Besides: “snujemy swoje historie”

Besides wydali niedawno nową płytę (recenzja pod TYM linkiem), teraz koncertują w najlepsze.  Z tej okazji porozmawialiśmy o Everything Is, post rocku i przygotowaniach do trasy.

Pytanie może sztampowe, ale ciekawi mnie… Jak zaczęło się Besides?

Od zajawki Pawła i mojej do instrumentalnej, przestrzennej muzyki. W chwili, gdy rozwiązał się zespół, w którym wcześniej graliśmy, stwierdziliśmy, że czas na realizacje nowych rzeczy. I tak się zaczęło – we dwójkę u Pawła siedzieliśmy nad materiałem, potem zaprosiliśmy Artura do gry na basie. Gdy już mieliśmy gotowe pierwsze utwory – demo nagrane z automatem perkusyjnym, zaczęliśmy poszukiwania perkusisty. W sumie długo nie szukaliśmy, znalazł się Bartek i tak powstało Besides.

Jakiś czas temu do sprzedaży weszła wasza druga płyta „Everything Is”. Jak wyglądał proces tworzenia tego albumu – od momentu wymyślania utworów do końcowego masteringu?

Wszystko trwało w sumie około roku. Z Pawłem przygotowywaliśmy zarysy utworów, na próbach były aranżowane i dopracowywane. Gdy już mieliśmy w miarę gotowe utwory, zaprosiliśmy do współpracy producenta – Maćka Karbowskiego. Najpierw wymienialiśmy uwagi korespondencyjnie na bazie demówek, potem spotykaliśmy się na próbach. Gdy już materiał nabrał ostatecznego kształtu weszliśmy do studia – w niecałe 2 tygodnie zarejestrowaliśmy instrumenty, potem około miesiąca miks i mastering. W przypadku tej płyty dużo bawiliśmy się różnymi brzmieniami, a to wszystko dzięki współpracy z Maćkiem.

Dlaczego płyta nazywa się właśnie tak? Co chcieliście powiedzieć przez frazę „wszystko jest”?

Raczej nie skupialiśmy się na przekazaniu konkretnego komunikatu, a bardziej na oddaniu ducha atmosfery i rozmów toczących się podczas wspólnej pracy nad płytą. Nie traktował bym tytułu jako komunikatu, wskazania. Raczej jako otwarcie … czegoś.

Płyta zaczyna się utworem Of Joy a kończy się podobnie zatytułowanym, ale mającym kompletnie odwrotne znaczenie Of Sorrow. Skąd taka kolejność? A może tytuły utworów są swoistym przedłużeniem nazwy płyty?

Tak, są jakby przedłużeniem nazwy płyty. Ponadto ułożyliśmy utwory tak, by od kompozycji jaśniejszych, weselszych przejść do mroczniejszych, smutniejszych, ciemniejszych. Everything is

Debiutancki album wydaliście w roku 2013. Był on bardzo pozytywnie przyjęty tak przez krytyków, jak i przez słuchaczy. Idąc do Must Be The Music mieliście już grono swoich fanów, ale dopiero po programie wypromowaliście się na taką skalę, że usłyszał o Was cały kraj. Czy w związku z tym praca nad Everything Is przebiegała inaczej niż nad We Were So Wrong?

Może nie usłyszał o nas cały kraj, ale na pewno o wiele więcej ludzi niż przed MBTM. Praca przebiegała inaczej – w przypadku WWSW weszliśmy do studia z gotowym materiałem i brzmieniami, nagraliśmy to na setkę. Przy Everything Is dużo bardziej kombinowaliśmy z gitarami, brzmieniami, detalami, być może nie koniecznie zauważalnymi za pierwszym razem gdy przesłuchasz krążek. Pracowaliśmy również z producentem, czego przy poprzedniej płycie nie robiliśmy.

Po Must Be The Music musieliście pewnie dostać wiele propozycji od wytwórni muzycznych, jednak Everything Is wydaliście własnym nakładem. Dlaczego postanowiliście nie wiązać się kontraktem z żadną wytwórnią?

W sumie nie dostawaliśmy jakiś dużych ilości propozycji – niemniej uważamy, że w dzisiejszych czasach, przy takim rodzaju muzyki jaki uprawiamy i przy mocno rozwiniętej sieci Internet, wydawanie samemu płyt jest najkorzystniejsze. Wymaga to oczywiście inwestycji, ale przy zainteresowaniu nagraniami zwraca się ona dość szybko. Poza tym nie jest tak, że nie jesteśmy związani kompletnie z nikim – w przypadku debiutu pomagała nam Fonografika, w przypadku Everything is jest to Hand2Band. W obu przypadkach byliśmy i jesteśmy niezależni, a to w pełni nam odpowiada.

Jesteście w trakcie trasy promującej Everything Is. Jak wyglądały przygotowania do niej? Jakie aspekty są dla Was najważniejsze?

Skupiliśmy się nad opracowaniem nowych brzmień, tak by w jakieś części oddać ducha nowej płyty. Mam nadzieje, że to będzie słychać na naszych koncertach.

Besides, fot Marcin Pawłowski

Czy planujecie w niedługiej przyszłości wybrać się poza granice naszego kraju? Z tego co mi wiadomo macie fanów nawet w Chinach.

Tak, planujemy. Jak wspominałem wcześniej współpracujemy od dłuższego czasu z firmą Hand2Band, która w tej chwili działa w kierunku zorganizowania trasy poza Polską w pierwszej połowie 2016 roku. Miejmy nadzieje, że się uda i będziemy mogli spełniać kolejne marzenia. Zauważamy wzrost zainteresowania nową płytą z różnych stron świata, co nas cieszy. Oczywiście nie są to jakieś masowe zamówienia, ale na pewno większa ilość niż przy WWSW, choć tamta też lądowała na półkach słuchaczy z całego świata.

Jakie kraje najchętniej byście zwiedzili?

Ja z chęcią odwiedziłbym Chiny, Stany Zjednoczone, Australie, jeszcze wiele wiele miejsc. Ale to jeszcze daleka i długa droga do realizacji tych marzeń.

Pytanie podobne: Marzy Wam się trasa z jakimiś konkretnymi zespołami? Jakimi?

Hmm…, kiedyś, jak jeszcze zaczynaliśmy, bardzo chciałem zagrać trasę z Tides From Nebula, i w sumie dość szybko to się udało, nawet dwa razy. Teraz.. kurcze nie wiem, gramy specyficzną muzykę, więc to bardziej kameralne granie – może z Mono z Japonii? Bardzo lubię ich klimat. Sigur Rós?

Ciężko Wam jest uniknąć porównań do innych zespołów post-rockowych np. wymienione wcześniej Mono czy Tides From Nebula. Nie denerwują Was takie ciągłe porównania?

One są i chyba już będą – ludzie mają taką tendencje do zestawiania ze sobą różnych rzeczy w celu zaszufladkowania – chyba tak jest bezpieczniej poznawczo. W sumie już nas to nie denerwuje – gramy swoje, ale gramy instrumentalnie, w gatunku, który posiada pewne cechy charakterystyczne, więc te porównania są nieuniknione. W tym wszystkim najważniejsza jest melodia, kreowany klimat i opowieści – i tutaj wydaję nam się, że raczej snujemy swoje historie oparte na pewnym „besidesowym” klimacie.

Dużo osób mówi, że post-rock już umarł i że nie da się już nic nowego w tej muzyce wymyślić, a jednak gracie taką muzykę. Co sądzicie o tych zarzutach?

Podobnież umarł rock, punk rock, metal, reggae, hc i pewnie wiele jeszcze innych gatunków czy też ich krzyżówki i nic się już w nich nie da wymyśleć – można patrzeć w ten sposób. A jednak mają się całkiem dobrze. Ja nie odnajduję, nawet w sumie nie szukam czegoś mocno oryginalnego, bo jest to chyba niemożliwe. Proszę, podaj mi jakieś oryginalne dzieło z ostatniego roku w muzyce rockowej?
Często czytam jakieś recenzje, w których autor zachwyca się oryginalnością dzieła, jednak po przesłuchaniu dochodzę do wniosku, że oryginalność w moim języku oznacza całkiem coś innego. Ja w muzyce bardziej szukam czegoś, co mnie wzruszy, urzeknie – nawet jeśli to będzie kolejna, tysięczna odsłona jakiegoś riffu czy linii wokalnej. Chodzi o to, co dane „dzieło” robi ze mną, dla mnie, a nie co o nim piszą i mówią. Jeżeli włączam po raz tysięczny jakiś ulubiony kawałek, to nie po to, by zachwycać się jego oryginalnością i wigorem, ale żeby coś poczuć.

Tak jeszcze a propos Tides From Nebula. Przy Everything Is pracowaliście razem z Maćkiem Karbowskim. Jak oceniacie tę współpracę?

W skali szkolnej na sześć! Bardzo fajne doświadczenie i rozwijające. Maciek włożył dużo serca i pomysłów w brzmienie tej płyty, za co mu wielkie dzięki!

Besides, fot. Mariusz Gierek

Jakbyście mieli słownie opisać muzykę post-rockową komuś, kto nigdy nie słyszał o takiej muzyce – co byście powiedzieli? Jakie zespoły byście takiemu „laikowi” polecili?

Najlepiej niech zacznie od Besides, potem będzie porównywał w drugą stronę. A tak na poważnie…
Często zdarza nam się próbować nieudolnie opisywać tą muzykę odpowiadając różnym ludziom na pytanie co gramy. Chyba jednak najlepiej słuchać muzyki a nie ją opowiadać. Można oczywiście powiedzieć, że ta muzyka charakteryzuje się redukcją wokalu na rzecz opowiadania klimatem, melodią, plamami dźwięku, samą muzyką. Alternatywny, przestrzenny rock. Ciężko raczej to zaszufladkować. Ja polecałbym to co lubię – Mono, Sigur Rós, TFN, Caspian.

Dzięki wielkie za rozmowę!

Autorką jest Aleksandra Białkowska.

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Tagi: , , , , , , .