Belzebong: “Przyszłość spowija gęsty dym”

Belzebong – przykład zespołu , który krocząc drogą niskich dźwięków i zielonego dymu godnie reprezentuje Polskę poza granicami naszego kraju. Mimo, że po premierze Greenferno (drugiego longplaya Zielonych Diabłów) upłynęło trochę czasu, przepytałem dwóch sympatycznych Panów o przeszłości i przyszłości ich zespołu.

 

Na początek chciałbym was zapytać jak się czujecie jako muzycy, będąc w czołówce stoner/doom metalu w Europie? Czy spodziewaliście się, że będzie tak duży popyt na waszą muzykę po wydaniu Sonic Scapes i Weedy Grooves oraz ostatnim Greenferno ?

Cheesy Dude: Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu spraw. Stoner w ostatnich latach bardzo urósł w siłę na całym świecie, myślę, że w udało nam się wypłynąć na tej fali zielonego dymu. Czujemy się z tym dobrze.
Sheepy Dude: Na nic takiego się nie zapowiadało, gdy prawie 10 lat temu wyruszaliśmy do magicznej krainy riffów jedynie z bongiem pełnym marzeń w dłoni. Podróż nadal trwa, a my wciąż mamy dla kogo grać. Cieszymy się z tej wielkiej przygody.

photo by Łukasz Jaszak www.facebook.com/jaszakphoto

Przed wami w Polsce nie było tego typu grania i spowodowaliście lawinę zespołów, które zaczęły myśleć inaczej i grać w oparach zielonego dymu. Jakie jest wasze zdanie o naszej scenie? Jesteśmy gorsi od Zachodu czy dorównujemy ?

Cheesy Dude: Mamy kilka kapel, które godnie nas reprezentują za granicami, a ich poziom z roku na rok rośnie. Coraz więcej ludzi przychodzi na koncerty, pojawiają się nowe festiwale i zespoły, które chyba tylko Stoned Meadow of Doom jest w stanie ogarnąć, mam nadzieje, że szybko się to nie zmieni.
Sheepy Dude: Myślę, że polska zadymiona scena ma bardzo wiele do zaoferowania, Dzieje się tak za sprawą kapel, które niestrudzenie i konsekwentnie robią swoje, jest też niezliczona masa pomniejszych zespołów, które czekają na swoją kolej. Jestem pewien, że jeszcze coś godnego wynurzy się z rodzimych oparów. Tu się knuje dobre riffy i powoli świat zaczyna zdawać sobie z tego sprawę. Na zachodzie jednak nadal więcej się dzieje, a imprezy stoner/doomowe mają większą rangę, to tez wpływa na większe zainteresowanie tym gatunkiem.

Jesteście dość tajemniczymi postaciami. Na scenie tylko muzyka. W internecie też niewiele o tym, kim tak naprawdę jesteście. To celowy zabieg ? Czy po prostu nie lubicie się zbytnio udzielać publicznie ?

Cheesy Dude: To celowy zabieg, nie lubimy pokazywać naszych ryjów. Nie mamy też nic do powiedzenia na koncertach, wychodzimy i po prostu gramy. Jeśli kogoś będzie bardzo interesować kim jesteśmy to nie będzie długo szukać. Nie ma w tym jakiejś głębszej filozofii czy drugiego dna. Poza tym jesteśmy bardzo miłymi i otwartymi ludźmi, którzy chętnie pogadają i zapalą przed czy po koncercie.
Sheepy Dude: Aura tajemniczości towarzyszy nam od początku. Afirmując naszą muzyką pewne aspekty życia, uważamy, że lepiej nie wychylać się zbytnio z chmury dymu. Czujemy się dobrze i bezpiecznie za gęstymi oparami, gdzie możemy się skupić na tym, co najważniejsze, czyli na zwalistych riffach.

Obecnie trwa cały czas promocja ostatniego krążka Greenferno. Chciałbym się o zapytać o produkcję. Dochodzą słuchy, że odeszliście od lamp we wzmakach i materiał został nagrany na tranzystorach. A przy okazji powiedzcie coś o sprzęcie na jakim gracie.

photo by Łukasz Jaszak www.facebook.com/jaszakphoto

Cheesy Dude: No to ciekawe słuchy cię doszły, hehe. Prawda jest taka, że na „Greenferno” użyliśmy więcej lampiaków niż na „Sonic”, ale na żywo często tylko bas na scenie idzie przez lampę. Stare tranzystory w niczym nie ustępują lampiakom, a w połączeniu z fuzzem nawet lepiej im idzie, takie jest moje zdanie. Obecnie na naszych usługach mamy: Soundcity 120, Sunn Solos 2, Fender Bassman 100, Sunn Concert Bass i Peavey Musician 400 (dwa ostatnie używamy także do basu). Wszystkie pochodzą z lat 70-tych i czasami potrafią nadymić lepiej niż dymiarki:).
Sheepy Dude: Zawsze stawialiśmy na stare sprawdzone graty, które mają swój charakter. Używamy zarówno lamp, jak i tranzystorów w różnych proporcjach tak, aby uzyskać ścianę gęstego dźwięku.

W jakim mieście i miejscu was nie było, a chcielibyście zagrać. Jak to jest dzielić scenę z czołówką niskiego grania w Europie?

Cheesy Dude: Mam nadzieję, że kiedyś będzie nam dane tam zagrać w Ameryce Południowej, Australii i Nowa Zelandii. Jaramy się tym, że możemy grać na tych samych deskach z największymi kapelami gatunku, niektóre były lub są dla nas inspiracją, jest to zdecydowanie jedna z najlepszych rzeczy w tym wszystkim.
Sheepy Dude: Nie było nas w wielu miejscach, chociażby w Poznaniu, który zadymimy już niebawem. Poza tym świat stoi otworem i wkrótce dotrzemy wszędzie gdzie mamy dotrzeć, czyli tam, gdzie ludzie potrzebują dobrze wysmażonych riffów. Mamy nadzieje zgłębić też egzotyczne miejsca, odległe galaktyki oraz zupełnie obce wymiary…

Kiedy słucham waszych płyt, słychać dość często sample wycięte z kultowych horrorów klasy B. Jakie filmy lubicie oglądać i co polecacie?

Cheesy Dude: Naturalnie bardzo lubimy horrory. Mnie od dziecka fascynował ten rodzaj filmów i nadal mam do niego ogromną słabość. Jednak w samplach posiłkujemy się nie tylko tytułami z tego gatunku. Kluczem jest odpowiednia fraza, która pasuje do naszego przekazu. Muszą tam pojawić się pewne elementy, które nabiorą odpowiedniego znaczenia w kontekście konkretnego utworu. Jeśli dany fragment nas zainspiruje znajdujemy dla niego miejsce w kompozycji. Dobrze sprawdza się wszelkie kino eksploatacyjne gdzie nie brakuje odniesień do naszych ulubionych używek czy okultyzmu.
Sheepy Dude: Lubię filmy, które zdrowo ryją beret, niepokojące, psychodeliczne i magiczne. Nie chce się tu zbytnio nad tym rozwodzić teraz. Polecamy Świętą Górę.

I na koniec jaką przyszłość widzicie dla swojego zespołu. Może radykalna zmiana stylu na 3 płycie, wszak w Greenferno pojawiły się nowe elementy.

Sheepy Dude: Przyszłość spowija gęsty dym z bonga. Ten sam dym wyznacza ramy stylistyki, w której się poruszamy, więc nie liczyłbym na radykalne zmiany w naszym graniu. Tradycyjnie kolejnymi wydawnictwami będziemy chcieli spuścić srogi wpierdol waszym aparatom słuchowym oraz wywołać stany możliwe do osiągnięcia jedynie po wykopceniu okropnie tłustego gibona. peace.

Rafał Morsztyn

Rafał Morsztyn

Jestem maniakiem starego rocka i metalu - uwielbiam grzebać i szukać fajnych rzeczy - organizuje koncerty i promuje polskie podziemie czytam sci fi - oglądam dobre i mało znane filmy
Rafał Morsztyn

Latest posts by Rafał Morsztyn (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .