Colin H. van Eeckhout (AmenRa): „Światło pomiędzy cieniami jest najważniejszą częścią naszej muzyki”

AmenRa w Progresji, 2019, fot. Aleksander Hoc

AmenRa należy do najciekawszych i najbardziej brutalnie grających zespołów, reprezentujących scenę post-metalową. Belgowie słyną z niezwykle intensywnych koncertów, podczas których konfrontują publikę z natarciem dźwięków wypełnionych rozpaczą, bólem i agresją. Przy okazji listopadowych występów grupy w Polsce, udało nam się porozmawiać z twórcą formacji, Colinem H. van Eeckhoutem. 


Kamil Downarowicz: W tym roku AmenRa obchodzi 20-lecie istnienia. Jak bardzo zespół zmienił się na przestrzeni tych wszystkich lat?

Colin H. Van Eeckhout: To bardzo ciekawe pytanie. Takie, na które chyba nie da się odpowiedzieć w wyczerpujący sposób. Wiesz, niektórzy z nas zaczęli grać razem, gdy mieliśmy jakieś 16 lat. Teraz jesteśmy tuż przed 40-stką, większość z nas ma dzieci, prowadzi w pełni dorosłe życie. Z całą pewnością w ciągu tych dwudziestu lat nasze prywatne światy uległy poważnej metamorfozie. Zmieniliśmy się jako ludzie, jako muzycy, jako przyjaciele. W każdym tym wymiarze staliśmy się silniejsi, mocniejsi niż kiedykolwiek wcześniej. Myślę, że doskonale zdajemy sobie sprawę, że ścieżka, jaką podążamy to prawdziwy dar, który w pełni doceniamy, i za który jesteśmy ogromnie wdzięczni. Granie muzyki ciągle sprawia nam ogromną radość, dlatego robimy to bardzo naturalnie.

Pamiętasz, jak czuliście się, kiedy wydawaliście swoją debiutancką płytę? Pojawiła się wtedy u Was jakaś szczególna ekscytacja, może nawet duma?

To był początek nowego rozdziału, nowego zespołu, więc oczywiście byliśmy bardzo podekscytowani. Chyba nigdy w życiu nie czułem się tak zapalony do robienia czegoś, tak jak wtedy. Za każdym razem, kiedy nagrywamy nowy album, czujemy się szczególnie zmotywowani, dajemy z siebie naprawdę wszystko, co jest w nas najlepsze. Nigdy nie odpuszczamy.

Muszę przyznać, że sposób, w jaki opowiadasz o radości grania, tworzenia brzmi szczególnie z Waszym przypadku. Muzyka AmenRa wydaje się brutalna, dzika, tymczasem swoje wszystkie dotychczasowe albumy nazwaliście „mszami”, a msza kojarzy mi się ze spokojem ducha, kontemplacją. Możesz wyjaśnić mi ten paradoks?

Nasza muzyka jest nie tylko brutalna i dzika. Jeśli wsłuchasz się naprawdę dokładnie, dostrzeżesz w niej sporo wrażliwości, emocjonalności. Albumy, które tworzymy, rzeczywiście mają być momentami refleksji nad sobą, kontemplacji. Podobnie jak msze, które są takim czasem w życiu człowieka, kiedy się szuka odpowiedzi i odnajduje pociechę lub nadzieję pośród mroku.

Do której części „Mass” jesteś najbardziej przywiązany? Którą z  nich cenisz najbardziej?

„Mass III” i „Mass VI” to zdecydowanie najcięższe kamienie milowe w naszej karierze. „III” była miejscem, w którym znaleźliśmy kierunek i udało nam się stworzyć coś więcej niż  zwykły „utwór muzyczny”. „VI” otworzyła nas przed szerszą publicznością, sprawiła, że poczuliśmy się akceptowani.

A propos „Mass VI”. Na okładce albumu widzimy martwego łabędzia, to dość niepokojący obraz. Łabędź to piękny, majestatyczny ptak, tymczasem śmierć odbiera mu to wszystko. Możesz mi powiedzieć, dlaczego zdecydowaliście się na wybór akurat takiej grafiki?

Od zawsze poszukujemy prawdziwego dzieła sztuki lub obrazu, który z powodzeniem zwizualizuje naszą muzykę. I ten obraz przypadł nam do gustu, ponieważ ucieleśniał kontrast w naszej muzyce. W smutku jest piękno. Łabędź jest, co prawda, pełnym gracji, silnym ptakiem, ale potrafi też ostro i brutalnie zaatakować, gdy poczuje się zagrożony. Zwróć uwagę, że ten łabędź – choć martwy – nadal jest piękny, wzbudza zachwyt. Wymaga wiecznego szacunku. Nawet w wiecznym spoczynku.

Fot. Okładka płyty “Mass VI”

No tak, bo pomimo całego mroku, który jest typowy dla AmenRa, zawsze istnieje odrobina światła i nadziei w Waszej muzyce. Czy moja obserwacja jest dokładna?

Zdecydowanie tak. Światło pomiędzy cieniami jest najważniejszą częścią naszej muzyki. Nadzieja istnieje zawsze, nawet kiedy w danym momencie jej nie dostrzegamy. Jako zespół naginamy ciemność w światło.

Jakie były najlepsze i najgorsze momenty Waszej dotychczasowej kariery?

Jest to dość paradoksalne, ponieważ najgorsze chwile w moim życiu osobistym okazały się najlepszymi momentami w naszej karierze zespołu. Czasem jest tak, że im bardziej cierpimy, tym bardziej interesująca i prawdziwa staje się muzyka, którą tworzymy.

Kiedyś deportowali nas z USA, to było na pewno mało przyjemne doświadczenie. Minusem były też wypadki na trasie, zdarzyła się raz kradzież naszego sprzętu…ale wiesz, ostatecznie  to nic nie zniszczyło i nie zniszczy wszystkich tych pięknych chwil, które przeżyliśmy razem jako przyjaciele i zespół. Wszystkie te przygody…. miłość, wsparcie, które dostawaliśmy, kiedy tego najbardziej potrzebowaliśmy…nie sposób tego nie docenić.  

Fot. Materiały zespołu

Gdybyś mógł spotkać dzisiaj Colina dwadzieścia lat młodszego, to co byś mu powiedział? Jakiej rady udzielił?

Powiedziałbym mu: nie martw się, chłopie, wszystko będzie dobrze. Nie bądź też taki surowy dla siebie i dla ludzi, których kochasz.

Muzyka Waszego zespołu posiada aspekt religijny, duchowy?

Trudno powiedzieć. To, w co wierzymy, poprowadzi nas przez mroczne czasy w naszym życiu. Religia daje ludziom siłę, nadzieję, kiedy jest potrzebna, coś, czego możemy się trzymać. Na pewno da się powiedzieć, że używamy naszej muzyki jako naczynia, do modlitw, opowieści o trudnościach. Traktujemy  muzykę, jako instrument prawdy.

AmenRa w Progresji, 2019, fot. Aleksander Hoc

Myślisz, że religie przyniosły naszemu światu więcej złego czy dobrego? Z jednej strony religie nadają życiu ludzi sens, z drugiej prowadziły od zarania dziejów do wojen i konfliktów.

Zorganizowane religie przyniosły z całą pewnością więcej  zła niż dobra. Ale te wszystkie instytucje, systemy hierarchii nie mają nic wspólnego z prawdziwą esencją religii, są często wręcz jej zaprzeczeniem. 

Jesteście znani z emocjonalnych, intensywnych koncertów. Czy kiedy schodzicie ze sceny czujecie, że właśnie zażyliście lekarstwo na ból i cierpienie? Tym są dla Was właśnie występy na żywo?

Kiedyś czułem się pełen energii, w pełni wtopiony w to, co się dzieje, ale….w dzisiejszych czasach coraz częściej nienawidzę występów na żywo. Nie wiem dlaczego. Jeszcze tego nie rozgryzłem.

W Waszej muzyce słychać wiele cierpienia. Czy według Ciebie cierpienie jest ważnym aspektem ludzkiego życia? Czy to uczy nas czegoś ważnego?

Cierpienie i ból przynoszą ci największe życiowe lekcje. Jest to typ pewnej mądrości, która nie jest do zdobycia w żaden inny sposób.

Na niektórych koncertach używasz np. haków czy kabli do torturowania swojego ciała. Dlaczego zdecydowałeś się akurat na taką formę artystycznej ekspresji? Moje ciało jest moim instrumentem, staram się używać go w pełnym zakresie. Nie nakładam na siebie żadnych ograniczeń, nie wytyczam granic.

Zależy Ci, żeby wywołać w publiczności uczucie szoku, wytracić ją ze strefy komfortu? Żeby razem z Tobą przekroczyła pewną granicę?

Nie, nie widzę w tym sensu, chociaż wiem, że niektórzy działają w ten sposób. Przede wszystkim zależy mi na tym, żeby ludzie poczuli się zainspirowani, żeby mogli zobaczyć, że są w stanie przezwyciężyć swój własny ból. I nie muszą wcale przekraczać żadnych ekstremalnych granic, muszą po prostu sobie zaufać. 

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że gdybyś mógł cofnąć się w czasie, to najchętniej do okresu swojego dzieciństwa. Możesz wyjaśnić dlaczego?

Dzieciństwo to bardzo intensywny czas. Cieszysz się po prostu pięknem świata i życia. Nie zastanawiasz się za bardzo nad tym wszystkim, co cię otacza, chłoniesz emocje i wrażenia.

Pochodzicie z Belgii i uzyskaliście międzynarodową sławę. Nie wszystkie jednak zespoły metalowe z Twojego kraju miały tyle szczęścia. Czy możesz polecić czytelnikom jakieś ciekawe  belgijskie grupy, na które warto szczególnie zwrócić uwagę?

Wiegedood, Every Stranger Looks Like You, Psychonaut, Brutus, Soul grip, Slow Crush – koniecznie sprawdźcie te grupy.

Ponownie gracie koncerty w naszym kraju. Polska dobrze Wam się kojarzy?

O wiele lepiej niż moglibyście się spodziewać…

 

Tagi: , , , , , , , , , , .