Chimera: “gramy ciężką muzykę, bez dwóch zdań”

Zespół Chimera to formacja, która jak sama o sobie mówi nie jest podobna do żadnego innego bandu. O ich twórczości można luźno powiedzieć, jako o mocnej fuzji black metalu, heavy metalu, groove i rocka. Na początku 2016 roku wydają swój debiutancki album. Kim są i dokąd zmierzają? Zapraszamy do lektury rozmowy z Charonem, Dantem i Andrzejem, czyli formacją Chimera!

 

Przybliżcie sylwetkę zespołu Chimera i charakter granej muzyki tym, którzy być może nie mieli jeszcze styczności z twórczością waszego zespołu.
Andrzej: Gramy ciężką muzykę, bez dwóch zdań – każdy z nas inaczej ją określa. Dante (nasz gitarzysta) twierdzi, że to heavy metal mieszany z black metalem. Ja z kolei bardziej kierowałbym się w stronę groove metalu. Niemniej ,każdy fanów z powyższych znajdzie coś dla siebie w muzyce, którą gramy.
Dante: Docieramy się, a wynik tego będzie można usłyszeć na płycie. Na chwilę obecną określiłbym naszą twórczość faktycznie jako heavy/black metal, jednakże słychać w niej wiele innych wpływów. Mówię tu o klasycznym podejściu do partii perkusyjnej, o bardziej rockowym zacięciu po gitary momentami bliższe death metalowej rytmice. Wokal balansuje pomiędzy niskim growlem a black metalowym screamem. Podobne fuzje już występują, jednaże każdy temat można ugryźć od innej strony. Uważam, że wyszło nam coś świeżego, a materiał, który teraz powstaje, będzie podsumowaniem tego, co sobą przedstawiamy.

Swój pierwszy koncert jako Chimera zagraliście  w 2014 roku. Czy wcześniej udzielaliście się już w jakichś zespołach? Jak wygląda Wasze muzyczne doświadczenie?
Charon: Moim pierwszym zespołem, jeszcze za czasów studenckich, był kielecki zespół Yard. Ogólnie było wiele zespołów lub projektów muzycznych, w których brałem udział, aczkolwiek pierwszym konkretniejszym zespołem był PeaceMaker, który ma na koncie już dwie płyty. Z resztą grałem w nim z Dantem. Z Dante graliśmy wcześniej tez w naszym projekcie o nazwie MammonSlave, to była fajna zabawa.
Dante: Pierwszy koncert jako Chimera zagraliśmy w Opocznie, moim rodzinnym mieście. Tam też powstawały pierwsze projekty, w których brałem udział, po dziś dzień aktywnie koncertują i wydają płyty. Pierwsze granie zespołowe zacząłem z zespołem Gwardia. Znajomi z PeaceMaker`a, również z Opoczna, potrzebowali mnie do pełnego składu. Równolegle do tego zespołu dołączył Charon, nasz gitarzysta. Na dzień dzisiejszy, wraz z moim przyjacielem Plemnikiem, tworzę jeszcze dwuosobowy zespół o nazwie Wrabath. Gram tam na gitarze i jest to mój przewodni instrument, na basie grałem z potrzeby, aczkolwiek bardzo lubię niskie tony (śmiech). Brałem udział w wielu projektach, które nigdy nie doczekały się skompletowania pełnego składu i umierały śmiercią naturalną. Nie można też zapomnieć o wspomnianej formacji MamonSlave, gdzie grałem z Plemnikiem i Charonem. Można uznać, że zespół ten ustanowił podwaliny Chimery, a świadczy o tym chociażby jeden z utworów, który gramy z tamtych czasów, oczywiście po gruntownych modyfikacjach.
Andrzej: Jesteśmy dość muzycznie zapracowani, ale to chyba dobrze. Gdzieś to doświadczenie trzeba zdobywać. I grouppies (śmiech).

Na przełomie lat 2014 i 2015 Chimera odbywa niewielką trasą koncertową zatytułowaną Rise Of  Antagonism. Opowiedzcie coś więcej o tym tourze: jak został zorganizowany? Z kim i gdzie graliście? Jak oceniacie przebieg i podsumowujecie całość?

Charon: Wpadłem na pomysł, że skoro mamy już set koncertowy to czemu nie zrobić, a zarazem zorganizować trasy koncertowej? Także organizacją zajęliśmy się sami. Poznaliśmy dokładnie na czym to polega, nabraliśmy większej ilości kontaktów, a przy okazji zwiedziliśmy trochę Polski. Czasami przyznam nie było łatwo ale dla chcącego nic trudnego. Na trasie towarzyszyli nam Koios z Warszawy oraz Mammon z Wrocławia. Gościliśmy także wiele fajnych kapel takich jak BrainWashed czy Stygmath oraz wiele więcej. Serdecznie ich pozdrawiam, to fajne kapele i jeszcze fajniejsi ludzie. Graliśmy głównie w centralnej i południowej Polsce takich jak Warszawa Kraków, Łódz, Kielce czy Kraśnik. Pierwsza trasa, pierwszy raz mieliśmy styczność z organizowaniem takiego przedsięwzięcia. Teraz wiemy co moglibyśmy zrobić lepiej lub inaczej. Wyciągnęliśmy wnioski i czas organizować kolejną trasę tym razem znacznie dłuższą. Ogólnie rzecz biorąc trasa udana, poznaliśmy wiele świetnych osób, z którymi utrzymujemy kontakt do dzisiaj i to się nie zmieni.
Andrzej: Zahaczaliśmy o takie miasta jak Warszawa, Kielce, Katowice, Wrocław, Łódź i Kraśnik – całej listy nie pamiętam. Koncert w tym ostatnim był dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem, bo zjawiło się mnóstwo ludzi, którzy dobrze bawili się podczas naszego koncertu. Gorzej w Warszawie czy w Łodzi. W Warszawie ludzie niechętnie chodzą na koncerty, a jak już przyjdą to często – nie wszyscy! – zachowują się jak loża szyderców. “Ja też tak umiem”, “tutaj było nie w punkt”. A przecież to nie o to chodzi w koncertach, żeby wszystko było w punkt. Myślę, że warszawska publika może uczyć się od Kraśnika, jak należy się bawić na koncertach. Dostanę pewnie potem baty za to stwierdzenie.

Czy chcecie tę trasę jeszcze powtórzyć?
Charon: Właśnie zajmujemy się organizowaniem kolejnej trasy. Po wydaniu płyty, która wyjdzie na światło dzienne na początku roku, planujemy trasę z tejże okazji. Trasa odbędzie się na przełomie luty-kwiecień, odbędzie się około 20stu koncertów. Co do poprzedniej trasy, chętnie bym ją powtórzył aczkolwiek trzeba iść na przód. Ale kto wie… sądzę że z zespołami z  pierwszej trasy spotkamy się na dechach jeszcze nie raz.
Andrzej: Na pewno do niektórych miejsc powrócimy, inne już ominiemy. Jeżdżenie po Polsce z koncertami to przyjemne ale też i wymagające zajęcie. Przyjemne, bo na ogół poznajemy super pozytywnie nastawionych ludzi, a wymagające, ponieważ każdy z nas oprócz muzyki ma pracę i inne zainteresowania, więc jeśli przez 2 miesiące należy rezygnować z wolnego weekendu na poczet grania koncertów, to domyślasz się jak po takiej trasie człowiek może się czuć. Pomijając satysfakcję oczywiście (śmiech).

Od  ponad roku pracujecie nad debiutanckim albumem. Premiera ma się odbyć na początku roku, jaki tytuł będzie miała ta płyta i jaki format: będzie to EP? Czy pełny album?

Dante: Transmutation zostanie wydany na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku, przynajmniej taki cel sobie obraliśmy. Jest wiele zmiennych, które mogą nam ten plan pokrzyżować, ale jesteśmy dobrej myśli. Startujemy “z wysokiego C”,  pełnowymiarowy album będzie składać się z dziewięciu utworów. Nie mamy rozbudowanych kompozycji po dziesięć minut, aczkolwiek słyszałem krótsze albumy. My mieścimy się w normie, w końcu teraz nie robi się długich płyt…
Andrzej: Będzie to coś pomiędzy EP-ką a long play’em, mam wrażenie. Pozostańmy więc przy wersji, że będzie to long play, albo medium play.

W sieci znaleźliśmy trzy utwory z Waszej demówki nagranej jeszcze w 2014 roku. To dla Was aktualny materiał? Gdzie powstał? Czy któryś z tych utworów znajdzie się na nowej płycie?
Charon: Nagrania w sieci, które udostępniliśmy były po części zapowiedzią wtedy jeszcze EP-ki. Są to wersje mocno demonstracyjne. Na albumie znajda się te utwory aczkolwiek w dużo lepszej jakości, nagrane na nowo i troszkę inaczej zaaranżowane. Tamtejsze nagrania zostały zarejestrowane po części w studio, jak ścieżka perkusji a po części w domu.
Dante: Jakie demo? To pewnie przecieki, które wykradła jakaś zła dusza! (śmiech). Z dema nie jestem zadowolony, utwory udostępniliśmy pośpiesznie, nagrania rejestrowane po części w domu, perkusja w RecoStudio. Myślę, że lepszy rezultat uzyskalibyśmy nagrywając na “setkę” ale co się stało, to się nie odstanie. Tak, utwory udostępnione w Internecie, całe trzy, będzie można posłuchać w wersji, która ma ręce i nogi na debiutanckim albumie, a demo, które nigdy nie zostało wydane fizycznie, przejdzie do “zapomnianej historii”.
Andrzej: Demo nagrywaliśmy dość na szybko, w lekkim stresie, żeby mieć coś, co można klubom pokazywać w celu organizowania koncertów. Płyta z kolei będzie dopieszczona i dośrubowana. Poza nami w proces nagrywania byli zaangażowani świetni ludzie. Pozytywni, uśmiechnięci ludzie z pasją i profesjonalnym podejściem. Mam nadzieję, że to wszystko będzie słychać na płycie.

Do kogo będzie adresowany Wasz pierwszy krążek? Fani jakich brzmień, zespołów powinni się nim zainteresować?
Charon: Na pewno zainteresują się nim osoby lubiące cięższe gitarowe granie, a tym samym lubujące się w ciekawych i niebanalnych tekstach, które mogą skłonić do głębszych przemyśleń. Teksty są w języku polskim jak i angielskim.
Dante: Jak to mówi o sobie zespół Kabanos – “Zespół taki sam, jak żaden”. Tak też osobiście traktuję Chimerę. Dla mnie takie pytania są trochę podchwytliwe, potrafią naprowadzić słuchacza, czym aktualnie muzycy inspirują się w swojej twórczości. To nie tak że to jakiś sekret, ale po co wystawiać wszystkie karty na stół? Dajmy szansę recenzentom. Nie potrafię wskazać choćby jednego zespołu, który grałby podobną muzykę. Mój ogląd jest mocno subiektywny i ciężko mi znaleźć taki dystans do tego, co wymyślam, jak osoba nie zamieszana w proces twórczy. Mogę jedynie wymienić kapele które lubię i cenię, jednak moim zdaniem nie ma to nic wspólnego z tym, co robimy. To jak dana grupa zabrzmi jest wynikiem chemi pomiędzy muzykami i wielu godzin przegranych prób. Uwielbiam takie zespoły jak: Marduk, Ethelyn, Nile, Mord’A’Stigmata, Belphegor, Mgła, Samael, Nomad, Gojira, Cruciamentum.
Andrzej: Jako perkusiście zależało mi na tym, żeby było tąpnięcie i pod tym względem materiał przypomina mi trochę Panterę czy Gojirę momentami. Ale jest też tam trochę trashu. W każdym razie, myślę, że fani ciężkiego, rytmicznego grania będą zadowoleni.

Polskie środowisko około blackmetalowe to dość hermetyczna i wymagająca grupa słuchaczy. Uważacie, że uda Wam się przekonać ich do Chimery?
Charon: Mamy taką nadzieje, ale z drugiej strony osobiście sądzę, że tworzymy dla siebie… jeśli komus się nasz Twór spodoba to świetnie, nikogo na pewno do tego nie chcemy zmuszać.
Dante: Z tego względu że, jak to nazwałeś, jest to “hermetyczna grupa”, myślę, że nie chodzi nam o przekonanie jej do siebie. To przecież oznaczałoby konieczność dopasowania się do niej, jako że ci fani potrafią być wymagający. Nie o to nam chodzi. Gramy taką muzykę a nie inną, wszystkie pozytywne i negatywne opinie są dla mnie mile widziane. Uważnie śledzę tą scenę i mocno się z nią utożsamiam. Sądzę, że w tej chwili jest osłabiona przez wtórne zespoły nie wnoszące nic nowego. Czy my coś dokładamy do tej puli? Skromnie powiem, że nie. Zaledwie interpretujemy black metal jako gatunek i nie wzmacniamy tej sceny, aczkolwiek czujemy się z tym dobrze. Nie wiem w jakim kierunku pójdzie nasza przyszła twórczośc, mogę się jedynie domyślać, a jak się stanie? Zobaczymy…
Andrzej: Osobiście jestem niezwykle daleki od stwierdzenia, że gramy black metal z prostego powodu, że wokal mamy bardziej niski a w perkusji nie ma blastów. Więc jeśli, ktoś spodziewa się po naszej muzyce skrzeków i karabinu maszynowego na werblu to może czuć się zawiedziony (śmiech). Ale jeśli ktoś szuka czegoś nowego, bo staramy się łączyć ze sobą różne nurty metalowej muzyki, to myślę, że zawiesi na nas ucho.

Gdzie w tej chwili można sprawdzić Waszą muzykę i gdzie na bieżąco można śledzić nowości dotyczące zespołu Chimera?
Charon: Gdy tylko utwory będą po miksach i masteringu, na pewno wstawimy poszczególne chociażby na nasze konto youtube. Będzie nas też można posłuchać w radiu Heretica czy Revolta. Wszelakie informacje będziemy zamieszczać na naszym Facebooku (https://www.facebook.com/ChimeraMetal/). W niedalekiej przyszłości powstania nasza oficjalna strona internetowa.

Czy na koniec naszej rozmowy możecie podrzucić naszym czytelnikom link do jakiegoś Waszego nagrania?
Charon: W tym momencie mamy jedynie nagrania demo o których wspomnieliśmy wcześniej. A oto link do naszego konta youtubowego gdzie zamieszczone są wszelakie nagrania oraz filmy. Póki co nie jest ich dużo ale to się zmieni -> https://www.youtube.com/channel/UCg7tm6cJpZX7x4jrehgCYLQ

chimera koncert

Piotr

Tagi: , , , , , , , , , .