<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>zaspoły z Islandii - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/zaspoly-z-islandii/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/zaspoly-z-islandii/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Mon, 31 Aug 2026 12:35:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>zaspoły z Islandii - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/zaspoly-z-islandii/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>LUCY IN BLUE &#8211; &#8222;In Flight&#8221; (2019)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/lucy-in-blue-in-flight-2019/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/lucy-in-blue-in-flight-2019/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Lach]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 17 Apr 2019 09:23:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2019]]></category>
		<category><![CDATA[70's]]></category>
		<category><![CDATA[album]]></category>
		<category><![CDATA[art rock]]></category>
		<category><![CDATA[cd]]></category>
		<category><![CDATA[Iceland]]></category>
		<category><![CDATA[In Flight]]></category>
		<category><![CDATA[Islandia]]></category>
		<category><![CDATA[Karisma Records]]></category>
		<category><![CDATA[kvlt]]></category>
		<category><![CDATA[Lucy In Blue]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka alternatywna]]></category>
		<category><![CDATA[młode zespoły]]></category>
		<category><![CDATA[nowa płyta]]></category>
		<category><![CDATA[pemiera]]></category>
		<category><![CDATA[prog rock]]></category>
		<category><![CDATA[psychodelic rock]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[record]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock progresywny]]></category>
		<category><![CDATA[Soulfood]]></category>
		<category><![CDATA[vintage rock]]></category>
		<category><![CDATA[zaspoły z Islandii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=162086</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zespół Lucy In Blue pochodzi z Islandii, gdzie niezwykle tłoczno robi się od interesujących artystów. Jakakolwiek byłaby geneza niebywałego rozkwitu tamtejszej sceny,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/lucy-in-blue-in-flight-2019/">LUCY IN BLUE &#8211; &#8222;In Flight&#8221; (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zespół <strong>Lucy In Blue</strong> pochodzi z Islandii, gdzie niezwykle tłoczno robi się od interesujących artystów. Jakakolwiek byłaby geneza niebywałego rozkwitu tamtejszej sceny, warto podkreślić jej różnorodność. Metal, post rock, muzyka elektroniczna, new wave – zdaje się, że czego by się na wyspie gejzerów nie tknęli – wychodzi złoto. W tym zaś przypadku – podobnie jak za sprawą rockandrollowców z <strong>The Vintage Caravan</strong> – mamy do czynienia z ciekawą reinterpretacją tego, co działo się w muzyce rockowej w latach 60. i 70. O ile jednak wspomniani koledzy po fachu (z którymi <strong>Lucy In Blue</strong> grała wspólne koncerty) wolą dziarskiego, przybrudzonego hard rocka, o tyle <strong>Steinþór Bjarni Gíslason</strong> (gitara i wokal), <strong>Arnaldur Ingi Jónsson</strong> (klawisze i wokal), <strong>Kolbeinn Þórsson</strong> (perkusja) i <strong>Matthías Hlífar Mogensen</strong> (bas), częstują nas jasnymi nawiązaniami do progresywnej i psychodelicznej sceny tamtych dekad.</p>
<p>Już debiut kwartetu, zatytułowany po prostu <em><strong>Lucy In Blue</strong></em>, zdradzał spore umiejętności i wrażliwość muzyków zasłuchanych w <strong>Pink Floyd</strong> przede wszystkim, ale nie tylko, bo muzycznych tropów można było znaleźć w ich nagraniach całkiem sporo. Być może poprzednia płyta była bardziej efektowna niż <em><strong>In Flight</strong></em>, pozornie bogatsza w pomysły, mocniejsza pod względem zastosowanych środków, jednak niektóre z zawartych na niej nawiązań mogły nieco razić zbytnią dosłownością – jakby zespół nieco cynicznie kopiował pewne patenty (inna sprawa, że momentami w sposób mistrzowski). Tym razem mamy do czynienia z większą subtelnością działań.</p>
<p>Owszem, wciąż rozpoznamy w twórczości <strong>Lucy In Blue </strong>floydowskie klimaty – już wstęp do pierwszej części otwierającej płytę kompozycji <em><strong>Alight, Pt. I</strong></em> bliski jest kołyszącym, sennym dźwiękom <em><strong>Breath (In the Air)</strong></em> z <em><strong>Dark Side Of The Moon</strong></em>, a praca sekcji rytmicznej w pewnym fragmencie tytułowego <em><strong>In Flight</strong></em> mogłaby być wzięta z albumu <em><strong>Wish You Were Here</strong></em>. Znajdziemy tu też pewną baśniową zwiewność propozycji <strong>Camel</strong> albo <strong>Genesis</strong>, słyszalną przede wszystkim w analogowych, klawiszowych plamach, które przenoszą nas myślami do innych wymiarów. Z kolei gitara <strong>Gíslasona</strong> pod koniec znakomitego<em><strong> Respire</strong> </em>zabrzmi bardzo &#8222;frippowsko&#8221; (duch <strong>King Crimson</strong> także jest obecny na tym albumie, zwłaszcza w melodyce). Niemniej poprowadzone to wszystko z taką finezją, wyczuciem, lekkością, jakąś mistyczną, podskórną tajemnicą, że zwyczajnie<em><strong> In Flight</strong></em> przykuwa uwagę i czaruje słuchacza, a pewne słyszalne inspiracje nie zabierają przyjemności obcowania z propozycją Islandczyków.</p>
<p>Zespół stawia na prostotę środków, podaną jednak w formalnie rozbudowanych kompozycjach. Można odnaleźć w nich sporo klimatu i raczej nastrojowych pejzaży, ale muzycy potrafią też pobawić się rytmiką, nieco bardziej poszaleć, ciut odpłynąć, może nawet zaniepokoić, albo po prostu podać dźwięki z większym nerwem (jak w <em><strong>Matricide</strong></em> albo w <em><strong>Tempest</strong></em>). <em><strong>In Flight</strong></em> to jednak płyta bardzo oniryczna (ale nie usypiająca), pełna melodii, snująca się z pozoru leniwie, ale jednocześnie zanurzająca słuchacza w oceanie intensywnych, lekko psychodelicznych doznań, które zmuszają do uwagi. Potrafią na tym wydawnictwie zachwycić detale – a to prosta melodia (motyw przewodni z początku <em><strong>Respire</strong></em> czy tytułowego <em><strong>In Flight</strong></em>), a to interesujące harmonie wokali (<em><strong>Alight, Pt. II</strong></em>), albo rozedrgana gitara akustyczna (początek<em><strong> Núverandi</strong></em>), czy w końcu bogactwo klawiszowych rozwiązań (od dźwięków fortepianu, poprzez hammondowe zagrywki, po niemal meletronowe ściany dźwięku) serwowanych przez <strong>Jónssona</strong>.</p>
<p>Jedno jest pewne – płyta <em><strong>In Flight</strong> </em>to album, który miłośnicy art rocka i wintydżowych, lekko psychodelicznych klimatów muszą sprawdzić. Wierzę też, że muzyka <strong>Lucy In Blue</strong> może przypaść do gustu nie tylko fanom prog rockowych gigantów sprzed dekad, ale też tym, którzy zasłuchują się w nowszych dokonaniach <strong>Opeth</strong> – w końcu także spadkobiercach tamtej tradycji – czy miłośnikom retro klimatów przywoływanych przez <strong>Jacco Gardnera</strong> albo <strong>The Coral</strong> (zwłaszcza z okresu jednego z moich ulubionych albumów, <em><strong>The Curse Of Love</strong></em>).</p>
<p>Ktoś powie – no dobrze, wszystko się tu zgadza, tyle tylko, że szlaki wytyczali giganci, a młodzi muzycy poszli ich tropem. Może. Natomiast wiem na pewno, że będę do nagrań chłopaków powracał i z niecierpliwością wyczekiwał kolejnych albumów. Intuicja podpowiada mi, że <strong>Lucy In Blue</strong> stać na jeszcze więcej, a przebłyski genialności, które niewątpliwie słychać na <em><strong>In Flight</strong></em> można rozwinąć w coś, co pozwoli – zwłaszcza przy zwiększonej dawce oryginalności – zajść naprawdę daleko. Na razie nie padłem na kolana, ale przyklęknąłem przed nimi. Czy ocena jest zawyżona? Może ciut. No i nieładnie rozpieszczać tak młody zespół zbyt dużą ilością pochwał. Z drugiej strony warto odnotować pojawienie się płyty niosącej ze sobą całkiem sporą dawkę dźwiękowej magii.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/lucy-in-blue-in-flight-2019/">LUCY IN BLUE &#8211; &#8222;In Flight&#8221; (2019)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/lucy-in-blue-in-flight-2019/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
