Cancer Bats: „gdy znajdujesz się w punkcie Zero”

Jedną z najfajniejszych rzeczy w Kvlt Magazine jest możliwość luźnego pogadania z zespołami, które się lubi, a potem opublikowania tego jako poważny wywiad. Szczególnie w przypadkach takich jak Cancer Bats, gdy jest to jeden z niewielu (o ile nie jedyny!) zapis rozmowy z tym zespołem w Polsce. Od konceptu stojącego za albumem, przez muzyczne inspiracje, obgadywanie Metallicy, aż po ważny temat ostrzeliwania się fajerwerkami na farmie ziemniaków. Mega pozytywny wywiad.

Cancer Bats interview in English

8 lutego 2016 roku zespół Cancer Bats wraz z Lord Dying zagra jedyny w Polsce koncert (wydarzenie na FB)

Pierwszy kontakt z waszą muzyką miałem w 2010 r., gdy graliście koncert wraz z The Ocean i The Dillinger Escape Plan. Wtedy nie byłem jeszcze fanem żadnego z tych zespołów (w tym też i Cancer Bats), ale teraz zrobiłbym wszystko, aby jeszcze raz zobaczyć taką trasę.

Scott: Świetnie się bawiliśmy na tamtej trasie z DEP. W jakim mieście nas widziałeś?

W 2010 r w Warszawie – to był chyba jeden z najbardziej intensywnych koncertów w moim życiu.

Scott: Pamiętam ten koncert. Kochamy grać w Polsce, to jeden z naszych ulubionych krajów. Ludzie tutaj zawsze są dla nas gościnni i doceniają każdy z naszych przyjazdów.

No to skoro już wstęp mamy za sobą – co oznacza dla was Searching for Zero tak jako album jak i sam tytuł?

Scott: Przez ostatnie kilka dziwacznych lat doświadczyliśmy wielu wzlotów i upadków tak w życiu zespołowym i personalnym, co stanowiło inspirację dla tytułu tego albumu. Wielu z naszych przyjaciół i członków bliskiej rodziny odeszło i ten okres był wyjątkowo dołujący dla większości z nas. Głównym pomysłem było, aby tworzenie nowego albumu stało się przekierowaniem tego co złe. Może być już tylko lepiej, gdy znajdujesz się w punkcie Zero… najniższym z możliwych.

Czy zatem udało wam się ostatecznie osiągnąć to katharsis?

Scott: Nie wiem czy jest możliwe, aby wymazać ból po utracie kogoś, kogo kochasz. Jesteśmy dumni z tego albumu, a ilość ciężkiej pracy jaką włożyliśmy w jego powstanie pozwoliła nam kontynuować naszą przygodę z zespołem. Wydaje mi się, że obecnie jesteśmy w świetnym momencie naszej kariery, co pozwala nam doceniać każdy występ na scenie. A ponieważ wiele z nowych utworów, które wykonujemy są o osobach, które utraciliśmy, czujemy się jakbyśmy oddawali cześć ich pamięci. A to sprawia, że nasze występy są tak szczere każdej nocy na trasie.

Przed naszą rozmową wydawało mi się, że mogę trochę przesadzać myśląc, że wasz najnowszy album jest najpoważniejszym dotychczas. Nie ma tutaj takiego poczucia niepoważnej lekkości, którą dało się wyczuć na waszych poprzednich płytach jak np. w utworze Drunken physics. Z drugiej strony wydaje mi się, że Searching for Zero zawiera jedne z najbardziej melodyjnych partii i utworów w całej waszej dyskografii. Jak udało wam się stworzyć naprawdę poważny album mający stanowić odbicie waszych osobistych odczuć z tak olbrzymią dawką melodii?

Scott: Nie mogę się z Tobą zgodzić. Posłuchaj kawałka All hail, który ma klimat pizza thrashu! Ten utwór jest naszym hołdem dla Oderusa Urungusa i choć utrata naszego przyjaciela była ciężkim przeżyciem, to zdecydowaliśmy się utrzymać utwór i tekst w atmosferze komiksu horroru SF. Oddając to jaki jest GWAR. Melodia jest dla nas czymś naturalnym. Na naszych albumach są melodyjne utwory, a my po prostu za każdym razem staramy się dowalić inną melodię, aby się nie zanudzić. Może i jest tego trochę więcej na Searching for Zero niż na poprzednich płytach, ale po prostu tak się nam podoba. To wszystko przyszło naturalne i nie było jakimś przemyślanym ruchem. Tak wyszło, że spośród 30 utworów, które napisaliśmy na ten album, wiele z tych najlepszych okazało się najbardziej melodyjnymi.

Cancer bats wywiad 2016 1

Cancer Bats w swojej karierze przeszło kilka zmian stylistycznych. Nie były to może rewolucje czy wywrócenie wszystkiego do góry nogami (nikt nie oczekuje od was, że wydacie album utrzymany w klimacie rockowej opery), ale tak Bears, Mayors, Scraps & Bones jak i Searching for Zero dostarczają nam „czegoś nowego”. Staracie się podążać w nowych kierunkach czy to też przychodzi wam naturalnie i jest ciężkie do dostrzeżenia na pierwszy rzut oka?

Scott: Myślę, że na każdej płycie chcemy osiągnąć coś trochę innego. Duże zmiany na Bears, Mayors, Scraps & Bones wynikały z tego, że ten album stworzyliśmy i nagraliśmy po raz pierwszy z basistą. Wcześniej to ja pisałem wszystkie utwory i nagrywałem ścieżki basu. Inną sprawą jest, że Bears, Mayors, Scraps & Bones był pierwszym album, gdzie udało nam się wiele zrobić już w samej pre produkcji, zamiast po prostu wejść do studia z na wpół ukończonymi piosenkami bez tekstów dla większości z nich. Na Searching for Zero zrobiliśmy podobnie, ale tym razem napisaliśmy więcej utworów niż kiedykolwiek wcześniej. W naszym studio siedzieliśmy i pisaliśmy jeden utwór każdego dnia przez cały miesiąc, a potem wybraliśmy 15 kawałków z 30 nad którymi dłubaliśmy przez ten czas. Z wieloma demówkami po drodze. Chcieliśmy stworzyć wyraźnie inny album jako wyzwanie rzucone samym sobie, ale tak naprawdę nigdy nie gadaliśmy o samym stylu. Połowę utworów napisaliśmy spontanicznie jammując w salce. Znamienna była też nasza decyzja o wyborze nowego producenta, aby nie znudzić się w trakcie i by móc zobaczyć, co ktoś nowy mógłby wnieść do naszego albumu. Wybraliśmy Rossa Robinsona, po tym jak zorientowaliśmy się, że wiele z albumów nad którymi pracował okazało się najlepszymi w dyskografii danego zespołu, a on sam jest znany z specyficznego podejścia jeśli chodzi o produkcję. Chcieliśmy, aby ten album był ekscytujący tak dla nas jak i dla słuchaczy.

Skoro już mówimy o procesach twórczych – od zawsze zastanawiałem się skąd wzięliście tytuły dla utworów takich jak Lucifer’s Rocking Chair, Pneumonia Hawk czy Black Metal Bicycle. Nawet Cancer Bats nie jest zbyt „normalną” nazwą dla zespołu.

Scott: Liam (Cormier – wokalista zespołu) wpadł na pomysł z Cancer Bats i Penumonia Hawk jako nazwy dla naszego zespołu. Wolałem Cancer Bats, ale uznaliśmy, że drugie z pewnością nada się świetnie na tytuł jakiegoś utworu. Nie pamiętam dokładnie jak wpadłem na tytuł Lucifer’s Rocking Chair, ale pamiętam, że mieliśmy mnóstwo zabawnych tytułów dla wielu z kawałków, które wtedy tworzyliśmy. Wydaje mi się, że PMA ‘Til I’m DOA oryginalnie nazywało się Alladdin’s Promise! [śmiech] Tytuł Black Metal Bicycle pochodzi od naszych kumpli z 3 Inches od Blood. Byłem z Liamem na trasie z Motörhead, Corrosion of Conformity i 3 Inches of Blood w 2005 i na tej trasie ich ex wokalista Jamie (Hooper) miał naszywkę albo koszulkę z rowerem z ramą w kształcie pentagramu czy coś takiego. Kiedy zaczęliśmy pisać przypomniałem sobie o tym i pomyślałem, że Black Metal Bicycle będzie niezłym tytułem. Żeby było śmieszniej Dead Wrong na początku nazywał się właśnie Black Metal Bicycle, ale po tym jak Liam napisał tekst dla tego kawałka, to wszystko przestało się trochę zgadzać. Na szczęście mieliśmy jeszcze utwór bez tytułu, który teraz znacie jako Black Metal Bicycle!

