<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>The Lowest - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/the-lowest/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/the-lowest/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Wed, 26 Aug 2026 08:04:43 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>The Lowest - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/the-lowest/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>THE LOWEST &#8211; &#8222;Cult&#8221; (2019)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-lowest-cult-2019/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-lowest-cult-2019/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 29 Aug 2019 15:51:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2019]]></category>
		<category><![CDATA[Cult]]></category>
		<category><![CDATA[hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[Hasiok Records]]></category>
		<category><![CDATA[metalcore]]></category>
		<category><![CDATA[recenjza]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[The Lowest]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=172005</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jakoś sobie nie wyobrażam, by płyta polskiego zespołu opatrzona tytułem Cult nie doczekała się recenzji na naszym portalu. Wręcz uważam za obowiązek&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-lowest-cult-2019/">THE LOWEST &#8211; &#8222;Cult&#8221; (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jakoś sobie nie wyobrażam, by płyta polskiego zespołu opatrzona tytułem <strong>Cult</strong> nie doczekała się recenzji na naszym portalu. Wręcz uważam za obowiązek opisanie nowego krążka warszawiaków z <strong>The Lowest</strong>, co niniejszym czynię. <strong>Cult</strong> miał swoją premierę w marcu tego roku i w zalewie nowości niestety go przegapiłem, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ponieważ mam teraz okazję podejść do niego ze świeżym uchem. Album wydany został na CD i w efektownym winylowym gatefolderze via <strong>Hasiok Records</strong>, z którym mam przyjemność obcować.</p>
<p>Jak pisałem przy okazji debiutanckiego demo zespołu <strong>Tyran</strong>, uważam, że polska scena hardcore nie jest na tyle silna, na ile być powinna. Oczywiście jest duża rzesza fanów i działaczy na rzecz sceny, ale zespołów budujących swą markę i rosnących w siłę jest bardzo mało. Nie licząc starych wyjadaczy takich jak <strong>Schizma</strong>, <strong>1125</strong> czy <strong>Inkwizycja</strong>, naprawdę ciężko o projekty, które utrzymuję się na poziomie i nagrywają regularnie albumy. Do grona „upartych” jakiś czas temu dołączyli panowie z <strong>The Lowest</strong>, którzy od pierwszej Epki z 2012 roku przypominają o sobie kolejnymi wydawnictwami, oferując spory poziom i produkt najwyższej jakości. Szersze grono mogło ich poznać gdzieś na wysokości wydania albumu<strong> Doomed</strong> z poprzedniego roku. Głośno także się zrobiło o zespole, gdy postanowił na oficjalnym Facebook&#8217;u rozpocząć dyskusję, czy <strong>The Lowest</strong> powinno wystąpić na jednej scenie z <strong>Blaze of Perdition</strong>, ponieważ hardcore&#8217;owcy niespecjalnie byli zadowoleni z powiązania jednego z muzyków black metalowej kapeli ze sceną NSBM. Zamieszanie jak się zaczęło, tak szybko się skończyło, a my dostaliśmy w łapy kolejny album. Nie da się ukryć, że tempo <strong>TL</strong> wrzuciło sobie zabójcze.</p>
<p><strong>Cult</strong> nagrana została w <strong>JNS Studio</strong>, dzięki czemu obaw o dźwięk nikt mieć nie powinien. Sound jest bardzo mocny i zbity, jednocześnie „żywy” i naturalny. Ciężar całości nie jest uzyskany poprzez maksymalne skompresowanie ścieżek jak to się często robi przy metalowych produkcjach, lecz dzięki perfekcyjnie wbitym, nisko nastrojonym gitarom i mięsistej perkusji. Niewątpliwie płyta nagrana w taki sposób pogłębia jej walory przy kontakcie z winylem, wszystko siedzi tak jak to powinno być, a uczucie górnolotności się nie pojawia (przy nowoczesnych produkcjach nie zawsze się to udaje). Wraz z nowym albumem muzycy postanowili nieco rozszerzyć swoje horyzonty i wybić się dalej poza tak zwany „beton hardcore” (termin wymyślony przez piszącego te słowa). Utwory mają znacznie więcej do przekazania niż jedynie garść wrzutek i beatdownów, których oczywiście i tak nie brakuje. Po prostu zespół użył znacznie więcej rodzajów ekspresji niż standardowy band HC, by zbudować urozmaiconą całość, a prym wiodą nadal stricte sceniczne priorytety muzyczno-ideologiczne. Do klasycznych, łamiących kości patentów dołączyły melodyjne chórki i rozsądna ilość czystego śpiewu. Najwięcej tych rozwiązań słychać w niemal piosenkowym utworze <strong>Follower</strong>, który w pierwszym kontakcie nie zrobił na mnie specjalnie pozytywnego wrażenia. Jednak jeśli rozumieć ten utwór jako element albumu, okazuje się, że całość jest sensownie złożona i wyważona, a jeden melodyjny refren nie czyni reguły. Dla przeciwstawienia <strong>Follower</strong> jako najlżejszego kawałka <strong>Death to the World</strong> jest z kolei najcięższy, pojawia się tu gościnnie na wokalu <strong>Michał Cieślak</strong> z <strong>Last Penance</strong> i rozdaje okrutnie. Zawsze ceniłem sobie współpracę między zespołami HC i różnego rodzaju kolaborcje, a „featy” takie jak ten są dowodem na to, że warto.</p>
<p><strong>Cult</strong> jest mocno przemyślany, nawet w postaci klamr spinających album – od intro <strong>Aplha</strong>, outro <strong>Omega</strong> czy na przykład 1,5-minutowego przerywnika <strong>Revelation</strong>. Kompozycje są nieodłączną częścią albumu, nadają mu pełnię i budują atmosferę.</p>
<p>Zespół <strong>The Lowest</strong> po premierze <strong>Cult</strong> uważam za najmocniejszego gracza nowej fali polskiego hardcore&#8217;u, który w twarde ramy gatunku wciska coś własnego, gdzie stara i nowa szkoła HC przegryza się w spójną całość. Polecam również sprawdzić band na żywo, warto.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-lowest-cult-2019/">THE LOWEST &#8211; &#8222;Cult&#8221; (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-lowest-cult-2019/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Schizma, The Lowest, Sky Collapse &#8211; Warszawa (01.06.2019)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/schizma-the-lowest-sky-collapse-warszawa-01-06-2019/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/schizma-the-lowest-sky-collapse-warszawa-01-06-2019/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Martyna Pawłowska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 08 Jun 2019 16:49:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>
		<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[foto seth]]></category>
		<category><![CDATA[hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[horror punk]]></category>
		<category><![CDATA[Klub Pogłos]]></category>
		<category><![CDATA[kvlt]]></category>
		<category><![CDATA[kvlt fotorelacja]]></category>
		<category><![CDATA[Martyna Seth Pawłowska]]></category>
		<category><![CDATA[punk]]></category>
		<category><![CDATA[Schizma]]></category>
		<category><![CDATA[Sky Collapse]]></category>
		<category><![CDATA[The Lowest]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=166370</guid>

					<description><![CDATA[<p>Autorem zdjęć jest Martyna 'Seth&#8217; Pawłowska. Sky Collapse The Lowest Schizma</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/schizma-the-lowest-sky-collapse-warszawa-01-06-2019/">Schizma, The Lowest, Sky Collapse &#8211; Warszawa (01.06.2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Autorem zdjęć jest <a href="https://web.facebook.com/FotoSetH/"><strong>Martyna 'Seth&#8217; Pawłowska</strong></a>.</p>
<p>Sky Collapse<br />
<div class='photonic-flickr-stream photonic-stream ' id='photonic-flickr-stream-1'>

	<div id='photonic-flickr-stream-1-container' class='title-display-tooltip photonic-level-1-container sizes-present photonic-random-layout photonic-thumbnail-effect-none' data-photonic-platform="flickr" data-photonic-gallery-columns="auto" data-photonic-query="columns=auto&amp;layout=random&amp;display=local&amp;popup=hide&amp;filter=&amp;filter_type=include&amp;more=&amp;panel=&amp;custom_classes=&amp;alignment=&amp;photo_layout=random&amp;caption=title&amp;thumb_size=s&amp;main_size=k&amp;tile_size=same&amp;video_size=Video Original&amp;privacy_filter=&amp;count=500&amp;page=1&amp;paginate=&amp;collections_display=expanded&amp;user_id=155264972@N04&amp;collection_id=&amp;photoset_id=72157708987944507&amp;gallery_id=&amp;photo_id=&amp;media=photos&amp;type=flickr&amp;style=default&amp;view=photosets&amp;iterate_level_3=1&amp;per_page=500&amp;photo_count=500&amp;overlay_size=s&amp;overlay_video_size=Video Original" style='--tile-min-height: 200px'>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024819546_187dc5eb12_k.jpg' title='Sky Collapse' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-1' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-1]/48024819546/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024819546/in/set-72157708987944507&#039; &gt;Sky Collapse&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="Sky Collapse">
				<img alt='Sky Collapse' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024819546_187dc5eb12_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024846333_1a56e4ceea_k.jpg' title='Sky Collapse' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-1' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-1]/48024846333/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024846333/in/set-72157708987944507&#039; &gt;Sky Collapse&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="Sky Collapse">
				<img alt='Sky Collapse' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024846333_1a56e4ceea_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024845648_765962bab8_k.jpg' title='Sky Collapse' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-1' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-1]/48024845648/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024845648/in/set-72157708987944507&#039; &gt;Sky Collapse&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="Sky Collapse">
				<img alt='Sky Collapse' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024845648_765962bab8_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 1554;--dh: 2048'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024845383_0325db84d5_k.jpg' title='Sky Collapse' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-1' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-1]/48024845383/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024845383/in/set-72157708987944507&#039; &gt;Sky Collapse&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="Sky Collapse">
				<img alt='Sky Collapse' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024845383_0325db84d5_k.jpg' loading='lazy' width='1554' height='2048' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 1683;--dh: 2048'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024921187_aa159365a7_k.jpg' title='Sky Collapse' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-1' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-1]/48024921187/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024921187/in/set-72157708987944507&#039; &gt;Sky Collapse&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="Sky Collapse">
				<img alt='Sky Collapse' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024921187_aa159365a7_k.jpg' loading='lazy' width='1683' height='2048' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024844813_db001f25d1_k.jpg' title='Sky Collapse' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-1' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-1]/48024844813/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024844813/in/set-72157708987944507&#039; &gt;Sky Collapse&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="Sky Collapse">
				<img alt='Sky Collapse' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024844813_db001f25d1_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>

	</div> <!-- ./photonic-level-1-container -->
	<span id='photonic-flickr-stream-1-container-end'></span>
</div><!-- .photonic-stream or .photonic-panel -->
</p>
<p>The Lowest<br />
<div class='photonic-flickr-stream photonic-stream ' id='photonic-flickr-stream-2'>

	<div id='photonic-flickr-stream-2-container' class='title-display-tooltip photonic-level-1-container sizes-present photonic-random-layout photonic-thumbnail-effect-none' data-photonic-platform="flickr" data-photonic-gallery-columns="auto" data-photonic-query="columns=auto&amp;layout=random&amp;display=local&amp;popup=hide&amp;filter=&amp;filter_type=include&amp;more=&amp;panel=&amp;custom_classes=&amp;alignment=&amp;photo_layout=random&amp;caption=title&amp;thumb_size=s&amp;main_size=k&amp;tile_size=same&amp;video_size=Video Original&amp;privacy_filter=&amp;count=500&amp;page=1&amp;paginate=&amp;collections_display=expanded&amp;user_id=155264972@N04&amp;collection_id=&amp;photoset_id=72157708988101756&amp;gallery_id=&amp;photo_id=&amp;media=photos&amp;type=flickr&amp;style=default&amp;view=photosets&amp;iterate_level_3=1&amp;per_page=500&amp;photo_count=500&amp;overlay_size=s&amp;overlay_video_size=Video Original" style='--tile-min-height: 200px'>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024943462_52c7a1f853_k.jpg' title='The Lowest' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-2' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-2]/48024943462/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024943462/in/set-72157708988101756&#039; &gt;The Lowest&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="The Lowest">
				<img alt='The Lowest' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024943462_52c7a1f853_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024942992_2b96099d44_k.jpg' title='The Lowest' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-2' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-2]/48024942992/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024942992/in/set-72157708988101756&#039; &gt;The Lowest&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="The Lowest">
				<img alt='The Lowest' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024942992_2b96099d44_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024942692_427e690b3b_k.jpg' title='The Lowest' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-2' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-2]/48024942692/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024942692/in/set-72157708988101756&#039; &gt;The Lowest&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="The Lowest">
				<img alt='The Lowest' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024942692_427e690b3b_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024866878_2c98e742f4_k.jpg' title='The Lowest' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-2' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-2]/48024866878/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024866878/in/set-72157708988101756&#039; &gt;The Lowest&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="The Lowest">
				<img alt='The Lowest' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024866878_2c98e742f4_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024942102_c2c463fb0f_k.jpg' title='The Lowest' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-2' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-2]/48024942102/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024942102/in/set-72157708988101756&#039; &gt;The Lowest&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="The Lowest">
				<img alt='The Lowest' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024942102_c2c463fb0f_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 1365;--dh: 2048'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024839286_38d69dbd5d_k.jpg' title='The Lowest' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-2' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-2]/48024839286/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024839286/in/set-72157708988101756&#039; &gt;The Lowest&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="The Lowest">
				<img alt='The Lowest' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024839286_38d69dbd5d_k.jpg' loading='lazy' width='1365' height='2048' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024866093_3db4049040_k.jpg' title='The Lowest' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-2' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-2]/48024866093/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024866093/in/set-72157708988101756&#039; &gt;The Lowest&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="The Lowest">
				<img alt='The Lowest' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024866093_3db4049040_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024865768_c3ff69da6a_k.jpg' title='The Lowest' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-2' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-2]/48024865768/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024865768/in/set-72157708988101756&#039; &gt;The Lowest&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="The Lowest">
				<img alt='The Lowest' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024865768_c3ff69da6a_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>

	</div> <!-- ./photonic-level-1-container -->
	<span id='photonic-flickr-stream-2-container-end'></span>
</div><!-- .photonic-stream or .photonic-panel -->
</p>
<p>Schizma<br />
<div class='photonic-flickr-stream photonic-stream ' id='photonic-flickr-stream-3'>

	<div id='photonic-flickr-stream-3-container' class='title-display-tooltip photonic-level-1-container sizes-present photonic-random-layout photonic-thumbnail-effect-none' data-photonic-platform="flickr" data-photonic-gallery-columns="auto" data-photonic-query="columns=auto&amp;layout=random&amp;display=local&amp;popup=hide&amp;filter=&amp;filter_type=include&amp;more=&amp;panel=&amp;custom_classes=&amp;alignment=&amp;photo_layout=random&amp;caption=title&amp;thumb_size=s&amp;main_size=k&amp;tile_size=same&amp;video_size=Video Original&amp;privacy_filter=&amp;count=500&amp;page=1&amp;paginate=&amp;collections_display=expanded&amp;user_id=155264972@N04&amp;collection_id=&amp;photoset_id=72157708988009942&amp;gallery_id=&amp;photo_id=&amp;media=photos&amp;type=flickr&amp;style=default&amp;view=photosets&amp;iterate_level_3=1&amp;per_page=500&amp;photo_count=500&amp;overlay_size=s&amp;overlay_video_size=Video Original" style='--tile-min-height: 200px'>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024876718_38174fe181_k.jpg' title='Schizma' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-3' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-3]/48024876718/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024876718/in/set-72157708988009942&#039; &gt;Schizma&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="Schizma">
				<img alt='Schizma' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024876718_38174fe181_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024952197_d9a8bf7f64_k.jpg' title='Schizma' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-3' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-3]/48024952197/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024952197/in/set-72157708988009942&#039; &gt;Schizma&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="Schizma">
				<img alt='Schizma' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024952197_d9a8bf7f64_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1441'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024849371_f28736e8ac_k.jpg' title='Schizma' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-3' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-3]/48024849371/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024849371/in/set-72157708988009942&#039; &gt;Schizma&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="Schizma">
				<img alt='Schizma' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024849371_f28736e8ac_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1441' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024849056_d48b786bdc_k.jpg' title='Schizma' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-3' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-3]/48024849056/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024849056/in/set-72157708988009942&#039; &gt;Schizma&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="Schizma">
				<img alt='Schizma' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024849056_d48b786bdc_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024875488_f31c053227_k.jpg' title='Schizma' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-3' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-3]/48024875488/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024875488/in/set-72157708988009942&#039; &gt;Schizma&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="Schizma">
				<img alt='Schizma' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024875488_f31c053227_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>
		<figure class='photonic-level-1 photonic-thumb' style='--dw: 2048;--dh: 1365'>
			<a href='https://live.staticflickr.com/65535/48024951052_662f2bd6f5_k.jpg' title='Schizma' rel='lightbox-photonic-flickr-stream-3' class='photonic-lb photonic-baguettebox baguettebox' data-photonic-media-type="image" data-content-type="image" data-photonic-deep="gallery[photonic-flickr-set-3]/48024951052/" data-title="&lt;a href=&#039;https://www.flickr.com/photos/155264972@N04/48024951052/in/set-72157708988009942&#039; &gt;Schizma&lt;/a&gt;" data-photonic-tooltip="Schizma">
				<img alt='Schizma' class='random' data-src='https://live.staticflickr.com/65535/48024951052_662f2bd6f5_k.jpg' loading='lazy' width='2048' height='1365' />
			</a>
		</figure>

	</div> <!-- ./photonic-level-1-container -->
	<span id='photonic-flickr-stream-3-container-end'></span>
</div><!-- .photonic-stream or .photonic-panel -->
</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/schizma-the-lowest-sky-collapse-warszawa-01-06-2019/">Schizma, The Lowest, Sky Collapse &#8211; Warszawa (01.06.2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/schizma-the-lowest-sky-collapse-warszawa-01-06-2019/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Code Orange w Polsce: znamy supporty</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/code-orange-w-polsce-znamy-supporty/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/code-orange-w-polsce-znamy-supporty/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ziemek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 02 Jun 2019 11:26:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[bilety]]></category>
		<category><![CDATA[Code Orange]]></category>
		<category><![CDATA[Embitter]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Runner]]></category>
		<category><![CDATA[Hybrydy]]></category>
		<category><![CDATA[knock out productions]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[supporty]]></category>
		<category><![CDATA[The Lowest]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=165897</guid>

					<description><![CDATA[<p>Już w czerwcu do Polski zawita zespół Code Orange. Formacja wystąpi: 14.06.2019 &#8211; Warszawa, Hybrydy (wydarzenie) Knock Out Productions ogłosił zespoły, które&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/code-orange-w-polsce-znamy-supporty/">Code Orange w Polsce: znamy supporty</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Już w czerwcu do Polski zawita zespół <strong>Code Orange.</strong> Formacja wystąpi:</p>
<p>14.06.2019 &#8211; <strong>Warszawa</strong>, Hybrydy (<a href="https://m.facebook.com/events/413272939468576?ref=content_filter">wydarzenie</a>)</p>
<p><strong>Knock Out Productions</strong> ogłosił zespoły, które zagrają w roli supportów. Do składu dołączają:</p>
<p><strong>The Lowest</strong><br />
<strong>Embitter</strong><br />
<strong>Heavy Runner</strong></p>
<p>Bilety:<br />
75 zł &#8211; przedsprzedaż<br />
85 zł &#8211; w dniu koncertu</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-165899" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/06/61189275_2326603657362388_8363662460577644544_o.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/06/61189275_2326603657362388_8363662460577644544_o.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/06/61189275_2326603657362388_8363662460577644544_o-300x157.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/06/61189275_2326603657362388_8363662460577644544_o-450x236.jpg 450w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Źródło: Knock Out Productions</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/code-orange-w-polsce-znamy-supporty/">Code Orange w Polsce: znamy supporty</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/code-orange-w-polsce-znamy-supporty/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>THE LOWEST: &#8222;hardcore nie jest jakąś wirtuozerską muzyką&#8221;</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/the-lowest-hardcore-nie-jest-jakas-wirtuozerska-muzyka/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/the-lowest-hardcore-nie-jest-jakas-wirtuozerska-muzyka/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Adrianna Karandys]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 14 Feb 2019 19:30:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Divided]]></category>
		<category><![CDATA[Doomed]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[Mayak Fest]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[S/T]]></category>
		<category><![CDATA[Summer Dying Loud]]></category>
		<category><![CDATA[The Lowest]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=156535</guid>

					<description><![CDATA[<p>The Lowest na scenie hardcore&#8217;owej istnieje już od kilku ładnych lat, ale to właśnie teraz znaleźli publikę również wśród metalowców. I chociaż&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/the-lowest-hardcore-nie-jest-jakas-wirtuozerska-muzyka/">THE LOWEST: &#8222;hardcore nie jest jakąś wirtuozerską muzyką&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">The Lowest na scenie hardcore&#8217;owej istnieje już od kilku ładnych lat, ale to właśnie teraz znaleźli publikę również wśród metalowców. I chociaż ze sceną hc mam niewiele wspólnego, po koncercie, który zobaczyłam na Summer Dying Loud 2018, poszłam za ciosem i postanowiłam sprawdzić jak zespół prezentuje się w swoim naturalnym środowisku, jakim jest mały klub wypchany po brzegi ludźmi. I przy okazji zamieniłam kilka słów z chłopakami. Zapraszam do lektury!</p>
<p><strong>Jesteście kapelą reprezentującą scenę hardcore. Zatem jak znaleźliście się na Summer Dying Loud, który bez wątpienia jest festiwalem metalowym.</strong></p>
<p><b>Paweł</b><span style="font-weight: 400;">: Znaleźliśmy się chyba tak jak większość kapel, po prostu napisał do nas organizator z propozycją zagrania swojego setu.</span></p>
<p><strong>Jak wspominacie ten koncert?</strong></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Michał</strong>: Było to bardzo ciekawe doświadczenie. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Jurek</strong>: Było to dla nas na pewno coś ciekawego i nowego, ale też prawda jest taka, że byliśmy kapelą otwierającą drugi dzień festiwalu. Ludzie dopiero co się budzili, otwierali pierwsze piwko w momencie, kiedy zaczynaliśmy grać. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Paweł</strong>: Sam organizator zresztą już na dzień dobry nam mówił, że pewnie nie będzie tłumów. On bardzo chciałby nas mieć w lineupie, my chcieliśmy po prostu zobaczyć co to jest festiwal metalowy, wydaje mi się więc, że wszyscy dostali, co chcieli.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Michał</strong>: Gramy dosyć intensywnie, właściwie od samego początku powstania zespołu (2012 rok), staraliśmy się grać jak najwięcej. Gdyby zliczyć wszystkie koncerty, było ich pewnie ponad 200, ale do tej pory nie trafiliśmy na festiwal metalowy. Był to zdecydowanie największy fest, na jakim graliśmy i do tego najbardziej profesjonalnie zorganizowany. Scena hardcore generalnie jest mała i koncerty zazwyczaj gramy dla 50, 100 czy 200 osób.</span></p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-156537 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/02/43400440_2070070066378888_4441549728039043072_o.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/02/43400440_2070070066378888_4441549728039043072_o.jpg 1000w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/02/43400440_2070070066378888_4441549728039043072_o-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/02/43400440_2070070066378888_4441549728039043072_o-450x300.jpg 450w" sizes="(max-width: 1000px) 100vw, 1000px" /></p>
<p><strong>Skoro graliście już i na małych i na dużych koncertach, które wolicie? Te małe, klubowe czy duże festiwale? </strong></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Michał</strong>: Trudno to porównać, gdyż są to dwie zupełnie inne rzeczy. Standardem na festiwalach jest bardzo duża scena, która jest bardzo dobrze nagłośniona, ale za to ludzie stoją strasznie daleko, do tego są barierki. Największy festiwal stricte hardcore punkowy, na jakim graliśmy, to był <strong>Mayak Fest</strong> w Odessie na Ukrainie. Graliśmy tam dwa razy. Festiwal odbywał się z XIX-wiecznym teatrze, w ogromnej sali z wyblakłymi malunkami na ścianach. Ale scena była bardzo niska, wszyscy na nią wskakiwali, cały czas były stagedive’y. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Paweł</strong>: Myślę, że taki<strong> Mayak</strong>, czyli festiwal na tysiąc osób, to największy koncert, na jakim można zagrać, a mimo tego ciągle mieć dobry kontakt z ludźmi. Za to barierki i bardzo wysoka scena są czymś niespecjalnie fajnym. Kiedy jesteś bardzo blisko ludzi, czujesz tą energię. Hardcore raczej nie jest jakąś wirtuozerską muzyką, wywodzi się z punk rocka. Dużo bardziej niż w innych gatunkach liczy się tutaj kontakt z publicznością, energia, którą dają sobie nawzajem zespół i ludzie pod sceną. Czasem brzmienie na jakimś koncercie wcale nie jest wspaniałe, ale publiczność poskacze sobie po głowach i wyrwie mi parę razy mikrofon. I zdecydowanie takie koncerty najbardziej zapadają w pamięć. Muzyka metalowa za to jest zdecydowanie bardziej nastawiona na technikę, i wydaje mi się, że  muzycy metalowi dużo większą uwagę przykuwają do tego, czy dobrze zagrali, innymi kryteriami oceniają koncert. To są to troszkę inne światy, aczkolwiek granie wśród takich kapel było bez wątpienia ciekawym przeżyciem. No i żeby nie było, organizacja na<strong> SDL</strong> pod każdym względem była super i bardzo fajnie, że mogliśmy wziąć w czymś takim udział.</span></p>
<p><strong>Dzisiaj widzimy się w nieco innych okolicznościach. Mianowicie na koncercie, z którego dochód zostanie przekazany na „Znajdki”, czyli schronisko dla zwierząt. Jak oceniacie dzisiejszy koncert? Zarówno pod względem samej inicjatywy, jak i frekwencji i energii?</strong></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Jurek</strong>: Graliśmy w Cafe Kryzys na Wilczej. Było super ciasno, więc jak ruszało się pięć osób to już było wesoło. To jest miejsce, w którym normalnie nie ma koncertów. Na co dzień jest tutaj bar, ludzie przychodzą zjeść kotleta sojowego, więc myślę że było spoko. Był to trochę spontan. O tym, że tu zagramy dowiedzieliśmy się dosłownie kilka dni temu. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Paweł</strong>: Zagraliśmy tutaj przede wszystkim dlatego, że bardzo ważny dla nas był cel tego koncertu. Znam osoby, które pomagają w <strong>Znajdkach</strong>, nawet moja żona była tam kilka razy jako wolontariusz. Schronisko jest w ciężkiej sytuacji, a podczas koncertu udało się zebrać ponad 3500 tysiąca złotych. W ogóle jesteśmy zespołem, dla którego kwestie praw zwierząt są dość ważne. Choć zdarzyło się kilka roszad w składzie, zawsze byliśmy zespołem w 100 procentach wegetariańsko/wegańskim. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Wspominaliście o koncertach zagranicą. Często gracie poza Polską? I gdzie najczęściej?</strong> </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Paweł</strong>: Tak, sporo gramy za granicą, do tej pory byliśmy już w 20 krajach. Najbardziej chyba lubimy grać we wschodniej Europie &#8211; Białorusi, Ukrainie i Rosji. Mamy tam naprawdę dobry odbiór. Myślę, że to w dużej mierze zasługa tego, że pojechaliśmy tam w specyficznym momencie. Pierwszy raz byliśmy tam w 2012 roku, ale kiedy jechaliśmy po raz drugi &#8211; w 2014 roku, wybuchła wojna rosyjsko-ukraińska. W Odessie organizowano wtedy <strong>Mayak Fest</strong>, miała to być największa do tej pory edycja, miało wystąpić sporo kapel z zachodu. Jednak w maju w Odessie były ogromne zamieszki, zginęło kilkadziesiąt osób. Cały czas było czuć klimat wojennej zawieruchy. I wszystkie zachodnie kapele zrezygnowały. Byliśmy jedynym zespołem zza zachodniej granicy, który odważył się tam pojechać. Prawdę mówiąc, to wyszło też trochę przypadkiem. Nie mieliśmy transportu, a nikt nie chciał wynająć busa na Ukrainę. Zamierzaliśmy zrezygnować, ale wtedy odezwali się do nas koledzy z Białorusi, oferując nam miejsce w swoim busie. Pojechaliśmy na granicę polsko-ukraińską i stamtąd razem pojechaliśmy do Odessy. Myślę, że tym w jakiś sposób zaskarbiliśmy sobie sympatię dzieciaków na Wschodzie. Hardcore jest muzyką buntu, jakąś formą niezgody na świat. Jest to też muzyka, w której kanalizujesz swoje negatywne emocje. Pomimo skomplikowanej sytuacji politycznej na festiwalu Ukraińcy, Rosjanie czy Białorusini bawili się razem. W tamtym momencie to było bardzo ważne, żeby pokazać że jesteśmy z nimi. </span></p>
<p><strong>Mówiliście, że ludzie na Wschodzie są bardziej żywiołowi. Czy oznacza to, że polska publiczność jest trudna i wymagająca?</strong></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Michał</strong>: To jest chyba wynik średniej wieku. Na Wschodzie jest masa młodych ludzi, w Polsce na koncerty przychodzą teraz głównie trzydziestolatkowie, i z przyczyn oczywistych  są to osoby o zupełnie innej energii. Kultury alternatywne, subkultury metalowe czy punkowe i hardcore punkowe przeżywają teraz pewien kryzys, dzieciaki wolą teraz na przykład trap. To absolutnie nie jest jakaś moja krytyka, sam słucham niektórych trapów. Tak po prostu jest i trzeba mieć tego świadomość. Świat, w którym żyjemy po prostu ciągle się zmienia, teraz być może przyszedł czas na zmianę bezpośrednio dotykającą dotychczasowe kultury alternatywne.</span></p>
<p><iframe hcb-fetch-image-from="https://www.youtube.com/watch?v=E-tGJtKRRGg" title="The Lowest - Sheol" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/E-tGJtKRRGg?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>W lutym ubiegłego roku wydaliście swój debiutancki album. Uważacie to za pewnego rodzaju przełom?</strong></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Jurek</strong>: Płyta fizycznie tak naprawdę ukazała się pod koniec kwietnia. Na scenie hc sprzedaje się sporo winyli, więc czekaliśmy z ogłoszeniem premiery, aż one wyjdą z tłoczni. Ale w lutym wrzuciliśmy płytę do sieci. Na wiosnę ruszaliśmy w trasę, chcieliśmy, aby ludzie już ją trochę znali.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Paweł:</strong> Mówienie o<em><strong> Doomed</strong></em> jako o płycie debiutanckiej to trochę nieporozumienie. Debiutancki jest album <em><strong>S/T</strong></em> z 2012 roku. Płyta trwa niecałe 20 minut, ale na scenie hc standardy długości płyty też są nieco inne i dla nas to też jest pełnoprawna płyta. <strong>Doomed</strong> jest naszym najdłuższym albumem, na pewno jest najbardziej dopracowana brzmieniowo, czujemy też to, że się rozwinęliśmy. Pewne rzeczy robimy inaczej niż kiedyś, pewne ze sobą łączymy. Ta płyta jest raczej konsekwencją naszych działań. Niektórzy mogą mieć wrażenie, że jest to nasz debiut, bo między<em><strong> Doomed</strong> </em>a epką <em><strong>Divided</strong> </em>minęło 5 lat. Wpłynęły na to różne aspekty naszego życia prywatnego, ale tym razem jesteśmy już lepiej zorganizowani. Kolejny album ukaże się szybciej. </span></p>
<p><strong>Powiedziałeś kiedyś, że wątpisz, by zainteresowali się Wami metalowcy. Właściwie dlaczego? Dalej tak uważasz?</strong></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Paweł</strong>: Nie wiem, czy się zainteresują, czy też nie.  Jeśli ktoś uznałby, że ta płyta jest fajna i chciałby nas zaprosić na wspólny koncert, to byłoby nam miło i na pewno rozważymy taką propozycję. Staramy się jednak twardo stąpać po ziemi. Na zespół jest tyle czasu, ile jesteśmy w stanie wygospodarować w życiu,  nie wiążemy więc z graniem jakichś wielkich planów. Jesteśmy dorosłymi gośćmi, mamy pracę, trzech z nas jest żonatych, więc granie nie jest dla nas tak dużym priorytetem. To jest zdrowe podejście, bo później zaskakuje Cię pozytywnie to, że ktoś zainteresował się twoją muzyką. Funkcjonowanie w ten sposób daje też dużo wolności. Nie spieszymy się z nowym materiałem, robimy go wtedy, kiedy naprawdę tego chcemy.  Dzięki temu ciągle zachowujemy świeżość i chęć grania, do niczego się nie zmuszamy.</span></p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-156540 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/02/43335408_2070063823046179_6868230757362434048_n.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/02/43335408_2070063823046179_6868230757362434048_n.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/02/43335408_2070063823046179_6868230757362434048_n-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/02/43335408_2070063823046179_6868230757362434048_n-450x300.jpg 450w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p><strong>Czy w Waszym przypadku muzyka będzie kiedyś tym pierwszym, najważniejszym zajęciem w życiu lub kolokwialnie mówiąc &#8211; sposobem na życie?</strong></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Paweł</strong>: Zakładając zespół hardcorowy, liczysz się z tym, że ta scena jest raczej mała i tak naprawdę mało który zespół decyduje się na to, żeby to był ich sposób utrzymania. Wiemy też, że zespoły, które wybrały granie jako swój zawód, muszą być w trasie 200 dni w roku. Potem piszą kolejną płytę. Potem znowu trasa. A latem oczywiście festiwale. W zasadzie ciężko mieć czas na cokolwiek innego. Dla nas optymalnie jest zagrać 40-50 koncertów w roku i nadal móc cieszyć się życiem rodzinnym albo robić jakieś inne rzeczy. Fajne jest, kiedy możemy pojechać w trasę i wrócić naładowani pozytywną energią i wiemy, że do ludzi trafia nasza muzyka. O to w tym chodzi. Później wracamy do pracy, do swoich rodzin, wyprowadzamy psy i robimy normalne rzeczy. Hardcore dla większości osób to normalne życie plus granie w zespole, jako pewna odskocznia. </span></p>
<p><strong>Zespół jest dla Was ucieczką?</strong></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Jurek</strong>:  Może ucieczka to nie najlepsze określenie, ale na pewno jest jakąś odmianą od życia codziennego. Odskocznią, która pozwala nam się wyładować. Dzięki temu poznaliśmy masę świetnych osób z całej Europy i nie tylko. Nie grając w zespole, być może nigdy nie zwiedziłbym 20 krajów.</span></p>
<p><strong>Pytano Was, czy album jest Waszym sukcesem. Powiedzcie, czym w ogóle jest dla Was sukces, niekoniecznie w kontekście płyty.</strong></p>
<p><strong>Michał:</strong> Sukcesem jest na pewno to, kiedy jesteśmy zadowoleni z brzmienia płyty, kiedy przychodzą ludzie na koncerty, kiedy znają teksty i widać, że trafia do nich nasza muzyka. Kiedy gramy trasę, jesteśmy kilka tysięcy kilometrów od domu, a ludzie wyrywają nam mikrofon, identyfikują się z naszą muzyką. Albo kiedy po prostu piszą do nas wiadomości, że to, co robimy, jest dla nich ważne. Czasem nawet zdarza się, że robią sobie tatuaże z motywami z naszych piosenek. Wtedy czujemy, że stajemy się częścią ich życia. Każdy zespół niewątpliwie myśli o jakimś progresie, więc fajne byłoby, gdybyśmy mogli kiedyś na przykład pojechać w jakąś trasę w roli supportu jakiegoś większego zespołu. I to byłoby dla nas ogromnym sukcesem.</p>
<p><strong>A nie uważacie, że rola supportu jest niewdzięczna?</strong></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Jurek:</strong> To zależy kogo supportujesz. W scenie hardcore trochę inaczej patrzy się na supporty. Jeśli grasz dobrze, dajesz z siebie wszystko na scenie, ludzie też to widzą i doceniają. Nas ludzie znają głównie dlatego, że wkładamy w granie całe serce i całkowicie się temu oddajemy. Tutaj też nie zawsze jest taki wyraźny podział na supporty, czasami większe zespoły grają wcześniej, to wszystko kwestia współpracy. </span></p>
<p><strong>Jakie są Wasze najbliższe plany?</strong></p>
<p><span style="font-weight: 400;"><strong>Michał:</strong> Jesteśmy w trakcie komponowania nowej płyty. Jest na etapie dość zaawansowanym, myślę że można się jej spodziewać w przyszłym roku (2019). Dużą trasę planujemy dopiero na przyszły (2019)rok, chcielibyśmy uderzyć w głąb Rosji, bo jeszcze nie graliśmy np. w Moskwie. A w cieplejsze miesiące będziemy grać festy na zachodzie Europy. No i oczywiście zagramy kilka koncertów w Polsce. </span></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/the-lowest-hardcore-nie-jest-jakas-wirtuozerska-muzyka/">THE LOWEST: &#8222;hardcore nie jest jakąś wirtuozerską muzyką&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/the-lowest-hardcore-nie-jest-jakas-wirtuozerska-muzyka/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie roku 2018 wg redakcji KVLT</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-roku-2018-wg-redakcji-kvlt/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-roku-2018-wg-redakcji-kvlt/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Pietrzak]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Jan 2019 19:49:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[1914]]></category>
		<category><![CDATA[30 Seconds to Mars]]></category>
		<category><![CDATA[A Perfect Circle]]></category>
		<category><![CDATA[Aborted]]></category>
		<category><![CDATA[Acherontas]]></category>
		<category><![CDATA[Adam "Nergal" Darski]]></category>
		<category><![CDATA[Agnieszka Chylińska]]></category>
		<category><![CDATA[alice in chains]]></category>
		<category><![CDATA[Amenra]]></category>
		<category><![CDATA[Ancestors]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Calvi]]></category>
		<category><![CDATA[Anna von Hausswolff]]></category>
		<category><![CDATA[Anthrax]]></category>
		<category><![CDATA[Antlers]]></category>
		<category><![CDATA[At The Gates]]></category>
		<category><![CDATA[Automb]]></category>
		<category><![CDATA[Behemoth]]></category>
		<category><![CDATA[Belzebong]]></category>
		<category><![CDATA[Bishop Briggs]]></category>
		<category><![CDATA[Black Label Society]]></category>
		<category><![CDATA[Black Oath]]></category>
		<category><![CDATA[Blindead]]></category>
		<category><![CDATA[Boss Keloid]]></category>
		<category><![CDATA[By The Spirits]]></category>
		<category><![CDATA[Cane Hill]]></category>
		<category><![CDATA[Carnation]]></category>
		<category><![CDATA[Cerber]]></category>
		<category><![CDATA[Clutch]]></category>
		<category><![CDATA[Conan]]></category>
		<category><![CDATA[Craft]]></category>
		<category><![CDATA[Cultes Des Ghoules]]></category>
		<category><![CDATA[Cunabula]]></category>
		<category><![CDATA[Czar of Crickets]]></category>
		<category><![CDATA[dance with the dead]]></category>
		<category><![CDATA[David Byrne]]></category>
		<category><![CDATA[Dead Can Dance]]></category>
		<category><![CDATA[Deceitome]]></category>
		<category><![CDATA[Deep River Acolytes]]></category>
		<category><![CDATA[Depravity]]></category>
		<category><![CDATA[Dimmu Borgir]]></category>
		<category><![CDATA[Diplegia]]></category>
		<category><![CDATA[Drown My Day]]></category>
		<category><![CDATA[Eis]]></category>
		<category><![CDATA[Embrional]]></category>
		<category><![CDATA[Eminem]]></category>
		<category><![CDATA[Entropia]]></category>
		<category><![CDATA[Eskhaton]]></category>
		<category><![CDATA[Essenz]]></category>
		<category><![CDATA[Eternal Rot]]></category>
		<category><![CDATA[Eyes Of The Sun]]></category>
		<category><![CDATA[Funeral Mist]]></category>
		<category><![CDATA[Gaerea]]></category>
		<category><![CDATA[ghost]]></category>
		<category><![CDATA[Godsmack]]></category>
		<category><![CDATA[Gojira]]></category>
		<category><![CDATA[GosT]]></category>
		<category><![CDATA[Gozu]]></category>
		<category><![CDATA[Grave Pleasures]]></category>
		<category><![CDATA[Grin]]></category>
		<category><![CDATA[gruesome]]></category>
		<category><![CDATA[Harm's Way]]></category>
		<category><![CDATA[Hate Eternal]]></category>
		<category><![CDATA[Hegemone]]></category>
		<category><![CDATA[High On Fire]]></category>
		<category><![CDATA[hollywood burns]]></category>
		<category><![CDATA[Hostia]]></category>
		<category><![CDATA[Human Cull]]></category>
		<category><![CDATA[idles]]></category>
		<category><![CDATA[Immortal]]></category>
		<category><![CDATA[In Twilight's Embrace]]></category>
		<category><![CDATA[judas priest]]></category>
		<category><![CDATA[Kilkim Žaibu Festival]]></category>
		<category><![CDATA[Kobong]]></category>
		<category><![CDATA[Koniec Pola]]></category>
		<category><![CDATA[Kriegsmaschine]]></category>
		<category><![CDATA[Kzohh]]></category>
		<category><![CDATA[Kły]]></category>
		<category><![CDATA[LaNinia]]></category>
		<category><![CDATA[LIK]]></category>
		<category><![CDATA[Lisa Gerrard]]></category>
		<category><![CDATA[Lonker See]]></category>
		<category><![CDATA[Machine Head]]></category>
		<category><![CDATA[Mantar]]></category>
		<category><![CDATA[marduk]]></category>
		<category><![CDATA[Mating Ritual]]></category>
		<category><![CDATA[Mentor]]></category>
		<category><![CDATA[Meshuggah]]></category>
		<category><![CDATA[Midnight Odyssey]]></category>
		<category><![CDATA[Misanthropic Rage]]></category>
		<category><![CDATA[Moloch]]></category>
		<category><![CDATA[Moloch Letalis]]></category>
		<category><![CDATA[Mordor]]></category>
		<category><![CDATA[Muse]]></category>
		<category><![CDATA[Mylingar]]></category>
		<category><![CDATA[myrkur]]></category>
		<category><![CDATA[Nahash]]></category>
		<category><![CDATA[Nekkralai]]></category>
		<category><![CDATA[Nergal]]></category>
		<category><![CDATA[Newbreed]]></category>
		<category><![CDATA[Niklas Kvarforth]]></category>
		<category><![CDATA[Obliteration]]></category>
		<category><![CDATA[Ocean of Slumber]]></category>
		<category><![CDATA[Ols]]></category>
		<category><![CDATA[One Day In Fukushima]]></category>
		<category><![CDATA[Orange Goblin]]></category>
		<category><![CDATA[Panopticon]]></category>
		<category><![CDATA[Pestilence]]></category>
		<category><![CDATA[PHILIP H. ANSELMO and ILLEGALS]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie 2018 roku]]></category>
		<category><![CDATA[Portal]]></category>
		<category><![CDATA[Preoccupations]]></category>
		<category><![CDATA[Primodrial]]></category>
		<category><![CDATA[Psyclon Nine]]></category>
		<category><![CDATA[redakcja KVLT]]></category>
		<category><![CDATA[Reifection]]></category>
		<category><![CDATA[Riverside]]></category>
		<category><![CDATA[RUR]]></category>
		<category><![CDATA[Sen Svaja]]></category>
		<category><![CDATA[Shining]]></category>
		<category><![CDATA[Silence Lies Fear]]></category>
		<category><![CDATA[Sinsaenum]]></category>
		<category><![CDATA[slipknot]]></category>
		<category><![CDATA[Soulfly]]></category>
		<category><![CDATA[Spectrum Mortis]]></category>
		<category><![CDATA[Sunnata]]></category>
		<category><![CDATA[Suspiria]]></category>
		<category><![CDATA[Sylvaine]]></category>
		<category><![CDATA[Symbolical]]></category>
		<category><![CDATA[Tesseract]]></category>
		<category><![CDATA[The Dark Red Seed]]></category>
		<category><![CDATA[The Heavy Clouds]]></category>
		<category><![CDATA[The Lowest]]></category>
		<category><![CDATA[The Mystery of the Bulgarian Voices]]></category>
		<category><![CDATA[The Picturebooks]]></category>
		<category><![CDATA[The Prodigy]]></category>
		<category><![CDATA[The Soft Moon]]></category>
		<category><![CDATA[therapy?]]></category>
		<category><![CDATA[Thom Yorke]]></category>
		<category><![CDATA[Tides From Nebula]]></category>
		<category><![CDATA[Totenmesse]]></category>
		<category><![CDATA[Tribulation]]></category>
		<category><![CDATA[tsima]]></category>
		<category><![CDATA[Twitching Tongues]]></category>
		<category><![CDATA[Uada]]></category>
		<category><![CDATA[Untervoid]]></category>
		<category><![CDATA[Vane]]></category>
		<category><![CDATA[Varmia]]></category>
		<category><![CDATA[Vein]]></category>
		<category><![CDATA[Virgin Snatch]]></category>
		<category><![CDATA[Visigoth]]></category>
		<category><![CDATA[Voidhanger]]></category>
		<category><![CDATA[vreid]]></category>
		<category><![CDATA[Wallachia]]></category>
		<category><![CDATA[Watain]]></category>
		<category><![CDATA[Weedpecker]]></category>
		<category><![CDATA[Whitin Destruction]]></category>
		<category><![CDATA[Wiegedood]]></category>
		<category><![CDATA[Yob]]></category>
		<category><![CDATA[Zapruder]]></category>
		<category><![CDATA[Zeal and Ardor]]></category>
		<category><![CDATA[[::] (4Dots)]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=153740</guid>

					<description><![CDATA[<p>Podsumowania ubiegłego roku Redakcji Kvlt czas wypuścić na światło dzienne! Nie było łatwo zebrać wszystkich w jednym miejscu, nie wszyscy postanowili dzielić&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-roku-2018-wg-redakcji-kvlt/">Podsumowanie roku 2018 wg redakcji KVLT</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Podsumowania ubiegłego roku <strong>Redakcji Kvlt</strong> czas wypuścić na światło dzienne! Nie było łatwo zebrać wszystkich w jednym miejscu, nie wszyscy postanowili dzielić się swoimi rocznymi statystykami, tym bardziej uporządkowanie większości zestawień jak zwykle nie należało do najprostszych. Jak co roku postawiliśmy więc na dowolność wypowiedzi &#8211; długie i soczyste epopeje, albo krótkie i konkretne listy. Miniony rok pożegnaliśmy bez żalu, czekają nas nowe wyzwania i jeszcze więcej pracy, zatem zapraszamy na ostatni <em>one fine look</em> na muzyczne zachwyty i rozczarowania <strong>AD 2018</strong>! Bezdyskusyjnie zarówno w jednej, jak i drugiej kategorii królował <strong>Behemoth</strong>, z polskich pozycji doceniliśmy <strong>Riverside, Entropię, Kły</strong> czy <strong>Sunnatę</strong>, a z światowych wydawnictw najczęściej wyróżnialiśmy&nbsp;<strong>Alice in Chains, Judas Priest, Shining</strong> albo&nbsp;<strong>Craft</strong>. Narzekaliśmy na <strong>Machine Head</strong>, cieszyliśmy z reedycji płyt&nbsp;<strong>Kobong</strong> i zastanawialiśmy się, ile <strong>Dead Can Dance</strong> zostało w <strong>Dead Can Dance</strong>. Kto jeszcze znalazł się na naszych listach? Sporo tu i ówdzie docenionego undergroundu, nie mniej wielkich graczy największych scen, ale nie zabrakło totalnie niszowych acz rewelacyjnych nowo odkrytych perełek z różnych zakątków świata. Sprawdźcie!</p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Adam Abramowicz</strong></p>
<p>Ten rok był bardzo obfity muzycznie, więc nie czuję wstydu, pisząc, że przesłuchałem jedynie mały odsetek płytowych nowości. Niewiele albumów mnie rozczarowało, a do gustu przypadło naprawdę dużo i selekcjonowanie ich zajęłoby zbyt dużo czasu. Do TOP10 wybrałem jedynie te, które jestem w stanie wymienić bez zająknięcia:</p>
<ol>
<li><strong>Behemoth <em>I Love You At Your Darkest</em></strong> – płyta, na którą czekałem długo i niecierpliwie. Choć zdania są podzielone, mnie Panowie z Trójmiasta nie zawiedli. Album dopieszczony pod każdym względem, wizualny i muzyczny majstersztyk dla duszy i ciała – niczego innego się nie spodziewałem. Zdecydowany faworyt tego rankingu.</li>
<li><strong>Voidhanger <em>Dark Days Of The Soul</em></strong>&nbsp;– kawał dobrej i ciężkiej muzy. Podoba mi się tutaj każdy szczegół, i co ważniejsze &#8211; nie znudził mnie po roku od odsłuchu, a faktem jest, że słuchałem go bardzo często i pewnie przesłucham jeszcze nie raz.</li>
<li><strong>Nekkralai <em>G.R.P </em></strong>– tegoroczne odkrycie z Litwy. Lubię, szanuję i często wracam, bo Panowie grają naprawdę zacnie i właśnie takich diabłów w ekstremie nam potrzeba.</li>
<li><strong>By The Spirits <em>We Are Falling</em></strong> – ambitne i bardzo uduchowione granie. Dawno nie słyszałem tak wzniosłych dźwięków!</li>
<li><strong>Myrkur <em>Juniper</em></strong> – wiem, że jest to tylko EPka, ale nie mogłem jej pominąć. Głosem tej Pani jestem zafascynowany od czasu debiutu i wytrwale czekam na każde nowe dźwięki od niej, czujac, że nie będę rozczarowany. Tak było też tym razem.</li>
<li><strong>Mantar <em>The aModern Art Of Setting Ablaze</em></strong> – na tej płycie znalazłem wszystko, co w metalu lubię, czyli moc, surowość i przede wszystkim szczerość. Słucham z przyjemnością od deski do deski i często do tych nagrań wracam.</li>
<li><strong>Vane <em>Black Vengeance </em></strong>– o pirackich podbojach lubiłem czytać odkąd tylko pamiętam. Dzięki temu albumowi mogę o nich również posłuchać, a odkąd mam tę płytę na swojej półce, robię to bardzo chętnie.</li>
<li><strong>LaNinia <em>Loneliness</em></strong><em> –</em> totalne zaskoczenie. Kiedy brałem ten debiut po raz pierwszy w ręce, nie spodziewałem się tak wysokiego poziomu. Jeżeli tak brzmieć będą kolejne albumy tych Panów, wróżę im ciekawą i bogatą karierę.</li>
<li><strong>Untervoid <em>Untervoid</em> </strong>– do tego albumu mam lekki sentyment, bo to pierwszy materiał, który recenzowałem dla Kvlt. Bardzo dobra płyta, która równie dobrze brzmi na żywo, o czym mogłem się przekonać podczas niedawnego <strong>Merry Christless 2018</strong>.</li>
<li><strong>Agnieszka Chylińska <em>Pink Punk </em></strong>– tej Pani nie mogło zabraknąć w zestawieniu. Pomimo ogromu hejtu, który wylał się na nią i przy okazji rykoszetem na naszą redakcję za publikację recenzji tej płyty, nie będę ukrywał, że cholernie mi się ona podoba i mam w poważaniu, co myślą o tej pozycji inni. Dla mnie jest to bardzo dobry album, który bywa jednocześnie odskocznią od ponurych i agresywnych metalowych dźwięków.</li>
</ol>
<p>Mam nadzieję, że rok 2019 będzie równie bogaty w doznania muzyczne, bo zapowiadane premiery wyglądają bardzo zachęcająco i pewnikiem jest, że dużo miłych niespodzianek jeszcze przed nami.<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/Dhfy9TPga-c" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Marcin &#8222;Mały&#8221; Brzeźnicki</strong></p>
<p>Rok 2018 zaliczam do bardziej intensywnych lat w temacie poznawania nowych zespołów i odsłuchu nowości. Był to mój pierwszy rok stałej współpracy z Kvlt i ogrom materiałów muzycznych, które magazyn otrzymuje niewątpliwie mnie przytłoczył. Dla osoby, która uważała się za zorientowaną w muzyce współczesnej był to spory cios między nogi, ale z pokorą przyjąłem wyzwanie. W przyszłym roku życzyłbym sobie i polskiej scenie metalowej mniej zawiści i trollingu, bo lepszych zespołów życzyć nie muszę, mamy ich od groma. Ludziom plującym jadem na kapele i piszących o muzyce życzę dystansu, a może i próby stworzenia czegoś na własną rękę, by mogli się przekonać, ile kosztuje pielęgnowanie hobby zwanego <em>metalem</em>. Bardzo też chciałbym, by plotki o odejściu wytwórni od klasycznych nośników muzycznych okazały się nieprawdziwe, gdyż kupowanie i posiadanie muzyki w fizycznej postaci jest zwyczajnie tak naturalne i wyjątkowe, że to nie może się znudzić.</p>
<ol>
<li><strong>Carnation</strong> <strong><em>Chapel of Abhorrence</em></strong>. Lekko obciachowy image, niby old schoolowy szwedzki death metal, ale zarazem aranżacyjnie i brzmieniowo ewidentnie nowoczesny, głęboki i wyraźny wokal, hit za hitem. Nie jestem w stanie słuchać tego albumu bez gibania się, ruszania głową, dlatego numero uno.</li>
<li><strong>Depravity <em>Evil Upheaval</em></strong>. Mega zaskoczenie i chyba mój zagraniczny debiut roku. Brutalny, pełen szaleństwa, perfekcyjnie zagrany death metal we florydzkim stylu. Zarazem pierwszy kontakt z <strong>Transcending Obscurity Records</strong>.</li>
<li><strong>Newbreed <em>Law</em></strong>. Świetna płyta prog metalowców z Bielska Białej. Połączenie pięknych melodii wokalnych z agresją <strong>Gojira</strong> i <strong>Kobong</strong>. Niebanalna płyta i mój numer jeden 2018 w Polsce.</li>
<li><strong>Lik <em>Carnage</em></strong>. Obrzydliwy, a zarazem świetny szwedzki dm. Bezlitośnie i cały czas do przodu.</li>
<li><strong>Gaerea <em>Unsettling Whispers</em></strong>. Klimat tej płyty wgniótł mnie momentalnie, brzydota i piękno w idealnej symbiozie. Dowód na to, że jedno bez drugiego nie ma prawa istnieć.</li>
<li><strong>Pestilence <em>Hadeon</em></strong>. Bardzo dobry powrót Holendrów. Płyta klasyczna w swojej budowie, można powiedzieć, że nawet bezpieczna, ale zrobiona w taki sposób, iż zachwyca i kopie.</li>
<li><strong>Gruesome <em>Twisted Prayers</em></strong>. <strong>Schuldiner</strong> nie żyje, niech żyje <strong>Schuldiner</strong>! <strong>Gruesome</strong> od powstania udaje się tworzyć w stylu <strong>Death</strong>, jednocześnie robiąc to w taki sposób, że nie ma mowy o tanim kopiowaniu. Nawet jeżeli motywy brzmią niemal identycznie do partii z albumów <strong>Death,</strong> to i tak nie mam nic przeciwko. Bardzo „przebojowo” i nostalgicznie zarazem.</li>
<li><strong>Judas Priest <em>Firepower</em></strong>. Nie jestem maniakiem <strong>Judas</strong>, ale ta płyta w moim mniemaniu jest świetna. Mam wrażenie, że dołączy do klasyków i będzie również uważana za takowy.</li>
<li><strong>Zapruder <em>Zapruder</em></strong>. Miłe zaskoczenie od <strong>Apathia Records</strong>. W momencie, gdy <strong>The Dillinger Escape Plan</strong> zakończył działalność, <strong>Zapruder</strong> jest dobrą alternatywą. Szaleństwo i umiejętności muzyczne sprawiły, że ten album zaskakuje i nie męczy.</li>
<li><strong>Grin <em>Gnosis</em></strong>. Rzutem na taśmę sopocki skład wbił się na mą listę. Wydany w końcówce roku album daje nową jakość na polskiej scenie i pokazuje, że można u nas zagrać coś więcej z polotem niż tylko black czy death metal.</li>
</ol>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/rPD6X506Qzs" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Piotr Czwarkiel</strong></p>
<p>Przyznać muszę, że w porównaniu do kilku poprzednich lat nie miałem większego problemu z wytypowaniem najciekawszych wydawnictw, które mną wstrząsnęły. Nie żebym twierdził, że w ubiegłym roku mało się działo, ale tego urodzaju było jakby mniej.<br />
Niemalże jestem pewien, że większość wytypuje <strong>Watain</strong>, który po <strong><em>The Wild Hunt</em> </strong>powrócił z wielkim hukiem w postaci krążka <em><strong>Trident Wolf Eclipse</strong></em>. Również nowa, przede wszystkim inna i bardzo zróżnicowana płyta <em><strong>I Loved You at Your Darkest</strong></em> grupy<strong> Behemoth</strong> należy do ścisłej czołówki. <strong>Frontside</strong> zmartwychwstał w świetnym stylu. Staruszkowie z <strong>Judas Priest</strong> pokazali jak się gra heavy metal. <em><strong>Down Below</strong></em> zespołu<strong> Tribulation</strong> trzyma bardzo wysoki poziom, a nowa płyta <strong>Alice in Chains</strong> długo pozostawała w moich słuchawkach. Tak jak nie bardzo rozumiałem fenomen <strong>Sunnaty</strong> z płytą <em><strong>Zorya</strong></em>, tak <em><strong>Outlands</strong></em> kocham w pełni! Miałem obawy, co bez <strong>Abbatha</strong> stworzy<strong> Immortal</strong>, ale <em><strong>Northern Chaos Gods</strong> </em>to jest black metal najlepszego sortu. Co prawda <b>Nosowska</b>&nbsp;mnie nieco zaskoczyła z tym tłustym brzmieniem, ale<em><strong> Basta</strong></em> to bardzo dobra płyta, do której wracam całkiem często.</p>
<p>Ale poprzedni rok chciałem pokazać w trochę inny sposób. Chciałbym zwrócić uwagę na albumy, które nie lądują na pierwszych stronach muzycznych gazet.</p>
<ol>
<li><strong>Ols <em>Mszarna</em></strong>. Tak pięknej muzyki nie słyszałem dawno &#8211; pełnej emocji i delikatności, zaśpiewanej wielogłosem, który nadaje całości niesamowitego klimatu. Mam nadzieję, że wcześniej niż później w 2019 roku ukaże się nowa płyta tego neofolkowego projektu.</li>
<li><strong>Spectrum Mortis <em>קדוש/Kadosh</em></strong>.&nbsp;Uwielbiam takie niespodzianki, mroczny klimat, rytualne zaśpiewy wzięte z (opuszczonego przez Boga) klasztoru. Muzycznie jest to bardzo niebezpieczna mieszanka death i doom metalu, niesamowicie intensywna i wciągająca.</li>
<li><strong>Moloch <em>The Other Side</em></strong><em>.</em>&nbsp;To, co wyróżnia <strong>Molocha</strong> spośród innych projektów w Polsce &#8211; ma swój styl. Tutaj mamy do czynienia z mrocznym spojrzeniem na elektroniczną muzykę. Polecam i czekam na pełny album w 2019 roku.</li>
<li><strong>Bishop Briggs</strong> <em><strong>C</strong><strong><em>h</em>urch of Scars</strong></em>. Indie-popowa artystka zachwyciła chyba nie tylko mnie, bo o debiutanckim albumie jest całkiem jednak głośno i to raczej nie jest przypadek.</li>
<li><strong>Diplegia <em>Abject Failure</em></strong>. Bandcamp to ósmy cud świata, bo to dzięki niemu wpadłem na ten amerykański zespół. Przerażający wokal oraz nieśpieszna i depresyjna muzyka z pogranicza black i doom metalu. To jest cios!</li>
<li><strong>Funeral Mist<em> Hekatomb</em></strong>. <strong>Arioch</strong> we współpracy z <strong>Larsem</strong> pokazali jak nagrać album lepszy od całego <strong>Marduka</strong> 😉 Nawałnica blastów, agresywne i szybkie riffy to motyw przewodni tego znakomitego wydawnictwa.</li>
<li><strong>Antlers <em>beneath.below.behold</em></strong>. To najlepszy atmosferyczny black metal, jaki dane mi było usłyszeć w 2018 roku. Pamiętam moment, kiedy to recenzowałem ów album. Więcej argumentów znajdziecie <strong><a href="https://kvlt.pl/recenzje/antlers-beneath-below-behold-2018/">tutaj</a></strong>.</li>
<li><strong>Tsima <em>Koniec</em></strong>. <strong><em>Koniec</em> </strong>to niestety koniec zespołu <strong>Tsima</strong>, a szkoda i to bardzo. Przez trzy kolejne wydawnictwa ten band pokazał swoją muzyczną ewolucję: od post-rocka, przez post-metal po &#8211; ku mojemu zdziwieniu &#8211; romans z post-black metalem z niespodziewanymi partiami wokalnymi. Po niejednokrotnym przesłuchaniu tego materiału dochodziłem do jednego wniosku – gdyby grali dalej, widziałbym ich u boku zespołu <strong>Entropia</strong>.</li>
<li><strong>Master Boot Record</strong>&nbsp;<em><strong>Direct Memory Access</strong></em>. Dla mnie jest to swego rodzaju ewenement. No bo kto by wymyślił jak tu sprytnie i umiejętnie połączyć elektronikę z metalem? Ale takiemu jednemu Włochowi się udało. A, że <strong>Blood Music</strong>&nbsp;to dostrzegł i docenił jego kunszt &#8211; mówi samo przez się. Dla mnie bomba!</li>
<li><strong>Automb <em>Esoterica</em></strong>. Ta pozycja wdarła się do mojego zestawienia niemal w ostatniej chwili. To, co stworzyli muzycy <strong>Morbid Angel</strong> i <strong>Necrophagia</strong> wraz z debiutującą na amerykańskiej scenie wokalistką <strong>Danielle</strong> zasługuje na rozgłos. Miejscami przebojowy a innym razem niesamowicie klimatyczny, przypominający mi <strong>Nagflar</strong> i <strong>Watain</strong>. Coś pięknego!</li>
</ol>
<p>Ponadto w szczególny sposób chciałbym wymienić kilka zespołów z podziałem na kategorie:</p>
<p>Debiut roku w Polsce: <strong>Hostia <em>Hostia.</em></strong><br />
Wydarzenie roku: reedycja płyt zespołu<strong> Kobong.</strong><br />
Koncertowe odkrycie: <strong>Sen Svaja, Cunabula, Nahash</strong> i <strong>Deceitome</strong> na <strong>Kilkim Zaibu Festival</strong>.<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/I_kjtBKyHB8" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Dominik Dwornicki</strong></p>
<p>Nie jestem specjalnie zwolennikiem podsumowań, gdyż mają z góry narzucone ramy, są płynne i trudno trzymać się wytypowanej listy dłużej. Także pewnie za tydzień, miesiąc, to podsumowanie byłoby zupełnie inne. Ale na ten czas&#8230;</p>
<p>Specjalnie nie oddzieliłem płyt metalowych od nie-metalowych, dawno już przestałem patrzeć na albumy pod tym kątem. Muzyka jest muzyką.</p>
<ol>
<li><strong>The Mystery of the Bulgarian Voices feat. Lisa Gerrard</strong>&nbsp;<strong><em>BooCheeMish</em></strong>. Jak na razie nie usłyszałem nic lepszego w tym roku. Muzykę tej kooperacji, szczególnie niektóre jej fragmenty, uważam za najlepsze kompozycje w historii tego typu muzyki. <strong>Lisa Gerrard</strong>&nbsp;nie skupiała się specjalnie w tym roku na albumie <strong>DCD</strong>. Może jednym z powodów była, nie oszukujmy się, niechęć przyćmienia <em><strong>BooCheeMish</strong></em>? <em><strong>Dionysus</strong></em> nic takiego podobnego w sobie nie zawiera, ale o tym&#8230; Niżej.</li>
<li><strong>Pestilence <em>Hadeon</em></strong>. Jako ich wierny fan, od samego początku przewidywałem, że ten album będzie na wysokim miejscu w tegorocznych podsumowaniach. Deliberowanie nad tym, dlaczego tak uważam, mija się z celem, to po prostu &#8211; killer! Pójdę więc na łatwiznę &#8211; recenzja<strong><a href="https://kvlt.pl/recenzje/pestilence-hadeon-2018/"> tu,</a></strong>&nbsp;możecie zobaczyć, co myśli o tym specjalista w tej dziedzinie, a ja się z nim w 100% zgadzam.</li>
<li><strong>David Byrne <em>American Utopia</em></strong>. Nie jest to może najlepsze dzieło <strong>Davida</strong>, ale facet ma 66 lat i nagrał cholernie dobrą płytę, czym nie mogą się pochwalić niektórzy w jego wieku, oczywiście nie będę tu wytykać palcami. Dawno już&nbsp; nie słyszałem tak szczerej/dziwnej muzyki. Kompozycje w większości taneczne, w warstwie lirycznej zaskakują głębokimi, poważnymi i jajcarskimi przemyśleniami autora. Znajdziecie tu świetne przesłania, a zakończę ten wywód jednym z nich:<em>The Pope Don&#8217;t Mean Shit To A Dog</em>.<strong> American Utopia</strong> to obowiązkowa pozycja dla poszukiwaczy w świecie muzyki.</li>
<li><strong>Mating Ritual <em>Light Myself On Fire</em></strong>. To niesamowicie taneczna płyta! To połączenie synth i indie popu z domieszką post punka, do tego stylistycznie brzmi, jakby była nagrywana w latach 80. Czego chcieć więcej?! Te dźwięki oczarowały mnie od samego początku.</li>
<li><strong>Shining</strong> <em><strong>X-Varg Utan Flock</strong></em>. To wysoce agresywny i jednocześnie cholernie emocjonalnie intensywny album. <strong>Niklas</strong> nie zawiódł, kolejny raz pokazał wielkość swoich umiejętności twórczych.&nbsp;</li>
<li><strong>Dead Can Dance <em>Dionysus</em></strong>. To największe zaskoczenie tego roku, gdyż z wypuszczeniem tej płyty wiązały się wyjątkowo duże oczekiwania. Jednakże jestem pewien, żaden z czcicieli ich muzyki nie nazwie tego krążka złym. A co można mu zarzucić? Cóż, <em><strong>Dionysus</strong></em> oczywiście posiada w sobie jakieś ewidentne muzyczne zapożyczenia, ale na tym etapie ich twórczości to raczej nic dziwnego. No i druga sprawa &#8211; brak wyeksponowania głosu <strong>Lisy Gerrard</strong> w kompozycjach. To na pewno, zdziwiło nie jednego z Was, w tym również mnie. By nie przedłużać, dodam jeszcze swoje osobiste odczucie co do tego albumu &#8211; posiada w sobie coś złowieszczego.</li>
<li><strong>The Dark Red Seed <em>Becomes Awake</em></strong>. Psychodeliczne i folkowe klimaty tego krążka niecodziennie mieszają się z innymi gatunkami, by stworzyć unikatowe brzmienia. Obszernie wypowiedziałem się już o <em><strong>Becomes Awake</strong></em> w recenzji z 3 grudnia 2018 na łamach tego magazynu. Dodam tylko jedno, dla mnie &#8211; debiut roku.</li>
<li><strong>Silence Lies Fear <em>Shadows Of The Wasteland</em></strong>. Tu najbardziej urzekły mnie klawisze. <em><strong>Shadows Of The Wasteland&nbsp;</strong> </em>to agresja, technika, masa emocji w każdym dźwięku. Panowie z Azerbejdżanu zdecydowanie zasługują na uwagę.&nbsp;&nbsp;</li>
<li><strong>Panopticon <em>The Scars Of Man On The Once Nameless Wilderness I And II</em></strong>. Ten prawie dwugodzinny/dwupłytowy kolos to najbardziej wyraziste dzieło tego roku z pogranicza black metalu i amerykańskiego folku. Podzielony w części pierwszej na surowy i atmosferyczny black metal wysokich lotów, a w części drugiej oddany od początku do końca dźwiękom prerii dzikiego zachodu w klimatach country/bluegrass. Po trzech latach, po świetnym <em><strong>Autumn Eternal</strong></em><strong>&nbsp;Lunn</strong> powraca i szczerze trzeba mu przyznać &#8211; ambicji to mu nie brakuje.</li>
<li><strong>Philip H. Anselmo &amp; the Illegals <em>Choosing Mental Illness as a Virtue</em></strong>. Ten album to nieposkromiona bestia, niszcząca wszystko na swojej drodze. Niesamowicie ucieszyłem się, że znów mam zaszczyt słuchać dobrej muzy ze stajni <strong>Anselmo</strong>. <em><strong>Mental Illness</strong></em> to najbardziej schizolski krążek, jaki w tym roku słyszałem.</li>
</ol>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/jRkp-1W6-co" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Wadim „Vladymir” Filiks&nbsp;</strong></p>
<p>Rok 2018 do spektakularnych (jeśli chodzi o dokonania muzyczne) nie należał. Kilkukrotnie zmieniałem koncepcję spisania mojej tegorocznej „topki”, aż w końcu doszło do mnie, że nie jestem w stanie wymienić dziesięciu świetnych albumów. Przedstawiam Wam zatem pięć krążków, do których najczęściej i najchętniej wracałem, w kolejności nieprzypadkowej. A dodatkowo dorzucam pięć płyt, na które również warto zwrócić uwagę. Lecimy.</p>
<ol>
<li><strong>Kriegsmaschine <em>Apocalypticists</em>.&nbsp;</strong>Moja płyta roku pojawiła się w sieci niespodziewanie pewnego niedzielnego popołudnia i od razu zawładnęła moim odtwarzaczem.&nbsp;<strong>Darkside</strong>&nbsp;stworzył tu najlepszy w swojej karierze popis za zestawem perkusyjnym, zaś&nbsp;<strong>M.</strong>&nbsp;jak zwykle nie brał jeńców przy komponowaniu gitar i pisaniu tekstów. Od pierwszej do ostatniej sekundy, album ten jest dziełem kompletnym. Wracam do niego regularnie, a mój (i nie tylko mój) apetyt przed przyszłoroczną nową płytą&nbsp;<strong>Mgły</strong>&nbsp;i trasą tej formacji wyostrzył się znacząco.</li>
<li><strong> Judas Priest <em>Firepower</em>.&nbsp;</strong>Bezsprzecznie mój ulubiony powrót roku, klasycznie brzmiący materiał nie chcących się zestarzeć dinozaurów heavy metalu.&nbsp;<strong>Rob Halford</strong>&nbsp;i spółka tym razem postawili na klasykę i powrót do korzeni, więc numery z tego krążka przypominają nieco stylistykę albumów&nbsp;<strong><em>Screaming for Vengeance</em></strong>&nbsp;i&nbsp;<strong><em>Painkiller</em></strong>. Niemniej jednak całość wciąż brzmi świeżo i z polotem, a takiej werwy i energii na scenie (co kapela udowodniła podczas tegorocznego koncertu w Spodku) wypada chyba życzyć wszystkim muzykom.</li>
<li><strong> Lonker See <em>One Eye Sees Red</em>.&nbsp;</strong>O! To jeden z nielicznych albumów 2018 roku, który naprawdę wgniótł mnie w fotel. Perfekcyjny balans pomiędzy poszczególnymi instrumentami, jak zwykle rewelacyjny saksofon, piękne budowanie dźwiękowej przestrzeni i tajemniczy wokal.&nbsp;<strong>Lonker</strong> <strong>See</strong>&nbsp;to bez dwóch zdań awangarda polskiej muzyki alternatywnej.</li>
<li><strong>Cultes des Ghoules <em>Sinister, or Treading the Darker Paths</em>.&nbsp;</strong>Nadal chętnie wracam do poprzedniego krążka grupy,&nbsp;<strong><em>Coven, or Evil Ways Instead of Love</em></strong>, który zauroczył mnie swoją szekspirowską stylistyką tekstów.&nbsp;<strong><em>Sinister…</em></strong> to z kolei powrót do świetnej atmosfery z&nbsp;<strong><em>Häxan</em></strong>&nbsp;i najbardziej uznanego&nbsp;<strong><em>Henbane</em></strong>. Dawna surowość grupy łączy się z symfonicznymi wstawkami, a proste i powtarzalne motywy budują na płycie aurę tajemniczości i mroku. Za produkcję po raz kolejny odpowiadał&nbsp;<strong>M.</strong>, więc strona techniczna jak zwykle stoi na wysokim poziomie. Album kupił mnie totalnie otwierającym kawałkiem&nbsp;<strong><em>Children of the Moon</em></strong>. Dawać mi to na żywo! No i elo.</li>
<li><strong>Anthrax <em>Kings Among Scotland (Live)</em>.&nbsp;</strong>Poczynania nowojorczyków śledzę od dawna. <strong>Anthrax</strong> to jedna z kapel, które kształtowały mnie muzycznie jako szczyla i zawsze chętnie wracam do ich osiągnięć płytowych. W 2017 roku dali świetny koncert w Warszawie, a w tym roku energicznie rozgrzali publikę przed <strong>Slayer</strong>em w Łodzi. Zapis ubiegłorocznego koncertu z Glasgow to świetna okazja, by trochę scenicznego szaleństwa grupy zabrać do domu. DVD zawiera też materiały dodatkowe, na które warto zwrócić uwagę. Generalnie jest to po prostu dobry album koncertowy. <em>Waaaardaaaance!</em></li>
</ol>
<p>Poniżej pięć płyt, które powinny zagościć w Waszych odtwarzaczach z różnych powodów. Jeśli jakimś cudem przegapiliście te propozycje, to bezzwłocznie radzę się zaopatrzyć lub chociaż odpalić w wersji cyfrowej. Nie pożałujecie.</p>
<ol>
<li><strong> UADA <em>Cult of a Dying Sun</em>.&nbsp;</strong>Amerykańskiej grupie należy się nagroda w kategorii “zaskoczenie roku”. Wydawało się, że wszyscy na ich muzyce postawili krzyżyk, oskarżając zespół o bycie kopią naszej rodzimej&nbsp;<strong>Mgły</strong>, a tymczasem zamaskowani metalowcy zerwali z tymi alegacjami i kajdanami, wreszcie tworząc coś innego. I choć album ten nie jest jeszcze wyżynami możliwości kapeli, to należy z nadzieją patrzeć w przyszłość grupy i czekać na kolejne ciosy z obozu&nbsp;<strong>UADA</strong>.</li>
<li><strong> Kły <em>Szczerzenie</em>.&nbsp;</strong>Debiutancki album grupy, która wcale nowicjuszem nie jest, to jeden z lepszych polskich krążków pierwszej połowy roku. Black metal w ciekawym mariażu z wpływami zimnej fali składa się na ciekawy i ambitny projekt, którego producentem został&nbsp;<strong>Nihil</strong>. Udane teksty, w całości po polsku, to kolejny plus tej płyty. Materiał ten dowodzi po raz kolejny, że polska scena black metalowa ma się dobrze i wciąż jeszcze się nie wysyciła.</li>
<li><strong> Mordor <em>Darkness&#8230;</em>.&nbsp;</strong>1993, 1997 i 2018. Trzy pełne albumy częstochowskiego&nbsp;<strong>Mordoru</strong>&nbsp;i trzy różne oblicza zespołu. Ponad dwie dekady przyszło fanom tej legendarnej formacji czekać na nowy materiał, ale zdecydowanie opłaciło się. Agresja death metalu spotyka tu głębię doom metalu i razem składają się na potężny cios, po którym trudno się pozbierać. Znów w zestawieniu pojawia się&nbsp;<strong>M.</strong>&nbsp;w roli producenta, co pozwala mi sądzić, że dzięki niemu starzy wyjadacze zabrzmieli tak świeżo i oryginalnie, pomimo upływu lat.</li>
<li><strong> Deep River Acolytes <em>The Hour of Trial</em>.&nbsp;</strong>Fińską kapelę odkryłem kiedyś przez przypadek i od tamtej pory śledzę ich poczynania. Najnowszy materiał grupy był jednym z moich ulubionych w pierwszych tygodniach tego roku. Powolne i posępne kompozycje dobrze wpisywały się w zimową i smutną aurę pogodową. W pamięć zapadła mi szczególnie kompozycja&nbsp;<strong><em>The Unknown Grandeur</em></strong>, która czerpie trochę z southern metalu, dzięki czemu jest najbardziej chwytliwym utworem na płycie. I choć nie wracam często do tego albumu, to jestem ciekaw, co jeszcze&nbsp;<strong>Akolici</strong>&nbsp;mają do zaoferowania.</li>
<li><strong> Thom Yorke <em>Suspiria (Music for the Luca Guadagnino Film)</em>.&nbsp;</strong>Reboot klasycznego włoskiego horroru to jedno z ważniejszych dla mnie kinematograficznych przeżyć tego roku. Nie chciałem iść na ten film, bo uznałem, że nowe podejście do starego tematu nie może przeskoczyć oryginału. Dałem się jednak namówić i nie żałuję, bo artystycznie ten film jest przepięknie nakręcony, z dużą dozą inspiracji twórczością mojego ulubionego <strong>Stanley’a Kubricka</strong>. A muzyka <strong>Thoma Yorke’a</strong> (tak, tego z <strong>Radiohead</strong>) to czysta poezja. Numerów <strong><em>Volk</em></strong>, <strong><em>Open Again</em></strong> czy wreszcie <strong><em>Has Ended</em></strong> mogę słuchać bez końca. Pozycja obowiązkowa, zarówno film, jak i ścieżka dźwiękowa.</li>
</ol>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/Nv7KDuzs2JY" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Michał &#8222;Kapitan Bajeczny&#8221; Kondzior</strong></p>
<p>Na przekór swoim dotychczasowym podsumowaniom, tegoroczną listę Best of Extreme postanowiłem zrobić spontanicznie i bez uprzednich przygotowań, tak by znajdowały się na niej albumy, które w tym roku odcisnęły na mnie największe piętno i zapadły mi w pamięć najbardziej, a tym samym te, które najszybciej sobie przypomnę. Oto TOP11 (akurat tyle mi do głowy wpadło) albumów, które właśnie ułożyłem według alfabetu:</p>
<ol>
<li><strong>Aborted <em>TerrorVision </em></strong><em>&#8211;</em>&nbsp;bo gdy w mainstreamowe zespoły już w zasadzie całkowicie przestałem wierzyć, ta ekipa po dłuższej serii nietrafionych wydawnictw stworzyła oryginalną i wściekłą bestię.</li>
<li><strong>Cerber <em>Śmiara</em></strong> &#8211; bo to jedna z najlepszych polskich płyt tego roku, a mimo to zupełnie się o niej nie mówi (a przynajmniej ja tego nie słyszę).</li>
<li><strong>Eskhaton <em>Omegalitheos</em></strong> &#8211; bo to zło i obłęd w stężeniu trudnym do opisania słowami.</li>
<li><strong>Funeral Mist <em>Hekatomb</em></strong> &#8211; bo wyrwało mnie z butów i od czerwca nie mogę ich znaleźć.</li>
<li><strong>Human Cull <em>Revenant</em>&nbsp;</strong>&#8211;&nbsp;bo fenomenalnie ilustruje, jak powinno się grać grindcore.</li>
<li><strong>Koniec Pola</strong> <em><strong>Cy</strong></em> &#8211; bo często wracam i jeszcze się nie mogę nasłuchać.</li>
<li><strong>Kriegsmaschine <em>Apocalypticists</em></strong> &#8211; bo łupnęło z mocą (i zaskoczeniem) Boeinga 767, a praca perkusji śni mi się po nocach.</li>
<li><strong>Mylingar <em>Döda Drömmar</em></strong> &#8211; bo brud i zgnilizna zawarte na tej płycie, sprawiają, że ogromna większość death i black metalu jawi się słodka i kolorowa niczym odpustowy lizak.</li>
<li><strong>One Day in Fukushima <em>Ozymandias</em></strong> &#8211; bo to mój ulubiony debiut tego roku, a i świetna, grindcore&#8217;owa artyleria.</li>
<li><strong>Portal <em>Ion</em></strong> &#8211; bo nawet nie wiem, od czego trzeba by zacząć, żeby odpowiednio opisać ich muzykę. Jako domorosły grajek, czuję się przy nich jakbym patrzył na szalonego i wszechpotężnego boga. Wiem tylko, że podziwiam.</li>
<li><strong>Within Destruction <em>D E A T H W I S H</em></strong> &#8211; bo buja, gniecie i dobrze się przy tym bawi. A w ogóle to HWDP Slam Policji.</li>
</ol>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/JzgSeeLbFls" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Paweł Lach</strong></p>
<p>Kolejność niekoniecznie taka, ale &#8222;dycha sztosów&#8221; prezentuje się za 2018 rok mniej więcej tak (przynajmniej jeśli brać pod uwagę metal z przyległościami i alternatywę):</p>
<ol>
<li><strong>Anna von Hausswolff <em>Dead Magic</em></strong>&nbsp;– mroczne, melancholijne, ale wciągające granie, rozpostarte między ambientem, rockową poetyckością w duchu<strong> Nicka Cave&#8217;a</strong>, baśniowością <strong>Kate Bush</strong>, a post rockowym eksperymentem. Nic na tej płycie nie jest do końca oczywiste. Anna na prawach czarnej magii łączy ze sobą żywioły i światy.</li>
<li><strong>Essenz <em>Manes Impetus</em></strong>&nbsp;– kompletnie undergroundowa kapela z Niemiec, łącząca w bardzo sugestywną, intensywną i klimatyczną całość black, death i doom metal. Niby nic nowego, a jednak brzmi złowieszczo i diabolicznie, niby surowo, miejscami prymitywnie, a jednak z rozmachem, jakąś mocą, diabelską siłą.</li>
<li><strong>Dead Can Dance <em>Dionysus</em></strong>&nbsp;– mam słabość do <strong>Dead Can Dance</strong>, ich płyty pozwoliły mi podróżować do mistycznych światów bez wydawania kasy na dragi i alkohol oraz bez efektu odstawienia i kaca. Może to nie najlepszy album, może wałkują znów stare tematy, ale i tak lubię.</li>
<li><strong>Judas Priest <em>Firepowe</em>r&nbsp;</strong>– kawał rzetelnie zagranego, wciąż porywającego heavy metalu. Na koncercie w katowickim <strong>Spodku</strong>, na którym miałem przyjemność być, nowe kawałki nie zabrzmiały gorzej od klasyków, co jest najlepszą rekomendacją.</li>
<li><strong>Preoccupations <em>New Material</em></strong>&nbsp;– alternatywny rock, przesiąknięty duchem cold wave. Melancholijne, ale z nerwem.</li>
<li><strong>Conan <em>Existential Void Guardian</em></strong>&nbsp;– ponownie miażdżą czaszkę brudnymi doomowymi riffami (jak na nich to nawet żwawymi) z siłą pewnego Cymeryjczyka, który odzianą w sandał stopę deptał królestwa ery hiperborejskiej.</li>
<li><strong>Soulfly <em>Ritual</em></strong>&nbsp;– rzecz w starym stylu, kłaniają się lata 90. Spora dawka energii, z domieszką rytualnej egzotyki rodem z czasów <em><strong>Roots</strong></em>&nbsp;<strong>Sepultury</strong>. Mnie takie wydanie ich twórczości najzwyczajniej &#8222;bierze&#8221;.</li>
<li><strong>Marduk <em>Viktoria</em></strong>&nbsp;– ani nie jestem ich wielkim fanem, ani ta płyta może mnie nie zmiażdżyła, ale słucha się jej przyjemnie. Postanowiłem wyróżnić także z tego powodu, że koncert <strong>Marduk</strong> w <strong>Mega Clubie</strong>&nbsp;był obok występu <strong>Asphyx</strong> na <strong>Metalmanii 2018</strong>&nbsp;najlepszym metalowym występem, jaki w tym roku widziałem.</li>
<li><strong>The Soft Moon <em>Criminal</em></strong>&nbsp;– chłodne wertertyczne klimaty, na styku new wave, indsutrialu i alternatywy. Na swój sposób kuszące i przebojowe, ale oczywiście pod warunkiem, że lubimy takie metaliczne, surowe pejzaże.</li>
<li><strong>The Prodigy <em>No Tourists</em></strong>&nbsp;– mam wrażenie, że to bardzo przyjemny powrót do klimatów, którymi parali się w latach 90. Jest tu energia i miłe pier&#8230;, wbrew obowiązującemu kiedyś hasłu: &#8222;od techno można z nudów zdechnąć&#8221;.</li>
</ol>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/Nre0hcDz5TI" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Jakub Milszewski</strong></p>
<p class="Standard">Jestem trochę zaskoczony tym, jak bardzo generyczna wyszła mi w tym roku szczególnie rodzima część zestawienia. Do rzeczy:</p>
<p class="Standard"><b>Polska:</b></p>
<p class="Standard">Zacznijmy od wyróżnień, czyli kapel, którym udało się przykuć moją uwagę, ale z powodów obiektywnych nie miałem okazji zapoznać się z nimi na tyle, na ile bym chciał: <b>Belzebong</b> <b><i>Light the Dankness</i></b>, <b>Drown My Day&nbsp;<i>The Ghost Tales</i></b>, <b>Varmia <i>W ciele nie</i>.</b></p>
<p class="Standard">I dalej, sklecona na kolanie pierwsza dyszka:</p>
<ol>
<li class="Standard"><b>Riverside </b><b><i>Wasteland.&nbsp;</i></b>Nie spodziewałem się, że w moim, było nie było, metalowym serduszku najbardziej rozsiądzie się w tym roku <b>Riverside,</b> ale oddajmy cesarzowi co cesarskie: <b>Mariusz</b> i ferajna zrobili płytę świetną, otworzyli się na kilka nowych rejonów, które dodały ich muzyce nowego smaku, osnuli wszystko w czytelne emocje. Tak się to powinno robić zawsze.</li>
<li class="Standard"><b>Entropia <i>Vacuum.&nbsp;</i></b>Długo nie mogłem wskoczyć na hype train <b><i>Vacuum</i></b>, ale kiedy już wszedłem, to nie mogę zejść. Transowa, momentami zaskakująco taneczna płyta, będąca kwintesencją tego, co uwielbiam – muzycznej niezależności i podejmowania ryzyka.</li>
<li class="Standard"><b>Sunnata&nbsp;<i>Outlands.&nbsp;</i></b>Cenię sobie artystów, którzy nie idą na łatwiznę i nieustannie grzebią głębiej. <b><i>Zorya</i></b> była skokiem w nicość, ale wraz z premierą <b><i>Outlands </i></b>okazało się, że <b>Sunnata </b>potrafi nas zabrać jeszcze dalej w głąb nas samych.</li>
<li class="Standard"><b>Behemoth&nbsp;<i>I Loved You At Your Darkest.&nbsp;</i></b>W moim osobistym rankingu <b><i>The</i></b> <b><i>Satanist</i></b> pozostał niepobity, ale <b><i>ILYAYD </i></b>znów otworzył trochę nowych drzwi i wpuścił trochę świeżego powietrza. <b>Negral </b>po raz kolejny zagrał wszystkim na nosie i nie zadowolił ani tych, którzy namawiali go do większej komercji, ani tych, którzy domagali się powrotu do podziemia.</li>
<li class="Standard"><b>Mentor <i>Cults, Crypts and Corpses.&nbsp;</i></b>A kiedy robi się zbyt poważnie wjeżdża supergrupa <b>Mentor</b> i robi swoje. Kolejna porcja hołdu dla wszelkich metalowych staroci od <b>Sabbath </b>przez <b>Venom </b>po <b>Maiden </b>została poskładana nie po to, żeby zmieniać świat, a po to, żeby dać sierściuchom trochę radości. Metal to w końcu muzyka rozrywkowa.</li>
<li class="Standard"><b>Kriegsmachine&nbsp;<i>Apocalypticists.&nbsp;</i></b>Kiedy już rodzima ekstrema zaczęła mi się zlewać w jedno, nadeszło <b>Kriegsmachine.</b> <b><i>Apocalypticists </i></b>nie jest albumem odchodzącym od wypracowanych w ostatnich latach kanonów współczesnego rodzimego blacku (nie może być inaczej biorąc pod uwagę skład osobowy <b>KSM</b>), ale za to zbierającym wszystko, co w nim najlepsze. A partie <b>Darkside&#8217;a </b>– palce lizać.</li>
<li class="Standard"><b>The Heavy Clouds&nbsp;<i>Mind</i> <i>Pollution&nbsp;</i></b>Nieco grunge, nieco pustyni, nieco lat 90-tych, nieco alternatywy – <b>The Heavy Clouds </b>przyszli znikąd i wydaje się, że poszli dalej niezauważeni, podczas gdy <b><i>Mind Pollution </i></b>serwuje bardzo dużo fajnych odjazdów. Mnóstwo znanych i lubianych wpływów zmiksowanych w nieprzesadzonych proporcjach we frapującego rocka.</li>
<li class="Standard"><b>The Lowest&nbsp;<i>Doomed.&nbsp;</i></b>Szczególnie w drugiej części 2018 roku mocniej przemówiły do mnie wszelkie rejony hardcore. W rodzimym hc działo się sporo i było z czego wybierać, ale <b><i>Doomed</i></b> przemówił do mnie najbardziej. Jest to granie dopalone wkurwem, ale jednocześnie jakby zdające sobie sprawę z nieuniknionej przegranej.</li>
<li class="Standard"><b>Weedpecker&nbsp;&nbsp;<i>III.&nbsp;</i></b>Doomowo-stonerowo-psychodeliczna scena w Polsce jest nie do przecenienia. <b>Weedpecker </b>to jej godny reprezentant, a trzeci longplej zespołu oddaje to, w czym jest on najlepszy – całą masę rozmytych, relaksujących kolorowych podróży.</li>
<li class="Standard"><b>Virgin Snatch <i>Vote Is a Bullet.&nbsp;</i></b>Zawsze miałem słabość do tej ekipy, a jej kolejne płyty uznawałem za równe i dobre. Nie inaczej jest z <b><i>Vote Is a Bullet</i></b>. Może nie jest to dla mnie najlepsza płyta VS, ale wciąż dostarcza dużo frajdy.<b></b></li>
</ol>
<p class="Standard"><b>Świat:</b></p>
<p class="Standard">Wyróżnienia: <b>Bleeding Through&nbsp;<i>Love Will Kill All,</i></b><i> </i><b>The Agony Scene</b><i>&nbsp;<b>Tormentor</b></i><b>, The Crown <i>Cobra Speed Venom</i>, Amorphis <i>Queen of Time</i>, Bloodbath <i>The Arrow of Satan is Drawn</i>, Orange Goblin&nbsp;<i>The Wolf Bites Back</i>, Black Tusk <i>TCBT,</i> Hespera <i>In Absence</i>, YOB <i>Our Raw Heart</i>, King Goat <i>Debt of Aeons</i>, Psycroptic <i>As the Kingdom Drowns</i>, Aborted <i>TerrorVision</i>, Death Ray Vision <i>Negative Mental Attitude</i>, Ghost Ship Octavius <i>Delirium,</i> Turnstile <i>Time &amp; Space</i>, The Skull <i>The Endless Road Turns Dark</i>, Stoned Jesus <i>Pilgrims,</i> Yamantaka // Sonic Titan <i>Dirt,</i> Khemmis <i>Desolation</i></b></p>
<ol>
<li class="Standard"><b>Twitching Tongues&nbsp;<i>Gaining Purpose Through Passionate Hatred.&nbsp;</i></b>O ile płyty na poprzednich miejscach dodawałem i usuwałem, zamieniałem miejscami w tę i z powrotem, to <b><i>Gaining Purpose Through Passionate Hatred </i></b>cały czas było niezagrożone na czele mojego rankingu. Ten album zawładnął mną na cały rok i nie schodził z mojej plejlisty od momentu premiery. I znów – punktem wyjścia jest hardcore, znajdziecie go tu w różnych odmianach całe mnóstwo, ale jest tu sporo groove i sporo&#8230; doomu. Gitarzysta <b>Taylor Young </b>(będący także perkusistą w <b>Nails)</b> wypluwa kapitalne riffy jeden za drugim, jego brat <b>Colin </b>puentuje to wszystko świetnymi, zróżnicowanymi wokalami i tekstami, które raz dają w dupę politykom, a raz rozprawiają się z prywatnymi demonami. Jest tu też znakomita sekcja, która groovi nieludzko i buja tak, że nie sposób się znudzić, oraz doświadczony zawodnik w postaci <b>Seana Martina </b>(ex<b>-Hatebreed)</b>, który bawi się riffami i solówkami. <b>Twitching Tongues </b>już wcześniej byli dobrzy i nagrywali świetne albumy, ale <b><i>Gaining Purpose Through Passionate Hatred</i> </b>to opus, któremu warto poświęcić dużo czasu i uwagi. Odpłaci się od pierwszych sekund.</li>
<li class="Standard"><b>At the Gates <i>To Drink From the Night Itself.&nbsp;</i></b>Poprzedni krążek Szwedów <b><i>At War With Reality </i></b>nie wciągnął mnie tak, jakbym sobie tego życzył. Myślałem przeto, że moja miłość do weteranów melodeath nieco oziębła, ale nie. Wystarczyło im rzucić nieco łaskawszym okiem na własne korzenie i dodać posępnego, brudaśnego brzmienia, żeby wysmażyć kolejnego klasyka gatunku.</li>
<li class="Standard"><b>Oceans of Slumber&nbsp;<i>The Banished Heart.&nbsp;</i></b>Po niezaprzeczalnie poruszającej płycie <b><i>Winter</i></b> nie mogłem się doczekać kolejnego wstrząsu, jaki zaserwują mi<b> Oceans of Slumber</b><i>. <b>The Banished Heart </b></i>jest płytą tak smutną, tak emocjonalną, tak ekspresyjną, że nie byłem w stanie jej nawet często słuchać. Majstersztyk. <b>Cammie Gilbert </b>wciąż czaruje głosem, ale zamiast erotyki tym razem w jej śpiewie czuć rozpacz. Ja z kolei ze smutkiem przyjąłem informację o dość poważnych zmianach składu, jakie ostatnio stały się udziałem <b>OoS</b>.</li>
<li class="Standard"><b>Alice In Chains&nbsp;<i>Rainier</i> <i>Fog.&nbsp;</i></b><b>Jerry Cantrell</b> jest absolutnie wielkim muzykiem, a <b><i>Rainier Fog </i></b>tylko potwierdza jego status. Facet potrafi w konkretny riff, w solówkę, w melodię, w piosenkę. Z <b>Jerrym Cantrellem</b> nie boję się niczego.</li>
<li class="Standard"><b>Gozu&nbsp;<i>Equilibrium.&nbsp;</i></b>Recepta jest prosta – bierzesz dobrych muzyków i wskazujesz im kilka w sumie prostych do skopiowania inspiracji, jak stoner, grunge i klasyczny heavy metal. A oni oddają ci <b><i>Equilibrium</i></b> z takimi hitami jak <b><i>Ricky „The Dragon” Steamboat </i></b>albo <b><i>The People vs. Mr. T. </i></b>O dziwo miałem z tą płytą znacznie więcej radochy niż z tegorocznym <b>Clutch</b>.</li>
<li class="Standard"><b>Harms Way&nbsp;<i>Posthuman.&nbsp;</i></b><b><i>Posthuman </i></b>to potwór. Znów potężne metalowe, stalowe, betonowe hardcore, ale przemielone w betoniarce z industrialową elektroniką. Absolutnie przeciężkie, przemiażdżące, ostateczne granie. Plus James Pligge jako jeden z najbrutalniejszych wokalistów na scenie.</li>
<li class="Standard"><b>Black Label Society&nbsp;<i>Grimmest Hits.&nbsp;</i></b>Na początku ze znudzeniem stwierdziłem, że to kolejna podobna płyta Zakka, a potem z entuzjazmem uznałem, że to kolejna podobna płyta Zakka. Facet dalej eksploruje klasykę hardrocka, tę wychodzącą od bluesa i ballad granych na akustyku na werandzie, co nie oznacza, że na <b><i>Grimmest Hits </i></b>miałoby zabraknąć miejsca na kilka (naście? Dziesiąt?) sążnistych riffów.</li>
<li class="Standard"><b>Boss Keloid<i>&nbsp;Melted on the Inch.&nbsp;</i></b>Progresja, doom, stoner, sporo techniki, dużo fajnych melodii i zaskakujących patentów, a mimo to album nie jest przeładowany i męczący. Tak jakby <b>Boss Keloid </b>w ogóle nie zdawali sobie sprawy, jacy są dobrzy.</li>
<li class="Standard">Ex aequo <b>Vein&nbsp;<i>Errorzone </i></b>oraz <b>Cane Hill <i>Too</i> <i>Far Gone.&nbsp;</i></b>Pomieszanie z poplątaniem na poziomie mniej więcej takim, jakie pod koniec lat 90-tych dostarczył <b>Slipknot. </b>Wydaje się, że <b>Vein </b>startują od technicznego hardcore, ale idą sobie śmiało przez wszystkie możliwe wpływy, robiąc totalną demolkę, a finiszują w okolicy industrialu i nu-metalu. <b>Cane Hill</b> również pędzą w stronę nu-metalowych wpływów, ale jeśli taki ma być nu-metal przyszłości to ja się na to piszę. W momencie, kiedy <b>Slipknot </b>stał się przewidywalny, a tacy na przykład <b>Mudvayne</b> zeszli ze sceny, <b>Vein </b>i <b>Cane Hill </b>dostarczają nową dawkę totalnego pojebaństwa.</li>
<li class="Standard"><b>Craft <i>White Noise and Black Metal.&nbsp;</i></b>Weź prawdziwy skandynawski black metal najwyższej jakości i o wysokim stężeniu niebezpieczeństwa, ale dodaj trochę eksploracji i sporą dozę myślenia <i>out of the box.</i></li>
</ol>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/ZS1crIkpnwc" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Mikołaj Kobielski</strong></p>
<ol>
<li><strong>IDLES</strong> <strong><em>Joy as an Act of Resistance</em></strong>. Nie spodziewałem się, że w okołopunkowej stylistyce można nagrać coś tak świeżego i szczerego zarazem. Tak jak rok temu niepodzielnie rządził u mnie <strong>Converge</strong>, tak teraz nie mogę oderwać się od <strong>IDLES</strong>.</li>
<li><strong>Anna von Hausswolff </strong><em><strong>Dead Magic</strong></em>. Doskonale słuchało mi się nowego <strong>Dead Can Dance</strong>. Ale potem wróciłem do <em><strong>Dead Magic</strong></em> i zrozumiałem, że uczeń przerósł mistrza. Choć być może wcale nawet nie próbował, bo <strong>Von Hausswolff</strong> zaczyna dzielnie kroczyć własną muzyczną ścieżką.</li>
<li><strong>Zeal &amp; Ardor</strong> <em><strong>Stranger Fruit</strong></em>. Metal, blues i gospel teoretycznie nie powinny chyba tak dobrze ze sobą współgrać, ale <strong>Manuel Gagneux</strong> najwyraźniej o tym nie wiedział, powołując do życia <strong>Zeal &amp; Ardor</strong>. Tu gdzie nowe <strong>Deafheaven</strong> usypia mnie pretensjonalnością, <em><strong>Stranger Fruit</strong></em>&nbsp;pali żywym ogniem i naprawdę mocno porusza.</li>
<li><strong>GosT </strong><em><strong>Possessor</strong></em>. Dużo lepiej w darksynthowej estetyce tworzyć już się chyba nie da. Trudno będzie ten album komukolwiek przebić, nawet samemu <strong>GosT</strong>owi.</li>
<li><strong>Kriegsmaschine</strong> <em><strong>Apocalypticists</strong></em>. Brudne, brzydkie, złe i totalnie obłąkane. Czyli krótko mówiąc &#8211; najlepszy black metal tego roku. Oraz prawdopodobnie ostatnich kilku lat.</li>
<li><strong>Black Moth</strong> <em><strong>Anatomical Venus</strong></em>. Prosty stoner rock o budowie cepa. Tyle, że wkręcający się od pierwszego przesłuchania i przez pół roku twardo trzymający mnie w uścisku. Nieprzyzwoicie melodyjny i udowadniający, że czasem jednak proste środki są najlepsze.</li>
<li><strong>Ghost</strong> <em><strong>Prequelle</strong></em>. Byłem przekonany, że wesołe, glam rockowe przeboje <strong>Tobiasa Forge’a</strong> nie przetrwają próby czasu. Myliłem się straszliwie i <em><strong>Prequelle</strong></em>&nbsp;to obecnie jedne z moich ulubionych „guilty pleasures”.</li>
<li><strong>Anna Calvi</strong> <em><strong>Hunter</strong></em>. Gdzieś pomiędzy <strong>Patti Smith</strong> a <strong>PJ Harvey</strong>, subtelnym indie a zimną falą. Świetnie wyważony i imponujący dojrzałością materiał bez słabych momentów.</li>
<li><strong>Hollywood Burns</strong> <em><strong>Invaders</strong></em>. <strong>Carpenter Brut</strong> w wersji sci-fi, czyli wszystko, co najlepsze we francuskiej elektronice. Jeśli płaczecie za starym, synthwave’owym <strong>Perturbator</strong>em, to tutaj poczujecie się jak w domu.</li>
<li><strong>Therapy?</strong> <em><strong>CLEAVE</strong></em>. Wiecznie wkurzeni Irlandczycy w stanie chronicznej depresji znowu atakują. I tak jak zwykle: są smutni, są źli i strasznie hałasują. Oby nigdy się to nie zmieniło.</li>
</ol>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/VODKZxsRa_E?list=PL1h1aQTAqESvkXWD8Sjt9zaeVflDbwPd5" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Łukasz &#8222;Młody&#8221; Młodawski</strong></p>
<div>Nie lubię robić takich podsumowań, ale jak trzeba to trzeba. Moja subiektywna TOP10 2018, kolejność przypadkowa:</div>
<ol>
<li><strong>Entropia <em>Vacuum</em></strong></li>
<li><strong>Symbolical <em>Allegory of Death</em></strong></li>
<li><strong>Moloch Letalis <em>Krwawy Sztorm</em></strong></li>
<li><strong>Eternal Rot <em>Cadaverine</em></strong></li>
<li><strong>Embrional <em>Cusp of Evil</em></strong></li>
<li><strong>Black Oath <em>Behold The Abyss</em></strong></li>
<li><strong>1914 <em>The Blind Leading the Blind</em></strong></li>
<li><strong>Reifection <em>Breeding Hate</em></strong></li>
<li><strong>MISANTHROPIC Rage <em>Igne Natura Renovatur Integra</em></strong></li>
<li><strong>Virgin Snatch <em>Vote is a Bullet</em></strong></li>
</ol>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/k_8G_6kyzy4" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Joanna Pietrzak</strong></p>
<p>Żeby wykrzesać z siebie godne podsumowanie płytowe 2018 roku, najpierw musiałam dokładnie przewertować wydawnictwa, które pochodzą rzeczywiście z ubiegłego roku. Tak jak zwykle w moich zestawieniach gościły nisze i piękne, surowe undergroundy, tak w 2018 z podium nie schodziły mainstreamy i uznaję to jednak za niemałe zdziwienie sobą samą. I tak, na &#8222;topkę&#8221; klaruje się jedynie parę płyt:</p>
<ol>
<li><strong>Tesseract <em>Sonder</em></strong>. <strong>Daniel Tompkins</strong> genialnym artystą jest. Bez dwóch zdań. Wokale tegoż przyprawiały mnie o ciary, koncept<em><strong> Sonder</strong></em> absolutnie kupuję, oprawę, wydawnictwo i wszystkie towarzyszące wydaniu smaczki chwytam i nie oddaję. I produkcja od <strong>Kscope</strong> &#8211; rewelacja! Od kwietnia najczęściej słuchany przeze mnie album (recenzja <a href="https://kvlt.pl/recenzje/tesseract-sonder-2018/"><strong>tu</strong></a>).</li>
<li><strong>A Perfect Circle <em>Eat the Elephant</em></strong>. <strong>Maynard James Keenan</strong> i spółka udowodnili, że potrafią stworzyć album z tyloma warstwami aranżacyjnymi, podpartymi pięknymi emocjami i świetnymi lirykami, jak żaden inny nowoczesny progowy super skład. Światowa klasa, mnóstwo życia i kolorów (recenzja <a href="https://kvlt.pl/recenzje/a-perfect-circle-eat-the-elephant-2018/"><strong>tu</strong></a>).</li>
<li><strong>Alice In Chains<em> Rainier Fog</em></strong>. <strong>Jerry Cantrell</strong> jest jednym z tych twórców, którym się po prostu ufa. A ja weszłam w nowy <strong>AiC</strong> jak nóż w masło i tkwiłam w tej pozycji dobry miesiąc! (recenzja <a href="https://kvlt.pl/recenzje/alice-in-chains-rainier-fog-2018/"><strong>tu</strong></a>)</li>
<li><strong>Riverside <em>Wasteland</em></strong>. Oczywiście, że<strong> Mariusz Duda</strong> wyczarował kolejny świetny materiał. Chyba nie ma bardziej płodnego polskiego artysty, któremu tak zwyczajnie po ludzku wierzę (recenzja <a href="https://kvlt.pl/recenzje/riverside-wasteland-2018/"><strong>tu</strong></a>).&nbsp;</li>
<li><strong>Sunnata <em>Outlands</em></strong>. To się porobiło &#8211; z małego, undergroundowego składu wyrasta świetna, dojrzała kapela, której życzę podbojów europejskich scen. Genialny album (recenzja <a href="https://kvlt.pl/recenzje/sunnata-outlands-2018/"><strong>tu</strong></a>).</li>
<li><strong>Entropia <em>Vacuum</em></strong>. Transy, bounsy, moc jak jasna cholera. Wystarczył jeden koncert supportujący <strong>Blindead</strong> &#8211; dziękuję, do widzenia, proszę zapakować mi tę płytę i nie zadawać pytań.</li>
<li><strong>Ancestors&nbsp;<em>Suspended in Reflections</em></strong>. Nic nie poradzę, ale lubię szlamowate, doomowato-post-rockowe powolne dźwięki w pięknych aranżach z dziwaczną elektroniką i vocoderami, gdzie&nbsp;<strong>Pink Floyd</strong> spotyka&nbsp;<strong>YOB</strong>. Klimatycznie, zimno, z opadającymi, ciężkimi riffami tak jak trzeba. I ta perkusja! Amerykanie umieją w psycho-melancholię.&nbsp;</li>
<li><strong>Lonker See <em>One Eye Sees Red.&nbsp;</em></strong>O tym trójmiejskim składzie pisałam wielokrotnie i biłam peany o ich unikatowości, więc tym razem pokrótce: świetny saksofon, piękne, enigmatyczne wokale, przedziwne melodie, uporządkowany chaos, którego nie sposób ocenić w połowie. Cudowni jak zawsze!</li>
</ol>
<p>Tak się sprawy poukładały, że w większości 2018 roku recenzowałam płyty z roku 2017 i tu na wyróżnienie zasługują stajnie&nbsp;<strong>Czar of Crickets</strong> lub <strong>Pelagic Records,</strong> spod skrzydeł których wychodzą praktycznie same dobre pozycje. Sprawdźcie koniecznie! Strasznie natomiast żałuję mniej pozytywnych zaskoczeń tzw. pewniakami, na które ukradkiem liczyłam, a ostatecznie mocno pożałowałam tych nadziei. I tu mam na myśli<strong> Machine Head <em>Catharsis</em></strong> (plus cały PR zrujnowany przez <strong>Robba Flynna</strong>) &#8211; nie wiem co tu się stało, co nie zadziałało, po co ten pompowany kiczowaty blichtr, którego zwyczajnie nie mogę do tej pory przetrawić; <strong>Shining (NOR) <em>Animal</em></strong> &#8211; brak saksofonu, brak awangardy, wszechobecny duch <strong>Muse</strong> i wywindowane niekoniecznie potrzebnie melodyjne wokale &#8211; ok, niech będzie, ale gdzie się podział blackjazz? GDZIE?!; <strong>30 Seconds to Mars <em>America</em></strong> &#8211; tak, słuchałam, tak, wiem jak to brzmi, nie, nie przejdą mi przez palce słowa, jak bardzo nie lubię cukierkowych popowych kompozycji, a jak chciałam usłyszeć jakiś numer w stylu pierwszego albumu. Za <strong>Muse</strong> nie zabrałam się już w ogóle. Natomiast za wisienkę na torcie 2018 uznaję wznowienie albumów <strong>Kobong</strong> i przypomnienie mi tym samym lat młodzieńczych w poszukiwaniach swojego ulubionego gatunku muzycznego (którego nie znalazłam do tej pory).</p>
<p>Na koniec wyróżnienia dla najlepszych moim zdaniem koncertów, które dane mi było zobaczyć: <strong>Amenra</strong> w lutym, <strong>Meshuggah</strong> w czerwcu,&nbsp;<strong>Tides From Nebula</strong> na <strong>Pol&#8217;and&#8217;Rock</strong> w sierpniu i w listopadzie na urodzinach <strong>Progresji</strong>,&nbsp;<strong>Gojira</strong> w sierpniu, <strong>Behemoth</strong> we wrześniu,&nbsp;<strong>4dots,</strong>&nbsp;<strong>Blindead</strong>&nbsp;i <strong>Rosetta</strong> w listopadzie, odkrycie koncertowe roku w postaci&nbsp;<strong>The Picturebooks</strong> z grudnia, i jako zwieńczenie &#8211; koncert 2018 roku to&nbsp;<strong>A Perfect Circle</strong> z grudnia. Było gęsto, a 2019 już szykuje się spektakularnie!<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/nwW1d_KtkJw" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Marta &#8222;Kometa&#8221; Stock&nbsp;</strong></p>
<p>Dumałam i dumałam, wybierając tegoroczne TOP 10. I chyba w tym roku byłam/jestem wyjątkowo wybredna, bo nie było aż tylu wydawnictw, które pozostały w mojej głowie na dłużej i zapełniły całe dziesięć miejsc poniższej listy. A dokładanie dwóch albumów na siłę byłoby wbrew mojemu sumieniu, stąd okrojone zestawienie ode mnie. Jak zawsze kolejność nie ma znaczenia i jest wyłącznie alfabetyczna.&nbsp;</p>
<ol>
<li><strong>Eyes of the Sun <em>Chapter I</em></strong>&nbsp;&#8211; odkryty przypadkiem debiut, który skradł totalnie moje bębenki uszne (i serce). Świetne połączenie doomu z melodyjnymi pasażami.</li>
<li><strong>Hegemone <em>We Disappear</em></strong>&nbsp;&#8211; słuchanie drugiego studyjnego krążka <strong>Hegemone</strong> wielokrotnie przenosiło mnie w zupełnie inny wymiar. Bogate i ciekawe aranżacje przyprawiały mnie nie jeden, nie dwa razy o dreszczyk zachwytu.</li>
<li><strong>Primordial <em>Exile Among the Ruins</em></strong>&nbsp;&#8211; jak ja doceniam brzmienie wokalu <strong>A.A. Nemtheangi</strong>. Barwa na pograniczu delikatnego odstępstwa od normy, ale z niesamowitą mocą sprawia, że płyty Irlandczyków pochłaniam bez żadnego wybrzydzania. Wielokrotnie. Nieco podniosły, ale też nostalgiczny nastrój kompozycji działa na mnie bardzo uspokajająco.</li>
<li><strong>Psyclon Nine <em>Icon of the Adversary</em></strong>&nbsp;&#8211; z płyty na płytę muzycy stawiają większy akcent na industrialne, marszowe brzmienie gitar. Nie inaczej jest w przypadku tegorocznego wydawnictwa. Świetne połączenie surowego brzmienia elektroniki z ciężarem riffów niezaprzeczalnie sprawia mi satysfakcję podczas słuchania.</li>
<li><strong>Shining <em>X-Varg Utan Flock</em></strong>&nbsp;&#8211; być może to naiwne, ale choć cała płyta zrobiła na mnie duże wrażenie, to w mojej głowie najbardziej wryły się kończące album covery, które nadały tym kompozycjom nowego, niepowtarzalnego klimatu. A mowa o <strong><em>In the Cold Light of Morning</em> (Placebo)</strong> oraz <strong><em>Cry Little Sister</em> (Gerard McMahon)</strong>.</li>
<li><strong>Sinsaenum <em>Repulsion for Humanity</em>&nbsp;</strong>&#8211; zdecydowanie bardziej uporządkowany i na szczęście krótszy niż debiut. To wszystko składa się na wysoką przyswajalność zawartych na płycie dźwięków.</li>
<li><strong>Tribulation <em>Down Below</em></strong>&nbsp;&#8211; jest w tym krążku coś hipnotyzującego i wciągającego. Oldschoolowe brzmienie i powiew gotyckiej tajemniczości sprawiły, że te kawałki często gościły w tym roku w moim odtwarzaczu.</li>
<li><strong>Wiegedood <em>De Doden Hebben Het Goed III</em></strong>&nbsp;&#8211; uwielbiam na swój sposób surowe brzmienie tego krążka. Powiew Norwegii z lat 90. Odczuwam przyjemny niepokój, słuchając zawartych na tej płycie kompozycji.</li>
</ol>
<p>Na koniec jedno poza-płytowe wyróżnienie dla filmu biograficzno-muzycznego z tego roku &#8211; <em><strong>„Bohemian Rhapsody”</strong></em>. Już dawno żaden kinowy obraz tak bardzo mnie nie ujął i nie dostarczył tylu pozytywnych wrażeń. Pomimo że za ogromną fankę<strong> Queen&nbsp;</strong>w żadnym przypadku się nie uważam, to jednak wybór tego seansu był jedną z lepszych moich tegorocznych decyzji.<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/8rU5hh0N2Vg" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Marcel Szczepanik</strong></p>
<ol>
<li><strong>YOB <em>Our Raw Heart</em></strong>. Tutaj nie mogło być inaczej – <strong>Mike Scheidt</strong>&nbsp;powraca w perfekcyjnym stylu. Bezdyskusyjny numer jeden na mojej liście od pierwszego dnia, gdy usłyszałem tę płytę. Gdy uderza katartyczny moment w <strong><em>Ablaze</em></strong>, gdzieś na świecie trzęsie się ziemia.</li>
<li><strong>Shining </strong><strong><em>X-Varg utan flock</em></strong>. Dziesiąty album szwedzkiej depressive black metalowej maszyny dowodzonej przez <strong>Niklasa Kvarfortha</strong> to jedna z najlepszych płyt, jakie udało mu się nagrać. <strong><em>Varg utan flock</em></strong> to bardzo spójne dzieło, które jakością nawiązuje do legendarnego <strong><em>V-Halmstad</em></strong>. Nie ma tu co prawda tak uciążliwej atmosfery, ale są genialnej jakości riffy. No i są utwory <strong><em>Gyllene portarnas bro </em></strong>i <strong><em>Han som lurar inom</em></strong>…</li>
<li><strong>Judas Priest </strong><strong><em>Firepower</em></strong>. Co tu dużo mówić, po paru mniej udanych albumach Brytyjczycy powrócili w fantastycznym stylu. Ten trwający niespełna godzinę krążek to najlepsze dokonanie zespołu od monumentalnego <strong><em>Painkillera</em></strong>. <strong>Judas Priest</strong> zrobili fanom niesamowitą niespodziankę. Co więcej, refren singlowego <strong><em>Spectre</em></strong> działa jak narkotyk, który opanowuje organizm.</li>
<li><strong>Visigoth </strong><strong><em>Conqueror’s Oath</em></strong>. Amerykański kwintet po trzech latach nagrał następcę genialnego debiutu <strong><em>The Revenant King</em></strong>. <strong><em>Conqueror’s Oath</em></strong> umacnia pozycję <strong>Visigoth</strong> na heavy metalowej scenie. Tak się robi metal o średniowiecznych wojownikach, smokach i nienawistnej zemście.</li>
<li><strong>Obliteration <em>Cenotaph Obscure</em></strong>. Wielce wyczekiwany przeze mnie nowy album tych death metalowych żołnierzy nie jest co prawda tak miażdżącą pozycją, jak jego dwaj poprzednicy, ale czwarta płyta norweskiej ekipy wciąż trzyma bardzo wysoki poziom. Norwegowie nie są z tych, którzy eksperymentują na siłę, i chwała im za to. Bardzo mocny punkt współczesnej sceny death metalowej.</li>
<li><strong>Primordial </strong><strong><em>Exile Amongst the Ruins</em></strong>. Irlandczycy nigdy nie byli pełnoprawną black metalową ekipą. Każdy tu znajdzie coś dla siebie – od kapitalnego, wypełnionego „po brzegi” świetnymi riffami <strong><em>Nail Their Tongues</em></strong> po prawdziwie wzruszającą i, jak przystało na Irlandczyków, patetyczną balladę <strong><em>Stolen Years</em></strong>. <strong>Primordial</strong>’s glory lives on and on…</li>
<li><strong>Orange Goblin </strong><strong><em>The Wolf Bites Back</em></strong>. Panowie z <strong>Orange Goblin</strong> nie mają w swoich słownikach słowa “niepowodzenie”. Dziewiąty album amerykańskiej grupy to kolejny świetny dodatek ich spójnej dyskografii. <strong><em>The Wolf Bites Back </em></strong>oferuje szereg bardzo ciekawych rozwiązań, dzięki czemu ta płyta się po prostu nie nudzi.</li>
<li><strong>High on Fire <em>Electric Messiah</em></strong>. <strong>Matt Pike </strong>to istny demiurg, którego kreatywność wydaje się nie mieć końca. Ten Pan wydał w tym roku dwa albumy swoich dwóch ukochanych zespołów i już snuje plany na przyszłość. <strong><em>Electric Messiah </em></strong>momentami zaskakuje, ale po paru odsłuchach od razu wiadomo, że to wciąż jest stary dobry <strong>High on Fire</strong>. Kolejny pewniak, którego po prostu nie mogło tutaj zabraknąć.</li>
<li><strong>Tribulation <em>Down Below</em></strong>. Czwarta płyta pomysłowych Szwedów to kolejna odsłona ich nietuzinkowych możliwości. <strong><em>Down Below</em></strong> jest jak dotąd &#8222;najlżejszym&#8221; i najbardziej przystępnym albumem ekipy. <strong>Tribulation </strong>wciąż jednak zachowuje swoje unikalne brzmienie, którego w żaden sposób nie da się nie rozpoznać. <strong><em>Down Below</em></strong> to „black album” szwedzkiej grupy. Płyta zyskała szacunek nowych fanów, a jednocześnie wzbudziła niesmak wśród wielbicieli wcześniejszych, bardziej agresywnych dokonań zespołu.</li>
<li><strong>Clutch </strong><strong><em>Book of Bad Decisions</em></strong>. Najgoręcej oczekiwana przeze mnie dwunasta już płyta Amerykanów z Maryland jest pozycją, którą ciężko jest mi jednoznacznie ocenić. Z jednej strony darzę ją wielką sympatią, ale z drugiej strony wiem, że moich faworytów stać na znacznie więcej. <strong><em>Book of Bad Decisions </em></strong>jest jednym z gorszych dokonań Panów z <strong>Clutch</strong>, co wcale nie oznacza, że jest to płyta słaba. Znaleźć tu można utwór <strong><em>How to Shake Hands</em></strong>, który jest dla mnie najważniejszą kompozycją minionego roku.</li>
</ol>
<p>Na koniec garstka albumów, które innego dnia miałyby szansę zająć miejsce w ww. top 10. Trochę mi wstyd, że tak wspaniałe albumy znalazły się poza listą!&nbsp;<strong>Amorphis <em>Queen of Time,&nbsp;</em></strong><strong>Sleep <em>The Sciences,&nbsp;</em></strong><strong><a href="https://rateyourmusic.com/artist/svartidaudi">Svartidauði</a> <em>Revelations of the Red Sword,&nbsp;</em></strong><strong>Funeral Mist </strong><strong><em>Hekatomb,&nbsp;</em></strong><strong>Obscura </strong><strong><em>Diluvium,&nbsp;</em></strong><strong>Alkaloid <em>Liquid Anatomy,&nbsp;</em></strong><strong>Wytch Hazel <em>II: Sojourn,&nbsp;</em></strong><strong>Wayfarer <em>World’s Blood.</em></strong></p>
<p>Miano rozczarowania roku trafia do pobratymców z <strong>Behemoth</strong>. <strong><em>I Loved You at Your Darkest</em></strong> miało być płytą, która wstrząśnie każdym. Tak się jednak nie stało, nie ze mną, i jest to doskonały przykład na to, że medialny szum i hype wcale nie muszą iść w parze z jakością.<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/ei9PR87zDk8" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Łukasz Walas</strong></p>
<p>Przyznaję od razu, nie wgryzłem się jakoś szczególnie solidnie w miniony rok, przez co zapewne wiele pozycji mogłem pominąć. Dodam również, że kolejność wybranych przeze mnie albumów jest w dużej mierze przypadkowa.</p>
<ol>
<li><strong>Ghost <em>Prequelle</em></strong>. Jedyna pozycja, co do której umiejscowienia na tej liście jestem pewien. Choć „upopowiony”,&nbsp;<strong><em>Prequelle </em></strong>jest dla mnie najlepszym albumem zespołu <strong>Tobiasa Forge’a</strong> i zdecydowanie najlepszym krążkiem, jakiego dane mi było posłuchać w 2018 roku. Miłość absolutna.</li>
<li><strong>Immortal <em>Northern Chaos Gods</em></strong>. Takie powroty po latach lubię! Z <strong>Abbath</strong>em czy bez niego, <strong>Immortal</strong> to marka sama w sobie i tym albumem Norwegowie tylko to udowadniają. Jeden z najlepszych blackowych krążków w minionym roku.</li>
<li><strong>Watain <em>Trident Wolf Eclipse</em></strong>. Po raczej średnio przyjętym (a uwielbianym przeze mnie) odrobinę eksperymentalnym <em><strong>The Wild Hunt</strong></em>&nbsp;<strong>Erik Danielsson</strong> ponownie zebrał swoją watahę i wypuścił na rynek prawdziwy cios prosto w ryja. Pół godziny z tym albumem po prostu dewastuje, i nawet jeśli są to raczej odgrzewane patenty, to wykonane są one niczym najwykwintniejsze danie.</li>
<li><strong>Behemoth <em>I Loved You At Your Darkest</em></strong>. Oczywista sprawa – <strong>Nergala</strong> i spółki w tym zestawieniu po prostu nie mogło zabraknąć. Długo wyczekiwana, zaskakująco przebojowa kontynuacja <em><strong>The Satanist</strong></em>&nbsp;nie zawiodła. Chociaż nadal sądzę, że za czyste wokale Pan <strong>Darski</strong> brać się nie powinien.</li>
<li><strong>Godsmack <em>When Legends Rise</em></strong>. Miażdżony tak przez krytyków, jak i fanów kapeli ostatni album <strong>Godsmack</strong> jest idealnym podkładem do tych dni, kiedy nie mam ochoty na słuchanie blastów poganianych przez blasty. Owszem, jest bardziej radiowo, ale czy to rzeczywiście źle? Odważni mogą spróbować wtórować <strong>Sully&#8217;emu</strong>&nbsp;<strong>Ernie</strong>&nbsp;przy jego świetnych wokalizach – przy tak chwytliwych refrenach może być ciężko się powstrzymać.</li>
<li><strong>Alice in Chains <em>Rainier Fog</em></strong>. Alicji również nie mogło tu zabraknąć. Legendy grunge’u słabego albumu jeszcze nie nagrały, a ich najnowsze dzieło zdecydowanie wpisuje się w ten trend. Ciężki jak za „najlepszych” czasów kapeli i przebojowy kiedy trzeba – grunge is not dead.</li>
<li><strong>Craft <em>White Noise and Black Metal</em></strong>. Jako fan klimatycznego black metalu odnalazłem w długo wyczekiwanym albumie <strong>Craft</strong> blackowe wydawnictwo roku. Ciężka atmosfera wręcz wypełnia pomieszczenie, w którym nowy krążek <strong>Craft</strong> się kręci.</li>
<li><strong>Judas Priest <em>Firepower</em></strong>. Z <strong>Judasami</strong>&nbsp;nie zawsze było mi po drodze, jednak ten album mnie porwał bez reszty.</li>
<li><strong>Funeral Mist <em>Hekatomb</em></strong>. Wydany praktycznie bez zapowiedzi album <strong>Funeral Mist</strong> z marszu mógłby zawładnąć prawie całą blackową sceną AD 2018. Furia, siarka i inne diabelstwa – to wszystko tutaj słychać i czuć. Szkoda, że <strong>Arioch/Mortuus</strong> nie popisał się tak przy albumie, o którym mowa będzie trochę później.</li>
<li><strong>Sylvaine <em>Atoms Aligned, Coming Undone</em></strong>. Choć nie słyszałem zbyt wielu pozostałych, to myślę, że nazwanie nowego albumu <strong>Sylvaine</strong> jednym z najlepszych post-metalowych wydawnictw roku pańskiego 2018 nie będzie przesadą. Piękne wokale, śliczne melodie – komplementy można tylko mnożyć.</li>
</ol>
<p>Parę pozycji zasługuje na rozczarowania roku 2018.&nbsp;<strong>Machine Head <em>Catharsis</em></strong> &#8211; byłbym w stanie zrozumieć zjazd formy <strong>Robba Flynna</strong> i jego kolegów, bo ostatnie kilka albumów <strong>MH</strong> prezentowało zadowalający poziom. Nie jestem jednak w stanie zrozumieć, co musiało stać się w głowach członków zespołu, że pozwolili sobie na wydanie TAKIEGO ASŁUCHALNEGO SZROTU.&nbsp;<strong>Marduk <em>Viktoria</em></strong> &#8211; odpalałem z wypiekami na twarzy, bo singlowy <em><strong>Werwolf</strong> </em>rozpalił moje wyobrażenia o szalonej sieczc,e jakiej na tym albumie doświadczę, a w skrócie &#8211;&nbsp;nie jest zły album, po prostu do bólu przeciętny i napisany jakby na kolanie.&nbsp;<strong>Eminem <em>Kamikaze</em></strong> &#8211; to miał być <strong>Eminem</strong> przypominający wszystkim, że znajduje się w czołówce światowego rapu. Zamiast tego fani otrzymali dwa dobre utwory oraz dziewięć nudnych zapychaczy. Wszystko to pod okładką zerżniętą (bo nazwanie tego inspiracją to zbyt mało) od<strong> Beastie Boys</strong>. Trochę szkoda, że niegdyś ceniony artysta rozmienia się na drobne. <strong>30&nbsp;Seconds to Mars <em>America</em></strong> &#8211; chyba jestem skończonym durniem, bo nadal łudzę się, że “The Jared Leto Band” wróci kiedyś do takiego grania, jakie zaprezentowali na lubianym przeze mnie <em><strong>A Beautiful Lie</strong></em>. Za każdym razem przeżywam jednak ogromne rozczarowanie, tym razem dodatkowo spotęgowane faktem, że pierwszy singiel z tego albumu naprawdę mi się podobał. Ten zespół to już tylko pop dla nastolatek mających mokre majtki na sam widok zdjęcia Jareda.&nbsp;<strong>Behemoth <em>Messe Noire</em></strong> &#8211; wydanie oczywiście piękne, szkoda tylko że zawartość uboga. Dwa prawie takie same koncerty, a płyta CD będąca dla mnie najważniejszym punktem tego wydawnictwa kończy się po odegraniu całego <em><strong>The Satanist,&nbsp;</strong></em>pomijając kilka utworów zagranych później – w tym fenomenalny na żywo <em><strong>Pure Evil and Hate</strong></em>. Do tego wszystkiego przekombinowane moim zdaniem teledyski do utworów z Satanisty. Dobrze, że zespół jak zwykle spisuje się znakomicie.<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/NL6OJOvBy5o" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Damian &#8222;Synu&#8221; Wiśniewski</strong></p>
<p>Się człowiek dobrze nie obejrzał, a już zaskoczyła go końcówka roku i kolejne jego podsumowanie. W mijających 12 miesiącach o tyle łatwiejsze, że starałem się w miarę regularnie odsłuchiwać pojawiające się nowości i trzymać rękę na pulsie polskiego i zagranicznego rynku. Fury pozycji nie udało się rzecz jasna poznać (lub poznać na tyle, by wyrobić sobie o nich konkretne zdanie), z dyszką wartych odnotowania płyt nie miałem jednak większego kłopotu. Daleki jestem przy tym od wyrokowania, że to 10 moich najulubieńszych krążków, bo sporo ciekawych tytułów pozostało poza zestawieniem, ale to przecież rzecz całkowicie naturalna.&nbsp;</p>
<p><strong>Polska:</strong></p>
<ol>
<li><strong>In Twilight&#8217;s Embrace <em>Lawa</em></strong> &#8211; obrodziło w tym roku na polskim poletku bm wyjątkowo okazale, ale ten album przyciągnął mnie do siebie najmocniej. <strong>ITE</strong> po raz kolejny zmieniło oblicze, udając się tym razem w rejony surowego bleciora. Dodając do tego romantyczny sznyt, zabarwiony rozważaniami nad marnością ludzkiego trwania i rozprawianiem się z naszą (często daremną) narodową gwałtownością, Poznaniacy zapewnili sobie miejsce w ścisłym top 2018.</li>
<li><strong>Behemoth <em>I Loved You at Your Darkest</em></strong> – najbardziej piosenkowa i przystępna pozycja w tym zestawieniu. <strong>Behemoth</strong>&nbsp;poszedł na <em><strong>ILYAYD</strong></em> w stronę rozwijania pomysłów z <em><strong>The Satatnist</strong></em>, wzbogacając je o niespotykane na tę skalę w dotychczasowej twórczości grupy pokłady przebojowości i rock’n’rollowego vibe’u. Na żywca płyta brzmi jeszcze lepiej niż studyjnie, co pewnikiem sprawi, że <strong>Behemoth</strong> zdobędzie na świecie jeszcze większą liczbę zwolenników. Należy im się.&nbsp;</li>
<li><strong>Kły <em>Szczerzenie</em></strong> – bardzo intrygująca i klimatyczna płyta. Pełna awangardowych nawiązań i teatralnych aranżacji. W dodatku całkowicie po polsku, co wzmacnia jej wyrazistość i siłę przekazu. Znalazło się na<em><strong> Szczerzeniu</strong></em> miejsce zarówno dla black metalowych galopad, jak i nowofalowych wycieczek po nieprzyjaznych zmarzlinach. Nie sposób o niej w zestawieniu nie wspomnieć.&nbsp;</li>
<li><strong>Totenmesse <em>To</em></strong> – piszą i mówią, że to <strong>Odraza</strong> na bis, ale to tylko powierzchowna opinia. Tak samo jak ta, że <em><strong>To</strong></em>&nbsp;stanowi wyłącznie kolejną black metalową płytę z małopolskiego towarzystwa związanego z kolektywem LTWB. <strong>Totenmesse</strong> w rzeczywistości zaprasza do tańca z nocnym miastem, które oferuje zarówno nęcący klimat, jak i betonową surowość. Świetny album.</li>
<li><strong>Entropia <em>Vacuum</em> </strong>– najbardziej podoba mi się w <strong>Vaccum</strong> pulsująca energia i wyczuwalne pod skórą tętno, napędzające nową muzykę <strong>Entropii</strong>. Nieszablonowa i pozbawiona chęci wpasowania się w jakiekolwiek ramy gatunkowe płyta, dowodzi, że kapela gra już wyłącznie w swojej lidze. Niewątpliwie jedna z najważniejszych premier mijającego roku.&nbsp;</li>
</ol>
<p><strong>Świat:&nbsp;</strong></p>
<ol>
<li><strong>Acherontas <em>Faustian Ethos</em></strong> – urwał mi ten album głowę na wysokości odcinka lędźwiowego. Grecy zawarli na swoim albumie wszystkie elementy, które w bm uwielbiam – klimat, duchowość, mistycyzm, niebanalną melodykę i naturalną chwytliwość. Od początku do końca, skąpane w dymie rytualnych świec, piękne, czarne złoto.&nbsp;</li>
<li><strong>Craft <em>White Noise and Black Metal</em> </strong>– to przede wszystkim kopalnia kapitalnych riffów. Norwegowie odpłynęli na nowej płycie reszcie stawki o kilka długości, pokazując przy okazji jak brzmiałby <strong>Satyricon</strong>, gdyby <strong>Satyr</strong> i <strong>Frost</strong> potrafili wykrzesać z siebie dziś więcej niż niezbędny standard. Miód i orzeszki.</li>
<li><strong>Funeral Mist <em>Hekatomb</em> </strong>– <strong>Arioch</strong> postanowił uderzyć z nowym krążkiem równolegle do premiery <em><strong>Viktorii</strong> </em><strong>Marduka</strong>, jednak przepaść jakościowa (na korzyść <strong>FM</strong>) jest między tymi albumami ogromna. Może już nie tak rozrywająca flaki, jak debiut i opętańcza jak <strong>Maranatha</strong>, ale ma wciąż pokłady miodności, której w tym roku może <strong>Rostenowi</strong> zazdrościć reszta tegorocznych black metalowych muzyków, prezentujących swoje nowe wyziewy. Absolutny mus.</li>
<li><strong>Alice in Chains <em>Rainier Fog</em></strong> – <strong>Cantrell</strong> jest dla mnie mistrzem i kropka. Trzeci album po reaktywacji <strong>AiC</strong> dowodzi, że Alicja żyje i nie ma zamiaru składać broni. Rewelacyjna płyta, pełna przebojowych kawałków, świetnych aranżacji i chwytliwych riffów. Jestem wyznawcą.</li>
<li><strong>Hate Eternal <em>Upon Desolate Sands</em></strong> – wielu death metalowych albumów w tym roku co prawda nie słyszałem, jednak nie przeszkadza mi to w docenieniu kunsztu <strong>Rutana</strong>. Podczas gdy death metalowe tuzy od lat duszą się w próbach nawiązania do swoich klasycznych dokonań (<strong>Morbid Angel, Deicide, Obituary, Suffocation</strong>), <strong>Hate Eternal</strong> wychodzi na ring i rozstawia konkurentów po kątach. Osadzony mocno w death metalowej tradycji, jednocześnie bardzo witalny i pełen świeżości krążek. Cios!</li>
</ol>
<p>Koncerty roku? &#8211; <strong>Iron Maiden</strong>? <strong>Judas Priest</strong>? Nic z tych rzeczy &#8211; majowy <strong>Dance With The Dead</strong> w <strong>Progresji</strong> i lipcowy <strong>Grave Pleasures</strong> w Pogłosie to sztuki, które w tym roku pogniotły mnie najprzyjemniej. 2019 – spróbuj to przebić 🙂<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/SfDcqTO7bvw" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: center;"><strong>Maciej &#8222;Masta&#8221; Żuchowicz</strong></p>
<p>Miałem w tym roku nie pisać podsumowania. Z jednej strony wygrzebywać dziesięć najlepszych płyt roku to straszny wysiłek (z prostego powodu – świetnych płyt jest znacznie więcej, a do tego niektóre z nich wcale nie zostały wydane w roku bieżącym). Z drugiej zaś strony dopadła mnie szara rzeczywistość, a doba się skurczyła. Jednak kiedy&nbsp;zacząłem czytać różne chaotyczne podsumowania, w których najgorszą płytą roku zostaje ostatni album <strong>Behemoth</strong>, jak widzę memy o <strong>Myrkur</strong>, która jest licha, bo nie ma cycków, a na koniec odgrzebuję informację, że <strong><em>Litourgiya</em></strong> była złym albumem, bo <strong>Bartek</strong> nie popłacił ludziom faktur, to zaczyna zalewać mnie krew. Tak po ludzku.&nbsp;</p>
<p>Każdy ma prawo do swojego zdania. Nawet jeśli jest ono niezrozumiałe dla ogółu, to przy odpowiedniej argumentacji każdy ma prawo napisać dobrze lub źle o płycie. Zwłaszcza w świecie szeroko pojętego black metalu, gdzie rozpiętość stylów i podgatunków jest tak wielka, jak w żadnym innym nurcie muzycznym.</p>
<p>Myślałem, że fani wiadomego gatunku (zwłaszcza ci starsi) nauczyli się odseparowywać utwory muzyczne od jej twórców. Naiwność. Dlatego moje zestawienie zrobię niejako na przekór, bo świetne płyty można nagrywać nie mając tyłka jak Kardaszianka, występując w telewizyjnych show, i sprzedając proszki do prania (niekoniecznie do koloru czarnego) na internetowej stronie swojego zespołu, lub bezczelnie kopiując muzyków, którymi się fascynuje. I nie będę oceniał płyty po tym, z kim spał były basista kapeli, albo jak grał w swoim poprzednim zespole. I czy lider ma popłacone rachunki za ścieki, czy rata za leasing za nową furę wpłynęła o czasie. Niezależnie jakie to jest auto. Niezależnie. Skupmy się na muzyce wyłącznie.</p>
<ol>
<li><strong>Behemoth <em>I Loved You at Your Darkest</em></strong> – powiem wprost: w dupie mam to, co sprzedaje po godzinach lider tej kapeli, i czy ma to związek z muzyką, czy nie. Dwa, jak już krytykujecie sto rodzajów koszulek, kawę i psie chrupki, to rozumiem, że wszyscy znacie doskonale te produkty? Bo to, że <strong>Behemoth</strong> tworzy muzykę na najwyższym poziome, to zauważyła połowa świata. I na podobnym poziomie ma ciuchy (które trzymają fason nawet po stu praniach), a kawa jest wyśmienita, choć faktycznie nieco droga. A tak w ogóle to warto byłoby rzucić okiem na temat setki wypracowań o&nbsp;<strong><em>ILYAYD</em></strong>. Przecież mówimy o muzyce, a nie o materiałach dla baristy czy pana Ptaka (tego od mody pod Łodzią). Ile frustracji, ile trve obelg. A tak się składa, że ostatnie dzieło <strong>Nergala</strong>, choć po <strong><em>Sataniście</em></strong> wydawało mi się to niemożliwe, jest najlepszą płytą <strong>Behemotha</strong> i przy okazji jedną z najlepszych blackmetalowych płyt nie tylko tego roku, co docenili słuchacze i krytycy z całego świata, i o czym świadczą chociażby wyprzedane koncerty. Mało tego, kawałki takie jak <strong><em>Wolves ov Siberia</em></strong>, <strong><em>God = Dog</em></strong>, <strong><em>Bartzabel</em></strong>, <strong><em>Ecclesia Diabolica Catholica</em></strong> czy <strong><em>Coagula</em></strong> to utwory na miarę narodowych epopei. To taki <strong>Pan Tadeusz</strong>, tyle że rozpisany na kilka gitar i perkusję.</li>
<li><strong>Kzohh <em>26</em></strong> – ponieważ to kapela z Ukrainy, to już jest jakiś minus. Zwłaszcza dla naszego rodzimego podziemia kresowego. Poza tym ich muzyka tak naprawdę muzyką jest co najwyżej w połowie. Druga połowa to klimat. Ale za to jaki! Oba kawałki na płycie są tak genialne, że sam nie wiem, czy bardziej podoba mi się powszechnie znana tragiczna historia Czarnobyla, czy znacznie mniej sławna i tajemnicza historia dziewięciu studentów i tragicznego zakończenia ich wyprawy na przełęczy Diatłowa na Uralu (opisana również przez zespół <strong>Kauan</strong> i <strong>Ellorsith</strong>). Płyty można słuchać bez przerwy w każdych warunkach. Absolutny geniusz tworzenia nie tylko muzyki, ale i całego muzycznego dzieła!</li>
<li><strong>Uada <em>Cult of the Dying Sun</em></strong> – tak, wiem, kopia <strong>Mgły</strong>, jak można tak bezcześcić nasze dobra narodowe, kto śmie w ogóle <strong>Mgłę</strong> podrabiać bez pytania i bez zgody naszego rodzimego Kuc Klux Klanu! A ja się pytam co w tym złego? Owszem, <strong>Mgła</strong> to kapela genialna, co nie oznacza, że nie można tworzyć muzyki na tę samą modłę. Jak rodzime kapele czerpią chochlami z <strong>Emperora</strong>, <strong>Mayhema</strong>, <strong>Bathorego</strong>, <strong>Satyricona</strong> czy <strong>Marduka</strong> to jest dobrze. A <strong><em>Cult of the Dying Sun</em></strong> to świetny, ostry, utrzymany w jednym tonie, harmonijny i wpadający w ucho album, któremu nie mam absolutnie nic do zarzucenia. I słucham go namiętnie na zmianę z <strong><em>Exercises In Futility</em></strong>, <strong><em>With Hearts Toward None</em></strong> i kompilacją <strong><em>Mdłości + Further Down the Nest</em></strong>.</li>
<li><strong>Vreid <em>Lifehunger</em></strong> – tu bezdyskusyjnie. <strong><em>Lifehunger</em></strong> spodobał mi się tak bardzo, że zamówiłem dwie płyty tylko po to, żeby jedna z nich doszła szybciej. Dyskografię <strong>Vreida</strong> mam, że tak powiem, od czasu <strong>Windira</strong>. Ale nie pamiętam, żeby płyty <strong>Vreida</strong> były lepsze od tych z czasów <strong>Valfara</strong>. A <strong><em>Lifehunger</em></strong> to sztos, jakich mało. Może i bez brutalizacyjnej spiny, ale ja na szczęście nie muszę się już spinać.</li>
<li><strong>RUR <em>RUR</em></strong> – niby młody jednoosobowy norweski projekt, jego twórca nie z &#8222;towarzystwa&#8221;, a tu bach. Taka klimatyczna płyta. Piękna bezdyskusyjnie. No i nie uświadczysz z logiem <strong>RUR</strong> ani jednej podkoszulki, czapeczki czy choćby smyczy dla kota. Naszym purystom powinno się spodobać. Podziemie jak ch…</li>
<li><strong>Wallachia <em>Monumental Heresy</em></strong> – przede wszystkim bardzo dobra dawka symfonicznego black metalu pokroju niemal&nbsp;<strong>Dimmu Borgir</strong>&nbsp;pomieszanego z folkową kapelą&nbsp;<strong>Percival Schuttenbach</strong>. Warto jednak zauważyć, że w zespole udziela się <strong>Anna Oklejewicz</strong>, która to gra również w nowym projekcie <strong>Roba Darkena</strong>. A to dla naszych rodzimych hejterów już punkt zaczepny. Czekam więc na wiadro pomyj. Poleje się pewnie nawet bez przesłuchania płyty.</li>
<li><strong>Midnight Odyssey <em>Silhouettes of Stars</em></strong> – w zasadzie każde ich wydawnictwo to ciekawa pozycja i „must have” w mojej płytotece. Od czasów <strong><em>Funerals from the Astral Sphere</em></strong> nie nagrali nic złego. Ta kompilacja trwająca całe wieki (bo ponad dwie godziny) to orgiastyczna wycieczka w kosmos i z powrotem. Ktoś mógłby powiedzieć, że to nie black, bo więcej tu symfoniki i elektroniki, ale ja mam to w nosie. Dlatego właśnie tak kocham ten gatunek, że mieści się w nim wszystko od magicznego ambient po chaotyczne deathowe nawalanki.</li>
<li><strong>Eis <em>Stillstand und Heimkehr</em></strong> – tu akurat do niczego przyczepić się nie da. Niemiecki porządny black, surowy, ale nie chaotyczny. I może dlatego mało kto go w internetach zauważył. A ja lubię ich właśnie za to, że pomimo ostrej połajanki, znaleźli sporo przestrzeni na linie melodyczne i klimat, który przypomina mi stare czasy norweskiej fali. Szkoda tylko, że zaledwie dwa kawałki i 21 minut.</li>
<li><strong>Dimmu Borgir <em>Eonian</em></strong> – kolejny jeszcze bardziej komercyjny gniot, który stoi w sprzeczności z ideą black metalu, dotyczącą nagrywania płyt w garażu na Kasprzaku dla trzech kumpli z osiedla i jednego z Warszawy, tak? Z tym że dla tego ostatniego to na wszelki wypadek, jakby ten ostatni znalazł kiedyś pracę w dużej wytwórni muzycznej. Czasy się jednak trochę zmieniły, w domach mamy sprzęt muzyczny za grube tysiące, a w dolby surround lepiej się słucha płyt nagranych w profesjonalnym studiu i przy pomocy orkiestry symfonicznej zamiast syntezatora za półtorej stówki. A dokładnie to wszystko jest na <strong><em>Eonian</em></strong>. Ciekawe pomysły, kupa dobrych aranży, orkiestra, chóry anielskie i bóg jeden raczy wiedzieć, co jeszcze. A, i serca muzyków. Ja słyszę ich bicie w co najmniej połowie utworów z płyty. A to rzadka sprawa!</li>
<li><strong>Myrkur <em>Juniper</em></strong> – faktycznie jest to wydawnictwo nader krótkie nawet jak na EPkę, ale to jedyne, co mogę temu krążkowi zarzucić. Może i muzycznie nie jest to dzieło najbardziej na świecie zaawansowane, ale patrząc w takich kategoriach,&nbsp;<strong><em>Nevermind the Bollocks</em></strong> nie powinna opuścić garażu czy piwnicy, w którym była tworzona. A jeśli ktoś zarzuca <strong>Amelii</strong> obok braku obycia z gitarą także brak kobiecych atrybutów, to zapraszam na koncerty <strong>Dody</strong>. Ona ma wszystko na miejscu. Mnie natomiast czaruje głos i pomysły <strong>Myrkur,</strong> i dla mnie jest ona morską syreną, której należy się jak święconej wody wystrzegać. Bo jak się raz usłyszy…</li>
</ol>
<p>W roku 2018 wyjątkowo zmęczyły mnie tyrady dwulicowego trve podziemia, co jest naprawdę dobre, a czego nie wolno słuchać pod groźbą wyśmiania w towarzystwie wzajemnej kucowatej adoracji. Przekujcie te krzyki na własne czyny i nie kupujcie kawy u <strong>Nergala</strong>, podkoszulków u <strong>Krysiuka</strong> i płyt wszystkich powyższych kapel. Oni bez Was przeżyją. A ich świetna muzyka już została zauważona i kolejne krzyki wokół tych albumów nie są już nikomu do szczęścia potrzebne.&nbsp;<br />
<iframe src="https://www.youtube.com/embed/i4FRirBO3bQ" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-roku-2018-wg-redakcji-kvlt/">Podsumowanie roku 2018 wg redakcji KVLT</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-roku-2018-wg-redakcji-kvlt/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Summer Dying Loud 2018 &#8211; Aleksandrów Łódzki (7-8.09.2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Pietrzak]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Oct 2018 17:52:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[aleksandrów łódzki]]></category>
		<category><![CDATA[Angel Witch]]></category>
		<category><![CDATA[Behemoth]]></category>
		<category><![CDATA[Black Thundra]]></category>
		<category><![CDATA[Dool]]></category>
		<category><![CDATA[Doomster Reich]]></category>
		<category><![CDATA[Entombed]]></category>
		<category><![CDATA[Ereb Altor]]></category>
		<category><![CDATA[frontside]]></category>
		<category><![CDATA[Incantation]]></category>
		<category><![CDATA[Malignant Tumour]]></category>
		<category><![CDATA[Mentor]]></category>
		<category><![CDATA[Orange Goblin]]></category>
		<category><![CDATA[photocoder]]></category>
		<category><![CDATA[Photocoder - kąt fotografii różnej]]></category>
		<category><![CDATA[Saule]]></category>
		<category><![CDATA[SDL]]></category>
		<category><![CDATA[Spaceslug]]></category>
		<category><![CDATA[Summer Dying Loud 2018]]></category>
		<category><![CDATA[Sunnata]]></category>
		<category><![CDATA[Symbolical]]></category>
		<category><![CDATA[The Lowest]]></category>
		<category><![CDATA[Weedpecker]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=146333</guid>

					<description><![CDATA[<p>Lato umarło głośno! Festiwal Summer Dying Loud co roku przyciąga coraz większe grono wielbicieli mocnego uderzenia w dość kameralnych okolicznościach przyrody. Impreza&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/">Summer Dying Loud 2018 &#8211; Aleksandrów Łódzki (7-8.09.2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Lato umarło głośno! </strong>Festiwal <strong>Summer Dying Loud</strong> co roku przyciąga coraz większe grono wielbicieli mocnego uderzenia w dość kameralnych okolicznościach przyrody. Impreza odbywa się na stadionie Mosir im. Włodzimierza Smolarka w niewielkiej mieścinie pod Łodzią, która na początku września zapełnia się ludem w czarnych szatach i dudni życiem nocnym. Nową świecką tradycją są też kvlt-owe spotkania, na które redakcyjna brać z błyskiem w oczach zjeżdża z całej Polski. I oto słowo stało się ciałem, tak hucznie świętowaliśmy 10-lecie festiwalu, że od miesiąca zbieramy wrażenia do kupy, by sumiennie podsumować to wyjątkowe przedsięwzięcie. W imieniu redaktorów <strong>Kvlt</strong> zapraszam do relacji!</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Dzień 1, 7 września (piątek):</strong></p>
<p style="text-align: right;"><strong>15.00 Doomster Reich</strong><br />
<strong>16.00 Mentor</strong><br />
<strong>17.00 Weedpecker</strong><br />
<strong>18.15 Malignant Tumour</strong><br />
<strong>19.30 Dool</strong><br />
<strong>21.00 Incantation</strong><br />
<strong>22.30 Entombed</strong><br />
<strong>00.15 Sunnata</strong></p>
<p><em><strong>red. Piotr:</strong></em></p>
<p>Na pierwszy ogień w postaci <strong>Doomster Reich&nbsp;</strong>z różnych powodów nie udało się zdążyć, nie tym razem Panowie.&nbsp;Co prawda zespół <strong>Mentor</strong> widziałem już kilka razy na żywo, ale to jest taka kapela, której występy na żywo chyba nigdy mi się nie znudzą. Chłopaki bardzo zgrabnie połączyli black/thrash metal z punkiem i rock’n’rollem. Jak zwykle <strong>Wojciech Kałuża</strong> (wokalista) dwoił się i troił, aby rozgrzać świeżo przybyłą publikę. Koncert był niezwykle energiczny, jak zresztą zawsze w przypadku tej grupy. Pod sceną zgromadziła się grupka fanów, która pomimo wczesnej pory dopingowała sosnowiecki band w swoich poczynaniach. Set składał się głównie z kawałków znajdujących się na debiutanckim krążku <strong><em>Guts, Graves and Blasphemy</em></strong>, ale kapela zaprezentowała też nowe kompozycje, które jak na moje ucho są kontynuacją pierwszego krążka.</p>
<figure id="attachment_146722" aria-describedby="caption-attachment-146722" style="width: 476px" class="wp-caption alignleft"><a href="https://kvlt.pl/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/attachment/43101789_1121953191292876_7534324230138101760_o/" rel="attachment wp-att-146722"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="wp-image-146722 " src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43101789_1121953191292876_7534324230138101760_o-450x299.jpg" alt="" width="476" height="316" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43101789_1121953191292876_7534324230138101760_o-450x299.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43101789_1121953191292876_7534324230138101760_o-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43101789_1121953191292876_7534324230138101760_o.jpg 1200w" sizes="(max-width: 476px) 100vw, 476px" /></a><figcaption id="caption-attachment-146722" class="wp-caption-text">Weedpecker</figcaption></figure>
<p><em><strong>red. Joanna:</strong></em></p>
<p>Warszawski <strong>Weedpecker</strong> to nie są rurki z kremem, a ciągnące się krówki z ociężałym, ale w jakiś sposób przystępnym nadzieniem. Panowie nadal promują trzeci album, zatytułowany <em><strong>III</strong></em>, i pięknie lawirują pomiędzy kosmicznym soundem a psychodelicznym lotem w zieloną krainę (interpretacja dowolna). Publika bawiła się świetnie, mimo że czuć było poważny, przesterowany acz przyjemny niż. W trakcie ostatniego utworu grupowo udaliśmy się na spożywanie, toteż ominęliśmy czeski, speed-metalowy (?)&nbsp;<strong>Malignant Tumour.</strong> Obawiam się jednak, że słusznie.</p>
<figure id="attachment_146723" aria-describedby="caption-attachment-146723" style="width: 237px" class="wp-caption alignright"><a href="https://kvlt.pl/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/attachment/43116090_1122025844618944_5577269257265217536_o/" rel="attachment wp-att-146723"><img decoding="async" class="wp-image-146723 " src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43116090_1122025844618944_5577269257265217536_o-299x450.jpg" alt="" width="237" height="357" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43116090_1122025844618944_5577269257265217536_o-299x450.jpg 299w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43116090_1122025844618944_5577269257265217536_o-200x300.jpg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43116090_1122025844618944_5577269257265217536_o.jpg 798w" sizes="(max-width: 237px) 100vw, 237px" /></a><figcaption id="caption-attachment-146723" class="wp-caption-text">Dool</figcaption></figure>
<p><em><strong>red. Piotr:</strong></em></p>
<p>Szybki hamburger i jeszcze szybszy napój chłodzący i pod scenę! Zespół <strong>Dool</strong> swoim koncertem kupił mnie od pierwszych dźwięków. Niespieszne wygrywanie melodii, posępna i melancholijna atmosfera w czasie koncertu zawładnęła terenem festiwalu. No i ten przepiękny wokal <strong>Ryanny</strong>. Aż ciężko przełożyć klimat ich występu w słowa. Takie dark rockowe granie wprowadziło mnie w niezwykle lekką aurę. Muzycznie holenderski zespół porusza się w klimatach znanych z <a href="https://www.facebook.com/thebandGOLD/"><strong>Gold</strong></a>, a niekiedy <strong>The Devil’s Blood</strong> lub <strong>Sisters Of Mercy</strong>. Hipnotyczny charakter koncertu spowodował, że występ ich przebiegł zdecydowanie zbyt szybko. Zresztą chyba nie jest przypadkiem, że mój redakcyjny kolega w recenzji debiutanckiego albumu tak ich chwalił, że wystawił maksymalną notę (<a href="https://kvlt.pl/recenzje/dool-here-now-there-then-2017/">recenzja</a>). Dziękuję za <strong>Dool</strong> i proszę o <a href="https://www.youtube.com/watch?v=V7DipwzfPOM">Lucifer</a>.</p>
<figure id="attachment_146709" aria-describedby="caption-attachment-146709" style="width: 299px" class="wp-caption alignleft"><a href="https://kvlt.pl/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/attachment/43080745_1122433137911548_1241938537222242304_o/" rel="attachment wp-att-146709"><img decoding="async" class="wp-image-146709 size-large" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43080745_1122433137911548_1241938537222242304_o-299x450.jpg" alt="" width="299" height="450" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43080745_1122433137911548_1241938537222242304_o-299x450.jpg 299w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43080745_1122433137911548_1241938537222242304_o-200x300.jpg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43080745_1122433137911548_1241938537222242304_o.jpg 798w" sizes="(max-width: 299px) 100vw, 299px" /></a><figcaption id="caption-attachment-146709" class="wp-caption-text">Incantation</figcaption></figure>
<p><em><strong>red. Marcel:</strong></em></p>
<p>Występ <strong>Incantation</strong> na tegorocznej edycji <strong>Summer Dying Loud</strong> był bardzo interesujący. Grupa legendarnego gitarzysty i wokalisty <strong>Johna McEntee’go</strong> zaprezentowała się bardzo dobrze i w moim odczuciu był to najlepszy koncert ze wszystkich zagranych w piątek. Amerykanie przedstawili przekrojowy set, w którym znalazło się miejsce dla utworów z pierwszych dwóch, jak i ostatnich trzech dokonań ekipy. <strong>McEntee</strong> w przerwach od diabolicznego oblężenia sceny rozprawiał o tym, jak wspaniale czuje się w naszym kraju i już nie może się doczekać, aby napić się polskiej wódki ze swoimi wiernymi fanami po koncercie. Cały set Amerykanów był bardzo solidny, ale sposób, w jaki go zakończyli – niesamowity. <strong><em>The Ibex Moon </em></strong>(zadedykowany zmarłemu <strong>Killjoyowi</strong> z <strong>Necrophagii</strong>), a także klasyczny <strong><em>Impending Diabolical Conquest</em></strong> po prostu pozamiatały. I choć muzyka <strong>Incantation</strong> do najbardziej przystępnych nie należy, niezwykle ciężki i zasmolony death metal w ich wykonaniu to prawdziwy majstersztyk.</p>
<figure id="attachment_146708" aria-describedby="caption-attachment-146708" style="width: 450px" class="wp-caption alignright"><a href="https://kvlt.pl/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/attachment/43383537_1124046217750240_6609828576894124032_o/" rel="attachment wp-att-146708"><img decoding="async" class="wp-image-146708 size-large" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43383537_1124046217750240_6609828576894124032_o-450x299.jpg" alt="" width="450" height="299" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43383537_1124046217750240_6609828576894124032_o-450x299.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43383537_1124046217750240_6609828576894124032_o-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43383537_1124046217750240_6609828576894124032_o.jpg 1200w" sizes="(max-width: 450px) 100vw, 450px" /></a><figcaption id="caption-attachment-146708" class="wp-caption-text">Entombed AD</figcaption></figure>
<p><em><strong>red. Tomasz:</strong></em></p>
<p>Z tym <strong>Entombed A.D.</strong> to stał się taki cyrk, jak z naszym Katem… Z jednej kapeli powstały dwie kapele, różniące się tym, że jedna z mutacji ma na składzie oryginalnego wokalistę. I tak jak nie można zastąpić Romka, tak nie wyobrażam sobie takiego<strong> Entombed</strong> bez <strong>L-G Petrova</strong>, mimo że przecież drugi album został bez niego nagrany. Ale dość o rozgrywkach prawno-personalnych. Zatem jak tylko usłyszałem, że na tegorocznym <strong>SDL</strong> będzie <strong>Entombed,</strong>&nbsp;prędko odnotowałem: muszę być. Kapela, która nadal w swoim stylu nie ma równych! No może The Crown byliby pewną konkurencją?&nbsp;</p>
<p>Dlaczego wcześniej wspomniałem o LG? Według mnie facet jest chodzącą antytezą współczesnej sceny metalowej, gdzie perfekcja zabija spontaniczność. Gdy <strong>Petrov</strong> zaczyna wykrzykiwać kolejne teksty swym wyluzowanym, totalnie zdartym głosem, czuć, że tu nie ma ściemy, zarazem jest po prostu zajebiście. Inna sprawa, że za każdym, gdy oglądam <strong>Entombed</strong> (z AD czy bez), facet totalnie potrafi zająć sobą całą uwagę &#8211; swobodna konferansjerka i szybki konkret w postaci kolejnych utworów. Co prawda, i co logiczne, set był oparty o materiał „nowego” zespołu,&nbsp; ale skoro leciały takie ciosy jak <em><strong>Dead to live</strong></em> czy <em><strong>Midas in reverse</strong></em>, to i tak nie ma to większego znaczenia. Bowiem <strong>Entomded</strong> nadal młóci w swoim stylu. Wprawdzie do poziomu <em><strong>Serpent Saints</strong></em> jeszcze im trochę brakuje, ale przecież poleciały też starocie z <em><strong>Wolverine Blues</strong></em>&nbsp;i ja już nie mam żadnych zastrzeżeń.</p>
<p>Zabrzmieli przepięknie (o ile te epitety w ogóle tu pasują), totalnie mięsiście i zarazem czuć było ten piach tak typowy dla szwedzkiego grania. Już w momencie jak kończyli grać, wiedziałem, że właśnie obejrzałem najlepszy koncert tego festu. Ale takiego totalnego zaangażowania nie można nie docenić. I choć parę innych kapel też było ok, to jednak <strong>Entombed</strong> byli/są bezkonkurencyjni.</p>
<figure id="attachment_146707" aria-describedby="caption-attachment-146707" style="width: 507px" class="wp-caption alignleft"><a href="https://kvlt.pl/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/attachment/43220546_1124048614416667_7405882885258870784_o/" rel="attachment wp-att-146707"><img decoding="async" class="wp-image-146707 " src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43220546_1124048614416667_7405882885258870784_o-450x299.jpg" alt="" width="507" height="337" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43220546_1124048614416667_7405882885258870784_o-450x299.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43220546_1124048614416667_7405882885258870784_o-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43220546_1124048614416667_7405882885258870784_o.jpg 1200w" sizes="(max-width: 507px) 100vw, 507px" /></a><figcaption id="caption-attachment-146707" class="wp-caption-text">Sunnata</figcaption></figure>
<p><em><strong>red. Joanna:</strong></em></p>
<p>Pierwszy dzień festiwalu <strong>SDL</strong> kończyli rodzimi zawodowcy z Warszawy, szanowna formacja<strong> Sunnata</strong>. Nieco obawiałam się o frekwencję, wszak północ to nie jest rewelacyjna godzina w plenerowych warunkach, tym bardziej że zbyt atrakcyjna pogoda i aura umęczyła dość uczestników festiwalu, co można było wyraźnie zauważyć w zakamarkach terenu sdl-owego. Obawy okazały się jednak na wyrost, bowiem całkiem pokaźna grupa fanów stawiła czoła niskim i potężnym dźwiękom <strong>Sunnaty</strong>. Koncerty rzeczonych zawsze oglądam z wielkim zaciekawieniem i sporym oczarowaniem nie tylko ze względu na walory stricte muzyczne czy techniczne, ale również na te czysto estetyczne i opracowane na wymogi konkretnej sztuki. Tym razem znów Panowie pokazali, jak może wyglądać dobry koncert również od strony wizualnej. Na nich po prostu chce się patrzeć! Cała oprawa, światła, ustawienie Panów na scenie &#8211; wszystko przykuwa uwagę i genialnie komponuje się ze stonerowo/doomowo/sludge&#8217;owymi oparami. Niestety na moje umęczone już tego wieczoru ucho szwankowało nieco nagłośnienie, wokale były za słabo słyszalne, o selektywności ciężko mówić, jednak całościowo i tak byłam usatysfakcjonowana. Panowie promują ostatnie wydawnictwo <em><strong>Outlands</strong></em> <a href="https://kvlt.pl/recenzje/sunnata-outlands-2018/">(recenzja tu)</a>, do sprawdzenia którego serdecznie Państwa zapraszam. Oj, cóż to za epickie zakończenie piątku!</p>
<p><strong><a href="https://kvlt.pl/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/attachment/43266163_1124047981083397_9146431752196063232_o/" rel="attachment wp-att-146727"><img decoding="async" class="alignleft wp-image-146727" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43266163_1124047981083397_9146431752196063232_o-450x299.jpg" alt="" width="409" height="272" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43266163_1124047981083397_9146431752196063232_o-450x299.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43266163_1124047981083397_9146431752196063232_o-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43266163_1124047981083397_9146431752196063232_o.jpg 1200w" sizes="(max-width: 409px) 100vw, 409px" /></a>Dzień 2, 8 września (sobota):</strong></p>
<p><strong>13.00 The Lowest</strong><br />
<strong>14.00 Black Tundra</strong><br />
<strong>15.00 Symbolical</strong><br />
<strong>16.00 Saule</strong><br />
<strong>17.00 Spaceslug</strong><br />
<strong>18.15 Ereb Altor</strong><br />
<strong>19.30 Frontside</strong><br />
<strong>21.00 Orange Goblin</strong><br />
<strong>22.30 Angel Witch</strong><br />
<strong>00.00 Behemoth</strong></p>
<p><em><strong>red. Piotr:</strong></em></p>
<p>Niestety w sobotę nie udało się zobaczyć dwóch pierwszych kapel (<strong>The Lowest</strong> i <strong>Black Tundra</strong>), ale za punkt honoru postawiłem sobie sprawdzenie koncertowej formy śmierć metalowców z <strong>Symbolical</strong>. Pomimo kilku problemów z gitarą <strong>Cymera</strong> występ tej grupy podobał mi się niezwykle. Czas mojej największej fascynacji death metalem mam za sobą, ale ta ekipa trafia w moje gusta. Posłuchajcie chociażby kawałka <a href="https://www.youtube.com/watch?v=1UFFN7LLmCw">Pseudo Master</a> z nadchodzącej płyty. Jest to death metal osadzony raczej w średnich tempach z fajną motoryką partii gitar, a miejscami z walcowatym charakterem. Za garami zasiada <strong>Daray</strong> (<strong>Dimmu Borgir</strong>, ex-<strong>Vader</strong>), który prezentuje swoje możliwości w kapitalny sposób. Dzięki niemu muzyka rzeczywiście zyskuje jakąś moc, i to bardzo. No i do tego solówki Cymera – bierzcie i słuchajcie. Świetny występ, niech Panowie więcej koncertują, a nie jedne media będą się rozpływać o <strong>Symbolical</strong> w samych superlatywach.</p>
<figure id="attachment_146706" aria-describedby="caption-attachment-146706" style="width: 299px" class="wp-caption alignleft"><a href="https://kvlt.pl/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/attachment/43408555_1124380847716777_3589084494574911488_o/" rel="attachment wp-att-146706"><img decoding="async" class="wp-image-146706 size-large" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43408555_1124380847716777_3589084494574911488_o-299x450.jpg" alt="" width="299" height="450" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43408555_1124380847716777_3589084494574911488_o-299x450.jpg 299w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43408555_1124380847716777_3589084494574911488_o-200x300.jpg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43408555_1124380847716777_3589084494574911488_o.jpg 798w" sizes="(max-width: 299px) 100vw, 299px" /></a><figcaption id="caption-attachment-146706" class="wp-caption-text">Ereb Altor</figcaption></figure>
<p>Kto zna <strong>Bathory</strong> ten zapewne zna <strong>Ereb Altor</strong>. Szwedzi w bezbłędny sposób kontynuują schedę muzyki legendy dowodzonej przez <strong>Quorthon</strong>’a. Z <strong>Ereb Altor</strong> mam ten sam problem co z <strong>Dool</strong>. Ciężko jest uchwycić klimat melancholii i smutku, który towarzyszył mi podczas koncertu i przełożyć je na słowa pisane. To po prostu trzeba przeżyć na żywo. Ich występ był niezwykle emocjonujący, pełen ducha skandynawskich wikingów, no i zespołu <strong>Bathory</strong>. Zagrali setlistę złożoną z epickich kawałków wypełnionych potężnym ładunkiem chwytliwych melodii. No i na koniec <strong><em>Midsommarblot</em></strong> – dziękuję.</p>
<p><em><strong>red. Joanna:</strong></em></p>
<p>Występy <em><strong>Saule</strong></em> i <em><strong>Spaceslug</strong> </em>wypadły niestety w porze tzw. śniadaniowo/obiadowej, toteż słuchaliśmy obu grup &#8222;w tle&#8221;, delektując się dobrodziejstwami z ogródka piwnego, tudzież przechadzając się po stoiskach merchowych, mini-galerii i odpoczywając na trawie. O <strong>Frontside</strong>&nbsp;natomiast nie ja powinnam nadmieniać, gdyż mamy w redakcji wiernych i niezachwianych fanów, a już na pewno takich, którzy dzielnie śledzą poczynania grupy od początku (Marcinie, pozdrawiam serdecznie!). Fakt jest jednak taki, proszę Państwa, że co by o stylu i graniu tej formacji nie pisać (a wypowiadać się nie muszę), bawiliśmy się na występie<strong> Frontside</strong>&nbsp;hucznie i iście szatańsko. Tak, drodzy Państwo, ja to naprawdę napisałam. Żywioł, energia, hity sprzed lat, których nawet jak się uparcie nie chce, to i tak się pamięta (&#8222;kwiat miłości rozkwita w świetle uczuć&#8221;), i niezrównoważone tańce, młynki, crowdsurfingi &#8211; tak pamiętam ten koncert i nie mam się co wstydzić. Nie samym sludge&#8217;m i depresją człowiek żyje. W towarzystwie. Czasami 🙂&nbsp;</p>
<figure id="attachment_146705" aria-describedby="caption-attachment-146705" style="width: 226px" class="wp-caption alignright"><a href="https://kvlt.pl/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/attachment/43411618_1125207517634110_7248089678044200960_o/" rel="attachment wp-att-146705"><img decoding="async" class="wp-image-146705 " src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43411618_1125207517634110_7248089678044200960_o-299x450.jpg" alt="" width="226" height="340" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43411618_1125207517634110_7248089678044200960_o-299x450.jpg 299w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43411618_1125207517634110_7248089678044200960_o-200x300.jpg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43411618_1125207517634110_7248089678044200960_o.jpg 798w" sizes="(max-width: 226px) 100vw, 226px" /></a><figcaption id="caption-attachment-146705" class="wp-caption-text">Orange Goblin</figcaption></figure>
<p><em><strong>red. Synu:</strong></em></p>
<p><strong>Orange Goblin</strong> był jednym z zespołów, na który bardzo podczas <strong>SDL</strong> liczyłem. Ich podszyty stonerowym zacięciem motorheadowy rock&#8217;n&#8217;roll nie zawiódł &#8211; grupa zaprezentowała się bardzo naturalnie, z odpowiednią mocą i wygarem. Pozytywna reakcja tłumu dolewała oliwy do ognia, co najlepiej odzwierciedlało radosne zachowanie sceniczne postawnego <strong>Bena Warda</strong>. Były ostre ciosy z <em><strong>Red Tide Rising</strong></em>, <em><strong>Renegade</strong></em> i pochodzącym z ostatniej płyty <em><strong>The Wolf Bites Back</strong></em> na czele. Niewątpliwie jeden z najciekawszych występów drugiego dnia festiwalu.</p>
<figure id="attachment_146702" aria-describedby="caption-attachment-146702" style="width: 299px" class="wp-caption alignleft"><a href="https://kvlt.pl/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/attachment/43522976_1125241590964036_1189950852912119808_o/" rel="attachment wp-att-146702"><img decoding="async" class="wp-image-146702 size-large" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43522976_1125241590964036_1189950852912119808_o-299x450.jpg" alt="" width="299" height="450" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43522976_1125241590964036_1189950852912119808_o-299x450.jpg 299w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43522976_1125241590964036_1189950852912119808_o-200x300.jpg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43522976_1125241590964036_1189950852912119808_o.jpg 798w" sizes="(max-width: 299px) 100vw, 299px" /></a><figcaption id="caption-attachment-146702" class="wp-caption-text">Angel Witch</figcaption></figure>
<p><em><strong>red. Marcel:</strong></em></p>
<p>Po świetnym występie <strong>Orange Goblin</strong> nadszedł czas na przedostatni zespół festiwalu, a mianowicie angielską ekipę <strong>Angel Witch</strong>. Na ten koncert czekałem bardzo długo; gdy ogłoszono, że Anglicy pojawią się na tegorocznej edycji <strong>Summer Dying Loud</strong>, wiedziałem, że muszę się tam pojawić. Niestety, jak to często bywa – gdy w balonik pompuje się zbyt dużo powietrza, to po prostu pęka. Zespół <strong>Kevina Heybourne’a </strong>dał bezbarwny koncert pozbawiony energii i&nbsp; jakiejkolwiek atmosfery. Nie było także mowy o kontakcie z publicznością. Parę godzin przed występem odbył się zespołowy meet &amp; greet, podczas którego muzycy wyglądali na ludzi, którzy w ogóle nie chcieli się tam znajdować. Nie byli zbytnio skorzy do rozmowy, ani też specjalnie nie cieszyli się na widok fanów. Co tu dużo mówić, bardzo zawiodłem się na jednym z moich ulubionych heavy metalowych zespołów wszech czasów. Co z tego, że ekipa odegrała prawie cały legendarny debiutancki album, skoro zrobiła to bardzo mechanicznie i bez polotu. Panowie nie pokwapili się nawet o zmianę setlisty (kolejność utworów pozostała bez zmian, z zaledwie jednym wyjątkiem!) , więc jak mieli czuć się fani, którzy niemalże równy rok wcześniej byli na ich koncercie w łódzkim Magnetofonie? Cóż, <strong>Angel Witch</strong>, a szczególnie jego jedyny pozostały oryginalny członek <strong>Kevin Heybourne</strong>, w moich oczach stracił wiele. Dawno nie zaznałem tak wielkiego koncertowego rozczarowania. W szeregi zespołu wkradła się rutyna, która psuje wizerunek heavy metalowej legendy.&nbsp;</p>
<figure id="attachment_146703" aria-describedby="caption-attachment-146703" style="width: 450px" class="wp-caption alignleft"><a href="https://kvlt.pl/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/attachment/43505767_1125897594231769_4466337448888107008_o/" rel="attachment wp-att-146703"><img decoding="async" class="wp-image-146703 size-large" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43505767_1125897594231769_4466337448888107008_o-450x299.jpg" alt="" width="450" height="299" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43505767_1125897594231769_4466337448888107008_o-450x299.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43505767_1125897594231769_4466337448888107008_o-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43505767_1125897594231769_4466337448888107008_o.jpg 1200w" sizes="(max-width: 450px) 100vw, 450px" /></a><figcaption id="caption-attachment-146703" class="wp-caption-text">Behemoth</figcaption></figure>
<p><em><strong>red. Synu:</strong></em></p>
<p>Główna gwiazda tegorocznego <strong>SDL</strong> postanowiła wyraźnie wyjść naprzeciw przejmującemu zimnu, jakie dokuczało zgromadzonym na terenie aleksandrowskiego MOSiRu podczas drugiego festiwalowego wieczoru &#8211; ogniowa oprawa, towarzysząca występowi <strong>Behemoth</strong> w trakcie finału imprezy pozwoliła solidnie przypiec się słuchaczom zgromadzonym najbliżej sceny. Zespół swoim występem potwierdził powszechnie znany fakt &#8211; <strong>Behemoth</strong> to dziś największy pod względem rozmachu i poziomu wizualnego zespół w naszym kraju, nawet o krok nieustępujący w tym względzie najpopularniejszym nazwom gatunku. <strong>Nergal</strong> i spółka zaprezentowali bardzo godny set, sięgając zarówno po starsze numery (<em><strong>Decade ov Therion, Chant for Eschaton 2000, Demigod Conquer All, Ov Fire and the Void</strong></em>), kawałki z <em><strong>The Satanist</strong> </em>(<strong><em>Ora Pro Nobis Lucifer, Messe Noir, Blow Your Trupmets Gabriel; O Father, O Satan, O Sun</em></strong>) oraz 2 kompozycje z niewydanej jeszcze wówczas <strong>ILYAYD</strong> (<em><strong>Wolves ov Siberia</strong></em> oraz <em><strong>God=Dog</strong></em>). <strong>Behemoth</strong> to maszyna koncertowa, bezbłędna, wyrachowana, perfekcyjna. <a href="https://kvlt.pl/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/attachment/43385898_1125896720898523_5674869816381407232_o/" rel="attachment wp-att-146704"><img decoding="async" class=" wp-image-146704 alignright" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43385898_1125896720898523_5674869816381407232_o-450x299.jpg" alt="" width="551" height="366" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43385898_1125896720898523_5674869816381407232_o-450x299.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43385898_1125896720898523_5674869816381407232_o-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/10/43385898_1125896720898523_5674869816381407232_o.jpg 1200w" sizes="(max-width: 551px) 100vw, 551px" /></a>Warto było zjawić się drugiego dnia<strong> SDL</strong>&nbsp;chociażby dla tego właśnie koncertu, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że okazji do zobaczenia zespołu w Polsce nie będzie w najbliższym czasie zbyt wiele.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>I należałoby w tym miejscu zakończyć te rzewne wspomnienia. Kolejna edycja <strong>Summer Dying Loud 2018</strong> znów wypadła świetnie, nie tylko pod względem bogatego i dość zróżnicowanego repertuaru, ale również organizacyjnie &#8211; tu owacje na stojąco dla niezmordowanego&nbsp;<strong>Tomasza Barszcza</strong> i całej ekipy <strong>SDL</strong>, która dopilnowała, aby zapewnić jak najwyższy poziom imprezy. Cóż, ja, oraz moi drodzy koledzy i koleżanki jesteśmy wielce ukontentowani.</p>
<p>Do następnego!</p>
<p><em><strong>Autorem zdjęć jest Aleksander Honc</strong></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/">Summer Dying Loud 2018 &#8211; Aleksandrów Łódzki (7-8.09.2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/summer-dying-loud-2018-aleksandrow-lodzki-7-8-09-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wygraj karnet na Summer Dying Loud 2018</title>
		<link>https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-karnet-na-summer-dying-loud-2018-2/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-karnet-na-summer-dying-loud-2018-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Aug 2018 17:30:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Konkursy]]></category>
		<category><![CDATA[aleksandrów łódzki]]></category>
		<category><![CDATA[Angel Witch]]></category>
		<category><![CDATA[Behemoth]]></category>
		<category><![CDATA[Black Tundra]]></category>
		<category><![CDATA[Dool]]></category>
		<category><![CDATA[Doomster Reich]]></category>
		<category><![CDATA[Entombed A.D.]]></category>
		<category><![CDATA[Ereb Altor]]></category>
		<category><![CDATA[festival]]></category>
		<category><![CDATA[festiwal]]></category>
		<category><![CDATA[frontside]]></category>
		<category><![CDATA[Incantation]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs]]></category>
		<category><![CDATA[Malignant Tumour]]></category>
		<category><![CDATA[Mentor]]></category>
		<category><![CDATA[Orange Goblin]]></category>
		<category><![CDATA[Saule]]></category>
		<category><![CDATA[Spaceslug]]></category>
		<category><![CDATA[Summer Dying Loud]]></category>
		<category><![CDATA[Sunnata]]></category>
		<category><![CDATA[Symbolical]]></category>
		<category><![CDATA[The Lowest]]></category>
		<category><![CDATA[Weedpecker]]></category>
		<category><![CDATA[wygraj]]></category>
		<category><![CDATA[wygraj karnet]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=141784</guid>

					<description><![CDATA[<p>W drugi weekend września bieżącego roku w Aleksandrowie Łódzkim odbędzie się kolejna edycja Summer Dying Loud. Podczas tegorocznej edycji festiwalu wystąpią: Frontside,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-karnet-na-summer-dying-loud-2018-2/">Wygraj karnet na Summer Dying Loud 2018</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W drugi weekend września bieżącego roku w <strong>Aleksandrowie Łódzkim</strong> odbędzie się kolejna edycja <strong>Summer Dying Loud</strong>.</p>
<p>Podczas tegorocznej edycji festiwalu wystąpią: <strong>Frontside, Angel Witch, Behemoth, Dool, Symbolical, Sunnata, Incantation, Black Tundra, Spaceslug, The Lowest, Entombed A.D., Malignant Tumour, Weedpecker, Saule, Orange Goblin, Ereb Altor, Mentor, Doomster Reich.</strong></p>
<p>07-08.09.2018 &#8211; <strong>Aleksandrów Łódzki</strong>, MOSiR im. Włodzimierza Smolarka (<a href="https://m.facebook.com/events/1996043674054400">wydarzenie</a>)</p>
<p>Zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym można wygrać jeden z trzech karnetów na festiwal. Aby wziąć w nim udział należy:</p>
<p>1) Być fanem <a href="https://www.facebook.com/kvltmagazine/"><strong>KVLT Magazine</strong></a>.<br />
2) Polubienie i publiczne udostępnienie konkursowego <a href="https://www.facebook.com/864169450337119/posts/1799759083444813/"><strong>postu</strong></a> nie jest niezbędne, ale mile widziane i wykonanie tych czynności może zwiększyć szanse na wygraną.<br />
3) Na konkursy@kvlt.pl wysłać mail o tytule <strong>Summer Dying Loud 2018#2</strong> dołączając link do profilu FB wraz z imieniem i nazwiskiem celem weryfikacji wymogów konkursu a w komentarzu <strong>wymienić nazwy 3 zespołów, które chciałbyś/chciałabyś zobaczyć na SDL 2019</strong>.</p>
<p>Na zgłoszenia czekamy do niedzieli (<strong>26.08.2018</strong>) do godziny 20:00. Zwycięzca otrzyma wiadomość mailową ze strony redakcji, a informacja o tym fakcie zostanie opublikowana pod postem konkursowym.<br />
Biorąc udział w konkursie, akceptujesz <a href="https://kvlt.pl/regulamin/" target="_blank" rel="noopener">regulamin strony internetowej <strong>www.KVLT.pl</strong></a>.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-138814" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/36087995_1885198378196935_1311157488589996032_o.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/36087995_1885198378196935_1311157488589996032_o.jpg 698w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/36087995_1885198378196935_1311157488589996032_o-204x300.jpg 204w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/36087995_1885198378196935_1311157488589996032_o-545x800.jpg 545w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/36087995_1885198378196935_1311157488589996032_o-307x450.jpg 307w" sizes="(max-width: 698px) 100vw, 698px" /><br />
Źródło: Summer Dying Loud</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-karnet-na-summer-dying-loud-2018-2/">Wygraj karnet na Summer Dying Loud 2018</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-karnet-na-summer-dying-loud-2018-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wygraj karnet na Summer Dying Loud 2018</title>
		<link>https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-karnet-na-summer-dying-loud-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-karnet-na-summer-dying-loud-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Jul 2018 17:30:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Konkursy]]></category>
		<category><![CDATA[aleksandrów łódzki]]></category>
		<category><![CDATA[Angel Witch]]></category>
		<category><![CDATA[Behemoth]]></category>
		<category><![CDATA[Black Tundra]]></category>
		<category><![CDATA[Dool]]></category>
		<category><![CDATA[Doomster Reich]]></category>
		<category><![CDATA[Entombed A.D.]]></category>
		<category><![CDATA[Ereb Altor]]></category>
		<category><![CDATA[festival]]></category>
		<category><![CDATA[festiwal]]></category>
		<category><![CDATA[frontside]]></category>
		<category><![CDATA[Incantation]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Malignant Tumour]]></category>
		<category><![CDATA[Mentor]]></category>
		<category><![CDATA[Orange Goblin]]></category>
		<category><![CDATA[Saule]]></category>
		<category><![CDATA[Spaceslug]]></category>
		<category><![CDATA[Summer Dying Loud]]></category>
		<category><![CDATA[Sunnata]]></category>
		<category><![CDATA[Symbolical]]></category>
		<category><![CDATA[The Lowest]]></category>
		<category><![CDATA[Weedpecker]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=140442</guid>

					<description><![CDATA[<p>W drugi weekend września bieżącego roku w Aleksandrowie Łódzkim odbędzie się kolejna edycja Summer Dying Loud. Podczas tegorocznej edycji festiwalu wystąpią: Frontside,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-karnet-na-summer-dying-loud-2018/">Wygraj karnet na Summer Dying Loud 2018</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W drugi weekend września bieżącego roku w <strong>Aleksandrowie Łódzkim</strong> odbędzie się kolejna edycja <strong>Summer Dying Loud</strong>.</p>
<p>Podczas tegorocznej edycji festiwalu wystąpią: <strong>Frontside, Angel Witch, Behemoth, Dool, Symbolical, Sunnata, Incantation, Black Tundra, Spaceslug, The Lowest, Entombed A.D., Malignant Tumour, Weedpecker, Saule, Orange Goblin, Ereb Altor, Mentor, Doomster Reich.</strong></p>
<p>07-08.09.2018 &#8211; <strong>Aleksandrów Łódzki</strong>, MOSiR im. Włodzimierza Smolarka (<a href="https://m.facebook.com/events/1996043674054400">wydarzenie</a>)</p>
<p>Zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym można wygrać jeden z dwóch karnetów na festiwal. Aby wziąć w nim udział należy:</p>
<p>1) Być fanem <a href="https://www.facebook.com/kvltmagazine/"><strong>KVLT Magazine</strong></a>.<br />
2) Polubić i publicznie udostępnić konkursowy <a href="https://www.facebook.com/864169450337119/posts/1763915390362516/"><strong>post</strong></a> na swojej ścianie na Facebooku.<br />
3) Na konkursy@kvlt.pl wysłać mail o tytule <strong>Summer Dying Loud 2018</strong>&nbsp;dołączając link do profilu FB wraz z imieniem i nazwiskiem celem weryfikacji wymogów konkursu a w komentarzu <strong>wymienić nazwy 3 zespołów, które chciałbyś/chciałabyś zobaczyć na SDL 2019</strong>.</p>
<p>Na zgłoszenia czekamy do niedzieli (<strong>05.08.2018</strong>) do godziny 20:00. Zwycięzca otrzyma wiadomość mailową ze strony redakcji, a informacja o tym fakcie zostanie opublikowana pod postem konkursowym.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-138814" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/36087995_1885198378196935_1311157488589996032_o.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/36087995_1885198378196935_1311157488589996032_o.jpg 698w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/36087995_1885198378196935_1311157488589996032_o-204x300.jpg 204w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/36087995_1885198378196935_1311157488589996032_o-545x800.jpg 545w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/36087995_1885198378196935_1311157488589996032_o-307x450.jpg 307w" sizes="(max-width: 698px) 100vw, 698px" /><br />
Źródło: Summer Dying Loud</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-karnet-na-summer-dying-loud-2018/">Wygraj karnet na Summer Dying Loud 2018</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/konkursy/wygraj-karnet-na-summer-dying-loud-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>THE LOWEST &#8211; &#8222;Doomed&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-lowest-doomed-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-lowest-doomed-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Łukasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 16 Jul 2018 16:31:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2018]]></category>
		<category><![CDATA[Doomed]]></category>
		<category><![CDATA[hard core]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[punk]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[The Lowest]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=140317</guid>

					<description><![CDATA[<p>Doomed to debiutancki album warszawskiej ekipy The Lowest, który ukazał z w lutym 2018 roku. Grupa istnieje od roku 2011 i oprócz&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-lowest-doomed-2018/">THE LOWEST &#8211; &#8222;Doomed&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em>Doomed</em></strong> to debiutancki album warszawskiej ekipy <strong>The Lowest</strong>, który ukazał z w lutym 2018 roku. Grupa istnieje od roku 2011 i oprócz prezentowanej płyty ma na swoim koncie dwa mini-albumy &#8211; wydany w 2012 <strong><em>The Lowest</em></strong> oraz rok później <strong><em>Divided</em></strong>.</p>
<p>Nawiązując do tytułu, stołeczny kwartet niesie nam zagładę. <strong><em>Doomed</em></strong> to wybuchowa kombinacja hardcore’owej, bujającej motoryki i punkowego sznytu, podrasowanych metalowym sosem, stopniowo gęstniejącym poprzez ciężar i mroczną atmosferę muzyki <strong>The Lowest</strong>. Trwająca niecałe 30 minut płyta to fuzja szybkich ciosów, którym przeciwstawiane są miażdżące, monumentalne zwolnienia oraz wprowadzające lekko hipnotyczny trans wyciszenia. Kipiący wściekłością, wrzeszczący wokal wspomagają momentami chóralne zaśpiewy, a w zamykającym płytę <em>Nataruk</em> ustępuje on całkowicie miejsca czystym, ale dość niepokojącym w odbiorze partiom.</p>
<p>Brutalne, bezpośrednie teksty na <strong><em>Doomed</em></strong> nawiązują do tytułu albumu i korespondują z ponurymi, mimo swojej dynamiki, dźwiękami. Już otwierający płytę, tytułowy kawałek kończy się retorycznym pytaniem „are we doomed?”, a w kolejnych pojawiają się nawiązania do sposobów, w jaki ludzkość doprowadza do swojej fizycznej bądź psychicznej zagłady. Może to być po prostu wojna (<em>Bloodlands</em>), niewolnicza praca, kiedyś w polu, teraz w fabrykach produkujących towary dla korporacji (<em>Nation of Slaves</em>) czy urojenia chorego psychicznie człowieka dążącego do spalenia żywym ogniem wszystkiego, co nie pasuje do jego wizji świata (<em>Nataruk</em>). A może w imię wyższych celów zostaniemy złożeni w ofierze na ołtarzu historii (<em>Ritual</em>)? Czy wybawieniem z tej sytuacji jest tylko śmierć (<em>Sheol</em>), a może jest jakaś nadzieja, tylko zamiast spędzać bezproduktywnie czas na modłach do boga, który i tak nie słyszy, i jak owca być prowadzonym przez fałszywych pasterzy, powstać z kolan i zabrać się do działania, pójść własną drogą, która oczywiście niesie ryzyko i strach, ale są one przecież nieodłączną częścią naszego życia (<em>XXIII</em> i <em>Void</em>)?</p>
<p>Bardzo przypadł mi <strong><em>Doomed</em></strong> do gustu. Spędziłem z tą płytą cały weekend i wciąż nie mam tego albumu dosyć. Bardzo odpowiada mi energia i szczerość bijąca z muzyki <strong>The Lowest</strong>, a także zróżnicowanie dźwięków, jakie znajduję na płycie, równowaga pomiędzy ciężarem i klimatycznymi nutami, która nie daje okazji słuchaczowi na nudę, oraz ogólny ponury nastrój całości.</p>
<p>Facebook: <a href="https://www.facebook.com/thelowest">https://www.facebook.com/thelowest</a></p>
<p>&nbsp;<br />
<iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1669725170/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/tracklist=false/artwork=small/transparent=true/" seamless=""><a href="http://thelowesthc.bandcamp.com/album/doomed">DOOMED by The Lowest</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1669725170/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/tracklist=false/artwork=small/transparent=true/" seamless="" loading="lazy"><a href="http://thelowesthc.bandcamp.com/album/doomed">DOOMED by The Lowest</a></iframe></noscript></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-lowest-doomed-2018/">THE LOWEST &#8211; &#8222;Doomed&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/the-lowest-doomed-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
