<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Thrash / Groove Metal - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/thrash-groove-metal/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/thrash-groove-metal/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Fri, 11 Jan 2019 06:03:54 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Thrash / Groove Metal - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/thrash-groove-metal/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>QUO VADIS &#8211; &#8222;XXX&#8221; (2018)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/quo-vadis-xxx-2018/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/quo-vadis-xxx-2018/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Brzeźnicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Jan 2019 22:12:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2018]]></category>
		<category><![CDATA[Jimmy Jazz Records]]></category>
		<category><![CDATA[Quo Vadis]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Thrash / Groove Metal]]></category>
		<category><![CDATA[XXX]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=154294</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ależ ten czas zapier&#8230;. Niedawno, ,bawiąc się Lego, słuchałem Politics Quo Vadis która była wtedy praktycznie nowością, a tu nagle informacja, że&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/quo-vadis-xxx-2018/">QUO VADIS &#8211; &#8222;XXX&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ależ ten czas zapier&#8230;. Niedawno, ,bawiąc się Lego, słuchałem <strong>Politics Quo Vadis</strong> która była wtedy praktycznie nowością, a tu nagle informacja, że <strong>Quo</strong> wydaje płytę na trzydziestolecie. Nie wiedziałem, czy się cieszyć, że nadal żyję, czy płakać, że jestem taki stary. Przezwyciężając wewnętrzne rozterki, zabrałem się za słuchanie płyty wydanej 18 listopada 2018 przez<strong> Jimmy Jazz Records</strong>, będącej podsumowaniem długiego istnienia weteranów polskiej sceny metalowej.</p>
<p><strong>XXX</strong> to przede wszystkim obraz walki. Słuchając tych dwóch krążków, zawierających aż 30 utworów, słychać wyraźnie, że <strong>Quo Vadis</strong> łatwo w swojej karierze nie mieli. Słychać poszukiwania muzyczne, słychać również problemy z budżetem na porządne studio, i w końcu słychać też walkę o przetrwanie. Lider zespołu <strong>Tomasz Skaya</strong> ciągnął ten wózek wielokrotnie samodzielnie i z uporem maniaka szukał muzyków do ciągle zmieniającej się załogi. Lata leciały, a zespół z thrash metalowej legendy, którą stał się dzięki demosom, płytom <strong>Quo Vadis</strong> i<strong> Politics</strong> przeobrażał się w bardzo eksperymentalny twór na <strong>Test Draizea</strong>, „sepulturowo” brzmiący na <strong>Uran</strong>, lekko „rammsteinowy” na <strong>Król</strong>, by powoli wracać do cięższego brzmienia na <strong>Infernal Chaos</strong> i <strong>Born To Die</strong>, oczywiście nie zapominając po drodze o płytach <strong>Po</strong> i <strong>Babel</strong>.</p>
<p>Przede wszystkim należy docenić sposób, w jaki płyta &#8211; a raczej płyty są wydane, bo wizualnie jest bardzo dobrze. Okładka łącząca motywy z większości wydawnictw zespołu, gruby digipack, książeczka zawierająca wiele archiwalnych fotografii, plakatów i tym podobnych. Dla kogoś, kto zespół poznał niedawno, podejrzewam, że spojrzenie w te kartki może być sporym szokiem. Nie każdy może zdawać sobie sprawę, iż <strong>Quo Vadis</strong> miał aż tak wielki wpływ na metalową scenę końca lat 80. i początku 90., gdy wraz z <strong>Merciless Death</strong>, <strong>Vader</strong>, <strong>Geisha Goner</strong> czy <strong>Thrasher Death</strong> niszczył polskie sceny. Niewątpliwie tez czasy były najbardziej łaskawe dla zespołu, a materiały, które wtedy nagrali dla wielu najlepsze.</p>
<p>Muzycznie<strong> XXX</strong> prezentuje się jak historia zespołu, wyraźnie słychać wzloty i upadki, okresy dobrej prosperity i tej trudniejszej (żeby nie napisać słabszej). Dobór utworów stanowczo postawiony został na równowagę. Spodziewałbym się przy takim wydawnictwie większego nacisku na klasyki, a zespół nie faworyzuje na <strong>XXX</strong> chyba żadnego albumu. Słuchając płyt, przebywamy zatem na każdym etapie kapeli, co można odebrać jako oświadczenie -jesteśmy<strong> Quo</strong> <strong>Vadis</strong>, nie wstydzimy się niczego. Materiał niestety ostatecznie wypada dosyć nierówno, zarówno brzmieniowo, jak i kompozycyjnie.</p>
<p>Otwierający całość i nagrany na nowo <strong>Rzeźnik</strong>, pochodzący z pierwszego dema z 1988 roku, wgniata i brzmi świetnie, a w utworach z debiutu i <strong>Politics</strong> nadal czuję tę magię i wyjątkowość. Nie da się ukryć, że działa tu też moja nostalgia, ale mimo wszystko, gdy słucha się całości, można wyczuć to „coś”. Piosenki z <strong>Testu Draizea</strong> niektórym pewnie nadal będą stały solą w oku, ja tę płytę bardzo lubię. Wyczuwam już co prawda fakt, że materiał bardzo się zestarzał, utwory wtedy dosyć nowoczesne, teraz jadą lekką antycznością.<br />
Kawałki z <strong>Uran</strong> lubię dziś tak samo jak po premierze, i uważam ten album za jeden z bardziej „dorosłych” wydawnictw <strong>QV</strong>. Odbieram ją trochę jak polską odpowiedz na <strong>Chaos A.D Sepultury</strong>. Niestety po <strong>Uran</strong> skończył się czas, w którym nagrania zespołu mi się podobały. Zmiany składu gdzieś gubiły kręgosłup formacji, brakowało też chyba uporu, by inwestować w nagrania. I mimo że parę ciekawych nagrań pojawiło się na płytach <strong>Po</strong> i <strong>Król</strong>, to jednak za nimi nie przepadam. Na kolejnym w historii albumie, zatytułowanym <strong>Babel</strong>, zespół już wracał do mocniejszego grania, lecz też niestety to nie było „to”. Zatem w ogólnym podsumowaniu kawałki z tych trzech albumów przyjmuję nieco chłodniej od reszty.Wraz z płytą<strong> Infernal Chaos</strong> za to widać konkretny postęp względem produkcji, muzyka, którą zespół tam pokazał to już nowoczesny thrash, zaś na wydanej w 2016 roku <strong>Born To Die Quo</strong> przypieczętował swój powrót do wysokiego poziomu.</p>
<p>Podsumowując wszystkie wywody, dochodzę do wniosku, że na <strong>XXX</strong> zespół <strong>Quo Vadis</strong> pokazuje przede wszystkim, iż znowu jest w dobrej kondycji. Tak, jest to podsumowanie i rozliczenie się z przeszłością, ale też pokaz mocy, da się wyczuć, że zespół zatoczył koło i proponuje znowu produkt z wysokiej półki. Pozycja obowiązkowa dla fanów polskiej sceny metalowej.</p>
<p><a href="https://web.facebook.com/QuoVadisPL/"><strong>Quo Vadis na Facebook&#8217;u.</strong></a></p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/FlXFwE43Z3E" allowfullscreen="allowfullscreen" width="100%" height="485" frameborder="0" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/quo-vadis-xxx-2018/">QUO VADIS &#8211; &#8222;XXX&#8221; (2018)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/quo-vadis-xxx-2018/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>GRIM ORANGE DICE &#8211; &#8222;El Quatro&#8221; (2016)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/grim-orange-dice-el-quatro-2016/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/grim-orange-dice-el-quatro-2016/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Łukasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 19 May 2016 22:47:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[El Quatro]]></category>
		<category><![CDATA[G.O.D.]]></category>
		<category><![CDATA[GOD]]></category>
		<category><![CDATA[god metal]]></category>
		<category><![CDATA[Grim Orange Dice]]></category>
		<category><![CDATA[Thrash / Groove Metal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=29481</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jeśli ktoś szuka oryginalności lub poszukuje dźwięków przełomowych, łamiących wszelkie konwenanse to&#8230;może sobie tę płytę odpuścić. Natomiast jeśli ktoś szuka płyty z&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/grim-orange-dice-el-quatro-2016/">GRIM ORANGE DICE &#8211; &#8222;El Quatro&#8221; (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli ktoś szuka oryginalności lub poszukuje dźwięków przełomowych, łamiących wszelkie konwenanse to&#8230;może sobie tę płytę odpuścić. Natomiast jeśli ktoś szuka płyty z muzyką miłą, łatwą i przyjemną a na dodatek jest jak inżynier Mamoń i lubi tylko to, co zna, to spokojnie może sięgać po ten krążek. Zresztą, ktoś należący do pierwszej wspomnianej grupy też spokojnie może poświęcić trzy kwadranse swojego życia, aby zaznajomić się z tym, co proponuje stołeczny kwartet o nazwie <strong>GOD</strong>.</p>
<p>A proponuje on dźwięki, które przede wszystkim mają na celu dać radochę słuchaczom, już nie wspominając o muzykach, którzy te dźwięki musieli przecież nagrać.  A nie wątpię, że był to ciężki proces twórczym, gdyż nagrany w oparach alkoholu album nie tylko nie przełamuje żadnych konwenansów, ale co gorsza, zawiera bezczelnie wykorzystane pomysły innych muzyków, co ostatecznie nie ma najmniejszego znaczenia, gdyż końcowy efekt to energia, moc, mięsiste riffy i miażdżąca sekcja, przy których głowa się sama macha a noga wystukuje rytmy. Nad całym wydawnictwem unosi się widmo <em><strong>Chaos A.D.</strong></em> <strong>Sepultury</strong>, ale wprawne ucho melomana usłyszy także zapożyczenia ze <strong>Slipknot,</strong> a nawet <strong>Slayer</strong>. Jakby tego mało, Warszawiacy zapuszczają się także w rejony hard core i punk. W tekstach nie brakuje swojskiego, polskiego humoru. Wystarczy posłuchać takie <em><strong>Lelum Polelum</strong></em> czy <em><strong>Corpo</strong></em>, aby cień uśmiechu pojawił się na twarzy. Dla tych stołecznych grajków nie ma żadnych świętości. Bluźniercy kpią sobie z Szatana, plują na krawaciarzy z korporacji. Z drugiej jednak strony w <em><strong>Prank</strong></em> udowadniają, że tak poważne tematy, jak wyższa matematyka stosowana nie ma przed nimi tajemnic i liczyć potrafią.</p>
<p>Nie wiem, ile butelek wódki pękło w trakcie, a także przed sesją nagraniową, zresztą popatrzcie na okładkę, na której widać, że sesja ciężka była,  ale bardzo mnie się ten klimat, ten luz i dystans do rzeczywistości, jaki bije z muzyki, po prostu podoba. Poza tym jest ostatecznie skoczny, bujający groove więc jest i zabawa. Płyta doskonała na zakrapiane imprezy, ale na trzeźwo też wchodzi bez popity, a ostatni utwór jest idealny na ciężkie poranki po całonocnym chlaniu.</p>
<p><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1327115610/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/tracklist=false/artwork=small/transparent=true/" width="300" height="150" seamless=""><a href="http://grimorangedice.bandcamp.com/album/el-quatro">El Quatro by Grim Orange Dice</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1327115610/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/tracklist=false/artwork=small/transparent=true/" width="300" height="150" seamless="" loading="lazy"><a href="http://grimorangedice.bandcamp.com/album/el-quatro">El Quatro by Grim Orange Dice</a></iframe></noscript></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/grim-orange-dice-el-quatro-2016/">GRIM ORANGE DICE &#8211; &#8222;El Quatro&#8221; (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/grim-orange-dice-el-quatro-2016/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ANTHRAX &#8211; &#8222;For All Kings&#8221; (2016)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/anthrax-for-all-kings-2016/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/anthrax-for-all-kings-2016/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jacek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 May 2016 21:02:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Anthrax]]></category>
		<category><![CDATA[Charlie Benante]]></category>
		<category><![CDATA[For All Kings]]></category>
		<category><![CDATA[Frank Bello]]></category>
		<category><![CDATA[Joey Belladonna]]></category>
		<category><![CDATA[Jonathan Donais]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Scott Ian]]></category>
		<category><![CDATA[Thrash / Groove Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Wielka Czwórka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=28684</guid>

					<description><![CDATA[<p>Takie gorące tytuły powinny być recenzowane w okolicach premiery, ale co zrobię, że odkąd dwa miesiące temu listonosz przyniósł mi ostatni album&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/anthrax-for-all-kings-2016/">ANTHRAX &#8211; &#8222;For All Kings&#8221; (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Takie gorące tytuły powinny być recenzowane w okolicach premiery, ale co zrobię, że odkąd dwa miesiące temu listonosz przyniósł mi ostatni album <strong>Anthrax</strong>, to słuchałem go niemal codziennie, robiąc przy tym (jak by to określił Jacek Kurski) niezłą wiksę, zamiast pisać. Czas jednak nadrobić zaległości.</p>
<p><strong>Scott Ian</strong> wspomina w wywiadach, że tytuł <em><strong>For All Kings</strong></em> oznacza, iż los każdego z nas jest w naszych własnych rękach i każdy z nas może zostać królem. Widać, że muzycy <strong>Anthrax</strong> sami sobie wzięli tą filozofię do serca i po połowicznie tylko udanym <em><strong>Worship Music</strong></em> wracają w formie tak wybornej, że to przesłanie mogą także adresować do pozostałych zespołów <strong>Wielkiej Czwórki</strong>, które albo nie potrafią wydać niczego (wiadomo kto), albo wydają płyty byle jakie (ostatni <strong>Slayer</strong>), albo idą w ilość, a nie jakoś (<strong>Megadeth</strong>)</p>
<p>Na nowym albumie Amerykanów nie ma jakichś mega hitów (które były nawet na poprzednim, nierównym wydawnictwie), ale mimo to nie brak mu przebojowości. Zarówno zwrotki, jak i refreny <em><strong>You Gotta Believe</strong></em>, <em><strong>Monster at the End</strong></em>, <em><strong>Breathing Lightning</strong></em>, <em><strong>All of Them Thieves</strong></em>, czy <em><strong>Blood Eagle Wings</strong></em> same wchodzą do głowy i same się nucą. Muzyka jest zróżnicowana. Są thrashowe strzały (<em><strong>Evil Twin</strong></em>, <em><strong>Zero Tolerance</strong></em>), ale jest też sporo pięknego, wolniejszego, smakowitego grania opartego na świetnych riffach i pysznych solówkach. <em><strong>For All Kings</strong> </em>jest tak muzyczny, że jawi się bardziej jako owoc okresu z <strong>Johnem Bushem</strong>, a nie <strong>Joey`em Belladonną</strong>, choć trzeba przyznać, że ten naprawdę daje radę i potrafi zachwycić swoimi wokalami. Jednak nie tylko on, każdy (nawet nowy w zespole <strong>Jonathan Donais</strong>) dokłada tu swoją cegiełkę w konstruowaniu najlepszego albumu <strong>Wąglika</strong> od wielu, wielu lat.</p>
<p><iframe hcb-fetch-image-from="https://www.youtube.com/watch?v=LuLvfm5yDlw" title="ANTHRAX - Blood Eagle Wings OFFICIAL - For All Kings" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/LuLvfm5yDlw?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/anthrax-for-all-kings-2016/">ANTHRAX &#8211; &#8222;For All Kings&#8221; (2016)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/anthrax-for-all-kings-2016/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