Też wolę Cancer Bats – łatwiej jest skandować tę nazwę na koncertach. Za pierwszym razem, aż zdarłem sobie gardło od tego. Oglądanie was na żywo jest trochę dysonansem poznawczym. Wiem, że to stereotyp, ale Kanadyjczycy są jednak znani ze swojego pokojowego nastawienia (chyba, że zaczną grać w hokej), a wasz występ na żywo jest jak wielki billboard z neonowym napisem „Fuck you”. I zawsze wypada świetnie. Skąd macie tyle energii, aby każdej nocy szaleć na scenie?

Scott: [śmiech] Myślę, że tak samo raczej nikt nie spodziewał się nadejścia black metalu z norweskiego Bergen! Dla nas to jest po prostu normalne, dorastaliśmy w bardzo energicznym, potężnym i wyjątkowo płodnym środowisku muzycznym. Szczególnie jak spojrzysz na hardcore punk i metal. Świetne zespoły jak Day Of Mourning, The Swarm, A Death For Every Sin, Buried Inside, Acacia, Left For Dead, Spread The Disease, Monster Voodoo Machine i Mundane – same kanadyjskie składy, które może są nieznane dla młodych ludzi z zewnątrz. Ale to były zespoły, które nas inspirowały, które zawiesiły poprzeczkę naprawdę wysoko. Pamiętam niezliczoną ilość niesamowicie energetycznych, oczyszczających wewnętrznie, a zarazem niekiedy brutalnych koncertów, które widziałem jako dzieciak. Jedno było dla nich wspólne – niczego nie udawali. Wszystkie te zespoły były pełne pasji i szczerości w 110% i gdy szaleli na scenie uzmysłowili nam, że niepewny siebie dzieciak z liceum może chwycić za gitarę, napisać kilka piosenek, wypromować swoje koncerty i ruszyć w trasę z kumplami. Wszystkie nasze ulubione lokalne zespoły miały zajebistą energię sceniczną i tak naprawdę, to jest jedyny znany nam sposób występów na żywo.

Nie wiem czy to pytanie nie jest zbyt personalne, ale czy zacząłeś grać na gitarze, aby móc poradzić sobie z tymi problemami i niepewnością?

Scott: [śmiech] Nie, po prostu usłyszałem Metallicę i postanowiłem, że muszę mieć gitarę, bo to najfajniejsza rzecz na świecie. Ale gdy moja gra na gitarze osiągnęła całkiem przyzwoity poziom, to moja pewność siebie z pewnością wzrosła.

Tak właśnie działa Metallica [śmiech]. Wydają muzykę, którą wcześniejsi fani nienawidzą, pozywają do sądu cover bandy, są postrzegani jako „przypałowy zespół metalowy”, ale wciąż inspirują ludzi do sięgnięcia po instrument (no i w przyszłości z pewnością udało im się wydać kilka niesamowitych albumów).

Scott: Metallica ma taki wpływ, bo jako zespół zmienili charakter współczesnej muzyki, a ich pierwsze pięć albumów jest kurewsko znakomite. To nie oni pozwali tamten cover band, zrobił to ich prawnik, a Metallica zwolniła go za to. Jasne Metallica wydała kilka albumów, których fani nie pokochali. Ale nawet te płyty, które są uznane przez fanów za gorsze, są wciąż o wiele lepsze od praktycznie większości mainstreamowego metalu. Łatwo obrzucić hejtem ludzi, którym się udało, ale czy którykolwiek z ich krytyków mógłby zakwestionować to co osiągnęli i zrobili dla współczesnej muzyki? Nie. Całym sercem szanuję ten zespół. To ludzie tworzą zespoły, a ci jak wiadomo popełniają błędy. Ludzie zbyt często popełniają błąd porzucania swojego uwielbienia dla zespołu od razu po tym jak ten wyda album, który im się nie spodoba. Fałszywi fani…

Cancer Bats wywiad 2016 3

Waszą muzykę najłatwiej opisać jako połączenie hardcore’a z metalem (choć nie posunął bym się tak daleko jak wiki I określił ją metalcorem). Wasza muzyka raczej łączy ludzi, którzy na co dzień siedzą w różnych gatunkach czy jest powodem dla elitystów do automatycznego włączenia trybu „hurr-durr”?

Scott: Ja też nie nazwałbym nas metalcorem [śmiech] Choć dorastaliśmy uwielbiając metalcore’a z lat 90’ i da się odnaleźć jego elementy w tym co robimy, to najczęściej jest to o wiele bardziej subtelne. Po prostu lubimy wszystkie typy agresywnej muzyki i staramy pisać utwory, których zagranie będzie dla nas fajne. A najlepsze w tym wszystkich jest, że na całym świecie nasi fani pochodzą z różnych środowisk. I kochamy, że tak jest. Wspaniale jest widzieć hardcore’owe dzieci, crust punkowców z irokezem, kucowatych metalowców, gotów, jugallo, motocyklistów i rock’n’rollowe mamuśki i tatulków na naszych koncertach. Nic nie przebije tego uczucia. Wszyscy są mile widziani, aby szaleć na koncertach Cancer Bats. I oczywiście mamy nadzieję, że wszyscy wracają do domu uśmiechnięci. Bo my na pewno. Dorastałem chodząc na wiele punk rockowych koncertów DIY gdzie dzieciaki malowały sobie napis UNITY (jedność) na swoich skórzanych kurtkach i takie tam, ale to jest coś z czego jestem naprawdę dumny jeśli chodzi o nasz zespół. Móc zobaczyć ludzi, którzy normalnie nie zadają się ze sobą, bawiących się razem na naszych koncertach jest z pewnością świetnym uczuciem.

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad pozytywnym wpływem jaki wasza muzyka wywiera na słuchaczach? Nie raz włączenie np. Doomed to Fail dało mi pozytywnego kopa i motywację.

Scott: Zajebiście! Naprawdę cieszę się, że to ci pomogło! I tak – cały czas ludzie powtarzają nam to samo. I oczywiście wiele to dla nas znaczy. Daje nam to cel. Szczególnie ze względu na to, że tworzymy muzykę szczerą i organiczną, co daje nam poczucie realnej więzi z publicznością. Gdy widzisz tych wszystkich ludzi, którzy śpiewają nasze teksty, to możesz zobaczyć, że oni naprawdę w nie wierzą.

Tym pytaniem trochę zmienię nastrój. Czy wy naprawdę aż tak bardzo nienawidzicie swojego perkusisty? Strzelacie do niego fajerwerkami w teledysku do Satellites. Oddzielacie od ukochanego psa i doprowadzacie do płaczu w Road Sick. To okrutne. Jak takie pomysły w ogóle przychodzą wam do głowy?

Scott: [śmiech] To nie tak, kochamy Mike’a (Petersa – perkusistę zespołu) i tylko on był na tyle odważny, że dał się ostrzeliwać fajerwerkami przez przeraźliwie zimne 5 godzin na farmie ziemniaków w Ontario! Po prostu staramy się, aby kręcenie tych filmików było najzabawniejsze jak się da. Więc wpadamy na te szalone idee, które pozwalają nam spędzić miło czas, zamiast tylko udawać, że gramy naprzeciw kamery przez 15 godzin.

W lutym wraz z Lord Dying występujecie w Warszawie w klubie Hydrozagadka. Czego możemy się spodziewać na koncercie? Tak poza ogromną dawką energii. Może coverów jako Bat Sabbath? Czy pytając o to trochę niszczę niespodziankę?

Scott: Każdy z koncertów jaki dajemy w Warszawie jest najlepszy na trasie. Więc już wiemy, że będzie najlepszy. Polska publiczność jest pełna energii i sprawia, że za każdym razem sami świetnie się bawimy. Naprawdę nie mogę się doczekać aż odwiedzimy Polskę ponownie! Niestety, nie mogę obiecać, że na scenie pojawi się Bat Sabbath!

To było ostatnie z moich pytań. Dzięki za czas, który przeznaczyłeś na wywiad i mam nadzieję, że udało mi się nie zamęczyć cię pytaniami.

Zdjęcia Cancer Bats pochodzą z materiałów promocyjnych nadesłanych przez zespół.

Z zespołem rozmawiał – Naird

Piotr

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .