<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>The Osbournes - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/the-osbournes/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/the-osbournes/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Thu, 24 Jul 2025 15:41:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>The Osbournes - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/the-osbournes/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Pożegnanie Ozzy’ego wg redakcji KVLT</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/pozegnanie-ozzyego-wg-redakcji-kvlt/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/pozegnanie-ozzyego-wg-redakcji-kvlt/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hubert Pomykała]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 24 Jul 2025 15:27:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Black Sabbath]]></category>
		<category><![CDATA[Changes]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[John Osbourne]]></category>
		<category><![CDATA[Książe Ciemności]]></category>
		<category><![CDATA[kvlt]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[No More Tears]]></category>
		<category><![CDATA[Ostatnie pożegnanie]]></category>
		<category><![CDATA[Ozzmosis]]></category>
		<category><![CDATA[Ozzy]]></category>
		<category><![CDATA[Ozzy Osbourne]]></category>
		<category><![CDATA[Paranoid]]></category>
		<category><![CDATA[Perry Mason]]></category>
		<category><![CDATA[Pożegnanie]]></category>
		<category><![CDATA[Rest In Peace]]></category>
		<category><![CDATA[RIP]]></category>
		<category><![CDATA[Sabbath Bloody Sabbath]]></category>
		<category><![CDATA[The Osbournes]]></category>
		<category><![CDATA[War Pigs]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=328911</guid>

					<description><![CDATA[<p>Spotykamy się tu, by wspólnie pożegnać Ozzy’ego Osbourne’a. Kilka osób z naszej redakcji wspomina legendarnego frontmana Black Sabbath, który jako jeden z&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/pozegnanie-ozzyego-wg-redakcji-kvlt/">Pożegnanie Ozzy’ego wg redakcji KVLT</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: 400;">Spotykamy się tu, by wspólnie pożegnać <strong>Ozzy’ego Osbourne’a</strong>. Kilka osób z naszej redakcji wspomina legendarnego frontmana <strong>Black Sabbath</strong>, który jako jeden z niewielu mógł poszczycić się faktem, że jego dokonania solowe pod wieloma względami wcale nie ustępowały kompozycjom macierzystej formacji, szczególnie biorąc pod uwagę jej późniejsze dokonania zrealizowane z innymi wokalistami.<br />
___<br />
</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Red. Hubert: <strong>Ozzy</strong> to jeden z tych gości, o których uważało się, że przeżyją nas wszystkich. Podobnie myślałem zresztą o duecie <strong>Lemmy</strong> oraz <strong>Bowie</strong>, ale obaj Panowie zawinęli się z tego świata kilka dni po sobie, niespełna 10 lat temu. Nagle. Gdy do tego doszło, byłem piekielnie smutny. Jak to <strong>Lemmy</strong> zmarł? Przecież po wybuchu atomówki przetrwać miał tylko on i karaluchy. <strong>Bowiego</strong> zabrało raczysko? Niemożliwe, przecież sam <strong>Ziggy Stardust</strong> nigdy by na to nie pozwolił. <strong>Ozzy</strong>? Kurde, układ immunologiczny tego typa zniesie wszystko. Tak się przecież wydawało przynajmniej części z nas, prawda?<br />
</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Mniejsza o romantyzowanie śmierci tych największych. Odeszły prawdziwe legendy, które wybudowały sobie za życia pomniki jak ze spiżu. Tacy nie mogą umierać, bo po prostu cholernie trudno pogodzić się z bolesnym faktem, że tych ich już nie ma, odeszli i nie wrócą.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Każdy z trzech wymienionych wyżej Panów pozostawił po sobie opasły katalog fenomenalnej muzyki, natomiast dla mnie prywatnie śmierć <strong>Osbourne’a</strong> stanowi początek końca pewnej epoki w historii ciężkiego grania. Raz: zmarł pionier metalu, człowiek, który niósł tę muzykę na ustach na początku lat 70. zeszłego wieku. Dwa: odszedł podręcznikowy przykład gwiazdy rocka, gościa sukcesywnie przyzwyczającego kolejnych dziennikarzy do coraz bardziej wymyślnych ekscesów. W żaden sposób nie pochwalam jego zachowań, ale przyznaję, świetnie czytało się o nich w książce <em><strong>Ja, Ozzy</strong></em>. Trzy: jeszcze w czerwcu w Londynie przypadkiem wpadłem na <strong>Jimmy’ego Page’a</strong>. Miałem okazję uścisnąć jego wątłą dłoń. Sposób, w jaki mi ją podał, dobitnie przypomniał mi, że autor gitarowego solo-absolutu, jakim niewątpliwie jest słynna partia w <em><strong>Stairway to Heaven</strong></em>, nie ma zbyt wiele czasu. Jimmy ma 81 lat. Jego odejście też będziemy przecież musieli jakoś przełknąć. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wróćmy jednak do <strong>Ozza</strong>. Najważniejsze, że ten pozostawił po sobie całe mnóstwo rewelacyjnych numerów, do których wraca się z ogromną przyjemnością. Co więcej, nie były to wyłącznie numery rozrywkowe. Słynny frontman udzielił się w pokaźnej liczbie ballad tudzież po prostu smutnych kawałków, których teksty łatwo przełożyć sobie na własne doświadczenia.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Najbardziej dziękuję za pierwsze pięć krążków <strong>Black Sabbath</strong>, a także <em><strong>Changes</strong></em>,<em><strong> Dreamer</strong></em> i mocarne <em><strong>No More Tears</strong></em>.</span></p>
<p><iframe title="OZZY OSBOURNE - &quot;No More Tears&quot; (Official Video)" src="https://www.youtube.com/embed/CprfjfN5PRs" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Red. Synu: <strong>Ozzy Osbourne</strong> był jednym z pierwszych artystów stricte metalowych, których poznałem jako świadomy słuchacz. Wibrująca gitara i charakterystyczny śpiew w refrenie singlowego <em><strong>Perry Mason</strong></em> z <strong>Ozzmosis</strong> do dziś zajmują zresztą szczególne miejsce w moim sercu.</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Na psychikę młodego człowieka, z właściwą siłą oddziaływały też oczywiście wszystkie legendy o porozgryzanych nietoperzach, oceanie pochłanianych używek i życiu gwiazdy rocka, jakiego był symbolem. I choć zawsze zastanawiałem się, ile w pozascenicznej kreacji nieporadnego, zagubionego i nadającego na całkowicie rozregulowanej częstotliwości artysty, było pozy i roli, nigdy nie miałem wątpliwości, że na scenie, na której przeistaczał się w ucieleśnienie osobowości i charyzmy, zawsze był sobą. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Odeszła legenda, jedna z najważniejszych figur w historii heavy metalu i prawdziwa ikona popkultury. Odszedł Książe Ciemności.</span></p>
<p><iframe title="OZZY OSBOURNE - &quot;Perry Mason&quot; (Official Video)" src="https://www.youtube.com/embed/QapkGK-6G90?list=RDQapkGK-6G90" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Red. Brzeźnicki: <span style="font-weight: 400;">Grałem wczoraj z zespołem próbę, gdy zaczęły spływać wiadomości o treści „<strong>Ozzy</strong> nie żyje”. Nagle granie death metalu przestało dawać taką satysfakcję jak moment wcześniej, a zaskoczenie i smutek przebiły się przez inne uczucia. To zadziwiające, że osoba, która nigdy nie była bliżej mnie niż kilkaset kilometrów, może wywołać podobne wzruszenie. Słuchając muzyki naszych idoli, wchodzimy z nimi w interakcję, „poznajemy się” i stajemy się sobie bliscy. <strong>Ozzy</strong> był na scenie od zawsze. Nie ma metalowców, którzy słuchali metalu dłużej, niż istniał <strong>Black Sabbath,</strong> bo to <strong>Sabbath</strong> wymyślił gatunek. To <strong>Osbourne</strong> z kolegami przyczynili się bezpośrednio do powstania ruchu zwanego ciężkim graniem i metalem, a co za tym idzie &#8211; całej subkultury, z którą się identyfikuję od jakichś trzydziestu trzech lat.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Znam większych od siebie maniaków <strong>Ozzy&#8217;ego</strong> i <strong>Sabbath</strong>. Zacząłem słuchać metalu na początku lat 90. i wbiłem od razu w style współczesne temu okresowi, uważając <strong>BS</strong> za „granie dla dziadków”. Poznawałem utwory z coverów innych kapel, takich jak <strong>Anthrax</strong> i ich świetną wersję<em><strong> Sabbath Bloody Sabbath</strong></em>, <strong>Vader</strong> z mrocznym <em><strong>Black Sabbath</strong></em>, <strong>Sepuluturę</strong> z <em><strong>Symptom of the Universe</strong></em>, <strong>Biohazard</strong> z <em><strong>After Forever</strong> </em>i genialny <strong>Faith No More</strong> z wykonem <em><strong>War Pigs</strong></em>, którego już nikt według mnie nie przebije. Czas mijał, pesel się starzał i zacząłem zauważać, że nie tylko łomotem metal żyje. Najpierw uderzyła mnie solówka <em><strong>Ozzmosis</strong></em>, gdzie <em><strong>Perry Mason</strong></em> zabił mnie riffem i doceniłem świetny styl <strong>Zakka Wylde’a</strong>. Od tego czasu częściej spoglądałem w stronę <strong>Ozzy&#8217;ego</strong> i jego dokonań. Im jestem starszy, tym bardziej je lubię, w końcu mogę się nazwać fanem <strong>Sabbath</strong> i często odtwarzam ich płyty z winyli, bo nic tak nie smakuje z czarnej płyty, jak stary <strong>Black Sabbath</strong>!</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Tak jak wszyscy, zdawałem sobie sprawę z chorób i zbliżającej się śmierci najpotężniejszej gwiazdy rock n&#8217; rolla, jaką był bez wątpienia <strong>Ozzy</strong>. Niestety i tak dałem się zaskoczyć, i tak czuję niedowierzanie. Jest to koniec pewnej epoki,<strong> Ozzy</strong> był nie tylko muzykiem, ale i symbolem, który długo migał się śmierci, mówiąc jej z brytyjskim akcentem „Fuck off”. Boję się myśleć, ile płyt jeszcze „nagra” i jaka okrutna kasa będzie bita na jego śmierci, ale wiem jedno – on sam przez całą, długą karierę żył zgodnie ze sobą, tworzył i kreował się na siebie. Był maszynką do robienia pieniędzy, ale na tyle wyrazistą, że to na jego stylu ten cały biznes się opierał. Amen.</span></p>
<p><iframe title="Black Sabbath" src="https://www.youtube.com/embed/yTgVun6Yb_E" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Red. Marta: Dla mnie <strong>Ozzy</strong> był zawsze – ale przez większość mojego życia w tle, bo słuchać np. <strong>Black Sabbath</strong>, w znaczeniu: przesłuchiwać całe płyty i wracać do nich, zaczęłam może z 10 lat temu. Mam wiele wspomnień i dobrych wrażeń związanych z kilkoma ich płytami &#8211; no patrz, akurat tymi z<strong> Ozzym</strong> &#8211; <em><strong>Paranoid</strong></em> wielbię, ale napisać tu chciałam o utworze być może budzącym ambiwalentne odczucia u wielu osób: <em><strong>Changes</strong></em>. Chodziłam wtedy jeszcze do szkoły i zachorowałam na jakąś grypę. Oczywiście uciecha, bo nie musiałam do tej szkoły iść. Całe dnie jadłam jogurty, czytałam niesamowitą grubą powieść &#8222;Łowcy fok&#8221; í słuchałam wspaniałego katowickiego Radia Flash, które wiele lat uczyło mnie muzyki. Bardzo często w tym czasie puszczali <em><strong>Changes</strong></em>. Głos Ozzy&#8217;ego í te klawisze &#8211; obydwa wyciągające się w niemożliwie wzruszający sposób, skupiony i spokojny &#8211; łapały za serce i przenosiły w inne krainy, całkiem mocno w te morskie, surowe, o których czytałam w &#8222;Łowcach fok&#8221;. Od tamtego czasu dźwięki w tym kawałku, włącznie z wokalem, kojarzą mi się z tęsknotą za przestrzenią, wiatrem, naturą i z respektem przed jej zmiennością &#8211; przecież jednocześnie tak pierwotnie pociągającą.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dziś siedziałam w pracy i kiedy w &#8211; innym już &#8211; radiu puścili <em><strong>Changes</strong></em>, miałam gęsią skórkę, która aż bolala. <strong>Ozzy</strong> is going through his biggest change &#8211; nie będzie już z nami materialnie jego zadziornej i pełnej ciepła osoby i tego jedynego w swoim rodzaju głosu. Ale to tylko powierzchowna zmiana &#8211; on tam gdzieś już urządza Halloween, a to, co stworzył w muzyce i dla niej, zostało z nami, żyje w najlepsze i inspiruje. Ja za to i za te wszystkie emocje jestem mu niezmiernie wdzięczna.</span></p>
<p><iframe title="Changes (2021 Remaster)" src="https://www.youtube.com/embed/_eBCxYVma1g?list=RD_eBCxYVma1g" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/pozegnanie-ozzyego-wg-redakcji-kvlt/">Pożegnanie Ozzy’ego wg redakcji KVLT</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/pozegnanie-ozzyego-wg-redakcji-kvlt/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
