Black River: “To jest zupełnie nowe rozdanie”

Zniknęli nagle, nagle wracają. Black River, rock’n’rollowa inkarnacja Neolithic, po 10 latach przerwy powraca do życia. Wraz z nowym albumem “Humanoid” Taff, Kay, Art, Orion i Daray raz jeszcze podejmują rękawice w walce o dobre imię polskiej sceny muzyki rockowej.
Z Piotrem “Kayem” Wtulichem, o latach przerwy w graniu, okolicznościach powrotu, nowej płycie i nadchodzących koncertach rozmawiał red. Synu.


Witaj Kay! Gdzie byliście, kiedy Was nie było (pytanie w mniejszym stopniu dotyczy Daraya i Oriona, akurat ich aktywność jest powszechnie znana i można z łatwością śledzić ją na bieżąco). Co przez te niemal 10 lat przerwy porabiała reszta składu Black River?

Art jest sidemanem i praktycznie też nie ma przerw w graniu, więc w zasadzie cały czas szarpie gitarowe struny. Nasza sekcja wiadomo wszem i wobec, co i gdzie robi. Wyszło na to, że jedynie my z Taffem wydawniczo mieliśmy przerwę w życiorysie. Ostatnia nasza kolaboracja to wydany nowy mix Neolithic w 2011. Polecam do sprawdzenia miłośnikom zwłaszcza twórczości Taffa.

Zniknęliście ze sceny dość niespodziewanie. Choć zawieszenie działalności nastąpiło oficjalnie z powodu problemów zdrowotnych Maćka Taffa, mówiło się również o tym, że wokalista Black River postanowił po prostu zrezygnować ze śpiewania i zespół nie ma szans na reaktywację. Co się zmieniło, kto kogo przekonał i jak udało Wam się powrócić do tego tematu?

Zawieszenie działalności było spowodowane kłopotami zdrowotnymi Taffa. To jest fakt. Potem sprawy zdrowotne się szczęśliwie wyprostowały, ale przy takich życiowych sytuacjach jest czas na refleksję i wtedy często przewartościowują się priorytety. Granie zeszło na dalszy plan i nie zanosiło się na powrót Taffa do śpiewania. My po jakiejś tam chwili szoku termicznego postanowiliśmy hałasować dalej. Zaczęliśmy robić nowe kawałki, na początku nie zastanawiając się nad tym, kto je zaśpiewa. Pomysły na wokal mieliśmy przeróżne, ale to nigdy nie było to, więc nie robiliśmy drastycznych ruchów. Spotykaliśmy się wszyscy towarzysko od czasu do czasu i przy którymś spotkaniu (%) wyszło, że Taff jest już gotowy do powrotu. Widział jak my się męczymy, nie grając jako Black River, i wszedł w temat. Może z litości, a może dlatego, że brakowało mu tej scenicznej adrenaliny. Ja wierzę, że po tym, jak posłuchał nowych kawałków, ale kto go tam wie. Jak już w pełnym składzie ustaliliśmy, że wracamy, to ostro wzięliśmy się do roboty i może nie nagle, ale jest 2019 rok i jest nowa płyta, i za chwilę lecimy na pierwsze koncerty.

Z jakimi reakcjami spotykacie się po powrocie?

Zwykle z bardzo pozytywnymi. Dostaliśmy duży kredyt zaufania od naszego wydawcy (Mystic Productions), czyli minimalny budżet na studio. Znaleźli się tacy ludzie jak Tomek Pochoryłko, który zajmuje się naszym bookingiem koncertowym. Odezwali się też sprawdzeni przyjaciele, pomagając nam w wizualizacji naszej muzy (Roman Przylipiak, Mariusz Filipowicz). Na każdym kroku czujemy wsparcie i napędza to nas do dalszego działania. Płyta ukazała się na rynku i powoli napływają pierwsze recenzje. Jest dobrze.

Były obawy o przyjęcie po prawie 10 latach nieobecności?

Przede wszystkim robimy coś, co sprawia nam samym wielką frajdę. Dobrze czujemy się w swoim towarzystwie i fajnie się nam razem gra. Wróciła dawna adrenalina i siła w tych naszych nutach jest słyszalna na płycie i próbach do koncertów. Znowu wiemy, czemu zaczęliśmy razem grać tych naście lat temu i znowu nas to strasznie pozytywnie nakręca. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że wypadliśmy z obiegu i startujemy znowu niemal od zera, ale to też jest dla nas czymś bardzo pozytywnym i świeżym. To jest zupełnie nowe rozdanie i my wchodzimy w to z napiętymi muskułami.

Jak czujecie się przed pierwszymi powrotnymi występami (Kraków/Poznań/Gdańsk/Warszawa)?

Czujemy się naprawdę super!!! Na próbach jest ogień. Świetnie się bawimy, grając stare i nowe kawałki. Najważniejsze jest to, że już za chwilę przestaniemy być zespołem jedynie z fb, a znowu staniemy się żywym organizmem grającym koncerty. Dążyliśmy do tego punktu od wielu lat i oto nadchodzi. Zapraszamy wszystkich na pierwsze występy: 25.04 Kraków ( Zet Pe Te), 26.04 Poznań (U Bazyla), 27.04 Gdańsk (B 90), 28.04 Warszawa (Proxima).

Nie żałujecie, że w 2010 roku przyszło Wam odstawić wiosła w tak korzystnym dla zespołu momencie?

Ważniejsze jest dla mnie to, że wracamy w jedynym możliwym składzie i w pełni zdrowia. Gotowi do dalszej przygody jaką jest dla nas Black River.

Po wydaniu Black’n’Roll wydawało się, że jesteście na najlepszym kursie na drodze do sporego sukcesu (coraz większe koncerty, coraz liczniejsza publika, marka i rozpoznawalność). Czy uważacie, że uda Wam się dziś odbudować tę pozycję i nadrobić dekadę przerwy, czy nie wybiegacie tak mocno w przyszłość, czekając raczej na naturalny rozwój wydarzeń?

Od wydania debiutu w 2008 nigdy się nie zastanawialiśmy dokąd nas to doprowadzi. W tym zespole wszystko wychodziło samo. Mam wrażenie, że wszystkim udzielał się nasz entuzjazm i ludzie wiedzieli, że robimy to szczerze i z czystej pasji. Zaczynaliśmy od płyty, którą nagraliśmy za własną kasę. Otwieraliśmy koncerty wszystkim i wszędzie. Przeszliśmy całą ciężką i pracowitą drogę początkującego zespołu. Nic nie zostało nam podane na tacy. Na wszystko musieliśmy zapracować. Z perspektywy czasu widzę, że byliśmy na fali wznoszącej i nagle nastąpił koniec. Nikt nie wie co by było gdyby… Nie ma co już nad tym gdybać. Chcieliśmy wrócić, ale koniecznie z nową płytą, aby nie promować wspomnień, a pokazać przede wszystkim sobie, że znowu jesteśmy zespołem. Ważne jest gdzie jesteśmy dziś i znowu nie przejmuję się tym, co przyniesie jutro. Ta rzeka płynęła zawsze sama i niech tak znowu będzie.

Czy utwory wydane na Humanoid to po części materiał przygotowany przed dekadą, czy całkowicie premierowa muzyka?

Znaczna ich część to wynik prób 2017/18. Jest kilka starszych kawałków, ale pracowaliśmy nad nimi do końca miksów. Więc można powiedzieć, że to całkowicie świeża krew.

Jak dużo czasu potrzebowaliście na jej przygotowanie i zaaranżowanie?

Poświęciliśmy tej płycie bardzo dużo czasu. Było sporo prób, nagranych kilka demówek. Przygotowaliśmy około 20 kawałków, z czego na płycie znalazło się 11. Staraliśmy się wybrać kompozycje od siebie na pozór różne, które połączyliśmy jednym brzmieniem i stworzyliśmy z nich spójną organiczną całość.

Jak przebiegała praca w studiu?

Super, bo mieliśmy luksus pracy z ludźmi, z którymi się znamy i lubimy od lat. Takie miejsca jak Heindrich House Studio, Sound Division Studio, Alien FX Studio, Kamienica Studio, to gwarancja profesjonalizmu i zaangażowania od strony realizatorów. Przede wszystkim to było w większości spotkanie i przyjemnie spędzony czas ze starymi sprawdzonymi przyjaciółmi, ale… czasem też ciężka praca, bo wszystkim nam zależało aby efekt końcowy był taki jak słychać na Humanoid.

Pozostając w temacie nowego albumu – choć mocno osadzony w klimatach hard rock/stoner metalu, do którego przyzwyczailiście słuchaczy na dwóch pierwszych płytach, Humanoid jest krążkiem odczuwalnie lżejszym i bardziej radiowym niż poprzednie. Zabieg celowy, czy po prostu wyszło w praniu?

To jak zwykle u nas, zawsze samo wychodzi. Je nie słyszę, że jest lżej. Takiej ciężarówy w brzmieniu ten zespół jeszcze nie miał. Pilnując aranżu, dbaliśmy jedynie o to, aby nie było tam niepotrzebnych nut. Czegoś, co odciąga słuchacza od głównego motywu, którym w danym momencie był wokal lub dowolny instrument. To solidne zwięzłe kompozycje. Ja tak to słyszę.

Na tę chwilę zaplanowaliście 4 koncerty, myślę jednak, że zainteresowanie Waszym powrotem będzie znacznie większe. Jesteście przygotowani na aktywniejsze działanie koncertowe (szczególnie biorąc pod uwagę zobowiązania Waszej sekcji rytmicznej) i czy wiadomo już coś o kolejnych datach?

Wróciliśmy z nową płytą i już za chwilę zaczynamy grać koncerty. Robimy to, bo chcemy dotrzeć z naszą muzą wszędzie gdzie się da. Oczywiście nie ułatwia nam w tym zajętość kolegów w ich priorytetowych zespołach, ale jeżeli znajdzie się tylko jakaś możliwość, to będziemy pokazywali się na żywo. Może to nie będzie zbyt często, ale tym większym świtem to będzie dla nas samych.

Ostatnie słowo należy do Was. Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na koncertach!  

Dzięki za rozmowę również i do zobaczenia przede wszystkim na zbliżających się koncertach!

 

zdjęcia zespołu: https://www.facebook.com/pg/OfficialBlackRiver 

Synu

Fan szeroko pojętej muzyki gitarowej. Z wszelkich szuflad i gatunkowych etykiet.
Napisz do autora: synu@kvlt.pl
Synu

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .