<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Tomasz Halicki - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/tomasz-halicki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/tomasz-halicki/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Wed, 29 Jul 2026 12:18:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Tomasz Halicki - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/tomasz-halicki/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Legendy Metalu &#8211; Kraków (29.09.2019)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/legendy-metalu-krakow-29-09-2019/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/legendy-metalu-krakow-29-09-2019/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maciej]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Oct 2019 20:36:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[2019]]></category>
		<category><![CDATA[Acid Drinkers]]></category>
		<category><![CDATA[Cracow]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Hiro]]></category>
		<category><![CDATA[James Stewart]]></category>
		<category><![CDATA[jesienna trasa koncertowa]]></category>
		<category><![CDATA[Kat i Roman Kostrzewski]]></category>
		<category><![CDATA[Klub Studio]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[koncert w krakowie]]></category>
		<category><![CDATA[kraków]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy Metalu]]></category>
		<category><![CDATA[Peter]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Wiwczarek]]></category>
		<category><![CDATA[polish metal]]></category>
		<category><![CDATA[Polish metal bands]]></category>
		<category><![CDATA[polish metal scene]]></category>
		<category><![CDATA[polish thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[popcorn]]></category>
		<category><![CDATA[Quo Vadis]]></category>
		<category><![CDATA[roman kostrzewski]]></category>
		<category><![CDATA[ślimak]]></category>
		<category><![CDATA[Spider]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[Titus]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Halicki]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Skaya]]></category>
		<category><![CDATA[trasa]]></category>
		<category><![CDATA[trasa koncertowa 2019]]></category>
		<category><![CDATA[Vader]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=174724</guid>

					<description><![CDATA[<p>Początek mojej koncertowej jesieni przypada na ostatni przystanek krótkiej mini trasy pod nazwą Legendy Metalu, podczas to której polscy fani muzyki metalowej&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/legendy-metalu-krakow-29-09-2019/">Legendy Metalu &#8211; Kraków (29.09.2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Początek mojej koncertowej jesieni przypada na ostatni przystanek krótkiej mini trasy pod nazwą <strong>Legendy Metalu</strong>, podczas to której polscy fani muzyki metalowej mieli okazję zobaczyć trójkę prawdziwych pionierów ciężkiego grania w naszym kraju. Wszyscy (raczej) zgodnie stwierdzą, że takie nazwy jak <strong>Kat</strong> (wraz z niezmordowanym <strong>Romanem Kostrzewskim</strong>), <strong>Acid Drinkers</strong> czy <strong>Vader</strong> odegrały istotną rolę w promocji oraz rozwoju gatunku na polskiej ziemi (tej ziemi). Najlepszym tego dowodem była tłumnie zgromadzona publiczność &#8211; być może krakowskie <strong>Studio</strong> nie pękało w szwach, ale każdy z koncertów zebrał sporą liczbę fanów pod sceną, którzy do samego końca wieczoru czerpali maksymalną przyjemność i bawili się w najlepsze przy pierwszoligowym metalu z rodzimego podwórka. Ktoś złośliwy mógłby rzec, że to taki koncert życzeń lub występ z cyklu &#8222;best of&#8221; dla starych dziadów, ale kto by się tam przejmował, prawda?</p>
<p>Trasa była też dobrą okazją do odwiedzenia klubu po remoncie, który &#8211; będąc szczerym &#8211; nigdy nie należał do moich ulubionych miejsc. Dotychczasowe koncerty, w starej odsłonie <strong>Studio</strong>, w większości przypadków pozostawiały sporo do życzenia pod względem jakości brzmienia, dlatego ciekaw byłem czy rewitalizacja okaże się pomocna w zmianie mojego zdania o tym klubie. Na salę koncertową wchodzę na ostatnie 20 minut występu gościa specjalnego trasy, który otwierał wszystkie występy. Formacja <strong>Quo Vadis</strong> od ponad 30 lat jest dowodzona przez <strong>Tomasza Skaya</strong>, który realizuje własną wizję mieszanki death/thrash metalu z różnymi progresywnymi udziwnieniami. Fanem nigdy nie byłem, po występie również nie zostanę. Tyle, co zobaczyłem, raczej mnie nie przekonało. Nic górnolotnego, po prostu nie moja bajka.</p>
<figure id="attachment_175043" aria-describedby="caption-attachment-175043" style="width: 600px" class="wp-caption aligncenter"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="wp-image-175043 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/10/71820829_395274508058009_533248442093273088_n-e1570198616257.jpg" alt="Quo Vadis" width="600" height="338"><figcaption id="caption-attachment-175043" class="wp-caption-text">Quo Vadis</figcaption></figure>
<p>Totalnie moją bajką był jednak <strong>Vader</strong>, którego zmiana stylu po płycie <em><strong>Welcome to the Morbid Reich </strong></em>niezbyt mi odpowiada, ale koncertowo to wciąż niezawodny death metalowy batalion. <strong>Peter</strong> z ekipą bezbłędnie przez nieco ponad godzinę pokazali zasłużony status polskiej legendy brutalnego metalu, a zaprezentowany set jedynie potwierdził, że na żywo nie mają sobie równych w precyzji. Na dzień dobry fani zostali przywitani zestawem <em><strong>Wings</strong> </em>i <em><strong>Litany</strong></em>, które zapowiedziały resztę bezlitosnego występu. Nie zabrakło klasyków jak <em><strong>Cold Demons, Sothis, Decapitated Saints, </strong></em>miło było usłyszeć potężny i powalający <em><strong>Epitaph</strong></em> z nieco zapomnianej (a przynajmniej takie odnoszę wrażenie) płyty <em><strong>Revelations</strong></em><em>.</em> Z tegorocznego wydawnictwa <strong>Vader</strong> zaprezentował &#8222;jinglowy&#8221; <em><strong>Grand Deceiver </strong></em>(wypadający jednak bez większych fajerwerków) oraz cover <em><strong>Steeler</strong></em> nieśmiertelnej grupy <strong>Judas Priest, </strong>który wraz z numerem <em><strong>Sword of The Witcher </strong></em>stanowiły bis i zarazem koniec krakowskiego koncertu. Było jak zawsze &#8211; piekielnie dobrze!</p>
<figure id="attachment_175045" aria-describedby="caption-attachment-175045" style="width: 600px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" class="wp-image-175045 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/10/71499199_417603915564796_985529784219992064_n-e1570198650654.jpg" alt="Vader" width="600" height="338"><figcaption id="caption-attachment-175045" class="wp-caption-text">Vader</figcaption></figure>
<p>Nazwa <strong>Kat, </strong>czy to z Panem <strong>Luczykiem,</strong> czy Panem <strong>Kostrzewskim,</strong> nie raz i nie dwa wirowała na internetowych screenach oraz tablicach jako &#8222;meme&#8221;, a premierom płyt projektów każdego muzyka towarzyszyło niemałe poruszenie. Koniec końców <em><strong>Popiór </strong></em>okazał się niemałą niespodzianką i dowodem na to, że <strong>Roman</strong> wraz z uzdolnionymi muzykami potrafi stworzyć interesujący materiał, czego nie można powiedzieć o drugim <strong>Kacie</strong>, ale to już dyskusja na zupełnie inny tekst. Tego wieczoru zespół zabrzmiał znacznie mocniej i bardziej metalowo aniżeli 3 lata temu. Czuć było też duży plus obecności <strong>Jacka Hiro </strong>w roli gitarzysty, który moim zdaniem nadał dużej świeżości i wspomnianego ciężaru. <strong>Kat </strong>brzmiał i atakował swoim bluźnierczym czarcim metalem, a w trakcie numerów jak <em><strong>Bastard, Porwany Obłędem</strong></em> czy <em><strong>Piwni</strong><strong>czne</strong><strong> Widziadła</strong></em>, czuło się tego samego diabła zawartego na krążkach. Momentami wokalnie <strong>Roman </strong>odpuszczał, ale w żadnym stopniu nie popsuło to zabawy przy numerach, które nuci się i zna na pamięć tak wiele lat. Co do nowych numerów &#8211; wypadły zaskakująco dobrze, najjaśniej (w tym najczarniejszym znaczeniu) jednak <em><strong>Modłości</strong></em>, które mogłyby z łatwością znaleźć się na nowej odsłonie kultowych <em><strong>Ballad</strong></em>. Po wybrzmieniu szaleńczego <em><strong>Odi Profanum Vulgus</strong></em> zespół zszedł ze sceny, a na nas czekał ostatni występ tego wieczoru.</p>
<figure id="attachment_175051" aria-describedby="caption-attachment-175051" style="width: 600px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" class="wp-image-175051 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/10/71636738_786971428386117_53586996987166720_n-e1570198714521.jpg" alt="Kat &amp; Roman Kostrzewski" width="600" height="338"><figcaption id="caption-attachment-175051" class="wp-caption-text">Kat &amp; Roman Kostrzewski</figcaption></figure>
<p>Finał należał do wielkopolskich thrash metalowców z <strong>Acid Drinke</strong><strong>rs</strong>, którzy podobnie jak reszta pchają ten metalowy wózek w Polsce już 30 lat.&nbsp; Nie byłem, nie jestem i raczej nigdy już nie zostanę wielbicielem muzyki poznańskich kwasożłopów, ale skłamałbym, pisząc, że występ był nudny lub nieciekawy. <strong>Titus, Popcorn </strong>i <strong>Ślimak</strong> wspomagani na scenie przez <strong>Dzwona</strong> wręcz zawodowo rozbujali publikę, która dosłownie oszalała wraz z wybrzmieniem pierwszych dźwięków otwierającego koncert <em><strong>Barmy Army. </strong></em>Z każdym numerem zespół nabierał rumieńców, a tłum nie przestawał bawić się w najlepsze. Ze znanych mi numerów naprawdę fajnie wypadły <em><strong>Drug Dealer</strong></em>, <em><strong>Acidophilia</strong></em> i <em><strong>The Joker</strong></em>, cały koncert był zresztą miły dla oka i ucha. Ot, idealne mielenie na dobre zakończenie weekendu i nadchodzący poniedziałek.</p>
<figure id="attachment_175053" aria-describedby="caption-attachment-175053" style="width: 600px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" class="wp-image-175053 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/10/68393886_691824277997868_2893628873017131008_n-e1570198785562.jpg" alt="Acid Drinkers" width="600" height="338"><figcaption id="caption-attachment-175053" class="wp-caption-text">Acid Drinkers</figcaption></figure>
<p>Jeżeli wierzyć konferansjerowi ówczesnego wieczoru, Panu <strong>Jarkowi Szubrychtowi</strong> (który swoją drogą sprawdził się w tej roli naprawdę fajnie i mam nadzieję, że już na stałe zagości jako prowadzący), to dopiero pierwsza odsłona inicjatywy <strong>Legendy Metalu</strong> i kwestią czasu będzie ogłoszenie kolejnej edycji. Mam własne typy, ale pozostaje grzecznie poczekać, a co do samego koncertu &#8211; było zawodowo i oldschoolowo. Klubowa odsłona, jak i cała organizacja przebiegły bez większych zarzutów, a ja zaciskam mocno kciuki za przyszłe przedsięwzięcia.</p>
<p>Autorem zdjęć użytych w relacji jest<strong> Łukasz MNTS Miętka.</strong></p>
<p><img decoding="async" class="size-full wp-image-175054 aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/10/71947716_2740788465945710_1103722250504241152_n-e1570198831136.jpg" alt="" width="750" height="422"></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/legendy-metalu-krakow-29-09-2019/">Legendy Metalu &#8211; Kraków (29.09.2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/relacje/legendy-metalu-krakow-29-09-2019/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Vader &#8211; Krosno (21.04.2017)</title>
		<link>https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/vader-krosno-21-04-2017/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/vader-krosno-21-04-2017/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Grzegorz Karpiński]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Apr 2017 17:25:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[James Stewart]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[krosno]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Pająk]]></category>
		<category><![CDATA[photo]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Wiwczarek]]></category>
		<category><![CDATA[Rock Iron Klub]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Halicki]]></category>
		<category><![CDATA[Vader]]></category>
		<category><![CDATA[zdjęcia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=90008</guid>

					<description><![CDATA[<p>Autorem zdjęć jest karpiu. [ngg_images source=&#8221;galleries&#8221; container_ids=&#8221;732&#8243; display_type=&#8221;photocrati-nextgen_basic_thumbnails&#8221; override_thumbnail_settings=&#8221;1&#8243; thumbnail_width=&#8221;100&#8243; thumbnail_height=&#8221;50&#8243; thumbnail_crop=&#8221;0&#8243; images_per_page=&#8221;30&#8243; number_of_columns=&#8221;6&#8243; ajax_pagination=&#8221;0&#8243; show_all_in_lightbox=&#8221;0&#8243; use_imagebrowser_effect=&#8221;0&#8243; show_slideshow_link=&#8221;0&#8243; slideshow_link_text=&#8221;[Pokaz zdjęć]&#8221; template=&#8221;/home/platne/serwer16360/public_html/kvlt/wp-content/plugins/nextgen-gallery/products/photocrati_nextgen/modules/ngglegacy/view/gallery-caption.php&#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221;&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/vader-krosno-21-04-2017/">Vader &#8211; Krosno (21.04.2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Autorem zdjęć jest <strong>karpiu</strong>.</p>
<p>[ngg_images source=&#8221;galleries&#8221; container_ids=&#8221;732&#8243; display_type=&#8221;photocrati-nextgen_basic_thumbnails&#8221; override_thumbnail_settings=&#8221;1&#8243; thumbnail_width=&#8221;100&#8243; thumbnail_height=&#8221;50&#8243; thumbnail_crop=&#8221;0&#8243; images_per_page=&#8221;30&#8243; number_of_columns=&#8221;6&#8243; ajax_pagination=&#8221;0&#8243; show_all_in_lightbox=&#8221;0&#8243; use_imagebrowser_effect=&#8221;0&#8243; show_slideshow_link=&#8221;0&#8243; slideshow_link_text=&#8221;[Pokaz zdjęć]&#8221; template=&#8221;/home/platne/serwer16360/public_html/kvlt/wp-content/plugins/nextgen-gallery/products/photocrati_nextgen/modules/ngglegacy/view/gallery-caption.php&#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/vader-krosno-21-04-2017/">Vader &#8211; Krosno (21.04.2017)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/koncerty/zdjecia/vader-krosno-21-04-2017/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>VADER: &#8222;zespół to pewna decyzja&#8221;</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/vader-zespol-to-pewna-decyzja/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/vader-zespol-to-pewna-decyzja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Jan 2017 16:00:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Behemoth]]></category>
		<category><![CDATA[Black to The Blind]]></category>
		<category><![CDATA[De Profundis]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[death/thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[decapitated]]></category>
		<category><![CDATA[Earache Records]]></category>
		<category><![CDATA[Esqarial]]></category>
		<category><![CDATA[Hal]]></category>
		<category><![CDATA[Hermh]]></category>
		<category><![CDATA[Imperium Poloniae]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[jubileusz]]></category>
		<category><![CDATA[Litany]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Pająk]]></category>
		<category><![CDATA[Peter]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Wiwczarek]]></category>
		<category><![CDATA[polish band. legenda polskiego metalu]]></category>
		<category><![CDATA[polish metal]]></category>
		<category><![CDATA[reedycja]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Spider]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła muzyczna]]></category>
		<category><![CDATA[The Beast]]></category>
		<category><![CDATA[The Empire]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Halicki]]></category>
		<category><![CDATA[Vader]]></category>
		<category><![CDATA[WHP]]></category>
		<category><![CDATA[Witching Hour Productions]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=69398</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zespół Vader to bezsprzecznie legenda zarówno polskiej, jak i światowej death metalowej sceny. To jeden z kilku polskich eksportowych zespołów obok Behemoth, Decapitated czy&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/vader-zespol-to-pewna-decyzja/">VADER: &#8222;zespół to pewna decyzja&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">Zespół <strong>Vader</strong> to bezsprzecznie legenda zarówno polskiej, jak i światowej death metalowej sceny. To jeden z kilku polskich eksportowych zespołów obok <strong>Behemoth</strong>, <strong>Decapitated</strong> czy też <strong>Riverside</strong>. Fanem zespołu jestem od &#8217;96 roku, kiedy to w moje ręce wpadła kaseta <strong><em>Reborn In Chaos</em></strong>, i którą niemiłosiernie katowałem. Dzisiaj z wielką przyjemnością i dumą mogę się podzielić z innymi fanami zespołu wywiadem, w którym odpowiadali <strong>Piotr &#8222;Peter&#8221; Wiwczarek</strong>, <strong>Tomasz &#8222;Hal&#8221; Halicki</strong> oraz <strong>Marek &#8222;Spider&#8221; Pająk</strong>.</p>
<p><strong>Witam. Trasę koncertową promującą nowy album otwieracie w Poznaniu. Czy tak po prostu wyszło, czy jakoś szczególnie cenicie tutejszą publikę?</strong><br />
<strong>Peter</strong>: Trasę rozpoczęliśmy w Niemczech 4 listopada 2016 roku. Koncert w Poznaniu był pierwszym w Polsce, ale szesnastym na całej trasie. Owszem, lubimy Poznań, ale nie bardziej niż resztę miast, jakie odwiedziliśmy. Po prostu właśnie Poznań jest na drodze z Berlina do Torunia. 😉<br />
<strong>Spider</strong>: Wydaje mi się, że było to podyktowane logistyką. Wracaliśmy z Niemiec i Poznań był najlepszym miejscem, aby rozpocząć polską część trasy.<br />
<strong>Hal</strong>: To jest ustalone przez menedżera, czyli przez Mariusza Kmiołka. Mariusz ma swoją agencję koncertową <strong>Massive Music</strong> i ma największą wprawę i doświadczenie w tych sprawach. On ustala daty i miejsca, kontaktuje się z klubami i promotorami.</p>
<p><strong>Czy na pierwszym koncercie pod szyldem Imperium Poloniae czujecie tremę? Czy w ogóle muzycy na takim poziomie, z takim scenicznym stażem, mogą mówić o czymś takim, jak trema?</strong><br />
<strong>Peter</strong>: Tremę czułem w wieku 8 lat, jak grałem w Filharmonii w Olsztynie „Kurki Trzy” na skrzypcach. Metal tworzę i gram z pasji, więc czego mam się obawiać?<br />
<strong>Spider:</strong> Materiał, który prezentowaliśmy w Polsce był już szlifowany na europejskiej części trasy, która rozpoczynała promocję <em><strong>The Empire</strong></em>. Jeśli chodzi o tremę, to zazwyczaj się pojawia na początku trasy, zwłaszcza po dłuższej absencji koncertowej, np. kiedy nagrywamy nowy materiał i mamy przerwę w graniu. Potem leci, jak rozpędzony pociąg pancerny 🙂<strong><br />
Hal</strong>: W moim wypadku, tutaj i dzisiaj, nie ma absolutnie tremy, ale trzeba podkreślić fakt, że jesteśmy tak naprawdę w połowie trasy. Przez ponad dwa tygodnie ogrywaliśmy nowy materiał w Europie, na pierwszej części tej trasy. Na początku trasy, kiedy jeszcze trzech albo czterech utworów nie graliśmy nigdy dotąd na żywo przed publicznością, to faktycznie wtedy czułem delikatną tremę. Nie byłem jeszcze pewien wszystkich zagrywek.<br />
<strong>Ale przed wyjazdem ogrywaliście wszystko na próbach?</strong><br />
Tak, ale na próbach jest całkiem inaczej niż w warunkach koncertowych. Naprawdę. Na tych pierwszych koncertach było trochę niepewności momentami, ale teraz już materiał jest tak ograny, że wszystko idzie na luzie i z radością.</p>
<p><strong>A właśnie. Jak to wygląda logistycznie, jeśli chodzi o przygotowania do trasy. Piotr jest z Olsztyna, James z UK, Pająk rezyduje we Wrocławiu, a Hal z Białegostoku. Jak to wygląda, jak wcześniej musicie się „zjechać” i jak długo takie przygotowania trwają?</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Do tej pory ostatnimi laty spotykaliśmy się we Wrocławiu na próbach, z tym że James już nie lata jak poprzednio z Anglii, tylko obecnie pomieszkuje w Katowicach albo Krakowie, nie wiem dokładnie. Czyli nie ma tak daleko.<br />
<strong>Planuje się na stałe przenieść do Polski?</strong><br />
Myślę, że jest taka opcja. Ma tutaj kilka kapel, z którymi gra, m.in. <strong>Sceptic</strong>.<br />
<strong>Corruption chyba też.</strong><br />
Grał w <strong>Corruption</strong>, ale teraz to już przeszłość. Jeszcze w kilku innych zespołach się udziela, także jest już dość mocno związany z Polską. A jeżeli chodzi o czas przygotowań &#8211; to przed tą trasą były dwie sesje prób we Wrocławiu. James gra materiał z metronomem. My mamy muzykę na CD, także przygotowania są przeprowadzane głównie w domach. A jak się spotykamy na próbach, to tylko odgrywamy setlistę. Dość sprawnie nam to idzie.</p>
<p><strong>Piotrze, jak to jest &#8222;być legendą&#8221; polskiej metalowej sceny?</strong><br />
<strong>Peter</strong>: Nie wiem. Zapytaj Romana albo Marka Piekarczyka.</p>
<p><strong>Hal, Pająk, już kilka lat jesteście w Vaderze. Przypomnijcie fanom tak w telegraficznym skrócie „jak do tego doszło, że dołączyliście do zespołu”.</strong><br />
<strong>Hal</strong>: To było tak, że dowiedziałem się o tym, że <strong>Novy</strong> odszedł z zespołu i na stronie była informacja, że zespół poszukuje basisty. Ja się wtedy odezwałem do <strong>Peter</strong>a, a wcześniej się znaliśmy, ponieważ on często bywa w Białymstoku w studio <strong>Hertz</strong>. Więc się tam poznaliśmy, kilka razy spotkaliśmy towarzysko. Potem ja nagrywałem gościnnie jeden utwór na kompilacje „<em><strong>XXV</strong></em>” <strong>Vader</strong>a, więc miałem do niego kontakt. Ale odpowiedział mi „wiesz co, <strong>Reyash</strong> na razie jest w <strong>Vader</strong>ze, ja już go poprosiłem, zagraliśmy parę prób… będę o Tobie pamiętał”. <strong>Reyash</strong> pograł w zespole dwa lata, ale coś tam się nie zgadzało. W momencie kiedy okazało się, że będzie zmiana na stanowisku basisty, <strong>Peter</strong> zadzwonił do mnie. Trochę mnie to zaskoczyło (że jednak akurat ja), ale z drugiej strony nie aż tak mocno, bo już ten kontakt był, <strong>Peter</strong> widział jak sobie daję radę na żywo (np. z <strong>Hermh</strong>) i uważał, że podołam wyzwaniu w <strong>Vader</strong>.<br />
<strong>Spider</strong>: Ja skrzyżowałem gitary z <strong>Peter</strong>em jeszcze przy okazji nagrań na solowy projekt <strong>Peter</strong>a &#8211; <strong>PanzerX</strong>. Potem odszedł <strong>Maurycy</strong> z zespołu i dostałem telefon z propozycją. W międzyczasie pojawił się na deskach <strong>Vogg</strong> na kilka tras i sprawa musiała poczekać. Tyle w telegraficznym skrócie.</p>
<p><strong>Ciężko było ograć „vaderowe utwory” ? Czy może byliście tak wielkimi fanami Vadera, że znałeś swoje partie, i wszystko poszło gładko?</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Miałem zrobionych kilka numerów, tak dla siebie, dla przyjemności. To były m.in. „<em><strong>This is the War</strong></em>” czy „<em><strong>Cold Demons</strong></em>”. Ale faktycznie dostałem do nauczenia się, i to w dość krótkim czasie, długą setlistę, którą musiałem zrobić głównie ze słuchu. W sumie wszystkie numery, których się uczę „robię” ze słuchu. Mój pierwszy koncert wypadł w Łodzi przed <strong>Slayer</strong> i <strong>Megadeth</strong>. Koncert wykupiony, ok. 10 tys. ludzi. Przed tym koncertem nie miałem możliwości zagrania próby z zespołem. No i wtedy był stres. Ale jakoś poszło. Teraz już mam przerobionych około 90 numerów z repertuaru <strong>Vader</strong>a, więc jest zdecydowanie łatwiej robić i ogrywać kolejne utwory.<br />
<strong>No to zostałeś wrzucony na głęboką wodę, tak na dzień dobry (hehe).</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że <strong>James</strong> też został wrzucony na głęboką wodę. Bo jego pierwszy koncert, to była <strong>Metalmania</strong> przed <strong>Judas Priest</strong> i <strong>Morbid Angel</strong>.<br />
<strong>No to ładnie Was Peter testuje (hehe)</strong><br />
<strong> Hal</strong>: Tak (hehe).<br />
<strong>Spider</strong>: Ja znałem twórczość <strong>Vader</strong>a od dawien dawna. Byłem fanem zespołu od zawsze i w latach 90. był dla mnie w Top 10. Jeśli jesteś ogarniętym gitarzystą i znasz każdą melodię w piosence, to dużo łatwiej jest się tego nauczyć. Na pewno walczyłem z szybkim kostkowaniem, bo bardzo dużo jest tego w utworach, a tempa są zabójcze 🙂</p>
<p><strong>No i jak to jest grać w tak uznanym zespole, jak Vader? Czy to pewnego rodzaju euforia, czy coś „normalnego”. Raczej nie każdy w życiu może mieć taką możliwość.</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Na pewno te pierwsze koncerty były bardzo ekscytujące. A później, to wiadomo, trochę to poszło w rutynę. Nadal czuję tę ekscytację i radość z grania, może nieco mniej intensywnie, bo &#8211; będę strzelał &#8211; pewnie z 700-800 koncertów już zagrałem z <strong>Vader</strong>em. No i siłą rzeczy, to po pewnym czasie musi iść w kierunku pewnej rutyny. No ale… z tego, co widzę po naszych twarzach podczas grania koncertów, nadal widać tę radość z grania koncertów. Czasami gramy w bardzo ciężkich warunkach, jest bardzo duszno i bardzo gorąco, pot się leje strumieniami, koncert trwa prawie 1,5 godziny, do tego mamy na sobie „zbroje” ze skór i ćwieków. Jest to bardzo ciężki, fizyczny wysiłek, ale i tak czujemy radochę z gry na żywo oraz kontaktu z ludźmi.<br />
<strong>Jak Was widziałem na scenie wcześniej, ale w obecnym składzie (Brutal Assault, Niech Cisza Milczy), to tak, jak mówisz, widać tę radość: Peter uśmiechnięty, Pająk wyciska ósme poty grając solówki, biegacie po scenie, widać, że jest ta chemia.</strong><br />
<strong> Hal</strong>: Nie, nie, to nie jest na pewno odwalanie „pańszczyzny”. Czysta przyjemność i radość z grania.<br />
<strong>Spider</strong>: Granie w takim zespole, jak <strong>Vader</strong>, to w pewnym sensie realizacja marzeń każdego z nas. Osobiście cieszę się, że mogę być współtwórcą kolejnych sukcesów zespołu. Zawsze chciałem grać na gitarze i robić to, co kocham. I jest to moja recepta na życie. Z drugiej strony <strong>Vader</strong> to dużo pracy , sporo wyrzeczeń i rozłąka z rodziną. Raz jest pięknie i komfortowo, a czasami bywa też ciężko. Nie każdy jest na to gotowy.</p>
<p><strong>Tomasz, powiedz mi co z Hermh. Bodajże 1,5 roku temu były plany na wydanie nowej płyty i reedycję starych wydawnictw. Potem sprawa ucichła, a zespół widnieje jako <em>active</em>. Czy Hermh wróci z otchłani?</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Z <strong>Hermh</strong> jest tak, że zarejestrowaliśmy nowy materiał jakieś 3 lata temu. <strong>Bart</strong>owi nie leżało brzmienie, wszystko było miksowane w kilku studiach. W końcu materiał trafił do zaprzyjaźnionego studia z mojej miejscowości. Słyszałem w tym studiu całość. Pozostały tylko wokale do dogrania. No i od Barta będzie zależało, kiedy i jak to się ukaże. A co do reedycji, to faktycznie był taki plan i ja zacząłem to robić od strony graficznej. „<em><strong>Taran</strong></em>” i „<em><strong>Echo</strong></em>” zostały już poskładane, no i faktycznie sprawa ucichła. A więc tak samo &#8211; wszystko w rękach Barta. Raz, że sporo czasu teraz poświęca na Batushkę (jako wydawca), a dwa, że ma jeszcze sporo innych rzeczy do ogarnięcia w <strong>WHP</strong>, m.in. nowy album <strong>Vader</strong>a. No i jeszcze dodatkowa kwestia, jaką jest nowy magazyn wytwórni &#8211; wcześniej magazynem było mieszkanie Bartka, tam się chodziło pomiędzy stosami paczek. Więc teraz wszystko powinno sprawniej działać. Bo jak wszyscy wiedzą, było sporo problemów i zamieszania…<br />
<strong>Z reedycją Vadera.</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Tak. Generalnie na reedycje nie zgodziła się <strong>Earache Records</strong>, zbanowała to. No i <strong>Peter</strong> wpadł na pomysł, żeby to nagrać ponownie. Skoro już tak dużo zostało zrobione w tym temacie, m.in. powstała szata graficzna na podstawie oryginalnej. Jest pomysł aby to nagrać jeszcze raz „na setkę” u <strong>Erika Rutana</strong> na Florydzie, ale to na razie tylko plany.<br />
<strong>Ciekawy pomysł, jednak z tym ponownym nagrywaniem, to opinie są dość podzielone.</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Tak, to jest może kontrowersyjne podejście do sprawy, ale w tej kwestii nie bardzo już można zrobić coś innego. No i szkoda Barta i Petera pracy, która została włożona w ten „projekt”.<br />
<strong>No i fanów, którzy się na tą reedycję napalili.</strong><br />
<strong> Hal</strong>: Zgadza się.</p>
<p><strong>Tomku, powiedz czy muzycznie robisz „coś” swojego?</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Tak, coś wyjdzie w 2017 roku.<br />
<strong>Jakiś nowy projekt?</strong><br />
<strong> Hal</strong>: Projekt stworzony z ludźmi, którzy od wielu lata są na tej scenie i sporo w życiu nagrali. Dostałem ścieżki, tak więc muszę dograć bas. Wrócę z trasy, dogram bas, mam nadzieję, że mi się to uda. W klimatach symfonicznego black metalu. To będzie coś nowego.</p>
<p><strong>Spider, uczysz młodych ludzi w <a href="https://pl-pl.facebook.com/HeavyMetalGraj/about" target="_blank" rel="noopener">szkole muzycznej</a> o profilu metalowym. A czy oprócz grania i komponowania w Vaderze pracujesz „nad czymś swoim”? Czy zarówno szkoła, jak i Vader zajmuje Ci tyle czasu, że „po wszystkim” masz ochotę zwyczajnie usiąść i odpocząć, czy raczej jesteś osobą nielubiącą odpoczywać, tudzież marnować czasu?</strong><br />
<strong>Spider</strong>: Generalnie nie jestem osobą, która lubi siedzieć bezczynnie. Raczej jest tak, że nie mam w co ręce włożyć. Jest sporo pomysłów i propozycji. Od dawien dawna chodzi za mną temat projektu solowego. Mam już nawet część gotowego materiału w wersji demo. Poza tym nie mogę się opędzić od zapytań ludzi co z <strong>Esqarial</strong>? Chciałbym zrobić każdą z tych rzeczy, ale wymaga to ogromnego nakładu pracy i czasu. Aktualnie jestem uwikłany w projekt instrumentalny z kilkoma znanymi postaciami sceny nie tylko metalowej. Póki co jest to tajemnica, ale lada dzień temat ujrzy światło dzienne. Będzie to na pewno spore zaskoczenie dla fanów.<br />
Do tego zagrałem w zeszłym roku gościnne partie solowe na kilku metalowych płytach. Także jestem dość aktywny zawodowo. Prywatnie chciałbym też trochę czasu poświęcić rodzinie, która z utęsknieniem zawsze czeka na mnie po powrocie z tras. Jak widzisz, nie ma czasu na odpoczynek. A jeszcze dużo rzeczy chciałbym zrealizować.</p>
<p><strong>A może by tak zrobić konkurs w szkole? Kto zaaranżuje najlepszą Twoim zdaniem solówkę, będzie mógł ją zagrać na płycie Vadera? Wyzwania zawsze powodują, że człowiek działa na 200% swoich możliwości. Myślisz, że Generał by się na to zgodził?</strong><br />
<strong>Spider</strong>: Ale mi podsunąłeś pomysł! Zapytam Szefa:)</p>
<p><strong>Czasy się zmieniły. Mamy Internet, łatwiejszy dostęp do sprzętu i w dość łatwy sposób w domowym studio można nagrać w sensownej jakości muzykę. Wydaje mi się, że posiadać zespół, a zaistnieć na muzycznym rynku jest niezwykle trudno. Więc jakby jakiś młody muzyk/zespół spytał Was o rady w kwestii stworzonej przez jego zespół muzyki, jak i kwestii prowadzenia zespołu, co byście poradzili młodym adeptom gitarowej muzyki?</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Tak, to prawda.<br />
<strong>Tym bardziej, że postępuje zalew zespołów.</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Jest zalew zespołów, to fakt. Co jakiś czas zdarzają się takie sytuacje, że słyszę od znajomego/znajomej „wiesz co, mój kolega/chłopak gra w zespole i czy może mógłbyś przesłuchać ich muzykę, coś doradzić, coś polecić”.<br />
<strong>Ale bardziej kwestie brzmieniowe, czy jakie kroki należy robić, jeśli chodzi o zarządzanie zespołem?</strong><br />
<strong>Hal</strong>: I to, i to. Również odnośnie wydania, czy wysyłać po wytwórniach, jak się wkręcić na koncert. Ja na tej scenie jestem dość długo, dwadzieścia parę lat. Trochę swojego wiem, więc czasem ktoś mnie pyta o radę&#8230; Zawsze staram się pomóc.<br />
<strong>Spider</strong>: Osobiście bardzo często moi studenci w szkole czy koledzy z branży proszą o tego typu radę, czy opinię. Przede wszystkim najtrudniej jest zaistnieć na oficjalnym rynku wydawniczym. Dlatego też wiele muzyków czy zespołów skupiło się na budowaniu swojego sukcesu za pośrednictwem Internetu. I nie uważam tego za zło, bo teraz i tak wszyscy siedzą w ekranikach i tak naprawdę jeśli nie ma Cię &#8222;w sieci&#8221;, to nie mam Cię &#8222;w realu&#8221;. Co ciekawe nawet wytwórnie opierają się o wyniki oglądalności na Youtubie czy ilości lajków na FB. W końcu ktoś to musi klikać. W rzeczywistości każdy może wyprodukować płytę jeśli ma na to budżet. Problem w tym, jak ją sprzedać i zaskarbić sobie przychylność i zainteresowanie wśród ludzi. To jest temat rzeka, natomiast mimo zalewu informacji warto powalczyć o słuchacza.<br />
<strong>Peter</strong>: Robić to, co się naprawdę lubi. Nie każdy musi być „gwiazdą rocka”. Tym bardziej, że każdy myśli, że profesjonalne granie to łatwa kasa, darmowa wóda i panienki. Jak tak ma być &#8211; to łatwiej i lepiej grać disco-polo. Poważnie. Poza tym Metal, to nie tylko sama umiejętność tworzenia na kompie. A przynajmniej kiedyś tak było… 😉</p>
<p><strong>Co prawda do 2018 roku jeszcze sporo czasu, ale jestem ciekaw czy planujecie może coś niezwykłego na 35-lecie zespołu? Specjalny koncert, nagranie DVD, a może kompilację, tak jak to było przy okazji 25-lecia?</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Nie był poruszany jeszcze taki wątek. Wydaje mi się, że Peter kiedyś mówił, że nie chce więcej takich rzeczy robić. A koncert? Koncert prawdopodobnie będzie. Na 30-lecie zagraliśmy bardzo fajny koncert w Olsztynie w Amfiteatrze, było 1200 osób, bardzo miło wspominam tę imprezę.<br />
<strong>To ten, który był pierwszy z pirotechniką, tak?</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Zgadza się, był doskonały show i mam nadzieję, że będzie powtórka w tym temacie.<br />
<strong>Spider</strong>: Trochę za wcześnie, aby się oficjalnie wypowiadać, ale na pewno przygotujemy jakieś niespodzianki 😉 W tym roku zbliża się też rocznica wydania <em><strong>The Ultimate</strong></em>, więc zobaczymy, może jakaś ciekawa trasa? Czas pokaże.</p>
<p><strong>Co sądzicie o pomyśle, aby to fani stworzyli koncertową setlistę? Na przykład poprzez ankietę na stronie WWW, wybierając po 1-2 utwory z każdej EPki i albumu?</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Jak dla mnie, to jest świetny pomysł i byłbym jak najbardziej &#8222;za&#8221;, jeśliby tylko się takowa akcja udała.<br />
<strong>Spider</strong>: Super!!! W końcu się dowiemy, co tam wykrzykują czasami pod sceną&#8230; Zapewne <strong>Sothis</strong>!!! 😉</p>
<p><strong>Na kompilacji XXV pojawiły się dwa covery: Terrorizer oraz Kata (z gościnnym udziałem Oriona z Behemoth). Jeśliby doszłoby do kompilacji XXX, to jakie covery chcielibyście, aby się tam znalazły?</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Hmm… jest taki numer, który puszczamy po każdym koncercie. To jest <strong>Billy Idol</strong> „<em><strong>Rebel Yell</strong></em>”. Już był pomysł nagrania tego utworu wcześniej, ale chyba z tego względu, że Lemmy opuścił ten świat, to <strong>Peter</strong> zdecydował się na oddanie hołdu zespołowi <strong>Motorhead</strong> w postaci nagrania coveru „<em><strong>Overkill</strong></em>”.<br />
<strong>Spider</strong>: Decyzja należy do <strong>Peter</strong>a, ale ja obstawiam <strong>Judas</strong>. To klasyk, jeśli chodzi o nasze wspólne gusta i inspiracje. Ewentualnie coś z <strong>Accept</strong> czy <strong>Saxon</strong>. No i oczywiście <strong>Slayer</strong>ek, ale chyba to już było.<br />
<strong>Peter</strong>: Nie dojdzie do takiej kompilacji.</p>
<p><strong>Kiedyś czytałem, że Japończycy na koncert przychodzą w garniakach i stoją, jak wryci. To nie jak w Europie czy Stanach, gdzie ludzie szaleją przed sceną. Czy tak jest nadal?</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Absolutnie nie. Byłem w Japonii już na trzech trasach. Teraz Japończycy przychodzą ubrani „po metalowemu” i czasami jest takie pogo, że raz się zdarzyło, że wynosili dziewczynę na noszach, bo się połamała.<br />
<strong>Spider</strong>: W garniakach też przychodzą, ale te garniaki lecą w kosmos po kilku pierwszych dźwiękach;) Oni mają tam swój sposób na odbieranie muzyki. Nikt nie jest nawalony w trupa pod sceną i panuje ogólna kultura. Ale bywają niekiedy też bardzo ekspresyjni i na 100% są oddani muzyce. Nie spotkałem się nigdzie indziej z tym, aby podczas podpisywania płyt ktoś się rozryczał, a w Tokio widziałem. Oni koncerty traktują mega poważnie i nie ma tam przypadkowych ludzi.<br />
<strong>Peter</strong>: To, że takich ludzi widziałem, nie znaczy, że jest to jakimś standardem i wszyscy tak chodzą 😉 Poza tym wolę szalejących pod sceną Metalowców w „garniakach” niż znudzonych kolesi w kapturach, podpierających ściany i narzekających na wszystko &#8211; od drogiego piwa do chu***go brzmienia. 😉</p>
<p><strong>A zdarzyło się kiedyś, powiedzmy w ostatnich kilku latach, że graliście koncert w jakiejś małej miejscowości i frekwencja na sali była śmiesznie mała? Pytam, bo zdarzało mi się bywać na koncertach gdzie grały kapele mało znane, jednak na wysokim poziomie. Bardzo często w obecnych czasach obserwuję, że młodzież rzadko szuka ciekawych undergroundowych kapel, chodząc przede wszystkim na koncerty z muzycznego topu.</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Tak. Kilkukrotnie się zdarzyła taka sytuacja. Chyba to było we Włoszech, tam pojawiła się garstka ludzi, tak około 30-40 osób. To był Mediolan, później się dowiedzieliśmy, że tego samego wieczoru też miał miejsce koncert w tym samym mieście, grał wtedy duży amerykański band w klubie na 2000 osób, a uczestniczyło zaledwie 150 osób. Także zarówno oni, jak i my zaliczyliśmy wtopę. Zdarzają się takie sytuacje, nie wiem czy to kwestia takich czasów, czy słaba promocja? Pamiętam przełom lat 80. i 90, koncert <strong>Dead Infection</strong> i <strong>Incarnated</strong> w Białymstoku (oba zespoły nie miały nagranych nawet taśm demo), a na sali było 900 osób! Ale to były inne czasy.<br />
<strong>Wtedy underground był bardzo mocny.</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Teraz w Białymstoku na <strong>Vader</strong>a potrafi przyjść około 250-300 osób (i to jest bardzo dobry wynik!), a na inne (wcale niemałe) zespoły, jak <strong>Decapitated</strong> czy <strong>Christ Agony</strong>, zdarza się, że jest maksymalnie 100 osób, czasem mniej….<br />
<strong>Spider</strong>: Zdarzają się takie sytuacje, choć raczej incydentalnie. Zazwyczaj tak się dzieje, gdy tego samego dnia, dwie ulice dalej gra jakaś super gwiazda.<br />
A propos małych koncertów.<br />
Ludzie w tych czasach bardzo często wybierają mainstreamowe imprezy, bo oczekują głębokich wrażeń. Generalnie nie mają czasu i wybierają tylko wielkie nazwy. Natomiast bardzo często na takich imprezach jest tak, że dźwięk jest niefajny, a zamiast patrzeć na muzyków, widzimy tylko telebimy. Obcowanie z muzyką &#8211; bym powiedział &#8211; w ograniczonym stylu. W przeciwieństwie do tego małe imprezy, zwłaszcza podziemnych kapel, mają swój niepowtarzalny klimat. Jest mnóstwo świetnych zespołów, na które warto zwrócić uwagę. Szkoda, że w tym pędzie cywilizacyjnym nie zauważamy takich cennych szczegółów.<br />
<strong>Peter</strong>: Nie ilość a jakość! Bardzo często graliśmy i gramy klubowe koncerty dla 50-100 osób. Takie kameralne sztuki są niejednokrotnie bardziej szalone niż festiwalowe spędy dla kilku tysięcy narodu.</p>
<p><strong>Peter, w przeszłości w większości utwory były Twojego autorstwa. Już na <em>Welcome to the Morbid Reich Spider</em> dorzucał swoje 3 grosze przy komponowaniu, potem proporcje się wyrównywały, jeśli chodzi o wkład innych członków zespołu. Z czego wyniknął ten fakt, że dopuściłeś do procesu tworzenia resztę składu?</strong><br />
<strong>Peter</strong>: Jak podoba mi się kompozycja &#8211; to biorę 😉 Wiem, że nie jestem obiektywny w ocenie, ale nie muszę. To ja określam stylistykę <strong>Vader</strong>a od lat.</p>
<p><strong>Piotrze, przez Twój zespół przewinęło się sporo osób. Może wkraczam na grząski grunt, ale spytam: czy któryś z byłych muzyków ma zamknięte drzwi albo któregoś szczególnie byś zaprosił na gościnny występ na albumie lub na żywo?</strong><br />
<strong>Peter</strong>: „Grząski temat”? A dlaczego? Jestem w kontakcie z większością chłopaków, którzy grali w <strong>Vader</strong>ze. Zespół to jakaś decyzja &#8211; odejście od zespołu również. Dlaczego mam mieć z tego powodu focha?</p>
<p><strong>Pamiętam sytuację z koncertu w Rzeszowie, podczas którego promowaliście Litany. Wtedy jeden z fanów wrzucił na scenę dość sporych rozmiarów łuskę pocisku. Czy kiedykolwiek indziej przydarzyła się Wam jakaś podobna sytuacja?</strong><br />
<strong>Peter</strong>: Tak, kilka razy. To była pusta łuska od jakiegoś działa. Właśnie „<em><strong>Cold Demons</strong></em>” powoduje takie zachowania wśród części naszych Fanów 😉 Kilka łusek, czapek, jakieś flagi trzymam jako pamiątki.</p>
<p><strong>Lata, lata temu pomogłeś Decapitated zaistnieć w metalowym świecie. Gdyby nie Ty, Decapy mogliby nie stać w tym miejscu, co obecnie. Czy to właśnie Insidius jest aktualnie przez Ciebie wspieranym zespołem? Bo zgłoszeń zespołów chętnych pojechać w trasę z Vaderem jest zapewne mnóstwo.</strong><br />
<strong>Peter</strong>: <strong>Decapitated</strong> zdobyli serce fanów świetną muzą i talentem, a nie przez to, że „Peter produkował ich debiut”. Moja pomoc polegała bardziej na zminimalizowaniu stresu przy pierwszych nagraniach i ukryciu ewentualnych słabszych stron kapeli. A <strong>Insidius,</strong> to moi ziomale z podwórka. <strong>Choinę</strong> czy <strong>Profesora</strong> znam jeszcze z wspólnych imprez w Olsztynie na przełomie lat 80. i 90. Zaskoczyli mnie bardzo tak świetnym materiałem! Cieszę się, że mogli pokazać się szerzej na ostatniej trasie. Bardzo chętnie zagram z chłopakami jeszcze nie raz.</p>
<p><strong>Na nowej płycie <em>The Empire</em> słychać sporo inspiracji thrash metalem, to chyba najbardziej thrash metalowy album w dyskografii zespołu. Wielu fanów zapewne czeka na płytę z takim ciężarem i agresją, jak na Black to the Blind czy legendarny De Profundis. Nie chcieliście zrobić czegoś brutalniejszego?</strong><br />
Peter: Płyty oceniają Fani. Jeden woli to, drugi tamto, a trzeci jeszcze co innego. Nie będę przecież nagrywał „<em><strong>De Profundis</strong></em>” pt. 2 czy „<em><strong>Black To The Blind</strong></em>&#8221; part 4. To absurd… Tym bardziej, że gdybym nawet dziś zrealizował teoretycznie niezrealizowane piosenki z <em><strong>De Profundis</strong></em>, i tak krzyczeliby w Polsce, że „to już nie to co na <em><strong>De Profundis</strong></em> było” ;))) Wiesz o czym mówię? 😉<br />
<strong>Hal</strong>: Peter jest fanem starych kapel, takich jak <strong>Judas Priest</strong> czy <strong>Accept</strong>. Co zresztą widać w image&#8217;u zespołu od jakiegoś czasu. Kiedy po koncercie spotykamy się przy piwku, i on puszcza muzykę, zazwyczaj włączana jest klasyka metalu. Poza tym, nie sposób pominąć faktu, że jego jedną z najbardziej ukochanych kapel jest <strong>Slayer</strong>. Tak więc wpływy thrash metalowych brzmień są dość oczywiste.<br />
<strong>Spider</strong>: Już od pewnego czasu każda nasza kolejna płyta ma swój swoisty charakter. I to mi się bardzo podoba. W sumie snuliśmy z Jamesem jakieś wizje a propos tego materiału, natomiast <strong>Peter</strong> już w pierwszych riffach nakreślił kierunek albumu. W sumie dobrze, bo uważam, że lepiej jest tworzyć kolejny nowy rozdział w karierze zespołu, pokazując coś nowego, nie powtarzając tym samym starych pomysłów.</p>
<p><strong>Pytam o to, bo fani bardzo często wspominają i wracają do legendarnego De Profundis. Czy zespół powinien spełniać zachcianki fanów, czy jednak robić swoje? Bo chyba ciężko byłoby zrobić De Profundis #2 tak na zamówienie.</strong><br />
<strong>Peter</strong>: Wcale niebyłoby ciężko. Tylko pamiętaj, że „<em><strong>De Profundis</strong></em>” to nie tylko kompozycje, a też brzmienie, inni muzycy i inne czasy. To muzycy dostali talent, by nim kształtować innych, dać satysfakcję czy euforię tym, którzy takie granie lubią. Gdybym grał to, co inni chcą słyszeć, byłbym tylko chałturnikiem, który dla kasy zagra to, co „klyent chce”.<br />
<strong>Hal</strong>: To tak nie działa. <strong>Metallica</strong> od wielu lat żyje w takiej presji. I to tak, jak mówisz. To musi iść od serca i na siłę się tego nie da zrobić. Spotkałem się z młodymi fanami <strong>Vader</strong>a i jeden z nich mi powiedział, że najwspanialszą płytą dla niego jest „<em><strong>The Beast</strong></em>”. Tak więc wszystko jest kwestią gustu oraz czasu, i takie sprawy należy pozostawić artyście. To, co „wyjdzie spod jego ręki”, tak najwidoczniej musiało być.<br />
<strong>Spider</strong>: Dokładnie tak, jak wcześniej wspomniałem, chcieliśmy pokazać nowe riffy, a nie grać od tyłu &#8222;<em><strong>Black to The Blind&#8221;</strong></em>.</p>
<p><strong>A która płyta Vadera jest dla Was no. 1?</strong><br />
<strong>Peter</strong>: Wszystkie.<br />
<strong>Hal</strong>: Nie potrafię chyba odpowiedzieć na to pytanie. Hmmm. Sądzę, że wskazałbym płytę „<em><strong>Litany</strong></em>”. Nawet teraz, jak na trasie mamy aż 3 kawałki z tej płyty w setliście, to dają mi one najwięcej frajdy.<br />
<strong>Spider</strong>: EPka <em><strong>Sothis</strong></em>. Srałem w majtki ze strachu, jak słuchałem tych piekielnych miniatur między utworami. Majstersztyk!</p>
<p><strong>Chciałbym poznać waszą opinię na temat rynku muzycznego. Generalnie sprzedaż płyt jest słaba i nie mam tu na myśli takich tuzów muzyki jak Vader, Behemoth czy Decapitated. Od jakiegoś czasu jest moda na wydawanie muzyki na kasetach i winylach. To taki powrót do przeszłości i oldschoolu. Jak myślicie, to taki tymczasowy zwrot? Czy to nakręci ludzi do zamiłowania posiadania fizycznych nośników? W USA ludzie bardzo chętnie kupują muzykę, ale w zdecydowanej większości …..w formacie cyfrowym. Dla mnie to jest dziwne…..wolę w tej samej cenie kupić płytę CD. Czy to pewnego dnia nie zrujnuje całego rynku?</strong><br />
<strong>Peter</strong>: Pozwól, że nie będę się na ten temat wypowiadał…<br />
<strong>Hal</strong>: Na pewno czasy się zmieniają. Jeżeli ludzie będą kupować coraz więcej MP3, to nie zrujnuje to rynku. Spadnie sprzedaż CD, ale będzie ciągły przepływ pieniądza. Wydaje mi się, że piractwo się zmniejsza i coraz więcej ludzi kupuje format cyfrowy. Bardzo dużo ludzi kolekcjonuje tradycyjnych nośników. Zauważyłem, że jak Bartek wydaje w <strong>Witching Hour</strong> swoje wydawnictwa to są to płyty w limitowanych nakładach, bardzo ładnie wydane. On to robi głównie w kierunku kolekcjonerów, a oni to doceniają. Mój znajomy ma kilka tysięcy płyt CD, ale dodatkowo kolekcjonuje winyle, nie słucha ich, tylko je zbiera. Miał sobie kupić gramofon, ale w sumie to nie wiem czy mu się to do tej pory udało.<br />
<strong>Czasami to jest lepsze niż lokata w banku.</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Jak mam płytę CD, to lubię sobie ją postawić na półce, tak więc zgrywam na MP3, i słucham z MP3, a nośnik odkładam na bok, żeby się nie niszczył.<br />
<strong>Spider</strong>: W Ameryce zamawia się nawet hamburgery do domu, bo nie chce się jechać do knajpy. Wcale nie dziwi mnie to, że ludzie kupują cyfrowy nośnik. Wszyscy mają teraz muzykę na telefonach albo laptopach. Nikt nie chodzi z walizką z płytami, aby mieć coś do słuchania. To jest trochę przykre, ale takie są czasy. Kiedyś płyta, w której była wkładka ze zdjęciami, okładka, teksty itp., była dziełem sztuki. Teraz ludzie zaciągają megabajty i czasami nie mają zielonego pojęcia, co artysta miał w pełni do powiedzenia. Rozumiem natomiast ludzi, którzy kupują płyty i tak słuchają MP3. Po prostu wygoda. Myślę, że w przyszłości prawdziwy nośnik typu LP czy CD, będzie dla konesera, który pamięta zapach farby drukarskiej i chciałby mieć płytę na półce.<br />
Ja bym to porównał ze zbieraniem prawdziwych znaczków w klaserze, a oglądaniem jpg&#8217;ów w komputerze. I ten ma, i ten ma, ale ten z klaserem ma coś wartościowego, a ten z lapkiem ma tylko kopie.</p>
<p><strong>Dobra…zdradźcie mi proszę jakie zagracie kawałki, które dawno nie były grane przez Vader na żywo? Dawno nie słyszałem Kingdom….</strong><br />
<strong>Peter</strong>: Mówisz &#8211; masz 😉 Oprócz <em><strong>Kingdom</strong> </em>wróciliśmy do „<em><strong>Xeper</strong></em>” czy „<em><strong>Black to the Blind</strong></em>”. W przyszłości chcemy zagrać więcej z „<em><strong>Litany</strong></em>”, czy na przykład z „<em><strong>Revelations</strong></em>”. Podobnie z coverami &#8211; szczególnie tymi z &#8222;<em><strong>Future Of The Past II</strong></em>&#8222;.<br />
<strong>Hal</strong>: Z tych utworów dawno niegranych, to są:” <strong>Xeper</strong>” z <em><strong>Litany</strong> </em>i właśnie „<em><strong>Kingdom</strong></em>”!</p>
<p><strong>Vader istnieje ponad trzy dekady. Czy oglądasz się wstecz, a potem dochodzisz do wniosku, że mogłeś zrobić coś inaczej, lepiej?</strong><br />
<strong>Peter</strong>: Po co? Owszem, lubię wspominać, ale nie chcę istnieć wyłącznie na tym, co było.</p>
<p><strong>Vader osiągnął już sporo zarówno na polskiej scenie, jak i tej światowej. Co jeszcze chciałbyś z Vaderem zrobić, co osiągnąć. Czy jesteście na samym szczycie? Czy zawsze jest coś do osiągnięcia w muzycznej sferze? Deftones zagrali w wulkanie, a Metallica na Antarktyce.</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Myślę, że fajnie byłoby zagrać w jakimś egzotycznym (dla nas) miejscu. Kiedyś zagraliśmy bardzo fajny koncert w Nepalu. Z tego, co mówili ludzie, to był pierwszy metalowy koncert zespołu spoza tego kraju. <strong>Vader</strong> otworzył wrota na tej ziemi, bo rok później zagrał tam <strong>Decapitated</strong>, a później <strong>Behemoth</strong>. Ciężko mi powiedzieć, co jeszcze mogłoby być zrobione w tej kwestii.<br />
<strong>Spider</strong>: Granie na wulkanie czy na Antarktyce to bardziej fanaberie zespołów które nie mają co robić z kasą albo się pogubiły, albo mają taki kaprys. Przed <strong>Vader</strong>em jest jeszcze bardzo dużo pracy. Myślę, że nie jesteśmy nawet w połowie. Żyjemy w Polsce i mamy trochę inne spojrzenie na nasze poczynania. Gdybyśmy doszli do wniosku, że wyczerpaliśmy formułę, to pozostałoby się położyć i umierać. Jest jeszcze wiele miejsc, w których chcielibyśmy się pokazać i są to naprawdę normalne miejsca na mapie, gdzie mieszkają normalni ludzie, a nie pingwiny. Jeśli traktujemy muzykę jako &#8222;challenge&#8221;, to proponuję kolegom ze Stanów koncert np. w <strong>Motor Pub</strong> w Słupsku. Myślę, że na 666 % koncert by się nie odbył ze względów BHP;)</p>
<p><strong>Nie tak dawno żegnaliśmy 2016 rok, czyli czas na muzyczne podsumowania. Czy w ubiegłym roku wyszło coś, co Was zmiażdżyło totalnie?</strong><br />
<strong>Peter</strong>: Totalnie to mnie miażdżyły płyty <strong>Slayer</strong>a, <strong>Kreator</strong>a czy <strong>Dark Angel</strong> w 1986 roku 😉 Ale owszem, podoba mi się <strong>Hellbringer</strong> z Australii z ich ostatnią płytą (tu masz przykład, jak można dziś zagrać jak na „<em><strong>Hell Awaits</strong></em>”), z Polski ostatni <strong>Infernal War</strong>, <strong>Witchmaster</strong> , <strong>Insidius</strong>, a ostatnio <strong>Thunderwar</strong>.<br />
<strong>Hal</strong>: Czy zmiażdżyło… bardzo podobał mi się „<em><strong>Sword Songs</strong></em>” <strong>Grand Magus</strong> oraz „<em><strong>Brotherhood of the Snake</strong></em>” <strong>Testament</strong>u. Sporo też słuchałem debiutu <strong>Abbath</strong>a. Z polskich kapel najwięcej słuchałem <strong>Nocnego Kochanka</strong>. Nowa płyta <strong>Braci Figo Fagot</strong> też bardzo mi się podoba (hehe).<br />
<strong>A jeśli chodzi o gatunek to czego głównie słuchasz?</strong><br />
<strong>Hal</strong>:Głównie klasycznych płyt hard i heavy metalowych oraz black metalu.<br />
<strong>To polecam Ci najnowszą płytę polskiej Arkony „Lunaris”.</strong><br />
<strong>Hal</strong>: Dzięki, sprawdzę.<br />
<strong>Spider</strong>: Mało słuchałem, ale <strong>Devin Townsend</strong> z &#8222;<em><strong>Transcendence</strong></em>&#8221; złapał mnie za gardło. Z polskich kapel: <strong>F.A.M.</strong> &#8222;<em><strong>Human Cargo</strong></em>&#8221; i <strong>Fruhstuck</strong> &#8221; <em><strong>Brother</strong></em>&#8221; oraz młody, ale obiecujący debiut zespołu jednego z moich uczniów <strong>Skaza</strong> &#8222;<em><strong>Art Declined</strong></em>&#8222;.</p>
<p><strong>Panowie, jak się zapatrujecie na swoją muzyczną emeryturę? W ogóle widzicie się w przyszłości nie-w-muzyce czy raczej zamierzacie, tak jak Lemmy „grać do usranej śmierci” ?</strong><br />
<strong>Peter</strong>: Dlaczego „do usranej”?<br />
<strong>Hal</strong>: Tak, do końca! Zdecydowanie. I na scenie umrzeć.<br />
<strong>Spider</strong>: Ja już nie mam wyjścia 😉 Klamka zapadła wiele lat temu&#8230;</p>
<p><strong>Dzięki za rozmowę.</strong><br />
<strong>Vader</strong>: Również dzięki.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/vader-zespol-to-pewna-decyzja/">VADER: &#8222;zespół to pewna decyzja&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/vader-zespol-to-pewna-decyzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Spowiedź artysty: Tomasz &#8222;Hal&#8221; Halicki (Vader)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/spowiedz-artysty-tomasz-hal-halicki-vader/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/spowiedz-artysty-tomasz-hal-halicki-vader/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 01 Sep 2016 17:30:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Abused Majesty]]></category>
		<category><![CDATA[Babymetal]]></category>
		<category><![CDATA[bas]]></category>
		<category><![CDATA[basista]]></category>
		<category><![CDATA[Braci Figo Fagot]]></category>
		<category><![CDATA[grafik]]></category>
		<category><![CDATA[Hal]]></category>
		<category><![CDATA[Halik]]></category>
		<category><![CDATA[Helloween]]></category>
		<category><![CDATA[Hermh]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[kat]]></category>
		<category><![CDATA[Kataklysm]]></category>
		<category><![CDATA[marduk]]></category>
		<category><![CDATA[mini wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Slayer]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Halicki]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz „Hal” Halicki]]></category>
		<category><![CDATA[Vader]]></category>
		<category><![CDATA[Witcher 3]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=46766</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tomasz „Hal” Halicki (ur. 18 grudnia 1976) – polski muzyk i wokalista, a także grafik. Tomasz Halicki znany jest z występów w&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/spowiedz-artysty-tomasz-hal-halicki-vader/">Spowiedź artysty: Tomasz &#8222;Hal&#8221; Halicki (Vader)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Tomasz „Hal” Halicki</strong> (ur. 18 grudnia 1976) – polski muzyk i wokalista, a także grafik. Tomasz Halicki znany jest z występów w takich zespołach jak: <strong>Stygmat</strong> (1998–2001), <strong>Via Mistica</strong> (1998–2002), <strong>Diseased</strong> (2001–2002), <strong>Abused Majesty</strong> (2001–2011), <strong>Hermh</strong> (od 2003), <strong>Evil Machine</strong> (od 2004), <strong>Dead Infection</strong> (2006–2011) oraz <strong>Vader</strong> (od 2011).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>1) Twój ulubiony kolor, potrawa i alkohol to?</strong><br />
Kolor &#8211; czarny i czerwony. Potrawa &#8211; schabowy z ziemniakami i surówką! Oraz babka ziemniaczana. Alkohol &#8211; chyba każdy pod warunkiem, że wystarczająco mocny. Jeżeli jakiś fan (lub fanka) po koncercie częstuje mnie alkoholem &#8211; od razu zdobywa moje serce 😉</p>
<p><strong>2) Jakie miejsce na świecie chciałbyś odwiedzić?</strong><br />
Każde miejsce, w którym stoi starożytna budowla wzniesiona tysiące lat temu (albo dziesiątki tysięcy), której poziom wykonania zaprzecza prawom naszej logiki oraz naszej obecnej wiedzy. Dla przykładu &#8211; piramidy w Gizie, Baalbek albo Puma Punku.</p>
<p><strong>3) Gdybyś miał do wyboru zamieszkać na bezludnej wyspie lub ruchliwym mieście, wybrałbyś?</strong><br />
Ciężkie pytanie&#8230; Chyba ruchliwe miasto, zawsze można zamknąć się w jakimś azylu i nikogo nie wpuszczać, jeśli najdzie taka &#8222;faza&#8221;.</p>
<p><strong>4) Co chciałbyś robić gdybyś nie grał w zespole?</strong><br />
Robiłbym grafikę komputerową, ale też chciałbym się zaangażować w jakieś prace nad tworzeniem gier komputerowych, z tymże koniecznie musiałyby być to projekty &#8222;open world &#8211; sandbox połączone z RPG&#8221;. Witcher 3 rządzi!!!</p>
<p><strong>5) Jaka jedna negatywna cecha u człowieka jest najbardziej parszywa?</strong><br />
Egoizm połączony z materializmem!</p>
<p><strong>6) Jaka była Twoja pierwsza kaseta lub płyta CD którą kupiłeś?</strong><br />
Pierwsza kaseta to było chyba <strong>Helloween</strong> &#8222;<strong><em>Keeper of the Seven Keys</em></strong>&#8222;. Pierwsza ORYGINALNA kaseta &#8211; <strong>Kat</strong> &#8222;<em><strong>Oddech wymarłych światów</strong></em>&#8222;. Darzę strasznym sentymentem tamte czasy i tamte nagrania.</p>
<p><strong>7) Wymień 3 najbardziej wpływowe płyty na rozwój metalowej muzyki.</strong><br />
Na pewno <strong>Black Sabbath</strong> &#8222;<strong><em>Black Sabbath</em></strong>&#8222;. Uważam za taką płytę również &#8222;<strong><em>Master of Puppets</em></strong>&#8221; <strong>Metallica</strong>. Nr 3 to już problem&#8230; Chyba <strong>Iron Maiden</strong> &#8222;<em><strong>The Number of the Beast</strong></em>&#8221; &#8211; to też na pewno bardzo ważna płyta.</p>
<p><strong>8) Sport oglądasz w TV czy uprawiasz, jaki?</strong><br />
W TV oglądam mecze Jagiellonii Białystok. A sam trenuję tylko na rowerku &#8211; bo ruch jest potrzebny, zwłaszcza przy siedzącym trybie pracy (jak jestem w domu to pracuję na komputerze).</p>
<p><strong>9) Sytuacja podczas trasy koncertowej, którą najczęściej wspominasz to…</strong><br />
To było w Rosji. Graliśmy trasę z <strong>Marduk</strong>, <strong>Kataklysm</strong> oraz <strong>God&#8217;s Bow</strong>. Gitarzysta <strong>God&#8217;s Bow</strong> był bardzo &#8222;niesforny&#8221; po alkoholu. Dostał ostrzeżenie, na jeden dzień się upokoił, ale na kolejny było znów to samo. Doprowadził do awantury w trakcie naszej podróży autokarem do Mińska. Tour manager kazał zatrzymać autokar po czym go wysadził. Pojechaliśmy dalej&#8230; Myślałem, że to żart, bo gościu był białorusinem, został wysadzony w środku lasu, w środku nocy &#8222;gdzieś w Rosji&#8221;. Ale okazało się, że to nie był żart! Później się dowiedziałem z opowieści znajomych, że pamięć mu wróciła dwa dni po zdarzeniu, doszedł do jakiegoś miasta, na szczęście.</p>
<p><strong>10) Co byś zrobił gdybyś wygrał na loterii 5 milionów euro?</strong><br />
Zainwestowałbym w nowy dom, lepiej wyposażony (studio nagraniowe w piwnicy), a poza tym nic więcej chyba by się nie zmieniło!</p>
<p><strong>11) Co chciałbyś jeszcze osiągnąć na muzycznej płaszczyźnie?</strong><br />
Skomponować i nagrać album, który kiedyś stałby się ikoną 😉</p>
<p><strong>12) Płyta, której nigdy byś nie wrzucił do odtwarzacza CD?</strong><br />
Generalnie, nie wrzuciłbym do odtwarzacza nigdy żadnej płyty z muzyką disco polo. No chyba że byłaby to płyta <strong>Braci Figo Fagot</strong>! 🙂</p>
<p><strong>13) Kim chciałeś zostać będąc dzieckiem?</strong><br />
Gwiazdorem heavy metalu! Ale gitarzystą a nie basistą.</p>
<p><strong>14) Co miałeś (nie)przyjemność zjeść kiedy to nie mogłeś odmówić?</strong><br />
Nie miałem takiej sytuacji! Jestem wszystkożerny. Ale pamiętam sytuację, kiedy miałem spory problem z opanowaniem jedzenia pałeczkami. To było w Japonii. Nasz tour manager poprosił o sztućce, a pani, która mi je przyniosła, popatrzyła na mnie z takim politowaniem, że aż mi się głupio zrobiło. 🙂</p>
<p><strong>15) Najdziwniejszy prezent, który otrzymałeś od fana to…</strong><br />
Myślę, że był to mój portret przerobiony na styl Manga. Oczywiście wydarzyło się to w Japonii.</p>
<p><strong>16) Wymień najsłabszą płytę Slayera.</strong><br />
Nie potrafię tego zrobić&#8230; Nie jestem kompetentny! 🙂</p>
<p><strong>17) Co Cię najbardziej wkurwia?</strong><br />
Narzucanie komuś na siłę swoich poglądów i przekonań.</p>
<p><strong>18) Utwory/Płyty/Zespoły, których fenomenu nigdy nie zrozumiesz pomimo legendarnego statutu.</strong><br />
Dobre pytanie&#8230; Myślę, że sporo jest takich zespołów a raczej &#8222;produktów&#8221; na tym świecie&#8230; I znowu o Japonii&#8230; <strong>Babymetal</strong> podam jako przykład.</p>
<p><strong>19) Jaki jest najlepszy serial który widziałeś?</strong><br />
&#8222;Breaking Bad&#8221;. Póki co, pozostaje bezkonkurencyjny.</p>
<p><strong>20) Najgłupsza rzecz jaką zrobiłeś w życiu?</strong><br />
Po pijaku próbowałem wrócić na piechotę do domu. Pomyliłem kierunki, przeszedłem kilkanaście kilometrów piechotą, zanim się kapnąłem, że nie tędy droga 🙂</p>
<p><iframe width="600" height="400" src="https://www.youtube.com/embed/7evx_AQy0jI" frameborder="0" allowfullscreen loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/spowiedz-artysty-tomasz-hal-halicki-vader/">Spowiedź artysty: Tomasz &#8222;Hal&#8221; Halicki (Vader)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/spowiedz-artysty-tomasz-hal-halicki-vader/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie 2015 roku wg muzyków</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2015-roku-wg-muzykow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 03 Jan 2016 18:50:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[2015]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Chudewniak]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Rumiński]]></category>
		<category><![CDATA[Bartek Urbańczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Besides]]></category>
		<category><![CDATA[Blaze of Perdition]]></category>
		<category><![CDATA[chudy]]></category>
		<category><![CDATA[Cień]]></category>
		<category><![CDATA[Entropia]]></category>
		<category><![CDATA[Forest Whispers]]></category>
		<category><![CDATA[furia]]></category>
		<category><![CDATA[Hern]]></category>
		<category><![CDATA[J. D. Overdrive]]></category>
		<category><![CDATA[Ketha]]></category>
		<category><![CDATA[Kuba Brzezicki]]></category>
		<category><![CDATA[Mord'A'Stigmata]]></category>
		<category><![CDATA[Mr. Trip]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Wiwczarek]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie roku]]></category>
		<category><![CDATA[Sonneillon]]></category>
		<category><![CDATA[Static]]></category>
		<category><![CDATA[Suffer]]></category>
		<category><![CDATA[thaw]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Halicki]]></category>
		<category><![CDATA[Torn Shore]]></category>
		<category><![CDATA[trauma]]></category>
		<category><![CDATA[tsima]]></category>
		<category><![CDATA[Vader]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Kałuża]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=12350</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tym razem poprosiliśmy członków zespołów aby podzielili się wydawniczymi wrażeniami z 2015 roku &#160; &#160; &#160; Piotr Wiwczarek (Vader) ŚWIAT: &#8211; Slayer&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2015-roku-wg-muzykow/">Podsumowanie 2015 roku wg muzyków</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Tym razem poprosiliśmy członków zespołów aby podzielili się wydawniczymi wrażeniami z 2015 roku</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: left;"><strong>Piotr Wiwczarek (Vader)<br />
</strong></p>
<p><strong>ŚWIAT:</strong></p>
<p>&#8211; <strong>Slayer</strong> „Repentless”. Nie jest to może w 100% taki Slayer, jaki najbardziej lubię ALE jest to jednak spory nawrót do takiegoż grania. Tytułowy „Repentless”, „Chasing Deatgh” czy „Atrocity Vendor” weszły od razu. Do innych musiałem się dłużej przekonywać. Slayer to Slayer. Amen \m/<br />
&#8211; <strong>Motorhead</strong> „Bad Magic”. Uwielbiam ten zespół od początku lay 80’tych. kiedy na giełdzie kupiłem „Ace of Spades”. Grałem wówczas jeszcze na basie i wkrótce miał powstać zespół <strong>Vader</strong>. Nie miałem pojęcia, ze będzie to ostatni album Motorhead… Wielka szkoda.<br />
&#8211; <strong>Malevolent Creation</strong> „Dead Man&#8217;s Path”. Świetny powrót zespołu. Dobry album i koncerty! Po latach względnego uśpienia MC atakuje ze zdwojoną siłą. Bardzo mnie to cieszy 😉<br />
&#8211; <strong>Def Leppard</strong> „Def Leppard”. Zawsze bardzo lubiłem pierwsze trzy płyty tego zespołu. Potem coś się za bardzo zesłodziło… Niemniej nowy album bardzo dobrze wchodzi i czuć w tym po prostu tamtego „młodego” Leoparda 😉<br />
&#8211; <strong>Ghost</strong> „Meliora”. Śmiałem się po przesłuchaniu premierowego „He is”… Jednak po kilku przesłuchaniach pokochałem tę piosenkę. Dosłownie piosenkę 😉 Nie łykam w 100% tego zespołu ale bardzo podoba mi się i powrót do stylistyki lat 70’ch i melodyjnego i mrocznego przy tym grania.</p>
<p>Oczywiście było więcej płyt &#8211; głównie klasycznych zespołów gatunku jak <strong>Saxon</strong>, <strong>Scorpions</strong>, <strong>W.A.S.P.</strong> czy <strong>Napalm Death</strong> i <strong>Venom</strong> (oba zresztą).</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/s3hHUUNWNM4" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>POLSKA:</strong></p>
<p>W Polsce ostatnio bardzo dużo się dzieje i &#8211; mimo że jest to stylistyka mi raczej obca &#8211; bardzo mnie to raduje. Moje uszy pozytywnie odebrały w 2015 roku:</p>
<p>&#8211; <strong>Infernal War</strong> „Axiom”. Skłamałbym mówiąc , że jestem fanem kapeli i znam wszystko. Tym albumem zespół zaskoczył mnie na równi z „Massive Cauldron of Chaos” 1349 w zeszłym roku. Lubię taki zaskoczenia 😉 Świetne ostre i surowe granie!<br />
&#8211; <strong>Insidius</strong> „demo”. Nie myślałem , że tak mnie zaskoczą moi Ziomale z podwórka. Z Choiną już lata temu inspirowaliśmy się podobnymi dźwiękami &#8211; i to słychać w tym nowym materiale. Absolutnie świetne !!!<br />
&#8211; <strong>Hate</strong> „Crusade Zero”. To doświadczony zespół od lat wzbudzający kontrowersje wśród &#8211; głównie rodzimej publice. Nie ma jednak wątpliwości, ze nowa płyta to 100% Hate w Hate! Bardzo dobra droga…no i świetna wspólna trasa po Europie \m/<br />
&#8211; <strong>Kat</strong> z Romanem „666”. Naprawdę bardzo się cieszę, że ta klasyczna płyta została powtórnie nagrana. Nie interesują mnie opinie „purystów” o braku sensu takich dokonań. Nareszcie można w pełni docenić kunszt Kata i wielkość tamtych kompozycji. Zamówiłem winyl od razu jak dowiedziałem się o takim projekcie 😉<br />
&#8211; <strong>Batushka</strong> „Litourgija”. Tu przede wszystkim szacunek za&nbsp; pomysł wykorzystania pięknych „cerkiewnych” wokaliz i trochę innego BM charakteru. Może to i trochę na siłę (no i te kaptury…znowu) ale nie pomniejsza mroku i dostojeństwa muzyki. Tego rodzaju kapele przeżywają teraz&nbsp; swój czas i mimo tego iż nie jestem fanem takiego łojenia &#8211; będę śledził w jakim kierunku to wszystko zmierza.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/xgfa5UlZAL8" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Tomasz &#8222;Hal&#8221; Halicki (Vader)<br />
</strong></p>
<p>To na pewno był dobry rok, choć nie przełomowy. W moim przypadku &#8211; raczej rozglądałem się za &#8222;starymi&#8221; sprawdzonymi brzmieniami, niż szukałem czegoś nowego.<br />
Kolejność pozycji jest przypadkowa i zupełnie nie gra roli. Soundtrack z Witchera musiał się pojawić, bo za często go słucham, w momentach, kiedy po prostu nie mogę zagrać w grę. <strong>Thulcandra</strong> też się musiała pojawić &#8211; za bardzo mi uwiera nieobecność <strong>Dissection</strong> pośród żywych!</p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:</p>
<p><strong>Thulcandra</strong> &#8222;Ascension Lost&#8221;<br />
<strong>Katechon</strong> &#8222;Coronation&#8221;<br />
<strong>Paradise Lost</strong> &#8222;The Plague Within&#8221;<br />
<strong>Marduk</strong> &#8222;Frontschwein&#8221;<br />
<strong>Swallow The Sun</strong> &#8222;Songs From The North I, II &amp; III&#8221;</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/0_veG-Hv4I8" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>POLSKA</strong>:</p>
<p><strong>Przybyłowicz, Stroiński, Percival</strong> &#8222;Witcher 3 soundtrack&#8221;<br />
<strong>Outre</strong> “Ghost Chants”<br />
<strong>Batushka</strong> &#8222;Litourgiya&#8221;<br />
<strong>Mgła</strong> “Exercises in Futility”<br />
<strong>Mord’a’Stigmata</strong> „Our Hearts Slow Down”</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/OyWHmU-Ttgs" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Artur &#8222;Chudy&#8221; Chudewniak (Trauma)<br />
</strong></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:<br />
1. <strong>Slayer</strong> &#8222;Repentless&#8221; &#8211; Wobec tego zespołu jestem właściwie bezkrytyczny więc nowe dzieło zabójcy musiało się znaleźć w zestawieniu. &#8222;Repentless&#8221; podzieliła wielu ale dla mnie jest tym czego oczekiwałem. Umarł król Jeff. Niech żyje król Gary! SLAYER KURWA!<br />
2. <strong>Hooded Menace</strong> &#8222;Darkness Drips Forth&#8221; &#8211; Podobnie jak w punkcie pierwszym nie wyobrażałem sobie braku nowego albumu HM w zestawieniu najlepszych płyt. Właściwie w kategorii Death/Doom nie mają na świecie konkurencji. &#8222;Darkness drips forth&#8221; jest bezpośrednim rozwinięciem drogi obranej na poprzednich 3 albumach (oraz 10 innych wydawnictwach). Prochu i koła pewnie HM nie wymyślą ale &#8222;czwórkę&#8221; powinni dostać Nobla.<br />
3. <strong>Hate Eternal</strong> &#8222;Infernus&#8221; &#8211; co tu dużo pisać HE jest jednym z niewielu zespołów DM, który nagrywa tylko coraz lepsze płyty, które kupuje się w ciemno. &#8222;Infernus&#8221; to przykład, że można grać z pasją ekstremalną muzykę nie zjadając własnego ogona. Czapki z głów przed Erikiem Rutanem!<br />
4. <strong>Gruesome</strong> &#8222;Savage Land&#8221; &#8211; Absolutna rewelacja w temacie amerykańskiego retro DM! Płyta, która spokojnie mogłaby wyjść przynajmniej ćwierć wieku temu jako DEATH, MASSACRE czy inny REVENANT. Album, przy którym ma się 30 kg mniej,odrastają włosy a sandały zmieniają się w białe robbinsy z językami do kolan!<br />
5. <strong>Paradise Lost</strong> &#8222;The Plague Within&#8221; &#8211; Powrót do formy, którego się po PL chyba nikt nie spodziewał! Chyba nigdy nie zrozumiem ich muzycznej odysei ale tym bardziej doceniam ostatni album jako esencję ich dobrych starych płyt i klimatu. Oby utrzymali obrany na ostatniej płycie kurs bo limit muzycznych wtop już dawno wyczerpali.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/zDoUHKdrmGA" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>POLSKA</strong>:<br />
1. <strong>In Twilight&#8217;s Embrace</strong> &#8222;The Grim Muse&#8221; &#8211; Wstyd się przyznać ale ITE wcześniej nie znałem. Charakterystyczny jadowity DM i produkcja sugerowały, że to chyba Skandynawia. A tu, proszę, nie dość, że dobrze młócą to jeszcze są z Polski. Jeśli trzecia płyta jest zazwyczaj wyznacznikiem jakości wielu zespołów to &#8222;The grim muse&#8221; sprawia, że będę się przyglądał przyszłości Poznaniaków. Dodatkowy plus za gościnny udział Tompy!<br />
2. <strong>Batushka</strong> &#8222;Litourgiya&#8221; &#8211; Absolutne objawienie sezonu w temacie BM na naszym podwórku i hit mojej imprezy sylwestrowej. Właściwie na taki pomysł i przedstawienie tematu czekałem na naszej scenie kawał czasu. Płyta, na której absolutnie wszystko się zgadza i chce się ją maglować!<br />
3. <strong>Deivos</strong> &#8222;Theodicy&#8221; &#8211; Przeinteligentna płyta naładowana wirtuozerią i nie mieszcząca się w skostniałych schematach. &#8222;Theodicy&#8221; trzeba przesłuchać przynajmniej 666 razy i na nowo ją odkrywać. Jak zwykle death metalowe mistrzostwo!<br />
4. <strong>Mass Insanity</strong> &#8222;Antihuman&#8221; &#8211; Mam przeczucie, że ta płyta otworzy wrota piekieł przed Małym &amp; Co. bo materiał po prostu niszczy! Kawał kopiącego DM, który nikogo nie pozostawi obojętnym! Dodatkowo na &#8222;Antihuman&#8221; usłyszeć możecie gościnne występy kilku znanych person z naszej sceny w tym i mój słowiczy głos.<br />
5. <strong>Antigama</strong> &#8222;The Insolent&#8221; &#8211; 31 minut i 31 sekund wykurwu i kontrolowanego chaosu!!! Jakiekolwiek próby opisu muzyki zawartej na &#8222;The Insolent&#8221; są po prostu zbędne. Mnie potargało podobnie jak przy pierwszych płytach Napalm Death czy Brutal Truth. Doskonałe!</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/zqb3qYtdLis" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Yony (Obscure Sphinx)</strong></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:</p>
<p>1. <strong>Myrkur</strong> ”M” &#8211; wspaniałe pokurwienie tru black metalu ze ścieżką dźwiękową do serialu o Robin Hoodzie.<br />
2. <strong>Chelsea Wolf</strong>e „Abyss” &#8211; przy tym odpływam w kosmos. Normalnie nie rozumiem, jak można przemyćić tyle mroku w normalnym śpiewaniu ballad. Lajkuję na Instagramie jak pojebany.<br />
3. <strong>Slayer</strong> „Repentless” &#8211; za powrót do bycia Slayerem. Już za sam teledysk należy im się Grammy, Oskar, pompki do nart i co byście tam chcieli jeszcze. Po prostu wpierdol.<br />
4. <strong>Paradise Lost</strong> „The Plague Within” &#8211; Bogowie Kobolu mi świadkami, musiałem naprawdę dojrzeć do tej płyty, ale teraz jest stałym gościem odtwarzacza.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/yjb0j9l1sz4" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>POLSKA</strong>:</p>
<p>1. <strong>Thaw</strong> &#8222;St. Phenome Alley” &#8211; ja nie wiem jak to Artur Rumiński robi, ale wg mnie jest jednym z dwóch, trzech najciekawszych gitarzystów w Polsce. Do tego dobrał sobie ludzi, którzy mają jakąś zajawkę i dzięki temu mamy muzyczną perłę.<br />
2. <strong>Mord’A’Stigmata</strong> &#8222;Our Hearts Slow Down” &#8211; w zasadzie te same odczucia co w przypadku THAW. Wg mnie pierwsza liga obecnego BM. Na świecie.<br />
3. <strong>Weedpecker</strong> „II” &#8211; Bezapelacyjnie miazga. Przecudownie narkomańsko płynące riffy, można by to określić jako skrzyżowanie Black Sabbath z Alice In Chains, gdyby nie to, że porównania, nawet tak górnolotne, obrażają Weedpecker. W moim osobisty rankingu nr 1 w 2015.<br />
4. <strong>Spirit</strong> „Desolation” &#8211; w zasadzie nie wiem co powiedzieć, bo mi się wymyka koncepcja. Tam jest wszystko. Ale Rutkowski to drugi z tych najbardziej interesujących i ogarniętych wioślarzy. I do tego zajebisty wokalista.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/0JgWDqDnRcE" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>U (Entropia)<br />
</strong></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:</p>
<p><strong>Alessandro Cortini</strong> „Risveglio”<br />
Album wypełniony muzyką narracyjną, w towarzystwie której nawet najbardziej prozaiczne czynności stają się niepokojącym przeżyciem. Utwory wypełniają w całości dyskretne, pełzające dysonanse, które potrafią całkowicie przytłoczyć świadomość słuchacza.</p>
<p><strong>Liturgy</strong> „Ark Work”<br />
Liturgy na „Ark Work” wyrzuca na śmietnik cały swój dotychczasowy black metalowy nadbagaż, co paradoksalnie wychodzi im na dobre. Eksperymenty z elektronicznymi beatami, mantrowymi wokalizami i archaicznie brzmiącymi samplami orkiestry brzmią może jak sen wariata, ale warto podjąć wyzwanie i zaryzykować seans z nową płytą Huntera Hunt-Hendrixa. Mimo kilku dłużyzn kompozycyjnych, jest to zdecydowanie jedna z odważniejszych płyt mijającego roku.</p>
<p><strong>Blanck Mass</strong> „Dumb Flesh”<br />
Blanck Mass brzmi na tegorocznym albumie jak młodszy brat Fuck Buttons, nie można mu jednak odmówić kompozycyjnego kunsztu, który wprowadza rozbudowane, psychodeliczne ściany syntezatorów na wyższy poziom tanecznego parkietu.</p>
<p><strong>Tame Impala</strong> „Currents”<br />
Nowa płyta Tame Impala to przede wszystkim wspaniałe numery otulone ciepłym brzmieniem, które przy bliższym spojrzeniu potrafią odsłonić swoje drugie dno. W tym przypadku to zdecydowanie wystarcza, by w kategorii „indie” wykosić całą konkurencję.</p>
<p><strong>Lapalux</strong> „Lustmore”<br />
Płyta zdecydowanie zbyt ciężka na jedno podejście i zdecydowanie zbyt dziwna, by można ją było łatwo zaszufladkować. Wykrzywione, połamane beaty tworzą paradoksalnie bardzo harmonijną całość, do której można z ciekawością wracać.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/6nTIvNtLUuI" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>POLSKA</strong>:</p>
<p><strong>Rimbaud</strong> „Rimbaud”<br />
Płyta, która została całkowicie zdominowana przez fantastyczne, zakręcone podkłady autorstwa Jacaszka. Pozostali członkowie zespołu wydają się w tym układzie momentami tylko niepotrzebnym, acz ciekawym dodatkiem.</p>
<p><strong>Ampacity</strong> „Superluminal”<br />
Ampacity na Superluminal zaprezentowało dojrzałe, spójne kompozycje, które wielokrotnie puszczają do słuchacza oko nawiązaniami do klasyków, których obdarowują drugim życiem. Album ten jest przykładem, jak w bogactwie środków można zawrzeć prosty przekaz &#8211; po co palić, skoro można latać?</p>
<p><strong>Syny</strong> „Orient”<br />
Płyta, która w warstwie muzycznej jest wyjątkowo zgrzybiałą fantazją na temat klimatu obskurnych blokowisk i luf opalanych pod piwnicami, zaś w warstwie tekstowej umiejętnie balansuje między debilizmem pohukującego Seby a mądrością z rodzaju „zjesz i wiesz”. Zajebiste.</p>
<p><strong>Stara Rzeka</strong> „Zamknęły się oczy ziemi”<br />
Finalny album Starej Rzeki to kontynuacja formuły sprawdzonej na debiucie i jej rozwinięcie. Oscylujące między hałasem i ciszą utwory to niekończąca się opowieść przy ognisku rozpalonym pośrodku niczego.</p>
<p><strong>Kaseciarz</strong> „Gay Acid”<br />
Chociaż do końca nie wiadomo, czy to jeszcze heheszki, czy już może na poważnie &#8211; oprawa graficzna i tekstowa „ Gay Acid” wskazuje, że Kaseciarz przeprowadził pewne autoeksperymenty chemiczne, co poskutkowało powstaniem najlepszego albumu grupy.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/YUxdcgHujIc" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Paweł &#8222;Sonneillon&#8221; Marzec (Blaze of Perdition)</strong></p>
<p>Wychodzę z założenia, że muzykę &#8211; tak jak każdą inną sztukę &#8211; powinno się tak po prostu chłonąć i starać poczuć całym sobą zamiast poddawania jej analizie i podstawiania pod wzory, przepuszczania przez filtry i tak dalej. Te działają same &#8211; podświadomie. Daruję sobie więc rozprawkę na temat plusów poszczególnych wydawnictw na mojej liście. Łączy je jeden wspólny element &#8211; w odczuwalny sposób wpłynęły na moje emocje i pozostawiły po sobie jakiś znak. Na jak długo? Czas pokaże. Kolejność alfabetyczna, bez faworyzowania nikogo. Tutaj każda pozycja jest diamentem.</p>
<p><strong>Akhlys</strong> &#8222;The Dreaming I&#8221;<br />
<strong>Amestigon</strong> &#8222;Thier&#8221;<br />
<strong>Infernal War</strong> &#8222;Axiom&#8221;<br />
<strong>Marilyn Manson</strong> &#8222;The Pale Emperor&#8221;<br />
<strong>Mord&#8217;A&#8217;Stigmata</strong> &#8222;Our Hearts Slow Down&#8221;<br />
<strong>Paradise Lost</strong> &#8222;The Plague Within&#8221;<br />
<strong>Porta Nigra</strong> &#8222;Keiserschnitt&#8221;<br />
<strong>Secrets of the Moon</strong> &#8222;Sun&#8221;<br />
<strong>Serpent Noir</strong> &#8222;Erotomysticism&#8221;<br />
<strong>VI</strong> &#8222;De Praestigiis Angelorum&#8221;</p>
<p>+ wzmianka honorowa &#8211; OST do Wiedźmina 3</p>
<p>Oprócz tego z mrowieniem nie tylko tam gdzie nic nie czuję wspominam koncert <strong>Einsturzende Neubauten</strong> w Lublinie. Rewelacyjny występ.</p>
<p>O płytach, które mi się nie podobają szybko zapominam, także listy albumów przeznaczonych do wyrzucenia do kosza nie prowadzę, ale na minus w tym roku: <strong>Śmierć Lemmyego</strong>. Jebać raka. I mniej emocjonalnie: Grave Pleasures ze znacznie gorszym albumem od Beastmilk.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/m_SK1Gn63f0" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Jakub &#8222;Static&#8221; Całka (Mord’a’Stigmata)<br />
</strong></p>
<p>Przechodzący właśnie do historii rok 2015 był, podobnie jak ostatnie parę lat, bardzo dobry dla mrocznej muzyki. Oczywiście przeładowanie rynku daje o sobie znać i nie sposób choć pobieżnie poznać wszystkie z ukazujących się pozycji, ale to co udało mi się wyłuskać zdaje się potwierdzać fantastyczną kondycję twórców niepokornych. Gdybym chciał podać listę albumów, które towarzyszyły mi najczęściej w ubiegłym roku, wyglądałaby ona tak:<br />
1. <strong>Secrets of the Moon</strong> „Sun”. Mój absolutny faworyt tego podsumowania, płyta która szturmem zdobyła moje serce, praktycznie od pierwszego przesłuchania. Zawsze byłem wielkim fanem tego zespołu, ich niebagatelnego podejścia do grania black metalu. Spadek formy dało się co prawda zauważyć na poprzedzającej omawianą płytę „Seven Bells”, ale „Sun” jest powrotem w wielkim stylu. I przy okazji mocno zaskakującym. Black metal ustąpił tu pola wibracjom znanym z najlepszych płyt The Cure czy New Model Army, podanym w sposób ponury, dosadny i niezwykle przejmujący. To płyta zawierająca potężną dawkę emocji, nie da się wokół niej przejść obojętnie.<br />
2. <strong>Chelsea Wolfie</strong> „Abyss”. Ten krążek zaczyna się tak, jakby był autorstwa Trenta Reznora. Industrialne trzęsienie ziemi, minimalizm, przemyślane kompozycje, a nad tym wszystkim unoszący się, nieco odrealniony i oniryczny, głos Chelsea. Fantastyczna płyta z pogranicza sennych koszmarów. Cenię wszystkie krążki Chelsea Wolfie, ale ten moim zdaniem jest z nich najlepszy.<br />
3. <strong>Blaze of Perdition</strong> „Near Death Revelations”. Przełomowa płyta zespołu, a jednocześnie najlepszy krążek z krajowym black metalem, jaki wyszedł w tym roku. Zapomnijcie o bredniach dotyczących wypadku i zacznijcie słuchać muzyki. Owszem, wydarzenia z 2013 r. rzutują mocno na emocjonalny aspekt tej płyty &#8211; o ile ktoś ma o nich pojęcie. Same zaś kompozycje i wykonanie to majstersztyk, niezależnie od okoliczności towarzyszących. W fantastyczny sposób zespolona bardziej współczesna twarz black metalu z wpływami rocka gotyckiego, przemyconymi na tyle subtelnie i ze smakiem, że w żaden sposób nie ujmują radykalizmu „Near Death Revelations”.<br />
4. <strong>Akhlys</strong> „The Dreaming I”. Ciemno, ciemniej, Akhlys. Jakkolwiek głupio by nie brzmiało to stopniowanie, dla mnie ta płyta otchłań i totalna ciemność. A przy tym dość otwarta forma, bo mimo że jest to krążek z ortodoksyjnym black metalem, autorzy, (właściwie bardziej autor), nie boją się sięgać po rozwiązania zdradzające szerokie spektrum zainteresowań muzycznych. Za to każde z tych rozwiązań ma na celu tylko jedno – pogrążyć odbiorcę głębiej w otchłani.<br />
5. <strong>Trupa trupa</strong> „Headache”. Piękna, połowicznie hałaśliwa, połowicznie subtelna płyta, o którą bardziej podejrzewałbym Skandynawów niż naszych rodaków. Doskonały noise rock często operujący wyważonym transem. Wiem, że to będzie znaczne uproszczenie, ale jeśli doceniacie Sonic Youth, koniecznie sprawdźcie tą płytę.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/bxEge4wY404" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Warto też wspomnieć doskonałe wydawnictwa krajowych reprezentantów metalu, bo świetnymi płytami uderzyły : <strong>Mgła</strong>, <strong>Non Opus Dei</strong>, <strong>In Twilight’s Embrace</strong>, <strong>Thy Worshiper</strong>, <strong>Embrional</strong>.</p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Paweł &#8222;Hern&#8221; Pójdak (Forest Whispers)<br />
</strong></p>
<p><strong>POLSKA:</strong></p>
<p><strong>Mgła</strong> „Exercises In Futility”<br />
Poznałem Mgłę po wydaniu świetnej Grozy, niestety With Hearts Towards None miejscami mnie nudziło. Za to na najnowszej płycie przebili wszystko. Ich najlepszy album.</p>
<p><strong>Odraza</strong> „Kir”<br />
Po genialnym Esperalem Tkane nie sądziłem, że będą potrafili zrobić coś tak urzekającego. I mimo iż instrumentalnie &#8211; udało im się.</p>
<p><strong>Kres</strong> „Na Krawędziach Nocy”<br />
Po pierwszych odsłuchu zbierałem szczękę. Taki klimat, że to głowa mała. Dużo emocji i świetnych melodii.</p>
<p><strong>Zorormr</strong> „Corpus Hermeticum”<br />
Solidna jatka i wielowątkowość to ważne atuty tego albumu. Nie ma ani momentu na nudę.</p>
<p><strong>Blaze Of Perdition</strong> „Near Death Revelations”<br />
Godny następca genialnego The Hierophant. Intrygujące rozwiązania aranżacyjne i kawał świetnej muzyki.</p>
<p>Warto również zaznaczyć, że powychodziło sporo reedycji klasycznych materiałów dawno nie dostępnych takich kapel jak <strong>Sauron</strong>, <strong>Marhoth</strong> czy <strong>Holy Death</strong>. Świetnie, że labele nie zapominają tak ważnych kapel, które kreowały scenę, tylko chcą je przypomnieć.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/Jp20iDqA4lk" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:</p>
<p><strong>Batushka</strong> „Litourgiya”<br />
Defintywnie zespół, który pozamiatał na scenie. Ogromna świeżość i świetny, nietuzinkowy klimat. Do tego świetnie gra na emocjach</p>
<p><strong>My Dying Bride</strong> „Feel The Misery”<br />
Zdecydowanie najlepsza płyta jaką udało im się zrobić od dziesięciu lat. W końcu brytyjczycy w formie.</p>
<p><strong>Akhlys</strong> „The Dreaming I”<br />
Świetny debiut, bardzo klimatyczny z ciekawymi patentami. Czekam na nowe dokonania.</p>
<p><strong>Marduk</strong> „Frontschwein”<br />
Przygrzmocili konkretnie w swoim stylu. Marduk to Marduk i tu nie ma litości.</p>
<p><strong>Paradise Lost</strong> „The Plague Within”<br />
Zmieniali styl kilka razy, zrobili parę mniej słuchalnych płyt, ale w końcu powrócili w tym co potrafią robić najlepiej. Świetny album.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/0yPOqlrCl1I" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Suffer (Cień)<br />
</strong></p>
<p>Generalnie rzecz biorąc uważam, że w mijającym 2015 roku nasza rodzima scena wydała o wiele więcej ciekawszych albumów niż europejska czy nawet Światowa. Wybór był dość trudny, ale jeżeli mamy mówić o najlepszych wg. mnie wydawnictwach będą to:</p>
<p><strong>POLSKA:</strong><br />
1. <strong>Embrional</strong> „The Devil Inside”: Najlepszy Death Metalowy album tego roku !!!<br />
2. <strong>Mgła</strong> „Exercises in Futility”: Niby bez żadnych zmian i zgodnie z wypracowanym stylem, ale są niemiłosiernie skuteczni w tym co robią. Kolejny raz nie mają sobie równych.<br />
3. <strong>Infernal War</strong> „Axiom”: Komentarz jest zbędny – po prostu Infernal War !!!<br />
4. <strong>Mord&#8217;A&#8217;Stigmata</strong> „Our Hearts Slow Down”: Doskonała kontynuacja równie doskonałego LP “Ansia”.<br />
5. <strong>Vader</strong> „Future Of The Past II: Hell In The East”: Mam ogromny sentyment do pierwszej części Future Of The Past, a kolejna płyta z coverami w wykonaniu Vader jest bardzo fajnym ukłonem dla prekursorów gatunku.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/1O5IMkP9PTg" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:<br />
1. <strong>Peste Noire</strong> „La Chaise-Dyable”: Jak zawsze majstersztyk. Famine tym razem postawił na połączenie klimatu zawartego w dwóch ostatnich LP i wyszło mu to idealnie. Jak w przypadku poprzednich wydawnictw – geniusz !!!<br />
2. <strong>Killing Joke</strong> „Pylon”: Bardzo miłe zaskoczenie. Brytole robią swoje, a wychodzi im to z każdym albumem coraz lepiej.<br />
3. <strong>God Is An Astronaut</strong> „Helios Erebus”: Myślę, że każdy kto zna GIAA wie czego oczekiwać po ich albumie.<br />
4. <strong>Alien Vampires</strong> „Drag You To Hell”: EBM najlepszego sortu !!!<br />
5. <strong>Krisiun</strong> „Forged In Fury”: Death Metal zagrany z taką pasją i sercem do grania jakich brakuje największym wyjadaczom ! Bardzo solidny i szczery album Brazylijczyków.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/rFytL3iK3v0" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Artur Rumiński (Thaw/Furia/Arrm)</strong></p>
<p>Ciężko było wybrać.<br />
Z Polskich rzeczy znów wszystko wygrał Kuba Ziołek z czego bardzo się cieszę bo jestem fanem każdego projektu w którym się udziela. Lista zagranicznych płyt mogła być o wiele dłuższa ale skupiłem się na tych , które jednak zatrzymały mnie na długo i pewnie szybko się nie znudzą.<br />
W większości kolejność przypadkowa.</p>
<p><strong>POLSKA:</strong></p>
<p><strong>Stara Rzeka</strong> „Zamknęły się oczy ziemi”<br />
<strong>Alameda 5</strong> „Duch tornada”<br />
<strong>Echoes Of Yul</strong> „The&nbsp; Healing”<br />
<strong>Rimbaud</strong> „s/t”<br />
<strong>Łukasz Ciszak</strong> „The Locked room”<br />
<strong>Shofar</strong> „Gold of Małkinia</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/x1tBOdklJ18" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:</p>
<p><strong>The Necks</strong> „Vertigo”<br />
<strong>Alessandro Cortini</strong> „Risvegilo”<br />
<strong>Big Brave</strong> „Au De La”<br />
<strong>Algiers</strong> „s/t”<br />
<strong>Natural Information Society &amp; Bitchin Bajas</strong> „Automaginary”<br />
<strong>Mika Vainio &amp; Franck Vigroux</strong> „Peau Froide,Léger Soleil”</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/g3L0NI8vcMg" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Dawid &amp;&nbsp;Łukasz (Torn Shore)<br />
</strong></p>
<p>TOP 5 Dawid:<br />
1. <strong>Sweet Cobra</strong> &#8222;Earth&#8221;<br />
Usłyszałem tę płytę wczoraj i od razu wskakuje u mnie jako pozycja obowiązkowa.<br />
Wspaniałe. Myślę: Big Business/Young Widows + Qotsa? Totalnie zaskakująca, nietuzinkowa podróż, przy czym spójna i bardzo chwytliwa. Instrumentalnie bez słabego punktu. Gitarowa robota? Wow! Brzmieniowo miazga. Aranżacyjnie milion niespodzianek, a przy tym zero cyrkowych tricków &#8211; mimo to ta płyta jest ciężka. Polecam. Banger track: &#8222;Repo&#8221;</p>
<p>2.<strong>Metz</strong> &#8222;II&#8221;<br />
Kocham ten zespół całym sercem. Uwielbiam to, że potrafią nagrać płytę na 2 riffach i położyć tym większość kapel rockowych na świecie. Na drugiej płycie wracają z większą ilością riffów, ze zdwojoną siłą. II jest mocniejsza, agresywniejsza, jeszcze bardziej hałaśliwa i oczywiście posiada tylko i wyłącznie same hity. Jeśli nie widziałeś/aś ich na żywo &#8211; naprawdę sporo tracisz. Banger track: &#8222;Swimmer&#8221;</p>
<p>3. <strong>Mutoid Man</strong> &#8222;Bleeder&#8221;<br />
Zapnij, kurwa, pasy, kiedy to odpalasz! MM, jak wiadomo, nie bierze się znikąd. Stephen Brodsky (Cave In) i Ben Koller (Converge, All Pigs Must Die) plus basista, którego nie znam, ale też jest kotem! Instrumentalny barok, aranżacyjny rollercoaster. Natłok pejzaży muzycznych = LSD. Tempo całości = amfetamina. Przy tym wszystkim zero zbędnego pierdololo, same przeboje. Tak się to robi, Mastodon. Banger track: &#8222;Reptilian Soul&#8221;</p>
<p>4.<strong>Blacklisted</strong> &#8222;When people grow, people go&#8221;<br />
Zawsze uważałem Blacklisted za ciekawy zespół, ale nigdy dotąd nie złapał mnie za gardło. Stało się to w momencie wydania tego albumu. Już po teaserach i pierwszym singlu wiedziałem, że to będzie cios. Od razu czułem, że ta płyta będzie mega osobista, szczera, że będzie ociekała brudem życia. Muzyka dla ludzi 30+. Płyta dla mnie. Najbardziej przyciągnęło mnie jej brzmienie i atmosfera, która od razu skierowała mnie pod adres Lewd Acts &#8211; zespołu potęgi, za którym bardzo płaczę, choć poznałem go, jak ostatni frajer, stosunkowo niedawno. Banger track: &#8222;Foreign Observer&#8221;</p>
<p>5. <strong>Calm The Fire</strong> &#8222;Doomed from the Start&#8221;<br />
Rodzime akcje też mają się świetnie. Zespoły zaczynają nagrywać śmiałe, asertywne płyty. Wybrałem tę płytę, bo CTF trwa już od ponad 10 lat, a ja, słuchając &#8222;Doomed from the Start”, czuję się, jakbym słuchał znakomitego debiutu, który zapukał mi z buta w drzwi. Piękna płyta, piękna produkcja, świetny sound. Zajebiste riffy, miażdżące gary. Najbardziej jednak o aranże mi tu chodzi. Stary&#8230; Zero miłości. Podoba ci się czy nie, jesteś już w połowie krążka i krwawisz. Nie ma czasu, trzeba napierdalać. Trap Them/Dead in the Dirt. FFO: Boss hm2. Banger track: &#8222;Doomed from the Start&#8221;</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/cTiEok6aSb4" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>TOP 5 Łukasz:</p>
<p>Dawid wybrał już co prawda najsmakowitsze kąski, a poza tym i tak w 2015 nadrabiałem zaległości z innych lat, ale dorzucę kilka słów od siebie:</p>
<p>1. <strong>White Jazz</strong> “Modern Living”<br />
Black Flag. Na sterydach. Z zajebistymi tekstami i jeszcze bardziej chwytliwymi riffami. Ta EPka po prostu mnie zmiażdżyła. Rise and Fall to już przeszłość, ale dzięki takiemu substytutowi prędko za nimi nie zatęsknię. Banger track: “The Screen”</p>
<p>2. <strong>Royal Headache</strong> “High”<br />
Garaż punk level pro. Poprzednia płyta była tak zaraźliwie przebojowa, że słuchałem jej z krótkimi przerwami przez 3 lata aż do dnia, kiedy pojawił się ich drugi longplay. Zanim go odpaliłem, byłem pełen obaw, że coś przeprodukują, nauczą się grać na instrumentach lub po prostu stracą parę, ale nic z tego. High to 10 hitów, które sprawiają, że nawet taki kamień jak ja ma ochotę poderwać się do tańca. Banger track: “Carolina”</p>
<p>3. <strong>Loma Prieta</strong> “Self Portrait”<br />
Nie mam nic mądrego do powiedzenia na temat tej płyty. Świeże podejście do emocjonalnego hardcore’u, które trafia do mnie w 100%. W dodatku na żywo potwierdzili klasę, choć nie pojąłem tego od razu. Banger track: “Roadside Cross”</p>
<p>4. <strong>Melisa</strong> “Dla Melizy”<br />
Romanowski po raz trzeci w tym roku. Nie wiem, o co chodzi z tym gościem, ale zazwyczaj kupuję wszystko w czym macza palce &#8211; Melisą też się zajarałem, choć w nieco inny sposób. Trochę tak, jak wtedy, gdy jako gówniarz po raz pierwszy usłyszałem Nirvanę. Dobra, może kłamię, ale o takie Cool Kids Of Death walczyłem! Banger track: “Nie mam gdzie spać”</p>
<p>5. <strong>Ryley Walker</strong> &#8222;Primrose Green&#8221;<br />
Genialny małolat (rocznik 89), grający hipisiarskie, folkowe hymny w klimatach Van Morrissona. Banger track: Sweet Satisfaction</p>
<p>Inne albumy warte wspomnienia: <strong>Retox</strong> &#8222;Beneath California&#8221;, Jungbluth “Lovecult”, <strong>Christian Scott</strong> &#8222;Stretch Music&#8221;, <strong>Oliver Heim</strong> &#8222;A Different Life&#8221;, <strong>Olten</strong> &#8222;Mode&#8221;, <strong>Thaw</strong> &#8222;St. Phenome Alley&#8221;, <strong>Ampacity</strong> &#8222;Superluminal&#8221;</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/jVvxkbFdTqA" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Kuba Brzezicki (Tsima)<br />
</strong></p>
<p>To moje pierwsze podsumowanie płytowe, jakie przyszło mi napisać. Przede wszystkim dlatego, że dopiero w tym roku skupiłem się na nowych wydawnictwach, i&nbsp; pochłanianiu dużej ilości nowych brzmień. Mimo tego, że nie dałem rady posłuchać wszystkiego, co mogłoby mnie zainteresować, udało mi się wytypować kilka albumów, które mogę wyróżnić, no i ten jeden szczególny, najlepszy.</p>
<p>Zacznijmy od pewnej kapeli z Piły – <strong>mojapołowa</strong> i ich druga EPka to przeplatanie nerwowych punkowych riffów z kontrowersyjnymi tekstami poruszającymi takie sfery jak rodzina, wiara i relacje międzyludzkie. Trudne teksty. Dobrze się tego słucha w drodze, aczkolwiek to bardzo krótka płyta. Warto też wyróżnić oprawę graficzną.</p>
<p>Idąc dalej ścieżką hardcorową, żal nie wspomnieć o wrocławskim <strong>Torn Shore</strong> i ich albumie Lifeburner. Czekam na okazję, aby ich usłyszeć na żywo, jedną niestety przegapiłem, bo&nbsp; te połamane rytmy w połączeniu z hałaśliwymi, wściekłymi riffami muszą na żywo uderzać 500 razy mocniej niż ze słuchawek.</p>
<p>Najciekawszym odkryciem tego roku był belgijski <strong>Raketkanon</strong>. Zespół stonerowo-noise’owy, który nadaje swoim utworom imiona. Po teledyskach można wywnioskować, że goście mają ogromny dystans do tego co robią, i traktują to jako zabawę. Płyta #2 prezentuje styl, którego w gruncie rzeczy wcześniej nie znałem. Połączenie ciężkich gitarowych riffów, synthów, charakterystycznego, czasem wyjącego wokalu sprawiły, ze bardzo tę załogę polubiłem.</p>
<p>Czas przejść do czarnego metalu. W mijającym roku poświęciłem mu zdecydowanie więcej uwagi niżeli wcześniej. Nie sposób nie wymienić&nbsp; M od <strong>Myrkur</strong>, niecodziennie blondynka o sylwetce modelki wydaje black metalową płytę. Podoba mi się jej wizja, i będę uważnie śledził jej postępy.</p>
<p>Przesłuchałem również New Bermuda od <strong>Deafheaven</strong>. Mimo że nie uważam tej płyty za lepszą niż Sunbather, amerykanie wręcz zainspirowali mnie dowolnością, jakiej się dopuszczają, wplatając między blasty typowo thrashowe riffy. Dobrze się tego słucha.</p>
<p>Na łopatki rozwaliła mnie płyta pewnego polskiego zespołu. Początkowo miałem problem ze strawieniem brzmienia, miałem wrażenie że słucham płyty z lat 90. Ale doskonale rozumiem zamysł twórców. Już po pierwszym numerze na płycie miałem przekonanie o geniuszu tej płyty i jej twórców. Z każdym kolejnym odsłuchem przekonanie rosło. <strong>Mgła</strong> &#8211; Exercises in Futility</p>
<p>Trudno pominąć gatunek mi bliski – post metal. W tym roku tak naprawdę jedyny album, który mnie porwał to <strong>Rosetta</strong>&nbsp; &#8211; Quintessenial Ephemera. Jest to pierwsza płyta nagrana z drugim gitarzystą/ wokalistą. Dotychczasowe brzmienie Rosetty&nbsp; i czyste partie wokalne Erica świetnie się uzupełniają. I ten budujący klimat płyty. Nie spotkałem się dotychczas z tak skomponowaną post metalową płytą.</p>
<p>Odbijając od metalu, przejdę do post punka – tutaj wyróżnię dwa wydawnictwa. Z polecenia pewnego serdecznego kolegi przesłuchałem <strong>Protomatyr</strong> – Agent Intellect . Post punk ma to do siebie, że te kawałki szybko się wkręcają. Przynajmniej mi. W tym przypadku nie było inaczej.</p>
<p>Drugim post punkowym albumem, który wyróżnię, jest Dreamcrash od międzynarodowego <strong>Grave Pleasures</strong>. W zeszłym roku zauroczyłem się Beastmilkiem, i nowe wcielenie tej grupy bardzo mi odpowiada. Trudno tę płytę skonfrontować z Climax, bo to nieco inne podejście do tematu, jest zdecydowanie mniej dynamicznie, za to utwory są bardziej rozbudowane niż na poprzedniku. Jestem zdania, że roszady w składzie i nowy szyld (choć wolałem poprzedni) wyszły na dobre.</p>
<p>Jeszcze szybko przed przedstawieniem płyty nr.1 wyróżnię <strong>Metz</strong> – II. Warto sprawdzić, jak hałasują Ci hipsterzy.</p>
<p>Wyróżniłem w tym zestawieniu 10 płyt. Czas na tą najlepszą. Zdecydowanie moje serce zdobyła <strong>Chelsea Wolfe</strong>. Abyss to płyta fantastyczna.&nbsp; Delikatny głos Chelsea przebijający się przez gąszcz potężnych przesterów. Płyta jest pełna prostych riffów, ale istota piękna tych kompozycji tkwi w tym brudnym, warczącym brzmieniu. Wielka szkoda, że nie dała rady zagrać w Poznaniu. Czuję że długo bym się zbierał po tym koncercie, bo album wywarł na mnie piorunujące wrażenie.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/iMJyiWJA91U?list=PLBjd5ZXtLqbDELunS62TApD9Dvnf3Un95" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p style="text-align: left;"><strong>Bartek Urbańczyk (Besides)<br />
</strong></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:</p>
<p>&#8211; Numer 1 tegorocznych wydawnictw to <strong>Paradise Lost</strong> „The Plague Within”. Jest to 14 album w dorobku Brytyjskiej formacji. Płyta melodramatyczna ,raczej nie dla kogoś kto oczekuje ostrego metalowego łojenia. Jeżeli szukasz blastów i konkretnego darcia ryja musisz szukać dalej. Płyta gotowa do odpalenia po nieudanej randce z dziewczyną.<br />
&#8211; Numer drugi to Polaris zespołu <strong>TesseracT</strong>. Dla Fanów Progresywnego grania pozycja obowiązkowa. Po fenomenalnym albumie Altered State z 2013 roku który dotarł do 94. miejsca listy Billboard 200, zespół całkiem nieźle sobie radzi sprzedając 5 tysięcy krążków tylko w pierwszym tygodniu od premiery. Brytyjczycy może nie zaskakują bardziej złozonymi kompozycjami ale nadal można poczuć ten fenomenalny klimat który miałem okazję odkryć przy pierwszych przesłuchaniach.<br />
&#8211; Numer 3 to <strong>Slayer</strong> „Repentless”. Płyta wydana po małych przetasowaniach w składzie. Zabrakło kilku starych twarzy, nie mniej album na tym nie traci i ma się całkiem dobrze. Paul Bostaph całkiem nieźle napędza kompozycje i co dla mnie jako bębniarza się liczy, gra z ciosem, feelingiem i całkiem niezłym drivem. Starzy fani nie powinni być zawiedzeni. Kiedy wkurzy cię szef po ciężkim dniu pracy, odpal najnowszego Slayera. Polecam.<br />
&#8211; Na 4 miejscu nie mogło zabraknąć tego o to krążka. <strong>Motörhead</strong> „Bad Magic”. Ostatni krążek niedawno zmarłego Lemmy&#8217;ego. Kilmister tym krążkiem udowodnił ,że zasłużył na miano jednego z wielkiej czwórki. Maruderzy mogą narzekać, że krążek nie jest jakoś specjalnie urozmaicony i odkrywczy, ale myślę że Lemmy który w tym momencie obala kolejną flachę wisky u najwyższego ma to po prostu gdzieś. Cytując z Lemmy’ego „Jesteśmy Motorhead i gramy rock’n’rolla”.<br />
&#8211; <strong>Caspian</strong> „Dust and Disquiet”. Przy pierwszym odsłuchaniu miałem mieszane uczucia co do najnowszej płyty caspiana, ale przy każdym kolejnym odsłuchaniu album zyskiwał. To jak z winem im starsze tym lepsze, tym wiecej walorów zaczynamy doceniać. Utwory wciągają kreując jakąś alternatywną rzeczywistość w której można odpłynąć. Po przesłuchaniu płyty mam niedosyt. Mogłaby być jeszcze dłuższa. Ale chyba właśnie to jest wyznacznikiem płyty genialnej, chcesz więcej i dlatego będziesz do niej wracał.</p>
<p><strong>POLSKA</strong>:</p>
<p>1. <strong>Riverside</strong> „Love, Fear and the Time Machine”. 6 album studyjny dla fanów prog metalu obowiązkowo. Chyba najbardziej melodyjna płyta w dorobku Warszawiaków. Dla części fanów płyta pewnie będzie zaskoczeniem, bo zespół rezygnuje z pewnych patentów którym przez tyle lat sukcesywnie się trzymał. Płyta oryginalna i powiedziałbym, że w stosunku do wcześniejszych wesoła.<br />
2. <strong>Jóga</strong> „Skin”. Co prawda nie jest to pełnoprawna płyta, ale uważam że zasługuje na miejsce w tym zestawieniu. Krótkie EP, bo niespełna 25 minutowe, ale zawarte w niej jest tyle emocji co na niejednej płycie. Na demówce Rafała Skowrońskiego i Kamila Łukasiuka słychać różne wpływy muzyki islandzkiej oraz muzyki shoegaze ale klimat, który tworzą jest zupełnie odmienny i unikatowy. Duet na pewno jest warty tego aby bliżej się z nim zapoznać.<br />
3. <strong>The Dumplings</strong> „Sea You Later”. Kolejny duet w zestawieniu który pokazuje, że nie zawsze trzeba mieć mocno rozbudowane instrumentarium aby się wyrazić. Tworzą alternatywną muzykę pop i to co uderzyło mnie po przesłuchaniu tej płyty to szczerość z jaką tworzony jest przekaz. Czekam na okazję kiedy będę mógł posłuchać ich na żywo. Mam nadzieję, że mój grafik koncertowy pozwoli mi te plany zrealizować.<br />
4. <strong>Lilly Hates Roses</strong> „Mokotow”. Najświeższa produkcja Warszawskiego duetu. Pierwszy raz miałem okazję zetknąć się z nimi podczas występu na deskach Oświecimskiego młodzieżowego domu spotkań. Zaskoczyli mnie wtedy niebanalną formą przekazu muzyki i czekałem co ciekawego wydarzy się u nich dalej. Najnowsza produkcja jest swoistą ewolucją pierwszego świetnego zresztą krążka Something to happen. Kamil Durski i Kasia Golomska konsekwentnie podążają obraną przez siebie drogą eksperymentując z coraz to nowymi brzmieniami.Płyty słucha się z przyjemnością i co ciekawe dzięki niej można zajrzeć w głąb siebie.<br />
5. <strong>Frontside</strong> „Prawie martwy”. Ósmy album studyjny. Nie jest to stary dawny Frontside, no ale, ale ma to coś. Materiał jest wolniejszy, więcej w nim solówek i choć nie ma w nim typowego metalowego wpierdolu, to całkiem przyjemnie posłuchać nowego hardrockowego wydania kapeli z Sosnowca. Bezkompromisowo robią to na co mają ochotę nie przejmując się że ktoś zacznie bluzgać że muza jakaś nie ta. Każdy zespół szuka jakiejś swojej muzycznej drogi i pomimo że Frontside wybrał tą hardrockową, materiału słucha się z całkiem sporym zaciekawieniem.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/nNEuXjMaAB8" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Wojciech Kałuża (J.D. Overdrive)<br />
</strong></p>
<p><strong>POLSKA:</strong></p>
<p>1. <strong>In Twilight&#8217;s Embrace</strong>&nbsp;„<strong><em>The Grim Muse</em></strong>”<br />
Jak by mi ktoś parę miesięcy temu powiedział, że za najlepszą polską płytę 2015 uznam krążek z death metalem na szwedzką modłę, to bym go wyśmiał. A jednak, ITE zrobili to, czego nie udało się At The Gates z ich powrotnym albumem – tchnęli w ten szpetnie nazwany melo-death nowe życie. Jest tu pasja, wściekłość i całe pokłady melodii, które – o dziwo – czynią słuchanie tej płyty o wiele przyjemniejszym, nie pozbawiając jej przy tym pierwotnej dzikości. A Tomkowi Lindbergowi zrobiło się chyba głupio, bo aż zaśpiewał u chłopaków w numerze tytułowym (i pogadał trochę w innym). Żarty żartami, ale dziwne to czasy, w których to Polacy muszą uczyć Szwedów, jak grać ichniejszy metal.</p>
<p>2. <strong>Mgła</strong> „<em><strong>Exercises in Futility</strong></em>”<br />
W ostatnich latach Polska black metalem stoi i nie ma z tym polemiki. Mgła to już prawdziwy fenomen zespołu, który przy praktycznie zerowej promocji urósł do rangi jednego z najbardziej szanowanych na zachodzie przedstawicieli rodzimej sceny BM. I o ile przy „Hearts Toward None” kręciłem jeszcze trochę nosem, że może to jednak trochę przehype&#8217;owane zjawisko, to przy „Excersise in Futility” z pokorą zdejmuję czapkę i oddaję cesarzowi, co cesarskie. Mogę już spokojnie powiedzieć, że w pełni ów fenomen rozumem.</p>
<p>3. <strong>Outre</strong> „<em><strong>Ghost Chants</strong></em>”<br />
Już na EPce i splicie z Thaw pokazali klasę, ale pełnoprawny debiut zamknął usta wszystkim niedowiarkom. Nad nowym wokalem rozpływali się już chyba wszyscy, więc tylko potwierdzę, że nie są to zachwyty bezpodstawne. Doskonały, przemyślany w najdrobniejszym szczególe black metal.</p>
<p>4. <strong>Embrional</strong> „<em><strong>The Devil Inside</strong></em>”<br />
Przez długi czas nic mnie w polskim death metalu nie ruszało, a spektrum zainteresowań skierowałem raczej w czarniejszą stronę mocy. Aż tu nagle jak diabeł (nomen omen) z pudełka wyskoczył Embrional z nowym albumem, a mnie wgniotło w ziemię. Umysł nie jest w stanie ogarnąć, ile gitarowego dobra dzieje się na tej płycie.</p>
<p>5. <strong>Taco Hemingway</strong> „<strong><em>Umowa o Dzieło</em></strong>”<br />
Dokładnie tak. Największa hipsterka tego roku, bez dwóch zdań. A jednak przywróciła mi wiarę w to, że polski hip hop potrafi być interesujący. Dziękuję Ci, Taco.</p>
<p>Rzeczy, które wypadły z listy, ale i tak ich posłuchajcie: <strong>Ampacity</strong> „Superluminal”, <strong>Coffinfish</strong> „I Am Providence”,&nbsp; <strong>Stara Rzeka</strong> „Zamknęły się oczy ziemi”, <strong>Lunapar</strong> „Lunapar”.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/0OYYU6FIbVk" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>ŚWIAT:</strong></p>
<p>1. <strong>Clutch</strong> „<strong><em>Psychic Warfare</em></strong>”<br />
Znowu to zrobili. Kiedy po pierwszym przesłuchaniu nowej płyty stwierdziłem, że poprzedniej nie udało im się przebić, byłem spokojny o to, że powrotny album Faith No More zgarnie pierwsze miejsce na podium. Po czym posłuchałem „Psychic Warfare” jeszcze raz. I jeszcze. I do cholery, cały misterny plan padł na łeb. Nie wiem, jak to możliwe, ale ten album to kolejny absolutny sztos w ich dyskografii, z pięknym utworem „Our Lady of Electric Light” na czele. Każdemu życzę, żeby tak umiał w rock&#8217;n&#8217;rolla.</p>
<p>2. <strong>Faith No More</strong> „<em><strong>Sol Invictus</strong></em>”<br />
Jako wieloletni fanboj Pattona i spółki, kupiłbym pewnie tę płytę nawet wtedy, gdyby panowie umieścili na niej zestaw największych przebojów Dżemu nagranych w piwnicy. Pewnie, miałem jakieś tam oczekiwania, ale najważniejszym było po prostu udawanie, że 1997 wcale nie minął. I wiecie co? Dokładnie to dostałem. „Sol Invictus” mógłby spokojnie ukazać się rok po „Album of the Year” i nikt by nawet nie mrugnął. Ok, może brakuje hitów na miarę „Diggin&#8217; the Grave” czy „Epic”, ale serio, ktoś się tego spodziewał? Przecież nawet największy gniot w wykonaniu FNM to w porównaniu z „wielkimi” dzisiejszego rocka czyste złoto. Do „Sol Invictus” już wracam częściej, niż bym siebie o to podejrzewał&#8230;</p>
<p>3. <strong>Goatsnake</strong> „<em><strong>Black Age Blues</strong></em>”<br />
Kolejny powrót, na który nikt nie czekał. Ja w każdym razie na pewno nie. Ale ciekawość wzięła górę i „Black Age Blues” wylądował w moim odtwarzaczu, aby na długo z niego nie wyjść. Tak wspaniałej południowej strawy nie jadłem od czasów „Fulton Hill” Alabama Thunderpussy. Absolutnie genialna płyta.</p>
<p>4. <strong>Turbowolf</strong> „<em><strong>Two Hands</strong></em>”<br />
Było to tak, że pełen radości wybrałem się na koncert ukochanego Red Fang do Krakowa, na którym to koncercie Turbowolf pełniło rolę rozgrzewacza. Nazwa o uszy mi się obiła, debiutancki album gdzieś tam mignął na liście „do posłuchania”, ale w końcu z niej zniknął, słowem – nie miałem wobec tego zespołu żadnych oczekiwań. Po ich występie autentycznie byłem wkurzony, że wypadli o wiele lepiej niż headliner. I pomimo tego, ze Red Fang dalej kocham jak swoje, tego wieczoru serce skradł mi właśnie Turbowolf, a nabyta na stoisku z merchem płyta potwierdziła, że nie był to przypadek. Krótki, ale rock&#8217;n&#8217;rollowy do szpiku kości album. Nawet wtedy, kiedy w utworze szaleją syntezatory.</p>
<p>5. <strong>Tau Cross</strong> „<em><strong>Tau Cross</strong></em>”</p>
<p>Chciałoby by się krzyknąć „O taki Amebix walczyłem!”. I o ile „Sonic Mass” wciąż uważam za płytę lepszą, debiut Tau Cross dał mi w tym roku bardzo pozytywny zastrzyk energii. Szalenie jestem ciekaw, co ta grupa pokaże w przyszłości.</p>
<p>I znowu &#8211; rzeczy, które wypadły z listy, ale warto je poznać: <strong>Ghost</strong> „Meliora”, <strong>Eagles of Death Metal</strong> „Zipper Down”, <strong>Krallice</strong> „Ygg Huur”, <strong>High on Fire</strong> „Luminiferous”.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/9M3Y6AimGqs" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Mr. Trip (Ketha)<br />
</strong></p>
<p>To bardziej lista tego, czego sluchałem w 2015 niż tego, co w 2015 faktycznie się ukazało.</p>
<p><strong>David Bowie</strong> &#8222;Blackstar&#8221;<br />
Płyta wyjdzie zaraz na początku 2016, ale już singlowy, tytułowy utwór wystarczył, by mną wstrząsnąć, przeturlać i wcisnąć pod łóżko. Mieć 70-tkę na karku i nagrywać takie rzeczy &#8211; tylko on to potrafi.</p>
<p><strong>Stravinsky i Mahler</strong><br />
Według mojej znajomej, chwyt za klasykę to objaw początków starości. Jeśli tak jest, starość zapowiada się pięknie. Takich emocji jakie wywołuje we mnie finał &#8222;Firebird&#8221; Stravinskyego czy 2 symfonii Mahlera nie odczułem nigdy wcześniej. Jeśli ktoś chciałby zmierzyć się z tymi dźwiękami polecam &#8211; w przypadku Stravinskyego wykonania pod dyrekcją Tugana Sokhieva lub Gergieva, u Mahlera niedoścignionym mistrzem jest Claudio Abbado (zwłaszcza z Lucerne Festival Orchestra, jest na YouTube).</p>
<p><strong>Alameda 5</strong> &#8222;Duch Tornada&#8221;<br />
Fenomenalny &#8211; kolejny! &#8211; lot pod dowództwem Kuby Ziołka. Oby nigdy nie przyszło mu do głowy zamykanie tego projektu.</p>
<p><strong>Kapela Ze Wsi Warszawa</strong> &#8222;Święto Słońca&#8221;<br />
W ich dorobku próżno szukać jakiejkolwiek słabej płyty , ale tak dobrej, jak nowa, jeszcze nie mieli. Wszystko mi tu pasuje, wszystko się zgadza. Na dodatek córcia tańczy przy tym niczym szalona.</p>
<p><strong>Clutch</strong> &#8222;Psychic Warfare&#8221;<br />
Żeby nie popaść kompletnie w rozwleczone, snujące dźwięki warto odświeżyć się takim Clutch. Już po poprzedniej, &#8222;Earth Rocker&#8221;, byłem na kolanach, po nowej jestem na łopatkach. Petarda! Marzę o zobaczeniu ich na żywo.</p>
<p><strong>Christian Scott</strong> &#8222;Stretch Music&#8221;<br />
Ten facet to złoto, uwielbiam każdy jego album. Świeże podejście do jazzowej rytmiki, sposób w jaki gra na trąbce, piosenkowa struktura utworów &#8211; wszystko to powinno go wkrótce wystrzelić w kosmos. No i te okulary! Ciekawe gdzie je kupuje.</p>
<p><strong>Faith No More</strong> &#8222;Sol Invictus&#8221;<br />
Patton to geniusz i niezależnie w jakim projekcie działa, robi to zawsze najlepiej. Nawet gdy nie wszystkie numery są udane, to dzięki jego wokalom potrafią się obronić. Nowe Faith No More może nie gościło jakoś super długo w odtwarzaczu, było natomiast pretekstem do odświeżenia innych projektów Generała, od epki z Dillinger Escape Plan po Peeping Tom czy fenomenalne Mr. Bungle.</p>
<p><strong>The Black Keys</strong> &#8222;Turn Blue&#8221;<br />
Singlowy &#8222;Gotta Get Away&#8221; bardziej mnie odrzucił niż zachęcił i przeczekałem ponad rok zanim posłuchałem całego albumu. Gdybym tego nie zrobił, żałowałbym, bo są tu same świetne songi. Już otwierający &#8222;Weight of love&#8221;, będący pięknym nawiązaniem do &#8222;No Quarter&#8221; Led Zeppelin, kupił mnie w całości.</p>
<p><strong>Refused</strong> &#8222;Freedom&#8221;<br />
Nie znałem ich wcześniej, co pozwoliło mi spojrzeć na ich powrotny album bez bagażu oczekiwań. I zmiażdżyli, bez dwóch zdań. Nawet po wysłuchaniu ich opus magnum nie zmienię swojej opinii &#8211; równie chętnie sięgnę po &#8222;The shape of punk to come&#8221;, jak i po ostatni materiał. A jakie brzmienie! Poezja.</p>
<p><strong>Bjork</strong> &#8222;Vulnicura&#8221;<br />
Pani Profesor Dziwnologii powróciła z bardzo przystępną propozycją, nie pozbawioną całe szczęście wszystkich pierwiastków, za które Bjork kochamy (lub nie cierpimy). Ja jestem w tej pierwszej grupie, więc zakochałem się jeszcze bardziej.</p>
<p>Ale też:</p>
<p><strong>Zbigniew Wodecki</strong> with Mitch&amp;Mitch &#8222;1976: A Space Odyssey&#8221;<br />
Pan Zbigniew od teraz imponuje mi nie tylko doskonałą fryzurą i nienagannymi manierami, ale również repertuarem, który ponad 30 lat później brzmi nadal wspaniale. Potężna dawka pozytywnych emocji, zagrana na najwyższym poziomie.</p>
<p><strong>The Dead Weather</strong> &#8222;Dodge and burn&#8221;<br />
Jack White posiadł sztukę tworzenia riffów, które są świeże, a brzmią znajomo. Bo wszystko to wydaje się jakby już gdzieś słyszane, gdzieś nagrane, ale koniec końców okazuje się, że nawet gdyby &#8211; to nigdy w tak dobrych wersjach.</p>
<p><strong>Jaga Jazzist</strong> &#8222;Starfire&#8221;<br />
Mam ten problem z Dżagą, że wolę ich koncertowe wcielenie od studyjnych. Po zachwytach nad &#8222;Live with Britten Sinfonia&#8221; poszedłem jednak za ciosem i zamówiłem w ciemno nowy materiał. Ma piękną okładkę, trochę mniej piękną muzykę, ale pewnie zyska ona na kolejnym koncertowym albumie. Czekam.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/NKP98hDBJ8w" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Tomasz Towpik (Hegemone)<br />
</strong></p>
<p>Nie jestem najlepszy w podsumowaniach. Często mylę daty, wiele płyt czeka u mnie miesiącami na porządny odsłuch. Pomaga oczywiście obcowanie z muzyką zespołów z którymi dzielimy scenę, i takie też tu się znalazły. 2015 to gęsty rok, oby trend utrzymał się też w kolejnym&#8230;<br />
Wśród naszych premier, raczej nie będę oryginalny, ale co zrobić jak wychodziły takie strzały jak&#8230;</p>
<p><strong>POLSKA</strong>:</p>
<p>1. <strong>Blaze of Perdition</strong> &#8222;Near Death Revelations&#8221;<br />
BDB płyta, BDB trasa roku.<br />
2. <strong>Mgła</strong> &#8222;Excersises in Futility&#8221;<br />
Cytując klasyka &#8211; o taki black metal walczyłem. Zdecydowanie najczęściej katowany przeze mnie krążek tego roku, doskonała płyta.<br />
3. <strong>Antigama</strong> &#8222;The Insolent&#8221;<br />
Grind z buta prosto w twarz, najlepsze tradycje w duchu Napalm Death. Absolutna polska czółówka.<br />
4. <strong>Coffinfish</strong> &#8222;I Am Providence&#8221;<br />
Oby do następnej wspólnej trasy. Zajebista muza, świetnie broni się na żywo. Post metalowe brzemienia wbrew pewnym opiniom mają się dobrze u nas.<br />
5. <strong>Batushka</strong> &#8222;Litourgiya&#8221;<br />
Nie będę w tej opinii odosobniony. Wyjechała znienacka jak czołg, a raczej cała kurwa dywizja pancerna. Klimatyczny i świetny krążek!</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/8GsNKjyRxmw" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:</p>
<p>1. <strong>Paradise Lost</strong> &#8222;The Plague Within&#8221;<br />
Zespół do odsłuchu płyt, na pewno nie do chadzania na koncerty. Dobry krążek, ale kurwa Nick mógłby po 25 latach ogarnąć w końcu wokal.<br />
2. <strong>Death Engine</strong> &#8222;Mud&#8221;<br />
Niesamowity koncertowo i płytowo. Mało znany zespół, nie zostawia żywych na placu boju. Bardzo intensywne gówno.<br />
3. <strong>Gift of Blindness</strong> &#8222;Gift of Blindness&#8221;<br />
Debiutancki krążek tej kapeli został u mnie w odtwarzaczu na długo. Gęsty i smolisty Doom jak trzeba.<br />
4. <strong>Ghost Bath</strong> &#8222;Moonlover&#8221;<br />
Ciekawy promocyjny patent z podszywaniem się pod kitajców. Wybaczone, bo płyta rozpierdala.<br />
5. <strong>Napalm Death</strong> &#8222;Apex Predator &#8211; Easy Meat&#8221;<br />
Piętnasty krążek na koncie &#8211; a oni wciąż nie mają dosyć. Oby tak dalej!</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/kpXqQvtgmVA" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>KONCERTY</strong>:</p>
<p>Mało tego w tym roku, prócz tego co graliśmy z H (tu warto nadmienić zajebiste sztuki Blank Faces, Moanaa, Diptheria czy Coffinfish) nie widziałem zbyt wiele, niemniej&#8230;</p>
<p><strong>Anathema</strong> &#8211; Resonance Tour (Łódź)<br />
Jedyny mój większy koncert w tym roku, ale za to kurwa jaki. Trzygodzinna setlista, cały przekrój przez twórczość Anathemy do tego gościnnie Darren White i Duncan Patterson. Nostalgia po całości.</p>
<p><strong>Death Engine</strong> (Opole &amp; Wrocław)<br />
Naprawdę dawno nie widziałem kapeli która sieje takie zniszczenie na scenie i pozostawia salę w osłupieniu. Pozory potrafią jednak mylić&#8230;</p>
<p><strong>Red Fang</strong> (Wrocław)<br />
Zawsze bdb koncerty, nie było inaczej i tym razem.</p>
<p><strong>Happy Blast &amp; Brutal Grind vol. II</strong> (Poznań)<br />
Wiem, własna impra. Chuj z tym, po grindu w Pyrlandii za dużo nie ma, a tu zestaw kosmiczny. W sam raz do tańca!</p>
<hr>
<p style="text-align: left;"><strong>Daniel &#8222;Beton&#8221; Grotkiewicz (Sphere)<br />
</strong></p>
<p>Oto kilka pozycji które w ubiegłym roku zawładnęły głośnikami i innym sprzętem do odtwarzania muzyki.</p>
<p>01. <strong>Cattle Decapitation</strong> &#8222;The Anthropocene Extinction Kult&#8221;, co tu dużo mówić. Po świetnym &#8222;Monolith of Inhumanity&#8221; jest jeszcze lepiej.<br />
02. <strong>Hate</strong> &#8222;Crusade:Zero&#8221;. Po moim ulubionym &#8222;Anaclasis&#8221; jest to pierwsza płyta której da się słuchać. Dobre kompozycje, przemyślane i mądrze zaaranżowane. Chcę więcej.<br />
03. <strong>Apocalyptica</strong> &#8222;Shadowmaker&#8221;. Czasami lubię posłuchać dla wyciszenia się czegoś lżejszego, lubię czysty śpiew, a na tej płycie jest tego dużo. Mądry dobór wokalisty, który w końcu dopełnił skład zespołu. Płyta spójna i bardzo przemyślana.<br />
04. <strong>Nile</strong> &#8222;What Should Not Be Unearthed&#8221;. Panowie podążają cały czas obraną ścieżką popełniając coraz to lepsze płyty. Niby na koncercie dupy mi nie urwali ale i tak szacun bo płyta świetna.<br />
05. <strong>Non Opus Dei</strong> &#8222;Diabeł&#8221;. Płyta wolniejsza niż poprzedniczka lecz klimat tej płyty to mistrzostwo świata.<br />
06. <strong>Riverside</strong> &#8222;Love, Fear and the Time Machine&#8221;. Piękna płyta. Można słuchać i słuchać. 07 &#8211; HATE ETERNAL &#8211; Infernus Blast, blast i jeszcze raz blast. Produkcja tej płyty jest genialna i w końcu świetnie słychać bas. Polecam.<br />
08. <strong>Muse</strong> &#8222;Drones&#8221;. Od samego początku uwielbiam ten zespół. Tu nie ma słabych numerów lecz taką muzykę trzeba lubić. Polecam zobaczyć na żywo.<br />
09. <strong>Antigama</strong> &#8222;The Insolent&#8221;. Tu się wszystko zgadza. A chłopaki z płyty na płytę podnoszą sobie poprzeczkę. Brawo<br />
10. <strong>Ad Nauseam</strong> &#8222;Nihil Quam Vacuitas Ordinatum Est&#8221;. Techniczny death metal najwyższych lotów. Trochę mix płyty kuleje ale i tak jest zajebiście.<br />
11. <strong>Lost Soul</strong> &#8222;Atlantis: The New Beginning&#8221;. Technika, brutalność no i te solówki.<br />
12. <strong>Sphere</strong> &#8222;Mindless Mass&#8221;. Może nie powinienem wpisywać płyt które sam popełniłem lecz takiego intensywnego materiału nie nagrałem od czasów Mesmerized &#8222;Antihuman Inferno&#8221;. Miód dla uszu.<br />
13. <strong>Neuronia</strong> &#8222;Under The Same Sky&#8221;. W pierwszym tygodniu po premierze płyta ta została &#8222;Demonem miesiąca&#8221;. Duma.<br />
14. <strong>Mgła</strong> &#8222;Exercises in Futility&#8221;. Pięknie nagrana płyta. Taki black metal to ja lubię.<br />
15. <strong>Fetor</strong> &#8222;Human Abattoir&#8221;. Bardzo obiecujący Polski zespół w którym pokładam wielkie nadzieje i czekam na LP.</p>
<p>Jeśli chodzi o koncerty, to oprócz <strong>Muse</strong>, który był najlepszym eventem na jakim byłem tego roku nigdy nie zapomnę pożegnalnej imprezy <strong>Parricide</strong> w Chełmie. Szczególnie, że dane mi było tam zagrać i wychylić kilka głębszych. Tego co było przed i po gigu nie zapomnę do końca życia, również dlatego, że wróciłem z pamiątką w postaci odciśniętego sitka mikrofonu na czole.</p>
<hr>
<p><strong>G.K. (Kyy)</strong>&nbsp;</p>
<p>10 najlepszych albumów z 2015. (nie ma ustalonej kolejności, wszystkie są same w sobie świetnymi albumami, demami lub epkami)</p>
<p><strong>Desolate Shrine</strong> “The Heart of the Netherworld” (Finlandia) (Dark Descent Records)<br />
Desolate Shrine na swojej trzeciej płycie „Heart of the Netherworld”, oferuje bardzo nikczemną formę death metalu. Co więcej, grupa ogłosiła, że w pierwszej połowie 2016 roku zaczną wybierać piosenki na swój kolejny krążek, jest więc czym się ekscytować.</p>
<p><strong>Cornigr</strong> “Funereal Harvest” (Finlandia) &nbsp;(Terratur Possessions)<br />
Jednoosobowy projekt black metalowy. Epka nagrana przez perkusistę zespołu Horna, Vainaya, to 3 utwory o złowieszczym brzmieniu.</p>
<p><strong>Front</strong> &#8222;Demo 2015&#8221; (Finlandia) (Iron Bonehead)<br />
Black/ Death metalowy chaos autorstwa członków Evil Angel/ Sacrilegious Impalement / Neutron Hammer. Nie mogę się doczekać pełnowymiarowego albumu!</p>
<p><strong>Ered</strong> &#8222;Night of Eternal Doom&#8221; (Hiszpania) (War Anthem Records)<br />
Muszę przyznać, że pomimo 18 lat działalności tej grupy, poznałem ją dopiero w tym roku. Ten album przypomina mi czasy „The Somberlian” grupy Dissection. Prawie 60 minut black/death metalowego obłędu.</p>
<p><strong>VI</strong> &#8222;De Praestigiis Angelorum&#8221; (Francja) (Agonia Records)<br />
Materiał członków grupy Aosoth, jest to ich debiutancki album. Francuzi zdecydowanie wiedza jak robić black metal. Jedno z najlepszych wydawnictw 2015 roku.</p>
<p><strong>Infernal War</strong> &#8222;Axiom &#8221; (Polska) (Agonia Records)<br />
Osiem lat temu wypuścili swój ostatni album, kiedy wrócili z najnowszym „ Axiom”, nie miałem wątpliwości, że znów będą nas terroryzować i bezcześcić swoim radykalnym black metalem.</p>
<p><strong>Horrocious</strong> &#8222;Obscure Dominance of Nothingness&#8221; (Turcja) (Pagan Infantry Records)<br />
Dla tych którzy nie znają Kadiköy &#8211; to dzielnica Istambułu, w której powstaje najmroczniejszy death i black Metal. W skład zespołu wchodzą panowie z Godslaying Hellblast i Sarinvomit, ich pierwsze demo wyprodukowało studio Pagan Infantry Records.</p>
<p><strong>Nihil Kaos</strong> &#8222;Noxkult&#8221; (Turcja) (Death Knell Productions)<br />
Jeszcze jeden zespół black metalowy z Turcji. Ich drugi album to 40 minut nieprzerwanego black metalowego wycia. Po prostu złowieszcze.</p>
<p><strong>Marduk</strong> &#8222;Frontschwein&#8221; (Szwecja) (Century Media Records)<br />
Kiedy mowa o Marduk, nie ma co za dużo mówić, kto by się odważył krytykować Marduk? 25 lat na scenie Black Metalu i wciąż bezpardonowo napierdalają.</p>
<p><strong>Mgła</strong> &#8222;Exercises in Futility&#8221; (Polska) (Northern Heritage Records)<br />
Słucham Mgły już prawie od 10 lat, muzycy zawsze znajdą sposób, żeby utrzymać się w czołówce moich zainteresowań. Album Idealny.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/UKy7gnpOzA8" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2015-roku-wg-muzykow/">Podsumowanie 2015 roku wg muzyków</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
