Anvil: “Rzeczy o które człowiek walczy”

Toronto, rok 1978. Dzięki współpracy Steve’a Kudlowa i Robba Reinera powstaje heavy metalowy zespół Anvil, który w późniejszym czasie stał się inspiracją dla bardziej znanych kapel. Zapraszam do lektury mojego wywiadu z Lipsem.

Anvil interview in English

Cześć Lips! Jakie są Twoje wrażenia po Waszym ostatnim koncercie w Polsce na wspólnej trasie z U.D.O?
Koncerty w Polsce były naprawdę wspaniałe! Bardzo dobrze je wspominam.

Niestety nie miałam okazji zobaczyć Was na tym gigu, czego bardzo żałuję. Słyszałam jednak, że zagraliście niewiele utworów z nowego krążka, a przecież zazwyczaj zespoły, które jadą promować swój nowy album grają sporo nowych utworów. Czyżbyście mieli świadomość (która bardzo cieszy), że ludzie jednak wolą klasyki z lat 80-tych?
Na szczęście udało nam się z nowym materiałem – fani bardzo ciepło go przyjęli. Oczywiście starsze kawałki przyjęli z takim samym entuzjazmem, według mnie nowsze utwory zagraliśmy na podobnym poziomie jak tamte.

Jak udaje się Wam wybrać setlistę z tak dużej ilości stworzonego materiału?
Najważniejsze jest aby zespół dobierał kawałki, które zagrane na żywo będą brzmieć tak samo albo i lepiej, niż nagrane w studiu. Większość starszych kawałków zawsze znajdzie miejsce w setlistach, ale ważne jest, żeby mimo wszystko dodawać te nowsze.

Z reguły ludzie ambitni dążą do postawionych sobie celów. Czujesz, że to co robisz przyniosło Ci sławę o której marzyłeś?
Jestem bardzo zadowolony ze swojej kariery i jej rozwoju przez minione lata. Osiągnąłem dokładnie to czego chciałem i czego oczekiwałem.

35 lat działalności, 16 longplayów wydanych dzięki współpracy z ponad sześcioma wytwórniami. Jak wiele wyrzeczeń kosztowała Was tak intensywna praca nad ciągłym rozwojem zespołu?
Nigdy nie traktowałem niczego jako poświęcenia, po prostu kocham to co robię. Pamiętaj – zawsze podążaj za swoimi pragnieniami!

Kiedy nadszedł moment w którym Wasza kariera muzyczna zaczęła pozwalać Wam na to aby utrzymywać się właśnie z tworzenia muzyki?
Stało się to już jakieś 10 lat temu. Od czasu nagrania filmu Anvil! The Story of Anvil, nie przestawaliśmy koncertować i dzięki temu zaczęliśmy zarabiać na życie tylko i wyłącznie z muzyki. Teraz jesteśmy rozpoznawani gdziekolwiek nie pojedziemy. Właściwie to graliśmy w każdym kraju na świecie i nadal planujemy koncertować gdzie tylko możemy.

Oprawa graficzna najnowszego krążka „Anvil is Anvil” jest dosyć specyficzna. Jak można ją interpretować?
Nowa okładka albumu została namalowana przez Robba i jest dokładnie tym czym jest! Kowadło przed lustrem… Anvil is Anvil. Jesteśmy tym czym jesteśmy i robimy to co robimy. Jesteśmy świadomi tego kim jesteśmy.

Opowiesz mi trochę o powstawaniu tego albumu?
Nowy krążek nagraliśmy w małym miasteczku Pulheim, niedaleko Calogne. Studio prowadzone jest przez perkusistę Svena Dirkschnidera, syna Udo. Producentem był Martin Pfieffer, który odwalił kawał zajebistej roboty! Tworzyliśmy razem zgrany zespół. Był w stanie zmotywować nas tak, żebyśmy dali z siebie 100%, był najbardziej oddanym producentem muzycznym z jakim mieliśmy do czynienia. W trakcie pracy z nim, wpadliśmy na wiele zajebistych pomysłów (i to zupełnie spontanicznie) – to są rzeczy o które człowiek walczy i rzadko kiedy mu się udaje.

Ty i Rob jesteście razem od samego początku zespołu Anvil. Jak właściwie wytrzymujecie z sobą od ponad 40 lat?
Poznałem Robba w 1973, mogę powiedzieć, że towarzyszył mi praktycznie przez całe życie, jest dla mnie jak brat. Widujemy się praktycznie codziennie, a łączy nas muzyka – dla nas obu jest pasją życiową i motorem do działania. Dlatego właśnie Anvil istnieje już tyle czasu. Kluczem do tego była właśnie nasza przyjaźń, która razem z muzyką jest nierozłączna.

Co dalej z Anvil? Chcecie utrzymać szybkie tempo pracy, które cechuje całą waszą działalności?
Będziemy grać ile tylko się da! Zarówno studyjnie jak i koncertowo, po prostu tyle ile będzie się dało. A czas jest bezlitosny!

Jak oceniasz możliwości młodych zespołów w obecnych czasach? Czy dziś łatwiej jest zadebiutować niż w latach 80-tych?
Dziś świat jest zupełnie inny niż kiedyś. Możliwości dziś są o wiele bardziej ograniczone. Struktura i mechanizmy oldschoolowych wytwórni to już przeszłość. Sprzedaż muzyki też jest o wiele gorsza. Na małą skalę te rzeczy nadal istnieją, ale to już nie to samo co kiedyś. Zespoły i wytwórnie muszą poszukać nowych źródeł dochodów. Nastały trudne czasy i Anvil na szczęście zaczął swoje istnienie długo przed erą komputerów.

Lips Kudlow

Przyznam, że gra na gitarze wibratorem to dosyć specyficzna umiejętność. Skąd w ogóle tak nietypowy pomysł ?
To zaczęło się już dekady temu! Gdy byłem jeszcze dzieciakiem i uczyłem się grać na gitarze elektrycznej, że przetwornik może wyciągnąć z gitary o wiele więcej brzmienia! Eksperymentowałem z wieloma domowymi sprzętami: używałem kulek marbles co też nie było w sumie złe, albo zabawkowego samochodu z silniczkiem na baterie, który w efekcie dawał naprawdę niezły ryk. Silniki mają magnesy i cewki, tak samo jak przetworniki gitarowe – generuje swój dźwięk tak jak przetworniki. Kiedy byłem nastolatkiem, stwierdziłem że kupię wibrator w lokalnym sklepie handlowym. Pomyślałem, że to nie głupi pomysł, żeby użyć tego do gry na gitarze. Dobrze też sprawdzał się jaki silde. Po całym tym czasie, stało się to czymś w rodzaju mojego znaku rozpoznawczego.

Często w rozmowach z dziennikarzami mówisz o tym, że muzyka jest niezwykle ważna w Twoim życiu, że zawsze warto dążyć do realizacji swoich marzeń. Co ukształtowało w Tobie determinację, która pozwoliła dotrzeć Ci do miejsca w którym teraz jesteś?
To w sumie tylko kwestia nie przejmowania się złymi rzeczami – świat pełen jest kretynów, a oni uwielbiają towarzystwo! Nie przejmuj się nimi i ich syfem, ani sensem życia. Tylko wtedy czujesz się wolny aby podążać za swoim sercem i pragnieniami.

Zbliżamy się już do końca wywiadu zapytam więc o coś niezwiązanego z muzyką. Masz jakichś ulubionych twórców literatury, czy może niekoniecznie przepadasz za formą wypoczynku jaką jest czytanie?
Nie czytam za wiele, ale oglądam setki filmów!

Dziękuję Ci bardzo za poświęcony mi czas.
Dzięki!

Tłumaczenie: Jan Maniewski.

Autorką jest Weronika Szubert.

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Latest posts by Piotr (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , .