarz &#8211; absolutny metalowy fenomen. Jeśli ich nie znasz – zmień to! Nominacja do <strong>Grammy&nbsp; 2017</strong> jak najbardziej zasłużona. Utwór na pierwszy ogień: <em>No one is untouchable</em>.</li>
<li><strong>Hidden Orchestra </strong>&#8222;<em>Dawn chorus</em>&#8222;.<strong>&nbsp;</strong>Solowy projekt producenta, kompozytora i aranżera <strong>Joe Achesona</strong> prosto z deszczowego&nbsp; Brighton. <em>Dawn chorus</em> to idealnie podane danie, gdzie głównymi składnikami&nbsp; są ambient, chillout, downtempo, future jazz. Utwór na pierwszy ogień: <em>Long orchard.</em></li>
<li><strong>DJ Shadow</strong> &#8222;<em>The mountain has fallen (EP)</em>&#8222;.<strong>&nbsp;</strong>Pionier i geniusz samplingu <strong>DJ Shadow</strong> stale utrzymuje się w czołówce moich ulubionych wykonawców. Konsekwentnie&nbsp; trzyma się wytyczonej ścieżki i raczej niechętnie romansuje z mainstreamem. Utwór na pierwszy ogień: <em>Corridors</em>.</li>
<li><strong>Goldie </strong>&#8222;<em>Journey man</em>&#8222;.<strong>&nbsp;</strong>Nawet małe dzieci już wiedzą, że nastały ciężkie czasy dla muzyki jungle i drum’n’bass. Jednak<strong> Goldie</strong> &#8211;&nbsp; niekwestionowany król gatunku powraca z nowym albumem. Inspirujące dzieło mistrza. Utwór na pierwszy ogień: <em>I adore You</em>.</li>
<li><strong>Foo Fighters </strong><em>&#8222;Concrete &amp; Gold&#8221;.</em>&nbsp;Dłuższy komentarz jest zbędny. <strong>Foo Fighters</strong> konsekwentnie, z siłą miliona buldożerów realizuje obrany cel &#8211;&nbsp; robienie doskonałych energetycznych kompozycji rockowych. Utwór na pierwszy ogień: <em>Run</em>.</li>
<li><strong>Mark Giuliana Jazz Quartet </strong>&#8222;<em>Jersey</em>&#8222;.<strong>&nbsp;</strong>Każdy muzyk ma swoich bohaterów i idoli. <strong>Mark Giuliana</strong> jest zdecydowanie tym kimś dla mnie. Nie zważając na to, że kojarzony jest głównie ze sceną jazzową, udziela się także w innych gatunkach. To właśnie jego wybrał <strong>David Bowie</strong> jako perkusistę, który nagrał ścieżki na jego album „<em>Blackstar</em>”.&nbsp; Utwór na pierwszy ogień: <em>BP</em>.</li>
<li><strong>Benny Greb</strong> &#8222;<em>Grebruit 2</em>&#8222;.<strong>&nbsp;Benny Greb</strong> to niekwestionowany innowator gry na perkusji, który wymyka się wszelkim próbom zaszufladkowania. Jego pierwsza solowa płyta była fenomenem – druga jest mistrzostwem. Polecam nie tylko perkusistom. Utwór na pierwszy ogień: <em>Jesus he knows me</em> (cover).</li>
<li><strong>Gorillaz </strong><em>&#8222;Humanz&#8221;</em>.&nbsp;Animowana ekipa na czele z ojcem założycielem Damonem Albarnem powraca w doskonałym&nbsp; piątym pełnowymiarowym krążkiem &#8211; <em>Humanz</em>.&nbsp; Materiał na płycie jest bujający, spójny i niewiarygodnie „siedzi”.&nbsp; Utwór na pierwszy ogień:<em> Ascension</em>.</li>
<li><strong>Nine Inch Nails </strong>&#8222;<em>Add violence EP&#8221;</em>.<strong>&nbsp;</strong>Wielu postawiło już krzyżyk na <strong>Trencie Reznorze,</strong> twierdząc, że spokorniał, a jego muzyka przestała już mieć ten pazur co kiedyś. Na szczęście są to raczej recenzenci nić słuchacze. Ci, którzy szukają&nbsp; w&nbsp; najnowszym wydawnictwie NIN agresji z dawnych lat raczej się zawiodą. Słuchając tego materiału odczuwa się nieprzeniknione odczucie ogromnej pustki. Utwór na pierwszy ogień: <em>This isn’t a place</em>.</li>
<li><strong>Kendrick Lamar </strong>&#8222;<em>DAMN</em>&#8222;.&nbsp;<strong>Kendrick Lamar</strong> swoim czwartym albumem udowadnia, że nie bez kozery okupuje wysokie&nbsp; miejsce w czołówce światowego rapu. Ten artysta ma na siebie pomysł, nie kopiuje innych, doskonale opowiada rapem oraz ma bity, które okrutnie swingują. Utwór na pierwszy ogień: <em>DNA</em>.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Szczepan Inglot</strong> (<strong><a href="https://www.facebook.com/Shodanband/">Shodan</a>, <a href="https://www.facebook.com/banisherofficial/?ref=br_rs">Banisher</a></strong>)</p>
<ol style="text-align: left;">
<li style="text-align: left;"><strong>Morbid Angel </strong>&#8222;<em>Kingdoms Disdained</em>&#8222;. Od kiedy wiadomo było, że <strong>Steve Tucker</strong> wraca do <strong>Morbid Angel</strong> i wraz z<strong> Treyem</strong> przystępują do tworzenia nowego albumu, stało się oczywiste, jak to będzie brzmieć. <em>Kingdoms Disdained,</em> choć nie ma raczej hitów na miarę<em> Day of Suffering</em> czy <em>Immortal Rites</em>, stanowi zbity monolit z betonu i czaszek wrogów. Zero zaskoczenia. Doskonale.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Algiers </strong>&#8222;<em>The Underside of power</em>&#8222;. Unikalna hybryda post-punka, chamskiej elektroniki, soulowego, niemal teatralnie emocjonalnego wokalu i aktywizmu społecznego. Na żywo- jedna z najlepszych formacji jakie miałem okazje oglądać kiedykolwiek i moje osobiste odkrycie roku.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Excommunion </strong>&#8222;<em>Thronosis / Bestia Arcana &#8211; Holokauston / Nightbringer &#8211; Terra Damnata</em>&#8222;. Panowie z Ameryki powiązani z formacjami <strong>Nightbringer, Bestia Arcana</strong> i <strong>Excommunion</strong> to mniej więcej ten sam zestaw osobistości. Bez znaczenia, czy nagrywają apokaliptyczny black metal o zagładzie rasy ludzkiej, opatrzone symfonią klątwy prastarych indian czy betonowy death metal spod bandery <strong>Excommunion</strong> &#8211; poziom zawsze jest mistrzowski. Czapki z głów.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Satyricon </strong>&#8222;<em>Deep Calleth Upon Deep</em>&#8222;. Satyricon właściwie nie zawodzi. W ich dyskografii nie uraczymy słabej płyty i tak się stało tym razem. Same bengery, fantastyczne riffy, totalnie zajebiste bębnienie <strong>Frosta</strong> i ten surowy sound. I kogo przy takim materiale obchodzą okładki? 🙂</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Godflesh </strong>&#8222;<em>Post Self</em>&#8222;. Każdy kto kiedykolwiek <strong>Godflesh</strong> słyszał, może mieć wyobrażenie jak może brzmieć kolejny album tejże formacji. Dodam tyle, że wraz z wydaniem <em>Post-Self</em> udowodnili, że są w znakomitej formie.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>In Twilight&#8217;s Embrace</strong> &#8222;<em>Vanitas</em>&#8222;. Temat tej płyty i transformacji hordu <strong>In Twilight&#8217;s Embrace</strong>, był obgadany na fejsiku przez wybitnych komentatorów sceny długo, mocno i wytrwale. Nie ma sensu się rozwodzić czy to jeszcze <strong>At The Gates</strong> czy już <strong>Mgła</strong>. Ja w <strong>ITE</strong> znajduję tożsamość, którą totalnie kupuję.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>RogalDDL </strong>&#8222;<em>Nielegal 217</em>&#8222;. Żaden żart. Uliczny rap to absolutnie moja słabość, a <strong>Rogala</strong> uważam za wirtuoza tej sceny. Oprócz tego, że porusza dokładnie te tematy, których moglibyśmy się na płycie o nazwie &#8222;<em>Nielegal</em>&#8221; spodziewać, robi to, sprawiając wrażenie totalnie poodklejanego psychopaty.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Idles </strong>&#8222;<em>Brutalism</em>&#8222;. Charyzmatyczny ansambl <strong>Idles</strong> na <em>Brutalism</em> prezentuje naładowany wkurwieniem, zaangażowany politycznie i społecznie punk, poruszający szereg niewygodnych społecznie tematów. No i to są serio zajebiste piosenki, których chcę się słuchać. Wszystko jest taka jak powinno być.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Decapitated </strong>&#8222;<em>Anticult</em>&#8222;. Ja wiem, że to nie jest <em>Nihility</em>, ani nawet <em>Organic Hallucinosis</em>. Ja wiem, że Decapitated stało się festiwalowe, koniunkturalne, niezobowiązujące, proste, obrzydliwie przystępne i bujające. I chuj. Ten album, choć powiela proste klisze i tzw. &#8222;metalowe pierdolonko&#8221; po amerykańskich odpowiednikach typu <strong>Devildriver</strong> czy inne <strong>Lamb of God</strong>, nawet gdy Wacek&amp;Co zmienił swój target na zdecydowanie większy, <strong>Decapitated</strong> rozpierdala całą tamtejszą scenę koncernowego metalu po kątach. <em>Anticult</em> przez całą długość jej trwania zapierdala do przodu i sprawiło mi to w tym roku strasznie radochy. No i ta produkcja.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Ulver </strong>&#8222;<em>The Assassination Of Julius Caesar</em>&#8222;. Długo nie kupowałem zachwytu nad tym albumem. Ot kolejny, ładny i urokliwy atak <strong>Ulvera</strong> na nową stylistykę. Padło na synth-pop. Jak zwykle zgrabne, pięknie brzmiące, lecz nic ponadto. Wszystko się pozmieniało, gdy tę muzykę usłyszałem i zobaczyłem na żywo. Z tymi wszystkimi laserkami rysującymi na ścianie jelenie rogi, legionistów i niebo nad publiką. Teraz słuchając <em>The Assassination Of Julius Caesar</em>, nie mogę wyrzucić tych widoków z pamięci. Magia.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Janus</strong> (<a href="https://www.facebook.com/northernplague/"><strong>Northern Plague</strong></a>)</p>
<p>Ze względu na to, że wszystkie te albumy są kompletnie inne, jednoznaczna ocena tego, który jest lepszy, a który słabszy jest niemiarodajna. Ponumerowałem zatem tylko podium, a resztę ułożyłem alfabetycznie. Zabrakło mi w tym roku dobrej progresywy, ale za to ekstrema obrodziła w niezłe płyty.</p>
<ol>
<li><strong>Shpongle</strong> &#8222;<em>Codex 6</em>&#8222;. Absolutny majstersztyk zarówno pod względem kompozycji, jak i produkcji. Bogate aranże oparte w zaskakująco dużej mierze na żywych instrumentach, różnorodne metra, zgrabne łączenia utworów, a przede wszystkim energia i polot, których brakowało mi nieco po <em>Nothing lasts&#8230; But nothing is lost</em>. A &#8217;<em>Celestial Intoxication&#8217;</em> oparty na klave i gitarowe solo na końcu &#8211; no magia.</li>
<li><strong>Body Count</strong> &#8222;<em>Bloodlust</em>&#8222;. Bardzo ciekawy album. Kiedyś coś mi się obiło o uszy, że <strong>Ice-T</strong> nagrał utwór ze <strong>Slayerem</strong>, ale nie spodziewałem się tego, co usłyszałem na tej płycie. Gościnnie wystąpili tu: <strong>Mustaine</strong> (na szczęście niedużo), <strong>Max Cavalera</strong> i <strong>Randy Blythe</strong>. Szczególnie polecam utwór nagrany z tym ostatnim &#8211; <em>Walk With Me&#8230;&#8217;</em>&#8211; riff i rytm wokali totalnie mnie kupiły. Utwory są zwykle poprzedzone komentarzem <strong>Ice-T</strong> wyjaśniającego tło polityczne tematyki utworu, a w przypadku coveru <em>Raining Blood</em>&nbsp;połączonego z <em>Postmortem,</em>&nbsp;który zresztą został zagrany karkołomnie, historii powstania samego <strong>Body Count</strong>.</li>
<li><strong>Morbid Angel</strong> &#8222;<em>Kingdoms Disdained</em>&#8222;. Album, na który bardzo czekałem i opłaciło się. Już od początku słychać, że<strong> Azagthoth</strong> postanowił zrezygnować z eksperymentów i dał nam płytę będącą death metalem tak rasowym, jak to tylko możliwe. Mnóstwo solidnych riffów opartych na 7-strunowych gitarach, p o t ę ż n y głos <strong>Steve&#8217;a Tuckera</strong>, NARESZCIE dobra produkcja. A <em>The Righteous Voice</em> to moim zdaniem najlepszy<em> miażdżyciel</em> na krążku.</li>
<li><strong>Azarath</strong> &#8222;<em>In Extremis</em>&#8222;. Nie będę się tu rozwodzić, bo wiadomo, za co się ceni <strong>Azarath</strong> &#8211; za wybuchające wpierdolometry. Otóż zdziwienia nie ma &#8211; wybuchły.</li>
<li><strong>Bell Witch</strong> &#8222;<em>Mirror Reaper</em>&#8222;. Wolne, smutne, dość melodyjne &#8211; jak to funeral doom.</li>
<li><strong>Decapitated</strong> &#8222;<em>Anticult</em>&#8221; Na początku mi się spodobała, potem znielubiłem, aż w końcu doceniłem. Wszystko się tu zgadza: kompozycja i wykonanie są na światowym poziomie. Można nie lubić kierunku, w jakim poszli, można gęgać, że podobne do 'Blood Mantra&#8217;, ale nadal jest to jeden z lepszych albumów 'made in Poland&#8217; ostatniego roku.</li>
<li><strong>Hate</strong> &#8222;<em>Tremendum</em>&#8222;. Nagrane w naszym kochanym <strong>Sound Division Studio</strong> w Warszawie. Okazuje się, że można grać black metal w Polsce i brzmieć zajebiście. Muzycznie mucha nie siada, kompozycje są złożone, przemyślane, dobre riffy często zalatujące lasem i solówki <strong>Domina</strong> robią piękną robotę.</li>
<li><strong>Immolation</strong> &#8222;<em>Atonement</em>&#8222;. <strong>Immolation</strong> to klasa sama w sobie. Kolejny raz rozjeżdżają słuchacza ultra-ciężkim walcem drogowym z ryczącym niedźwiedziem w kabinie, a całość ocieka epickością.</li>
<li><strong>Pylar</strong> &#8222;<em>A Ella Te Conduce La Sagrada Espyral</em>&#8222;. Trafiłem na tę płytę zupełnie przypadkiem i jeszcze większym przypadkiem ona trafiła w mój gust. Brzmi jakby była nagrana na magnetofon w 1993 w suwalskim domu kultury, ale nie jestem pewien, czy nie było to celowe. Dziwna, bardzo przestrzenna mieszanka doomu z rockiem psychodelicznym, pochodząca podobno z Hiszpanii. Polecam epickie zakończenie &#8211; jest totalnie epickie.</li>
<li><strong>Thaw</strong> &#8222;<em>Grains</em>&#8222;. Miałem wysokie oczekiwania do tej płyty i się nie zawiodłem. Klimat jest duszny i psychodeliczny, a jednocześnie przejmująca pustka bije z miksu. Samo brzmienie jest bardzo piwniczne, co akurat przypadku muzyki <strong>Thaw</strong> działa na plus i jest jak najbardziej na miejscu. W ucho wpadł mi najbardziej riff kończący album. <em>Grains</em>&nbsp;cały czas przywodziło mi na myśl pewien koszmar senny z czasów wczesnego dzieciństwa &#8211; ciekawe doświadczenie.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Łukasz &#8222;Kuman&#8221; Kumański</strong>&nbsp;(<strong><a href="https://www.facebook.com/Proghmac/">Proghma-C</a>, <a href="https://www.facebook.com/meandthatman/">Me and That Man</a></strong>)<strong><br />
</strong></p>
<p>Ten rok był bardzo pracowity, więc nie miałem zbyt wiele czasu na poszukiwania nowych rzeczy, zresztą nie jestem typem &#8222;wyszukiwacza&#8221; i raczej czekam aż coś na mnie przypadkowo &#8222;spłynie&#8221;.&nbsp; Niekoniecznie będę w takim razie wspominał tylko o rzeczach wydanych w 2017 r.&nbsp;&nbsp;</p>
<ol>
<li>&nbsp;<strong>Ulver</strong> <em>&#8222;The Assassination of Julius Caesar&#8221;.&nbsp;</em>Zdecydowanie jedną z najczęściej słuchanych przeze mnie płyt był nowy&nbsp;<strong>Ulver<em>.</em></strong> To pierwsza ich płyta, którą kupili mnie w całości. Zajebiście lubię popowe rzeczy z lat 80., a to właśnie taka płyta. Świetne, mroczne, cudownie wyprodukowane piosenki. Cios!!!</li>
<li><strong>Talk Talk</strong> <em>&#8222;Spirit of Eden&#8221; (1988).</em> Czasem tak mam, że zupełnie przypadkowo dociera do mnie skrawek, moment jakiejś piosenki. Łapie na haczyk. Wyszukujesz i włączasz całą płytę i jest koniec. Tak miałem pod koniec roku z<strong> Talk Talk,</strong> która liczy sobie już ponad 30 lat! To uświadamia też, że istnieje w ch..j dobrej muzyki, na którą jeszcze przypadkowo nie trafiłem 🙂 Cieszy mnie to.</li>
<li><strong>Algiers</strong> <em>&#8222;The Underside of Power&#8221;</em>. Mocna, przekonywująca rzecz. Coś jakby połączyć <strong>Rage Against the Machine</strong>, blues <strong>Delty</strong>, <strong>The Prodigy</strong> i<strong> Hozier</strong> w jedno. Nawet pierwsze skojarzenie, które mi przyszło do głowy, że to właśnie taki wkur&#8230;.ony<strong> Hozier</strong>, za którym &#8211; krótko mówiąc &#8211; nie przepadam. Zajebiście oryginalna, agresywna, ale melodyjna rzecz! Takie soniczne rzuty koktajlami mołotowa.</li>
</ol>
<p>Z polskich rzeczy na pewno bardzo trafił do mnie ostatni<strong> Azarath.</strong> Kolokwialnie rzecz ujmując &#8211; tu nie ma je&#8230;ania po krzakach &#x1f609;&nbsp;Nie przepadam za death metalem, ale to jest prawdziwe. Tutaj diabeł nie wylatuje na ciebie z lodówki w śmiesznym makijażu a&#8217;la <strong>Abbath</strong>. Tutaj mrok jest między wierszami. Bardzo intensywne, więc dawkować należy mądrze, najlepiej partiami. Miazga!</p>
<p><strong>Król</strong> <em>&#8222;Wij&#8221; </em>i <em>&#8222;Przez Sen&#8221;</em> &#8211; obydwie sprzed 2017. Dla mnie trochę mix soundtracku z <strong>Pana Kleksa</strong> z <strong>Cocteau Twins</strong>! Senna atmosfera, niepokój. Wydobywa ze mnie atmosferę kilkulatka. Polska &#8211; jesień &#8211; lata 80. Jedna z nielicznych rzecz, o których mówię/myślę, że ma polski pierwiastek i nie czuję się przy tym zażenowany.</p>
<p>W <strong>2018</strong> czekam przede wszystkim na nowy <strong>A Perfect Circle</strong>!</p>
<div style="text-align: center;">
<hr>
<p><strong>Mateusz Kujawa</strong> (<a href="https://www.facebook.com/jarunband/"><strong>Jarun</strong></a>)</p>
<p style="text-align: left;">Ciężko jest w połowie grudnia wybrać 10 albumów z danego roku, kiedy przesłuchało się w ciągu ostatnich 12 miesięcy od cholery muzyki z rożnymi datami wydania. Podjąłem sie jednak zadania i podszedłem do tematu jak najlepiej umiałem, i jak czas mi na to pozwolił. Kolejność jest bardziej losowa, niż odpowiadająca moim preferencjom. Po prostu nie mam w zwyczaju katalogować muzyki na zasadzie &#8211; kolejno odlicz. Albo coś jest dobre, albo ssie. Mimo tego życzę miłej lektury:</p>
<ol>
<li style="text-align: left;"><strong>Pagan Altar</strong> &#8222;<em>The room of shadows</em>&#8222;. Panowie z tej kapeli wysmażyli chyba najlepszy album według mnie. Brzmienie bdb, utwory zachowują klimat typowo hard rockowy/ heavy metalowy z elementami celtyckiej ludowości i niesamowitości. Według mnie najlepsze wydanie w tym roku.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Malokarpatan</strong> &#8222;<em>Nordkarpatanland</em>&#8222;. Jest to srogi strzał od Słowaków. Bardzo dobrze zagrana fuzja black heavy i thrash metalu, nawiązująca również do ludowości i koszmarów pijaków z wiejskich karczm. Smaczne i ciekawe połączenie.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Manilla Road</strong> &#8222;<em>Kill the king</em>&#8222;. Na mojej liście nie mogło zabraknąć tej hordy. Ponadczasowi piewcy true metalu, którzy od tylu lat konsekwentnie grają prawdziwy metal. Każde ich wydawnictwo to wieczny <strong>kvlt</strong>. Klasyczny heavy metal dla 'true warriors&#8217;. Kill.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Varmia</strong> &#8222;<em>Z mar twych</em>&#8222;. Debiut pogan z Olsztyna. Srogi wpierdol naznaczony bardzo mocno słowiańskim folkiem. Bez zbędnych potupajek, wesołych skrzypeczek i ogólnie bez żadnych elementów folkowych dających słuchaczowi raka. Mroczny klimat połączony ze srogim nakurwem. Coś wspaniałego.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Biesy</strong> &#8222;<em>Noc lekkich obyczajów</em>&#8222;. Projekt muzyków znanych z takich kultowych bandów, jak <strong>Odraza</strong> i <strong>Outre</strong>. Bardzo dobry polski 'bleczur&#8217;, zagrany nieszablonowo i oryginalnie. Co się będę rozwodził. Za takie płyty uwielbiam polską scenę.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Morbid Angel</strong> &#8222;<em>Kingdoms Disdained</em>&#8222;. Death metal nigdy nie był moim ulubionym gatunkiem. Wkurwia mnie w tym gatunku wiele rzeczy, o których nie ma sensu pisać. Jedyne płyty, których mogę słuchać, to czysty oldschool ze szwedzkiej lub florydzkiej szkoły. Najnowszy album <strong>Morbid Angel</strong>&nbsp;zarówno brzmieniowo, jak i kompozycyjnie przypomina mi wczesne dokonania grupy, do których srogo się pałowałem za młokosa. Bezkompromisowy wpierdol w stylu starej szkoły &#8211; tyle mi wystarczy.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Mork</strong> &#8222;<em>Eremittens dal</em>&#8222;. Jest wiele kapel, które grają generic black metal nie wnoszący absolutnie nic do gatunku. Czy to dobrze, czy źle &#8211; nie mnie to oceniać, zaś Norwegowie z <strong>Mork</strong> umieją w starą szkołę bezapelacyjnie. Ich najnowszy materiał przypomina mi wczesne black metalowe dokonania <strong>Darkthrone</strong> &#8211; to mi robi bardzo dobrze. Tyle mi wystarczy.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>The Ruins of Beverast</strong> &#8222;<em>Exuvia</em>&#8222;. Jest to album, który zawiera najmroczniejszą muzykę, jaką kiedykolwiek w życiu słyszałem. W moim odczuciu jest to black metal pomieszany z pierwszymi płytami <strong>Dead Can Dance</strong>. Pierwszy raz w życiu miałem gęsią skórkę, słuchając tego materiału. Płyta ta, wprowadza słuchacza w pewnym sensie w trans, z którego nie sposób tak łatwo się wyrwać. Coś wspaniałego.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>In Twilight&#8217;s Embrace</strong> &#8222;<em>Vanitas</em>&#8222;. Do najnowszego wydawnictwa tej kapeli podszedłem na sucho, gdyż nie słuchałem ich wcześniejszych dokonań. Jednak ich najnowsza płyta zachęciła mnie do wgłębienia się w tą hordę. Jest to bardzo dobrze zagrany i wyprodukowany melodyjny black z wpływami death metalu. Wszystko w tej płycie gra i buczy, jak powinno. Ukłony dla pana wokalisty za ciekawą barwę i nienaganną emisję dźwięku.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Wędrowcy Tułacze Zbiegi</strong> &#8222;<em>Korpus czechosłowacki</em>&#8222;. Ostatni długograj tego projektu sprawił, że katowałem replay chyba dobre dwa tygodnie. W tym roku wydana została ich EP-ka i powiem szczerze: nie zrobiła mi tak dobrze, jak poprzednie wydawnictwo, ale jest ona bardzo przyjemna, podoba mi się ta grafomania w tekstach i ciekawe aranże. Jest jednak dla mnie trochę za wesoła w porównaniu do poprzedniczki. Mimo tego, jest to wydawnictwo na tyle dobre, że postanowiłem, aby je umieścić na mojej liście.</li>
</ol>
<hr>
<p><strong>Giuliano Latte</strong> (<a href="https://www.facebook.com/scuorn/"><strong>Scuorn</strong></a>)</p>
<ol style="text-align: left;">
<li style="text-align: left;"><strong>Septicflesh</strong>&nbsp;&#8222;<em>Codex Omega</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Enisum</strong>&nbsp;&#8222;<em>Seasons Of Desolation</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Progenie Terrestre Pura</strong>&nbsp;&#8222;<em>oltreLuna</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Pàrodos</strong>&nbsp;&#8222;<em>Catharsis</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Auðn</strong>&nbsp;&#8222;<em>Farvegir Fyrndar</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Cannibal Corpse</strong>&nbsp;&#8222;<em>Red Before Black</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Nokturnal Mortuum</strong>&nbsp;&#8222;<em>Істина</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Au-Dessus</strong>&nbsp;&#8222;<em>End of Chapte</em>r&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Ex-Deo</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Immortal Wars</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Alchimia</strong>&nbsp;&#8222;<em>Musa</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Mauser </strong>(ex-<strong>Vader</strong>)</p>
<ol>
<li style="text-align: left;"><strong>Cavalera Conspiracy</strong> &#8222;<em>Psychosis</em>&#8222;. Przypomina mi to starą <strong>Sepulturę</strong> z czasów <em>Beneath The Remains</em>. Niesamowita energia i bardzo fajne wykonanie. Niewielu zespołom udaje się przywrócić ducha czasów muzyki metalowej lat 90. Z pewnością jest to mój faworyt jeżeli chodzi o rok 2017.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Arch Enemy </strong>&#8222;<em>Will To Power</em>&#8222;. <strong>Arch Enemy</strong> właściwie nie zmienia się od już co najmniej kilku płyt. Kolejna płyta z nową wokalistką, która perfekcyjnie wpisuje się w to, co <strong>Arch Enemy</strong> robi od lat. Lubię ten band za dużą dawkę melodii w muzyce w połączeniu z ciężkim metalowym graniem. Niby nic nowego, a jednak cieszy, jak zawsze.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Veil Of Maya </strong>&#8222;<em>False Idol</em>&#8222;. Po raz pierwszy usłyszałem ten zespół na wspólnej trasie, jaką graliśmy w US razem z nimi. Zaskoczyła mnie sprawność gitarzysty i sposób aranżacji utworów. Od tamtego czasu generalnie śledzę poczynania zespołu i zawsze odsłuchuję każdy nowy album, jaki się ukazuję. Kawał dobrej lekko pokręconej muzy z fajnymi wokalizami. Spokojnie mogę polecić w ciemno każdemu.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Azarath </strong>&#8222;<em>In Extremis</em>&#8222;. Uwielbiam ten zespół za bezkompromisowość i totalne oddanie w służbie śmierć metalu. W Polsce w metalowych kręgach nikomu nie trzeba ich przedstawiać, a ich legenda dorównuje legendzie o smoku wawelskim.<br />
Płyta, która klasyfikuję jako “płytę totalną”w gatunku. Chcesz posłuchać extremy, włącz<strong> Azarath</strong>! Totalna rekomendacja dla śmierć metalowców. Nie ma co więcej napisać, bo każdy komentarz jest zbędny.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Decapitated</strong> &#8222;<em>Anticult</em>&#8222;. Dla mnie chyba najlepsza płyta w historii zespołu. Bardzo dojrzałe aranżacje, fantastyczna produkcja. Niemniej jednak wciąż czekam na ich płytę, gdzie <strong>Wacek</strong> będzie grał więcej solówek niż do tej pory. Czuję z tego powodu pewien niedosyt. A szkoda…Generalnie bardzo fajnie i sprawnie technicznie. Lubię takie granie.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Septicflesh </strong>&#8222;<em>Codex Omega</em>&#8222;. No to już prawie jak czarna symfonia. Świetne połączenie ciężkiego grania z elementami symfonicznymi. Wszystkiego dopełnia fantastyczna gra perkusisty. <strong>Septicflesh</strong> rozwija skrzydła coraz mocniej i szerzej. Słychać duży postęp w rozwoju muzycznym. Po wysłuchaniu całej płyty jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Super klimat, super muza.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>August Burns Red </strong>&#8222;<em>Phantom Anthem</em>&#8222;. Przypadkowo zasłyszane na youtube i tak zapoznałem się z najnowszym dokonaniem zespołu, jakim jest <em>Phantom Anthem</em>. Wchodzi mi ta płyta po prostu doskonale. Bardzo lubię te nowe amerykańskie produkcje. Bardzo sterylne, czasem aż za bardzo. Jednak słucha się tego znakomicie. Jest tam właściwie wszystko &#8211; od growlu po zwykłe śpiewanie. W muzyce jest słodko, ciężko i mrocznie zarazem. Są nawet blasty. Czyli jest wszystko. Warto się zapoznać.Zawsze to coś nowego, innego.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Hate </strong>&#8222;<em>Tremendum</em>&#8222;. <strong>Hate</strong> zawsze nagrywało dobre płyty, ale ta ostatnia zasługuje na większą uwagę. Jest mrocznie aż do bólu, co odnotowuje jako plus. Słychać, że zespół podąża własną drogą i nie ogląda się za siebie. Jest tak, jak lubię i za to zawsze ceniłem <strong>Hate</strong>. Płyta wolniejsza niż pozostałe za to bardziej klimatyczna. Więcej tu zagrywek black metalowych, co nadaje pewnego charakteru całej płycie. Spokojnie można słuchać przy świecach.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Amaranthe </strong>&#8222;<em>Maximalism</em>&#8222;.<strong>&nbsp;</strong> Totalna metalowa dyskoteka, ale lubię się przy tym odprężyć. No i płyta jako całość przypadła mi do gustu. Wchodzi lekko i nie męczy. Bardzo fajne solówki gitarowe i ładne wokale. Taka odskocznia od metalowej rzeźni. Warto sprawdzić samemu.</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Kreator&nbsp;</strong>&#8222;<em>Gods Of Violence</em>&#8222;. <strong>Kreator</strong> to po prostu <strong>Kreator</strong>. Zawsze lubię,lubiłem i lubić będę. Płytę łykam jednym ciągiem. Taka prawdziwie hiciarska płyta. Co numer jest tylko lepiej. Cała masa teledysków z tej płyty na youtube to też świetna promocja nowego wydawnictwa. <strong>Kreator</strong> przeżywa swoisty renesans i to wykorzystują to w stu procentach. Kto jeszcze nie słuchał, to pała i złamas 😉</li>
</ol>
<hr>
<p><strong>Diego Mediano</strong> (<a href="https://www.facebook.com/whenicarusfalls/"><strong>When Icarus Falls</strong></a>)</p>
<ol style="text-align: left;">
<li><strong>Converge</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Dusk in Us</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Dan Auerbach</strong>&nbsp;&#8222;<em>Waiting On A Song</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Chelsea Wolfe</strong>&nbsp;&#8222;<em>Hiss Spun</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>The National</strong>&nbsp;&#8222;<em>Sleep Well Beast</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Warhaus</strong>&nbsp;&#8222;<em>Warhaus</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Zeal &amp; Ardor</strong>&nbsp;&#8222;<em>Devil is Fine</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Rosetta</strong>&nbsp;&#8222;<em>Utiopoid</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li style="text-align: left;"><strong>Ulver</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Assassination of Julius Caesar</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
</div>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Mister </strong>(<a href="https://www.facebook.com/TraumaOfficialPage/"><strong>Trauma</strong></a>)</p>
<p>Polska:</p>
<ol>
<li><strong>Redemptor</strong> &#8222;<em>Arthaneum</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Decapitated&nbsp; </strong>&#8222;<em>Anticult</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Masachist</strong> &#8222;<em>The sect ( death REALigion)</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Azarath</strong> &#8222;<em>In Extremis</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Hate </strong>&#8222;<em>Tremendum</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Deivos </strong>&#8222;<em>Endemic Divine</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Centurion</strong> &#8222;<em>Extinction</em>&#8221;&nbsp;&nbsp;</li>
<li><strong>Planet Hell</strong> &#8222;<em>Mission One</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Offence </strong>&#8222;<em>Adoration Of black Kingdom</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Repossession </strong>&#8222;<em>Repossession</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<p>Świat:</p>
<ol>
<li><strong>Morbid Angel </strong>&#8222;<em>Kingdom Disdained</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Firespawn</strong> &#8222;<em>The Reprobate</em>&#8221;&nbsp;&nbsp;</li>
<li><strong>Immolation </strong>&#8222;<em>Atonement</em>&#8221;&nbsp;&nbsp;</li>
<li><strong> Suffocation </strong>&#8221; <em>&#8230;Of The Dark light</em>&#8221;&nbsp;&nbsp;</li>
<li><strong>Septicflesh</strong> &#8222;<em>Codex Omega</em>&#8221;&nbsp;&nbsp;</li>
<li><strong>Cannibal Corpse </strong>&#8222;<em>Red Before Black</em>&#8221;&nbsp;&nbsp;</li>
<li><strong>Thy Art Is Murder</strong> &#8222;<em>Dear Desolation</em>&#8221;&nbsp;&nbsp;</li>
<li><strong>Artificial Brain </strong>&#8222;<em>Infrared Horizon</em>&#8221;&nbsp;&nbsp;</li>
<li><strong>Cut Up </strong>&#8222;<em>Wherewer They My Rot</em>&#8221;&nbsp;&nbsp;</li>
<li><strong>Dyscarnate </strong>&#8222;<em>With All Their Might</em>&#8221;&nbsp;&nbsp;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Reto Mäder</strong>&nbsp;(<a href="https://www.facebook.com/sumofr/"><strong>Sum of R</strong></a>)</p>
<ol>
<li><strong>Ex Eye </strong>&#8222;<em>Ex Eye</em>&#8221;&nbsp;&nbsp;</li>
<li><strong>Bell Witch </strong>&#8222;<em>Mirror Reaper</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>GlerAkur </strong>&#8222;<em>The Mountains Are Beautiful Now</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Blut Aus Nord </strong>&#8222;<em>Deus Salutis Meae</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>PH </strong>&#8222;<em>Eternal</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Big Brave</strong> &#8222;<em>Ardor</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Protomartyr </strong>&#8222;<em>Relatives In Descent</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Siinai </strong>&#8222;<em>Sykli</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Les Discrets </strong>&#8222;<em>Prédateurs</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Atriarch</strong> &#8222;<em>Dead As Truth</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><a href="https://www.facebook.com/planethellband/"><strong>Planet Hell</strong></a></p>
<p><strong>Planet Hell</strong> kolektywnie dzieli się tym, co zwróciło ich uwagę w 2017 roku.</p>
<p>Poza listą poniżej, jednogłośnie pierwsze miejsce w Polsce otrzymał <strong>Redemptor</strong> z albumem <strong><em>Arthaneum</em></strong>. W wydawnictwach światowych &#8222;palmę pierwszeństwa&#8221; przyznajemy albumowi <strong>Immolation <em>Atonement</em></strong>.</p>
<p>Poza tym rządzą:</p>
<ol>
<li><strong>Dying Fetus </strong>&#8222;<em>Wrong One To The Fuck With</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Merkabah</strong> &#8222;<em>Million Miles</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Overkill</strong> &#8222;<em>The Grinding Wheel</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Suffocation </strong>&#8222;<em>&#8230;Of The Dark Light</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Mastodon</strong> &#8222;<em>Emperor Of Sand</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Morbid Angel</strong> &#8222;<em>Kingdoms Disdained</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Emptiness </strong>&#8222;<em>Not For Music</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Horrorscope</strong> &#8222;<em>Altered Worlds Practice</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>PsychoT </strong>(<a href="https://www.facebook.com/PsychoType/"><strong>Psychotype</strong></a>)</p>
<ol>
<li><strong>Decapitated</strong>&nbsp;&#8222;<em>Anticult</em>&#8222;. Zdecydowany numer jeden nie tylko na polskim rynku. Doskonały album. Klimat, aranże, rytmika &#8230; genialnie przemyślane, dojrzałe, świeże i do tego wspaniale zagrane. Dla mnie to wulkan energii i inspiracji .Tak się mieli!!! Trzymam kciuki za chłopaków w sprawie Spokane. I czekam na następcę <em>Anticult<strong>;</strong></em> kierunek, w którym się rozwijają trafia do mnie w 100%.</li>
<li><strong>Dool</strong> &#8222;<em>Here now, there then</em>&#8222;. Ten album to najlepszy debiut 2017 roku. Rytualnie przebojowe utwory, ale nie przesłodzone i zagrane z pełną gracją. Magiczna płyta , bardzo często do niej wracam.</li>
<li><strong>Cannibal Corpse </strong>&#8222;<em>Red Before Black</em><strong>&#8222;</strong>. Chociaż ich styl nie zmienia się od lat, pierwsze 4 utwory na tym albumie po prostu urywają łeb. <strong>Cannibal Corpse</strong> w przeciwieństwie do wielu innych death metalowych kapel z tak długim stażem wiedzą jak nie zepsuć swojej renomy. Długo czekałem na ten album i nie zawiodłem się. <em>RBB</em> gniecie totalnie.</li>
<li><strong>Ulver </strong>&#8222;<em>The Assassination Of Julius Caesar</em>&#8222;. <strong>Ulver</strong> to mój azyl od natłoku jazgotu i ciężkiego grania . Odkąd pamiętam zawsze mnie inspirowali i zadziwiali. Ale po tak głęboko ambientowym <em>ATGCLVLSSCAP</em> nie spodziewałem się, że polecą aż tak przebojowo. Uwielbiam ten album.</li>
<li><strong>Bell Witch </strong>&#8222;<em>Mirror Reaper</em>&#8222;. Zgaś światło, włącz <strong><em>Mirror Reaper</em></strong> i popłyń w otchłań wraz z dźwiękami tego albumu. Myślę, że w ta pozycja powinna być poza rankingiem &#8230; to coś unikalnego.</li>
<li><strong>Immolation </strong>&#8222;<em>Atonement</em>&#8222;. Świetna robota <strong>Rossa Dolana</strong>, to chyba najlepszy album pod względem wokalnym. Poza tym wiedziałem, że na <strong>Immolation</strong> nie można się zawieść . Od wielu lat serwują doskonały death metal. Okrutna chłosta!!!</li>
<li><strong>Lunatic Soul </strong>&#8222;<em>Fractured</em>&#8222;<strong>.</strong> <strong>Mariusz Duda</strong> rozwija się w świetnym kierunku. Gdy usłyszałem <em><strong>A Thousand shards of heaven,</strong></em> od pierwszych dźwięków wiedziałem, że będzie to jeden z moich ulubionych albumów tego roku. Ogromny szacunek dla kompozytora.</li>
<li><strong>Paradise Lost </strong>&#8222;<em>Medusa</em>&#8222;. Miło się słucha tego albumu w drodze do pracy, choć chwilami przypomina mi to granie <strong>My Dying Bride</strong> albo <strong>Type O Negative</strong>. Wolałbym, żeby wracali bardziej do swoich korzeni, mam tu na myśli do<strong><em> Draconian Times</em></strong>. Klimatycznie fajnie zrobiony album i świetne wokale <strong>Nicka H</strong>.</li>
<li><strong>Septicflesh </strong>&#8222;<em>Codex Omega</em>&#8222;. Album z bardzo dużym potencjałem, fajnie się słucha, świetnie przemycone symfoniczne motywy przeplatane z ciężkim death metalem &#8211; kupuję to!!! Ale szkoda, że <strong>SF</strong> trzyma się ścieżki, którą wyznaczyli na <em><strong>The Great Mass.</strong></em> Gdyby ten album oddychał tak, jak <em><strong>Communion,</strong></em> byłaby to petarda.</li>
<li><strong>Code Orange </strong>&#8222;<em>Forever</em>&#8222;. Pierwszy raz spotkałem się z tym zespołem na koncercie<strong> Gojira</strong>, występowali jako support. Porwali mnie na żywo! Album jest dość nowatorski i ma fajny klimat, choć jak dla mnie brzmienie mogłoby być bardziej czytelne. Ogólnie ciekawa muzyka i w końcu coś nowego.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Plasma&nbsp; </strong>(<strong><a href="https://www.facebook.com/KORONAL.official/">Koronal</a></strong>)</p>
<ol>
<li><strong>Meshuggah </strong>&#8222;<em>The Violent Sleep Of Reason</em>&#8222;. O <strong>Meshuggah</strong> chyba już wszystko napisano. Nie jest to mój ulubiony album tego zespołu, ale każda płyta tych wariatów to absolutne dzieło sztuki. Przy tym krążku Panowie wrócili do bardziej organicznego brzmienia. Świetnie się tego słucha.</li>
<li><strong>The Black Dahlia Murder </strong>&#8222;<em>Nightbringers</em>&#8222;. Melodyjny death metal z pierwszej ligi. Szybkie tempa, świetne solówki. Upiorny wokal <strong>Trevora</strong> świetnie się sprawdził w tych numerach. Mimo roszad w składzie, chłopaki nagrali moim zdaniem najlepszy album od czasu słynnego <em>&#8222;Nocturnal&#8221;</em>. Tym bardziej się cieszę, że miałem możliwość zagrać z nimi i poznać ich osobiście. Świetni ludzie. Świetna muza.</li>
<li><strong>Cannibal Corpse </strong>&#8222;<em>Red Before Black&#8221;</em>. Po prostu kanibale. Przepadam.</li>
<li><strong>Svart Crown </strong>&#8222;<em>Abreaction</em>&#8222;. Śledzę ich już od dość dawna. Ciekawy death metal. Inny brzmieniowo od tego, co teraz dość często się słyszy. Brzmią naturalnie, jakby prawdziwej. <em>&#8222;Abreaction&#8221;</em> jest nasiąknięty swego rodzaju plemiennym, rytualnym klimatem. Świetna rzecz.</li>
<li><strong>Redemptor </strong>&#8222;<em>Arthaneum</em>&#8222;. Co tu dużo gadać. Polacy potrafią grać death. Po <strong>Redemptor</strong> spodziewałem się dużo. Moje oczekiwania co do tego albumu były bardzo wysokie. Nie zawiodłem się. Świetne kompozycje, aranżacje, praca gitarzystów. Przepiękny kawałek metalu. Życzę im samych sukcesów, zasługują na to.</li>
<li><strong>Hate </strong>&#8222;<em>Tremendum</em>&#8222;. Kolejny przykład na to, że potrafimy, czujemy o co chodzi w tej muzyce. Bardzo dobra płyta. Koledzy z <strong>Hate</strong> pięknie budują swoją własną markę nagrywając krążki jak ten. Włączasz play i krążek leci od początku do końca po czym zaczynasz od nowa. Widzę że chłopaki nie zwalniają i już pracują nad nowym materiałem. Nie mogę się doczekać.</li>
<li><strong>Maigra </strong>&#8222;<em>Encrypted</em>&#8222;. Jak już jesteśmy w rodzimych klimatach. Ogromne wrażenie zrobił na mnie album Maigry. Dojrzałe granie, pokręcona rytmika a mimo tego płyta bardzo klimatyczna, atmosferyczna. Brzmieniowo też jest bardzo charakterystycznie, czuć że chłopaki odnaleźli pomysł na siebie. Oby tak dalej.</li>
<li><strong>Benighted </strong>&#8222;<em>Necrobreed</em>&#8222;. Pierwsze odpalenie i myślę sobie: &#8222;dżizas, jaki wpierdol&#8221;. I to w zasadzie tyle! Płyta miażdży tempami i agresją. Blast goni blast, nie ma miejsca na oddech. Polecam!</li>
<li><strong>Emmure </strong>&#8222;<em>Look At Yourself</em>&#8222;. To kapela, na której położyłem lachę już dawno temu. Pierdolenie dla dzieciaków &#8211; myślałem sobie. Jednak ten album przywrócił mi wiarę w tą kapelę. Świetne wokale <strong>Frankiego,</strong> do tego legenda na gitarze, miodzio! Brzmieniowo to petarda. Płyta dosłownie chce wyskoczyć z głośników. Mam nadzieję, że <strong>Emmure</strong> utrzyma ten level, i że dostarczą nam więcej dobrych albumów.</li>
<li><strong>Spite </strong>&#8222;<em>Nothing is beautiful</em>&#8222;. Spite to kapela, którą polubiłem stosunkowo niedawno. Z rezerwą podchodzę do nowoczesnych odmian metalu. W tym wypadku się nie dało. Połączenie HC z death metalem udało się tu jak rzadko kiedy. Genialna robota wokalisty, agresja aż kipi z tych utworów. Chce się wracać do tej muzy, a to spore osiągnięcie, biorąc pod uwagę natłok nowości w tym gatunku. Zdecydowanie jedna z moich ulubionych płyt tego roku.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Kamil Stankiewicz </strong>(<strong><a href="https://www.facebook.com/that4dots/">4dots [::]</a></strong>)</p>
<p>Sporo się działo przez ostatnie lata, świat jakby nieco szybciej się kręci. Musiałem mocno się zastanowić, który album wyszedł w 2017, a który wcześniej. Listę ułożyłem alfabetycznie, bez podziału na polskie i zagraniczne kapele.</p>
<ol>
<li><strong>Amenra </strong>&#8222;<em>Mass VI&#8221;</em>. Jak dla mnie, płyta roku. Trochę wolniej niż<strong><em> Mass V</em></strong>, ale trochę więcej melodii, śpiewu, emocji.&nbsp; Wciąga bardzo.</li>
<li><strong>Blaze Of Perdition </strong>&#8222;<em>Conscious Darkness</em>&#8222;. Jest w tym albumie coś chwytającego za gardło, co nie pozwala przejść obok niego obojętnie.</li>
<li><strong>Cryo Chamber </strong>&#8222;<em>Yog – Sothoth</em>&#8222;. Kolaboracja 20 artystów, którzy na przestrzeni roku pracowali wspólnie pod flagą <strong>Cryo Chamber</strong>, czyli labelu wydającego dark ambienty. Ponad 2h muzyki inspirowanej prozą <strong>Lovecraft</strong>a.</li>
<li><strong>Ketha </strong>&#8222;<em>0 Hours Starlight</em>&#8222;. Ketha, Kethunia. Niezmiennie uwielbiam. Jest jeszcze grubiej i fajniej, niż na #!%16 7.</li>
<li><strong>Merkabah </strong>&#8222;<em>Million Miles</em>&#8222;. Zespół, który znam od wieków. Grałem z nimi już nawet nie pamiętam jak dawno temu, jeszcze ze swoim poprzednim zespołem, na Bema 65. Już wtedy byli zjawiskiem. Przez lata dojrzali, jak dobre wino.</li>
<li><strong>Nine Inch Nails </strong>&#8222;<em>Add Violence</em>&#8222;. W trzech słowach: <em>The Background World</em>. Usłyszałem ten kawałek i wpadłem kompletnie. <strong>Trent Reznor</strong> po raz kolejny potwierdza swoją epickość.</li>
<li><strong>Rosetta </strong>&#8222;<em>Utopioid</em>&#8222;. Solidna ta nowa<strong> Rosetta</strong>, podoba mi się, mam do nich sentyment. Nie mogę się doczekać, aż znowu przyjadą do <strong>Hydrozagadki</strong> i będę mógł się wbić w mosha z japonkami w łapie, bo w sumie to głupio w japonkach pod scenę się pchać. To chyba jedyny zespół, który tak na mnie działa. A przy okazji można z chłopakami normalnie pogadać i napić się żubrówki.</li>
<li><strong>Schammasch </strong>&#8222;<em>The Maldoror Chants: Hermaphrodite</em>&#8222;. Szwajcarzy idą za ciosem. Po bardzo udanym, koncepcyjnym <em>Triangle</em>, który mnie absolutnie kupił. Poziom utrzymany na wszystkich frontach, bardzo dobra płyta.</li>
<li><strong>Trent Reznor &amp; Atticus Ross</strong> &#8222;<em>The Vietnam War (Original Score)</em>&#8222;. Panowie zajmują się – poza dziewięciocalowymi gwoździami – również muzyką filmową, czy też – jak w tym przypadku – muzyką do seriali dokumentalnych. Przyjemnie się tego słucha. Polecam również inne ścieżki stworzone przez tych dwóch panów, oraz samego <strong>Rossa</strong> (na przykład do <strong><em>The Book of Eli</em></strong>).</li>
<li><strong>Ulver&nbsp; </strong>&#8222;<em>The Assassination of Julius Caesar</em>&#8222;. Last, but not least. Każde wydawnictwo od tych panów, z którymi miałem do czynienia jest bardzo dobre i uznajmy to za aksjomat. Każde kolejne jest też inne od poprzedniego. Album ten jest zaskakująco &#8211; w swej inności &#8211; dobry w odbiorze, nawet zupełnie niechcący i przypadkiem w 45RPM.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Stona </strong>(<a href="https://www.facebook.com/gallileous/"><strong>Gallileous</strong></a>)</p>
<ol>
<li><strong>Krautwerk</strong> &#8222;<em>Computerrock</em>&#8222;<strong>. </strong>Okazuje się, że czas nie gra roli, a każda nisza znajduje swoich odbiorców niezależnie od dominujących trendów. Świetne krautrockowe granie zainspirowane największymi tuzami gatunku typu <strong>Can, Neu!</strong> czy <strong>Cluster</strong>. Polecam wszystkie płyty <strong>Nico Seela</strong>.</li>
<li><strong>Horisont</strong> &#8222;<em>About Time</em>&#8222;. Szwedzi w niesamowitej formie z fenomenalnym <em>Electrical</em> na czele! Zastanawiałem się, co się stanie po płycie <em>Odyssey,</em> ale nie zawiodłem się. Jest jeszcze bardziej progresywnie i hardrockowo. Plus też za niecałe 40 minut trwania płyty.</li>
<li><strong>Kadavar </strong>&#8222;<em>Rough Times</em>&#8222;. Duża zmiana brzmienia, co początkowo trąciło lekko komercją, ale jeśli nawet &#8211; to kupiłem ją w 100%! Space rockowe <em>Tribulation Nation</em>, przebojowe <em>Die Baby Die</em> czy ciężarne <em>Into The Wormhole</em> pokazują, że Niemcy są w znakomitej formie, udowadniając to na występach na żywo.</li>
<li><strong>Tangerine Dream</strong> &#8222;<em>Quantum Gate&#8221;</em>. Odkąd pamiętam, zapadam się w Mandarynkowy Sen, więc tym bardziej ucieszyłem się nową płytą. Fakt, że grupa ma już swoje lata nie zmienia tego, że nadal czaruje, kreując niesamowicie odległe światy naszej wyobraźni.</li>
<li><strong>Goat</strong> &#8222;<em>Fuzzed in Europe</em>&#8222;. Trudno dziś o dobrą płytę koncertową. Generalnie rzadko się już zdarza, by zespoły odważyły się takowe oficjalnie wydawać, chociaż zauważam, że ten trend na szczęście powraca. <strong>Goat</strong> wywiązał się z tego zadania znakomicie, potwierdzając swoje niezwykłe zdolności i dużą wrażliwość. Wspieram to!</li>
<li><strong>Causa Sui</strong> &#8222;<em>Vibraciones Doradas</em>&#8222;. Można powiedzieć, że nic się ten zespół nie zmienił. Ale to wcale nie oznacza, że jest coś nie tak. Po prostu to piękne „jamy”, do jakich przyzwyczaili nas Duńczycy już na poprzednich wydawnictwach. Uwielbiam ich fantastyczne, grane w nieskończoność i z niezwykłym wyczuciem gitarowe melodie.</li>
<li><strong>King Gizzard and the Lizard Wizard</strong> &#8222;<em>Flying Microtonal Banana</em>&#8222;, czyli 1 z 4 płyt wydanych przez Australijczyków w tym roku. Chyba by należało wyróżnić je wszystkie, zwracając uwagę na niezwykłą płodność tych świrów. Uwielbiam ich psychodeliczny klimat i transowe granie, trącące czasem farsą szczególnie w wideoklipach.</li>
<li><strong>Troubled Horse </strong>&#8222;<em>Revolution On Repeat</em>&#8222;. Oj, co tam się wyrabia w tym Orebro! Chyba nie sposób wymienić wszystkich ekip taplających się w retro graniu w tego uroczego miasteczka. <strong>Troubled Horse</strong> polecę za sam głos, który od razu nasuwa mi na myśl <strong>Bobbiego Lieblienga</strong> z <strong>Pentagram</strong>. Duży postęp zespołu, o którym już prawie zapomniałem.</li>
<li><strong>Elder </strong>&#8222;<em>Reflections of a Floating World</em>&#8222;. Chyba nikomu nie trzeba już przedstawiać tego zespołu, który wydawałoby się, że już nie przebije rewelacyjnego <em>Lore</em>. Masz ci los! Nowa płyta nie dość, że nie ustępuje brzmieniem poprzedniej, to dodaje jeszcze więcej kolorytu psychodelicznymi odjazdami.</li>
<li><strong>Stonehenge </strong>&#8222;<em>Mild Thing</em>&#8222;. Poznałem na tegorocznej edycji <strong>Red Smoke Festival</strong> w Pleszewie, który przy okazji gorąco polecam wszystkim fanom starych hardrockowych space odlotów. W przypadku <strong>Stonehenge</strong> duże znaczenie dla mnie mają hammondy, które idealnie podkreślają rzężące gitary.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Suffer </strong>(<a href="https://www.facebook.com/cienofficial/"><strong>Cień</strong></a>)</p>
<p>Nie wiem, czy to tylko moje spostrzeżenie, ale mijający 2017 rok wbrew pozorom przyniósł mało nowych, interesujących albumów. Owszem, wiele wydawnictw (głównie z Polski – i to bardzo cieszy) było/jest bardzo dobrych, ale nie wiem, czy gdybyśmy rozmawiali np. za rok, będę jeszcze miał je w głowie. W każdym razie poniżej 10 płyt, które według mnie można śmiało wymienić jako te, po które warto sięgnąć. Każdy ma swoich „faworytów”, a ja mam tych, których wymieniam poniżej:</p>
<p>Polska:</p>
<ol>
<li><strong> Azarath </strong>&#8222;<em>In Extermis</em>&#8221;&nbsp;<strong><br />
</strong></li>
<li><strong>Deivos </strong>&#8222;<em>Endemic Divine</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Lotto </strong>&#8222;<em>VV</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Rosk </strong>&#8222;<em>Miasma</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Iperyt </strong>&#8222;<em>The Patchwork Gehinnom&#8221;&nbsp;</em></li>
</ol>
<p>Świat:</p>
<ol>
<li><strong>Immolation</strong> &#8222;<em>Atonement</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Dying Fetus </strong>&#8222;<em>The Wrong One To Fuck With</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Almyrkvi</strong> &#8222;<em>Umbra</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Danzig </strong>&#8222;<em>Black Laden Crown</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Nightbringer </strong>&#8222;<em>Terra Damnata</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Artur Szydło </strong>(<a href="https://www.facebook.com/kaltvindurband/"><strong>Kalt Vindur</strong></a>)</p>
<p>Poniżej zbiór albumów, które w roku 2017 najbardziej trafiły w mój gust, dwie pozycje nie mają nic wspólnego z ekstremalnym graniem, mowa o <strong>Bonobo</strong> i <strong>Ulver</strong>, ale reszta biczuje słuchacza aż miło, <strong>Merkabah</strong> również 😉</p>
<ol>
<li><strong>Immolation</strong>&nbsp;&#8222;<em>Atonement</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Merkabah</strong>&nbsp;&#8222;<em>Million Miles</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Bonobo</strong>&nbsp;&#8222;<em>Migration</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Decapitated</strong>&nbsp;&#8222;<em>Anticult</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Ulver</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Assassination Of Julius Caesar</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Blaze Of Perdition</strong>&nbsp;&#8222;<em>Conscious Darkness</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Inferno</strong>&nbsp;&#8222;<em>Gnosis Kardias</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Planet Hell</strong>&nbsp;&#8222;<em>Mission One</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Satyricon</strong>&nbsp;&#8222;<em>Deep Calleth Upon Deep</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Azarath</strong>&nbsp;&#8222;<em>In Extremis</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>In Twilights Embrace</strong>&nbsp;&#8222;<em>Vanitas</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Mateusz Szymański </strong>(<a href="https://www.facebook.com/roskband/"><strong>ROSK</strong></a>, <a href="https://www.facebook.com/krzywdy/"><strong>krzywdy</strong></a>)</p>
<p>Ogólnie miałem niemały problem ze sklasyfikowaniem tych wszystkich albumów, bo oczywiście poza tymi top 10 wyszło wiele innych wartych docenienia, które przykuły moją uwagę. Stwierdziłem jednak, że kluczowymi elementami do tegoż zestawienia będą emocje, jakie wywołały we mnie dane krążki, i to, w jakim stopniu zapętliłem sobie dany album (kawałki z niego pochodzące) i jak bardzo chciałbym usłyszeć (w przypadku, jeśli czegoś z tego jeszcze nie usłyszałem) te utwory na żywo. N&#8217;joy.&nbsp;</p>
<p>Świat:</p>
<ol>
<li><strong>Amenra </strong>&#8222;<em>MASS VI</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Ulver </strong>&#8222;<em>Assassination of Julius Caesar</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Chelsea Wolfe</strong> &#8222;<em>Hiss Spun</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Danheim </strong>&#8222;<em>Mannavegr</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Perturbator </strong>&#8222;<em>New Model</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Nine Inch Nails </strong>&#8222;<em>Add Violence</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Wiegedood </strong>&#8222;<em>De Doden Hebben Het Goed II</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Taake </strong>&#8222;<em>Kong Vinter</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Myrkur </strong>&#8222;<em>Mareridt</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Autism </strong>&#8222;<em>Film Noire</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<p>Polska:&nbsp;</p>
<ol>
<li><strong>Blaze of Perdition </strong>&#8222;<em>Conscious Darkness</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Merkabah </strong>&#8222;<em>Million Miles</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Dom Zły </strong>&#8222;<em>Dom Zły&#8221;</em>&nbsp;<strong>&nbsp;</strong></li>
<li><strong>Saule</strong> &#8222;<em>Saule</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Red Scalp</strong> &#8222;<em>Lost Ghosts</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>THAW </strong>&#8222;<em>Grains</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Mord&#8217;a&#8217;Stigmata </strong>&#8222;<em>Hope</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Black Tundra </strong>&#8222;<em>Black Tundra</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Dopelord</strong> &#8222;<em>Children of the Haze</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>In Twilight&#8217;s Embrace</strong> &#8222;<em>Vanitas</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Piotr Świąder-Kruszyński </strong>(<a href="https://www.facebook.com/pg/BesidesBand"><strong>Besides</strong></a>)</p>
<p class="m_3748732959638458694gmail-Tre">Zaangażowanie w różne aktywności nie pozwala mi nigdy na bieżąco zapoznawać się z każdą nową płytą, którą chciałbym w skupieniu przesłuchać. Niejednokrotnie dopiero po długim czasie, kiedy dana płyta jest już na rynku, a wszyscy się nią zachwycają/ krytykują, udaje mi się w końcu z czymś zapoznać&#8230;</p>
<p class="m_3748732959638458694gmail-Tre">W 2017 roku, jak dla mnie, najciekawsze wydawnictwa to (kolejność zupełnie przypadkowa):</p>
<ol>
<li><b>Phropets of Rage </b>&#8222;<i>Prophets of Rage&#8221;.</i> Swego czasu, lata świetlne temu, katowałem pierwszy i drugi album <strong>RATM</strong> &#8211; po prostu trafiało to do mnie. Z przyjemnością zapoznałem się z tym wydawnictwem i pomimo, że to nic odkrywczego &#8211; nadal propozycja tych muzyków przemawia do mnie. Do tego dobre brzmienia!</li>
<li><b>Variete </b><em>&#8222;Nie wiem&#8221;</em>. Od szczeniaka z ciekawością przyglądałem się twórczości <strong>Grzegorza Kazimierczaka</strong> i kolejna ich płyta również trafia na moją codzienną playlistę.</li>
<li><b>Ulver </b>&#8222;<em>The Assassination of Julius Caesar</em>&#8222;. Sięgałem po tę płytę bardziej z ciekawości, nie wiedząc czego się spodziewać &#8211; pozytywne zaskoczenie.</li>
</ol>
<p class="m_3748732959638458694gmail-Tre">Nigdy nie byłem wielkim fanem zespołu <b>Hey,</b> niemniej jednak od lat młodości gdzieś ta muzyka przewijała się w tle, więc utwory znam dobrze.&nbsp; Nie tak dawno odbywały się ich pożegnalne&nbsp; koncerty w ramach <em>„Fajrant tour”</em> (chyba tak to nazwali) i przy okazji posłuchałem płyty <b>CDN</b> &#8211; bardzo fajnie było po latach posłuchać tych utworów w odświeżonych wersjach, fajne brzmienie. W zasadzie brzmieniowo te utwory do mnie dużo bardziej przemawiają. Jeżeli już jesteśmy przy sprawach brzmień &#8211; to całkiem ciekawą propozycej pod tym względem dało <strong>Happysad</strong> z płytą <em>Ciało Obce</em> &#8211; kompozycyjnie nie do końca mnie to przekonuję, za to podoba mi się bardzo brzmieniowo.</p>
<p class="m_3748732959638458694gmail-Tre"><b>Bjőrk &#8211; Utopia</b> &#8211; lubię 🙂</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Piotr &#8222;Anioł&#8221; Wącisz (<a href="https://www.facebook.com/OfficialCorruption/">Corruption</a>)</strong></p>
<ol>
<li><strong>Mastodon</strong> <em>&#8222;Emperor of Sand&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Immolation</strong> <em>&#8222;Atonement&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Morbid Angel</strong> <em>&#8222;Kingdoms Disdained&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Satyricon</strong> <em>&#8222;Deep Calleth Upon Deep&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>With The Dead</strong> <em>&#8222;Love from with the Dead&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Decapitated</strong> <em>&#8222;Anticult&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Cavalera Conspiracy</strong> <em>&#8222;Psychosis&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Obituary</strong><em> &#8222;Obituary&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Spectral Voice</strong> <em>&#8222;Eroded Corridors of Unbeing&#8221;&nbsp;</em></li>
<li><strong>Goatwhore</strong> <em>&#8222;Vengeful Ascension&#8221;&nbsp;</em></li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Weno Winter</strong> (<a href="https://www.facebook.com/Sautrus/"><strong>Sautrus</strong></a>)</p>
<p>Rok w 2017 obfitował u mnie w zdobywanie muzycznych inspiracji, szczerze mówiąc nazbierało się tego tyle, że musiałem przestudiować trochę ostatni rok i nieco sobie go odświeżyć, chociaż kilka z moich ulubionych albumów tego roku zostało wydanych całkiem niedawno. Wypadałoby podziękować kilku moim kolegom &#8222;po fachu&#8221;, którzy przy okazji odwiedzin zazwyczaj witali mnie słowami: &#8222;stary mam coś dla ciebie, musisz tego posłuchać!&#8221;.<br />
Nie jest mi łatwo dobrać 10 swoich ulubionych albumów tego roku, bo wiele jeszcze przede mną do odkrycia, jednak kilka produkcji szczególnie mnie urzekło, czy to przez piosenkowość, czy też niebanalne eksperymenty i śmiałe posunięcia. Niektóre z nich udało mi się usłyszeć na żywo i bynajmniej mnie nie rozczarowały!</p>
<ol>
<li><strong>Grave Pleasures</strong>&nbsp;&#8222;<em>Motherblood</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Queens of the Stone Age</strong>&nbsp;&#8222;<em>Villains of circumstance</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Roger Waters</strong>&nbsp;&#8222;<em>Is this the life we real want?</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Primus</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Desaturating Seven</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Living Colour</strong>&nbsp;&#8222;<em>Shade</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Enslaved</strong>&nbsp;&#8222;<em>E</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Ulver</strong>&nbsp;&#8222;<em>The Assassination of Julius Caesar (House Of Mythology)</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Pallbearer</strong>&nbsp;&#8222;<em>Heartless</em>&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Ignu</strong>&nbsp;&#8222;<em>Lightningflash Flintspar</em>k&#8221;&nbsp;</li>
<li><strong>Psychedelic Witchcraft</strong>&nbsp;&#8222;<em>Sound of the Wind</em>&#8221;&nbsp;</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><b>Maciej &#8222;Rocker&#8221; Wróblewski</b> (<b><a href="https://www.facebook.com/internalquietfanpage/">Internal Quiet</a></b>)</p>
<ol>
<li><strong>Ayreon </strong>&#8222;<em>The Source</em>&#8222;. <strong>Arjen Lucassen</strong> w wybornej formie! Kolejna kosmiczna opowieść o historii rasy z Planety Y. A obok mistrza gwiazdorska obsada. W kolejne role wcielają się chociażby <strong>James LaBrie, Floor Jansen, Hansi Kursch</strong>, czy <strong>Russel Allen</strong>. Nie wybiorę tu żadnego ulubionego utworu, ponieważ takich płyt słucha się wyłącznie w całości.</li>
<li><strong>Deep Purple </strong>&#8222;<em>InFinite</em>&#8222;. Głęboka Purpura powróciła w wybornym stylu. Płyta &#8222;<strong><em>Infinite</em></strong>&#8221; to dowód, że po 70-tce nadal można grać rocka z mocą. I choć<strong> Gillan</strong> nie wyciąga tu już takich górek, jak jeszcze parę lat temu, wciąż potrafi zaśpiewać tak przejmująco, że aż ma się ciarki. Moje ulubione utwory to oczywiście &#8222;<em>Time to Bedlam&#8221;, &#8222;All I Got is You&#8221;</em>, czy wywodzące się wprost z luźnego jammowania w studiu &#8222;<em>The Surprising</em>&#8222;. Polecam zwłaszcza edycję specjalną, z zarejestrowanym w tym roku koncertem na <strong>HellFest</strong>. Świetna pamiątka dla tych, którzy byli na majowym koncercie w Łodzi.</li>
<li><strong>Blaze Bayley </strong>&#8222;<em>Endure &amp; Survive</em>&#8222;. Były wokalista <strong>Iron Maiden</strong> problemy ma już chyba na dobre za sobą. Po trzech pierwszych wyśmienitych albumach solowych w życiu <strong>Blaze&#8217;a</strong> zaczęło się źle dziać. Posypał mu się skład, zmarła mu żona i wpadł w alkoholizm. Przez kolejne lata muzyk wydawał słabsze i kiepsko brzmiące płyty, wciąż borykając się z problemami. Na szczęście w połowie kolejnej dekady zbratał się z muzykami brytyjskiego zespołu <strong>Absolva</strong> i nagrał dwie wyśmienite albumy, tworzące wspólną całość <em>&#8222;Infinite Entanglement&#8221;</em>. <em>&#8222;Endure and Survive&#8221;</em>, druga część planowanej trylogii, to powrót do klasycznego i soczystego brzmienia, a kompozycje tworzą spójną, przemyślaną całość. Tak <strong>Iron Maiden</strong> powinno brzmieć na ostatniej płycie. Dla fanów klasycznego heavy i fanów Maiden &#8211; pozycja obowiązkowa!</li>
<li><strong>David Gilmour </strong>&#8222;<em>Live at Pompeii</em>&#8222;. <strong>David Gilmour,</strong> głos i gitara <strong>Pink Floyd</strong>, podczas swojej ostatniej trasy powrócił do słynnego amfiteatru w Pompejach, gdzie 40 lat wcześniej zagrał z <strong>Pink Floyd</strong> koncert bez publiczności. Tym razem muzyk ze swoim zespołem zagrał dla kilku tysięcy osób pod sceną. Moje ulubione fragmenty, to zwłaszcza <strong><em>&#8222;In Any Tongue&#8221;</em></strong>, który w koncertowej wersji zyskał ogromnie za sprawą refrenu śpiewanego głębokim głosem przez <strong>Bryana Chambersa</strong>. Ciarki gwarantują również wykonane na koniec Floydowe klasyki w postaci przejmującego <em>&#8222;Sorrow&#8221;</em>, <em>&#8222;Run Like Hell&#8221;</em>&nbsp;czy <strong><em>&#8222;Comfortably Numb&#8221;</em></strong>. Gitara <strong>Gilmoura</strong> wręcz śpiewa! Muzyk pomimo swoich (wówczas) 70 lat pokazuje, że jeśli chodzi o grę z feelingiem, nadal nie ma sobie równych. Aż strach pomyśleć co będzie, gdy jego i jemu podobnych mistrzów zabraknie&#8230;</li>
<li><strong>Foo Fighters </strong><em>&#8222;Concrete &amp; Gold&#8221;</em>. Co mogę powiedzieć? <strong>Foo Fighters</strong> wrócili w wielkim stylu! Nowa płyta to mieszanka wybuchowa. Bardzo podoba mi się, jak zespół <strong>Dave&#8217;a Grohla</strong> miesza różne style . Moje ulubione fragmenty to singlowe <em>&#8222;Run&#8221;</em> i &#8222;<em>The Sky is a Neighbourhood&#8221;</em>. Ciekawostką jest dla mnie natomiast <em>&#8222;Sunday Rain&#8221;</em> z gościnnym udziałem na perkusji&#8230; samego <strong>Paula McCartneya</strong>!</li>
<li><strong>Gotthard</strong> &#8222;<em>Silver</em>&#8222;. Album przygotowany z myślą o 25-leciu przynosi wszystko, co najlepsze w dorobku tego szwajcarskiego zespołu. I choć <strong>Gotthard</strong> skończył się dla mnie wraz z tragiczną śmiercią wokalisty <strong>Steve&#8217;a Lee</strong> w 2010 roku (jestem ogromnym fanem jego głosu), zespół postanowił kontynuować działalność. I choć <em>&#8222;Silver</em>&#8221; jest już trzecim albumem, gdzie za mikrofonem stoi nowy wokalista, <strong>Nice Maeder</strong>, dopiero tutaj zespół wraca do formy i pojawia się magia &#8222;dawnego Gottharda&#8221;. <em>&#8222;My oh My&#8221;, &#8222;Beautiful&#8221;</em>, czy <em>&#8222;Blame on Me&#8221;</em> śmiało mogą stanąć w jednym szeregu z kompozycjami z czasów <strong>Steve&#8217;a</strong>.</li>
<li><strong>Rage </strong>&#8222;S<em>easons of the Black</em>&#8222;. Aż się nie chce wierzyć, ale to już 24 album ekipy <strong>Peavy&#8217;ego Wagnera</strong>! I choć zespół na scenie jest już ponad 30 lat, nie ma problemów ze spadkiem formy twórczej. &#8222;<em>Seasons of the Black</em>&#8221; to już druga płyta nagrana przez <strong>Peavy&#8217;ego</strong> z nowymi gitarzystą i perkusistą. I od samego początku jest świetnie! Ciężkie, agresywne zwrotki skontrastowane są z melodyjnymi, niemal przebojowymi refrenami. Ale <strong>Rage</strong> to nie tylko ta dzika furia. To także prekursorzy metalowego grania z orkiestrą. Żeby więc nie było monotonnie, na sam koniec dostajemy przepiękną, czteroczęściową suitę &#8222;<em>The Tragedy of Man</em>&#8221; wzbogaconą o symfoniczne dźwięki. A na specjalnej edycji płyty znajdziemy jeszcze kilka starych utworów nagranych na nowo w nowym składzie. Chodzi o utwory z pierwszego albumu <strong>Wagnera</strong> z 1985 roku, gdy jego zespół nazywał się jeszcze <strong>Avenger</strong>. Bajka!</li>
<li><strong>Roger Waters </strong>&#8222;<em>Is this the Life We Really Want</em>?&#8221;. Parę lat temu jeden z dziennikarzy magazynu <strong>Tylko Rock</strong> nazwał go &#8222;najbardziej zgorzkniałym głosem rocka&#8221;. Ja nazwałbym go raczej &#8222;najbardziej pacyfistycznym&#8221;, jako że większość tworzonej przez niego muzyki porusza tematykę antywojenną. <strong>Roger Waters</strong> przez ostatnie lata nie pozwalał o sobie zapomnieć. W 2017 roku stworzył płytę o bardzo pinkfloydowym zabarwieniu. I choć słuchając nowego albumu, z tyłu głowy wciąż kołacze się myśl, że pewne patenty już gdzieś kiedyś słyszeliśmy, albo że dany motyw spokojnie mógłby znaleźć się na którejś z klasycznych płyt Pink Floyd, całość brzmi niezwykle świeżo. Jako że album, jak zwykle u Watersa, opowiada pewną całą historię, nie polecam słuchać go wyrywkowo. Lepiej poświęcić te trzy kwadranse na relaks, zamknąć oczy i zatopić się w opowiadanej przez muzyka opowieści.</li>
<li><strong>The Winery Dogs </strong>&#8222;<em>Dog Years: Live in Santiago</em>&#8222;. <strong>Mike Portnoy</strong> to obok <strong>Neila Pearta</strong> z<strong> Rush</strong> bębniarz numer jeden. I choć od odejścia z <strong>Dream Theater</strong> różnie mu się wiedzie, wciąż pozostaje aktywnym muzykiem udzielając się to tu, to tam. Jednym z ostatnich jego projektów był właśnie <strong>The Winery Dogs</strong>, supergrupa stworzona z basistą <strong>Billym Sheehanem</strong> i gitarzystą <strong>Ritchie&#8217;em Kotzenem</strong>. Nagrali razem dwa wyśmienite albumy, które choć porażają techniką muzyków, są niezwykle strawne i przyjemne dla ucha dzięki doskonałym i zapadającym w pamięć melodiom. Koncertówka &#8222;<strong><em>Dog Years</em></strong>&#8221; to pamiątka z ubiegłorocznej trasy tria, która zahaczyła również o Warszawę. Mamy więc tu wszystko, co najlepsze z obu albumów plus zapierające dech w piersiach solowe popisy muzyków.</li>
<li><strong>Unisonic </strong>&#8222;<em>Live in Wacken 2016</em>&#8222;. Pamiątka po kolejnym zespole, który obecnie jest w zawieszeniu&#8230; <strong>Unisonic</strong> to przede wszystkim wspólny projekt wokalisty <strong>Michaela Kiske</strong> i gitarzysty <strong>Kaia Hansena</strong>, którzy niedługo po zakończeniu trasy udokumentowanej niniejszym albumem wrócili do <strong>Helloween</strong> na światową trasę <strong>Pumpkins United</strong>. Unisonic nagrał póki co dwa albumy, z czego pierwszy, <em>&#8222;Unisonic&#8221;</em>, był dla mnie jednym z najlepszych albumów roku 2012. Tym razem zespół promował swój drugi album, tak więc spora część materiału koncentruje się na albumie &#8222;<strong><em>Light of Dawn</em></strong>&#8222;. Nie zabrakło jednak miejsca na<em> &#8222;My Sanctuary&#8221;, &#8222;King for a Day&#8221;, &#8222;Starrider&#8221;</em> (z zabawnie zaśpiewanym przez <strong>Hansena</strong> fragmentem <strong><em>&#8222;Ghostbusters&#8221;</em></strong>), czy tytułowym &#8222;<strong><em>Unisonic</em></strong>&#8221; z pierwszej płyty, jak i na przypomnienie komu Helloween zawdzięcza swoje największe sukcesy. &#8222;<em>March of Time&#8221;</em> i <em>&#8222;A Little Time&#8221;</em> (z ciekawie wplecionym fragmentem <em>&#8222;</em><em>Victim of Changes&#8221;</em><strong> Judas Priest</strong>) pokazują, że <strong>Kiske</strong> wciąż, po 30 latach, potrafi zaśpiewać te utwory nuta w nutę i nie bez kozery nazywa się go jednym z najwspanialszych głosów w heavy metalu.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Łukasz &#8222;Zielony&#8221; Zieliński</strong> (<a href="https://www.facebook.com/virginsnatch/"><strong>Virgin Snatch</strong></a>)</p>
<ol>
<li><strong>Power Trip</strong> &#8222;<em>Nightmare Logic</em>&#8222;. Natchniony thrash &#8211; till death , naładowany potem, spranymi koszulkami i nostalgią za latami 90. Co ważne świetny rytmicznie i bez łupanki bez sensu.</li>
<li><strong>Body Count</strong> &#8222;<em>Blood Lust</em>&#8222;. Nikt nie przypuszczał, że wrócą z takim przytupem. Oczywiście cover <em>&#8222;Reign Blood&#8221;</em>robi swoje, ale bądźmy szczerzy: od 1994 roku nie nagrali nic tak dobrego. Najlepsza, najmądrzejsza (texty!) i najbardziej metalowa płyta<strong> Body Count</strong>. Metalheads &#8211; uczcie się!</li>
<li><strong>Satan&#8217;s Hallow</strong> &#8222;<em>Satan’s Hallow</em>&#8222;. Zapatrzeni w <strong>Iron Maiden</strong>&nbsp;sprzed trzech dekad, ale to najlepszy NWOBHM od bardzo dawna, choć z Chicago. Wyposażony w doskonałą sekcję, gitary oraz wokalistkę, która mogłaby śpiewać w… <strong>Mars Volta</strong>!</li>
<li><strong>Living Colour</strong> &#8222;<em>Shade</em>&#8222;. Zapomniany przez polskiego dystrybutora [sic!!] band, który od zawsze łączył ze sobą metalowe riffy z klasyczną wirtuozerią, podpartą soul’em i zapachem trawki 😉 Profes[or]ka!!!</li>
<li><strong>Mastodon</strong> &#8222;<em>Emperor of Sand</em>&#8222;. Wciąż prą do przodu, choć na <em>„Crack the Sky”</em> osiągnęli maximum, ale dopiero na EP-ce<em> „Cold Dark Place”</em> zaczęli ckliwie śpiewać bez obawy o konsekwencje 😉</li>
<li><strong>Morbid Angel</strong> &#8222;<em>Kingdoms Disdained</em>&#8222;. Jasne, że to nie jest najlepszy długograj <strong>MA</strong>, ale to jakby nie było <strong>Morbid Angel</strong> z krwi i kości!</li>
<li><strong>Foo Fighters</strong> „<em>Concrete and Gold</em>”. Jak w tytule!</li>
<li><strong>Satyricon</strong> &#8222;<em>Deep Calleth upon Deep</em>&#8222;. Black metal grany na salonach i słusznie.</li>
<li><strong>Ulver</strong> &#8222;<em>The Assassination of Julius Caesar</em> &#8222;. Oczywiście to POP, ale za to jaki!</li>
<li><strong>Immolation</strong> &#8222;<em>Atonement</em>&#8222;. Tak dobre, jak „Here In After”!</li>
</ol>
<p>Poczekalnia:<br />
<strong>Decapitated</strong> „<em>Anticult</em>”. <em>Cathy</em> jak diabli i dlatego to najlepszy long Wacka!<br />
<strong>Enslaved</strong> „<em>E</em>”. Najlepszy prog/post black/coś tam/metal!<br />
<strong>Queens of the Stone Age</strong> „<em>Villains</em>”. Powrót do grania z „czerwonego albumu” i „R-ki”, a to najlepsze co zrobili do tej pory!</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Piotr Zin </strong>(<a href="https://www.facebook.com/Dopelord666/"><strong>Dopelord</strong></a>)</p>
<p style="text-align: left;">Kolejność albumów zupełnie przypadkowa.</p>
<ol>
<li><strong>Thaw</strong> &#8222;<em>Grains</em>&#8222;. Nie jest to raczej moja piaskownica, co może też świadczyć, że <strong>Thaw</strong> coraz bardziej wyłazi poza swoją piaskownicę, o ile taką kiedyś w ogóle miało. Tak czy inaczej, poza kilkoma wcześniejszymi strzałami, które mocno mi robiły, tego albumu słucham w całości. Nawet me pacholę prosi, bym puścił &#8222;bałałaja&#8221; (z powodu gębofonu w utworze numer dwa).</li>
<li><strong>The Stubs</strong> &#8222;<em>Let&#8217;s Die!</em>&#8222;. Asystowałem przy odłączaniu aparatury, ze łzami w oczach, upocony okrutnie. Po nagraniu takiego albumu faktycznie można umierać, tylko po co.</li>
<li><strong>Major Kong</strong> &#8222;<em>Brace for Impact</em>&#8222;. Cios. Wszystko tu siedzi tak przeokrutnie, że można puszczać sobie w zapętleniu, robić notatki i modlić się do bozi, by umieć tak w brzmienie. <strong>Major Kong</strong> to ten stoner doom bez wokalisty? Nie, <strong>Major Kong</strong>, to <strong>Major Kong</strong>, pipo grochowa.</li>
<li><strong>Elder</strong> &#8222;<em>Reflections of a Floating World</em>&#8222;. Żadnego innego albumu tego zacnego ansamblu nie słuchałem tyle razy, co tego doskonałego dzieła. To przeważnie o czymś świadczy. I prawidłowo, że we wszystkich branżowych zestawieniach album ten okupuje pierwsze miejsca.</li>
<li><strong>Kadavar</strong> &#8222;<em>Rough Times</em>&#8222;. Tu sprawa o tyle dziwna, że nigdy nie byłem zagorzałym fanem tej kapeli. Płyt trochę słuchałem, na koncerty chadzałem, ale żebym z pieśnią na ustach tańcował pod sceną, to raczej tak średnio, bym powiedział. A tu sobie odpaliłem od niechcenia, niczego nie oczekując, i od pierwszego podejścia było kilka haczyków.</li>
<li><strong>All Them Witches</strong> &#8222;<em>Sleeping Through the War</em>&#8222;. Tego chyba słuchałem najwięcej w tym roku. Bardzo się sobie dziwię, nie ukrywam. Ale niewiele mi w sumie trzeba: bardzo fajne brzmienie, solidne wokale i już będę bardzo uważnie słuchał.</li>
<li><strong>King Gizzard &amp; The Lizard Wizard</strong> &#8222;<em>Flying Microtonal Banana</em>&#8222;. Wariaci z Australii w tym roku wydali pięć longów. Pięć. Ten jest moim faworytem, ale z reszty dałoby się wyłuskać coś, do czego wróci się z przyjemnością.</li>
<li><strong>Kairon: IRSE!</strong> &#8222;<em>Ruination</em>&#8222;. Tego albumu słucham co prawda od zeszłego roku, ale ukazał się w 2017, więc miejsce się należy. Różni ludzie wypowiadają się na temat słyszalnych tu inspiracji. No fajnie, dla mnie najbardziej pobrzmiewa tu wczesne <strong>Yes</strong>. Bardzo lubię wczesne <strong>Yes</strong>.</li>
<li><strong>Mastodon</strong> &#8222;<em>Cold Dark Place</em>&#8222;. Pełny album zrobił mi jakoś mniej. A ta epeczka jest bardzo przyjemna. Zwłaszcza <em>&#8222;Toe to Toe&#8221;</em> mogę sobie od czasu do czasu puścić w zapętleniu przy odkurzanku.</li>
<li><strong>Electric Wizard</strong> &#8222;<em>Wizard Bloody Wizard</em>&#8222;. Poprzedni album <strong>Electric Wizard</strong> by się tu nie znalazł. Słyszałem liczne narzekania i lamentacje, że nie o taki <strong>Wizard</strong> walczono na całym świecie&#8230; No cóż, puść se jeden z drugim utwór numer dwa, pod tytułem <em>&#8222;Necromania&#8221;</em>, wejrzyj na plakat dodawany do winyla, gdzie goła baba obwieszona łańcuchem stoi sobie przy motocyklu, spozierając na cię, wyjdź i przeproś.</li>
</ol>
<hr>
<p style="text-align: center;">&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2017-roku-wg-muzykow/">Podsumowanie 2017 roku wg muzyków</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Konkurs z płytami CD#4</title>
		<link>https://kvlt.pl/konkursy/konkurs-z-plytami-cd4/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/konkursy/konkurs-z-plytami-cd4/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 08 Jan 2017 16:00:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Konkursy]]></category>
		<category><![CDATA[Aberrant]]></category>
		<category><![CDATA[Abigail]]></category>
		<category><![CDATA[Agathocles]]></category>
		<category><![CDATA[Alternative Rock]]></category>
		<category><![CDATA[Anima]]></category>
		<category><![CDATA[Autokrator]]></category>
		<category><![CDATA[Beansidhe]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Born Again]]></category>
		<category><![CDATA[Casus Belli]]></category>
		<category><![CDATA[Cień]]></category>
		<category><![CDATA[Dakhma]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Deisidaemonia]]></category>
		<category><![CDATA[Derhead]]></category>
		<category><![CDATA[Eteritus]]></category>
		<category><![CDATA[EveryDayHate]]></category>
		<category><![CDATA[Fredag den 13:e]]></category>
		<category><![CDATA[Godz Ov War Productions]]></category>
		<category><![CDATA[grindcore]]></category>
		<category><![CDATA[hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[Hate Them All]]></category>
		<category><![CDATA[Ignis Fatuus]]></category>
		<category><![CDATA[Intensutopia]]></category>
		<category><![CDATA[kalendarz]]></category>
		<category><![CDATA[Kingdom]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs]]></category>
		<category><![CDATA[Lectern]]></category>
		<category><![CDATA[Livet Som Insats]]></category>
		<category><![CDATA[Massgrav]]></category>
		<category><![CDATA[mindflair]]></category>
		<category><![CDATA[Misanthropia]]></category>
		<category><![CDATA[Misanthropic Rage]]></category>
		<category><![CDATA[Mussorgski]]></category>
		<category><![CDATA[My Funeral]]></category>
		<category><![CDATA[Myteri]]></category>
		<category><![CDATA[Nagual]]></category>
		<category><![CDATA[Nocturnal Damnation]]></category>
		<category><![CDATA[Old Temple]]></category>
		<category><![CDATA[ProFanatism]]></category>
		<category><![CDATA[progresive metal]]></category>
		<category><![CDATA[Putrid Cult]]></category>
		<category><![CDATA[sauron]]></category>
		<category><![CDATA[Serpent Spells]]></category>
		<category><![CDATA[Srogość]]></category>
		<category><![CDATA[Stillborn]]></category>
		<category><![CDATA[Teorema]]></category>
		<category><![CDATA[The Dog]]></category>
		<category><![CDATA[The Franks Daredevils]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[Thunderwar]]></category>
		<category><![CDATA[Topielica]]></category>
		<category><![CDATA[Uburen]]></category>
		<category><![CDATA[Vader]]></category>
		<category><![CDATA[Via Nocturna]]></category>
		<category><![CDATA[Vorgrum]]></category>
		<category><![CDATA[warfist]]></category>
		<category><![CDATA[Witching Hour Productions]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo In Rock]]></category>
		<category><![CDATA[wydzierak]]></category>
		<category><![CDATA[wygraj]]></category>
		<category><![CDATA[wygraj cd]]></category>
		<category><![CDATA[wygraj płytę]]></category>
		<category><![CDATA[wygraj płytę cd]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=70520</guid>

					<description><![CDATA[<p>We współpracy z polskimi wytwórniami zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania mamy ponad 40 płyt CD oraz 10&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/konkursy/konkurs-z-plytami-cd4/">Konkurs z płytami CD#4</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>We współpracy z polskimi wytwórniami zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania mamy ponad <strong>40 płyt CD</strong> oraz 10 kalendarzy-wydzieraków! Wielkie podziękowania dla <strong>Everydayhate</strong>, <strong>Godz ov War Productions</strong>, <strong>Old Temple</strong>, <strong>Putrid Cult</strong>, <strong>Witching Hour Productions</strong> oraz <strong>Via Nocturna</strong>.<br />
Poniżej lista płyt oraz zasady konkursu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>D.E.R.</strong>/ <strong>Aberrant</strong> &#8222;Split&#8221; (<strong>Everydayhate</strong>)<br />
<strong>Agathocles</strong> / <strong>G.O.D.</strong> &#8222;Split&#8221; (<strong>Everydayhate</strong>)<br />
<strong>Fredag Den 13:e-</strong> &#8222;Domedager&#8221; (<strong>Everydayhate</strong>)<br />
<strong>The Dog</strong> &#8222;The Devil Comes at Night&#8221; (<strong>Everydayhate</strong>)<br />
<strong>Myteri</strong> &#8222;Myteri&#8221; (<strong>Everydayhate</strong>)<br />
<strong>Mindflair</strong> &#8222;Scourge Of Mankind&#8221; (<strong>Everydayhate</strong>)<br />
<strong>Massgrav</strong> &#8222;This War Will Be Won By Meat Eaters&#8221; (<strong>Everydayhate</strong>)<br />
<strong>Livet Som Insats</strong> &#8222;Check your grind&#8221; (<strong>Everydayhate</strong>)<br />
<strong>Livet Som Insats</strong> &#8222;Livet Som Insats&#8221; (<strong>Everydayhate</strong>)<br />
<strong>Kingdom</strong> &#8222;Sepulchral Psalms from the Abyss of Torment&#8221; (<strong>Godz ov War Productions</strong>)<br />
<strong>Dakhma</strong> &#8222;Passageways to Daena (The Concomitant Blessings of Putrescing Impurity)&#8221; (<strong>Godz ov War Productions</strong>)<br />
<strong>Autokrator</strong> &#8222;The Obedience to Authority&#8221; (<strong>Godz ov War Productions</strong>)<br />
<strong>Mussorgski</strong> &#8222;Creatio Cosmicam Bestiae&#8221; (<strong>Godz ov War Productions</strong>)<br />
<strong>Stillborn</strong> &#8221; Testimonio de Bautismo&#8221; (<strong>Godz ov War Productions</strong>)<br />
<strong>Warfist</strong> &#8222;Metal To The Bone&#8221; (<strong>Godz ov War Productions</strong>)<br />
<strong>Misanthropic Rage</strong> &#8222;Gates No Longer Shut&#8221; (<strong>Godz ov War Productions</strong>)<br />
<strong>Eteritus</strong> &#8222;Following the Ancient Path&#8221; (<strong>Godz ov War Productions</strong>)<br />
<strong>Serpent Spells</strong> &#8222;Mantras Within Ascending Fire&#8221; (<strong>Godz ov War Productions</strong>)<br />
<strong>Ignis Fatuus</strong> &#8222;Pluję na twój grób&#8221; (<strong>Old Temple</strong>)<br />
<strong>Deisidaemonia</strong> &#8222;Khthonian Hymns&#8221; (<strong>Old Temple</strong>)<br />
<strong>Cień</strong> &#8222;Time Of Anti​-​Humanity&#8221; (<strong>Old Temple</strong>)<br />
<strong>Hate Them All</strong> &#8222;Last Feast With The Beast&#8221; (<strong>Old Temple</strong>)<br />
<strong>Nagual</strong> &#8222;Self-Conqueror&#8221; (<strong>Putrid Cult</strong>)<br />
<strong>Casus Belli</strong> &#8222;Hell-ios&#8221; (<strong>Putrid Cult</strong>)<br />
<strong>Abigail</strong>/<strong>Nocturnal Damnation</strong> &#8222;Sacrilegious Fornication Masscare&#8230; Filthy Desekrators!&#8221; (<strong>Putrid Cult</strong>)<br />
<strong>ProFanatism</strong> &#8222;Hereticon&#8221; (<strong>Putrid Cult</strong>)<br />
<strong>Thunderwar</strong> &#8222;Black Storm&#8221; (<strong>Witching Hour Productions</strong>)<br />
<strong>Sauron</strong> &#8222;Wara!&#8221; (<strong>Witching Hour Productions</strong>)<br />
<strong>Vader</strong> &#8222;The Empire&#8221; (<strong>Witching Hour Productions</strong>)<br />
<strong>Beansidhe</strong> “Mónt” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Teorema</strong> “Teorema” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>The Franks Daredevils</strong> “Dead Inside” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>My Funeral</strong> “Harder Than This Life” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Vorgrum</strong> “Last Domain” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Lectern</strong> “Precept of Delator” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Uburen</strong> “Frå døden fødes liv” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Intensutopia</strong> “Shades of Faith” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Born Again</strong> “Unprecedented Atrocities” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Anima</strong> “Sound of Indifference” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Topielica</strong> “Uroczysko” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Srogość</strong> “Umbra Mortis / Nicość” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Misanthropia</strong> “Omerta” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Derhead</strong> “Via” (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Kalendarz &#8211; wydzierak rockowy 2017</strong> (<strong>Wydawnictwo In Rock</strong>)</p>
<p>W konkursie mamy do wygrania powyższe płyty CD, niektóre w ilości 2 kopii oraz 10x kalendarz-wydzierak. Aby wziąć udział w konkursie należy:</p>
<p>1) Polubić profil na Facebooku <a href="https://www.facebook.com/kvltmagazine" target="_blank"><strong>KVLT Magazine</strong></a> oraz wytwórni: <a href="https://www.facebook.com/everydayhate/?fref=ts" target="_blank"><strong>Everydayhate</strong></a>, <a href="https://www.facebook.com/GodzOvWar/?fref=ts" target="_blank"><strong>Godz ov War Productions</strong></a>, <a href="https://www.facebook.com/eryk.temple/?fref=ts" target="_blank"><strong>Old Temple</strong></a>, <strong>Putrid Cult</strong>, <a href="https://www.facebook.com/witchinghourprods/?fref=ts" target="_blank"><strong>Witching Hour Productions</strong></a> oraz&nbsp;<strong><a href="https://www.facebook.com/ViaNocturnaCom?fref=ts" target="_blank">Via Nocturna</a></strong> i <strong><a href="https://www.facebook.com/WydawnictwoInRock/?fref=ts" target="_blank">Wydawnictwo In Rock</a></strong>.<br />
2) Polubić i publicznie udostępnić konkursowy <a href="https://www.facebook.com/kvltmagazine/photos/p.1215254921895235/1215254921895235/?type=3" target="_blank"><strong>post </strong></a>na swojej ścianie na Facebooku.<br />
3) Zaprosić znajomych do polubienia&nbsp;<a href="https://www.facebook.com/kvltmagazine" target="_blank"><strong>KVLT Magazine</strong></a>.<br />
4) Na <strong>konkursy@kvlt.pl</strong> wysłać mail o tytule <strong>Konkurs_CD#4&nbsp;</strong>i napisać o jaką płytę walczysz (najlepiej wskazać dwa tytuły) oraz uzasadnić dlaczego powinna trafić do Ciebie.<br />
5) Do maila dołącz link do profilu na FB celem weryfikacji wymogów konkursu.</p>
<p>Na maile&nbsp;czekamy do niedzieli (<strong>05.02.2017</strong>) do godziny <strong>20:00</strong>. Zwycięzca otrzyma wiadomość mailową ze strony redakcji.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-70521" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/01/konkurs-cd-2017-e1483887014604.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/01/konkurs-cd-2017-e1483887014604.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2017/01/konkurs-cd-2017-e1483887014604-300x164.jpg 300w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/konkursy/konkurs-z-plytami-cd4/">Konkurs z płytami CD#4</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/konkursy/konkurs-z-plytami-cd4/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie 2016 roku wg redakcji</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2016-roku-wg-redakcji/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2016-roku-wg-redakcji/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Pietrzak]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2017 16:40:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[A Tribe Called Red]]></category>
		<category><![CDATA[above aurora]]></category>
		<category><![CDATA[Alcest]]></category>
		<category><![CDATA[Amon Amarth]]></category>
		<category><![CDATA[Anthrax]]></category>
		<category><![CDATA[Arkona]]></category>
		<category><![CDATA[ARRM]]></category>
		<category><![CDATA[Asphyx]]></category>
		<category><![CDATA[Atra Vetosus]]></category>
		<category><![CDATA[aviaries]]></category>
		<category><![CDATA[BadBadNotGood]]></category>
		<category><![CDATA[Balance Interruption]]></category>
		<category><![CDATA[Be'lakor]]></category>
		<category><![CDATA[Bedowyn]]></category>
		<category><![CDATA[best of 2016]]></category>
		<category><![CDATA[Big Ups]]></category>
		<category><![CDATA[Black Mad Lice]]></category>
		<category><![CDATA[Black Rainbows]]></category>
		<category><![CDATA[Blindead]]></category>
		<category><![CDATA[Blood Incantation]]></category>
		<category><![CDATA[Borknagar]]></category>
		<category><![CDATA[Carnifex]]></category>
		<category><![CDATA[Cobalt]]></category>
		<category><![CDATA[ColdWorld]]></category>
		<category><![CDATA[Crippled Black Phoenix]]></category>
		<category><![CDATA[crowbar]]></category>
		<category><![CDATA[Cult Of Luna]]></category>
		<category><![CDATA[Damian "Synu" Wiśniewski]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Romano]]></category>
		<category><![CDATA[Dark Funeral]]></category>
		<category><![CDATA[Darkestrah]]></category>
		<category><![CDATA[Darkher]]></category>
		<category><![CDATA[Darkthrone]]></category>
		<category><![CDATA[David Bowie]]></category>
		<category><![CDATA[death in rome]]></category>
		<category><![CDATA[Deftones]]></category>
		<category><![CDATA[Devildriver]]></category>
		<category><![CDATA[Djevel]]></category>
		<category><![CDATA[Dormant Ordeal]]></category>
		<category><![CDATA[Dream Theater]]></category>
		<category><![CDATA[Einherjer]]></category>
		<category><![CDATA[Emilia Sosińska]]></category>
		<category><![CDATA[Entropia]]></category>
		<category><![CDATA[Epica]]></category>
		<category><![CDATA[Extinkt]]></category>
		<category><![CDATA[Fisz Emade Tworzywo]]></category>
		<category><![CDATA[Forndom]]></category>
		<category><![CDATA[furia]]></category>
		<category><![CDATA[Game Over]]></category>
		<category><![CDATA[Gojira]]></category>
		<category><![CDATA[GosT]]></category>
		<category><![CDATA[Hańba]]></category>
		<category><![CDATA[Hexhorn]]></category>
		<category><![CDATA[Hey]]></category>
		<category><![CDATA[Hierophant]]></category>
		<category><![CDATA[If These Trees Could Talk]]></category>
		<category><![CDATA[Ihsahn]]></category>
		<category><![CDATA[Inquisition]]></category>
		<category><![CDATA[Ivar Bjornson & Einar Selvik's Skuggsja]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Klatka]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Miliszewski]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Pietrzak]]></category>
		<category><![CDATA[Joe Bonamassa]]></category>
		<category><![CDATA[Julia Marcell]]></category>
		<category><![CDATA[Katatonia]]></category>
		<category><![CDATA[King Dude]]></category>
		<category><![CDATA[King Gizzard and the Lizzard Wizzard]]></category>
		<category><![CDATA[Kingdom]]></category>
		<category><![CDATA[korn]]></category>
		<category><![CDATA[Koronal]]></category>
		<category><![CDATA[Kurushimi]]></category>
		<category><![CDATA[Kyy]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Jędrejko]]></category>
		<category><![CDATA[Maciek Masta]]></category>
		<category><![CDATA[Marta "Kometa" Stock]]></category>
		<category><![CDATA[Megadeth]]></category>
		<category><![CDATA[Mentor]]></category>
		<category><![CDATA[Mesarthim]]></category>
		<category><![CDATA[Meshuggah]]></category>
		<category><![CDATA[Metallica]]></category>
		<category><![CDATA[Mikołaj Kobielski]]></category>
		<category><![CDATA[Moaana]]></category>
		<category><![CDATA[monkey3]]></category>
		<category><![CDATA[Mono]]></category>
		<category><![CDATA[Muscle and Marrow]]></category>
		<category><![CDATA[Mussorgski]]></category>
		<category><![CDATA[Nails]]></category>
		<category><![CDATA[Naird]]></category>
		<category><![CDATA[najlepsze płyty]]></category>
		<category><![CDATA[Neurosis]]></category>
		<category><![CDATA[New Model Army]]></category>
		<category><![CDATA[Nick Cave and the Bad Seeds]]></category>
		<category><![CDATA[Norma Jean]]></category>
		<category><![CDATA[Obscure Sphinx]]></category>
		<category><![CDATA[Oceans Of Slumber]]></category>
		<category><![CDATA[October Tide]]></category>
		<category><![CDATA[opeth]]></category>
		<category><![CDATA[Oranssi Pazuzu]]></category>
		<category><![CDATA[Organek]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Lach]]></category>
		<category><![CDATA[perturbator]]></category>
		<category><![CDATA[phantom winter]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Czwarkiel]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie 2016 roku]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie roku]]></category>
		<category><![CDATA[Preoccupations]]></category>
		<category><![CDATA[Psychonaut 4]]></category>
		<category><![CDATA[Quo Vadis]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Morsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[Ragehammer]]></category>
		<category><![CDATA[Raging Speedhorn]]></category>
		<category><![CDATA[raven throne]]></category>
		<category><![CDATA[Rebel Babel Ensemble]]></category>
		<category><![CDATA[Red Scalp]]></category>
		<category><![CDATA[REMOTE]]></category>
		<category><![CDATA[Riverside]]></category>
		<category><![CDATA[Rotting Christ]]></category>
		<category><![CDATA[Sarah Neufeld]]></category>
		<category><![CDATA[Shodan]]></category>
		<category><![CDATA[Sink]]></category>
		<category><![CDATA[Spaceslug]]></category>
		<category><![CDATA[Srogość]]></category>
		<category><![CDATA[Street Sects]]></category>
		<category><![CDATA[SubRosa]]></category>
		<category><![CDATA[Suma]]></category>
		<category><![CDATA[Sunnata]]></category>
		<category><![CDATA[Survive]]></category>
		<category><![CDATA[Swans]]></category>
		<category><![CDATA[Tanya Tagaq]]></category>
		<category><![CDATA[Tarpan]]></category>
		<category><![CDATA[Tesseract]]></category>
		<category><![CDATA[Testament]]></category>
		<category><![CDATA[The Dead Goats]]></category>
		<category><![CDATA[The Dillinger Escape Plan]]></category>
		<category><![CDATA[The Dog]]></category>
		<category><![CDATA[The Kills]]></category>
		<category><![CDATA[The Leaving]]></category>
		<category><![CDATA[the mission]]></category>
		<category><![CDATA[The Rolling Stones]]></category>
		<category><![CDATA[The Vision Bleak]]></category>
		<category><![CDATA[Them Pulp Criminals]]></category>
		<category><![CDATA[ThermiT]]></category>
		<category><![CDATA[Thy Worshiper]]></category>
		<category><![CDATA[Tides From Nebula]]></category>
		<category><![CDATA[Tom Wolf]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Antosik]]></category>
		<category><![CDATA[top 10]]></category>
		<category><![CDATA[top10]]></category>
		<category><![CDATA[Topielica]]></category>
		<category><![CDATA[Twelve Foot Ninja]]></category>
		<category><![CDATA[Tzusing]]></category>
		<category><![CDATA[Votum]]></category>
		<category><![CDATA[Vyrh]]></category>
		<category><![CDATA[Wadim Filiks]]></category>
		<category><![CDATA[Wardruna]]></category>
		<category><![CDATA[wo fat]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz "Młody" Młodawski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=68970</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nasza redakcyjna brać wybrała Top10 muzycznych wydawnictw 2016 roku. Pojawiły się niespodzianki, zagwozdki i &#8211; powiedzmy &#8211; oczywiste&#160;typy. Zapraszamy! Piotr Czwarkiel Mam&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2016-roku-wg-redakcji/">Podsumowanie 2016 roku wg redakcji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Nasza redakcyjna brać wybrała <strong>Top10</strong> muzycznych wydawnictw 2016 roku. Pojawiły się niespodzianki, zagwozdki i &#8211; powiedzmy &#8211; oczywiste&nbsp;typy. Zapraszamy!</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Piotr Czwarkiel</strong></p>
<p>Mam świadomość, że do podsumowania roku nie weszło mnóstwo innych i bardzo dobrych albumów, no ale takie są uroki wybrania najlepszych &#8211; &nbsp;zaledwie 10 albumów, które wyszły na światło dzienne w 2016 roku. W dużej mierze poniższy ranking został oparty na ilości odsłuchów poszczególnych płyt.</p>
<p>01. <strong>Arkona<em>&nbsp;&#8222;</em></strong><em><strong>Lunaris&#8221;.</strong></em>&nbsp;To bezsprzecznie najlepsze black metalowe dzieło, które ukazało się w Polsce w 2016. Pamiętam, kiedy miałem przyjemność przedpremierowego odsłuchu. Nie mogłem wyjść z podziwu, co ten zespół był w stanie skomponować. Totalne black metalowe szaleństwo ze zdrową ilością melodii i niesamowitym wokalem <strong>Necrosodoma</strong>.<br />
02. <strong>ARRM</strong>&nbsp;<em><strong>&#8222;</strong><strong>ARRM&#8221;</strong></em>. Kolejny kapitalny album wyszedł spod ręki <strong>Artura Rumińskiego</strong>. Utwory to piękne pejzaże pełne hipnozy. Pełna melancholii muzyka jest idealnym tłem to zadumy i jesienno-zimowej aury.<br />
03. <strong>Psychonaut 4</strong>&nbsp;<em><strong>&#8222;</strong><strong>Neurashenia&#8221;</strong></em>. Gdy tylko poznałem ten gruziński zespół, od razu pokochałem go miłością platoniczną. <em><strong>&#8222;</strong><strong>Dipsomania&#8221;</strong></em> była albumem perfekcyjnym, ale nowe wydawnictwo choć z tego względu, że jest nieco odmienne, może mniej depresyjne, to nie można powiedzieć, że czegoś tu brakuje. Chore dźwięki uzupełnione przerażającym wokalem <strong>Grafa</strong> (jakby chciał uciec z psychiatryka)to mieszanka bardzo niebezpieczna, a ja niebezpieczną muzykę bardzo lubię 🙂<br />
04. <strong>Furia</strong> <em><strong>&#8222;</strong><strong>Księżyc Milczy Luty&#8221;</strong></em>. Po dość eksperymentalnym <em><strong>Guido</strong></em>, <strong>Nihil</strong> i spółka wydali płytę, która pomimo n-tego zapętlenia w odtwarzaczu nie potrafi znudzić. Jest to już nieco inny black metal, z mocną domieszką post-rocka. Nie jest to dzika odmiana czarnego metal, sporo tu wolniejszych temp, które w niesamowity sposób budują napięcie podczas odsłuchu płyty. Ta płyta to narkotyk, którego chce się więcej.<br />
05. <strong>Kyy</strong> <em><strong>&#8222;</strong><strong>Beyond Flesh-Beyond Matter-Beyond Death&#8221;</strong></em>. Po bezbłędnej EPce mocno wyczekiwałem na pełnograja fińskiej hordy <strong>Kyy</strong>. I nie zawiodłem się. Na płycie znajdziemy black metal o surowym brzmieniu z lekkimi inspiracjami zespołem <strong>Watain</strong>. Utwory <em><strong>Legio Serpenti</strong></em> oraz <em><strong>Death Within</strong></em> to hity, które na koncertach zniszczą każdą publikę!<br />
06. <strong>Bedowyn</strong> <em><strong>&#8222;</strong><strong>Blood of the Fall&#8221;</strong></em>. Według mnie to najlepszy kawał muzyki, jaki ujrzał światło dzienne w tym roku w swoim gatunku. Amerykanie umieją grać ten swój stoner/doom metal. Na płycie nie brakuje doomowego klimatu. Na szczególną uwagę zasługuje wyśmienita produkcja i z premedytacją nieco przybrudzony sound. W ich muzyce słychać ducha Ameryki. Pełna rekomendacja.<br />
07. <strong>Hexhorn</strong> <em><strong>&#8222;</strong><strong>Waking of Death&#8221;</strong></em>. O tym albumie miałem przyjemność się wypowiedzieć w <a href="http://muzyka.onet.pl/metal/metal-max-36-recenzje-nails-sodom-thy-worshipper-i-inne/cn12fm" target="_blank">36 odcinku Metal Maxa</a>. Ten debiutancki album bardzo długo gościł na mojej liście. Hiciarskie kawałki wypełniają cały krążek. Fajnie zaaranżowane mięsiste riffy z heavy metalowymi solówkami to wizytówka krążka. Według mnie to jedna z najlepszych debiutanckich płyt na polskiej metalowej scenie.<br />
08. <strong>Topielica</strong> <em><strong>&#8222;</strong><strong>Uroczysko&#8221;</strong></em>. Chyba staję się coraz bardziej melancholijny, bo to kolejna płyta z takim klimatem w podsumowaniu roku! <strong>Cezar</strong> z <strong>Christ Agony</strong> w nieco innym obliczu, serwuje nam piosenki utrzymane w gatunku alternatywnego rocka. Muzyka wypełniona pierwiastkiem smutku i melancholii. Bardzo lubię i szczerze polecam.<br />
09. <strong>Darkthrone</strong> <em><strong>&#8222;</strong><strong>Arctic Thunder&#8221;</strong></em>. Długo czekałem na dźwięki skomponowane przez <strong>Fenriza</strong> i <strong>Nocturno Culto</strong>. Płytę tę równie długo przesłuchiwałem, jak <strong>HexHorn</strong> czy polską <strong>Arkonę</strong>. Nawet nie pamiętam, kiedy wcześniej tak mi się przykleiła do słuchawek punk/black metalowa muzyka. Trzeba przyznać, że słucha się go z wielką przyjemnością. Bardzo sobie cenię to surowe brzmienie.<br />
10. <strong>Gojira</strong> <em><strong>&#8222;</strong><strong>Magma&#8221;</strong></em>. Ile było zachwytów na temat tej płyty, to wszyscy dobrze wiemy. I chyba nikt się specjalnie temu nie dziwi, ja również. W szczególności „zostałem kupiony” po koncercie na czeskim Brutalu. Kompozycje z nowej płyty dosłownie wbijają w przysłowiową&nbsp;ziemię. To jeden z najlepszych zespołów grających progresywną odmianę śmierć metalu. Nic tylko brać i słuchać.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Maciej Jędrejko</strong></p>
<p>Tegoroczne podsumowanie niestety bez podziału na Polskę i resztę świata, co trochę utrudnia zrobienie rankingu. W związku z tym pierwsze sześć pozycji z listy to tak naprawdę TOP3 z naszego kraju i zagranicy. Kolejność pozostałych wydawnictw zupełnie przypadkowa.</p>
<p>01.<strong> Oranssi Pazuzu <em>&#8222;Värähtelijä&#8221;</em>.</strong> Najczęściej słuchany przeze mnie album w roku 2016. Komentarz jest zbędny, po prostu trzeba przesłuchać.<br />
02.<strong> Kingdom <em>&#8222;Sepulchlar Psalms from the Abyss of Torment&#8221;</em></strong>. Moim zdaniem najmocniejszy, najbardziej bezkompromisowy i zarazem najczęściej słuchany przeze mnie album z naszej rodzimej sceny. 666% diabła w diable.<br />
03. <strong>Sink <em>&#8222;The Ark of Contempt and Anger&#8221;</em>.</strong> Bardzo wyrafinowana, klimatyczna i subtelna mieszanina różnych pomysłów. Ciężko oprzeć się kolejnym odsłuchom i zanurzeniu się w tak pięknej czerni.<br />
04. <strong>Ragehammer <em>&#8222;The Hammer Doctrine&#8221;</em></strong>. Bliżej, mocniej, teraz! Najbardziej właściwa doktryna anno domini 2016.<br />
05. <strong>Blood Incantation <em>&#8222;Starspawn&#8221;.</em></strong> Najlepszy tegoroczny death metal spoza Polski. Masa grobu, techniki i po prostu łomotu w samym sercu galaktyki.<br />
06. <strong>Dormant Ordeal <em>&#8222;We Had it Coming&#8221;</em></strong><em>.</em> Niezwykle soczysty i miażdżący kości death metal! Idealna propozycja dla tych, którzy tęsknią za starym <strong>Decapitated</strong>.<br />
07. <strong>Ihsahn <em>&#8222;Arktis&#8221;</em>.</strong> Świetny materiał od samego mistrza black metalu. Przemyślany, zaskakujący i nietuzinkowy. Natomiast moc zawarta na tej płycie zmiażdżyłaby niejeden lodowiec.<br />
08. <strong>Vyrh <em>&#8222;Majestat skał i złamań otwartych&#8221;</em>. </strong>Zjawiskowa podróż w samo serce polskich gór, a to wszystko w towarzystwie niebanalnych melodii.<br />
09. <strong>Arkona <em>&#8222;Lunaris&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Chyba najbardziej porywający materiał w polskim black metalu. Powalający klimat, nieziemska (i to dosłownie) atmosfera oraz idealne wyważenie melodii.<br />
10. <strong>The Dog <em>&#8222;The Devil Comes At Night&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Grind your mind! Miłośnicy hałasu, ekstremy i szybkości powinni zakochać się od pierwszego usłyszenia.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Tomasz Antosik</strong></p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">01. <strong>Blindead<em> &#8222;Ascension&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Czekałem, nieco obaw się zebrało, zmiana wokalisty itp. Ale jednak rok 2016 pięknie zwieńczyli, świetna płyta, świetne koncerty.&nbsp;Płyta nie jest monotonna i zawiera najlepsze elementy poprzednich wydawnictw.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">02. <strong>Kingdom </strong><em><b>&#8222;Sepulchral Psalms from the Abyss of Torment&#8221;</b></em><strong>.</strong> Polska death metalem stoi. Płyta „znikąd”, wpadła mi za poleceniem znajomego z Redakcji, śmiało deklasuje dziesiątkę uznanych produkcji. Cholernie polecam, duch starych Morbidów aż nadto obecny.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">03.<strong> Entropia &#8222;Ufonaut&#8221;.</strong>&nbsp;Niesamowita muzyczna wyliczanka. Krążek nieszablonowy, mus posłuchać.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">04. <strong>Mussorgski </strong><em><b>&#8222;Creatio Cosmican Bestiae&#8221;</b></em><strong>.</strong>&nbsp;Czekałem lata i&#8230; warto było. Od samego początku powala klimatem, stanowczo niedoceniona pozycja. Odżałujcie parę piw i sprawdźcie, jak się prezentuje klasyka polskiego metalu.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">05. <strong>HexHorn <em>&#8222;Waking Of Death&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Płyta nagrana z pasją i to słychać. Dawno tyle frajdy nie miałem, słuchając zwykłego napieprzania.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">06. <strong>Inquisition <em>&#8222;Bloodshed Across The Empyrean Altar Beyond The Celestial Zenith&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Duchowa uczta. Chyba nie mogę być obiektywny w tym temacie.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">07. <strong>Blood Incantation </strong><em><b>&#8222;Starspawn&#8221;.</b></em>&nbsp;Najlepsze echa starej szkoły death metalu plus nowy zamysł, jak ów death metal powinien brzmieć. Dla mnie już są bogami, dla Was też będą.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">08. <strong>Be’lakor</strong><em><b> &#8222;Vessels&#8221;.</b></em>&nbsp;Można nagrać nowoczesny metal, nie popadając w kornowato-melodyjne banały? Oczywiście, że można. Płyta pełna pomysłów, niesamowicie uzależniająca.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">09. <strong>October Tide </strong><em><b>&#8222;Winged Waltz&#8221;</b></em><strong>.</strong>&nbsp;Posucha na tego typu granie, ale na szczęście jeszcze są sprawdzone kapele. I tutaj nie ma zawodu. Do tego świetna forma koncertowa.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">10. <strong>Megadeth <em>&#8222;Dystopia&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Rudy nadal w formie. Reszta bandu też, a jak nie, to Rudy ich wymieni i nagra jeszcze lepszy. Tej płycie tylko <strong>Anthrax</strong> mógłby zagrozić.&nbsp;</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Wadim Filiks</strong></p>
<p style="text-align: left;">Prawdę mówiąc, nie jestem zwolennikiem wszelkich notowań, list przebojów i innych podsumowań. Każdego roku w moim &#8222;top ten&#8221; i tak znajdują się starocie, wydawnictwa kapel nieistniejących i artystów nieżyjących. Gdy jednak zdarza się tak wyjątkowy rok, jak ubiegły, 2016, to czuję się zobligowany, by dorzucić swoje przysłowiowe &#8222;trzy grosze&#8221;. No, w tym wypadku dziesięć. Dziesięć albumów, które przyprawiły mnie o dreszcz emocji, od dinozaurów thrashu, przez folkowe inspiracje, na odważnych eksperymentach kończąc. To był dobry rok.</p>
<p>01. <strong>Aviaries <em>&#8222;Aviaries&#8221;</em></strong><em>.</em> Absolutne zaskoczenie tego roku i jedna z dwóch rodzimych produkcji w moim TOP. Muzykę zespołu poznałem dzięki mojej Ukochanej, która zabrała mnie na ich koncert. Zostałem kompletnie oczarowany prostotą formy, ale też zaangażowaniem, z jakim muzycy podchodzą (zarówno na albumie, jak i podczas gry na żywo) do swojej pracy. Niezwykły klimat, coś zupełnie innego i świeżego na polskim rynku muzycznym.<br />
02. <strong>Anthrax <em>&#8222;For All Kings&#8221;</em></strong>. Królowie wrócili w wielkim stylu jeszcze w 2011 roku albumem <em><strong>Worship Music</strong></em>. Choć tegoroczna płyta nie została przyjęta przez krytykę aż tak dobrze, jak jej poprzedniczka, to dla mnie <strong>Anthrax</strong> z <strong>Belladonną</strong> na wokalu zawsze pozostaje czymś w rodzaju sentymentu. Nie mogę się doczekać marcowego koncertu w Polsce i życzę sobie usłyszeć na żywo <em><strong>Blood Eagle Wings</strong></em>&nbsp;właśnie z nowego krążka grupy.<br />
03. <strong>The Mission<em> &#8222;Another Fall From Grace&#8221;</em></strong>. Prosta, przyjemna płytka w typowym dla grupy <strong>Hussey’a </strong>stylu.&nbsp;Od melodyjnego <em><strong>Tyranny of Secrets</strong></em>, przez bardzo radiowy <em><strong>Met-Amor-Phosis</strong>,</em>&nbsp;po bardziej epicki <em><strong>Bullets and Bayonets</strong></em>. Ten album to jedna z najlepszych rzeczy, która powstała w klimatach około-gotyckich od wielu lat. Zespół sięga do korzeni lat 80., doprawiając całość szczyptą bardziej nowoczesnego podejścia do muzyki. Jest spoko.<br />
04. <strong>Black Rainbows <em>&#8222;Stellar Prophecy&#8221;</em></strong>. Spośród ogromnego zalewu stoner/doom rocka, który można było zaobserwować w tym roku, musiałem wybrać jeden wyjątkowo udany album. <strong>Black Rainbows</strong> otrzymują ode mnie wyróżnienie za odważne sięgnięcie po rock psychodeliczny i stworzenie pomostu pomiędzy współczesnym graniem, a klasycznymi dźwiękami z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. <em><strong>Golden Widow</strong></em>&nbsp;to jedna z moich ulubionych kompozycji tego roku.<br />
05. <strong>HexHorn <em>&#8222;Waking Of Death&#8221;</em>.</strong> Chłopaki z Katowic dali nam w tym roku porcję solidnego thrashu. Muzyka zespołu bardziej toruje swoje własne szlaki, niż powtarza utarte schematy sprzed trzech dekad. Jest szybko, jest mocno, jest dobrze. No i do tego bas, który nie plumka w tle w systemie zero-jedynkowym, natomiast wybija się często do przodu, a to tygryski lubią najbardziej.<br />
06. <strong>Raven Throne <em>&#8222;Šliacham Zabytych&#8221;</em>.</strong> W temacie black metalu można śmiało wymienić dziesiątki innych wydawnictw, które w 2016 roku zasłużyły, aby znaleźć się w TOP10. Ja natomiast sięgam po krążek naszych sąsiadów z Białorusi. Muzycznie rewelacja, a do tego teksty odnoszące się do poezji białoruskiej i folkloru. Muzyka Ravenów to rzeź poprzez głębię i rytm, bez symfonicznych wstawek.<br />
07. <strong>Monkey3 <em>&#8222;Astra Symmetry&#8221;.</em></strong> Doświadczona grupa sięgająca do klimatów psychodelicznych i progresywnych, bazująca na dokonaniach klasyków rocka, stworzyła dzieło kompletne, którego z zapartym tchem słucha się od A do Z. Czysta przyjemność z astralnej podróży. Dzieło wyjątkowe, ambitne i jedyne w swoim rodzaju. Epickie numery, które pochłaniają słuchacza i wgniatają w krzesło.<br />
08. <strong>Phantom Winter <em>&#8222;Sundown Pleasures&#8221;</em></strong><em>.</em> Płyta, która przekonała mnie, że gatunek sludge metalu też może brzmieć dobrze i być łatwostrawny, choć podchodziłem do niej jak pies do jeża. Ciężkie i powolne granie, osnute na doświadczeniach nieistniejącej formacji <strong>Omega Massiff</strong>, a do tego krzyki i growle. Razem daje to poczucie dobrze wykonanej roboty. Dźwięki wydobywające się z tego krążka są odrażające niczym najbardziej plugawe kreatury. Uznajcie to za komplement.<br />
09. <strong>Death in Rome <em>&#8222;Hitparade&#8221;</em></strong>. No, to dopiero propozycja na udanego Sylwestra podszytego klimatami samobójczymi. Jeśli planujecie nie wchodzić z przytupem w 2017, to odpalcie sobie znane (i niekoniecznie lubiane) hity z radiowych list przebojów utrzymane w neofolkowej stylistyce. Tekst <em>„I’m never gonna dance again”</em> z piosenki <em><strong>Careless Whisper</strong></em>&nbsp;nabiera jeszcze jednego ukrytego znaczenia, if you know what I mean. Depresja i smutek w dobrym guście.<br />
10. <strong>Wardruna <em>&#8222;Runaljod – Ragnarok&#8221;</em>.</strong> Last but not least. Prawdopodobnie ostatni krążek wydany pod szyldem <strong>Wardura</strong>, epickie dzieło wieńczące trylogię runiczną, za którą odpowiedzialny jest jeden z największych mózgów dzisiejszej muzyki folkowej i ambientowej &#8211;&nbsp;<strong>Einar Selvik</strong>. Minimum formy, maksimum treści, a jednocześnie tak wiele innowacji i świeżości. Wszystko, czego dotknie się<strong> Einar</strong> zamienia od razu w złoto. Mistrzostwo.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Jacek Klatka</strong></p>
<p>Na początek kilka informacji: 2016 to kolejny rok, w którym nie zdążyłem przesłuchać, a co dopiero wgryźć się we wszystkie gorące premiery, ważne tytuły i obiecujące debiuty; w 2016 ukazało się wiele świetnych albumów i zrobienie listy TOP 50 nie stanowiłoby dla mnie żadnego problemu. P<span style="font-size: medium;">łyty z mojego podsumowania to nie te „najlepsze”, które się ukazały (bo i jak miałbym to ocenić), lecz te, których słuchałem najczęściej i z największą przyjemnością.</span></p>
<p>01. <strong>Joe Bonamassa</strong> <em><strong>&#8222;</strong><strong>Blues of Desperation&#8221;</strong></em>. Nie jest to pierwszy album tego artysty, który zasługuje na tzw. pięć gwiazdek, ale według mnie najlepszy z nich wszystkich. Bogactwo dźwięków, fenomenalnych solówek, wyrywających z butów riffów (<i><b>Mountain Climbing</b></i>!), świetnych chórków. Niezależnie od tego, czy dźwięki skręcają w stronę bluesa, rocka czy country, <strong>Joe</strong> po prostu zachwyca.<br />
02. <strong>Swans</strong> <em><strong>&#8222;</strong><strong>The Glowing Man&#8221;</strong></em>. Mówią, że najsłabsza część po-re-aktywacyjnej trylogii, że wieje nudą… Ja jednak kupuję nowe dzieło <strong>Giry</strong> w całości. Nie ponarzekam na długość, bo album mija mi błyskawicznie. Nie będę się skarżył na monotonię, bo każda część tej układanki jest wciągająca i logicznie łączy się w spójną i udaną całość.<br />
03. <strong>Julia Marcell</strong> <em><strong>&#8222;</strong><strong>Proxy&#8221;</strong></em>. Zazwyczaj mam gdzieś dyskusje w jakim języku powinien śpiewać polski artysta, jednak w tym przypadku cieszę się, że <b>Julia Marcell </b> porzuciła angielski na rzecz naszego ojczystego języka. Nie tylko dlatego, że można poczuć kąśliwość jej tekstów. Głównie dlatego, że śpiewa dzięki niemu inaczej, bardziej oryginalnie. Już nikt przez pomyłkę nie zapyta „a co to, <strong>Björk</strong>?”.<br />
04. <strong>Oranssi Pazuzu</strong> <em><strong>&#8222;Värähtelijä&#8221;</strong></em>. Pisałem na łamach <strong>Kvlt</strong> recenzję czwartego albumu Finów, więc nie będę się powtarzał. Napiszę tylko, że <em><strong>&#8222;Värähtelijä&#8221;</strong></em><i><b>&nbsp;</b></i>to naprawdę pierwszorzędny odlot.<br />
05.<b> The Leaving <em>&#8222;Faces&#8221;.</em></b> Gdy redaktor naczelny napisał mi „<i>weź tę płytę zrecenzuj, ty lubisz takie klimaty</i>”, to myślałem, że podrzuca mi gorący kartofel. A tu proszę, samo piękno. Jeśli przeoczyliście <a href="https://kvlt.pl/recenzje/the-leaving-faces-2016/">recenzję</a>, serdecznie zapraszam.<br />
06.<b> Neurosis<em> &#8222;Fires Within Fires&#8221;</em>.</b> Krótka, zwięzła, lekka, atrakcyjna. Spodziewaliście się kiedykolwiek przeczytać takie rzeczy o płycie <b>Neurosis</b>? Choć dodam także opis niezbyt zaskakujący &#8211; poruszająca, naturalnie płynąca z serca muzyka.<br />
07.<b> The Dillinger Escape Plan <em>&#8222;Dissociation&#8221;.&nbsp;</em></b><b>Dillinger</b> grał już w przeszłości przeboje, ale to właśnie <em><strong>&#8222;</strong></em><i><b>Dissociation&#8221;</b></i> jawi mi się jako najbardziej przystępny materiał Amerykanów. Szaleństwo jest okiełznane, a przyjazne dla ucha wtręty miło wkomponowane. Niby nie tego oczekiwałem, ale bardzo mi się podoba. Ps. Nie wierzę, że to pożegnanie. Wrócą jak zatęsknią.<br />
08.<b> Gojira <em>&#8222;Magma&#8221;</em>.&nbsp;</b> W przeszłości chyliłem czoła, czapkę z głowy ściągałem, ale fanem <b>Gojiry </b>nigdy się nie stałem. A tu nagle &#8222;<i><b>Magma&#8221;</b></i> z jasnego nieba! Nie pierwszy i nie ostatni to zespół, który wygrywa dzięki temu, że upraszcza swoją muzykę. Choć wiadomo, że najważniejsze są świetne numery, a tych jest tutaj zatrzęsienie. I na dodatek wchodzą do głowy już przy pierwszym przesłuchaniu. Niezła sztuka skomponować taki materiał.<br />
09.<b> Hey <em>&#8222;Błysk&#8221;</em>.&nbsp;</b>Po świeżym i przebojowym <i><b>MURP</b></i>, oraz wysmakowanym i ujmującym &#8222;<i><b>Do Rycerzy&#8230;&#8221;</b></i>, <em><strong>&#8222;</strong></em><i><b>Błysk&#8221;</b></i> jest ewidentnym i zupełnie niepotrzebnym krokiem w tył. Po co zbaczać ze ścieżki, która była tak ciekawa i artystycznie owocna? Zadaję sobie te pytania i narzekam od dnia premiery, a i tak raz po raz włączam <em>play</em>. Z radością wracam do hipnotycznego <i><b>Błysku</b></i>, porywającego <i><b>Szumu</b></i>, walącego w zęby riffu <i><b>Prędko Prędzej</b></i>, frapującej historii opowiedzianej w <i><b>Ku Słońcu</b></i>, urokliwego klimatu <i><b>2015</b></i>&#8230;<br />
10.<b>&nbsp;Fisz Emade Tworzywo <em>&#8222;Drony&#8221;.&nbsp;</em></b> Przedpremierowe recenzje i wywiady z <b>Fiszem</b> obiecywały przeboje. Tymczasem nie takie <em><strong>&#8222;Drony&#8221;</strong></em><b>&nbsp;</b> łatwe i przyjemne, jak je malowali. Wraz z nadejściem utworu nr 5 (<i><b>Kręte Drogi</b></i>) zaczyna się wieloutworowe usypianie słuchacza, które trwa aż do wieńczącego album <i><b>Bzyka</b></i>, bo delikatne ożywienie w <i><b>Sarnach</b></i> i numerze tytułowym nie gwarantuje pobudki. <em><strong>&#8222;</strong></em><b><em>Drony&#8221;</em>&nbsp;</b> polubiłem dopiero na koncertach promujących album. I nie jest to zaskoczenie &#8211; utwory z<em><strong> &#8222;</strong></em><i><b>Mamuta&#8221;</b></i> także pokazywały swą prawdziwą moc dopiero na żywo. Jest to materiał plastyczny, zachęcający do improwizacji i zabawy dźwiękiem, szkoda więc, że odtwarzany z płyty traci sporo ze swojej wartości. Przyznaję jednak, że chętnie do niego wracam.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Mikołaj Kobielski</strong></p>
<p style="text-align: left;">Dziwny był ten rok, jeśli chodzi o muzykę. Wielcy nieobecni tego zestawienia to <strong>Opeth</strong> i <strong>Katatonia</strong>, których ostatnie albumy mnie zanudziły jako pierwsze od&#8230;właściwie początku działalności tych kapel. Na szczęście moje rozczarowanie zrekompensowały niespodzianki w rodzaju <strong>MONO</strong> czy odkrycia w postaci <strong>GosT</strong>. Nie było też albumu, który uznałbym za absolutne arcydzieło, więc kolejność jest mocno umowna.</p>
<p style="text-align: left;">01.<strong> MONO <em>&#8222;Requiem for Hell&#8221;</em></strong>. Największe pozytywne zaskoczenie tego roku w postaci japońskiego, post-rockowego walca, który wgniótł mnie w ziemię swoim bezpośrednim przekazem emocji.<br />
02. <strong>SubRosa <em>&#8222;For This We Fought The Battle of Ages&#8221;</em></strong>. Z doomowcami z Salt Lake City sprawa jest prosta. Nawet kiedy nagrywają album nieco słabszy od poprzedniego i poniżej swoich możliwości, to i tak są bezkonkurencyjni.<br />
03.<strong> Perturbator <em>&#8222;The Uncanny Valley&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Obserwuję muzyczne poczynania <strong>Jamesa Kenta</strong> od niemal samego początku i naprawdę nie mogę się nacieszyć faktem, że ciągle idzie do przodu i się rozwija. Synthwave najwyższej próby i prawdopodobnie przyszły klasyk muzyki elektronicznej.<br />
04. <strong>New Model Army <em>&#8222;Winter&#8221;</em></strong><em>.</em> Weterani brytyjskiego podziemia powrócili z najmocniejszym albumem od kilku lat. Nawet gdybym nie był wielkim fanem formacji <strong>Justina Sullivana</strong>, to po przesłuchaniu tej płyty bez wątpienia bym nim został. Piękny i szczery materiał.<br />
05. <strong>The Kills <em>&#8222;Ash &amp; Ice&#8221;</em></strong>. Wysoce uzależniający album duetu, który wprawdzie od minimalizmu garażowego rocka odszedł w nieco bardziej radiowe rejony, ale nadal porusza wszechstronnością, klimatem i głosem <strong>Alison Mosshart</strong>.<br />
06. <strong>Cult of Luna <em>&#8222;Mariner&#8221;</em></strong>. Nie spodziewałem się, że ze współpracy z <strong>Julie Christmas</strong> wyjdzie coś dobrego. Tymczasem zaowocowała ona albumem zarówno ciekawym, potężnym i bogatym, jak i na swój sposób bardziej przystępnym.<br />
07.<strong> GosT <em>&#8222;Non Paradisi&#8221;</em></strong>. Taki „młodszy braciszek” <strong>Perturbatora</strong>. Troszkę prostszy i bardziej toporny, ale dalej absolutnie zaliczający się do pierwszej ligi i wbijający się do głowy już po pierwszym przesłuchaniu.<br />
08. <strong>Obscure Sphinx <em>&#8222;Epitaphs&#8221;</em></strong>. Rodzimy reprezentant tego zestawienia. Sytuacja trochę jak z<strong> SubRosa</strong> – nawet, gdy nagrywają album odrobinę rozczarowujący i daleki od ideału, to nadal pozostają najbardziej oryginalnym i intrygującym zjawiskiem polskiej sceny muzycznej.<br />
09. <strong>Metallica<em> &#8222;Hardwired&#8230;To Self-Destruct&#8221;</em></strong>. Najlepsza ich płyta od czasu Czarnego Albumu. Czy to dużo czy mało, oceńcie sami, ale mnie cieszy, że thrashowe dziadki mają w sobie jeszcze trochę ognia.<br />
10. <strong>Nick Cave and the Bad Seeds <em>&#8222;Skeleton Tree&#8221;</em>.</strong> Duża, ciężka i przytłaczająca dawka emocji, zawarta w bardzo oszczędnych kompozycjach. Gdyby forma była miejscami nieco inna, byłoby blisko ideału.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Paweł Lach</strong></p>
<p>01. <strong>Swans <em>&#8222;The Glowing Man&#8221;</em>.</strong> Fakt, że wciąż zastanawiam się nad tym, czy <strong>Michael Gira</strong> wraz z ekipą nagrali płytę genialną czy raczej rozczarowującą, świadczy o tym, że tej muzyki nie da się w prosty sposób zdefiniować i ocenić. Ale dźwięki <strong><em>&#8222;The Glowing Man&#8221;&nbsp;</em></strong>zmuszają mnie wciąż do poszukiwana odpowiedzi. Wciągająca, monotonna, hipnotyczna wędrówka przez jałowe, nie zawsze przyjazne dźwiękowe krainy.<br />
02. <strong>Gojira <em>&#8222;Magma&#8221;</em>.</strong> Kapela zaserwowała w tym roku być może swój najbardziej przystępny materiał, a jednocześnie artystycznie wysmakowany. Rzecz ambitna i przebojowa zarazem, oczywiście w mocnych, metalowych standardach.<br />
03. <strong>King Gizzard and the Lizzard Wizzard <em>&#8222;Nonagon Infinity&#8221;</em>.</strong> Odkryłem zupełnie przypadkiem i z miejsca przeniosłem się do psychodelicznego, zgrzytliwego i niepozbawionego halucynacji rodem z lat 70. świata. Zwariowane to, kiczowate miejscami, ale podane z pazurem. Trudno przejść obok bez zaciekawienia.<br />
04. <strong>SURVIVE <em>&#8222;RR7349&#8221;</em></strong>. Połowa tego kwartetu stworzyła niesamowitą muzykę do serialu <strong>„Stranger Things”</strong>, którego kolejne odcinki pochłaniałem z żywym zainteresowaniem, podobnie jak wielu moich znajomych. Album <strong><em>&#8222;RR7349&#8221;</em></strong> powstał z wykorzystaniem podobnych muzycznych środków, czyli chłodnej retro elektroniki, wykorzystanej oszczędnie i ze smakiem.<br />
05. <strong>Deftones<em> &#8222;Gore&#8221;</em>.</strong> Na początku odrzuciłem album <strong><em>&#8222;Gore&#8221;</em></strong>,<strong><em>&nbsp;</em></strong>jako nudny i pozbawiony iskry. Słucham jednak ostatnio nowej płyty <strong>Deftones</strong> coraz częściej i stwierdzam, że pierwsze wrażenie było mylne. Całość brzmi świeżo i młodzieńczo, jak na zespół, który tyle lat już hasa po scenie, a jednocześnie klasycznie. Ciężar gitar i senne, rozmazane, dźwiękowe pejzaże &#8211; niby nic nowego, a znowu działa.<br />
06. <strong>The Rolling Stones <em>&#8222;Lonseome and Blue&#8221;</em></strong>. Wzruszyłem się, gdy usłyszałem tę płytę po raz pierwszy. Po pięćdziesięciu latach pchania rockandrollowego wózka <strong>Stonesi</strong> wrócili do korzeni, grając szczerze i bez ozdobników klasyczne bluesy ze śpiewnika swoich czarnoskórych ulubieńców.<br />
07. <strong>Preoccupations <em>&#8222;Preoccupations&#8221;</em></strong>. Wydali przed rokiem mini album, jeszcze pod szyldem <strong>Viet Cong</strong> i od razu zwrócili uwagę fanów alternatywnego rocka i niezależnych krytyków. Wtedy było garażowo i zadziornie, teraz jest trochę bardziej w nowofalowym duchu lat 80., ale wciąż intrygująco.<br />
08. <strong>David Bowie<em> &#8222;Blackstar&#8221;</em></strong><em>.</em> Przyznam się bez bicia, że dopiero śmierć <strong>Bowiego</strong> była impulsem, by dogłębnie zbadać jego dyskografię. A płyta <strong><em>&#8222;Blackstar&#8221;</em></strong> jest wstrząsającym, świadomym pożegnaniem. Wiem, wszyscy o tym mówią i piszą, ale rozstać się ze słuchaczami w tak przejmujący sposób mógł tylko wielki artysta.<br />
09. <strong>Opeth <em>&#8222;Sorceress&#8221;</em></strong>. Metamorfoza, jakiej poddała się muzyka <strong>Opeth</strong>&nbsp;nie tylko mnie nie zmartwiła, ale wręcz ucieszyła. Najnowszy album nie zawiódł moich wygórowanych oczekiwań, choć możliwe, że liczyłem na coś więcej. Ale i tak wiele z tych dźwiękowych zaklęć uważam za urzekające.<br />
10. <strong>BadBadNotGood <em>&#8222;IV&#8221;</em></strong>. Nie po drodze tej płycie z profilem naszego portalu, ale serwowana przez młodych Kanadyjczyków mieszanka jazzu, instrumentalnego hip-hopu, soulu, funku i elektroniki wstrząsnęło mną w tym roku chyba najmocniej, a jednocześnie nie pozwoliła być zmieszanym. Da się zagrać jazz w przystępny, nowoczesny, a jednocześnie nie strywializowany sposób? Jak słychać po <strong><em>&#8222;IV&#8221;</em></strong> da się, a jakże!</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Maciek Masta</strong></p>
<p>Chylący się ku naturalnemu unicestwieniu rok 2016 był dla mnie w pewnym sensie przełomowy. A to między innymi dlatego, że dokładnie rok temu powiedziałem sakramentalne „tak” <strong>Kvltowemu</strong> Naczelnemu, co zaowocowało praprawiającym o zawrót głowy tempem poznawanych albumów. Dlatego też tym razem naprawdę mam z czego wybierać. Aż ciężko skupić się na konkretnych albumach. Dlatego też swoje podsumowanie przedstawiam po zastosowaniu tradycyjnych inhibitorów procesów myślowych. Dodam jedynie, że wybór prosty nie był. Po pierwsze dlatego, że tak równego roku w historii black metalu to ja chyba nie pamiętam, a pamiętam tych lat już kilkadziesiąt. Po drugie zaś z powodu ilości płyt, które przewinęły się przez moje ręce. Wybiorę więc po pięć z płyt nagranych w Polsce i za granicą oraz spośród tych, których po prostu słucham ostatnio najczęściej.</p>
<p>01.<strong> Dark Funeral &#8222;<em>Where the Shadows Forever Reign&#8221;.</em></strong>&nbsp;Panowie Szwedzi brody ze starości mają już tak długie, że muzycy <strong>ZZ Top</strong> mogliby się przy nich schować. A pierwszych ich płyt to słuchał z pewnością jeszcze towarzysz Kiszczak. Ale takiej płyty, jak &#8222;<strong><em>Where the Shadows Forever Reign&#8221;</em></strong> <strong>Dark Funeral</strong> nie nagrał jeszcze nigdy. Rzecz absolutna i genialna od pierwszej do ostatniej nuty. Fakt, może i nie odkrywcza, ale to najprawdziwszy z prawdziwych blacków. I to tak gorący i mięsisty, że aż chce się zatopić w jego otchłaniach po wsze czasy.<br />
02.<strong> Mesarthim</strong> <strong><em>.- -&#8230; &#8230; . -. -.-. .</em></strong>&nbsp; Jak już się rzekło powyżej, post&#8217;n&#8217;blackowe wynalazki uwielbiam nie wiem czy nie bardziej niż tradycyjny black metal. A ostatnia płyta antypodowego <strong>Mesarthima</strong> jest najlepszym przykładem na to, że płyta genialna może wyskoczyć nawet z najciemniejszego rogu. Musicie jej posłuchać – jest po prostu… kosmiczna.<br />
03.<strong> Srogość &#8222;<em>Umbra Mortis / Nicość&#8221;.</em></strong>&nbsp;Nie dość, że czekałem na ten album jak na wniebowstąpienie, to jeszcze kawałek <em><strong>Apostles of Hate</strong></em> rozsmarował mnie w obecnej rzeczywistości niczym ciepłe masło na kromce chleba. Już <strong>&#8222;</strong><em><strong>W Szaleństwie&#8221;</strong></em>&nbsp;było płytą zacną. A <strong><em>Umbra…</em></strong> to absolutny przejaw geniuszu i to do entej potęgi.<br />
04.<strong> Darkestrah<em> &#8222;Turan&#8221;.</em></strong>&nbsp;Ci Niemcy z Kirgistanu kiepskich płyt nie mają. Ba, oni nawet nie mają płyt średnich lub niezłych. Jak <strong>Darkestrah</strong> już coś nagra, to z tą płytą jest jak z dziubkiem zrobionym synusiowi przez tatusia w <strong><em>Dniu Świra</em></strong>. Orientalny klimat sprawiający, że całość jest maksymalnie niepowtarzalna, a do tego mocny blackowy fundament. No nie ma bata…<br />
05.<strong> Atra Vetosus</strong>&nbsp;<strong>&#8222;<em><strong>I</strong>us Vitae Necisque&#8221;.&nbsp;</em></strong>&nbsp;Może i jest to <em>tylko</em> EPka, ale słowo <em>tylko</em> nie pasuje do tego krążka wcale. Może i jest <em>tylko</em> jeden kawałek, ale znów słówko <em>tylko</em> nie pasuje do tego utworu ni w ząb. Świetny klimat, świetna konstrukcja utworu, świetne zmiany tempa i świetna linia melodyczna. Jeden utwór, a jest w nim wszystko. Must have dla każdego, któremu zwyczajna łupanka nieco już spowszedniała.<br />
06.<strong> Thy Worshiper</strong>&nbsp;<strong>&#8222;<em>Klechdy&#8221;. </em></strong>Co do tej kapeli może i można się kłócić w sprawie klasyfikacji do rodzimej lub obcej przynależności zespołu, ale w kwestii potencjału muzycznego drzemiącego we wnętrzu <strong>Pagana</strong> i <strong>Darka Kubali</strong> nie ma mowy o jakichkolwiek wahaniach. A <strong><em>Klechdy</em></strong> są najlepszym tego przykładem.<br />
07.<strong> Furia</strong>&nbsp;&#8222;<strong><em>Księżyc Milczy Luty&#8221;.&nbsp;</em></strong>&nbsp;Sprawa oczywista, jak pierwiastek z czterech lub wartość bezwzględna z minus iks. <strong>Nihil</strong> robi z muzyką i z całym gatunkiem co chce, i zawsze robi to niesamowicie. Co prawda mało w <strong><em>Księżycu…</em></strong> genialnego <strong><em>Nocela</em></strong>, jeszcze mniej klimatów z <strong><em>Martwej Polskiej Jesieni,&nbsp;</em></strong>ale cóż… Może i nie ma bunkrów, ale i tak jest zajebiście…<br />
08.<strong> Entropia &#8222;<em>Ufonaut&#8221;.</em></strong>&nbsp;Ech, jak ja coraz bardzie lubię postblackowe eksperymenty a’la <strong>Entropia</strong>. Poprzednia płyta <strong>&#8222;<em>Vesper&#8221;</em></strong> była tak genialna, że uproszczoną jej (do formatu mp3) formę mam w telefonie, na pendrive w samochodzie i jeszcze w kilku innych miejscach. <strong>&#8222;<em>Ufonaut&#8221;</em></strong> aż tak mi nie leży, ale i tak fani powinni jak pacierz znać twórczość muzyków z Oleśnicy.<br />
09<strong>. Amon Amarth &#8222;<em>Jomsviking&#8221;.</em></strong>&nbsp;W moim zestawieniu tej kapeli zabraknąć nie mogło. I choć najmłodsze dziecko Szwedów uboższe jest od<strong> &#8222;<em>Deceiver of the Gods&#8221;</em></strong> i nie umywa się do <strong><em>Surtur Rising</em></strong>, to i tak słucha się jej z takim bananem na twarzy, że głowa mała. Muzyka niby prosta i niby na jedno kopyto, ale w tej prostocie genialna.<br />
10.<strong> Arkona &#8222;<em>Lunaris&#8221;. </em></strong>Zasada jest prosta: <strong>Arkona</strong> made in Russia, na którą napotykam się średnio co kwadrans gdziekolwiek zajrzę, nie podoba mi się ani w promilu. Natomiast wpaść na naszą rodzimą <strong>Arkonę</strong> jest znacznie trudniej. A szkoda, gdyż <strong><em>Lunaris</em></strong> to płyta, której nie powstydziłby się chyba nikt.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;">&nbsp;<strong>Jakub Miliszewski</strong></p>
<p>01. <b>Twelve Foot Ninja &#8222;</b><i><b>Outlier&#8221;.&nbsp;</b></i>Wygrywa u mnie muzykalność. Sorry, ale po latach klasycznego śpiewania lubię posłuchać wokalisty, który nie męczy się ze swoim głosem, potrafi wykombinować fajne melodyjki, odnajduje się w różnych stylistykach. A towarzyszący mu zespół to jedna wielka zbiorowa wyobraźnia, która kombinuje, co by tu jeszcze dorzucić. <strong><i>Outlier,</i></strong> podobnie jak poprzedni krążek Australijczyków, to garnek bardzo odległych od siebie inspiracji. Wszystko zaczyna się od djentu i nu-metalu, przechodzi przez jazz, flamenco, reggae&#8230; Nie kończy się nigdzie. Cudna sprawa. Podczas słuchania <b>TFN</b> czuję się jak dziecko w sklepie z zabawkami – wszędzie jest coś fajnego.<br />
02.<b> Oceans of Slumber &#8222;</b><i><b>Winter&#8221;.&nbsp;</b></i>Piękny głos <strong>Cammie Gilbert</strong> prowadzi mnie przez tę ich zimową, progresywno-doomową krainę, a ja idę potulnie. &#8222;<strong><i>Winter&#8221;</i> </strong>to kalejdoskop emocji. Płyta raz wybucha przerażającym metalem, który okłada słuchacza niemiłosiernie (cichym, a raczej głośnym bohaterem tego albumu, jest perkusista <strong>Dobber Beverly</strong>).&nbsp;No i jeszcze ten cover <strong>Nights In White Satin</strong><i>&#8230;</i><br />
03.<b> Cobalt &#8222;</b><i><b>Slow Forever&#8221;.&nbsp;</b></i>Przemeblowany zespół (obecnie w zasadzie duet) wziął mnie dwupłytowym <b>&#8222;</b><i><b>Slow Forever&#8221;</b></i>&nbsp;znienacka. Czy to black, czy to death, czy to sludge – mam to w dupie. Jest potężnie, powolnie, nihilistycznie. To taka muzyka, która siada ci na klacie, kiedy śpisz, i dusi, dopóki w twoim organizmie nie będzie więcej testosteronu niż krwi. To dźwiękowa depresja i frustracja, która zmusza mięśnie do maksymalnego wysiłku.<br />
04.<b> Shodan &#8222;</b><i><b>Protocol of Dying&#8221;.&nbsp;</b></i>Byłem naprawdę zaskoczony, kiedy do moich rąk trafił krążek <b>Shodan.</b> Recenzując go dla jednego z magazynów, napisałem: &#8222;(Ta płyta to) Przykład absolutnej biegłości w gatunku i mistrzostwa w opanowaniu instrumentów, a także olbrzymiej muzycznej wyobraźni i smaku. Nowoczesny brutalny i techniczny metal, który za nic ma sobie granice, utarte formułki przetwarza na nowo, a brzmi tak, że wódka sama chłodzi się w lodówce&#8221;. Po kolejnych sześciu miesiącach wciąż się pod tym podpisuję.<br />
05.<b> Rebel Babel Ensemble &#8222;</b><i><b>Dialog I&#8221;.&nbsp;</b></i>Płytą, która zdobyła moje serce na progu jesieni, jest nowy projekt najbardziej kreatywnego z polskich raperów – <b>L.U.C.</b> Chłopak dobrał sobie do ekipy raperów z całej Europy, paru kumpli i kumpelek z Polski, do tego jeszcze orkiestry i nagrał tak przebojową płytę pełną pozytywnego wajbu, że aż trudno w to uwierzyć. A pozytywne wibracje to jest to, czego temu krajowi obecnie trzeba.<br />
06. <b>Carnifex &#8222;</b><i><b>Slow Death&#8221;.&nbsp;</b></i>Czekałem z niecierpliwością, aż moda na deathcore przeminie i na placu boju pozostaną tylko najlepsi. I miałem słuszne przeczucie, że <b>Carnifex</b> będzie pośród nich. <b>&#8222;</b><i><b>Slow Death&#8221;</b></i><i>&nbsp;</i>to kompilacja miażdżących rytmów, potężnych riffów, wrzasków prosto z piekła i ogólnego, dość surowego klimatu.<br />
07.<b> Borknagar &#8222;</b><i><b>Winter Thrice&#8221;.&nbsp;</b></i>Od singlowego utworu tytułowego, nagranego w kooperacji z <strong>Garmem</strong> z <b>Ulver</b>&nbsp;nie mogłem się uwolnić bardzo długo. <b>Borknagar,</b> w którym zespołowego talentu jest tyle, że nie policzą tego wszystkie kalkulatory świata, nie potrafią wypuścić gniotu.<br />
08.<b> Thermit &#8222;</b><i><b>Saints&#8221;.&nbsp;</b></i>Bezpretensjonalny heavy/thrash, trochę jajcarski, bardzo z jajami. Na dodatek bardzo kolorowy, niesamowicie muzykalny i ostry, a o to w tym chodzi.<br />
09.<b> Koronal &#8222;</b><i><b>Flicker Away&#8221;.&nbsp;</b></i>Ze wszech miar nowoczesne metalowe granie, a jednocześnie tak różne od <b>Shodan.</b> <b>Koronal</b> djentuje i łamie rytmy, balansując między <b>Meshuggah</b> a <b>Decapitated.</b> Ci debiutanci otworzyli w mojej głowie drogę dla nowych <b>Meshuggah,</b> <b>Car</b> <b>Bomb</b> i jeszcze kilku innych albumów, przez które się wciąż przedzieram.<br />
10.<b> Black Mad Lice &#8222;</b><i><b>Divine Touch&#8221;.&nbsp;</b></i>Na<i> <b>&#8222;</b><b>Divine Touch&#8221;</b></i>&nbsp;<strong>Kosa</strong> i koledzy przedstawili podręcznik grania szwedzkiego metalu. Riffy i konstrukcje utworów są tutaj tak klasyczne i tak wpadające w ucho, że bardziej nie można, a całość jednocześnie jest potężna i wali w podbrzusze jak przystało na śmierć metal.</p>
<p>Za niewymienienie przepraszam <b>The</b> <b>Dead</b> <b>Goats,</b> <b>Vixena</b>, <b>Mentor</b>, <b>Vader,</b> <b>Dormant</b> <b>Ordeal</b>, <b>Red</b> <b>Scalp,</b> <b>Thy</b> <b>Worshiper</b> oraz <b>King</b> <b>Goat,</b> <b>Helms</b> <b>Alee,</b> <b>Dust</b> <b>Moth,</b> <b>Cyborg</b> <b>Octopus,</b> <b>Haken,</b> <b>Textures</b>, <b>Car</b> <b>Bomb,</b> <b>Worshipper,</b> <b>Kyng,</b> <b>Raging</b> <b>Speedhorn,</b> <b>Bedowyn</b>, <b>Oracles</b>, <b>Fallujah,</b> <b>Ihsahna</b>, <b>Port</b> <b>Noir,</b> <b>Grand</b> <b>Magus,</b> <b>Humm,</b> <b>Hexvessel</b> i <b>Bloodiest</b> – wszystkich zmieścić w dziesiątce się nie da, a i tak was kocham.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Łukasz &#8222;Młody&#8221; Młodawski</strong></p>
<p>01.<strong> Quo Vadis <em>&#8222;Born To Die&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Za wbijające w fotel brzmienie i intensywność kompozycji.<br />
02. <strong>Red Scalp <em>&#8222;Rituals&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Za ogarnięcie tematów kosmiczno-indiańskich w psychodeliczno-doomowym sosie 🙂<br />
03. <strong>Them Pulp Criminals <em>&#8222;Lucifer is Love&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Za wprowadzenie mnie w świat mrocznego country.<br />
04.<strong> Bedowyn <em>&#8222;Blood Of the Fall&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Za mistrzowskie połączenie wielu gatunków.<br />
05. <strong>Thy Worshiper <em>&#8222;Klechdy&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Za ponurą, jak deszczowa jesień, atmosferę.<br />
06. <strong>Dream Theater <em>&#8222;The Astonishing&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Za epicką rockowo-metalową operę.<br />
07.<strong> Hańba <em>&#8222;Hańba&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Za połączenie punkowej rebelii z duchem II RP.<br />
08. <strong>Rotting Christ <em>&#8222;Rituals&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Za majestatyczną, monumentalną muzykę.<br />
09. <strong>Ivar Bjornson &amp; Einar Selvik&#8217;s Skuggsja <em>&#8222;A Piece for Mind &amp; Mirror&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Za urok i czar norweskich fiordów, co to z ręki jedzą.<br />
10. <strong>Tarpan &#8222;Ruins&#8221;.&nbsp;</strong>Za intensywność, emocje i energię.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Rafał Morsztyn</strong></p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">01. <strong>Gojira </strong><em><b>&#8222;Magma&#8221;</b></em>. Album doskonały. Tymi słowami można skomentować najnowszy krążek&nbsp;Francuzów. Mroczne teksty plus ciężkie, nowoczesne riffy. Od pierwszego numeru do końca wciąga niesamowicie.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">02. <strong>The Dead Goats</strong><em><b> &#8222;All Of Them Witches&#8221;</b></em><strong>.</strong>&nbsp;Polska kapela wróciła z kapitalnym albumem. Twórcza agresja i szwedzkie, stare patenty death metalowe. Dobrze się tego słucha.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">03. <strong>Mentor </strong><em><b>&#8222;Guts Graves And Blasphemy&#8221;.</b></em>&nbsp;Prawie 30 minut masowej zbrodni łączącej heavy metal, punk/hc i stoner rocka. Świetni ludzie z <strong>Haldorem</strong> na czele. Dawno nie słyszałem tak spójnej płyty.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">04. <strong>Asphyx </strong><em><b>&#8222;Incoming Death&#8221;</b></em><strong>. </strong>Energia i kapitalne riffy w połączeniu z bardzo dobrym charczącym wokalem. Jedna z lepszych pozycji w tym roku.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">05. <strong>Wo Fat </strong><em><b>&#8222;Midnight Cometh&#8221;</b></em><strong>.</strong>&nbsp;Stoner rockowe trio powróciło z krążkiem pełnym starych, rasowych momentów. Miło przenieść się do lat 70. dzięki ich muzyce.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">06.<strong> Metallica </strong><em><b>&#8222;Hardwired..To Self Destruct&#8221;</b></em><strong>.</strong> W moim przypadku, kiedy jestem ich wiernym fanem od lat najmłodszych, ciężko obiektywnie spojrzeć na ten materiał. Jednak po wielu przesłuchaniach uznaję, że udała im się ta płyta. Minusem jest to, że jest ciut przydługa.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">07. <strong>Organek </strong><em><b>&#8222;Czarna Madonna&#8221;.</b>&nbsp;</em>Jeden z najlepszych polskich artystów wrócił z drugą płytą, która przebija debiut. Tak trzymać i nie puszczać.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">08. <strong>Furia </strong><em><b>&#8222;Księżyc Milczy Luty&#8221;</b></em><strong>.</strong>&nbsp;Pierwsze moje spotkanie z tą kapelą i od razu wielka miłość. Jest to tak nietypowe i inne, że musi znaleźć się w top 10 tego roku.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">09. <strong>Meshuggah </strong><em><b>&#8222;The Violent Sleep Of Reason&#8221;</b></em><strong>.</strong>&nbsp;Tytani chorych dźwięków powrócili ze świetnym albumem. Jak zwykle słucha się ich muzyki kapitalnie.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">10. <strong>ARRM </strong><em><b>&#8222;ARRM&#8221;</b></em><strong>.</strong>&nbsp;Polski projekt, który nieźle namieszał na polskiej scenie. Mamy polskich Pink Floydów.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Naird</strong></p>
<p>Dobra. Z podsumowań pozostałych redaktorów wiecie już, że <strong>Gojira</strong> była spoko, <strong>Furia</strong> też, a i może ktoś odważny (albo nierozważny) wymienił <strong>Metallikę</strong>. Ja też mógłbym wspomnieć o <strong>The Body</strong>, <strong>Oranssi Pazuzu</strong> czy<strong> Zeal &amp; Ardor</strong>, które mnie w tym roku urzekły. Zamiast tego przygotowałem dla Was listę albumów z tego roku, które mogły Wam umknąć, a jednak warto je poznać. Jedne bardziej znane (bo recenzowane na dużych portalach), inne wcale – mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">01.<strong> Tanya Tagaq </strong><em><b>&#8222;Retribution&#8221;</b></em>. Przyznam się wprost, że nie znam się na typach „alternatywnych” metod śpiewania, takich jak śpiew alikwotowy albo gardłowy, więc ciężko byłoby mi napisać recenzję tego albumu, w której opisałbym wszystkie niuanse. Ale to, co ze swoim wokalem wyprawia <strong>Tanya Tagaq,</strong> jest po prostu niewyobrażalne i jeszcze niedawno nie wiedziałem, że ludzkie gardło jest zdolne do wydawania takich dźwięków. Choć sam podkład mógłby równie dobrzeć znaleźć się na którejś z płyt <strong>Björk</strong>, tak klimat niektórych utworów jest bardziej gęsty i przerażający niż na niektórych albumach metalowych. Niski gardłowy ryk, skrzek, szczekanie, tubalne charczenie, ludowe, natchnione zaśpiewy Inuitów (do której to grupy etnicznej <strong>Tanya Tagaq</strong> należy). Odkrycie roku.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">02. <strong>Street Sects </strong><em><b>&#8222;End Position&#8221;</b></em>. Dotychczas jedynymi sonicznymi terrorystami, których mogłem słuchać z przyjemnością byli goście z <strong>Death Grips</strong>. W tym roku do tego elitarnego grona dołącza <strong>Street Sects</strong> za sprawą fenomenalnego <strong><i>End Position</i></strong>. To nie jest przyjemny spacer z pudelkiem w słoneczny dzień, ani picie whiskey na ganku, obserwując swoje krowy pasące się na prerii. To ostra jazda naprzód w głąb szaleństwa. Próbujesz się trzymać, ale dłonie masz zdarte do krwi. Próbujesz się wydostać, ale nie ma drzwi. Próbujesz zatrzymać muzykę, ale jest tylko opcja replay – jeszcze raz i jeszcze.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">03. <strong>Big Ups </strong><em><b>&#8222;Before A Million Universes&#8221;</b></em>. Nie można raczej mówić o modzie na noise rocka, bo wątpię, aby w najbliższej przyszłości miało to się jakoś bardziej rozprzestrzenić na większą skalę. Jednak od pewnego czasu trochę więcej zespołów odwołuje się do spuścizny hałasu (dla przykładu <strong>Ken Mode</strong> i <strong>Metz</strong>, żeby daleko nie szukać). Niewielu jednak udaje się to tak dobrze, jak <strong>Big Ups</strong>. Raz wrzucają słuchacza w jazgotliwy chaos, raz nastrojowo tworzą przed nim klimat najgorszej patologii, w której <strong>GG Alin</strong> ochoczo by się wytarzał. W kategorii brudu top roku.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">04. <strong>Sarah Neufeld </strong><em><b>&#8222;The Ridge&#8221;</b></em>. Bierzemy melodyjną odnogę współczesnej muzyki poważnej, dodajemy do tego wyraźną sekcję rytmiczną ze świetną perkusją, a niekiedy pozwalamy też na wokal, którego delikatne dźwięki rozchodzą się gdzieś w tle. Mieszamy wszystko dokładnie i mamy <strong>The Ridge</strong>. <strong>Sarah Neufeld</strong> zachowała idealną proporcję pomiędzy wymienionymi powyżej składnikami i stworzyła album, przy którym można zamknąć oczy i wyciszyć się, oddając się płynącym miarowo dźwiękom.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">05. <strong>Daniel Romano </strong><em><b>&#8222;Mosey&#8221;</b></em>. Dobra, przyznawać mi się – dla ilu z was country to najgorsza cepelia, który niech sobie wybrzmiewa raz do roku w Mrągowie (które to najlepiej na czas trwania festiwalu otoczyć drutem kolczastym i kordonem wojskowym), ale nie poza nim? No to mili Państwo tutaj mamy do czynienia z country najczystszego sortu, które nie ma na swoją obronę mroku <strong>King Dude’a</strong> ani ekstatycznego natchnienia <strong>Wovenhand</strong>. Ma za to niebywałą szczerość, która urzeka od pierwszych dźwięków. Country zdolne do wywołania w słuchaczu określonych obrazów. Przed nami preria, gdzieś w oddali pasą się nasze krowy. W dłoni ściskamy mocno dubeltówkę, plujemy do spluwaczki i poprawiamy kapelusz. To był dobry dzień.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">06. <strong>REMOTE </strong><em><b>&#8222;Resilient&#8221;</b></em>. Naprawdę solidny mathcore. Czy to nie wystarczy za rekomendację? Świetne noisowe wstawki. Idealne proporcje post-hardcore’a i sludge. Odwaga do grania „niczego nowego” i zarazem umiejętności, aby zagrać to naprawdę dobrze. Zespół już teraz zasługuje na znalezienie się na tej liście, ale liczę na jeszcze więcej w przyszłości.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">07. <strong>Kurushimi </strong><em><b>&#8222;Kurushimi&#8221;</b></em>. Tak naprawdę na tej liście mogłaby znaleźć się większość płyt od <strong>Art as Catharsis</strong> – małego australijskiego wydawnictwa, które wiele swoich albumów oferuje na bandcampie w opcji „Name your price”. Czemu postawiłem na <strong>Kurshimi</strong>? Tak między nami, to głównie dlatego, że lubię jazzcore, bo choć w tym gatunku zostało już powiedziane naprawdę wiele, to jednak za każdym razem znajdą się artyści, którzy mają coś do dodania. Szalone akcje w stylu poczciwego <strong>Pain Killer</strong> (nie, nie tego od <strong>Judas Priest</strong>, a od <strong>Zorna</strong>). Są. Klimatyczny, niepokojący drone? Jest. Połamany groove? Jest. Co zatem zaskakuje i ciekawi? Artystom udało się stworzyć atmosferę, w której słuchacz wyłapuje niepozorne dźwięki, drobne motywy oderwane od całości, które zaczynające żyć własnym życiem w rozedrganej tkance utworu (CO TO ZA GRAFOMANIA?). Płyta, która wciąga.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">08. <strong>Tzusing </strong><em><b>&#8222;A Name Out Of Place Pt. III&#8221;</b></em>. <strong>Tzusing</strong> jest jednym z artystów, którzy pokazują, że da się tworzyć coś świeżego, grając techno (I NIE TO TECHNO UMCA UMCA SPOD WESOŁEGO MIASTECZKA, A TAKIE NIECO INNE). Niecodzienny dobór dźwięków, nieoczywisty rytm, który raczej wprowadza w medytacyjny trans niż porywa do tańca. Najnowsza część <strong><i>A Name Out Of Place</i></strong> wydaje się najbardziej refleksyjna ze wszystkich i choć brakuje tutaj solidnych bangerów, to zamiast tego otrzymujemy kwaśną podróż po mechanicznej dżungli.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">09. <strong>Muscle and Marrow </strong><em><b>&#8222;Love&#8221;</b></em>. Jeśli nie rozumieliście zachwytów nad nowym <strong>Oathbreakerem</strong>, bo emocjonalność tamtej płyty wydawała wam się wymuszona i sztuczna, to sprawdźcie &#8222;<strong><i>Love&#8221;</i></strong>. A i jeśli <strong><i>Rheia</i></strong>&nbsp;była dla was zbyt ciężka, gdy zespół w pełni oddawał się metalowym igraszkom, to sprawdźcie &#8222;<strong><i>Love&#8221;</i></strong>. Klimat, nastrój i wyraźne emocje, których nie zdołała zagłuszyć nawet niezbyt udana produkcja. Nie pamiętam, kiedy ostatnio słuchałem płyty z takim przejęciem.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">10. <strong>A Tribe Called Red</strong>. Nie. To żaden błąd ani dziennikarska wtopa, że pomyliło mi się i <strong>A Tribe Called Quest</strong> zapisałem nieco inaczej. Koniec sprostowania. Długo zastanawiałem się nad umieszczeniem tutaj tej płyty – nawet nie dlatego, że jej styl może nie trafić w gusta większości czytelników<strong> Kvlt</strong> (a bo to elektronika, a bo tam gdzieś rap, albo dubstep niekiedy), ale dlatego, że jest bardzo nierówna. Niektóre utwory są naprawdę świetne, niektóre naprawdę słabe. Zdecydowałem się polecić Wam ten album, bo warto przedrzeć się przez kawałki niewarte uwagi, aby dotrzeć do smacznych kąsków. Elektroniki wymieszanej z muzyką natywnych Amerykanów – i podobnie jak w przypadku <strong>Zeal &amp; Ardor</strong> mieszanka ta wydaje się mało strawna, ale to właśnie w momentach, gdy muzycy nie boją się mieszać stylów zespół brzmi najlepiej. Naprawdę żałuję, że niekiedy zabrakło im odwagi albo dobrych pomysłów.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">PS. Obczajcie rzeczy od <strong>Instant Classic</strong>, jeśli jeszcze nie znacie tej wytwórni. Naprawdę dużo dobra.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Joanna Pietrzak</strong></p>
<p style="text-align: left;">Nie dostosuję się i numeracja mojego&nbsp;<strong>top10</strong> płyt 2016 będzie&nbsp;zupełnie przypadkowa. Raz, że nie sposób umieścić danego wydawnictwa stricte na miejscu pierwszym czy ostatnim, to sprawa umowna. Dwa, raczej nie stawiam siebie w roli krytyka dzieł, przy których mdleć można. Zmieniam zdanie co 5 minut, dziś czuję post-metal, jutro prog-rocka, a djentem czy crossoverem z jakimś jazzowaniem nigdy nie pogardzę. Wybranie tylko, lub aż, 10 pozycji mocno nadwyręża zwoje mózgowe na koniec tego dziwnego roku. Ale od czego jest dzisiejsza technika i te wszystkie statystyczne narzędzia&#8230;. 🙂 Poniżej wyróżnione wydawnictwa, których najchętniej słuchałam w 2016 roku:</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">01.<strong> Tides From Nebula </strong><em><b>&#8222;Safehaven&#8221;</b></em>. Jestem niekwestionowanym narkomanem post-rockowym. Potrzebuję wyciszenia, potrzebuję zadumy, odprężenia i tego wszystkiego, co <strong>TFN</strong> mi w tym roku zaserwowała. Ani świetnie oceniane&nbsp;<strong>Russian Circles </strong>z <em><b>&#8222;Guidance&#8221;</b></em><strong>, </strong>ani<strong> If These Trees Could Talk </strong>z&nbsp;bardzo dobrym <strong><i>&#8222;The Bones of a Dying World&#8221;</i></strong>, nie gościły w moim nośniku muzyki tak często, jak rodzima formacja.&nbsp;</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">02.<strong> Riverside</strong> <strong><i>&#8222;Eye of the Soundscape&#8221;</i></strong> . Płyta, która zaskoczyła mnie&#8230;.w całości! Nie od dziś śledzę i kocham poczynania grupy, toteż składak w postaci <strong><i>&#8222;Eye&#8230;&#8221;</i></strong> wydawał się bardziej gratką dla fanów aniżeli pełnoprawnym wydawnictwem. Tymczasem od początku płyty i genialnego wyważenia elektroniki, po zakończenie w postaci tytułowego utworu przyprawiające o ciarki&#8230;Tej płyty trzeba słuchać w spokoju i &#8222;dla siebie&#8221;.&nbsp;</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">03.<strong> Obscure Sphinx<i> &#8222;Epitaphs&#8221;</i></strong><em>.&nbsp;</em>Zrozumiałam o co chodzi w fenomenie tej grupy dopiero po koncercie w warszawskiej <strong>Proximie</strong>. <strong>Wielebna</strong> &#8211; ta kobieta to demon i anioł w jednym. Do tego genialne tło w postaci konkretnych riffów, ciężkiej perkusji i te cholernie dobrze poskładane kompozycje. Miód nad miody na moje serce.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">04.<strong> Sunnata </strong><em><b>&#8222;Zorya&#8221;</b></em>. Jako dziecko grunge&#8217;u wyłapałam zakamuflowane nuty przypominające <strong>Alice In Chains</strong>, jak z mrocznego zakątka psychodelicznej fantazji <strong>Layne&#8217;a Staley&#8217;a</strong>. Ale Panowie dają coś więcej i na swój specyficzny, czarny sposób. Moje tegoroczne odkrycie! &#8230;no na pewno jedno z ważniejszych.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">05.<strong> Norma Jean </strong><em><b>&#8222;Polar Similar&#8221;</b></em>. Płyta podsunięta przez z-cę Naczelnego dała mi porządną dawkę energii zaserwowanej&nbsp;na modłę amerykańskiego, trochę przewidywalnego, ale przemyślanego łomotu. I te ryki, i te połamane perkusje. Tak&#8230;me love it!</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">06.<strong> Blindead </strong><em><b>&#8222;Ascension&#8221;</b></em>. Tak, jestem jedną z tych, co to obaw przed tą płytą mieli milion. Niepotrzebnie i trochę głupio. <strong><i>&#8222;Ascension&#8221;</i></strong> jest nowym rozdziałem dla trójmiejskich blindeadowców, ale to, co mają najlepsze, pozostało &#8211; piękne kompozycje, przemyślany koncept i&nbsp;ekspresja na koncertach, aż żyły pulsują. I &#8222;nowy&#8221; Pan Piotr ma oczy wariata &#8211; to bardzo dobry zwiastun.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">07.<strong> KoRn </strong><em><b>&#8222;The Serenity of Suffering&#8221;</b></em>. Szaleniec&nbsp;<strong>Jonathan Davis</strong> w najlepszej od lat formie! Dobra, nic nowego, nic odkrywczego, ale <strong>KoRn</strong> powrócili do korzeni, pokazali swoje kornowe, ostre pazury i brzmią tak, że same nogi rwą się do dygania. Przebojowo, ciężko, bez wzruszeń, ale z przytupem.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">08.<strong> Organek </strong><em><b>&#8222;Czarna Madonna&#8221;</b></em>. Nie będę się rozpisywać (choć bardzo bym chciała) nad fenomenem tej płyty. Tu się wszystko zgadza i co najbardziej mnie wzrusza: polski język &#8211; piękny język i <strong>Organek</strong> wie, jak dotrzeć tekstami do Twojego najdalszego zakątka w duszy. Jest drugie dno, było milion przemyśleń. Definitywnie wywarł na mnie wrażenie.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">09.<strong> Wardruna </strong><em><b>&#8222;Runaljod – Ragnarok&#8221;</b></em>. Żeby było jasne &#8211; daleko mi z sympatią do tych wszystkich folkowych zapożyczeń, wzniosłych mruczeń i zgadywania, co to za instrument w danym&nbsp;utworze. Jednak <strong>Einar</strong> i jego <strong>Wardruna</strong> przeformatowali mój pogląd na takie łączenia. Nie mogłam się oderwać od tego wydawnictwa długi, długi czas.</p>
<p style="margin: 0cm; margin-bottom: .0001pt;">10.<strong> TesseracT <em>&#8222;Polaris/Errai&#8221;</em></strong>. Z wydawnictwem<em><strong> &#8222;Polaris&#8221;</strong></em> miałam do czynienia w 2015 roku, jednak tesseracty dorzucili jeszcze 4 numery do&nbsp;wersji tzw. <strong>Errai</strong> i na nowo mieliłam materiał djentowych połamańców, które w konsekwencji okazały się wcale nie połamane. W tym roku w końcu wzięłam też korepetycje (dzięki Naird) ze znajomości zmian wokalistów w tejże formacji &#8211; najpierw był 1, potem ten 2 i 3, wrócił 1, potem był 4&#8230;.Anyway, na mikrofonie znów&nbsp;czaruje fantastyczny <strong>Dan Tompkins</strong>, którego możliwości i barwa głosu wyjątkowo na mnie działają.<strong>&nbsp;<em>&#8222;Polaris/Errai&#8221;&nbsp;</em></strong>jest być może najsłabszą płytą tesseractów, nie zmienia to jednak faktu, że po 70 przesłuchaniu wciągnęłam się i uwielbiam z nią odpływać.&nbsp;</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Emilia Sosińska</strong></p>
<p>Rok 2016 spłodził kilka płyt moich ulubionych zespołów. Część z nich upodobałam sobie do tego stopnia, że ujęłam je w moim podsumowaniu. O reszcie (przykładowo <strong>Deftones <em>&#8222;Gore&#8221;</em></strong>&nbsp;i <strong>Neurosis<em> &#8222;Fires Within Fires&#8221;</em></strong>) zapomniałam po dwóch, trzech odsłuchach. W moim top 10. nie zmieściły się z kolei katowane przeze mnie znakomite albumy <em><strong>&#8222;Magma&#8221;&nbsp;</strong></em>od <strong>Gojiry</strong> oraz <em>&#8222;</em><strong><em>For A Voice Like Thunder&#8221;</em> Rotting Christ</strong>. Nie znajdziecie tu również żadnej polskiej płyty. <strong>Furii</strong> nie zdążyłam przesłuchać – czekam na odpowiednią atmosferę, z nowym <strong>Blindead</strong>em nie polubiliśmy się.<br />
Rok 2016 kojarzyć będzie mi się przede wszystkim z po raz pierwszy&nbsp;widzianymi na żywo: <strong>Ignite</strong> oraz <strong>Amorphis</strong>, jak również z fenomenalnym występem <strong>Crippled Black Phoenix.</strong>&nbsp;</p>
<p>01.<strong> Crippled Black Phoenix <em>&#8222;Bronze&#8221;</em>.&nbsp;</strong>To istna petarda! <strong>Justin Greaves</strong> i współtwórcy sprawnie przenoszą muzykę lat 70. na współczesne czasy. Najnowsze wydawnictwo <strong><em>&#8222;Bronze&#8221;</em></strong> to składowa ponurości i melancholii z pozytywnym zabarwieniem w tle. Trudno przejść mi obojętnie obok siódmego utworu-coveru <em><strong>Turn to Stone</strong></em>, który przenosi w czasie, a także przestrzennej kompozycji <em><strong>Winning A Losing Battle</strong></em>&nbsp;o hipnotyzującej aranżacji. Na grudniowym koncercie w warszawskiej <strong>Progresji</strong> zespół spotęgował energię swoich nowych utworów, potwierdzając przy tym swoją wyjątkowość.<br />
02.<strong> Djevel <em>&#8222;Norske Ritualer&#8221;</em>.&nbsp;Djevel </strong>to tacy trochę black metalowi przebierańcy. Mimo iż nie są „trve”, umiejętnie wyciągnęli z black metalowego wora najbardziej chwytliwe motywy, tworząc zgrabne dźwięki. Nowy <strong>Djevel</strong> wciąż trzyma poziom. Ciekawym urozmaiceniem jest akustyczny przerywnik przypominający <strong>ulverowe</strong> utwory na&nbsp;<em><strong>Kveldsfanger</strong></em>. Najmocniejszy punkt albumu: <em><strong>Doedskraft Og Tri Nagler</strong></em>.<br />
03<strong>. The Vision Bleak<em> &#8222;From Wolf to Peacock&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Być może muzyka na <strong><em>&#8222;From Wolf to Peacock&#8221;</em></strong> jest za mało mroczna dla prawdziwych gothów, a zbyt cmentarna dla pozostałych odbiorców. Charakteryzuje ją jednak pewna przebojowość, która zmusza do ponownego odsłuchania. Najmocniejszy punkt albumu: <em><strong>Into the Unknown</strong></em>.<br />
04.<strong> Opeth <em>&#8222;Sorceress&#8221;.</em>&nbsp;</strong>Nie jestem fanką całej dyskografii <strong>Opeth</strong>. Przemawiają do mnie zaledwie ich dwa ostatnie wydawnictwa. <strong><em>&#8222;Sorceress&#8221;</em></strong> to szalenie ciekawa płyta, którą odkrywam do dziś. Najmocniejszy punkt albumu: tytułowe <strong><em>Sorceress</em></strong>.<br />
05.<strong> Hierophant <em>&#8222;Mass Grave&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Krótka, przepełniona metalową ekspresją płyta. W sam raz na szybkie odreagowanie stresu. Nowy wokalista sprawił, że muzyce Włochów bliżej do death metalu niż crustu. Najmocniejszy punkt albumu: tytułowe <em><strong>Mass Grave</strong></em>.&nbsp;<br />
06.<strong> Balance Interruption <em>&#8222;Door 218&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Saksofon w black metalu? To się sprawdza! Ukraińcy stworzyli dzięki niemu niezwykły klimat. Do tego wyraźnie słyszalny bas i sroga perkusja wyróżniają płytę na tle innych tegorocznych. Najmocniejszy punkt albumu: <em><strong>Incubatum Conveyor</strong></em>.<br />
07.<strong> Raging Speedhorn <em>&#8222;Lost Ritual&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Trudno uwierzyć, że muzycy z <strong>Raging Speedhorn</strong>, którzy zaczynali „wieki temu” od nu-metalu, nagrali tak dojrzałą płytę utrzymaną w sludge/stoner-owej stylistyce. Tutaj przybijająca powolność miesza się z dziką prędkością. Aż dziwne, że mało szumu jest wokół ich muzyki. Najmocniejszy punkt albumu: <em><strong>Bring Out Our Dead</strong></em>.<br />
08.<strong> Katatonia <em>&#8222;The Fall Of Hearts&#8221;.&nbsp;</em>Katatonia</strong> tworzy albumy nieprzerwanie na wysokim poziomie. Ten ostatni przemawia do mnie bardziej niż jego dwa poprzedniki. Urzeka bowiem ciekawą aranżacją &#8211; rozbudowaną jak na <strong>Katatonię</strong>. Intrygująca – tak w jednym słowie mogłabym opisać muzykę na <strong><em>&#8222;The Fall Of Hearts&#8221;</em></strong>. Najmocniejszy punkt albumu: <em><strong>Sanction</strong></em>.<br />
09.<strong> Einherjer <em>&#8222;Dragons of the North XX&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Co prawda to nic nowego, a zaledwie odświeżenie płyty sprzed dwudziestu lat, ale za to z jaką klasą! Utwory z ich pierwszej „długograjki” stały się żywsze, a przede wszystkim zyskały porządne brzmienie. Skandynawski klimat grupy urzeka. Najmocniejszy punkt albumu: <em><strong>Dreamstorm.</strong></em><br />
10.<strong> DevilDriver <em>&#8222;Trust No One&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Poprzednie dwie płyty zespołu wiały nudą. Tegoroczna osiągnęła wysoki poziom słyszany ostatnio na &#8222;<em><strong>The Last Kind Words&#8221;</strong></em>&nbsp;(2007). <strong><em>&#8222;Trust No One&#8221;&nbsp;</em></strong>obfituje w powalającą rytmikę, zabójcze solówki i perkusję oraz wpadającą w ucho melodię podaną w metalowym stylu, z jakich znany jest<strong> DevilDriver</strong>. Najmocniejszy punkt albumu: <em><strong>This Deception</strong></em>.</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Marta &#8222;Kometa&#8221; Stock</strong></p>
<p>Na samym początku nie sądziłam, że zdołam wybrać 10 albumów do tegorocznego podsumowania. I jakby nie patrzeć prawie mi się nie udało, bo jednak dziesięć to zdecydowanie za mało. Uwaga! Pierwsze dwa albumy zgodnie z rangą, przy kolejnych nie potrafiłam jednoznacznie rozsądzić należnego miejsca poszczególnym płytom, dlatego poleciałam alfabetycznie.</p>
<p>01. <strong>Obscure Sphinx <em>&#8222;Epitaphs&#8221;.</em>&nbsp;</strong>Redakcyjni koledzy po wypuszczeniu<em><strong>&nbsp;Nothing Left</strong></em>&nbsp;byli dość sceptycznie nastawieni. Mimo tego podświadomie wiedziałam, że ten materiał skosi mnie równie mocno, jak &#8222;<em><strong>Void Mother&#8221;</strong></em>. Nie pomyliłam się. Słuchałam tego albumu w kółko, do urzygu, kolokwialnie rzecz ujmując, a wciąż mi nie zbrzydł. Dla mnie to płyta kompletna. Koncertowo broni się na szóstkę, nawet z plusem.<br />
02. <strong>King Dude <em>&#8222;Sex&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Pierwotnie to Król Koleś miał zająć pierwsze miejsce. Pierwotnie byłam od początku do końca oczarowana tym wydawnictwem. W pewnym momencie &#8222;<strong><em>Sex&#8221;</em></strong>&nbsp;zaczął odkrywać przede mną swoje nieliczne wady. Na szczęście nie tak duże, aby przysłonić ten bardzo silny gothic rockowy klimat, który ujął mnie od pierwszych dźwięków. I trzeba przyznać, że jak na takie tempo wypuszczania nowego materiału, <strong>King Dude</strong> jakościowo nie zawodzi.<br />
03. <strong>Alcest <em>&#8222;Kodama&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Po dość słodkiej, ale bardzo urokliwej poprzedniczce, Francuzi znów zdecydowali się na krok w stronę połączenia pięknych, hipnotyzujących nut z emocjonalnymi i żywymi tempami oraz krzykami, czyli to, co w Alcest cenię najbardziej.<br />
04. <strong>ColdWorld <em>&#8222;Autumn&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Zdecydowanie bardziej przyswajalne dla mnie od „Melancholie2”. Pełen wrażliwości i rozpaczy podanej w nowy oraz nieoczywisty jak dotąd na Georga Börnera pod szyldem tego właśnie projektu. I skrzypce – one skradły tutaj moje serce całkowicie.<br />
05. <strong>Darkher <em>&#8222;Realms&#8221;</em></strong>. Lubię takie przypadkowe spotkania z nową muzyką. Jeden z najbardziej udanych długogrających debiutów 2016. Muzyka pełna niepokoju, tajemniczość, eteryczności, ale przede wszystkim mrocznej kobiecości. Bogatość emocji, pomimo prostoty, minimalizmu kompozycji – to <strong>Wisseneberg</strong> osiągnęła w sposób idealny na <strong><em>&#8222;Realms&#8221;</em></strong>.<br />
06. <strong>Epica <em>&#8222;The Holographic Principle&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Jak miło, że po genialnym “The Quantum Enigma”, Holendrzy nie zwalniają tempa. Wręcz przeciwnie – uderzają ponownie z jeszcze większym impetem, z nowymi pomysłami, siłą i mocą, a jednocześnie zawierają całą kwintesencję swojej twórczości. Zgodnie z powiedzeniem „stara miłość nie rdzewieje”, tak moje uwielbienie dla Epiki również.<br />
07. <strong>Forndom <em>&#8222;Dauðra Dura&#8221;</em>.&nbsp;</strong>Tutaj podobnie jak z Darkher – przypadek, który poskutkował męczeniem tej płyty prze kolejne tygodnie. Nie będę też ukrywać, że dodaję tutaj Forndom z osobistych powodów. Ta muzyka towarzyszyła mi w bardzo ważnym momencie mojego życia. Tak, to zdecydowanie najmniej obiektywnie dołączona pozycja w tym zestawieniu. Niemniej neofolkowe dźwięki z całą pewnością się bronią i zasługują, aby się tutaj znaleźć.<br />
08. <strong>Gojira <em>&#8222;Magma&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Do ostatniej chwili nie byłam pewna, czy umieszczę tutaj to wydawnictwo. Początkowo zupełnie nie rozumiałam zachwytów oraz hiper pozytywnych recenzji. Dałam jednak muzyce Francuzów szansę. To był długi i trudny proces zrozumienia, ale każde kolejne przesłuchanie coraz bardziej mnie przekonywało. Coś wreszcie zaskoczyło. Pojęłam oryginalność „Magmy” oraz jej odmienność.<br />
09.<strong> KoRn <em>&#8222;The Serenity of Suffering&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Coś zupełnie odmiennego od całej reszty elementów tego podsumowania, ale nie mogłam się powstrzymać. Jak to ktoś ujął &#8211; to znów Korn, którego da się słuchać. Tak, jak odpuściłam sobie z czystym sumieniem poprzednie albumy, tak w tym przypadku coś mnie tknęło, żeby ten sprawdzić. I nie, nie żałuję. Z przyjemnością i sentymentem „The Serenity of Suffering” przeniosło mnie do szczeniackich czasów buntu.<br />
10. <strong>The Vision Bleak<em> &#8222;The Unknown&#8221;</em>.&nbsp;</strong>To była pierwsza płyta w tym roku, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Chwytliwość kompozycji, wyważony ciężar, atmosfera baśniowej grozy. Pomimo prostoty, muzycy dopracowali każdy detal, co sprawia, że często z chęcią powracam do tego albumu, gdy potrzebuję czegoś ciężkiego, ale nie skomplikowanego.</p>
<p>Wybranie dziesiątki (a na pewno miejsc 3-10) przy tej ilości tegorocznych premier było naprawdę trudnym wyzwaniem. Stąd jeszcze na koniec wymienię pozostałe płyty, które według mnie zasługują chociażby na wspomnienie: <strong>Blindead <em>&#8222;Ascension&#8221;</em>, Esben and the Witch <em>&#8222;Older Terrors&#8221;</em>, Fuath <em>&#8222;I&#8221;</em>, If These Trees Could Talk <em>&#8222;The Bones of a Dying World&#8221;</em>, Mist of Misery <em>&#8222;Absence&#8221;</em>, Saor <em>&#8222;Guardians&#8221;</em>, The 69 Eyes <em>&#8222;Universal Monsters&#8221;</em>, The Lost Sun <em>&#8222;Spectral Voice From Newborn Star&#8221;</em>, The Pretty Reckless <em>&#8222;Who You Selling For&#8221;</em></strong>&nbsp;(my guilty pleasure).</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Damian &#8222;Synu&#8221; Wiśniewski</strong></p>
<p>01.&nbsp;<strong>Furia <em>&#8222;Księżyc Milczy Luty&#8221;</em>.</strong> Pierwszy kontakt z tym krążkiem okazał się niełatwy, skręt w stronę „awangardowego” kombinowania nie był bowiem tym, czego po ekipie<strong> Nihila</strong> oczekiwałem. Pozostało ekscentrycznie, ale już mniej black metalowo. Kolejne podejścia pozwoliły mi jednak właściwie przegryźć się z tym tytułem, dzięki czemu moja optyka uległa znacznej modyfikacji. Co więcej, mniejsza ilość siarki paradoksalnie wzmocniła pojawiające się pojedynczo black metalowe momenty, pozwalając im kąsać jeszcze mocniej. Świetna płyta.<br />
02.&nbsp;<strong>Votum <em>&#8222;KTONIK&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Zespół, który kojarzyłem dotąd przez pryzmat „Riverside wanna be”, po sporych zmianach personalnych postawił także na nieco inną stylistykę. Bardziej „zachodnią”, na modłę <strong>Katatonii</strong> i <strong>Anathemy</strong>, ale wciąż z pierwiastkiem indywidualności i własnego sznytu. Dodatkowo super przebojowo, ze świetnym brzmieniem i koncertowym power&#8217;em na właściwym poziomie. Czekam na kolejny krążek, który mam nadzieję, potwierdzi wysoką formę kapeli.<br />
03.&nbsp;<strong>Be&#8217;lakor<em> &#8222;Vessels&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Ci Australijczycy to dla mnie jeden z najlepszych obecnie zespołów na światowej scenie MDM. Gdy w Europie gatunek zdaje się od dawna jedynie podrygiwać, goście z Antypodów udowadniają, że można tchnąć w tego truposza drugą młodość. Epicko, z rozmachem, przebojowo i mega treściwie. Bardzo mnie ten krążek w tym roku sponiewierał.<br />
04.&nbsp;<strong>Cobalt<em> &#8222;Slow Forever&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Zmiana na stanowisku wokalisty nie przeszkodziła <strong>Cobalt</strong> w nagraniu kolejnej zabójczej płyty. W tej muzie namacalnie czuć skwar amerykańskiej pustyni, piasek w zębach, dyszenie wściekłego byka i syk zastygłego w słońcu grzechotnika. Jadowicie i surowo z jednej strony, zadziwiająco przebojowo i chwytliwie z drugiej. Niewątpliwie jedna z najciekawszych płyt zrodzonych w tym roku na amerykańskiej ziemi.<br />
05.&nbsp;<strong>If These Trees Could Talk <em>&#8222;The Bones of a Dying World&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Moi obecni faworyci na szeroko rozumianej scenie post rockowej. Choć minimalnie gorzej niż na poprzednich wydawnictwach, Amerykanie wciąż zostawiają konkurencję daleko w tyle. Plus zabójcze brzmienie, które sprawia, że krążka można słuchać na okrągło.<br />
06.&nbsp;<strong>Metallica<em> &#8222;Hardwired&#8230; To Self-Destruct&#8221;.</em></strong>&nbsp;Kompletnie na tę płytę nie liczyłem. Historie o kolejnych obsuwach w nagrywaniu czy zagubionych ipodach Kirka Hammeta wzbudzały we mnie wyłącznie uśmiech politowania. Tym bardziej zaskoczyła mnie forma, w jakiej pokazali się weseli muzycy największego metalowego przedsiębiorstwa świata. Bo nowa płyta zwyczajnie pełna jest dobrych, przebojowych numerów, odegranych z niezwykłą witalnością i werwą. No i turbo energetyczny<em><strong> Spit Out the Bones</strong></em>. Miodzio.<br />
07.&nbsp;<strong>Moaana <em>&#8222;Passage&#8221;.</em></strong>&nbsp;Śledzę poczynania tej kapeli od udanej EPki i świetnego debiutu, tym ciekawszy byłem tego, co kapela zaprezentuje na nowej płycie. Łagodniej niż ostatnio, bardziej post-rockowo, melodyjnie i „śpiewnie”, lecz wciąż z dużą dawką świetnych pomysłów. Koncertowo nieustannie na poziomie, co zostało w tym roku skrzętnie sprawdzone. Kapela pozostaje w orbicie moich ścisłych zainteresowań w kategorii „młoda Polska”.<br />
08.&nbsp;<strong>Above Aurora<em> &#8222;Onwards Desolation&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Druga w zestawieniu płyta z krajowego podwórka BM. Choć mocno inspirowana <strong>Mgłą</strong>, okazała się bardzo udana. Skrajnie pesymistyczna w wyrazie, zimna i surowa, przy tym pełna charakterystycznych tremolowych melodii i specyficznej bleciorowej chwytliwości. Bardzo dobry debiut.<br />
09.&nbsp;<strong>Dormant Ordeal <em>&#8222;We Had It Coming&#8221;</em>.</strong>&nbsp;Druga płyta krakowskiego kwartetu poczochrała mnie właściwie od pierwszego przesłuchania. Bardzo dobrze wyważona między technicznym zacięciem (kojarzącym się z <strong><em>&#8222;Organic Hallucinosis&#8221;</em> Decapitated</strong>) i chwytliwością, udowadnia, że młode kapele DM mają w naszym kraju dużo do powiedzenia. Będzie słuchane jeszcze długo.<br />
10.&nbsp;<strong>Game Over <em>&#8222;Crimes Against Reality&#8221;.</em></strong>&nbsp;Retro thrash grany przez Włoskich epigonów tego gatunku urwał mi z początkiem tego roku łeb na wysokości dupy. Niby wszystko już było, ale witalność, bezpretensjonalność i radość grania wypływająca z tej płyty jest naprawdę zabójcza. Plus technika, której szczylom pozazdrościć mogłyby niejedne dinozaury thrashu. It&#8217;s a crime against reality!</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Tom Wolf</strong></p>
<p>01. <b>Crowbar &#8222;The Serpent Only Lies&#8221;.&nbsp;</b>Mój ukochany zespół do oglądania na żywo!<strong> Kirk Windstein</strong>, stary wyga, który w zasadzie stworzył całą scenę <strong>NOLA</strong>, zaprosił do nagrania tej płyty swojego dobrego kumpla i pierwszego basistę zespołu <strong>Todda Strange’a</strong>, co zaowocowało najlepszą płytą zespołu od czasu <strong>&#8222;</strong><em><strong>Equilibrium&#8221;</strong></em>! O taki sludge metal nic nie robiłem!<br />
02. <b>Neurosis <em>&#8222;Fires Within Fires&#8221;.</em>&nbsp;</b>To, że <strong>Neurosis</strong> jest zespołem unikatowym, to sprawa oczywista. To, że <strong>Scott Kelly</strong> i <strong>Steve Von Till</strong> potrafią pisać piękne utwory &#8211; również nie podlega dyskusji. Na swojej ostatniej płycie udowadniają także, że ich pomysł na swoisty „neurotyczny” metal nie skończył się. Wręcz przeciwnie, oni się chyba dopiero rozkręcają.<br />
03. <b>Furia <em>&#8222;Księżyc milczy luty&#8221;.</em>&nbsp;</b>Jedyny taki zespół, który ma gdzieś siebie i swoich fanów. Dla <strong>Nihila</strong> i spółki liczy się to, co fani i zespół chowają w środku. Ciemne zakamarki duszy, podane wraz zimną muzyką i oryginalną poetyką. Płyta, która dzieli metalowe społeczeństwo, jak Kaczyński Polskę. Jedni ją kochają, inni nienawidzą.<br />
04. <b>Suma <em>&#8222;The Order Of Things&#8221;</em>.&nbsp;</b>Szwecja to nie tylko death czy black metal, ale także stoner/doom. <strong>Suma</strong> od lat dzielnie kroczy swoją ścieżką, udowadniając, że z płyty na płytę staje się zespołem coraz to lepszym. <b><em>&#8222;The Order Of Things&#8221;</em></b> tylko tę teorię potwierdza. Znakomita płyta!<br />
05. <b>Mentor<em> &#8222;Guts, Graves And Blasphemy&#8221;.</em>&nbsp;</b>Flaki, krew, cmentarze i kubeł bluźnierczych pomyj. Jak nigdzie, tytuł tej płyty pięknie charakteryzuje nam muzykę zespołu z Sosnowca. Szwedzkie death’n&#8217;rollowe tradycje przekłute na swoją modłę.<br />
06. <b>Entropia <em>&#8222;Ufonaut&#8221;</em>.&nbsp;</b>Oleśnica dała Polsce <strong>Entropię</strong>, a <strong>Entropia</strong> dała Polakom swoją drugą płytę. Płytę na takim poziomie, że nie jeden bardziej doświadczony zespół chciałby mieć tak udaną pozycję w swojej dyskografii.<br />
07. <b>Nails <em>&#8222;You Will Never Be One Of Us&#8221;</em>.&nbsp;</b>Ta płyta uzurpuje sobie prawo do bycia najbrutalniejszą płytą tego roku. Nie, ona to prawo odbiera pięściami. Bezkompromisowa, szczera i brutalna. Za 10-20 lat będzie płytą pomnikową. Wspomnicie moje słowa!<br />
08. <b>Testament <em>&#8222;Brotherhood Of The Snake&#8221;</em>.&nbsp;</b><strong>Chuk Billy </strong>wraz z zespołem udowodnili, że po wielu latach na scenie nadal potrafią nagrać materiał, który dostarcza nam gęsiej skórki, bez medialnych spekulacji i oczekiwań.<br />
09. <b>Spaceslug <em>&#8222;Lemanis&#8221;</em>.&nbsp;</b>Słuchając tej płyty odlecicie w najdalsze zakątki stoner/doom metalowych galaktyk. Świetna porcja tego, co brodacze z piwem i fajką lubią najbardziej.<br />
10. <b>Extinkt<em> &#8222;Postnuclear Trip To Nowhere&#8221;.</em>&nbsp;</b>Krakowski crossover thrash metal, za który odpowiadają muzycy m.in. <strong>Terrordome</strong>, w post-apokaliptycznej wizji świata, w którym riffy i tempo zwalają z nóg, niczym podmuch w po wybuchu bomby atomowej.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2016-roku-wg-redakcji/">Podsumowanie 2016 roku wg redakcji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2016-roku-wg-redakcji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>SROGOŚĆ &#8211; &#8222;Umbra Mortis / Nicość&#8221; (2016)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/srogosc-umbra-mortis-nicosc-2016/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/srogosc-umbra-mortis-nicosc-2016/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maciek Masta]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Nov 2016 23:16:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Nicość]]></category>
		<category><![CDATA[Nicość rozścierwiona od padołów aż do wyżyn]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Srogość]]></category>
		<category><![CDATA[Umbra Mortis]]></category>
		<category><![CDATA[Via Nocturna]]></category>
		<category><![CDATA[w szaleństwie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=61464</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dzień powszedni przynosi ostatnio tyle szokujących informacji, że tylko bardzo wyczekiwana płyta była w stanie odciągnąć mnie od zapoznawania z niusami. I&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/srogosc-umbra-mortis-nicosc-2016/">SROGOŚĆ &#8211; &#8222;Umbra Mortis / Nicość&#8221; (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Dzień powszedni przynosi ostatnio tyle szokujących informacji, że tylko bardzo wyczekiwana płyta była w stanie odciągnąć mnie od zapoznawania z niusami.</p>
<p style="text-align: justify;">I akurat taka się pojawiła. Kompilacja <strong><em>Umbra Mortis / Nicość</em> Srogości</strong> to było to, na co czekałem od ładnych paru miesięcy. Po oszałamiająco genialnym <strong><em>W Szaleństwie</em></strong> wypatrywałem nowego wydawnictwa z wypiekami na twarzy. Z jednej strony prawie pewien, że przebić się tej płyty nie da niczym, z drugiej zaś ciekawy, czy Panowie nie spróbują jednak przejść samych siebie. W końcu krążek trafił w moje łapska, zapuściłem go więc jeszcze w drodze do domu…</p>
<p style="text-align: justify;">Rzadko przeklinam w tekstach pisanych, ale w tym wypadku inaczej się nie da. Tytułem wstępu, &nbsp;<strong><em>Apostoles of Hate</em></strong> nie da się określić niczym poza krótkim „o-ja-pierdolę”. Ten kawałek bije na łeb całą pierwszą płytę <strong>Srogości</strong>. Szybki i surowy niczym karabin kałasznikowa, a jednocześnie melodyjny i kojący uszy niczym szum morskich fal. Genialnie wywarzone instrumenty i świetny umiarkowanie growlujący wokal prowadzą nas przez rozpętany przez muzyków żywioł. „Apostołowie nienawiści” to abstrakcyjny do osiągnięcia szczyt muzycznych możliwości człowieka, a jednak dostępny tu u nas na Ziemi. <strong><em>Death of Mine </em></strong>strukturą i tempem przypomina nieco utwory z premierowego długograja. Jest więc ostro i melodyjnie zarazem, pomylić się tego materiału nie da z niczym innym. Styl <strong>Srogości</strong> jest wyrazisty, Panowie nie poszli jednak w jakieś eksperymentalne dziwactwa. Black metal słyszalny jest równie solidnie na ostatnim, tytułowym utworze <strong><em>Umbra Mortis</em></strong>, tylko jeszcze wyraźniej.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>Wilczymi Kurhanami </em></strong>bardzo jednoznacznie rozpoczyna się druga część albumu – reedycja pierwszego demo zespołu z roku 2013, płyty opartej na twórczości Tadeusza Micińskiego, podobnie jak <strong><em>Lucifer </em></strong>z <strong><em>Evanegion</em></strong> <strong>Behemotha</strong> czy <strong><em>Delirium Tremens</em></strong> z <strong><em>Ballad </em>Kata</strong>. Tę podróż w czasie słychać zarówno po surowości nagrań, jak i znacznie purystycznej konstrukcji utworu. Brak tu tej kojącej strony lirycznej, a wokal pospołu z instrumentami zwiększa zawartość srogości w <strong>Srogości</strong>. W utworach na szczęście ani na sekundę nie można zatracić ich sensu, przekaz jest czytelny i przemyślany. Drugi utwór przebija pierwszy z tej części płyty – w subiektywnym odczuciu &#8211; może jest bardziej surowy, a może pasuje mi bardziej linia melodyczna. Zresztą i jedno, i drugie jest w tym utworze świetne. <strong><em>Głębiny duch</em></strong> z jednej strony daje chwilę oddechu, z drugiej wskazuje kierunek, w którym podąża zespół. Kierunek, który tak fenomenalnie ujawnił się w roku 2014. Całość zamyka drugi już utwór tytułowy na tej kompilacji. <strong><em>Nicość Rozścierwiona Od Padołów Aż Do Wyżyn</em></strong> to najbardziej tantryczny utwór na płycie, niemniej pięknie melodyjny i pierwotnie blackowy. Ten numer sprawia, że aż się chce odtworzyć krążek od początku… zwłaszcza że otwiera go ten genialny<strong><em> Apostoles of Hate</em></strong>!</p>
<p style="text-align: justify;">I choć nie udało mi się dojść do tego, czy <strong><em>Umbra Mortis / Nicość</em></strong> jest summa summarum lepsza od <strong><em>W Szaleństwie,</em></strong> to chyba nie ma większego znaczenia. <strong>Via Nocturna</strong> zafundowała mi taki odskok od rzeczywistości, że nie wiem jak uda mi się teraz do niej wrócić.</p>
<p>&nbsp;<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/EBlMcmAqTB4" allowfullscreen="allowfullscreen" height="400" frameborder="0" width="100%" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/srogosc-umbra-mortis-nicosc-2016/">SROGOŚĆ &#8211; &#8222;Umbra Mortis / Nicość&#8221; (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/srogosc-umbra-mortis-nicosc-2016/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>SROGOŚĆ: „dla wielu osób taka nazwa to nie tyle strzał w stopę, co jej oderwanie&#8221;</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/dla-wielu-osob-taka-nazwa-to-nie-tyle-strzal-w-stope-co-jej-oderwanie/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/dla-wielu-osob-taka-nazwa-to-nie-tyle-strzal-w-stope-co-jej-oderwanie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 14 Feb 2016 03:05:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Erebos]]></category>
		<category><![CDATA[Fantasmagorie]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Srogość]]></category>
		<category><![CDATA[Susurrus]]></category>
		<category><![CDATA[Via Nocturna]]></category>
		<category><![CDATA[w szaleństwie]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[x-03]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=16678</guid>

					<description><![CDATA[<p>Duet SROGOŚĆ, a za nimi udany debiut. „W szaleństwie” zbiera zasłużone dobre noty, zatem była to dobra okazja, by przepytać Grzegorza aka&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/dla-wielu-osob-taka-nazwa-to-nie-tyle-strzal-w-stope-co-jej-oderwanie/">SROGOŚĆ: „dla wielu osób taka nazwa to nie tyle strzał w stopę, co jej oderwanie&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">Duet <strong>SROGOŚĆ</strong>, a za nimi udany debiut. „<em><strong>W szaleństwie</strong></em>” zbiera zasłużone dobre noty, zatem była to dobra okazja, by przepytać <strong>Grzegorza</strong> aka <em>Susurrus</em> o parę detali dotyczących ich płyty. Szczegóły poniżej.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Witam Was serdecznie! Mam do Was parę pytań. A z racji, że będzie </strong><strong>to </strong><strong>pierwsza obszerniejsza o Was informacja na kvlt.pl, to poproszę o parę słów o Was, czyli tradycyjne: kto, co, skąd i dlaczego? 😉</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Susurrus: <strong>Srogość</strong> powstała w połowie 2013 roku. Wcześniej grywaliśmy już ze sobą, jednak w tamtym momencie mieliśmy już dość długą przerwę. Pewnie dlatego, że obaj byliśmy już głodni wspólnego grania, siedząc przy piwku i gadając o muzyce, wymyśliliśmy pierwszy kawałek. Od tamtego czasu <strong>Srogość</strong> mocno ewoluowała, gdyż początkowo miał to być jeden kawałek do szuflady. Od początku jednak chcieliśmy, by był to tylko nasz projekt, i nie chcieliśmy wpuszczać nikogo z zewnątrz. Dzisiaj <strong>Srogość</strong> to <strong><em>Erebos</em></strong> (Dariusz) odpowiedzialny za warstwę muzyczną i ja, Grzegorz (lub jak kto woli <em><strong>Susurrus</strong></em>) odpowiedzialny za warstwę wokalną.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zapytam o oprawę płyty. Rozumiem, że okładka jest Waszego autorstwa, konkretnie Grzegorza? A reszta szaty graficznej? Wasz świadomy wybór, czy po prostu szczęśliwy traf i natknięcie się na ciekawe prace Fabiana?</strong><br />
Susurrus: Tak, okładka to mój projekt. W zasadzie, to jeśli mnie pamięć nie myli, jest to pierwszy projekt okładki jaki zaproponowałem. Byłem (i jestem) z niego zadowolony, tym bardziej, że wtedy stawiałem swoje pierwsze kroki w pracy z grafiką. Reszta wkładki to zdjęcia mojego autorstwa, oddane w ręce <strong>Fabiana</strong>. Nie ukrywam, że gdybym w momencie tworzenia okładki wiedział jak do końca powinna wyglądać wkładka, pewnie zabrałbym się i za to. Jednak dobrze się stało, że Fabian dorzucił swoje trzy grosze. Wyszło bardzo ciekawie i zdecydowanie w innym klimacie, niż gdybym zrobił to ja.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/Sld0s9dAiSQ" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Z czystej ciekawości zapytam: dlaczego nazwaliście tak kapelę? Srogość? Cholernie charakterystycznie i niebanalnie. Często polski język, moim zdaniem niesłusznie, jest piętnowany, jako &#8211; jakoby &#8211; nie nadający się do wykorzystania w szeroko pojętym metalu. A przyznam, że teksty macie naprawdę klimatyczne. 😉 Chociażby fragment <em>Fantasmagorii</em>:<br />
</strong></p>
<p style="text-align: center;"><em><strong>„Widzę lecz poznać nie mogę</strong></em></p>
<p style="text-align: center;"><em><strong>Jam to czy kolejny bies?!<br />
</strong></em></p>
<p style="text-align: center;"><em><strong>Spękane usta łgarstwa zdrojem</strong></em></p>
<p style="text-align: center;"><em><strong>Genezą jego serce me&#8221;</strong></em></p>
<p style="text-align: justify;">Susurrus: Dla wielu osób taka nazwa to nie tyle strzał w stopę, co jej oderwanie (śmiech). Jednak tak właśnie miało być, przewrotnie, dziwnie. Tak, żeby pasowało do muzyki która mieliśmy wtedy w głowach. Szczerze mówiąc, dużo łatwiej jest mi pisać po angielsku i pewnie wielu słuchaczom łatwiej byłoby obcować z nami gdybyśmy tworzyli po angielsku. Jednak pomysł na tą płytę był taki, a nie inny. Dostaliśmy też sporo komentarzy z zagranicy, które jednogłośnie mówiły o tym, że nasz język dodaje klimatu muzyce. Nie oznacza to jednak, że wszystkie nasze utwory będą po Polsku. Często jest tak, że piszę tekst w obu językach i ostatecznie wybieramy ten który lepiej brzmi.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>X-03??? Nieco więcej na ten temat? Co to za tytuł? Jakie jest jego właściwie znaczenie?</strong><br />
Susurrus: X-03 to ‘imię’ postaci widzianej przez chorą psychicznie dziewczynę. Sam pomysł na tematykę utworu mieliśmy już dużo wcześniej. Bardzo kręcił nas wtedy temat chorób psychicznych. Tak się szczęśliwie złożyło, że <strong>Erebos</strong> wszedł w posiadanie dziennika chorej dziewczyny, z czasów gdy nie była jeszcze kompletnie odizolowana od społeczeństwa. jej zapiski pomogły mi choć odrobinę zrozumieć jak widzi świat osoba cierpiąca na takie zaburzenia. Z tego powodu postanowiliśmy podziękować jej, nazywając utwór w ten sposób.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wracając do języka polskiego: macie wg mnie bardzo udane, klimatyczne liryki. Ktoś Wam </strong><strong>je </strong><strong>pomagał napisać? Co od razu rzuca się już przy pierwszej lekturze, to ciekawe słownictwo, brak klisz&#8230;</strong><br />
Susurrus: Teksty to ja i słownik. Jeśli <strong>Dariusz</strong> akceptuje to zostają, jak nie to albo je poprawiam albo lądują w szufladzie. Często chodzi za mną, żeby naskrobać coś bardziej klasycznego dla gatunku, ale wtedy Dariusz przypomina mi, że nie tędy droga. Przynajmniej tak było w przypadku pierwszej płyty</p>
<p style="text-align: justify;"><img decoding="async" class="aligncenter wp-image-16681 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/02/srogoŤ¦ç_fot.-Rafaé-Zmarzéy.jpg" alt="srogo+Ť¦ç_fot. Rafa+é Zmarz+éy" width="100%" /></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Debiut „w szaleństwie” za Wami. Zresztą uważam go za udany. Moja hiper subiektywna recka wisi od pewnego czasu na stronie u nas. Dopiero po jej napisaniu, wcześniej nigdy tego nie robię, co by się świadomie niczym nie zasugerować, przejrzałem inne opinie. Stanowczo można rzec, że towarzyszy Wam bardzo dobry odbiór. Gratuluję.</strong><br />
Susurrus: Dzięki wielkie. My jesteśmy zaskoczeni tak dobrym odbiorem. Oczywiście jest też krytyka (i bardzo dobrze), ale dla nas samych to jednak jest spory sukces. Mamy swoją płytę na półce, a to jest coś o czym zawsze marzyliśmy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Parę słów o oczekiwaniach względem dalszego Waszego działania? Trasa? Okazjonalne koncerty? A może Srogość jako całkowicie studyjny zamysł?</strong><br />
Susurrus: Z ta przyszłością sprawa nie jest do końca jasna dla nas samych. Na pewno na ten moment pozostajemy projektem studyjnym, jednak co jakiś czas rozmawiamy o możliwości grania na żywo. Na razie rysuje nam się obraz kolejnego albumu, jesteśmy na etapie nagrywania wersji demo, jednak proza życia nie przyspiesza prac. Myślę jednak, że przy dobrych wiatrach nagramy dwójkę w tym roku. Prace nad oprawą graficzna też już rozpoczęte i okładka czeka już gotowa na swój czas.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Parę słów na finał?</strong><br />
Susurrus: Wielkie dzięki za poświęcony nam czas, zarówno dla Ciebie, jak i Czytających. Śledźcie uważnie naszą scenę, bo co chwile ukazują się świetne płyty, a i my w końcu oddamy Wam coś nowego.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/Kp_ZZsyFsok" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/dla-wielu-osob-taka-nazwa-to-nie-tyle-strzal-w-stope-co-jej-oderwanie/">SROGOŚĆ: „dla wielu osób taka nazwa to nie tyle strzał w stopę, co jej oderwanie&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/dla-wielu-osob-taka-nazwa-to-nie-tyle-strzal-w-stope-co-jej-oderwanie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>SROGOŚĆ &#8211; &#8222;W Szaleństwie&#8221; (2015)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/srogosc-w-szalenstwie-2015/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/srogosc-w-szalenstwie-2015/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Jan 2016 16:16:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Arcturus]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Erebos]]></category>
		<category><![CDATA[Fantasmagorie]]></category>
		<category><![CDATA[Głębiny Duch cz. II]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Srogość]]></category>
		<category><![CDATA[w szaleństwie]]></category>
		<category><![CDATA[x-03]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=12385</guid>

					<description><![CDATA[<p>Via Nocturna w natarciu. Kolejna premiera, która w roku 2015 była sygnowana ich logiem. Na szczęście na razie warto sięgać po ich&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/srogosc-w-szalenstwie-2015/">SROGOŚĆ &#8211; &#8222;W Szaleństwie&#8221; (2015)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Via Nocturna</strong> w natarciu. Kolejna premiera, która w roku 2015 była sygnowana ich logiem. Na szczęście na razie warto sięgać po ich płyty, nie poszli w „rozszerzenie” repertuaru, jak np. Mystic, gdzie jest po prostu wszystko, bo i obok Decapitated czy Frontside są takie twory jak Gaby czy… Turnau. Może jestem ograniczony, ale wolę wytwórnie stricte ukierunkowane na daną muzę, bądź po prostu przy pewnej idei skoncentrowane niż „wszystko mające”, co by nawiązać do pewnej reklamy telefonii komórkowej.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale czas na <strong>Srogość</strong>, która na debiutanckim albumie <strong><em>„W Szaleństwie”</em></strong> serwuje nam konkretną muzę. W dość krótkiej czasowo formie, ale może to lepiej. Przesyt jest dobry przy piciu i jedzeniu.<br />
Okładka, jak i wkładka może nakierować uwagę na jedną z płyt <strong>Arcturus</strong>. Ale to mylny trop. <strong>Srogość</strong> gra o wiele ostrzejszej, korzeniami mocno &#8222;wczepiona&#8221; jest w dość szeroko pojęty black metal. Czas na meritum.</p>
<p style="text-align: justify;">Na wstępie dodam, że same klawisze budują tutaj konsekwentnie od początku do końca pewien subtelny, kosmiczny klimat. <strong>Erebos</strong> (muzyk z kapeli) ma konkretne pomysły, jak je „zaprząc” do muzy. Zresztą cała reszta instrumentów również nie jest potraktowana zdawkowo. Dodam jeszcze, że cholernie przypadły mi do gustu wokale. Wyraźne, bez zbędnej maniery. Tylko perka jest nieco „sucha”. Nie wiem, czy to tak naprawdę nie automat, ale jest ona jakoś wycofana. Ale to jedyny mankament brzmienia…</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>&#8222;W szaleństwie&#8221;</em></strong> zaczyna się utworem <strong><em>„W zatracenie”</em></strong>, który na początku nieodparcie kojarzy mi się ambientem, by w kosmicznym pasażu klawiszowym odejść w klimaty tożsame <strong>Arcturus</strong>. <strong><em>„W zatracenie”</em></strong> idealnie buduje subtelny nastrój albumu, który ulega totalnej zmianie po mocnym akcencie, jakim jest <strong><em>„Supernova”</em></strong>. Ha, tytuł świetnie pasuje do tego, co sam utwór prezentuje. Ostro, od początku konkretnie <strong>Srogość</strong> uderza. Za wokalem są umiejętnie wplecione melodyjne zagrywki. Na pierwszy plan wybija się mocno brzmiący i wyraźny wokal, dominuje on cały przekaz. A że teksty są po polsku, to i jest to tym bardziej istotne.</p>
<p style="text-align: justify;">Na szczęście nieobce są <strong>Srogości</strong> wyciszenia, które potęgują klawisze. Nic odkrywczego, pewnie można tu przylepić kilkanaście nawiązań innych kapel, ale trzeba kapeli przyznać, że to po prostu sprawnie zaaranżowana płyta.</p>
<p style="text-align: justify;"><em><strong>Głebiny Duch cz. II</strong></em>, ależ ten utwór ma konkretny początek, żadnego opieprzania się. Na pierwszy plan tradycyjnie już wyforsował się wokal. Zagrywka gitarowa, która melodyjnie zapętla się, w tle fajnie pracują stopy, no i klimat polskich tekstów. Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię, gdy można sobie pośpiewać/ poharczeć takie liryki. A te są naprawdę dobre! Nie ma żadnego Belzebubla czy Umalowanego Anioła.</p>
<p style="text-align: center;"><em>„Na stopniach klękam sarkofagu</em></p>
<p style="text-align: center;"><em>Od blasku się źrenica mruży</em></p>
<p style="text-align: center;"><em>Jak dwa płomyki białej róży</em></p>
<p style="text-align: center;"><em>Świecą dwie …”</em></p>
<p style="text-align: justify;">Kurna, niczym <strong>Kat</strong>. Ciężko tego nie polubić. Nawet jeśli bez muzy nie mają one takiej siły wyrazu.</p>
<p style="text-align: justify;">Czwarty, <strong><em>„W Szaleństwie”</em></strong>, od pierwszych dźwięków pięknie płynie, w sukurs mu idzie chyba najbardziej klimatyczny tekst, niemal namiastka refrenu czyni go też bardziej przyswajalnym. W tym nastroju jest kolejny utwór: <strong><em>„Fantasmagorie”</em></strong><em>. </em>Z nieco nostalgicznym finałem…</p>
<p style="text-align: justify;">Dziwacznie zatytułowany kawałek <strong><em>X-03</em></strong> to chyba majstersztyk tego zespołu, kulminacja stylu <strong><em>Srogości</em></strong>, umiejętnie wykorzystanie klawiszy, gdzie właśnie budują one dramatyzm, nie znikając w ostrzejszej części utworu. No i te emocje, jakie wywołuje…</p>
<p style="text-align: center;"><em>„Zawsze o krok</em></p>
<p style="text-align: center;"><em>Pilnujesz w nocy i śledzisz w dzień…”</em></p>
<p style="text-align: justify;">Nieco industrialny otwieracz przedostatniego <strong><em>„Exodus”</em></strong> pięknie napiera już od momentu umilknięcia zagrywki klawiszy. Polecam ten utwór, by się do tej płyty przekonać. Właśnie ten. Jad sączy się z wokalu, do tego czujna praca perki, a potem odejście w nostalgiczne rejony. Idealna wizytówka tej kapeli. Finałowa <strong><em>„Entropia”</em></strong> to już tylko dziwne elektroniczne wyciszenie. Zresztą udane, acz dziwne. Może to i dobrze. Bez zbędnego patosu <strong>Srogość</strong> finalizuje swój debiut.</p>
<p style="text-align: justify;">Ze<strong> Srogością</strong> mam pewien problem, w efekcie tak późno ta recka. W pierwszym przesłuchaniu jakoś mnie <strong>Srogość</strong> nie przekonała. Za wiele dobrych płyt? Może. W efekcie prędko miałem jej dosyć, potem z racji „obowiązku” przesłuchałem ją jeszcze wiele razy. I teraz mogę obiektywnie rzec, że straciłbym bardzo słuchalny album.</p>
<p style="text-align: justify;">Reasumując, jeżeli lubicie, by muza była połączeniem agresji (acz bez przesady), dobrze „bijącej” perki, konkretnie brzmiących gitar i blackowego wokalu, a całość była scalona delikatną domieszką klawiszy i nienachlanej melodii, to macie tutaj adekwatną propozycję. <strong>Srogość <em>„W szaleństwie”</em></strong> pasuje zwłaszcza na obecną aurę. Właśnie dobrze się stało, że za oknem -8 stopni, od razu fajniej się tego słucha.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli się nie zgadzacie z powyższym, nie ma sprawy. Olejcie moje porównania, jak i całą reckę, ale po prostu dajcie tej płytce szansę. Nie każdy musi wyważać kolejne drzwi, czy wytyczać nowe ścieżki. Czasem warto posłuchać dobrze nagranej, nowocześnie brzmiącej odmiany black metalu. Jeżeli nie traktujecie muzy jako permanentnego wyścigu, a jako „zwykłą” pasję, to polecam Wam <strong>Srogość</strong>. Fajnie się przy tym spędza czas, łazi po mieście czy po prostu leży na wyrze ze słuchawkami, co by wychwycić sporo ciekawych patentów. Teraz czas na kolejne poczynania kapeli. Oby były równie udane. Po detale odsyłam do wywiadu, który wkrótce na łamach <strong>kvlt.pl</strong>.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/pEc5wggp1Qo" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><iframe hcb-fetch-image-from="https://www.youtube.com/watch?v=Kp_ZZsyFsok" title="Srogość - W Szaleństwie (Full Album)" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/Kp_ZZsyFsok?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/srogosc-w-szalenstwie-2015/">SROGOŚĆ &#8211; &#8222;W Szaleństwie&#8221; (2015)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/srogosc-w-szalenstwie-2015/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Konkurs z płytami CD#1</title>
		<link>https://kvlt.pl/konkursy/konkurs-z-plytami-cd1/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/konkursy/konkurs-z-plytami-cd1/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Oct 2015 19:37:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Konkursy]]></category>
		<category><![CDATA[Abusiveness]]></category>
		<category><![CDATA[Arachnophobia Records]]></category>
		<category><![CDATA[cd]]></category>
		<category><![CDATA[Cień]]></category>
		<category><![CDATA[Coffinfish]]></category>
		<category><![CDATA[Fleshworld]]></category>
		<category><![CDATA[Hate Them All]]></category>
		<category><![CDATA[Incarnal]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs]]></category>
		<category><![CDATA[Naumachia]]></category>
		<category><![CDATA[Non Opus Dei]]></category>
		<category><![CDATA[Old Temple]]></category>
		<category><![CDATA[płytę]]></category>
		<category><![CDATA[Sacrilegium]]></category>
		<category><![CDATA[Srogość]]></category>
		<category><![CDATA[Thy Worshiper]]></category>
		<category><![CDATA[Unquiet Records]]></category>
		<category><![CDATA[Via Nocturna]]></category>
		<category><![CDATA[Witching Hour Productions]]></category>
		<category><![CDATA[wygraj]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=6037</guid>

					<description><![CDATA[<p>We współpracy z polskimi wytwórniami zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania są  płyty CD. Poniżej lista płyt oraz&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/konkursy/konkurs-z-plytami-cd1/">Konkurs z płytami CD#1</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>We współpracy z polskimi wytwórniami zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania są  płyty CD. Poniżej lista płyt oraz zasady konkursu.</p>
<p><strong>Abusiveness</strong> &#8211; Bramy Nawii (<strong>Arachnophobia Records</strong>)<strong><br />
Cień</strong> &#8211; Time of Anti-Humanity (<strong>Old Temple</strong>)<br />
<strong>Coffinfish </strong>&#8211; I Am Providence (<strong>Unquiet Records</strong>)<br />
<strong>Fleshworld </strong>&#8211; Like We&#8217;re All Equal Again (<strong>Unquiet Records</strong>)<br />
<strong>Hate Them All</strong> &#8211; Last Feast with the Beast (<strong>Old Temple</strong>)<br />
<strong>Incarnal </strong>&#8211; Hexenhammer (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Non Opus Dei</strong> &#8211; Diabeł (<strong>Witching Hour Productions</strong>)<br />
<strong>Naumachia</strong> &#8211; Machine of Creation (<strong>Via Nocturna</strong>)<br />
<strong>Sacrilegium</strong> &#8211; Sleeptime (winyl) (<strong>Witching Hour Productions</strong>)<br />
<strong>Srogość </strong>&#8211; W Szaleństwie (<strong>Via Nocturna</strong>)<strong><br />
Thy Worshiper</strong> &#8211; Ozimina (<strong>Arachnophobia Records</strong>)<strong><br />
</strong></p>
<p>W konkursie mamy do wygrania po jednej z powyższych płyt CD.</p>
<p>Aby wziąć udział w konkursie należy:<br />
1) Polubić profil na Facebooku <a href="https://www.facebook.com/kvltmagazine" target="_blank"><strong>KVLT Magazine</strong></a> oraz wytwórni: <strong><a href="https://www.facebook.com/arachnophobiarecs?fref=ts" target="_blank">Arachnophobia Records</a></strong>, <strong><a href="https://www.facebook.com/eryk.temple?fref=ts" target="_blank">Old Temple</a></strong>, <strong><a href="https://www.facebook.com/UnquietRecords?fref=ts" target="_blank">Unquiet Records</a></strong>, <strong><a href="https://www.facebook.com/witchinghourprods?fref=ts" target="_blank">Witching Hour Productions</a></strong>, <strong><a href="https://www.facebook.com/ViaNocturnaCom?fref=ts" target="_blank">Via Nocturna</a></strong>.<br />
2) Polubić i publicznie udostępnić konkursowy <strong><a href="https://www.facebook.com/kvltmagazine/photos/a.871232962964101.1073741829.864169450337119/901498363270894/?type=3&amp;theater" target="_blank">post</a> </strong>na swojej ścianie na Facebooku.<br />
3) Na <strong>konkursy@kvlt.pl</strong> wysłać mail o tytule <strong>Konkurs_CD#1 </strong>i napisać o jaką płytę walczysz oraz uzasadnić dlaczego powinna trafić do Ciebie.<br />
4) Do maila dołączcie link do profilu na FB celem weryfikacji wymogów konkursu.</p>
<p>Na maile czekamy do niedzieli (<strong>08.11.2015</strong>) do godziny <strong>12:00</strong>. Zwycięzca otrzyma wiadomość mailową ze strony redakcji.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/konkursy/konkurs-z-plytami-cd1/">Konkurs z płytami CD#1</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/konkursy/konkurs-z-plytami-cd1/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
